IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Nieznane

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 14 Maj 2015 - 22:06

Ugh... co do licha się dzieje. Tak jak wtedy, gdy zauważyła, że meble są z innego drewna. Unika odpowiedzi na pytania i chce ją uciszyć tymi tabletkami. A wtedy nie wiadomo co się będzie działo.
Nie była pewna, co też to miało znaczyć. Wolała być jednak dobrej myśli.
Po chwilowej niedyspozycji wróciła wzrokiem do "Aleksandra". Przeniosła na moment spojrzeniem na Ami, która sobie akurat weszła, i potem na barmana. Tak. To właśnie i...
...aż wpadła na coś. Może... nie była pewna. Ale może.
-A teraz posłuchaj mnie uważnie. Bo prawie zapomniałam, a powtórzenie tego mnie wkur#%@-Wróciła do niego wzrokiem-Zachowujesz się jak mój prawie-narzeczony. Ryouji Oguri. Który był zupełnie bez charakteru, ikry i stylu. Ami przypomina mi Sonię z jej stylem bycia. No i... zupełnie inaczej wypowiadała się na temat Daichiego. Coś o zachowywaniu w dobrym zdrowiu by słabi się mogli rozwinąć. Zamiast tego "głupiec i tak by zdechł". A Barman Baldricka. Aż tak grubiański wcześniej nie był. Co mi jeszcze przypomina...-Zerknęła na niego. Tak. To było bardzo dobre pytanie na które nie znała odpowiedzi. A odpowiedź mogła jej wiele powiedzieć albo nawet rozwiązać.-Jak on właściwie się nazywa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 20 Maj 2015 - 18:29

Każde kolejne zdanie wypowiedziane przez Ishifone, pogłębiało wyraz zniecierpliwienia na twarzy Aleksandra, który natychmiast ustąpił zdziwieniu, gdy zapytała o imię naczelnego wesołka November Eleven.
Quincy spojrzał na Barmana jakby szukał u niego pomocy. Ten jednak wydawał się równie zaskoczony co Aleksander.
- Kenji, ma na imię Kenji - odpowiedział z wahaniem Aleksander ponownie kierując wzrok na Ishifone. - A teraz koniec uników, albo weźmiesz lek po dobroci, albo będę musiał wmusić go w ciebie siłą... dla twojego dobra.- Zacisnął palce na jej ramionach, aż poczuła dyskomfort.
Działo się jednak coś więcej. Kolory wyblakły i wszystko wokół zdawało się być... ziarniste, jakby oglądany świat był wyświetlany przez stary telewizor. Sama zaczęła czuć się inaczej. Lekko, zwiewnie. Chociaż brzuch nadal miała pękaty, to przestała czuć jego ciężar.
- No wpakuj w nią te tablety, byle tylko przestała bredzić - odezwał się barman. Jego głos był odległy, jakby znajdował się po drugiej stronie ulicy, chociaż stał przecież parę metrów dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 20 Maj 2015 - 22:57

Zaczęły się dziać dziwne rzeczy. I szczerze wątpiła, by były one skutkiem jej choroby. Pokrywały się one ze wskazywaniem przez nią nieścisłości. Tak jakby świat się coraz bardziej sypał. Albo traciła z nim łączność.
Dobrze, bardzo dobrze. Była blisko. Jeszcze trochę. Musiała na coś wpaść, i to szybko. Zwłaszcza, że nie miała zbyt wiele czasu i podejść. Już czuła lekkość. Nie mogła odpuścić.
Mniej rozmyślania nad tym co może być, a więcej nad tym, co było i niby jest teraz.
-Nie wyglądacie na przekonanych. Bo to nie jest jego imię-Rzuciła. Sama nie była pewna, ale takie zaprzeczenie było najlepszą rzeczą, którą mogła teraz zrobić. Kenji, naprawdę? Szczerze wątpiła.
-Skąd ten pośpiech i nacisk? Czyżbym mówiła coś niewygodnego? Rozkręcam się. Skąd macie tyle prądu, by marnować go na lampy w tej DUŻEJ sali na dole? Skoro była katastrofa, elektrownie nie działają. Ograniczone zasoby. I poza tym...-Skierowała wzrok na Ami. Tak, o tym powinna wspomnieć.
-...Daichi "umarł" dwa razy, nie jeden jak mi o tym wspomniałaś. W okolicznościach, o których powinniście wiedzieć. Nie wspominając o tym, że Sonia zamiast opłakiwać go, wzięła się za siebie i ćwiczyła jak popieprzona. Co by o niej nie powiedzieć... jest silna-Zazgrzytało jej, bo zwyczajnie nie lubiła sobie o tym przypominać. Na wszelki wypadek zacisnęła zęby. Może faktycznie będzie chciał jej to wepchnąć siłą, jak te argumenty okażą się za słabe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Maj 2015 - 20:21

Aleksander zdawał się być przerażony kolejnymi słowami wypluwanymi przez Ishifone. Barman wrzasnął do niego, aby przestał się cackać i wpakował siłą w Kumagae tabletki. Chyba jednak nie był do tego zdolny, bo zdjął dłonie z ramion Ishifone i cofnął się z bladą twarzą.
Czuła, że idzie dobrą drogą. Świat wokół powoli tracił ostrość. Pozostałe zmysły również zdawały się gorzej pracować. Miała wrażenie, że za chwilę odleci do swojego prawdziwego ciała.
- Nie za łatwo ci idzie? - Usłyszała w głowie swój własny głos, a potem zapanowały szepty. W przeciwieństwie do wszystkiego innego, one z sekundę na sekundę stawały się coraz bardziej realne.
Poczuła ból w brzuchu. Ból, który zdawał się ją na powrót zakotwiczać w November Eleven.
Aleksander ponownie postąpił ku niej. Chwycił quincy mocno za przegub i zaczął nim potrząsnąć.
- Musisz wziąć tabletki!
Kątem oka dostrzegła, jak "Kenji" przechodzi nad barem w ich kierunku. Ktoś, zapewne Ami, zaszedł ją od tyłu i zaczął grzebać w kieszeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 24 Maj 2015 - 22:43

Patrzyła z satysfakcją na to, jak bardzo przestraszony był jej słów. A z drugiej strony pojawiało się obrzydzenie. To ma być Aleksander? Ten silny, zdecydowany młodzieniec który nawet trochę jej imponował tymi cechami? Ten aż zbladł.
Czuła, że to działało. Coraz bardziej się odrywała od tego przeklętego miejsca. Traciła kontakt z tą fałszywą rzeczywistością. Zmysły zaczynały szwankować. Już była blisko. Jeszcze troszkę. Jeszcze kawałeczek... jeszcze tylko parę słów...
I pojawił się znowu ten głos. Jej głos. Odpowiadać?
"Robię to, co powinnam" tylko tyle. Zaczęło się dziać źle. Najpierw głosy. Mogłaby to znieść, chociaż ich klarowność była niepokojąca.
Ale ten ból. Trzymał ją tutaj. Bolał. Nie! Była tak blisko, nie mogła się poddać! Musiała powiedzieć więcej!
-Gdzie ta Ami, którą nic nie obchodziło? Od kiedy niby mieszasz się do spraw, które bezpośrednio Cię nie dotykają? Aleksander który jest przerażony zachowaniem bezbronnej ciężarnej?! Gdzie ta siła, pewność, godność Quincy? Nie wierzę, by się ktoś mógł tak zmienić!-Odsunęła się od Ami która zaczęła jej grzebać w kieszeniach. Spróbowała w każdym razie.
-I jeszcze jedno. Nigdy nie chciałam dziecka, i prędzej byś mnie musiał zgwałcić w tym okresie, niż bym się sama dała. "Pod wpływem chwili", dobre. Sonia na mnie mówiła "królowa śniegu" nie bez powodu-Ciągnęła dalej. Ale generalnie... musiała dalej tego unikać. By jej nie wcisnęli tych tabletek. Zaciskała zęby. Będzie gryzła w razie czego. Musiała... wytykać to dalej. Jak będzie trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 14:41

Gdy zaczęła rzucać zarzutami świat ponownie tracił na ostrości. Zaczęła odpływać. Słyszała tylko szum. Widziała jak Ami podaje Aleksandrowi tabletki, które quincy wysupłał na swoją dłoń. Straciła władzę nad ciałem. Wiedziała, że nie będzie wstanie powstrzymać Aleksandra, przed wpakowaniem pigułek do ust.
Ból w brzuchu wzmógł się, ale już nie zakotwiczał ją w tym świecie. Aleksander skrzywił się boleśnie. Tabletki opadły na ziemię. Przez chwilę nie wiedziała co się dzieje, lecz wtedy dostrzegła cienistą łapę wbitą w pierś Aleksandra. Czarna kończyna wyzierała z pękatego brzucha Ishifone. Reszta istoty zaczęła z niej wychodzić. Przeraźliwie chude widmo, które nie miało prawa zmieścić się w Ishifone.
Aleksander padł, a cień odwrócił się i spojrzał na swoją rodzicielkę. Nie. To już nie był cień. Druga Ishifone spoglądała na swoją rodzicielkę z uśmiechem błąkającym się po ustach. Nachyliła się i szepnęła do ucha.
- Mamy wyłączność na dręczenie ciebie. A teraz... pobudka.

[+ 1 do psychiki + 1 wolny punkt]


***

Leżała na łóżku. Nie była sama. Minęła chwila zanim przejaśniło jej się na tyle, aby rozpoznać Schmitt'a, który zdawał się spać. Zanim doszła do pełnej sprawności umysłowej minęło dobre kilka minut. W końcu z całą pewnością mogła stwierdzić, że znajduje się w szklanym pokoju w laboratorium Aiby. Oprócz śpiącego obok Schmitta nikogo nie dostrzegła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 15:15

Blisko. Tak blisko. To działało, ale nie wiedziała czy zdąży zanim ją to otumani. Miała wrażenie graniczące z absolutną pewnością, że gdy tylko te białe cholerstwa znajdą się w jej gardle wszystko będzie stracone, i straci wszelkie punkty zaczepienia które ją odrywały od tego miejsca... jakkolwiek to teraz brzmiało.
Najgorsze było to, że tak bardzo nie była już tutaj związana, że nie mogła już nawet kontrolować swojego ciała. Mógł zrobić co tylko chciał, a ona nie mogła się bronić, chociaż próbowała, a owszem. Nic z tego. Szybciej. SZYBCIEJ DO KURW...
To ją teraz zaskoczyło. Ten cień, który właśnie przebił pseudo-Aleksandra. Blisko. Było blisko. Jest blisko. Co się dzieje do cholery. Z lekka wystraszona patrzyła, co wychodziło z jej brzucha. Upadł na ziemię. Na szczęście.
To ona. To ja. To... tamto. Nie była pewna co zrobi, ale słowa...
[+1 Inteligencja]
***
Zanim zdążyła się nad tym zastanowić, obudziła się. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła było wymacanie swojego brzucha. Jak był płaskich, zaczęła się cieszyć niczym... chciało by się powiedzieć dziecko, ale wdzięczny, mało świadomy grymas zadowolenia, cichy śmiech i uczucie ulgi musiało wystarczyć. Leżała tak przez moment, dopóki wszystkie zmysły nie wróciły do względnego stanu użyteczności.
"Udało się... Adam, słyszysz mnie?! Jesteś tam?!" Zapytała. Do pełni szczęście brakowałoby jej jeszcze... tsk. No nie. Tak dobrze nie ma. Szlag by to...
Spróbowała się nieco rozruszać. Trochę poruszać kończynami, by nie upaść na pysk przy próbie zejścia z łóżka. Obok niej leżał Schmitt. Trochę dziwne, że ułożyli ich obok siebie, i to... tutaj. Zamiast w jakimś pomieszczeniu wyizolowanym na eksperymenty czy coś. Może jednak to nie było permamentne? Poczuła delikatną satysfakcję, że wybudziła się wcześniej od niego. Taką drobną.
Rozejrzała się znowu. Sprawdziła, co ma przy sobie. Pewnie nic, co by pomogło jej wyjść.
Pewnie była pod obserwacją i zaraz ktoś się odezwie. Podeszła do Schmitta i potrząsnęła nim.
-Pewnie nic to nie da, ale wstawaj-Rzekła do niego z umiarkowanym entuzjazmem. Podeszła potem do szyby i zapukała. No... "z deszczu pod rynnę", tak się mówi?
Wszystko lepsze niż siedzenie z brzuchem. Mogłaby nawet pójść z Daichim na rankę. Gdyby żył, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 15:47

Adam nie odpowiedział na wołanie. W głowie słyszała wyłącznie własne myśli. Krótka rozgrzewka była jak najbardziej wskazana. Zdrętwiałe ciało potrzebowało chwili, aby dojść do siebie.
W końcu na jednak na powrót odzyskała sprawność zarówno psychiczną, jak i fizyczną (nie licząc oczywiście nogi, która znowu dawała znać o sobie tępym bólem). Gorzej sprawa miała się ze Schmittem, którego nijak nie mogła dobudzić. Z pewnością jednak żył. Oddychał i wydzielał smakowity aromat zdrowej energii. Coś przewróciło się wewnątrz Ishifone. Na szczęście nie był to żaden mały pasożyt, lecz dobrze znane uczucie głodu dusz, który na dodatek przybrał sporą siłę jakby od ostatniego posiłku minął przynajmniej dzień. Suchość w ustach i uczucie pustki w żołądku również świadczyły, że trochę czasu ze Schmittem sobie poleżała.
Nade wszystko górował jednak głód dusz. Złapała się na tym, że przez chwilę gapiła się na Schmitt'a jak na wyjątkowo smaczny kąsek. Cóż, trzeba wziąć się w garść.
Podeszła do szklanej ściany i zapukała. Nikt nie odpowiedział, nikt też do laboratorium nie zeszedł i szkoda tylko, że zainteresowali się zawartością jej kieszeni. Oprócz ubrań na grzbiecie nic przy sobie nie miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 16:05

...usunęli go? Czy też może złapało go tak samo jak i ją? To już gorzej. Była sama. To by z drugiej strony wyjaśniało te zwidy. Nie było nikogo, kto by je powstrzymywał.
Rozgrzała się nieco. Mogła się ruszać, chociaż oczywiście z jej nogą nic nie zrobiono. Bolała męcząco, irytująco przypominając o jej niesprawności. Gorzej, że nie miała niczego poza ciuchami na grzbiecie. W środku też niewiele miała. I... kurw, no nie. To nie było dobre. Chociaż chętnie by... no nie. Ktoś tu w końcu zejdzie choćby po to, by ją jakoś nakarmić. Jakby chcieli by zdechli to by ich pozabijali od razu jak tylko poupadali. W końcu ktoś się zainteresuje.
Do tego czasu musi się zastanowić, czy jest jakaś realna szansa na ucieczkę. Co innego miała do roboty?
...mogłaby... nie, nie mogłaby!
Zapukała tak lekko. Może jakby przypieprzyła konkretniej, to by sie ktoś zainteresował. Ba, może by nawet rozwaliła to szklane więzienie.
Miała wrażenie, że chyba przewidzieli taką opcje, a to szkło jest przynajmniej pancerne. Można było spróbować. Trochę ruchu nie zaszkodzi.
Sprawdziła najpierw, czy byłą w stanie poruszyć łóżkiem. Czy nie było przymocowane, czy też może była za słaba by to ruszyć choćby o milimetr. Do siłaczy nigdy nie należała, to w końcu była domena tych męskich brutali. Phi.
Jak jej wyszło, to wsunęła się jakoś pomiędzy ściankę a łóżko, i popchnęła z impetem na ścianę pomieszczenia. Pewnie nie wyjdzie.
To spróbuje inaczej. Pociągnie jakoś to ustrojstwo do siebie, i tym razem wzmacniając swoją siłę reiryoku (5 punktów w siłę, chyba więcej nawet nie jest w stanie) znowu zaszarżuje na ścianę.
Można było spróbować. Co miała innego teraz do roboty? Przy okazji sprawdzi, jaki kolor jest jej reiatsu. Pewnie czerwony, bo ten głód.
Może jakby tak spróbowała się posilić, to Adam... nie no, później!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 19:25

Łóżko na stalowym stelażu było solidną i ciężką konstrukcją, ale przynajmniej nie przynitowali niczego do podłogi. Niestety drobna z natury Ishifone nie miała za wiele sił w mięśniach i rzucanie meblami wykraczało poza jej zasięg. Nawet wzmocnienie się reiatsu o czerwonej poświacie niewiele pomogło. Ot, przesunęła minimalnie łóżko. Nic więcej. Tymczasem nieświadom wysiłków kobiety, Schmitt dalej spał snem twardym.
Zajęta daremnymi próbami nie od razu zauważyła osoby stojącej zza szklaną ścianą.

Spoiler:
 

Dziewczę opatulone w biały płaszcz spoglądało ze zdziwieniem na Ishifone, aby następnie przenieść wzrok na leżącego Schmitt'a. Kumagae zdecydowanie nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek ją widziała. Natomiast ubiór... przypominał mocno wdzianko, w którym ukazywał się Adam.
[- 5PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 19:56

Nosz cholera... ani drgnie. Ciężkie to było jak diabli. Kto do licha robi takie konstrukcje, niech ktoś jej powie. Tym to się przecież można zabić po prostu na to wpadając. No dobra... może jeżeli trochę się wzmocni to... nnnnno nie. Nic z tego... a może, coś coś się ruszyło! Dalej chyba powinnn.... nnnggg... ni za chu chu, prędzej przepukliny dostanie.
Odpuściła sobie, zerkając na Schmitta. Ten to sobie leży i ma wszystko gdzieś. Taki wielki Quincy, a nie może się wyrwać. Może trochę za...
...spojrzenia Ishifone i tej nieznajomej się spotkały. Obydwie były zdziwione, chociaż zapewne z różnych powodów. No ale przynajmniej ktoś tu był, z kim można było się porozumieć.
Ten strój. Podobny do Adama. Czyżby Quincy? Nie przypominała sobie, by kogoś takiego tu widziała. Może ktoś zajął tą placówkę?
A może po prostu sobie zgarnął nowe zabawki. Należało się zorientować. Należało podejść do tej ścianki. I udawać, że nic się nie stało.
-Hej, jesteś na usługach Aiby? Czy ktoś zajął to miejsce?-Zapytała. Wbrew pozorom była nawet w dobrym nastroju. Właśnie udało jej się wydostać z istnego koszmaru-Jakbyś mogła mnie wypuścić... dać coś do jedzenia, picia... podzielić się reiatsu... grzecznie proszę...-Nawet chciała się uśmiechnął, ale... nie, nie wyglądałoby to najlepiej, więc szybko spasowała.
...nawet nie była pewna, czy ją słyszy. Od czegoś jednak trzeba zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 20:31

Nieznajoma pochyliła się kładąc dłonie na kolana jakby Ishifone była wyjątkowo ciekawym okazem w zoo.
- Aaa, c'est vous tu dois être l'kidnappée quincy. - Wyszczebiotała w nieznanym języku. - Ne t'inquiète pas à venir ami. Oho! Arrive.
Spojrzała za siebie, prosto na schody, po których schodziła jakaś znaczna postać. Wysokie buty, brązowy płaszcz, szeroka pierś i kudłata gęba Baldrika po kolei wchodziły w zasięg wzroku Ishifone.
Quincy rozejrzał się po laboratorium, po czym podszedł i stanął obok nieznajomej.
- A więc tutaj się ukryłaś, dzieweczko. - Zagrzmiał tubalnym głosem. - Mój braciszek tak się zamartwiał, a ty siedzisz sobie tu z tą kanalią. - Zmarszczył brwi spoglądając na Schmitt'a.
- Baldrik, c'est elle vérité? - Dziewczyna spojrzała na olbrzyma, który machnął ręką.
- Tak tak, to ona. Cała i zdrowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 20:59

...no świetnie. Patrzyła się na nią jak na eksponat, co ją z lekka zirytowało. Zmarszczyła brwi.
-Pomożesz mi czy nie?!-Zapukała parę razy w szybę. Nie wiedziała dalej, czy to od Aiby, czy też może jakaś ekipa ratunkowa.
Aż tu nagle... popatrzyła za tą dziewczyną, w postać idącą po schodach. Przyglądała się jej, jakby jakiś brodaty, brudny, wielki, ale jednak mesjasz zstąpił. Co objawiło się u nim lekkim rozchyleniem ust w niedowierzaniu.
Swoją drogą, coś teraz mogła się domyślić co też ona do niej prawi. Dzisiaj jakiś dzień dobroci chyba dla niej jest, chociaż to się jeszcze może zmienić. Słyszała co on mówił... więc przecież oni powinni słyszeć nią.
-Jestem z tego tak samo zadowolona jak... wiesz co!-Naburmuszyła się na takie potraktowanie jej osoby. No ale... coś jej tam w duchu powiedziało, że wypadałoby być choćby minimalnie pokorniejszą-Cieszę się jak diabli, że widzę kogoś przyjaznego ale...
Walnęła parę razy piąstką w szklaną ścianę
-UWOLNIJCIE MNIE-Jeżeli był jakiś moment podekscytowania w życiu Ishifone, takiej szczerej euforii wymieszanej ze zniecierpliwieniem i jej typową oschłością, to właśnie to.


Ostatnio zmieniony przez Ishifone dnia Pon 25 Maj 2015 - 22:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 21:20

- Heh, jaka energiczna. No dobra, odsuń się, bo jeszcze w ciebie prysnąć. -Baldrik uniósł pięść. Kilka razy rozkurczył palce. - No Cerise. Ty też się odsuń. No już już, nie mamy czasu.
Dziewczyna spojrzała na Ishifone, po czym cofnęła się kilka kroków. Jeśli również i Kumagae postąpiła w tył, Baldrik zamachnął się i grzmotnął w ścianę. Bez efektu. Mężczyzna zaklął i otoczył ramię reiatsu. Uderzył ponownie. Szklane ściany zadrżały, ale gładkiej powierzchni nie poznaczyło choćby drobne pęknięcie.
- Peut aider? - Szarowłosa dziewczyna wydawała się rozbawiona staraniami olbrzyma, który splunął na bok i podwinął rękaw płaszcza obnażając porośnięte czarnym włosiem muskularne ramię.
Tym razem reiatsu otoczyło go całego. Powoli cofnął ramię, po czym łupnął nim, aż niemalże cały bok ściany rozprysnął się. Okruszki szkła posypały się na Ishifone. Baldrik minął ją, podszedł do łóżka i szturchnął Schmitt'a.
- Tak samo nieruchawy, jak ci na górze. Ciekawa rzecz... dlaczego tylko ty, dzieweczko, jesteś na chodzie? - Zerknął krótko na Ishifone, po czym pochylił się i przerzucił nieprzytomnego Schmitta przez ramię. - No, wracamy po drugiego i już nas tu nie ma. Chodź dzieweczko, musimy stąd zniknąć zanim czarni się pojawią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 25 Maj 2015 - 22:53

Ale wygadany. No niech go... nawet jakoś nie była w stanie się dalej gniewać. Posłuchała go i oddaliła się kawałek do tyłu. Walnął, tak po prostu.
A ona chciała swoimi wątłymi rękoma łóżkiem to taranować. Zabawne. Serio. Nawet ją to nie irytowało i nie denerwowało, że była taka słaba. Fizycznie. Pod względami innymi od niego pewnie też. Ale... za dobry humor miała. Mimo wszystko. Właśnie przeszła przez piekło i udało jej się z niego wydostać. Na szczęście. I też chyba tyle czasu nie minęło, więc... czy mogło być gorzej?
...piekło. Właśnie. Piekło. Przypomniała sobie coś. Ono podobno istniało. I faktycznie trafiali tam źli ludzie. Źli... to znaczy jacy? Tacy jak ona?
Drugie uderzenie. Dość zabawna scenka trochę umknęła Ishifone, której się zebrało teraz na takie krótkie przemyślenia. Taką... refleksję. Bo i ta wewnętrzna ona wspomniała, że w sumie ma gdzieś te jej grzeszki. No ale... skoro piekło istniało... a to faktycznie było uznawane za złe, no... sama tak to traktowała... myślała, że jak nie traktuje to nie jest tak, ale jak tak traktuje głęboko w środku to...
...właśnie sobie zdała sprawę, jak bardzo ma przefikane po śmierci. Chociaż właściwszym słowem było "dopuściła to do swojej wiadomości". Z tego wszystkiego ledwo co się zasłoniła przed kawałkami szkła, które po potężnym uderzeniu Baldrika na nią poleciały. Ale nic się w sumie nie stało. Poza tym, że była lekko wstrząśnięta tak ogólnie.
-Potem opowiem... po drugiego?-Zapytała zdezorientowana. Później o tym pomyśli, teraz faktycznie... szlag. Przecież ona nic nie miała przy sobie-Nie mam swojego krzyżyka. I rzeczy. I...-Popatrzyła jeszcze na niego. Czarny, pewnie chodzi o Shinigami. Kojarzyła, że nie przepadał za bardzo za nimi. Tylko kto tutaj dla kogo byłby większym zagrożeniem.
-No dobra, nic nie mówiłam-Poprawiła się szybko.
...trochę z niej dobry nastrój uleciał. Robiła sobie krótkie podsumowanie, jak bardzo była... no. Bardzo. Kurwa.
Chwila dobrego humoru i już takie rzeczy nachodzą. Zaraza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 27 Maj 2015 - 17:45

- Po Shina. - Baldrik spochmurniał.- W końcu wypije mleko, które sobie naważył... A co do twoich rzeczy to pewnie gdzieś tu są. Jak nie boisz się czarnych to możesz zostać i poszukać. Pomógłbym, ale mam rozkazy. Jakby co to jeszcze przez dziesięć minut będziemy na zewnątrz. - Minął Ishifone i szybkim krokiem ruszył ku schodom. Dziewczyna, Cerise, ruszyła za nim z dłońmi splecionymi za plecami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 27 Maj 2015 - 17:53

Shina? A który to był...
A, tamten. Ten szary. Też się zbuntował? Można było się spodziewać, że grupa o wspólnych środkach i rozbieżnych interesach się za długo nie utrzyma. Nie miała czasu na rozmyślanie. Dziesięć minut.
-Dobra-Rzekła. Miała mało czasu. Musiała przeszukać swój pokój. Oraz Schmitta. O ile nic tam nie szperali.
Zaczęła od swojego. Przetrząsnęła na szybko swoje szafki, zabierając z nich co tylko się dało. Miała marne nadzieje znaleźć swój amulet, chociaż kto wie. Może poszli na łatwiznę i go tam schowali. Nie marnowała zbyt dużo czasu, wzięła co mogła i skierowała się do Schmitta.
Tutaj też za długo nie zawitała. Interesowało ją jedynie pudełko z krzyżykami, to też powinno pójść szybko. Jak znalazła tam gdzie zostawiła - wzięła całe. Jak nie, to poczęła kuśtykać się na zewnątrz. Prosta operacja. Tylko musiała w miarę przebierać nogami.
Kto by pomyślał, że to będzie takie trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 28 Maj 2015 - 19:40

Kaleka noga niespecjalnie lubiła pośpiech. Czy w świecie realnym czy wyśnionym bolała tak samo. Na asekuracje nie mogła sobie jednak pozwolić. Musiała kuśtykać co sił, bo Baldrik wiele czasu nie dał.
Wspinaczki po schodach niespecjalnie lubiła, a trochę stopni musiała pokonać, aby znaleźć się na odpowiednim piętrze. Szybko opędzlowała swój pokój ze skromnego dobytku. Portfel, talizman matki, wiele nie miała. Znacznie cenniejszy łup czekał w pokoju Schmitt'a, zwłaszcza, że najwyraźniej znów straciła amulet quincy. Miała wrażenie, że dany jej czas kończy się, więc z skrzyneczką czym prędzej ruszyła na zewnątrz, gdzie powitał ją widok skądinąd intrygujący.
Wszyscy. Aiba, Mizuki, Noriaki, Chuck i Shin, którego Baldrik właśnie brał pod pachę, leżeli nieprzytomni wokół skręconej sterty złomu. Przewidziało jej się czy tam tkwiła laska ojca?
- Dobra. Brama słońca zaraz zostanie otwarta. - Baldrik dźwigający dwóch mężczyzn odwrócił się bokiem do Ishifone. - To przez nich tak kuśtykasz? Cóż, może załapiesz się na dobre miejsce podczas egzekucji. Czeka cię niezła wycieczka. Niewielu gemischt miało okazję postawić stopę w Silbern.
Szarowłosa dziewczyna stojąca obok Baldrika uśmiechnęła się przyjaźnie do Ishifone.
- Wahrwelt est maison pour tous quincy.
Baldrik wciągnął głośno powietrze.
- Tak w sumie to inaczej pachniesz, dziewuszko. Na nodze pewno nie skończyli, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 28 Maj 2015 - 20:47

Nosz do cholery co za pop... pochrzaniona sprawa z tą nogą. Naprawdę nie nadawała się do zbyt wielu rzeczy w takim stanie. Może do jakiegoś... w sumie sama nie wiedziała. Do czegoś. Nie maiła czasu do namysłu, tylko trzeba było iść czym prędzej. Dziesięć minut w jej stanie to bardzo mało.
Ze swojego pokoju wyciągneła drobiazgi. Pamiątkę po matce (przyjrzała się jej z trzy sekundy - liczyła) i portfel, które wylądowały potem w jej kieszeniach. Jak wróci do żywych to przynajmniej nie będzie musiała załatwiać tych wszystkich formalności, całe szczęście. Natomiast u Schmitta... no, to już było coś. Będzie miała w czym wybierać. I tak tamten łuk był niezbyt praktyczny... chociaż ta moc...
...niepraktyczny. Tak. Powinna się siebie wtedy słuchać. Może inaczej by się to wtedy skończyło. Czym prędzej potem poszła do wyjścia.
A tam... musiała wyglądać na zdziwioną. Jakieś żelastwo... w którym udało jej się dostrzec laskę ojca. Chyba. Przydała by jej się, nawet bardzo.
I zaczęły się dziwne rzeczy. Na razie mówić. Brama słońca? Silbern? No w każdym razie... reagować na to co do niej było mówione reagowała. Przede wszystkim... no... ta dziewczyna się uśmiechnęła. Nie wiedziała co powiedziała, ale... trudno powiedzieć, chyba nie obrażała jej. Nie miała w tym wprawy no ale... no, spróbowała też się uśmiechnąć. Tak jakoś pomyślała, że jak już tak się układa dobrze... no to może. Spróbowała. Łatwiej by było jakby udawała z premedytacją...
Pomyślała, że to trochę dziwnie to wszystko wyglądało, i nie miała tu na myśli tylko swojego uśmiechu, jakkolwiek by on nie wyglądał... chodziło o sytuacje. Będzie musiała przeprowadzić weryfikacje. Potem. Może z jednej iluzji wpadła w drugą?
Ale tak czy zwróciła się do Baldrika. Wypadałoby odpowiedzieć.
-Ta. Długa historia. Mam nadzieje, że coś da się zrobić. Na jedno i drugie-Wyjaśniła, nieco odruchowo przestępując z nogi na nogę.
-Tak już byli czy wy tak ich zrobiliście? Bo mnie zrobił ten. W taki sen czy... coś-W środku wypowiedzi wskazała stopą na Chucka. krótko. Bo chyba za dużo czasu na gadanie nie mieli. Trzymała kurczowo pudełeczko, a rzeczy ze swojego pokoju miała w kieszeniach.
-Za dużo teraz do opowiadania...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sob 30 Maj 2015 - 20:31

- Sami się tak zrobili - parsknął Baldrik i wskazał głową na stertę złomu. - To tu, to jest jeden z nielicznych nietrafionych wynalazków świętej pamięci Dietera Luchsa. W zamyśle miało służyć do dekonstrukcji całego Soul Society, ale kurka coś nie wyszło. Shin natomiast chciał dekonstruować całą planetę, a jedyne co osiągnął to zniszczenie bariery odcinającej tą wysepkę od reszty świata. - Pokręcił głową. - Biedny głupiec. Poświęcił na rekonstrukcję tego ustrojstwa tyle lat i figę dostał. No, a teraz cicho. Zapraszają nas do domu.
Kilka kroków przed Baldikiem, pojawiła się plama cienia, z których powoli zaczęły wypływać szerokie, dwuskrzydłowe drzwi wykute ze srebra. Oba skrzydła pokryte były płaskorzeźbami okrytymi przez warstwę lodu. Poczynając od góry, gdzie mieściło się słońce, którego promienie przechodziły przez kolejne sceny historii zawartej na drzwiach. Ishifone zdołała wypatrzyć jedynie uskrzydloną istotę przed którą klęczeli ludzie oraz quincy szyjących z łuku do pustych. Potem skrzydła otworzyły się ukazując bijącą za nimi jasność, w którą pozostało im wstąpić.  

http://bleach.iowoi.org/t2028-wahrwelt#58089
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznane   Today at 9:52

Powrót do góry Go down
 
Nieznane
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog