IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Shihai

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shihai


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Shihai   Sro 24 Maj 2017 - 19:44

DANE

Imię i nazwisko przed śmiercią:Ryu Kawasaki
Imię po śmierci:Shihai
Profesja:Hollow
Płeć: mężczyzna
Wiek: 50
Waga:350kg
Wymiary:1,5m wysokości, 4,5m długości wraz z ogonem(2m), skrzydła o 4m rozpiętości
Wygląd:
Shihai jest przykładem na to, że legendarne stworzenia mogą istnieć. Wygląda niemal identycznie jak mantikora z ksiąg o mitycznych stworzeniach. Ciało jego jest hybrydą orła, drapieżnego kota i skorpiona. Hollow budową przypomina lwa o ciemno bordowym futrze, z tym że przednie kończyny zakończone są ptasimi szponami. Ogon wygląda jakby był przeszczepiony od olbrzymiego skorpiona na końcu, którego znajduje się trujące żądło. Na twarzy widnieje biała maska przez, którą wyglądają bystre żółte ślepia. Znad uszu wyrastają duże, czarne zakręcone rogi, a z grzbietu ogromne orle skrzydła również o czarnej barwie.
Charakter:
Przed śmiercią Ryu był przykładem typowego mafiozy, który aby osiągnąć własne cele i ambicje gotów był do przeróżnych nieczystych zagrywek. Dzięki swoim umiejętnościom potrafi zjednywać sobie ludzi i przewodzić nimi. Osiąganie swoich celów traktuję jako swoistą rozgrywkę w szachy. Pionki są jego podwładnymi, a z poświęcaniem ich nie ma żadnych problemów. Nikt nie wie gdzie sięgają jego ambicje. Z każdym kolejnym sukcesem poprzeczkę podnosi sobie coraz wyżej. Można powiedzieć, że jego chęć ewolucji nie ma końca. Jako osoba znacznie inteligentniejsza od innych, czuje wewnętrzne powołanie aby przewodzić tą bezmózgą masą, bo jeżeli nie on to kto? Za powołaniem kryje sie również, chęć posiadania władzy. Możliwość wpływania na innych i  bycie na samym początku łańcucha decyzyjnego niesamowicie go podnieca, a jednocześnie uspokaja. Dąży do władzy absolutnej. Kiedy ma wszystko pod kontrolę, czuje się bezpieczny i bezkarny w swoich poczynaniach. Jest bezwzględny i wyrachowany. Przy tym bardzo cierpliwy i  potrafi mamić swoich kompanów tak długo, aż ci nie zaufają mu i nie zaczną myśleć o nim jak o swoim przyjacielu. Oczywiście potrafi grać na tyle dobrze, że inni myślą, że są dla niego równie ważni. Prawda jest jednak taka, że gdy spełnią swoją rolę i nie będą mu już więcej potrzebni to skłonny jest pozbyć się ich jak śmieci. Jego wszystkie decyzje są przemyślane, a wrodzona ostrożność pomaga mu unikać trudnych sytuacji.    
Ekwipunek: brak


Historia:
Historia Ryu Kawasaki rozpoczęła się 50 lat temu, gdzie urodził się w rolniczej wiosce nieopodal Kioto. Jego rodzice nie mogli pochwalić się żadnym wykształceniem. Matka pracowała w polu, a ojciec próbował najróżniejszych sposobów aby dorobić się fortuny poprzez rozkręcenie jakiegoś biznesu. Jak można było zauważyć po ich niepoprawiającej się sytuacji materialnej , wysiłki głowy rodziny nie przynosiły żadnych efektów. Na domiar złego ojciec był porywczym alkoholikiem, który upijając się po kolejnej porażce wracał do domu i rozładowywał swoje frustracje na członkach rodziny. Nie oszczędzał wtedy ani żony, ani swojego jedynego syna. Ryu od najmłodszych lat wyróżniał się ponadprzeciętną inteligencją. Szybko uczył się płynnie mówić. Czytanie i pisanie coraz większej ilości kanji nie było dla niego wielkim wyzwaniem. Często zadawał matce pytania, na które ta nie potrafiła odpowiadać. Ta mimo, że była prostą kobietą, poznała się na jego zdolnościach. Starała się w miarę możliwości kupować mu książki edukacyjne, by ten mógł rozwijać się dalej. Jeżeli chodzi o kontakty z rówieśnikami to Ryu nigdy nie miał problemów aby się z nimi dogadać. Może i nie był nigdy wyrośnięty i silny, aby zaimponować kolegom, ale miał coś w sobie co sprawiało, że inni go lubili i podążali za nim. Przewodził nawet paczce znajomych, która od czasu do czasu "terroryzowała" wieś robiąc różne głupie rzeczy, w konsekwencji których nieraz musieli brać nogi za pas by nie przegarbowano im skóry. Zwykle udawało im się uciec, ale los tak chciał, że Ryu potem dostawał po mordzie od ojca, któremu znowu coś nie wyszło. Po pewnym czasie chłopak nabrał zdolności przewidywania, kiedy tatko będzie wracać pijany i będzie chciał się "odstresować". Wtedy po prostu uciekał i wracał dopiero, gdy się uspokoiło. Niestety metoda ta miała swoje wady, gdyż najbardziej cierpiała na tym matka, która musiała przyjąć na siebie całą złość dręczyciela. Nieraz kończyło się na tym, że, nie mogła potem przez dwa dni wstać z łóżka bo była tak zmaltretowana. Mimo bólu zawsze uśmiechała się do swojego synka, gdy ten starał się nią zajmować. Była naprawdę dobrą, ciepłą kobietą. Miała jednak olbrzymią wadę, nie potrafiła postawić się czy zagrozić mężowi. Nie była w stanie też poprosić kogokolwiek o pomoc. Gdy Ryu był na tyle duży by to zrozumieć, było już za późno... Stało się to w wakacyjny wieczór. Ojciec znowu wrócił narąbany, chyba nawet jeszcze bardziej niż zwykle. Tego wieczoru matka Ryu, sama wygoniła go z domu wiedząc co się zaraz może wydarzyć. Chłopak posłuchał i uciekł nad rzekę, gdzie zwykle przychodził w takich sytuacjach. Nie minęła godzina jak w wiosce rozbrzmiały dzwony pożarowe. Obrócił głowę w stronę wioski i zauważył ogromne poruszenie wśród mieszkańców, którzy biegli w stronę rzeki z wiadrami i wężami strażackimi. Za nimi unosił się dym, chłopak wstał i pobiegł w kierunku źródła czarnej chmury. Z każdym krokiem czuł coraz większy niepokój. Niestety obawy się sprawdziły i w płomieniach stał jego dom. Jak się potem okazało w środku znaleziono dwa ciała. Przyczyna wypadku? Wybuch ulatniającego się gazu. Nikt nie wie czy był to na pewno wypadek, czy zamierzone działanie... Tego dnia Ryu został sierotą, miał niemal 10 lat.
Tydzień później trafił do domu dziecka, znajdującego się w pobliskim mieście. Dzięki temu jego droga do edukacji stanęła otworem. Zaczął chodzić do szkoły, dołączył pod koniec drugiego semestru. Poziom nauczania na wsi, a w mieście był bardzo duży co przyczyniło się do tego, że miał duże zaległości. Chłonął wiedzę jak gąbka co zaowocowało tym, że na koniec semestru miał nie najgorsze oceny. W wakacje uczył się jak szalony, aby nadrobić utracony materiał. W kolejnym roku szkolnym stał się już prymusem, który radził sobie ze wszystkim. Chodził na lekcje z ogromną przyjemnością, nie mogąc się doczekać kolejnych zajęć. Jedyną rzeczą, która strasznie go bolała był fakt, że inni uczniowie posiadali fajne zabawki: pistolety, piłki, resoraki. On również chciał posiadać takie rzeczy do zabawy i dla samego faktu posiadania. Był przecież tylko 10 letnim chłopcem. Przeczytał kiedyś, że może dostać jednorazowo pieniądze jeżeli będzie miał wysokie stopnie w nauce. To nie było problemem, w końcu był prymusem. Musiał tylko skończyć cały rok edukacji, aby w przyszłym móc ubiegać się o stypendium. Ta myśl i wizja dodawały mu otuchy. Chciał za te pieniądze, kupić sobie pistolety, żeby nie być gorszym od innych i móc z nimi bawić się w wojnę. Na koniec roku był bardzo zadowolony, miał bardzo dobre oceny ze wszystkich przedmiotów. Po wakacjach nadszedł ten dzień, w końcu zaczynał się kolejny rok szkolny. Wiedział, że bez problemu załapie się na stypendium. Czekał miesiąc, dwa. Wiedział, że termin wypłat dawno minął, wszystko przeczytał na ulotce w szkole. Dopytywał się opiekunów z domu dziecka czy dostał stypendium. Ci go zbywali mówiąc, że mu się nie udało by starał się bardziej, a na pewno w przyszłym roku mu się powiedzie. Coś mu nie pasowało, bał się, że przez cały rok był naiwny. Pytał kolejnych opiekunów, dzień w dzień po kilka razy aby tylko dowiedzieć się kiedy otrzyma swoje wymarzone zabawki. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i rozdrażniony powiedział, że żadnego pistoletów nie będzie. Dyrektor ma tu władzę i on decyduje na co przeznaczy te pieniądze. Tak się złożyło, że zabrał te forsę jako swoistą zapłatę, za przygarnięcie go do sierocińca. Zszokowany informacją wrócił do swojego pokoju. Musiało minąć parę chwilę aby wszystko do niego dotarło. Wtedy ogarnęła go furia, zaczął rzucać w ścianę wszystkim co miał pod ręką. Gdy ochłonął zaczął jeszcze raz zastanawiać się nad słowami opiekuna. Władza daje możliwości decydowania i robienia co się żywnie podoba... Wtedy w jego sercu zostało zasiane ziarno. Ziarno chęci posiadania władzy i pieniędzy. Był tylko dzieckiem, chciał wszystko na już. Nie potrafił przyjąć do wiadomości, że wystarczy poczekać, że za parę lat stąd wyjdzie, usamodzielni się i będzie kowalem własnego losu. Był inteligentny i miał posłuch wśród rówieśników, chciał to wykorzystać aby osiągnąć własne cele jak najszybciej. Wtedy zaczął przechodzić przemianę. W domu dziecka zaczął organizować różne akcje, mające na celu uprzykrzyć życie wychowawcom. Chciał im w ten sposób pokazać, że wcale nie mają takiej kontroli jak myśleli. Na konsekwencje swoich działań nie trzeba było czekać, wychowawcy zaczęli uprzykrzać życie również jemu. Mniejsze racje żywnościowe, zimna woda pod prysznicem i inne działania mające na cele zniszczenie jego ducha nie przyniosły jednak rezultatu. Miał wiernych kolegów, którzy nie raz mu pomagali sprawiając, że próby wychowawców nie były tak dotkliwe. Ryu również obniżył się w nauce. Nie było to spowodowane tym, że przestał się uczyć. Po prostu zaczął specjalnie źle pisać kartkówki i sprawdziany aby placówka nie mogła ubiegać się o kolejne stypendia. Wiedza dawała ogromne możliwości i zdawał sobie z tego sprawę. Jak na 11 letniego chłopca była to wojna totalna. Do swojej szkolnej paczki starannie dobierał kolegów. Byli to głównie dzieciaki, które pochodziły z biednych rodzin i przejawiały cechy przestępcze. Z grupą tą przeprowadzał, różne małe kradzieże. Dzięki temu, mogli się pochwalić pistoletami czy innymi zabawkami o dość znacznej wartości. Głód również im już nie doskwierał, gdyż sami w nielegalny sposób zdobywali pieniądze. Proceder ten trwał dwa miesiące do czasu aż ktoś złapał ich na gorącym uczynku, w wyniku czego większość członków jego szajki przeniesiono do innych szkół. Mieli nadzieje, że to rozwiąże sprawę, nie wiedzieli jednak, że mózgiem wszystkich akcji był Ryu, który nazywał siebie R. Musiał posiadać pseudonim na wzór większości liczących się przestępców. Po miesiącu znowu miał zorganizowaną grupę, którą mógł przeprowadzać akcje. Tym razem wpadli już w ciągu dwóch tygodni. W domu dziecka jak i w szkole mieli już go dość, dlatego szybko podjęto decyzję o przeniesieniu go do innego sierocińca i szkoły. Chłopak nie przejął się tym, wychodził z założenia nowe miejsce, nowe możliwości. Sytuacja wiele się nie zmieniła. Jedyną różnicą było to, że w sierocińcu nie robił tak wielkich drak, jednak i takie czasem się zdarzały. W szkole natomiast uczył się już tylko tego co mu odpowiadało, to co wydawało mu się nudne i niepotrzebne olewał. Z działalności "przestępczej" nie miał zamiaru jednak rezygnować, bardzo mu pasowało, że miał najnowsze modne zabawki. Szybko zaadaptował się w nowym środowisku i zdobył poparcie innych uczniów pochodzących z patologicznych rodzin. Znowu zaczęły się kradzieże w wyniku czego przeniesiona go to ośrodka szkolno-wychowawczego. To jednak nie miało żadnego znaczenia. Kolejne 4 lata jego życia wyglądały niemal tak samo. Kradzieże, zmiana szkoły, bidula. Im był starszy tym bardziej skupiał się na forsie. Kradł walkmany, które zaczęły wchodzić na rynek,a potem sprzedawać po niższej cenie, okradał automaty z jedzeniem. Lawirował cały czas na takim poziomie, że nic powaznego nie mogli mu zrobić poza takimi działaniami jak do tej pory. W szkole średniej poznał różne gangi i bandy. Poczuł chęć bycia zaangażowanym w coś na większa skalę. Podobała mu się władza i profity z niej płynące. Ponadto knując, kombinując czuł się jak ryba w wodzie. Po pół roku był hersztem jednej z dwóch grup rządzących szkołą. Nieraz do placówki edukacyjnej była wzywana policja z powodów licznych bójek czy pobić. W czasie jednej z takich zadym zginął uczeń, należący do jego ugrupowania. O dziwo, nie wstrząsnęło nim to za bardzo. Przez te lata wszystkie lata stał się zgorzkniały i wypruty z emocji, jedyne co się liczyło to rezultat. Ludzi traktował jak pionki na szachownicy. Aby wygrać zawsze było trzeba jakiś poświęcić. Po kolejnym półroczu, skrzętnie realizując swoje plany, panował już nad całą szkołą. Jednak dla niego było to ciągle za mało, chciał podporządkować sobie inne szkoły. Do tego jednak potrzebne były środki. Kradzieże, które wcześniej organizował przemieniły się w rozboje, wyłudzenia. W dalszym ciągu to było za mało. Potrzebował jakiejś możliwości z zewnątrz. Ta w końcu przyszła do niego sama. Nawiązał współpracę z lokalnymi dilerami. Rozprowadzał narkotyki w szkole. To już były dużo poważniejsze działania, na początku bał się ich podejmować. Jednak z upływem czasu, bezkarnością, robił się w tym coraz bardziej śmiały.
W momencie ukończenia 18 lat i zakończenia edukacji miał już solidne podstawy aby zacząć działać na większą skalę. Rozpoczął dystrybucje narkotyków do innych szkół. Na takiej działalności spędził cztery lata, zarabiając na tym niemałe pieniądze. Wtedy jego działalnością zainteresowała się lokalna mafia. Zlecała mu pod groźbą zniszczenia różne zadania związane z narkotykami. Nie mógł im odmówić. Zlecenia te najczęściej związane były z transportowaniem narkotyków do innych miast. Oczywiście wszystkim tym zajmował się z zaplecza. Wydawał polecenia telefonicznie, zostawiał instrukcje w listach. Był cholernie ostrożny i skuteczny. Dzięki temu budował sobie reputację w przestępczym środowisku. Po kolejnych trzech latach dzięki koneksjom z mafią udało mu się zyskać dostęp do rynku broni, którą od razu wdrożył w swoich oddziałach. Szukał nowych możliwości rozwoju. Wziął pod swoją opiekę lokalne burdele, grożąc że jeżeli nie będą płacić haraczu to zniszczy ich. Początkowo nikt się nie zgadzał, ale jego groźby nie były tylko pustymi słowami... Przykładowo ktoś stracił dłoń, jakiś burdel spłonął w niewyjaśnionych okolicznościach, ktoś został zastrzelony. Gdy wieść o tych wydarzeniach dochodziła do domów rozpusty nikt nawet nie protestował. Kto był z Ryu ten miał dobrze. Jako, że cały czas działał i miał wiele źródeł finansowych to każdy otrzymywał zapłatę odpowiednią do swoich osiągnięć. Po pewnym czasie, niektóre burdele same prosiły o protekcję. Pan R zdobywał coraz większą popularność i autorytet. Lata mijały, a Ryu poszerzał zakres swoich wpływów o kolejne dzielnice. Jedni sami dołączali do jego grupy, innymi zaś musiał dostatecznie wstrząsnąć aby przemyśleli raz jeszcze swoje decyzje. Z niektórymi dzielnicami prowadził regularną wojną organizując zasadzki i obławy na ważniejsze osoby z danego terytorium. Nieraz w lokalnej prasie było głośno o strzelaninach, morderstwach i podpaleniach. Cztery lata zajęło mu zbierania kapitału aby z rozmachem wejść na rynek narkotykowy. Sam zaczął produkować dragi, wynajmował chemików, stare fabryki, które potem przemieniał w plantacje. Wszystkie te miejsca była obstawione jego uzbrojonymi ludźmi. Przekupywał ludzi nawet w lokalnej policja gdzie musiał dawać horrendalna kwoty. Jednak wszystko to się opłacało gdyż interes kwitł i nikt nie potrafił temu zapobiec. Miał wtyki praktycznie wszędzie co dawało mu ogromne możliwości co do planowania dalszej ekspansji.
Zadowolona mafia z usług Pana R zaproponowała mu stałą współpracę, miał jednak oddawać część swoich dochodów. Ryu długo rozważał te propozycję, w ostatecznym rozrachunku wydała mu się jednak bardzo atrakcyjna. Otwierały się bowiem przed nimi kolejne możliwości. Jako 29 letni mężczyzna był już członkiem dość znaczącej mafii. Wiedział jednak, że się tym nie zadowoli. On chciał znajdować się na samym początku łańcucha decyzyjnego, był cholernie ambitny. Czynnie brał udział w działaniach organizacji. Przywódca mafii dostrzegł potencjał jego pomysłów, które nieraz były szalone, jednak profity za nimi idące były znaczne. W ciągu trzech kolejnych lat Ryu stał się prawą ręką dowódcy. Większość inicjatyw i działań były realizowanych za jego sprawą. Natomiast przywódca stał się na tyle wygodny, że przestał w jakikolwiek sposób organizować własne przedsięwzięcia, a blokował swoim veto te, które mu się nie podobały. Czerpał tylko profity, które Kawasaki ciężko wypracowywał i przeszkadzał. Jednak nie miało to już większego znaczenia, gdyż władza miała niebawem ulec zmianie... Jako, że w praktyce to on o wszystkim decydował nie miał problemu aby zorganizować spisek przeciwko liderowi. Miał dość bycia wykorzystywanym, chciał mieć władzę absolutną nad organizacją. Udało mu się załatwić pewną substancję, która powodowała zatrzymanie akcji serca. Ów trucizna w tamtych czasach była niewykrywalna. Boss wypił ją wraz z sokiem, który podał mu podwładny. Podwładny, z którym kontaktował się jedynie Ryu, na drugi dzień zniknął i więcej go nie znaleziono. Kawasaki zacierał ślady... Szef natomiast umarł w śnie. W szpitalu sekcja zwłok wykazała, że miał zawał. Zdecydowana większość mafii chciała by przywództwo objął Ryu, jednak byli też tacy, którzy podejrzewali go o morderstwo poprzedniej głowy organizacji. Nikt na to nie miał jednak żadnych dowodów i w ten o to sposób 32 letni mężczyzna został organem decyzyjnym mafii. W tym momencie zaczął wcielać swoje kolejne plany mające na celu podporządkowanie sobie całego miasta. Osiągnął to w czasie kolejnych dwóch lat swoich rządów. Wielu ludziom takie osiągnięcie by wystarczyło. Jednak jego ambicjom nie było końca, gdy tylko osiągnął jeden cel, to zaraz wyznaczał sobie kolejny jeszcze bardziej wymagający. Konsekwentnie i cierpliwie dążył do ich realizacji. Te cechy głównie przyczyniły się do osiągania takich sukcesów. Kolejne lata przebiegały w podobny sposób. Pan R używał wszystkich znanych mu zagrywek. Jednak nie wszystko wychodziło mu już tak łatwo jak do tej pory. W ciągu kolejnych 18 lat zdobywał i tracił wpływy w różnych miastach. Jednak jego "rodzinne" Kioto było nieprzerwanie jego. Kilkanaście razy w ciągu tego czasu stanął przed sądem, jednak nigdy nie potrafiono mu niczego dowieść. Poznał również Yakuzę, z którą przez jakiś czas współpracował. Starał się w jakiś sposób dostać w jej strukturę i przejąć ją od środka jak to zrobił w przeszłości, jednak to również nie było takie proste. Poznał ważną osobistość z Yakuzy, która miała chęć przejęcia władzy nad całą mafią. Zwróciła się nawet do niego w tej sprawie o pomoc. Zadaniem Ryu miało być zabicie szefa Yakuzy. Miał w ich strukturach swojego szpiega i w tym węszył swoją szansę. Trzeba była zrobić dokładnie to samo co ostatnio. Zabić boss'a i pozbyć się świadków. Plan jego jednak spalił na panewcę. Zamach się nie powiódł. Był jednak pewien swoich ludzi i nie obawiał się, że zostanie wydany. Jak wielka była jego pomyłka mógł wiedzieć tylko on sam. Odczuł to gdy jednej z nocy, obudził się nie mogąc opanować swojego ciała będącego w konwulsjach, jeszcze tej samej nocy zmarł będąc pokonanym przez własną broń.
Obudził się nad ranem. Poderwał się z łóżka łapiąc się za głowę. Odetchnął głęboko, musiał być to zły sen pomyślał. Jednak gdy się uspokoił, zobaczył że ktoś leży w jego łóżku. Spojrzał, a tym kimś był on sam. Nie miał pojęcia o co chodzi. Po chwili ktoś zapukał i wszedł do jego pokoju. Był to jeden z jego podwładnych, którzy codziennie przynosili mu śniadanie do łóżka. Wstał z łóżka, a wtedy zauważył łańcuch  wystający z jego piersi. Co to do cholery jest? Potem stanął przed służbą i zaczął do niego mówić. Ten jednak wyglądał, jakby w ogóle go nie słyszał ani nie widział. Służący podszedł do ciała w łóżku i potrząsnął nim. Duch Ryu zbliżył się również. Ciało nie dawało żadnych oznak życia, podwładny sprawdził jeszcze puls i z uśmiechem na twarzy powiedział do siebie - Udało się - Po chwili jednak wyraz jego twarzy zmienił się i wybiegł z pokoju krzycząc coś o morderstwie. Wtedy dotarło do niego co właśnie się stało. Pierdolony, sukinsyn! - wrzasnął wściekle. Jak to możliwe, ktoś zasadził się na jego życie i zrobił to cholernie skutecznie. Jednak te wspomnienia jak się okazało, nie były snem. On wtedy najzwyczajniej w świecie wykitował. Jeszcze parę razy przeklął, nie zgadzając sie z takim biegiem wydarzeniem. Miał przecież takie ambicje, chciał przejąć największą mafię w Japonii, a teraz leży w łóżku martwy. Domyślał się, że odpowiedzialna za jego śmierć jest właśnie Yakuza. Niech chociaż po śmierci dowie się, czy jego przypuszczenia są prawdziwe. Pobiegł za podwładnym, który jeszcze przed chwilą tutaj był. Po drodze minął, parę osób biegnących do jego komnat, nikt oczywiście go nie zauważył, ktoś nawet przebiegł przez niego i było to bardzo dziwne uczucie. Na szczęście udało mu się go dogonić. Śledził go, miał nadzieję że doprowadzi go do swoich zleceniodawców. Idąc za nim, ciągnął za sobą swój łańcuch. Jechał obok niego w tramwaju, nikt go nie zauważał, mógł robić co mu się tylko podobało. Może i nie było to takie złe, ale nie mógł wywierać wpływu na inne osoby, nie mógł wykorzystać swojej władzy, co było bardzo bolesne. Gdy wysiedli, czekały na niego dwie osoby. Mówiły o jakiejś zapłacie. Skończyło się na tym, że poderżnięto zdrajcy gardło i zostawiono w jakimś zaułku jego ścierwo. I kurwa bardzo dobrze, że go załatwili, pomyślał. W ogóle nie zdając sobie sprawy, że przecież nie raz sam praktykował takie działania.  Ryu dostrzegł jedynie tatuaże na ciele morderców. Przedstawiciele Yakuzy z reguły takie nosili. Mimo wszystko dalej nie miał pewności. I tak nie wiedział co miałby teraz zrobić, dlatego też zaczął podążać za mordercami. Miał wrażenie, że łańcuch na jego piersi zrobił się jakiś lżejszy... Nie miał jednak czasu się teraz nad tym zastanawiać. W międzyczasie poczuł małe uczucie głodu. To możliwe, że dusze również coś jedzą? Zadał sobie to pytanie idąc za zbirami. Nie dane mu było jednak poznać ich pracodawców. Usłyszał przeraźliwy ryk, który spowodował u niego gęsią skórkę. Mordercy wydawali się, jakby nic nie usłyszeli. Ryu był jednak pewien swojego słuchu, coś cholernie niedobrego znajdowało się w okolicy. Czuł to po prostu całym sobą. Nie zwlekając rzucił się do ucieczki, w ręce podniósł swój łańcuch, aby nie wywrócić się przez niego. Biegnąc zadał sobie pytanie czy aby przypadkiem "metalowy sznur" nie skrócił się? Nie miał czasu nad tym myśleć, biegł przed siebie. Wszedł do jakiegoś budynku i wszedł na czwarte piętro. Było to bardzo ryzykowne, ale będzie mógł się z takiej wysokości rozejrzeć po okolicy. Kiedy wyjrzał przez okno dojrzał jakieś dziwne, wielkie monstrum z białą maską na twarzy. Potwór zainteresowany czymś, ruszył w innym kierunku. Ryu siadł na podłodze i oparł się plecami o ścianę. Cały się trząsł, był rozpalony, a trzewia mówiły mu, że zdecydowanie ma się trzymać z daleka od tej kreatury. Siedział tak kilka godzin nie potrafiąc się uspokoić. Zasnął na klatce schodowej jakiegoś bloku. Gdy się obudził, znowu wyjrzał przez okno. Całe szczęście monstra nie było w okolicy. Ruszył więc w miasto nie wiedząc co powinien ze sobą zrobić. Błądził tak przez kilka dni. Teraz już był tego pewien, łańcuch wystający z jego piersi stawał się z każdą chwila coraz krótszy, uczucie głodu również coraz bardziej dawało o sobie znać. Przez te kilka dni, udało mu się jeszcze dwa razy zauważyć kreatury z białymi maskami. Raz przez okno widział jak taka goniła jakąś osobę, która również posiadała swój łańcuch. Nie chciał się domyślać co się stało tej duszy, gdy została złapana. Drugi raz natomiast było to dzisiejszej w nocy. Był świadkiem jak ktoś w czarnym kimonie walczył z potworem. Ostatecznie kreatura zginęła, tak przynajmniej to wyglądało. Nie odważył się wtedy jednak podejść do tej osoby z kataną. Po przemyśleniach stwierdził, że następnym razem jak spotka kogoś w czarnym kimonie i kataną to podejdzie do niej. Sam próbował coś wymyślić jednak nic nie wpadało mu do głowy. Miał nadzieję, że te osoby walczące z potworami dadzą mu jakieś odpowiedzi. Łańcuch był coraz krótszy, w końcu zostało tylko kilka ogniw, które w pewnym momencie ożyły i zaczęły się wzajemnie zjadać. Ryu nie mógł nic zrobić. Przyglądał się jedynie temu zjawisku, a gdy już ostatnie ogniwo znikło, poczuł ogromne palenie w klatce piersiowej oraz głód jakiego jeszcze nigdy nie odczuwał w tak mocny sposób. Z jego ust, oczu i uszu zaczęła wydobywać się biała substancja, która zalewała całą jego twarz. Czuł jak jego ciało zaczyna przekształcać się w coś potwornego. Czuł jak resztki jego człowieczeństwa, które sam skrupulatnie na przestrzeni lat pozbywał się swoimi działaniami, znikają w jednej chwili. Umysł zaczęła spowijać mgła. W pewnym momencie wydał z siebie ryk głosem dla siebie zupełnie obcym. W ostatnim momencie swojej świadomości zdał sobie sprawę co się z nim działo. Potem nie było już nic.
Istota obudziła się na zimnym piasku. Nie wiedziała kim jest, jak się nazywa, co tutaj robi. Aby móc mówić o sobie, nadała sobie imię - Shihai. Przemierzała pustynie zastanawiając się nad sensem swojej egzystencji. Podczas swojej wędrówki Shihai był świadkiem jak dwie inne istoty z maskami na twarzach walczą ze sobą. Widział, jak jedno z nich wygrywa i zaczyna zjadać przegranego. Nie trudno było zauważyć, że istoty te były pozbawione jakiegokolwiek intelektu, kierowały się instynktem. Jedno zabijało drugie, byle tylko przetrwać i zaspokoić głód, który również Shihai zaczynał odczuwać. Po takiej walce istota zabierała się z miejsca walki i zaczęła poszukiwać kolejnej ofiary, tak cykl się zamykał i zaczynał kolejny. Shihai czuł, że chce dokonać czegoś innego. Chciał aby jego cykl wyglądał inaczej. Coś wewnątrz mówiło mu, że jego ambicje wykraczają dużo dalej, poza bezmyślne chodzenie, zabijanie i jedzenie. Widząc te bezmyślne stworzenia zdawał sobie sprawę ze  swojej wyjątkowości. Wiedział, że jest od nich ważniejszy, że jest ponad nimi. Wnioski z tych przemyśleń nasunęły się same. Skoro te stworzenia są głupie to muszą służyć tym, którzy głupi nie są. Narodziła się w nim naturalna chęć posiadania władzy. Bo jak nie on, to kto inny ma nimi wszystkimi przewodzić?

Pieniądze: brak
STATYSTYKI
Atrybuty:
S – punkty startowe
P – punkty od hollowa
W – 10 punkty wolne + 10 za wiek
Siła: 5
Szybkość: 8 (5S + 3P)
Zręczność: 6 (5S + 1P)
Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 15 (5S + 10W)
Psychika: 10 (5S - 4P + 9W)
Reiatsu: 5
Kontrola Reiatsu: 6 (+1W)

OGÓLNE

Udźwig: 50
Prędkość (śr.): 8km/h
Prędkość (max.): 26 km/h
PŻ (PunktyŻycia): 50
PR (PunktyReiatsu): 30

Umiejętności:
Dominator
Mózg
Lider
Sprawny pożeracz


Pozwolę sobie napisać jakie chciałbym mieć unikatowe umiejętności:
Latanie
Plucie Kwasem z ogona
Wady:


Ostatnio zmieniony przez Shihai dnia Sob 27 Maj 2017 - 22:03, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Shihai   Sro 24 Maj 2017 - 21:41

Wspominalem juz, o roznicy miedzy zachodnim systemem pisma, a daleka Azja. O ile nauczyc sie skladania 26 znakow w slowa jest w miare prosto, to 2500 kanji z wariantami odczytan i zlozen znacznie gorzej. Zwlaszcza, ze graficznie bardziej skomplikowane.

Na wsiach tez sa szkoly. Nie pisales, ze do niej nie chodzil, wiec czemu mialby miec zaleglosci?

Teraz o gadzetach. W czasach, gdy Ryu marzyl o nich (lata siedemdziesiate), telefony wazyly 2kg i kosztowaly fortune. Gameboy zostal zmontowany z dekade pozniej. Nie bylo komputerow, tabletow i internetu.

Ta przestepcza kariera nieco zbyt blyskawiczna, jak na moj gust. Moze byl bystry, ale nie powiedzialbym, ze ultra hiper geniusz zbrodni. A tu mamy dwudziestolatka, ktory trzesie burdelami, stawia fabryki dragow i oplaca policje. Przesadziles z kalibrem.

Yakuza to nie jest jednorodna organizacja, a spory zbior grup przestepczych. Swoja droga, gdzie oni byli, jak im pod nosem konkurencje robil? I czemu niby dawali mu "zlecenia", a nie "pracujesz dla nas, albo siekiera w czolo"?


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihai


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Shihai   Czw 25 Maj 2017 - 13:35

Zmieniłem kwestie nauki. Napisałem, że po prostu szybko zaczął mówić i bardzo sprawnie przyswajał wiedzę związaną z czytaniem i pisaniem kanji. Zmieniłem też sprawę związaną z egzaminami, których nie ma w szkole podstawowej, wprowadzając oceny za kartkówki itp z różnych przedmiotów.

Kwestie zaległości rozwiązałem w ten sposób, że poziom nauczania na wsi był zdecydowanie niższy niż ten w mieście.

Obniżyłem wiek do 50 lat i sprawę gadżetów rozwiązałem w taki sposób, że zamieniłem je na zabawki, które chciał posiadać. Pistolety, piłki. Później zaczął kraść walkmany, które zaczęły wchodzić na rynek.

Szybkość rozwijania się jego kariery również zmniejszyłem.

Co do Yakuzy. Jeżeli zrzesza organizacje przestępcze to w takim wypadku również należała do nich mafia, która się zaczęła interesować jego działalnością. Jak napisałem w historii (poprawiłem) on robił dla nich zlecenia, które musiał wykonać, a ostatecznie do nich dołączył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Shihai   Czw 25 Maj 2017 - 17:15

Akcept za 2 punkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Shihai   Pią 26 Maj 2017 - 16:05

Skala nadal za bardzo rozdmuchana, jak na moj gust, nawet rozciagnawszy to w czasie, ale skoro dyktator juz zadecydowal, to co ja bede sie produkowal.

Powiedz mi jeszcze, jak Ty dokladnie widzisz owa obsesje. Skoro to cos, co ma przeszkadzac, jak zamierzasz odgrywac braki we wladzy.


Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihai


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Shihai   Sob 27 Maj 2017 - 22:03

Sprawa rozwiązana. Wada usunięta wraz z umką retoryka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Shihai   

Powrót do góry Go down
 
Shihai
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Proponowane-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com