IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Dwór Matsu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 27 Gru 2016 - 20:26

Proszę, proszę. Będzie musiała chyba podłapać od Hany technikę atakowania wzrokiem, bo aż czuła aż się jej coś wbijało w punkty witalne. A, chwila, ona też tak potrafiła.
Komplement całkiem zabawny w połączeniu z tym uśmiechem. Na Hanę zadziała natychmiast, na Ishifone trochę mniej, ale uśmiech miał rzeczywiście całkiem czarujący.
Miała pewien plan, jak by tu dopiec Hanie. Ale... chyba się wstrzyma. Ostatnio jak próbowała z kogoś robić sobie żarty źle to się skończyło. A i ten wyglądał na łamacza serc.
-Serio jesteś bratem Belle?-Zapytała przekrzywiając głowę-Niemal zupełnie na to nie wyglądasz
A potem jakikolwiek czar prysł, bo wyskoczył gremlin. I gremlinowe miał oczy i gremlinowy głos. Potraktowała go wzrokiem, jakby patrzyła na przewóz odpadów komunalnych. Z pożałowaniem i odrazą.
-Tobie się czasem licznik nie zresetował po setce?-Warknęła podnosząc się na równe nogi z drzewa. Stworzyła cel od nowa-Hana, wracamy do treningu
Formuła taka sama. Nie zamierzała sprawiać wrażenia, jakby ich obecność w jakikolwiek sposób ją obchodziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 27 Gru 2016 - 21:51

- To komplement czy zniewaga? Heh, a na poważnie, to nie jesteśmy ze sobą spokrewnieni... o ile w ogóle można mówić o pokrewieństwie w odniesieniu do arrancarów. Pewnego dnia po prostu napatoczyła się na mnie, to ją przygarnąłem - powiedział takim tonem jakby adoptowanie przygodnie spotkanych arrancarów nie było niczym niezwykłym.
- O mnie się nie martw - zarechotał z kolei Akihiro. - Czuję się jakbym miał dziewięćdziesiąt lat mniej na karku.
Obecność świadków znacząco utrudniało skupienie się na treningu. Hanę dekocentrował Karas, a spojrzenie młodego duchem perwersa powodowało nieprzyjemne mrowienie karku Ishifone. W końcu jednak sobie poszli, bo Kichiro zawołał ich na wspólne odśpiewanie kolęd.

***

Życie w odosobnionym dworku stało się znacznie ciekawsze odkąd dołączyli do niego nowi goście. Pora roku również sprzyjała zagęszczeniu zajmujących wydarzeń. Po pierwsze okres świąteczny nad którym miało się wrażenie, że trzyma pieczę duch ojca Ishifone. Bo jakże inaczej wytłumaczyć te kolędowania, obfite posiłki i konkurs na ulepienie największego bałwana.
Kichiro wyglądał na groźnego typa i takim był w rzeczywistości, ale przejawiał mocne przywiązanie do świątecznych tradycji. Szkoda tylko, że nie wziął sobie do serca prawdy, iż święta to coś więcej niż kolędy i ładnie przybrane drzewko. O radości dawania i miłości do innych można było więc zapomnieć. Zamiast tego lubił sobie pomarudzić czy też poobrażać osobę, która właśnie się napatoczyła. Często wybierał się też na spacery po lesie, więc Ishifone musiała uważać ze swoimi treningami kontroli nad pożeraczem.
Hayabusa z kolei prezentował raczej postawę domatora. Twierdził, że duchy lasu nie przepadają za nim za bardzo. Przypominał trochę Vormunda, nawet zorganizował wieczorek poezji, aczkolwiek brakło mu tego ciepła i troski, jaką pierwszy mentor Ishifone przejawiał. Przyrządził za to doskonałą świąteczną kolację. Jak twierdził to on właśnie uczył Vormunda gotowania.
Karas był sympatyczny. Nie odmawiał rozmowy, prawił małe komplementy. Zdawało się jednak, że miłą powierzchownością kryło się coś... przytłaczającego. To słowo chyba najlepiej oddawało podświadome przeczucie. Hana wodziła za nim wzrokiem, aczkolwiek zdecydowanie brakło jej odwagi na podjęcie odważniejszych działań. Karas często za to rozmawiał z Michi'm. Zdarzyło się, że siedzieli w pokoju chłopaka dobrą godzinę. Z tego co Ishifone się zorientowała, mężczyznę bardzo interesowała moc Michi'ego.
Niestety młode panny quincy znalazły się na celowniku innego gościa. Odtąd musiały mieć oczy dookoła głowy. Dwa razy zdarzyło się tak, że golusieńki Akihiro zaszył się w łaźni. Prawdopodobnie ten widok będzie prześladować Ishifone do końca życia. Pewnego dnia kładąc się spać stwierdziła, że dziadyga leży tuż obok. Potem tłumaczył się, że pomylił pokoje. Gdy natomiast wyprawiano mu urodziny domagał się całusów od dziewczyn. Chyba też podkradał bieliznę, bo Hana nie mogła nigdzie znaleźć stanika, natomiast Ishifone zawieruszyły się gdzieś majtki.
Obecność gości działała stymulująco na Murasaki'ego, który zrobił się całkiem towarzyski, chociaż wcale nie mniej złośliwy. Toczył też sporo, w większości wygranych, pojedynków z Karasem. Tą dwójkę często można było znaleźć przy planszy shougi w salonie. Czasami dołączali też do nich Hayabusa i Akihiro. Zdarzało im się też mówić o sobie jako o Bractwie, cokolwiek miałoby to znaczyć.
Odwrotną metamorfozę w porównaniu do Murasaki'ego przeszedł Ryoto. Spochmurniał jeszcze bardziej i snuł się po korytarzach niczym lalka Michi'ego. Wydawało się, że bardzo niewiele dzieli go od wyciągnięcia katany i skierowania jej ostrza przeciw gościom.

***

Nadszedł ostatni dzień starego roku. Ekipa miała całkiem ciekawe plany na wieczór. Najpierw turniej w shougi, a potem przenosiny do położonych w lesie gorących źródeł. Oczywiście całości miało towarzyszyć znaczne ilości alkoholów, których różne rodzaje z całego świata zabrał ze sobą hrabia. Był to jednocześnie ostatni pełny dzień pobytu gości, bowiem jutro popołudniu mieli zbierać się do wyjazdu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sro 28 Gru 2016 - 0:01

-Możesz się chyba domyślić-Biorąc pod uwagę ich wspólną historię to chyba nie było zbyt trudne. Natomiast informacja o zwyczajach Arrancarów była trochę dziwna. Spodziewała się czegoś innego.
-Tak więc to wygląda... ja tam słyszałam, że puści polują na krewnych. Przyjęłam, że może to coś z tego gustu-Włożyła ręce w kieszenie. Nawet nie rozmawiało się z nim aż tak tragicznie. Za to ta dziadyga...
-Nie zapominaj, że tylko się tak czujesz-Trudno było stwierdzić co tak naprawdę miała na myśli Ishifone, i chyba ona sama też nie była pewna. Ale miała już jego towarzystwa dosyć...
...i to uczucie towarzyszyło jej przez cały czas, dekoncentrując ją niemiłosiernie. A Hana miała problemy ze zrobieniem czegokolwiek pożytecznego przy tym Karasie. Dobrze, miała dodatkowe utrudnienie. Życie jest pełne takowych. Ich towarzystwo jednak trwało tylko jakiś czas, bo poszli na kolędy.
-Ja chyba odpuszczę, nie wiem jak Ty Hana-Rzuciła jej. Jeżeli poszła to trudno, poćwiczy strzelanie dwoma strzałami. Jeżeli została, to jak tylko tamta dwójka się oddaliła odetchnęła z ulgą.
-Zachciało mi się towarzystwa...-Otarła pot z czoła z lekka zrezygnowana-Chwila przerwy i wracamy do tego... może powinnam dać Ci dwa cele...

***

Trudno stwierdzić, od czego zacząć opisywanie tego tygodnia, który obfitował w całkiem sporą ilość wydarzeń.
Przede wszystkim dalej się szkoliła. Musiała jednak odstawić na jakiś czas poskramianie pożeracza, bo pewna radosna i pełna ciepłego słowa dla wszystkich osóbka, podobnie jak i ona, lubiła sobie łazić po lesie. Jak tak się zastanowiła to w sumie był całkiem podobny do niej... tyle tylko, że ona jak zauważyła nieco spokorniała. I więcej w niej było tak zwanego głębokiego poważania dla wszystkiego wokół niż zgryźliwości... acz obydwie cechy miała w zdecydowanym nadmiarze. Parę razy się spotkali. Jedno obraziło, drugie się odgryzło, i tyle z rozmowy. Jego upodobanie do świąt było w takim układzie zagadką, którą trudno jej było rozwikłać. Ale było to warte jej zachodu? Niekoniecznie.
Hrabia natomiast był... podobny do Adalberta, ale zupełnie inny. Mógła się zastanawiać czy styl ubierania i bycia zasięgnął właśnie od niego, ale on sam wydawał się być wyprany z jakiegokolwiek głębszego szacunku do czegokolwiek. Trudno było jej to opisać, ale... zdawał się być za stary by zwracać uwagę na pewne "drobiazgi". Bardzo trudno było jej się przyznać, ale brakowało jej trochę staruszka. I jednego i drugiego Ale tak to jest, że pewne rzeczy docenia się dopiero wtedy, gdy się je straci.
Karas był spokojny. Tyle mogła stwierdzić, aż dziw, że przyjął pod swoje skrzydła Belle która była cholernym diabłem, pomiotem lucyfera i małą suką w zwiewnych szmatach. I była szmatą. Tak. Ale on był inny, i cholera jasna teraz mogła się domyśleć, dlaczego i Hana, i jakaś tam wenecjanka, i pewnie jeszcze masa innych kobiet za nim wodziło wzrokiem. Ona JAKOŚ się z tego otrząsnęła, ale było na co popatrzeć.
Raz przy sesji treningowej tylko się podzieliła z Haną swoim innym spostrzeżeniem.
-Ty też czujesz coś przytłaczającego w Karasie?-Zapytała, gdy były już po zafundowanym przez nią treningu strzelania do wielu. W sumie to była bardzo prosta zasada - poruszała się po granicy lasu, a Hana miała do niej strzelać. Przy czym robiła to dosyć szybko. Miało to zasymulować sytuacje, w której przeciwnik by ją otaczał. Niestety lepiej by było z prawdziwym oponentem, ale na to musiała jeszcze trochę poczekać.
Ale Michi, który zazwyczaj siedział tylko u siebie i ona nie miała kontaktu... gdyby nie wiedziała lepiej to by się zastanawiała, czy czasem Karas nie woli trochę innej "publiki". Ale nie zastanawiała się nigdy nad tym, że jego moc jest czymś interesującym. Dziwnym to tak, ale... ech, no skoro tak twierdził...
To kto został... nie, nikt nie został, nikogo więcej już nie pamiętała... tak, na pewno... ech, w porządku.

Więc stary zbok Akihiro zapewniał jej rozrywki najwyższych lotów. Bardzo by chciała, by sam się najlepiej rozerwał, a jego kawałki poleciały bardzo, bardzo wysoko, z daleka od jej zasięgu wzroku. Niestety jednak tak się nie stało i dożył swoich stu dwudziestu urodzin. Zagroziła mu, że jedyny całus na jaki może sobie to zasłużyć to ten zafundowany przez jej kolano na jego nos. I zasłużył, ale to później.
Długo by wymieniać co on jej naodwalał. Przede wszystkim wchodził bez pytania do jej pokoju. Kradł bieliznę, i to nie tylko jej, co wcale jednak jej nie pocieszało. Jeszcze na to jednak przymknęła oko.
Na wpadanie do stref prywatnych bez choćby cienia zaproszenia jednak nie mogła i nie chciała. Dwa razy musiała go wywalać z łaźni, przez co siedziała potem z lekka straumatyzowana, co objawiało się siedzeniem w niemalże całkowitym bezruchu w pozycji trochę niewygodnej - przykurczonej. Szczytem wszystkiego było jednak to, jak wpadł do jej pokoju i się położył. Albo to ona się położyła i go nie zauważyła... w każdym razie narobiła rabanu i wywaliła go stamtąd na kopach, krzycząc coś o popierdolonych zboczeńcach, kleptomanach, molestowaniu i psychiatrze. Swoją drogą, jej choroba chyba się zlitowała nad nią bo nie miała żadnych objawów w przeciągu tego tygodnia. Nawet jej umysł ma serce, w przeciwieństwie do tego starucha.
A Murasaki... wychodził. Grał w shougi z Karasem. I to w sumie tyle, nie wtrącała się w to. Zabawy mężczyzn, bractw się im zachciewa. No niech im tam będzie, nie jej sprawa.
Tak jej minął tydzień. Do sylwestra, którego nawet troszeczkę w duchu wyczekiwała. Nigdy nie obchodziła, a teraz w sumie nie wie, co może się stać następnego dnia. Więc... ech, nie umie się bawić, ale kiedyś w końcu można zacząć.
Prawie przez to zapomniała o Ryoto. Ale zachowywał się tak, jakby go nie było. A gdyby był, to by ściany stały się czerwone. Był... wściekły, ale bezradny. Miała wrażenie, że wszystkie te osoby (Tak, nawet Akihiro) miały wielką moc, i oni wszyscy tutaj (Może poza Murasakim) nie mogły za bardzo się z nimi równać. Więc pozwalał im na to, bo i jakie miał wyjście.
I przyszedł dzień...
***
Zamierzała się przede wszystkim troszkę ogarnąć. Może nie zrobić pełną przerwę, ale... po codziennym treningu zamierzała się umyć i ubrać... cóż, jakoś, nie miała specjalnie pomysłu - dalej była zima, więc pozostawały jej czarne rurki, jakaś biała koszulka z jakimśtam wzorem, i katanka w takim samym kolorze co jeansy, co było największą fanaberią na jaką było ją stać - prawdopodobnie i tak nałoży na to coś cieplejszego.
Turniej shougi... no nie grywała zbytnio, ale skoro i tak miała sobie zrobić trochę spokojniejszy dzień to i mogła pójść. I tak jak Hana będzie chciała ją męczyć to będzie musiała ją minąć.
Ale to dopiero wieczorem. Teraz mogła sobie... ummm... pochodzić po lesie? No i może sobie tak na spokojniej postrzelać... uhm.
No nie może tak na spokojnie. Bo ją będzie nosiło, przywykła do tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 3 Sty 2017 - 20:44

- To prawda. Pożarcie krewnego najlepiej zasklepia pustkę po sercu. Przynajmniej na jakiś czas.
W takim razie Ishifone nie miałaby za bardzo kim zapełnić dziury, gdyby została pustym, bo i niewielu krewniaków się jej ostało.

***

- Tak, zdecydowanie jest w nim coś przytłaczającego. - Po tonie głosu Hany jasne było to, że inaczej odbierają wpływ jaki wywierała postać Karasa.
Zaraz zresztą zaczęła zezować podejrzliwie na Ishifone, jakby doszukiwała się drugiego dna w pytaniu.

[+ 1 szybkość i reiatsu, + 1 wolny punkt]

***

Czy chciała czy nie, gdy nastał wieczór Ishifone została przymuszona do uczestnictwa w turnieju shougi. Michi'ego też wyciągnęli z kryjówki i tylko Ryoto zdołał się gdzieś zaszyć. Nikt go zresztą nie szukał, bo potrzebne ośmiu zawodników zostało już skompletowanych.
Każdy sięgał do kapelusza hrabiego po karteczkę z liczbą. Los zestawił Ishifone w pierwszym ćwierćfinale z Karasem. Gra była warta świeczki bowiem zwycięzca turnieju miał dostać butelkę wybornej whisky ufundowanej przez hrabiego.
Niestety Ishifone w podobnych grach niezbyt się odnajdywała czego rezultatem była jej sromotna klęska.
Druga pojedynek pomiędzy hrabią, a Michi'm skończył się zdecydowanym zwycięstwem tego drugiego. Jak sam Hayabusa przyznał, kiepski był w tej grze. Dodatkową presję wywierała na niego Bell spoglądająca spod okna, chociaż wyglądała trochę mniej przerażająco, bo Michi w miejsce dziwnych robotycznych rąk zamontował jej zwyczajne lalkowe ramiona.
Następnie do akcji wkroczyła Hana. Wystroiła się dziewczyna. Zielony golf, popielata krótka spódniczka i szare rajstopy. W dodatku bardzo ładnie pachniała perfumami.
Wszystko byłoby więc pięknie gdyby nie to, że miała pecha trafić na Ahihiro. Staruszek pożerał ją wzrokiem i raz po raz rzucał niewybrednymi żartami w skutek czego Hana oddała mecz praktycznie walkowerem, a i tak dziadyga przedłużał pojedynek. Ostatni ćwierćfinał i Murasaki uporał się z Kichiro. Nastąpiła krótka przerwa na drinka, po czym rozpoczęły się półfinały.
Karas z Michim dość długo walczyli, ale ostatecznie o włos wygrał ten pierwszy. Również Murasaki wyszedł zwycięsko ze swojego pojedynku, więc skład finału został poznany.
Nie było to jednostronne widowisko, ale i tak quincy odniósł dość swobodną wygraną, wobec czego whisky trafiło do niego. Ktoś nieznający Murasaki'ego pomyślałby, że ten zaraz się podzieli wygraną i poleje wszystkim po kieliszkach. Oj nie, stary quincy zaraz poszedł ukryć zdobycz w swoim pokoju.
- No cóż, może następnym razem się uda. - Karas dość szybko poradził sobie z goryczą porażki. Rozejrzał się po wszystkich. - To co? Teraz do źródeł? Młodzież też zapraszamy.
- Zapraszamy, zapraszamy - powtórzył skwapliwie Akihiro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 3 Sty 2017 - 22:54

Prawie jej się coś wymsknęło, ale się ugryzła w język. Szczerze powiedziawszy nieco się wystraszyła tego co chciała powiedzieć. "Jeszcze tego nie próbowałam"? Przypomniała sobie słowa Katriny które mówiły o tym, że brzmi prawie jak hollow. Może w pewnym sensie takim była? Może gdyby ją zabił shinigami zostałaby oczyszczona ze swoich postępków?
Marne szanse.

***

...po co ona w ogóle o to ją pytała? Zrobiła trochę zdegustowaną minę jak była strofowana spojrzeniem. Tej to tylko jedno w głowie, głupiej młódce...
-Wolę blondynów o niebieskich oczach-Wykrzywiła usta w wymuszonym uśmiechu-Więc możesz odjąć sobie jedną pretendentkę
Chyba musiała wtedy nieco bardziej się starać, by nie zostać trafioną. Co jej nawet pasowało.

***

Nawet nie musiała specjalnie się pokazywać, sami ja po chwili znaleźli i zaciągnęli do ł... wspólnej gry w shogi. Nagroda była bo była, Ishifone specjalnym pijusem nie była, a whisky śmierdziało starą świeczką. Mimo to dla towarzystwa posiedziała, i to tylko i wyłącznie dla niego bo była pierwsza osobą która odpadła. Ktoś musiał, nie płakała z tego powodu. Było jednak widoczne, że robił ją jak chciał i nawet się nie starał, chociaż też nie próbował ją kompletnie wgnieść w ziemię czy ją poniżyć. Nie ten poziom, tyle, grała w to może... kiedyś tam grała. Chyba. No nic, potem mogła się co najwyżej przyglądać, chociaż wielkiej fascynacji nie przejawiała.
Nieco ciekawsza już była otoczka. Michi ubrał Bell w jakieś normalne ręce - nie mógł tego zrobić wcześniej, tylko teraz na to wpadł? Czy to jego koncepcja odświętnego wdzianka dla niej? A szlag by to, ile ona przez nią ciarek się nabawiła. Patrzyła z okna całe szczęście, więc prawie na nią nie zwracała uwagi.
Hany było jej nawet trochę szkoda. Jedyne szanse miałaby, gdyby najpierw trafiła na hrabię a potem... no. Albo na nią. Reszta by ją rozłożyła, bo Michi był cholera jasna całkiem dobry. Reszta... cóż. Murasaki właściwie się nie spocił i był jej faworytem. Hana pewnie sądziła inaczej, kierowana chucią. Jednak nieco bardziej doświadczona koleżanka zdążyła się przekonać, że ten staruszek skrywa o wiele więcej niż pokazuje to poprzez swoją szorstko-zrzędliwą personę.
I nie przeliczyła się. Gra była długa, ale ostatecznie miała racje. Nawet nie zaklaskała. Nie miała okazji, bo dziad się z woskiem w butli zmył do swojego pokoju. To było takie bardzo w jego stylu. Przynajmniej jakoś tego drinka przełknęła, chociaż zapiekło w gardle. Nie przywykła.
No nic, to teraz ponoć ta część imprezy miała się przenieść. Zaproszenia się posypały, a Ishifone nie mogła nie przepuścić okazji.
-Ciebie to i bez zaproszenia tam widzę, jak Ci się "przypadkowo" mylą części. Że też jeszcze na zawał nie padłeś...-To faktycznie było dziwne, ile go tłukła, to ten zdawał się tylko pozornie na to reagować. Jakby trafiła do jakiegoś komiksu.
Kiedy ona była ostatnio na imprezie? A chyba w ogólniaku. Albo na studiach.
Trochę wypić zamierzała. Po prostu być częścią tej całej atmosfery, odpędzając starego zboczucha. Pewnie się trochę napije. Ale czy planowała się koło kogoś kręcić? Niezbyt. Chyba, że coś jej sie we łbie poprzestawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sro 4 Sty 2017 - 22:32

- Już się o to nie martw malutka - odrzekł raźno Akihiro. - Moje serce jest silne, jak dzwon.
Puknął się w klatkę sercową co wywołało gwałtowny napad kaszlu. Hrabia uklęknął przy koledze i poklepał go po plecach.
- No już, przyjacielu. Co prawda silny duch wspomaga twoje ciało, ale są tego granice.
Zainteresowani zaczęli się zbierać do wycieczki. Ręczniki, szlafroki, alkohole, przekąski, wszystko co najważniejsze w sylwestrowym wypadzie do gorących źródeł. Cieszył się on zresztą niezwykłą popularnością. Przed dworkiem zebrali się wszyscy oprócz Ryoto. Murasaki zszedł z góry, Bell podążyła za swoim panem, który ponownie zdawał się lekko przymuszony przez starszych kolegów. Szła również Claudia czyli zmodyfikowana dusza, która zajmowała gigai Karasa, gdy ten chodził w swojej duchowej postaci. Ishifone znała na pamięć wszystkie rodzaje sztucznych dusz z okresu inwentaryzacji w sklepie u Katriny, dlatego też pamiętała, że dusza model Claudia mieścił się w dozownikach z kruczą głową. Pasowało, gdyż imię Karasa znaczyło tyle właśnie co kruk.
Wyruszyli, na przedzie Kichiro wraz Murasakim. Za nimi Karas, Michi, Bell i Claudia, z czego Michi niósł Bell na rękach. Potem hrabia, skrzynia z alkoholami i Akihiro, a na końcu dziewczyny.
- Zastanawiam się czy dobrze robimy - mruknęła Hana, gdy zboczony dziadek obejrzał się za siebie i wysłał im całusa.
Trzeba przyznać, że całkiem klimatyczna wyprawa odbyła się. Czyste nocne niebo upstrzone gwiazdami, delikatnie pruszący śnieg. Las zatopiony w bieli i oni roztaczający wokół siebie światło trzymanych latarni. Było w tym niemalże coś mistycznego.
Dotarli do źródeł. Panowie i sztuczne istoty na jedną stronę, panie na drugą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Czw 5 Sty 2017 - 19:05

-Właśnie widzę-Spunktowała go bez większego zastanowienia, ale było czuć, że zrobiła to bez większego pomyślunku czy nawet zaangażowania. Zabrała rzeczy jej potrzebne do komfortowego przebywania w źródłach, zabrała nawet jakieś drobne zakąskowe rzeczy, taka była miła.
Zbierali się chyba wszyscy oprócz Ryoto. Reagował bardzo żywiołowo na wszelkiego rodzaju odstępstwa, ale to towarzystwo szczególnie nie przypadło mu do gustu. Jeszcze bombę jakąś podłoży w źródłach, by się pozbyć wszystkich problemów na raz.
Nie, raczej nie. Prędzej chyba by się sami powybijali, ta wesoła kompania. Kordon był w każdym razi niezły. Ishifone się absolutnie nie spieszyło, wlokła się powoli z tyłu.
Miała na co patrzeć. Zazwyczaj było na co, bo w mieście takiego nieba się nie uświadczy, więc wieczorne treningi miała w wyjątkowo pięknej scenerii, co bardzo doceniała. Teraz dla odmiany szli tą grupką trzymając latarnie. Ishifone poradziłaby pewnie sobie i bez takich luksusów. Z jakiegoś powodu wystarczał jej blask księżyca i gwiazd by w miarę sprawnie się poruszać. Zmysły były zdecydowanie jej atutem. Albo przekleństwem, gdy miało się za sąsiadkę kogoś rzępolącego na skrzypcach.
Podczas gdy Hana wyrażała swoje wątpliwości Ishifone byłą w trakcie odpowiadania dziadowi w jego języku migowym. To znaczy przejechała sobie palcem po szyi, ostrzegając go przed ewentualnym losem.
-Jakby to było coś nowego-Ręka jej opadła po tym jakże przyjaznym geście, i cieszyła się przechadzką. A miała czym, bo śnieg skrzypił jej pod butami, zapach był nawet nie najgorszy, światło latarni nie biło po oczach... mogła by się po prostu tutaj położyć i... no. Położyć.
Może lepiej nie, bo śmierć z hipotermii chyba nie była niczym przyjemnym.
Dotarli. Ishifone nie chrzaniła się tylko weszła do środka by się przygotować. Na wszelki wypadek jak mogła to jak tylko Hana weszła to przymknęła drzwi, co by jacyś ciekawi goście im się tu nie pałętali. Chociaż ten stary zwyrol pewnie może.
-Będziesz dzisiaj próbowała szczęścia?-Zapytała Hanę podczas obmywania się, by ją trochę podpuścić. Nawet zabawnie reagowała, a takie drobne docinki nie traktowała jako niczego złego. W porównaniu z tym co robiła to chyba nawet było normalne. Chyba nawet jej pomagała.
I tak, nie miała pojęcia jak to miałoby niby wyglądać. Jednak pójdzie razem z prądem, nie wychylając się szczególnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Czw 5 Sty 2017 - 23:21

Źródła okolone kamieniem i oddychające parą był urokliwsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Hana odłożyła latarnię na krawędzi skalnego brzegu i z wyraźną obawą spojrzała w kierunku panów. Jak już schowają się w wodzie, to głazy oddzielające dwa źródła w zupełności zakryją ją przed wzrokiem moczących się po drugiej stronie. Na razie jednak wszyscy stali i dziewczyny były na widoku. Szczególnie na widoku Akihiro, któremu chyba pomyliły się miejscówki, bo jawnie zerkał zza skałki na niewiasty, wyraźnie czegoś oczekując. Pojawił się jednak Karas, który od tak podniósł staruszka za kołnierz.
- Nie przeszkadzajcie sobie, będziemy go pilnować.
Wpadł również hrabia. Przyniósł im butelkę sake, whisky, czerwonego wina, koniaku i ajerkoniaku. A na przegryzkę koreczki serowe, winogrona, trochę sushi zawiniętego w wodorosty i misę, w której wyłowić można było ostrygi.
Miał skubany gest. Chociaż może upicie dziewczyn było mu na rękę? Kto wie, w końcu przyjaźnił się ze starym zboczeńcem, więc coś musieli mieć ze sobą wspólnego.
Ostatecznie Hana postanowiła zaczekać, aż to panowie się rozbiorą i wkroczą do naturalnego basenu. Czasami zerkała tam, chociaż przestała tylko, gdy poczuła na sobie wzrok Ishifone.
W końcu zarówno męska, jak i żeńska część imprezy wylądowała w wodzie. Cudowne gorąco pieściło ciało Ishifone. Nawet szorstkość kamienia, o który się opierała, dostarczała miłych wrażeń. Zdecydowanie dało się to polubić.
Hana dla odmiany wyglądała na nieco spiętą. Zanurzyła się, aż po brodę.
- To nie takie proste. - Wymamrotała tylko.
Panowie tymczasem rozprawiali o rzeczach błahych. O ulubionym rodzaju sera, o wędkarstwie i grzybobraniu. Sprawiało to wrażenie, jakby należeli do jakiegoś klubu seniora, aczkolwiek po kilku minutach rozpoczęły się ciekawsze dyskusje. Kichiro wspomniał, że w Soul society sił nabiera jakaś sekta twierdząca, że shinigami więżą króla dusz. Karas wyjawił, że w Karakurze pojawiło się jakieś bojowe reigai zbiegłe z Seireitei, które narobiło bałaganu na jednym z cmentarzy, a Akihiro orzekł, że za jakiś czas zadzwonią tu łańcuchy. Potem zaś rozległ się głośny plusk i jęk staruszka. Najwyraźniej próbował wspiąć się na ściankę, aby z góry popatrzyć na dziewczyny, ale jeden z mężczyzn ukrócił te zapędy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pią 6 Sty 2017 - 15:55

Ishifone się generalnie nie przejmowała. W ogóle by się nie przejmowała gdyby nie obecność Akihiro, dla którego dla zasady przeznaczała tylko solidne kopniaki. Jeden miał już zaraz otrzymać gdy Karas go podniósł. Z jakiegoś powodu wyobraziła go sobie w pieluszce. Mały, pomarszczony, wąsaty bobas. Ugh... dobrze, że niewiele jadła...
-Świetnie, doceniam-Skrzywiła się. Przeszły trochę na bok i poczekały, aż męska część się rozbierze. Jak można było się domyślić Ishifone aż tak zainteresowana nie była (Co było tam interesującego było niwelowane przez pewne cholerstwo które tylko czekało by jej zepsuć wieczór) ale Hana... musiała poczuć wzrok swojej koleżanki, bo przestała podglądać. Miała ochotę posłać jej jakiś komentarz, ale aż tak złośliwa nie była. Chyba są jakieś granice. Granice swobody też, i nawet trochę nie mogła się doczekać aż znajdzie się w wodzie, ale jeszcze tamtemu ciśnienie skoczy i tyle z tego będzie.
Ishifone podziękowała za gest hrabi dotyczący poczęstunku. Darmowe żarcie i picie, żyć nie umierać. W końcu one miały okazje się rozebrać i wejść do wody. "Czerwony strzelec" nie zamierzał się bawić i ułożyła się wygodnie. Obok leżało naczynko z ajerkoniakiem, którego gęstość i smak nawet jej pasowała, a spróbowała bo nigdy nie miała okazji. Była jednak niska więc woda sięgała jej prawie do obojczyków, a na pewno moczyła włosy które to rozwinęła ze swoich gumek.
-Muszę iść do fryzjera-Westchnęła, zerkając na Hanę. Ta to się w ogóle nie pieściła i zanurzyła się do oporu. Cholera jedna... z jakiegoś powodu było tu nawet przyjemniej, niż zazwyczaj, a ona się zachowuje jakby ktoś jej wcisnął kija w tyłek. Może chciała? Może właśnie dlatego
-Ej, jaki nowy rok taki cały, weź się trochę rozluźnij-Mruknęła do niej. I tak była dosyć blisko, więc nie musiała podchodzić. Popiła sobie-Takie chwile nie zdarzają się zbyt często, uwierz mi-Ba, doszło nawet do tego, że ją trochę dźgała pod żebrami dłonią by się trochę rozruszała. Trzy razy.
-Wiem. Co. Mówię. No...-Tylko cholera jasna, ona też nie umiała się bawić czy rozmawiać. Zawsze to dla niej była koszmarna strata czasu, więc jak już trochę się nad nią popastwiła to sama na moment się spięła. Co by tu teraz, co tu teraz.
...-Erm, myślisz, że mnie nie oszpecą w tamtym miasteczku jak pójdę na strzyżenie? Może powinnam się przefarbować na czarno?-Zapytała patrząc gdzieś w niebo. Takie tam pierdoły, u facetów nie było z początku lepiej. Ale zaczęło się robić w końcu ciekawiej, aż Ishifone się przysłuchiwała. A dwa tematy bardzo ją zainteresowały.
-Na cmentarzu Karakura?-Zapytała podpływając trochę bliżej granicy damsko-męskiej-Kiedy to było? Przed wyjazdem musiałam opłacić nowy rodzinny nagrobek, bo jakieś diabelstwo zrobiło tam bajzel. To było to całe... reigai? Cokolwiek to jest?-Może to nie było w najlepszym tonie, ale jakby udało się kogoś pociągnąć do odpowiedzialności za koszta to byłoby nieźle. Następnym tematem były... znowu te łańcuchy. Nim jednak zadała pytanie dziadyga wylądował w wodzie. Jęknęła przeciągle.
-Zamiast robić z siebie kretyna lepiej powiedz, o co Ci chodzi z tymi łańcuchami-Zapytała zirytowana. Nalała sobie następną lampkę alkoholu. Naprawdę jej przypadło to do gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 8 Sty 2017 - 22:14

Hana z wdzięcznością przyjęła zmianę tematu. Wynurzyła się, aż do linii barków i rzuciła kilka typowo kobiecych zdań.
- Wyglądasz naprawdę nieźle. No, może przydałoby się tylko przyciąć końcówki. Ale przefarbować się? I to jeszcze na czarno? Takiego koloru, jak twój, nie powinno się ukrywać w tym kraju, a już szczególnie pod czarną farbą. Nie masz czego się bać, fryzjerka jest całkiem niezła, chociaż już trochę niedowidzi...
Przyszedł jednak czas na poważniejsze tematy. Gdy Ishifone rzuciła pytaniem w kierunku męskiego źródła, nastała cisza, a po chwili na ponad szczyt dzielącej skałki pojawiła się głowa Karasa.
- Eeeyykk!
Plusk. Hana zanurzyła się po czubek głowy.
- Tak, w Karakurze. Taki stary cmentarz na obrzeżach. - Oparł wygodnie ramiona na kamieniu. - A było to... nie pamiętam dokładnie, ale gdzieś na początku miesiąca. Cóż... przykro mi słyszeć, że ucierpiał grób twojej rodziny. Tanaka-kun trochę się zapomniał z tym reigai. Wiesz... to jest rodzaj gigai, tylko duchowego. Podobno Gotei 13 zajmuje się tworzeniem ich bojowych wersji.
Obok Karas'a, pojawił się Kichiro.
- Taa, zachciało się im eksperymentować. Jakby wypadki z pierwszymi sztucznymi duszami czegoś ich nie nauczyło. A tej co jest?
W miejscu, gdzie zanurzyła się Hana zaczęły pojawiać się bąbelki.
Akihiro wymruczał coś gniewnie.
- Jest bardzo przewrażliwiony, gdy ktoś nie wierzy w jego przepowiednie. - Kichiro uśmiechnął się. - Żeby tylko jeszcze był wstanie powiedzieć coś więcej niż kilka słów.
- Wróżbici i inni szarlatani zawsze lubili brzmieć tajemniczo żeby podekscytować prostaczków. - Usłyszała głos Murasaki'ego.
- Może nie mogę powiedzieć wiele, ale to niewiele na pewno się ziści. Prędzej czy później. - Akihiro wydał się obrażony niedowiarstwem kolegów, a bąbelków wypływało coraz to więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 8 Sty 2017 - 23:55

W sumie czemu wspomniała o tej zmianie koloru włosów? W końcu sama była niegdyś z tego naprawdę dumna - miała tą świadomość, że się wyróżnia mocno na tle rówieśników. W większości to jednak wszyscy mieli tą klasyczną czerń albo jakieś naprawdę dziwne kombinacje rodem z jakiegoś komiksu. Tak jakoś pomyślała, że będzie lepiej.
-Nawet nie wiem po kim je mam, moi rodzice to Japończycy... chociaż ojciec zawsze miał słabość do białych-To akurat prawda. Ile to już razy ostatnio to wspominała? Szkoda aż było sobie na to psuć nerwów. Napiła się. To było jednak irytujące, że kompletnie nie znała swoich korzeni. Może jak trochę się uspokoi powinna trochę w tym pogrzebać? Wszyscy Quincy jakoś się strasznie napinają na tą "czystość krwi", więc może też powinna.
Ta się chyba niezbyt tym przejmuje. Nie zna jednak rodów, więc na co by jej ta informacja się zdała? Ale może zapytać hrabi, czy mógłby zlecić jakiejś firmie przetrząśnięcie jej rodziny. Może Murasaki jej coś powie jak będzie miał lepszy humor.
Informacja, imię. Tanaka. Z tego wszystkiego nie zwróciła za bardzo uwagi na to, co odczyniała Hana.
-Tanaka? A to co za...?-O dziwo przypomniała sobie dość szybko. Bo zaczęła od Bell. Jak Bell, to Kapitan. A ostatnie wspomnienie z Kapitanem to jak rozmawiała z nim o pożeraczu. A tam był...
-...chyba go znam. Przynajmniej wiem kogo obciążyć kosztami-Resztę informacji wysłuchała, ale nie było to aż tak interesujące jak na przykład to, że dziewczę chyba się zaraz udusi pod wodą. Jednak jej uwagę odciągnęło coś jeszcze. Akihiro o dziwo mówił coś więcej niż jakieś zboczone teksty. Reszta jednak podchodziła do tego co najmniej sceptycznie. Ishifone do tego typu ludzi nie należała, chociaż pokaz kretynizmu powodował, że podświadomie podchodziła do tego z pewnym dystansem.
Najpierw jednak pociągnęła Hanę trochę za kark do góry. Za bardzo ewentualnym wyeksponowaniem się gdy podnosiła rękę się nie przejmowała, chociaż też się nie odsłaniała specjalnie. Ot, jak uniosła dłoń i coś błysnęło na moment to trudno. Już nago parę razy walczyła i uciekała.
-Może Ci zimno, ale nie po to poświęcam Ci czas byś się mi tu teraz topiła-Skarciła ją. Jak ustawiła ją mniej-więcej do pionu, oparła się o kamienie-Może Akihiro jest starym, zboczonym staruchem, ale coś w tym może być-Westchnęła ciężko-Żyjemy w świecie... znaczy, ŚWIATACH, gdzie wielkie bestie i zabawki z duszy są na porządku dziennym. Jeszcze pewnie niejedno mnie zaskoczy... jak dożyję, oczywiście
Zabrzmiała trochę naiwnie, ale coś jej podpowiadało, że coś niedobrego może się tutaj stać. Tylko czy to będzie za jej powodem, czy akurat COŚ się wydarzy.
-Prędzej czy później...-Powtórzyła za nim. Potraktował to na tyle poważnie, że nawet nie wykorzystał tego do jakiś swoich gierek. Popiła sobie-Właśnie, hrabio, wiesz może co u Katriny?
Tak, dobrze byłoby wiedzieć, czy czasem po Accretii nie będzie musiała się chronić właśnie przed nią. Na wielkiego furiata nie wyglądała ale pewnie się wkurzyła.
-Komuś się kiedyś pokazały tutejsze duchy?-Zapytała ogółu-Od kiedy tu jestem staram się jakoś im okazać trochę więcej szacunku niż zwykle, ale żadnego nie widziałam
Oczywiście pominęła fakt, co w niej siedziało, ale kto wiedział to wiedział. Gorzej, jak wypapla, ale o tym pomyślała dopiero później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 9 Sty 2017 - 17:45

Panowie, jak panowie. Wzrokiem wodzili, aczkolwiek bez cwaniackich uśmieszków czy zbereźnych uwag.  Ot sama się wynurza, to można rzucić okiem.
Hana wzięła głęboki haust powietrza, gdy Ishifone podjęła akcję ratowniczą. Ponad poziom brody odsłonić się nie dała i teraz z wyraźnym zmieszaniem gapiła się na ulatującą w górę parę.
- Nie kwestionujemy mocy naszego przyjaciela - odezwał się Karas. - Tylko bawi nas fakt, że przepowiednie zawsze muszą być tajemnicze i niejasne.
- Taa - dołączył swą opinię Kichiro. - Jakby nie mógł wprost powiedzieć, że ten tam sztywny renegat wpakuje któreś z was w łańcuchy za zadawanie się z nami.
Ajerkoniak bardzo smaczny. Słodycz zamiast goryczki, a żeby było jeszcze bardziej słodko, to wywołany do tablicy hrabia pokazał się obok kolegów.
- Nie odważyłem się do niej zajrzeć od ostatniego czasu. - Uśmiechnął się. - To mogłoby nie skończyć się dla mnie za wesoło.
- Ach tak, Katrina i ten jej ognisty temperament. Kiepski materiał na żonę. - Śmiał się Karas.
- Tchórze, żeby tak obawiać się kobiety - Kichiro pokręcił z konsternacją głową.
Na wspomnienie o duchach, panowie popatrzyli po sobie.
- Hmpf, będzie trzeba staremu butelkę zostawić - wymamrotał Kichiro.
- Spokojnie. Przygotowałem dobry rocznik. - Hrabia odwrócił się, po czym jego głowa zniknęła. - Akihiro, bracie! To nie dla ciebie!
- Małe duszki są kapryśne i niechętnie się pokazują - rzekł Karas, nie przejmując się serią plusków, która właśnie rozbrzmiała z męskiego źródła. - Jeśli zaś chodzi o największą szychę, to musiałabyś udać się głębiej w las. Stary Jurojin lubi ładne dziewczęta, chodź jest zdecydowanie bardziej... wyważony w tych sprawach od Akihiro. Gdybyś jeszcze miała ze sobą butelkę dobrego wina, to nie tylko by ci się pokazał, ale chyba gotów byłby spełnić każde życzenie. To bardzo mądry kami, zaskarbienie sobie jego przychylności może dać sporo profitów.
- Jakoś tego nie odczułem - mruknął Kichiro i zniknął Ishifone z widoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 9 Sty 2017 - 19:46

-Uwaga, bo mu pozwolę... Renegat, tak? Coś mi tak właśnie pachniało-Zdrajca z Seireirei? Dlaczegoż inaczej mógłby się tutaj kręcić w ukryciu? Oczywiście, że chciał uciec od swoich zwierzchników. Dziwne jednak, że za nią nie puścili psów. Może to przez to, że żadnych konkretniejszych przysiąg nie składała, a może faktycznie dostali to czego chcieli. Albo też Baldrik rzucił jakąś bajeczką. Nie pasowało... chociaż nie, a może? Cholera go wie. Miała na teraz inne problemy, mniej odległe.
-Właśnie dlatego się Ciebie pytam, bo ja też się tego boję-Widziała próbkę gniewu Katriny, i chociaż była ona głównie skoncentrowana do środka, to Ishifone aż taka tępa nie była by nie wychwycić potencjalnych możliwości, gdyby trochę się z tego wydostało. Dość powiedzieć, że uniknęła wszystko, co tylko w nią rzuciła. Bez specjalnego wysiłku.
-Historia pokazuje, że można mieć ku temu powody-Wytknęła to Kichiro, co brzmiało dość zabawnie biorąc pod uwagę... właśnie, jak to jest z duszami? Dusze umierają? Nie, to by było bez sensu, wiec... tak, dobrze mu wytknęła. Powinien wiedzieć, zarozumialec jeden.
Dobrze trafiała z tematami, co rusz jakiś poruszał męską część. Ale tym razem faktycznie na twarzy Ishifone widać było duże zainteresowanie. Staremu? Butelkę?
Jurojin? Uniosła brwi.
-Kami długowieczności? Jeden z siódemki?-Trudno jej było w to uwierzyć, ale... no sama stwierdziła, że nie miała żadnych powodów by tego nie zrobić. Może się cholery naigrywają? A może i nie... przez moment nie do końca wiedziała co powiedzieć. No, poza jednym.
-Może nie jesteś w jego typie-Stwierdziła na moment odrywając wzrok od Karasa, który karmił ją informacjami-Wiadomo konkretnie, gdzie go można spotkać czy wędruje głębiej w lesie? Wiem, że lubi wino ryżowe, ale co by przeszło za dobre?-Tak, zainteresowała się jakimś boskim dziadkiem zdecydowanie bardziej, niż Karasem. Do czego to dochodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 9 Sty 2017 - 20:44

Karas uśmiechnął się na widok zdumienia Ishifone, gdy ta dowiedziała się jakiego mają tu sąsiada.
- Ten sam. Jeśli chcesz go znaleźć to piechotą zajmie ci parę godzin, aż dojdziesz do starej kapliczki. Kichiro był tam tydzień temu złożyć dary i ponoć staruszek się tam kręcił.
- Lubi tą ruderę - odezwał się Kichiro zza kamiennej ścianki. - Chociaż ma pewno tysiąc bardziej okazałych chałup w reszcie kraju.
- Sentyment to potężna siła - rzekł Karas.
- Słowiku, jeśli ciekawość cię drąży, to mogę odstąpić ci butelczynę, abyś miała co złożyć w podarku czcigodnemu.
- Oczywiście, a potem będzie mieć wymówkę żeby na trening nie przyjść - rozległo się narzekanie Murasaki'ego, które szybko skontrował Kichiro.
- Ta? A ponoć nauczanie jej jest dla ciebie, jak kolec w tyłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 9 Sty 2017 - 22:18

Uśmiecha się coś dziwnie. Co tego skurla tak niby bawi? Ishifone musiała po tym podwyższeniu brwi zmarszczyć je, by wiedział by sobie aż tak nie pozwalał. To że świecił dobrymi genami nie znaczyło, że może jej na łeb wchodzić. Nie była taką młodą naiwną jak ta tutaj obok, co to prawie by się udusiła.
-No co, o kami nikt mi nic nie mówił... poza matką-...to nie zabrzmiało tak jak miało zabrzmieć, ale dobra uwaga, aż sama na to uwagę zwróciła-Kto by przypuszczał....
Dziwne, że historia zdaje się trochę zataczać koło, albo chociaż się czkawką odbija.
-Czego to była świątynia... chyba Bishamontena... no mniejsza-Wpadła akurat na wstawkę o sentymencie-Coś w tym jest...
Otrząsnęła się w końcu. Nie czas teraz na wspominki, zwłaszcza, że ktoś rzeczywiście z ofertą się wystawia. Kiwnęła głową, napiła się, i zerknęła czy czasem hrabi tam nie było, ale nie, nie było. No nic. Nieistotne.
-Można tak zrobić. Tylko przed wyjazdem mi pokażcie w którą stronę tam iść-Poprosiła... będzie iść w złą stronę i co? Zmarnuje te parę godzin. Dziwnie się zaktywizował przy tym Murasaki.
-Spodobało mu się chyba to strzelanie do celu. Albo zazdrosny się robi, nie wiem-Przymknęła oczy. Całkiem miło ciepło jej się robiło. A skoro to załatwiła i dowiedziała się tylu rzeczy... tak, to brzmiał jak plan. Konkretny plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 10 Sty 2017 - 19:43

- Owszem, zazdrosny. Bo nic nie poprawia tak humoru, jak nakłuwanie strzałami denerwujących dzieciaków. - Murasaki jak zwykle miał dla Ishifone dobre słowo.
Sylwester mijał spokojnie. Ishifone miała ciepło, miała co jeść, miała co pić. Nawet za dużo, sądząc po tym, że po kolejnym kieliszku ajerkoniaku zaczęło kręcić się w głowie. Miała za to wybitnie dobry humor.
Hana też postanowiła się rozweselić, bo dość szczodrze zaczęła polewać sobie koniaku.
Tymczasem męskie towarzystwo zrobiło się mocno sentymentalne. Hrabia wzdychając zaczął snuć opowieść o pięknej Koreance, która została pożarta przez pustego. W odpowiedzi Karas westchnął nad losem biednej Kleopatry, której smutną śmierć widział ponoć na własne oczy. Kichiro nie omieszkał się pochwalić, że z niejednego pieca jadł chleb, aczkolwiek przyznał, że czasami tęskni za pewną ciemnooką właścicielką karczmy w trzydziestym ósmym okręgu Rukongai. Murasaki milczał, albo też znalazł się w podobnym stanie co Akihiro, którego chrapanie stawało się dobrze słyszalne, gdy tylko ucichły rozmowy. W pewnym momencie panowie zaczęli dręczyć Michi'ego przekonując go, że zamiast bawić się lalkami powinien zainteresować się dziewczynami z krwi i kości. Michi wybąkał tylko, iż jest jeszcze młody i ma czas.
W końcu i Ishifone odpłynęła w słodki sen, a gdy się obudziła, cóż, stwierdziła, że się nie utopiła. Szary i mglisty poranek. Napotkała wzrok Bell, która zaraz schowała się za skałką męskiego źródła, gdy tylko dostrzegła, że Kumagae się obudziła.
Pomarszczeni, jak sam Akihiro, wyruszyli w drogę powrotną. Hana wydawała się mocno skupiona. Patrzyła przed siebie, a w jej oczach migotały dziwne ogniki. Ishifone miała czas, aby dojść do siebie po nocy spędzonej w źródle i przygodzie z ajerkoniakiem.
Pod wieczór panowie z bractwa zebrali się w przedsionku szykując się do wyruszenia w swoje strony. Zgodnie z obietnicą hrabia zaprezentował wcześniej butelkę wina ryżowego dla pewnego szacownego kami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 10 Sty 2017 - 21:13

-Tak myślałam. Dziwne preferencje ale nie mi oceniać-Wzruszyła ramionami. Coś jej już zaczęło szumieć w głowie. Kiedy ona się wstawiła ostatnio? Tak dawno, że nawet ona nie pamiętała. Ale czuła się dobrze o dziwo. Rozłożyła się dosyć swobodnie w wodzie, i nawet gadała do Hany o jakiś pierdołach od czasu do czasu. Nic wartego uwagi, ot, jakieś kwestie związane z ubraniami. Wygadała się nawet, że kiedyś studiowała prawo i nawet je skończyła, ale nigdy nie pracowała w zawodzie, a poszła na wyższe tylko po to, by jej rodzice dali spokój. Zdawała sobie sprawę przy tym, że nie wyglądała na osobę która by wyszła z ogólniaka albo i niże... chociaż może. Może dłuższe włosy dodawały jej lat?
Zrobiło się w każdym razie bardziej sentymentalnie. Każda z osób gadała o różnych swoich podbojach. Ishifone jednak miałaby problem by cokolwiek dodać, o czym postanowiła sobie pomarudzić.
-Romanse są przereklamowane. Jak słyszę to tylko z tego problemy i kłopoty-Machnęła ręką, zerkając na Hanę porozumiewawczo. Ta też już swoje wypiła i się ożywiła, więc mogła sobie pozrzędzić-Całe szczęście, że to inni musieli się ze mną męczyć a nie na odwrót, heh... heh...
Poza jedną osobą. Jedna osoba się nie męczyła, chociaż by w sumie chciała... by się męczyła? Niekoniecznie. Postukała chwilę.
-Jeżeli znudziło Ci się dotychczasowe życie... pamiętaj, nie ma odwrotu-Sama mruknęła nostalgicznie. Tak... jeżeli kiedykolwiek zgodziłaby się na byci... a o czym ona teraz plecie-myśli. Nieważne.
Ważne, że mogła się oderwać od tematu.
-Ma czas i ma racje. Jeszcze taka ja się zakręci wokół i wyciśnie z niego soki-Wymsknęło się jej. Parsknęła, ale to tyle.
Czas minał generalnie przyjemnie. Nawet nie wiedziała, kiedy zasnęła.
***
Nowy rok przywitał ją kacem. Albo odwodnieniem. Albo jednym i drugim. Cudownie i wspaniale. Mogło być jednak gorzej, mogła się utopić.
Zerknęła w bok. Zobaczyła Bell która się schowała gdy tylko na nią spojrzała. O co tej małej cholera jasna chodzi, ugh... musiała się czegoś napić.
Zerknęła na Hanę. Szturchnęła ją, by wstawała. Samej nie chciało jej się wracać. Jak wstała, to zaczęła się ubierać. Tam tez chyba się powoli podnosili... dobra, to może najpierw włosy zepnie...
Wracali w różnym stanie. Ona... bywało gorzej, ale jak wróci to chyba wypije wiadro. Hana natomiast wręcz błyskała entuzjazmem i optymizmem. Może nawet determinacją?
-A w Ciebie co wstąpiło, jakbyś miała szczyty zdobywać?-Zapytała snując się obok niej. W końcu jednak i dotarli, i Ishifone miała okazje się ogarnąć i dojść do siebie. Wody...
Pomodlić się jednak pomodliła. Piła wodę, poleżała trochę, umyła twarz... jakoś wieczorem żyła.
***
Przyszła się pożegnać do przedsionka, owszem. Głównie po butelkę by ją schować do torby czy plecaka, ale... w sumie nawet było miło, więc się pożegnała z każdym. Nawet z Akihiro, chociaż posyłała mu ostrzegawcze spojrzenia.
-To w którą stronę do tej kapliczki? Myślicie, że jakbym się pospieszyła to go jeszcze dzisiaj zastanę?-Zapytała jakby nigdy nic. Nocne wycieczki - jak uroczo. Jak za starych czasów.
Była jednak ciekawa, czy Hana odstawi jakiś numer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 10 Sty 2017 - 22:40

Hana wzruszyła ramionami, uśmiechnęła się. Nic więcej.

***

Tyle czasu poświęcała na naukę technik quincy, że zupełnie zapomniała o jakże przydatnej człowiekowi umiejętności mocnej głowy. Ishifone płaciła za swój brak doświadczenia, ale życie zdążyło przyzwyczaić ją do nieprzyjemności.
Również na pożegnaniu gości zabrakło Ryoto, który zapewne krył się w cieniach i zacierał ręce, że w końcu idą sobie w cztery diabły.
Ishifone została zaskoczona, gdyż Akihiro zachował się nieprawdopodobnie wręcz szarmancko. Ukłonił się na ile pozwalały stare plecy, cmoknął dłoń Ishifone, po czym... puścił oczko mówiąc:
- Nie mieliśmy wiele czasu, może następnym razem poznamy się lepiej. Będę o tobie śnić, malutka.
- Jak stan naszego przyjaciela się zmieni od razu cię poinformuje, słowiku - powiedział przy pożegnaniu hrabia.
- Pozdrowić od ciebie Tanakę i Mizuki? Heh, tylko żartuję. Miło było cię poznać, Ishifone-san - rzekł z kolei Karas.
Kichiro nic nie powiedział, tylko podrapał się po policzku i chrząknął.
- Możemy już ruszać? Tęsknię za podłym rukońskim sake.
Karas pstryknął palcami i oto w przedsionku rozwarła się garganta, w którą wkroczył wraz z Kichiro.
Hrabia na odchodne poinstruował Ishifonę jak ma iść i dodał, że z kami nigdy nie wiadomo czy będą czy nie będą, ale w pierwsze dni nowego roku duża szansa na to, że jednak będą. Rzekł co rzekł, po czym wraz z Akihiro wsiedli do lexusa i odjechali w siną dal.
Pozostali tylko Michi, który wyglądał dość żałośnie gdyż na do widzenie Kichiro z Karasem potarmosili go mocno. W dodatku Ishifone miała wrażenie, że panowie wmusili w chłopaka sporo alkoholu. Zdecydowanie nie wyglądał za wyraźnie. Stała wraz z nimi również Hana, którą Karas przytulił przy pożegnaniu i o dziwo dziewczyna nie spłonęła przy tym rumianym ogniem. Wciąż promieniowała pogodą ducha i co warte szczególnego uznania - również i świeżością.
Była jeszcze Bell, ale ona wyglądała tak jak zawsze, a Murasaki zdążył się zmyć mrucząc coś na odchodne, że jutro wracają do treningów, więc nie miała błąkać się po lesie przez całą noc.
- To co? Idziemy spotkać szczęśliwego kami? - Hana przeciągnęła się. - No co? Chyba nie myślałaś, że pozwolimy ci samej zgarnąć te wszystkie błogosławieństwa szczęścia i dobrobytu.
Michi otworzył usta, ale zaraz je zamknął i w tej chwili przyglądał się im równie pustym wzrokiem co jego lalka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sro 11 Sty 2017 - 0:20

...co tej małej diablicy chodziło teraz po głowie. Była dziwnie żywa jak na poprzedni wieczór. Młodziki takie przyzwyczajone do picia, czy też coś jej chodziło teraz po głowie?
W każdym razie, większość popołudnia spędziła na odpoczynku i dochodzeniu do siebie. I nawadnianiu. Przyniosło to nawet jakiś rezultat, gdyż pod koniec dnia nawet była wypoczęta. Chociaż w pełni do siebie chyba dojdzie dopiero jutro, jak oczywiście będzie miała ku temu okazję
***
Niespodzianek ciąg dalszy, bo pomimo traktowania Ishifone jak obiekt seksualnych fantazji, a Akihiko jak pacynki do bicia za najdrobniejsze... no, może najdrobniejsze przewinienie nie było odpowiednim określeniem, ale jak na tą cholerę to całkiem się postarał.
-Specjalnie dla Ciebie kupię glany-Pogroziła mu z niemalże uroczym uśmiechem. Niemalże, bo mimo tego całego czasu nie mogła się zdobyć na wyraz twarzy który nie miałby nuty zażenowania, agresji, pogardy bądź w najlepszym przypadku obojętności bądź zainteresowania.
-Będę wdzięczna-Znacznie bardziej stonowanie odpowiedziała hrabi. A Karas znowu ją zaskoczył, co jednak udało się jej (chyba) ukryć.
-Nie powinno mnie to chyba dziwić, że ją też znasz... ech, Ciebie też-Mruknęła niechętnie. Za mały jest ten świat, zdecydowanie.
Kichiro nic do niej nie powiedział, to też nie ciągnęła tematu. Proste. Wszyscy pojechali, pokazali jej drogę - świetnie. Dostała przestrogę od Murasakiego by się nie szlajała nie wiadomo jak długo.
Ważna informacja - Hana nie zapadła się pod ziemię. Ishifone przyglądała się jej mocno podejrzliwie... coś było nie tak. Ostatnim razem jak ktoś nagle zmienił charakter to ciąg wydarzeń który potem nastąpił doprowadził do... tego, w czym jest teraz. Musiała mieć ją na oku.
Zwłaszcza po tym, co powiedziała. Oj tak, a powiedziała coś, co jej się nie spodobało. Aż zmrużyła oczy.
-"Pozwolimy?"-Zapytała, patrząc się równie niechętnie na Michiego. Ten to najpewniej by został, ale ta go koniecznie chciała zaciągnąć-Tobie chyba szczęścia na dzisiaj wystarczy, a temu tutaj trzeba więcej wody i spokojnej nocy-Dlaczego miała takie dziwne wrażenie, że będą mieli kłopoty? Że ONA będzie miała kłopoty? Przyglądała im się podejrzliwie. Nawet z pewną obawą.
-...spowalniać mnie będzie dzieciarnia...-Obróciła się na pięcie i poszła. Będą jej przeszkadzać w jej planach, cholery jedne. A jak jeszcze się okaże, że to tamten... drżała na samą myśl o tym.

*Edit*
Pomyślała jednak o pewnym teście. Po drodze zamierzała stworzyć w miarę realistyczną mysz ze swojej energii duchowej. Na tyle by było wiadomo iż jest to mysz a nie na przykład szczur. Chociaż jak jej takie detale nie wyjdą, no to trudno, będzie musiała się ograniczyć do jakiegoś kształtu. Zamierzała to pokazać Hanie.
-Przypomina to mysz?-Zapytała-Ciekawe, czy dałabym radę stworzyć skuteczną broń... na przykład miecz...
To była tylko wymówka. Musiała coś sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 14 Sty 2017 - 17:58

- Nie ma czegoś takiego jak nadmiar szczęścia, a Michi'emu najbardziej przyda się trochę świeżego powietrza
"Wczorajsza" postawa Michi'ego wydawała się nie zgadać ze stwierdzeniem Hany, ale chłopak ruszył za nimi, chociaż powłóczył lekko nogami...

***

...chociaż nie, Hana stwierdziła, że na taki ziąb wypadałoby się jednak cieplej ubrać. Nawet jeśli Ishifone nie czekała na dzieciarnię, to ta i tak dogoniła ją po drodze.
Istotnie pierwszy dzień nowego roku był zauważalnie mroźniejszy od wczorajszego. Każdy oddech skutkował wypuszczeniem białej mgiełki z nosa. Niezrażona tym Hana dotrzymywała kroku swej mentorce, podczas gdy Michi zabezpieczał tyły. Samotnie, bo nie zabrał ze sobą Bell.
Hana przyjrzała się uważnie tworowi z czerwonego światła drgającemu delikatnie na dłoni Kumagae.
- Mi to przypomina bardziej chomika. Hmm, ale skoro potrafisz tworzyć chomika to i chyba z mieczem nie powinno być problemu. Huh, a przynajmniej nie byłoby gdyby Murasaki z większym entuzjazmem podchodził do nauczania.
Pomału dochodzili do źródeł.
- A tak w sumie - zagaiła Hana. - To czy dałoby się tknąć w takiego chomika świadomość? Znaczy się czy quincy dysponują taką mocą. W końcu Michi jest człowiekiem, a był wstanie stworzyć Bell.
- I nic innego nie potrafię, w przeciwieństwie do was. - Michi przemówił w końcu. - Świadomi duchowo ludzie często mają moce niewidywane wśród quincy czy shinigami. Tak twierdzi Ryoto-san.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Sob 14 Sty 2017 - 21:47

Zmrużyła oczy. Może nie groźnie, ale wystarczająco by wywnioskować, że coś jej się nie spodobało. Nie odpowiedziała jej. Nie miała pomysłu na ripostę. Tak czy owak... ona się w miarę przygotowała na ten ziąb. Bluza była grubsza, szalik miała na szyi, spodnie bojówki były też wystarczająco grube. Nie czekała na dzieciarnię, poszła sama. I tak ją dogonili, szlag.
Szli sobie spokojnie. Ishifone miała ręce w kieszeni do momentu, aż nie stworzyła... no, tego czegoś. Średnio wyszło, więc jak pokazała to Hanie to rozproszyła to po powietrzu. Duże nie było, mała strata.
-Bardziej szczegółowe kształty są trudne. Jak balon, za mocno dmuchniesz, za mocno pociągniesz, pęknie-Wyjaśniła. W sumie bardzo mocno działała tutaj jej wyobraźnia. Bardzo jej to pomagało... jak na osobę mającą dość pragmatyczne podejście do życia była przywiązana do mało praktycznych elementów egzystencji. I miała dziwnie sporą wiedzę na temat mangowych stereotypów.
Ale pytanie to zadała niezłe. Ishifone Odchyliła głowę trochę do tyłu.
-Wychodzę z założenia, że wszystko jest możliwe-Wciągnęła powietrze-Ale ja nigdy o tym nie słyszałam. Ale parę razy widziałam takich ludzi jak Ty. Każdy inny... w sumie co ta Twoja lalka umie robić?-Zapytała z ciekawości. Przypomniało jej się też, że kapitan wspominał o możliwości wyleczenia przez jakąś unikalną moc. Ale wątpiła, by to było w tym przypadku możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 15 Sty 2017 - 14:07

Pytanie ożywiło Michi'ego.
- Umie grać na skrzypcach... a przynajmniej próbuje grać Umie łączyć znaczki w wyrazy, umie dodawać i mnożyć. Jednak moim głównym celem jest tchnięcie w niej prawdziwego życia, tak żeby zaczęła okazywać emocje.
- Emocje morderczej lalki? - Hana przyjęła wątpiącą postawę.
- Karas-san, uważa, że byłby to wielki wyczyn gdyby udało mi się osiągnąć mój cel. - W głosie Michi'ego zgrzytała irytacja.
Znaleźli się przy źródłach. Jakiś łasuch zostawił w śniegu ostrygę, nie wspominając o niemalże pustej butelce wina stojącej na brzegu źródła, w którym ucztowali panowie.
- To była ciekawa noc, a ta zapowiada się jeszcze lepiej - stwierdziła Hana.
Wkrótce znaleźli się w części lasu, której Ishifone nie miała okazji zwiedzać. Nie żeby różniła się czymś znaczącym. Mnóstwo drzew, specyficzna atmosfera, bóstw i duchów ni widu. Jedynie miała wrażenie, że robi się coraz to zimniej. Z czasem jednak pojawiło się uczucie bycia obserwowanym, które nie po raz pierwszy doświadczyła w tych okolicach. Michi cokolwiek dostrzegł coś więcej. W pewnym momencie poinformował, że widział zielonego królika z uszami długimi nawet jak na królika. Na Hanie nie zrobiło to większego wrażenia, gdyż jak powiedziała, wcześniej parokrotnie ten akurat duszek się jej objawił. Ishifone dla odmiany nie pokazało się nic.
Zaszła jednak ciekawa zmiana, bowiem chłód stawał się coraz to mniej uciążliwy. Zapewne odpowiadała za to specyficzna energia, która zdawała się dochodzić z każdego mijanego drzewa. Czegoś takiego nie doświadczyła nawet w Wahrwelt. Tutejsza emanacja zdawała się być bardziej pierwotna, bardziej naturalna. W końcu i Ishifone coś dostrzegła. Kilkanaście metrów od nich stał czarny jeleń, przyglądał im się zza sosen.
- Jesteśmy na miejscu - rzekła wtedy Hana z wyraźnym przyjęciem. Wskazała na małą świątynię stojącą w plamie księżycowego światła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Nie 15 Sty 2017 - 15:45

Wypuściła powietrze. Unikał tematu, czy nie zrozumiał?
-Myślałam o bardziej... niezwykłych zdolnościach-Doprecyzowała. Ale drążyć jakoś specjalnie nie planowała. Nie taki był jej zamiar, nie w tym tkwił cel podróży. Przeszli koło źródeł, gdzie były pozostawione jeszcze resztki po wczorajszym spotkaniu. Ishifone się skrzywiła.
-Trzeba będzie to sprzątnąć-Mruknęła, chociaż nic z tym nie zrobiła. Może jak będą wracać. Nie będzie taszczyć ze sobą butelczyny do samego środka lasu. I tak było późno.
Robiło się chłodno. Niby nic dziwnego bo i zastała ich noc, ale gdyby Ishifone się nie ruszała to pewnie mocno by jej to doskwierało. Tak to mogła się nawet cieszyć atmosferą. Kiedy ona miała ostatnio taką okazje sobie swobodnie pochodzić po lasach? A jeszcze chyba jak w szkole była. Miła odmiana po tych wszystkich więzieniach w których miała okazje gościć.
Uniosła brwi gdy Michi poinformował ich o swoim spostrzeżeniu. Mruknęła coś, gdy Hana dodała swoje. Podirytowała się. Jak to możliwe, że oni widzieli cokolwiek konkretnego a ona nie? Miała znacznie sprawniejsze oko od nich dwojga razem wziętych. Skwitowała to milczeniem, chociaż było widać po jej twarzy że znowu jej coś ewidentnie nie przypasowało. Może te duchy mogły wybierać komu się pokazują. Może tu chodziło o religię - dusze nie pokazują się, bo nie ma takiej potrzeby. Ludzie szanują duchy, a nie w nie wierzą.
Ale atmosfera robiła się gęstsza. Cieplejsza. Ishifone nigdy nie miała okazji doświadczyć czegoś takiego. Z jakiegoś powodu przypomniało jej się tamto miejsce... tam też było sporo mocy, ale innej. Bardziej okiełznanej, precyzyjnej, chłodnej. Jak zimne powietrze, ostre. Tu natomiast emanowało ciepło i ta pierwotność. Zupełnie coś innego.
I jak tak myślała... niegdyś jednym z wymogów by ktoś mógł zostać kapłanką były wizje, omamy... całkiem by w takim razie pasowała na taką kapłankę, jak tak połączyła jedno z drugim. Heh.
Sprawne oko Ishifone działało dobrze. Dojrzała niewielką świątynie, która była oświetlona księżycowym blaskiem. Ale ciekawszym elementem był... czarny jeleń.
Był tu, na pewno. Albo przynajmniej będzie. Świetnie. Chociaż trochę ją to dezorientowało. No nic, nie wszystko co mówią o bogach musi być prawdziwe.
-Na to wygląda-Wciągnęła powoli powietrze. Przypomniała jej się świątynia jej matki. Tak, te miejsce zdecydowanie miały... to coś, co ją przyciągało. Jak tak myślała, to zawsze podobały jej się te miejsca... pierwotne, stare, klasyczne. Dlatego wolała świątynie od sklepu z zabawkami.
...nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła miętosić skraj swojego szalika. Popatrzyła na niego obojętnie, i opuściła dłoń jakby nigdy nic.
-To idziemy-Skinęła głową i poszła przodem. Kojarzyła jak się zachować.
Ukłoniła się przed bramą Torii. Przeszła bokiem, przywołując do siebie dzieciarnie gdyby wpadli na taki pomysł by iść środkiem. Nie wiedziała w jakim stanie jest świątynia, ale następnie powinni oczyścić swoje ciała i umysły. Powinno być miejsce przed główną świątynią, gdzie była "chochelka" i pojemnik z wodą. Najpierw umyć lewą dłoń, potem prawą, potem odlać trochę wody na lewą dłoń i obmyć usta.
A jak nie będzie wody... cóż. Nikt pewnie wody nie miał. Śniegiem też trochę kiepsko. Może nawet symbolicznie, bez wody to zrobi. Liczy się symbolika.
I tak, będzie chciała by pozostali zrobili to samo.
Potem pójdzie w stronę głównej świątyni. Jeżeli nie będzie śniegu, a pewnie będzie to może nawet weźmie pod uwagę zdjęcie butów. Ale to opuszczona kapliczka, więc to odpuści. Na pewno zdejmie swoją czapkę, nakazując wzrokiem by inni zrobili to samo. Może nie będzie takiej konieczności, ale dzieciarnia w tych czasach może nie wiedzieć takich podstaw. Pieniędzy nie zostawiali, ale zamierzała postawić butelkę z winem na, albo obok skrzyni ofiarnej. Zadzwoni dzwonkiem. Ukłoni się dwa razy. Życzenie. W myślach.
"Jurōjin-sama... proszę o pomoc. Chcę uwolnić się od swojej klątwy. Chce uratować tych, którzy przez tą klątwę cierpią. Chcę zadośćuczynić za swoje uczynki. Proszę o siłę i mądrość, by... zapobiec katastrofom w przyszłości. Proszę Jurōjin-sama, miej nas w swojej opiece"
Klasnęła dwa razy. Ukłoniła się.
Powinni się teraz wycofać ze świątyni. To nie było miejsce na rozmowy... chyba, że coś się stanie albo pojawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 16 Sty 2017 - 18:48

- Dla mnie ożywienie lalki, tak że teraz chodzi i mówi jest dość niezwykłe. Ale może inni wolą strzały i łuki ze światła. Kwestia gustu.
Michi pomimo późnej pory i trudnej ostatniej nocy zdawał się szybko odzyskiwać siły. Widocznie i jemu udzielała się pierwotna aura tej części lasu.
Dzieciarnia poszła za przykładem Ishifone i powtórzyła cały ceremoniał. W pojemniku zamiast wody znajdował się lód i trochę śniegu, lecz w niczym to nie przeszkadzało. Świątynia miała najlepsze lata dawno za sobą, ale jej stan w połączeniu z zalegającym wszędzie śniegiem nadawał obrazkowi niezaprzeczalnego klimatu. Zostawiła ofiarę, wymówiła życzenie, wyszli ze świątyni.
Teraz Ishifone widziała ich wszystkich. Zielonego królika, małego ludzika w spiczastej czapce, śnieżnego wilka o dwóch parach szafirowych oczu. Otaczały ich ze wszystkich stron. W większości duchy przybrały postać zwierząt odróżniających się od fizycznych odpowiedników przynajmniej jedną cechą. Znajdowało się tu też kilka humanoidów, jak i parę istot, których kształty i kolory trudno było opisać ludzkimi słowami.
- Jej... - wyrwało się Hanie.
Duchy rozstąpiły się robiąc przejście dla czarnego jelenia, na grzbiecie którego jechał starzec. Brązowe szaty, długa biała broda i laska w dłoni.
- Któż to wzywa mnie w tą noc zimną? - zawołał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Pon 16 Sty 2017 - 20:57

No dalej nie chciał jej powiedzieć nic konkretnego. Może nie miał nic do powiedzenia, była taka możliwość. Nie zamierzała na ten temat drążyć.
-Jestem praktyczna-Wzruszyła ramionami-Ale na pewno coś ciekawego z niej może być. Z Ciebie też-Pokusiła się o ten drobny komplement. Zachętę? Myliło jej się to nieco. Rzadko kiedy używała.
Dzieciaki słuchały się. Jaka to miła odmiana, być tą co prowadzi całą resztę. Były przy tym całkiem kompetentne, więc nie musiała nawet im niczego mówić. A może były nauczone. W każdym razie... wszystko zrobili jak należy. Jak uczyła ją matka. Wtedy kręciła na to nosem, ale teraz... nawet była jej wdzięczna.
Kiedy to ona ostatnio była wdzięczna matce. Nigdy. Traktowała to, co dostawała jako coś co jej się zwyczajnie należało. Była ich dzieckiem, które górowało nad innymi. Było inne, było wyjątkowe. Nie czuła tego... tak, chyba nie czuła tego w taki sposób.
Była inna, była wyjątkowa. Ale czy ta wyjątkowość górowała nad innymi wyjątkowościami? Często tak. Często nie. Czego miała mieć zaraz dowód. Nareszcie.
Nieczęsto Ishifone zdawała się zastanawiać w tym pozytywnym sensie, czy to co widzi jest prawdziwe. Zaparło jej dech w piersi gdy widziała te wszystkie byty. O części opowiadała jej matka, część jedynie mgliście kojarzyła, a niektóre w ogóle. Stanęła z szeroko otwartymi powiekami, a jej krwisto-czerwone oczy błyskały ognikami zachwytu. Czy to ta atmosfera? Czy to te kształty, barwy, pierwotna moc istot które wokół nich się zebrały?
I w końcu wyszedł on. Ishifone ukłoniła się bardzo nisko.
-Kumagae Ishifone...-Pozwoliła się reszcie przedstawić. Prawdę powiedziawszy nie wiedziała, czy powinna się wyprostować czy nie, ale... zaryzykowała i to zrobiła-Pozostawiliśmy podarek dla szanownego Jurōjina przy skrzyni ofiarnej. Mam nadzieję, że przypadnie do gustu-Jej szacunek, jak nigdy, był autentyczny. Gdyby nie lekcje u Vormunda prawdopodobnie głos by jej drżał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 17 Sty 2017 - 18:18

Kontakty Ishifone ze zjawiskami i istotami niepojętymi dla szarego człowieka były nad wyraz rozległe, lecz nawet dla niej obecna sytuacja stanowiła zupełną nowość. Po raz pierwszy duchowy świat objawił się jej z taką mocą.
Dzieciaki również wygięły plecy z ukłonie. Wymamrotały też swoje imiona, lecz w przeciwieństwie do Kumagae nie potrafili powstrzymać drżenia głosu.
Czarny jeleń zbliżył się na kilka metrów. W nozdrza Ishifone uderzyła niezwykła mieszanka. Żywiczna woń sosnowych igieł łaczyła się z zapachem wosku i starego pergaminu. Wyczuwała również delikatną winną nutę.
- Warta uwagi to ofiara. - Juronin skinął głową spoglądając na podarunek stojący przy ofiarnej skrzyni. Przeniósł wzrok na śmiertelnych. Jeleń zgiął przednie nogi, zniżając się tak że mały kami bez trudu zszedł z jego grzbietu. Gabarytami nie różnił się zbytnio od Akihiro, ale już wszystkich inszym jak najbardziej.
Wpierw stanął przed Haną.
- Rzadko kiedy ludzie zwracają się akurat do mnie z prośbami takimi, ale wiedz, że i bez naszej pomocy marzenie twe się ziści. Wystarczy mądrości trochę i cierpliwości.
Minął Ishifone i stanął przed Michi'm.
- Cel twój odległy jest, ale jeśli nadal będziesz dążyć do niego z czystym sercem, to i osiągnąć się go ci z pewnością uda.
Na koniec zajął miejsce przed Kumagae.
- Hmm... czy pobudki takie do końca szczere? Trudno rzec, czas pokaże jak los kształtować się będzie. W tej chwili jedynie radą mogę wspomóc. Szukaj rozwiązania problemów swych u źródła, w świecie przez wielkie srebrne oko obserwowane. Wszakże to niebezpieczna podróż być może, więc ratunek znaleźć jeszcze możesz u jednego z mych pobratymców, który tak jak ja z innego lądu przybył tu niegdyś.
Do laski kami'ego przywiązany był zwój. W drugiej ręce trzymał wachlarz, którym wachlował teraz swe czcigodne oblicze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 17 Sty 2017 - 19:16

Taka moc... subtelna, ale i pierwotna. Potężna, ale nie wbijająca w podłoże. To było coś zupełnie innego niż było jej dane do tej pory doświadczyć. Podekscytowanie wypełniało jej serce, jak i... strach? Ich modły bowiem chyba dotarły do jego umysłu. Czy zatem umiał czytać w myślach? Jakąż to moc mógł posiadać, by być w stanie to zrobić?! Czy może to... nie mogła tego pojąć. Nawet nie była w stanie zacząć, ale fakt, że tutaj stała żywa świadczył o pewnych ograniczeniach.
Myślenie również utrudniała niesamowita woń, nieznana jej wcześniej. Oszałamiała ją i wprowadzała w dziwny stan umysłu. Jakby to, co się działo wokół tego nie dokonywało.
Chodził. Ta pierwsza pewnie o Karasie wspominała... dlatego taka pewna siebie dzisiaj była. Ten drugi natomiast o swojej lalce myślał. Każdy ma swoje priorytety. A gdy przyszedł czas na nią...
Głowa na moment zrobiła się pusta. Nie pomoże jej. Czego się ona dokładnie spodziewała, że to będzie takie proste? Że przyjdzie tu i da jej rozwiązanie na tacy?
Co jednak ją ubodło... dlaczego szczerość jej intencji zdawała się być tak istotna? Chciała naprawić to, co zrobiła, a przynajmniej zadośćuczynić - czy to już nie wystarczało? Czemu on akurat na to zwrócił od razu uwagę?!
Jej oddech stał się nierówny. Rozsądek krzyczał, by nie robiła niczego pochopnie. Nawet nierozsądek jej to odradzał. Stała w miejscu nie mogąc się ruszyć. Stała przed nią istota, która była w ich świecie bóstwem. Jednym z tych, których świątynią zajmowała się jej matka. W miejscu, gdzie sama spędziła dużą część swojego dzieciństwa.
Nawet kiedyś uznałaby to za powody godne okazania choćby odrobiny szacunku.
-...ma c-czcigodny rację... s-strach to zaczął... ale zaczynam widzieć rzeczy wcześniej niezrozumiałe... nieznane... cieniem okryte...-Cieniem. Cienie spowijające jej umysł, kierujące ją na zwodnicze tory. Szepczące, depczące, niszczące...
Musiała się wziąć w garść. Ale... nie, bała się. Bała się, że przesadzi.
-...chcę zobaczyć więcej, i chcę czuć więcej... chcę pozbyć się cieni... ale czy sposób istnieje na zdjęcie drugiej klątwy, z mojego umysłu?-Ukłoniła się nisko. Nawet zamierzała paść na twarz, jak będzie trzeba-Nie istnieje lek na to w świecie ludzi. A ciągle czuję jej wpływ... błagam o wybaczenie nadużycia łaski czcigodnego... ale nie wiem, gdzie szukać kogokolwiek innego, kto mógłby pomóc-Leczenie schizofrenii? U Kami? Była zdesperowana, prawda. Ale żebranie u boga... było czymś nowym.
Poczekała. Miała jedno, ostatnie... no, może dwa.
-...który z czcigodnego pobratymców mógłby mi udzielić pomocy? Gdzie go szukać?-Jedynie, jak nie będzie wzburzony jej wcześniejszym pytaniem. Chociaż może powinna zadać je na początku... co jednak poradzi? Pierwsza rzecz, która jej przyszła do opustoszałej głowy było właśnie tamto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 17 Sty 2017 - 19:48

- Hmm, błądzenie ludzką rzeczą jest. Dla nas dobrze to jest, bo gdyby nie błądzili to by nas samych zostawili. Zapomnianym być straszna rzecz. - Jurōjin gładził brodę. - Istotnie, widzę cienie, o których mówisz. Otaczają cię. Zbliżają coraz to bardziej, chociaż tego nie widzisz. Lekarstwa potrzebujesz, pewna to rzecz. Wśród siedmiu wielkich świątyń ratunek możesz znaleźć. Możesz, nie musisz, gdyż mój ród oddalił się od ludzi ostatnimi laty. Rzecz to niefortunna, bo wzajemnie wspierać się powinnyśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
116/140  (116/140)
Punkty Reiatsu:
696/702  (696/702)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 17 Sty 2017 - 21:06

Rację miał. I mądrze też mówił. Chociaż pomóc nie zamierzał albo i nie mógł. Westchnęła ciężko.
-Ludzie oddalili się od was, i widzę, że działa też to w drugą stronę.-Kiwnęła głową-Pokieruję się radą. Byle by mi życia starczyło i sił-Podniosła się. Popatrzyła z dosyć obojętnym wyrazem twarzy... ale oczy błyskały uczuciami. Różnymi. Głównie... strachem. Bałą się o wiele rzeczy. Bała się, że nie da rady. Że zrobi jeszcze więcej złego. Że więcej ludzi będzie cierpieć. Że trafi do piekła. Że...
...nie mogła jakoś tego ubrać w słowa. Ale wiedziała, że musi zacząć działać.
-U źródła... wielkie oko... czy o Hueco Mundo chodzi? Siedem świątyń... Czy chodzi o siedem wielkich świątyń Nara? Czy o inne miejsca?-Wolała dopytać. Bo a nuż też się czają po jakiś mniej znanych miejscach.
No ale co więcej mogła zrobić? Spodziewała się czegoś więcej. "Spełni niemal każde życzenie". Cóż. Przynajmniej miała jakąś wskazówkę. Nawet parę.
W sumie to całkiem dobrze. Ale i tak najpierw musiała urosnąć w siłę.
-Ostatnie pytanie, czcigodny... czy... mam szansę uniknąć losu, którego tak się obawiam?-Ostatnie pytanie. Nie chciała nadużywać jego cierpliwości. Ukłoniła się po usłyszeniu odpowiedzi.
-Rozumiem... Dziękuję Ci, czcigodny Jurōjinie...- Przez to wszystko zapomniała o reszcie. Zerknęła po nich.
...znowu za bardzo sie rozgadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   Wto 17 Sty 2017 - 21:40

Jedyną odpowiedzią na pierwsze pytania był uśmiech kami'ego. Po pytaniu o los biednej Ishifone pokusił się o komentarz.
- Szansę ma każdy kto dość sił posiada, aby zmienić swe przywary w cnoty. Nie trać wiary, dziecko, twój los nie został jeszcze przypieczętowany.
Towarzysze Ishifone byli wyraźnie zbyt onieśmieleni, aby wypowiedzieć choćby słowo. Jurojin wyminął ich, podniósł wino i zniknął we wnętrzu świątyni. Czarny jeleń i pozostałe pomniejsze duchy wycofały się do lasu. Po chwili Kumagae nie czuła już zapachu sosny połączonej z pergaminem i woskiem. Mistyczna atmosfera, choć wciąż wyczuwalna, zelżała znacząco.
- To było... coś. - Westchnęła Hana po dłuższej chwili.
Michi uśmiechnął się. Chyba po raz pierwszy Ishifone widziała żeby się uśmiechał.
- Warto było zarwać noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dwór Matsu   

Powrót do góry Go down
 
Dwór Matsu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog