IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dwór Matsu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 23 Paź 2016 - 20:30

Ishifone zdecydowanie za długo przyglądała się łańcuszkowi. Ładny. Niestety w tak newralgicznym miejscu, że jedyne co jej z tego przyszło to zwiększone napięcie. Chciałaby mu się przyjrzeć bliżej. Tak na osobności. Po prostu złapać i sobie odejść jakby nigdy nic, ale by to wyszło. A wtedy by to nie było fajnie. Może później, kiedyś. Jakoś... a może jej przejdzie. Może. Tak, może.
-...um, tak, miło Cię poznać-Ukłoniła się. W sumie już to wcześniej robiła, ale no, mniejsza. Przez chwilę straciła nieco kontakt. Musiała poświęcić chwile na ponowne skupienie się. Tak jak kiedyś Adam wspomniał... jej podświadomość to harda bestia. Czasem o wiele silniejsza niż sterujący nią rozum.
Otrząsnęła się prawie zupełnie gdy pokazała krzyżyk. Obejrzała go dokładnie, bo na pierwszy rzut oka nie widziała niczego wyróżniającego. Chyba nowicjusz. Sama nie była nie wiadomo jaka, ale troszkę doświadczenia już zgarnęła. Trochę nawet za dużo.
Chłopak też się odezwał. Twór? Człowiek świadomy? Spotkała takiego jednego durnia, i ich moce z tego co wiedziała są mocno nieprzewidywalne. Co było słychać.
-Rozumiem... przedstawisz nas potem?-Uniosła lekko brwi przed tym pytaniem. Dobrze by było wiedzieć z kim będzie mieszkać, gdyż pomimo iż to chyba była... było efektem jego mocy, to miała swoją świadomość. Ciekawe.
Potem jednak popatrzyła na Hanę. Pokręciła głową i odciągnęła nieco rękaw, prezentując swój uroczy, szponiasto-zębiasty krzyż quincy.
-Sporo nas tutaj jak na umierającą rasę-Skomentowała, upewniając się, że schowała swój amulet gdy ta już zdążyła się napatrzeć-I jak możesz, odpuść sobie to "san". Nigdy nie lubiłam honorifiksów-Machnęła na to dosłownie ręką. Ostatnim razem jak tego wymagała to było... ugh. Tym bardziej. Najchętniej by się skrzywiła na samą myśl, ale musiała zachować twarz. Zamiast tego położyła palec wskazujący na brodzie.
-I tak, przyjechałam z hrabią. Murasakiego i Ryoto też poznałam. Może kiedyś spotkamy się na treningu, Hana?-Przekrzywiła głowę, proponując luźno-Nie jestem wiekowa jak Murasaki, ale coś tam umiem
Chętnie by zobaczyła z kim ma tutaj do czynienia, i jak wypadała na tle młodzika. A takie luźne ćwiczenia by jej na to pozwoliły. Przy okazji trochę rozrywki nie zaszkodzi.
Trochę tylko to było dziwne. Ledwo co weszli, a... a nie. Auto jest przed podjazdem. To znaczyło, że hrabia jeszcze się kręcił tu. To dobrze. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Czw 3 Lis 2016 - 15:10

- Nie ma problemu - odrzekł krótko chłopak. Przysiadł, aby zdjąć buty.
- Jak wolisz. - Hana z obojętnością przyjęła brak potrzeby wysławiania się ze zbytnią uprzejmością. - Trudno powiedzieć, jesteś dopiero trzecią quincy jaką w życiu spotkałam i z tego co wiem rzeczywiście niewielu takich jak my po świecie jeszcze chodzi.
Uśmiechnęła się, gdy padło nazwisko Murasaki'ego, a gdy jeszcze pojawiła się propozycja wspólnego treningu oczy Hany rozbłysły wesoło.
- Och, byłoby świetnie! - rzekła z entuzjazmem. - Ja w sumie znam tylko podstawy, bo to łyse sępisko. - Ściszyła nieznacznie głos. - Z samej złośliwości nie chce pokazać mi niczego nowego. Zresztą sama pewnie dobrze wiesz skoro już go spotkałaś. Pewno kazał ci wymasować sobie plecy, albo coś w tym guście. Może wiedza jest cenna, ale zawsze powtarzam, że trzeba mieć chociaż minimum godności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Czw 3 Lis 2016 - 17:45

Jak nie ma problemu to nie ma problemu. Proste. Średnio ciekawy się zdawał, chociaż będzie musiała potem o tą jego zdolność go wypytać... i o ten jej przejaw zwany Bell. Czymkolwiek to nie było.
Trzecią quincy. Cóż, ona tego trochę naspotykała. Mogła jedynie przypuszczać, że pierwszym był ktoś z rodziny albo też pierwszy mentor. Może też się potem dowie. Może została właśnie tutaj odesłana na trening. Szkoda, że najprawdopodobniej spotkała się z rozczarowaniem. Tak samo może jak i ona. Przekona się później.
Niewielu Quincy. Musiała mieć naprawdę masę szczęścia zatem.
-Lepsze plecy niż stopy. Co mi po jego sugestii treningu jak mi na zawał z nadmiaru wrażeń zejdzie?-Założyła ręce na piersi bez specjalnego skrępowania. Chociaż wyczuła w swoich słowach pewną ironię-Może i czegoś się obydwie nauczymy od siebie... co tam właściwie umiesz?-Zapytała. Troszkę role się teraz odwróciły, co w sumie nie przeszkadzało jej zbytnio.
Postanowiła poczekać i posłuchać. A potem...
-...to co, odwiedzimy tą "artystkę?"-Zaproponowała w miarę luźno, próbując brzmieć w miarę przyjaźnie. Jak jej wyszło - to już inna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 5 Lis 2016 - 20:18

- Doprawdy niewiele - mruknęła z niechęcią. - Same podstawy właściwie. Tworzenie łuku i strzał, kilka zaklęć. Nic więcej, a to wszystko dzięki zapałowi do nauczania Murasaki'ego. Tak więc... chyba nie będziesz miała się czego ode mnie nauczyć. - Uśmiechnęła się z zażenowaniem.
Michi stwierdził najwyraźniej, że zostawi kobiety same, aby mogły sobie swobodnie pogadać. Już cichaczem rozsuwał drzwi, kiedy doszło go pytanie Ishifone.
Odwrócił głowę, mruknął w zadumie.
- Nie ma problemu.
Po drodze wpadli na Ryoto, który przekazał Ishifone klucz do jej nowego pokoju i jak się chwilę potem okazało, znajdował się on tuż przy sypialni Michi'ego, więc tym bardziej będzie mogła cieszyć się koncertami.
Gdy zielonowłosy otworzył drzwi, diabelskie piski ucichły. Skrzypce trzymała około metrowa istota. Lalka, bo tym w rzeczywistości była, zwróciła blade oblicze na przybyłych. Wielkie lakierowane oczy o barwie tak ciemnoszarej, że tęczówki ledwo odróżniały się od źrenic, pozbawione jakiekolwiek emocji. Miała na sobie nawet ładną czarną sukienkę, a bose stopy opinały czarne pończochy.
- Bella, to jest Kumagae Ishifone. Będzie tutaj mieszkać - Michi mówił powoli, jakby przemawiał do dziecka.
Lalka przez chwilę spoglądała na Kumagae martwym spojrzeniem, po czym niezgrabnie dygnęła.
- Jest mi bardzo przyjemnie. -  Przy mówieniu różane usteczka poruszały się tak nieznacznie, że wydawało się, iż lalka co najwyżej mogła wydać z siebie szept, ale słowa jednak były bardzo wyraźne. Głos, po za całkowitym wypraniem z emocji, brzmiał jakby należał do zwyczajnej dziewczynki.
Co prawda Ishifone przez jakiś czas zadawała się z żyjącym pluszowym misiem, ale Teddy przypominał postać z bajek dla dzieci, a ta tutaj zdawała się pochodzić z horroru o lalkach opętanych przez demony, duchy masowych morderców czy inne nieczyste siły.
Sam pokój do którego weszła również miał w sobie niepokojący element, a było nim biurko, na którym poniewierały się kawałki lalek. Urwane nóżki i rączki, fragmenty ubranek. Wyżej, na półkach, w rzędach siedziało z kilkanaście gotyckich laleczek. Żadnego ruchu wśród nich póki co nie zauważyła.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 5 Lis 2016 - 23:03

Czyli mniej więcej tyle, ile ona po tych paru miesiącach u Vormunda. Chociaż akurat zaklęć nauczyła się bardzo szybko. Chyba wszystkich, o których miała okazje czytać. Więc możliwe, że będzie mogła ją czegoś nauczyć. Jak w końcu sama dopracuje technikę tworzenia ginto.
-Ciągle się czegoś uczymy. Ale zobaczymy, jak się trochę tu ogarnę-Odwróciła głowę za chłopakiem, który cichaczem chciał się wymknąć. No nie, trochę ją to nawet ciekawiło, co tam rzępoliło na górze. Tak więc zapytała go i... nie było problemu.
-...super-Wydusiła po krótkim namyśle. Nie brzmiało to bardzo autentycznie, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej minę. która znowu zastygła w mało ekspresyjnym wyrazie.
Dostała jednak klucze od Ryoto. Już wiedziała, że za długo nie będzie siedziała w swoim pokoju. Jej uszy były na to zbyt wrażliwe. A chciała być miła.
Bardzo chciała być miła. I tak dla odmiany nie narobić sobie wszędzie wrogów. Chociaż ten jeden jedyny raz. Chociaż będzie trudno. Zwłaszcza jeżeli ktoś więcej się dowie o tym, co w niej siedzi.
Na razie jedynie musiała się zadowolić tym, że to ona się dowiedziała co siedzi w pokoju. Widziała wiele dziwnych rzeczy, ale to spokojnie mogło stanąć obok nich. Jeżeli Michi był rzeczywiście człowiekiem, to jego moc musiała być wynikiem czegoś szczególnie dziwnego.
Najbardziej niepokojące były te... "ręce". Jak u jakiegoś mechanizmu, chociaż to ogólnie wyglądało jak lalka... to lalka powinna przypominać człowieka. Jednak to było jedynie jakimś robotem z czterema kończynami, korpusem i głową.
Dalej nie była to najstraszniejsza rzecz jaką widziała w życiu, ale jakieś wrażenie na nią zrobiło. Skłoniła się lekko, nie będąc do końca pewna czy powinna też dygnąć czy to jednak starszy. Wybrała jednak swoją własną strefę komfortu.
-Mi też miło... tak myślę-Niespecjalnie chyba by się tym przejęła. Takie tam tylko drobne przeczucie.
Ostatnio gdy widziała "robota" to jej parę chwil potem odleciała noga. Może to trochę przez to. Ten pokój, wraz z oderwanymi kończynami innych lalek również jej nie podnosił na duchu.
-Cóż...-Była lekko zbita z tropu, co powinna teraz zrobić. Sama nie była zbyt socjalna, i pomijając fakt, że normalnie by nie wykazała krzty zainteresowania, to teraz by pewnie obróciła się na pięcie i poszła stąd-...ciekawe. Rzeczywiście. Hmmmm... tak się chciałam przywitać-Najmilsze, co mogła powiedzieć, chociaż czuła się bardzo... poniżona? Przez siebie? Że zajmowała się czymś tak... bezsensownym? Zerknęła na tamtą dwójkę.
-Pójdę chyba po swoje rzeczy. Spotkamy się później-Skłoniła głowę i wyślizgnęła się z pomieszczenia. Towarzystwo... przynajmniej spokojne. Chyba nie musiała się martwić. Zbytnio.
Pójdzie po swoje rzeczy i zaniesie do pokoju. Nie będzie się kłopotać z rozpakowywaniem... jak zwykle. Pójdzie potem poszukać hrabi. Chyba gdzieś powinien się kręcić.
Albo może po prostu pozwiedza? Dom był duży. Ale... tak. Najpierw hrabia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 6 Lis 2016 - 16:13

- Na razie - odparł Michi, ale już Hana wymknęła się z pokoju tuż za Ishifone.
- Tak w sumie to ile umiesz? - zagaiła. - No wiesz, jeśli chodzi o techniki quincy. Znasz może coś bardziej zaawansowanego?
Dziewczyna najwyraźniej wywąchała szansę na wyciągnięcie czegoś wartościowego od quincy, który w zamian za podzielenie się wiedzą nie wymagał zrobienia masażu stóp.
Ishifone nie musiała się kłopotać z pójściem po swój dobytek, nie było nawet potrzeby szukania hrabiego, bowiem rzeczonego spotkała na dole trzymającego rzeczy Kumagae.
- Gdzie zanieść twoje skarby, słowiku? O, witaj Hano-san. Piękna jak zawsze. - Uśmiechnął się wesoło, na co Hana ukłoniła się z szacunkiem, udawanym bądź prawdziwym, i przywitała się.
- Miło cię znowu widzieć, hrabio. Yhh, czy może widziałeś się ostatnio z... z...
Kątem oka Ishifone zauważyła, że dziewczyna zarumieniła się.
- Niestety, nasze drogi nie skrzyżowały się od jakiegoś czasu.
- Och... cóż, szkoda. - Hana była wyraźnie rozczarowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 7 Lis 2016 - 12:46

Dokleiła się do niej jak rzep. Zwietrzyła okazję to i planowała ją wykorzystać. Rozumiała to aż za dobrze. Ambitne dziewuszysko, której motywacja nie jest jasna. Tylko były te subtelne różnice, których ona miała problemy w uchwyceniu. Obiektywnie jednak na to patrząc: zachowywała się jak normalny człowiek a nie jak chodzący problem.
W każdym razie, szła przed siebie wysłuchując jej pytań. Twarz nie drgnęła nawet o milimetr. Nie wyglądało też, żeby się gdziekolwiek spieszyła. Mimo to uznała, że coś by trzeba było odpowiedzieć.
-Coś się znajdzie-Skwitowała, myśląc o jakiś podstawach. Niewiele jej powiedziała, więc... miała też niewielki wybór-Umiesz maskować swoje reiatsu? Nie wspominałaś, zgaduję więc, że nie-Rzuciła na nią okiem. Na mistrza to jej wiele brakowało, ale w porównaniu z nią miała przynajmniej sporo wprawy.
-Sama ostatnio dopracowuje technikę tworzenia ginto. Jak się nam poszczęści, to materiału do zaklęć nam nie zabraknie-Dodała jeszcze, nim zeszły na dół. A tam...
No, miło z jego strony. Dużo tych rzeczy nie było, więc po prostu rzuciła mu klucze
-Obok pokoju Michiego-Jak by było trzeba, to by mu powiedziała gdzie dokładniej. Przysłuchała się potem dokładniej rozmowie pomiędzy nim a Haną. Ciekawa informacja.
-Sympatia? Chłopak? Narzeczony?-Dopytała, nachylając się z boku dziewczyny co by się niby przyjrzeć jej rumieńcowi z bliska-Quincy czy ktoś inny?
Zamierzała ją nieco przycisnąć. Tylko trochę, bez przesady. Potem bowiem...
-...przejdę się trochę. Ciekawe miejsce... chcesz mi towarzyszyć?-Zapytała dziewczyny, odchodząc kawałek dalej w stronę jakiegoś korytarzu. To chyba... może... tak, chyba tak. Jedna z pierwszych myśli. By sie trochę tu przejść. Póki przynajmniej nie zgłodnieje.
...może to był teraz taki przebłysk. Ale przypomniała sobie o czymś. Na moment zastygła, potem jednak pomyślała, że nie powinna zachowywać się dziwnie. Musiała wysilić swoje umiejętności aktorskie.
-Oh, Hrabio, jeszcze jedno-Podeszła do niego bliżej i nonszalancko wskazała na stronę.
-Są tutaj jakieś zaklęcia ochronne czy maskujące, prawda?-Podpytała jak gdyby nigdy nic, podchodząc do niego bliżej. Szepnęła potem-Ci "natręci" mają całkiem upierdliwe metody "rekrutacji" i odnajdywania "członków", uwierz mi
Cóż. Jak były, to dobrze, to pójdzie zwiedzać. Jak nie, to trzeba będzie coś z tym faktem zrobić.
Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej? Może dlatego, że za bardzo wierzyła w zorientowanie i kompetencje? Skoro jednak nie wiedział o jej stanie, to może tym bardziej...
...chociaż nie. Chyba powinni. Jak ją jednak znaleźli u Katriny, to tu by tego nie mieli zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 12 Lis 2016 - 18:50

- To akurat umiem - odparła z zadowoleniem, że coś jednak potrafi. - Co prawda uczył nas Ryoto, bo Murasaki to wiadomo co. Najbardziej jednak chciałabym nauczyć się technik quincy. W końcu skoro mam te moce, to dobrze byłoby umieć zrobić z nich dobry użytek.
Hana spojrzała na Ishifone z uznaniem, gdy ta wspomniała, iż jest blisko stania się ruchomą fabryką ginto.
- Brzmi świetnie - uznała, ale gdy przeszło do spraw sercowych, dziewczyna stała się znacznie bardziej wycofana.
- Umm, to skomplikowane - wymruczała odwracają twarz uciekając przed wzrokiem Ishifone.
- Tak pięknych uczuć nie należy się wstydzić - rzekł Hrabia takich tonem, iż brzmiał niemalże jak Vormund. - Nie masz czym się kłopotać, słowiku. Ten dom i okoliczne lasy zapewniają odpowiednią dyskrecję.
Zaczęła poznawać nowy dom. Tradycja pełna gębą. Próżno było znaleźć tutaj klasyczne drzwi, zamiast nich panowały przesuwane ścianki dzięki czemu nic nie stało na przeszkodzie, aby połączyć kilka mniejszych pomieszczeń w jedno. Jednocześnie miało się przez to wrażenie błądzenia po ruchomym labiryncie. Widziała drewniane rzeźby, barwne obrazy, podłogi pokryte w całości matami tatami. Kolorystycznie dominowały odcienie brązu, czerń i biel.
Hana pokazała łaźnię, która stykała się z dworkiem i w której woda pochodziła z gorących źródeł ogrzewających zresztą cały budynek.
- Kawałek dalej w lesie jest też naturalne źródło. Całkiem przyjemnie. Moczysz się, śnieg pada na głowę, a i tak jest gorąco. W ogrodzie z kolei mamy kapliczkę i jak będziesz miała ochotę możesz przywitać się z duchami.
Hana doszła już do siebie, bo ataku zawstydzenia i śmiało wprowadzała Ishifone w tutejszy świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 12 Lis 2016 - 22:48

Czyli nauczyli się tego niedawno. Przynajmniej tyle. Czyli jest na poziomie jak ona przed jakimś rokiem. Może trochę bardziej. Nie znała się kompletnie na tych całych klanach, ale ona czystej krwi raczej nie jest. Trochę będą musieli się szarpać.
Ech, kto by pomyślał, że będzie uczniakami się zajmować. Może to jednak coś, czego ona potrzebowała? Dobry uczynek na poczet przyszłości? O ile jej przy okazji nie zrobi krzywdy albo nie zabije. Będzie musiała pomyśleć, jak ją wyszkolić. Bo mimo, iż metody Vormunda nie do końca jej pasowały, to innych nie znała. Poza tymi z zupełnie innego końca.
A skoro o innym końcu mowa, to się dziewczyna trochę speszyła. Nigdy nie rozumiała tego rodzaju uczuć. Można się do kogoś przywiązać, można nawet kogoś polubić czy czuć więź... albo uznawać za ładnego czy przystojnego. Ale te całe uczucia się zmieniały. Cały czas. A jak ktoś zdradzi? Albo zostawi bez słowa samemu sobie?
Nie skomentowała zatem. W przeciwieństwie do tego, co powiedział jej hrabia. Według niego nie miała się czym martwić. Był nonszalancki jak diabli, nieostrożny... ale jak na razie jej nie okłamywał, to trzeba było przyznać.
-Trzymam za słowo-Odeszła od niego, ponownie kierując się przy jednym z korytarzy. Zerknęła wtedy na Hanę.
-To co, pójdziesz ze mną?

***

Przeszła się z nią, a owszem. Chociaż Ishifone bardziej pochłonięta była zwiedzaniem, aniżeli rozmową. Ich dom był dość... w zachodnim stylu. Ojciec lubił tą kulturę, to i matka miała z tym zawsze duży problem. W przeciwieństwie do niego. Dlatego też wszędzie były te klasyczne akcenty. No i to spraszanie znajomych na herbatę...
...istna mieszanka stylów. Ona wolała tą rdzenną część. Dlatego też uwielbiała siedzieć w okolicach świątyni. W dodatku na uboczu cywilizacji, niespaczona tym całym toksycznym światem wylewającym się przez ludzi. Dziw, że aż tyle czasu wytrzymywała w zamknięciu. Może to przez jej zawzięcie na osiągnięcie wielkości.
Ta tego nie miała. Chciała po prostu spożytkować dobrze swój talent. Takie odniosła wrażenie. Miała przy tym to swoje żółtodziobowe podejście, ale to znika. Sama była niewiele lepsza, ale ona dostała zdecydowanie więcej razy po głowie, niż ta pewnie przez całe swoje życie oberwie.
Pozostawienie bez słowa narzeczonego. Śmierć Daichiego, spowodowana przez nią. Potem walka z nim. Śmierć ojca, kalectwo matki. Pogoń za urażoną dumą, która skończyła się... właśnie tym, przez co musiała się kryć. Co było przy tym większym grzechem? To, co robiła przed przemianą, czy to co robiła po niej? Ile dusz tak naprawdę pożarła? Ile było z tego z własnej, nieprzymuszonej woli?
Łatwiej chyba odpowiedzieć, ile nie było. Może... pięć. Sześć. Pierwsza na pewno. I parę następnych. Potem jednak... znała alternatywę. Jednak nie korzystała z tego. Jedynie przed strachem przed postępem pasożyta, powstrzymywała się. Czasami.
Jednak gdy miała przed sobą Charlottę, sprawczynię jej kalectwa... zamiast pozwolić jej odejść...
...szlag. Chciała czuć. Chciała czuć jakieś... poczucie winy. Jednak jedyne co w niej było to strach. Przed konsekwencjami. Do czasu. Aż nie poczuła tego na własnej skórze.
Ten ból, który sprawia im samym swoim istnieniem. Każdego dnia. Każdej godzinie, minucie, sekundzie... czy też może odczuwają nieświadomy komfort, i dopiero jak są...
...nie. Ona tego po prostu nie czuje. Jednak ten natłok dusz w środku Adama przemawiał do niej. One cierpią. Cierpią właśnie przez nią, i... czy jest jakiś sposób, by odkupiła swoje grzechy? Wszystkie grzechy, które kiedykolwiek wyrządziła? Czy "parę dobrych uczynków" zanim umrze wystarczy?
Musiała to jakoś odwrócić. Wiedziała, gdzie są wszystkie dusze. I pewnego dnia... będzie musiała znaleźć sposób, by ich uwolnić z tej udręki. Tylko tak może choćby myśleć o zrekompensowaniu tego, co uczyniła.
Sama nie da rady, nie ma opcji. Oni po dobroci też na to nie pójdą, za duży potencjał. Będzie musiała... szlag. Katrina miała czegoś szukać, ale jak teraz jest z nią pewnie na pieńku, to kicha... w sumie, to nie zapewniła jej bezpieczeństwa, chociaż jej to obiecywała. Ale też miała kontakty z tą hałastrą... no i bądź tu mądry...

***

Chodziła wyraźnie zamyślona. Brwi nie było tak zacięte czy znudzone jak wcześniej. Patrzyła się na wszystko niczym mała, zafascynowana dziewczynka. Brąz, czerń, biel. Elegancko, ale też klasycznie. Podobało jej się tu. Będzie się tu czuć dobrze, bo i duża przestrzeń. Nie było tak... klubowo jak w November Eleven, ale tez nie było to więzieniem jak na tym wypizdowie. Milczała też przed większość drogi. Kto wie, czy nawet zauważała towarzystwo Hany. Mruczała tylko coś niezrozumiale, jak zauważała coś znajomego, albo gdy coś jej się przypominało bardziej. "Jak u matki". "Spodobało by mu się". "Ciekawe, co u niego". "Jakby tak...". I inne podobne.
Doszły do łaźni. Tu się odezwała w końcu Hana.
-Ponoć mój nauczyciel lubił tam chodzić-Obróciła się do niej na wieść o naturalnych źródłach-Powiedz mi... gdzie tu będzie jakaś większa wolna przestrzeń?-Wolała najpierw zapytać. Może mieli jakąś salę treningową, kto wie. A może będzie trzeba ćwiczyć na zewnątrz.
Przymknęła oczy. Tak. W sumie, czemu nie. Co miała innego do roboty?
-Na techniki przyjdzie czas... ale jak chcesz, możemy zacząć od zaraz.-Ona sama wiedziała, że miała potencjał do wielu rzeczy. Ale musiała na to poświęcić czas... którego zaczynało jej brakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 12:56

Hana oparła się o ścianę, obok drzwi do łaźni, skrzyżowała ramiona i nogi spoglądając na Ishifone z rozbawieniem.
- Widzę, że nie jesteś z tych co zasypują gruszki w popiele. Podoba mi się. Jakiś kilometr w głębi lasu jest całkiem przestronna polanka w sam raz do ćwiczeń, więc jak dla mnie możemy udać się tam od razu. Możemy też wziąć ręczniki, bo źródło o którym mówiłam jest niedaleko polany. Lubię się zrelaksować po wysiłku.
Na luksusy w postaci niezmierzonej przestrzeni pod budynkiem w sam raz do trenowania, Ishifone nie mogła liczyć, chociaż po dotychczasowych doświadczeniach można było sądzić, że każdy dom zamieszkany przez świadomych duchowo musiał posiadać podobny bajer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 13:26

Co w tym śmiesznego było nie wiedziała, ale ważne, że nie oponowała. Hm.
Prawdopodobnie zrobi podobne rzeczy, co Vormund jej. Z pewnymi modyfikacjami, bo nie będzie jej wyrabiać... a może jednak? Nie było to w sumie takie złe. Wyrabiało sporo rzeczy naraz jak tak o tym myślała. Kontrolę nad reiatsu, podzielność uwagi, siłę, wytrzymałość... Staruszek nie był wcale aż taki głupi, jak myślała.
-Może być-Musiała sobie przypomnieć, czy wzięła ręcznik. Nie pamiętała na ten moment, możliwe. Ale nawet jeśli nie, to dostanie go chyba nie będzie większym problemem.
Ale w sumie jak powiedziała od zaraz, to czemu nie. Ishifone idąc stworzyła po drodze kulkę z reiryoku wielkości grejfruta. Skupiła się, by miało to właściwości porównywalne do tej piłki co Vormund im robił. Czyli by była jak najbardziej fizyczna, i w przypadku nieutrzymania stabilności po prostu się na spokojnie rozpadała zamiast, na przykład, eksplodowała.
Podrzuciła sobie potem to raz czy dwa. Działało.
-Ej-Rzuciła to jej luźno, nawet na nią zbytnio nie patrząc-Łap
Ciekawe, jak to będzie wyglądało. I jak szybko załapie o co chodzi. Jak się rozpadnie, stworzy nową.
-Na rozgrzewkę, spróbuj to utrzymać podrzucając-Rzuciłaby jej wtedy nową. Gdyby jednak jej wyszło, to po prostu powie jej "To rzucamy między sobą". Troche się sama rozgrzeje, i wyczuje, jak była wyrobiona.
Oczywiście przy okazji szły by po ręczniki. A potem na tamto pole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 14:02

Nie miała problemu z utworzeniem kuli reiatsu pożądanej wielkości. Hana patrzyła na to wielkimi oczyma tak zaabsorbowana widokiem, że ledwo chwyciła czerwoną piłkę, gdy Ishifone rzuciła ją znienacka.
Chwyciła, ale zaraz i tak się rozpadła i dziewczyna z nietęgą miną stała otoczona przez powoli ulatujące drobinki reiatsu.
Wzięły ręczniki, ubrały się i ruszyły w las. Nim jeszcze wyszły Hana poinformowała Ryoto, gdzie się udają, na co ten odrzekł, aby nie znikały na długo, bo jeszcze spóźnią się na obiad.
Spokojnie, malowniczo. Czyste powietrze przepojone zapachem sosnowych igieł i chrzęst śniegu pod butami towarzyszył im przez cały czas. Panująca atmosfera miała w dodatku coś wyciszającego w sobie, jakby okolica znajdowała się pod wpływem nadnaturalnej harmonii.
Hana nie mówiła wiele, skupiona na podrzucaniu piłki, gdyż uparła się, że będzie robić to przez całą drogę. Koniec końców Ishifone i tak musiała dwukrotnie tworzyć nowe kule.
Doszły do polany, która rozmiarami zbliżona była do sali pod November Eleven. Pnie niektórych okolicznych sosen poznaczone zostały głębokimi bliznami, których kształt wskazywał na sprawcę strzały quincy.
Hana przewiesiła kurtkę przez gałąź. Zrobiła kilka przysiadów, po czym wyprostowała się oczekując poleceń Ishifone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 14:44

Poszło gładko. Była bardziej zmartwiona właściwościami kuli niż rozmiarem. Pamiętała aż za dobrze ile czasu spędziła nad tworzeniem różnorakich kształtów z reiryoku. Może nawet udało by jej się tworzyć bronie? Albo zbroję... bronie, po co? Miała swój łuk. Gdyby jej łuk był trochę inny... to może i tak, przydałoby się to. Z drugiej strony, nigdy nie wiadomo kiedy co do czego się nada.
A tamta gapiła się na to, jakby to był jakiś ósmy cud świata. Musiała przyznać, że było to poniekąd irytujące, ale i... przyjemne? Może to chodziło o kolor jej reiryoku, to wtedy gorzej.
Rzuciła jej tą kulkę. Chwyciła ledwo co, co nawet jakoś świadczyło o jej refleksie. Gorzej było z utrzymaniem tego. Trochę by ją zdziwiła gdyby jej się to udało za pierwszym razem i to bez ostrzeżenia. Stworzyła następną.
-Spróbuj to utrzymać podrzucając-Bez zmian w planie. Szły dalej w ciszy. Hana przypominała jej trochę samą siebie jak zaczynała. Zwłaszcza jak teraz radziła sobie lepiej. Parę wpadek. Zdarza się. Widziała jednak zacięcie na jej twarzy. To dobrze.
Przy okazji zaczął się jej tlić pomysł, jakby mogła podejść Murasakiego. Może. Spotkały Ryoto. Obiad, w sumie brzmiało nieźle. Może to będzie coś sycącego, bo miała właśnie takie epizody dobrego i śmieciowego żarcia. Gdy odszedł, Ishifone zwróciła się do Hany.
-Nie chwal się, że będziemy trenować. Zwłaszcza przed Murasakim-Przestrzegła ją. Miała plan który niekoniecznie mógł się powieść, ale może coś z tego wyjdzie.
Zabrały rzeczy oraz ręczniki, i udały się na pole. Ishifone rozejrzała się trochę... nada się. Idealnie. W sumie fakt, że był tu las działał nawet lepiej. Zdała sobie jednak sprawę z innego problemu.
Nie miała łuku, który by tamtej nie wyrządzał krzywdy. Jeden albo wypali jej tkanki, albo w ogóle ją wysadzi... a jak będzie próbowała jakiś sztuczek, to trzeci też może ją zabić. Szlag, mogła jednak zabrać tamte pozostałe, chociaż też były dosyć śmiercionośne... westchnęła, przymknęła oczy.
Ale poza tym, naprawdę było tu idealnie. Spokojnie. Dawno nie była w tak wyciszającym miejscu. Chyba, że u swojej matki w świątyni, jako mały bąbel.
...coś czuła. Nie była do końca pewna co, ale to było i przyjemne, i ściskało ją mocno w piersi. Kolejny wdech.
Tamta czekała. Ishifone miała swoje rozgrzewki, ale ograniczały się one zazwyczaj jedynie do rozluźnienia mięśni. Postrzelała z karku, pokręciła to jednym to drugim ramieniem, rozprostowała ręce i nogi. Dopóki nie czuła, że już wszystkie członki miały już w miarę w porządku zakres ruchu.
-No dobra... zobaczymy, czy staruszek miał racje...-Ishifone...
...uśmiechnęła się. Całkiem szczerze. Szeroki uśmiech to to nie był, ale na jej twarzy wiecznie przesłoniętej obojętnością albo gniewem wyglądał całkiem... krzepiąco.
-Wiem już jak wygląda u Ciebie kontrola... Czas sprawdzić inne rzeczy-Sama się oddaliła, a po uśmiechu nie było już śladu. Trochę się opamiętała, bo i musiała się skupić. Na wszelki wypadek... troszkę zwiększyła swoją wytrzymałość, co by cienka powłoka reiatsu pochłonęła penetracyjny efekt strzały (5 PR w wytrzymałość).
-Stwórz łuk-Obróciła się do niej, już całkowicie będąc w poprzednim nastroju-I spróbuj mnie trafić
Ponoć po paru miesiącach treningu z Adalbertem strzały od nowicjusza powinny być dla niej pestką. Albo nawet od niego. W najgorszym razie użyje Hirenkyaku. Zamierzała unikać... efektywnie. Jak strzały będą proste, to nie będzie się rzucać na boki przecież. Gdyby jednak miała dobre oko, to będzie musiała nieco bardziej się postarać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 18:14

Hana zawahała się, gdy Ishifone wybrała swoją osobę za cel, lecz wywołała łuk. Całkiem zwykły, w oczach Kumagae wydawał się wręcz kruchy.
Dziewczyna naciągnęła cięciwę, reiatsu zaczęło napływać z otoczenia. Trwało to dobre pięć sekund, może i nawet więcej. Wystrzeliła. Wystarczyło pół kroku w bok, aby zejść z trajektorii pocisku.
Kolejnych kilka strzał również nie było wstanie choćby drasnąć Ishifone. Hana nie miała złego oka. Posyłała pociski mniej więcej tam, gdzie w danej chwili stała Kumagae, ale ataki były zbyt wolne i wyprowadzane ze zbyt małą częstotliwością, aby mogły zagrozić bardziej doświadczonej quincy. Koniec końców nawet nie dostała zadyszki.
- Jej. - Hana upuściła łuk. - Jesteś szybka, prawie jak w jakimś Matriksie.
W zielonych oczach można było dostrzec rosnący szacunek.

[ - 50 PR za dopałkę i wcześniejsze tworzone kule ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 13 Lis 2016 - 19:24

Zwykłu łuk... hmmmm, czy jak ona miała swój to też był taki wątły? Trudno powiedzieć, jej teraz był całkiem zwarty, chociaż do materialności mu trochę brakowało.
Widziała, jak miała wątpliwości. W takim stanie to ona na pewno nie będzie w stanie jej trafić.
-Nie wahaj się-Powiedziała z niepokojącym wręcz spokojem-Bo przeciwnik na pewno nie będzie. A ja przyjmowałam na siebie gorsze rzeczy, i to bez powłoki ochronnej-Patrzyła nawet całkiem analitycznie, jak powoli formowała swoją strzałę. Chyba wolniej od niej, ale to akurat... chwila, ona chyba ładowała tyle do tego swojego oblężniczego. Koło ośmiu... ona ponad pięć. Sześć? W każdym razie...
W końcu strzeliła. Dziwne, ta strzała była jakaś taka ślamazarna. Nie wykonała nawet uniku tylko odsunęła się nieco w bok, by przeleciała obok niej. Następna strzała... podobnie.
Dziwne. Tyle mogła stwierdzić. Ale musiała przyznać, że celowała całkiem nieźle. Problemem była tylko szybkość i kontrola reiatsu. Za słabe pociski, za wolne ładowanie. Trzeba będzie nad tym popracować. Dużo.
Taka była różnica pomiędzy nią a tą... więc mogła teraz poczuć, jak to wyglądało z perspektywy potężniejszych istot, przeciwko którym walczyła. Porażająca różnica.
-Więc staruszek miał racje-Uśmiech wrócił, ale więcej było w tym satysfakcji niż... czegoś pozytywnego. Czerwona aura zeszła z jej ciała-Całkiem nieźle. Masz całkiem dobre oko. Potrzebujesz więcej praktyki i umiejętności kontrolowania reiryoku-Ishifone aktywowała swój łuk. Obrała sobie za cel jakieś charakterystyczne elementy na drzewach bez elementu żywego. Tak z pięć. Zamierzała w nie wypalić po strzale, na tyle szybko, na ile mogła, ale też by strzeliła z pełną mocą. Dla porównania, by zobaczyła, jaka jest różnica.
-Murasaki jest zrzędliwy i złośliwy, ale... na pewno wie i umie o wiele więcej ode mnie. Zobaczę, czy uda mi się go przekonać-Popatrzyła ponownie na Hanę. Ech... no chyba nic z tego nie wyjdzie. Zdezaktowywała swoją broń.
-Pamiętam jak od razu po próbie trafienia mój mistrz kazał mi uniknąć swoich... Tylko chyba nie mam łuku który by Ci nie wyrządził krzywdy, a nie mam też tyle wyczucia... więc to sobie odpuścimy. Ale mam inny pomysł-Ishifone ponownie stworzyła kulkę z Reiatsu, wielkości piłki ręcznej.
-Popracujemy nad wieloma rzeczami naraz. Chciałaś techniki, ale najpierw musisz mieć szansę się ich nauczyć-Ishifone kiwnęła głową, trzymając kulę-Zasada jest prosta. Rzucam w Twoją stronę kulą, Ty łapiesz i masz... na początek powiedzmy z dwie sekundy na odrzucenie WE MNIE. I tak w kółko. Jakieś pytania?-Wyjaśniła jej swoją koncepcje. I tutaj może w końcu się trochę wyćwiczy. Jak to bowiem sobie wyobrażała?
Rzuci, owszem. I jak złapie, to od razu zmieni pozycje za pomocą Hirenkyaku. A sama zamierzała odrzucać od razu jak tylko złapie ją w dłonie. I tak zamierzała się z nią bawić. Zobaczy, jak jej pójdzie. Jak będzie się spóźniać, będzie jej krzyczeć "Za wolno!". Chociaż jeśli będzie jej dobrze szło, to zacznie rzucać trochę na bok, by się trochę powyginała. Niby przypadkiem, nie za dużo, ale na tyle by się trochę wysiliła.
Bardziej prawdopodobne jednak, że będzie jej szło gorzej niż się spodziewa. Wtedy, nie informując jej, da jej pół czy nawet sekundę więcej, chociaż chyba nie będzie to potrzebne. Utrzymanie stabilizacji połączone z szybkim odnalezieniem celu. Przydatne.
I ona sobie poćwiczy, i tamta. Jak się zmęczy któraś z nich... przejdą dalej z ćwiczeniami. Może, o ile ta jej nie padnie po drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 19 Lis 2016 - 17:45

Paradoksalnie pochwała raczej zasmuciła Hanę.
- Próbowałam nabrać trochę praktyki, ale samemu jednak trudniej się do czegoś dochodzi... zwłaszcza, jak się jest praktycznie nowicjuszem.
Ishifone przywołała swój łuk, co wywołało u Hany lekki wytrzeszcz oczu. Każda z pięciu strzał tworzyła się podobną ilość czasu, jak pociski panny Sasaki, lecz jeśli chodzi o siłę niszczącą to powstawała znacząca różnica. Pojedyncze trafienie powodowało sporą wyrwę w drewnie sosny tak iż wydawało się, że jeszcze ze dwa strzały w to samo miejsce i Ishifone mogła wydać z siebie okrzyk drwala ostrzegający przed walącym się drzewem. Strąciła także dwa konary, a także obróciła brzydką narośl na pniu w nicość.
Na pewno mogła strzelać szybciej, ale sama postanowiła dać pełnię mocy. Czuła lekkie mrowienie palców.
Dla Hany przedstawienie wywarło spore wrażenie, bo jeszcze chwilę spoglądała na pokaleczone sosny i dopiero wspomnienie o metodach treningowych z jakimi spotkała się Ishifone wyrwało ją z zadumy.
- Co? Strzelał do ciebie? Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy twój mistrz nie był kimś w stylu Murasaki'ego? Bo coś mi się zdaje, że i on chętnie obrałby na cel swoich uczniów... oczywiście jeśli kogoś w końcu zdecydowałby się nauczać.
Skinęła głową, gdy zaproponowano kolejne ćwiczenie, chociaż minę miała trochę niepewną i jak się później okazało jej wątpliwości były słuszne. Na początku speszyła się, gdy Ishifone zaczęła śmigać wokół niej.
- Hirenkyaku... - wymruczała pod nosem, po tym, jak piłka uderzyła ją w ramię rozpadając się przy tym.
Hana starała się, ale tylko na początku jako tako trzymała tempo, wobec czego Ishifone miała wiele okazji do wydania karcących okrzyków.
W końcu dziewczyna podniosła dłoń prosząc o przerwę. Dyszała, a po czole spłynęła stróżka potu. Parę razy nawet nie zdążyła się odwrócił do piłki, wobec czego musiała zostać stworzona nowa.
Sama Ishifone również odczuwała zmęczenie, ale póki co ledwie lekkie. Przyłapała się, że patrzy na naszyjnik Hany.

[ - 54 PR za tworzone piłki]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 19 Lis 2016 - 23:45

Tej co się stało?
Pomyślała, zanim zdała sobie sprawę co ją tak naprawdę ugryzło. Domyśliła się, bo sama czuła to właściwie cały czas. "Pomimo starań dalej jestem słaba". Przypominała sobie to prawie na każdym kroku. Tyle tylko, że zdążyła ona już zauważyć to jedno podstawowe prawidło świata. Na każdego kozaka się znajdzie ktoś jeszcze silniejszy. Sztuką jest... no właśnie, co to za sztuka. Do tego jeszcze nie doszła.
-Znam to aż za dobrze-Zmrużyła oczy. Nie znała się na klanach, ale ona chyba też nie była czystej krwi. Ale chyba zaczęła znacznie wcześniej od niej. Miała większe szansa na opanowanie swojej mocy na jakimś sensownym poziomie w trakcie swojego życia. Ona miała parę lat w plecy, bo późno sobie w ogóle zdała sprawę z tego, kim jest.
Efekt jej strzelania był całkiem zadowalający. Pomimo dość wąskich pocisków wyrządziła całkiem spore szkody. Ciekawe, czy trutka działała też na rośliny w jakimś stopniu. Pewnie przekona się później albo jutro. Po martwicy. A tamta się patrzyła jakby nie wiadomo co zrobiła. By jej szczęka opadła jakby zobaczyła co potrafi robić jej największa artyleria.
Zamiast tego, pytała o jej przeszłość. Mówić jej, czy nie mówić o Adalbercie? Z jakiegoś powodu nie miała szczególnej ochoty, by o tym opowiadać. Trudno jej było jakoś wyartykułować myśl, czy też nawet przecisnąć jakieś słowa przez gardło.
-...najpierw ćwiczenia. Potem pogadamy-Zdecydowała, dając sobie nieco więcej czasu na przemyślenie tego. Dlaczego jednak nie powiedziała tego od razu? Czego się obawiała? Była na odludziu. Nikt jej tutaj nie znajdzie. Nie powinien. Chyba, że ktoś komuś powie by właśnie tutaj jej szukał.
Mało prawdopodobne. Przypuszczała, że z jakiegoś powodu każdy ma motyw, by się tutaj ukrywać i nie puszczać pary z ust. Poza tym, pomagała tej tutaj. Więc dlaczego?
Może to nie chodzi o to, komu mówiła, ale o kim. Kim bowiem był Adalbert von Fuchs? Gdy się nad tym zastanawiała... był chyba jedyną osobą, która była do niej pozytywnie nastawiona, okazywała dobroć i chciała otoczyć opieką, pomimo tego kim ONA była. Drugą taką był jej ojciec. Dopóki, rzecz jasna, go praktycznie nie zabiła.
Czy przypadkiem tak też się nie stało teraz? Gdyby została TAM, nic takiego by się nie wydarzyło. Może by nie ściągnęła Adama do tego świata... o ile to właśnie za nią podążał. Urosła by szybciej w siłę, i mogłaby o wiele wcześniej... o ile tamci by jej pozwolili, szukać sposobu na uwolnienie się od tego pasożyta i odwrócenie krzywd, jakie wyrządziła tamtym duszom.
Cóż, na razie to chyba jedynie Soul Society pozostawało jeszcze jakoś obojętne na jej egzystencje. A i tego nie mogła być pewna, bo prawdopodobnie też by ściągnęła uwagę czarnych. TAM też miała parę takich osób, ale... też nie powinna się spodziewać, że takie pozostały po tym co zrobiła. I tak dobrze, że nie postanowili jej ścigać.
...chyba już jej starczy. Stała tak przyglądając się jak dyszy i próbuje zaczerpnąć oddechu. Jak jej klatka piersiowa wznosi się i opada, eksponując jej... naszyjnik. Ładny. Nawet bardzo. Ciekawe, jaką ma teksturę. Może powinna...
...uch. Może... może lepiej... i tak miała go... ale cholera jasna, był całkiem... no chociaż tylko na chwilę. Potem odda. Kiedyś. Gdzieś. To tylko takie niewinne... nie, tylko tego jej było teraz trzeba. Wnerwianie lokatorów jej lepkimi palcami.
-Ummmm... tak...-Obróciła się bokiem, by na nią nie patrzeć. Wydawała się mocno zakłopotana. Powinna czymś zająć myśli. Na przykład... ummmm...
-...na razie i tak wystarczy. Wiem co chciałam wiedzieć-Sama czuła trochę zmęczenia, ale to było zdecydowanie za mało. Musiała też jakoś zadbać o siebie. Ale na razie... nie czuła się na siłach.
-Mój mistrz był... jest inny. Typ, który chciałby wszystkich uratować. Niemal ślepy na wady innych. I prędzej sam by się dał pociąć niż pozwoliłby by się komuś stała krzywda. Życie jednak jest brutalne-Ishifone całkowicie odwróciła wzrok. Czuła... faktycznie coś czuła.
Czuła. Czuła...
Ciężar. Chwytający za bebechy aż do bólu. Gdy przypominała sobie wszystkie grzechy, wszystkie przewinienia, przykrości, ból, zdrady, i zgony które zaszły przy jej udziale...
Nie miała pojęcia co ją teraz naszło, ale nie było to przyjemne. Musiała chociaż opanować głos.
-...jutro posiedzimy dłużej, ale wolniej. Jak chcesz to możesz iść. Powiedz mi jeszcze tylko... dlaczego to robisz? Czemu chcesz iść tą drogą?-Zapytała. Wprawa, z jaką potrafiła kryć swoje zamiary czy emocje była zatrważająca.
Żądne atencji dziecko. Może. Czy czasem ona nie była taka sama? Może sprawy potoczyłyby się inaczej, gdyby taka nie była. Może. Prawdopodobnie w ogóle by się nie potoczyły.
Co planowała potem? Właściwie to nawet się zbytnio nie spociła, ale mogła wypróbować te łaźnie. A potem...
...nie miała pomysłu. Twarz miała prawie jak z kamienia. Jedynie niedbałe ruchy mogły zdradzać jakąś zmianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 15:19

Hana wyprostowała się, otarła czoło i odetchnęła głęboko kilka razy próbując dojść do siebie.
- Czyli wcale nie jest taki jak Murasaki. Twój mistrz musi być wyjątkowym człowiekiem. Czy on... zresztą nieważne. Nie moja sprawa
Zaczesała włosy do tyłu i przymknęła oczy wystawiając twarz na chłodny powiew. Wyglądała naprawdę ładnie, chociaż i tak najbardziej nęcący w tym obrazku był naszyjnik.
Otworzyła oczy słysząc pytanie Ishifone. Mruknęła.
- Nie mam nie wiadomo jakich motywacji. Po prostu chcę umieć się obronić w razie czego. Siebie i innych, tak dokładnie mówiąc. Tylko żebyś mnie źle nie zrozumiała, nie chcę zostać magiczną dziewczynką z mocami jak z anime, która podczas przerwy w pracy wyrusza w miasto ratować potrzebujących. Po prostu gdybym tak przypadkiem natknęła się na kogoś w potrzebie, to miło byłoby potrafić mu pomóc. - Wzruszyła ramionami, podeszła do gałęzi, z której zwisała jej kurtka. - Mam ochotę na kąpiel na świeżym powietrzu. Dołączysz się? - Spojrzała na Ishifone znad ramienia.


[+ 1 reiatsu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 15:48

Mruknęła coś pod nosem. Jej opis brzmiał dużo zabawniej w porównaniu do jej.
-Wyjątkowy, ta. To na pewno. Ze świecą takiego drugiego dziwaka szukać-Trochę bardziej trzeźwo na to spojrzała. Nic tutaj nie zdejmowała bo i nie przyjmowała, by się miała tu jakoś nie wiadomo jak zgrzać. Błędem natomiast było ponowne zerkanie na nią.
Uhm... może jak będzie się kąpać to mogłaby... no i gdzie to potem schowa, jak sama będzie rozebrana? Bez sensu. Tak, bez sensu.
Ale... tak, zdecydowanie mogłaby się wykąpać. Choćby po to, by chociaż na moment się odprężyć. Czuła się niespecjalnie. Może takie coś trochę oczyści jej umysł.
-Tak... rozumiem... brzmi rozsądnie-Zgarnęła natomiast ręcznik, który odwiesiła. Trochę średnio uważała przy tym co mówiła, ale nie wychwyciła tutaj nic, czym by się mogła szczególnie martwić-Chciałam się tylko upewnić. Różnie to bywa... to prowadź-Czy miała szczególnie jakieś plany? Nieszczególnie. No nie. Dalej była rozbita i jedyne co wiedziała to to, że nie mogła pozostać pasywna. Jakoś będzie musiała skłonić Murasakiego do tego, by ją uczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 16:51

Po dziesięciu minutach marszu dotarły do okolonych kamieniami gorących źródeł. Ukontentowana Hana mruknęła i zaczęła się rozbierać. Na pewno wyglądała bardziej dojrzale od Ishifone, która pomimo dalece posuniętego wieku dalej mogła uchodzić za całkiem młodą nastolatkę.
Hana wślizgnęła się do jednego z naturalnych basenów, których quincy naliczyła trzy. Stykały się ze sobą, ale były obwarowane na tyle wysoką ścianą kamienia, że kąpiący się w różnych oczkach musieliby wstać, aby dojrzeć sąsiadów. To samo zaś tyczyło się ścian zewnętrznych, więc nie musiały się obawiać wzroku przyczajonego między sosnami napaleńca.
Gdziekolwiek się Ishifone usadowiła, ogarnęło ją błogie gorąco. W pierwszych chwilach trochę zbyt ciepło, ale szybko się przyzwyczaiła. Siedziała teraz na śliskich kamieniach, zanurzona w wodzie, aż po linię barków. Z wody unosiła się ciepła para, która chroniła nie zanurzone ciało przed mroźnym powietrzem.
- Fantastycznie, co? - Hana westchnęła z rozkoszą. - Mogłabym tu siedzieć i siedzieć.
Istotnie było cudownie. Na chwilę mogła zapomnieć o przykrym świecie i nawet łańcuszek spoczywający na kupce ubrań Hany nie nęcił już tak bardzo. Prawie... w każdym razie.
- Słuchaj, jak to jest z tym twoim łukiem? Myślałam, że quincy posiadają reishi tylko w błękitnym kolorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 18:08

Udało jej się opanować jakoś przemożną chęć pozbawienia jej naszyjnika, chociaż świecił i kusił. Ten marsz trwał całe dziesięć minut, czyli niedługo. Dłużyło się jej jednak strasznie przez pewną pokusę ulokowaną na czyiś obojczykach. Musiała jednak przyznać, że całkiem dobrze to wszystko wyglądało.
Rozebrała się bez większych oporów, odstawiając ubrania obok ciuchów Hany. Atrakcyjne dziewczę z atrakcyjnymi kształtami, chociaż na swoje narzekać również nie mogła. Wiedziała, że i na takie jest całkiem sporo adoratorów, a geny w jej rodzinie były całkiem dobre pod względem tak zwanego "terminu przydatności". Mimo to... miała zdecydowanie mniej czasu na osiągnięcie zadowalającego poziomu. Gdyby tylko dało się jakoś zatrzymać czas...
...czy czasem Shinigami nie mają tego problemu? To dusze, więc potrafią żyć całymi wiekami... cholernicy. Gdyby zwróciła na siebie uwagę wcześniej albo się ogarnęła z tym jak była młodsza... no nic.
Ishifone weszła dość szybko do wody i o ile na początku było dosyć nieprzyjemnie przez różnicę temperatur, jak po chwili się przyzwyczaiła i mogła utonąć w rozgrzewającym płynie. Na wszelki wypadek jednak swój amulet zostawiła nad sobą na podłodze. Kwestia bezpieczeństwa. Czy jednak by zareagowała w porę w takich warunkach? Nawet taka maruda musiała to docenić. Jedynym drobnym problemem mogły być jej włosy, które urosły przez ten cały czas nieobecności fryzjera. Mogłaby coś z tym zrobić.
-Nieźle, całkiem nieźle-Przyznała nowej koleżance siedzącej naprzeciwko, przymykając oczy. Ręce swobodnie opadały jej wzdłuż tułowia, a ona mogła się skupić na doznaniach zmysłowych w których przecież wyłapywaniu była świetna. Ciepłe powietrze wypełniało jej nozdrza, uzupełniane przez zapach otaczającej przyrody. Ciepła, niewzburzona woda i tak muskała jej ciało, a brak ubrań...
...szkoda, że to wszystko zostało popsute przez to jedno pytanie. Zacisnęła pięść pod wodą. Wciągnęła głośniej powietrze.
-Dobrze myślałaś-Krótka kwestia, to i resztę powietrza musiała wypuścić normalnie, bo zalegało. Uczucie ciężkości wróciło-To... drobna pozostałość z moich podróży. Jedna z wielu. "Wiedza jest cenna", a nic bardziej nie kształci niż swoje własne błędy-Tyle zamierzała jej powiedzieć... gdyby jej się nie wymsknęło "tylko wszystko ma swoją cenę" pod nosem. Niewiele w sumie jej to powie, ale może wyłapie komunikat, że nie chce o tym gadać. A z drugiej strony pozostawała miła. Jeszcze.
Szkoda tylko, że ta głupia pinda musiała jej zepsuć choćby tą jedną chwilę odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 18:31

- Ahh... w sumie fajnie to wygląda. Czerwona łuczniczka.
Hana wpatrywała się w Ishifone. Wyglądała jakby miała ochotę kontynuować rozmowę, ale najwyraźniej była na tyle spostrzegawcza, aby dostrzec niechęć towarzyszki do konwersacji.
Dzięki temu Kumagae mogła z powrotem zanurzyć się w rozkosznym cieple łagodnie rozluźniającym każdy mięsień ciała.
Po kilku chwilach atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej urokliwa. Zaczął pruszyć śnieg i ciężkie płatki poczęły padać na rozgrzaną taflę roztapiając się momentalnie. Lądowały również na Ishifone. Zupełnie jakby duchy zimy składały na jej skórze chłodne pocałunki.
Wypoczęły, ale chcąc nie chcąc musiały powoli się zbierać. Nadchodziła pora obiadowa, a sądząc po odgłosach obie miały puste żołądki. Wzięły ręczniki, zaczęły się wycierać, gdy Ishifone poczuła, że jest obserwowana. Odruchowo rozejrzała się, ale niczego nie dostrzegła. Zobaczyła jednak, że również i Hana się rozgląda. Ich spojrzenia się skrzyżowały.
- Duchy - szepnęła. - Te lasy są pełne duchów, chociaż rzadko kiedy chcą się pokazać. Nawet nam świadomym duchowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 18:54

Fajnie. Wieloma epitetami mogła to określić, ale "fajnie" nie należało do jednych z nich. Może gdyby zobaczyła z czym ten nieszczęsny kolor się wiąże to by zmieniła zdanie. Przynajmniej już się przymknęła i nie ciągnęła tematu. Dzięki czemu miała jeszcze szansę na odpoczynek.
Zaczęło padać. W końcu się pokusiła i przyglądała się temu widokowi, a był... ładny. Jak nie lubiła zimy, tak to było ładne. Można to było porównać do siedzenia w pomieszczeniu, gdy za oknem padało albo była burza. Bezpiecznie, ciepło, ale było na co popatrzeć. Tylko tutaj była w środku. Odczuwała również punktowy chłód za każdym razem, gdy jakiś płatek opadał na jej skórę. Chłodne pocałunki...
...pocałunki śmierci. Chłodne, zapraszające, wybaczające. Mogła mieć tylko taką nadzieję. W sumie... skoro Quincy to wrogowie Shinigami, to czy oni trafiają do Soul Society? To by było... dziwne. To nie miało sensu.
Dziwne. Bardzo dziwne. I... miała w sumie o to kogo zapytać. Powinna. To było dla niej bardzo ważne.
W końcu obydwie zgłodniały. Na szczęście Ishifone tylko w jednym sensie. Wyszły z wody i zaczęły się wycierać, gdy blondyneczka poczuła czyiś wzrok na sobie. Pierwsze o czym pomyślała to by wyczuć konkretny kierunek i postraszyć ustrzeleniem draba. Nie dlatego, że gapił się na jej nagie ciało, ale poczuła się zagrożona. Koleżanka jednak ją uspokoiła.
-Może to i lepiej... tak...-Z początku spięta... postanowiła obrócić tą sytuację w żart. Uwaga, bo praktykę w tym miała zerową... ale jak tak myślała, to przyszła jej do głowy dziwna myśl-W ogóle plusy odczuwają coś... nie wiem, "tam"? Niby są martwe, więc... serce im też nie bije, to...-Uniosła brwi, bardziej zdezorientowana niż zawstydzona. Wstydzić to się w ogóle nie wstydziła akurat. Udowodniła to, i to parę razy.
Dużo duchów oznaczało dużo pokus. Lepiej, by się nie pokazywały.
-A, właśnie, skoro o tym mowa... W końcu nie wyjaśniłaś co z tym Twoim lubym.Kto wie... Może Ci starsza koleżanka pomoże zwrócić na siebie uwagę-Podjęła temat zastępczy, wymuszając trochę złośliwy uśmieszek na twarzy. Dla rozluźnienia/napięcia atmosfery. A przynajmniej skierowania na inne tory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 19:08

- Nie o takie duchy mi chodziło. Nie o dusze zmarłych ludzi, ale raczej o duchy natury, do których modlimy się w świątyniach. W niektórych miejscach, a jednym z nich jest ten las i okolice, wciąż są bardzo aktywne. Ich aura przyciąga tutaj plusy, ale jednocześnie w jakiś sposób odpycha pustych. - Uśmiechnęła się. - Bardzo dla nas wygodnie, czyż nie?
Ishifone wiedziała co nieco o duchach. Znała ich imiona, postacie w jakich się pokazywały i co mniej więcej można było się po nich spodziewać. W końcu dzieciństwo spędziła w świątyni poświęconej podobnych bytom.
- I raczej nie martwiłabym się. Duchy, hmm, nie postrzegają nas w ten sposób.
Hana była zarumieniona od gorąca, ale nagle zrobiła się czerwona jakby oblano ją wrzątkiem, którym w tym przypadku było pytanie Ishifone.
Kaszlnęła zakłopotana, obwijając się ręcznikiem.
- To nie żaden luby - rzekła z pretensją. Odwróciła wzrok. - Zawdzięczam mu życie i tyle. Uratował mnie przed pustym, a potem zaprowadził tutaj. Chyba myślał, że Murasaki nauczy mnie jak się bronić... chociaż tutaj się pomylił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 20 Lis 2016 - 19:44

Duchy natury, a to pierwsze słyszy. Nikt nigdy jej nie wspominał, żeby coś takiego tutaj istniało. Będzie musiała się dopytać szczegółów na jakiej zasadzie to działa. Wiedza się przydaje, a natura... sporą naiwnością byłoby sądzić, że to właśnie tu znalazłaby rozwiązanie swoich problemów. Na pewno nikt nic na ten temat nie wie, ale wypadałoby chociaż się zorientować. Duchy natury, a to dopiero...
-No proszę... to jednak moja matka miała trochę racji...-Tym razem szczerze zdumiona Ishifone popatrzyła trochę na boki. Może... może potem powinna oddać im trochę szacunku? O ile sam fakt istnienia nie jest dla nich jakąś odrazą. Może dlatego by jej pomogły?
Tak, to było zdecydowanie coś, co by chciała zgłębić. Bez dziwnych skojarzeń. Dobrze, że miała na ten temat jakąś wiedzę. Siedzenie w świątyni jednak może zaprocentować.
Hana mogła sobie mówić przy tym co chciała, ale trafiła w punkt.
-Zluzuj. Miałam tak samo-Uspokoiła koleżankę... no, przynajmniej spróbowała. Zaczęła się ubierać-Mnie też uratował Quincy przed pustym. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że mogę pobierać energię z otoczenia, tylko brałam od siebie... heh. Do dzisiaj pamiętam jak mi powiedział, że jak się raz wejdzie to nie ma już odwrotu. I miał racje...-Ishifone założyła koszulkę, i już zabierała się za bluzę i szalik.
-Potem się okazało, że to krewny dziewczyny z miejsca, w którym się szkoliłam. Przystojny. Bystry. Czystej krwi. I ładnie się wstydził. Może gdyby sprawy potoczyły się inaczej... coś by może z tego kiedyś było...-Zapięła kurtkę. Kolejny ścisk. Trochę inny. Wina była, ale innego rodzaju.
-Jak się chociaż nazywa ten Twój "nie-luby"?-Dopytała, dalej się z nią przekomarzając. Jak się już ubrała to poklepała ją po plecach-I kto wie. Może racje miał, ale jeszcze o tym nie wiesz?
Może za łatwo się poddała. A może ona była teraz zbyt zarozumiała. Tak czy owak, miała cel, i zamierzała się go trzymać.
Wyglądało w każdym razie na to, że to miejsce oferowało więcej niż początkowo jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 21 Lis 2016 - 19:04

Hana z zainteresowaniem słuchała Ishifone, chociaż zrobiła kwaśną minę, gdy wspomniała, że również i ona została przez kogoś uratowana.
- Typowe księżniczki w potrzebie - mruknęła do siebie. Raczej z rozbawieniem niż jakąś cięższą nutą.
Potem wyglądała jakby ponownie na usta cisnęło się pytanie, ale po raz kolejny wstrzymała się. Kolejne zapytanie o lubego nie spowodowało już gwałtownego napadu zawstydzenia, ledwo lekkie zakłopotanie.
- Hmm. Karas, nazywa się Karas. I raczej nie miał racji. Chyba. że znasz się na przekonywaniu ludzi jeszcze lepiej niż na metodach treningowych. - Uśmiechnęła się. - No, ale koniec rozmów. Ubieram się i idziemy, bo przyjdzie nam jeść zimny obiad.
Odbyły drogę powrotną podczas której przez pewien czas towarzyszyło im uczucie bycia obserwowanym. Ponownie jednak nikogo nie dostrzegły. W dworku czekały na nich Ryoto z miskami ryżu i gotowanego mięsa polanych sosem sojowym. Proste, ale smaczne.
Przy stole jedli wszyscy oprócz Murasaki'ego, który, jak Hana powiedziała, spożywał posiłki u siebie w pokoju. Hrabia ogłosił, że noc spędzi jeszcze tutaj, a Ryoto wypytał dziewczyny, co ciekawego robiły, na co Hana odpowiedziała, że otrzymała od koleżanki solidną quincy lekcję. W pewnej chwili pokazała się lalka Michi'ego, która przysiadła na moment w rogu pomieszczenia, patrząc na jedzących pustym wzrokiem, po czym wstała i zniknęła za przesuwaną ścianką.
Najedzona i czysta, chociaż nieco zmęczona, Ishifone miała czas do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 21 Lis 2016 - 19:44

Ishifone parsknęła sztucznie, chociaż akurat to porównanie było tak nietrafione, że aż śmieszne.
-"Księżniczki w potrzebie" chyba tak nie klną-Zwróciła uwagę, rozkładając nieznacznie ręce. Wychwyciła potem, że chciała zadać jakieś pytanie. Pewnie co się stało, i dobrze wywnioskowała, że nie zamierzała jej cokolwiek na ten temat mówić. Może powinna przestać co chwila zwracać uwagę na to, że COŚ się stało i przy okazji o tym nie mówić. To całkiem dobry pomysł.
Za to imię... miała gorszą pamięć słuchową niż wzrokową, ale chyba gdzieś to imię słyszała. Specyficzne. Ale nie była w stanie nawet tego połączyć ze scenerią. Może z kolorem... brąz? Chyba. Musiała nad tym posiedzieć i pomyśleć.
-Karas... no nic. Nie poddawaj się. A przynajmniej nie okazuj tego Murasakiemu bo możesz mi spieprzyć plan-Ishifone już była ubrana, to nie miała problemu marznięcia-Ty masz Twojego pseudo-nauczyciela z przypadku, ale ja nie mam na razie tyle szczęścia-Westchnięcie ulatujące z jej nozdrzy dobrze obrazowało, że w tym sie akurat z Haną zgadzała - samotny trening jest cięższy. Chociaż możliwy.
Poszły potem w każdym razie coś zjeść. Obiad był czymś zdecydowanie lepszym niż to co jadła u Katriny, chociaż plasował się daleko w tyle z miksem jaki Vormund jej sprezentował w czasie jej pierwszego dnia. Ale to akurat trudno przebić. Szkoda, że specjalnie tego wtedy nie doceniała.
Jedli w spokoju, chociaż trochę rozmawiali. A i Ishifone wtrąciła swoje trzy grosze. Musiała, bo Hana o czymś zapomniała, albo też sądziła, że takie wspominanie nie będzie specjalnie groźne.
-Chciałam sprawdzić jej poziom. Może jej trochę pomogę... nie wiem, jeszcze nie zdecydowałam-Mówiła z kompletnym olewactwem, którego nie sposób było jednak okazać jak wpadła tu ta lalka.
Jakby na nią nie patrzyła, przyprawiała ją o ciarki. Może to rzeczywiście przez te metaliczne kończyny.
Była czysta, najedzona, trochę zmęczona, ale... coś by wypadało teraz ze sobą zrobić.
Mogła w sumie odwiedzić Murasakiego. Co zamierzała zrobić. Po codziennej sesji jednorazowego formowania ginto, którą zamierzała przeprowadzić w swoim pokoju. Może dzisiaj jej się uda. Tym razem da nieco większe stężenie w centrum niż zazwyczaj. Może wpłynie to pozytywnie na stabilność całej struktury bez poświęcania reaktywności na zaklęcia i interakcji. Tak, to mogło być to.
Potem... pójdzie do Murasakiego. Zapyta, czy może wejść. Jak będzie siedział, to usiądzie również i powie mu, że "Mam dla Ciebie propozycje w związku z Haną".
To też na razie podziękowała za posiłek i skierowała się do swojego pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 27 Lis 2016 - 14:42

Po obiedzie domownicy rozeszli się po różnych kątach dworku. Ishifone ruszyła do swojego pokoju, który podobnie jak większość domu urządzono w tradycyjnym stylu.
Po lewej miała szafę ukrytą za przesuwanymi drzwiami z nieprzezroczystego papieru. Obok mieściła się wnęka na podwyższeniu, w której znajdował się shintoistyczny ołtarzyk z miniaturowym drewnianych chramem oraz ustawioną przed nim małą bramą tori. Podczas wchodzenia do wnęki Ishifone musiała się pochylić, aby ominął zawieszony sznur shimenawa w teorii mający chronić miejsce kultu przed napływem negatywnej energii.
Po prawej natomiast znajdowała się jedynie mata do spania, na której leżały przyniesione przez hrabiego rzeczy Kumagae. Rolę ściany obok posłania pełniła ruchoma ściana, ale na szczęście nie znajdowała się za nią sypialnia Michi'ego, gdyż w przeciwnym razie miałaby jeszcze gorszą ochronę przed koncertami skrzypcowymi lalki.
Dodać do tego należało jeszcze maty tatami pokrywające całą podłogę z wyjątkiem wnęki, drewniany strop i okno, które zamiast szyby składało się z przesuwanego papierowego panelu i zewnętrznych okiennic. Brakowało stoliczka czy choćby lampki, chociaż ta musiałaby funkcjonować na bardziej tradycyjnym paliwie, bowiem po krótkich oględzinach Ishifone nie popatrzyła się żadnego gniazdka. Skromnie, nawet bardzo, ale czysto i jak ktoś lubił podobne klimaty, to mógł czuć się całkiem swojsko bez tych wszystkich technologicznych udogodnień.
Po zajrzeniu do szafy odkryła jednak, oprócz pościeli, niewielki stołek, na którym siadało się podczas czynności mycia się, oraz lampę naftową. Zawsze coś.
Zabrała się za tworzenie rurki wprowadzając tym razem pewne modyfikacje. Jak zwykle praca zajęła kilka dobrych godzin, podczas których zapanowały ciemności, co jednak dla bystrych oczu Ishifone nie stanowiło większej niedogodności.
Gdy skończyła, rezultat wyglądał wcale obiecująco. Stworzona rurka nie różniła się od innych będących w jej posiadaniu. Gładka przejrzysta powierzchnia, brak odkształceń przy mocniejszym nacisku. Oczywiście musiała napełnić ją rei, a następnie rzucić zaklęcie, aby otrąbić ostateczny sukces, niemniej póki co mogła być dobrej myśli.
Ruszyła do pokoju Murasaki'ego, zapukała w ściankę, czemu odpowiedział pomruk wypełniony sporą dawką irytacji. Weszła i ujrzała starego quincy w pozycji półleżącej na łóżku. Czytał książkę, chociaż nie dostrzegła na skórzanej okładce tytułu.
Dopiero gdy zapoznała się z domem uderzyła w nią odmienność tego pokoju. Zupełnie jakby znalazła się w zupełnie innym miejscu. Murasaki miał łóżko z prawdziwego zdarzenia, wysiedziany fotel, małą biblioteczkę i stolik, na którym stała staromodna lampa z kloszem, zza którego płynęło intensywne białe światło. Na dodatek zamiast maty tatami podłogę zaścielał dywan wyglądający jakby wyciągnięto go z rosyjskiego bazaru. Nie wspominając już, że pomieszczenie było wyraźnie większe od tego, w którym gnieździła się Ishifone.
- Propozycję? A kim ty jesteś żeby składać mi propozycję. - Gderał nie odwracając wzroku od książki.
Przynajmniej miał zamknięty balkon, chociaż i tak odczuwała chłód.


[- 60 PR za stworzoną rurkę]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 27 Lis 2016 - 18:59

Bardzo klasycznie. To chyba drugie miejsce w życiu, które przykładało aż taką wagę do tego rodzaju detali. Od początku to miejsce miało specyficzną atmosferę, której nie potrafiła opisać. Bardzo tradycyjną, wyciszającą.
Miejsce, które jej pasowało. Dawno w takim nie była, i skłamałaby jakby starała się coś tu znaleźć. Może poza pewną niepraktycznością.
Ołtarz. Będzie musiała później w odpowiedni sposób oddać szacunek duchom. Wiedziała, że były w pobliżu. I nie widziała powodu, by tego nie zrobić. Teraz nie mogła bo miała brudne ręce po posiłku. To ponoć było ważne... Kamidana... powinna też coś ofiarować, choćby świeżą wodę. Sprawdziła, czy coś tam było... powinno. Jak nie, to się tym zajmie, jak tylko zrobi co powinna zrobić.
Reszta natomiast była co najmniej ascetyczna. Niewiele tu było poza samymi rzeczami Ishifone, które zresztą na razie odłożyła gdzieś na bok. I tak było przytulniej niż u Katriny, gdzie teraz miała przynajmniej swój własny pokój. Dalej jednak najwygodniej miała chyba u siebie w domu, jak była młodsza. Albo TAM.
Takie życie, nic nie poradzi. Jakby co miała jednak tą lampę naftową. Stołek też, więc brudna nie będzie. Jakoś da radę...
No nic, to trzeba się zabrać do roboty. Skoro tak postanowiła, to niech tak będzie.
A poszło i całkiem nieźle, suma sumarum. Pojemnik wyszedł jej właściwie wzorowo, a krótkie oględziny nie wykazały niedoskonałości. Musiała tylko to wypełnić reiryoku i będzie miała swój własny, ręcznie wykonany pojemnik. Porobi ich parę od czasu do czasu i naprawdę będzie wyposażona w bardzo duży zapas środków do uprzykrzania życia.
Ale na razie starczy. Była już trochę zmęczona, a nigdy nie wiadomo kiedy ktoś inny będzie chciał wywinąć jej jakiś numer. Musi być zawsze gotowa na zmianę miejsca pobytu. Doświadczenie podpowiadało jej, że los bardzo lubił urozmaicać jej widoki.
To teraz do Murasakiego. Musiała zachować jakąś tam uprzejmość, ale nie przesadzać i postawić na swoim. Zgorzkniały staruch... który zdaje się, że może coś wiedzieć o TAMTYM miejscu. Ale to mogło być tylko jej wrażenie. Kto wie, może to nawet ma jakiś związek?
W środku... no jak teraz miała perspektywę to mogła stwierdzić, że zdecydowanie zadbał o zapewnienie sobie jakiś warunków w ostatnich latach życia. Ona nigdy nie przykładała do tego większej wagi, ale ten to się potrafił ustawić. No nic... uklękła sobie, co by nie stać bez sensu.
-Kimś, kto nie jest kompletnym żółtodziobem i mógłby się zająć tamtym skowronkiem-Termin na Hanę nasunął jej się sam w sobie. Syndrom Adalberta zaczynał się jej udzielać? Bogowie, oby nie. Po chwili musiała jednak doprecyzować-Nie, nie w tym sensie. Mogę być jej "przedszkolanką". Przy jej poziomie powinnam być w stanie ją czegoś nauczyć. Ale sama też potrzebuję kogoś, by mnie uczył. Zamiast dwóch upierdliwców dobijających się uparcie do drzwi, będzie jeden który już coś umie i słucha się poleceń-Powiedziała, jak to widzi. Teraz tylko czekać, aż zacznie narzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 4 Gru 2016 - 16:09

- To bardzo szkoda, że nie w tym sensie, bo akurat ten sens bardzo by mi do gustu trafił - stwierdził z niepokojącym uśmieszkiem, który jednak zaraz znikł ustępując zwyczajowej minie groźnego dziada nie mogącego znaleźć chwili spokoju. - Błędnie myślisz, że ja w ogóle muszę słuchać waszych ujadań. Równie dobrze mogę was poczęstować strzałą, to stary i sprawdzony sposób na natrętów. - Polizał palec i przerzucił stronnicę książki. - W dodatku doszły mnie niepokojące wieści, że chorujesz na niebezpieczną przypadłość. Jeśli ode mnie by to zależało, to poszczułbym kogoś takiego jak ty psami, a nie zapraszał z otwartymi ramionami pod dach własnego domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Today at 15:18

Powrót do góry Go down
 
Dwór Matsu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com