IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 H. Onpuu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Haruaki Kuchiki




Mistrz Gry : Kyosuke Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
67/70  (67/70)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: H. Onpuu   Sro 6 Sty 2016 - 19:18

Spoiler:
 

Imię: Hayato "Shirotori"
Nazwisko: Onpuu
Profesja: Shinigami
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 25 lata
Waga: 70 kg
Wzrost: 185 cm
Wygląd:
Wysoki chłopak o raczej przeciętnej budowie ciała. Brakuje mu super wyćwiczonych partii mięśniowych. Właściwie prędzej mu do chudzielca, jednak wagę utrzymuje w normie! Ma średniej długości, białe włosy, które zawsze zostawia luzem tzw. artystyczny nieład. Zbyt długa grzywka zazwyczaj zasłania prawą stronę twarzy oraz czoło chłopaka. Rodzicielka sporadycznie podcinała mu końcówki, aby kudły lepiej rosły przez co nastolatkowi odstawały przysłowiowe "koguciki" z tyłu głowy. Zazwyczaj dwa krótsze pasma włosów uciekają mu na boki, równocześnie zasłaniając małe, kształtne uszy. Jego jasnofioletowe oczy przypominają kolorem fiołki alpejskie albo bzy. Łagodne rysy twarzy sprawiają, że wygląda młodo aczkolwiek poważnie. Hayato nie ma blizn, piegów czy innych skaz. Znajomi śmieją się, że chłopak ma lekko zadarty nos. Wąskie usta rzadko tworzą coś na kształt uśmiechu. Prędzej zadrży mu jeden z kącików bądź odruchowo przygryzie wargę. Nie posiada jakichkolwiek kolczyków czy innej biżuterii. Kiedyś otrzymał od pewnej dziewczyny srebrny klucz wiolinowy i nosi ozdóbkę w kiszeni przypiętą do łańcuszka. Po śmierci chętnie przyjął mundur akademii. Może kiedyś zamieni go na oficjalne czarne kimono!
Ciekawostka:
~Ma tatuaż między łopatkami przedstawiający ptasie pióro.

Charakter:
Charakter Hayato za czasów życia na Ziemi:
Spoiler:
 

Charakter "Shirotori", czyli obecne podejście do życia:
Prawie każdy kto przeżył własną śmierć i trafił do zupełnie obcego miejsca przechodzi większą bądź mniejszą wewnętrzną przemianę. Taki los spotkał również Hayato. Chłopak jest po reinkarnacji i całkowicie zapomniał o poprzednim życiu. Dzięki "pomocy" tajemniczej dziewczyny zaczął wykorzystywać swoje negatywne bądź neutralne cechy charakteru, odnalazł odmienne wzorce do naśladowania. Innymi słowy stworzył nowego siebie, przyjmując także nowe imię- "Shirotori". Czy przysporzyło mu to jakichkolwiek problemów? Raczej nie... Wszyscy ludzie odgrywają jakieś role przez całe życie np. kochająca matka przywdziewa maskę bezwzględnego szefa w godzinach pracy albo nastolatka uważana przez przyjaciół za dusze towarzystwa specjalnie szuka samotności. Jednakże należałby przejść do konkretów...
Ktoś kiedyś powiedział chłopakowi: "Musisz być niczym wilk wśród stada innych drapieżników. Oni będą atakować ciebie pazurami, skorzystają z okazji, żeby ugryźć, a ty powinieneś im oddać! Poluj i jedz zanim zostaniesz ofiarą! Bądź wytrwały, używaj głowy, a ujdziesz z życiem..." Według powyższych wytycznych Hayato rozpoczął nowy etap. Obcych obdarzał chłodnym spojrzeniem oraz czasami złośliwym uśmieszkiem. Bardzo często ignorował jakiekolwiek zaczepki bądź przechodził obok osobnika, jednocześnie traktując go niczym powietrze. Trzeba pokazać otoczeniu, że dziecinne wybryki są mało interesujące. Każda próba ataku zakończy się ripostą bądź śmiechem, ewentualnie przyjęciem ciosów. Rozwiązania siłowe Shirotori stosuje w ostateczności. Raczej unika ostrych, niecenzuralnych słów. Jeśli chodzi o szlachetnie urodzonych, to traktuje ich z nazbyt przesadną grzecznością, uprzejmością. "Mądrzejsze" osoby wiedzą, że takie zachowanie podyktowane jest czystą złośliwością. Ogólnie chłopak unika sztucznych tłumów, grup wzajemnej adoracji, podejrzanych typów. Przyjaciele? Mało używane słowo... Hayato woli samodzielnie, starannie, dokładnie dobierać sobie znajomych. Wszystko zależy od ich charakteru, reakcji itp. Oczywiście jedynym ograniczeniem jest czas, jednak teraz otrzymał go dużo. Czasami lubi testować koleżanki/kolegów swoją postawą. Niecierpliwe "sztuki" szybko odpadają. Chyba tylko nauczycielom oddaje należyty szacunek, ponieważ oni zapewniają niezbędny "awans" i posiadają życiowe doświadczenie.

Ekwipunek: boken, mundur akademii, przybory do pisania, rzemyk z srebrnym kluczem wiolinowym

Historia:
20.06.19XX Hmm... To podobno data moich urodzin. Przyszedłem na świat późnym wieczorem w zaciszu domowego ogniska. Za oknem niebieski kolor ustępował rozgwieżdżonemu, ciemnogranatowemu niebu. Poród trwał około półtorej godziny. Rodzina ojca tak zadecydowała, więc moja matka musiała przystać na ten warunek. Oczywiście lekarz, jak również położna zostali odpowiednio wynagrodzeni. Wszystko przez chorobę mojej rodzicielki. Nie... Nie chodzi o fizyczne dolegliwości, ale psychiczne. Podobno widziała rzeczy, o których normalny człowiek wolałby zapomnieć. Duchy czy demony przecież nie istnieją w naszym świecie, prawda? Kiedyś taka nie była... Wszystko uległo zmianie od czasu wypadku samochodowego. To zdarzyło się kilka dni po ślubie. Właśnie zmierzała do nowego domu. Auto wjechało na most. Chwilę później coś je zepchnęło w kierunku barierki. Przednie drzwi zostały wręcz wyrwane z zawiasów. Kobieta straciła przytomność... Nie wiadomo kto wezwał odpowiednie służby, ale lekarze mówili o prawdziwym cudzie. Moja matka przeżyła wypadek z kilkoma złamaniami oraz dziwnym znamieniem na prawym barku. Pierwszy tydzień po przebudzeniu wspominała coś o kobiecie w czarnym kimonie. Niestety ani policja, ani rodzina nie potrafili wyciągnąć więcej informacji. W końcu została wypisana i przewieziona do domu... Następne kilka miesięcy upłynęło względnie spokojnie. Jej stan uległ pogorszeniu, kiedy zaszła w ciąże. Najpierw dostrzegała dziwnie cienie, a później nieistniejące osoby. Od tamtego momentu postanowiła "zamknąć się" przed niebezpieczeństwami świata. Tymczasem mąż zignorował problem. Wolał poświęcić swoje życie pracy, a nie rozhisteryzowanej żonie czy nowo narodzonemu dziecku...  

Dzieciństwo
Trudno mi właściwie określić jakim byłem dzieckiem. Podobno od najmłodszych lat lubiłem chodzić własnymi ścieżkami... Pierwsze kredki łapałem lewą ręką zamiast prawą. Wolałem pomagać przy roślinach czy opiekować się zwierzętami, zamiast biegać po podwórku z innymi chłopakami. Pamiętam jak wypytywałem o każą nazwę kwiatów której nie rozumiałem. Podczas spotkań z innymi niewiele mówiłem. Oczywiście słuchałem mądrości dorosłych, ale mało rozumiałem z tego co pragną mi przekazać. Ojciec bardzo często wyjeżdżał w sprawach biznesowych. Matkę widywałem jedynie, gdy miała lepszy dzień. Dlatego większość emocji tłamsiłem wewnątrz siebie. Czasami słyszałem, że jestem dziwny, rozpieszczony, zbyt bogatym, ale puszczałem wszystkie uwagi mimo uszu. Jedyną osobą którą naprawdę szanowałem i wykazywałem jakiekolwiek przywiązanie to niania. Nic dziwnego... Opiekowała się mną prawie od urodzenia. To ona podarowała mi maskotkę psa, czytała książki przed snem, opatrywała rany, pocieszała. Specjalnie przekładała kredki, kiedy tylko zauważyła moją leworęczność. Nawet zaciągnęła mnie siłą przed fortepian. Pierwszy raz usłyszałem jak gra i po prostu stałem oczarowany muzyką. Od tamtego czasu prawie codziennie prosiłem nianię, aby nauczyła mnie tego samego utworu. Musiałem opanować podstawy podstaw, nazwy nut, proste dziecinne melodie. Najtrudniejszą sztuką okazało się jednoczesne używanie obydwu rąk podczas praktyki przy fortepianie. Głównie dlatego ćwiczyłem pisanie prawą, a później lewą dłonią. To samo dotyczyło codziennym czynności jak mycie zębów, sznurowanie butów, zapinanie guzików. Byłem pod tym względem tak uparty, że wypracowałem w sobie spore pokłady cierpliwości. Ostatecznie kilka dni przed rozpoczęciem szkoły umiałem odtworzyć proste utwory muzyczne, a niania była ze mnie ogromnie dumna. Coraz częściej słyszałem od niej, abym znalazł sobie jakichś kolegów. Wraz z poznaniem nowej klasy, postanowiłem żyć jak inne dzieciaki...          

Okres szkolny
Miałem wiele wspomnień z tego czasu, ale tylko kilka najważniejszych. Zaczynając od samego początku... W szkole podstawowej dałem upust swoim emocjom pozytywnym, jak również negatywnym. Pod wpływem rówieśników zacząłem wagarować, uczestniczyłem w grupowych żartach, czasem dogadywałem dorosłym. Po prostu brakowało mi ogłady oraz ojcowskiej ręki. Rodzice woleli ignorować moje problemy z zachowaniem. Niby mieli dość własnych... Tylko niania próbowała jakoś nawrócić mnie na właściwe tory. Pewnego dnia nie wytrzymałem i pokłóciłem się z nią. Kilka godzin później uciekłem z domu. Wiedziałem, że sobie ostro grabię, ale przestałem logicznie myśleć. Zdążyłem przebiec ogród, przeskoczyć mur, a spotkał mnie wypadek. Niewiele mogę opowiedzieć o okolicznościach... Poczułem mocny ścisk w okolicach żeber. Następnie przeleciałem kawałek odrzucony jakąś siłą. Traciłem przytomność, gdy kątem oka dostrzegłem wysoki, dziwny cień... Ocknąłem się w pobliskim szpitalu. Podobno miałem bliskie spotkanie z samochodem. Całe szczęście kierowca zadzwonił po pogotowie. Lekarze stwierdzili, że dostałem drugą szansę... Jednak od tamtego czasu zacząłem doświadczać różnych rzeczy. Nad ranem widywałem niewyraźne zarysy postaci. Przestraszony nową sytuacją wyraźnie spokorniałem. Nie chciałem skończyć jak matka, więc zignorowałem problem. Udawałem, że wszystko co nielogicznie, po prostu nie istnieje.. W gimnazjum całkowicie zmieniłem towarzystwo. Postanowiłem uczęszczać do klubu sportowego, aby zająć czymś umysł. Przez pierwszy miesiąc przetestowałem bieganie, tenis oraz pływanie. Dopiero później odkryłem szermierkę. Zasady wydawały się dość proste, a same tury przebiegały dość szybko. No cóż... Ojca nietrudno było przekonać, bo według niego wreszcie podjąłem jakąś dobrą decyzję. Tymczasem niania wiernie mi kibicowała. Nawet kupiła mi rękawiczki. Resztę stroju oczywiście wypożyczałem w szkole. Z początku frustrował mnie brak jakichkolwiek sukcesów. Jednak dzięki wskazówkom drużyny powoli, małymi krokami piąłem się ku górze. Zdobyłem nawet kilku przyjaciół. Niestety momentami wykorzystywali mój status społeczny...  Chyba dlatego w liceum postanowiłem niewiele mówić o sobie czy rodzinie. Robiłem dobrną minę do złej gry. Nie chciałem, żeby inni oceniali mnie przez pryzmat pieniędzy, albo statusu społecznego. Wolałem być traktowany jak reszta rówieśników. Dalej ćwiczyłem szermierkę oraz grę na fortepianie. Ćwiczenia wraz z nauką zajmowały mi sporą część wolnego czasu. Dzięki temu przestałem rozmyślać nad tajemniczymi cieniami. Pragnąłem zapomnieć i udawałem, że tak jest. Podczas spotkań ze znajomymi wypracowałem w sobie kiepskie poczucie humoru. Po raz pierwszy czułem radość z codziennym dni...    

Studia i śmierć
Mogę śmiało powiedzieć, że ukończyłem liceum z raczej dobrym wynikiem. Rodzice  głównie ojciec) liczyli, że wybiorę prawo, medycynę, dziennikarstwo albo studia międzynarodowe. Niestety srogo zawiodłem ich oczekiwania. Postanowiłem zgłębiać największe tajemnice mitów oraz legend. Przyznam, że skłoniła mnie do tego moja wyobraźnia. Zacząłem uczęszczać na zajęcia z kultur innych krajów. Musiałem pożegnać rodzinny dom i zacząć zarabiać. Przeprowadziłem się bliżej centrum miasta. Tam znalazłem pracę jako kelner. Pewnego wieczoru, gdy zmierzałem do pracy, wróciły wszystkie negatywne uczucia sprzed wypadku. Ktoś, albo coś ściskało mnie w okolicach żeber. Nie mogłem złapać tchu ani nawet zawołać pomocy. Przed sobą dostrzegłem zarys dużego cienia. Niespodziewanie coś przeszyło powietrze... Mógłbym przysiąc, że przez ułamek sekundy pomyślałem o świetlistej strzale. Zaraz potem zostałem przygwożdżony do ziemi. Usłyszałem dźwięk łamanych kości, a ból przesłonił logiczne myślenie. Z ciemnej uliczki wyszedł mężczyzna. Biały strój mocno kontrastował z czernią jego oczu. Niestety tylko tyle zapamiętałem, ponieważ potem zapanowała ciemność. Kiedy otworzyłem oczy nieznajomy klękał nade mną. Kazał mi leżeć choć przestałem czuć cokolwiek. Praktycznie nic mnie nie krępowało... Następnie wykonał gest w kierunku dachu budynku. Powiodłem tam wzrokiem i moim oczom ukazała się kobieta w czarnym kimonie. Zgrabnie zeskoczyła, jednocześnie oburącz wyciągając srebrny miecz. Myślałem, że zaraz mnie przetnie, ale delikatnie dotknęła mego czoła końcem rękojeści...    

Soul Society
Zostałem wcześnie obudzony przez uliczny gwar... Pewnie handlarze rozkładali swoje stragany i przy okazji sortowali najcenniejsze towary. Od jakiegoś czasu żyłem w 27-mym okręgu północnego Rukongai. Zachowałem niewiele wspomnień odnośnie dzieciństwa czy późniejszego życia. Wiele razy przeprowadzaliśmy się z matką, ale każde miejsce wyglądało podobnie. W końcu wylądowaliśmy tutaj... Miałem kiedyś kilku kolegów z którymi zwiedzaliśmy najbliższe okolice. Czasem robiliśmy sobie żarty albo eksplorowaliśmy dalsze tereny. Raz ktoś z naszej paczki usłyszał plotki o duchach mieszkających w lesie. Zgodnie wpadliśmy na pomysł, aby tam iść i sprawdzić naszą odwagę. Podróż trochę nam zajęła, więc głupio tak odpuszczać... Mimo wszystko widok tego miejsca zasiał w nas wątpliwość. Korony drzew zatrzymywały promienie słońca, a wiatr zagłuszał najmniejsze dźwięki. Zamiast od razu zrezygnować my udawaliśmy dzielnych. Przeszliśmy kilkanaście kroków, a serce podchodziło mi pod gardło. Niespodziewanie lider naszej grupy ogłosił, że powinniśmy się rozdzielić. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że to naprawdę zła decyzja. Niestety ślepo brnęliśmy dalej pomiędzy ciemne konary drzew. Nagle straciłem z oczu pozostałych. Próbowałem ich wołać, ale przynosiło to średnie efekty. Postanowiłem na własną rękę odnaleźć drogę powrotną i musiałem zaliczyć niezły upadek, bo następne co pamiętam to odmęty zimnej wody. Nie umiałem pływać, więc jedynie rozpaczliwie machałem rękami. Zalewało mi oczy, nos, gardło... W pewnym monecie myślałem, że skończę swój marny żywot na samym dnie. Zostałem ocalony przez czysty przypadek... Jedną ręką zahaczyłem o wystający, masywny kamień. Ostatkiem sił wygramoliłem się na jego powierzchnię. Najpierw zacząłem łapczywie oddychać, a później dałem upust emocjom poprzez łzy. Byłem sam przy brzegu wartkiego strumienia. Chwilę trwało nim złapałem równowagę i jakoś stamtąd wyszedłem. Od tamtej pory, kiedy widzę taflę wody, dosłownie paraliżuje mnie strach przed utonięciem. Oczywiście uciekłem z lasu jak najszybciej. Na następnym dzień wcisnąłem chłopakom jakąś tanią historyjkę. Szczerze wstydziłem się swojego strachu... Ostatecznie lider grupy zadecydował, że wszyscy zdaliśmy test. Jednak później omijaliśmy ten teren szerokim łukiem. Woleliśmy udawać dzielnych wojowników w mieście i pokonywaliśmy złe potwory, aby kiedyś naprawdę przywdziać czarne kimono. Właściwie jako dzieciak chciałem zrealizować to marzenie...Obecnie dawni koledzy znaleźli sobie prace lub umarli. No co? Drobne kradzieże czy przestępstwa występują wszędzie, a wielu ludzi pragnie sprawiedliwości. Mnie udawało się wykaraskać z tarapatów głównie dzięki pewnej umiejętności. Czasami przybierałem postać zwierzęcia, a konkretnie białego wilka. Pierwsza zamiana miała miejsce podczas śmierci lidera naszej grupy. Będąc nastolatkami zawędrowaliśmy w gorsze okolice Rukognai. Kilku mężczyzn zagrodziło nam drogę. Chcieli pieniędzy, alkoholu, jak również ulicznej rozrywki zwanej "mordobiciem". Koledzy próbowali walczyć, ale z marnym skutkiem. Niektórzy zostali zbici na kwaśne jabłko. Nagle jeden typ wyciągnął nóż i ugodził naszego lidera. Chłopak po prostu umarł w jednej chwili... Pamiętam, że poczułem nieopisaną wściekłość oraz bezsilność. Chciałem ocalić innych, odpłacić pięknym za nadobne, ale zupełnie nie wiedziałem jak. Wtedy wokół mnie zaczęła pojawiać się biała mgła. Poczułem, że całe moje ciało przeszywają naprzemiennie dreszcze oraz ból. Kiedy w końcu odzyskałem jasność umysły, odczułem wyraźną zmianę swojej anatomii. Stałem tam, ale byłem niższy, zamiast rąk zauważyłem łapy, a głos zastąpił cichy warkot. Dranie widząc całe zajście uciekli przerażeni. Pewnie myśleli, że mają do czynienia z jakimś demonem. Niestety kompani również skorzystali z okazji, aby czmychnąć. Wcale ich nie obwiniam... Nadal byliśmy w jakimś stopniu dzieciakami, więc czasami strach towarzyszył każdemu z nas, a chęć ucieczki bywała silniejsza od logicznego rozumowania... Wróciłem do ludzkiej postaci, gdy wszystkie negatywne emocje znikły. Pewnie trwało to kilka godzin. Od tamtego momentu ćwiczyłem swoją umiejętność. Niestety sam proces przemiany udawał się jedynie podczas kryzysowych sytuacji np. zapędzono mnie w kozi róg albo musiałem szybko uciekać. Bez przyparcia do muru wykorzystywałem większość swojej wewnętrznej siły. Potem odsypiałem przemiany pół dnia i pochłaniałem większe ilości jedzenia, choć zmęczenie towarzyszyło mi nawet kilka dni. Nadal nie panuję nad tą umiejętnością perfekcyjnie, ale jest o wiele lepiej niż początkowo. Kto wie... Może kiedyś znajdę dobrego nauczyciela...Tymczasem utkwiłem jako służący pewnej młodej damy. Nazywała się Nami Akiyama. Jej rodzina od pokoleń zajmowała się hodowlą dzikich świń. Część zwierząt za odpowiednią opłatą trafiała do handlarzy (jako substytut konia) albo restauracji (jako substytut psa wyszukującego dane rośliny, korzenie). Dzięki zarobionym pieniądzom prowadzili średnio zamożne życie. Moja rodzicielka zajmowała się chorą matką Nami. Ojciec dziewczyny spędzał wiele godzin przy tresurze i opiece nad świniami. Głowa rodziny (dziadek) przystała na moje pomieszkiwanie w jego domu pod jednym warunkiem... Będę pilnował jego wnuczki. Po prostu miałem mieć na nią oko i odciągać ją od głupich pomysłów. Szkoda tylko, że pannica posiadała wielkie ambicje. Pragnęła zostać pełnoprawnym shinigami (jak dwójka starszych braci). Nawet przez jakiś czas uczęszczała do szkoły. Niestety nie zdała wstępnych egzaminów dwukrotnie. Bracia nauczyli ją dwóch czy trzech zaklęć, ale mimo wszystko poległa. Zaproponowałem jej pomoc i zostałem srodze wyśmiany. Po kilku miesiącach próśb oraz ciągłego przekonywania o mojej wartości postanowiła przekazać mi trochę swojej wiedzy. Zawsze przy tym powtarzała: Trzeba czymś się wyróżniać, żeby zwrócili na ciebie uwagę. Zaczęliśmy od uwalniania energii, a skończyliśmy przy magii demonów. Oczywiście trwało to parę lat zanim osiągnąłem odpowiednie skupienie, jak również zadowalające efekty zaklęć. Poza tym miałem jeszcze asa w rękawie. Od okresu późnego dzieciństwa zauważyłem, że mój wzrok łatwo przystosowuje się do ciemności. Dlatego codziennie wieczorem wymykałem się cichaczem z domu i ze spokojem czekałem aż nastanie noc. Później wędrowałem bez celu po okolicy. Próbowałem przywyknąć do otaczającej mnie ciemności. Nawet siadałem w ciemnych uliczkach, jednocześnie szukając nietypowych szczegółów w naprzeciwległej ścianie. Obecnie wieczorne wędrówki nie stanowią dla mnie większego problemu... Ale dość o tym... Nadszedł ten dzień! W końcu oboje stanęliśmy przed bramą "Szkoły Shinigami". Jednak różnica pomiędzy nami została widoczna: ona miała tu dwóch braci, kilku znajomych, a ja od pierwszych dni zrażałem do siebie ludzi swoim specyficznym podejściem... Ostatecznie postanowiliśmy udawać, że siebie nie znamy. Chyba dzięki szczęściu dziewczyna przeszła wreszcie egzaminy. Ja zaczynałem swoją drogę od samego początku....  

Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI

Podstawowe(10)
Wiek(5)
Rasa (?)
Płeć (?)
Profesja(Shinigami) (4)
Wady (1)
Inne (1)
Po przeliczeniu


Atrybuty:
Siła: 5+1(Profesja)= 6
Szybkość: 5+2(Profesja)= 7
Zręczność: 5+2(Wiek)= 7
Wytrzymałość: 5+2(Wiek)= 7
Inteligencja: 5+3(Podstawowe)+1(Inne)= 9
Psychika: 5+6(Podstawe)+1(Wady)+1(Wiek)= 13
Reiatsu: 5+1(Profesja)= 6
Kontrola Reiatsu: 5+1(Podstawowe)= 6

OGÓLNE

Udźwig: 60
Prędkość (śr.): 7 [km/h]
Prędkość (max.): 24 [km/h].
PŻ (Punkty Życia): 70
PR (Punkty Reiatsu): 36

Techniki
Tylko dla Shinigami
Poznane Hadou:
#2 - Shuuha (Fala Uderzenia)
Inkantacja: Fala wynosi i pogrąża. Zaklęcie destrukcyjne numer dwa - Uderzenie!
Opis: Wyciągamy przed siebie dwie dłonie. Z nich wypuszczamy dużą, wysoką jak i szeroką, falę uderzeniową, która może ogłuszyć jak i odepchnąć przeciwnika.
#10 - Kasai (Ognisty Wir)
Inkantacja: Zawiruj powietrze ogniem z czeluści - zaklęcie destrukcyjne numer dziesięć - spal!
Opis: Shinigami splata ręce, a wokół nich powstaje tornado ognia. Strzela nim w przeciwnika, któremu wywierca ono małą dziurę w brzuchu - parzy go. Bardzo bolesne, acz nie rani poważnie.
Poznane Bakudou:
#8 - Seki (Odepchnięcie)
Inkantacja: Zaklęcie wiążące numer osiem - odepchnięcie!
Opis: Zaklęcie tworzy niewielką tarczę, która działa jak przeciwny biegun magnesa - zatrzymuje cios w połowie i odrzuca wroga do tyłu. Przydatne przy walce wręcz.

Umiejętności: Oburęczność; Postać zwierzęca (biały wilk); Widzenie w ciemności; Wyostrzone zmysły (słuch)

Wady: Nietolerancja (Na niskie temperatury; w zimę prawie nie wyściubiał nosa z domu); Niepopularny (Przez to jak się zachowuje w stosunku do "szlachty" oraz lepiej urodzonych), Fobia (Lęk przed utonięciem).

Ocenie się na 2/3... Moja karta to taki średniaczek, jak zwykle. Widywałam grosze, ale widywałam też lepsze...


Ostatnio zmieniony przez Haruaki dnia Sro 20 Sty 2016 - 18:27, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Czw 7 Sty 2016 - 12:18

Bede zgryzliwy, a co...

Dobry obserwator zauważyłby u Hayato brak blizn, piegów czy innych skaz.
A zly obserwator nie zauwazylby, ze nie ma pryszczy, zoltych zebow i szklanego oka? Po co to?

przez wysoki status rodziny chłopak ma lekko zadarty nos
Pochodzenie z Rukongai to niski status.

Nie posiada jakichkolwiek kolczyków.
Moze za to ma pierscionki, sygnety, wisiory, naszyjniki, bransoletki, zlotego rolexa?

Kiedy jeszcze żył chodził ubrany w [ciach] marynarkę obszywaną złotą nicią.
Jak byl w kolysce to miewal pieluche? Bo nie ma w opisie.
Konczac szyderstwo - powyrzucaj z opisu to, czego na paszczy nie ma, czego postac nie nosi itp.

nosi ozdóbkę przypiętą do łańcuszka
W kieszeni? Na szyji? Przypiety jakos gdzies?

Pierwsze, co można powiedzieć o charakterze tego młodego człowieka to: ze charakter nieboszczyka jest niezbyt istotny.

Jednak dzięki wskazówką drużyny

Widzenie w ciemnosci jest wrodzone. Sadze, ze mozna popracowac nad spostrzegawczoscia, czyli przetwarzaniem danych zbieranych przez oko, co daje szybsze kojarzenie i wnioski, nie lepsze dzialanie wzroku. Raczej do wspomnienia, iz sie taka wlasciwosc posiada, niz wycwiczenia.

Nie podoba mi sie ulubiony rapier. Typ zyje, umiera, zgodnie z prawami reinkarnacji zeruje sie i trafia do recyklingu w zaswiatach. Tam oglada jedynie kij od szczotki, albo motyki i czemuz to idac do szkolki dla shinigami, gdzie tez rapierow nie zobaczy, mialby go ciagle lubic. W zestawie poczatkowym brzmi dla mnie nielogicznie. Troche wiecej sensu mialby jako umiejetnosc zamrozona. Taka, ktora objawi sie w trakcie gry, jako echo poprzednich wcielen, gdy obecne znowu wdrozy sie w wymachiwanie zelastwem i cos mu zacznie zaskakiwac, ze moze rozen jest lepszy, niz szabelka.

W opisu nie wynika, zeby tenze Onpó posiadal szczegolne wartosci bojowe. Czemuz zatem dziadzio przyjal go na ochroniarza wnuczki? Ktora byla lepiej od niego wyszkolona (przynajmniej w kidou).


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruaki Kuchiki




Mistrz Gry : Kyosuke Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
67/70  (67/70)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Pon 11 Sty 2016 - 7:29

Tsuna...

1. Wygląd- poprawiłam i wykasowałam zbędne rzeczy.
2. Charakter- nieboszczyka zostawiam, bo może przyszły MG wykorzysta go do jakiegoś plot twista...
3. Historia- dodałam opis strachu i nowej umiejętności, zmieniłam też bycie ochroniarzem na po prostu "szpiegowanie".
4. Umiejętności i wady- Zamieniłam "ulubioną broń" na "zwierzęcą formę". W końcu do formy shikai jeszcze mojej postaci daleko, więc po co komplikować. Co do widzenia w ciemnościach opis zostawiam, bo to był jeden z wymogów.
5. Nie zjadłam Czerwonego Kapturka... Ma się całkiem dobrze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Pon 11 Sty 2016 - 21:45

Wygląd ok
Charakter ok
Historia ok
Mechanika nie ok

Po pierwsze: "Można na początek wybrać jedno zaklęcie na każde 3 punkty posiadanej inteligencji."
Masz 8 inta, a zaklęć trzy. O jedno za dużo.
Po drugie: prędkości masz 8 km/h, a przy 7 szybkości powinno być 7 km/h. Prędkość maksymalna powinna być zatem o 2 km/h niższa.
Po trzecie: namieszałaś z punktami za wady. Przyjrzyjmy się temu.
Do psychiki masz +3 punkty za wady, których mieć jednak nie powinnaś.
Owszem, wady są trzy, ale jednocześnie posiadasz cztery umiejętności z czego z inteligencji Twojej postaci przysługują tylko jedna + jedna darmowa umiejka. Aby móc posiadać dwie kolejne umy musiałabyś poświęcić dwa punkty do statów z wad.

Tak to więcej uwag raczej nie mam. Fajnie, że dałaś pole do popisu mistrzowi gry, który Cię przyjmie odnoście kilku kwestii fabularnych np. mg sam może zadecydować, do którego rodu przynależą pracodawcy Onpuu.

Ogółem kartę oceniłbym na 2. Jest ładnie napisana, chociaż brakuje jakichś fajerwerków czy twistów w historii. Porządna rzemieślnicza robota bym powiedział. Tak więc popraw usterki mechaniczne i będziesz mieć ode mnie akcepta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Pon 11 Sty 2016 - 22:23

2. Charakter- nieboszczyka zostawiam, bo może przyszły MG wykorzysta go do jakiegoś plot twista...
Jak Ci zalezy. Graficznie dalbym go wtedy w spoiler, zeby mniej sie w oczy rzucal.

3. Historia- dodałam opis strachu i nowej umiejętności, zmieniłam też bycie ochroniarzem na po prostu "szpiegowanie".
Niech bedzie. Ale co to w sumie za rodzinka? Z rozmow wnioskowac mozna bylo, ze to jakies wyzsze sfery, ale tekst nic o tym nie mowi, czy to pomnijsze szyszki z Seireitei, czy po prostu troche bogatsi biedacy z Rukongai.

4. Umiejętności i wady- Zamieniłam "ulubioną broń" na "zwierzęcą formę". W końcu do formy shikai jeszcze mojej postaci daleko, więc po co komplikować. Co do widzenia w ciemnościach opis zostawiam, bo to był jeden z wymogów.
Opis zwierzaka ok. Co do widzenia nie zgadzam sie. Umiejetnosc wrodzona i pasywna, czyli, jak idziesz trenowac, to po pierwszym spojrzeniu zauwazasz, ze umiesz i tyle. Ja osobiscie nie wymagam wzmianek o takich, bo to nieco sztuczne. Przypuscmy, ze masz w historii, ze cale zycie kladziesz sie o zmierzchu, a wstajesz po wschodzie slonca. Wowczas taki ciemny wzrok nie ma jak sie objawic. Co nie znaczy, ze nie mozna go miec.


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruaki Kuchiki




Mistrz Gry : Kyosuke Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
67/70  (67/70)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Wto 12 Sty 2016 - 19:37

Kuchiki Kyosuke
Przyznaję, że o mechanice kompletnie zapomniałam. Podczas zmieniania umiejętności dodawałam punkty do psychiki, a odejmowałam od innych statów... W końcu przeliczniki zostawiłam stare, zamiast sprawdzić czy wszystko gra...

Dodatkowe punkty (2) pójdą do rubryki "Inne" i obydwa zainwestowałabym w inteligencję, aby odzyskać stracone zaklęcie. Oczywiście jeśli dałoby radę...


Watanabe no Tsuna
1. Charakter nieboszczyka- według zaleceń wlepiłam w spoiler.
2. Opisałam czym się zajmowała rodzina. Resztę pozostawiam MG, bo wiem, że ma trochę inny pomysł co do poszczególnych członków rodziny.
3. Odnośnie opisu... Nadal go zostawiam, ale lekko go zmieniłam. Oczywiście skopiowałam tutaj wymagania, bo jakiekolwiek uwagi powinny być kierowane do zatwierdzającego umiejętność, a nie gracza. Warunek spełniać przecież muszę tak?  
Widzenie w ciemności
Premię: Postać widzi znacznie więcej w warunkach kiedy wokoło niewiele jest światła.
Wymagania: odpowiedni opis, wrodzone albo przyznane przez MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Sro 13 Sty 2016 - 17:43

2. Opisałam czym się zajmowała rodzina. Resztę pozostawiam MG, bo wiem, że ma trochę inny pomysł co do poszczególnych członków rodziny.
Dzikie swinie moga byc, czemu nie. Zakladam, ze rzecz dzieje sie w Rukongai i tam tez calosc mieszka (szkolenie swin w Seireitei byloby dosc osobliwe).

3. Odnośnie opisu... Nadal go zostawiam, ale lekko go zmieniłam. Oczywiście skopiowałam tutaj wymagania, bo jakiekolwiek uwagi powinny być kierowane do zatwierdzającego umiejętność, a nie gracza. Warunek spełniać przecież muszę tak?  
Jak juz wspomnialem nie podpisuje sie pod tym warunkiem. Wrodzone, pasywne zdolnosci po prostu sa. Ale, jesli juz sie upierasz, to jest tam o odpowiednim opisie. Odpowiedni zatem brzmialby - widze w mroku, a wy nie. I tyle. Totez wyrzuciwszy te zdania // Podczas pierwszym spacerów długo trwało nim oczy przywykł do minimalnej ilości światła. Jednak im dłużej skupiałem wzrok w jednym miejscu, tym lepiej widziałem okolicę. Obecnie // mozna spokojnie uznac wymog za spelniony nawet w nadmiarze.

Dodatkowe punkty (2) pójdą do rubryki "Inne" i obydwa zainwestowałabym w inteligencję, aby odzyskać stracone zaklęcie. Oczywiście jeśli dałoby radę...
Gdyby Kyosuke chcial sie znowu poczepiac mechaniki, to wymogi powinny byc spelnione przed - bo w koncu nie mozna nie dostac zadnych punktow, albo co.


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haruaki Kuchiki




Mistrz Gry : Kyosuke Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
67/70  (67/70)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Sro 13 Sty 2016 - 19:23

Watanabe no Tsuna

1. Usunęłam zaznaczone przez Ciebie zdania.
2. Dodałam 2 punkty w inteligencje. Zaklęcie w takim wypadku sobie odpuszczam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Sro 13 Sty 2016 - 19:35


Moje skapstwo powiedzialoby 0,5. Z braku ulamkow niech bedzie 1. Albo jak tam admin zechce.



Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Sro 13 Sty 2016 - 21:10

1 ptk



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: H. Onpuu   Today at 18:20

Powrót do góry Go down
 
H. Onpuu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Zaakceptowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs