IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Moje opowiadanie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kovacs





Mistrz Gry : CZaras

Karta Postaci
Punkty Życia:
65/80  (65/80)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Moje opowiadanie.   Pon 18 Sie 2014 - 16:53

Jako, że dopiero zaczynam swoją przygodę z pisaniem czegoś "poważniej" szukam porad wszędzie gdzie się da. Ale co będę gadać. Oto moje opowiadanie o wdzięcznym tytule "Sklep". Enjoy
PS Tak, nazwa bohatera jest z homm3

Sandro prowadził sklep mięsny. I to nie byłe jaki, bo najlepszy w okolicy. Wszystko to zawdzięczał specjalnemu wyrobowi znanemu całemu miastu jako „specjalność Sandro” który był jego największą tajemnicą. Poza tym sam sklep miał wszystko to co każdy sklep mieć powinien. Była tu waga elektryczna, lada, niezwykle jak na sklep mięsny, czysta i lśniąca, chłodnia z szybą przez którą można było oglądać kawałki mięsa wystawione na sprzedaż, blat do krojenia, który czystości zachować nie mógł ze względu na pełnioną rolę, lecz był bardzo ładnie prezentującym się blatem do krojenia. Znajdowały się też drzwi za które mógł wchodzić tylko rzeźnik by móc przynieść to czego aktualnie brakuje na wystawie. Sklep z zewnątrz również prezentował się niezwykle przyjemnie. Nad wejściem wisiał prosty znak z dużym czerwonym napisem „Rzeźnia”. Zaraz pod nim znajdował się już drobniejszym drukiem tekst „razem z wami już 20 lat”. Za szybą w drzwiach znajdował się neon informujący klientów czy „specjalność” jest dostępna. Nie był to bowiem produkt który znajdował się w sklepie cały czas. Sam Sandro mówił, że potrzebuje do tego odpowiednio dobranych składników więc cały proces trwa dłuższy czas, a poza tym pracuje tutaj sam i nie może w tym czasie powierzyć komu innemu zadań związanych z prowadzeniem tak szanowanej i potrzebnej instytucji jaką jest sklep mięsny. Ludzie tylko kiwali ze smutkiem głową gdyż pamiętali o strasznej tragedii jaka dotknęła Sandro wiele lat temu. Wtedy to jego żona zaginęła w tajemniczych okolicznościach a on sam pogrążył się w pracy żeby choć na moment zapomnieć. Patrząc na to z pozytywnej strony udało mu się postawić interes na nogi i wymyśleć „specjalność” która szybko zjednała sobie uznanie klientów i w krótkim czasie doprowadziła do upadku mniejsze sklepy. Skupmy się teraz na postaci Sandro. Miał na oko czterdzieści parę lat, siwiejące już włosy i brązowe oczy. Był zadbanym człowiekiem który często się uśmiechał, był życzliwy i zawsze miał dla kogoś dobre słowo. Lubił swoją pracę i za nic nie wymieniłby jej na inną. To był jego żywioł. Zwykł mawiać „Włożyłem w nią całe serce. Jakbym teraz odszedł to bym już go nie odzyskał”. I tak jego interes kręcił się dniami, miesiącami, latami.

Aż pewnego dnia w drzwiach sklepu, w godzinach bliskich zamknięciu o czym informowała mała kartka w drzwiach, stanął mężczyzna, choć może bardziej odpowiednim słowem byłoby chłopak.
-Witam- powiedział- jestem z pobliskiego miasta. Wpadłem tutaj bo tyle nasłuchałem się o pańskim specjale, że musiałem w końcu tu przyjechać i go spróbować.
-Powiedziałbym Ci chłopcze, że już nie ma ale- Sandro zawiesił na moment głos i uśmiechnął się szczerze- skoro mój specjał ściągnął Cię aż z tak daleka to nie mogę odesłać Cię bez niczego. Pójdę na moment na zaplecze i przyniosę stamtąd to co zostało.
Po tych słowach otworzył drzwi i wszedł do środka. Spieszył się widocznie gdyż drzwi zostały niedomknięte. Chłopak zadowolony z siebie stanął przy ladzie i zaczął rozglądać się po sklepie. Zauważył zdjęcie młodej kobiety, uśmiechniętej i z bujnymi brązowymi lokami. Prawdopodobnie żony Sandro. Wydawała się miła i przyjemna. Kiedy młodzieniec patrzył się na zdjęcie z zaplecza dobiegł go hałas i brzęk talerzy uderzających o podłogę. Zaraz po nim usłyszał jęki Sandro. Przez chwilę stał tak zdezorientowany a kiedy jęki nie skończyły się, a wręcz nasiliły, nie zwlekał i wszedł do środka. Było tu chłodno. Tak jak w każdej rzeźni. Ponadto wszędzie na hakach wisiały kawałki zwierząt a na półce obok leżał zestaw noży i tasaków. Widok może i przerażający ale u rzeźnika jest czymś naturalnym. Chłopak zbliżał się powoli do miejsca z którego dobywały się postękiwania mężczyzny. Był przygotowany na najgorsze. Jednak nie na uderzenie które momentalnie pozbawiło go przytomności.

Obudził się po jakimś czasie. Odczuwał dziwne zimno które jakby rozlewało się po jego nogach. Czuł też zapach pieczeni.
-Widzisz mój drogi, cała magia polega na tym żeby mięso odpowiednio przysmażyć. Tak jak to robię teraz.
Chłopak skierował twarz w stronę zapachu i dopiero wtedy otworzył oczy. Tym razem nie był przygotowany nawet na najgorsze a widok jego własnej nogi będącej właśnie przypiekanej na ruszcie raczej należał do tej kategorii. Z przerażeniem uświadomił sobie, że zimno które czuł to nic innego jak wiatr który hulał teraz w miejscu gdzie powinny znajdować się jego nogi. Chciał krzyczeć ale zabrakło mu języka w gębie. Dosłownie, gdyż ten leżał obok. Szukając wzrokiem możliwości ucieczki gdyż ręce miał jeszcze sprawne i może udałoby mu się je wykorzystać. Sandro zauważył nerwowe ruchy jego klienta.
-Ta dzisiejsza młodzież- pokiwał głową z dezaprobatą- zupełny brak szacunku dla starszych i ich wiedzy. Ja tutaj wypruwam żyły i pokazuje jak robić najlepsze mięso w okolicy a ty bezczelnie unikasz mnie wzrokiem. Wygląda na to, że idziesz spać dalej mój drogi.
Kończąc zdanie rzeźnik wstał i wstrzyknął coś w ramię chłopaka. Ten poszarpał się jeszcze trochę by kątem oka uchwycić  głowę która leżała pośród dziesiątek innych. Głowa ta, a właściwie jej twarz, kogoś mu przypominała. Gdyby nie te brązowe loki.

Następnego dnia Sandro ponownie otworzył swój sklep. Neon informujący o dostępności „specjału” mienił się w frontowych drzwiach a ludzie przybywali tłumnie. Sandro z uśmiechem na ustach plotkował, rozmawiał i sprzedawał. I tak aż do wieczora kiedy do sklepu wpadła wiekowa już pani Birch.
-Witam drogiego pana- powiedziała z uśmiechem- zostawił coś pan dla mnie?
-Proszę pani, dla stałych klientów zawsze- odpowiedział jej również się uśmiechając
-Więc dorobiłam się tytułu stałego klienta?
- To już dawno. Wspiera nas pani od samego początku
-Wspierałabym i bardziej- to mówiąc uśmiechnęła się raz jeszcze- ale lata już nie te. Chyba że mogłabym pomóc inaczej… Wie pan o czym mówię
-Jakżebym miał nie wiedzieć proszę pani?- roześmiał się Sandro- tyle razy pani o to pytała. I moja odpowiedź zawsze była taka sama. Ale dość już o tym rozmyślałem i myślę że możemy zostać wspólnikami
-Naprawdę?!- zdziwiła się pani Birch- Znaczy, tak, oczywiście. Więc od czego mam zacząć?
- Od najważniejszego- Odpowiedział Sandro odwracając się- Proszę za mną. Na zaplecze.

Mam nadzieję, że się spodobało
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Moje opowiadanie.   Pon 18 Sie 2014 - 18:58

Jesli lubisz takie historie, poszukaj filmu Delicatessen.


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Moje opowiadanie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Offtop :: Wasza Twórczość-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs