IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Zachodnia Pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sro 7 Sie 2013 - 14:53

Oscuridad - #00 #0008
Roztoczyłeś wokół siebie półokrąg czarno-niebieskiego reiatsu. Następnie odskoczyłeś od bariery, w której zatopiły się szpony hollowa, a zaraz i jego twarz. Bestia próbowała przegryźć się przez substancję wierzgając przy tym dziko swoim ciałem. Zauważyłeś przy tym niesamowitą gibkość hollowa, którego kończyny wydłużały się i wyginały pod zaskakującym kątem. Mimo to postanowiłeś zapieczętować los hollowa, zamknąwszy jego kończyny w strukturze będącej kołem. Potwór mimo to rzucał swoim tułowiem i nawet wtedy mógł się okazać niebezpieczny. Nawet jeśli, był skazany na twoją łaskę.

[Utrzymanie zdolności: -2 PR]


Ostatnio zmieniony przez Deviol dnia Pią 9 Sie 2013 - 12:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sro 7 Sie 2013 - 15:23

Oscuridad spojrzał z pogardą na pustego. Był kontrolowany tylko przez swój żałosny instynkt. Do jego wspomnień powróciło wspomnienie o jego przemianie. Wtedy także został zaatakowany przez Hollowa, którym przewodził wyłącznie instynkt. Wraz z przypływem złości zacisnął mocniej swoje kły. Widząc jak się mota zacisnął nieco bardziej swoją barierę, aby zadać mu więcej bólu. Najszybciej jak tylko był w stanie dostał się za jego plecy. Z dużym skupieniem utrzymywał w prawej dłonie reiatsu, które w każdej chwili był gotów użyć. Lewą ręko z kolei zrobił spory zamach, tak aby swymi pazurami przebić jego maskę od tyłu. W momencie uderzenie w miejscu trafienia w barierze utworzył otwór takiej wielkości aby jego dłoń zdołała się przebić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pią 9 Sie 2013 - 12:19

Oscuridad - #00 #0009
Zacisnąłeś swoje Sendero Lúgubre, pokrywając nim ciało hollowa sprawiając, że mógł się już ruszać. Istota wydała z siebie ryk bólu, gdy skondensowana energia miażdżyła jej ciało. To był już koniec. Przeprowadziwszy coup de grâce przebiłeś maskę hollowa, której struktura powinna się rozpaść, lecz... Przytrzymywałeś ją w miejscu. Od strony statku dobiegł cię dźwięk bicia oklasków, zapewne przez kapitana. Wypadałoby się teraz posilić...

[Utrzymanie zdolności: -1 PR]
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sob 10 Sie 2013 - 19:34

Jego przeciwnik był martwy. Nie był w stanie mu już zagrozić. Jednak nie rozpadł się na cząsteczki energii. Był przed tym skutecznie powstrzymywany. Hollow pozwolił swojej "klatce" zniknąć tak aby mieć swobodny dostęp do swojej ofiary. Oscuridad mógł już spokojnie zanurzyć swoje ostre kły w kościstym ciele swojego przeciwnika. Skierował swoją ostre zębiska w stronę szyi bestii. Rozszerzył mocną szczękę i przebił powoli czarną skórę. Zagłębiając się coraz bardziej poczuł jak przecina żyłę. Na jego białą maskę wyleciał strumień świeżej i ciepłej, czerwonej krwi. Pusty zignorował tą i oderwał wielki kawał świeżego mięsa. Był to jeden z niewielu takich fragmentów na ciele pustego ponieważ jego kończyny były bardzo wychudzone i z trudem było można szukać na nich większej ilości mięśni. Przeżuł łapczywie fragment, który odgryzł i szybko go przełknął. Poczuł jak oprócz powolnego zaspokajania głodu do jego ciała napływa nowa energia dając mu kolejne siły. Znał to uczucie. Pewna część niego pragnęła doznawać tego jak najczęściej. Po przełknięciu pierwszego fragmentu natychmiast żucił się na następny fragment. Krew z coraz zimniejszego ciała leciała obficie. Jej smak przywołał wspomnienia.

Ocuridad zagubiony wędrował po pustyni. Nie miał pojęcia gdzie się znajduje i kim a raczej czym jest. Stracił wszystko co kochał a zamiast pogrążyć się w smutku po jego głowie wędrował tylko myśl "Jeeeeeść". Czuł niewyobrażalny głód. Od jego przemiany minęło kilka dni. Wiedział, że jeśli teraz czegoś nie zje oszaleję. Jego wspomnienia powoli zanikały. Zapominał kim kiedyś był. Potrzeba pożywienia zajmowała cały jego umysł. Każda komórka ciała dążyła do tego aby zaspokoić swój głód, w ten barbarzyński i kanibalistyczny sposób. Powoli zaczął się zataczać. Jego wzrok tracił ostrość. Z każdą minutą stawał się coraz słabszy. Jego świadomość już dawną zanikła pod wpływem instynktu nakazującego się pożywić. Nie myślał nie był świadom tego co się dzieję. Był po prostu biernym obserwatorem usilnych prób tego, jak jego ciało pod wodzą instynktu próbuje przetrwać chcąc się pożywić. Nagle jednak jego wyczerpane ciało coś dostrzegło. Zza kolejnej wydmy wyłaniał się jakiś niewielki czarny stwór, który był świetnie widoczny na tle białego piasku. W świadomości Oscuridada pojawiła się iskierka nadziei. Jego ciało oszalało. Resztkami energii ruszył wprost na swoją ofiarą. Gdy był na tyle blisko udało mu się dostrzec dokładny wygląd Hollowa. Był to coś przypominającego niewielkiego węża. Z dwoma kończynami umiejscowionymi około pięćdziesięciu centymetrów od głowy, na której osadzona była biała maska o kształcie przybliżonym do trójkąta z zaokrąglonymi kątami. Pusty liczył na łatwy posiłek w związku z jego przewagą fizyczną. Jednakże jego przeciwnik nie miał zamiaru łatwą mu ulegać. Prawie natychmiast gdy go dostrzegł wybił się na swych dwóch odnóżach lecąc w prost na Oscuridada. Jako że ten nie miał z byt wiele siły jedyną opcją ratunku był unik. Bestia odchylając się w lewą prawię upadła jednak pozwoliło jej to uniknąć dosłownie o włos niechlubnej śmierci. Jego przeciwnik znajdował się teraz tyłem do niego. Postanowił to wykorzystać. Z jego prawej dłoni wyłoniła się ciemno niebieska energia. Nie wiedział dokładnie skąd się wzieła. Po prostu tam się pojawiła. Nagle skierowała się w stronę wężo-jaszczurki i ją unieruchomiła. Przeciwnik nie mógł się ruszyć. Był unieruchomiony. Oscuridad wiedział że oznacza to zwycięstwo. Szybko rzucił się na swą ofiare pożerając ją żywcem. Zaspokajaniu głodu towarzyszył głośny krzyk ofiary, który jednak po paru chwilach ucichł. Hollow poczuł, jak powracają mu siły, ponadto stał się silniejszy. Jego świadomość powoli powracała i po zaspokojeniu głodu odzyskiwał kontrolę nad swym żałosnym ciałem.

Gdy Oscuridad przełknął ostatni kęs ciała swego wychudzonego przeciwnika, reszta tego co z niego została zniknęła. Rozpadając stała się czystą energią duchową. Poczuł jak wzbierają w nim nowe siły. Maska Hollowa była cała pokryta w krwi podobnie jak jego dłonie. Swym językiem wytarł większą część maski z czerwonej posoki. Reszty pozbył się za pomocą  swych łap, które także dokładnie oblizał z krwi. Z jednej strony kochał to uczucie po tym gdy się najadł. Z drugiej jednak strony gardził sobą i tym kim się stał. Aby zaspokoić swoje zwierzęce instynkty i zapewnić sobie dalszy byt musi posuwać się do tych żałosnych kanibalistycznych praktyk, które jeszcze bardziej zezwierzęcają go zatracając resztkę człowieczeństwa. Mimo wstrętu do tego czym się stał, pogodził się, że jest to nieodłączna część jego obecnego życia. Powoli odwrócił się w stronę kapitan, który najwidoczniej był zadowolony z tej małej pokazowej walki, którą sobie urządził. Oscuridad miał jednak nadzieję, że teraz zdradzą mu czego tu szukają i może wpuszczą go na pokład. Biorąc pod uwagę los swojego przeciwnika, pusty nie był przekonany czy wchodzenie na pokład będzie najlepszym rozwiązaniem.
-To co. Teraz mi powiesz co tutaj robicie i skąd się wzięliście? - Spytał spokojnie Hollow. Mimo obaw na temat tego statku wciąż był ciekaw skąd się tu wzięli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pon 12 Sie 2013 - 13:06

Oscuridad - #00 #0010
Syty posiłek zrewitalizował twoje siły. O dziwo, jak na takiego chudzielca hollow posiadał w sobie spore ilości energii, zaspokoiwszy swój głód bez większych trudności. Czułeś się pełny. Można powiedzieć, że odrobinkę przejedzony. Nie wiedziałeś co zrobić z nadmiarem energii, która próbująć znaleźć miejsce w twoim ciele, znajdywała swoje ujście w skórze. Podchodząc do kapitana poczułeś też, iż przyglądał się tobie znacznie przychylniej niż na początku.
Czarnobrody pomachał ręką, a następnie zniknął za burtą, aby wyrzucić za nią zwinięty pakunek. Sznurowana drabina rozwinęła się w locie, gdzie metalowe obciążniki napięły ją po uderzeniu w piasek.
- Żeglujemy - rzekł kapitan upewniając się czy liny są dobrze zaczepione. Kontynuował w trakcie. - Ja i moja załoga przemierzamy te pustynie, można pomyśleć, bezcelowo. Otóż nie. Nowy rejs, to nowa zdobycz. Czy to niewolnik, czy to twarz z którą można porozmawiać.
Mężczyzna wdrapał się, stanąwszy na krawędzi burty. Spoglądał teraz bezpośrednio na ciebie. Tyś mogłeś z kolei zauważyć, iż był tobie równy wzrostowi, a zmarnowany płaszcz kapitański jest o dwa rozmiary za duży. Uśmiechnął się szczerząc szlachetno-kruszcowymi zębami. Wydał z siebie głośne "HARRR", po którym zaśmiał się zwykłym "Hahahaha". Kapitan przeczyścił gardło, chrząknąwszy, a następnie splunąwszy gdzieś na bok. Odezwał się głosem czystym, odsunąwszy na dobre pirackie stereotypy.
- Bądź mi gościem na moim statku. Pokazałeś, że masz klasę i możesz zasługiwać na mój szacunek. Chodź. Zaraz wypływamy.
Kapitan odwrócił się oraz zeskoczył na pokład. Przed sobą miałeś drabinę, po której będzie trudno się wspiąć, ale powinieneś dać radę.

[Punkty Karmy: +3]

[Zjedzenie Hollowa - odnowienie PR]
[Zjedzenie Hollowa - tymczasowy bonus: +2 Reiatsu, +1 Kontroli Reiatsu]
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pon 12 Sie 2013 - 19:42

Wyjaśnienie kapitana jakoś go zbytnio nie przekonało. Był przekonany, że ich wędrówka miała jakiś inny cel. Zwłaszcza, że nikt nie "pływa" po piaskach Hueco Mundo od tak. Oscuridad wahał się czy skorzystać z "zaproszenia" kapitana. Instynkt podpowiadał mu, że lepiej nie pchać się w tą wielką pułapkę. Z drugiej jednak strony gdyby kapitan chciał za wszelką cenę zwerbować Oscuridada zmusił by go do tego siłą. Nie wiedzieć dlaczego pusty był przekonany o tym iż kapitan byłby do tego zdolny. Postanowił, iż jeśli już musi przebywać na tym statku, to lepiej robić to w dobrej atmosferze. Na zaproszenie odpowiedział zatem
-Z chęcią dołączę do załogi - uprzejmym tonem. Ponadto zmusił się do tego aby na jego masce ukazało się coś w rodzaju uśmiechu. Widząc spadającą drabinę spojrzał na swoje dłonie. W tym ciele jeszcze nigdy nie wspinał się po drabinie. To może być trudne. Na początku pomyślał, że może by się zmienić w formę ludzką. Po chwili jednak doszedł do wniosku, iż głupio na samym początku było by zdradzać tak ciekawą umiejętność. Musiał dostać się tam w swojej normalnej formie. Chwycił dłonią jeden z szczebli. Jego pazury jednak nie przeszkadzały mu tak jakby się mogło zdawać. Wystarczyło aby nie zaciskał z byt mocną uścisku i spokojnie mógł się utrzymywać. Z nogami był większy problem. Musiał bardzo uważać aby stopy nie ześlizgnęły mu się z szczebli. Musiał także zwiększyć swoją uwagę podczas przechodzenia wyżej, tak aby dobrze ustać na drewnianej listwie. Po chwili trudu udało mu się wyczuć ręką koniec drabiny. Odznaczało to koniec jego wysiłku. Podciągając się na rękach i wspierając nogami udało mu się znaleźć na pokładzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 13 Sie 2013 - 14:03

Oscuridad - #00 #0011
Wspinając się po szczeblach drabiny doświadczałeś czegoś w rodzaju wyładowań ładunku statycznego. Pierwszy dotyk "kopał", pozostawiawszy w kończynach nieswoje uczucie. Zacisnąwszy dłoń na drabinie czułeś rytmiczny przepływ energii oraz stałe wibracje. Przypadkowe dotknięcie kadłuba jakąkolwiek częścią ciała odrzucało ją gwałtownie od siebie, zostawiwszy nań jednocześnie zadrapanie i oparzenie. W końcu dotarłeś do szczytu drabiny. Znalazłszy się na pokładzie wibracje łaskotały twoje podeszwy stóp. Kolejna rzecz, o którą należałoby zapytać.

Z daleka statek przypominał karawelę. Bliższe oględziny nie zmieniły tego stanu rzeczy. Podobnie jak i z zewnątrz, wnętrze okrętu było czarne z nienaturalnym lśnieniem. Kapitan już na ciebie czekał. Wzrostem okazał sie być nieznacznie niższy od ciebie. Była też druga osoba stojąca po jego prawicy. Mężczyzna niższy, mierzący może stu siedemdziesięciu pięciu centymetrów. Sprawiał wrażenie starszego od kapitana. Może to przez chudą twarz o ostrych rysach naznaczoną zmarszczkami. Może to przez sędziwe oblicze i spojrzenie szarych oczu człowieka, który widział wiele i wiele przetrwał. Spod nosa wyrastały długie, sztywne wąsy, przypominające szable. Rzeczą ciekawą było to, że na szczycie głowy wisiał jedyny luźny kosmyk szarych włosów - osełedec.

Kapitan dał tobie chwilę na przyjrzenie się statkowi oraz im samym. Dopiero po tym zaczął swoją mowę:
- Nazywam się Kapitan Grimadeus, a o to mój przyjaciel, Valimus Noves - wskazał na wąsacza, który skinął głową. - Znajdujesz się na pokładzie okrętu "Arca Negra". Jedynego statku, który opłynął Ziemskie wody oraz pustynie Hueco Mundo.
Mężczyzna wziął głęboki wdech, założywszy ręce za sobą. Spoglądał teraz na bocianie gniazdo najwyższego masztu.
- Jeżeli masz jakieś pytania, to pytaj śmiało. Tam, na górze, mieszka Grevius. Ale go raczej nie zobaczysz.
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 13 Sie 2013 - 20:56

Hollowa zaintrygowała ta dziwna energia. Tak jakby cały statek był nią przenikniony. Czyżby służyła jako jakaś bariera. A może to był element pozwalający poruszać się temu statkowi. Nie wiedział tego. Jednak bardzo chciał poznać prawdę.

Przyjrzał się uważnie tym dwóm osobom. Gdy się przedstawili odpowiedział kulturalnie
-Miło mi was poznać. Ja jestem Oscuridad.- Mimo iż nie darzył ich zbyt dużym zaufaniem miło dla odmiany było po przebywać z ludźmi, a nie ciągle tylko z tymi żałosnymi istotami chcącymi po pożerać się nawzajem. Pusty powędrował wzrokiem w stronę spojrzenia kapitana w poszukiwaniu przedstawionego Grevius. Jednak tak jak był uprzedzany niczego nie był w stanie dostrzec. Musiał znajdować się naprawdę wysoką. Gdy tylko usłyszał słowa na temat pytań na tychmias się rozbudził. W głowię krążyły mu ich setki. Postanowił jednak zadać te najważniejsze, które obecnie go intrygowały najbardziej.
-Jeśli chodzi o pytania to mam kilka.- Zaczął powoli chcąc zwrócić uwagę kapitana. -Co to za energią?- Spytał wskazując w miejsce, w którym wchodził po drabinie jak i pod swe nogil. -Ponaddto, co to za ciała, które leżały wokół statku. I skąd się tam wzięły? To były najważniejsze z pytań. Nie chciał zadać ich zbyt dużo aby nie zachęcać kapitana do udzielania, krótkich i wymijających odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 13 Sie 2013 - 23:49

Oscuridad - #00 #0012
- Mi również.
Odpowiedział Grimadeus podając tobie dłoń. Uścisnąwszy ją mógłbyś poczuć, iż facet ma krzepę. Podobnie przedstawił się starszy mężczyzna, lecz ten tylko milcząco skinął głową. Tym razem mogłeś pomyśleć o imadle. Po tym wycofał się i zszedł pod pokład zająć się swoimi sprawami.
Kapitan usłyszawszy pytania przyłożył dłoń do szyi, po czym poruszał głową na boki. Przyglądał się tobie chwilę, a następnie uśmiechnął od ucha do ucha.
- Na początku ostrzegałem abyś nie zbliżał się do statku, nie? Odpowiem od razu na oba pytania.
Czarnowłosy mężczyzna odwrócił się do ciebie tyłem oraz zdjął kapelusz, którym zaczął się bawić. "Przyjrzyj się uważnie" rzekł wesoło, aby w następnej chwili nieznacznie zwiększyć swoje rozmiary - wzdłuż i wszerz. Mogłeś się tego spodziewać. Kapitan zwrócił się w twoją stronę, powitawszy cię bezustnym uśmiechem ludzkiej czaszki. O dziwo, nadal porastały ją włosy. Grimadeus założył kapelusz.
- Zdziwiony? Naaah. Więc... Pytałeś o tę Claire, tak? Otóż nie ma tutaj żadnej Claire. Początkowo, ten statek był zasilany wyłącznie duszami piratów i żołnierzy marynarki, którzy polegli w bitwie, lecz... O tym kiedy indziej.
Kapitan pogładził się po brodzie, po czym wydobył z niej fajkę i włożył sobie... do ust.
- Słuchaj chłopcze...
Stary hollow wyjaśnił, iż jego statek, Arca Negra, jest gotowy do rejsu dopiero wtedy, gdy wszystkie dusze będące częścią statku "zaczną nadawać na tej samej fali", czyli innymi słowy - ich energia duchowa wpadnie w rezonans. Przed tym ostrzegał. Słabe hollowy w kontakcie z zewnętrzną częścią kadłuba były natychmiastowo rozrywane i wchłaniane wewnątrz. Kapitan miał dużo do powiedzenia. Widać długo czekał na ten moment. Był rad temu, mając się komu pochwalić swoim statkiem - jedynym w całym Hueco Mundo.
- ...no i te ciała. Dałeś się nabrać, nie? Głupi poleci za nimi, a bystrzak się zastanowi. Jednakże fakt jest taki, że to odłamki po każdej kolizji i okrętowi trochę zajmuje regeneracja. Co do kolizji... Rzadko kiedy się zatrzymujemy. Jestem ciekaw w co walneliśmy...
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pon 19 Sie 2013 - 22:06

Gdy Oscuridad ujrzał przemianę Hollowa, szczątki jego entuzjazmu zniknęły. Miał nadzieję po przebywać przez pewien czas z ludźmi, a okazało się, że swój czas poświęci na obcowanie z tymi żałosnymi istotami. To że byli oni w posiadaniu takiej samej umiejętność jak on niczego nie zmieniało. Nie okazał on jednak swojego rozczarowania prawdziwą tożsamością Grimadeusa. Pochłonęły go bowiem jego wyjaśnienia.
-Ciekawe - mruknął pod nosem. Był pełen podziwu dla zaawansowania technicznego tego statku. Ponadto jeszcze nigdy nie spotkał się z tak dziwnym hollowem. Wydawał się inteligentny i silny zarazem. Ciekawiły go dwie rzeczy, dlatego postanowił zadać kolejne pytania.
-Jeśli pozwolisz kapitanie - zaczął spokojnym głosem -chciałbym zadać kolejne pytania. Jak udało ci się zdobyć coś tak wspaniałego. -Mówiąc wskazał na statek
-Ponadto jaka miała by być moja rola tutaj?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 20 Sie 2013 - 18:42

Oscuridad - #00 #0013
Kości szczęki Grimadeusa rozciągnęły się w czymś co można nazwać uśmiechem. Widać kapitanowi spodobał się twój komentarz. Może nieświadomie, a może celowo zasłonił dolną część maski starając się ukryć swoje zadowolenie.
- Hohoooo... Więc... Ten statek jest moją własnością...
Rzekł mężczyzna roześmiawszy się. Znowu byłeś świadkiem przemiany hollowa, tym razem w jego ludzką formę. Nie wyglądało to zbyt spektakularnie, lecz miałeś pojęcie jak musiała wyglądać twoja przemiana. Zmniejszył się rozmiarowo, a w miejscu gdzie była maska "załadowało" się ludzkie oblicze. Grimadeus śmiejąc się wytarł kąciki oczu.
- Haha, ha... Muszę powiedzieć, hahah, dawno nie rozmawiałem z kimkolwiek o ludzkiej inteligencji. Wiesz, jest Valimus Noves, ale po jakimś czasie się wyczerpał się temat do rozmów. Zejdźmy na dolny pokład. Pogadamy i zrelaksujemy się przed podróżą.
Brodacz poprawił kapelusz, po czym wskazał na prostokątny otwór, który wysokimi stopniami schodów prowadził do wnętrza statku. Gdzieś tam pewnie musiała być klapa, lecz tej nie sposób zauważyć w czerni budulca okrętu.
- Gość przodem.
Rzekł kapitan czekając na twój ruch. Jeśli zgodziłeś się zejść jako pierwszy, ten postąpił za tobą, zamknąwszy za wami klapę górnego pokładu. Na dole panował nieprzyjemny półmrok. Znaleźliście się w podłużnym pomieszczeniu, gdzie po środku stał długi stół, a pod samymi ścianami stały prycze. Przestrzeń między nimi zajmowały kufry, gdzie na ścianach wisiały lampy dające migotliwe, fioletowe światło. Na początku bolały od tego oczy, lecz dało radę się przyzwyczaić. Przy stole siedział wcześniej poznany mężczyzna z wąsami. Pochylał się nad trzymanym w ręku kubkiem będąc widocznie zamyślonym. Nawet nie przywitał was spojrzeniem. Jeżeli znajdowały się jakieś drzwi na końcu pomieszczenia, to najwyraźniej niknęły w mroku.
- Opowiedz nam swoją historię - zaczął kapitan. - Jak chcesz, przyniosę czegoś do picia. Nie krępuj się. My też mamy swoje opowieści. Głównie tym żyjemy.
Grimadeus usiadł naprzeciwko Valimusa, a następnie wyciągnął podłóżną, prostą fajeczkę. Umieścił ją w zębach, a z wnętrza główki wybuchł niebieski płomień, z której następnie wydobywał się dym o bliżej nieokreślonym, ziołowym zapachu.
Powrót do góry Go down
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sro 21 Sie 2013 - 9:51

Maska Oscuridada wykrzywiła się w niewielkim grymasie. Nie chciał po sobie tego poznać ale był poirytowany sposobem wypowiadania się przez kapitana. Mimo, iż praktycznie ciągle mówił, odpowiadał na pytania strasznie wymijająca, tak iż wiedza pustego nie wiele więcej się pogłębiła, a jego ciekawość ciągle była niezaspokojona. Jednak, wiedział, iż i tak raczej nic więcej nie wyciągnie od kapitana. Nic nie odpowiedział na uwagę Grimadeus o inteligentnym rozmówcy tylko nieznacznie się uśmiechnął. Powolnym krokiem ruszył za kapitanem. Skinął lekko głową i wszedł jako pierwszy. Musiał przyznać, że kapitan był niezwykle ludzki jak na kapitana. Biorąc pod uwagę jak często przebywał w formie bardzo nie lubił swojej prawdziwej postaci. Może mieli ze sobą coś wspólnego. Jednak nadal pozostawał on pustym, istotą niezasługującą na istnienie a tym bardziej jakąkolwiek sympatie.

Po wejściu do kabiny rozejrzał się, jednak nie było w niej nic na tyle szczególnego aby na dłużej przykuć jego uwagę. Kapitan dość sprytnie zmusił go do opowiedzenia o swojej historii. Pusty jednak nie uważał aby opowiadanie o kochającym ojcu i mężu, który nieszczęśliwie został zamieniony w hollowa i teraz chce chronić swoją rodzinę, było najlepszym rozwiązaniem. Musiał szybko coś wymyślić na poczekaniu. Rozejrzał się jeszcze raz za czymś na czym mógł by usiąść. Nie chciał przez całą historię stać. Rozsiadł się w miare wygodnie, na ile pozwalała mu jego anatomia i zaczął opowiadać.
-Moja historia to nic specjalnego - zaczął spokojnie rozglądając się po ich twarzach. Najwidoczniej jednak ciągle chcieli usłyszeć jego opowieść. -Moja śmierć nie był niczym specialnym. Nawet nie pamiętam jak zginąłem. Później po tygodniu dopadł mnie jakiś pusty. Nic niezwykłego, nie był niezwykle silny, po prostu chciał się najeść. Po pojawieniu się na pustyni nie wiedziałem co ze sobą począć. Chodziłem zabłąkany a w mojej głowie słyszałem tylko krzyk mówiący o tym że powinienem się posilić. . Każda komórka ciała dążyła do tego aby zaspokoić swój głód, w ten barbarzyński i kanibalistyczny sposób. Powoli zacząłem się zataczać. Mój wzrok tracił ostrość. Z każdą minutą stawałem się coraz słabszy. Moja świadomość już dawną zanikła pod wpływem instynktu nakazującego się pożywić. Nie myślałem, nie byłem świadom tego co się dzieję. Byłem po prostu biernym obserwatorem usilnych prób tego, jak moje ciało pod wodzą instynktu próbuje przetrwać chcąc się pożywić. Nagle jednak coś dostrzegłem. Zza kolejnej wydmy wyłaniał się jakiś niewielki czarny stwór, który był świetnie widoczny na tle białego piasku. W mej świadomości pojawiła się iskierka nadziei. Me ciało oszalało. Resztkami energii ruszyłem wprost na swoją ofiarą. Gdy byłem na tyle blisko udało mu się dostrzec dokładny wygląd Hollowa. Był to coś przypominającego niewielkiego węża. Z dwoma kończynami umiejscowionymi około pięćdziesięciu centymetrów od głowy, na której osadzona była biała maska o kształcie przybliżonym do trójkąta z zaokrąglonymi kątami. Liczyłem na łatwy posiłek w związku z moją przewagą fizyczną. Jednakże mój przeciwnik nie miał zamiaru łatwą mi ulegać. Prawie natychmiast gdy mnie dostrzegł wybił się na swych dwóch odnóżach lecąc w prost na mnie. Jako że ten nie miał z byt wiele siły jedyną opcją ratunku był unik. Odchylając się w lewą prawię upadłem jednak pozwoliło mi to uniknąć dosłownie o włos niechlubnej śmierci. Mój przeciwnik znajdował się teraz tyłem do mnie. Postanowiłem to wykorzystać. Z mojej prawej dłoni wyłoniła się ciemno niebieska energia. Nie wiedziałem dokładnie skąd się wzięła. Po prostu tam się pojawiła. Nagle skierowała się w stronę wężo-jaszczurki i ją unieruchomiła. Przeciwnik nie mógł się ruszyć. Był unieruchomiony. Wiedziałem, że oznacza to zwycięstwo. Szybko rzuciłem się na swą ofiarę pożerając ją żywcem. Zaspokajaniu głodu towarzyszył głośny krzyk ofiary, który jednak po paru chwilach ucichł. Poczułem, jak powracają mi siły, ponadto stałem się silniejszy. Moja świadomość powoli powracała i po zaspokojeniu głodu odzyskiwałem kontrolę nad swym ciałem. Powoli ruszałem dalej. Nie wiedziałem co z sobą począć. Bez bliższego celu poruszałem się po nieprzebranych odmętach pustyni Hueco Mundo. Nie wiedziałem ile czasu minęło od mojej ostatniej przemiany. Godziny ciągnęły się niczym dni. Dni niczym lata. Wędrowałem tak, aż los postawił na mej drodze kolejnego przeciwnika. Był nieco niższy ode mnie. Jego maska nie wyróżniała się niczym szczególnym, wyglądała podobnie jak setki innych. Niestety sam hollow nie był ja inne. Energia jak od niego biła, był wręcz przytłaczająca. Poczułem jak powietrze staję cię ciężkie. Nie mogłem oddychać. Pod napływem przytłaczającej mocy uklęknąłem na ziemi. Nie mogłem się poruszyć. Swymi dłońmi trzymałem się swej maski, czekając nie niechlubną zgubę. Ona jednak nie nadeszła. Za to jednak o bok pojawiło się kolejne, źródło o wiele potężniejszej mocy. Udało mi się dostrzec niewyraźną sylwetkę tej istoty. Przypominała człowieka jednak miała maskę na twarzy i dziurę w klatce piersiowej. Po chwili straciłem przytomność przez przytłaczającą ilość energii. Gdy się obudziłem nie było ślady ani po moim niedoszłym oprawcy ani wybawicielu. Nie wiem kim była tamta istota, która mnie uratowała, ale moim celem jest stanie się tym czymś czym była ona.

Wziął głęboki oddech. Nieco zmęczył się mówieniem. Zaschło mu w gardle. Sięgnął po coś do picia. Gdy już zaspokoił pragnienie. Po raz kolejny rozejrzał się po zgromadzonych w pomieszczeniu i powiedział spokojnie.
-To by było na tyle z mojej historii. Nadal nie wiem kim był mój wybawca, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tego dowiedzieć.- Wziął kolejny łuk trunku po czym po chwili dodał patrząc na kapitana
-No dobrze. Ja odpowiedział swoją historię. Teraz czas na ciebie. - Był ciekaw jak to się stało iż hollow jest w posiadaniu takiego niezwykłego okrętu. I skąd wzięło się u niego zamiłowanie do piractwa. Jego jedyny kontakt z piractwem był taki, że kilka lat temu jeszcze za życia ściągnął film, który nie był nigdzie dostępny do kupienia. Piraci to zamierzchłe czasy, więc możliwe iż ten hollow jest dość stary i żył kilkaset lat przed nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Czw 22 Sie 2013 - 9:07

Oscuridad - #00 #0014
Zajęliście swoje miejsce przy stole. Valimus skoczył na chwilę do sąsiedniego pomieszczenia, przyniowszy trzy półlitrowe kufle ciemnego napitku. Stanęły po jednym przed każdym z was. Po tym dwoje piratów dali znać głową, że możesz zacząć opowiadać. Valimus przysłuchiwał się tobie w milczeniu, wziąwszy łyk z kufla dopiero po tym, gdy skończyłeś mówić. Grimadeus z kolei wydawał się być nieprzekonany twoją historią będącą najświeższymi wspomnieniami. Napotkawszy twoje spojrzenie wychylił połowę zawartości kufla za jednym zamachem, po czym odstawił naczynie twardo na stół.
- Same świeże wspomnienia. Nic o życiu kiedy życie było życiem.
Kapitan zadumał się na chwilkę. Wyglądał jakby chciał sobie coś przypomnieć. Może ostatnie chwile swojego żywota.
- No dobrze - zaczął, położywszy dłonie na stole. - Zwrócę przysługę.


Nie dam głowy mówiąc, w którym roku to było. Dawno. Bardzo dawno...
Byliśmy korsarzami na usługach Królewskiej Marynarki Wojennej. Służba Wielkiej Brytanii opłaciła się. Statki Hiszpańskie, Portugalskie, mogliśmy przechwycić i zrabować dowolny okręt. Dobrze się żyło w tamtych czasach. Niestety nasza ostatnia akcja nie przeszła po mojej myśli i *bach*, trafiliśmy tutaj. Kapitan Grimadeus, pierwszy oficer Valimus Noves i mój statek, znany teraz jako "Arca Negra". Ten okręt ma swoją duszę jednocześnie będąc częścią mnie. Żyją w nim wspomnienia poprzedniego życia, dusze tych, którzy polegli tamtej pamiętnej bitwy oraz duchy Pustych, którzy byli na tyle głupi, by chcieć przejąć ten statek. Hah! Tak czy siak, minęły wieki. Czasy się zmieniły... Nie ma korsarzy. Jedyni piraci jacy istnieją, to czarnoskórzy niewolnicy napadający małymi jednostkami na okręty handlowe dawnych mocarstw. Jakieś takie... Nijakie. Na szczęście ziemskie wody się nie zmieniły i nie zamierzam wracać tam, gdzie już byłem. Co do Hueco Mundo, ciągle się zmienia. Jest pełne niespodzianek. Nie ma map, kompasów i innych. Jesteśmy wolni, skazani na swój los. Pachnie przygodą. Z początku tak było. Teraz... Nawet hollowy przestały być tym czym były kiedyś. Więcej w tym zwierzęcia, aniżeli ciemnej strony człowieka. No nic. Na tyle wystarczy. Szykujemy się do rejsu.


Kapitan po tej krótkiej opowieści spochmurniał. Dopił resztki napoju, po czym podniósł się i wyszedł na górny pokład. Zostałeś teraz z Valimusem, który widząc twoje spojrzenie wzruszył ramionami. Ani twój, ani jego napitek nie był ruszony. Posmakowawszy zawartości kufla mogłeś poczuć "moc" nie będącą tylko częścią smaku, ale działaniem energetyzującym napoju. "Osedełec" poklepał się po udach, a następnie powstał, odezwawszy się ze wschodnio-europejskim akcentem.
- Trzeba przygotować okręt. Prześpij się w tym czasie. Znajdziesz prycz na swoją miarę.

[Punkty Karmy: +2]
[Punkty Karmy: 5]
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 2 Lut 2016 - 20:54

Nie mogła się mu wyrwać... był za silny. Miała wrażenie, że zaraz urwie jej rękę... która jakoś się wyrwała! Futerał jakoś sam wylądował tam, gdzie dało jej to chwilę wytchnienia. Odbiegła kawałek. Rozejrzała się. Gdzie. W którą stronę. Gdzie mogłaby... wszystkie były ciemne. Prowadziły do nikąd... gdzie... AH! NIE!
Została błyskawicznie przyciśnięta do ściany. Ledwo co zauważyła ruch. On nie był człowiekiem. Szkoda tylko, że zaczynało jej brakować tlenu by to dokładnie wszystko przemyśleć. Uniosła palce by rozluźnić uścisk, ale bezskutecznie. Zaczęła rzęzić. Wierzgać nogami. Coraz słabiej i mniej skoordynowanie. Oczy nabiegły jej czerwienią, co już było sporym wyczynem biorąc pod uwagę jej naturalną barwę.
Mamo... dlaczego... nawet huk taki...
Poczuła jakby przez mgłę, że zwolnił się uścisk i uderzyła sobą i podłogę. Ledwo co widziała na oczy i nie była w stanie myśleć. Zapamiętała cechy. Przede wszystkim jednak oczy. I kolczyk. Coś mówił, ale co...

Jak się obudziła, leżała na czymś zimnym. Piaszczystym. Gdzie się znalazła... umarła?
Uniosła głowę. Widziała tylko szary piasek, czarne niebo, i półksiężyc... sierp? Wszystko ją bolało...
...zimno... z trudem powstrzymywała łzy. Nie udało jej się. Wszystkich wciągnęła w pułapkę i nikogo nie mogła uratować...
...zaczęła płakać. To wszystko jej wina! Nic dziwnego, że się właśnie tutaj znalazła! Zasłużyła sobie na to!
Ale chwilę, ktoś coś... miała... znaleźć tu siebie? Może to jakaś wskazówka? O co mogło chodzić?
...chyba nie o masę piasku... musiała się podnieść i... zacząć się rozglądać... jak umarła to powinna się męczyć?
...pójdzie... za tym księżycem. W tym kierunku. To jedyny wyznacznik, jaki tutaj widziała.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sro 3 Lut 2016 - 21:22

Misaki ruszyła w stronę księżyca, nie miała pojęcia co się dzieje.. ale wydawało się że żyła. Nie miała na ciele ran, czuła ból i zimno... A to znaczy że żyła prawda ? Szła długo, chociaż sama nie wiedziała ile to trwało. Niebo jakoś dziwacznie nie chciało się zmieniać. Nie wiedziała też jak wiele kroków zrobiła bo wiatr rozwiewał piasek. Była co raz bardziej głodna i zmarznięta. Na horyzoncie pojawiło się gołe drzewko, kiedy do niego podeszła okazał się być krzemową konstrukcja... Być może skamieniało ? albo nigdy drzewem nie było.

W końcu coś usłyszała, kawałek za nią pośród piasku skradała się w jej stronę mała istotka, przypominała psa o długim i wyciągniętym, wychodzonym ciele, z wąskimi, zbyt długimi łapami. Na głowie miał kościaną maskę jak te wszystkie potwory... Maska przedstawiała chyba jaszczurkę, Istota wyraźnie starała się skradając ku dziewczynie, ale nie wychodziło. Bestia sięgała jej najwyżej kolan i chyba była mocno głodna... Przynajmniej na to wskazywało wychudzenie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sro 3 Lut 2016 - 21:51

To miejsce było straszne. I bolało ją dalej tyle rzeczy, i było zimno... czyżby nie umarła jednak? Czuła się przecież. Była materialna i... nie miała łańcucha! Musiała żyć! Więc... czemu...
Zostawił ją tutaj, bo... bo tutaj ją nie znajdą. Ale dlaczego to miejsce jest aż takie... smutne... nic tu nie było. Co miała tutaj uczynić? Miała znaleźć siebie... co miał przez to na myśli...
Drzewo. Poszła w jego stronę. Ale jak dotarła to zobaczyła, że to był... kwarc? Kwarcowe drzewo? Ono było nim pokryte, czy... jeszcze ten wiatr. Jak się obejrzała, nie widziała swoich kroków...
...bała się strasznie. A jeszcze bardziej, jak zobaczyła to, co było poza jej krokami.
To był jeden z tych potworów. Mały... pies... jaszczurka... powoli się zbliżała i skradała.
Wyglądała bardzo... biednie... głodna... tak samo jak ona. Schroniła się za drzewem...
-S...STÓJ!-Krzyknęła do stworzenia wystraszona. Z braku alternatyw... wyciągnęła skrzypce. Cofnęła się o krok-Bo... bo... bo zacznę grać!
...brawo dziewczyno. Ale miała pamiętać o skrzypcach. A...
...
-...ja... ja mogę Ci pomóc... trochę... jesteś głodny, tak?-Zapytała-...r-razem może... uda się nam... znaleźć coś do jedzenia...-Była wystraszona, owszem. I gotowa do ucieczki... ale co mogła innego zrobić? No i... jakkolwiek to brzmiało... to było jej go szkoda... chociaż potwór...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pon 29 Lut 2016 - 19:39

Groźba o graniu na skrzypach nie zrobiła na stworku najmniejszego wrażenia, wyraźnie nie była to najbardziej śmiercionośna groźba jaką słyszał, być może nie słuchał, albo nie znał języka. Niezbyt imponująca bestia nasrożyła się mocno i zaczęła obchodzić dziewczynę, szukając najsłabszego punktu. Ucieczka przed nim nie miała sensu, psy zawsze bywały szybsze... Do umysłu biednej dzierlatki to jednak jeszcze nie dochodziło. Warczał i chyba szykował się do ataku, do skoku na nią...
Zatrzymał się i zamierzył ją dzikim wzrokiem, oczu pełnych braku zrozumienia dla czego kolwiek... Napiął mięśnie i ruszył w jej stronę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Pon 29 Lut 2016 - 20:40

Nie wyglądało na to, by w jakikolwiek sposób się tym przejął. Misaki czuła zimny pot na plecach. Obydwoje patrzyli się intensywnie na siebie przekrwionymi oczyma, każde z innymi emocjami. Jak czegoś nie zrobi, to zostanie za chwile rozszarpana na kawałki. Walka nie miała sensu... a po chwili doszło do niej, że ucieczka również. Krążyła tak tylko wokół drzewa, traktując je jako jedyna bariera pomiędzy nią, a zgubą.
Skrzypce. Pamiętaj o skrzypcach. Musiała coś zagrać ale... co?
Nie mogła go próbować odstraszyć. To tylko go jeszcze bardziej rozjuszyć, więc... ukoić umysł, zmysły i głód?
Tak, może to jest to! Tak będzie mogła mu może jakoś pomóc! Może jest nadzieja! Tak, jest nadzieja dla niej i dla niego! On... musi być w nim coś, do czego można sięgnąć, wyciągnąć, i...uratować się nawzajem. Sama tu nie przeżyje, on również, więc... trzeba mieć nadzieję.
Skupiła się jak tylko mogła i wykonała pierwsze pociągnięcie smyczkiem, mając nadzieje, że to wystarczy by wywołać efekt anielskich skrzypiec. Melodia była spokojna, ale narastała w swoim brzmieniu. Unosząca na duchu, kojąca, i podniosła. Chciała go uspokoić. By zapomniał o głodzie, o gniewie, i agresji. By się uspokoił. By zapanował nad sobą. Znalazł w sobie... dobroć.
Mimo to, była za drzewem. Musiała być gotowa na to, że jej nic to nie da i będzie musiała... po prostu próbować uniknąć ataku.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 29 Mar 2016 - 17:06

Dziewczyna sięgnęła po skrzypce i smyczek, psi demon na chwilę odskoczył do tyłu, najpewniej bojąc się, że dziewczyna mu zwyczajnie przywali. Układając smyczek na strunach wydała pierwszy, łagodny dźwięk pełen spokoju... Była pewna, że udało się jej wywołać pożądane dźwięki.
Pies widząc, że nie jest w żaden sposób atakowany zaczął szarżę na dziewczynę... Wtedy też po okolicy rozszedł się przyjemny dźwięk, który nawet młodą albinoskę zaczął podnosić na duchu. Nawet ona zaczęła czuć spokój płynący z muzyki, lekkiej i ciepłej.
Zwierzak już się miał na nią rzucić, kiedy to zatrzymał się, a z jego oczu powoli uciekło szaleństwo. Oczy dalej miały wściekle jaskrawą barwę, ale nie emanowały chęcią pożarcia młódki, wręcz przeciwnie.
Misaki grała chwilę, sama zatopiła się w dźwiękach. Pies zaś do niej podszedł już powoli i nie agresywnie i ostatecznie wtulił lekko łeb w jej nogi.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Wto 29 Mar 2016 - 18:26

Był tak samo wystraszony jak ona. I zdesperowany. Kto wie, może nawet bardziej. Żył w tej niegościnnej krainie, wygłodzony... Tylko teraz, czy osiągnie co chciała...
Wątpliwość zniknęła już przy pierwszym dźwięku. Był dokładnie taki, jaki sobie wyobrażała. I skądś miała przeczucie, że zadziała też tak jak chciała. Przymknęła oczy. Jeśli miała zginąć, to nie chciała patrzeć na to, jak się na nią rzuca. Nie chciała, by ostatnią rzeczą jaką zobaczyła w życiu był oszalały pysk potwora. Wolała... wolała widzieć to, co tworzyła muzyka. A widziała wiele. Zamiast szarych piaszczystych przestrzeni zielone pagórki, nad którymi górowało niebieskie, słoneczne niebo zamiast bezkresnej czerni oświetlanej jedynie złowrogim księżycem.
Grała dalej. Gdzieś znikał strach, niepewność, ból, a zastępowały je spokój i ciepło. Mogła grać, żyła. Uniosła powieki dopiero gdy poczuła zimną, jakby kościaną teksturę ocierającą się o jej nogę.
To był ten pies. Ale już nie był agresywny, przestraszony... nawet w jego oczach zniknęło ta żądza...
...tylko teraz, czy... powinna przestać grać? Nie mogła przecież robić tego cały czas...
...skończyła tylko tą tą melodię. Stała przez moment obserwując reakcje stwora. Była... niepewna tego, co się stanie. Spokój dalej się w jej utrzymywał, ale... co teraz?
-Hej... już wszystko będzie dobrze...-Zagaiła-...pójdziesz ze mną? Razem chyba będzie... raźniej, prawda? Znajdziemy Ci coś do jedzenia...-Zapytała. Gdyby zauważyła, że znowu zaczynały się pojawiać w nim agresywne zachowania, to będzie zmuszona... grać znowu?
Jeśli jednak wszystko było w porządku, to... nie była pewna, czy mogła go... ot tak, poklepać? Nie chciała płoszyć. Na pewno... znowu zacznie iść... może znajdzie jakieś... jakieś wyjście...
...co jadły te... stworzenia? Inne dusze... czy... czy takich było tu więcej? Czy one...
...to było straszne, ale musiała jakoś tu przeżyć... przez jakiś czas...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sob 23 Kwi 2016 - 12:59

Stwór poruszył się lekko i gwałtownie kiedy skończyła grać. Wbrew pozorom nie skoczył jej jednak zabić, a uniósł łeb aby spojrzeć z dołu na dziewczynę. W oczach póki co nie było szaleństwa, a jakiś mętne uczucie... Ulgi ? Misaki sama nie była pewna, zdawało się jednak, że bestia nie myśli o tym aby zrobić jej krzywdę. Słysząc jej głos podniósł uszy, nie mógł co prawda odpowiedzieć dziewczynie, ale klepanie przyjął całkiem zadowolony, niemal jak zwykły pies.
Dziewczyna nie miała za dużego pojęcia na temat stworów tego typu, ale wiedziała, że sama głodnieje... Oznaczało to, że chyba musieli czegoś poszukać. Trudno tylko powiedzieć czego i jaki ? Jak okiem sięgnąć widzieli tylko pustynie. Gdzieś daleko majaczyły jakieś inne kształty.
Na zachodzie dziewczyna widziała coś na kształt wysokiej wieży, na wschodzie zaś dopatrzyła się niewielkiego pasma górskie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Sob 23 Kwi 2016 - 18:23

Wzdrygnęła się lekko gdy to stworzenie poruszyło się gwałtownie, ale to tyle. Gdy na niego tak patrzyła... Zdawało jej się zawsze, że to są bezrozumni, bezwzględni mordercy. Polujący na ludzi, na dusze, na... w takim razie, co to było wtedy tam? Czy to było to? Czy coś jeszcze gorszego.
Teraz natomiast widziała ponurego, strasznego, ale jednak psa. Który przed paroma chwilami był może nawet jeszcze bardziej wystraszony od niej. Mgliste spojrzenie... ale chyba się cieszył, że nie chciała mu zrobić krzywdy. Było jej go tak szkoda...
-...będzie dobrze...-Pocieszyła jego, pocieszyła siebie... rozejrzała się. Jej wzrok chyba troche oprzytomniał, bo zauwazyła pare elementów krajobrazu wyróżniających się w tej bezkresnym morzu piasku. Działanie było wskazane. Położyła rękę na brzuchu gdy poczuła wzrastający głód. Jeżeli to miejsce, gdzie żyją te dusze... to czy będzie w stanie cokolwiek tutaj jeść? Czegokolwiek się napić? Miała coś, ale... jak tutaj dłużej zostanie, to na pewno...
Pokręciła głową. Musiała coś zrobić... tylko... co tam się działo. Czy Pani Akimoto... czy... mogła coś zrobić. Zostać tam, pomóc, a ona... ona po prostu uciekła i...
Ale jak umrze, to wszystko pójdzie na marne. Nie miała co iść w góry. Za to ta wieża... o ile to wierza, a nie jakiś wytwór krajobrazu... może ktoś tam był... ktoś inteligentny. To mogła być jej szansa.
Więc ruszyła. Tam. Jakie miała wyjście? Marne, to na pewno. Marniejsze niż to.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zachodnia Pustynia   Today at 8:30

Powrót do góry Go down
 
Zachodnia Pustynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hueco Mundo :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs