IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Nieznane

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 20 Sie 2014 - 19:08

No tak. Albo zabaweczka tego całego kapitana, albo randka w ciemno z przeznaczeniem przy tamtym Shinie, albo coś jeszcze nie wiadomo co. Musiała przyznać, że jak na razie czysto egoistyczne pobudki Shmitta brzmiały najbardziej znajomo. Tylko czy coś przypadkiem za tym się nie kryło? Cóż, w jakimś kierunku musiała pójść, a za nim nie stała cała zorganizowana grupa gdyby coś poszło nie tak, więc... chociaż... chyba to właśnie... mniejsza.
-Brzmi logicznie. Byle bym przy okazji nie zamieniła się w mniej przyjemną formę-Zaznaczyła, bo na razie to jej najbardziej palący i bliski problem. A skoro już przy tym są, to mogłaby wyciągnąć z tego konkretne korzyści dla siebie. Patrzyła w jego oczy z obojętnością. Nie miała potrzeby eksponować swoich odczuć. Niech się zastanawia, co jej chodziło teraz po głowie.
-Będę musiała też sama się wzmocnić-Nie zwracała też uwagę na dłoń położoną na jej ramieniu. Chce mu się grać to niech mu będzie, chociaż przez moment przeszła jej przez głowę myśl, że chyba wszyscy quincy mają jakieś dziwne manieryzmy-Jak masz jakieś sugestie co do treningu to posłucham. Co do diety, to czuję niedosyt, ale jeżeli faktycznie zatrzymuje albo spowalnia rozwój tego czegoś... o ile to robi...-Zastanowiła się moment. Może to tylko taki wybieg, by tamten kapitan szybciej osiągnął swój cel? Zastanawiające.
-Jak to wszystko... sprawdzisz jeszcze, czy wszystko z tą sprawą w porządku?-Skrzywiła się trochę. Wiedziała co to oznaczało. Kolejne nieprzyjemnie rozdzielenie z ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 20 Sie 2014 - 19:35

- Robimy wszystko żeby przetrwać. - Zdjął dłoń z jej ramienia. - Oczywiście, że będziesz musiała urosnąć w siłę. Niestety ja ci w tym nie pomogę, ale będziesz mieć dość czasu, aby samodzielnie osiągnąć pewien progres. Trudno powiedzieć... szukanie części Shin'owej machiny zagłady może zająć nam nawet kilka miesięcy.
Pogmerał w kieszeni zawsze modnych jeansów.
- Proszę. - Chwycił jej dłoń i wcisnął w nią kilka srebrnych ampułek. - Ich nigdy za mało. Jeśli zaś chodzi o twój nowy jadłospis to cóż... lepiej żebyś pożerała dusze. Z umiarem oczywiście żeby pasożyt się nie rozrósł. Niestety póki Aiba będzie mieć na ciebie oko jest to niemożliwe.
Gdy zadała swoje ostatnie pytanie, Shmitt położył dłoń na jej głowie i zamknął oczy. Poczuła jakby przez jej ciało przeszła bardzo słaba wiązka elektryczności.
- Hmm, nie odczuwam zmian od ostatniego razu. Jak już mówiłem jeśli tylko nie zaczniesz pochłaniać nadmiaru żywej energii nic złego nie powinno się stać.
Rozdzielenie się z ciałem zostało jej darowane. Przynajmniej nie będzie musiała oglądać okropieństwa, które wżynało się w jej duchowe ciało.

[Dopisz sobie 3 rurki]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 20 Sie 2014 - 21:05

Zauważyła lekką zmianę w jego zachowaniu. Może to były tylko pozory by czuła się bezpieczniejsza albo mu zaufała, ale różnica była widoczna. Parę miesięcy? Cóż... może uda jej się zrobić znaczące postępy. Szkoda tylko, że brakowało jej choćby takiej literatury albo kogoś kto by mógł ją nakierować, ale miała solidne podstawy więc być może uda jej się... uda jej się. Nawet nie powinna myśleć inaczej. Jak nie ona to kto? Tamte dzieciaki?
Dostała dodatkowe rurki. Skinęła na nie głową, co było w tym momencie szczytem okazania wdzięczności. Miał rację, zaklęcia już nie raz zadecydowały o tym, że uszła cało z sytuacji można by powiedzieć beznadziejnych. A teraz gdy ma ten łuk ich zastosowanie było jeszcze bardziej kluczowe. Jak ktoś podejdzie to nie będzie miała raczej innej opcji obrony.
Natomiast była mu naprawdę szczerze wdzięczna za sposób w który sprawdził jej stan. Pewnie, nie było to najprzyjemniejsze, ale na pewno nie dało się tego porównać z nagłym oderwaniem od ciała.
- Cóż... dzięki za informacje... będę musiała jakieś źródła wynaleźć... - Odpowiedziała szczerze, co brzmiało dość nienaturalnie w jej ustach. Szybko jednak wróciła do siebie - A ta Mizuki? Czym ona właściwie jest?-Zapytała niezbyt wiedząc o co mogła jeszcze zapytać. Gdy uzyskała odpowiedź na to pytanie miała tylko jeszcze jedno do powiedzenia. "Coś jeszcze?" Jeśli nie i sobie tamten wyszedł, to zamierzała przejść do realizacji swojego planu treningowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 21 Sie 2014 - 17:21

- Mizuki to kolejna ofiara badań Aiby, a jednocześnie jego magnum opus. Shinigami scalona ze swoim zanpakuto i wewnętrznym pustym. Będziesz mieć zresztą okazję bliżej poznać. - Musnął ją palcem po policzku i uśmiechnął się. - Dobrze jest znać swoich wrogów, fraulein.
Nic więcej do niej nie miał. Pożegnał się krótko i wyszedł.
Ćwiczenie jakie potem wykonywała nie szło najlepiej. Z krokiem pierwszym, czyli stworzeniem kuli reiatsu nie miała  oczywiście żadnych problemów, ale wprawienie jej w ruch nie szło już tak gładko. Owszem, ruszyć się ruszała, ale nie w taki sposób jaki Ishifone zaplanowała. Zamiast kołować wokół jednego punktu, po dwóch czy trzech okrążeniach wykolejała się z trasy i rozpryskiwała się na podłodze. Miała jednak wrażenie, że wystarczy trochę nad tym popracować, aby kula krążyła tak długo jak Ishifone sobie tego zażyczy. To tak jak z wyginaniem łyżek siłą woli - jak nie zniechęciło się po kilkuset próbach, to może za kolejnym razem coś drgnie.

***

Następnego dnia podróż Schmitt'a i Shina rozpoczęła się. Ishifone widziała ich z okna, jak rankiem wychodzili za ogrodzenie w kierunku lasu. Nowej, albo raczej nowej-starej lokatorki ośrodka nie widziała. Jeśli spytałaby kogoś o to gdzie się znajduje, to odpowiedziano by, że Mizuki wypoczywa.
Jej przybycie nie zaburzyło harmonogramu dnia Ishifone. Trening, posiłek odebrany z rąk kapitana. Męcząca monotonia. Zapowiadało się, że kolejny dzień spędzi w podobny sposób. Gdy jednak wraz z Charlotte doszły do miejsca treningu, okazało się, że ktoś jeszcze przybył na polankę.
Mundur shinigami wisiał nieco na posiadaczce, ale skóra nie była już tak chorobliwie blada i nawet ślady siwizny ograniczyły się teraz do kilku mniejszych skupisk włosów.
Mizuki otworzyła oczy, które okazały się mieć barwę głębokiego błękitu, i wstała.
- Quincy, jestem Shihouin Mizuki i chcę zwalczyć, tu i teraz - rzekła ze swobodą, która mówiła, że jest przyzwyczajona do wydawania poleceń.
Rzeczywiście była ładna, chociaż nie tak bardzo jak Ishifone. Była za to o dobrą głowę wyższa od quincy, a buta w jej spojrzeniu przywodziła jej na myśl Sonię, gdy ta deklasowała wszystkich w kolejnym turnieju zorganizowanym przez Vormunda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 21 Sie 2014 - 18:13

Czyli potwierdzał. Pupilek Aiby, największe dzieło. Chociaż bardzo chciała by było inaczej, ale niestety pewnie jest potężna i w razie poważnej walki nie miałaby większych szans. Zwłaszcza po tym co usłyszała. Termin zanpaktou kojarzyła, ale wewnętrzny pusty? Nie brzmiało to najlepiej. Potem zaraz dodał, że będzie mieć okazję do zapoznania się z nią. Miała jednak nadzieję, że pierwszy raz nie będzie dla niej bardzo bolesny.
Tak czy owak wyszedł, a ona mogła w końcu zająć się ćwiczeniami. Jak przypuszczała, stworzenie kształtu było proste, gorzej jednak z kontrolą. O dziwo jednak poszło jej i tak lepiej niż się spodziewała. Była w stanie tym ruszyć, nawet zatoczyć parę kółek, tylko schodziło z kursu i rozbijało się o podłoże. Więc była na tropie, jest to zatem kwestia praktyki i kontroli stabilności jej tworu. Po paru próbach spróbowała poświęcić trochę dłuższą chwilę na wyczuciu struktury kuli. Potem zrobiła te dwa okrążenia i spróbowała ją ustabilizować, by po następnych dwóch okrążeniach nie rozbiła się. Kto wie, może jej kontrola wzrośnie na tyle, że przymusowe przystanki na odnowienie będą o wiele rzadsze? A potem już w ogóle nie będą potrzebne... chociaż oczywiście jak takie postoje nic nie będą dawały to oleje to i będzie próbowała tego do skutku.

...cóż, tej nocy nie było aż tak źle. Przynajmniej nie pamiętała niczego takiego co by jej szczególnie zapadło w pamięć. Tamtej całej boskiej marionetki nigdzie nie widziała, co specjalnie jej nie przeszkadzało chociaż mogłaby zamienić z nią parę słów by mogła wyczuć co to za jedna. Ogarnęła się oczywiście, umyła zęby oraz ogólnie siebie, i skierowała na starannie przerobioną przez siebie polankę, uprzednio zahaczając jak zwykle o Charlotte, która powinna już się przyzwyczaić do jej obecności a dalej zachowywała się jak wystraszone zwierzątko. Podobno miała na nią uważać bo była jakaś stuknięta, ale niczego takiego nie zauważyła. No nic.
Na miejscu czekała na nią pewna niespodzianka. Zwierzątko kapitana już tam stało... siedziało znaczy się. Czekała na nich? A może akurat na nią? Wstała, podniosła się... zamiast siedmiu nieszczęść to dała by jej jakieś pięć.
...walczyć? Nie wyglądała na w pełni formy, co nie znaczyło, że należało odpuszczać. Zmierzyła ją nieprzychylnym wzrokiem. Kolejna pipa w rodzaju Sonii która uważa, że wie wszystko najlepiej. Wyciągnęła dłoń przed siebie i przyzwała łuk.
-Jak sobie życzysz-Mruknęła zirytowana i pierwsze co zrobiła to zwiększyła między nimi nieco dystans, stawiając parę kroków do tyłu. Potem zaczęła ładować strzałę, poświęcając przy tym trochę reiatsu na polepszenie reakcji w razie gdyby przeszła do ataku (10 RP w szybkość). Jej wstępny plan zakładał albo wykonanie strzału i zmienienie pozycji by załadować następną, albo wystrzelenie strzały przy jej ataku i wykonanie uniku. Ewentualnie odwrotnie, w zależności od tego jak szybko się będzie poruszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 21 Sie 2014 - 21:03

Charlotte odsunęła się szybko przeczuwając nadchodzące wydarzenia.
Mizuki stanęła w rozkroku na lekko ugiętych nogach. Spoglądała czujnie na Ishifone, która właśnie przywołała łuk. Sama quincy zauważyła, że jej przeciwniczka nie ma przy sobie broni. Przynajmniej nie zanpakuto, które shinigami zazwyczaj nosili.
Czas na obserwację szybko się skończył. Quincy otoczyła słaba czerwona poświata, gdy reiatsu poszło w ruch. Przy napiętej cięciwie zaczęła formować się strzała. Brew Mizuki powędrowała do góry jakby zdziwiło ją ile czasu Ishifone zbiera się do ataku. Ale o to nadchodzi! Cięciwa zaśpiewała, a magnum opus rzuciło się w bok. Za późno. Strzała zawadziła o ramię i eksplodowała. Mizuki wykulała się z chmury dymu. Lewy rękaw kimona przestał istnieć odsłaniając poparzone ramię.
Klęcząca Mizuki wyciągnęła palec, na co Ishifone poczuła jakby coś rąbnęło ją od przodu. Oderwała się od ziemi i przeleciała nad nią dobre kilka metrów.
Łuk zadrżał niespokojnie. Przy lądowaniu uderzyła tyłkiem w coś twardego i teraz czuła denerwujący ból.
- Huh, przynajmniej nie będę musiała sama go odrywać. - Mizuki wstała i teraz z bliska spoglądała na swoje nadszarpnięte ramię. Co prawda strzała nie miała maksymalnej mocy, niemniej wystarczyłoby to żeby rozprysnąć kończynę zwykłego człowieka po najbliższej okolicy.
Twarda była, ale czego innego jednak można było się spodziewać po magnum opus?


[-10PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 21 Sie 2014 - 21:59

Stała i się gapiła. Może chciała zobaczyć co też kombinuje. Ładuję strzałę, nie widać? Zaraz Ci ją wcisnę w tyłek jak tak będziesz stała i się gapiła... trochę bez sensu wykorzystała reiatsu, ale lepiej być zabezpieczoną nić potem miało się psioczyć na urwaną rękę. A ta dalej się na nią patrzyła, i chyba dziwiło ją co tak długo formowała strzałę. Niedługo zobaczy, co ona kombinuje. Widać, że jest strzałooporna, więc będzie mogła trochę sobie na niej poćwiczyć. Bo chyba właśnie o to jej chodziło? Ta chciała dojść do siebie, ona zwiększyć swoje zdolności. Więc... nie zamierzała się zbytnio powstrzymywać. Co nie znaczy, że od razu miała ją zabijać... phi. Może była pewna siebie, ale to chyba raczej leży poza jej możliwościami.
Ładowała, ładowała... i poszło! Trafiło? Tym lepiej. Dymu poleciało jak diabli, a ona sama padła na kolana. Jest nieźle, ale... oparzenie? Spodziewała się chociaż jakiejś rany, chociaż na pewno nie tego, by ją to bardzo zabolało. Przy okazji użycia przez niej tej sztuczki zwróciła uwagę na to, że nie miała żadnej broni. A w trakcie lotu wpadło jej do głowy, że może wcale nie musiała. Nie miała pojęcia to ta deus ex machina może, ale... szlag, jej tyłek! No to teraz przegięła! Złapała za jedną z rurek...
-Sokole! Ty, który nigdy nie chybiasz celu! Ty, który zawsze zwycięsko wracasz z łowów! Weź w dziób mą strzałę i przeszyj nią wroga!-Podniosła się na nogi, by móc potem przystąpić do drugiej części planu-Przyrzekam Ci miejsce przy stole biesiadnym! Nie zawiedź mnie w chwili potrzeby! Sourei Kamaidan!-Wyrecytowała do końca i wyciągnęła rurkę, pozwalając naprowadzającej się strzale polecieć w stronę celu. Szybko schowałaby potem rurkę do drugiej kieszeni i zaczęła ładować następną strzałę, tym razem korzystając ze swojego reiatsu (23 PR).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Sie 2014 - 17:20

Mizuki zdawała się nie brać walki na poważnie. Owszem, przestała oglądać zranione ramię i spojrzała na quincy, jednak nie wykonała ruchu. Nie zainterweniowała, gdy rozległy się słowa inkantacji i nie nawet nie drgnęła, gdy z zawartości kapsułki powstała strzała, którą quincy nałożyła na cięciwę i wypuściła.
- Akai tate - szepnęła Mizuri i drogę pociskowi zagrodziła tarcza z czerwonego światła.
Strzała wbiła się w nią i zaczęła trzeszczeć próbując przewiercić się przez przeszkodę. Mizuki zdawała się być zajęta utrzymaniem tarczy co dało Ishifone czas na uformowanie pocisku.
Rei z jej ciała uformowało się na cięciwie, którą puściła posyłając strzałę na Mizuki. Ishifone zdążyła zobaczyć zaskoczenie pojawiające się na twarzy przeciwniczki zanim jej tarcza rozprysła się. Chmura cząsteczek reiatsu zasłoniła przeciwniczkę i nim się rozwiała Ishifone ujrzała pędzącą ku niej pięść.
Nos chrupnął wylewając z siebie potok krwi. Z oczu pociekły zły, a sama quincy straciła grunt pod nogami. Uderzyła o ziemię. Poczuła ucisk na piersi- to Mizuki triumfalnie przygniotła ją stopą.
Spojrzenie miała zamglone od łez, w ustach rozlał się metaliczny smak krwi, a nos bolał w cholerę. Jej łuk zniknął. Uderzenie było tak zaskakujące, że nie zdołała go utrzymać. W ogóle przez moment nie wiedziała co się stało. Wystrzeliła drugą strzałę, przełamała tarczę, a ta nagle pojawiła się tuż obok i powaliła ją na ziemię.
- I tyle? Twoja obrona jest żałosna - kpiła Mizuki.

[-16PŻ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Sie 2014 - 18:28

Strasznie się z nią bawi. Nie trzeba było być geniuszem by to stwierdzić, ale i tak nie zamierzała rezygnować ze swojego planu. Nastroiła odpowiednio energię z kapsuły, i naciągnęła ją na łuk który o dziwo tym razem sprawił się znakomicie. Strzała poszła ale... użyła jakiś dziwnych czarów i zasłoniła się tarczą. Ale trzymało ją to w miejscu, to już coś. Mogła naładować swoje... tak, działa jak należy. Wszystko na razie zgodnie z planem, nie było co zwlekać. Jeszcze chwika... I poszło.
Musiała przyznać, że wywołanie zaskoczenia na twarzy tej siksy sprawiło jej pewną satysfakcję. Barierę szlag trafił, więc teraz będzie mogła poświęci CODOCH...!
Jak to mówią, dalej by poleciała tylko jakby podskoczyła wyżej d&%$. A przynajmniej miała takie wrażenie, bo od uderzenia straciła równowagę i upadła. Odruchowo złapała lewą ręką nos miotając przypadkowe przekleństwa. Była zdezorientowana, ledwo widziała na oczy, dławiła się krwią z nosa... ale złośliwy komentarz poleciał. I to przelało czarę goryczy. Sięgnęła do kieszeni...
- Ty, który możesz tworzyć i niszczyć, jedyny... odepchnij ode mnie zło! - Wycedziła przez zęby, uwalniając z kapsułki energię do wytworzenia tarczy. Jeżeli by wyszło jej odepchnięcie tej zołzy to skieruje swoje reiryoku do nóg by oddalić się od niej (15 PR na szybkość). Wywołać łuk, naładować następną strzałę, strzelić. Jakie miała wyjście? No, mogła się poddać i fukać, pluć, oraz kasłać krwią. Za dumna była... przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Sie 2014 - 20:20

Gdy rozpoczęła inkantacje Mizuki wypowiedziała tylko jedno słowo - reidou, na co dwa świetliste promienie wystrzeliły z jej dłoni i zaczęły obwiązywać Ishifone. Ta jednak zdążyła ukończyć zaklęcie. Otoczyła ją ledwo widoczna, czerwona aura, która rozszerzyła się odpychając zwoje światła jak i samą Mizuki, która odskoczyła w tył.
Quincy wlała wartki potok reiatsu w nogi dzięki czemu szybko odbiła się od ziemi i wycofała na sam skraj polanki. Nie bacząc na ból i krew skapującą z brody, przywołała łuk i zaczęła ładować strzałę.
Nim jednak to zrobiła postać Mizuki zamazała się, Ishifone usłyszała świst i oto ponownie pędziła na spotkanie podłoża, gdy zmaterializowana przy niej dziewczyna podcięła ją.
Wraz z uderzeniem palce omsknęły się, puściła cięciwę wypuszczając strzałę w niebo.
- Marny z ciebie przeciwnik. - Kpina w jej głosie nabrała na sile. - Zdążę zabić cię trzy razy zanim wystrzelisz.
Rozległ się świst i Ishifone zorientowała się, że Mizuki ponownie stała około dziesięciu metrów od niej. Zupełnie jakby potrafiła się teleportować.
Dziewczyna zaczęła robić serię przysiadów na przemian ze skłonami.
- Spróbuj mnie trafić. Przynajmniej uniki poćwiczę.

[-15PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Sie 2014 - 21:08

"...jakbym też potrafiła popierdalać jak rusałka to inaczej byś śpiewała..."
Tak sobie pomyślała gdy leżała na ziemi. Przy okazji dokonała podsumowania ostatnich wydarzeń. Kobita ją przyszpiliła do ziemi jakimś zaklęciem. Udało jej się to jednak zniwelować, bo w przeciwieństwie do niej używa mózgu a nie mięśni. Potem odskoczyła, ale... jej to wcale nie przeszkadzało w tym, by do niej natychmiast się teleportować i podciąć jej nogi. I puściła strzałę w kosmos. Cudownie.
...no. Wystarczająco jej pokazała, że jej pomodyfikowane cudactwo jest NA RAZIE potężniejsze od niej? Już się ponaigrywała? Cudownie, to może teraz uda jej się wstać... nosz ku... nos... jak ten cały kapitan jej tego nie wyleczy i to tak jak było wcześniej to inaczej będą rozmawiać.
Podniosła się. Otarła krew z ust i brody bo wyjątkowo ją to denerwowało. Prawie jak ten nieznoźny, ostry, ogłuszający ból. Fuknęła pryskając krwią na siebie oraz na koszulkę. Patrzyła się lekko mówiąc zirytowana. Swoje wiedziała, ale na razie miała rację. Może właśnie dlatego ją to tak bolało?
Naciągnęła łuk korzystając ze swojego reiatsu (20 PR). Dlaczego? Bo musiała też popracować nad swoimi zasobami, a nie tylko kontrolą. No i... nie mogła wątpić, bo na pewno nic nie wyjdzie, ale miała solidne podstawy by twierdzić, że nic z tego nie wyjdzie. Ale strzeliła. Potem powtórzyła to, dwa razy, tak samo. Powód był prosty. Chciała wyczuć, jak się porusza, czy jest w stanie w jakikolwiek sposób za nią nadążyć i wychwycić jej ruchy. Bo jak będzie tak skakać to nic z tego nie wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Sie 2014 - 20:17

Łzy ciągle zbierały się w oczach, co było wyjątkowo frustrujące dla kogoś kto właśnie przymierzał się do oddania strzału z łuku. Być może jednak to frustracja i rodząca się przez nią złość była Ishifone potrzebna do ustrzelenia tej dziewczyny.
Puściła cięciwę i wydawało się, że tym razem trafi, gdy Mizuki zniknęła z i pojawiła się kilka metrów na lewo.. Za drugim i trzecim razem było podobnie, strzały przelatywały przez miejsce, w którym ułamek sekundy temu stał jej cel. Teraz przypomniała sobie, że Vormund mówił kiedyś o technikach szybkiego przemieszczania się, które mogą opanować quincy. Nic jednak nie wspominał, że shinigami znają podobne sztuczki.
Ishifone nie nadążała za ruchami dziewczyny. Może gdyby mogła szybciej tworzyć strzały coś udałoby się jej osiągnąć. Póki co potwierdzało się, że balista nie sprawdza się w starciu z mobilnymi przeciwnikami.
- Dobrze, chyba nic więcej z siebie nie wykrzeszesz. - Mizuki najwyraźniej postanowiła zakończyć trening.
[-60PR jeśli wkładałeś w każdą strzałę równą ilość PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Sie 2014 - 21:37

...dupa...
...dupa.
...DUPA!
Nie może ją za cholerę trafić. Za każdym razem robiła unik dosłownie ułamek sekundy zanim strzała w nią trafiała. Problem łuku? Może, ale szczerze wątpiła by była w stanie trafić ją z czymś szybszym. Po prostu trochę szybciej popitalałaby wokół niej, to wszystko. Nos ją bolał, oczy łzawiły, ciągle krwawiła. Jeszcze się zastanawiała czy aby ten cały kapitan od siedmiu boleści jak zwykle załata jej rany, czy tak dla hecy ją z tym zostawi "bo tak". Ale do reszty ją rozsierdziła stwierdzeniem, że tylko na tyle było ją stać. Więc co? Deus ex machina czy cholera wie co to było stwierdza sobie, że śmiertelnik nie może jej nic zrobić.
A BY JĄ... wrrwwrwrwrrwrwrwrrwrrrrrw...
Zaciskała zęby, z oczu prawie sypały się iskry, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Zwłaszcza, że co najwyżej mogłaby się bardziej pokaleczyć, a wystarczająco trudno jej się na razie myślało z obitym, prawdopodobnie też złamanym nosem. Jak miała niby trafić taki cel? Przewidzieć jej ruchy? Jak porusza się szybciej niż jej oko jest w stanie nadążyć? Musiałaby ją jakoś unieruchomić najpierw... zaklęcie? Nic na tak szybki cel nie miała. Ataków uniknie, swoje bez problemu wyprowadzi... więc...
...słaba...
Otarła krew spod nosa. Patrzyła się na nią dalej, z uniesionym łukiem. Myśli kotłowały się, tworząc chaotyczną, bezproduktywną masę. Dlatego też przez dłuższą chwilę nic nie mówiła.
- To wszystko? Znudziło Ci się? - Mruknęła niewyraźnie. Nie ufała jej. Mogła jeszcze jej coś zrobić gdyby ot tak sobie poszła. Poczekała.
Jeżeli by stwierdziła, że dosyć i ona jako leszcz podrzędnej kategorii może sobie iść to zapewne odwróci się na pięcie i pójdzie do łazienki, by tam chociaż pobieżnie zająć się nosem. Pod zimną wodę, sprawdzić gdzie boli i czy złamany. Taki był wstępny zamysł. I tak musiała poczekać z tym nosem do posiłku.
A jeżeli nie... to zależy. Szczerze wątpiła by chciała by dalej do niej strzelano. Przynajmniej ona nie widziała w tym sensu, chociaż mogła wpaść na pomysł by znowu się na nią rzucić z pięścią. Tak sobie, dla picu. Albo jeszcze poskakać, chociaż to wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 29 Sie 2014 - 9:37

- Owszem. Znudziło się - powiedziała dobitnie, po czym odwróciła się do Charlotte. - Odprowadź te nerwowe dziecko do domu, bo się tu jeszcze wykrwawi - rzekła spoglądając niechętnie na poddenerwowaną Ishifone.
Chyba nie przypadły sobie do gustu, ale szanse, że znajdzie tu sobie paczkę dobrych przyjaciół były raczej od początku nikłe.
Mizuki rozpłynęła się w powietrzu czemu towarzyszył specyficzny świst. Niestety Ishifone musiała wrócić na miejsce przy użyciu bardziej konwencjonalnego i czasochłonnego sposobu. Po prostu przebierała nogami słysząc za sobą kroki Charlotte.
Raz czy dwa nawiedziły ją zawroty głowy i lekkie mdłości. Trzeba było przyznać, że magnum opus miało parę w łapach. W końcu jednak dotarła na miejsce, gdzie Charlotte wykazała się rzadko spotykaną u siebie stanowczością i zaprowadziła Ishifone do biura kapitana. Tam jednak go nie zastały, więc błękitnowłosa stwierdziła, że pewnie pracuje w laboratorium. Istotnie miała rację. Kapitan siedział przy komputerze i harcował palcami po klawiaturze.
Zmarszczył brwi na widok zakrwawionej Ishifone. Kazał jej usiąść na blaszanym stoliczku, gdzie zaczął swoją magię. Poczuła delikatne chrupnięcie i ból zniknął.
- Nic czego by nie można było uleczyć przy pomocy kidou. - Białe światło spływające z dłoni Aiby opatulało ciepłem nos quincy. - Musisz wybaczyć Mizuki. Odczuwa teraz mocną potrzebę sprawdzenia się. No, teraz już wszystko w porządku.
Światło znikło i przez moment kapitan podziwiał efekt swej pracy. Ishifone czuła jakby nigdy nie miała złamanego nosa. Jedynym śladem sugerującym, że miała jakiś wypadek była zaschnięta krew na brodzie i ubraniu, która upodobniała ją trochę do niewyżytego wampira z tych niezliczonych filmów klasy B.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 29 Sie 2014 - 10:15

...suka. DZIECKO? Ile ona niby miała lat, co?! Jakby mogła to na odchodne zafundowałaby jej gorącą lewatywę ze strzały na odchodne, ale tak jak się spodziewała zniknęła w czasie mniejszym niż dokończenie jednego mrugnięcia oka. I tyle widziała tą sucz. Skąd ona niby wiedziała, że jest zdenerwo... ręka ją boli. Może to dlatego, że ją zaciskała bez przemyślenia. Przestała i pomachała nią trochę. Zerknęła na spód, widząc cztery ślady od paznokci. Kiedyś ją zabije i zatańczy radośnie nad jej rozpadającym się ciałem. Do tego czasu musiała ją znosić. A szlag by to...
...powłóczyła nogami zastanawiając się nad tym co zrobiła źle. Kwestia łuku? Prawdę powiedziawszy... jakby mogła się tak poruszać to mogłaby przynajmniej unikać ataków w trakcie ładowania strzały. Albo znaleźć bardziej dogodną pozycje, bądź zając uwagę przeciwnika zaklęciem, ukryć się i wyprowadzić strzał. Było sporo możliwości, ale brakowało umiejętności... chust by to strzelił. To nie narzędzia są złe, to ona nie potrafi z nich korzystać.
A by to... uuugh, niedobrze jej się robi. Krew ścieka do gardła, a tępy, pulsujący ból otumaniał jej czuła zmysły, w dodatku wszystkie. Przy zawrotach głowy zwolniła wyraźnie kroku, łapiąc się za głowę i sycząc bo akurat lekko dotknęła nosa. Zapłaci jej za to, prędzej czy później. I to z nawiązką.
Dotarły jednak do tego luksusowego kurortu z mniejszymi bądź też większymi problemami. Chciała tak jak planowała skierować się pod prysznic, ale ku jej autentycznemu zaskoczeniu Charlotte jednak jak coś chciała zrobić to umiała postawić na swoim. A może to przez ten szok, że w ogóle coś sama z siebie zaproponowała. Niespecjalnie miała powody by nie skorzystać z tego pomysłu, to też tym razem to ona podreptała za nią. W gabinecie go nie było. No nic... laboratorium? Ech, mo... no ok. Poszły.
Miała racje. Skubana miała racje. Siedział i tłukł w te klawisze, robiąc nie wiadomo jakie dziwne i podejrzane rzeczy. A potem patrzył się z tym wyrazem twarzy, ni to niezadowolony ni z zastanowieniem. Właściwie nie wiadomo jak. Ważne, że zrobił te czary shinigami i było lepiej. Przynajmniej już nie krwawiła i miała nos jak wcześniej, co musiała sprawdzić zmysłem dotyku. Poczuła zaschniętą krew. Musiała się umyć.
- Czuję. Dziękuję - Mruknęła, a w żołądku się jej przewróciło. Nie znosiła dziękować za cokolwiek, a wyglądało na to, że będzie musiała to zrobić za chwilę raz jeszcze. HmmMMRRWMRWMR... a sprawę tej całej Mizuki przemilczała. Jeszcze trochę a trafi ją coś poważniejszego niż jej pięść.
- Nie będę dalej przeszkadzać - Podniosła się, ukłoniła, i wyszła z laboratorium, a Charlotte pewnie za nią. Gdy to zrobiła, obróciła się do niej, racząc ją zirytowaniem w czystej postaci.
- Masz jakieś ubrania które możesz mi przekazać? Już i tak miało to iść do prania, a nic innego nie mam - Obejrzała ją z góry na dół i w drugą stronę. Nie spodziewała się jakiś cudów, byle by mogła jakoś w tym chodzić. Skrzywiła się na myśl, co za chwilę powie.
- I... dzięki. Będę brać prysznic jak coś - Zakomunikowała, i przeszła się do łazienki o by wykonać swój plan. Przy okazji będzie musiała znaleźć jakąś pralkę, pralnie, czy inne pomieszczenie tego rodzaju. Ale to potem.
-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 31 Sie 2014 - 17:58

W dotyku nos miał się w porządku. Nic nie bolało, nie poczuła niepokojącej miękkości.
-Spróbuję... spróbuję coś znaleźć - odrzekła trwożnie Charlotte jakby szukanie ubrań było jakąś niezbyt przyjemną i w dodatku nie za bardzo bezpieczną misją.
Ishifone ruszyła do łazienki. Odkąd poznała prawdę o sobie samej i świecie duchowym zdecydowanie częściej brała kąpiele czy prysznice. Podobno regularne mycie skracało życie, chociaż raczej chodziło w tym o to, że wszystko jest ok póki często myć się nie musisz.
Gdy zbliżyła się do łazienkowych drzwi te otworzyły się. Ishifone ujrzała dziewczynę, której dotąd tu nie widziała.
Nieznajoma była mniej więcej jej wzrostu. Miała drobną twarzyczkę, w której najbardziej uwagę przyciągały oczy zielononiebieskiej barwy, która udzieliła się również sięgającym karku włosom. Ubrana była w skromne kimono barwy seledynowej.
Rzuciła Ishifone nieprzyjazne spojrzenie, po czym wyminęła ją i poszła dalej korytarzem.
Nikogo więcej w środku nie zastała. Mogła oczyścić swą jasną płeć z czerwieni zakrzepłej krwi. Gdy już kończyła usłyszała pukanie i głos Charlotte.
- Coś znalazłam, mam nadzieję, że będzie pasować... Zostawię je pod drzwiami żeby nie przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 11:24

No to chociaż tyle, nos faktycznie cały, w jednym kawałku jakby nigdy nic się nie stało. Super. Byłoby jednak jeszcze lepiej jakby w ogóle w niego nie dostała. Trudno zliczyć ile razy w myślach odgrażała się sprawczyni tego niewygodnego uszkodzenia. Była mściwa, i trudno zapominała o wyrządzonych jej krzywdach.
Zastanawiała się też, czy to co robiła ta kobieta kwalifikowało się do tego, bo aż zaczynała litować się nad tą głupią, wiecznie wystraszoną osóbkę o dziwnym kolorze włosów. To było prawie tak mocne jak jej irytacja związana z tego rodzaju zachowaniami. Dalej jednak z tyłu głowy pamiętała słowa Noriakiego, że jest jakaś niestabilna. Niby się nie bała... ale coś jej podpowiadało, że jakby ona spuściła jej łomot w tym czy innym znaczeniu, to nie mogłaby spojrzeć w lustro.
Zastanawiając się nad różnymi rzeczami dotarła w końcu do łazienki. Miała sięgnąć po klamkę gdy nagle niespodzianka - otworzyły się same! Zamontowali jakiś mechanizm czy co? Wyjaśnienie przyniosła następne wydarzenie tego dnia. Odwiedziła ich kobieta zieleń. Inaczej takiego nagromadzenia tego koloru nie mogła nazwać. Tyle dobrego, że skóra miała normalny odcień. Polubić to się one chyba jednak nie polubią, bo odruchowo spojrzenie Ishifone przybrało podobny charakter co tej nieznajomej. Nie zamierzała pozwolić by ktoś wchodził jej na głowę. Miała swoją wartość... musiała tylko doszlifować swoje zdolności.
Mogła przynajmniej trochę odpocząć zmywając z siebie brudy i zaschniętą krew. Tak... robiła to częściej niż kiedyś. Może dlatego, że robi coś więcej niż leniwe spacery po mieście i przesiadywanie bez jakiejkolwiek sensownej pracy w domu? Coś może w tym być... pewnie w tym momencie byłaby już zaręczona, a tamten załatwiałby wszystkie formalności do ślubu. Może by to już było załatwione. Ona w sukni. Pfff. Wyglądałaby oszałamiająco, oczywiście. Tak w ramach rekompensaty za to, co mogłoby się dziać z nią potem... mniejsza, że tutaj mogła by być po prostu rozszarpana. Hmmm... swoją drogą, ta laska... czasem nie była od jakiegoś wujka? Będzie musiała sobie przypomnieć. Nie to, by miało to jakiekolwiek teraz znacz... kogo niesie?
Charlotte z ubraniami. Nawet nie kwapiła się by się ubierać, po prostu podeszła do drzwi.
- Jeszcze sprawa - Wychyliła głowę zza drzwi - Tamta dziewczynka z zielononiebieskimi włosami i kimonie, to kto to? Gdzie mogę ją znaleźć?-Zapytała zerkając przy okazji na ubrania. Jak się dowie co i jak, to weźmie te ubrania, ubierze się w nie (Chyba, że będzie to coś kompletnie... durnego), i... zacznie szukać łajzy. Musiała się dokładnie zorientować co to za padalec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 13:46

Uchylając drzwi ujrzała Charlotte trzymającą złożone w kostkę pomarańczowe kimono, na którym leżały białe skarpetki i sandały. Matka byłaby zapewne zadowolona widząc Ishifone w klasycznym stroju, chociaż odkąd przebywała w domu wariatów równie dobrze mogłaby się ucieszyć z widoku córki odzianej w worek od kartofli.
Charlotte zamrugała słysząc pytanie.
- To... chodzi o córkę kapitana. Mai-san nie często wychodzi ze swojego pokoju. - Podała Ishifone ubrania. - Mieszka w sąsiednim pokoju. To znaczy sąsiednim do twojego pokoju. Po prawej.
Kilka chwil później Ishifone kroczyła po korytarzu w nowym ubiorze, który całkiem dobrze na niej leżał. Charlotte chyba nie miała powodów do kłamstwa, więc poszukiwania domniemanej córki kapitana dobrze byłoby zacząć od wskazanego pokoju. Co ciekawego nigdy nie słyszała, aby dochodził z niego jakiś hałas. Dotąd nie miała więc żadnych przesłanek, aby sądzić, że pokój po prawej jest przez kogoś zamieszkany. Co ciekawe drzwi tego po lewej były otwarte. Gdyby Ishifone tam zerknęła ujrzałaby siedzącą na podłodze Mizuki. Medytowała sądząc po zamkniętych oczach i nieruchomej twarzy utrwalonej w wyrazie spokoju trupa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 15:30

Pomarańczowe... kimono... no cóż. Mamusia byłaby dumna. Gdyby tylko nie trzepnęła się pewnego razu za mocno w głowę i nie straciła piątej klepki rzecz jasna. No nic, przynajmniej bardziej się jej to podobało od tamtych szmat. Tak z zasady powinny być z trochę lepszego materiału. Wzięła w każdym razie, przysłuchując się temu co tamta paplała. Córka kapitana. Mai. Myślała, że to właśnie ona została... hmm. Kolejne informacje, dość istotne swoją drogą. Chyba. Może tak w każdym razie być. Z pewnych przyczyn myślała, że to tamta jest jego córką. Ale najwidoczniej jej założenie było błędne.
Założyła skarpety, sandały, oraz po pewnych irytujących komplikacjach kimono. Bieliznę zostawiła bo niezbyt często nosiła to ustrojstwo i czuła by się głupio. Przeszła się zastanawiając nad tym wszystkim, bez problemu znajdując wspomniany pokój. Przy okazji przypomniała sobie, że nic a nic z niego nie słyszała, a słuch miała przecież dobry... hm?
Zerknęła do pokoju po lewo, bo akurat były otwarte drzwi. Siedziała tam Mizuki i... moment moment... a nie, coś jej się pomieszało, jej pokój był tam gdzie powinien. Robi jakieś medytacyjne dziwy. Niech robi, nie jej sprawa. Jeszcze znowu by dostała w nos, chociaż może posiedzi tam jeżeli szybko ją wywalą od tamtej całej córuni.
Właśnie. Podeszła tam i zapukała. Jak nie otworzy to kolejny raz. Za trzecim razy spróbuje otworzyć. Co zamierzała powiedzieć? "Można?". I tyle.Rozejrzy się po pokoju, swoim zwyczajem szukając ciekawych fantów. A jak nie wejdzie, to pójdzie sobie do Mizuki posiedzieć przed nią i się bezczelnie pogapić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 16:26

Zapukała pierwszy raz i drugi, bez odzewu. Zapytała czy może wejść, odpowiedzi nie otrzymała. Nacisnęła klamkę, drzwi były zamknięte. Wyglądało na to, że córka kapitana nie lubiła przyjmować gości.
Druga sąsiadka wydawała się bardziej gościnna, bo w końcu zostawiła otwarte drzwi. Ishifone wparowała do pokoju, który wydawał się bliźniaczo podobny do jej własnych czterech kątów.
Usiadła przed medytującą w pozycji lotosu. Bezczelne gapienie trwało już chwilę, kiedy Mizuki odezwała się nie otwierając przy tym oczu.
- Czego chcesz? - zapytała cicho, acz z wyraźnym śladem irytacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 16:54

...nic... nic... nic. Ba, nawet zapytała się czy może wleźć, ale bezskutecznie. Coś sobie przypominała, że fraza "córka kapitana" była powiązana ze słowem "uwięziona". Przeskrobała coś czy jak? Trudno jej było powiedzieć, bo przecież wylazła do łazienki w jakimś celu. Będzie musiała zapytać, ale nie była na pewno pozytywnie nastawiona. Rodzinka. Tak. Ktoś bardzo chciał, by wszyscy w to uwierzyli. Jak na jej gust "sukcesem" będzie jak uwierzy w to ktokolwiek, czego miała dowody prawie na każdym kroku. No nic, i tak nie zamierzała się wiązać z tym co tu się kręci. Trochę jednak tutaj pobędzie, więc... ech, i tak nie miała dzisiaj nastroju na ćwiczenia.
Weszła do pokoju. Nic ciekawego niestety nie znalazła. A szkoda, bo chętnie by się czymś zaopiekowała i przyjrzała bliżej w pokojowym zaciszu. Usiadła sobie i zastanawiała, co ona właściwie chce przez to osiągnąć. Nudziło się jej. To chyba główny powód, ale skoro już tutaj jest... może coś by się dało dla siebie ugrać? Ale niby jak? Gdyby była quincy to faktycznie może by coś z tego wyszło. Tak to pozostawałoby jedynie... no w sumie... ech.
Nie miała dalej zbyt dużo czasu do namysłu bo odezwała się. Patrzyła się jeszcze na nią przez moment zanim cokolwiek odpowiedziała.
- Drzwi były otwarte to wlazłam. Siedzenie samemu może się znudzić-Przyglądała się jej dalej, formując myśli... i nawet z tego wyszedł jeden wniosek, chociaż znajomy.
- Za wolno się rozwijam. Jakieś rady, sugestie... poza "wyjdź i zamknij za sobą drzwi"?-Oparła brodę o brodę, nie przerywając tego jednostronnego "kontaktu" wzrokowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 17:54

- Zależy jak dla kogo - odparła oschle. - Ta rada w wypadku nieproszonego gościa byłaby najlepsza, ale jak już tak bardzo chcesz wiedzieć. - Otworzyła oczy. - To ty jesteś quincy, a ja shinigami, więc nic ponad to co sama wiesz pewno ci nie powiem. No, może tylko tyle, że największy progres przynoszą poważne sparingi prowadzone z równą sobie osobą. Uprzedzając pytanie - Uśmiechnęła się kącikiem ust - ty nie jesteś równorzędnym rywalem dla mnie, więc zapomnij.
Wciągnęła głęboko powietrze i wypuściła je powoli przez nos. Na powrót zamknęła oczy.
Zaczynało wychodzić na to, iż to Shmitt był tutaj najbardziej przydatną dla niej osobą. Dał jej łuk i rurki, trenował z nią. Problem w tym, że go teraz tutaj nie było i nie wiadomo kiedy to się zmieni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 1 Wrz 2014 - 18:32

""Nieproszonego gościa"? Sama zostawiłaś drzwi otwarte przebrandzlowana na poczekaniu miągwo! Jesteś bezużyteczna, rozumiesz? BEZ-U-ŻY-TE-CZNA. I jeszcze... grr..."
Mniej więcej taki miała stosunek do tego co powiedziała. Nie powiedziała kompletnie niczego, czego by nie wiedziała albo sama by nie doszła. Jedyne co to dało to przypomnienie sobie słów Baldrika... ich sensu w każdym razie. Musiała stawiać sobie coraz wyższe poprzeczki. Doprowadzać swoje ciało i duszę do skraju wytrzymałości, by mogła z tego wychodzić silniejsza. Takie prztykanie powietrza nic nie da.
Skłoniła się lekko (Zdając sobie sprawę, że z zamkniętymi oczyma trudno było zauważyć ten gest), wstała i wyszła z tego pokoju kierując się do własnego. Była zła, najchętniej by się położyła i odpoczęła... albo wręcz przeciwnie. Potrzebowała jednak zrobić parę rzeczy.
Po pierwsze, napełnić puste rurki. Najlepiej reiatsu zewnętrznym o ile wie, chociaż jak nie będzie wyboru wpakuje własne. Pewnie będzie wykończona ale była przed porą obiadową, co oznaczało żarcie. Tego drugiego rodzaju chyba też. Jak wtedy spotka kapitana poprosi o zwrot rurek które były jej zarekwirowane przy przybyciu, argumentując to tym, iż potrzebuje ich do treningu.
Co potem? Najpewniej odpocznie leżąc pod drzewem na zewnątrz. Jeden dzień odpoczynku dobrze jej zrobi. A jutro... jutro planowała pomęczyć Charlotte trochę bardziej niż zwykle. Tak w ramach wdzięczności.
Ciekawe co z Noriakim. Może nawet jeszcze żyje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 9:12

Wykorzystywanie reiatsu z otoczenia do nabijania rurek było zajęciem frustrującym i długotrwałym. W wypadku strzał miała pośrednika w postaci łuku, który niczym koło garncarskie pomagał tworzyć, w tym przypadku pociski z rei. Jeśli zaś chodzi o rurki, to  musiała ulepić ten garnek przy wykorzystaniu wyłącznie swoich własnych palców i dłoni.
Oznaczało to, że zapełnienie jednej kapsułki wiązało się z kilkugodzinną pracą. Spowodowane było to tym, że rei lubiło wyciekać z wnętrza częściowo napełnionej rurki.
Jej własne reiatsu wykazywało znacznie większą chęć do współpracy. Nie ulatniało się i nie miała problemu z jego przesyłem. Oczywiście i to rozwiązanie miało swoje wady. Gdyby się na nie zdecydowała po skończonej pracy padłaby na łóżko czując jednocześnie głód dusz jak i dojmujące zmęczenie ciała.
Z tym pierwszym objawem niedoboru rei kapitan chętnie by jej pomógł. Wszak nie leżało w jego interesie by Ishifone biegała po korytarzach i wysysała kogo popadnie. Wspaniałomyślnie zwrócił jej też pięć rurek dzięki czemu ze Schmittowymi miała ich ogółem osiem.
W tym dniu nic ciekawego się już nie wydarzyło

***

Nocny gość nie złożył wizyty. Za to słyszała niezrozumiałe szepty i raz zdało jej się, że ujrzała czyjąś twarz za oknem. Chyba należała do dziewczyny, ale do której konkretnie tego już nie mogła stwierdzić.

***

Wraz z Charlotte udały się na treningową polanę. Dzień był ładny. Ciepły, ale duża gromada kłębiastych chmur chroniła ich przed zbyt palącym dotykiem słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 10:19

...frustrujące jak diabli. Miała ochotę coś rozwalić, ale na tą przyjemność jeszcze będzie musiała sporo poczekać. Jak tak dalej pójdzie to parę godzin, bo za licho nie była w stanie aż tak dobrze zapanować nad reiatsu. A z drugiej strony musiała być gotowa na jutrzejszy trening, więc całkowite wyrzucenie z siebie energii nie wchodziło w grę. A by to... może chociaż na świeżym powietrzu będzie jej szło lepiej... diabli nadali. Jak w życiu. Jak chce się zrobić coś porządnie to trzeba to zrobić samemu. Bo z zewnątrz to tylko ciągły opór. Ale to męczące. Znacznie męczące... miała podobno jednak trochę czasu. Gdyby nauczyła się tworzyć rurki zamiast tylko je nabijać, to stwarzałoby sporo możliwości. Chociaż odzyskanie swoich poprzednich też byłoby całkiem pożądane. Będzie musiała o to zapytać... ech, chciała odpocząć a znowu czeka ją męczenie się. I to raczej średnio zabawne. Wypadałoby to jednak zrobić. Trudno powiedzieć kiedy może się to przydać.
W czasie ogólnego, radosnego obiadku stała się rzecz całkiem pozytywna. Dostała swoje rurki, chociaż musiała się trochę dopominać. Czyli miała w sumie osiem. Alleluje... czy jak to się tam... ech, i tak musiała się zająć tymi pustymi. A łatwe to nie było. To ona ma z tym takie problemy czy to tak ogólnie?
***
Wreszcie się to jej jednak udało. Ale był już wieczór, więc jeszcze parę chwil posiedziała pod drzewem gdzie spędziła większość dnia i wróciła do siebie. Nie chciało się jej już myć bo robiła to dzisiaj, a nie robiła niczego co miałoby ją zabrudzić, spocić, wykrwawić, zasmarkać... i inne tego typu przyjemności. Zdjęła z siebie to kimono które po prawdzie trochę ją irytowało. Będzie musiała wyprać te poprzednie ciuchy, ale to w wolniejszej chwili... ewentualnie kogoś do tego nakłonić. Kimono jakoś tam złożyła, Tabi położyła na nim, a sama jak zwykle w bieliźnie położyła się spać. Diabli nadali. W takich warunkach żyła, że nawet ją szlag najjaśniejszy trafiał.
Skoro ten temat został poruszony, to nie sposób nie wspomnieć o tej nocy. Szepty których nie rozumiała. Szum, do którego w miarę udało jej się przywyknąć przez te lata... w miarę. A teraz jak na dobrą sprawę przyznała się i stwierdzili, że coś jej dolega, to trochę ułatwiało. Troszkę. Bo dalej to powodowało irytacje. Nawet nie miała w kogo rzucić czym...ś? Kogo tam naszło przy oknie? Musiała aż wstać i sprawdzić co to było. Może było jeszcze gdzieś w okolicy. Tak czy owak nie chciało jej się za bardzo za tym biegać, więc wróciła do swoich prób zaśnięcia. Diabli... dłonie przy uszach. Może szum krwi zagłuszy te szepty...
***
O codziennych czynnościach higienicznych można by pisać wiele, ale zapewne były monotonne więc niech wystarczy stwierdzenie, że się odbyły. Zgarnęła swoją przyzwoitkę z jej pokoju i poszły tam gdzie zwykle, gdzie na szczęście (Grrr) Mizuki nigdzie nie było. Faktycznie się znudziła. I dobrze.
- Więc tak- Zaczęła nietypowo, bo nie dość iż się odezwała do Charlotte, to jeszcze zaczęła wykonywać proste ćwiczenia rozgrzewające, kręcenie nadgarstkami, kolanami, i nawet jakieś przysiady - Macie jakieś dziwne moce. Christopher czy jak mu tam jak się jeszcze kręcił po okolicy zamieniał się w dymek. Co do Ciebie i Chucka nie mam pojęcia. Powiedz mi coś więcej - Ni to poprosiła, ni to zażądała, przyjęła, że coś jej o tym opowie podczas gdy będzie się rozgrzewać. Gdy skończyła (Nieważne czy powiedziała coś rzeczywiście przydatnego czy nie), przygotowała pierwszą strzałę do łuku.
- Rozumiem. Tak czy owak, potrzebuję "sparring partnera" na mniej więcej moim poziomie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz-Ni z gruchy ni z pietruchy zamiast celować gdzieś w bok obróciła się do Charlotte, celując mniej więcej w jej pierś.
-Raz- Mruknęła najpierw, obserwując pierwsze reakcje -Dwa- Naciągnęła jakby bardziej strzałę i... strzeliła, odskakując do tyłu.
-Trzy- Hej, kto powiedział, że przeciwnik będzie czekał? Mimo to wątpiła... a może jednak? Nie, chyba jedna strzała by jej nie znokautowała. Więc nie ociągając się naciągnęła łuk na następną. Trudno było powiedzieć co ta zrobi, a musiała mieć czym zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 12:29

Dziewczyna splotła dłonie przed sobą i wbiła spojrzenie we własne buty.
- M-moja moc. - Pokręciła głową. - Ona jest zła. J-ja nie lubię jej używać. - Tym razem nie mówiła ze strachem. Mówiła wręcz z przerażeniem i to samo wyrażała jej twarz, gdy ujrzała celującą do niej Ishifone.
- C-co ty wyprawiasz? - Cofnęła się gwałtownie, a gdy zobaczyła, że quincy tworzy pocisk, odwróciła się na pięcie i zaczęła uciekać. Za wolno. Strzała przeszyła powietrze i ugodziła dziewczynę w plecy. Wybuch targnął nią niczym szmacianą lalką. Upadła na bok z nienaturalnie rozrzuconymi rękami.
Przez moment się nie ruszała, ale potem Ishifone dostrzegła ruch pod skórą, obok łopatki gdzie ubranie zostało zniszczone przez strzałę. Zupełnie jakby coś zostało rozdrażnione przez atak i teraz nerwowo krążyło w ciele Charlotte.
Ishifone tworzyła kolejną strzałę, gdy targnął nią dreszcz dreszcz. Charlotte zaczęła promieniować nieprzyjemnym reiatsu. Ruch po jej skórą nasilił się i teraz obejmował niemal całe plecy. Wtedy ciało rozprysło się. Z pleców wyzionęły długie na jakieś półtorej metra, uwalane krwią dwa rzędy kościanych wyrostków układających się nieco jak skrzydła.
Na ich końcówkach rozbłysły różnobarwne światła - żółte, niebieskie i zielone.
Charlotte się poruszyła. Zaczęła dyszeć ciężko, a blask formował się w coraz większe kule.
Coś się szykowało, ale na cięciwie czekała już gotowa do wypuszczenia strzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 13:12

Łał. To żeś się nagadała, niech Cię szlag. Nieważne, będzie mieć niespodziankę. Podobno jest trochę niestabilna, więc jak wparuje w nią strzałę to może się zirytuje. No nic, wyjaśniła co chciała dzisiaj zrobić i przystąpiła do części praktycznej.
Przerażenie. Tak, najprościej było to określić. Coś, co bardzo chętnie widziałaby na twarzach innych. Problem tylko taki, że to była bojaźliwa jak diabli laleczka. Miała pecha, bo nie zamierzała się patyczkować. Poszło, i to w momencie w którym zaczęła uciekać. Aj, nie do końca tak to sobie wyobrażała. Poleciała dobry kawałek i wylądowała gdzieś na boku. Nie ruszała się... no cóż... powinni robić ich wytrzymalszych. Co nie zmienia faktu, że jeżeli ją zabiła to miała kłopoty. Duże. Będzie musiała obmyślić jakieś zgrabne... tak, to by było... moment. Coś się dzieje.
Przyglądała się przez chwilkę na odsłonięte od strzału plecy. Coś się tam zaczęło ruszać. Na wszelki wypadek załadowała kolejny pocisk, obserwując co się działo. Skrzywiła się lekko widząc co właśnie wyrosło jej z pleców, a przede wszystkim w jaki sposób. To mogło zaboleć, chyba jakiś błąd w projekcie. Kościane skrzydełka ze światełkami. Wolałaby nie być w pobliżu.
Pierwsze co zrobiła to przycelowała i strzeliła. Nie centralnie w korpus ale trochę w bok, w okolice lewego barku i miejsca w którym znajdował się jeden wyrostek. Będzie stać to ją zarzuci, zrobi unik w prawo to może trafić wyrostki, zrobi w lewo to trafi ją centralnie. Mogła się jeszcze rzucić do przodu albo do tyłu, ale... to akurat bez znaczenia. Bo skierowała trochę swojego reiatsu w swoje nogi (10 PR w szybkość) by po wystrzale przejść na jej prawą stronę. Może nawet trochę bardziej się oddalić. Jeżeli wszystko by poszło bez szkód dla jej osoby, to zaczęłaby ładować kolejną strzałę. Wstępnie zamierzała tak skakać wokół niej, ale za dużo było niewiadomych by planować do przodu. Ale wypadałoby mieć zawsze tą jedną strzałę do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 17:51

Ogniki rosły szybko, co dla Ishifone nie mogło znaczyć nic dobrego. Nie czekała. Wystrzeliła, lecz naprzeciw strzale pomknął zielony świetlik, który oderwał się od jednego z ostro zakończonych wyrostków na plecach Charlotte. Pociski zderzyły się ze sobą, rozbłysło światło i oba zniknęły rozwiewając się w rój pojedynczych cząsteczek reishi. Zupełnie jakby zneutralizowały się nawzajem.
Tymczasem błękitnowłosa wsparła się na dłoniach, acz nie podniosła się dalej. Zamarła w pozycji na czworakach.
- Faza ograniczenia zdolności bojowych przeciwnikach, rozpocząć. - Jej głos już nie drżał ze strachu. Był mechanicznie wręcz spokojny.
Żółta kula światła wystrzeliła. Pędziła ku Ishifone, gdy nagle parę metrów przed nią wzniosła się w górę i tam rozprysła rozsiewając wszędzie wokół iskrzące cząsteczki, które szybko ogarnęły większość polanki. Niektóre z nich zdały się wniknąć w quincy i jej łuk, który zaczął pulsować niespokojnie. Przez sekundę zdawało się, że zaraz schowa się do amuletu, lecz ostatecznie do niczego takiego nie doszło. Ishifone jednak nadal wyczuwała pewną nieprawidłowość w strukturze energetycznej broni.
Quincy odbiła na prawo wzmacniając nogi reiatsu. Zaczęła ładować strzałę, jednak reiatsu bardzo opornie do niej napływało. Puszczenie cięciwy na tą chwilę uwolniłoby pocisk, który z dużym prawdopodobieństwem rozprysnąłby się przed doleceniem do celu.
- Faza ograniczenia zdolności bojowych przeciwnikach, zakończona. Rozpocząć fazę eliminacji.
Dwa niebieskie ogniki rozżarzyły się nad najdłuższymi i położonymi najwyżej wyrostkami. Wyglądało na to, że zaraz obiorą cel na Ishifone, której strzała tak wolno przybierała na sile.
Oprócz dwóch niebieskich, na "skrzydłach" Charlotte znajdowało się po jednym zielonym i żółtym świetliku.
[-10PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 18:24

Już sądziła, że jej plan miałby konkretne szanse powodzenia, ale jak zwykle wystąpiły pewne komplikacje. Strzała została zneutralizowana przez zielone światełko. No. Zapowiada się nieźle. Nawet za... już?! Dobra, to zaraz zrobi... moment. Co jest... no nie, tylko nie to!
Już przez chwilę myślała, że jej łuk znowu rozwali jej połowę ręki i twarzy, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Chociaż czuła, że ciężej jej idzie wykorzystanie energii z otoczenia. Więc takie coś... i może się myliła, ale tamte niebieskie pewnie są o wiele bardziej bezpośrednie w swoim działaniu. Przy okazji wysłuchała co miała tamta do powiedzenia. Komentarz mógł być tylko jeden
-Co ona jest kurwa, robocop? - Nie było jednak czasu na analizę jej pochodzenia, trzeba było działać. Nie zamierzała poświęcać wiele więcej czasu na ładowanie strzały skoro i tak zostanie ona przechwycona przez to zielone draństwo. Po prostu wypuściła strzałę mając nadzieję, że puści to zielone ustrojstwo i się znowu zneutralizują. Po drugie wyciągnęła rurkę
- Sokole! Ty, który nigdy nie chybiasz celu! Ty, który zawsze zwycięsko wracasz z łowów! Weź w dziób mą strzałę i przeszyj nią wroga! Przyrzekam Ci miejsce przy stole biesiadnym! Nie zawiedź mnie w chwili potrzeby! Sourei Kamaidan!-Musiała się spieszyć, ale potrzebowała precyzyjnego uderzenia na te kościane wyrostki by je zneutralizować, przede wszystkim ten na którym był ten żółty świetlik. Jak ona tak się bawi to ona nie zamierzała być gorsza, a z tego co zauważyła to to dziadostwo ograniczało jej asymilację reiatsu z zewnątrz. Więc... co zamierzała potem?
Wygasiła łuk i skupiła się na uniknięciu tego niebieskiego dziadostwa. Miała nadzieję, że dzięki temu będzie łatwiej jej uniknąć tych strzałów, gdy przyzwie go ponownie będzie już wolny od tych niepokojących drobinek, a to co było na polance zniknie. Wtedy dopiero też włączy go ponownie. Ale na razie... osłony wokół pewnie nie ma bo sama zadbała o to, by żadnej nie było. Ale poświęciła trochę swoich zasobów energii na szybkość swojego ciała. Będzie musiała szybko zareagować na te pociski, ale też nie rzucać się jak głupia bo drugi ją trafi (10 w szybkość)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 3 Wrz 2014 - 20:25

Cięciwa zaśpiewała i to była ostatnia nuta. Łuk rozprysnął się, podobnie zresztą jak wypuszczona strzała. Przynajmniej odbyło się bez wybuchów i Ishifone nie stała się żadna krzywda. To jednak miało się szybko zmienić.
Dwa błękitne ogniki oderwały się od skrzydeł i ze dwóch stron zmierzały szybko ku quincy. Za mało czasu na rzucenie zaklęcie, pozostawało jej tylko zwiększyć szybkość przy użyciu reiatsu i zastosować skuteczny unik. Coś jednak poszło nie tak. Gdy sięgnęła po wewnętrzne zasoby energii te zamiast rozejść się po ciele wprawiły ją w odrętwienie. Zamgliło się jej przed oczami i na chwilę straciła czucie. Może i to lepiej. Nie poczuła uderzenia, które zmiotło ją w eksplozji światła.

[-43PŻ]
***

Umrzyj, umrzyj. Umieraj wreszcie! Cieniste postacie tańczyły wokół niej. Leżała, nie mogła się podnieść. Zauważyła dlaczego. Z prawej nogi ostał się tylko żałosny kikut, a cienie śpiewały dalej. Umieraj, umieraj! Za grzechy, za wszystkie grzechy jakiś dokonałaś!
Cienie zlały się w jedną postać. Rozpoznała go. To był Vormund, ten dziwny mężczyzna o przypudrowanej twarzy. Jego smoking jak zawsze nienagannie czysty. Siadł na krześle, które pojawiło się nagle
Popatrzył na Ishifone współczująco. Uśmiechnął się smutno.
- Masz pecha w życiu słowiku. Tyle już wycierpiałaś, a i tak nic dobrego cię nie spotyka.Jesteś ostatnim pisklakiem w gnieździe. Twoi bracia i siostry opuścili je dawno, a ty masz podcięta skrzydła i możesz tylko wzywać bliskich cienkim głosem. Ale oni już cię nie usłyszą, są daleko zajęci własnym życiem. Może warto z tym skończyć? Po co się męczyć, nie ma nic złego w śmierci.  To... odpoczynek. Odpoczynek od problemów i bólu. Co ty na to, Ishifone? - Wyciągnął ku niej dłoń odzianą w białą rękawiczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznane   Today at 13:45

Powrót do góry Go down
 
Nieznane
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Create a forum on Forumotion | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com