IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Nieznane

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 9 Kwi 2014 - 16:12

Więc jednak coś wiedział. Szkoda, że od razu się nie podzielił tymi informacjami, oszczędziłoby im to czasu. Na razie jednak jej przypuszczenia się sprawdzają. Będzie ciężko, i raczej wątpiła by tego nie przewidzieli. A pomysł z kopułą... durne komiksy i rozmówki dzieciaków z liceum. Dlaczego akurat takie pierdoły zachowywała w pamięci?
Natomiast przynajmniej miała pewność, że wyczuł iż te plotki były prawdziwe, bo zaczął się migać jakby planowała go zeżreć w najbliższej przyszłości. Szczerze to coś w tym było. Jeżeli pozostanie im tylko i wyłącznie skorzystanie z tego rodzaju łodzi... nie wiadomo w końcu jak daleko byłaby ta cywilizacja. Jak dalej są na terenie Japonii to może nie aż tak daleko.
-Dopóki nie wymyśli się czegoś innego to jedyna opcja... chociaż nie znam się na błyskawicznym łataniu kadłuba-Skrzywiła się. Nie podobał jej się ten brak widocznych opcji. A wypadałoby zacząć działać jak najszybciej. I to stąd. Wycieczki krajoznawcze po wyspie nie wchodzą w grę.
-Pomyślę. Ale nie sądzę, by moje umiejętności się przydały w kwestii transportu. Mi też jest przykro-Zacisnęła zęby. Nie przepadała za przyznawaniem się do własnej niemocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 9 Kwi 2014 - 17:55

Noriaki skrzywił się.
- A ja niby się znam? Kur... cholerne Alcatraz.
Zwiesił bezradnie ręce. Wyglądał na zrezygnowanego i wydawało się, że zaraz oznajmi, iż pomysł z ucieczką jest głupi i nie ma szans na powodzenie.
- Ale inaczej nie można, co? - westchnął. - Jeśli nie uciekniemy to będą nas tu trzymać do końca, albo po drodze zlecą się tu inne potwory co wyrżną wszystkich. No nic, może uda mi się jakoś stąd wymknąć i postaram się coś zrobić z łajbą. Szkoda, że jest tak mało czasu, bo... - Przerwał szybko spoglądając znacząco na małego Chuck'a, który wychylił głowę zza rogu budynku.
- A ty co tam podsłuchujesz, szczylu! - rzucił Noriaki ze złością.
- Ptaki ćwierkają, Christopher - rzucił beztrosko.
- Słyszę, nie jestem głuchy... Chodź, idziemy do środka, zaraz powinni podać obiad. Idziesz z nami? - zapytał Ishifone.
Widziała w jego oczach strach, który starał się maskować zaciętą miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 11 Kwi 2014 - 8:33

Mówił z sensem. Powiedzmy. Przynajmniej nabierała pewności, że faktycznie jest zmotywowany do działania. To dobrze. Może dzięki temu zrobi to wszystko jak należy i uda im się uciec. Coś jednak przykuło jego uwagę. I to był tamten gnojek. Pięknie.
Więc. Sprawiał wrażenie opóźnionego. Z drugiej strony mógł udawać, o niej też niektórzy mówili, że była niedorozwinięta albo przynajmniej dziwna. Tylko tutaj stawka jest większa. Zerknęła leniwie na chłopaczka. Przede wszystkim nie okazywać, że najchętniej teraz ukręciła by mu łeb. Temu całemu małemu Chuckowi również. "Nikt nas tutaj nie podsłucha", co?
-Idę-Wzruszyła ramionami. No jakie mieli teraz wyjście, co? Mieli ich jak na widelcu. Będzie musiała pomyśleć o jakimś wytłumaczeniu w razie czego. I to dobrym.
Zjeść jednak by mogła. Poszła z nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 20 Kwi 2014 - 11:42

Wrócili do budynku, gdzie razem z dwoma chłopcami udała się do pomieszczenia, które mocno przypominało małą, szkolną czy też może szpitalną stołówkę.
Przy ladzie uwijała się Charlotte. Podeszli do niej i otrzymali posiłek, który wyjątkowo nie był zupą z papieru. Zamiast tego dostali talerz z ryżem polanym sosem sojowym, konserwowym groszkiem i kawałkiem gotowanego kurczaka.
Błękitnowłosa swoim zwyczajem unikała spoglądania prosto w oczy komukolwiek. Noriaki dał znak, aby Ishifone poszła z nim zająć jeden z kilku znajdujących się tu stolików, kiedy do pomieszczenia weszła jeszcze jedna osoba. Ishifone ją pamiętała. Szarowłosy młodzieniec o oczach intensywnie zielonej barwy. Shin podszedł obok nich do lady i Charlotte zaczęła nakładać mu obiad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 27 Kwi 2014 - 14:19

Sterylność wszędzie. Przynajmniej nie było dziennej zmiany na czyszczenie dywanu. Ale ten chłopaczek albo jest szurnięty, albo ma dziwną manierę informowania jak wiele wie. Dlaczego miała wrażenie, że ta jego wypowiedź o ptaszkach była nawiązaniem do jej poszukiwań za podsłuchem? Nic i tak nie zrobi, a siedzieć nie było co tu siedzieć.
Do jedzenia dostała coś, przez co odruchowo musiała przełknąć gromadzącą się ślinę. Może to nawet miało jakikolwiek smak. Pal licho, że to od tamtej Charlotte, która być może ma jakieś problemy z osobowością i w jednej chwili można ją złamać słowem a w drugiej była psychopatką. Albo cały czas jest, tak jakoś jej się kojarzyło. Dostała żarcie.
I wszedł ktoś, kto zwrócił jej uwagę. Pierwsze co jej przyszło do głowy. Shin. Musiała z nim zamienić parę słów.
Ale to po jedzeniu, bo tym razem jej ciało domagało się posiłku. Jadła jednak trochę szybciej niż zwykle, bo chciała zdążyć przed tamtym. Jakby się jej to udało to wyszłaby i poczekała chwilę na zewnątrz jak wyjdzie. Znowu pytania. A jakie pierwsze? Najbardziej banalne "Czy to Ty jesteś Shin?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 22 Maj 2014 - 8:28

Ku osłodzie jej cięzkiego życia, posiłek smakował całkiem całkiem i co najważniejsze nie czuła choćby najlżejszego posmaku papieru. Nie musiała się zanadto spieszyć bowiem chłopak, którego obrała sobie na cel, jadł powoli metodycznie pochłaniając małe kęsy. Ubrany był całkiem zwyczajnie. Niebieskie jeasny i szarą bluzę wyglądającą jakby jeszcze nosił ją jeszcze jego dziadek.
Isghifone skończyła pierwsza i wyszła na korytarz, gdzie po paru minutach pojawił się ten na którego czekała. Zadała pytanie i poczuła się niepewnie, gdy spoczęło na niej spojrzenie intensywnie zielonych oczu. Wydawały się wręcz świecić, jakby w głębi czaszki jegomościa płonął szmaragdowy płomień.
Niewątpliwie chłopak wyróżniał się mocno wyglądem. Niezwykłe oczy i oryginalny kolor włosów sprawiały, że odcinał się od masy twarzy, o których szybko się zapominało.
Wcale niebrzydkie oblicze nie wyrażało teraz niczego konkretnego.
- Zgadza się. To ja - odparł spokojnie. Jego twarz i głos nie wyrażały choćby cienia emocji, co przypomniało kobiecie o jednym takim wykładowcy, z którym miała nieprzyjemność się zapoznać.
Zawsze zdawał się być nieobecny na zajęciach i ożywiał się dopiero wtedy gdy przychodził czas egzaminów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 23 Maj 2014 - 11:11

Smakowało. To już była dla niej spora odmiana. A że nawet dobrze to już w ogóle mogła wystawić szefowi/szefowej kuchni zadowalającą notę pt. miałam Ci powiedzieć byś się udławił tacką ale dam Ci jeszcze jedną szansę. Zerknęła na tego faceta. Ubrany zwyczajnie, wręcz poniekąd jak stary dziad. Ona nie powinna się co prawda odzywać w tych sprawach, ale nie ona to wybierała. Tyle dobrego, że nie musiała się aż tak spieszyć. Wstępny plan trochę zwolnił. Nie odzywała się do nikogo bo po co? Albo stąd ucieknie albo zginie, no innej możliwości za bardzo nie widziała. Chociaż mogli zawsze ją tak zniewolić, że będzie robiła pod siebie czy tego będzie chciała czy nie. Takie życie.
Po wyjściu nie czekała zbyt długo. Chłopak wyszedł... i niech to. A sądziła, że to ona potrafiła mieć niepokojące spojrzenie. Nie zamierzała się jednak uchylać albo odwracać wzroku. Podejście do kontaktu wzrokowego miała bardzo zwierzęce. Musiała pokazać, że nikt jej nie będzie podskakiwał. Tak czy owak, chwilę spędziła na kontemplacji jego oblicza.
- Słyszałam o Tobie od Adalberta- Wydusiła z siebie wreszcie -I zastanawiam się, czemu za sobą nie przepadacie. Ma to związek z Twoimi "ideałami", o których niewiele wiem?-Przyznała się, przy okazji streszczając całą swoją wiedzę na ten temat. Coś mało energiczny jak na idealistę. Powinna zachować ostrożność, bo może używają tu tego słowa jako zamiennika do "psychopata".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 23 Maj 2014 - 12:59

Zmarszczył lekko brwi, gdy wspomniała o Adalbercie. Najwyraźniej myśl o byłym kompanie nie była mu miła.
- Nie darzę sympatią osób, które postrzegają świat wyłącznie w czarno białych barwach - powiedział sucho.
Poczuła, że Shin'a otacza lekka woń ozonu. Całkiem niecodzienny zapach. Zazwyczaj czuła od ludzi ostre zapachy wody kolońskiej, perfum, albo jeszcze ostrzejszy swąd niemytego ciała.
- Czyżby, jego uczennica, chciała porozmawiać o moich dążeniach? - zapytał uśmiechając się lekko, co było pierwszą bardziej konkretną emocją jaką ujrzała na jego twarzy. - Nie wyglądasz na taką, co byłaby im skłonna przytaknąć. Otacza cię bardzo niespokojna aura... chociaż może jest to skutek skazy, która toczy twoją duszę. Bez obaw... kiedy to się wszystko skończy będziesz od niej wolna. A teraz... czy uczennica Adalberta chce coś mi jeszcze powiedzieć?
Cień uśmiechu zniknął z jego oblicza i znów był niczym posąg wykuty ze skały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 23 Maj 2014 - 13:32

Oczy bądź włosy jeszcze mieściły się jej w głowie. Pierwszy raz jednak spotkała się z tym, by ktoś pachniał świeżo jak po burzy. Z lekkim oporem musiała przyznać, że z zapachów jaki czuła od ludzi ten był jednym z przyjemniejszych.
Dziwnie natomiast wyglądał gdy się uśmiechnął. Wyczuł coś? Trudno powiedzieć. Teraz jakoś tak żałuje, że nie obcowała nieco bardziej z ludźmi. Może by wiedziała co taki uśmiech oznacza. Skaza tocząca duszę. On widział jej, ten, aurę? Zastanawia się. Tutaj miała pewną przewagę, bo pewnie nie jest pewny co o niej myśleć. I vice versa.
- Dziwnie pachniesz - Założyła ręce na piersi - Ale przyjemnie. Ozon. Przynajmniej tyle biorąc pod uwagę to, co odczuwam na własnej skórze jako "oznaki szarości". Chociaż... może się mylę-Uniosła lekko prawą brew.
- Dlatego chce wiedzieć do czego dążysz, człowieku z wizją. I czemu kręcisz się wokół takich typów jak Shmitt-Skrzywiła się lekko wymawiając jego nazwisko. To powinno wystarczyć by przekazać jak, delikatnie mówiąc, za nim nie przepada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 26 Maj 2014 - 19:59

Mowy o zapachu nie skomentował. Gdy zaś wspomniała o Shmittcie spostrzegła, że lewy kącik ust Shin'a drgnął lekko.
- Shmitt towarzyszy mi od dłuższego czasu i jego talenty nie raz okazały się przydatne. Co do moich dążeń to wiedz tyle, że uczynią ten świat lepszym. Zresztą... być może przyłożysz swoją cegiełkę do nowego porządku. - Skinął głową. - Wy quincy zawsze lubiliście mieszać, więc myślę, że dobrze odnajdziesz się w roli jaką będzie dane ci przyjąć.
Gdy tak rozmawiali stwierdziła, że chociaż jego głos był wyprany z emocji, to słuchało się go z przyjemnością. Brzmiał trochę jak Kenshim recytujący wiersze, chociaż oczywiście był znacznie bardziej stonowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Wto 27 Maj 2014 - 8:43

Umiejętność interpretacji tych drobnych gestów przydałaby się jej dość znacznie. Chociaż gdyby ktoś ją obserwował z takimi zdolnościami możliwe, że wyłapałby jej zirytowanie. Kolejny popapraniec z przerostem ambicji i głową pełną szajsu. Chociaż przynajmniej mógłby się z nią zgodzić, że Schmitt to kawał gnoja. Ten pewnie nie lepszy. Gorsi od tych dwulicowych padalców są tylko idealiści którzy święcie wierzą, że mogą wszystko by tylko osiągnąć te swoje wyższe cele. Typowy przykład, tylko wyprany z emocji.
Na kaznodzieję jej pasował. Słuch miała wrażliwy, a ten głos miał całkiem przyjemny. Zapach też. Tym bardziej musi stąd uciec.
- Może - Wzruszyła ramionami. Już miała mu skinąć głową i odejść gdy przypomniał sobie o jednej rzeczy.
-Jeszcze jedno. Ami, kojarzysz taką osobę? Z okolic uczniaków Adalberta?-Zapytała, ale to wszystko. Nawet jeśli by miała pytania, to raczej nie do niego. Najprawdopodobniej. Jak usłyszy odpowiedź ukłoni się lekko i odejdzie.
Miała odpocząć, a teraz musi się zastanawiać jak uciec z tego domu wariatów. Zaraza. I jeszcze ten szczyl może ich wydać, a wtedy wyjątkowo nie chciałaby być w swojej skórze. Tamtego szczura też. Dalej mu nie ufała, dalej coś podejrzewała. Spisek, jakiś dziwny rodzaj testu, sprawdzianu jej lojalności. Jednak jak była szansa to trzeba było spróbować.
Co teraz mogła ze sobą zrobić, skoro miała pełen brzuch? Zamierzała zwiedzić trochę cały kompleks. Co gdzie się znajdowało, rozkład pomieszczeń. Gdy to zrobiła, najpewniej wróci pod tamto drzewko. O ile nie padało i coś po drodze się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Wto 27 Maj 2014 - 20:13

- Znam wszystkich jego uczniów - odparł przyglądając się Ishifone badawczo. - Ta dziewczyna podobnie jak ty nie przejawiała większego entuzjazmu co do nauk głoszonych przez Adalberta.
I tak się rozstali. Każdy udał się w swoją stronę. Ishifone zaczęła myszkować po budynku. Było tu sporo pokoi zamkniętych na klucz, ale udało jej się dostać do kilku pomieszczeń. Na pierwszym pietrze znajdowało się coś w rodzaju magazynu gdzie mieściło się zaledwie kilka skrzyń ustawionych pod ścianą. Natknęła się również na drugą łazienkę i sądząc po znajdującej się tam wannie należała ona do VIP'ów. Parę otwartych pomieszczeń było całkowicie pustych i w sumie nic ciekawego nie znalazła. W pewnym momencie stwierdziła jednak, że w kieszeni ma widelec z obiadu i czerwoną szczoteczkę do zębów. Chyba widziała ją w drugiej łazience, ale nie przypominała sobie, aby ją zabrała.
W każdym razie gdy już ruszyła w stronę wyjścia na przeciw wyszedł jej Shmitt. Wydawał się być w dobrym humorze, bo uśmiechał się z zadowoleniem.
- Aaa i jest nasza łakomczuszka. Dobrze, dobrze szukałem ciebie. Bo widzisz... doszedłem do wniosku, że skoro tak dobrze się sprawujesz to zasłużyłaś na nagrodę. Zapewne brak ci amuletu, hah, co ja mówię jesteś quincy więc na pewno czujesz się bez niego nieswojo, bo co ta za quincy bez łuku? Ale chodźmy, będziesz sobie mogła wybrać jeden z ciekawych egzemplarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 29 Maj 2014 - 13:28

Zapytała się i dowiedziała o niej absolutnie nic, czego by wcześniej nie wiedziała. Sądziła, iż mógł wspomnieć czy czasem nie współpracuje z nimi. Potwierdziłoby bądź obaliło by jej teorię o szpiclu działającym w środku November Eleven. Gdzieś z tyłu głowy jakiś mały głosik rozsądku nieśmiało szeptał, że zadała bardzo niekonkretne pytanie, ale jej go natychmiast uciszało te próby.
W ogóle sporo tego jej się kręciło po głowie. Głosów znaczy się, co było tym zabawniejsze dla kogoś kto wiedział o jej dolegliwościach. Najpierw te skrzynie, w których nie wiadomo co było i niespecjalnie chciało jej się narażać swój tyłek by się zorientować. Jakaś "ekskluzywna" łazienka z wanną. Jak ona dawno w wannie nie była. Wymoczyła by się. Albo w jakimś jeziorze. Dalej jednak nic ciekawego nie było. Za to kieszenie były jakby trochę cięższe. Zorientowała się, że miała przy sobie szczoteczkę do zębów nie wiadomo skąd. Może stamtąd... widelec był z obiadu.
Ech, głupia... heh... uczucie zażenowania nie było aż takie złe, gdy było połączone z samozadowoleniem. To teraz jeszcze się wyleży...
Znaczy, miała taki zamiar. Tamto drzewo chyba jest bardzo cenne, albo ten dzieciak na tamtej huśtawce niezrównoważony, bo ktoś jej cały czas przeszkadza. Zerknęła na niego z dołu z nieodgadnionym wyrazem twarzy, słuchając jego paplaniny.
W jednym punkcie miał rację. Czuła się wyjątkowo nieswojo.
-Prowadź-Rzuciła. A w duchu była nawet zadowolona. Musiała jednak wybrać bardzo rozważnie. Zwłaszcza pod kątem tego co może się niedługo dziać w jej życiu. By potem dalej mogło. Zadowalająco. Dla niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 8 Cze 2014 - 16:48

Shmitt skinął głową i poprowadził ją do miejsca, którego zapewne wolała nie oglądać o dłuższym przebywaniu w nim nie wspominając. Znów stanęła w pomieszczeniu ze szklanym pokojem. Oprócz niej i Schmitt'a nikogo tu nie było. Przy przezroczystej ścianie swego dawnego pokoju zauważyła metalowy stolik z kółeczkami, który wyglądał jakby służył do transportu śmiertelnych powłok do zimnej kostnicy.
Jednak zamiast ciała, na blacie rozłożonych zostało kilka srebrnych amuletów. Podeszli i Schmitt wziął pierwszy krzyżyk z lewej.
- Albo je zdobyłem, albo sam stworzyłem - pochwalił się. - Być może kiedyś sama ukształtujesz łuk w pełni tobie odpowiadający, póki co jednak będziesz musiała zadowolić się jednym z nich. Zawsze mówiłem, że podstawowe łuki są dobre tylko dla nowicjuszy, a ciebie chyba nie można określić tym mianem. Nie po tym co ostatnio przeszłaś. - Uśmiechnął się do niej, lecz nie było w tym choćby odrobiny ciepła.
W czasach kiedy nikt na niej nie eksperymentował, Vormund wspominał, że doświadczony quincy potrafi nadawać nowy kształ podstawowemu łukowi. Ponoć ten proces był czasochłonny i wymagał sporych umiejętności, więc Adalbert nie rozwodził się nad tym zagadnieniem zbyt rozlegle, bo w końcu nowicjuszce Ishifone i tak nic by z tego nie przyszło.
Tymczasem Schmitt przywołał świetlisty łuk. Był on jednak znacznie masywniejszy od standardowej wersji i wielkością przerastał nieniskiego przecież Schmitta.
Zapewne gdyby Ishifone go trzymała kontrast byłby jeszcze większy.
- To maleństwo zostało stworzone z myślą o walce z Gillianami. - Ishifone nigdy nie natknęła się na ten gatunek pustych, ale według Vormunda wielkością dorównywały kilkupiętrowym budynkom. - Nie da się z tego strzelać szybko, ale nawet pojedyncza strzała może unicestwić pustego. Ze względu na siłę nie przeprowadzę demonstracji, bo jeszcze któraś z tych cennych maszyn kapitana mogłaby ulec uszkodzeniu. - Spojrzał przelotnie na komputery przypominające bardziej blaszane szafy niż poczciwego domowego szaraka.
Wielki łuk został wchłonięty przez amulet z cichym sykiem. Schmitt odłożył go na stół, po czym sięgnął po następny krzyżyk.
- Jak sądzę ten znacznie bardziej pasuje do kobiety.
To co wywołał nie było łukiem, lecz małą harfą o pięciu błękitnych strunach. Schmitt trącił je palcami co sprawiło, że w powietrze uleciała gromadka świetlistych drobinek.
Zaraz jednak szarpnął mocniej i pięć małych strzał wystrzeliło ze strun kończąc lot na ścianie zostawiając na niej niewielkie pęknięcia. Moc każdego z pocisku była słabsza od strzały wystrzelonej ze standardowego łuku
- Podobno przy odrobinie wprawy można kierować lotem strzał przy pomocy samej woli. - Schmitt odwołał łuk. - Nie wiem. Nigdy nie miałem ręki do instrumentów. Przechodząc zaś dalej...
Kolejny amulet również przywołał formę, która łuku wcale nie przypominała. Z zaciśniętej na krzyżyku dłoni Schmitt'a wystrzeliły cztery świetlne skrzydła długości półtorej metra każde. Przypominały nieco ramiona wiatraka.
- Te strzały są już wpełni kierowane przez wolę łucznika. - Wytłumaczył Schmitt.
Nagle cztery strzały zerwały się, każda w inną stronę. Zaczęły śmigać po pomieszczeniu, aż jedna z nich grzmotnęła nieopodal Ishifone. Płytki podłogi rozprysły się naokoło. Kilka odłamków odbiło się od nóg Ishifone.
Pozostałe trzy pociski powróciły na swoje miejsce.
- Hmm, dosyć trudno kontrolować wszystkie cztery jednocześnie. Ale ich szybkość i siła to wynagradza. A teraz pozwolisz, że przejdziemy dalej.
Pozostały jeszcze dwa amulety. Jeden z nich przywołał nieco mniejszą wersję podstawowego łuku. Musiała uwierzyć Schmitt'owi na słowo, że jego strzały zakłócają przepływ reiatsu, co utrudnia trafionemu korzystanie z zasobów mocy duchowej.
- Jeśli trafisz na lekkomyślnego shinigami, może się okazać, że własne zaklęcie wybuchnie mu w twarz - stwierdził rozbawiony tą myślą.
Ostatni amulet ponownie krył w sobie formę nieprzypominającą łuku. Dłoń i przedramię Schmitt'a otoczyła rękawica z błękitnego światła. Mężczyzna wyciągnął rękę przed siebie i wokół niej pojawiło się kilkanaście krótkich, acz grubych strzał. Obracały się powoli wokół rękawicy, a chwilę później jedna po drugiej wystrzeliwały w stronę ściany. Przy tym Schmitt poruszał dłonią tak, że wyrzeźbił na ścianie krąg na który składało się jak Ishifone szybko policzyła dwanaście dziur.
Po kilku sekundach przy rękawicy zaczęły się formować kolejne pociski.
- Przypomina mi nieco broń palną. Precyzyjna rzecz i całkiem wygodna w użytkowaniu.
Odłożył amulet i spojrzał na Ishifone.
- Proszę bardzo, sama możesz się im teraz przyjrzeć. Jeśli chcesz je dokładnie przetestować, to zalecałbym wyjście na zewnątrz. - Spojrzał z uśmiechem na odpryski w ścianie i podłodze, które spowodował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 9 Cze 2014 - 12:32

Miejsce nie napawało jej zbytnim entuzjazmem. Wrócili do pomieszczenia które zdążyła poznać na tyle dobrze, że już raczej nigdy nie chciałaby się w nim znaleźć. Jednak perspektywa otrzymania czegoś do obrony własnej i ofensywy szybko odgoniła nieprzyjemne myśli. Byli też sami. Nie to, by na cokolwiek miało to wpływ. Najbardziej jednak interesowały ją amulety leżące na stoliku. Kolejne nieprzyjemne skojarzenia, ale ciekawość była silniejsza.
A on jeszcze jej smęcił. Musiała przyznać, że niecierpliwiła się jak małe dziecko. Prztyczki ze strony Shmitta tylko ją bardziej irytowały. Nowicjusz? Pod względem umiejętności...
"Niech lepiej zacznie pokazywać co i jak" zdenerwowała się. Świadomość, że co by nie wyszła na zewnątrz to wpadała w kłopoty tylko pogarszało jej stan. Następnym razem chyba wyskoczy na nią Godzilla, porwie i wespnie się na wieżowiec. A może to był inny film...
Coś jej też świtało o tworzeniu własnych łuków. Logiczne, ktoś je musiał stworzyć. I tak, miałaby parę ciekawych koncepcji co do swojego własnego narzędzia zniszczenia. Na razie jednak musiała zadowolić się tym, co jej proponowano. Lepsze to niż nic.
Już pierwszy łuk spowodował, że Ishifone metaforycznie zbierała swoją szczękę z podłogi. Gillianie? Te wielkie bydlaki które mogły rozwalać bez problemu budynki i miasta?! W pierwszej chwili nawet nie chciała myśleć o czymkolwiek innym, potem jednak przyszło otrzeźwienie. Wielkie to, nieporęczne. Bardziej się nadawało do walki z bezpiecznego miejsca. Bardzo bezpiecznego. Na uniki przy tym nie miałaby co liczyć, zresztą kto wie, może też to miało odrzut. Nie zdziwiłoby jej to za bardzo. No i tak jednak troszkę niedopasowane do jej wzrostu... i tak chciałaby sobie strzelić by poczuć tą siłę ognia, na co nastawiona była ta broń.
Następny bardziej ją zniesmaczył, do czego przyczynił się szowinistyczny komentarz Shmitta. Harfa. No świetnie, jeszcze tylko harmonijkę dajcie. Kontrola strzał? Może śpiewem? Albo tańcem? Ech... co jednak ciekawe, podobno można było kontrolować lot strzał. Ale znowu nieporęczne bydle, którym trzeba było strzelić nie jednym, a dwoma pociągnięciami. Odpada.
Następny był interesujący. Porównanie do śmigła w stuprocentach prawdziwe, bo i równie łatwo mogłaby sobie obciąć czymś takim głowę. Na pewno w przeciągu paru dni by tego nie opanowała. Moc, kontrola, szybkość. Duże ryzyko. Interesujące, ale odpada, zwłaszcza, że ten cały Shmitt miał z czymś takim kłopoty. Z pewną taką cierpkością, ale ona pewnie lepiej by sobie nie poradziła.
Właściwość następnego łuku musiała przyjąć "na gębę", chociaż zainteresowało ją to. Już parę razy nacięła się na nagłym przyroście mocy przeciwnika na który nie do końca była przygotowana. Z czymś takim mogłaby ukrócić takie numery. Dodatkową zaletą był fakt, iż bardzo przypominał jej sprzęt który do tej pory wykorzystywała i miała doświadczenie. A miała mało czasu na ewentualną naukę. W dodatku był mniejszy. Mogło to oznaczać mniejszą siłę i zasięg, ale też mniej problemów przy unikach i przemieszczaniu się. Nie była w stanie przyjmować zbyt wiele na siebie. Może się to przydać.
Wybuchnie w twarz. Kiedy ona się z czymś takim spotkała, hm... poza tym. Ciekawe co by się stało, gdyby trafiła takiego lecącego Shinigami czy Quincy jakby ich gonił przez tą wodę. Naprawdę zainteresowała ją praktyczność tego ustrojstwa.
- To utrudnienie obejmuje też wzmacnianie się reiatsu i różne sztuczki takie jak latanie? Co z kontrolą zewnętrzną?-Zapytała, bo to ją głównie interesowało. A kontrola zewnętrzna? Oczywiście chodziło jej o formowanie strzał.
Następna zabaweczka trochę dała jej do myślenia. Ciekawe, bardzo poręczne, i faktycznie precyzyjne. Ale jak trafi na silniejszego przeciwnika to coś takiego może go co najwyżej połaskotać. Nawet nie przejdzie przez silniejsze pole duchowe... o ile coś takiego istnieje. Postała chwilę przyglądając się każdemu z amuletów.
-Ciekawe, czy ten ostatni dałoby się kontrolować w dwóch sztukach-Rzuciła trochę do niego, trochę do siebie.
-To idę testować. Nie mogę na tamtą salę-Po namyśle zabrała wszystkie krzyżyki ze sobą, kierując się w stronę wyjścia z kompleksu.
Najpierw chwilkę spędziła na szukaniu celu do ćwiczeń. Jakieś samotne drzewko bez huśtawki albo coś. Jeżeli nie znajdzie to trudno, będzie tłukła w ziemię. Dla każdej z zabawek miała opracowane (Przez tą krótką drogą oczywiście) parę testów.
Pierwszy łuk oblężniczy był dość prosty do sprawdzenia. Najpierw musiała go przyzwać i sprawdzić wysokość, czy w ogóle będzie mogła go unieść i potencjalnie wystrzelić. Po drugie, przeszła się z nim kawałek, co by wiedziała jak z mobilnością i czy jej nie zawadza. Pewnie będzie, bo to dziadostwo jest wielkie. Może nawet nie będzie mogła się ruszyć. I ostatnia rzecz - strzeli z niego. W ziemię dobry kawałek od niej, niezależnie od tego czy znajdzie coś do strzelania. Bo wiele by z niego nie zostało, a ma jeszcze trochę do sprawdzenia.
Jak przeżyła tą próbę to zabrała się za łuk numer dwa. Najpierw prosty test - przejechała od niechcenia po strunach. Jak wyszła ta pierwsza część to przejechała po raz drugi. Zastanawiała ją zwrotność tych strzał, więc postarała się skupić na tyle by przekierować je tak, by zamiast trafić bezpośrednio w obiekt otoczyły go. Powtórzyła to parę razy, maksymalnie tak z pięć-cześć. I tak nie podobała jej się ta broń.
Zamiast trzecim zainteresowała się czwartym łukiem. Oddaliła się kawałek by sprawdzić parę podstawowych rzeczy. Zasięg, szybkostrzelność, mobilność przy aktywacji. Parę razy strzeliła w dalszą przestrzeń, parę razy wysiliła się i strzelała jak tylko mogła. No i trochę się z nim przebiegła. Chciała sprawdzić, czy mniejszy rozmiar oznacza też mniejszy kaliber.
Zostałyby jeszcze dwa, ale zajęła się ostatnim. Tutaj sprawdziła dwie rzeczy. Ogólną zasadą działania, jak reagował na jej siłę woli oraz jaką miały moc w porównaniu do zwykłej strzały. Pewnie o wiele, wiele mniejszą. Ale druga kwestia była ciekawsza. Spróbowała wystrzelić wszystkie pociski jednocześnie. Ciekawe, czy się jej to uda.
No i ostatnie, najbardziej niebezpieczne narzędzie. Najpierw sprawdziła, czy może wystrzelić tylko jeden "płat". Później pobawiła się z jego kontrolą, jak jej to wychodziło, jaka jest jego precyzja. Może uda jej się przystrzyc jakieś drzewko? Jeżeli jeszcze nie była wykończona to spróbowała do tego dodać drugi płat, a może nawet trzeci. Dopóki miała nad nimi kontrolę. W razie problemów bezwzględnie będzie kierować je w ziemię.
Miała swojego "faworyta", ale na razie chciała posprawdzać możliwości/pobawić się resztą. Drugiej okazji może nie mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 23 Cze 2014 - 15:52

- To wpływa na każdą technikę wykorzystującą reiatsu - oznajmił Schmitt. - Część reiatsu strzały wnika w cel i od wewnątrz destabilizuje funkcjonowanie pojedynczych cząsteczek reishi. Więc to możliwe, że latający shinigami nagle utraci skrzydła. - Zakończył z krzywym uśmieszkiem.
Przez chwilę milczał, gdy zapytała o rękawicę.
- Nie wiem. Stworzona została tylko jeden taki amulet, ale... teoretycznie można było władać dwoma rękawicami. Oczywiście byłoby to znacznie bardziej męczące i wymagałoby doskonałego panowania nad energią.
Schmitt postanowił jej potowarzyszyć w testach. Oparł się o ścianę budynku i obserwował wszystko w milczeniu.
Przed ogrodzeniem rosło kilka drzew i Ishifone wpadł w oko kasztanowiec o grubym, ciemnym pniu.
Wzięła pierwszy amulet i przywołała wielki łuk. Nie bez problemów. Upłynęło kilka sekund zanim pojawiła się czerwona energia, podczas, gdy swoją starą broń wywołyłama niemalże momentalnie. U Shmitt'a nie zaobserwowała podobnej zwłoki. Być może było to tylko kwestia przyzwyczajenia.
Wielki łuk jaśniał czerwonym blaskiem. Był od niej większy, ale nie czuła jego wagi. Być może dlatego, że trzymała w dłoni czystą energię, która sama z siebie nic nie ważyła.
Co innego łuki materialne. Na jednym z treningów Vormund poinformował ich, że prawdziwie silni quincy potrafili przemienić czyste reiatsu ich broni w tworzywa bardziej stałe. Sama nigdy takiego cudu nie ujrzała.
Poruszanie się z łukiem nie sprawiało jej większych trudności, chociaż zapewne miałaby problem, aby ze swoim sprzętem przecisnąć się w mniejsze przejścia.
Napotkała pewien opór podczas naciągania cięciwy. Strzała tworzyła się również zauważalnie dłużej niż przy użyciu podstawowego łuku. Gdy jednak się uformowała przypominała raczej oszczep wystrzeliwany z balisty.
Wraz z puszczeniem cięciwy strzała przeleciała nad ogrodzeniem i grzmotnęła w podłoże z hukiem. W powietrze trysnęła fontanna ziemi, a gdy kurzawa opadła oczom Ishifone okazał się mały krater. Czymś takim przeciętnego hollow'a można było skazać na ponowną śmierć jednym celnym strzałem.
Gorzej jeśli się nie trafi, a wtedy na drugie uderzenie mogło już nie starczyć czasu.
Harfa nie była dłuższa od jej przedramienia. Lekko trącając struny wzbudziła kilka czerwonawych iskierek. Poczuła przyjemne ciepło pulsujące na opuszkach palców. Za drugim razem przywołała pięć, nie dłuższych niż jej dłoń strzał, które rozpoczęły chybotliwy lot niczym uderzane przez wiatr liście. Cztery z nich rozbiło się u korzeni kasztanowca, jednak piąta okrążyła go zgodnie z wolą Ishifone. Co prawda zaraz potem spadła, ale jakiś wpływ na jej lot miała. Zapewne dzięki dłuższemu treningowi udałoby jej się zapanować nad wszystkimi strzałami.
Kolejny łuk mimo mniejszych rozmiarów wychodził z amuletu równie leniwie, co największy gabarytowo egzemplarz. Szybciej tworzyło się strzały, mniej więcej takim tempem co w jej dawnym łuku, a może nawet odrobinę szybciej. Jednak ich zasięg wydawał się już być mniejszy.
Kolejna do sprawdzenia była rękawica. Przedramię Ishifone otoczył płaszcz z czerwonego światła. Był przyjemnie ciepły. Broń dosyć gładko odczytywała jej prośby i tak już za pierwszym razem przywołała komplet strzałek, które poczęły leniwie kręcić się wokół rękawicy. Wystrzeliwane pociski miały średni zasięg i niewielką siłę rażenia, ale nadrabiały to szybkością. Z pewnością trudno byłoby ich uniknąć. Niestety przy próbie wystrzelenia większej ich ilości udało jej się zmusić do współpracy tylko dwa pociski.
Zapewne i tutaj potrzebne było trochę treningu.
Pozostawał ostatni amulet skrywający w sobie prawdopodobnie najniebezpieczniejszą, a zarazem najtrudniejszą do kontroli broń.
Cztery czerwone ramiona wychynęły powoli z amuletu. Początek był obiecujący. Udało jej się odpalić jedno skrzydło, które zawirowało w powietrzu i całkiem przypadkowo zmusiło do uniku Schmitt'a w kierunku, którego pomknęło. Zaraz zresztą zawróciło i ścięło konar kasztanowca, aby następnie wbić się w ziemię i zakończyć swój żywot dosyć silną eksplozją. Po tej próbie stwierdziła, że w jedynie niewielkim stopniu panowała nad kierunkiem, w którym pocisk zmierzał. Był znacznie trudniejszy do kontroli od pocisków wystrzeliwanych z rękawicy.
- Twórca tego amuletu był prawdziwym rzeźnikiem - wytłumaczył Schmitt. - Sam nie pożył na tyle długo, aby osiągnąć mistrzostwa we władaniu swoim dziełem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Wto 24 Cze 2014 - 15:45

Informacje przydatne, owszem. Samo działanie przydatne, ale jak o tym pomyślała... to tylko trochę bardziej przekombinowany łuk. No ale podejmie decyzje dopiero po tym jak przetestuje wszystkie. To pierwsze pytanie zresztą było podyktowane praktycznymi względami. To drugie natomiast czysta ciekawością. Dwie rękawice może i by miały zwiększoną siłę ognia, ale zabierało to czynnik praktyczny. W końcu drugą ręką można by było spokojnie w trakcie ostrzału używać tez zaklęć. Zwłaszcza, że byłoby to podobno bardziej męczące. No ale zabawę czas zacząć.
Wrażenia z pierwszej próby można było określić jednym określeniem: wow. Począwszy od naciągania strzały czuła moc znajdującą się w jej dłoniach. A gdy ją puściła to po prawdzie nie spodziewała się, że aż tak daleko poleci i dokona takich zniszczeń. Mobilność w jej przypadku też nie była taka zła, ale... to może się sprawdzić faktycznie przeciwko czemuś większemu, a najlepiej mało mobilnemu. Jedna pomyłka i koniec, dopadną ją. Co prawda mogłaby używać zaklęć, ale dalej to niepraktyczne. Snajperska robota... to nie do końca dla niej. No i miała to szczęście, że znajdowała się w sytuacjach twarzą w twarz. No i ten czas przywoływania. Tyle dobrego iż później wyszło na to, że miała tak przy wszystkich. Może faktycznie musiałaby przywyknąć do nowego kształtu.
Następna zabawka nie zachwyciła jej, tak jak zresztą myślała. Kontrola jak potem wyszło była i tak o wiele łatwiejsza niż w pozostałych przypadkach, ale ta... siła. Żałosne. Wiele nie spędziła nad tym czasu.
Następny sprzęt troszkę ją zawiódł. Szybciej tworzyło się strzały, ale miały mniejszy zasięg. Może i miałoby to jakiś pożytek jakby pracowała w grupie. Sama jednak wychodziła z założenia, że największym utrudnieniem jest śmierć danego delikwenta. Chwilę popstrykała i odpuściła sobie, przechodząc do kolejnego narzędzia zniszczenia.
Tu troszkę dłużej spędziła czasu. Szybkość wystrzału była zadowalająca, uczucie przyjemne ale nie o to w tym chodziło. Przede wszystkim czuła, że mogła wystrzelić więcej niż jeden pocisk, co pewnie mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć szybkostrzelność całego ustrojstwa, chociaż na pewno zmniejszyłoby celność. Ciekawe. No i tak kwestia zaklęć, generalnie wolnej ręki. Mimo to siła ognia jej nie zadowalała. Potrzebowała czegoś potężnego a to jest zwykła zabaweczka. Przynajmniej trochę bardziej śmiercionośna niż tamto, ale na pewno nie na nic większego.
No i ostatni. Co do niego miała najwięcej wątpliwości, głównie ze względu na niezrównoważoną naturę tego czegoś. Spróbowała wystrzelić jedno skrzydło i... poleciało tak, że przez moment zastanawiała się czy już przy pierwszej próbie jej nie zetnie. Ale nie, wylądowało grzecznie w ziemi i równie uroczo eksplodowało. Ale ten unik Schmitta... wyszczerzyła zęby złowrogo.
- Urocze - Skwitowała. Tak naprawdę do każdego miała jakieś zastrzeżenia i tylko jeden mogła odrzucić na samym wstępie. Pomyślała chwilę, i ostatecznie zdała się na los.
...
Ten trzeci? Bullshit. Za słaby.
Więc pozostały... dwa w sumie...
...co najwyżej będzie żałować.
- Czy twórca zginął od jednego z tych śmigieł? - Zapytała, ciągle trzymając w dłoniach ten amulet - Chociaż ta przenośna balista też jest przeurocza - "I przydałaby się w razie ucieczki" pomyślała. Chyba najbardziej z tego wszystkiego. Oczywiście jakby zauważyli coś na horyzoncie. Ale to też dawałoby... ech. Kusi ją jak diabli. I do tych najmniej praktycznych rozwiązań.
- Za dużo dobrego - Mruknęła dziewczyna, oddając Schmitowi wszystkie amulety poza pierwszym który testowała i jej zaprezentowano. Czyli zostawiła sobie ten wielki łuk.
- Dziękuję-Zmusiła się by okazać fałszywą wdzięczność temu łajdakowi. Pewnie doskonale zdawał sobie z tego sprawę - Znajdzie się jakieś miejsce gdzie mogłabym z tym ćwiczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Wto 24 Cze 2014 - 21:02

- Biedny głupiec nie potrafił mnie tym trafić - powiedział Schmitt wzdychając lekko.
Quincy przyjął amulety i skinął głową słysząc jej podziękowanie.
- Nie sądziłem, że wybierzesz akurat ten łuk. Cóż... oby ci dobrze służył. - Znowu obdarzył ją tym swoim zimnym uśmiechem ryby, w którym nie było choćby grama życzliwości.
- Nieopodal stąd jest całkiem przestronna polanka, na której sam lubię rozprostować kości- oznajmił po chwili namysłu. - Niestety nie mam teraz czasu, aby ci potowarzyszyć, ale jestem pewien, że panienka Charlotte chętnie mnie zastąpi. Poczekasz tu chwilę? Zaraz po nią pójdę.
Mimo, iż Schmitt ukazał jej pewną dozę zaufania poprzez wręczenie jej broni, to nadal był ostrożny i ani myślał pozostawiać ją bez nadzoru.
Jeśli Ishifone pozostała na miejscu to po pięciu minutach zjawiła się Charlotte, która jak zwykle unikała patrzenia prosto w oczy.
- Umm... jesteś gotowa? To jest niedaleko stąd. Jakiś kwadrans drogi - powiedziała nieco trwożliwie jakby obawiała się, że Ishifone zaraz się na nią wydrze. Równie dobrze mogła się bać tego, że pozostanie sama na sama z cokolwiek nieznaną jej osobą.

[ możesz dopisać sobie amulet do eq]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Wto 24 Cze 2014 - 21:27

Więc to na takiej zasadzie. Cóż, dobrze wiedzieć, że najpewniej nie byłaby w stanie zupełnie nic tym ustrojstwem mu zrobić. Resztą pewnie też nie za bardzo, ale przynajmniej nie miała złudzeń w tej kwestii. I tak wybrała co wybrała, czym trochę zdziwiła Schmitta. Czyżby nie spodziewał się, że weźmie coś tak dużego jak na nią, czy zdumiała go, do czego akurat przestała się przyznawać, wątpliwa praktyczność tego ustrojstwa w warunkach walki kontaktowej przy jej skłonnościach? Trudno powiedzieć, ale teraz nie będzie się wycofywać. Ważne, że w końcu miała w swoich łapkach coś do obrony i ataku. I to coś, co jak przywali to NAPRAWDĘ zaboli. Jak coś robić to porządnie.
Przeklęta kostka zakłamanego lodu. Ten jego uśmiech powodował, że tylko coraz bardziej miała ochotę mu go zdmuchnąć z całą resztą z powierzchni ziemi. Ale owszem, poczekała. I tak nie miała nic do roboty, poza rozwalaniem kolejnych drzew albo leżeniem pod nimi. Dzięki temu doczekała się przyzwoitki, która będzie chyba robić wszystko poza przyglądaniem się jej. No chyba, że ją sprowokuje do pokazania tej, jak się domyślała, drugiej strony. Banda wariatów...
...ktoś z tyłu mógłby powiedzieć "doskonale się wpasowuje"
- Gotowa - Mruknęła ściskając swój nowy amulet. Zawiesiła sobie go wokół nadgarstka. Trochę czasu minęło.
No. To zamierzała pójść. A jak się tam znajdzie... to co? Przede wszystkim będzie chciała się oswoić z łukiem. Nie miała pojęcia do czego mogła strzelać, jednak na pewno będzie to między innymi na tym polegało. Jakby zobaczyła jakieś ptaszysko na niebie, spróbuje je ustrzelić. Jakąś wiewiórkę - bez litości. Ludzi może będzie oszczędzać. A jak nie będzie celów to najpewniej po prostu będzie strzelać w co akurat jej przypadnie do gustu. Drzewo, kamień, jak zabraknie albo nie będzie to w niebo, podziwiając zasięg. Zamierzała robić takie dziesięcio-piętnastominutowe serie z przerwami dziesięciominutowymi, po których by to wznawiała. Chyba, że już będzie bardzo zmęczona, to planowała dłuższy.
Nie zamierzała w każdym razie za bardzo odpuszczać. Może jak się będzie ściemniać to wróci. Teraz bardzo jej zależało na tym, by opanować nową zabawkę tak bardzo, jak się tylko dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 25 Cze 2014 - 21:01

Charlotte zaprowadziła ją na przestronną polankę,  na której rosło kilka samotnych brzóz. Kilka godzin później pozostały z nich tylko żałosne kikuty. Ishifone zaś jeszcze bardziej zaznajomiła się z mocą oferowaną jej przez nową zabawkę. Trzeba było przyznać, że przy tym jej stary stary łuk przypominał dziecięcy łuk, który w charakterze pamiątki można było zakupić na straganach położonych nieopodal zamków rodem z feudalnej Japonii.
Siły i zasięgu nie było co porównywać. Mogła tworzyć strzały zbudowane z większej ilości reiatsu i posyłać je dalej, znacznie dalej. Niestety szybkostrzelność przemawiała na korzyść starego łuku.
Korzystanie z "balisty" bardziej też męczyło, więc pod koniec treningu ledwo mogła ustać na nogach.
Udało jej się za to unicestwić kilka ptaszysk, co wyraźnie przeraziło Charlotte.
Dziewczyna nie odezwała się ani słowem. Siedziała na kamieniu na skraju polanki i obserwowała Ishifone krzywiąc się za każdym razem, kiedy łuczniczka pozbawiała życia niewinne stworzenie beztrosko przemierzające niebo.
W tym miejscu quincy słyszała wyraźny szum morza, a także skrzeczenie mew. Ładna pogoda zachęcała do leżakowania na plaży aczkolwiek wątpliwe było aby Schmitt przewidział dla niej takie atrakcje.
- Umm... powinniśmy już chyba wracać - odezwała się wreszcie Charlotte, gdy niebo zalał róż.
Ishifone natrudziła się mocno, ale od dłuższego czasu nie czuła się tak żywa. Palce mrowiły od naciągania cięciwy, a pobudzone reiatsu przepływało wartko przez ciało.

[+1 reiatsu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Sro 25 Cze 2014 - 21:53

...piękne. Po prostu poematy o tym można byłoby pisać.
Spodziewała się, że będzie miała z tym sporo zabawy, ale to jak czuła się w trakcie korzystania z tego przerosło jej oczekiwania! Bawiła się tym niemalże jak dziecko nowym nabytkiem, a trzeba tutaj przypomnieć, że była niezwykle marudnym i nieznośnym wręcz dzieckiem właściciela sklepu z zabawkami. Z drugiej strony pewne mankamenty stawały się coraz bardziej widoczne. Głównie naprawdę długi czas naciągania. Pocieszające dla niej było to, że przynajmniej oko miała dość celne, gdyż udawało jej się ustrzelić jakieś ptactwo. Czyli jak coś zobaczy na niebie to będzie mogła to ściągnąć. Świetnie. Ino walka z bliska będzie dość trudna. No nic, poradzi sobie z tym. Będzie musiała. Zresztą, taka cena za taką siłę ognia... przynajmniej wiedziała, że nie utnie jej to głowy.
A ta Charlotte... naprawdę była nerwowa. Jakoś za każdym razem gdy trafiała w coś co miało czelność jeszcze zaskrzeczeć albo sprawiała wrażenie przestraszonej, albo się krzywiła, albo wszystko jednocześnie. Może jeszcze wegetarianka? Akurat oni powinni mieć wpojone w swoje puste główki, że dla wyższych celów nawet wypada trochę poniszczyć. Zresztą, ptaków tutaj było mnóstwo, a ona potrzebowała ruchomych celów. Lepsze to niż jakby ona miała przed nimi uskakiwać, heh.
Czuła ten opór przy naciąganiu. Moc zbierającą się w jej palcach oraz strzale formującej się na jej oczach. Jakby tylko mogła czymś takim strzelać jak ze swojego poprzedniego łuku. Tak. Więcej przyjemności niż z seksu... chwila. W sumie to w jej przypadku nie taki wyczyn. Nieistotne. Bawiła się świetnie, a to akurat było spore osiągnięcie. Nawet nie pamiętała kiedy tak ostatnio miała. Ani cienie jej nie męczyły, ani leki nie były jej aż tak potrzebne i nie otumaniały jej... odżyła jakoś dziwnie. Nie przeszkadzało jej to w żadnym razie.
Inna sprawa, że zmęczyła się. Bardzo. Ale to było dobre zmęczenie. Palce jej mrowiły po porządnej dawce wysiłku, a reiatsu przepływające przez jej członki przypominało jej, że należała do tych wyjątkowych z wyjątkowych. Takie w każdym razie miała odczucia.
W międzyczasie doszła do czegoś. W sumie jak dobrze pójdzie przez jakiś czas będzie miała tamtego mglisto-cienistego do pomocy. Jeżeli da jej trochę czasu na naładowanie strzał a potem zajmie przeciwników na tyle długo, by mogła wystrzelić... oczywiście jeśli będą zmuszeni walczyć na tak bliskim dystansie. Ech, będzie musiała nauczyć się korzystać z jakiś kryjówek. Dobrze chociaż, że umie ukrywać swoje reiatsu. Ciekawe, czy da się zrobić to samo z naładowaną...
...zamyśliła się, przez co przez dłuższą chwilę nie odpowiadała Charlotte, tylko stała i wpatrywała się w przestrzeń, słuchając przy okazji szumu morza i krzyków mew. W końcu jednak udało się jej jakoś zareagować.
- Ta. Jutro będę chciała to powtórzyć. MUSZĘ opanować to ustrojstwo, zanim mnie wrzucicie w jakiś burdel czy co wy tam wyrabiacie-Mruknęła, dalej będąc w jednym w swoich lepszych nastrojów, chociaż jej wyraz twarzy tylko trochę na to wskazywał. Dalej wyrażała głębokie poważanie dla tego świata i zamieszkujących ją istot, ale wydawała się nieco żywsza.
- I będę musiała poprosić Schmitta o rurki. Miałam pięć, ale... przydałoby się więcej. Bo jak mi się coś dobierze do tyłka...Tak. I to też trzeba będzie przećwiczyć. Może ładowanie w biegu... chociaż przy gabarytach strzały... trzeba będzie to zniwelować... albo może jakieś zaklęcie...-Zaczęła mruczeć w drodze, ni to do niej ni do czegokolwiek. Bardzo w swoim stylu. Tak czy owak, na dzisiaj jej by to wystarczyło. Umyć ząbki, siebie, i spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Czw 3 Lip 2014 - 18:04

Oczy Charlotte zabłysły lękiem, jakby sądziła, że to nikt inny jak ona będzie musiała towarzyszyć quincy w powtarzających się treningach. Być może błękitnowłosa miała jakieś problemy, ale ona zdawała się myśleć podobnie o Ishifone.
To przekonanie mogło pogłębić mruczenie panny Kumagae zaadresowane do siebie samej w drodze powrotnej.
Gdy już powróciły do ośrodka, czy jak by nazwać miejsce w którym obecnie bytowała, Ishifone skierowała się do łazienki, aby pozbyć się lekkiego fetoru potu, który przylgnał do niej podczas treningu. Odczuwała umiarkowany głód. Ten standardowy, cielesny nie stanowił większego problemu, ale bardziej uporczywe było głęboko zakorzenione pragnienie domagające się energii dusz, które coraz bardziej zaprzątało jej myśli. Cienie również wydawały się budzić do życia. Podczas prysznicu dostrzegła kilka razy jak wyginają się podejrzanie w jej kierunku.
Po powrocie do pokoju nie nacieszyła się długo spokojem, bowiem po kilku minutach rozległo się pukanie i zanim zdążyła odpowiedzieć drzwi otworzyły się i do środka wszedł Noriaki.
Chłopak wyglądał na całkiem ożywionego.
- Już wiem jak możemy stąd uciec! - rzucił na powitanie. - Pamiętasz tego pustego, który  cię tutaj przytransportował? Skorzystamy z jego pomocy i tyle nas widzieli - zapewnił wyraźnie z siebie zadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 4 Lip 2014 - 11:46

Przeraziła się. Bidulka. Naprawdę miała ochotę ją strzelić, tak by trochę ją naprostować. Ciągle jednak gdzieś w jej głowie obijała się informacja, że ma jeszcze jakąś drugą stronę i lepiej jej nie wkurzać. Może wypadałoby przećwiczyć jakieś metody walki wręcz? Zaczęła szperać w pamięci czy Quincy mieli takie zdolności bądź techniki. Była tak czy owak względnie zadowolona.
Rozeszły się jak już doszła do łazienki. Po co zresztą miałaby spędzać z tamtą czas? Niedługo i tak jej tu nie będzie. Inna sprawa, że jeszcze nie wiedziała w jaki konkretnie sposób jej tu ubędzie. Nie widziała tak czy owak sensu spoufalać się z tą całą grupą. Za to w pozbyciu się upierdliwego odczucia scalania się jej ubrania z jej skórą jak najbardziej.
Gdy doprowadzała się do porządku zauważyła parę rzeczy. Raz, robiła się głodna. W obu znaczeniach, chociaż nie było to nic dramatycznego. Gorzej było z tym drugim głodem. Na potwierdzenie tego kątem oka przyuważyła cienie, które chyba bardzo chciały się do niej zbliżyć. Zachować ostrożność, mogą się zacząć dziać dziwne rzeczy. Przynajmniej czuła się lepiej gdy zmyła z siebie cały brud. Kto by pomyślał, że wysiłek może być tak przyjemny.
Ale mogła wreszcie odpocząć w swoim pokoju. Przyjemniej byłoby na zewnątrz, ale tutaj też się nada. Jutro pewnie będzie czuła się gorzej, ale dopóki nie było jej aż tak źle to mogła poleżeć...
...jak można by stąd uciec. Dobre pytanie. Nie miała pojęcia. Zastanawiała się nad jakimś urządzeniem transportującym. Może by tu takie mieli, ale z drugiej strony co silniejsi pewnie mieli jakieś swoje sposoby na transport, a słabszych wyręczali? Kontrola i inne cuda. Trudno powiedzieć. A płynięcie przez morze do jakiegoś lądu też jej niezbyt odpowiadało. No nic, trzeba było mieć nadzieję, że tamten coś wymyśli. Po jego dotychczasowych przemyśleniach i zapobiegliwości to raczej wątpliwe. Prędzej ją w coś wkopie. Nie wyobrażała sobie jednak by tutaj zostawać. Wykorzystają i się jej pozbędą.
Te rozmyślania trwały ledwo parę minut, bo ktoś jej się wbił do pokoju. Musi pamiętać o zamykaniu go, do kroćset, bo ją będą męczyć non stop. A kto to był? Ten cały Noriaki nieszczęsny. Który ot tak wpadł i zaczął gadać takie rzeczy. Brawo.
No chyba, że znowu coś jej się miesza w głowie i tak naprawdę to nie on. Trzeba być ostrożną.
-Drzwi-Rzuciła na dobry początek, rzucając mu mocno zirytowane spojrzenie. Powiedziałaby mu jeszcze parę rzeczy do słuchu, ale nie była pewna z kim ma do czynienia. Paranoja. Zanim cokolwiek zaczęła mówić poczekała, aż je zamknie-Pytanie. Ten cały pusty od transportu... On czasem nie czyta w myślach?-Zapytała powstrzymując się przed jakąkolwiek mimiką, chociaż politowanie bardzo mocno chciało się pojawić na jej twarzy.
-Bo pamiętam jak go spotkałam, że coś jakby mi grzebało w głowie i od razu wiedziało, że jestem z wami związana-Dodała wyjaśniając dyskretnie o co jej chodziło. W domyśle "No jestem ciekawa, jak spojrzy na nasze plany ucieczki, panie genialny". Podejrzenia rosły. Różnorakie należy dodać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 6 Lip 2014 - 13:22

- Już zamykam. Zresztą i tak nie ma nikogo w pobliżu - powiedział z lekkością człowieka dumnego z siebie.
Wystarczyło jednak jedno zdanie Ishifone, aby całkowicie zgasić Noriaki'ego. Uśmieszek zadowolenia został starty z jego ust, a zapał w oczach ustąpił przykremu zdumieniu.
- C-co? On umie czytać w myślach? Nie no, to są chyba jakieś żarty. - Rozłożył bezradnie ręce. - Przecież on jest głupszy od psa i słucha wszystkiego co mu się powie. Myślałem, że wystarczy mu kazać otworzyć gargantę żeby uciec... Najpierw do Hueco mundo, a potem na ziemię gdzieś z dala od tych wariatów.
Skrzywił się i tupnął nogą.
- Cholera! Ale skoro umie czytać w myślach i przejrzy naszej prawdziwe zamiary! - Spojrzał z nadzieją na Ishifone. - Jesteś pewna, że on faktycznie rozszyfrowuje myśli? Może tylko tak ci się wydawało, bo byłaś zmęczona czy coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 6 Lip 2014 - 13:49

Blondynka przeszła z pozycji leżącej na siedzącą. Westchnęła niezadowolona, głównie dlatego, że musiała sięgnąć myślami do wspomnień z jakby nie patrzeć dość burzliwego czasu. Zmarszczyła brwi, przymknęła oczy.
-Jak go spotkałam...-Zaczęła mówić, usiłując przypomnieć sobie wszystko jak najdokładniej-Wyciągnął jedną rękę w moją stronę, poczułam mrowienie w głowie. Potem wyciągnął drugą gdzieś w bok, stworzył gargantę, popatrzył na mnie a potem skinął na przejście. Tak więc...-Przestała marszczyć czoło jakby rozwiązywała jakąś zagadkę wszechświata. Prychnęła niezadowolona.
-Albo nie jest aż taki głupi, albo mnie kojarzył, albo faktycznie coś mi wyszperał z głowy. Pewności nie mam, chociaż byłam... nie, byłam nawet bardzo przytomna. Może słucha jak pies bo wie doskonale o co komuś chodzi? A może zwyczajnie nie był pewny moich zamiarów, dlatego...-Mruczała jakby do siebie. Dalszy środek ostrożności. Ale dalej tak długo się zastanawiała, że w końcu mruknęła "chrzanić to".
-Czemu on właściwie pomaga tej całej "naszej" wesołej zgrai? Może da się przed tym... hmmm... trzeba go wybadać-Aż się podniosła z łóżka. I podeszła do tego chłopaka. Namyślała się mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 6 Lip 2014 - 15:08

Noriaki zacisnął usta i zmarszczył brwi, co wyglądało trochę jakby właśnie dopadło go widmo silnej obstrukcji.
- Hmm, nie mam pojęcia jak z tym pustym w końcu jest. Myślałem... myślałem, że mój pomysł jest dobry i załatwi wszystko. - Zdecydowanie uszło z niego powietrze.
Zerknął na Ishifone niepewnie, gdy ta podeszła.
- Nie znam szczegółów, ale ten pusty został zmodyfikowany przez kapitana. Nie wiem... może nawet został przez niego stworzony. W każdym razie zawsze kręci się w pobliżu.
Podrapał się po głowie.
- Ech, to byłoby bardzo wygodne skorzystać z jego pomocy. W końcu nie mamy za bardzo dostępu do konwencjonalnych środków ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Nie 6 Lip 2014 - 16:27

Cóż. Życie zaskakuje, nieprawdaż? Okazuje się, że, ta dam, tamci myślą. Niespotykane. W innym przypadku przytarcie tamtemu nosa nawet by ją zadowoliło. Niestety wiązało się to również z tym, że i ona jest uziemiona. Albo będzie. I będzie gorzej. Szlag by to najjaśniejszy trafił.
-Jakoś się tego spodziewałam. Jakby to miało być takie proste to by nas trzymali ściśle pod kluczem-Zerknęła na niego z ukosa. No i co by mogli tutaj zrobić. Jednego była pewna - trzeba było być bardziej ostrożną jeżeli chodzi o jego idee. Pusty? Hm. Nie miał widocznej, białej maski. A dziura jakoś jej umknęła, chociaż to nie oznacza, że jej nie ma. Może przeoczyła
-Dostałam łuk. Ma kopa, chociaż trochę nieporęczny. Wychodzę z założenia, że jak coś się robi to chociaż porządnie. A jak coś dostanie z tej strzały to raczej wiele z tego czegoś nie zostanie-Musiała się pochwalić. Może brać to pod uwagę przy kalkulacjach... phi, kogo ona oszukuje... przeszła za niego od lewej strony, przyglądając mu się z drobnym zainteresowaniem. Chyba to raczej on. Chociaż niekoniecznie trzeba się z tym od razu wkopywać. Może powinna zrobić coś, co to jakoś zweryfikuje?
-W każdym razie nic lepszego nie mam-Rzuciła po dłużej przerwie, przechodząc na jego prawą. Przy okazji położyła mu dłoń na ramieniu i obróciła się do niego przodem, stając praktycznie przed nim. Irytowało ją to niezmiernie, bo jej samej nic nie przychodziło do głowy. Czyżby była gorsza od tego gnojka?!
-Trzeba się starać. I tak to brzmi obiecująco. Może coś z tego wyjdzie. Wierzę w Ciebie-Popatrzyła mu się w oczy z bliżej niewyraźnym wyrazem twarzy. Nie była do końca pewna co chciała mu zasugerować. Poza samym "bierz się do roboty".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 7 Lip 2014 - 21:13

- Hmm, łuk to dobra sprawa. Muszą ci ufać skoro dali ci do ręki broń - wykoncypował Noriaki.
Krążeniem wokół niego wyraźnie zbiła go z tropu. Pogładził się nerwowo po koszuli i nieco zbyt głośno przełknął ślinę. Zawsze potrafiła zrobić wrażenie na mężczyznach i ten tutaj nie był wyjątkiem. Chociaż w jego oczach czaiła się podejrzliwość, co mogło oznaczać, że nie tak łatwo da sobą manipulować.
- Cóż... być może jest jeszcze jakieś inne wyjście, o którym nie wiem... na razie nie wiem. Ale w każdym razie rozejrzę się... - Całkiem śmiało skrzyżował z nią spojrzenie, po czym kiwnął głową i cofnął się do wyjścia. Położył dłoń na klamce. - Jakby co to mamy jeszcze chwilę do namysłu. No to, będę już leciał.
Jeśli Ishifone go nie powstrzyma, Noriaki wyjdzie zamykając za sobą drzwi.
Pozostanie sam na sam z cieniami, które falowały niczym trawa na wietrze i nawet... nawet zdawały się z lekka szumieć. Głód duszy sprawiał, że raczej trudno będzie jej zasnąć, a noc była przecież porą, w której cienie najbardziej lubiły atakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pon 7 Lip 2014 - 21:43

Ufać? Bardziej byłaby skłonna uwierzyć w to, że na tyle wierzyli w jej zdolność myślenia by wychodzić z pewnego prostego założenia które zresztą było zgodne z prawdą. Przede wszystkim chciała żyć i nie zginąć w durny sposób, a robienie burd z nową zabawką nie skończyłoby się dla niej najlepiej.
Co osiągnęła swoimi działaniami? Trochę się speszył, zaczął myśleć, zastanawiać się prawdopodobnie nad tym czego ona od niego chce. Ale postawił się jej zrównując z nią wzrok. No brawo, udało mu się. Oddała mu cześć honoru, jakby tylko był tak skuteczny w znajdowaniu wyjścia z tej dziury to już dawno byliby daleko stąd. A może trochę przesadzała?
Tak czy owak zaczął się zbierać. I naszła ją pewna refleksja. Zostanie tutaj sama. I będzie musiała się męczyć z różnymi rzeczami. Cienie. Głód. Narastająca irytacja. Leki. Albo ktoś będzie... po prawdzie gdy otwierał drzwi lekko spanikowała. Ten miesiąc męczarni starczy jej na całe... długo.
- Czekaj - Z wrażenia zrobiła jeden krok do przodu. Nie chciała zostać tu sama, a i w jej głosie czuć było delikatną obawę - Teraz już się tym zajmiesz? Może zostaniesz na trochę? Albo przejdę się do Ciebie, jak chcesz-Zaproponowała. Ostatecznie podeszła do niego szybko. Okej, musiała szybko coś wymyślić. Może uda się jakoś go przekabacić, by był nieco bardziej użyteczny. Myśleć, myśleć, nie panikować...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Nieznane   Pią 11 Lip 2014 - 23:10

Noriaki spojrzał na nią ze zdziwieniem. Zapewne nie planował dłużej gościć u Ishifone, jednakże nie ruszył się z miejsca.
- Cóż, właściwie to mogę na chwilę zostać - powiedział z wahaniem. Spojrzał po pokoju jakby szukał miejsca, w którym mógł usiąść. - Ale w sumie to co mielibyśmy robić? Chcesz jeszcze o czymś wiedzieć?
Cienie zdawały się nie lubić towarzystwa. Wolały kiedy Ishifone była sama, bo wtedy łatwiej mogły ją dręczyć. Obecność Noriaki'ego powinna więc trochę zniechęcić je do męczenia quincy, chociaż z tymi dziwnymi tworami jej umysłu nigdy nic było wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznane   Today at 12:28

Powrót do góry Go down
 
Nieznane
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog