IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Wahrwelt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Wahrwelt   Sob 30 Maj 2015 - 19:49

Widok na pałac Silbern


Wahrwelt oznacza tyle co "prawdziwy świat". Jakże osobliwa nazwa dla zawieszonej pomiędzy światami sztucznej sfery, która stała się swoistą arką dla niedobitków quincy po wielkiej czystce sprzed dwustu lat.
Wahrwelt jest piękne i smutne zarazem. Wiecznie ciemne niebo upstrzone jest niezliczonym gwiazdami, których chłodny blask odbija się od cienkiej warstwy lodu pokrywającej zabudowania miasta. Ponoć ma to chronić budowle stworzone z zbitej masy cząsteczek reiatsu przed rozpadem, ale niektórzy nadal sądzą, że jest to tylko artystyczny kaprys twórcy wymiaru - Dietera Luchsa.
Centrum Wahrwelt stanowi pałac Silbern skąd też bierze swój początek piątka szerokich dróg brukowanych białym kamieniem. Stanowią one główne arterie Wahrweltu rozchodzące się w taki sposób, iż tworzą krzyż Wandenreich co jest doskonale widoczne jeśli spojrzeć na cały wymiar z góry.
Wokół głównych traktów piętrzą się gotyckie zabudowania. W pobliżu Silbern wznoszą się dworki zamieszkiwane przez arystokrację. Położone bardziej na zewnątrz rejony są z kolei domem dla mniej znaczących quincy.
Na pierwszy rzut oka czas w Wahrwelt płynie powoli. Jego mieszkańcy toczą żywot podobny do dusz w Soul society. Rano ruszają do pracy, po której spotykają się w gospodach, a potem wracają do rodzin, gdzie tylko najstarsi członkowie nie narodzili się w sztucznym świecie wykreowanym przez umysł geniusza. Pod powierzchownym spokojem kryją się jednak nieustające przygotowania mające doprowadzić do odzyskania przez quincy należnego im miejsca...

"Na dumę Quincy, odzyskamy nasz tron!"- zdanie z przysięgi składanej przez nowych członków Wandenreich.


Ostatnio zmieniony przez Kuchiki Kyosuke dnia Czw 20 Sie 2015 - 20:10, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 30 Maj 2015 - 20:28

Ishifone

Jaśniejąca biel otaczała ją tylko przez kilka sekund. Gdy zniknęła, spostrzegła, że znajduje się w podłużnej sali o wysokim łukowatym sklepieniu wspartym przez dwa rzędy kolumn. Pomiędzy nimi stały dwie osoby odziane w białe płaszcze. Twarz niższego zasłaniała srebrna maska. Wyższy niemal dorównywał gabarytami Baldrikowi. Miał błękitne oczy i krótką brodę poprzecinaną pasmami siwizny
- Co to ma znaczyć? - rzucił ostro w kierunku Baldrika. - Mieliście ująć tylko tą dwójkę, a wy przyprowadzacie przybłędę. - Jedynie pobieżnie spojrzał na Ishifone.
- A tam. - Baldrik machnął ręką. - To podopieczna mojego brata, która cudem się odnalazła. Miałbym naszą krewniaczkę na żer czarnych zostawić?
- To by się nie godziło. - Cerise poparła Baldrika posługując się przy tym idealną japońszczyzną.
- Dosyć tych kłótni. - Zamaskowanego ledwo było słyszeć, ale na jego słowa wszyscy umilkli. - Cerise, zabierz tą pannę do siebie. Potem odeślemy ją do domu. Na razie czekają nas pilniejsze obowiązki.
- Tak jest! Chodź, zaprowadzę cię do swojego pokoju. - Chwyciła Ishifone za przegub i zaczęła ciągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 30 Maj 2015 - 21:42

Więc... tak to się skończyło? Jeżeli mówili prawdę to faktycznie, mogłoby się to skończyć nieciekawie. Może to więc i lepiej, że tak zadecydowała.
Dlaczego tylko miała wrażenie, że mimo wszystko coś za szybko poszło? Może to były już zaczątki nerwicy czy jeszcze czegoś. Albo myśli paranoidalne. Jej choroba. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że to jeszcze nie koniec z tym. Niby był Aiba, ale...
No właśnie. To ten prawdziwy? Fałszywy? Nie, tamten prawdziwy był w środku.
Była świadkiem dość osobliwej sceny. W sumie nawet... nawet ładne. Tak. To chyba tak się mówiło. Średnio ją to przekonywało, ale... ładne. Tak. Niech będzie. Drzwi z kimś, co interpretowała jako historię quincy. Uskrzydlona istota, obiekt kultu, i to co chyb trwa do dzisiaj.
Nie miała czasu. Weszła za pozostałymi.
Znalazła się w dużej sali. Z kolumnami. A przed nimi dwie osoby, jedna w masce, a druga... jakiś krewniak Baldrika sądząc po gabarytach? Takie pierwsze skojarzenie, ale raczej nie.
...niemiło być tak traktowaną... tak... bardzo niemiło... miała na podorędziu wiele różnych epitetów, jednak nie użyła żadnego z konkretniejszych i wulgarniejszych. Nie odzywała się. Nie czuła się za pewnie, chociaż przynajmniej była wśród swoich. Chyba. I przy okazji okazała się ciekawa rzecz, o którą postanowiła potem zapytać.
Okazja nadarzyła się szybko. Ale przed tym miała coś do powiedzenia.
-Tylko nie tak szybko-Poprosiła (tak to nawet brzmiało) Quincy. A tak to pozwoliła się prowadzić. Ludzie... ludzie chyba w takich chwilach podejmują rozmowę. Nawet jak nie mają interesu...
...czuła się trochę jak ktoś z innej planety.
-Więc jednak mówisz po japońsku. Nawet bardzo dobrze-Pochwaliła. Wydawała się być z innego kraju... to chyba mogła pochwalić. Tak... no... to teraz najtrudniejsze...
...albo może poczeka, aż dojdą do jej pokoju czy coś. Ukłoni się przed nią jak tylko będzie mogła i powie "dziękuję za uratowanie mi życia"... czy coś. To chyba będzie najlepsze...
...byle by jej to przez gardło przeszło. Nosz cholera...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Wto 2 Cze 2015 - 17:55

- Och, tak. Przepraszam. - Cerise zdała sobie sprawę, że z Ishifone na biegi raczej nie pójdzie.
Ruszyły więc tempem niemorderczym dla kalekiej quincy, której czujne ucho podchwyciło kawałek rozmowy toczonej pomiędzy trzema mężczyznami.
- Nie napotkaliście przeszkód? - pytał domniemany krewniak Baldrika.
- Nic a nic. Głupki same ułatwiły nam robotę - odpowiedział Baldrik. - Gdyby nie rozwalili bariery jeszcze trochę musiałbym się ich naszukać.
- Może... jednak powinniśmy wziąć maszynę. - Krewniak ściszył głos tak że Ishifone ledwo go słyszała. - Luchsowi się nie udało, ale gdybyśmy...
- Taka broń nie powinna istnieć. - Przerwał mu zamaskowany. - Chcemy odzyskać tron, a nie go niszczyć.
Dalszą konwersację zagłuszyła Cerise, która odezwała się raźno.
- Wcale nie mówię po japońsku, przy przejściu przez bramę słońca nastąpiła konwersacja ciała fizycznego w reishi, więc teraz porozumiewamy się w uniwersalnym języku dusz. - Czymkolwiek był ten uniwersalny język to Cerise wciąż mówiła ze słyszalnym akcentem. Dziewczyna odwróciła się i spojrzała na nogę Ishifone. - To musiały być bardzo poważne obrażenia, skoro przeniknęły przez ciało i duszę. Przykro mi.
Zeszły szerokimi schodami w dół, gdzie ukłoniła im się dwójka mężczyzn ubranych w białe wojskowe mundury. Na ich czapkach naszyty był pięcioramienny krzyż. Taki sam widniał na tyle płaszcza Cerise. Wkroczyły w długi korytarz. Mijały drzwi z ciemnego drewna, do których przytwierdzono srebrne tabliczki z wygrawerowaną pojedynczą łacińską literą.
Gdy tak zagłębiały się w korytarzu, Ishifone stwierdziła, że powietrze jest niezwykle rześkie, aż kręciło się w głowie od wdychania go. Było to jednak przyjemne uczucie. Robiła się bardziej ożywiona i ból w nodze stawał się mniej dokuczliwy. Jednocześnie wzrastał głód energii. Miała wrażenie jakby tysiące języków wyłaniało się z jej ciała smakując bogate w rei powietrze. Ze szczególną lubością języki wyciągały się w kierunku Cerise, która promieniowała łagodną energią będącą jakby obietnicą dobrej uczty.
Póki co było to tylko wrażenie. Żadne efekty wizualne żarłocznej mocy Ishifone się nie objawiły, chociaż zdawała sobie sprawę, że coraz więcej wysiłku będzie kosztować ją powstrzymanie głodu.
- O, jesteśmy. Mój pokój. - Zatrzymały się przed drzwiami oznaczonymi literą P.
Cerise wysupłała zza płaszcza klucz, który wpakowała w przeznaczoną do tego dziurkę. Pokój był jasny i zdecydowanie przestronny. Zdawał się po dwakroć większy od salonu w domu rodzinnym Ishifone. Dodatkowo po lewej zauważyła jeszcze przejście do kolejnego pomieszczenia, więc Cerise miała dla siebie sporo miejsca jeśli zamieszkiwała tu sama. Nie dość, że przestrzeni wiele to jeszcze była ona dobrze zagospodarowana przez jasnoszare umeblowanie wyglądające jakby żywcem przeniesione z pałacyku arystokraty. Na środku pokoju przy eleganckiej i lekkiej sofie stał stolik wsparty na gustownych ślimacznicach. Na stoliku stał wazon wypełniony gałązkami pokrytymi różowym kwieciem, które rozsiewało przyjemną woń. Przy prawej ścianie na kolistym podwyższeniu znajdowało się łóżko z baldachimem i zasłonami. W pobliżu stała toaletka z lustrem w srebrnej ramie i smukła szafa. Przy przejściu do drugiego pomieszczenia ustawiono stół z czterema krzesłami obitych białym aksamitem.
Najbardziej wzrok przykuwała jednak kapliczka stojąca naprzeciw drzwi. Na marmurowym ołtarzyku znajdowała się jasna rzeźba klęczącej istoty z pleców której wyrastało rozłożyste skrzydło. Było tam również kilka wypalonych świec i trochę przywiędniętych różanych płatków.
- Proszę rozgość się. - Cerise odwiesiła płaszcz na stojącym przy drzwiach wieszaku. Okazało się, że pod spodem nosiła się podobnie co mężczyźni, których minęły. Biały mundur i spodnie jakoś nie pasowały do do delikatnej i młodzieńczej urody. Podobnie zresztą, jak i pas, w który wetkniętych było z kilkadziesiąt srebrnych rurek.
Zareagowała śmiechem, gdy Ishifone ukłoniła się i złożyła podziękowanie.
- Och, nie musisz przecież dziękować. Tylko zrobiliśmy z Baldrikiem to co do nas należało. A teraz przepraszam na chwilę.
Uklękła przed ołtarzykiem i ze splecionymi dłońmi trwała chwilę w bezruchu. Potem wstała i uprzątnęła świece oraz płatki wiśni. Stukając butami po białym marmurze, zniknęła w drugim pomieszczeniu, z którego moment później wychyliła głowę.
- Jesteś może głodna? Mogę coś przyrządzić na szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Czw 4 Cze 2015 - 11:59

Broń? Tron? Luchs? Jedynie z tego kojarzyła tego ostatniego. Resztę sobie na spokojnie dopasowała. Odzyskanie tronu? Nie do końca wiedziała o co może im chodzić. Broń... no to tamto wielkie dziadostwo. Przez którego jeden element teraz była właśnie w takim stanie.
Na który zwróciła uwagę ta Cerise. Wcześniej raźno wytłumaczyła jej, w jaki sposób są w stanie się porozumiewać. Jakiś uniwersalny język dusz. Jak dla niej brzmiał on zupełnie jak japoński, ale to też może być z tego powodu, że tym językiem się posługiwała. Może dla niej ona mówiła teraz w jej ichnim dialekcie?
Bardziej ją interesowały inne wieści. O ranie która została jej zadana. Zmarszczyła brwi niezadowolona słysząc tą wieść.
Więc faktycznie, nie kantował. To nie była ot tak zwykła rana. Pogorszyło jej to znacznie humor, jednak postanowiła tego nie okazywać. Co dobrego by jej z tego przyszło? Powinna się dowiedzieć. Jak nie tutaj to gdzie?
Gorzej... i lepiej zarazem. Tak podsumowała charakter otoczenia. Wypełnione było ono energią duchową, które jednocześnie budziło jej głód i wywoływał zawroty głowy, a drugiej nawet ból nogi nie był aż tak dokuczliwy. Musiała się jednak powstrzymywać. Wywoływanie zamieszania w tego typu miejscu wiązałoby się z szybkim, nieprzyjemnym aktem pośredniego samobójstwa.
...i naprawdę nie miała ochoty ładować na swoje konto więcej grzechów. Już wystarczająco ma przefikane. Już wystarczająco dobrze się nauczyła, że nie na swoim terenie lepiej nie próbować być zbyt zachłanną. I chyba... chyba powinna próbować to jakoś... nadrobić? Póki miała czas.
...jej delikatna energia... musiała uważać. Bardzo. Może będzie mogła jej pomóc. Albo chociaż nakierować. Może... może po prostu o tym powie. Nie będzie niemiłych niespodzianek.
W końcu dotarli do jej domu. Wyglądało ono co najmniej imponująco. Wielkie, a z drugiej stronie było tutaj mnóstwo mebli. Najbardziej przykuła jej uwagę kapliczka istoty, która bardzo kojarzyła jej się z tym co udało jej się dostrzec na tamtej bramie. Może to nawet jest ta sama? Był to obiekt kultu w każdym razie. Nie wiedziała o tym. Nigdy nikt jej o tym nie powiedział, że Quincy czczą jakiś byt... dziwnym trafem ją jednak specjalnie nie dziwiło. Te ubrania... a nawet kształt amuletów.
Które swoją drogą cały czas miała w dłoniach. Koniecznie będzie musiała je zachować. Nawet wolała nie myśleć, jak wyglądała... ale druga najważniejsza rzecz była taka, jaka być powinna. Gdy siadała na sobie musiała położyć dłoń na swoim brzuchu.
Uśmiechnęła się. Gdyby tylko jeszcze rozwiązała tą sprawę z nogą...
Więc miała za sobą teraz pokaz kawałka architektury, rozmówek pomiędzy jakimiś ważniakami, i informacje o swojej kończynie. Powinna zapytać... urm... grzecznie... jakby to...
-Jakby... to nie było problemem...-Nie wyglądała tyle co na skrępowaną, co na zbitą z tropu i zdezorientowaną. Musiała to dalej jakoś pociągnąć. I się rozgadać-Ale bardziej chciałabym zapytać o parę rzeczy... jeżeli to nie jest problemem-Wydukała to ostatnie tak bardzo sztywno. Nie lubiła zwracać się grzecznościowo. Nie znosiła się tak poniżać. Ale musiała przywyknąć. Poczekała tak czy owak na jej odpowiedź. Wtedy zaczęła pytać. Znowu. Jak dziecko we mgle.
-Czym jest to co wyznajesz? Nie słyszałam nigdy o tym... nim. Niej-Pytania zadawała powoli. Po kolei. Czekała, aż odpowie. Posłucha. Zada wtedy następne, nad którym się z lekka zastanowiła. Zraniło duszę i ciało. Ciało naprawiali. Ale czy da się uleczyć tak duszę?
-Ta rana o której mi mówiłaś. Jak to rozpoznałaś? Da się coś z nią zrobić? Da się uleczyć duszę i potem ciało?-Zapytała z wyraźnie większym zainteresowaniem-To dla mnie dość ważne. Nawet bardzo
Wolała nie wspominać o swoim innym problemie. Jeszcze nie. Dopóki mogła się jeszcze powstrzymywać i kontrolować, mogła to odwlekać. Ale uważała. Pilnowała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Czw 4 Cze 2015 - 22:12

- To nie problem. - Dobiegł ją głos Cerise. - Pewno czujesz się zagubiona. W końcu wszystko działo się tak szybko... Byłaś na wyspie, a tu chwilę później już tut... - Coś uderzyło z brzękiem o podłogę. - Ojj, nic nic! To tylko patelnia.
Zapowiadało się, że Ishifone pierwszy raz od dłuższego czasu będzie miała okazję skosztować coś smacznego (nie licząc wysokoenergetycznych dusz). Swoim pierwszym pytaniem oderwała jednak Cerise od pracy. Oburzona dziewczyna stanęła w przejściu i posłała quincy pełne niedowierzania spojrzenie.
- Jak to? Baldrik mówił, że żyłaś z jego bratem i on ci nic nie powiedział o naszym ojcu? To... oburzające!
Dziewczyna szybko podeszła i usiadła obok Ishifone. Wejrzała głęboko w oczy, po czym pełnym powagi głosem zaczęła wyjaśniać.
- Ma wiele imion, ale ja lubię nazywać go ojcem, bo w rzeczywistości każdy quincy od niego pochodzi. No i opiekował się nami, jak najlepszy ojciec, ale po kolei. - Miała przyjemny, miękki głos. - Kiedy stwórca stworzył wszystkie światy i powołał do istnienia ludzi, z najczystszego światła uformował istoty, które miały stać na straży harmonii światów. Jednym z tych świetlistych był właśnie nasz ojciec. Był on bardzo dobry i cierpiał widząc niedolę pierwszy ludzi, nękanych głodem, chorobami i atakami dzikich zwierząt. Postanowił więc pomóc i przekazał ludziom w darze swą własną krew, która uczyniła ich silnymi. Ludzie zaczęli wielbić ojca i czcić go bardziej od innych świetlistych czy nawet samego stwórcy. Widział to jeden z braci ojca, który z zawiści poskarżył się stwórcy. - W oczach Cerise zalśniły łzy. - Temu zaś nie w smak było, że wraz z krwią ojca ludzie posiedli cząstkę boskości. Rozproszył więc ludzi, a ojca oddał w ręce świetlistych, którzy skatowali go i wyrwali mu jedno ze skrzydeł. Potem stwórca zakuł ciało, duszę i umysł ojca w łańcuchy, a następnie przygwoździł go górą i tak zostawił, aby po wieczność cierpiał za okazaną dobroć. - Westchnęła gorzko i knykciem otarła oko. - Ludzie obdarzeni boską krwią są naszymi przodkami, a świetlisty który zdradził ojca po dziś dzień pała do niego nienawiścią i prześladuje jego dzieci wysyłając swoje sługi, aby nas tropiły i zabijały. - Zacisnęła usta. - Ten świetlisty w swojej pysze nazwał siebie królem dusz, a jego sługami są shinigami.
Cerise wstała i podeszła do kapliczki.
- Ale wiesz co? - Odwróciła głowę. Na twarzy malował się nieprzyjemny uśmiech mocno kontrastujący z jej dotychczasowym serdecznym zachowaniem. - Odnaleźliśmy ojca i już krótki czas, kiedy odbierzemy zapłatę za krzywdy wyrządzone jemu i naszemu rodowi - rzekła z uciechą.
Na drugie pytanie odpowiedziała ze spokojem, chociaż policzki wciąż miała zaróżowione od emocji.
- Kulałaś zarówno w ciele fizycznym, jak i duchowym, więc rana musiała być zadana silnym ładunkiem reiyoku. Ale nie przejmuj się. Mieszka tu człowiek, który na pewno będzie wstanie ci pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Czw 4 Cze 2015 - 22:42

Cóż. Miała racje. Chociaż ogólnie to bardziej była szczęśliwa, że w końcu udało jej się wyrwać z tamtego miejsca. Dwóch miejsc w sumie. Więzienie w więzieniu. Przeszło jej przez myśl, że jak na "gemmisht" czy jak tam ją nazywali, to i tak całkiem sporo przeszła. Chyba, że to i tak drobnostka w porównaniu z takimi pełnokrwistymi.
Na razie ta cała dziewczyna sprawiała wrażenie dość sympatycznej i zaangażowanej. Nawet lekko naiwnej, co mogłaby wykorzystać. Jednak... czy to było dobre? W ogóle zastanawiając się nad tym czuła się niesamowicie głupio. Naprawdę musi się tym przejmować?
A chciała trafić do piekła? Nie no, musiała się kogoś zapytać o szczegóły dotyczące tego piekła. Nie zaszkodzi działać trochę... grzeczniej niż zwykle. Nawet jeśli będzie się przez to czuła żałośnie i słabo.
Kolejna myśl. Może to przez takie myśli... może kumulowały się i dokonał się jakiś podział osobowości? Może przesadza. Nieważne!
Uniosła brwi widząc szok i niedowierzanie Cerise. To naprawdę było aż takie ważne? Aż się zaczęła zastanawiać, czy aby na pewno Vormund jej coś o tym mówił. Może... nie wiedziała. Nie mogła sobie przypomnieć. Jej pamięć ze słuchu była jednak o wiele gorsza niż wzrokowa. Tak czy owak...
-Może coś mówił... troszkę...-Dobry uczynek, starała się jakoś obronić tego przypudrowanego dziadygę. Może zacznie notować to w jakimś dzienniczku? Wątpiła, by to jej pomogło, no ale... zaczęła mówić o tym wszystkim
Szkoda jej było poświęcać czasu na dokładne zastanawianie się nad każdym drobnym elementem tej historii. Jednak wyłapała pare rzeczy. Był stwórca, z którego powstał ojciec i jego brat go podkablował, przez co ojca spotkała kara, a ten brat stał się twórcą Shinigami i zmienił imię na króla dusz.
Widziała, że była bardzo przejęta. Tak strasznie. Nie do końca to rozumiała, ale nie zaszkodziłoby trochę ją poprzeć. Tak... dla swojego interesu. I dla jej też! Na pewno... w jakiś sposób.
-Twoje zaangażowanie i wiara są imponujące-Kiwnęła głową z uznaniem. Znowu jednak się ożywiła tak prawdziwie, gdy powiedziała o możliwości uleczenia jej nogi. Aż się wyprostowała.
-Zaprowa... znaczy, bardzo proszę, zaprowadzisz mnie do niego?-Wystrzeliła najpierw tak jak miała w zwyczaju. Z żądaniem. Opamiętała się jednak dokładnie w momencie, gdy dotarł do jej mózgu bodziec "nie tym tonem". Nie zmieniało to faktu, że przyglądała się jej z iście niepokojącą natarczywością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 5 Cze 2015 - 12:13

Obrona Vormunda nie udała się zbytnio.
- Nawet quincy żyjący w świecie żywych powinni znać genezę naszego rodu - stwierdziła Cerise zdecydowanie.
- Och, bez obaw. Znajdziemy na to czas - powiedziała z lekkim uśmiechem. - Na razie zaś szykuj się na obiad. Aj, właśnie! Prawie zapomniałabym zapytać. Nie jesteś chyba wegetarianką?
Po otrzymaniu odpowiedzi Cerise ponownie zniknęła w drugim pomieszczeniu, z którego zaczęły zaraz dochodzić odgłosy kojarzące się z przygotowaniem posiłku. Dźwięk towarzyszący stawianiu garnka na kuchence, nóż krojący zioła czy chociażby otwierająca się lodówka. Pojawiły się również nęcące zapachy, które przerzuciły uwagę Ishifone z jednego głodu do drugiego.
W końcu Cerise zaczęła znosić na stolik jadalny talerze. Były paszteciki ozdobione kwiatem lawendy, kacze wątróbki od których bił zapach bazylii i czosnku, bagietka z ziołowym masłem, deska serów, a na deser gruszka maczana w miodzie.
- Skromnie niestety, ale przez misję nie zdążyłam uzupełnić zapasów - rzekła ze zbolałym tonem.
Zabrały się do jedzenia. Ishifone musiała przyznać, że Cerise potrafiła gotować. Wszystko smakowała bardzo dobrze, od lekko ostrych wątróbek i słonych serów, po słodką gruszkę. Były to też smaki, których wychowana na japońskiej kuchni quincy nie miała okazji często doświadczać.
Gdy już skończyły się pożywiać. Cerise przyniosła lampkę czerwonego wina. Napełniła kieliszki i podała jeden Ishifone.
- Dla zdrowego serca i jasnego umysłu trzeba zakończyć posiłek odrobiną wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 5 Cze 2015 - 18:45

-Taaak... ale teraz to niby nadrobiłaś, prawda?-Zapytała z grzeczności. Wczuła się, nie ma co. I dalej było jej niesamowicie głupio z powodu tego, jak się teraz zachowywała. Zazwyczaj usprawiedliwiała to jakimś swoim własnym interesem, ale teraz... w sumie nie było różnicy. Robiła to tylko dlatego, by uniknąć kary, z której realnej groźby zdała sobie niedawno sprawę. Ale czy robienie dobrej miny do tego co ją otacza aby na pewno ją uratuje od tego? Ale może coś jeszcze da się zrobić. Prawda? Musi tak być. Wszystko jest możliwe. Ta jej sugerowała, że możliwe jest wyleczenie jej ran. Więc może będzie mogła też wyjść na czysto ze swoimi uczynkami które nagle okazuje się, że mogą ją po śmierci ściągnąć na dno.
Zwłaszcza, jakby to dno miało wyglądać jak jej niedawne przeżycia w fałszywym świecie stworzonym przez tego gnojka. Z którym teraz właściwie nie było wiadomo, co będzie. Chyba zostawili je na pastwę Shinigami, czy jak się tam oni zwali. A może... jednak miłe zachowanie wystarczy?
Chyba nie. Widać na kilometr, że jest sztuczne, i nie trzeba specjalnego bytu nadprzyrodzonego by to stwierdzić. Ale... no... nie potrafiła. Zwyczajnie nie potrafiła inaczej. Czuła dużo rzeczy. Ale skupiały się wokół niej i nie mogła ot tak tego zmienić. Co pokazało to, jak zareagowała na tą lekkość traktowania jej sprawy.
-Trzymam Cię za słowo-Niby nic, ale... jej spojrzenie, głos, zmiana postawy na bardziej pochyloną i niemal gotową do ataku. Głównie słownego. Wszystko to wyrażało gniew spowodowany NIEtraktowaniem jej jak osoby wyjątkowej. Bo przecież taka była. Była. I... i...zabrakło jej argumentów. W każdym razie tych przekonujących. Aż ją to speszyło. JĄ! Dziwne uczucie, którego dawno nie miała okazji doświadczać. Co, czy jest wegetarianką?
-...nie, nie jestem... dalej mnie chyba trzyma po tym wszystkim... przepraszam...-Odpowiedziała już spokojniej, nawet przepraszająco. Zabawne, że zadaje to pytanie komuś, kto pochłania dusze. Bardziej zabić kogoś się chyba nie da.
To się da wybaczyć? Da się to jakoś wymazać z konta? A może jednak nie jest to grzech?
Co jest złe? Co jest grzechem? Co ją ciągnie w dół?
Popatrzyła w bok. Niczym skarcone dziecko. Znowu czuła się niepewnie. Ale wiedziała, że coś musiała z tym zrobić, bo inaczej marny był jej los.
Tak siedziała w ciszy do czasu, aż Cerise przyniosła jedzenie. Jeżeli po powrocie do rzeczywistości była szczęśliwa, to teraz wręcz... no...
-Żartujesz sobie chyba-Wypaliła z rozbrajającą szczerością-Od czasu zniknięcia jadłam papierowe zupy albo szpitalne żarcie... Smacznego![/b]
Jedynie silnie umocowany rdzeń dumy nie pozwalał jej na pełne pokazanie tego, jak bardzo jej smakowało i uradowała okazja spożycia ciepłego, smacznego i tak różnorodnego posiłku. Te smaki, tak mocno zapomniane i kompletnie nieznane! Po jej oczach było widać, że obudziło się w niej dziecko, które wychodząc na łono natury chłonęło ją wszystkimi zmysłami, upajając się jej ogromem, różnorodnością i przejmującym porządkiem. Na obiad powitalny Vormunda nie reagowała tak energicznie. Dziwne.
Jak tak przez moment pomyślała, to właśnie zachowywała się jak duże dziecko. I od kiedy pamięta, zawsze zachowywała się tak samo. Bardzo podobnie... ona była zawsze tak dojrzała, czy może nigdy nie przestała być dzieckiem?
SKĄD TE PRZEMYŚLENIA?! KTOŚ JEJ TO NAPAKOWAŁ DO GŁOWY?!
Tak czy owak, ta osoba właśnie dała jej taką... no, miłą rzecz... chyba zasłużyła na odrobinę szacunku. Zwłaszcza, że jeszcze jej wino zaproponowała. Była bardzo miła i... miało to jakiś cel? Może coś do tego wina wsypała, uśpi ją to, a potem na stół i będą ją badać?
Chyba nie. I chyba powinna przestać się aż tak przejmować. Jak tutaj nie była bezpieczna, to chyba nigdzie indziej nie będzie
-Skoro tak mówisz to... dzięki...-Jak to się... uniosła odrobinę kieliszek do góry. Tak to się robiło przed wypiciem w towarzystwie? Potem upiła trochę...
...co jej tak głupio było tutaj. Naprawdę... powinna się ogarnąć.
Mogłaby jej o tym powiedzieć. Ale nie ufała jej na tyle, by ot tak o tym wspomnieć. Mogła powiedzieć Vormundowi. Już raz mógłby się jej pozbyć z powodu problemów i pokazał, że jednak trochę mu zależy. A ona? Może chyba co najwyżej wspomnieć.
-Mam też inny problem. Wewnętrzny. Podobno czuć-Wyciągnęła dłoń do przodu i spróbowała wywołać swoją aurę reiatsu. Powinna być czerwona. Po tym zaraz dodała.
-Efekt eksperymentu pomagiera Aiby. Nic przyjemnego Ale przynajmniej żyję-Mruknęła. Jak zwykle. Przebłysk starej jej. Przyglądała się swojej dłoni przez chwilę, po czym spojrzała na Cerise.
-...i jedzenie było pyszne. Dawno mnie nic miłego nie spotkało, wiesz? Miła odmiana-Przeniosła wzrok na wino. Dalej była spięta. Ale trochę szczerości na potencjalne rozluźnienie... czemu nie. Może...
...niecierpliwiła się. Niech oni już pójdą do tej osoby. Jeszcze ją noga zacznie boleć i tyle z umiarkowanie dobrego nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Nie 7 Cze 2015 - 20:49

Cerise była wyraźnie kontent, że Ishifone smakował posiłek. Nie omieszkała jednak wspomnieć, że byłaby wstanie znacznie lepiej ją ugościć gdyby tylko spiżarnia gromadziła bogatsze zapasy.
Cierpki smak wina rozlał się po ustach. Gusta były różne, niektórym on odpowiadał, a innym nie. Z całą pewnością był to jednak smak wytrawny.
Miła atmosfera ochłodziła się, gdy Ishifone pokazała swoją spaczoną aurę. Próbowała się wyrwać, wystrzelić żarłoczną mackę ku Cerise, ale Kumagae zdołała nad nią zapanować i poza lekkim drżeniem energii nic się nie wydarzyło.
Cerise z powagą obejrzała krótki pokaz Ishifone. Przez chwilę milczała, po czym pokręciła głową.
- To okropne. Skąd ci shinigami biorą czelność, aby naruszać nasze błogosławione dusze. - Spojrzała na Kumagae współczująco. - Tyle złego tam doświadczyłaś... Ale nie martw się, teraz jesteś wśród sióstr i braci, którzy ci pomogą - stwierdziła zdecydowanie. Wstała z krzesła. - Chodź, zaprowadzę cię do przyjaciela, który będzie mógł pomóc... Możesz zostawić tutaj swoje rzeczy - dodała spoglądając na skrzyneczkę skrywającą amulety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pon 8 Cze 2015 - 8:49

Wytrawny, cierpki. Kolejny smak do przypomnienia. Ishifone była całkiem kontent z tej okazji. Najadła się, i była w całkiem przyjemnej okolicy. Może nawet było tu bezpiecznie.
Musiała się dopytać potem paru osób o pewne rzeczy. Tak dla pewności. Cios w twarz w postaci rozmycia kolejnej iluzji nie byłby dla niej zbyt miły. Chociaż miała wrażenie, że w takim wypadku najpewniej by się o tym przekonała prędzej czy później. Nie zaszkodzi popytać.
Przy pokazie musiała się trochę wysilić, by przypadkiem macka nie wystrzeliła w osobę, która na ten moment była jej podstawowym gwarantem jakiegokolwiek zabezpieczenia swojej przyszłości. Udało się to jednak, co skwitowała westchnieniem. A Cerise wyglądała poważnie. Mówiła poważnie.
-Jakbyś widziała czego to jest fragment, to byś zobaczyła jak to może być groźne-Rzuciła.
...zastanowiła się. A jak oni będą chcieli to przechwycić i wykorzystać do swoich celów. Tak samo jak wtedy tamtą laskę? No i... Adam... może to nie był najlepszy pomysł, by to pokazywać? Chociaż i tak by się to pewnie wydało. To widać, czuć.
Ona tylko próbowała pozbyć się możliwości bycia zamienioną w bezmyślną kupę macek. Było to może przydatne, może nawet potężne, ale ostatecznie chyba jednak trochę za upierdliwe. Coś jak jej ostatni łuk, przez którego między innymi skończyła wtedy jak skończyła.
Kiwnęła głową. Z lekkim takim... wahaniem i ociąganiem zostawiła szkatułkę na stoliku. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jak tylko stąd wyjdzie to te rzeczy znikną. I będzie problem.
-W porządku, jestem gotowa-Blondynka kiwnęła głową. Czy faktycznie otrzyma tu pomoc? To się zaraz najpewniej okaże. Gorzej, jak z tego wyniknie jeden wielki burdel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Nie 21 Cze 2015 - 20:10

Okazało się, że przyjaciel Cerise mieszka w tym samym korytarzu. Stanęły przy drzwiach, do których przymocowano tabliczkę z literą "V". Delikatne melodie muzyki klasycznej wzmogły się, gdy drzwi zostały otwarte przez dostojnie wyglądającego starszego pana o wąsach równie białych co jego mundur.
Jedno z błękitnych oczu spoglądało przez monokl w srebrnej oprawce.
- Panna Cerise i...
- Krewniaczka w potrzebie. - Dziewczyna nie dała wypowiedzieć się Ishifone. - Heinrichu proszę cię, mamy niecierpiącą zwłoki sprawę.
- Proszę więc. - Ustawił się bokiem, aby mogły przejść.
Pokój był mniejszy od czterech ścian Cerise, za to równie wytwornie urządzony. Przy pękatym fotelu stał stolik, na którym pracował gramofon. Heinrich przestawił igłę urządzenia i melodia wygrywana na instrumentach smyczkowych zanikła. Mężczyzna rozsiadł się w fotelu, założył nogę na nogę i spojrzał wyczekująco na gości.
W powietrzu unosił się słaby zapach dymu fajkowego.
- No więc, ta tutaj Ishifone, nasza krewniaczka ze świata żywych potrzebuje pomocy, bowiem stała się ofiarą okrutnych shinigami.
- Ach, tak. Bardzo mi przykro. - Zwrócił się do Ishifone z grzecznością. - Cóż takiego ci uczyniono moja droga? I Panno Cerise, proszę - rzekł, gdy Cerise otwierała usta. - Twoja przyjaciółka na pewno sama będzie najlepiej wstanie opowiedzieć o tym co ją dręczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Nie 21 Cze 2015 - 23:49

Na szczęście nie było to zbyt daleko. Jej okaleczona noga okazała wdzięczność przez otępiały ból zamiast tego ostrzejszego który się ujawniał przy próbach bardziej natarczywego forsowania. Litera V, przy pokoju Cerise było P. Będzie musiała zapytać o znaczenie takiego oznaczenia, ale to dopiero jak uda jej się coś tutaj ugrać. Nie ukrywała, że bardzo jej zależało na jednej z nich.
Muzyka nie należała do najgorszych. Nie szarpała jej delikatnych zmysłów, co już zaliczało się jej delikatnie na plus. Drzwi otworzył im starszy jegomość, którego widok wywołał pierwsze skojarzenie w rodzaju "Przynajmniej nie jest upudrowany jak Vormund". Skąd jej przyszedł do głowy pomysł, że wszyscy mogliby tak wyglądać? I jakoś często wspomina o czasach tam spędzonych. Nawet chętnie by wróciła do November Eleven.
Już zaczęła się martwić, że zupełnie zbaraniała, ale mimowolna irytacja na wpitalanie się Cerise zanim Ishifone była w stanie cokolwiek powiedzieć nieco ją uspokoiła. Jeszcze aż tak bardzo ją to nie trzepnęło, chociaż dalej miała mętlik. Nigdy się nad tym nie zastanawiała. Nad grzechami i innymi takimi. Ale nie było teraz na to czasu.
Nie zaproponował, by usiadły. Też jej grzeczność. Wszelką pyskatość schowała jednak głęboko do kieszeni. Nie było teraz na to miejsca, chociaż mogłaby o tym powiedzieć na swój sposób. Serio zaczynała się zastanawiać, czy dobrze zrobiła wspominając o fragmencie Adama. Niby niebezpieczne, ale gdyby udało jej się to opanować... niewątpliwie dzięki czemuś takiemu wyróżniała się. Gdyby jednak miała nieco więcej czasu to przemyśleć...
Westchnęła. Wskazała dłonią na zranione udo.
-Jedna taka z grupy Aiby uszkodziła mnie w taki sposób, że zraniła moje ciało i duszę-Zerknęła na Cerise. To ona ją w tym uświadomiła, więc niemo się w tym upewniała. Co do drugiej rzeczy... mogła wspomnieć. I przedstawić swój punkt widzenia-Przez co ledwo co kuśtykam. Ten cały shinigami stwierdził, że nic nie może zrobić, bo taką moc dał tamtej dziewczynie. Widząc co wyprawiał z innymi śmiem w to wątpić. Druga sprawa...-Zawahała się. Wspominać czy nie? Cerise tak czy owak by się o to upomniała.
-Sama posiadłam pewną "zdolność". Mogę pochłaniać energię innych dusz. Nawet muszę. Musiałam przez parę ostatnich miesięcy. Chociaż niekoniecznie musi się to kończyć ich śmiercią...-Popatrzyła w bok. No tak. Doprowadziła do kompletnej destrukcji niczemu niewinnych dusz, i nawet nie czuła wyrzutów sumienia. Teraz... też nie. Bardziej strach, że tym dopiero sobie przefikała.
-...myślę, że mogłoby to być całkiem przydatne. Gdyby to zbadać i nauczyć się kontrolować. Ale przede wszystkim nurtuje mnie sprawa tej nogi. Czy da się coś zrobić-Podniosła spojrzenie na starca. No. Powiedz, że "spokojnie, zaraz to naprawimy". Jak nie tu to gdzie?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 24 Cze 2015 - 18:13

Mężczyzna dał się wypowiedzieć Ishifone do końca. Przez cały czas spoglądał na nią z chłodnym spokojem. W przeciwieństwie do Cerise, która drgnęła, gdy wspomniano o pochłanianiu dusz.
Heinrich jedynie poprawił monokl i poczekał, aż Ishifone wyłoży do końca co jej na duszy leży.
- Interesujące. Pochłanianie żywego reishi, chociaż może wydawać się domeną pustych, należy również do zdolności quincy. Bardzo, bardzo zaawansowanych i na poły zapomnianych zdolności co prawda, lecz wciąż ta moc nie jest niczym dla nas obcym.
Kwestię nogi zignorował zupełnie. Być może był to dla niego zbyt trywialny problem. Teraz wstał. Zdjął monokl i poprosił, aby Ishifone przez chwilę się nie ruszała. Błękitne oczy stałe się białe, gdy zajarzyło w nich światło. Na spokojnej dotąd twarzy pojawiło się zaskoczenie, a nawet lekkie przerażenie, które jednak szybko zamaskował.
- Dziewczyno, cokolwiek zrobili ci shinigami, to zmiany wręcz przeżerają twoją duszę - mówił z przejęciem. - Struktura... tak bardzo zmieniona, tak niespokojna i... obca. - Zbliżył się o krok. - Ponadto nie przypomina to zwartej całości. Raczej skupisko splecionych ze sobą wynaturzeń.
Przez chwilę w milczeniu przyglądał się jeszcze, po czym zamknął oczy i gdy otworzył je ponownie powrócił ich błękit.
- Wyjaśnili ci w jaki sposób zostałaś zmieniona?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 24 Cze 2015 - 23:43

...no a by go coś... zlał to kompletnie. Jak coś się stanie albo zapomni o tym, czy odmówi czy stwierdzi, że nic się nie da zrobić to ją chyba szlag trafi i skończy się bycie znośną blondyneczką. Gapił się na nią i obserwował, i... tyle. Oaza spokoju, psia jego mać. Po Cerise chociaż było widać, że się przejmowała. W niej część nadziei, że przyciśnie dziadka by trochę się zaangażował.
Ciekawe, czy za myśli też się dostaje ujemną karmą czy co tam decyduje o zakwaterowaniu po śmierci.
Dowiedziała się paru faktów o Quincy, o tym, że niby w teorii mogą pochłaniać energię jak puści, ale raczej się tego nie robi, i że jest to właściwie zapomniane. Nawet dobrze wiedzieć. Tak w teorii, może się kiedyś przydać, co nie zmieniało to oczywiście faktu, że teraz jest to bez większego znaczenia i mógłby powiedzieć coś konkretnego, albo w tę albo wewte.
Pierwszą konkretną rzeczą jaką się dowiedziała było to, by stała nieruchomo. No, nareszcie coś, chociaż poczuła się jak przy wizycie u lekarza. Nawet ostrożniej zaczęła oddychać, tak na wszelki wypadek. Starszy użył jakiejś dziwnej techniki która zmieniła mu też tęczówki na białe. Wyglądał dość dziwnie. A i zareagował dość żywiołowo. Wystraszył się i zdziwił. Jak jakiegoś doświadczonego Quincy coś poruszyło to mogła się domyślać, że to coś... no. Schmitt mógł mieć rację z tą unikalnością.
Sądziła do tej pory, że ta modyfikacja jest miejscowa, że to coś co w niej siedziało po prostu było w jej brzuchu i mąciło. A tu się okazuje, że to ją całą zmieniło. Może tylko to byłą powierzchnia, może już zaczęły zachodzić jakieś zmiany. Zaniepokoiło ją to. Pojawiło się pytanie.
-Chwilę, muszę pomyśleć...-Sięgnęła pamięcią aż do wydarzeń w tamtym laboratorium. Po kolei... rozciął ją, ale... nie, to chyba było tylko z ciekawości...
-Pamiętam... potwora... wielką czerwoną mgłę z paszczami pełnymi zębów i z mackami... ten Schmitt mówił, że jestem anomalią... i... moja dusza została połączona... z reiatsu tego potwora. On był kiedyś Quincy. Jego bratem-Zdradziła tyle. Tylko tyle, bo chwalić się obrazem Adama nie zamierzała...
-...tam w brzuchu miałam paszczę. I bardziej krwiste oczy...-...i coraz bardziej się niecierpliwiła. Popatrzyła na niego z wyczekiwaniem. Niech powie w końcu coś konkretnego bo wyjdzie z siebie...
...i to chyba nie byłoby dla nikogo miłe w skutkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 1 Lip 2015 - 19:49

- To okropne. - Cerise chwyciła Ishifone za rękę.
- Istotnie - przyznał wciąż wzburzony Heinrich. - Wygląda na to, że ten pan Schmitt ma więcej na sumieniu niżby można przypuszczać. - Popatrzył na brzuch Ishifone, gdy wspomniała o paszczy. Błękit oczu znów ustąpił jaśniejącej bieli. - Jak mówiłem. Skłębiona masa, wypełnia całą powierzchnię duszy. Nie widzę, aby w innym miejscu posiadała inny wzór. Panno Cerise. - Oczy wróciły do normalności. - Proszę pójść szybko po pana Giacomo. Obawiam się, że powaga sytuacji wymaga szukania u niego pomocy.
Cerise spojrzała niepewnie na Heinricha, ale kiwnęła głową. Spojrzała przelotnie na Ishifone i rzuciła cicho, że zaraz wraca.
I tak została sama z mężczyzną, który nagle przypomniał sobie o gościnności i zaproponował żeby Kumagae usiadła na fotelu.
- Zawistni shinigami od zawsze próbowali odkryć źródło naszej mocy poprzez plugawe eksperymenty. - Wyciągnął chusteczkę i zaczął czyścić monokl. - Jednak proszę się nie obawiać. Nie ma lepszego miejsca, w którym quincy mógłby szukać pomocy niż Wahrwelt. A teraz czekając na przyjaciół, może miałaby pani ochotę czegoś się napić?
Ishifone miała ochotę, ale zamiast herbaty wolałaby dobrze odżywioną duszę. Tego jednak Heinrich wolałby chyba nie usłyszeć. Nie było łatwo, jeszcze trochę postu i macki zaczną z niej wychodzić niczym z jakiegoś hentai'a. Jeśli okaże się, że starzec przecenił możliwości tutejszych specjalistów, to z pewnym prawdopodobieństwem Ishifone będzie musiała pogodzić się z myślą, że zarówno anormalny głód dusz i ból nogi staną się towarzyszami na dłużej. Podobnie, jak było w przypadku cieni i ich szeptów, które przynajmniej chwilowo dały jej jednak spokój. Tyle dobrego, że z tymi ostatnimi radziła sobie odpowiednia pigułka. Żeby tylko wszystkie problemy Ishifone dałoby się pokonać poprzez łyknięcie odpowiedniego proszku. W obecnej sytuacji nawet tabletka na odpuszczenie grzechów byłaby dla niej ulgą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 1 Lip 2015 - 20:54

Nie mogła się powstrzymać przez spojrzeniem na palce trzymającą kurczliwie jej dłoń z pewną dezaprobatą. Nie była w nastroju na aż takie spoufalanie się, ale nic nie mówiła bo i miała poważniejsze zmartwienia na głowie. Na przykład głód. I wyniki ekspertyzy, które coraz mniej jej się podobały. JAK TO DO LICHA NIE WIDZI TAM NICZEGO. JAK NIE MA INNEGO...
Powoli powieki Ishifone rozszerzyły się, tak samo jak jej źrenice. Charlotte... niemożliwe! Jak to?! Jej dusza nie mogła być przecież AŻ TAK SILNA!
Zbladła gdy uzmysłowiła sobie w pełni możliwą przyczynę takiego stanu rzeczy. Jej zachłanność przybliżyła ją do zagłady. Tylko nie wiedziała, jak bardzo, czy odwracalnie, i... czy dalej nie było już tylko równi pochyłej. Nagle potencjalne korzyści zostały przesłonięte przed możliwość utraty jednej podstawowej - siebie.
Dopiero propozycja... jak on miał? Nieważne, usiadła na fotelu wstrząśnięta. I głodna.
-Nie... ja...-Pojawiły się inne obawy. Jeżeli tutaj nie znajdzie rozwiązania... to gdzie indziej może szukać? W miejscu o tak wyczuwalnej potędze, wypełnionym quincy...
-...to się rozwinęło... cholerna dziewucha...-Warknęła pod nosem. Już trzeci raz o to zapyta. I było to ignorowane. Ale w końcu musiała o to się dowiedzieć. Dowiercić wręcz, wycisnąć co się tylko będzie dało-A co z nogą? Da się coś z tym zrobić? Nie uwierzę, że nic się nie da z tym zrobić, jak ten parszywy Shinigami próbował mi wmówić
Wiedziała, że to tak naprawdę była sprawa drugorzędna... dla kogoś z zewnątrz. Ale ILE MOŻNA DO CIĘŻKIEJ CHOLERY PYTAĆ.
Poczekała, aż odpowie na to. Chcenie chceniem, ale jak tak dalej pójdzie to nie będzie mogła się kontrolować. Poczekała, posłuchała i... dobra... potrzebowała opuścić głowę (No chyba, że to zrobiła po "rewelacyjnych" wieściach, gdyby były takowe)
-Będę potrzebowała się "posilić"... energia oddzielona od duszy starcza...-Szepnęła ciszej. Prosząco. Błagalnie nawet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 8 Lip 2015 - 11:00

Wspomnienie o Charlotte przywołało widmo. Nie w umyśle Ishifone, lecz w świecie realnym. Niebieskowłosa pojawiła się nagle kilka kroków przed fotelem. Spoglądała na Kumagae z niemym wyrzutem. Tak nagłe zmaterializowanie się widziadła wywołało uczucie niepokoju. Zdecydowanie zbyt duże uczucie niepokoju. To spojrzenie wwiercało się w Ishifone powodując znaczny dyskomfort. Musiała coś zjeść. Silna dusza z pewnością przyniosłaby jej ulgę i ukoiłaby nerwy. Tak czuła, tak podpowiadała podświadomość, albo raczej mackowaty potwór żyjący w niej.
- Wiedza medyczna shinigami jest bardzo ograniczona. - Quincy z monoklem przeszedł pomiędzy kobietami. - Zapewne dałoby się uleczyć to co zostało uszkodzone. - Do trzech razy sztuka, jak to mówią. W końcu odpowiedziano na pytanie o nogę, chociaż istotnie Heinrich powiedział to takim tonem jakby rzeczywiście uważał to teraz za kwestię mniej znaczącą.
- Proszę się nie martwić się. Zadbamy o panią odpowiednio - rzucił, gdy powiedziała o potrzebie posilenia i najwyraźniej nic więcej nie miał zamiaru na razie robić.
Po kilku minutach wychwyciła dźwięk kółek ślizgających się po podłodze korytarze. Rozległo się pukanie do drzwi. Quincy szybko do nich podszedł i powitał gościa, który okazał się być młodym mężczyzną o bujnej czarnej grzywie, smagłej karnacji i żywych brązowych oczach. Dosyć niski, ale też na swój sposób pociągający. Ubrany był, jak większość chyba tutaj, w biały mundur.
- Giacomo Pecora to ja! - Przedstawił się podchodząc raźno do Ishifone. - O! Proszę tutaj spojrzeć. W jego ręce coś zabłysło i Ishifone osunęła się w niebyt.

***

Przez chwilę zdawało jej się, że wszyscy quincy byli snem, a ona nadal znajdowała się w szklanym pokoju pod czujnym okiem kamer Aiby. Po chwili jednak zauważyła różnice. Owszem, znajdowała się na szpitalnym łóżku, ale miała widok na okno, za którym dostrzegła nocne niebo. Odwróciła głowę i spostrzegła, że nie jest sama. Obok siedział ów mężczyzna w srebrnej masce, którego miała już okazję spotkać. Przyjemnie pachniał. Coś jakby sandałowiec z delikatną korzenną nutą.
- Wybacz nam, że zbadaliśmy twój stan bez twojej zgody - mówił cicho i powoli. - Ale uznano, że tak będzie lepiej. Teraz zaś mamy więcej informacji o twoim... problemie, dzięki czemu będziemy mogli pomóc. O ile tylko zechcesz.
Ishifone czuła się całkiem dobrze. Nawet nie czuła już dojmującego głodu dusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 8 Lip 2015 - 17:52

Co. Do. Cholery. To ma być.
Wystarczyło tylko o niej wspomnieć w mniej pochlebnym świetle, a się przed nią pojawiła. No magia. No kurwa magia! Patrzyła się z wyrzutem, jak nie ona. No po prostu stała i się gapiła zamiast unikać jej wzroku. Ishifone jednak nie zamierzała być dłużna. Również się patrzyła. Ze zdziwieniem. I irytacją. Jeszcze tylko jej tutaj brakowało. Jej obecności. Co, może jeszcze jest z nią tak samo teraz jak z Adamem? A może to iluzja. Iluzja!
Nie zmienia to jednak faktu, że niepokojąca. Była głodna. Mocno. Sugestie mocno. Tak, czułaby, że byłoby lepiej. Ale tak jak z opychaniem się słodyczami - potem zostaje poczucie winy i brzuch. W jej przypadku nawet nie wiedziała, czy i ile by ich było jakby przesadziła.
Przynajmniej jej odpowiedział. Per noga, ale zawsze. Tyle dobrego. Jak według niego była ograniczona to dobrze. Może w ogóle się nie znał. Tak, to było najpewniej to. Ile jeszcze będzie się męczyć z tym... ten nie zamierzał jej w ogóle z tym pomagać by przestała myśleć o czymś innym. Na przykład o duszy. Albo o duszy. PSIA MAĆ, ILE JESZCZE?!
Czekała. Męcząc się z tym niemiłosiernie. Przygryzała lekko wargę. Ta sie gapiła dalej czy nie? Nawet nie zerkała w jej stronę. Nie pomagało jej to. Siedziała, czekała, siedziała, czekała, siedziałaczekałasiedziałaczekałaSIEDZIAŁAICZEKAŁADOCIĘŻKIEJ... coś jedzie. Czyżby jedzenie?
Ktoś wszedł do środka. Niski arab czy kto to tam... przestawało ją to interesować. Nie mogła się skupić. Był strasznie ENERGICZNY. Irytowało ją to. Ale zrobiła jak mówił, bezwiednie trochę.
Błysnęło i już zupełnie przestała kontaktować. Trudno powiedzieć, by jej się to podobało.

***

Po przebudzeniu miała bardzo nieprzyjemne wrażenie, że jednak to było złudzenie. Że ciągle była u Aiby jego królikiem doświadczalnym, i nie odzyskała wolności. Taki kontrast w stosunku do poprzednich wrażeń. By to jasny szlag trafił! Ale przynajmniej nie miała brzucha, tyle dobrego. Potem zaczęły jej pewne rzeczy nie pasować. W szklanym pokoju nie było okna. Była gdzieś indziej. I... o matko nie spodziewała się.
Jedyną rzeczą z jaką mogłaby go związać w przyszłości był zapach. No i maska. Po co on ją nosi, pokiereszował go ktoś tak bardzo? Kiepski omen. Wytłumaczył jej chociaż o co chodzi.
-Może i tak...-Musiała przyznać. Nie była głodna... nakarmili ją? Sama to zrobiła jak była nieprzytomna? Może lepiej nie pytać-...więc słucham. Pomoc jest mi chyba wręcz niezbędna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 8 Lip 2015 - 20:44

Zamaskowany nieznacznie skinął głową.
- Wpierw jednak się przedstawię. Nazywam się Sebastian Hirsch. Jestem członkiem rady quincy, która zarządza tym miejscem. W międzyczasie Baldrik wyjawił mi kilka szczegółów dotyczących twojej osoby. Będąc szczerym mieliśmy zamiar odesłać cię do brata Baldrika, ale po tym co powiedziałaś Cerise i Heinrichowi, oraz po badaniach stwierdziłem, iż warto rozważyć jeszcze jedną opcję. - Przerwał na moment. W szparach maski błyszczały ciemnozielone oczy, które spoglądały teraz uważnie na Ishifone. - Ostateczny wybór będzie należeć do ciebie. Wahrwelt nie jest więzieniem, a już na pewno nie dla quincy, którzy nic nie zawinili, tym niemniej zastanów się czy nie chciałabyś tu zostać na dłużej. To miejsce. - zatoczył powolne półkole ramieniem. - Zostało stworzone dwieście lat temu jako schronienie dla quincy, w którym powoli mogliby odzyskać siły. Przez ten czas rozwinęliśmy znacznie naszą technologię i zdobyliśmy wiedzę dzięki której będziesz mogła zajść wyżej niźli na ziemi przy bracie Baldrika. Uzdrowimy twoją nogę i pomożemy zapanować nad mocą drążącą twoją duszę. W zamian oczywiście będziemy oczekiwać posłuszeństwa, ale bez obaw. Jesteśmy rodziną, nie ma tu podziału na panów i sługi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sro 8 Lip 2015 - 22:56

Przedstawił się. Chyba powinna zrobić to samo, nawet jeśli wiedział kim jest. Tak jej się wydawało. Normalnie by się nawet nie kłopotała, ale...
-Ishifone Kumagae-Przeniosła się do zwykłej pozycji siedzącej. Teraz byli na równej stopie. Przynajmniej grzecznościowo. I tak większego znaczenia to nie miało. Bo Baldrik powiedział co trzeba. Nawet mogła być mu wdzięczna, bo dzięki temu nie musiała się silić na wyjaśnienia dotyczące swojej osoby i skąd ona się w ogóle wzięła. Musiałą przyznać, że miała pewne wizje tego, co by zrobiła po powrocie. Najpierw... chwila. Inna opcja?
Słuchała go uważnie. Bardzo uważnie. Skupiała się na jego słowach z dyskretnym entuzjazmem. Bo chyba właśnie wraz z tym jego nakreślającym całą okolicę ruchem ręki kreował się też obraz jej przyszłości i możliwości. Jeżeli dobrze zrozumiała... to czy właśnie oferował jej możliwość pozostania w tym centrum Quincy? Bez obawy o to, że coś ją dorwie gdy tylko wychyli nos zza przestrzeni zamkniętej? Z, jak on to określił, "znacznie rozwiniętą technologią", lepszymi możliwościami, a przede wszystkim, zdrową nogą i jakąś kontrolą nad tym co siedziało u niej w środku? Przymknęła oczy zastanawiając się nad tym.
Ile duszy musiała za coś takiego dać? Posłuszeństwo. Czyli całą. Straciłaby w tym momencie swobodę, która była dla niej dość istotna. Ale tak naprawdę to kiedy się jej pozbyła? Była więźniem warunków w jakich się znalazła, decydując się na tą drogę. To nie była niewola. To było związanie się z grupą, która oferowała jej to, czego gdzie indziej nigdy nie mogłaby uzyskać. Gdzie indziej mogłaby szukać?
Poza tym... mogłaby próbować sobie wyrównać tutaj karmę. Ta cała symbolika śmierdziała jej anielskością, niebem i innymi takimi na kilometr. Jak nie tu to gdzie? Kasowali przecież tych pustych, a "czarni", jak to pięknie określał Baldrik, mieli równo nierówno pod sufitem. Dlaczego miałaby się nie zgodzić? Jak dla niej same profity.
Jedyna cena to bycie posłuszną. Jak to w czymkolwiek co jest zorganizowane.
-Co wyszło w tych badaniach? Boicie się co mogłoby się stać jakbym straciła kontrolę na ziemi, czy jesteście zainteresowani potencjałem?-Takie wnioski były oczywiste. Jakoś nie przejawiali zainteresowania nią zanim nie powiedziała o efektach pracy pomagiera Aiby. Przynajmniej był szczery w tej kwestii. Podniosła powieki.
Mogłaby tutaj spróbować zacząć nowe życie. Odkupić winy. I... odnaleźć sens dla siły, którą tak bardzo chciała zdobyć. Takie bzdury, które są częścią życia czy tego chce czy nie.
-Zgadzam się-Rzuciła krótko, nie mając pomysłu na rozwinięcie wypowiedzi. Jej wstępne plany po powrocie trafił szlag, ale... nie miała nawet czasu za bardzo się nad tym namyślić-Brat Baldrika dowie się, że żyję, jak sądzę?
Wolała dopytać. Sama się dziwiła, ale trochę jej brakowało tego upudrowanego lisa, przewrotnej Sonii, cholernej Ami i wiecznie chłodnego pantoflarza Kenichiego. Może jeszcze kiedyś ich zobaczy, ale ta propozycja była zbyt dobra by ją odrzucić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 10 Lip 2015 - 11:53

- Jedno i drugie. Twój potencjał jest intrygujący, ale i niebezpieczny. Tylko tutaj możemy nad nim zapanować.
Oczy Sebastiana nie powiedziały nic, gdy Ishifone wyraziła zgodę. Zamaskowany przytaknął jedynie głową na znak aprobaty.
- Dobrze więc. Zaraz poznasz osobę dysponującą podobną do twojej mocą. Pomoże ci ją okiełznać, a nogą zajmiemy się w niedalekim czasie. - Wstał. - Oczywiście. Adalbert von Fuchs dowie się o tobie. A teraz wybacz, mam inne obowiązki. Na wszystkie ewentualne pytania odpowie twój opiekun.
Wyszedł, a w jego miejsce do pokoju wszedł niezdrowo wyglądający młodzieniec. Mógł być w wieku Aleksandra, ale na tym kończyły się podobieństwa. Chuda postać odziana w biały mundur przypominała trupa. Nawet pachniał podobnie. Jedynym śladem życia w bladej, zapadłej twarzy okolonej ciemnymi długimi włosami były oczy - jedno czarne niemalże jak węgiel, drugie błyszczące żółcią.
Stanął nad łóżkiem niczym kostucha i ukłonił się płytko.
- Murasaki Juro, Sternritter S. - Przez krótką chwilę spoglądał na Ishifone, która wychwyciła delikatne zdziwienie malujące się niewyraźnie na bladym obliczu. - Zostałem wyznaczony, aby pomóc ci opanować twoje moce, a także mam udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania. - Głos miał suchy, formalny, aczkolwiek uszy Ishifone wyczuwały w nim dozę niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 10 Lip 2015 - 12:27

Tak jak się spodziewała. Chcieli wykorzystać i jednocześnie nie dopuścić, by mieli dodatkowy problem w postaci niezidentyfikowanej masy pochłaniającej wszystko i wszystkich. Ale nie odpowiedział na to, co wyszło. Tak konkretniej. Miała już o to zapytać, ale ledwo co otworzyła usta to jej przerwano. Opiekun? O podobnej mocy? Czy to chodziło o coś takiego jak tamten mówił... o tych zapomnianych technikach czy coś. Nie pamiętała dokładnie, miała inne zmartwienia na głowie niż wyłapywanie takich szczegółów.
Skłoniła się lekko głową gdy ten zapowiedział, że nie ma już dla niej więcej czasu i na wszystkie pytania odpowie osoba przydzielona. Już za moment miała się przekonać, że nie tylko on klasyfikuje się do kategorii "dziwadło".
Życie zaskakiwało ją praktycznie na każdym kroku, nie ma co. Skoro ich medycyna była na aż tak dobrym poziomie, to dlaczego nie zrobili czegoś z tym tutaj? Może się taki urodził? Ale skoro powiedzieli, że się tym zajmą... to musiała się tylko jeszcze trochę przemęczyć. Japończyk. Wyglądał z tymi włosami nieco jak tamta dziewczynka z horroru. Ale nie podzieliła się tym spostrzeżeniem. Podpadanie osobie która będzie serwować jej trening nie było najlepszym pomysłem.
-Kumagae Ishifone-Skinęła głowa i pochyliła się nieco. Mogłaby wstać w sumie. Ale po co? Niech to tamten usiądzie, ma przecież parę zdrowych nóg.
I ona też niedługo będzie je miała. Nie ukrywała, odczuwała z tego powodu nieliche zadowolenie. O ile nie będzie w tym jakiegoś dalszego haczyka. Co jej w sumie przypomniało... coś mu nie pasowało chyba. Słyszała to w głowie. Widziała po mimice.
-Jakieś wątpliwości?-Zapytała najpierw-Mogę spróbować je rozwiać, jakby co
Poczekała. Bo to może być coś istotnego. Ewentualnie spodziewał się kogoś swojego pokroju, też tak mogło być. Powierzchownie to ona się nie zmieniła. Gorzej wewnętrznie. O wiele gorzej... gorzej, jak sobie pomyślał "co tu robi ten słabeusz?"... erm... Charlotte dalej tu stała?
-To tak... jakie są tutaj zasady, gdzie będę mieszkać, gdzie mam się nie pałętać, kiedy zaczynamy... jak się nazywa to miejsce? Silbern? I... Sternritter?-Rzuciła szybko paroma podstawowymi pytaniami. Reszta albo wyjdzie później, albo sama się odpowie w swoim czasie, albo przyjdzie jej do głowy w trakcie jak jej będzie wyjaśniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 10 Lip 2015 - 20:02

Marasaki Juro zignorował krzesło i cały czas stał nad łóżkiem. Lekko zgarbiony i z ramionami luźno puszczonymi wzdłuż tułowia, co jeszcze bardziej przypodobniało go do żywego trupa. Ishifone zauważyła, że jeden z rękawów munduru jest dłuższy i zakrywa całą dłoń.
Pytanie Ishifone wznieciło jednak trochę emocji na jego twarzy. Skonfundowany spojrzał w bok.
- Nic wielkiego. Po prostu nie wyglądasz na osobę, która posiada tego rodzaju moc.
Na następne pytania odpowiadał już mechanicznie, jakby odczytywał tekst z kartki papieru.
- Masz słuchać co się do ciebie mówi i nie sprawiać kłopotów. Twoja kwatera będzie znajdować się tutaj w Silbern. Silbern to pałac i zarówno centralny punkt Wahrweltu, który jest zamieszkiwany przez Sternritterów i radę starszych. Sternritterzy z kolei stanowią elitę tutejszych wojsk. Każdy z nas ma przypisaną literę, która nawiązuje do mocy jakimi dysponujemy. W wolnym czasie możesz poruszać się po całym Wahrwelt, ale póki nie będziemy pewni twojej mocy poza Silbern będzie musiał musiał towarzyszyć ci jeden ze Sternritterów. - Krótka pauza. - Coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Pią 10 Lip 2015 - 22:34

Był odpychający, to na pewno. Ale żywy. Nie była pewna, czy to jakoś go ratowało, ale w końcu nie jest tutaj po to by wyglądać. Trochę dziwiły ją te reakcje, co postanowiła delikatnie wykorzystać by go wybadać.
-Już bez przesady, aż taka słaba chyba nie jestem...-Czas na scenkę. Wydęła lekko i naburmuszenie policzki, zmrużyła oczy, pochyliła lekko głowę spoglądając na niego z boku. Lekko urażona, urocza dziewczyna. Zgrywała głupią. Albo o to chodzi, albo po tej męskiej głowie krążyły typowo męskie myśli. Kto wie. Mogła sprawdzić.
Nie przykładała do tego jednak zbyt dużej wagi. Pewnie i tak to zignoruje, więc po chwili przeszła do zadawania dalszych pytań. Chociaż trochę informacji otrzymała. Będzie mieć gdzie tu mieszkać, to był pałac całego jakiegoś Wahrweltu o którym... coś jej się obijało o uszy, ale nie wiedziała skąd. No i on to jest jakaś tutaj elita...
...moment moment moment. Te litery na drzwiach... czy to znaczy, że Cerise też?!
No ona to w ogóle niepozornie wygląda. Jeżeli o to chodzi. Rozejrzała się za swoim pudełkiem, które miała w dłoniach zanim straciła przytomność. Jeżeli nie znalazła, to...
-Gdzie są moje krzyżyki?-Zapytała zdezorientowana-Mój pierwszy się zniszczył, drugi mi zabrali, więc pożyczyłam sobie parę innych jak uciekaliśmy...-Już mówiła w miarę normalnie. I jak tak myślała, to... chyba tyle. Więc ponowiła jedno z pytań.
-To kiedy zaczynamy?-Była zmęczona. Owszem. Mnóstwo wrażeń. Musiała sobie poukładać to w głowie.
Co nie znaczyło, że miała ochotę się obijać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 25 Lip 2015 - 18:47

Na twarzy Juro wystąpił rumień. Delikatny, ale mocno odcinający się od bladego lica.
- Nie o to chodzi. - Uciekł wzrokiem w bok. - Spodziewałem się tylko, że ktoś o podobnej mocy będzie wyglądać... trochę inaczej.
Zapewne miał słuszność. Patrząc na Ishifone trudno było sobie wyobrazić, że ta niewielka osóbka potrafi bez większych wyrzutów sumienia pożreć człowieczą duszę. Przyrównanie tego do swego rodzaju kanibalizmu wydawało się jak najbardziej na miejscu, a na słowo kanibal w myślach pojawiał się obraz groźnego dzikusa, do którego postać Ishifone nijak się miała.
- Będą czekały na ciebie w kwaterze - rzekł Juro jakby chcąc zaznaczyć, że nikt nie przywłaszczył własności Ishifone podczas jej niedyspozycji. - Aczkolwiek nie będą ci potrzebne, kiedy już stworzysz sobie własny.
Wyciągnął dłoń, na którym znajdował się amulet quincy różniący się jednak od krzyży jakimi dotąd władała.
Spoiler:
 
Amulet był identyczny jak symbol, który widziała na czapkach żołnierzy i płaszczu Cerise.
- Twój trening zaś zaczniemy kiedy tylko odpowiesz na moje pytania. - Juro schował dłonie za plecami. Powrócił mocno formalny ton. - Po pierwsze ile silnych dusz pożarłaś i czy wystąpiły w związku z tym jakieś efekty uboczne typu obcych wspomnień nienależących do ciebie. Po drugie ile shinigami wyjawili ci informacji na temat przemiany jaką przeszłaś.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 25 Lip 2015 - 19:36

...skubany. Jednak sobie coś tam myślał w swojej głowie. W pierwszej chwili zaczęła się zastanawiać, czy mogłaby to jakoś wykorzystać. Odruch. Spróbowała jednak na razie odgonić tą myśl. Jak nie było potrzeby to po co kombinować? Na razie miała i tak więcej, niż się mogła spodziewać parę godzin temu.
W końcu wzruszyła na to ramionami. Nie było potrzeby dalej drążyć tematu, jak miała to wyłożone jak na stole. Chociaż na moment BARDZO chciała powiedzieć coś w rodzaju "Jestem wolna". Ale bez przesady. Jakby chciała to poszłaby do kostnicy.
Ważniejsze już było to, że planowali dla niej lekcje tworzenia amuletów. Coś już jej o tym wspominał Schmitt... i... to było nadzwyczaj ciekawe, musiała przyznać. Ale na razie miała jakby co wybór, gdyby nagle jakiegoś potrzebowała. Ale na wszystko przyjdzie pora. Tylko ciekawe, czy będzie podobnie wyglądał jak ten tutaj, co on go miał. Dziwny ten krzyż, ale może to jakieś ulepszenie co do zwykłego. Na każdą kończynę z osobna i głowę...
W każdym razie, wyglądała na dość zadowoloną. Nawet założyłaby nogę na nogę, ale tak sprawna nie było. JESZCZE. I TO BYŁO PIĘKNE.
-Cóż...-Zastanawiała się. Mocno. Ile silnych dusz...-ummmm... trochę słabych na pewno... i... jedna. Tak... tej dziewczyny, to mi odstrzeliła nogę. Schmitt niedawno ją zabił, a ja byłem akurat głodna. Dzisiaj mi się pokazała. Raz. Tak po prostu. Więc wszystko przede mną. Bo najwidoczniej, psia jej mać, pobudziła tą "przemianę"-Zdenerwowała się. Albo wystraszyła, trudno akurat było po niej to wyczuć, ale raczej to drugie. To dziwne, że akurat o to pytał. Potem przeszła jednak dalej-Shinigami nic. Natomiast Schmitt... w skrócie to połączyli mnie z reiatsu jakiegoś Ve... cośtam. Pożeracza. Duża chmura ze szczękami. Brat Schmitta. Możliwe, że też mi śmignął kiedyś jako "wspomnienie" czy coś. Tak czy owak, nazywał mnie "anomalią". I że jak będę żarła po prostu reiatsu, to może tego pasożyta będzie sie dało kontrolować. Tyle pamiętam-Rozłożyła dłonie. Może jeszcze jej sie coś przypomni, ale wątpiła...
...wstać czy nie wstać... nie, posiedzi jeszcze. Jak mogły jej nogi odpocząć, to czemu nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 25 Lip 2015 - 20:02

Juro skinął głową jakby spodziewał się takiej odpowiedzi na pierwsze pytanie.
- A więc w tym nasze moce są podobne - rzekł z pewnym zainteresowaniem. - Czy ta dziewczyna, którą pożarłaś dysponowała jakimiś nadnaturalnymi mocami? A jeśli tak to czy przejęłaś te moce choćby w szczątkowej formie?
Poczekał na odpowiedź, po czym ustosunkował się do dalszej wypowiedzi Ishifone.
- To samo powiedział Schmitt na przesłuchaniu. - Przez chwilę zbierał myśli. - Twoja moc jest... problematyczna. Problematyczna, bo nigdy wcześniej nie istniała i prawdopodobnie już nie zaistnieje wobec czego brak nam pełnej informacji w odróżnieniu do mojego sklaverei. Tym problemem będziemy zajmować się na bieżąco, a teraz pytanie ostatnie - jakimi technikami quincy władasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Sob 25 Lip 2015 - 20:27

...ech? O czym on teraz do niej właściwie gadał? Jej moce?
-Erm... nie mam pojęcia. Niedługo po konsumpcji mnie zamknęli-Była wyraźnie zdezorientowana taką wieścią. To ta jego moc miała taką możliwość? To by było dość... cóż. Dziwne. Ale i interesujące, owszem. Gdyby nie to, że ją zbliżyło to do stania się bezrozumną kupą energii duchowej.
-Ale tak. Na tyle silnymi, że jak mnie trzasnęła to z mojej nogi niewiele zostało. Jakieś dziwne światła, jak się wkurzyła to trochę przypominało mi to zachowanie robota-Starała sobie to przypomnieć, ale jednak miała przed sobą pewną mgłę niepamięci. Czym innym się przejmowała. Od pewnego momentu... nie, nawet nie miała czasu walczyć o życie.
Ale jedna informacja - Schmitt się obudził. To już coś. Odczuwała pewną satysfakcję, że udało jej się to przed nim.
Mniej przyjemne było to, że teraz będzie musiała się "pochwalić". Ech...
-...nic specjalnego. Trochę zaklęć, ukrywanie reiatsu... w niewoli zaczęłam ćwiczyć te techniki szybkiego poruszania się, Hirenkyaku chyba się to zwie. Jakoś mi to idzie... próbowałam paru innych rzeczy, ale szły różnie-Powiedziała szczerze, bo jakby zaczęła gadać za dużo... po co miałaby kłamać? I jeszcze w sumie jedno.
-W sumie, co będzie ze Schmittem?-Kojarzyła coś o egzekucji. Ale nie pamiętała, czy Shina, czy tego patałacha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Nie 26 Lip 2015 - 16:43

Bez śladu emocji Juro przyjął wyjaśnienie Ishifone.
- Wszystkiego dowiemy się na teście sprawdzającym twoją moc. Co do Schmitta to odpowie za swo... - Twarz Juro skrzywiła się nagle w grymasie bólu. Quincy zgarbił się obejmując ramionami brzuch. Ishifone dostrzegła, że białko oka z żółtą tęczówką zaczyna się robić czarne. Wyglądało to jakby jakiś ciemny płyn zaczynał się po nim rozlewać. Reiatsu Juro zaczęło dygotać gwałtownie, to wzrastało, aż Ishifone zaczęło robić się duszno, to malało i stawało się wręcz niewyczuwalne.
Atak Juro trwał nie więcej niż kilkanaście sekund. Dyszący quincy wyprostował się. Po białym jak kreda czole spłynęła kropla potu.
- Już dobrze - westchnął. Reiatsu uspokoiło się. Czerń w białku oka zniknęła. - Schmitt odpowie za udział w śmierci kilkudziesięciu quincy w zamku Lebed i niewątpliwie nie będzie to jedyny zarzut jaki zostanie mu postawiony - kontynuował jakby nic się nie wydarzyło.
Otarł pot z czoła i zmęczonym wzrokiem spojrzał na Ishifone.
- Dobrze, a teraz wstawaj. Pójdziemy do sali gdzie przetestujemy twoje możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wahrwelt   Today at 13:44

Powrót do góry Go down
 
Wahrwelt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com