IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Mieszkanie Dana Adlera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 14 Lut 2016 - 21:37

Dan zajmuje kawalerkę socjalną, którą otrzymał jako funkcjonariusz policji. Znajduje się ona na piątym piętrze dużego bloku stanowiącego fragment większego osiedla. Mieszkanko nie jest może zbyt okazałe, ale za to ma oddzielną kuchnię i łazienkę, a także mały balkonik. Jest ponadto wyposażone we wszystkie media z internetem i telewizją kablową włącznie.
Największym z pomieszczeń jest oczywiście pokój dzienny, który stanowi zarazem sypialnię Adlera. Ściany pociagnięto jasnopomarańczową farbą, która póki co całkiem nieźle sie trzyma. Podłogę wyłożono jasnymi panelami. Drzwi wejściowe znajdują się dokładnie naprzeciwko okien oraz wyjścia na balkonik. Po lewej ręce osoby wchodzącej do środka znajdują się kolejno: wieszak (wraz z wycieraczką, na której stoją buty), drzwi kuchenne, płaski 32-calowy telewizor wraz z konsolą do gier oraz regalik z książkami i mangami. Po prawej można natomiast dostrzec: drzwi do łazienki, fotel, biurko z laptopem, przy którym stoi klasyczne składane krzesło biurowe i wysoką szafę na ubrania. Dan śpi na macie, którą co rano starannie składa i chowa na samej górze szafy. W mieszkaniu znajduje się też drugi zestaw do spania.  Na ścianie nad biurkiem wisi tablica korkowa służąca Adlerowi jako coś pomiędzy galerią sztuki a notatnikiem. Mężczyzna przypina tam rozmaite rzeczy, np. zdjęcia, dzieła swojej córki czy notatki. Meble należą do jednego zestawu wykonanego z płyt pokrytych jasną, stylizowaną na drewno okleiną. Fotel należy do tych niskich i miękkich o lekko odchylonym ku tyłowi oparciu i szerokich poręczach. Obito go wściekle pomarańczową tapicerką. Na podłodze obok siedziska można zwykle napotkać przyrządy, za pomocą których Dan dba o swoja muskulaturę - hantle z zestawem rozmaitych ciężarków oraz narzędzie do treningu mięśni dłoni.
Łazienkę wyłożono błękitnymi płytkami siegającymi mniej więcej połowy ściany. Resztę pomalowano na biało. Znajdują się w niej: sedes, umywalka, nad którą wisi lustro, kabina prysznicowa, mała pralka, składana suszarka do prania oraz niewielka szafka na przybory.
Ściany kuchni są białe, a podłogę wyłożono dopasowanymi do nich płytkami. W prawym rogu, tuż przy oknie, stoi stolik otoczony dwoma poduchami. Naprzeciwko drzwi znajduje się króciutki blat przylegający z jednej strony do zlewu, a z drugiej do kuchenki. Cały ciąg wieńczy niewielka lodówka. Meble są grafitowe, a blaty wykonano z białego materiału stylizowanego na marmur. Stolik to typowa dla Japonii niziutka konstrukcja z jasnego drewna. Poduchy są czarne. Na blacie stoi czajnik elektryczny znanej marki. Naczynia i sztućce pochowano w znajdujących się poniżej szafkach i szufladach.
Balkon jest z reguły pusty. Wyjątkiem są dni gdy Dan przechowuje tam swój rower. Jest to klasyczny pojazd z koszem na zakupy zaczepionym o kierownicę. Ramę pomalowano na niebiesko.
Pod blokiem stoi srebrny, trzydrzwiowy samochodzik dana. W obitym czarną tapicerką środku na mieszczą się dwie osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 15 Lut 2016 - 14:19

4 kwietnia był piątkiem i rozpoczynał się właśnie teraz. Była 5.15 a Dan zawsze o tej godzinie (o ile nie miał nocnej zmiany) przebiegał przez mostek zakochanych w pobliskim parku przeznaczonym dla młodzieży i dzieci. Stopy stukały o deski w doskonale znanym rytmie oznaczającym utrzymującą się, dobrą formę. Wtedy właśnie pojawił się kolejny odgłos, który zakłócił nieco rytm. Odgłos równie znany, co lubiany, a przez całe lata nawet kochany. Dan bez trudności rozpoznał trucht Midori. Jego była żona biegała z nim niegdyś co rano, teraz jednak rzadko się to zdarzało. Zapewne za sprawą nowego męża, albo po prostu dla tego, że wspólne bieganie byłych małżonków mogło by być nieco krepujące. Midori biegła nieco szybciej, najwyraźniej chciała go dogonić.
Dan nie utrudniał jej tego. Sam zwolnił nieco nadal zachowując równiutki rytm kroku i dostosowując do niego oddech. Odruchowo uśmiechnął się i przesunął nieco na lewo, by dziewczyna mogła biec obok niego. Odruch ten, jak zdał sobie niebawem sprawę, był raczej stary. W końcu od lat niemal niepotrzebny.
- Hej Dan... - oddech Midori był nieco przyspieszony. Zapewne nie miała już tak dobrej formy jak kiedyś. - ...super, ze Cię złapałam. Mam do Ciebie sprawę.
Była żona go "złapała"? Ha! Dan dobrze wiedział, że musiała go szukać. W końcu zawsze można go było znaleźć w tym miejscu o tej porze i dobrze o tym wiedziała. Czy coś się stało? Przyglądając się jej delikatnej twarzy dostrzegł, że była zmęczona. Zapewne niewyspana. Niewielkie zmarszczki przy jej oczach i na czole pogłębiły się nieco. Najważniejsze jednak było jej spojrzenie, którego nie skierowała w stronę twarzy byłego męża. Mierzyła nim stale do przodu, jakby bała się że na coś wpadnie. Wszystko to oznaczać mogło tylko jedno, stało się coś smutnego, a Midori prawdopodobnie przez większość nocy płakała. W sumie nigdy nie płakała w dzień, zawsze tylko w tedy, gdy myślała, że inni śpią. Ostateczną wskazówką było to, że pofatygowała się osobiście aby porozmawiać. Większość spraw załatwiali ostatnio przez telefon, ale Midori zawsze uważała, że niektóre tematy należy poruszać twarzą w twarz. Oczywiście wszystkie te tematy były poważne a większa część z nich przy okazji dołująca.
- Zanim powiesz cokolwiek, nie, nie mamy kłopotów ani nic takiego. Po prostu... ten... zadzwonił do mnie wczoraj tata. Mama zmarła w szpitalu w Sapporo. - Głos dziewczyny przycichł mocno, często się tak działo, gdy nie chciała żeby się złamał. - Wczoraj koło 19. Problemy z sercem chyba, tata troszkę nieskładnie mówił.
Cóż, przynajmniej część sprawy stała się oczywista. Zmarła mama i ojciec w żałobie to zawsze spore komplikacje, tym bardziej dla Midori której rodzice mieszkali na Hokkaido. Podróż niby nie była bardzo długa, wciąż jednak zbyt długa by wszystkim się zająć dojeżdżając.  
- Muszę tam pojechać... rozumiesz chyba co? - Midori dalej truchtała, choć zwalniała powoli. - Tyle, że tata jest załamany. Wiesz jak bardzo ją kochał. Nie chce, żeby Kasumi tam z nami siedziała. Będzie mu wstyd przy niej płakać no i... wiem, że to nie twój weekend ale może wziął byś Kasumi do siebie na kilka więcej dni? Jeszcze z nią nie rozmawiałam, ale może zrobił byś jej niespodziankę i odebrał dzisiaj ze szkoły?
Dan musiał przyznać, że w sumie niewiele stało na przeszkodzie takiemu rozwojowi spraw. W dniu dzisiejszym miał zmianę pomiędzy 6 rano a 15, Kasumi zaś wchodziła ze szkoły około 17. Dodatkowo jutrzejszego dnia nie miał żadnej zmiany i szedł do pracy dopiero na noc w niedzielę. Co prawda dopiero co kupił nową grę na konsolę i nie zdołał jeszcze dość do pierwszego bosa, ale czy to tak na prawdę mogło mieć znaczenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 15 Lut 2016 - 19:46

Dan wysłuchał Midori w milczeniu. Wiedział, że kiedy jego była małżonka mówi tak cicho pod żadnym pozorem nie należy jej przerywać. W zależności od sytuacji groziłoby to gniewem, całkowitym zamknięciem się w sobie lub wybuchem płaczu. Biorąc pod uwagę to, czego właśnie się dowiedział w grę wchodziła właściwie jedynie ostatnia opcja.
Śmierć Pani Taoru szczerze zasmuciła Adlera, który przez to kilka ładnych lat zdążył już całkiem nieźle poznać teściów. Kiedy ostatnio ich widział rodzice Midori byli pogodnymi, energicznymi ludźmi, którzy pomimo upływu lat wciąż szczerze się kochali. Nawet po rozwodzie nigdy nie słyszał aby powiedzieli na niego złe słowo, choć pewnie niespecjalnie cieszył ich rozpad małżeństwa córki. On sam zresztą bardzo ich szanował, choć nie utrzymywali kontaktu praktycznie od dnia rozwodu. Pan Taoru musiał być zdruzgotany utratą małżonki. Midori, która zawsze była ukochaną córeczką rodziców też na pewno bardzo to przeżyła. Wciąż nic nie mówiąc Dan ruchem głowy wskazał na pobliską ławkę. Wiedział, że była żona chciała usiąść, ale nie należała do osób, które otwarcie przyznałyby się do słabości. Poza tym kobieta mogła w każdej chwili się rozpłakać, a to zawsze lepiej robić na siedząco. Gdy już usiedli mężczyzna przez krótką chwilę przyglądał się rozmówczyni rytmicznie wyrównując oddech za pomocą przepony.
- Oczywiście, że rozumiem. - powiedział głosem pełnym szczerego współczucia. Minę miał przy tym poważną. - Wiesz, że zawsze chętnie zajmę się Kasumi. Kończę dziś robotę o piętnastej, mała nie będzie musiała na mnie czekać. Następny dyżur mam dopiero w niedzielę w nocy więc będę miał dla niej sporo czasu. Jeśli spakujesz jej strój to może wezmę ją na basen.
Dan przez chwilę zastanawiał się czy nie zapytać Midori jak się trzyma. Uznał jednak, że gdyby chciała mu o tym opowiedzieć wkrótce sama to zrobi. Odruchowo chciał też położyć dłoń na jej ramieniu. To jednak też nie wydawało mu się właściwe. Nie bardzo wiedząc co zrobić z rękami złożył je na swoich udach i splótł palce dłoni.
- Naprawdę mi przykro, Midori. - powiedział po chwili patrząc jej w oczy - Gdybym mógł wam jakoś pomóc po prostu dajcie mi znać. To się tyczy też Twojego taty.
To zabawne jak niezręcznie się czuł. Cały czas obawiał się, że powie coś nie tak i tylko przysporzy byłej żonie cierpień. W prawdzie w pracy zdarzało mu się już przekazywać ludziom złe wieści, na przykład po tym strasznym wypadku samochodowym przed dwoma laty. Łatwiej jest jednak mówić o śmierci osoby obcej lub znanej jedynie pobieżnie. Wspieranie w tak tragicznej chwili kogoś, kto mimo różnych okoliczności, wciąż był mu bliski to zupełnie inna para butów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Czw 18 Lut 2016 - 18:21

Midori skorzystała z zaproszenia i usiadła na niewielkiej ławeczce z lakierowanego, czerwonego drewna przypominającego kształtem mostek dla zakochanych, po którym właśnie przebiegli. Dookoła widać było początek pięknego, słonecznego dnia. Wschodzące powoli słońce już teraz wyglądało na takie, które nie da się zasłonić chmurami. Ptaki cierpiące na bezsenność śpiewały zaś na gałęziach zadbanych drzewek. Obok nich ścieżką przebiegł wysoki, młody mężczyzna w prostym dresie treningowym. Miał krótkie, ciemne włosy i uśmiechnął się do pary siadającej na ławeczce, zapewne myśląc, że spędzają właśnie kilka romantycznych chwil razem. Adler chyba go znał, być może częściej już mijali się na tej trasie? Tak... zdecydowanie, na pewno wczoraj, pewnie jakiś nowy sąsiad.
Choć pogoda wydawała się całkowicie odzwierciedlać radosny aspekt wiosny, rozmowa, którą przyszło Danowi prowadzić nie należała w cale do wesołych. Jak w końcu rozmawiać z kimś, komu właśnie zmarła ukochana matka? Nie, do takich zadań zdecydowanie nie szkolono w akademii policyjnej. Nigdzie nie da się nauczyć czegoś takiego. Midori zaś przez kilka kolejnych chwil milczała wyrównując oddech, zupełnie jakby było to dla niej zadanie zbyt złożone by przy tym zajmować się czymkolwiek innym.
- Słuchaj Dan... na razie... zajmij się Kas dobra? - Dziewczyna wyglądała na raczej zamyśloną, ciągle też spoglądała przed siebie. - Nie wiem, może będzie dobrze zabrać ją później na pogrzeb albo coś. Na razie ja i Yuki sobie tam poradzimy.
Midori wydawała się sama być nieco zmieszana. Zupełnie, jakby nie chciała obciążać byłego męża niczym wielkim, a zarazem potrzebowała pomocy. Zresztą, do tego drugiego zapewne nigdy się nie przyzna. Nie należała do takich, które by się przyznawały.
- Wiesz Dan... - zamilkła na kilka chwil. - Dziękuje, no wiesz, że zajmiesz się Kasumi.
Dziewczyna zamilkła na jeszcze chwile, później zaś odgarnęła ruchem włosy, które wydostały się ze spiętego gumką kucyka. Zerknęła przy tym krótko na twarz byłego męża i uśmiechnęła się lekko, zapewne sam ten gest kosztował ją sporo wysiłku. Później zaś otarła czoło frotką i wstała powoli z ławki.
- Muszę iść. Wiesz, przed nami kawałek drogi a muszę jeszcze dać znać w pracy i przygotować Kasumi do szkoły. No, a Ty musisz iść do pracy przecież. - Przeciągnęła się lekko i znowu zerknęła krótko na Dana, jakby chciała się upewnić czy u niego wszystko w porządku zarazem nie robiąc wrażenia zmartwionej. - Uważaj na siebie dobra? No i na naszą córkę.
Kilka chwil później Midori oddalała się już nieco przyspieszonym tempem. W końcu faktycznie miała wiele pracy i, zapewne, zbyt wiele na głowie.

(w opisie możesz spokojnie dojść do początku pracy - spotkanie z partnerem - chyba, że chcesz po drodze dać coś ważnego albo spróbować zaczepić jeszcze Midori czy coś)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Czw 18 Lut 2016 - 19:49

Dan słuchał Midori praktycznie się nie odzywając. Doszedł do wniosku, że póki co lepiej po prostu wspierać ją w jej planach.
- O mnie się nie martw. Będziemy w kontakcie. - Powiedział jedynie na pożegnanie. - Trzymaj się Midori.
Kiedy kobieta się oddaliła Adler również wstał z ławeczki. Jego codzienna trasa liczyła co prawda jeszcze z dobry kilometr, ale rozmowa zajęła w sumie całkiem spory procent czasu, który przeznaczał na poranny jogging. Zamiast domykać okrążenie parku postanowił więc wrócić tą samą drogą, którą tu przybiegł. Idąc za przykładem Midori podkręcił tempo. Po chwili biegł już całkiem szybko, przemierzając odległość długimi, sprężystymi krokami. Dbał przy tym aby nie tracić rytmu oddechu. Głośno wciągał powietrze nosem i wypuszczał ustami tak, aby w całym procesie unosił się jego brzuch, a nie klatka piersiowa. Taki styl oddychania wszedł mu w nawyk całe lata temu, ale koncentracja na rytmie zawsze pomagała uspokoić myśli. To było trochę jak medytacja w ruchu.
Biegnąc Dan zastanawiał się nad tym, jak jeden telefon może odmienić życie wielu osób. Ten, o którym przed chwilą słyszał oznaczał na przykład, że Midori nie ma już matki, a Kasumi babci. Cholera, on sam jakoś nigdy nie zakładał, że Pani Taoru umrze przed dziewięćdziesiątką. Adler nie próbował nawet odganiać smutnych myśli. Regularne treningi Tai Chi nauczyły go, że najlepszym sposobem radzenia sobie z trudnościami jest ugięcie się wraz z nimi aż do momentu, w którym ich siła stanie się naszą. Dotychczas ta filozofia nigdy go nie zawiodła.
Już w domu Dan pospiesznie zrzucił dres, po czym wziął szybki, chłodny prysznic. Już odświeżony założył proste niebieskie jeansy i czerwony T-shirt z napisem „akai” na piersi. Do tego białe skarpetki i tenisówki, a na wierzch szarą bluzę z kapturem pozbawioną jakichkolwiek ozdób. Z lodówki wyciągnął pitny jogurt naturalny, a z miski na kuchennym blacie banana i wyszedł łapiąc jeszcze portfel, klucze, papierosy zapalniczkę i telefon komórkowy, które wepchnął w kieszenie bluzy. Starym zwyczajem poświęcił dodatkowe 20 sekund by upewnić się, że dobrze zamknął drzwi. W sumie planował tego dnia jechać do pracy rowerem, ale nie miał już dość czasu. Wsiadł więc do swojego zabawnie małego samochodziku i ruszył na spotkanie nowego dnia.

Jakimś cudem udało mu się zajechać około siedem minut przed czasem. Zdążył się więc  w pośpiechu posilić oraz kilka razy zaciągnąć pierwszym tego dnia papierosem. Jadł i palił oparty o samochód, a śmieci wyrzucił do kosza dbając by niedopałek był starannie zagaszony. Sam nie wiedział, dlaczego te trzy-cztery zaciągnięcia się ciepłym, trującym dymem tak bardzo poprawiają mu nastrój. Wciąż jeszcze woniejąc szlugiem wszedł na posterunek witając ewentualnych kolegów. Tego dnia mieli wraz z Jousuke iść na rutynowy patrol po okolicy. Dan ubrał więc mundur i sprawdził sprzęt tak, aby być gotowym kiedy tylko jego towarzysz będzie chciał wychodzić.
- Yo. - Rzuciłby widząc nadchodzącego lub czekającego już na niego Jousuke. - Jak życie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sro 24 Lut 2016 - 11:59

Codzienne zajęcia mijały całkiem normalnie - w końcu jak bardzo skomplikowanym było przygotowanie się do pracy i zjedzenie prostego posiłku. Wspaniała pogoda sprawiła, że Dan dodatkowo zaczął żałować przejażdżki rowerowej. Niestety z tym nie dało się nic zrobić, czasu się nie kupi. Dodatkowe kilka chwil poświęcił na kolejne rzucenie okiem na nowego sąsiada z naprzeciwka - tego samego, który mijał go podczas biegania. Jak właśnie się upewnił, widział go nie pierwszy raz. Tym razem jednak młody mężczyzna musiał rozpoznać i jego, skinął mu bowiem lekko głową.
Po dotarciu do komisariatu zdołał szybko przywdziać swój mundur ruchami tak mechanicznymi, że nie potrzebował do tego nawet ułamka uwagi. Ostatecznie wygładził kołnierzyk spoglądając na niewielkie lustro. W tej właśnie chwili pokazał się Jousuke, jak zwykle spóźniony o kilka minut nie miał na sobie jeszcze munduru. Zielona bluza z kapturem oraz jeansy zapewne musiały zniknąć przed rozpoczęciem patrolu. Na nieco zaspanej twarzy widać było jednak lekki, choć wesoły uśmiech.
- Hej Scarface - W jego głosie słychać było radość, prawdopodobnie nie z powodu kolejnego patrolu czy pięknej pogody. - Pogoda dopisuje, czego więcej można chcieć? Poza tym, że w sumie to Yuki powiedziała tak.
Bez dalszych wyjaśnień Jousuke zaczął przygotowywać się do pracy. Dan jednak nie potrzebował w cale więcej wyjaśnień. Od trzech tygodni Jousuke chodził niczym zepsuty zegarem stale zaglądając do szafki, w której ukrył pierścionek zaręczynowy. Od trzech tygodni szukał dobrej okazji i żadna z nich nie wydawała się mu odpowiednia. Tym razem jednak musiało mu się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 28 Lut 2016 - 17:45

Dan zaczął się zastanawiać kiedy nowy sąsiad wprowadził się do mieszkania naprzeciwko jego. Nigdy nie miał dobrej pamięci do takich rzeczy i cała ta kwestia mierziła go jak dziura w zębie. Niemniej ładna pogoda oraz myśl o pracy szybko poprawiły jego nastrój. Słysząc Jousuke wyszczerzył zęby w łobuzerskim uśmiechu.
- Boże umiłuj się nad jej duszą bo nie wie co uczyniła. - Rzucił przesadnie uduchowionym tonem wznosząc przy tym oczy ku sufitowi i składając ręce do modlitwy - Szykuj się do patrolu, Panie Obrączka. Czas na miłość jest po służbie.
Szczerze mówiąc to Dan bardzo się cieszył z powodzenia Jousuke. Wiedział, że kolega bardzo chciał się wreszcie ustatkować i założyć rodzinę. Podczas wspólnych patroli Jo czasami opowiadał mu o swojej wizji przyszłości, w której wraz z partnerka dorobią się minimum dwójki dzieci. Inna sprawa, że przykro mu było patrzeć jak się facet męczy wyczekując na ten niesamowicie romantyczny, idealny moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 7 Mar 2016 - 21:20

Jousuke zaczął zakładać na siebie mundur oczywiście szykując się do pracy, choć zapewne powinien był to robić nieco szybciej. Dan jednak wiedział, że jego partner nie należy do osób pchających się na siłę do pracy. Szczególnie zaś od czasu, gdy Dan zarobił kulką w dłoń. Wiadomym było, że Jousuke się czegoś wtedy przestraszył, Adler nie wiedział jednak czy chodziło o możliwość bycia postrzelonym, czy tez fakt, że postrzelił człowieka. A może po prostu bał się krwi albo wchodzenia do obcych domów? Któż to mógł tak na prawdę ocenić, w końcu mężczyźni raczej nie rozmawiają ze sobą o swoich lękach.
- Hahahaaa... bardzo śmieszne Dan. - Burknął Jusuke krzywiąc się lekko, choć ewidentnie nie był obrażony. W końcu na co dokładnie miał by się obrażać? Docinali sobie zwykle przez kilka godzin każdego dnia.
Kilkanaście minut później Dan wraz ze swoim partnerem maszerowali już ulicą w pełnych mundurach oraz z pełnym rynsztunkiem. Energiczny krok Adlera mocno kontrastował ze spacerowym, spokojnym przemieszczaniem się Jousuke. Dzień jednak był piękny, więc może i był to czas na spacer?
Krok za krokiem oddalali się od swojego komisariatu przyglądając przechodniom i sprawdzając, czy przypadkiem nie dzieje się nic niezwykłego. Czy jednak w tak piękny dzień mogło się zdarzyć coś złego? Cóż, świat postanowił tego dowieść około godziny 8.30.
Najpierw Dan usłyszał pisk opon, później zaś głośny trzask i huk. Potworny harmider trwał przez ledwie kilka chwil, później zaś wszędzie dookoła zapadła przeraźliwa cisza. Po kilku chwilach osłupienia policjanci spojrzeli na siebie i ruszyli biegiem w stronę, z której dobiegł hałas. Przebiegli na wskroś po trawnikach niewielkiego parku i dotarli do miejsca wypadku.
Przed nimi rozpościerał się jeden z tych widoków, których nie chce się oglądać będąc spokojnym policjantem. Samochód osobowy niewielkiego formatu wbił się bowiem z ogromną siłą w latarnię. Wgnieciona maska przypominała kształtem otwartą księgę. Pogięta blacha wyglądała groteskowo, zaś spod niej z wolna wydobywał się słup ciemnego dymu. W zgniecionej puszce samochodu widać było jedną tylko osobę - kobieta w średnim wieku o typowo japońskich rysach musiała być nieprzytomna. Siedziała jedynie na fotelu przygnieciona do niego poduszką powietrzną. Co ciekawsze, siedziała ona na miejscu dla pasażera.
Po chwili Dan zrozumiał, czemu nie widział kierowcy. Kilka metrów wcześniej na chodniku spoczywały drzwi samochodu, które najwyraźniej coś oderwało wraz z fragmentami zawiasów. Mężczyzna leżał niedaleko od nich. Nie ruszał się, z jego głowy wyciekała zaś krew. Ogromna, czerwona plama rozrastała się błyskawicznie, zaś czerwona ciecz rozchlapana była wszędzie dookoła. Patrząc na zwłoki Dan od razu zrozumiał, że coś jest z nimi nie tak, tylko co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Wto 8 Mar 2016 - 17:52

Są takie chwile w życiu, gdy czas wydaje się zatrzymywać, a barwy świata blednąć. Patrząc na scenę wypadku Dan doświadczył właśnie czegoś takiego. Najpierw zobaczył sam samochód – jak szybko musiałby jechać aby uderzenie doprowadziło do tak znacznych uszkodzeń? Później ujrzał nieprzytomną kobietę wewnątrz wraku – nie mogła być kierowcą. Wtedy zarejestrował wyrwane drzwi – kierowca musiałby je chyba otworzyć w trakcie jazdy, a potem zahaczyć nimi o jakąś przeszkodę. Na końcu zobaczył drugą z ofiar wypadku – mężczyzna był ciężko ranny, o ile jeszcze żył. Alder poczuł jak jakaś dziwaczna myśl porusza się w jego głowie niczym czerw w zgniliźnie. Z jakiegoś powodu przypomniał sobie tragiczny wybuch gazu u pana Sunaku.  Może dlatego, że wtedy również dręczyło go niejasne przeczucie, że coś tu jest bardzo nie tak? Policjant poczuł, jak po plecach przebiega mu dreszcz. Jakby w opozycji do drżenia po jego skroni spłynęła jedna, samotna kropla potu. Dan zagryzł wargę na tyle mocno, że ból przywołał go do rzeczywistości.
- Jo! - Rzucił ruszając w kierunku zniszczonego samochodu. - Zajmij się kierowcą i nawiąż kontakt z jednostką! Potrzebna nam straż i karetka!
Spod pogiętej maski pojazdu wydobywały się kłęby dymu, co oznaczało, że mógł w każdej chwili zająć się ogniem. Nie było czasu aby czekać na strażaków z ich sprzętem. Musiał jakoś ugasić pożar, albo przenieść kobietę w bezpieczne miejsce. Adler podszedł do bagażnika samochodu i spróbował go otworzyć (w razie czego pewnie mógł znaleźć odpowiednią wajchę po stronie kierowcy). Miał nadzieję, że w środku znajdzie gaśnicę, którą będzie mógł zagasić ewentualny pożar silnika. Następnie, bez względu na efekt, spróbowałby wymyślić jakiś sposób by dostać się do pasażerki. Najlepsze byłyby lewe drzwi – o ile byłby w stanie je otworzyć. W przeciwnym wypadku zawsze mógł skorzystać z faktu, że z prawej strony wehikułu ziała dziura.
- Proszę Pani?! - Zawołałby wpierw aby upewnić się, że nieznajoma na dobre straciła przytomność. Gdyby nie odpowiedziała, a on miał okazję zapewne sprawdziłby jej puls by upewnić się, że żyje. - Czy mnie Pani słyszy?!
Gdyby nie udało mu się zgasić silnika chciał możliwie ostrożnie wyciągnąć pasażerkę tak, aby nie przyczynić się do pogorszenia jej stanu zdrowia. Miał nadzieję, że uda mu się odpiąć pas bezpieczeństwa. W przeciwnym wypadku spróbowałby go poluzować lewą prawą obejmując kobietę na wysokości klatki piersiowej (Boże, byleby nie była zbyt mocno połamana). To powinno umożliwić mu stopniowe jej oswobodzenie i wyciągnięcie z wraku. Później chciał odnieść ranną na bezpieczną odległość od rozbitego samochodu i delikatnie ułożyć ją na ziemi. Oczywiście, gdyby kobieta była przytomna Dan głośno opisywałby jej swoje działania, aby zaskoczona nie zaczęła się bronić narażając własne zdrowie i utrudniając mu zadanie. W razie potrzeby mógł też podjąć akcję reanimacyjną.
Jeśli pożar silnika zostałby skutecznie ugaszony Adler nie widziałby powodu by wyciągać kobietę z wraku. W ten sposób naraziłby ją na jeszcze większe obrażenia. Zamiast tego podjąłby jedynie próbę otworzenia drzwi i odpięcia pasa bezpieczeństwa, a następnie pozostałby przy ofierze aż do przyjazdu ekipy z odpowiednim sprzętem. Gdyby nieznajoma była przytomna policjant starałby się ją uspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Czw 10 Mar 2016 - 20:55

Wielu ludzi zastanawiało się co odróżnia zwykłego, szarego człowieka od bohatera. Widząc Dana Adlera w tej przerażającej sytuacji łatwo było zauważyć tą właśnie różnicę. Zwykli ludzie stali dookoła spoglądając, zdjęci paniką, nie potrafiący podjąć żadnej decyzji. Czekający tylko biernie na rozwój wypadków. Większość z nich będzie później wspominać to zdarzenie i przekonają się, że pamiętają zadziwiająco niewiele. Rozmyte wspomnienia zamykające się w pojedynczych obrazach.
Adler nie stał jednak w miejscu, przełamał nie tylko swoją własną niemoc, ale również niemoc kolegi. Szybko wydał komendy i sam zabrał się do działania. Jousuke chwilę później łączył się już z dyspozytorką przekazując zapotrzebowanie na karetkę i straż pożarną. Nie zdołał jednak usłyszeć jakimi słowami partner zamierza ściągnąć tutaj pomoc. Musiał zająć się czymś ważniejszym. Ruszył biegiem w stronę samochodu i podszedł do bagażnika - zamknięty, należało otworzyć przy drzwiach kierowcy. Dan błyskawicznie się przy nich znalazł i zerknął do środka pojazdu tylko po to by przekonać się, że całe siedzenie kierowcy oraz tablica i kierownica pokryte były lepką krwią. Podobnie było z lewą stroną cała kobiety, zupełnie jakby wewnątrz wybuchła torebka z czerwoną cieczą.
Adler przełamał się jednak i otworzył bagażnik, który odskoczył nieco pomimo rozległych uszkodzeń pojazdu. Przy okazji mógł odpiąć pas bezpieczeństwa pasażerki, która najwyraźniej była nieco przytomna. Spoglądała na Dana wielkimi jak spodki i pełnymi przerażenia oczyma, zaś po jej lewej stronie twarzy leniwie ściekały kropelki krwi. Teraz jednak Dan nie miał wiele czasu. Ruszył do bagażnika by porwać z niego gaśnicę a następnie opróżnił jej zawartość na coś, co niegdyś było maską i silnikiem auta. Dym szybko z czarnego przybrał kolor biały, do tego zaczęło się go unosić znacząco mniej. Zapewne kryzys został zażegnany, teraz należało zająć się przytomną ofiarą. Drzwi od jej strony nie nadawały się do otwarcia, ale zawsze mógł zajrzeć do niej z drugiej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 11 Mar 2016 - 17:33

Gdy Dan ujrzał wnętrze samochodu poczuł jak gorzko-kwaśna fala podnosi się z jego żołądka do przełyku. W kabinie unosił się oszałamiający żelazisty zapach krwi, która oblepiła wszystkie dostępne powierzchnie niczym w jakimś kiepskim horrorze. Z trudem przełknął ślinę i na dziwnie nieważkich nogach zrobił wszystko co mógł aby zapewnić ofierze względne bezpieczeństwo. Kiedy już ugasił silnik pozostało mu tylko jedno – musiał wrócić do środka i uspokoić znajdującą się w szoku kobietę. W zależności od odniesionych podczas kolizji obrażeń nagły atak paniki mógł się dla niej skończyć ciężkimi obrażeniami lub nawet śmiercią. Adler chciał się ruszyć, naprawdę. Po prostu sama myśl o ociekającym juchą wnętrzu pojazdu sprawiła, że nogi nagle sprzeciwiły się jego planom i uporczywie nie chciały się poruszyć. W gardle ponownie poczuł smak wymiocin, a w jego serce tłukło się w piersi jakby właśnie przebiegł maraton.
- „Otwarta dłoń, chłopaki” - w głowie Dana odezwał się nieprzyzwoicie spokojny głos instruktora tai chi. Zupełnie jak w tych wszystkich kiczowatych anime - „Przyjmijcie nią siłę ataku i skierujcie tam, gdzie pomoże wam, a nie przeciwnikowi”.
Policjant posłuchał. Wbił spojrzenie w zakrwawione resztki przedniej szyby samochodu. Skupił wzrok na jednym, pełnym krwi miejscu. Wyrównał oddech korzystając z przepony. Powoli wciągał powietrze nosem i wypuszczał ustami pozwalając by smród posoki i ugaszonych przed chwilą elementów silnika wrył się w jego świadomość. Najpierw poczuł nawracającą panikę, ale po chwili odczuł, że przestaje go ona paraliżować. Cholera, w tej rzeźni na czterech pogiętych kołach siedziała przerażona, zapewne ciężko ranna kobieta, która potrzebowała jego pomocy. Nikt inny nie odwali za niego tej roboty...Jo jest zajęty swoją działką, a liczenie na gapiów było głupotą. To Dan Adler musiał wsunąć głowę i ramiona do zdezelowanej kabiny i być tam z ofiarą aż do przybycia karetki. Taki był jego kurewski obowiązek.
- Proszę pani, czy mnie pani słyszy? - Zapytał blondyn wsuwając się do środka samochodu tak, aby znaleźć się stosunkowo blisko ofiary jednocześnie zachowując bezpieczną dla obojga odległość – Mam na imię Dan i jestem policjantem, teraz już nic pani nie grozi.
Mówił głośno i powoli, jakby tłumaczył coś dziecku. Starał się też nadać swojemu głosowi spokojny ton i uniósł prawą by dodatkowo skupić na sobie uwagę kobiety. Dan wiedział, że to co mówi nie jest prawdą, ale co innego miał zrobić? Wywrzeszczeć, że jej mąż chyba właśnie sobie wziął i radośnie eksplodował za kółkiem?
- Proszę się teraz nie ruszać. - Ciągnął wciąż aż za bardzo świadomy kapiącej na niego krwi – Karetka już do Pani jedzie. Teraz ważne jest  aby pani ze mną porozmawiała, albo chociaż dała mi znać mrugnięciem, że mnie słyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 18 Mar 2016 - 0:57

Kobieta przez jeszcze kilka chwil spoglądała na niego z przerażeniem, później zaś zaczęła powoli unosić dłoń. Wyglądało, jakby chciała zetrzeć coś ze swojej twarzy. Dan odruchowo ułożył dłoń na jej dłoni jeszcze zanim ta została podniesiona ponad poziom siedzenia. Kobieta od razu poddała się, zaś dotyk wyraźnie nieco ja oprzytomnił. W jej oczach Dan dostrzegł bowiem teraz coś więcej niż tylko strach, dostrzegł iskierkę osobowości. To niewielkie światełko wewnątrz tęczówki, które fizycznie nie istnieje, a jednak w odbiorze odróżnia osobę martwą od żywej. Ten szczegół, który pokazuje, że ktoś jeszcze jest wewnątrz głowy.
- D... Dan?
Głos kobiety był raczej niepewny. Odzywała się powoli, tak jakby uczyła swe struny głosowe działania i nie była pewna jaki efekt osiągnie. Mimo wszystko jednak był to jednak jakiś postęp.
- Nie ruszać...? Dobrze...
Kobieta spoglądała na policjanta, zaś jej twarz powoli przechodziła do coraz łagodniejszego, spokojniejszego wyrazu. Oczywiście nie oznaczało to, że zacznie skakać z radości. Po prostu maska przerażenia zaczynała powolutku pękać, do czasu aż oczy w końcu zaczęły dostrzegać otoczenie w bardziej zrozumiały sposób. Najpierw natrafiły na krew na szybie, później na krew na dachu, na tapicerce, na kierownicy a nawet na Danie. Krew... w tedy właśnie powoli i ostrożnie, z wyraźną próbą wyparcia strachu postanowiła zapytać.
- A Nobu? Wiesz, gdzie jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 18 Mar 2016 - 16:01

Dan nienawidził kłamstwa, wiedział jednak że są w życiu sytuacje, w których zwyczajnie nie da się go uniknąć. Gdyby teraz powiedział ofierze, że kierowca najpewniej nie żyje zapewne wpadłaby w panikę i próbowała wybiec z samochodu. Nie mógł do tego dopuścić tak długo, aż medycy nie sprawdzą jej faktycznego stanu. Spróbował więc uśmiechnąć się tak uspokajająco, jak się tylko dało.
- Nobu jest teraz z moim kolegą, Jousuke. - Wyjaśnił powoli. - Do niego też wezwaliśmy karetkę więc lekarze niebawem się nim zajmą.
Adler wolał aby kobieta jak najmniej myślała o swoim towarzyszu. W zwyczajnych okolicznościach zapewne niewiele mógłby na to poradzić, ale teraz mógł spróbować wykorzystać jej skołowanie.
- Jak pani na imię? - Zapytał nadal się uśmiechając. - Czy coś panią boli?
W ten sposób mógł zarazem ją uspokoić i dokonać wstępnej oceny stanu, w jakim się znajdowała. To poszerzyłoby ilość informacji, których mógłby udzielić załodze nadjeżdżającej (oby) karetki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 28 Mar 2016 - 16:47

- Miko... Miko Omura.
Kobieta skupiła się chyba na Danie. Zdawała się patrzeć tylko na niego, pewnie to i dobrze. Przecież cała reszta widoków nie była zbyt piękna. Krew ściekająca po szybie, tablicy rozdzielczej a nawet kapiąca ze stropu. Wsiąkająca w gąbki wyściełające fotel kierowcy, zbierająca się na dywanikach z gumy. Tak, mimo wszystko Dan był o wiele lepszym widokiem.
- Chyba... nic. Może... może trochę brzuch i mostek.
Mówiła troszkę jak w malignie, troszkę nieprzytomnie. Zapewne była jeszcze w szoku. Nic w tym przecież dziwnego, jak mogła by nie być w szoku. Właśnie miała poważny wypadek samochodowy, a patrząc na wnętrze pojazdu, wypadek związany był ze spontaniczną eksplozją kierowcy tegoż samochodu.
Poza samochodem coraz głośniej rozbrzmiewał gwar. Narastał, niczym śnieg przed lawiną. Równomierny i bezosobowy szum wywoływany przez bardzo wiele osób. Przez ten hałas jednak przedostawać się zaczął inny dźwięk, ostry, głośny. Przebił się przez gwar. Karetka! Wyglądało na to, że na reszcie pogotowie dotarło na miejsce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 1 Kwi 2016 - 19:33

Dan mógł się spodziewać, że ofiara wypadku będzie odczuwać bóle mostka i żeber. Istniała bowiem szansa, że nawet poduszka powietrzna nie uchroni jej przed bolesnymi stłuczeniami. Bardziej martwił go ten nieszczęsny brzuch. Czy kobieta mogła mieć krwotok wewnętrzny? Jeśli tak to pozostawało mieć nadzieję, że medycy lada chwila zabiorą ją do szpitala.
- Zaraz zbada Panią lekarz. - Rzucił starając się oddychać tak regularnie jak się tylko da. Inaczej sam mógłby nie utrzymać maski spokoju, którą przywdział. - Karetka jest już na miejscu.
Adler miał szczerą nadzieję, że się nie myli. Nie wiedział ile jeszcze wytrzyma w oblepionej posoką kabinie samochodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 2 Kwi 2016 - 1:09

Kobieta skinęła głową wyraźnie zbyt zszokowana, by być szczęśliwa czy też smutna słysząc informacje o lekarzy. Mimo wszystko jednak wpatrywała się w Dana tak, jakby był dla niej najważniejszym widokiem na świecie. Chyba to nawet nie dziwiło, w końcu nie widziała nic innego, na co warto było patrzeć. Zapewne patrzyła by na Adlera jeszcze chwilę, gdyby nagle policjant nie poczuł szarpnięcia za ramię. Nie było to niegrzeczne szarpnięcie, a raczej miłe napomnienie. Sanitariusz najwyraźniej chciał się dostać do pacjentki, a Dan akurat stał mu na drodze.
Cóż miał policjant poradzić? Odsunął się by pozostawić medykom odpowiednie czynności, sam zaś mógł się chwile rozejrzeć. Doszedł przy tym do następujących wniosków.
Kierowca na pewno nie zginął od wypadku samochodowego, przynajmniej nie tego wypadku. Dodatkowo korpus miał dziwaczny, kształt niby ogryzek. Dopiero po chwili, gdy sanitariusze odwrócili zwłoki dostrzegł, że człowiekowi brakuje lewego ramienia i barku, a ciało jest zgniecione jak przez wielkie imadło. Rana przy brakującym barku wyglądała, jakby zadały ja liczne i dość tępe ostrza.  
Kolejnym, co Dan zauważył było dziwne poruszenie na szczycie pobliskiego budynku. Coś, jakby drżący i niewyraźny zarys czegoś dużego. Nie... to pewnie było przewidzenie.
Na miejsce wypadku docierały też kolejne grupy policjantów, którzy zajmowali się odciąganiem widzów od miejsca zdarzenia. W stronę Dana już maszerował Jusuke, sam stał na trzęsących się nogach.
- Sytuacja opanowana... idziesz zapalić? - zagadnął policjant swojego kolegę. - Może dzięki temu przestaną mi się trząść dłonie...
Trzęsący dłońmi Jusuke to zaś zawsze, ale to zawsze człowiek straszliwie przerażony. Gdy dłonie mu się trzęsły, Dan wiedział, że dzisiaj Jusuke wolał by spokojny spacer i mniej trudność, o ile się dało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 2 Kwi 2016 - 9:32

Dan nie miał zamiaru przeszkadzać medykom w wykonywaniu ich roboty. Posłusznie odszedł od samochodu niesiony na nogach tak dziwnie lekkich, że aż nieważkich. Gdy zobaczył ciało kierowcy potknął się i na chwilę opadł na kolano. Poczuł jak wymioty ponownie przypuszczają szturm na jego usta. O dziwo nie były to jednak spazmy tak silne, jak gdy po raz pierwszy wkroczył do zakrwawionego wnętrza samochodu. W sumie to chyba po prostu blondyn osiągnął już ten punkt obrzydzenia, w którym przeradza się ono w chłodne zobojętnienie. Gdy już udało mu się uspokoić żołądek nieco dokładniej przyjrzał się zwłokom. Poczuł się zupełnie jak wtedy, w zrujnowanym spożywczaku. Każda komórka jego ciała próbowała mu powiedzieć, że coś tu jest nie tak, że to co widzi nie pasuje do żadnego racjonalnego wyjaśnienia. Umysł dorosłego człowieka ma jednak to do siebie, że nie przepada za przesadną niezwykłością i chętnie miga się od jej zarejestrowania. „Biegli na pewno zauważą, jeśli stało cię tu coś dziwnego” - rzucił zdrowy rozsądek.
Nagle Dan poczuł, jakby dwie zimne igły wbijały się w jego kark. Wiedziony instynktem poderwał się energicznie i spojrzał na pobliski dach. W sumie to nie zobaczył nic niezwykłego, ot drgnienie nagrzanego powietrza. Dlaczego więc poczuł, że jego ręce zaciskają się w pięści, oddech zastyga w płucach, a włoski na karku stają dęba? Och, dość już tego! Fakt, przeżył dziś silny stres, ale nie może nagle zacząć się bać każdego naturalnego zjawiska!
- Z ust mi to, kurwa wyjąłeś. - Westchnął do nadchodzącego Jousuke. Tak po prawdzie to i jemu trzęsły się ręce. - Niech dla odmiany inni popracują.
Adler rozejrzał się za odpowiednim miejscem. Szukał jakiejś w miarę spokojnej ławki, albo choćby maski radiowozu, koło którego nikt się nie kręcił – jakiegokolwiek miejsca, gdzie można sobie cupnąć. Gdyby już tam dotarli wyciągnąłby paczkę i uderzając w denko wysunąłby papierosa równocześnie prawą ręką wydobywając swoją wierną zapalniczkę. Ustami wyjąłby jednego fajka, po czym podsunąłby opakowanie Jousuke. Następnie otworzyłby zapalniczkę, która zawsze wydawała przy tym jego ulubione metaliczne „dyń” i podał ognia tak koledze jak i sobie. Dan zwyczajowo zaczynał palenie jednym potężnym wdechem w całości wypełniającym płuca.
- Piękny, cholera dzień, nieprawdaż Jo? - Zagadnąłby wydmuchując dym nosem. - Błękitne niebo, słoneczko i pieprzona rzeźnia na drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Czw 14 Kwi 2016 - 16:33

Sanitariusze szybko rozpoczęli działanie mające zapewne na celu wyciągnięcie kobiety z samochodu w stanie nie pogarszającym życia. Dan zaś stał się nagle niepotrzebnym, albo przynajmniej tak mógł się poczuć. Nie żeby było to szczególnie nieprzyjemne wrażenie, dość już miał chyba nerwów jak na ten dzień. Wraz z Jousuke przedarli się przez tłumek, który i tak co chwila był rozganiany przez innych funkcjonariuszy. Ich celem była niewielka ławeczka na skwerze przy drodze. Ławeczka starczyła akurat na dwie osoby i jeszcze może troszkę, a padające na nią promienie światła tworzyły widok jakby przeczący wszystkiemu co zostawili za sobą.
Dwójka policjantów usiadła spokojnie patrząc, jak pozostali uwijają się niby w ukropie aby rozgonić widzów, zabezpieczyć miejsce wypadku oraz przekierować ruch uliczny na inne drogi. Wszystko to jednak w tej chwili nie dotyczyło Dana ani Jousuke. Wydawało się, że całe to wydarzenie miało miejsce dawno temu... do czasu aż Adler postanowił zaciągnąć się papierosem. Gdy zaciągał się dymem dostrzegł bowiem czerwień na własnych dłoniach. Krew - krew, która nie zdołała wsiąknąć w siedzenie i lepiła się do tapicerki. Krew nadal czerwieniła się na dłoniach.
Dalsza część dnia ruszyła z kopyta jakby była zupełnie niezależna od Dana. Przebadał go sanitariusz, porozmawiał z komendantem oraz z kilkoma chłopakami z drogówki i dochodzeniówki. Złożył ustny i pisemny raport z zajścia najbardziej oficjalną z drug. Przejrzał na szybko dokumenty przedstawione mu przez przełożonego, które opisywały wstępne ustalenia śledztwa. Odebrał telefon od lekarzy ze szpitala, którzy przekazali, że Omura Miko - ofiara wypadku - żyje i jest stabilna. Próbowali się do niego odezwać dziennikarze, zostali jednak zatrzymani przed budynkiem. Wszystko zdawało się być pozbawione koloru. Wydawało się mijać gdzieś obok, zupełnie jakby nie dotyczyły Dana bezpośrednio. I tylko jedna rzecz została w pamięci Adlera - imię zmarłego na miejscu wypadku kierowcy. Anataka Bunta.
Ze względu na ciężkie przeżycia Dan i Jousuke zostali wypuszczeni z pracy dobre dwie godziny wcześniej. Opuścił więc komisariat bez munduru o godzinie 13:14 i pożegnawszy się z Jousuke mógł spokojnie zacząć przygotowania do przyjęcia Kasumi. Oczywiście, o ile w dzisiejszym dniu cokolwiek jeszcze mogło być spokojne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 15 Kwi 2016 - 14:52

W większości miejsc pracy wcześniejsze zakończenie dnia roboczego było nieodmiennie dobrą nowiną. Nie można tego było jednak powiedzieć o policji. Dan i Jousuke byli najlepszym przykładem tej zasady.
- That's fucked up. - Mruknął Dan, gdy już wsiadł do swojego małego samochodziku i rozparłszy się w fotelu oparł ręce na kierownicy. - So fucked up.
Spojrzał na swoje dłonie. Przed oczyma mignął mu widok pokrywającej je krwi, którą medycy zmyli już jakiś czas temu. Poczuł, jak jego oddech przyspiesza, a wnętrze pojazdu robi się duszne. Nerwowym ruchem przycisnął guzik uchylający szybę, po czym przymknął oczy.
- Otwarta, kurwa dłoń, Dan. - Mruknął powoli wypuszczając powietrze. - Pierdolona otwarta dłoń.
Przez jakieś trzy minuty siedział w niemal doskonałym bezruchu skupiając się na tym by jak najspokojniej przepuszczać powietrze przez przeponę. Jego brzuch unosił się rytmicznie, a usta co chwilę układały się w „dziubek”. Spokój nigdy nie przychodził natychmiast. Nawet po latach treningów napływał stopniowo – jak morski przypływ. Z każdą falą sięgał nieco dalej, aż wreszcie pochłonął pełne krwi i śmierci myśli mężczyzny.
Gdy już nieco zebrał się w sobie otworzył oczy i wyprostował się w fotelu. Przez chwilę siedział oczyma duszy wpatrzony w spokojną pustkę wypełniającą jego umysł. Z boku musiał wyglądać jakby zawiesił mu się system. „Kasumi” - pomyślał nagle, a jego spojrzenie na powrót nabrało ostrości. Miał jeszcze sporo czasu nim młoda skończy lekcje. Trzeba się było przygotować do jej wizyty. Dan poczuł radość. Zawsze cieszył się z wizyt córki i mroczne wydarzenia tego dnia nie mogły mu tego odebrać. Blondyn powoli utworzył w głowie listę przygotowań do ich wspólnego weekendu. Musiał zapełnić lodówkę, kupić przynajmniej dwa kartony ulubionego soku pomarańczowego córki, skombinować jej ukochane płatki śniadaniowe oraz mleko, a także ogarnąć mieszkanie tak, by nadawało się dla młodej damy. Słodycze oraz składniki na jutrzejszy obiad postanowił na razie olać. Jutro weźmie małą na wspólne zakupy i może zjedzą na mieście albo ugotują coś razem. Nie musiał też kupować dziecięcych kosmetyków. W jego kabinie prysznicowej dumnie stała różowa butelka nie szczypiącego w oczy szamponu oraz druga z żelem o cukrowo-chemicznym zapachu pseudo-truskawek. Adler miał nadzieję, że pomimo żałoby Midori pamiętała by spakować Kasumi strój kąpielowy. Cóż, czasu powinien mieć aż nadto. Spokojnie wyjechał więc z parkingu i pojechał do pobliskiego marketu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 7 Maj 2016 - 13:56

Dan spokojnie przebił się przez zakorkowane ulice Karakury i dotarł do marketu, nad którego wejściem pysznie świecił się neonowy napis oświadczający o tym, że usługi świadczone są 24 na dobę oraz siedem dni w tygodniu. Sklep, jak to zwykle, pełen był ludzi. Ludzi, którzy byli radośnie nieświadomi horroru jaki wydarzył się dzisiaj w ich mieście... i to całkiem niedaleko. O tej godzinie w sklepie dominowały matki prowadzące przy wózkach dzieci, które były w wieku pozwalającym na samodzielne i w miarę bezpieczne chodzenie. Kobiety spokojnie robiły zakupy bez pośpiechu, zupełnie inaczej niż klienci z popołudnia. W tedy dominowały osoby pragnące jak najszybciej zdobyć wyczekiwane produkty i ruszyć w dalszą podróż.
Adler mógł więc spokojnie zrobić zakupy co jakiś czas odpowiadając uśmiechem na uśmiechy dzieci, które pewnie niezbyt często widywał białego człowieka o złotych włosach. Wózek zapełniał się kolejnymi produktami, sok pomarańczowy, płatki śniadaniowe, mleko, papier toaletowy, szampon dla samego Dana, malutki breloczek przedstawiający uśmiechniętego kotka, który doskonale nadawał się dla młodej damy. Wszystko to spokojnie powędrowało wraz z Adlerem do jego mieszkania.
Wracając z zakupami po raz kolejny minął nowego sąsiada... choć może nie aż tak nowego? Chłopak mieszkał chyba w okolicy już ze tydzień albo dwa. Trudno powiedzieć, w końcu Dan nie prowadził ewidencji. Sąsiad przywitał się z nim oszczędnym kiwnięciem głową mijając go na klatce schodowej.
Samo mieszkanie, na szczęście, nie wymagało wiele pracy. Cóż, Dan od kilku dni bywał na służbie raczej nocami. Ostatecznie spał więc sporo czasu w dzień a później nie potrafił jakoś zabrać się do niczego konkretnego. Zapewne dla tego wystarczyło wyrzucić śmieci, poodkurzać i pozywać. Dla pewności wysprzątał też łazienkę i kuchnię W końcu nikt nie chciał, aby jego dziecko opowiadało w szkole o bałaganie w jego mieszkaniu.
Skoczywszy przygotowania Dan miał przed sobą jeszcze przeszło dwie godziny. Mógł z nimi zrobić wszystko to, co tylko chciał. Zresztą, pewnie powinien się czymś zająć. W końcu lepiej jest robić cokolwiek, niż przypominać sobie zakrwawione wnętrze samochodu tuż przed spotkaniem z własną córką.

Dwie godziny później samochodzik Adlera stał już pod szkołą, do której uczęszczała Kasumi. Dzieciaki w różnym wieku zaczęły wylewać się przez drzwi wraz z ostatnim dzwonkiem. Wszystkie miały na sobie mundurki. Nim jego własna córeczka wyszła z budynku minęło jednak sporo czasu. Przez drzwi przeszła jako ostatnia. Dan z daleka już wyczuł, że coś jest nie tak. Jego ojcowski wzrok wyostrzył się do granic ludzkich możliwości a następnie przekroczył je dzięki niepokojowi. Na policzku Kasumi widać było czerwonego siniaka, który zapewne z czasem ściemnieje. Tuż obok dziewczynki wymaszerowała zaś niziutka kobieta - Pani Onizuka. Nauczycielka zajmująca się klasą Kasumi.
Onizuka Sensei zapewne nie mierzyła więcej niż 150 cm a do tego była niezmiernie drobnej budowy. Miała bardzo klasyczne rysy oraz budowę, przez co wielu japończyków mogło by ją uznawać za ładną. Ciemne włosy wiązała w kok. W jednej dłoni trzymała dłoń Kasumi a w drugiej dziennik. Wyraźnie rozmawiała z córką Dana, która z kolei miała opuszczoną głowę i patrzyła pod nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 21 Maj 2016 - 7:08

Dan zdążył już nawyknąć, że jego europejskie rysy oraz jasne włosy budziły w Japończykach zainteresowanie. Ostatecznie Kraj Kwitnącej Wiśni był wciąż trochę odizolowany od reszty świata i po ulicach nie chodziło zbyt wielu imigrantów ani nawet turystów. Nie mniej uśmiechy dzieci były akurat tym typem reakcji, który absolutnie mu nie przeszkadzał. Adler, jak każdy normalny rodzic, miał słabość do szkrabów i bardzo chętnie bawił się z nimi i wygłupiał. Oczywiście bez przesady, nie chciał by matka malucha uznała go za jakiegoś wariata albo zboczeńca. Po chwili zastanowienia blondyn dorzucił też do swojego koszyka paczkę gum nikotynowych. Kasumi nie znosiła jego nałogu, nie wiedział więc kiedy będzie miał okazję zapalić. Gumy były raczej marną pociechą, ale przynajmniej zabijały głód tytoniowy i w żaden sposób nie przeszkadzały małej.
Ponownie mijając nowego sąsiada Adler przez chwilę poczuł irracjonalny lęk przed byciem śledzonym. Wiecie, jak w tych filmach. Znał w końcu i widywał wielu mieszkańców swojego bloku, ale chyba nikogo równie często. Racjonalny umysł dorosłego szybko jednak zbombardował te podejrzenia. Młody lokator mógł przecież po prostu mieć podobny plan dnia, albo zwyczajnie dużo kursować między mieszkaniem a pracą. To nie była zresztą jego sprawa. Ostatecznie gość nic mu nie zrobił. Mieszkanie rzeczywiście nie wyglądało źle. Dan wychował się w końcu w bazie wojskowej, gdzie od najmłodszych lat uczył się regularnego utrzymywania porządku. Jego sportowa natura wiązała się też z tym, że zwykle pozostawiał uchylone chociaż jedno okno. W efekcie po wykonaniu podstawowych zabiegów porządkowych miejscówka wyglądała i pachniała nie najgorzej.
Mając jeszcze sporo czasu Dan wyciągnął z szafy kimono, w którym zwykł ćwiczyć Tai Chi oraz kąpielówki i gogle. Włożył to wszystko do plecaka wraz z mała butelką wody, po czym wyszedł z domu jak zawsze starannie zamykając drzwi. Przebrawszy się w publicznej toalecie przez jakieś czterdzieści minut ćwiczył techniki swojej ulubionej dyscypliny w pobliskim parku. Miał na to ochotę już od chwili, gdy zobaczył scenę wypadku. Ostrożnie regulował oddech, kontrolował napięcie mięśni oraz precyzję ruchów. Czasami dokładał elementy samoobrony, których nauczył się od żołnierzy, a później w akademii policyjnej. Tworzenie własnych kombinacji sprawiało mu sporo przyjemności, angażowało też większość jego uwagi. Dzięki temu naprawdę mało myślał o dzisiejszym wypadku. Skończywszy trening Dan, wciąż w kimonie, pojechał na swój ulubiony kryty basen. Tam przez jakieś pół godziny krążył między jednym końcem toru a drugim. Blondyn uwielbiał pływać. Woda sprawiała, że czuł się lekki i zwinny niby jakiś superbohater z jego ulubionych komiksów. Dynamicznie zmieniał style i płynnie odbijał się od krawędzi basenu przerwawszy dopiero gdy wodoodporny stoper wskazał, że musi już jechać do Kasumi. Szybki prysznic w budynku basenu, baton kupiony w kawiarence i butelka wody, którą sam przyniósł pomogły mu doprowadzić się do porządku. Plecak z kimonem oraz strojem pływackim wrzucił na tylne siedzenie, po czym ruszył do jaskini edukacji.
Czekając na Kasumi Dan słuchał stacji muzycznej specjalizującej się w j-rock'u i j-popie. Wiele z piosenek było głupich ponad miarę, ale ich skoczne, pozytywne brzmienie poprawiało nastrój. Gdy młoda wyjątkowo długo się nie zjawiała poczuł ukłucie niepokoju. Jak wielu ojców był nieco nadopiekuńczy i jego wyobraźnię przez chwilę wypełniały obrazy niesamowitych katastrof i zagrożeń czyhających na młodych ludzi. Gdy zobaczył córkę z Panią Onizuka wysiadł z samochodu i ruszył w ich stronę zdecydowanym krokiem. Siniak?! Na policzku jego Kasumi?! W głowie Dana rozległy się syreny alarmowe wzywające do pełnej mobilizacji. Kod czerwony.
- Co się stało? - Spytał witając nauczycielkę oszczędnym ruchem głowy. Znał i szanował Panią Onizuka, ale w tej chwili miał inne priorytety. Przyklęknął przed córką i podłożywszy palce pod jej brodę delikatnie uniósł jej głowę. - Kto ci to zrobił, Kas?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 29 Sie 2016 - 13:00

Nauczycielka spojrzała w stronę Dana najwyraźniej starając się ściągnąć jego uwagę na siebie. Gdy zaś blondyn przyklęknął przy swojej córce puściła jej dłoń, chrząknęła i ujęła dziennik w obie dłonie.
- Panie Adler, wygląda na to, że musimy porozmawiać. Kasumi, zechcesz poczekać w samochodzie taty?
Kasumi nie zwykła spierać się szczególnie mono ze swoją wychowawczynią. Pani Onizuka zaś nie zwykła przyjmować zbyt wiele sprzeciwu. Jej zasadnicza natura wpływała skutecznie na dzieci w wieku, który zapisywało się jedną cyfrą. Dziewczynka udała się więc do niewielkiego pojazdu i usiadła w nim spoglądając co jakiś czas przez okno. Zapewne chciała spróbować zobaczyć o czym rozmawiają. Cóż, zawsze można próbować.

Nauczycielka zamilkła na kilka chwil a następnie spojrzała na Dana z poważną miną kogoś, kto zamierza opaść z lawiną nagany na ośmioletnie dziecko. Oczywiście wieloletni policjant po przejściach spotykał się już z gorszymi minami i gorszymi słowami.
- Panie Adler, Kasumi dzisiejszego dnia wykazała się wyjątkowo nagannym zachowaniem. Na przerwie śniadaniowej wdała się w bójkę! To niedopuszczalne. Żadne dzieci nie powinny się bić, ale po dziewczynce naprawdę się tego nie spodziewałam!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 29 Sie 2016 - 19:18

Może zabrzmi to dziwnie, ale Danowi ulżyło. Jeszcze przed chwilą niewiedza sprawiała, że jego ojcowski umysł wypełniały obrazy rozmaitych przerażających wydarzeń. Teraz wiedział jednak,że chodzi o bójkę. Bójka była czymś do pewnego stopnia normalnym. Siniak na buzi jego córeczki, z drugiej strony...w głowie Adlera zakiełkowało nowe uczucie. Gniew. Złość, jaką może odczuwać niedźwiedzica broniąca swoje młode. Powoli wciągnął powietrze nosem, aby po chwili wypuścić je ustami. Nie wypadało się wnerwiać przy wychowawczyni własnej córki.
- Pani Onizuka. - Zaczął po krótkiej chwili. - Kto jeszcze uczestniczył w tej bójce? Czy wiadomo kto był prowokatorem?
Dan był zły na nauczycielkę. Słowa, którymi nauczycielka rozpoczęła rozmowę brzmiały, jakby Kasumi była jedyną uczestniczką i winowajczynią starcia. Jakoś nie bardzo chciało mu się wierzyć by tak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sro 21 Wrz 2016 - 15:28

- Panie Adler, proszę mi wierzyć, że wyciągniemy konsekwencje także od drugiego dziecka zamieszanego w bójkę. Mamy jednak nagranie z kamery na korytarzu szkolnym i słowa innych uczniów. To Kasumi zaczęła. Uderzyła kolegę torbą w plecy.
*Ładna twarz nauczycielki nadal wyrażała chęć nagany. Wskazywało na to zmarszczone czoło, ściągnięte usta oraz stałe patrzenie w oczy znacznie wyższego od siebie mężczyzny. Pani Onizuka skrzyżowała przedramiona na piersiach przyciskając do nich dziennik.*
- Jak twierdzi Kasumi, chłopak którego pobiła chciał wymusić śniadanie od innego ucznia. Zapewne będzie Pan tłumaczył swoją córkę ale chciała bym, aby Pan z tego zrezygnował i zamiast tego próbował jej wpoić odpowiednie wartości. Jak sądzę zgadza się Pan, że to lepsze wyjście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Wto 27 Wrz 2016 - 15:57

Przez krótką chwilę spojrzenie Dana stało się twarde i ostre niczym klinga miecza. Jego córka była „tą złą” tylko dlatego, że broniła kogoś przed wymuszającym śniadania bachorem? Jakim prawem? Mężczyzna już miał zacząć się kłócić, gdy zdał sobie sprawę, że nie ma sensu tego robić. Pani Onizuka wyglądała i zachowywała się jak japonka z babki na prababkę. Takie osoby żyły zazwyczaj wedle bardzo sztywnych reguł i miały duże trudności ze zrozumieniem zachowania osób, które je łamią. Nawet jeśli sprawa była słuszna. Inna sprawa, że Adler nie chciał aby Kasumi miała przez niego jeszcze większe kłopoty. Gdyby przegiął belferka mogłaby, świadomie lub nie, traktować małą jako dziecko nieodpowiedzialnych rodziców, wychowankę rozbitej rodziny...po co to komu. Blondyn odetchnął lekko, po czym się skłonił.
- Z pewnością ma Pani rację. - Powiedział oficjalnym tonem. - Zapewniam Panią, że przeprowadzę z córką stosowną rozmowę. Teraz, jeśli Pani pozwoli odwiozę ją do domu. Życzę miłego dnia i przepraszam za zachowanie Kasumi.
Skończywszy mówić dan skłonił się sztywno i szybko ruszył ku samochodowi. Starał się utrzymywać poważny i ponury wyraz twarzy. „Show must go on”, jak to śpiewał pewien artysta. Gdyby teraz policjant wyszedł ze swojej roli nauczycielka mogłaby się domyślić, że absolutnie nie zgadzał się z jej zdaniem. Alder wsiadł do samochodu i posłał Kasumi krótkie spojrzenie.
- Zapnij pasy. - Rzucił tak ponurym tonem, jak się tylko dało, po czym uruchomił pojazd. Rozejrzawszy się wrzucił kierunkowskaz i wyjechał z parkingu. Gdy tylko szkoła i pani Onizuka zniknęły ze wstecznych lusterek odetchnął głęboko. - Kasumi, bardzo cię boli? Czy poza buzią uderzył cię jeszcze gdzieś? Co to za kretyn?
Ups...nie tak chciał zacząć tą rozmowę. Planował spokojnie zapytać córkę o jej wersję wydarzeń. Nauczyciele nie pozwolili by w końcu aby uczennicy coś się stało. Szanse, że dziewczynka odniosła jakieś poważniejsze obrażenia były więc doprawdy znikome. I co z tego? Kasumi miała, cholera, siniaka na buzi! Co za idiotyczny bachor śmiał ją uderzyć? Czy nie zrobił jej większej krzywdy? Czy nic jej nie groziło? Czy płakała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 10 Paź 2016 - 18:22

- Nie boli za bardzo tato. - Dziewczynka posyłała swojemu tacie wesoły uśmiech ukazujący wszystkie obecne ząbki. Widocznie była dumna z siebie. - Pani Narro mówiła, że Kenji skończył gorzej!
Zadowolona z siebie dziewczynka wspominała, najwyraźniej, słowa szkolnej pielęgniarki. Pani Narro była kobietą niskiego wzrostu ale za to słusznej postury. Miała naturalnie szerokie ramiona i biodra, a całości dopełniała spora nadwaga. W swoim fartuchu wyglądała więc niemal jak rycerz w długiej kolczudze z gier komputerowych. Dan dotychczas zdołał spotkać ją tylko dwa razy, raz gdy Kasumi przewróciła się na zajęciach z gimnastyki i drugi raz, gdy złapała grypę od innych dzieciaków. W obu przypadkach Adler odbierał swoją córeczkę ze szkoły wprost z gabinetu Pani Narro. Ta zaś przyglądała mu się, zupełnie jakby szukała w nim czegokolwiek, co można skrytykować.
Tym czasem samochód spokojnie przecinał ulicę zatłoczonego miasta. Tępo podróży może nie było bardzo duże, ale przynajmniej postępowało. Było też na tyle nieduże, by Dan dostrzegł swojego nowego sąsiada. Mężczyzna najwyraźniej parkował nieopodal szkoły i pakował do auta pudła z meblami zakupionymi w pobliskim meblowym. Tym razem sąsiad nie zwrócił na niego uwagi zajęty dźwiganiem ciężarów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 23 Paź 2016 - 19:50

Dan ponownie zwrócił uwagę na nowego gościa z sąsiedztwa, który najwyraźniej był do niego przyklejony jakimś super silnym klejem przeznaczenia. A może z jakiegoś powodu go śledził? Przez chwilę w głowie blondyna brzęczał alarm, szybko jednak zamilkł gdy cała jego uwaga skupiła się na córce. Czasami bycie rodzicem było naprawdę ciężkie. Powinien dać Kasumi porządny opiernicz, aby raz na zawsze odechciało jej się bójek. Jako dziewczynka była drobniejsza i delikatniejsza niż koledzy...tak łatwo mogła stać jej się krzywda. Adler nie potrafił jednak pokonać dziwnego poczucia dumy, które go wypełniało. Mała nie tylko wygrała bójkę z roślejszym osiłkiem, ona stanęła w obronie słabszego. Wykazała się odwagą i honorem. Dan potrząsnął lekko głową i wziął głęboki oddech.
- Onizuka Sensei powiedziała, że wdałaś się w bójkę bo twój kolega chciał wymusić śniadanie od innego ucznia. -Zaczął równocześnie zatrzymując samochód na czerwonym świetle. Zostało im jeszcze z pięć minut drogi do ich ulubionej pizzerii.- Co się dokładnie stało? Tylko nie kręć, wiesz że tata umie wyniuchać kłamczuchy z drugiej strony ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 30 Paź 2016 - 23:52

- Kenji to po prostu głąb! Zabrał śniadanie Tetsu i go kopnął.
Kasumi skrzyżowała swoje rączki na piersi i spojrzała przed siebie z mina przedstawiająca gniew. Zapewne nie był to gniew do Dana, a raczej taki wywołany wspomnieniem sytuacji przez nią opisywanej. Dziewczynka wyraźnie była oburzona tym, że Kenji zachował się w podobny sposób.
- No to go uderzyłam torbą i kopnęłam. A później on mnie uderzył, no to ja też go uderzyłam i jeszcze raz i jeszcze go kopnęłam chyba. No i przyszła Onizuka-Sensei i przestaliśmy.
Cała historyjka nie wydawała się być kłamstwem. Dziewczynka zapewne tak właśnie to widziała. Dan za to miał wiele szczęścia ze światłami oraz parkingiem. Do pizzerii dojechał bowiem w niespełna cztery minuty by niemal od razu znaleźć miejsce parkingowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 6 Lis 2016 - 12:59

Dan w milczeniu wysłuchał opowieści córki. W duchu ponownie targały nim dwie sprzeczne emocje: duma i obawa. Sam pamiętał jak notorycznie wdawał się w bójki ze szkolnymi oprychami próbującymi męczyć innych kolegów. Kiedyś nawet złamano mu w takiej walce nos. Blondyn rozumiał więc co musiała czuć i myśleć Kasumi widząc jak bardziej wyrośnięty chłopiec okrada słabszego. Przez chwilę niemal dał się ponieść rozczuleniu typowemu dla rodziców, którzy właśnie dostrzegli wyraźne podobieństwo swych pociech do nich samych. Parkując zastanawiał się jednak co mogłoby się stać, gdyby Kenji uderzył nieco mocniej, albo po prostu przesadnie się zezłościł. Mała dostała prosto w buzię, a więc w głowę. Jako policjant Adler aż za często widywał tragiczne skutki obrażeń czaszki. Śmierć, połamane kręgi szyjne, ciężkie uszkodzenia mózgu...za dużo tego było. Ponure myśli wzmogły delikatny głód nikotynowy, który od jakiegoś czasu czuł. Odruchowo sięgnął ku kieszeni, w której zwykle trzymał paczkę papierosów, jednak przypomniawszy sobie, że jest z nim córka westchnął i opuścił dłoń.
- Za chwilę o tym pogadamy. - Stwierdził wypuszczając córkę z samochodu i zamykając zamki pilotem. - Jemy to co zwykle?
Zazwyczaj Dan i Kasumi raczyli się średnią pizzą z podwójnym serem i pepperoni popijaną colą. Dziewczynka zjadała z tego może z dwa nieduże kawałki, reszta trafiała więc do ojcowskiego żołądka. Tak czy siak znalazłszy ewentualny wolny stolik blondyn zamówiłby co trzeba i uregulował należność, po czym siadłby naprzeciwko córki. Zapewne przy okazji przyniósłby ze sobą podawane zwykle natychmiast napoje.
- Kasumi... - Zaczął Dan nalewając zawartość jednej z małych szklanych butelek do szklanki. Bezwiednie lał napój po ściance w sposób typowy dla piwoszy. Ot, nawyk przejęty od ojca. - Powiedz mi, po co rzuciłaś się na Kenjego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pon 7 Lis 2016 - 13:09

Pizzeria była dzisiaj pełna, choć ale Dan nadal miał szczęście. Akurat zwalniał się bowiem ulubiony stolik Kasumi - odgrodzony ścianką działową i otoczony długą, narożną kanapą oraz dwoma fotelami. Dodatkowo za kasą stała dziewczyna, która zdołała zapamiętać Adlera oraz jego córeczkę z ich poprzednich wizyt w lokalu. Dla tego też dostali ulubione szklanki Kasumi - niskie i niemal okrągłe, których kształt wzorowany był na piłce do gry w nogę. Co prawda piło się z nich niezbyt wygodnie, ale mała uwielbiała je, zapewne z powodu nietypowego kształtu czy coś...
- Tato nie jestem głupia! Nie rzuciłam się na niego... - przez kilka chwil Kasumi brzmiała na oburzoną, tak jakby Dan zasugerował, że zrobiła coś naprawdę bezdennie głupiego. - ... walnęłam go torbą, w środku były książki. Przecież nie można sobą rzucić Tato.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Today at 18:22

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Dana Adlera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs