IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Lawrence Timeraire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Moja ocena:
 Akcept
 Negatyw
 Neutral
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 11:11

Lawrence  Timeraire


Profesja: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22
Waga: 63
Wzrost: 173

Wygląd:
Wyróżnia się kolorem skóry i posturą, nie jest bowiem azjatą. Wygląda raczej na europejczyka lub amerykanina. Pierwszym co przykuwa uwagę są jego błękitne, lodowate i bystre oczy. Ma ciemną brodę i wąs, starannie przystrzyżone. Nie sposób było zarzuć mu niegolenia się z lenistwa. Jasne jest że zarost stanowił część jego stylu. Ciemno brązowe, falujące włosy opadają mu do barków. Nie są jednak czesane, a w (jak można to określić) artystycznym nieładzie. Opanować je pomaga masywny kapelusz w kowbojskim stylu z typowym rondem. Wzrostem nie robi wielkiego wrażenia, zaliczyć go można jednak do grupy tych wyższych. Ma dobry płaszcz, ciemno brązowy prochowiec nie przepuszczający wody ani zimnego wiatru. Markowy materiał i klasyczny amerykański szyk. Buty wysokie, pod kolano. Ostrogi przyjemnie brzęczą uzupełniając stuknięcia twardej podeszwy o bruk. Wszystkie części garderoby są zrobione starannie i z dobrych, wytrzymałych materiałów zapewniając maksimum komfortu przy zachowaniu funkcjonalności. Pod płaszczem czerwona kamizelka bez rękawów i biała lekka koszula. Na pierwszy rzut oka widać że nie ćwiczy, lecz ciało miał zdrowe i sprawne. Wyraźne efekty zdrowej diety i ruchu, raczej w formie spacerów niż sportu. U pasa z prawej strony skórzana sakiewka z licznymi otworami, dość sztywno przymocowana niewiele się ruszała nawet podczas szybszego chodzenia. W środku usztywnienia i miejsce na małe kadzidełka. Zapalone umieszcza się w sakwie, a dym ulatnia się przez otwory nasycając postać i ubiór zapachami. Zastępuje mu to perfumy. Na prawej nodze, niecałe dwa centymetry pod kolanem ma sporą bliznę. Pamiątkę po złamaniu otwartym. Chodzenie nie sprawia już większego problemu, choć do tej pory lekko utyka na tę nogę. Mimo iż kość się zrosła i stwardniała, uszkodzone zostały nerwy. Z powodu braku czucia w tej nodze nie sposób jest zmusić się do biegu, a wszelkie podobne próby kończą się upadkiem.

Charakter:
Sam o sobie mówi że musiał szybko dorosnąć. Wynikało to z presji ojca, w wyniku której wyrósł na osobę poważną i rzeczową. Polega tylko na sobie, ceni swoja niezależność, ale chętnie korzysta z pomocy innych. Wie że wszystko jest w stanie osiągnąć sam, ale czasem po prostu łatwiej, szybciej i efektywniej jest skorzystać z pomocy zaufanej osoby. Dostrzega zalety pracy w grupie, czuje się jednak ograniczany jeśli sam nią nieprzewodni. Nie znosi przy tym gdy ktoś zawala swoją część zadania. Jego sposób bycia kojarzy się z typem “szefa” czy “prezesa”. Ma poczucie swojej wartości z którego nikt nie jest w stanie go wytrącić, niema jednak charyzmy co sprawia że dysponuje jedynie autorytetem zamiast realnej władzy. Jego nie zachwiane przekonanie o istnieniu świata duchowego polaryzuje  jego otoczenie. Jedni widzą w nim autorytet, drudzy uważają go za wariata. Poważnie traktuje to za co się zabiera. Jeśli poświęca się Ezoteryce, robi to z całą starannością. Tak samo jest gdy komuś pomaga. Lubi widzieć jak z jego pomocą ludzie się rozwijają i odnajdują własną drogę uniezależniając się od innych. To właśnie wolność jest dla niego jedną z podstawowych wartości. Niema marzeń większych niż być sobą i się realizować. Zamierza pomagać innym w osiąganiu niezależności i odkrywaniu prawdy. Czuje to właśnie jest jego przeznaczenie.
Jest ambitny “niema rzeczy niemożliwych” to jego motto. Ma poczucie humoru i nie boi śmiać się z siebie. Jest jednak przy tym uważny i potrafi pomiędzy żartami wyłowić cięte uwagi rzucane przez nieprzychylne mu osoby. Dla przyjaciół jest jak balsam na rany, wrogom jednak jest gotów sypnąć solą w oczy. Z natury jest spokojny i towarzyszki, niema jednak granicy, prócz tej jaką sam wyznaczy, przed którą by się zatrzymał. Im bardziej czuje się zaszczuty przez otoczenie, tym jest agresywniejszy i bezwzględny. Gdy jednak towarzyszą mu osoby przyjaźnie nastawione, odsłania się jego przyjazna i towarzyska natura.
Jest lojalny wobec przyjaciół i ceni sobie wartości takie jak honor. Wychowany na zasadzie kar i nagród przekłada je na życie codzienne. Również w stosunku do siebie. Jeśli nawali często wymierza sobie jakiś rodzaj symbolicznej kary. Nie chodzi jednak o umartwianie się, a o mobilizację i zmotywowanie się do działania na rzecz naprawiania skutków niepowodzenia. Skoro niema rzeczy niemożliwych to też nigdy nie jest za późno by naprawić swoje błędy.
Uważa się za osobę inteligętną, lubi prowadzić wielo poziomowe rozmowy i pojedynki słowne. Nie pyskówki, bardziej wyrafinowaną formę. Sugestie, aluzje i niedomówienia.  Uwielbia rozwiązywać zagadki. Często więc sięga po krzyżówki i zagadki szachowe. Czasem sięgnie po kryminał lub obejrzy film detektywistyczny. Inne filmy uważa za głupie i przewidywane, z płytkimi postaciami. Oczywiście i tu zdarzają się wyjątki.


Ekwipunek: Niewielkie mieszkanie (kawalerka). Komputer, laptop, komórka, biblioteczka pełna książek o ezoteryce, religiach, mitach i kulturach. Karta kredytowa. Elektrownia słoneczna (w USA). W mieszkaniu w pełni wyposażona apteczka.


Historia:
Narodzinom towarzyszyła nie tylko radość, ale i smutek gdyż jego matka zmarła przy porodzie. Chłopak pozostał z ojcem, biznesmenem i doradcą finansowym. Pieniędzy było pod dostatkiem więc wynajęcie opiekunki dla dziecka nie było problemem. Dziecko wychowywało się przez pierwsze pięć lat swojego życia z 10 różnymi opiekunkami które ojciec systematycznie wymieniał. Po tym czasie udało mu się wypracować dobrą pozycję w firmie i mógł przenieść się z pracą do domu by więcej czasu spędzać z synem którego kochał jak nic innego na świecie. Ojciec z satysfakcja stwierdził że opiekunki wypełniały jego polecenia i nie rozpieszczały syna. On sam był wychowywany w prostym systemie kar i nagród. Chciał przekazać tę zasadę swoim potomkom. Uważał że skoro sam zaszedł tak daleko to jest to droga dobra i sprawdzona. Lawrence szybko zaadoptował się do zasad panujących w domu i przestrzegał reguł wyznaczonych przez ojca. Travis, bo tak nazywał się jego ojciec, zapisał syna na kurs języka chińskiego wiedząc że przyszłość ekonomii leży w chinach i język ten z pewnością będzie bardzo cenny w przyszłości. Wyłonił się wówczas jeden z wrodzonych talentów dziecka. Był bardzo pojętny, szybko się uczył i przyswajał informacje co napawało ojca dumą.Wiedząc że za młodu najlepiej się przyswaja języki posłał na na kilka kolejnych. Lawrence jednak nie przyjął tego z wielkim entuzjazmem. Natłok nauki go przytłaczał. Dopiero po roku Ojciec zreflektował się że zasypał syna kursami i odpuścił mu poprzestając na posłaniu do najlepszej szkoły w okolicy.
***
W podstawówce był typem kujona. Cała wiedza przychodziła mu z niespotkaną łatwością. Przynosił do domu dobre stopnie i zgodnie z zasadami ojca dostawał nagrody. Jak większość dzieci w jego wieku był pod wielkim wrażaniem bajek o super bohaterach. Zbierał komiksy i regularnie oglądał kolejne odcinki z serii. A wiedzę z bajek przyswajał tak samo jak tę z lekcji. W jego wyobraźni budowało się całe uniwersum z wszystkimi przeplatającymi się wątkami i sferami. Dużo rysował wymyślając własne postaci które pasowały by do już istniejących uniwersów. Bardzo to lubił. W szkole jednak był zwykłym kujonem wyśmiewanym przez bardziej usportowionych chłopaków. Lawrence jednak nie przejmował się specjalnie ich zdaniem. Kolejne lata mijały, aż w piątej klasie przeszła do kolejnej fazy. dotychczasowe zafascynowanie super bohaterom przemieniło się w zainteresowanie samymi mocami. Na komputerze przeszukiwał internet pod katem zdolności paranormalnych. Z licznych prób opanowania telekinezy czy lewitacji nic nie przyszło. Odkrył za to że wiele bajek i bohaterów było inspirowanych legendami i postaciami mitycznymi. Ruszył więc w tę stronę czytając o Atlantydzie, Shambali i innych mitycznych krainach. jeśli nawet część z nich była wymysłem, to jednak nawet w wymysłach tkwi ziarno prawdy. Jego dociekania nie wpłynęły jednak na naukę, w dalszym ciągu pozostawał dobrym uczniem, a średnią utrzymywał w okolicach 4.7. Tym razem zamiast komiksów zaczął z kieszonkowego kupować książki o religiach i wierzeniach. Wszystkie jego ruchy z uwagą obserwował ojciec. Cieszył się widząc jak syn wyrasta z dziecinnych bajek i przerzuca się na bardziej poważne tematy. Znajomość religii i kultur to niecodzienne, ale ciekawe za interesowanie. Zaoferował mu nawet wyjazd w wakacje do rezerwatu Indian. Chłopak bardzo chętnie na to przystał. Podróż sama w sobie niebyła ciekawa, ale to co wydarzyło się na miejscu bardzo go za inspirowało. Wchodząc do rezerwatu musieli pozostawić wszystkie elektroniczne przedmioty. Następnie udali się na spotkanie z Usha’im synem szamana. Dowiedział się wiele o ich kulturze i wierzeniach, został nawet zaproszony do miesięcznego rytuału odbywającego się wieczorem. Za zgodą ojca udał się na niego, ale nie mógł palić ani wciągać niczego co zaproponowali by mu Indianie. Mógł więc tylko obserwować. Gdy pojawił się szaman przypatrywał się Lawrenceowi przez dłuższą chwilę po czym powiedział coś do swojego syna, tak jednak by ich gość nic nie usłyszał. Następnie przystąpiono do rytuału. Indianie palili coś z fajki tańczyli wokół ogniska z rytmem bębnów. Następnie zapalono magiczne zioła których dym rozniósł się po całym obozie. Kątem oka chłopak zobaczył jak jak jakiś potwór z kościstą twarzą skacze na jednego z tańczących. Przerażony uskoczył padając na ziemię, gdy jednak podniósł wzrok nic się nie stało. Indianie dalej tańczyli. Ktoś podał mu rękę i pomógł wstać. Był to syn szamana
-Wstań, chyba nasze zielie uderzyło ci do głowy-Uśmiechnął się-Musimy porozmawiać.
Zabrał go z dala od ogniska, do jednego z tipi. Tam siedział już sędziwy Szaman wioski. Poprosił go o jak najdokładniejsze opisanie tego co widział. Wyjaśnił że zadziałały na niego ich zioła. Mimo że ich nie palił unosiły się w powietrzu i już to musiało na niego zadziałać. Opowiadał dalej o swojej kulturze i wierzeniach, że na świecie są istoty duchowe, demony i duchy spokojne. To co on widział, mogło być nazwane jednym z słabszych demonów. Powiedział również że chłopak ma nieco więcej energii niż przeciętni ludzie, ale nic to nie da jeśli nie będzie ćwiczył. Lawrence musiał jednak odmówić, nie mógł podjąć szkolenia bo następnego dania wracał z ojcem do domu. Wiedział że niema o czym dyskutować. Pożegnał się więc i podziękował za informacje, a o świcie wrócił z ojcem.
***
Gdy zafascynowany odkryciami postanowił podzielić się wiedzą z klasą został momentalnie wyśmiany. Nawet nauczyciele spoglądali na niego z politowaniem. Co bardziej dokuczliwi uczniowie zaczęli wyzywać go od świrów i stroić sobie z niego żarty. Wyżywali się na nim podbijając swoją samoocenę. Mimo iż dotychczas nie miał wielu kolegów i był raczej cichą osobą, życie szkolne stało się nie do zniesienie. Zaczął odliczać do skończenia szóstej klasy i pójścia do gimnazjum. O wszystkim dowiedział się ojciec. Nie był zadowolony że jego syna traktuje się jak jakiegoś pomyleńca, więc i nie ominęła go kara. Lawrence przestał otrzymywać od ojca kieszonkowe. Zazwyczaj kupował za nie książki lub coś dobrego do jedzenia. Teraz jednak czuł się jakby ktoś podciął mu skrzydła. Wiedział co widział, i wiedział to była prawda, ale nikt tego nie rozumiał. Uciekł więc do internetu, odnalazł fora i portale zajmujące się tą tematyką. Szybko spotkał się z zrozumieniem i życzliwościom. Wiele osób spotkało się z podobnymi reakcjami, i jak on udali się w wirtualny świat. Tak zaczął się nowy etap w jego życiu pokrywający się z pójściem do gimnazjum. Przeczytał już wiele książek i dysponował niemałą wiedzą jak na swój wiek. Wciąż było to niewiele, ale wystarczyło by wdawać się w poważniejsze dyskusje na forach i portalach. Dzięki błyskotliwości i inteligenci szybko został dostrzeżony i po roku otrzymał range moderatora na forum o zjawiskach paranormalnych. W szkole jego oceny nieco osłabły ale nie spadły poniżej średniej 4.0. Teraz skupiał się bardziej na redagowaniu i tłumaczeniu artykułów z serwisów zagranicznych. Zapisał się też na kurs Japońskiego jaki sponsorował mu ojciec. Powoli się od siebie oddalali.Travis, nie wiedział już tak dobrze czym zajmuje się jego syn. Wróciły kłopoty finansowe i musiał znów więcej czasu poświęcać pracy.  Powoli zapominał już o aferze z głupotami jakie wygadywał Lawrence, chętnie więc przystał na prośbę o zapisanie go na jakiś język. Chłopak w tym czasie zdobył coraz większy autorytet, aż zaczął sam pisać artykuły na forum podpierając je licznymi publikacjami jakie sam czytał.
Po kolejnym roku wróciło kieszonkowe, a z nim zakupy i nowe książki. Zaczął jeździć na zjazdy i konferencje. Załamywał się jednak za każdym razem. Większość z tych osób nie miała pojęcia o czym mówią. Kręcili interpretacje i mieszali fakty. On widział i poznał wiele z rzeczy o których pisał. Przygotował obszerny artykuł o demonach, jak te które widział u Indian. Opisał w nim jak są nazywane w różnych częściach świata i jakie maja cechy wspólne. Czy to Loa czy Oni. Jego głos nikł jednak w szumie kaznodziei i sekciarzy. Zrażony do tego środowiska zaczął sobie odpuszczać. Swoja rolę na forum ograniczył do moderowania wątków. Przestał udzielać się w dyskusjach. Niebawem zaczynał się trzeci rok i przygotowania do egzaminu gimnazjalnego. Postanowił odpuścić sobie temat i zająć się nauką. Tak też było. Przez kolejne trzy lata, aż do drugiej klasy liceum tylko się uczył. Poznał w tym czasie Japoński, dokończył Chiński i Francuski. Oceny miał dobre więc dostał też stypendium. Pewnego dnia, gdy przeglądając forum zauważył pewien wpis dzieciaka opisującego niemal identyczną historię jak jego, z rezerwatu Indian, postanowił wrócić do tematu. odświeżył swoją biblioteczkę, kupił parę nowych pozycji. Zaczął zauważać że wiele rzeczy rozumiał powierzchownie, i pod nimi wszystkimi kryje się pewna głębia. Rzuciło to nowe światło na jego wiedzę i pozwoli zobaczyć wszystko pod nowym katem. Teraz zaczynało to mieć sens. Jak natchniony zabrał się do pisania. Przez tydzień niemal nie odchodził od komputera, zaraz po powrocie z zajęć pisał i pisał. Gdy skończył wrzucił gotowy artykuł na forum. Cała siatka powiązań i zależności kulturowo religijnych udowadniającą warstwę wspólną, świat duchowy. Opisał dokładnie z czego wynikają pozorne rozbieżności i niekiedy sprzeczności. Post zaczął zbierać coraz więcej odsłon. Otrzymał etykietę wpisu miesiąca, później roku. Lawrence dostał telefon od organizatorów jednego z zjazdów ezoterycznych. Miał on dostać godzinę na wykład. Oczywiście dochodziła do tego gaża. Lawrence nie posiadał się ze szczęścia. Już prawie zapomniał że takie zjazdy to domena fanatyków i pomyleńców niewiedzących nic o świecie duchowym traktującym go jak horoskopy i wróżenie z fusów. Po powrocie z wykładu był bardzo podbudowany. Opowiedział o wszystkim swojej klasie. Został potraktowany z przymrużeniem oka. Część się śmiała, ale kilka osób się zainteresowało tematem. Dwie dziewczyny i jeden chłopak. Sami nie interesowali się tą tematyką ale opowiedzieli o kilku przypadkach jakie zdarzyły się w ich rodzinie. Lawrence dobrze znał te motywy. Wyjaśnił jak dusze zmarłych, które coś jeszcze trzyma na ziemi kręcą się pośród bliskich do puki nie zostaną odesłane, lub nie znajdą spokoju. Odpowiadał gdzie najlepiej poczytać o snach i ich interpretacji, ale od razu zbijał wszystkie pytania o telepatię i tym podobne. Widział że nawet osoby zainteresowane postrzegają te sprawy raczej w kategoriach wróżb, duchów i mocy nadprzyrodzonych. Nie sądził by telekineza czy inne moce były możliwe, to że świat duchów przenikał się z naszym było dla niego jednak oczywistym faktem.
Napisał maturę podstawową i dodatkowo z języka japońskiego, francuskiego i filozofii. W nagrodę od ojca, który awansował na członka zarządu międzynarodowej korporacji, mógł sobie wybrać dowolny prezent. Dom, samochód, cokolwiek. Lawrence długo nad tym myślał, ale zdecydował się na elektrownie słoneczną. Działkę z licznymi panelami słonecznymi z której prąd sprzedawany byłby do sieci. Ojciec był zaskoczony, ale i uradowany przedsiębiorczością syna. Załatwienie formalności trwało kilka miesięcy, ale gdy elektrownia stanęła miał spokój na najbliższe 25 lat. Tyle gwarancji było na panele, a kosztów dodatkowych prawie nie było. Instalacja była pokaźnych rozmiarów, tak że część dochodu mógł spokojnie odkładać na fundusz inwestycyjny i jeszcze zostawało mu na życie. Pierwszy raz tak mocno odczuł że bogaty ojciec to jednak niezła pomoc w życiu. Nie chodziło mu jednak o pieniądze, a o wolność, niezależność. Teraz nie musiał szukać pracy, miał dochód pasywny z farmy i funduszu inwestycyjnego. Mógł zająć się tym czym chciał.  Następne dwa lata jeździł po świecie. Odwiedził Chiny i Tybet. Zajrzał do Indii i Japonii. wakacje spędził w Malezji, a następnie poleciał do Ameryki Południowej. Szybko jednak udał się na północ i objechał niemal wszystkie rezerwaty Indian w Ameryce Północnej. Odnalazł Usha’ima który oprowadzał go po wiosce lata temu. Teraz on był szamanem. Przeprowadził z nim wiele rozmów i wywiad dla swojego portalu. Na sam koniec, przed powrotem do domu postanowił jeszcze raz odwiedzić Japonię. Jak się okazało intuicja powiodła go ku jego przeznaczeniu (jeśli takowe istniało).
Przejeżdżał przez niedużą mieścinę, liczącą nie więcej jak 300.000 mieszkańców. Na standardy Japońskie miasto nie było duże. Spokojnie jechał samochodem gdy nagle coś wyskoczyło mu na drogę. Wielki na cztery metry stwór zgniótł maskę samochodu przebiegając po wskoczył na budynek po drugiej stronie. Lawrence pierwszy raz widział coś tak wyraźnie. Nie pozostawiało żadnych wątpliwości to że ma do czynienia z jakimś potworem z świata duchów. Chłopak szybko przewertował w pamięci mitologię japońską. Oni. Tak to na pewno był on. Jakieś świetliste strzały przeleciały mu przed maską, a on tylko skulił się w zgniecionym samochodzie. Raniony pociskami Oni zeskoczył z budynku ponownie spadając na samochód. Tym razem pod naciskiem gniecionego metalu kość w node pękła i przebiła skórę. Zaraz potem Potwór zniknął. Rozpłynął się w powietrzu. Do samochodu podbiegło kilka osób. mieli uniformy z logiem jakieś firmy lub organizacji.
-Miał Pan wypadek, proszę się uspokoić, może mieć pan wstrząs mózgu.
Wiedział co widział, i wiedział że to nie był wypadek. Postanowił jednak grać idiotę. Dowiedział że są to ochroniarze z jakiejś firmy czy organizacji która niedaleko miała siedzibę. Gdy przemógł się i zaczął dopytywać o to co widział, nieco zmienili swoje zachowanie. Rzucili mu tylko kilka nazwisk, haseł i wezwali pogotowie. Zapamiętał nazwę Accretia.  Ale to musiało znaczyć ze ochroniarze wiedzieli co jest grane. Zdawali sobie sprawę z świata duchowego? Z powodu wypadku przepadły mu ostanie punkty na prawie jazdy. Musiał się z nim poprzeginać. Na kolejne pytania, po przyjeździe karetki nie odpowiadali zwalając na przewidzenia. Po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu i szukaniu informacji o Accreti udał mu się trafić na ślad Nymysa który najpewniej zajmuje się werbunkiem nowych członków. Potem przeniósł się na dalsze leczenie do stanów, by tam w spokoju czekać aż zrośnie mu się kość.
***


Wreszcie wrócił do L.A. z wszystkimi materiałami jakie zebrał przez te wszystkie podróże. Wynajął małą kawalerkę i zaczął pisać. Artykuły sprzedawał między narodowemu portalowi o duchowości. Dostał od nich ofertę stałej współpracy, ale odmówił, wolał działać sam. Tak przynajmniej się tłumaczył, nie odpowiadała mu idea pisania artykułów na zamówienie. Zrezygnował też z udzielania się w zjazdach, atmosfera sekciarstwa mu nie pasowała. Dobrze się czuł pisząc artykuły i tłumaczą inne na zlecenie. Ale to od niego zależało które zadanie przyjmie, nikt nie mógł mu z góry narzucić co ma zrobić. Wpadł mu z tego dodatkowy grosz. Za każdą sprzedaną lub przetłumaczoną pracę dostawał zastrzyk gotówki. Wszystko toczyło się spokojnie swoim rytmem. Nie musiał przejmować się pieniędzmi bo wciąż czerpał niemałe zyski z udanej inwestycji i prezentu od ojca, pracował praktycznie dla przyjemności. Pewnego dnia do bloku wprowadziła się nowa sąsiadka. Japonka. Przyjechała tu w interesach, Lawrence pomógł jej przy przeprowadzce i w raz z jeszcze jednym sąsiadem pownosili jej meble. Często widywali się na korytarzu, ale nie rozmawiali bo i nie było o czym. Pewnego razu poprosiła go by przypilnował jej mieszkania i podlewał kwiaty bo ona musi na trzy tygodnie wrócić do Japonii. Oczywiście się zgodził. Przez pierwszy tydzień nic się nie działo. Potem jednak, podczas wycierania kurzy znalazł za szafą zaklejoną kopertę z dziwnym symbolem. musiała tam niefortunnie spaść. Nie otwierał jej tylko przełożył na biurko. Nie mógł oprzeć się wrażeniu że gdzieś ten symbol widział. Przeszukał internet i swoje notatki, a potem książki aż wreszcie znalazł. Był to symbol starej organizacji która wedle legend miał nad naturalne zdolności i chroniła ludzi w Japonii przed złymi Oni. Nazywali się Quincy ale z tego co przeczytał dawno już wyginęli, znikli lub odeszli. Gdy Juriko wróciła z uśmiecham spytała jak jej kwiaty, jeszcze zanim otworzyła drzwi. Lawrecne nic nie wspomniał o kopercie i tym co wiedział o symbolu na niej. Gdy tylko rozejrzała si po pokoju i dostrzegła kopertę na stole zmieszała się.
-Miałeś nie grzebać w moich rzeczach!
-Była za szafą, musiała spaść więc ja wyciągnąłem to wszytko.
Wyraźnie była zbita z tropu, ale zaraz potem odprężyła się. Wyprosiła go i zamknęła się w swoich czterech kątach. dwa dni później spotkali się w kawiarni na dole. Przysiadła się zagajając prostym: co słychać? Lawrence nie wiedział czy i jak odpowiedzieć jej na pytanie. wiedział że chce wiedzieć czy on wie. Jak w tych filmach które bardzo lubił gdzie piramida przemyśleń dziesięć kroć przewyższała faktyczne zdarzenie.
-Pracuje nad nowym artykułem. Będzie o historycznych ludziach i klanach z nad przyrodzonymi mocami.
Rzucił gładko. Blefował, nie pisał niczego takiego. Ale udzielił jasnej odpowiedzi.
-No, to przy najmniej wiem na czym stoję.
Przyznała nie do końca zadowolona.
-Mogę sobie odpuścić ten temat jeśli traktujesz go bardzo osobiście
Rzucił rozbawiony z trudem opanowując śmiech. Juriko z drwiącym uśmieszkiem wstała i strzeliła go po głowie.
-Bardzo to zabawne, wiesz?
Przekomarzali się tak jeszcze jakiś czas. Widać było że wracając do siebie dziewczyna czuła ulgę. Musiała obawiać się co może z tego wynikać. Jeśli chciała faktycznie utrzymać istnienie swojego rodu w tajemnicy takie wpadki były niewybaczalne. Lawrence dał jednak jasno do zrozumienia że nie zamierza działać na niczyją szkodę. Miał dość tematów i materiałów, nie widział potrzeby wyciągania na światło dzienne spraw którym mogło to tylko zaszkodzić. Od tamtego czasu witali się z uśmiechem, zaczęli się odwiedzać i rozmawiać. Lawrecne opowiadał sporo o swoich podróżach i tym co odkrył, co go spotkało. Wszystko to bardzo ciekawiło dziewczynę. Podobała jej się wizja wolności i niezależności jakie kreślił przed nią Lawrence. Ona trzymała się jednak twardych zasad swój rodziny, jak i Lawrence zanim nie zaczął żyć na własny rachunek. Juriko opowiedziała mu natomiast o Quincy, Hollowah i Shinigami. Nie zagłębiała się jednak w szczegóły na temat swego rodu, co było zrozumiałe. Bardzo szybko się zaprzyjaźnili, jakby oboje bardzo tego potrzebowali. W przeciągu tygodnia stali się przyjaciółmi z więzią jaka normalnie wykształcała by się kilka lat. Nie było w tym miłości czy zauroczenia, a czysta sympatia do drugiej osoby. Bliżej im nawet było do relacji brat - siostra. Gdy więc Juriko zapowiedziała ze wraca do Japonii Lawrence bez większego namysłu stwierdził że też jedzie. Jemu to nic nie robi gdzie mieszka bo na życie pieniądze ma, a pracować może zdalnie. Wystarczy komputer. No i język tez nie był przeszkodą. Mógł wreszcie poszukać czegoś na temat Accreti. Mimo szczerych chęci Juriko niewiele mogła mu powiedzieć, tylko tyle ile sam wiedział. Maja coś wspólnego z światem duchowym i by tam trafić trzeba pogadać z Nymasem. Lawrence cieszył się więc na myśl po podróży. Szybko się spakował bo i nie miał wielu rzeczy. Kupi więc mieszkanie i sprzedał stare. Tak zaczął się kolejny rozdział jego życia.
***
Ciąg dalszy do napisania w sesji



Pieniądze: 2000 Ryo. + stały pasywny dochód

STATYSTYKI
10 - Początkowych.
3 - Wolne z Profesji.
4 - Za wiek.

Atrybuty:
Siła: 5
Szybkość: 5
Zręczność: 5
Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 5+10=15
Psychika: 5
Reiatsu: 8+2=10
Kontrola Reiatsu: 5+3+2=10

OGÓLNE

Udźwig: 50 kg
Prędkość (śr.): 5
Prędkość (max.): 20
PŻ (Punkty Życia): 50
PR (Punkty Reiatsu): 100


Umiejętności: 1+3(int)+2(wad.)=6
Szanowany (Ezoteryka) - Chętnie kupują moje artykuły.
Pojętność
Pierwsza pomoc
Bogacz
Towarzysz - Juriko Asahara, Quincy.
fotograficzna Pamięć

Wady:
Niepopularny - Pośród osób niewierzących w duchy postrzegany za świra, wariata lub pomyleńca.
Kulawy

-----------------------------------------------------

Jeśli żaden MG nie dozna boskiej wizji, by prowadzić mi sesję (sny również akceptowane ). Udam się pod skrzydła Czarasa z którym już na ten temat rozmawiałem. Pozdrawiam i czekam na oceny.


Ostatnio zmieniony przez Ramiz dnia Wto 28 Sty 2014 - 18:08, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 15:27

Dobra błędów przekreślających kartę nie znalazłem, więc daje akcepta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 18:10

"Przekomarzali się tak jeszcze jakiś czas. Widać było że wracając do siebie dziewczyna czuła ulgę. Musiała obawiać się co morze z tego wynikać." - Że też CZaras tego nie wyłapał ;p

KP z tej wyższej półki. Dobrze napisana i oryginalna. Akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 20:16

Cóż, nie mogę się zgodzić z przedmówcami. Powody pozwolę sobie podać w poniższym tekście.

1. Wygląd:
- treść opisu... cóż... wybacz ale to trochę, nie... to zdecydowanie zbyt dziwne. Płaszcz, może być, kapelusz, całkiem normalne. Dziwna, czerwona kamizelka, ujdzie. Nawet buty jeździeckie niektórzy lubią nosić. Ale dziwaczne "sakiewko-kadzidełka" i ostrogi? Weź proszę na wstrzymanie.

2. Charakter:
- Niewiele tutaj, czego można się przyczepić. Patrz na opis "ogólne" no i to z grubsza tyle.

3. Historia:
Tutaj będę miał spore pole do popisu, bowiem niestety spotkałem się z licznymi błędami.
- Kościsty stwór przypominający pustego pokazuje się u Indian... wybacz ale mamy zasadę, że nie wykraczamy z tymi wydarzeniami poza Japonię, a nawet poza Karakurę.
- każdy, jak sądzę, kto choć przez chwilę spoglądał na okładkę książki o mitologii japońskiej.. ba! Każdy kto kiedykolwiek słyszał język japoński od razu zauważy, że "Hollow" to nie tylko nie jest stwór z mitologii japońskiej ale nawet słowo z japońskiego języka. Dla każdego kto zna angielski okaże się natomiast, iż hollow wywodzi swoją nazwę właśnie z tego języka. Pragnę ubiec zarzuty - nic i nikt w mandze ani anime bleach nie sugeruje, iż mitologia i wierzenia Japonii z tego świata różnią się od tych z Japonii nam znanej lub nieznanej.
- "Ruszył więc w tę stronę czytając o Atlantydzie, Soul Society" po raz kolejny ten sam zarzut. Nie ma żadnej informacji, że jakiekolwiek dane o istnieniu Soil Society przedostały się do mediów takich jak internet, telewizja, radio, gazety ani nawet do książek.
- Leczenie otwartego złamania może trwać nawet kilka miesięcy. Niewielki szczegół, to prawda.
- Na końcu zaś mamy Quincy... po raz kolejny pragnę zauważyć, że Quincy to nie nazwa rodziny. Innymi słowy, stary ród z Japonii obdarzony niezwykłymi zdolnościami nie będzie nazywał się "Quinci" a na przykład Ishida. Zaznaczając, że w ogóle cokolwiek o istnieniu Quincy pojawiło by się w jakimkolwiek dostępnym źródle informacji.
- Historia chaotyczna, oparta na założeniach niezgodnych z zasadami forum. Normalnie proponował bym, by popracować nad mankamentami. Tym razem niestety jest jeden kłopot - mankamentem jest fundament twojej historii. Bez względu na to, co napiszą inni MG mojej akceptacji nie otrzymasz. Wybacz.

4. Ogólne:
- masz ogólnie problem z łączeniem "nie" z innymi wyrazami. Od razu powiem Ci, że z zasady "nie" piszemy łącznie ze wszystkimi przymiotnikami. Istnieją jedynie nieliczne wyjątki. Parę drobnych błędów gramatycznych, nic bardzo znaczącego w tej sferze. Wciąż jednak można nad tym popracować, prawda? Szczególnie w przyszłości.

W skrócie, opierasz swoją kartę na założeniach naruszających (w moim mniemaniu) założenie forum. Przepraszam, ale nie mogę się na to zgodzić. Wystawiam ocenę negatywną.

P.S.
Kyosuke, Czaras nie wyłapał w tej karcie kompletnie niczego. Bez obrazy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 20:21

Podciągam się pod wypowiedź iza (nie sprawdziłam całej, przyznaje się bez bicia, ale iz mi pokazywał co tam można znaleźć). Miałam nadzieje że będzie to wyglądać nieco inaczej, po tym co mi pisałeś. Zbyt wiele rzeczy wykracza poza opis świata i zasady. Dobrze by było gdyby dziwy typu hollow widział tylko w Japonii bo wiemy że tylko w tym regionie występują.

No tak... Japońska mitologia w żaden sposób nie zakłada istnienia Hollwy. Można to podciągnąć po jestestwo Oni, a i to nie do końca.

Póki co Neg, chociaż żałuje bo karta ładna, jak poprzednio.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 20:59

Ja Was przepraszam bardzo, ale ja sprawdzam tylko to co jest napisane w mechanice i realiach forum, czyli to co jest powszechnie znane. Wy dajecie negi za to, że on nie wziął pod uwagę przez Was wymyślonych zasad i niespisanych. Przykro mi, ale ja nie będę wytykał komuś błędów, które wynikają z niemożności czytania Waszej dwójce w myślach. Dziękuje, dobranoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:04

Czrek wszyscy powołują się wciąż na fabułę bleach, a w niej nie było wspomniane że gdzieś poza Karakurą jest cokolwiek związanego z Hollow. Być może chodzi tu o to że światy są bardzo blisko (tz ścierają się), o czym mówili chyba w okolicy pierwszego filmu kinowego.

W zasadach gry (które napisał jeszcze Roten zanim pojawiłam się na forum), czytamy:

Rozgrywka w świecie iowoi ma jednak miejsce w jednym, ściśle wytyczonym miejscu na planecie – mieście Karakura. Wyimaginowane i nieistniejące w rzeczywistości miasto stanowi jedno z ważniejszych punktów świata. Położone zostało bowiem na ziemiach o niezwykle silnej emanacji Reiatsu. Właśnie ten fakt powoduje, iż Karakura oraz okolice stały się sceną potyczek między pustymi, shinigami, quincy oraz bounto. Spokojne z pozoru miasto zamieszkiwane jest na stałe przez jakieś 300 000 osób co nie jest liczbą specjalne imponującą w standardach japońskiej urbanizacji. Mimo to w samej Karakurze znajdują się wszystkie instytucje potrzebne do funkcjonowania miasta.




***
kamys01
kamys02


Ostatnio zmieniony przez Kamys dnia Nie 26 Sty 2014 - 21:08, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:06

Nie oglądam fillerów, a kinówki to fillery.

I co ma ten fragment do rzeczy? Gracz rozpoczyna grę w Karakurze, a w historii był w USA, czyli wszystko się zgadza według realiów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:07

MA do rzeczy to że prawdopodobnie poza KArakurą nie ma jako takich hollow, shinigami itp



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:08

Ale nie zostało to napisane w realiach. Jakim cudem ktoś mógł to wiedzieć? Skoro takie zakładamy to napiszmy to w realiach i wtedy wymagajmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:10

To co jest napisane jest w realiach, nie pisze że w innych miejscach są skupiska raietsu, tylko że są w Karakurze. Ciężko będzie więc gdziekolwiek indziej spytać coś opartego na rei -> proste wnioskowanie

Tak jak i ty, ja mam pełne prawo do ocen. Tyle z mojej strony, czekam na dalsze oceny, ev poprawę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:14

Ależ tam nie ma napisane, że nigdzie indziej nie ma skupisk reiatsu tylko, że w Karakurze jest niezwykle silne. I masz prawo do oceny, ale ja uważam, że wypada być poważnym i karać (neg to swoista kara za zła historie) za przepisy, które zostały spisane. Ja śmiało mogę powiedzieć przy każdym, że ja się nie zgadzam na takie traktowanie gracza i basta. Jeśli Ramiz chce to ja będę mu prowadził tu czy gdziekolwiek indziej te kartę bez spełniania Waszych zachcianek, które wymyśliliście sobie i nie opisaliście. Dla mnie to jest niepojęte po prostu. To tak jakby wlepiać mandaty ludziom za złamanie przepisu, który nie jest wypisany w kodeksie karnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:16

Może też się wypowiem. Niestety, ale wspomnienia o anime mam bardzo mgliste niemniej przypominam sobie pewną scenę dziejącą się w sadze bounto, gdzie rzeczone wampiry szły przez pustynię (a to raczej Japonia nie była) i wtedy zostały zaatakowane przez stado pustych.
Przykład może słaby, bo oparty na fillerach, ale powiem, jak ja to widzę. Mianowicie Kamys podała fragment o "bliskości" Karakury z Soul society i ja to kupuję. Kupuję, że kręci się tam od groma istot duchowych i pustych. Niemniej uważam, iż hollow może pojawić się w każdym miejscu globu jeśli zostanie tam przyciągnięty przez osobę o "apetycznej" energii. Karakura może być wyjątkowym miejscem gdzie ścierają się grupy duchowym interesów, ba! Powinno tak być, bo w przeciwnym razie każdy gracz operowałby na innym kontynencie. Uważam jednak, że powinna być dopuszczona możliwość pojawienia się pustego czy innej kanalii poza Japonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:25

O ile karta gracza nie zostanie zakcpetowana to zapraszam do prowadzenia poza forum, nikt nie wnika co robisz poza forum.

***

Ky -> tylko na jakiej zasadzie ? W Japonii jako tako definiuje to kultura (ale tylko jako tako, jak się by tak wgryźć) a co z resztą ? Z ludowymi wierzeniami innych nacji ? Czy w np Polsce powiano to oparte na wierzeniach chrześcijańskich czy słowiańskich ? Czy wszędzie latają "japońce w piżamach", jak to ładnie określa wielu ludzi ? Wierzenie że wszystko dzieje się w KArakurze jest o tyle prostsze że nie jesteśmy w stanie opisać całego świata.

Jak na moje wystarczy żeby poprawić kilka rzeczy o których wspomniał iz + dodać że jedyne hollow jakie widział to w Japonii/karakurze (najlepiej).

Sprawa tym bardziej trudna do rozgryzienia, bo wg wierzeń chrześcijańskich dusze nie powinny uciekać z piekła nieba (chociaż specem nie jestem bo wiara chrześcijańska średnio mnie rusza). W Japoni zaś pełno jest wierzeń o duchach które kroczą pośród żywych.

Z tego wszystkiego przechylą się w stronę uznania że Hollow itp mogą pojawiać się tylko w karakurze.

Uwierz mi że naprawdę żałuje bo cenię karty Ramiza i jego styl pisania. Ale skoro nie popuściłam w przypadku Shadiego - którego już w oóle uwielbiam za styl pisania (karta mniej ingerowaław realia niż w tym przypadku), to tu tym bardziej nie mogę tego tak zostawić...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:28

Ja po prostu nawołuje, żeby zamieścić w realiach gry adnotacje, że sprawa dziejących się spraw w Bleachu obejmuje tylko i wyłącznie Japonie, bo teraz jest to wszystko nie w porządku. Nie każdy zna kulture Japonii na tyle, żeby wiedzieć, że to jest oparte na wierzeniach tego kraju. Może sobie pomyśleć, że to radosna twórczość autora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:32

Z Twojego założenia Kamys wychodzi, że Japonię otacza niewidzialna bariera, której hollowy i shinigami nie mogą sforsować.
Jeśli zaś chodzi o religię to cóż... patrząc na świat Bleach'a wychodzi na to, że chrześcijanie i cała reszta wybrali złą wiarę i po śmierci nie powita ich uśmiechnięty św. Piotr lecz śmierdzący obdartus żądny krwi, bo akurat dusza miała pecha i zrespiła się w odległym okręgu Rukongai.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:38

Tylko dlaczego nie widzimy zbyt wielu akcentów ubioru innych niż ubrania chłopskie w japonni ? W braku informacji zamierzam się przechylić do tego że cała sprawa ma się w Japonii. Kiedyś gdzieś pojawił się pomysł aby opisać resztę świata... Ale ktoś mądry na szczęście go ukrócił, bo do tej pory byśmy się nie wypisali...

Zresztą z jakiegoś powodu fabuła dzieje się w Japonii - Karakurze a nie nigdzie indziej. Nie wnikam z jakiego powodu tak jest. Nie wnikam też czemu Kubo nie pisał o innych miejscach na świecie (podejrzewam że z wygody). Skoro jednak tak było w mandze i anime należy to zaakceptować.
Teraz wiemy że jest taki problem, przypis dodam dopiero kiedy rozwiąże się sprawa z karta.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:42

Powiem wprost Panowie. Ten temat to nie temat na dyskusje dotyczące świata gry. Założy się stosowny temat i tam pogadamy w gronie MG. Tutaj ocenia się karty. Daliście ocenę, ja dałem swoja, Kamys dała swoją. Teraz mamy remis. Czekamy na dalsze oceny. Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:45

Bo taka już moda panuje w Rukongai^^
Ja wiem, że to jest skomplikowana kwestia i Kubo poprzez pobieżne opisanie stworzonego przez siebie świata niczego nam nie ułatwia. Dlatego rzeczywiście najlepiej byłoby wprowadzić odpowiedni zapis, aby gracze wiedzieli na co mogą sobie pozwolić przy tworzeniu KP, bo potem wychodzą takie cyrki. Ramiz miał swój pomysł na postać i ładnie ją opisał, ale akcepta nie dostanie przez niespisane przez nikogo zasady. Tyle i przepraszam za offtop.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:51

Izdurbal Tenshi napisał:
Czekamy na dalsze oceny.
Czyli sytuacja albo się nie rozwiąże, albo rozwiąże zdecydowanie za późno i gracz straci zainteresowanie. Wszyscy w miarę aktywni się wypowiedzieli, a reszty Mg jak nie było tak nie ma i wyjdzie na to, że będziecie czekać w nieskończoność. Jak dla mnie to powinno się to wyjaśnić jak najszybciej.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Nie 26 Sty 2014 - 21:53

Jak tak myślę to jest pewne potwierdzenie teorii na to że hollow poza Karakurą nie występują (i istoty duchowe) nawet w mandze i anime (poza filerami). Otóż w pierwszych odcinkach Rukia (gdy straciła mocne Shinigami), kupowała i "ćpała" ciągle utrwalacze ciała i miała problemu z utrzymaniem się tam w jakimkolwiek stanie. Być może było to związane z tym że w Soul City łatwo było pobierać rei (wszystko jest z niego zbudowane), a w karakurze było go mniej (chociaż i tak jest go dużo jak na świat). Co oznacza że w innych miejscach było by tylko gorzej.

Tak czy siak ja karty bez popraw nie przepuszcze. Stosowną zasadę dodam dopiero jak problem się rozwiąże. Jako że Ramiz ma mistrza gry który i tak jest chętny do prowadzania mu, to równie dobrze mogą grać przez maila puki sprawa się nie rozwiąże. A gdy się rozwiąże i to na korzyść akcpeta to będą mogli wkleić logi i grać tu, albo kontynuować prywatnie.

Tyle ode mnie, więcej na temat nie związany z strikte oceną w tym temacie się nie wypowiem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Pon 27 Sty 2014 - 1:37

Dzięki Iz, u ciebie znalazłem najwięcej wartościowych informacji, ale do niektórych argumentów będę chciał się odnieść i wyjaśnić czemu tak właśnie napisałem.
Czaras, dzięki za obronę pod moja nieobecność xD ale w pewniej kwestii się z tobą nie zgodzę "neg to swoista kara za zła historie". Rozwodzić się nie będę A teraz powiedział bym coś z gatunku "co autor miał na myśli"

Wygląd
Iz napisał:
Ale dziwaczne "sakiewko-kadzidełka" i ostrogi? Weź proszę na wstrzymanie
Co za problem kupić ostrogi jeśli ktoś ma taki fetysz? Chyba nie jet to problem, a że dziwne to dodałem wadę Niepopularny. Ludzie postrzegają go jako świra, wyglądu jak widać też się to tyczy. Kadzidełka podobnie. Fizycznie wykonalne, a że chore? Taki urok świrów. Jak coś im się wymyśli to nie zważają na modę Poza tym Bleach to anime, realia anime jak wiemy są trochę przerysowane w niektórych miejscach, więc tym bardziej nie widzę problemu. Ale to akurat drobnostka, poważniejsze kwestie były dalej.

"hollow" u indian
Uzasadnienie: Mowa była że w karakurze granica między światami jest wyjątkowo cienka. To znaczy tyle że gdzie indziej jest gruba. Rutuały Indianie odprawiali i odprawiają. jeśli w tym świecie też żyją to też je odprawiają i z pewnością jakieś ilości Rei to wyzwala. Jeden zabłąkany hollow lub inna dusza mogła się przyplątać. Jeśli jednak to was nie przekonuje...
Propozycja korekty: Od oparów z palonego ziela chłopak traci przytomność i ma majaki/wizje. Problem? Nie sądzę

Mitologia Japońska i "Hollow"
Uzasadnienie: Prawda rzeczywistości i prawda ekranu. To co jest faktem w filmie nie musi takie być w rzeczywistości. Ta zasada z kinematografi przekłada się na wszelkie dzieła literackie w tym i anime. Tu mamy świat w którym mamy postaci nazywane hollowy (z jakiegoś powodu akurat tak. Espadę natomiast zaciagamy z hiszpańskiego. Dlaczego? Może dlatego że Kubo to fajnie brzmiało?). To fakt tego świata. Zatem skoro złe dusze nazywają się hollowy to tak je nazywam. Ludzie z wysokim rei mają styczność z tym swiatem i doświadczają go. Jeśli ktoś spotkał shinigami i zamienił z nim kilka słów (nie wykluczone) mógł usłyszeć o Hollowach. Sami Shinigami tak je nazywają. Wniosek? W Literaturze pojawiają się pojęcia takie jak hollow.
Korekta: Tu akurat jestem przekonany do swoich racji. jeśli zbyt zagmatwanie to wyjaśniłem mogę następnym razem lepiej to rozrysować. jeśli zaś wszystko jest jasne, ale dalej głosy na nie to cóż, mogę zaproponować... wycięcie tej linijki?

To samo, z Soul Society
iz napisał:
Nie ma żadnej informacji, że jakiekolwiek dane o istnieniu Soil Society przedostały się do mediów
W naszym świecie są ludzie którzy całe życie szukają ufo i wydają na to miliony. Są ludzie którzy sprawdzają każdy nawiedzony dworek. Gdyby istniało coś takiego jak Soul Society, ba którego mieszkańcy latają po ulicach i odsyłają dusze, zakładam ze ktoś kiedyś by na to trafił.
Propozycja korekty. Te dwa zdania mogę usunąć jeśli tak to was boli, nie niszczy to koncepcji postaci, a i historia dalej nie jest zaburzona. ucinam po prostu szczegóły i dookreślenia bez których mogę się obejść.

Argument z którym nie podyskutuję
Iz napisał:
Leczenie otwartego złamania może trwać nawet kilka miesięcy
Prawda. Możemy jednak założyć że po wspomnianych kilku tygodniach poleciał samolotem do ameryki by tam odleżeć resztę czasu? Doprecyzuję tę kwestię i nie powinno być problemu.

No i Towarzyszka
Iz napisał:
- Na końcu zaś mamy Quincy... po raz kolejny pragnę zauważyć, że Quincy to nie nazwa rodziny. Innymi słowy, stary ród z Japonii obdarzony niezwykłymi zdolnościami nie będzie nazywał się "Quinci" a na przykład Ishida. Zaznaczając, że w ogóle cokolwiek o istnieniu Quincy pojawiło by się w jakimkolwiek dostępnym źródle informacji.
uzasadnienie: Fakt, mea culpa. z faktami nie da się dyskutować.
Propozycja Korekty: Znalazł u niej symbol nie rodu organizacji, starej, nie zachowało się wiele informacji. Mieli walczyć z demonami. Byli kimś w rodzaju strażników. Słowem poprawiam nieścisłość

I podsumowanie Historii
Iz napisał:
Historia chaotyczna, oparta na założeniach niezgodnych z zasadami forum. Normalnie proponował bym, by popracować nad mankamentami. Tym razem niestety jest jeden kłopot - mankamentem jest fundament twojej historii. Bez względu na to, co napiszą inni MG mojej akceptacji nie otrzymasz. Wybacz.

Dla mnie fundamentem historii jest zainteresowanie ezoteryką. Zaproponowałem wyjaśnienia i korekty do przedstawionych zarzutów. Mam wrażenie że nawet po wycięciu jednej linijki postać nie zawali się w swojej koncepcji. Chyba że to właśnie zainteresowanie kwestiami duchowymi poza terenem Japonii jest niezgodne z zasadami. Wtedy musiał bym przerobić postać na Japończyka, a to trochę roboty by było, no i w sumie tyle

No i gramatyka
Dzięki za rady. Zapewniam że na przestrzeni lat robię postępy, kiedyś pisałem że przez "rz" Ale skoro z tym sobie poradziłem to połączenie przymiotników z "nie" będzie do ogarnięcia. W tej samej kwestii dziękuję Kyosuke za symboliczne wytknięcie błędu.


I na zakończenie słowo z mojej strony. Jak widać chyba lubię pisać postaci kontrowersyjne, lub przekombinowane. Coś w tym chyba jest. Chyba zasłynę tu z z "ciekawych" kart Ale cieszę się że karta została doceniona i nie przepuszczona jednocześnie. Dla mnie to oznacza że jest dobra, ale nie do końca tu pasuje. Pozostaje kwestia bezsporna, błąd z Quincy i gramatyka to czysty "fail" z mojej strony, a myślałem że się bez nich obejdzie Nie chce prowadzić dyskusji, którą ponoć już założona w odpowiednim temacie. Przedstawiłem słowo na obronę tam gdzie mogłem, i propozycję korekt. Pytanie, czy takie coś wystarczy? Zamierzam umieścić wszystkie poprawki za jednym razem więc czekam na odpowiedź.

-----------------------------------------------------------------
Kamys napisał:
...cenię karty Ramiza i jego styl pisania.
Miło. Jeśli można aż sobie chyba wstawię sobie ten cytat w podpis...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Pon 27 Sty 2014 - 18:15

Cóż, w obliczu ogólnej jakości karty zmiany przez Ciebie przywołane wydają mi się sensowne. Proponuję jedynie byś zamiast "Soul Society" użył jakiegoś innego miejsca mitycznego lub określenia brzmiącego bardziej tajemniczo. Dosłownie wniebowzięty bym był, gdyby twoja postać w spotkanym pustym dostrzegła "Oni" albo "Gaki".

Tak czy siak, przy wyżej wymienionych zdaniach kartę jak najbardziej zaakceptuje. Gratulacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Wto 28 Sty 2014 - 18:09

Załatwione. De facto kosmetyka, pozamienianie paru słów i błędów językowych. Dodatnie wzmianki że to u indian było narkotyczną wizją. Mam nadzieje że teraz wszyscy są w pełni zadowoleni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Wto 4 Lut 2014 - 14:46

Praszam, zapomniałam napisać wcześniej >.> Twoja karta idzie do zaakceptowanych, życzę miłej gry !



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lawrence Timeraire   Today at 0:07

Powrót do góry Go down
 
Lawrence Timeraire
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Zaakceptowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog