IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Mieszkanie Dana Adlera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 11 Lis 2016 - 13:26

Dan zmarszczył brwi i wyciągnąwszy dłoń ponad stołem delikatnie stuknął Kasumi palcem w czoło.
- Nie o to pytam, głuptasie. - Westchnął stawiając przed córką napełnioną wcześniej szklankę. - Pytam dlaczego uznałaś, że bijąc się pomożesz Tetsu. Mogłaś przecież, na przykład, zacząć głośno wołać o pomoc.
Dał dziewczynce chwilę do namysłu sam zająwszy się własną colą. Bąbelki syczały cichutko, a szyjka butelki wyda z siebie klasyczne „glugglugglug”.
- Uderzając Kenjego zrobiłaś mu wstyd przed wszystkimi kolegami. - Zaczął po chwili. - Teraz będzie chciał jakoś to sobie odbić, może z pomocą jakiś swoich kumpli. Szkolni brutale cieszą się gdy inni się ich boją, a żeby się ich bano muszą pokazać wszystkim, że są najsilniejsi, że nikt nie może ich bezkarnie pobić. Innymi słowy: uderzając Kenjego najpewniej sprowadziłaś kłopoty nie tylko na siebie, ale i na Tetsu.
Dan powoli obracał pustą już butelkę w palcach wpatrując się w grę światła na szkle. To, co mówił było w równym stopniu pogadanką wychowawczą, co wyrażeniem jego własnych obaw o córkę. Pamiętał jak sam wpędzał siebie i innych w kłopoty. Jako policjant znał też wielu wyrośniętych Kenjich, chcąc nie chcąc wiedział więc nieco o ich stylu myślenia. Cholera, dlaczego bycie dorosłym oznaczało też bycie hipokrytą?
- Co teraz zrobisz, Kasumi? - Niebieskie oczy ojca uważnie wpatrywały się w buzię córki. - Zbierzesz drużynę koleżanek i razem będziecie już zawsze chodzić za Tetsu by upewnić się, że Kenji nic mu nie zrobi? A może chcesz być taka jak Kenji? Bijąc innych pokazywać, jaka to jesteś silna? Poza tym co ja i Twoja mama byśmy zrobili gdyby stała ci się jakaś krzywda?
Ostatnie słowa wypowiedział nieco mniej opanowanym tonem niż planował. Przez chwilę jego myśli pełne były obrazów, na których Kasumi miała rozbitą głowę, albo wstrząśnienie mózgu. Chrząknął w pięść i pociągnął łyk zimnej coli. To pomogło mu odzyskać kontrolę nad sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 12 Lis 2016 - 12:24

Dziewczynka zmarszczyła buńczucznie brwi gdy tata stuknął ją w czoło. Później zaś pokręciła lekko główką, zupełnie jakby chciała strząsnąć z czoła coś co palec ojca na niej pozostawił.
- No... nie pomyślałam jakoś... - po słowach ojca dziewczynka wyraźnie się zmieszała -... ale to co miałam zrobić? Sobie patrzeć jak go bije i jak kradnie?
Opuszczone ku ziemi spojrzenie dziewczynki zapewne było pełne zakłopotania. Trudno bowiem o bardziej zmieszaną istotę, niż dziecko któremu ukochany rodzić wykaże błędy postępowania. Dodatkowym zaś elementem, który sytuacji nijak poprawić nie mógł było to, iż pomimo nowo nabytej wiedzy nadal nie potrafiła by rozwiązać problemu w sposób odmienny i lepszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 19 Lis 2016 - 12:36

Dan westchnął i pokręcił powoli głową. Czuł lekkie wyrzuty sumienia. Kasumi była w końcu tak naprawdę jeszcze bardzo młoda i nie należało być dla niej przesadnie surowym. Nie mniej, skoro już zaczął swoją pogadankę powinien ją ciągnąć tak, by dziewczynka wyciągnęła jak najwięcej właściwych wniosków.
- Wiem, że chciałaś pomóc Tetsu, córeczko. - W tonie głosu blondyna nie pozostało już nic z niedawnej surowości. Można w nim było usłyszeć jedynie absolutne zrozumienie. - Widzę, że jesteś dzielna i chcesz pilnować by słabsi koledzy nie byli krzywdzeni przez tych silniejszych. To dobrze, wiesz?
Mężczyzna złożył dłonie na blacie stoły i splótł palce. Wbrew pozorom nie chodziło mu o to by wyglądać jakoś przesadnie mądrze. Po prostu chciało mu się palić i chciał w ten sposób zapobiec odruchowemu sięganiu do kieszeni.
- Jest w tym wszystkim jedno ale... - ciągnął unosząc zaciśniętą w pięść prawicę. - Siła nigdy nie powinna być twoim pierwszym sposobem na rozwiązywanie problemów. Ona bardzo rzadko coś naprawia, raczej sprawia, że inni też zaczynają bić. W twoim przypadku mogłaś zrobić wiele rzeczy, na przykład: krzyknąć na Kejnego, zawołać nauczycielkę, albo po prostu wyprowadzić tego głąba z równowagi odpowiednimi słowami. Żaden z tych sposobów nie działa w każdej sytuacji, ale o biciu powinno się myśleć dopiero gdy wszystko inne zawiedzie. Pomyśl, co by było gdybym w pracy bił każdego, kto wejdzie na chodnik, albo ukradnie ciastka ze sklepu? Ludzie by się mnie bali i nie lubili by mnie. Znacznie lepiej takiego złodziejaszka nastraszyć, ostrzec przed tym, co się stanie jeśli mnie nie posłucha. Wtedy wszyscy zobaczą, że nie chciałem nikomu zrobić krzywdy. Że jestem dobrym gościem.
Dan rozwarł pięść i wyciągnął otwartą dłoń ku córce.
- Poza tym, Kasumi, zawsze trzeba patrzeć też na innych. To co się dzieje skądś się wzięło, no nie? Skoro Tetsu nie umie się obronić, to może potrzebuje silniejszego, pewniejszego siebie przyjaciela, który nauczy go jak się zachować gdy ktoś go męczy? Może ktoś musi mu pokazać, że jest silniejszy i fajniejszy niż mu się wydaje? A może Kenji zachowuje się jak głąb, bo spotkało go coś bardzo niemiłego? Może próbuje pokazać innym, jaki jest silny, bo myśli że nie ma innego talentu? Nie możemy naprawić wszystkiego, co złe, ale może spróbować pomóc tylu ludziom, ilu zdołamy, co nie?
Adler wyszczerzył zęby w uśmiechu i poczochrał włosy dziewczynki. Jasna cholera, ale się rozgadał. Miał nadzieję, że mała cokolwiek z tego wyniesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 26 Lis 2016 - 9:49

Dziewczynka przysłuchiwała się swojemu tacie spoglądając na dół i trzymając w obu dłoniach szklankę z napojem. Jej zawartość delikatnie krążyła w środku gdy Kasumi kręciła naczyniem.Złagodzenie tonu głosu zdawało się w jakiś sposób odnosić odwrotny skutek. Nie trudno było dostrzec oczywiste - dziewczynka najzwyczajniej w świecie bardziej bała się sprawić zawód tacie niż go rozzłościć. Gdy skończył wyraziła to nawet słowami.
- Tato... jesteś na mnie zły? Bo myślałam, że nie będziesz... Bo słyszałam, że ty też jak trzeba było to biłeś takich jak Kenji i myślałam...
Biedactwo skuliło się nieco bardziej w sobie spoglądając na tatę jedynie przez krótkie chwile, zupełnie niczym szczenie złajane przez swego pana.
- ... i ten, to jak mam nauczyć Tetsu jak się bronić? Przecież nie pokażę mu jak się bić bo to źle.
Tym razem spojrzała już na swego ukochanego Tatę z nieco większą śmiałością. Zapewne oczekiwała mądrej porady co do dalszego postępowania, któż zaś inny mógł jej ją dać niż sam Dan Adler, policjant, były szkolny obrońca no i, co najważniejsze, jej własny tato?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 7 Sty 2017 - 12:45

Widok zakłopotanej córki szczerze Dana rozczulił. Trzeba było szybko działać.
- Kasumi... - Zaczął wciąż się uśmiechając. - Oczywiście, że nie jestem na Ciebie zły. Po prostu przestraszyłem się na myśl, że coś mogło Ci się stać.
Mówiąc objął palcami zaciśnięte dookoła szklanki rączki dziewczynki. Starał się przy tym nadać swojemu głosowi tak ciepły i spokojny ton, na jaki go tylko było stać. Nie powinno to być wyzwaniem – wszak Adler kochał swoją córkę na zabój.
- Pewnie, że tata nie raz się bił. - Przyznał z pewnym zakłopotaniem. - Ale zawsze starał się najpierw jakoś inaczej rozwiązać sprawę.
To było bezczelne kłamstwo. W szkole Dan nie raz i nie dwa wdawał się w bójki starając się w ten sposób przytrzeć nosa szkolnym osiłkom. Prawda była jednak na tyle niewychowawcza, że pewna manipulacja wydawała mu się całkowicie usprawiedliwiona.
- Wiesz, kochanie – Ciągnął. - Mam propozycję. Razem pomożemy Tetsu, ok? Ty możesz, jeśli chcesz, zostać jego przyjaciółką. Przyjaciele sprawiają, że czujemy się odważniejsi i pewniejsi siebie, a szkolne osiłki rzadko chcą bić odważnych i pewnych siebie. Tata za to weźmie Cię jutro do parku i razem poćwiczymy kilka chwytów żebyś wiedziała jak się bronić nie robiąc innym krzywdy. Jeśli chcesz mogę też porozmawiać z mamą Tetsu i zaprosić go żeby ćwiczył z nami. Człowiek, który wie, że w razie czego umie się obronić jest odważniejszy i ciężej go przestraszyć. Co Ty na to, Kasumi?
Adler z uśmiechem czekał na odpowiedź córki. Nie wiedział czy zrobił dobrze, wierzył jednak, że podstawy sztuk walki, szczególnie zaś związana z nimi filozofia, mogą dać dzieciakom zasoby potrzebne do skutecznego radzenia sobie ze szkolnymi agresorami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 13 Sty 2017 - 14:12

Dan mógł mieć racje dając swoje porady, mógł się także kompletnie mylić. Nie wiedział tego, ale jedno wiedział na pewno - odniósł spory sukces. Dziewczynka bowiem uśmiechnęła się i bez najmniejszych zarzutów zgodziła na jego plan. Wyraźnie wierzyła, że rady jej Taty sprawią, że Tetsu za trzy dni stanie się kimś z poziomu Jackie Chana i da sobie radę ze wszystkimi brutalami świata. Dan był niemal pewny, że w jej głowie Tetsu i Ona sama stają się już superbohaterami ratującymi świat dzięki treningom i przyjaźni (i zapewne z dodatkiem świeżo odkrytych supermocy, jak to w mangach, grach i filmach). W końcu w oczach dziecka tata-policjant był człowiekiem zdolnym walczyć lepiej niż każdy zły człek tego świata. Cóż... Dan mógł mieć jedynie nadzieję, że się nie zawiedzie...
Dalsza część posiłku upłynęła całkiem wesoło. Dan rozmawiał ze swoją córeczką o nowinkach ze szkoły, o nowej bajce, którą dziewczynka oglądała, gdy mama była w pracy oraz o tym, że miała niebawem dostać rower i iść na urodziny do swojej przyjaciółki ze szkolnej ławki. Dopiero gdy wsiedli już do samochodu dziewczynka zadała pytanie, które brzmiało dość groźnie...
- A co fajnego u Ciebie Tato dzisiaj? Uratowałeś kogoś?
Dan zaś kątem oka dostrzegł swojego nowego sąsiada, mężczyzna robił akurat zdjęcie swojego samochodu telefonem komórkowym. Pech chciał, że w kadrze musiał być też samochodzik samego Adlera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 13 Sty 2017 - 18:28

Niewinne pytanie zadane przez Kasumi dało niespodziewanie piorunujący efekt. Dan zesztywniał na moment,a rysy jego twarzy stężały. Prawica, którą chciał właśnie uruchomić silnik zadrżała tak mocno, że breloczek zwisający przy kluczykach zatrząsł się niczym wahadełko. Palce lewej dłoni zacisnęły się zaś na kierownicy z siłą, od której zbielały paznokcie. Przez ułamek sekundy Adler poczuł widmo żelazistego zapachu krwi. Mężczyzna wziął głęboki, powolny oddech i spróbował skupić myśli na córeczce. Za nic nie chciał by jego dziwne zachowanie ją przestraszyło. Dobra motywacja trochę pomogła.
- A wiesz, nic wielkiego. - Powiedział nieco zachrypniętym głosem. - Był taki wypadek samochodowy i tata musiał pomóc jednej pani żeby mogła ją zabrać karetka.
Uf, udało mu się powiedzieć coś w miarę składnego. Dobrze, nawet bardzo dobrze! Blondyn nieco się rozluźnił i w końcu uruchomił samochód. Już miał ruszać, gdy ponownie dostrzegł swojego nowego sąsiada. Zmarszczył brwi przyglądając się zachowaniu młodego mężczyzny. Jaka była możliwość, że kilkukrotnie, w różnych miejscach i o zróżnicowanej porze spotka się tą samą osobę? Zaskakująco niewielka. Inna sprawa, że podobne robienie zdjęć nieco za bardzo kojarzyło się z technikami szpiegowskimi widywanymi w filmach akcji. Czyżby chłopak był jakimś psycholem, albo prywatnym detektywem? Dlaczego miałby się interesować zwyczajnym policjantem? Dan już chciał wysiąść z auta i podejść do sąsiada, gdy ponownie przypomniał sobie o Kasumi. Teraz nie było czasu na załatwianie tego typu spraw. Adler obiecał więc sobie, że rozmówi się z „przypadkowym człowiekiem” gdy mała wróci już do mamy. Tymczasem należało wrócić do domu. Blondyn ruszył więc i ostrożnie wśliznął się w powstający korek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 14 Sty 2017 - 0:00

W drodze do domu Dan przedarł się przez korki na dwóch ulicach oraz pokonał ulice pod swoim mieszkaniem dwukrotnie szukając miejsca parkingowego. Mógł je znaleźć za pierwszym razem, ale ustąpił uprzednio Pani Tomoe - starszej sąsiadce mieszkającej pod Danem. Kobieta miała problemy z chodzeniem, więc miejsce bliżej domu było dla niej szczególnie istotne. Po drodze Kasumi nie dawała mu zbyt wiele czasu na trapiące rozważania, jej buzia prawie w cale się nie zamykała.
W końcu Dan dotarł do swojego mieszkania i wpuścił do środka swoją latorośl. Kas niemal od razu skierowała się do miejsca, gdzie zwykle zostawiała swój szkolny plecaczek. Dan miał zaś chwilę by samemu przejść transformacje pomiędzy Adlerem wyjściowym a Adlerem domowym. Nie zdołał jeszcze porządnie zdjąć butów, gdy dziewczynka podeszła do lodówki. Przyglądała się zawartości przez kilka chwil z pełnym skupieniem, a później otwarła buzię po raz kolejny.
- Tatoo, a masz może mój sok?
Tato oczywiście miał sok, przecież go kupił! Trzeba tylko sięgnąć do torby z zakupami... która została w samochodzie... szlag...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 14 Sty 2017 - 23:21

Dan wpierw palnął się dłonią w czoło, a później uśmiechnął przepraszająco.
- Pewnie, że mam. - Powiedział drapiąc się po potylicy. - Tyle że starczy wiek sprawił, że zapomniałem zabrać zakupów z bagażnika.
Adler wziął kluczyki oraz klucze do mieszkania i ruszył ku drzwiom.
- Zaraz będę. - Rzucił obracając się przez ramię. - W razie czego hasło to „obento”. Nie otwieraj nikomu, kto go nie zna!
Pójść na dół i zabrać rzeczy z auta. Nie brzmiało to jak jakoś wyjątkowo skomplikowana misja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 15 Sty 2017 - 1:02

Dan ruszył na dół dość energicznym krokiem na korytarzu dostrzegając tylko kątem oka nowego sąsiada. Młody mężczyzna spokojnie otwierał drzwi do swojego własnego mieszkania. Stały przy nim dwie wielkie siaty z zakupami. Nie zauważył chyba nawet dobrze obecności Adlera skupiony na próbie znalezienia klucza w kieszeni spodni.
Policjant zszedł na dół w kilku szybkich susach i dotarł do samochodu. Zakupy, rzecz jasna, czekały spokojnie na swoją kolej. Nie pozostawało nic więcej, niż wziąć ze sobą torbę i wrócić do swojego domu i do swojej córki. Czy coś, cokolwiek mogło pójść nie tak przy tak prostej czynności?
Dan nie sądził, żeby cokolwiek mogło pójść nie tak... a jednak...
Huk wystrzału przeciął ciszę klatki schodowej krusząc ostatecznie spokój dzisiejszego dnia. Dan znał się nieco na broni i szybko zrozumiał, że strzał dobiegał z góry i strzelano z broni sporego kalibru. Może jakiegoś rewolweru albo strzelby?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 15 Sty 2017 - 1:27

Dan zesztywniał na kilka sekund. Wystrzały z wielkokalibrowej broni w tej okolicy? Z tego co wiedział nikt tu nawet nie trzymał tego typu pukawek. Nie było jednak czasu na zastanawianie się, trzeba było zobaczyć, czy nic nikomu nie grozi. Och, chodziło oczywiście przede wszystkim o Kasumi. Wszystkie niezwykłości tego dnia sprawiły, że Adler stał się nieco paranoiczny. Bezwiednie ściskając w lewej ręce zakupy mężczyzna ruszył w stronę, z której usłyszał wystrzały. Wyuczonym godzinami szkoleń oraz praktyki odruchem sięgnął po telefon komórkowy by zadzwonić do swoich kolegów po fachu. Wbrew filmowym fantazjom pierwszą czynnością, jaką podejmował w podobnych sytuacjach każdy policjant było poinformowanie odpowiednich osób: podanie adresu i natury wezwania.
Dan chciał jak najszybciej znaleźć się przy drzwiach swojego mieszkania. Upewnić się, czy Kasumi nic nie grozi. Nie oznaczało to oczywiście, że nie zareaguje jeśli na niższych piętrach zobaczy coś niepokojącego. W takim wypadku pewnie spróbowałby się przyczaić i rozeznać w sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 15 Sty 2017 - 3:29

Dan złapał za telefon i ruszył biegiem po schodach słysząc jak sygnał wybierania numeru miesza się z odgłosem krzyku przerażenia. Krzyku, który zdecydowanie pochodził wprost z gardła małej Kasumi.
- ZAMKNIJ SIĘ!
Ryknął po chwili męski głos, Dan zaś usłyszał jak krzyk zamienia się w łkanie. Męski głos... głos w jakiś sposób znany.
Dan w końcu stanął przed drzwiami swojego mieszkania. Ogromna dziura ziała w miejscu, gdzie powinien znajdować się zamek oraz klamka. Zawiasy lekko się skrzywiły. Drzwi wisiał na nich teraz sztywno uchylone na tyle, aby Adler mógł zerknąć do środka. Niemal od razu spostrzegł coś, co straszliwie go przeraziło.
Na ziemi nieopodal drzwi siedziała Kasumi ściskając swoją buzię w drobnych dłoniach. Spomiędzy paluszków przeciekała drobna stróżka krwi. Dwa kroki od niej stał mężczyzna - nowy sąsiad. W dłoni trzymał strzelbę o dwóch spiłowanych lufach. Z jednej z nich unosiła się delikatna stróżka dymu. Sam mężczyzna ubrany był dokładnie tak jak przed chwilą, nie miał na sobie jedynie kurteczki, a dzięki temu do głowy Dana zaczęły docierać fakty.
Najpierw zauważył ten najdrobniejszy a zarazem najbardziej istoty - bliznę po postrzale na prawym ramieniu. Poza tym dostrzegł również na przedramionach tatuaże więzienne. To wystarczyło, aby przypomnieć Adlerowi na wpół zapomnianą twarz. Ten nos, te oczy, te brwi... w końcu zrozumiał, czemu nowy sąsiad wydawał mu się znajomy. Blizna po postrzale znajdowała się dokładnie w tym samym miejscu, w które siedem długich lat temu Josuke postrzelił agresywnego ćpuna. Tego samego ćpuna, któremu Dan zawdzięczał swoją bliznę na dłoni. Tatuaże a rękach świadczyły, że był w więzieniu, ale najwyraźniej zdołał już odsiedzieć swoje.
Czemu wcześniej go nie poznał? Cóż, upływ czasu zmienił go, chłopak miał teraz inne ubranie, inną fryzurę, inny kolor włosów a nawet nieco inne rysy. Osiem lat wiele mogło w człowieku zmienić.
Mężczyzna dostrzegł Adlera przez uchylone drzwi i wyszczerzył się prowokacyjnie.
- Widzisz Skurwysynu, tym razem otwarłem drzwi zanim dotarłeś na miejsce. Odłóż jebany telefon.
Obrzyn uniósł się lekko do góry celując z wola w Dana. Policjant zaś mógł by właśnie usłyszeć, jak ze słuchawki dobiega głos dyspozytora policji.
-Halo? Halo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Czw 19 Sty 2017 - 17:29

Dan przez krótką chwilę stał w absolutnym bezruchu. Przerażenie wywołane najpierw krzykiem córki, później widokiem wyważonych drzwi własnego mieszkania, a wreszcie obrazem Kasumi, która ewidentnie została zraniona do krwi całkowicie odebrało mu rozum. Po chwili strach zaczął ustępować pod potężną, szumiącą falą gniewu. Blondyn zacisnął zęby z taką siłą, że aż zazgrzytały, a jego mięśnie napięły się niczym postronki. Chciał skoczyć do przodu i zacisnąć palce na szyi popaprańca, który śmiał skrzywdzić jego dziecko. Problem stanowiła spiłowana strzelba. Broń o takiej mocy oraz rozprysku pocisków nie dawała wielkich szans na udaną bohaterską szarżę. Adler wciągnął powietrze nosem i wypuścił ustami. "Myśl, patrz, dostrzegaj" – rzucił do siebie w myślach. Po krótkiej chwili puścił torbę z zakupami i uniósł lewą dłoń aby pokazać, że nie jest uzbrojony. Następnie zgodnie z poleceniem odłożył telefon kładąc go obok swojej prawej nogi.
- Czego chcesz? - Wycedził unosząc drugą rękę i powoli przekraczając próg mieszkania. O wściekłości, jaką czuł świadczyły już niemalże tylko zmarszczone brwi, zacięte usta oraz zimny niczym ostrze noża ton głosu. - Po co to wszystko?
Dan celowo nie mówił do Kasumi. Próbował skupić całą uwagę ćpuna na swojej osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 28 Sty 2017 - 22:48

- POWOLI!
Ryknął mężczyzna, gdy tylko Dan zaczął schylać się z telefonem. Przez te kilka sekund, nim Dan spowolnił swój ruch w jego oczach widać było szaleńcze błyski. Nie wystrzelił jednak, wyraźnie napawał się tym, że Adler słuchał go nawet w tak bardzo bezpodstawnych rzeczach. W końcu policjant i tak odkładał telefon bardzo powoli.
- Po co? - odezwał się głosem, w którym narastały wysokie tony zbliżające jego brzmienie do wycia. - PO CO? WSADZIŁEŚ MNIE DO MAMRA NA TYLE LAT! ROZDEPTAŁEŚ CAŁE MOJE ŻYCIE!
Głos szaleńca przeszedł do wysokiego krzyku, zaś sam napastnik zaczął robić drobne kroki w stronę Dana. Po chwili zaczął jednak cedzić słowa tak, że przypominały nieco syk jadowitego węża.
- Straciłem wszyystko. Straciłem pracę... dom... straciłem rodzinę... A tamta suka... śmiała się ze mnie, gdy siedziałem w celi. Śmiała się, rozumiesz? Przyszła, i się ŚMIAŁA! A to wszystko przez Ciebie i tego durnego Yoshiego. Taaaak... on też zapłaci...
Gdy wreszcie szaleniec znalazł się blisko Dana spojrzał na niego swymi rozświetlonymi przerażającym blaskiem oczyma i zamachnął się lewą pięścią w stronę twarzy policjanta. Adler widział, jak jego pokryta tatuażem dłoń poczęła się do niego zbliżając zadając prosty cios sierpowy ku prawemu policzkowi policjanta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 28 Sty 2017 - 23:56

Dan pewnie mógłby się zastanowić nad tym, jakie bzdury opowiada agresywny ćpun, który wtargnął do jego mieszkania. W końcu to nie interwencja policyjna, a nałóg i pewnie jeszcze pięćset innych czynników sprawiło, że trafił do więzienia. Za podobnymi myślami poszłaby zapewne próba wciągnięcia agresora w dialog. Przestępca nie dał jednak blondynowi czasu na podobne grzeczności. Jako osoba od bardzo wielu lat obyta z rozmaitymi sztukami walki Adler szybko wyłapał okazję. Zasadnicza przewaga wynikająca z posiadania broni palnej polegała na zasięgu oraz prędkości, z jaką pocisk pokonuje odległość. Podchodząc by go uderzyć bandzior zrezygnował z tejże i dał mu szansę na kontratak.
Dan poczuł jakby czas spowalniał. Widział rozwarte szeroko oczy napastnika, jego wyszczerzone w zwierzęcym grymasie zęby, a także lewą pięść dążącą prosto do celu. Ręce policjanta były uniesione ku górze i zgięte w łokciach, co paradoksalnie dawało wcale niezłą pozycję wyjściową. Wystarczyło jedynie ugiąć kolana dla uzyskania niezbędnej stabilności.

Raz:
Jeden obrót w stawie łokciowym, a lewa dłoń Dana pomknęła po półokręgu wiodącym dół i na zewnątrz. Palce zacisnęły się od góry na nadgarstku uzbrojonej ręki ćpuna odwodząc ją tak, że lufa celowała w okolice drzwi. Jednocześnie prawicą złapał nadgarstek ręki, która miała go uderzyć i pociągnął tak, że pięść celowała jedynie w powietrze.

Dwa:
Wykorzystując siłę ruchu przeciwnika Adler chciał jednocześnie mocno szarpnąć jego lewicę w dół i dopchnąć prawicę ku górze ku sufitowi. Istniała duża szansa, że ćpun wystrzeli. Należało więc upewnić się, że trafi jedynie sufit lub ściany. Jednocześnie prawa noga blondyna wysunęła się trochę w bok i do przodu opierając o lewą nogę napastnika. Połączenie tych manewrów powinno zaowocować tym, że narkoman upadnie na plecy, a policjant znajdzie się dokładnie nad nim.

Gdyby się udało:
Czas na nowo ruszył normalnym torem. Dan mocno docisnął ręce bandyty do ziemi i usiadł na jego biodrach by wywrzeć dodatkowy nacisk oraz uniknąć kopnięcia. Doprowadziwszy przeciwnika do parteru mógłby wreszcie dać upust wściekłości, którą mógł czuć jedynie kochający rodzic widzący, że ktoś skrzywdził jego dziecko.
- Fuck you! - Warknął z rozpędem uderzając górną krawędzią czoła w nos ćpuna. - Miałeś swoją szansę!
Przez następną chwilę wyprowadzony z równowagi blondyn rytmicznie uderzał głową w to samo miejsce na twarzy przeciwnika. Nie powinien tego robić. To nie było zachowanie profesjonalnego policjanta. Co innego jednak, gdy jest się na służbie i broni obcych ludzi, a co innego kiedy ktoś zagraża jedynej osobie, która nigdy go nie opuściła. Dan zapewne uspokoił się dopiero czując, że narkoman stracił przytomność. Pewnie uderzyłby jeszcze raz. Tak dla pewności. Wstałby wtedy z niego zabrawszy wcześniej dwururkę i przeszukawszy go pod kątem jakiejś innej broni.
- Kasumi. - powiedział tak spokojnym głosem, na jaki tylko go było stać. - Nic ci nie jest?
Upewniwszy się, że główne zagrożenie minęło usiadł obok córki kładąc broń na ziemi obok swojego uda.
- Pokaż tą buzię, kochanie. - wyszeptał próbując delikatnie odsunąć jej dłonie od twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 29 Sty 2017 - 0:54

Krok za krokiem, takie postępowanie nakazywał rozsądek. Krok za krokiem pokonywać kolejne trudności, aby ostatecznie doprowadzić do całkowitego rozwiązania problemu. Krok za krokiem dotrzeć do bezpieczeństwa. Większość ludzi traciła życie właśnie ze względu na to, że nie potrafili postępować w ten sposób. Dan Adler do nich jednak nie należał. Krok za krokiem unieruchomił nierozważnego napastnika, następnie zaś dał upust przynajmniej części swojej wściekłości. Ciosy spadły na twarz szaleńca z czasem pozostawiając na jego czole nie tylko straszliwego sińca, ale również krwawiące pęknięcie skóry. Dan nie wiedział nawet, przy którym uderzeniu spudłował i złapał niedoszłemu zabójcy nos, rozbił wargę oraz całkowicie rozkwasił jedną z brwi. Nie bardzo go to zresztą obchodziło. Świr leżał na ziemi zlany krwią, to było ważne.
Adler szybko przeszukał nieprzytomnego mężczyznę. Bez trudu znalazł paczkę amunicji do broni śrutowej w jego kieszeni oraz nóż w bucie. Następnie zaś z tym niewielkim arsenałem udał się do swojej córeczki. Rozpłakana dziewczynka chowała buzię w dłoniach. Dan położył obrzyna obok niej dbając o to, aby nie był skierowany lufami w stronę Kasumi. Wszakże z jednej z nich nadal nie wypalono.
Kasumi powoli poczęła odsuwać dłonie od swojej twarzy, Dan zaś zdołał ledwie zauważyć rozcięcie na jej kości policzkowej. Musiała zostać uderzona w buzie na tyle mocno, by skóra pękła na kości uwalniając strumyczek złożony z kropelek krwi. Nie zdołał jednak jeszcze dobrze przyjrzeć się córce, gdy kątem oka dostrzegł coś innego...
Nieprzytomny, zdawało by się, napastnik wykrzywił swoją twarz w niezwykle wściekłym grymasie. Na jego potłuczonej i zakrwawionej twarzy grymas ten zdawał się być zupełnie niemal pozbawiony cech człowieczych. Jedno otwarte oko było przekrwione, drugie zalewała opuchlizna oraz fala krwi. Wyszczerzone zęby miały czerwone zabarwienie z powodu rozbitej wargi. Nie to jednak było najważniejsze...
Dan sam nie wiedział gdzie jeszcze mężczyzna mógł schować pistolet, musiał to jednak jakoś zrobić. Teraz bowiem unosił się lekko na lewym łokciu a w prawej trzymał niewielki rewolwer stworzony raczej do kobiecej dłoni. Rewolwer wymierzony nie w Dana, jak policjant zdał sobie sprawę z przerażeniem, a w jego córkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 29 Sty 2017 - 1:09

Dan nie myślał, lecz zadziałał odruchowo. Zacisnął palce ręki na leżącej obok dwururce, po czym nie podnosząc broni z podłogi wystrzelił w dzierżącego pistolet napastnika. Blondyn miał nad przeciwnikiem pewną przewagę: nie był obity, jego oczy działały dobrze, nie został dopiero co ogłuszony licznymi uderzeniami w głowę, oraz był trzeźwy. To wszystko mogło się składać na znacznie lepszy czas reakcji. Ponadto jako policjant był wyszkolonym strzelcem, podczas gdy jego przeciwnik zapewne niewiele miał w życiu okazji do treningu. Dodatkowo strzelba ma na tak małej odległości zasadniczą przewagę siły ognia.
Adler nie mógł jednak nie spróbować jakoś zasłonić córki przed pociskami. Dlatego też jednocześnie uniósł tułów i przechylił się tak by jak najlepiej schować ją za własnym ciałem. Dziewczynka była jeszcze mała i raczej drobnej budowy, co tym razem mogło decydować o jej zdrowiu, a nawet życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 29 Sty 2017 - 1:55

Odgłos podwójnego wystrzału rozszedł się po budynku niczym uderzenie bliźniaczych piorunów wywołując drżenie strachu u i tak już przerażonych mieszkańców. Dla stojącego na dole Owari Tomo i jego partnera - Katsu Nobu był to jednak przede wszystkim sygnał do większego pośpiechu. Wezwano ich do "trudnej do zidentyfikowania sytuacji". Teraz wiedzieli już, że sytuacja ta wymknęła się spod kontroli. Wymienili się tylko spojrzeniami i ruszyli biegiem po schodach wyjmując służbową broń. Gdy jednak dotarli na miejsce zrozumieli, że broń nie będzie im już potrzebna...
Na ziemi przy wejściu do mieszkania widać było ogromną plamę krwi. Jej źródłem był mężczyzna, którego trudno było teraz rozpoznać. Śruciny trafiły mu w twarz i górną część klatki piersiowej praktycznie pozbawiając go rozpoznawalnych cech na tych częściach ciała.
Ledwie kilka kroków dalej ich znajomy z komendy - Dan Adler - przytulał do siebie swoją córeczkę. Jego twarz była zlana krwią a na prawym ramieniu widać było wolno rozkwitającą plamę krwi. Przed Tomo stanęło więc wyzwanie zrozumienia tego, co właśnie się stało.
- Adler? Co się stało?

(trafienie w ramię to draśnięcie. -12 PŻ)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 29 Sty 2017 - 2:19

Dan początkowo zupełnie nie zwrócił uwagi na policjantów. Wystrzeliwszy odrzucił strzelbę, po czym złapał się za postrzelone ramię wydając z siebie coś pomiędzy stłumionym krzykiem a przeciągłym warknięciem. Niech kto mówi co chce, ale nie ma chojraka, który bez skargi zniesie ranę postrzałową.
- Fuck! - Syknął blondyn - Kasumi! Nic ci nie jest?!
Adler może i silił się na spokój, jednak wyraźny ból, który było słychać w jego głosie oraz to, że mówił przez zaciśnięte zęby nie robiły specjalnie spokojnego wrażenia. Mężczyzna mocno przytulił dziewczynkę zdrową ręką gładząc ją po włosach. Niechcący zostawił na nich nieco własnej krwi.
Gdy Dan wreszcie dostrzegł innych funkcjonariuszy wbił w nich wściekłe spojrzenie swych błękitnych oczu.
- Na co czekasz Owari?! Nie widzisz, że gość napadł na nas z bronią?! - Warknął niezbyt przyjemnym tonem. - Wezwijcie karetki!
Po chwili Adler ponownie przeniósł całą swą uwagę na dziecko.
- Już dobrze, Kasumi. - Mruczał tak spokojnie, jak tylko potrafił w swoim obecnym stanie. - Bandyta już cię nie skrzywdzi, kochanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 29 Sty 2017 - 23:37

Zapewne z oczu policjanta, który nie dostrzegł małego rewolweru lezącego obok poszarpanych zwłok sytuacja nie była tak oczywista. W końcu jedyna broń palna, jaką widział była po stronie Adlera. Nie tylko zresztą broń palna, ale również i amunicja oraz nóż. Słowa Dana miały jednak wiele sensu - bez względu na przebieg wypadków liczyła się teraz przede wszystkim karetka.
Następne wydarzenia był dla Dana nieco zamazane. Na pewno trafił do szpitala wraz ze swoją córeczką, na pewno został wstępnie przesłuchany jeszcze nim został ze szpitala wypuszczony. Rany jego i jego córki okazały się raczej powierzchowne. Kula otarła się jedynie o jego ramię pozostawiając długą, płytką bruzdę. Lekarz przyznał, że za kilka tygodni Dan będzie miał kolejną bliznę do kolekcji. Ranka na buzi Kasumi również miała pozostawić ślad na całe życie. Była niewielka, ale za to głęboka. Skóra pękła się bowiem od siły uderzenia tępym narzędziem.
Kolejne dni leciały szybko na mieszance poczucia winy i środków przeciwbólowych. Nie zdarzyło się podczas nich już nic więcej przykrego. Podczas krótkiej rozprawy sądowej Dan został uznany za niewinnego i całkowicie uwolniony od zarzutów. W trakcie śledztwa wykryto, że mężczyzna był pod wpływem ciężkich narkotyków i alkoholu. Nie odkryto jedynie w jaki sposób zdołał zdobyć broń. Dan otrzymał dwa tygodnie wolnego od pracy, dzięki którym miał wrócić do zdrowia i uspokoić się trochę po traumatycznych przeżyciach.
Jedynym niemiłym przeżyciem był powrót Midori. Była żona Dana wpadła w prawdziwą furię słysząc, że ich córeczce zagrażało cokolwiek z powodu pracy Adlera. Chodziła po pokoju szpitalnym (w którym jeszcze Dan był) i krzyczała tak, jak chyba nigdy. Ostatecznie obiecała mu, że nigdy już więcej nie zobaczy Kasumi i trzasnęła drzwiami. Dana nawet nie zdziwiło, że tego samego dnia wieczorem Midori zadzwoniła do niego i przeprosiła. Dwa dni później zaś, gdy Dan wyszedł ze szpitala sama przyprowadziła do niego Kasumi prosząc, aby zajął się nią przez cały tydzień. Cały wolny tydzień!
Mała Kas zdawała się radzić sobie ze sprawą lepiej niż jej ojciec. Pochwaliła się koleżankom przez telefon, że razem z tatą obronili się przed wariatem ze spluwą. Niewiele dziewczynek w jej wieku może się czymś takim pochwalić. Jedynym, co martwiło Dana były koszmary Kasumi. Dziewczynka często budziła się w nocy i patrzyła na drzwi. Zapytana mówiła zwykle, że widziała tam tego wariata. Sny powtarzały się przez 6 nocy, później urwały się całkowicie.
Dziesięć dni po całym zajściu, w poniedziałek, Dan odprowadził Kasumi rano do szkoły a następnie miał przed sobą niemal cały dzień do dyspozycji. Midori wróciła do Karakury wczorajszego wieczora i miała odebrać córeczkę ze szkoły. Rana na ramieniu Dana niemal już nie bolała. Pozostała po niej jedynie głęboka, czerwona bruzda dająca się we znaki jedynie podczas poddawania ramienia dużemu wysiłkowi. Poranek był przepiękny, choć prognoza informowała o wieczornych opadach.

(spokojnie opisz jeśli chcesz coś ważnego w ciągu tego czasu robić. Zaznaczam, że z tych 10 dni Dan spędził w szpitalu dwa i pół - wyszedł w zeszły poniedziałek koło 14.00. Midori odwiedziła go w szpitalu w niedzielę a córeczkę oddała pod opiekę w poniedziałek kolo 15.00)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 4 Lut 2017 - 17:31

Podczas pobytu w szpitalu Dan czuł się dziwnie otępiały. Niby czuł, że boli go ramię, ale wydawało się to bardzo odległe. Wiedział, że składał zeznania i uczestniczył w rozprawach, lecz czuł się raczej jak widz oglądający to wszystko w telewizji. Zabiegom personelu medycznego poddawał się z nietypową dla siebie bierną uprzejmością.
Blondyn przebywał wtedy dość głęboko w świecie swoich myśli. Zastanawiał się jak doszło do horroru, który rozegrał się w jego mieszkaniu. Jak to się stało, że nie poznał człowieka, który niemalże rozwalił mu rękę? Dlaczego nie zdążył go powstrzymać zanim wywalił drzwi i skrzywdził Kasumi? Jak doświadczony policjant mógł nie unieruchomić powalonego bandyty jakimś sznurem albo czymś w tym guście? Mógł uniknąć tylu złych rzeczy, gdyby tylko pomyślał. Szlag, szlag, szlag...
Adler ożywiał się jedynie przy córce. Gdy była w szpitalu starał się być tuż obok i wspierać ją tak jak tylko potrafił. Zgrywał wesołkowatego twardziela, aby potworne wydarzenia przekuć na niebezpieczną przygodę z dobrym zakończeniem. Ostatecznie cóż innego mógł zrobić? Czekał przy tym na rozmowę z Midori. Z jednej strony obawiał się reakcji byłej żony, z drugiej zaś zgadzał się z nią w całej rozciągłości. Sam uważał, że Kasumi nie padłaby ofiarą brutalnej napaści gdyby jej ojciec był, dajmy na to, sprzedawcą w sklepie. Dan przyjął reprymendę milcząco przytakując ruchami głowy. Raz czy dwa głośno przyznał swojej eks rację oraz przeprosił. To zapewne jedynie rozsierdziło wściekłą mamę.
Po wyjściu ze szpitala Adler poczuł się nieco lepiej. W końcu mimo szumnych zapowiedzi nie stracił córki. To było najważniejsze. Przez następny tydzień sumiennie wykonywał wszelkie obowiązki taty. Przygotowywał posiłki, włączał bajki, organizował zabawy. Pozwolił sobie nawet pomalować paznokcie u lewej dłoni. Na różowo. Blondyn z troską obserwował zachowanie Kasumi. Zapewnił jej nawet opiekę policyjnej pani psycholog, ale mała nie polubiła specjalistki i kategorycznie odmówiła dalszych wizyt.
Poza koszmarami córki Dana martwiła jeszcze jedna sprawa. Brak wyrzutów sumienia związanych z odebraniem życia narkomanowi. To nie pasowało do jego przekonań na własny temat. Alder zawsze chciał wierzyć, że jest osobą szanującą absolutnie każde ludzkie istnienie. Tymczasem na samą myśl o naćpanym napastniku czuł jedynie wściekłość oraz obrzydliwą satysfakcję. Doszło nawet do tego, że nocami, kiedy Kasumi już spała siadał pod ścianą naprzeciwko miejsca, w którym leżały zwłoki bandyty i wpatrywał się w kilka dziurek po śrucinach. Próbował w ten sposób przypominać sobie jak strasznego czynu się dopuścił. Cholera, wyprosił nawet od kolegów kopię akt denata chcąc w ten sposób na nowo uświadomić sobie, że zabił CZŁOWIEKA. Nic to nie dało. Za każdym razem pod ścianą swojego mieszkania widział jedynie demonicznie wykrzywioną maskę wściekłego zwierzęcia. Kogoś, kto chciał by inni cierpieli. Budząc się w nocy Kasumi często zastawała ojca w zamyśleniu kontemplującego ten sam punkt przestrzeni.
- Pilnuję drzwi, żeby żaden wariat nam tu nie wlazł. - Mówił wtedy uśmiechając się tak ciepło i radośnie, jak tylko umiał.
Dan postanowił, że dotrzyma danego córce słowa i spróbuje nauczyć ją oraz Tetsu podstaw samoobrony. Uważał, że w tak niebezpiecznym świecie naprawdę nie może im to zaszkodzić. Poza tym przy okazji mała może poznać techniki relaksacji, które ponoć przydają się po traumatycznych przejściach. Korzystając z wolnych dni rozmówił się z mistrzem prowadzącym dojo, do którego sam uczęszczał oraz spróbował nawiązać kontakt z matką i/lub ojcem Tetsu. Mógłby ją pewnie spotkać odbierając Kasumi ze szkoły, albo spróbować dostać jej numer telefonu od sekretarki. Zapewne wolałby porozmawiać na żywo i w obecności samych dzieci. Tak byłoby mu łatwiej wyjaśnić swoje zamiary.
Dziesięć dni po całym zajściu, odprowadziwszy małą do szkoły zapewne poszedłby do swojego ulubionego parku by nieco potrenować. Nie podobało mu się to, że jedna z jego rąk znowu została osłabiona. Miał zamiar jak najszybciej wrócić do formy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 11 Lut 2017 - 20:38

Zimno...
Jasne drzwi, zimne niczym z lodu...
Cicho...
Jasny korytarz, cichy niczym noc na pustyni
Ciężko...
Jasny łańcuch, ciężki niczym zrobiony z ołowiu
Blisko...
Jasne drzwi, blisko, nie dalej niż trzy kroki stąd
Daleko...
Jasne drzwi, daleko, gdy łańcuch ma za ledwie krok


Pierwszy tydzień wolności od obowiązków służbowych upłynął Danowi nad wyraz szybko. Opiekowanie się Kasumi zdawało się pochłaniać całe niemal dni w mgnieniu oka. Dziewczynka była energiczna jak nigdy i nic nie robiła sobie z opuchlizny oraz rozcięcia na policzku. Oba zniknęły zresztą dość szybko pozostawiając na jej buzi jedynie nieco krzywe, różowe wgłębienie blizny idące wzdłuż kości policzkowej.
Poza obowiązkami domowymi związanymi z zajmowaniem się dziewczynką Danowi doszły jeszcze dodatkowe. Po pierwsze, wychowawczyni wraz z dyrektorem zaprosili go na rozmowę aby ustalić, czy dziewczynka nie potrzebuje pomocy szkolnego psychologa. No i jeszcze doszła jego obietnica...
Dan nie miał wielkich trudności w podjęciu kontaktu z rodzicami Tetsu. Wyglądało na to, że jego mama sama chciała zamienić kilka słów z Adlerem, choć z nieco innych pobudek.
Danowi udało się ją spotkać już w czwartek podczas odbierania córki ze szkoły. Czekając przed szkołą zaczepiony został przez szczupłą kobietę w wieku koło 30 lat o ciemnych włosach i z miłym uśmiechem. Najbardziej pasującym do niej słowem było by chyba "urocza". Zdołali zamienić ze sobą kilka zdań zanim dzieci wyszły z budynku. Mama Tetsu miała na imię Tsukone i była dziennikarką pracującą dla miejscowej gazety. Nie ukrywała długo, ze chciała by napisać krótki artykuł o wydarzeniach sprzed kilku dni. Poprosiła o spotkanie.
Danowi nie szczególnie podobała się wizja zamieniania popołudnia z Kasumi na przesiadywanie w kawiarni i opowiadanie o traumatycznych przeżyciach sprzed kilku dni, chciał jednak uzyskać zgodę Tsukone aby uczyć dzieciaki samoobrony. Zdołał już nawet skonsultować się ze swoim nauczycielem i ustalić początkowy program nauczania. Ostatecznie zgodził się więc na spotkanie w poniedziałek wieczorem. Miejscem spotkania miała być niewielka kawiarenka przy jego ulubionym parku.
W zamian za obietnicę poniedziałkowego spotkania Dan już w piątek mógł przeprowadzić pierwsze zajęcia dla dwójki dzieciaków. Tetsu okazał się być chłopcem, który niemal z natury nadawał się na szkolną ofiarę.
Niższy niż Kasumi, chudy i w wielkich okularach zdawał się składać wyłącznie z wielkiego czoła i oczu oraz ciągłych wypadków. Adler szybko zrozumiał, że podczas ćwiczeń należy bardzo uważać na Tetsu. Dowiedział się o tym, gdy zgodnie z umową odbierał go ze szkoły. Idąc do samochodu Dana chłopak zdołał przewrócić się o... cóż, trudno powiedzieć o co. Nosił buty bez sznurowadeł, chodnik był równy a dookoła nie było nawet nikogo, kto mógł by podłożyć mu nogę. Podczas jazdy samochodem zdołał, w jakiś sposób, zgnieść kartonik z sokiem noszony w plecaku i przyszło mu ćwiczyć w poplamionej koszulce. Wysiadając z samochodu zaczepił pasek od plecaka o element siedzenia i urwał jedno z jego ramion. Nie trzeba było rozpoczynać treningu aby ustalić, że Tetsu raczej nie szybko nauczy się bronić siebie... i nie chodziło nawet o niezdarność. Chłopiec był bowiem absolutnie przekonany o swojej bezużyteczności. Każda, nawet drobna, porażka zdawała się być dla niego całkowicie pewnym na to dowodem.

Ciepło...
Za jasnymi drzwiami, ciepło dwóch bijących serc
Ciepło...
Za jasnymi drzwiami, jedyna tęsknota
Ciepło...
Piekący ból, gdy coś zaczyna pękać
Ciepło...
Za jasnymi drzwiami, wreszcie odrobinę bliżej


Kolejny trening miał mieć miejsce w poniedziałek, czyli dzisiaj, a następny w środę. Kasumi nie mogła się doczekać.
Dan dzisiejszego dnia mógł wreszcie spokojnie zacząć poranek od treningów. Przed nim jeszcze tydzień spokoju, prawe ramię niemal nie doskwierało. Poranek był piękny i zapowiadał jeszcze piękniejszy dzień. Dan na szczęście nie zdołał odnaleźć szczególnego osłabienia kondycji. Tuż po treningu zadzwonił zaś Yo chcąc umówić się na piwo z kumplem. Jutro okazało się być odpowiednią datą.
Dan miał dla siebie nieco więcej czasu, następne zajęcie miał dzisiaj dopiero po 15. Odebranie dzieciaków oraz trening.

Ciepło...
Jeszcze trochę bólu, gdy pęknięcie się poszerza
Ciepło...
Jasne drzwi są coraz bliżej


Po treningu Tetsu miał zostać odebrany przez mamę, z którą z kolei Dan miał się spotkać w kawiarni dwie godziny później.

(spokojnie opisz sobie dzionek aż do spotkania, nie musisz bardzo długo jeśli nie chcesz)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 18 Lut 2017 - 10:08

Jako w sumie jeszcze młody mężczyzna Dan nie mógł nie docenić niewątpliwej atrakcyjności pani Tsukone. Dobre pierwsze wrażenie zostało jednak szybko anihilowane, gdy kobieta objaśniła mu swoje zamiary. Jako policjant Adler miał już wyrobione przekonanie na temat nadmiernej wścibskości dziennikarzy. Co innego jednak opowiadać o wydarzeniu, którego ofiarą był ktoś inny...Zmęczone, lekko podkrążone z powodu braku snu oczy spojrzały na ładną twarz matki Tetsu z wyuczonym chłodem.
- Dobrze. - Mruknął szorstko. - Możemy się spotkać.
Szczerze powiedziawszy Adler nie miał zamiaru opowiadać o swoich przeżyciach. Policja wydała już oświadczenie w tej sprawie i to właśnie podanych w nim informacji zamierzał się trzymać. Suchych, lakonicznie podanych faktów. Nagle bardzo zachciało mu się palić. Cóż, będzie musiał poczekać, Kasumi i tak nie pozwoliłaby mu na dymka w swojej obecności. Dłoń mężczyzny zamarła w połowie drogi do kieszeni, w której trzymał papierosy.

W szkole policyjnej Dan Uczył się o tak zwanej „wyuczonej bezradności”. Mały Tetsu wyglądał i zachowywał się jak żywe ucieleśnienie tego zjawiska. Mały, bezradny chłopiec tak nawykły do własnej beznadziejności, ze stała się ona dla niego czymś w rodzaju religii. Takie osoby zawsze przyciągały złych ludzi, którzy zlatywali się do nich jak sępy do padliny. Patrząc na kolejne wypadki chłopca blondyn czuł litość, ale także złość. Co, u licha robiła jego matka? Dlaczego pozwoliła swojemu dziecku uwierzyć, że do niczego się nie nadaje? Ok, on sam nie był może idealnym ojcem, ale to, co widział patrząc na Tetsu zdawało się świadczyć o skrajnej nieudolności lub ignorancji pani Tsukone. Dlatego też w drodze do dojo oraz podczas samego treningu Dan nieustannie wspierał oboje dzieci. Próbował nie sprawiać wrażenia, że w jakiś specjalny sposób pilnuje chłopca. Traktowanie dzieciaka jak ofiary tylko umocniłoby jego beznadziejne przekonania. Policjant podawał mu więc rękę gdy się przewrócił, a siedząc na znajdującej się w sali treningowej ławeczce, chwalił najmniejsze nawet postępy (choćby to, że nie upadł przyjmując pozycję zasadniczą). Starał się też jednak poświęcać jak najwięcej uwagi Kasumi. To było cholernie męczące zajęcie, ale żelazne przekonanie o słuszności podjętych działań trochę tu pomagało.

Adler szczerze się cieszył na myśl o spotkaniu z Yo. Szczerze mówiąc urlop bardziej go męczył niż relaksował. Bezczynność dawała zwyczajnie za wiele przestrzeni głupim myślom. Piwo z dobrym kumplem od dawien dawna uchodziło zaś za jedno z najlepszych remediów na smutki.

Dan odwiózł dzieci na trening i ponownie zasiadł na swojej ławeczce by kibicować i wspierać. Wiedział, że w końcu będzie musiał przestać się bawić w cheerleaderkę i w pełni powierzyć Kasumi oraz Tetsu instruktorowi. Chciał jednak widzieć jak córka stawia swoje pierwsze kroki na ścieżce sztuk walki, a także pomóc jej w mobilizowaniu kolegi do działania. Inna sprawa, że sama myśl o wieczornym spotkaniu z panią Tsukone wprawiała go w ponury nastrój. Był to chyba pierwszy w historii gatunku ludzkiego przypadek samca w wieku rozrodczym, który zaproszony przez atrakcyjną samicę na spotkanie w cztery oczy myślał tylko o tym, by mieć tą torturę za sobą.

Gdy nadszedł czas Dan przekazał Kasumi byłej żonie. Midori mimo wszystko dobrze go znała i zapewne dostrzegła jego zmęczenie, a może także jakieś dziwaczne napięcie kryjące się głęboko w niebieskich oczach. W zależności od tego, jak długo trwała wizyta jego ex pozostały czas poświęciłby pewnie na jedną z gier video, które leżały na półeczce pod telewizorem lub najnowszy tomik ulubionej mangi. Do kawiarni dotarłby pewnie z pięć minut po czasie. Ubrany w te same ciuchy, które założył rano, to jest prosty szary t-shirt z białym napisem („Smile”) oraz jeansy i czerwone trampki. To a także zapach świeżo wypalonego papierosa sprawiało zapewne, że nie robił oszałamiającego wrażenia. Sprawy raczej nie poprawiał wyraz twarzy zarezerwowany zwykle dla wizyt u stomatologa, względnie rychłej kolonoskopii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 24 Lut 2017 - 23:52

Pani Tskone prezentowała się zdecydowanie inaczej niż Dan. Czekała już przy stoliczku w ogródku kawiarni ubrana w bordową spódniczkę do kolan i grafitową koszulę z długim rękawem ozdobioną brązową apaszką zawiązaną na szyi. Spod spódniczki wystawały zgrabne nogi w grafitowych rajstopach. Na stopach miała bordowe czółenka z subtelną klamerką w barwie złota. Jej ciemne włosy spływały prostą kaskadą za ramiona sięgając poniżej połowy pleców i jedynie jeden niesforny kosmyk przecinał czoło i łączył się z pozostałymi włosami dopiero na wysokości barku. Na twarzy o naturalnie bladej karnacji widać było jedynie delikatny makijaż. Bezbarwna szminka podkreślała naturalnie różową barwę warg. Delikatnie użycie kredki do oczu podkreślało ich przyjemny, migdałowaty kształt.
Widząc Dana pomachała lekko w jego stronę i zaprosiła gestem, aby usiadł naprzeciwko niej przy niewielkim, okrągłym stoliczku.
- Dzień dobry Panie Adler, cieszę się, że Pan przyszedł. Obawiałam się, że Pana przestraszyła.- Tsukone uśmiechnęła się na swój czarujący sposób, tym razem jakby z lekkim zakłopotaniem. - Niezbyt przepada Pan za dziennikarzami, prawda?

Ciepło...
Dłoń uderza o białe drzwi.
Dłoń...
Palce delikatnie dotykają dziwacznej pustki.
Palce...
Usta wypełnia śmiech, gdy ogniwa łańcucha rozpadają się w dłoniach.
Usta...
Śmiech urywa się, gdy gardło wypełnia gorąco, niczym roztopione żelazo.
Śmiech...
Krzyk bólu wydobywa się z ust wraz z gorącem białej masy.
Krzyk...
Puste nagle gardło i płuca rodzą straszliwy ryk łowcy.
Puste...
Serce widzi tylko otchłań, którą można wypełnić.
Serce...
Żywe, nadal pompujące krew serce.
Żywe...
Wspomnienia ukazują twarz.
Łowy. Czas na Łowy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Sob 25 Lut 2017 - 8:30

Dan nie mógł nie zauważyć, że Pani Tsukone wygląda po prostu ślicznie. Nie umiał się tym niestety cieszyć, gdyż podejrzliwa część jego natury nieustanie dorzucała komentarze typu: „Tak, ślicznie jak luksusowa limuzyna bez hamulców jadąca w twoją stronę z prędkością 100 km/h”. Chyba był po prostu zbyt zmęczony by myśleć jak samiec. Nie mniej uniósł dłoń w odpowiedzi na jej machanie, po czym podszedł do stolika i usiadł skinąwszy wpierw głową. Pochylił się i oparł splecione palcami dłonie o blat stołu kciukami do góry.
- Nic nie mam do samych dziennikarzy. - Zapewnił sucho. - Próby zarobienia pieniędzy na ujawnianiu poufnych danych oraz rozdrapywaniu trudnych przeżyć to co innego.
Ok, może trochę przegiął z tą kąśliwą uwagą. Słowa zostały jednak wypowiedziane i tyle. Szczerze mówiąc Adler był do tego stopnia poirytowany samą ideą opowiadania o swoich przeżyciach, że nawet nie żałował mało szarmanckiej wypowiedzi.
- Swoją drogą, ja też chciałby Panią o czymś porozmawiać. - Dodał po krótkiej chwili już bardziej rzeczowym tonem. - Ale to gdy już zada Pani swoje pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 26 Lut 2017 - 1:09

- Cóż, nie chce żadnych poufnych danych.
Tsukone zgubiła na chwile swój czarujący uśmiech i spojrzała na Dana raczej z mieszaniną wyrzutów i zmęczenia. Nim zdołała powiedzieć cokolwiek do stolika podeszła kelnerka pytając o zamówienie.
- Czarną kawę poproszę. I może kawałek sernika. - uśmiechnęła się do kelnerki, później zaś zwróciła wprost do Dana. - Proszę, niech Pan zamawia co chce, na mój koszt. Może przynajmniej ciastko Pana nie zirytuje.
Odezwała się po raz kolejny dopiero, gdy Adler złożył swoje zamówienie a kelnerka zdołała odejść od stoliczka. Przez kilka chwil zresztą zbierała się w sobie, aby na jej twarzy znowu zagościł czarujący uśmiech. Wyglądało na to, że reakcja Dana ubodła ją mocniej, niż by tego chciała.
- Nie chce rozdrapywać ran Panie Adler. - Odezwała się w końcu. - Chciała bym jedynie aby okoliczne społeczeństwo mogło spojrzeć do gazety i zobaczyć w niej heroizm. Taki heroizm z zasady sprawia, że ludzie mają ku czemu dążyć. Zaczynają mieć wzorce, którymi warto podążać. Nie sądzi Pan, że mieszkańcy tego miasta zasługują na taki wzorzec?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 26 Lut 2017 - 12:12

Słowa Pani Tsukone szczerze Dana zaskoczyły. Dziennikarka, która nie chce poufnych danych? Cóż, albo natrafił na wyjątkową przedstawicielkę tej profesji, albo ktoś próbował go tu wystrychnąć na dutka. Tak czy siak nie warto było od początku zniechęcać rozmówczyni do siebie.
- Przepraszam. - Westchnął rozmasowując skronie palcem wskazującym i kciukiem. - Nie jestem dziś w formie.
Widok zaskakująco pogarszającego się nastroju rozmówczyni wywołał u Adlera pewne wyrzuty sumienia. Chcąc nie chcąc poczuł chęć by jakoś wynagrodzić jej swoją nieuprzejmość. Nie wiedział tylko jeszcze jak to zrobi. Nie był wszak na tyle głupi by w przypływie rycerskości porwać się na nie wiadomo jakie poświęcenia.
- Dziękuję, ale nauczono mnie, że to mężczyzna płaci. Przynajmniej za siebie. - Odparł na propozycję. Na jego twarzy pojawił się przy tym lekki, aczkolwiek zapewne sympatyczny uśmiech. - Wiem, przestarzała szkoła, ale właśnie taką otrzymałem.
Zamówił kawę z mlekiem zaznaczając, że przyda mu się też dużo cukru. Ostatnio jakoś nie miał apetytu, a energię trzeba przecież skądś brać.
Kolejna wypowiedź Pani Tsukone zaskoczyła go jeszcze bardziej. Jaki znowu heroizm? Kto nakładł jej do głowy takich pierdół?
- Pani Tsukone. - Zaczął po krótkiej chwili. Dłonie wsparte na stole złożył jak do modlitwy. - Nie jestem pewien czy mamy na myśli to samo wydarzenie. Tam zginął człowiek. Owszem, niebezpieczny przestępca, ale jednak człowiek. Myślę, że heroizmu lepiej szukać pośród strażaków ratujących ludzi z pożaru, albo załóg karetek. Oni ratują innych często narażając przy tym własne życie.
Dan z przerażeniem uświadomił sobie, że nie do końca wierzy we własne słowa. Jakaś część jego umysłu powtarzała, że zabił nie człowieka, a złe na wskroś monstrum. Pozbawionego duszy potwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Wto 28 Lut 2017 - 21:52

- Czy nie uważa Pan, że człowiek ratujący dziecko z rąk uzbrojonego szaleńca to bohater Panie Adler?
Pani Tsukone powoli pokonywała wyraz zmęczenia i swoistego smutku kryjący się w jej twarzy. Z każdym kolejnym słowem na jej ustach i w jej oczach znowu ujawniał się ten czarujący uśmiech, którym powitała |Dana podczas ich pierwszego spotkania.
Nim odezwała się po raz kolejny pozwoliła kelnerce zostawić zamówione napoje oraz ciasto. Gdy przed Danem wylądowała biała kawa oraz cztery niewielkie paczuszki jednorazowe cukru - dwie białego i dwie trzcinowego. Przed Tsukone ustawiono trójkątny kawałek smakowicie wyglądającego sernika z truskawkami na szczycie oraz czarną kawę.
- Cóż. nie chciała bym przeciągać tej rozmowy. Zapewne wspominanie tych trudnych wydarzeń będzie dla Pana nieprzyjemne. Pozwoli Pan, że sięgnę po notes? Chciała bym jakoś utrwalić Pana słowa.
Nie skończyła jeszcze nawet mówić, nim poczęła wyciągać z torebki oprawiony w skórę notesik oraz długopis.

Zapach był coraz silniejszy. Każdy krok przybliżał go do celu łowów. NIemal już go widział... niemal...
Wychylił łeb zza rogu ulicy nie zważając nawet uwagi na to, że przy przemarszu zgniótł kosz na śmieci. Jego oczy wreszcie ujrzały to, czego zapach tropił od tak dawna. Jego spojrzenie na reszcie zobaczyło cel.


- Proszę Panie Adler, czy mógł by Pan zacząć? Policja przekazała jedynie, że był to człowiek pod wpływem środków odurzających. Wiadomo dla czego zaatakował akurat Pana mieszkanie?
Tsukone miała przyjemny dla ucha głos, ale Dana bardziej przejął odległy odgłos przypominający gięcie metalu. Coś było w nim nie tak... coś było bardzo nie tak... Dan jednak nie miał bladego pojęcia co takiego. Odwrócił głowę w stronę, z której dobiegł hałas ale nie zdołał nic tam zobaczyć. Latarnia nagle zakołysałą się lekko, tak jakby coś dużego w nią uderzyło.

Teraz już widział swój cel, teraz był już pewny, że go znajdzie i zniszczy. Otrzymał bowiem coś, czego nie miał nigdy dotąd. Otrzymał siłę, której nie miał nikt ani nw więzieniu, ani wcześniej pośród znajomych z gangu. Teraz był wielki, teraz był silny. Nawet nie zauważył, gdy jego bark uderzył w latarnię uliczną. Był już coraz bliżej.

Następnie dostrzegł jak stojak na rowery zajęczał i ugiął się niczym pod ogromnym naciskiem. Później zaś drzewko zostało złamane niczym zapałka. Dan zaś dostrzegł... coś... delikatny, dziwaczny obrys czegoś wielkiego. Czegoś zbyt dużego, by być człowiekiem. Ale... czy to coś w ogóle tam było?
Najpierw pękła ozdobna, drewniana barierka odgradzająca ogródek kawiarenki od parku, następnie zaś roztrzaskany został pusty stolik. Cokolwiek to było, pędziło w stronę Dana i Pani Tsukone. Cokolwiek to było, zdawało się być całkowicie niewidzialne.
Tsukone spojrzała w stronę postępujących zniszczeń. Jej oczy rozwarły się szeroko z przerażenia, a usta otwarły w krzyku. Nie zdołała jednak nawet wrzasnąć, gdy ich stolik rozpadł się na drzazgi a dziennikarka uderzona czymś ogromnym odleciała kilka metrów do tyłu roztrącając krzesła i stoliki.
Zdezorientowany Dan poczuł, jak coś ogromnego łapie go za korpus i unosi w powietrze. Zawisł na wysokości przeszło dwóch metrów czując ogromny ucisk na żebrach. Teraz dopiero zaczął dostrzegać więcej.
Tuż przed nim w powietrzu wisiała para oczu o rozmiarach piłek golfowych. Ich wnętrze zdawało się jarzyć zupełnie tak, jakby spoglądał przez otwory do środka pieca. W pełgających płomieniach spojrzenia Adler widział ogromną dawkę wściekłości i satysfakcji w tym płonącym spojrzeniu.
Dookoła oczu dostrzegł zarys, ledwie ślad... coś jakby figurę wykonaną z doskonale czystego i oszlifowanego szkła. Figurę wielkiego stworzenia o łapskach rozmiarów łyżki małej koparki, barkach szerokich jak kajak i łbie z wielkimi rogami. Jedno z łapsk ewidentnie zaciskało się właśnie na jego ciele z iście nadludzką siłą.
- Teraz to ja zniszczę ciebie!
Głos, który uderzył w uszy Dana nie mógł należeć do człowieka. Huczał, zupełnie jak ogromny płomień wewnątrz pieca hutniczego. Pieca, który stał gdzieś za ścianą... dźwięk bowiem, choć głośny, był przytłumiony i niewyraźny.
Nim Dan zdołał zrobić cokolwiek więcej poczuł, że zaczyna lecieć. Jego ciało pomknęło przez powietrze niczym niezbyt dobrze uformowana piłka i uderzyło w ziemię w parku ładnych kilka metrów dalej. Sylwetka ogromnego potwora nadal majaczyła na tle oświetlonej kawiarenki.

(-5 PŻ)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Pią 3 Mar 2017 - 22:38

Nim Dan zdążył zebrać myśli coś rozwaliło kawał kawiarni. Ktoś rozsądny powiedziałby z pewnością, że podobne wydarzenie ma związek z wybuchem gazu, lub atakiem terrorystycznym. Adler był dość rozsądną osobą. Do czasu aż wyjątkowo rozsierdzone powietrze chwyciło go w łapę i uniosło do góry prostu ku parze jarzących się ślepi. Blondyn był prawie pewien, że wybuchy gazu nie mają oczu, szklistego ciała ani skłonności do wygłaszania złowrogich gróźb. Nie wspominali o tym na żadnym szkoleniu.
Patrząc w ogromne, pałające oczy poczuł jakby czas na chwilę stawał. W tej odwiecznie pojawiającej się mikrosekundzie na przemyślenia przypomniał sobie wydarzenia związane z pewnym dobrze mu znanym sklepem spożywczym. Pewnie doświadczył był pełnej retrospekcji, gdyby nie został brutalnie ciśnięty na ziemię. Dan odruchowo chciał spróbować jakoś obrócić swoje walczące z prawami fizyki ciało tak, by wylądować jak najłagodniej. Znał wiele technik, które mogły w tym pomóc, nie był jednak ninja, ani mistycznym wojownikiem z mangi. Uderzył więc o glebę, poturlał się kawałek, po czym znieruchomiał na kilka sekund.
Wiedział, że musi wstać i jakoś odciągnąć to coś jak najdalej od ludzi. Najlepszym pomysłem wydawała się ucieczka w głąb parku. Każdy z nich ma bowiem jakieś miejsce, które jest odwiedzane rzadziej lub po prostu mniej chętnie. Blondyn dobrze znał park, do którego go wrzucono, istniała więc szansa, że będzie wiedział gdzie powinien biec.
- Ej, ty... - Warknął przez zaciśnięte zęby jednocześnie starając się jak najszybciej wstać. - Berek, palancie!
Dan spojrzał na niewidocznego stwora, po czym przywołał na twarz najbardziej pogardliwy uśmiech, jaki potrafił z siebie wykrzesać. Uniósł przy tym dłoń prezentując środkowy palec w międzynarodowym geście pogardy. W chwilę później odwrócił się na pięcie i biegiem ruszył w głąb parku. Miał tylko nadzieje, że upadając nie połamał sobie kości albo nie skręcił kostki. Nie oglądał się za siebie w nadziei, że niewidoczny napastnik i tak będzie go gonił.  Biegł tak szybko, jak mógł starając się trochę kluczyć pomiędzy drzewami, ławkami i tym podobnymi. Musiał też uważać na ludzi. Próbował omijać ich szerokim łukiem nie chcąc by szarżująca poczwara kogoś skrzywdziła.
Szczerze mówiąc Adler nie bardzo wiedział co zrobić dalej. Nie miał przy sobie broni, ale kurczowo trzymał się nadziei, że otoczenie podsunie mu jakiś pomysł. Mógł spróbować ukryć się w jakimś stawie, albo wśliznąć do odpowiednio dużego kanału...kurde, cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   Nie 12 Mar 2017 - 2:24

Adler pozbierał się tak szybko, jak tylko umiał. Adrenalina wpompowana nagle do ciała pozwoliła mu na zignorowanie siniaków, których nabawił się upadając na ziemię. Spojrzał po raz kolejny w stronę niewidocznego potwora tym razem dostrzegając nieco więcej. Zarys zaczynał powoli zyskiwać na wyraźności. W powietrzu dookoła świecących oczu unosiła się nieco przezroczysta, biała maska. Przypominała pysk zębatego demona o trójkątnym kształcie. Na szczycie głowy widać było wyraźnie szerokie rogi. Teraz stojąc w odległości od potwora mógł również dostrzec, że stwór stoi na dwóch silnych, niemal ludzkich nogach. Za jego plecami poruszyło się jeszcze coś - długi, gruby ogon.
Widząc gesty Dana potwór ryknął przeciągle i przerażająco. Odgłos ten nie przypominał niczego innego, co dotychczas słyszał Adler. Najbliżej mu było chyba do ryku Godzilli. Nerwowym machnięciem ogonem potwór rozbił kolejny stolik na drzazgi a następnie ruszył wielkimi susami za Danem. Więcej Adler już nie widział, liczyła się tylko ucieczka.
Nogi poniosły go w pierwszej kolejności ku środkowi parku. Ciężkie kroki potwora zdawały się łupać coraz bliżej. Adler przeciął jeden z chodniczków i ruszył rozglądając się na szybko dookoła.
Przed sobą dostrzegł bliźniacze stawy. Dwa okrągłe akweny łączyły się na środku niewielkim kanałem, nad którym przebiegał łukowaty mostek.
Po prawej, niedaleko od niego, znajdował się placyk zabaw pełen metalowych i drewnianych drabinek, huśtawek i z karuzelą. Zapewne w ciągu dnia był by on przepełniony dziećmi, ale teraz było już dość późno i pusto.
Po lewej Dan dostrzegł kępkę gęściej zarośniętą drzewami. Miejsce to prowadziło w stronę centrum parku i z reguły nikt nie zapuszczał się tam po zmroku. W tym właśnie miejscu najłatwiej można było stracić portfel. Tutaj Adler mógł spodziewać się obecności ludzi - zapewne opryszków bez porządnego kręgosłupa moralnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Dana Adlera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog