IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry!

Pomoc dla nowych graczy

Forumowy Discord

Share | 
 

 Zachodnia dzielnica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 18:36

Sytuacja była tak paskudna, jak morda i maniery Kichiro. Mogło być tylko gorzej. Jej dwa najważniejsze zmysły kompletnie się wyłączyły... Nie, wróć, zamieniły się w bolesną kakofonią bodźców, gdy na polu walki błysnęło i huknęło. Stała tak przez chwilę zdezorientowana, przecierając oczy i coraz bardziej się denerwując. Tym bardziej, że gdy odzyskała to czym matka natura ją obdarzyła, po tym kretynie nie było ani śladu. Jedynie dym i mgła...
...To była raczej panika, ale nie zrezygnowała ze swojego pomysłu, i skoczyła do przodu by ogłuszyć cel. Tylko właśnie...
Drugi raz już coś ze skokiem nie poszło jak trzeba. Poślizgnęła się i wylądowała kolanem w śniegu. Narobiła hałasu, ta zaczęła się odwracać, a ta odruchowo machnęła żelastwem. Co nie było dobrym pomysłem. Sytuacja się skomplikowała, i to znacznie.
Musiała działać szybko, przekonująco, i co najważniejsze - na zwłokę.
-O cholera... Wybacz, od tyłu nie poznałam!-Zawołała, robiąc jak najbardziej zaskoczoną i wystraszoną minę, na jaką było ją stać. Miecz miała ustawiony na boku, lewą rękę natomiast bardziej za plecami. Była w gorszej sytuacji jeżeli chodzi o pozycje-Miałam nadzieję na zakładnika i ugranie czegoś dla siebie... Kto tam się tłukł? Niedowidzę trochę, rozumiesz...-Uśmiechnęła się zakłopotana. No, może coś wyjdzie... na razie musiała poczekać, aż pojawi się Kichiro. Jeżeli mu się zeszło, jakiekolwiek działania antagonistyczne nie miały sensu.
Z drugiej strony, ta cholerna feminazistka może nie chcieć jej słuchać. Wtedy będzie musiała przyjąć bardziej defensywną postawę ze swoim tachi... przede wszystkim chwycić oburącz i próbować parować ataki. I spróbować się jednocześnie podnieść, co akurat działało na jej korzyść bo będzie miała więcej pędu by wytrącić ją z równowagi. Nie miała pojęcia jak była szybka, to musiała być ostrożna.
Ale jakby się pojawił, i był w stanie walczyć... Hm. Miała rękę za plecami. Może jakby się udało ją rozkojarzyć, to udałoby się z zaskoczenia i z dystansu trzepnąć jej pięścią w twarz swoją mocą? Musiała wyczekać odpowiedni moment, jeżeli dałaby się nabrać na jej grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 19:33

Ishifone nie skończyła mówić, kiedy dziewczyna wyciągnęła palec i krzyknęła:
- Byakurai!
Wiązka białego reiatsu pomknęła ku twarzy Ishifone. Odruchowo odchyliła się i promień przeleciał obok. Poczuła ciepło na policzku, a niedaleko rozległa się kolejna eksplozja. Dziewczyna rozpoczęła szarżę. W prawicy miała katanę, w lewicy ściskała nóż. Kumagae miała czas, aby podnieść się na nogi i przygotować do parowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 20:24

...tak jak wcześniej było wspomniane, mogło być tylko gorzej. Wyraz twarzy Ishifone natychmiast ze zdziwienia przeszedł w gniew. Może to też tłumaczyło jej uśmiech, który bardziej wyglądał jakby miała komuś rozszarpać gardło niż wyrazić emocje.
-To sobie przesrałaś-Ishifone podniosła się, Miała rękę za plecami, a miecz na boku. Średnia pozycja do obrony, zwłaszcza, że ta się na nią rzuciła z pieśnią na ustach. Nie widziała też, by była jakoś specjalnie wolniejsza. To by znaczyło, że są na mniej więcej równym poziomie.
Szykuje się zabawa, heheh...
Mało czasu, krótki dystans. Musiała też przyjąć, że jej technika będzie lepsza od jej, więc prosty blok nie miał racji bytu. Zwłaszcza, że ma nóż. Wypadałoby się go pozbyć.
Wykonała szybki atak otwartą dłonią na dystans. Akurat miała po drodze by chwycić za miecz, a może jak wyceluje bardziej w lewą dłoń to uda się to żelastwo jej wytrącić. Przyjęła pozycję do obrony. Tachi przy niej, lekko przekrzywione na bok by miała pole do wykonania kolistego ruchu.
Co jednak dalej? O ile jej techniki poruszania się jeszcze wymagały dopracowania, to miała coś, co doskonale się sprawdzało. Lot. Zamierzała odskoczyć do tyłu, jednocześnie unosząc się w powietrze. Miała nadzieje, że to ją wytrąci z równowagi i będzie mogła wykonać następny atak na dystans, tym razem na którąś z kończyn trzymających broń. Po tym... będzie mogła przejść do swojego ataku/szarży. Z lotu, rzecz jasna, przechodząc na poziom gruntu.
Jak by jej atak wyglądał? A to zależało. Na wszelki wypadek wzmocniła jednak swoją siłę i trochę wytrzymałość (+6 w siłę i +2 w wytrzymałość) by faktycznie mogła się z nią siłować. Celowała raczej w kończyny i w tors, nie chcąc jej zabijać... od razu. Nie przejmowała się jednak tym, co z niej zostanie gdy z nią skończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 21:07

Nóż zalśnił zielenią i wystrzelił ku Ishifone nim ta zdążyła użyć swej techniki. Pędził prosto na głowę, ale tachi stanęło na drodze i sparowany nóż wbił się w śnieg. Dziewczyna wyrosła przed Kumagae i siekła kataną, lecz ten atak również został zblokowany.
Ishifone odskoczyła w górę. Tachi zapłonęło różową aurą, która znikła, aby pojawić się w postaci sierpa przy ręce dziewczyna. Krew trysnęła z rany, lecz dziewczyna ledwo jęknęła. Zachwiała się i dla Kumagae stanowiło to zaproszenie do ataku. Wtem otoczona zieloną mocą katana przeszyła powietrze i ugodziła w brzuch Ishifone.
Ostrze przebiło skórę, lecz miała wrażenie, że jego pęd został częściowo zastopowany. Zapewne przez to samo co czyniło bezradnymi ataki oprychów. Szarża Ishifone została jednak wstrzymana. Dotknęła stopami ziemi. Dziewczyna z twarzą wykrzywioną bólem dyszała ciężko, po prawym rękawie ściekał strumień krwi.
Z brzucha Ishifone wciąż sterczała katana, chociaż wydawało się, że wystarczy drobny ruch, aby wyślizgnęła się z rany.
[-24 PŻ -8 PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 21:49

Nnno... to skończyło się gorzej, niż przypuszczała, ale lepiej niż mogłoby. Dalej nie wiedziała jednak, czego się może po tej dziewczynie spodziewać. Widziała, że wystrzeliła i nóż i katanę w jej stronę, używając jakiejś swojej mocy. Wątpiła jednak, by to było zanpaktou, więc prawdopodobnie miała jakąś zdolność kontroli uzbrojenia. Czy kończyła się ona gdy opuszczała one jej dłonie, cholera wie. Czy roztaczała się ona na inne bronie, też nie mogła przewidzieć.

W każdym razie, wszystko było ładnie-pięknie dopóki katana nie wbiła jej się w brzuch. Stęknęła, ale z jakiegoś powodu przebiła ona skórę, wbiła się nieco głębiej i utknęła. Była silniejsza niż przeciętny zbir, fakt, ale dalej słabsza od niej. Wyszczerzyła się, maskując ból który czuła w miejscu zranienia. Wojna psychologiczna trwa.

Nim jeszcze cokolwiek zrobiła z żelastwem sterczącym z jej brzucha, wykonała dystansowe uderzenie pięścią prosto w twarz przeciwniczki. Miała nadzieję, że zachwieje nią to na tyle, by miała czas by mogła wyciągnąć ją z brzucha i wykonać swoje dystansowe pchnięcie za jego pomocą mniej więcej na poziomie brzucha. Może trafi w rdzeń kręgowy i ją sparaliżuje, to by znacznie ułatwiło sprawę. Podtrzymywała dalej swoje wzmocnienie, a nawet je pogłębiła (+8 siły, +6 wytrzymałość). Było to istotne choćby z tego względu, że będzie miała w brzuchu otwartą ranę. Śmierć z wykrwawienia nie była niczym chwalebnym.

Mimo to, miała ciągle na uwadze ten jeden nóż leżący w śniegu. To był jedyny powód dla którego się na nią nie rzuciła. Jeśli miała nad nim kontrolę - mogła go wystrzelić by znowu spróbować jakiegoś numeru. Nie ufała też bezgranicznie tej katanie. Po wykonaniu pchnięcia wbiła ją mocno w ziemię, by czasem nie przyszło jej go głowy jej użyć. Tylko i wyłącznie dlatego wzmocniła swoją siłę, by wystarczająco głęboko się tam znalazł.

Tak. Tachi zostawiała do obrony. Szersze i zakrzywione ostrze lepiej się sprawdzało przy defensywie.
Jeszcze myślała trzeźwo. Jeszcze się uśmiechała, chociaż lekko dysząc. Jeszcze chyba tam się tłukli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-26, 23:44

Dziewczyna uniosła palec, Ishifone cofnęła pięść. Okazała się szybsza. Drobny nos rozpłaszczył się, trysnęła krew. Tachi przecięło powietrze. Jeszcze więcej krwi wytoczyło się z brzucha. Dziewczyna padła.
Katana wyszła gładko. Kumagae szykowała się do wbicia ostrza w ziemię, kiedy z prawej usłyszała świst. Zerknęła, aby ujrzeć zbliżający się biały kształt. Spostrzegła białowłosą kobietę w kimonie w wielu miejscach splamionych czerwienią. Zatrzymała się, aby podnieść towarzyszkę i wtedy krew prysnęła z barku Ishifone. Świat zatańczył, nogi złamały się jak suche gałązki. Upadła.
Nadszedł ból. Krzyknęła, a krew nadal bryzgała barwiąc śnieg na szkarłat. Powiew powietrza uderzył w twarz. Ktoś przemieścił się obok. Kichiro nie zwrócił na nią uwagi podążając za kobietą.

[ - 86 PŻ - 34 PR ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-07-27, 00:09

Pojedynek stulecia, co będzie szybsze - pięść czy palce. Zgodnie z zasadami sztuki kamień-papier-nożyce, wygrał kamień przeciwko nożycom. Ujrzała z satysfakcją jak z jej nosa wystrzeliła strużka krwi. Poprawiła ostatecznie cięciem, bo tak wyszło szybciej, i kolejna rana ozdobiła jej brzuch. Padła z satysfakcjonującym plaskiem na ziemię.
Katana wyszła, nawet za bardzo nie krwawiło. Właściwie to mogłaby ją wbić w nią, będzie mieć pewność, że nie ucieknie. Albo też...
Oko powędrowało jej w prawą stronę. Zobaczyła tylko biały kształt. Pomyślała, by się zasłonić, ale już wtedy wiedziała, że COŚ się stało. I już nie mogła. Nawet nie mogła ruszyć...
Jedyne co się ruszyło to jej twarz. Autentyczne niedowierzanie z szokiem, tym razem prawdziwe. Krzyk wydostał się z jej piersi w zupełnie niekontrolowany sposób, tak samo jak krew tryskająca z jej barku. Przyciemniało i zawirowało jej w oczach, nogi zwiotczały. Aż dziw, że zachowała przytomność. Upadła na twarz, czując jedynie powiew powietrza obok. Wiedziała kto to był, ale pierwsze bluzgi w jej głowie pod jego adresem pojawiły się dopiero po chwili. Oddychała szybko i ciężko przez zaciśnięte zęby. Nie była to skala bólu którego nigdy wcześniej by nie odczuła, ale zdecydowanie plasował się w czołówce. Traciła sporo krwi...
-...kurwa mać... pierdolone skurwysyńskie... sukinsyn... kurwy je...ughhhhh...-Wydała z siebie parę bluzgów, ale na tym się skończyło. Była wściekła na wszystkich wokół, włącznie ze sobą. Chyba właśnie ten gniew dawał jej wystarczająco sił, by nie umrzeć. Przynajmniej nie od razu.
...nie wiedziała, czy była sama. W głowie jej się kręciło, nogi odmawiały posłuszeństwa, umysł powoli również, a śnieg wokół wcale nie pomagał. Musiała działać szybko, póki jeszcze mogła myśleć.
Ciało. Musiała wzmocnić ciało. Na tyle, na ile tylko mogła (+14 w wytrzymałość). Spróbować się podnieść... schować tachi... nic tu po niej w takim stanie. Może dorwie tamtą, skoro teraz miała balast. Lepiej by to zrobił, skurwysyn pierdolony, skoro ją tutaj zostawił...
...ale na jakiekolwiek skoki nie miała co liczyć. Musiała jakoś dotrzeć do miejsca, gdzie kazała się im schować... Może w okolicy jest jakiś znachor, co ją poskłada... krok po kroku... przytrzymać lewą ręką miejsce przecięcia. Ocenić rozległość rany... Ugh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-10, 16:17

Reiatsu wtłoczone w ranę stępiło ból na tyle, że Ishifone mogła podnieść się na nogi i chwiejnie ruszyć w poszukiwaniu pomocy. Krew nie tryskała już jak z gejzeru, ale wciąż opuszczała ciało Kumagae z niepokojącą szybkością znacząc za nią na śniegu czerwoną linię.
Wokół ani śladu żywej duszy. Kichiro pomknął za kobietą i najwyraźniej ani myślał wracać. Jedynymi świadkami agonii Ishifone były gwiazdy migoczące na niebie.
Miała wrażenie, że idzie przed siebie długie minuty. Co chwila musiała uzupełniać reiatsu buzujące w ranie gdy ból narastał utrudniając poruszanie się. W końcu jednak i to przestało pomagać. Nogi sztywniały upodabniając się coraz bardziej do martwych kawałków drewna, a nie ciała i kości ocieplanych siecią gorących żył. Upadła po raz kolejny. Miała wrażenie, że coś biegnie w jej kierunku. Jakieś wygłodniałe zwierze przebierało łapami po śniegu by dopaść nie mogącą się obronić zdobycz. Ten widok został jej oszczędzony. Straciła przytomność.

***

Wydawało jej się, że leży na posłaniu w leśnym dworze, ale złudzenie szybko opadło. Spoczywała na stercie słomy przykryta śmierdzącym owczym kożuchem. Obok płonęło ognisku okolone zgrabnym kręgiem z kamieni, za którym znajdowało się jeszcze jedno legowisko. Wyglądało na to, że ktoś zawlókł ją do niewielkiej chatki standardem nie różniącym się od domostwa, w którym mieszkała podczas wykonywania sprawunków dla Małego. Pod ścianą ustawiono jej rzeczy.
Zamknięte okiennice nieco niedopasowane do otworów okiennych wpuszczały nieco dziennego światła. Z zewnątrz dobiegł dziecięcy śmiech.

[+ 1 reiatsu i wytrzymałość]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-10, 17:38

Ugh, sukinsyn pierdolony... Na co, w imię czego ona właściwie się wychylała dla tego egoistycznego skurwysyna? W takich chwilach dobre serduszko trzeba gdzieś wsadzić w lód i rzucić daleko by nie rozpraszało, a nie rzucać się z nim w dłoni i z pieśnią na ustach w największe możliwe gówno jakie się akurat znajdzie... Cholera jasna, jaki to był ból...
Jeszcze na szczęście byłą w stanie znieczulić sobie ranę. Na tyle, by wstać, acz z dużym niepokojem stwierdziła, że krew wcale słabiej nie tryskała. Nie miała dużo czasu. Jeszcze przy takiej pogodzie to długo nie potrwa, gdy w końcu opadnie z sił. Stawiała jednak krok za krokiem, przedłużając chwile jej makabrycznego pochodu.
Klnęła w duchu i w myślach. Dużo. Poza tym jednak pomiędzy miotanymi klątwami na wszystko wokół znalazło się nieco miejsca na bardzo krótkie przemyślenia. Zbyt słaba. Była zbyt słaba. Dalej była zbyt słaba. Ta stara myśl z czasów, kiedy zupełnie nic nie obchodziło ją poza jej własnym rozwojem powróciła. Bała się o swoje życie... poświęciła tyle, by mieć czas, a teraz miała paść w środku niczego? I to dlaczego, bo była zbyt słaba? Bo słabo dobierała sobie sojuszników? Bo była absolutnie sama?
Nie, nie liczyła Daisuke, chociaż całkiem oddany był to chłopek. Też był zbyt słaby, i sama go... uhhhhh... cholera, gorzej jej. Znacznie gorzej. Musiała jeszcze więcej... Co jest, dlaczego to...
Nie działa. Czemu nie działa. Czemu jej nogi się ugięły. Oczy niech nie odwalają, wiedziała, że mogą lepiej... Upadła na boku. Nie mogła ruszyć członkami. Sztywne jak głody. Powieki twarde i ciężkie jak głaz... Jeszcze nim opadły, widziała biegnące w jej kierunki zwierzę. Już zwietrzyło, już nawet jeszcze nie wyzionęła ducha, a już...
...Nie, to jeszcze nie koniec. Musiała tylko... się podnieść...
***
Pierwsze zadziałały zmysły dotyku i zapachu. Coś śmierdziało, coś pachniało, coś kuło ją w plecy, chociaż generalnie było miękkie... który to już raz się tak budziła, ze stanu agonalnego? Będzie chyba czwarty albo piąty. To też nie była wielce zaskoczona, że coś czuła. Zresztą, ponoć była w tym „lepszym miejscu” dla dusz, więc wyzionąć ducha by nie wyzionęła. A nawet jeśli – wyglądałoby to zupełnie inaczej i nie pamiętałaby, jak bardzo dostała wciry.
Dalej czuła się jakby przeszła przez szatkownicę. Otworzyła oczy. Bardzo podobne miejsce które widziała i mieszkała wcześniej. Niezgorzej, znaczy się. Wolała nie wstawać za szybko, zamiast tego zerknęła ukradkiem na miejsce, gdzie miała tą cholerną ranę na barku... opatrzone? Oby, i lepiej by nie była to partacza robota...
Spróbowała ostrożnie wstać, podpierając się drugą ręką, która nie była zraniona. Musiała być ostrożna, ale też nie zamierzała tutaj siedzieć bezczynnie. Musiała znaleźć Daisuke, tego cholernego szczeniaka. W końcu była za niego odpowiedzialna, a nawet jak miał opiekę... To słono opłacaną. Tylko ostrożnie na ranę... Drugi raz może nie mieć tyle szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-11, 20:25

Zarówno bark, jak i brzuch Ishifone zostały profesjonalnie opatrzone zwojami przyzwoicie wyglądających bandaży. Ceną podniesienia się była dawka bólu promieniująca zwłaszcza z barku i to pomimo tego, że starała się go nie przeciążać.
Ledwo przesunęła drewnianą ściankę robiącą za drzwi chaty, a spotkała ją kolejna nieprzyjemność. Słońce odbijające się od śniegu oślepiło ją przez co nie spostrzegła młodzika pędzącego w jej stronę, który nieomal nie obalił Ishifone. Objął ją mocno przyprawiając o ból zranionego brzucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-11, 21:00

Cholera jasna, naprawdę mocno ją ścięło. Ale przynajmniej ktoś ją całkiem nieźle połatał. Oby teraz w miarę szybko wydobrzała, bo nie mogła sobie pozwolić na zbyt długie leżenie... Już nie mówiąc o trwałej dysfunkcji, jebał tą sukę pies i tego pieprzonego dziwkarza też. Syknęła gdy poczuła rwanie w barku, ale wszystko się całkiem nieźle trzymało więc to było najważniejsze. Jak już się podniosła to zostały tylko mało przyjemne "cienie". Mogła chodzić, co przyjęła z pewną ulgą. Gdyby teraz miała siedzieć cały czas na tyłku to by ją szlag trafił. Ale i tak za dużo nie zrobi na razie.
Uchyliła ostrożnie drzwiczki. Nie wiedziała ile czasu miała zamknięte oczy, ale światło odbijające się od pokrytej białym gównem ziemi na moment pozbawił ją wzroku. W dużej części. Przysłoniła sobie czoło dłonią, by cień bijący z niej trochę uratował sytuację, ale to co sobie zasłoniła jedną kończyną zostało wykorzystane w innej części ciała. Bezlitośnie ktoś wykorzystał sytuacje, rzucając się na nią. Syknęła porządnie, bo i chociaż brzuch aż tak nie oberwał - to adrenalina dawno minęła, a wraz z nią jej zbawienne działanie przeciwbólowe.
-Kurwwwww...-Wypuściła z sykiem powietrze. Nie dość że ślepa, to jeszcze nieruchawa i unieruchomiona i w bólu, jakby była po cesarskim. Poklepała jednak tą osobę po plecach lewą ręką, dosyć słabo by się nie przeciążać-Ja też się cieszę, że żyję, ale mój brzuch niekoniecznie... Delikatniej, delikatniej...-Uśmiechnęła się przez łzy, które chyba zaczęły nabiegać do jej oczu. Albo i nie, ale na pewno próbowała zamaskować swoje fizyczne cierpienie. Nawet nie wiedziała do końca kto to był, to też jak się trochę odsunie to zerknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-15, 22:00

Uścisk zelżał, aczkolwiek trwał jeszcze kilka sekund i puścił zupełnie dopiero, gdy Ishifone rozpoznała w tulisiu Daisuke. Chłopak pociągnął nosem i otarł oczy, aby zaraz potem wyszczerzyć się szeroko. Nigdy wcześniej nie widziała u niego takiego natężenia wesołości.
- Wiedziałem, że odzyskasz siły! Ten palant straszył, że się nie obudzisz, ale ja wiedziałem swoje!
Za Daisuke stały dwie dziewczynki, na oko dziesięć lat, opatulone w chusty i płaszczyki. Spoglądały z żywym zainteresowaniem na Ishifone, podobnie zresztą jak babinka dźwigająca na plecach chrust, która przystanęła kawałek dalej.
Wyglądało na to, że trafiła do kolejnej wioski. Ta tutaj zdawała się dość duża i dodatkowo otoczona palisadą. Chałupy też wydawały się jakieś solidniejsze w porównaniu do ledwo opierających się wiatru i śniegowi siedlisk biedoty dalekich okręgów Rukongai.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-15, 22:58

Ugh, przynajmniej się posłuchał, ktokolwiek to był. Nie od razu ból zszedł, ale chociaż się nie pogłębiał, co całkiem nieźle wróżyło na przyszłość. Ciekawe czy ten co ją łatał użył chociaż podstawowych technik leczniczych. Przydałoby się. Może nie była aż taka słaba, ale to pomaga choćby w gojeniu. Ale czy mogła się spodziewać tego rodzaju luksusów na takim zadupiu? Ale w sumie też na takich zadupiach są jacyś znachorzy czy coś.
No w każdym razie trochę się zdziwiła... A trochę nie, gdyż osobą która się tak z nią spoufalała był Daisuke. Cały zapłakany i zasmarkany. po chwili uśmiechnął się uśmiechem tak wesołym jak z jakiejś reklamy. Tylko szczerym. Naprawdę szczery uśmiech radości. To ją dziwiło. Pierwszy raz od bardzo dawna ktoś na nią tak reagował. Właściwie chyba... Nie, nigdy nie była w sytuacji, że ktoś tak otwarcie...To było dlatego, że go chroniła, czy... Nie, poznała go na tyle by wiedzieć, że ten mały jest szczery. On serio się o nią martwił, i serio się cieszył, że żyła.
...Jak to się właściwie stało, że komuś na niej zależało? Nie to, by narzekała, tylko jakoś tak... To trochę dziwne uczucie tego doświadczyć.
-...nooom to gadaj który to! ...chociaż z tym odzyskaniem sił to na razie trochę na wyrost...-Ishifone uniosła trochę rękę, i poczochrała delikatnie Daisuke po głowie. Próbowała w ten sposób maskować swoje uczucia. Mimo tego na jej bladawe lico wstąpił lekki rumieniec-Ale żyję, to już coś, nie? Heheh...
W sumie... To było nawet urocze. Mieć kogoś takiego przy sobie, komu faktycznie zależy... Może jednak dzieci to nie taki zły pomysł?
...No, i tak bez ciąży to już w ogóle dobry interes. Chwilę go tylko pogłaskała, bo zauważyła, że dzieciaki jakieś się na nich gapią. Uniosła w ich stronę lewą dłoń w geście powitania, patrząc na nie zza ramienia Daisuke. Zwróciła się do niego.
-Dobra... To teraz tak, bo trochę się gubię-Ishifone oparła się z lekkim stęknięciem o ścianę domostwa. W miarę delikatnie co by tego nie rozwalić. Rozejrzała się... kurna, całkiem niezłe warunki tutaj. Spory skok jakościowy-Opowiesz mi co się działo? Ile byłam nieprzytomna?

Miała w sumie sporo innych pytań, ale da mu się wykazać. Na przykład... gdzie oni w ogóle teraz byli. Który okręg. Kogo był ten dom. Kto ją opatrzył i czy używał jakiś technik leczniczych. Gdzie jest Takeshi. No. Takie podstawowe pytania.
No i jak wcześniej nie powiedział, to jeszcze który to taki mądry, że prorokował jej zgon. Heheh...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-16, 21:13

Daisuke zerknął za siebie na obserwujące ich uważnie dziewczynki, po czym wskazał na drzwi domostwa. Jeśli Ishifone zgodziła się na powrót do bardziej ustronnego miejsca, chłopak usiadłby obok ogniska i zacząłby opowiadać.
- Takeshi mnie powstrzymywał, ale w końcu mu się wyrwałem i pognałem do ciebie, bo miałem złe przeczucie. On poleciał za mną i tak znaleźliśmy cię nieprzytomną. - Zadrżał. - To wyglądało naprawdę źle, ale wtedy powrócił ten palant i... chyba użył jakiejś magii, bo poświeciło trochę i już tak nie krwawiłaś. Potem obandażował cię i powiedział, że w pobliżu jest całkiem przyjazna wioska, do której nas zaprowadził. Teraz jesteśmy w chacie takiej jednej starej baby i spałaś tutaj przez całą noc i jeszcze pół dnia. Palant już sobie poszedł i jeszcze narzekał, że zmarnował na ciebie dobre bandaże. - Daisuke nastroszył groźnie brwi. - Takeshi został tutaj i kazał się zawołać jak tylko się obudzisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-16, 22:07

Hm, bał się, że ktoś będzie podsłuchiwał? To tylko dzieciaki, jak dla niej to było jej wszystko jedno gdzie będą rozmawiali. Może tylko było trochę chłodno, ale tak to jeden... pies. Heheh. Dała się dlatego namówić na powrót do środka. Usiadła przy ognisku i obok Daisuke, stękając lekko z powodu swoich ran. Ech, uciążliwe. Przez jakiś czas sobie za bardzo nie poskacze. Oparła swoją głowę na lewej dłoni, którą to oparła o lewe kolano, i słuchała opowieści.
-Jak Ty delikatnie ująłeś moją agonię. Całe życie mi przed oczyma przeszło!-Zachichotała, dosyć lekko traktując tą sytuację. Żyła, i miała wszystkie kończyny, to już było całkiem sporo. Humor tym bardziej jej się poprawił jak usłyszała, że Kichiro po nią wrócił. Najwidoczniej nie udało mu się złapać tamtej dwójki. Biorąc pod uwagę, że i tak dostawał wciry to chyba dla ich dwojga nie wyszło to najgorzej. Bardziej jednak się cieszyła, że znał trochę leczniczej magii. Generalnie była całkiem zadowolona z tego co słyszała.
-No tak, to do niego podobne... Palant nie palant, połatał mnie i to całkiem nieźle-Zerknęła na bandaż na swoim barku. Ciekawe, ile było spod niego widać krwi-Dobrze, że użył technik leczących. Skoro powstrzymały krwawienie to pewnie głębsze rany też się pozasklepiały. Ale i tak się czuję, jakby mnie ktoś wycisnął...-Mówiła to, ale z drugiej strony już miała doświadczenie z ranami, których nie do końca się dało naprawić. Tylko tego jej brakowało, by prawa ręka straciła na sprawności albo ogólnie była słabsza. Albo by jej się cały czas ta rana paprała...
Zamyśliła się trochę nad tym. Ta, będzie musiała trochę poczekać i poobserwować. Miała w najgorszym razie pewien pomysł, którego jednak wolała uniknąć.
-W ogóle to masz jaja, żeby tak zignorować moje polecenie...-Powiedziała nagle, przenosząc spojrzenie z rany na chłopca. Zabrzmiała groźnie, tylko po to by się rozpogodzić-Dzięki. Dobrze wiedzieć, że mogę na Ciebie liczyć. Tylko nie myśl, że za każdym razem będę taka pobłażliwa! Pfffft!-Pogroziła mu palcem, podnosząc się ze swojego oparcia. Nie mogła ukryć, jak wiele radości sprawiała jej ta świadomość, że był obok niej ktoś taki. Nawet jeśli to wyglądało trochę jakby się z nim droczyła.
-...dobra, leć po Takeshiego-Powiedziała w końcu. Milczała przez chwilę, ale zanim jeszcze wybiegł...
-Jeszcze jedno-Zatrzymała go. Myślała o tym jeszcze zanim straciła przytomność... albo w trakcie, gdy spała. Nie zdecydowała... Ale wolała wiedzieć-Tak całkiem hipote... erm, zakładając że... Nic nie zdecydowałam, ale... Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o shinigami? Jak się Ciebie o to pytałam?-Po raz pierwszy się zmieszała przy nim tak konkretnie. Widać było, że coś ją blokowało albo powodowało wątpliwości.
-Poszedłbyś ze mną gdybym postanowiła zostać jedną z nich?-Wypaliła w końcu na jednym oddechu. Sprawiało jej to spory dyskomfort, ale chciała wiedzieć, zanim w ogóle będzie myśleć o podjęciu jakiejś decyzji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-17, 21:37

Zaniepokoił się na chłodniejszy ton Ishifone i widziała, że odczuł ulgę jak okazało się to tylko żartem.
- Zostałbym na miejscu gdyby nie przeczucie - zapewnił.
Następnie podniósł się szybko niezwłocznie przystępując do wykonania jej polecenia. Zatrzymał się przy samych drzwiach i odwrócił się posyłając zdumione spojrzenie. Zmarszczył brwi w zamyśleniu.
- Bardziej pasuje mi takie podróżowanie. Jesteśmy wolni i nikt nam nie rozkazuje, ale jakbyś chciała pójść do shinigami, to jestem gotów pójść z tobą w znacznie gorsze miejsca niż to.
Nawet uważnie się wsłuchując nie dałoby się znaleźć śladu zawahania w głosie Daisuku, który ruszył w poszukiwaniu Takeshi'ego. Podczas jego nieobecności słyszała głosy dobiegające z zewnątrz. Najwyraźniej dziewczynki podeszły do domu i teraz zastanawiały się czy tajemnicza nieznajoma nie jest przypadkiem wygnaną księżniczką z białego miasta.
Psiak powrócił z Takeshim po paru minutach. Mężczyzna uśmiechnął się na widok Ishifone. Chyba szczerze.
- Tak se pomyślałem, że nie wypada znikać bez pożegnania to czekałem, aż dojdziesz do siebie - rzekł siadając przy ogniu.
Daisuke przywarował przy drzwiach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-17, 22:17

Hehe, całkiem uroczo się kłopotał ten młodzik. Wcześniej by się pewnie na to strasznie irytowała, ale teraz nie miała na co narzekać. Był przydatny, miał potencjał, i w ramach jego możliwości mogła na nim polegać. Był też do niej przywiązany... Czego tu chcieć więcej?
Do tego jeszcze nie zwlekał z wykonywaniem poleceń. Spodziewała się po nim, po ostatniej rozmowie na ten temat, chociaż lekkiego zakłopotania. Myliła się. Owszem, zdziwił się trochę tego rodzaju pytanie, ale jego odpowiedź była pewna i bez wahania.
-I bez tego tak się to może skończyć, ostrzegam-Wyprostowała się nieco-Dobra, leć po niego... heh...
Dzieciaki. Tak szybko dorastają... A ona co? Zatrzymała się w pewnym momencie i zdawałoby się, że będzie trwać wiecznie w swojej młodej formie. Nie przeszkadzało jej to ani trochę, ale chłopaczyna pewnie myślał, że ma do czynienia z rówieśniczką. A skoro mowa o dzieciach... Uśmiechnęła się pod nosem słysząc, jak o niej rozmawiają tamte dziewczynki. Księżniczka z białego miasta... A to dobre! Z jej niewyparzonym jęzorem to rzeczywiście. Mimo to... Jeżeli były gdzieś przy oknie, to podkradła się do niego w miarę możliwości i zerknęła na nie, z uśmiechem typowego psotnika. Ciekawe jak zareagują gdy ją tak zobaczą...
Także pewnie Takeshi zobaczy ją lekko nachyloną nad oknem. Obróci się, i pomacha mu lewą ręką, by potem zasiąść z nim przy ogniu.
-Martwiłeś się, jak miło-Jej spojrzenie i mina zdradzały lekką kpinę, ale i zadowolenie z tego co słyszała-Ciekawe czy o mnie, czy o zarobek. To faktycznie może być teraz problem... Nawet jeśli moja ręka dojdzie do siebie, to nie powinnam jej zbytnio nadwyrężać. Rany leczone reiatsu muszą mieć czas na stabilizację... Czy jakoś tak-Spoważniała trochę, zerkając na Daisuke. Uparł się na pilnowanie ich. Ciekawe, czy rzeczywiście czegoś się obawia. Jak tak, to chyba nawet wiedziała czego.
-Ale też nie powinnam tu zbyt długo siedzieć. Wieści szybko się niosą-Popatrzyła na swoje okrwawione ubrania. Zmarszczyła brwi-Trzeba by to pozszywać i sprać. I tak zwraca uwagę... Problemy, problemy-Prychnęła po wydęciu policzków powietrzem. Nie była zadowolona z wyniku spotkania. Była więcej niż niedysponowana, i to rodziło sporo komplikacji. Musiała chwilę pomyśleć. Myślała... Myślała...
-Dobra... Zrobimy to tak-Pstryknęła palcami-Ogarniemy trochę moje ciuchy... Odciągniesz to sobie z wypłaty u Małego, jak się rzuci tutaj trochę groszem to pewnie ktoś się tym zajmie. Jak to zrobią, to pojedziemy kawałek tam, gdzie planowaliśmy. I dalej Cię męczyć nie będę-Westchnęła. Coś jej w tym wyraźnie nie pasowało, i zaraz miała powiedzieć co.
-Niestety obecnie nie za bardzo mam nawet jak wykonać jakiekolwiek zlecenie. Smutne ale prawdziwe-Rozłożyła ręce, by zaraz uśmiechnąć się szelmowsko-Co nie znaczy, że nie wrócę do siebie! Twarda ze mnie sztuka. Trochę odpoczynku i będę jakby nic się nie wydarzyło-Znowu, trochę odruchowo, sięgnęła za pazuchę, by zaraz wycofać dłoń. Ech, trochę panowania nad sobą, dziewczyno...
-Znachorów tu pewnie żadnych nie ma? Nie orientowałeś się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-18, 11:33

Na widok łypiącej zza okna Ishifone, dziewczynki pisnęły i rzuciły się do ucieczki chichocząc przy tym głośno. Takeshi nie skomentował zabaw Chikaze, zamiast tego przeszedł od razu do rzeczy.
- I oto i oto. Nie zrobiłaś niczego za co miałbym ochotę naszczać na twój grób. Także niech ci się tak nie spieszy z wyjazdem. Tamten shinigami gadał, że miesiąc z ręki nie będziesz mieć użytku, a kolejne dwa miesiące będzie wracać do pełnej sprawności. Pewno i z jedną łapą usiekłabyś paru losowych oprychów, ale jak trafisz na kogoś mocniejszego to będzie problem.
Ciuchy miała właściwie doprane jeśli zapoznać się bliżej z kupką zgrabnie złożoną pod ścianą. Nie doskonale, bo wciąż dojrzeć można było przebarwienia po krwi, no i pozostawał problem rozcięć.
Obecnie miała na sobie bieliznę, hakamę i sporo bandaży.
Rozłożeniu rąk towarzyszyła fala malutkiego bólu. Chyba zdrowiej żeby na jakiś czas zrezygnowała z wykonywania gwałtownych gestów zranioną kończyną.
- Kiepsko z tym. Znaczy się może nie kiepsko tylko standardowo. Mają tu starą babę od leczenia, która zabić cię nie zabiję, a nawet trochę pomoże, ale na cuda nie ma co liczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-18, 12:14

-Pewno tak...-Nie dawała sobie tego po sobie poznać, ale te informacje jej wcale nie pocieszyły. Miesiąc by w ogóle używać ręki to raczej kiepska perspektywa. Przynajmniej o ile kogoś nie znajdzie, kto na leczeniu zna się trochę lepiej niż przydrożna baba z ziołami. Żyć też z czegoś trzeba. Miała niby Daisuke, ale też ile on może na nią robić. Podpieprzać też nie podpieprzy za wiele... Na transportowanie niesfornego kaznodziei w tym stanie też nie miała co liczyć. Nawet jak go obezwładni i się opędzi od jakiś przypadkowych ludków wokół to nie jest powiedziane, że się nią po drodze ktoś mocniejszy ją nie zainteresuje. I jakoś musiała mieć na niego oko, a bez silniejszej ręki może być to trudne.
Skrzywienie na jej twarzy przy tak drobnym geście również sporo mówiło o tym, w jakim była stanie. Nieciekawie. Nie pasowało jej siedzenie tutaj przez nie wiadomo ile czasu, ale z drugiej strony podróżowanie z tą ręką to też nie do końca dobry pomysł. Podróż na świniaku do najbardziej komfortowych nie należała. Słuchała tak sobie z umiarkowanym zadowoleniem wymalowanym na twarzy.
-Dobra... Nie z takich ran się wychodziło-Starała się brzmieć optymistycznie, i chyba nawet jej wyszło. Ale bez pomocy to faktycznie może tyle potrwać. Patrzyła tylko na Takeshiego zagadkowo. Nie powinna tutaj siedzieć zbyt długo, ale z drugiej strony inne miejsca mogą nie być na tyle gościnne-Może z tymi wieściami przesadzam...-Podrapała się po karku. Zerknęła na ubrania trochę niecierpliwie... Jeszcze była zima...
-Dobra, mogę trochę tu posiedzieć-Mruknęła ostatecznie średnio zadowolona. Widać było, że najchętniej by zebrała swoje manele i poleciała, ale miała pewien pomysł.

-Dobra. Parę dni tu zostaniemy-Zadecydowała, podnosząc swoje siedzenie z klepiska. I znowu się z czymś szarpała-...Pomożesz mi się ubrać?
Planowała się ubrać w... jakiekolwiek rzeczy, które nie były okrwawione czy poprzecinane. Pozostawiało to do jej dyspozycji jedną koszulkę, jak sobie zostawiła i bluzę, ale nie zamierzała kręcić na to nosem. Dobrze, że przestała ją nosić. Znajdzie jakiegoś rzemieślnika to zakupi jakąś tanią, miejscową górę by to przykryć. Miała też szalik, z którego nie zamierzała rezygnować. I kasa.


Potrzebowała czasu, by zaplanować sobie dalsze działania. Ale nie zamierzała siedzieć tutaj cały czas na tyłku, bo zwariuje. Planowała pójść z Daisuke i się trochę rozejrzeć. I za rzemieślnikiem, i za tą babą. Nawet jak nic nie będzie wiedziała, to przynajmniej będzie ktoś do wymiany bandaży. Takeshi... cóż. Rzuci, by zajął się resztą rzeczy, ale czy weźmie torbę czy będzie tu siedzieć, to jej było wszystko jedno dopóki to jej nie zginie.

Zabrała też nóż, który albo schowała w kieszeni hakamy, albo zatknęła sobie gdzieś. Na nic większego nie mogła sobie teraz pozwolić, ale w razie czego to powinno wystarczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-20, 16:03

Takeshi wykazał się niepasującą do jego wyglądu delikatnością i Ishifone nie ucierpiała zbytnio podczas ubierania się. Daisuke spoglądał na nich z przekąsem, chociaż nie wiadomo czy to dlatego, że chciałby być na miejscu najemnika czy to widok pokiereszowanej Chikaze wywoływał w nim przykre przemyślenia.
Ruszyli na obchód wioski, chociaż zarówno babę jak i kogoś kto mógłby jej załatwić nowe ubranie spotkali w miejscowej gospodzie.
Wioskowa znachorka okazała się tęgą i czerstwą kobietą posuniętą w latach, lecz mimo tego zachowującą spory wigor. Być może za sprawą miejscowej sake, którą z lubością wypijała słuchając czego to Ishifone od niej chce. Inna staruszka, jak się potem okazało matka karczmarza, zajmowała się produkcją odzieży na potrzeby miejscowej społeczności. Koszulina? Proszę bardzo, coś by się dla panienki znalazło i nawet rozmiary by się zgadzały, bo szczęśliwym zbiegiem okoliczności wioska obrodziła w panny kształtami i rozmiarami podobnymi do tych Ishifone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-20, 16:23

Jak na taki kawał chłopa to całkiem delikatnie się z nią obchodził, za co mu się odwdzięczyła nawet wdzięcznym wzrokiem po całej operacji. Nie umknęło jej przy tym w jaki sposób patrzył na nią Daisuke. Jakiś taki niezbyt zadowolony z tego był. Hmmmmm... No cóż, mimo wszystko całkiem nieźle wyglądała, więc może miał nadzieję skorzystać z okazji?
Hehe... Kogoś jej to przypominało... hehe... heh...
...Spoważniała trochę z jakiegoś powodu.
-Dzięki-Trochę jej średnio leżało ale niech już będzie, jakoś przeżyje. Ważne, że było jej ciepło i mogła chodzić bez obawy o przeziębienie. Wyszła, dzieląc się z jednym i z drugim swoimi planami, i poszła z Daisuke na poszukiwania.
-...co taki ponury?-Zapytała patrząc bezpośrednio na niego. Minę miała jakby zupełnie nie domyślała się o co mu mogło chodzić-Chcesz o czymś pogadać?
Ale skoro była już mowa o poszukiwaniach... Długo one nie trwały, bo przyjemnym zbiegiem okoliczności się złożyło, że obydwie poszukiwane przez nią osoby były w jednym miejscu. A i takim, które dodatkowo mogłoby jej pomóc.
Najpierw załatwiła sprawy odzienia, bo nie chciało jej się cały czas popitalać w ciuchach ze świata żywych. Ishifone była całkiem... miła jak dla siebie. Może nie epatowała jakimiś bardzo wysublimowanymi epitetami, ale zapytała czy byłaby możliwość zaopatrzenia się w jakieś odzienie, i że na pewno się odpłaci albo chociaż odwdzięczy. Z drugiej strony miała rosłą kobietkę, przypominającą jedną z tych kuzynek o której jej kiedyś tam wspominał ojciec. Usiadła obok, skłaniając przed nią głowę
-Nie przeszkadzamy?-Ishifone należała do istotek, które pomimo młodego i dziewczęcego głosu miało pewną dziwną, trochę szorstką nutę gdy mówiła swobodnie-Miałabym dwie sprawy... Miałam pewien "wypadek", i być może trochę tu zawitam. Widzi pani jaki jest mój stan... Czy mogłabym liczyć na to, że co jakiś czas zerknie pani na mnie i pozmienia bandaże?
To była pierwsza sprawa. Jakby kręciła nosem - zamówi butelczynę sake dla niej, patrząc na nią to pewnie zmieni to nastawienie. Ale druga sprawa...
-...to jedno, ale... Może by pani wiedziała, albo znała kogoś kto wie... Niektóre dusze posiadają wiedzę albo zdolności o technikach mogących przyspieszyć proces leczenia-Podpytywanie o konkurencję? Kto jak kto, ale akurat tego rodzaju osoba powinna wiedzieć-Z uwagi na moje zdolności, zależy mi na tym by zbyt długo nie być w stanie spoczynku. Więc potrzebowałabym tego rodzaju pomocy-Przedstawiła sprawę pokrótce. Jakby coś kręciła nosem, to może wtedy zamówi tą butelkę jakby wcześniej nie było trzeba? Powinna mieć na to środki. Jak nie to się później z Takeshim rozliczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-20, 22:14

- Po prostu... nie mogłem ci pomóc. Może gdybym bardziej przykładał się do treningów to by... skończyło się inaczej. - Przybity własną bezradnością Daisuke szedł obok Ishifone ze spuszczonymi uszami i wzrokiem wbitym w ziemię.
Kobiecina od ubrań dopytała co Ishifone chciałaby konkretnie zamówić, bo była wstanie uszyć dowolny element ubioru jeśli dało się jej czas. Również znachorka nie robiła problemu i stwierdziła, że nie ma problemu z doglądaniem stanu zdrowia dziewczyny. Obie kobiety spoglądały na Chikaze z respektem zahaczającym odrobinę o strach. Reszta bywalców karczmy podobnie.
Schody zaczęły się, gdy wypytała o bardziej specjalistyczna pomoc na co znachorka odrzekła, że ten mężczyzna co ją tu przyniósł chyba znał się na podobnej magii. Tak to pojawiał się problem, bo w wiosce lud prosty sam pomieszkiwał i nikt żadnych wyjątkowych zdolności nie przejawiał. Baba wspomniała o pogłoskach, które przyniósł niedawno pewien podróżny jakoby w Rukongai żył uczony co to ludziom nawet ucięte kończyny potrafił przywracać tak że odrastały silniejsze i sprawniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. No i byli ci kaznodzieje głoszący o wielkiej nieprawości zaległej w białym mieście. Wyzwoliciele czy też zbawcy na nich wołano i ponoć niektórzy z nich posiadali dziwne moce, aczkolwiek baba nie potrafiła powiedzieć czy miały coś wspólnego z uzdrawianiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-20, 23:25

Więc to jednak o to chodziło. Chociaż się spodziewała takiej odpowiedzi przez moment nie do końca wiedziała jak zareagować, i to całkiem szczerze. Może i wcześniej Vormund też sobie coś takiego wyrzucał, ale wtedy... Bardziej czuła się zobowiązana mu to wypominać, by mieć jakieś większe profity. Teraz jednak jak widziała tego małego kretyna zamartwiającego się nad czymś takim...
...teraz tylko czy delikatnie, czy ostro, czy kulturalniej czy tak jak zwykle...
Minę miała w każdym razie jakby miała jakąś wewnętrzną zgryzotę. Szła przed siebie,
-Ech... Daisuke, Daisuke... Gdyby nie Ty to byście siedzieli tam może i do dzisiaj, a ja bym w tym stanie was szukała po okolicy. A w tym stanie to niewskazane-Ishifone wyciągnęła lewą rękę by poklepać chłopaka po ramieniu-Uszy do góry, świetnie się spisałeś! Pracuj dalej... I nie bierz ze mnie przykładu i mierz siły na zamiary. Masz do tego nosa-Blondynka uśmiechnęła się nieco szerzej, w pełni zdając sobie sprawę ze swojego żartu.

W karczmie zauważyła ciekawą rzecz. Tutaj również patrzyli na nią całkiem z respektem, jak i z pewną obawą. Szacunkiem by tego nie nazwała, ale chyba rozumiała. Starali się jej nie prowokować, ale dopóki była przyjazna to też nie widzieli powodu by się zachowywać inaczej. Ciekawe, czy to było widać czy też to przez Kichiro. W każdym razie Ishifone wspomniała jedynie o górze kimona i haori. Zapytała też od razu jakie byłyby to koszta, i że w razie czego co będzie brakowało to odpracuje.

-Ech, to ja wiem, że umie... Ale i tak się dziwię, że w ogóle chciało mu się mnie tu odstawić-Gorzej było z tą znachorką. Było dokładnie tak jak mówił Takeshi - nikogo takiego nie było w okolicy. Albo przynajmniej nikt nic nie wiedział. Popsuło to trochę nastrój dziewczynie, ale dalej mimo tego słuchała. Wyglądało też, że faktycznie jej pierwotny cel tutaj był, bo już wyzwolicielska wieść się rozniosła. Im dłużej tu będzie siedzieć tym dalej się on od niej oddali. Z drugiej jednak strony w tym stanie to nie ma za bardzo jak się bronić przed jakimś poważniejszym zagrożeniem. Ani atakować.
Chociaż z drugiej strony dopiero później się zorientowała, że chyba jedno z drugim nie miało nic wspólnego. Postanowiła dopytać.
-A mówił ten podróżny, gdzie dokładnie w Rukongai on żyje?-Pociągnęła dalej temat-Jest gdzieś ten podróżny tutaj, czy wyruszył dalej?
Jak wyruszył, podpytała gdzie. To mógł być całkiem niezły trop i szkoda, że wcześniej na to nie wpadła. To ciekawe całkiem. Kwestie wyzwolicieli pozostawiła w spokoju, na razie nie miała co się na nich rzucać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-21, 15:30

Kobiecina za zamówiony ubiór zażyczyła sobie dwadzieścia ryo, czyli praktycznie całą zawartość sakiewki Ishifone. Gdy mówiła o zapłacie, respekt krawcowej ustąpił po części miejsca typowej ludzkiej chciwości. W oczach tańczyły ryo.
Dla odmiany znachorka, przynajmniej na razie, o rachunku za opiekę medyczną nie wspominała. Mruknęła gardłowo, gdy Ishifone chciała dowiedzieć się czegoś więcej o podróżniku szerzącym niezwykłe opowieści.
- Hem... to dawno było jak on tutaj gościł. Śniegi jeszcze nie napadały, ale wypytałam go o wszystko, bo po prawdzie zaciekawiły mnie te opowieści. W końcu w uzdrawianiu siedzę, a nawet moja babka nie słyszała o takich cudach żeby ręką nową w miejscu ubytku zasadzić. No ale ten podróżnik w sumie niewiele więcej powiedział. Tyle, że ten cudak gdzieś w północnych okręgach urzędował. A czy jeszcze tam jest to nie wiadomo. Pewnikiem skoro wieść się rozległa to sporo dusz musi do niego ciągnąć, bo w polu łatwo o uciętego palca czy nawet jeszcze trochę więcej ciałka. A jak człowiek zdesperowany to nawet ratunku u takich ciemnych cudaków poszukiwać będzie. Ciemny, mówię, bo już swoje lat mam i niezbyt wierzę w bezinteresowną pomoc żeby taki owaki całkiem za darmo duszom kuśki ucięte przyszywał, chociaż pomylić się tutaj nie miałabym nic przeciwko. Potrzebni nam są tutaj silni dobrodzieje.  
Pokiwała głową wzdychając cicho, po czym rozweseliła się łykiem sake. Jeśli Ishifone miała ochotę to znachorka podzieliłaby się swoją butelczyną wołając od karczmarza czarkę dla gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-21, 16:30

Ishifone zaśpiewana przez starowinkę cenę się niezbyt spodobała, ale jedynie ograniczyła się do zerknięcia na Daisuke by się upewnić, że tak faktycznie może być. W końcu zdecydowała się zapłacić połowę teraz, a drugą połowę miała dać "Po wykonaniu". Może była dobra ciocia Chikaze, ale bez przesady.

Z kolej u znachorki zdecydowała się jednak na jedną czarkę, tak na przełamanie lodów i by pokazać, że nie jest jakimś kompletnym obcym. Rejestrowała też co ważniejsze informacje, a niestety tych za dużo nie było.
-Niby tak, ale też mało wariatów kierującymi się ideologiami?-Wbrew pozorom takie podejście było jeszcze bardziej ponure, niż jakby po prostu chciał zapłaty w walucie. Przypominał jej się Aiba, który to prawdopodobnie z radością przy okazji wszczepiania takiej kończyny dodał jej parę ciekawych elementów, o ile miałby taką możliwość. Wieść o tym, że w sumie nie wiadomo czy był "niedawno" czy "dawno", tylko tyle, że przed tym jak spadł śnieg, jak i o tym czy w sumie dalej siedzi w tych północnych okręgach nie pocieszyła jej za specjalnie, ale lepsze to niż nic.
-Tyle dobrego, że mi żadnej kończyny nie brakuje. Ale trzeba mi jej sprawnej-Ishifone bawiła się czarką, a właściwie kropelką płynu która jeszcze w niej była. Myślała nad czymś intensywnie. Kichiro znalazła to i tego mogła znaleźć, ale pytanie było o czas i o to, jak dużo miała przy tym szczęścia. Ale też taki uzdrowiciel wzbudzałby więcej szumu, niż jakiś najemnik. A i miała jeszcze transport... Tylko straci teraz trop tego szczeniaka.
-...przyjdę jakoś niedługo to oceni się, jak źle to wygląda-Stwierdziła w końcu. I tak zamierzała na wszelki wypadek go poszukać. W końcu paru wieków z niedowładną ręką nie zamierzała się męczyć.
-Swoją drogą, ta wioska całkiem przyjemne miejsce-Rzuciła trochę od niechcenia. I była palisada, i ludzie całkiem normalni się zdawali-Tak przypadkiem... Nikt nie sprawia wam problemów? Jakieś zbiry czy coś... Mam trochę doświadczenia z takimi, a skoro i tak tu siedzę...
Myślała sobie, by może zrobić porządek z kimś i trochę sobie ułatwić wypoczynek tutaj, ale pewnie nie ma na to za bardzo co liczyć. Za spokojnie tu, i w dodatku jest tu palisada, więc nikt ot tak tutaj nie wpadnie.
I tak poza tym, no to co mogła zrobić. Mogła posiedzieć, odetchnąć... nie za długo, bo planowała wrócić do Takeshiego i przekazać mu informacje. Może on będzie coś wiedział więcej, ale trochę powątpiewała, bo by pewnie jej powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-21, 16:43

Krawcowa nie robiła problemów. Przystała na metodę płatności zaproponowany przez Ishifone i zgarnęła dziesięć ryo obiecując, że jeszcze dzisiaj weźmie się do roboty.

- Ano takich też nie brakuje. Na moje oko ci kaznodzieje co to po wioskach łażą do takich zaliczyć można. - Zgodziła się znachorka.
- Nieee, u nas, duchom niech będą dzięki, spokój mamy. Tutejsze chłopy silne są i nawet własną kuźnię mamy, a w niej zdolnego mistrza co to dobrą stal do obrony kuje. Mamy też nasz płotek, który mniejsze grupki zbirów odstrasza. O duchy też dbamy, ofiary im w kapliczce składamy żeby miały oko na naszą wioskę. - Wydawała się dumna z powodzenia jakim cieszyła się jej mała ojczyzna.
- TYSIĄC! - wykrzyknął młodzieniec szczerząc się szeroko. Siedział przy innym stoliku i najwyraźniej liczył ziarna ryżu.
Znachorka machnęła ręką.
- Miejscowy głupek. Osioł grzmotnął kopytem jego matkę jak brzuch nosiła i przez to jeszcze w łonie mu się w rozumie pomieszało, chociaż o dziwo liczyć umie jak nikt tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-21, 17:13

Ishifone kiwnęła głową gdy wspomniała o tych wyzwolicielach. Przy okazji usiadła sobie całkiem wygodnie, nie krępując się za bardzo.
-Z takimi to jeszcze gorzej, niż z tymi co z Ciebie by skórę zdarli za parę Ryo. Tamtym to przynajmniej wiadomo o co chodzi-Widać było, że była dosyć sceptycznie nastawiona do tego rodzaju osób, ale nie ciągnęła za bardzo tematu bo i już co miała się dowiedzieć to się dowiedziała. Daisuke był grzecznym chłopcem i się nie odzywał, i chwaliło mu się to.
O dziwo, dla kogoś kto nie wiedział jakiego sortu jest Ishifone, wiadomość o spokoju sprawiła jej trochę zawodu. Plan niestety jej się posypał. Nie to, by spędziła nad nim jakoś dużo czasu albo wiązała z nim większe nadzieje.
-Ech, a miałam nadzieję na trochę rozrywki...-Pokręciła głową, a twarzyczkę ozdobił wredny uśmiech-Z drugiej strony to może i lepiej, może i trochę spokoju mi się przyda. Ale zarobić też by się coś przydało, bo trochę biednie-Westchnęła. Zerknęła na swoje ramię, którego stan był jej niczym sól w oku, ale jej uwagę przykuł czyiś okrzyk. Popatrzyła wybita z rytmu na chłopaczka, który to siedział nad kupką ryżu. Wariat.
-Życie to mieszanka przeznaczenia i przypadku-Blondynka postawiła czarkę na stole-Jedno z drugim stale się szarpie, i w sumie nie wiadomo co jest czym. Ale zawsze do czegoś prowadzi... Wydaje się być nieszkodliwy-Mruknęła. Nawet gdyby był, to prawdopodobnie nic by jej nie zrobił. Wstała od stolika.
-Niedługo się zgłoszę... Daisuke, idziemy-Skinęła na rudzielca, by jeszcze na odchodnym skłonić głowę znachorce. Przed wyjściem rzuciła jeszcze okiem na "głupka". Miała złe wspomnienia z osobami, które z pozoru wyglądały na oderwane od rzeczywistości, ale w tym przypadku nie miała za bardzo czego się uczepić.
Plan taki jak poprzedni. Pójść do Takeshiego, zapytać... a potem to... Nie wie. Poćwiczyłaby, ale z tą ręką możliwości miała ograniczone...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-25, 13:33

Szybko okazało się, że to Takeshi'emu Ishifone zawdzięcza sposób w jaki patrzyli na nią miejscowi. Gdy ona leżała rażona niemocą w chacie znachorki, najemnik spędzał czas na piciu w karczmie i opowiadaniu ile to zbójów ta niepozorna dziewczyna natłukła. Tutejsi chyba zdawali sobie sprawę, że pozory bywają mylące i w opowiastki uwierzyli.
Na odbiór zamówionych ubrań musiała poczekać kilka dni podczas których Daisuke upierał się, aby Ishifone przeznaczała jak najwięcej czasu na jego trening. Z ponurą determinacją wykonywał każde polecenie starając wykrzesać z siebie więcej niż w rzeczywistości potrafił. Musiał też wykonywać sprawunki dla znachorki jako zapłata za opiekę medyczną i dach nad głową, także w jego przypadku nie było mowy o spokojnym czasie. Dla odmiany Takeshi przepijał większość czasu w karczmie.
Ishifone musiała natomiast zmagać się z niesprawną ręką. Nie mogła podnieść jej nad głowę i zbyt zamaszyste ruchy powodowały ból. Brzuch goił się lepiej chociaż również doskwierał.
Odbierając zamówione ubrania przekonała się, że jakościowo, a nawet kolorystycznie nie różnią się zbytnio od tych zniszczonych przez stal i krew. Gorzej, że po wydatku zostali praktycznie bez ryo. Tyle dobrego, że Takeshi posprzedawał skórki zwierzęce karczmarzowi za co mogli się stołować się w jego przybytku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
900/990  (900/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-08-25, 20:36

Jak się przeszła do chaty to się dowiedziała skąd taka opinia u niej panowała. Takeshi chyba się domyślił, że chociaż ją pokiereszowało ostro to raczej wstanie, więc sobie gadał co tam robili w trakcie podróży i jeszcze przed. Albo też stwierdził, że i tak nic nie zrobi i w sumie może sobie pochlać. Co i tak potem robił. Bardzo się wysilał przy swojej dniówce, ale przynajmniej dzięki jego umiejętnościom skórowania to mieli za co jeść, to chyba nie powinna narzekać. Zwłaszcza, że to nie za jej pieniądze. Miała jednak to wrażenie, że nie powinna przeginać nie wiadomo ile z Małym. To, że mogłaby jego rozłożyć nawet teraz nie oznacza, że nie wykosztowałby się trochę by kogoś na nią wynająć. Chociaż niby honorowy, to może szuka problemów na siłę.

Parę dni minęło jej stosunkowo leniwie. Nie podobało jej się to, chodziła trochę nie wiedząc co ze sobą zrobić. Wioska nie była zbyt duża, acz przyjazna. Miała sprawdzane rany i bandaże, ale tak jak można było przypuszczać za dużo na razie robić nie mogła. Nawet brzuch jej się dawał we znaki, ale to głównie jak się pochylała. To się na pewno zagoi prawie bez śladu. Co do ręki nie miała takiej pewności, i na razie jej sprawność była mocno ograniczona. Na pewno nią nie pomacha, więc jakiekolwiek ćwiczenia z tachi mogła sobie na razie wybić z głowy. Nikt jej jednak nie bronił rozwijać się duchowo. Miała na to troszkę czasu... Zdecydowanie mniej, niż się spodziewała tak prawdę powiedziawszy. A to dlatego, bo miała na swojej głowie takiego jednego szczeniaka, który to naprawdę się przejął tym co się stało. Co go tak wzięło - Ishifone nie miała pojęcia, ale zawziął się na to znacznie bardziej niż wcześniej. Wtedy może i się przykładał, ale teraz go opętało coś czy... No, w każdym razie widziała w jego oczach, że nie przyjmował od niej odmowy. To i usiadła i opowiedziała parę rzeczy by mieć pewność, że wszystko wie.
-Tak na wszelki wypadek powtórzę-Usiadła sobie przy klepisku, dalej będąc lekko pod wrażeniem jego determinacji. Ona musiała mu przypominać do tej pory, że chce z nim coś przerobić, a teraz to on do niej wyszedł-Nawet jak jesteś duszą, to masz swoje ciało. To ciało ma tak jakby siły witalne i duchowe. Stan spoczynku, czyli ten który teraz mamy, to są siły witalne. Masz tyle krzepy, taki czas reakcji, tak Twoje ciało sobie radzi z bólem... No, i masz siły duchowe. Pokłady reiryoku w Twoim ciele, związana z siłą Twojego duc... Znaczy, wewnętrznej siły. Twojego „ja”-Trochę się zaplątała bo zapomniała, że w sumie w tym momencie też jest duchem. Trochę to dziwne, że właściwie jest materialna w tym świecie, ale niewiele to zmieniło w tym kontekście.
-Gdy używasz swojego reiryoku, robisz to z różną efektywnością. Emitujesz reiatsu, które jest końcowym efektem Twojej kontroli nad reiryoku. Dlatego tak ważnym jest, by wzmacniać ducha, ale jednocześnie uczyć się nad nim panować. Tu trochę ta różnica się zaciera, pomiędzy formą fizyczną a duchową. Jak ktoś ma znacznie więcej reiryoku to go nie zranisz tak łatwo. Odbijesz się od niego jak od ściany, a jak masz pecha i jest znacznie twardszy to sam sobie zrobisz krzywdę-Ishifone westchnęła. Nie spotkała się z czymś takim do tej pory, ale znając siebie to prędzej czy później na kogoś takiego trafi. Wstała sprzed ognia.
-Dobra, dosyć tej gadaniny. Znajdźmy jakieś ustronne miejsce, bo gospodyni nie ucieszy się, jak coś wyleci w powietrze

Ćwiczenia fizyczne w jej stanie były mocno ograniczone, ale zamiast tego skupiła się na instruowaniu go kontroli swojego reiryoku. Średnio mu to szło, i chyba do tej pory bardziej się skupiali na czasie jego reakcji. To był trochę błąd. Teraz mogli go nadrobić.
Przede wszystkim, jak już znaleźli trochę dalszy, cichszy kąt, kazała mu usiąść i skupić się na energii wewnątrz ciała.
-Musisz ją poczuć. Wiedzieć, że znajduje się w środku Twojego ciała, gdzie się znajduje-Sama stanęła sobie gdzieś przy jakimś drzewku, podrzucając z nudów jakiś kamyczek-Gdy Ci się to uda, spróbuj wyciągnąć ją na zewnątrz. Aż poczujesz ją na swoich ramionach, dłoni, i ciele. Gdy uda Ci się ją nagiąć do swojej woli... Będziemy mogli przejść do czegoś innego
Trudne to nie było. Przynajmniej ona nie pamiętała, by to było dla niej trudne. Ale potem planowała przejście do czegoś nieco trudniejszego, jak wzmacniania mięśni i ciała generalnie. Podstawy podstaw, ale bardzo istotne podstawy. Które były mu potrzebne w trakcie następnego etapu. Musiał się bronić przed jej dosyć słabymi atakami, bo i bez wzmocnienia i lewą ręką, używając do tego swojego reiatsu. Generalnie szturchała go i słabo uderzała, próbując dopasować szybkość swoich ataków by miał jakąś szansę na obronę. Poprzeczka była jednak dosyć wysoko. Poleciła mu też, by w sprawach walki mieczem czy wręcz poszedł do Takeshiego, bo pewnie ma lepszą technikę od niej.

Sama dla siebie... wiele nie mogła zrobić. Nawet nie miała jak ćwiczyć skoków, bo mogłaby upaść na ramię. Pozostawały jej dalsze eksperymenty z jej mocą. Spróbowała coś złapać, czy też raczej zmiażdżyć na odległość, wykonując chwytający ruch dłonią do przodu. Jak i coś przyciągnąć do siebie w ten sam sposób. Nie miała pojęcia co mogła jeszcze osiągnąć za pomocą tej mocy. Była ona bardzo... prosta. Coś robiła, i to się działo kawałek dalej. Co mogła spróbować jeszcze zrobić... wziąć do wiadra trochę wody naładować je reiatsu, i spróbować wylać to wszystko kawałek dalej i zobaczyć co się stanie? Tak zrobi. Naładować jakiś przedmiot i zostawić na chwilę?

Dostała w końcu nowe obrania. Spłukała się prawie do cna, ale musiała jakoś to przeżyć. Gdy wróciła od szwaczki do grupy, obwieściła co planowała.
-Dobra chłopaki, plan jest taki-Ishifone wzięła torbę, która leżała gdzieś w kącie pomieszczenia-Lecimy do północnych okręgów, i pytamy o cudaka co potrafi odtwarzać kończyny i leczyć rany. Raz, że może mi pomoże, dwa, że coś mi tu śmierdzi i chcę to sprawdzić-Nie zamierzała tracić zbyt wiele czasu. Może za bogata nie była, ale kto wie – może kogoś uda się naklepać i sobie odbije. Zazwyczaj nie grabiła, chyba, że jakiś gagatek jej padł, ale może powinna zmienić swoją politykę? Może i tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-02, 22:29

O ile w obecnym stanie Daisuke przerastał determinacją Hanę, to już jej talentu mu brakło. Przynajmniej w kwestii władzy nad energią duchową nie mógł równać się z młodą quincy. Warto jednak szlifować ten kamień. Pomimo bycia na początku drogi chłopak wręcz promieniował reiatsu. Nawet Ishifone zajęło trochę czasu nim osiągnęła podobną gęstość aury. Inna sprawa, że do mózgowców nie należał. Pomimo chęci okazał się dość oporny jeśli chodzi o przyjmowanie teorii.
Jeśli chodzi o jej własne poszukiwania rozwinięć mocy, to biła głową o ścianę. Żaden z pomysłów nie sprawdził się w praktyce i póki co musiała zadowolić prostym ciachaniem dusz na odległość.

Takeshi zdawał się zadowolony z tego, że ruszają do północnych okręgów. Bliżej będzie mieć do domu, jak już się od nich w końcu oderwie. Również Daisuke był kontent, iż w końcu powracają na szlak. Chyba dość miał spojrzeń jakimi obdarzali go miejscowi i nękania przez małe dziewczynki próbujące usilnie wymacać jego uszy.

Minęły dwa tygodnie, może trochę więcej. Trudno powiedzieć, każdy kolejny biały i zimny dzień zlewał się w jedno. Szczęśliwie nie napotkali na pustkowiach żadnego zagrożenia, jeno lasy, ośnieżone pola i niewielkie osiedla zamieszkiwane przez lękliwych ludzi żyjących z dnia na dzień w biedzie. Upolowali dość mięsa, aby nie głodować, chociaż nie na tyle żeby mogli cieszyć się pełnym żołądkiem. Pierwsze, bardziej zadbane osiedle okazało się miejscem zamieszkania człowieka, którego poszukiwali, a przynajmniej tak uważał najemnik wypytujący spotkanych po drodze bądź rezydujących w karczmarz ludzi.
Okazało się zresztą, że Takeshi znał to miejsce, chociaż wcześniej nie słyszał, aby zamieszkiwał tutaj cudotwórczy znachor. Już nie wioska, a bardziej miasteczko. Chociaż nie otoczone żadną fortyfikacją przyciągało zagubione dusze złaknione opieki jaką roztaczał nad osadą stary weteran. Takeshi twierdził, że to Strażnik, który po latach walki zdecydował się osiąść na stałe w miejscu, któremu zapewni obronę w zamian za utrzymanie.
Stanęli na skraju osady.
- I jak? - Takeshi odwrócił głowę próbując dojrzeć Daisuke.
Siedzący jako ostatni na siodle chłopak wzruszył ramionami najwyraźniej nie przeczuwając niczego niepokojącego. Najemnik przykładał sporą uwagę do opinii dotkniętego przez kami chłopaka. Raz nawet zaproponował pół żartem, że jakby Chikaze miała dosyć psiaka, to mógłby go przygarnąć, bo posiadanie kogoś z taką intuicją byłoby wcale przydatne.

[ PŻ i PR na max, aczkolwiek łapę wciąż masz niepełnosprawną]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   

Powrót do góry Go down
 
Zachodnia dzielnica
Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog