IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Nieznana Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 15:25

Plan ci się udał, udało ci się chwycić dwóch, reszta jednak rozbiegła się krzycząc w panice "Duch!". Ich dusze nie były za bardzo smaczne, wycieńczone przez dużą liczbę prochów i alkoholu dały ci mało siły, do tego po prostu nie byli silnie mentalnie raczej.

Chciałeś już ruszyć dalej, ale nagle z tyłu usłyszałeś głos:

- Czekaj, zamiast tych śmieci mogę ci zaproponować coś znacznie lepszego, kolego.

Gdy się odwróciłeś zobaczyłeś, że stoi tam dziwna istota, która miała ze 150cm wzrostu i była naprawdę odpychająca:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 15:35

Opadł na cztery łapy i lekko przylgnął do ziemi gotowy do skoku. Co to u licha mogło byc?

-Kim więc jesteś istoto?- Nie trzeba chyba tłumaczyć, iż dziwadło nie budziło w nim ani trochę zaufania- I jaki masz interes w dostarczaniu mi pokarmu?

Począł spokojnie człapać z prawa na lewo niczym wilk szykujący się do ataku na ofiarę. Propozycja mogła być i ciekawa ale jak narazie za mało w tym wszystkim było pierwiastka pewności, który tak cenił Yubi. Spokojnie czekał na odpowiedź...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 19:21

Stwór zaciągnął się osobliwym cygarem, wypuścił dymek i spokojnie jakby w ogóle się nie przejmował rzekł:

- Mam wiele imion, dla Ciebie będę... Ed . Tak więc drogi kolego zostałem wysłany po Ciebie, gdyż w przeciwieństwie do innych Hollowów jesteś inteligentny i nie rzucasz się z furią. Takich właśnie potrzebujemy. Problem tylko polega na tym, że wciąż jesteś za słaby, na dobrą sprawę musisz ewoluować do Adjuchasa, sądzisz, że dasz radę, Korinie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 19:32

-Hmmm?-Teraz poczuł ciekawość. Zostanie Adjuchasem było celem każdego Hollowa i mimo swej odmienności Korin nie był tu wyjątkiem-I co takiego mam uczynić? Mówiąc inaczej...w czym tkwi haczyk? Od tak dawna pożeram dusze i niewiele to zmienia...

Przysiadł na zadnich łapach wydłużonym pazurem lewicy gładząc się po masce. Zawsze tak robił gdy się zastanawiał a miał nieodparte wrażenie, że dzisiejsza decyzja będzie najważniejszą od czasu wyrwania łańcucha duchowego ze swej piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 20:16

Ed zaśmiał się pod nosem:

- Widzisz, twoja moc może sobie tymczasowo rosnąć, ale nic z niej nie wynika. Najważniejsze jest żeby stać się Gillianem i jest to też najtrudniejsze, gdyż wtedy odbywa się batalia umysłów, pulę zgarnia najbardziej zdeterminowany. Dalej już tylko pożerasz inne Gilliany by stać się Adjuchasem.

Wypuścił kolejną porcję dymu, zwróciłeś uwagę, że wyglądają trochę jak jakieś potępione dusze, ale wydawało ci się, że to raczej sztuczka:

- no widzisz, brzmi prosto i przyjemnie co? Więc jak wchodzisz w to? Prawdziwa zabawa zacznie się dopiero jak skończysz jako Adjuchas, ale nie powiem ci nic, bo i po co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 20:24

Korin zastanawiał się przez chwilkę. Miliony myśli obijały się o wnętrze jego umysłu przetwarzając wszelkie za i przeciw. Każdy pragnie potęgi, każdy pragnie mieć sens istnienia inny niż własna zachcianka kontroli nad innymi. Poza tym...kto chciałby zaszkodzić tak marnemu hollowowi jak on?

-Wchodzę w to...powiedz mi dokładnie jak zostać Gillian a wtedy zrobię wszystko by mój umysł nie pogrążył się w niebycie...-Moc Adjuchas...tyle istot do kontrolowania...tyle siły by władać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 20:30

Rogacz się uśmiechnął szeroko pokazując swoje żółte, ale duże zęby:

- No więc to bardzo proste, Gilliany powstają w dużych skupiskach Hollowów, poczujesz gdy zacznie się rytuał zespolenia. Ponoć wtedy Hollow czuje pociąg, zew natury. Rada ode mnie...


Wtedy zamachnął się palcem, a wtedy otworzyła się garganta, to już coś znaczyło skoro potrafi tak łatwo coś czego większość Hollowów nie umie:

- staraj się opierać jak najdłużej, gdyż im później tym mniej umysłów zostanie do pokonania. A teraz ruszaj żołnierzu hehe.


Wejście do Hueco Mundo stało przed tobą otworem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 20:37

Ruszył przed siebie. Nie za szybko, nie za wolno...najzwyczajniej w świecie ostrożnie. Chwilowe wątpliwości zostały szybko zastąpione zdecydowaniem. Podjął już decyzję i nie było odwrotu...droga ku potędze lub niebytowi stała przed nim otworem i miał zamiar dać z siebie wszystko by uzyskać to pierwsze. Korin Yubi- Hollow niskiej rangi ruszył by zmienić swą egzystencję...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 19 Cze 2009 - 20:46

Ostatecznie trafiłeś na Pustynię, co nie jest dobre, bo tutaj głównie chodzą Adjuchasy. Warto zejść na dół jakoś do podziemi, lecz dookoła rozciągał się tylko piach..ale w jednym kierunku coś zauważyłeś, jakby więcej tych dziwnych krzaków które rosną na Pustyni.

Piszemy w: http://bleach.iowoi.org/pustkowia-f32/pustnia-przed-lasem-menosw-t445.htm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Sro 12 Sty 2011 - 17:49

<= http://bleach.iowoi.org/t445p120-pustnia-przed-lasem-menosow#44792

Chiiko

Twój pan zniknął a ty zostałaś sama. Przed tobą zaś okolica pełna dusz tylko dla ciebie. Noc zapadała coraz szybciej ogarniając mrokiem okolicę. Pojawiały się światełka w domach. Pora na łowy.



Spoiler:
 


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Czw 13 Sty 2011 - 20:27

Chiiko odwróciła głowę by znów spojrzeć na tereny łowów. Chciałoby się krzyknąć “Kawaii”. Rozłożyła skrzydła i jakby upadła w dół, nie wykonując żadnego ruchu w celu utrzymania się w powietrzu, a jednak szybując. Sztuczki to fajna rzecz, budują klimat. No bo czy nie wyglądała dobrze z nieruchomymi, rozłożonymi skrzydłami i rękoma po bokach? Trochę jak... człowiek, który chce latać i naśladuje szybującego ptaka.
Od czego zacząć, od czego zacząć. Cóż, na chybił trafił, pierwszy domek, w którego oknie dostrzeże ludzką sylwetkę. Efektownie obniżyła lot tak nisko, że któreś z wyższych ździebeł trawy musnęło jej skórę, po czym zwolniła, wykonując gwałtowny skręt w górę, tak, że stanęła pionowo. Następnie kolejna efektowna sztuczka, wchodzenie mimo drzwi zamkniętych. Chociaż nie, wśród dusz to normalne, to tylko dla ludzi jest to coś niezwykłego.
Pokoik stosunkowo skromnie urządzony, ale nie brakowało drewnianego fotelika, na którym można się pobujać, o ile siedzącemu nie przeszkadza skrzypienie. Wewnątrz para ludzi. Mężczyzna właśnie wchodził do pokoju, kobieta była tam już wcześniej. Zaczęli rozmawiać, choć to może złe określenie. Najpierw kobieta, cicho, głośniej, aż w końcu prawie krzyknęła ze łzami w oczach. Mówiła coś o tym, że nie ma zamiaru tolerować takiego traktowania, czy coś, ale Chiiko skupiła się raczej na ich wyglądzie niż na wypowiadanych słowach.
Kobieta miała na sobie długą, zszarzałą spódnicę, która kiedyś pewnie była czerwona, teraz zaś jej barwę można było określić jako ziemistą. Sweter podobnego koloru był na nią chyba za duży, bo z rękawów wystawały tylko palce. Spracowane palce, warto zauważyć. Młodo wyglądała. Mężczyzna był od niej wyraźnie starszy, albo przynajmniej mocno wyniszczony w jakiś sposób, bo wyglądał na starszego. Miał srogie rysy twarzy asystowane przez parudniowy zarost. Ubrany jakoś tak nie po ludzku.
Pusta wybrała kobietę, pewnie dlatego, że mężczyzna dziwnie pachniał, a jeśli jedzenie dobrze pachnie, to jest raczej dobre. Zanim zdążyła do niej podejść i rozpocząć konsumpcję, mężczyzna zdążył do niej doskoczyć i spoliczkować z taką siłą, że upadła na podłogę, krwawiąc z nozdrzy. Chiiko pochyliła się nad nią i dotknęła zaczerwienionego policzka. Kobieta nie miała wiele reiatsu, zaraz zasłabła i padła bez życia. Ładnie wyglądało jej ciało rozłożone na podłodze, gdyby nie nieco krwi na twarzy byłaby to bardzo estetyczna śmierć. Odchodząc samica adjuchasa zdążyła jeszcze zobaczyć w jaką panikę wpadł mężczyzna po tym zajściu. Po niego też przyjdzie, ale na razie musi poczekać. Na razie prowadzi zwiad, wszystkie ofiary nie mogą pochodzić z jednego domu, bo tak się w niczym nie zorientuje.
Ponieważ obszar łowów był duży, w celu przeprowadzenia dobrego zwiadu należało udać się teraz w zupełnie inną jego część. Tym razem wybór padł na mieszkanie, do którego ktoś wchodził. Na tym obszarze raczej nietypowe o tej porze, toteż był to całkiem niezły powód.
Wchodzący człowiek okazał się być lekarzem, przyszedł do rodzącej. Patrząc na jej twarz spodziewałoby się raczej, że cierpi na jakąś nieuleczalną chorobę, która właśnie ma zostać u niej wykryta. Towarzyszył jej chudy mężczyzna o cokolwiek niemęskiej twarzy, znaczy towarzyszył dopóki lekarz nie poprosił go o wyjście. Chiiko zaś nie poprosił, bo najwyraźniej jej nie widział, a jeśli nawet, to dobrze to ukrywał. Usiadła więc na krześle obok, starając się go nie przesuwać za bardzo. Zbytek ostrożności, w takiej sytuacji nikt nie przejmowałby się takim drobiazgiem, zapewne zostałoby to uznane za przejaw roztrzepania tamtego facecika.
Trochę to trwało zanim poród doszedł do końca. Pustej jednak się nie spieszyło, miała całą noc, a za ofiarę upatrzyła sobie najmłodszą z osób będących w tym pomieszczeniu. Początkowo nie bardzo wiedziała, gdzie ona jest, mowa była tylko o jakimś dziecku, dopiero później zorientowała się, że najwyraźniej jeszcze znajduje się wewnątrz matki. Było to dla niej zdarzenie raczej ciekawe, bo nawet nieliczni mnożący się Puści robili to w zupełnie inny sposób.
Kiedy dziecko w końcu raczyło się zjawić matka była nim zachwycona. Chiiko rozumiała, że można być zafascynowanym sposobem, w jaki się tu znalazło, ale nim samym? Było lepkie i śliskie jednocześnie, miało cokolwiek dziwne proporcje i odcień. Choć to ostatnie to najmniejsza wada, bo można ją zaliczyć do czerwieni, mimo, że nie był to ten piękny odcień krwi tętniczej. Miało też krzyczeć, ale koniec końców dźwięk, który z siebie wydało był bardzo cichy, bo Pusta powoli wysysała z niego duszę. To było na prawdę coś. Taka młoda, taka świeża, taka czysta.
Rozpaczy kobiety kiedy zorientowała się, że dziecko już nie zakrzyczy, ani teraz, ani nigdy, nie było końca. Chiiko znała łzy. Ale czy dało się ich uniknąć? Była Pustą, drapieżnikiem, a to dziecko człowiekiem, zwierzyną łowną. Jedyne, co mogła zrobić to w najbliższym czasie wrócić po duszę matki.
Ostatnia ofiara tej nocy, trzeba ją dobrze wybrać. Samica adjuchasa przez dłuższą chwilę nad obszarem łowów, kiedy zauważyła, że pewien człowiek jest na dworze. Poleciała w tamtą stronę, po co sobie utrudniać życiem szukaniem wśród tylu domów, skoro można zjeść i takiego. Był do chłopak może koło osiemnastu, dwudziestu lat, trudno powiedzieć, po twarzy i fryzurze można było zgadywać, że marzyciel. No i może po rozpiętej koszuli, choć to mniej pewny znak. Głowę miał opartą na splecionych dłoniach, widać zasnął patrząc w gwiazdy.Chiiko pochyliła się nad nim, patrząc mu w twarz. Widać jednak go dotknęła, ponieważ wydając z siebie jakiś rodzaj mruknięcia przytulił ją mocno. W pierwszej chwili wydawało jej się, że się obudził i jest z tych, którzy dostrzegają dusze, ale jednak nie, nadal spał. We śnie mogą się dziać różne rzeczy, nawet widzenie dusz przez zwykłych ludzi. Przez chwilę leżała tak na jego klatce piersiowej, nie bardzo wiedząc, co byłoby elegancką reakcją w takiej sytuacji. Zjeść go tak po prostu wydawało jej się prostackie, trzeba to zrobić jakoś tak... Z wyczuciem. Najpierw wysunąć się spod jego rąk, stwierdziła. Tak też zrobiła, wyginając się w górę by oswobodzić i ręce. Gdzie by się spodziewała, że przez sen zdarzy mu się więcej niż raz zrobić podobny numer, a jednak. Jedną z rąk nadal ją obejmując, drugą położył na jej łopatce po raz drugi ograniczając jej ruchy.
Spoiler:
 
Zorientowała się dopiero po fakcie, że nie zawsze potrafi kontrolować swoją niedawno zdobytą zdolność. Podobnie zresztą, jak kiedyś nie zawsze kontrolowała mięśnie otwierające poprzednie usta. Jaka szkoda, było tak miło... Została przez jakiś czas w objęciach pustego ciała, sama nie wiedziała, dlaczego, tak jakoś. Dopiero po chwili skojarzyła, że wyssała duszę przez pocałunek, nie dotyk. Widać nad tym drugim lepiej panowała. Ciekawe, dlaczego ludzie tak ją lubią, skoro są dla niej de facto pożywieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 14 Sty 2011 - 16:32

Opuszczając ostatni dom poczułaś coś dziwnego dziejącego się w okolicach twojej szyi. Sięgnęłaś ku niej dłonią i wyczułaś, że obroża popękała. Nie wiesz czy to mogło być spowodowane ostatnimi posiłkami, czy może coś innego zaczęło działać na ciebie. Uśmiechnęłaś się jednak do siebie, wkrótce bowiem mogła całkowicie popękać i uwolnić twoje ciało od swego ciężaru.
Kolejnych kilka nocy buszowałaś po wiosce, z losowych domów wybierając swoje ofiary. Początkowo nie było strachu, tylko rozpacz i przygnębienie pośród ludzi. Grzebali zmarłych, odprawiając dziwne rytuały w jednym z budynków. Ty zaś z nocy na noc stawałaś się po trochu silniejsza a obroża pękała. Im jednak dalej brnęłaś w swym zadaniu, tym zaczynało być trochę trudniej. Pojawiały się dziwne przedmioty, które blokowały ci możliwość pożywienia się na ofiarach, przez co musiałaś szukać w innym miejscu. Zjawił się nawet dziwny osobnik, którego słowa miały podobną moc i wyglądało na to, że mógł cię dostrzec.
Po piętnastu dniach obroża pękła, rozsypując się w pył w chwili gdy ucztowałaś na kolejnej ofierze. Nie było to przyjemne uczucie, bo wraz z nią poczułaś jak coś z ciebie uchodzi i znika. Zrozumiałaś też, że w zamian coś w ciebie wstąpiło i wiedziałaś doskonale co to. Miałaś już za sobą trochę mniej niż pół wioski, została ci druga połowa do pożarcia i ewentualne starcie z mnichem. Póki co jednak w nowej formie nie mógł cię rozpoznać i można było ją wypróbować przy następnej okazji.


Spoiler:
 


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Nie 16 Sty 2011 - 16:28

To było bardzo irytujące, kiedy okazało się, że niektórzy ludzie mają przedmioty blokujące jej zdolność. Jeszcze gorszy był człowiek, który potrafił to samo robić słowami, w dodatku najwyraźniej ją widział.
W końcu nadszedł dzień, kiedy obroża pękła. Było to jednak coś więcej. Pusta czuła, jak się zmienia, raczej słabnie. Dopiero po chwili zorientowała się, co się dzieje. Stała się bardziej... Ludzka. Choć czuła się słabsza fizycznie, szybko zauważyła, że jednocześnie coś zyskała. Po pierwsze miała postać ludzką. Dobrze, nie pozna się nie tylko po reiatsu, ale i po wyglądzie. Wkrótce zorientowała się też, że łatwiej jej się myśli. Przypomniała sobie, że kiedyś już czuła coś takiego, kiedy to ze zwierzęcia stała się istotą myślącą. Oczywiście teraz nie była to aż taka zmiana poziomów, ale jednak.
Przez ten czas Chiiko poznała historie wielu ludzi, sporo się o nich dowiedziała. A teraz wyglądała jak jeden z nich. Od razu zaczęła się zastanawiać, jak wytłumaczyć obecność nowej osoby w tym miejscu. I wymyśliła.
Rankiem do wioski przybyła nie widziana wcześniej przez nikogo z tutejszych dziewczyna. Skierowała się pod konkretny adres, szukając konkretnej osoby. Została jednak od razu poinformowana, że poszukiwany przez nią mężczyzna nie żyje. Jasne, że nie żyje, przecież stracił duszę parę dni temu. Nawet ładnie odegrała szok, a w każdym razie dość ładnie, żeby rozmówca dał się złapać. Bo jaka niby ma być jej reakcja na wieść o tym, że poszukiwany ojciec jest martwy? Reakcja brata do przewidzenia, zaprezentował swoją wrażliwość więcej niż raz w czasie tej “epidemii”, poczuł się zobowiązany. Tym bardziej, że bratanica została już wcześniej pozbawiona matki. Oczywiście szok musiał chwilę potrwać, toteż kiedy była oprowadzana po okolicy wydawało się, że nie do końca dociera do niej to, co się mówi. Ale to mijało w miarę ciepłych słówek wuja.
Dzień w końcu się skończył i nadeszła noc, pora łowów. Odruchowo chciała chwilę pokrążyć w okolicy, ale uświadomiła sobie, że nie bardzo wie, jak wrócić do poprzedniej postaci. Trudno, jakoś sobie poradzi, a później trochę poćwiczy. Puki co przeszła się trochę po okolicy.
Tylko przypadek sprawił, że w odpowiedniej chwili spojrzała w odpowiednią stronę by zauważyć człowieka kręcącego się koło pobliskiego lasku. Podeszła w jego stronę i ujrzała, jak ten wiesza na gałęzi mocny sznur. Pętla. Nie widziała jeszcze takiej, ale któryś człowiek wspominał, że ktoś z jego rodziny w taki sposób zakończył swoje życie. Czy może mu na to pozwolić? Inna sprawa, że wolałaby go zjeść, ale co, jeśli to sprawi, że jej zadanie automatycznie zakończy się niepowodzeniem.
Nie chodziło jej o przeszkodzenie mu w samobójstwie. Nawet poczekała, aż wejdzie na stołek, aby tylko była dość blisko, by zdążyć. Kiedy właśnie zakładał pętlę i miał przewrócić stołek, doskoczyła do niego i odebrała mu duszę na chwilę przed tym, jak sam się zabił. Tym lepiej, kto będzie podejrzewać, że na prawdę się nie powiesił? Pętla na szyi, przewrócony stołek, data zgonu nie zgadza się o parę sekund.
Idąc zastanawiała się, kto jeszcze może znajdować się poza domem. Bo jeśli w domu, to może być ciężko wejść, a jeśli nawet wejdzie, to duża szansa, że ktoś ją zobaczy. A to trzeba w miarę cicho. Przypomniała sobie służącego pewnych państwa, a właściwie pani, bo panu zdążyła już odebrać duszę. Zauważyła wtedy, że na noc udał się do stodoły i do rana nie wracał.
Teoretycznie pies powinien szczekaniem obudzić całą okolicę, ale pani domu zbyt go rozpieszczała żeby mu się chciało. Spał, po prostu. Nie było więc problemu z tym, że na terenie teoretycznie przez niego bronionym znalazła się obca osoba, ani tym bardziej z tym, że ta obca osoba weszła do stodoły.
Mieszkaniec tego miejsca nie był widać bardzo podejrzliwy, dla niego zdanie “tej ładnej dziewczyny nie powinno tu być” zawsze było fałszywe. Nie kojarzyła jeszcze lubieżnych spojrzeń i nie zdawała sobie sprawy, co może zrobić osobnik, który patrzy na nią w taki sposób.
Spoiler:
 
Pusta powiedziała sobie w myślach żeby zapamiętać taki wyraz twarzy i następnym razem się nie patyczkować, tylko ubić od razu. Dopiero po chwili zorientowała się, że prawie wyszła nie ubrawszy się z powrotem. Powinna się przyzwyczaić do chodzenia w ubraniu, w końcu trochę to potrwa.
Nie miała wielkich nadziei znaleźć na dworze jeszcze kogoś, toteż od razu zaczęła się zastanawiać, czy pamięta kogoś, kto śpi przy otwartym oknie. A, tak, był taki jeden dom, gdzie praktycznie wszyscy tak robili. Odebrała wtedy duszę przypadkowemu gościowi gospodarzy. Aż dziwne, że ów gość potrafił krzyczeć przez sen, a gospodarzy to nie obudziło. Ale jakby co to nie jej wina, już wcześniej miał koszmar, ona go właśnie uciszyła.
Ponieważ nie przyglądała się który pokój jest czyj, wybrała na chybił trafił. Świat chciał, że natrafiła na okno, w którym siedziała zapatrzona w gwiazdy dziewczyna. Była zdziwiona, ale i jakby... zainteresowana? Ruchem ręki dała jej do zrozumienia, że może wejść. Zamknęła okno, usiadły razem na łóżku. Dopytała się, czy Chiiko jest Chiiko i powiedziała, że o niej słyszała i że wie, jak jej ciężko. “Też mi ciężko, chociaż z innego powodu” – dodała ciszej, może licząc, że rozmówczyni nie usłyszy. Widać było, że to coś ją boli.
Pusta przytuliła ją delikatnie, nie będąc pewną, czy tamta nie będzie miała jej za złe. Nie zaprotestowała. Wręcz przeciwnie, wtuliła się w nią jak małe dziecko. Odsunęła się nagle, jakby się czegoś przestraszyła. Chiiko nie bardzo rozumiała. Nie miała tam już przecież ust, czego tu się bać?
Spoiler:
 
Do końca spotkania udało jej się uniknąć pocałunku w usta. Nie chciała tego. Nie potrafiła tego uzasadnić, ale bała się odbierać duszę tej drugiej, czuła, że to by ją zabolało. Minęło sporo czasu zanim w końcu zebrała się w sobie by wstać i wyjść. Koleżanka zatrzymała ją.
Ten wyraz twarzy kiedy prosiła, by nie odchodziła... Przytuliwszy ją jeszcze raz obiecała, że wróci. Nie chciała myśleć o tym, że koniec końców będzie musiała i ją pochłonąć. Czyżby coś do niej czuła? Wcześniej kiedy było jej szkoda, że kogoś zjadła to tylko dlatego, że było jej przyjemnie, kiedy by się to skończyło i tak by to zrobiła. Teraz... jakby chodziło o coś więcej?
Wracała do domu, nie myśląc o tym, że może zjeść tej nocy jeszcze jedną osobę. Najwyraźniej nie musiała. Po drodze i tak ktoś się nią zainteresował. Był to mężczyzna, raczej niemłody. Nie byłoby w nim nic szczególnego gdyby nie ten rzadko czuty przez Pustą zapach. Charakterystyczny, odurzający. Chciała go minąć, ale się jej uczepił. Kiedy w końcu na niego spojrzała rozpoznała lubieżny wyraz twarzy. Zmarszczyła brwi. Nie lubiła tego zapachu, gdy zbyt długo przebywało się w pobliżu czegoś, co go miało, później bolała głowa. Chwyciła go za szyję, moment i puściła już martwego. Butelka, którą wcześniej trzymał, wypadła mu z ręki i rozbiła się na ziemi. I dobrze.
Wróciła do “domu” jeszcze na dość długo przed świtem. Zamknęła okno. Padła na łóżko. Na chwilę pogrążyła się w marzeniach. Gdyby tak nie była Pustą, tylko człowiekiem. Albo jeśli już Pustą, to taką inną, która nie musi żywić się ludźmi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Nie 16 Sty 2011 - 17:06

Nie musieć pożywiać się duszami ludzi. Jak to prosto powiedzieć, a jakże sprzeczne z instynktem. Zwłaszcza gdy czułaś tą radość i przyjemność z wypełniającej cię energii, którą pochłaniałaś. A wraz energią siłę, którą zyskiwałaś. Tego nie można było od tak porzucić, jeśli to było w ogóle możliwe.
Kolejne dni i kolejne zebrane dusze. Lecz z tym było coraz trudniej. O ile w swojej ludzkiej postaci nie miałaś jeszcze zbyt dużych problemów, to jako pusta nie byłaś już w stanie nigdzie wejść. Domy tych, którzy jeszcze żyli były chronione przez przedmioty, amulety jak to określiła ta dziewczyna. Im więcej czasu mijało tym rzadziej udawało ci się kogoś pożreć. Ludzie tłoczyli się do siebie, przebywali w większych grupach w jednym miejscu. Ty, jako "dziecko" zmarłego również byłaś zabierana z nimi, by mogli cię chronić przed złem.
W końcu zaś musiało do tego dojść. Przez tydzień nie byłaś w stanie na nikim się pożywić, nie było samotnych osób, a atakowanie grupek było ryzykowne. Do tego mnich powiedział, że jego sposoby skutkują i skutecznie przeciwstawiają się złym duchom, oraz ma zamiar wytropić je i odesłać. To nie wróżyło nic dobrego. Zwłaszcza gdy zrozumiałaś i wyczułaś, że to właśnie on posiada tutaj najsilniejszą duszę, najbardziej smakowitą. W drugiej kolejności posiadała taką dziewczyna z tamtej nocy.
Minęły dwa miesiące, odkąd zaczęłaś polować w tej wiosce, a ze wszystkich mieszkańców pozostało żywych dwadzieścia parę osób. Poruszali się w grupkach od trzech do pięciu osób. Spali grupowo w pokojach, nie zapuszczali się daleko w las.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pon 17 Sty 2011 - 19:28

Źle się dzieje w wiosce tej! Coraz trudniej polować, pojawia się coraz więcej środków ostrożności, wszystkie przeciw niej. Amulety uniemożliwiały polowanie jako Pusta, grupowanie zaś sprawiało, że jako człowiek ryzykowało. Przez jakiś czas nie miała okazji nic zjeść, ale to tylko ją ośmieliło. Ryzyko? Trudno, ma paść z głodu tylko dlatego, że bała się zaryzykować? W najgorszym razie misja się nie powiedzie.
Jako człowiek “bała się” trochę mniej, w końcu “złe moce” dawały im spokój przez ostatnie parę dni. Mimo wszystko jednak należała do grupy tych bardziej się obawiających. Niektórzy po prostu ślepo wierzyli w to, że metody mnicha są niezawodne i nikt już nie zginie.
Nawet nie było co marzyć o tym, że znajdzie kogoś samego, teraz wszyscy trzymali się w grupach. Ale miała pewien malutki plan, nie rozwiązywał co prawda problemu, ale pozwalał przetrwać na jakiś czas.
Był już wieczór, niektórzy już wrócili do domu, ale byli i tacy, którzy dopiero wracali. Wszyscy chodzili grupkami liczącymi sobie od trzech do pięciu osób, ona również. Wystarczyło jednak, by któraś taka grupka oddaliła się od innych na tyle, by na chwilę zniknęła im z oczu i... Chiiko bezwładnie osunęła się na ziemię. Spokojnie, żyje, ale “zemdlała”, a w każdym razie tak miała pomyśleć pozostała czwórka. Przypadek, że zostało akurat tyle osób? Raczej kolejny element planu. Jedna z tych osób pobiegła po mnicha. Dobrze wiedziała, że tak zrobi, ten chłopak za mocno wierzył, by wszystkiego nie kojarzył z działaniem ciemnych mocy i za bardzo ufał, że mnich zawsze na to coś poradzi. Któreś z pozostałej trójki pochyliło się nad nią, dokładnie tak, jak chciała.
Nie było widać, że pochylający się nad nią, który przyłożył głowę do jej klatki piersiowej, nie znając innej metody badania pulsu, już nie żył. A była szybka, więc dotknięcie nóg pozostałej dwójki, nie sprawiło jej żadnego problemu. Uczucie przechodzącej przez jej ciało energii było tym lepsze, że tak dawno tego nie czuła.
Przybiegli inni. Szybko zorientowano się, że z tej czwórki ona jedna żyje, ale o to właśnie chodziło. Zemdlała i miała ku temu powody, ostatnio trudno było nie zauważyć, jak była osłabiona, z nerwów, z braku apetytu. Nie była też pierwszą osobą, której zdarzyło się zasłabnąć. Wszystko pasowało. Ciemne moce są sprytne i wyczaiły okazję, kiedy trójka ludzi jest zwrócona w jedną stronę, nieostrożna, a czwarta nieprzytomna. Zresztą to też nie był pierwszy ani nie drugi raz, kiedy nie wykorzystały sytuację.
Mnicholub początkowo był święcie przekonany, że to złe moce pozbawiły Chiiko przytomności właśnie po to, by móc zabić tamtą trójkę, ale ta wersja nie była bardzo popularna. Dziewczyna nie czuła się dobrze, a w każdym razie wszystko na to wskazywało. W nocy miała straszny koszmar, a następnego dnia jedzenie nie przechodziło jej przez gardło. Robiło jej się słabo kiedy w pomieszczeniu przebywało dużo osób, miała duszności. Opiekowało się nią parę osób, ale ciężki to był kawałek chleba, kiedy zdarzały jej się napady kaszlu, również w nocy. Nic dziwnego, że w końcu gdzieś pod wieczór wszyscy padli zmożeni snem.
Plan działał, tym bardziej, że widać dobrze dobrała tych, którzy zostali. Któraś z osób, które się nią opiekowały miała nawet odruch głośnego myślenia i mówienia to teoretycznie śpiących lub przeprzytomnych. Jakże przydatne, inaczej nie wiedziałaby, że choć mniej, ale jednak choruje jeszcze ktoś inny. A ponieważ również miał troskliwych opiekunów, to okno było uchylone, coby było łatwiej oddychać. Wystarczyło poczekać aż pacjent znowu zacznie krzyczeć przez sen. Dobrze wiedziała, że to działa jak magnes, wszyscy tłoczą się przy łóżku. Zastanawiała się czasem, czy ludzie jeszcze nie zauważyli, że trzy osoby świadome plus jedna śpiąca nadal nie są bezpieczne...
Zrobiła to cicho. Wskoczyła, zabiła zanim ktoś zdążył choćby krzyknąć i wszystko ładnie, pięknie. Na szczęście zdążyła z powrotem wyjść przez okno zanim kolejna osoba powróciła z zupą. A teraz szybki powrót do własnego łóżka, w końcu gra chorą. Zdążyła nawet kogoś obudzić tym, że znowu ma koszmar. Jak to w takich sytuacjach bywa, jej opiekunom wydawało się, że zamknęli oczy tylko na chwilę.
Chiiko była świadoma tego, że bliższe spotkanie z mnichem zbliża się wielkimi krokami. W końcu on tu jest i jej szuka, kiedyś ją znajdzie, czy teraz, czy za tydzień, czy kiedy z wioski zostanie tylko on i ona. Nie spieszyła się jednak, bo i po co. Dopóki mnich tu jest ludzie są spokojniejsi, kiedy zniknie pewnie wpadną w panikę, kto wie, czy nie będą próbowali uciekać. Lepiej poczekać, może kiedy będzie ich mniej, tylu, żeby dało się upilnować i zjeść przez dwie czy trzy noce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Wto 18 Sty 2011 - 10:32

Drzwi odsunęły się z nagłym trzaskiem. Za nimi stał mnich i kilkoro ludzi, choć ci ostatni trzymali dystans, uzbrojeni w widły, siekierki i pałki. Nie minęła nawet godzina od twego ostatniego ataku. Wyglądało na to, że on już wie. Głosy wieśniaków za nim, mówiące - "To ona. Demon." - stanowiły jasne wyjaśnienie. Nie było już innego wyjścia, zerwałaś się odruchowo z posłania, spoglądając na świeżo przybyłych i tych, co byli w pokoju. Tuzin ocalałych, ostatnie dusze.
Mnich zaczął recytować jakieś słowa, a ty zaczęłaś po chwili odczuwać to gdzieś w głębi siebie. Nie było to silne, ale powoli, bardzo powoli się zwiększało. Wymuszenie powrotu tam skąd pochodziłaś. Mieszkańcy zbliżali się w twoim kierunku, unosząc broń do ataku.


[Na chwilę obecną po zjedzonych duszach masz +1 do all statystyk na okres tygodnia.]


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Wto 18 Sty 2011 - 11:43

No na prawdę, nie można grzeczniej? Jeśli już odkryli, kim jest, to mogli chociaż jakiejś herbatki zrobić i grzecznie wytłumaczyć, że nie jest to po ich myśli by zostali przez nią zjedzeni. Oczywiście dla nich efekt byłby pewnie taki sam, ale atmosfera inna. Ciekawe, skąd niby wiedzieli, że to ona?
Cóż jej pozostało? Skoro już wiedzieli, nie było potrzeby już się ukrywać. Nie porzucała jednak ludzkiej formy, przynajmniej na razie. Po pierwsze wydawało jej się, że jako Pusta jest podatniejsza na moce mnicha, a po drugie... Będzie bardziej widowiskowo.
Kiedy tylko mnich zaczął recytować te swoje formułki, podniosła poziom reiatsu, pierwszy raz od dawna. Może było ich troszkę i mieli widły, pałki i innego rodzaju prostą broń, ale hej, była Pustą. Plan był śmiesznie prosty, wręcz prymitywny. Zwiększyć szybkość i zręczność za pomocą energii i po prostu wbiec w grupę napastników. Prędkość miała uniemożliwić im jej zatrzymanie, a zwinność zmniejszyć szansę na ewentualne trafienie, choć to i tak prości ludzie, nie powinno być trudno, oraz pomóc szybko zmienić kierunek poruszania się.
Plan był następujący: dobiec, chwycić mnicha za fraki, przerzucić przez pokój, starając się w miarę możliwości trafić w okno, zawrócić, wziąć go i razem z nim wyskoczyć przez okno. Nie powinno być problemu, w końcu, jak u tego drugiego chorego, okno było uchylone, a więc otwarte, czyli powinno się otworzyć pod wpływem uderzenia o nie mnichem.
Reszta ludzi była dla niej w tym momencie nieistotna. Mogli sobie wymachiwać tymi swoimi pałkami, które można złamać jedną ręką, i co z tego? Mnich zaś był pewnym zagrożeniem, wymuszał powrót. Naturalnie przez całą akcję z braniem mnicha, puszczaniem, znowu braniem i tak dalej, Chiiko będzie się starała wysysać z niego reiatsu, bo w końcu czas to pieniądz, a pieniądz to żarełko.
Gdyby wieśniacy byli bardzo przeszkadzajkowi ze swoimi przerośniętymi widelcami i takimi tam, to Pusta chwyci je w nieostrym miejscu i odepchnie w stronę właścicieli. Zabić ich to nie zabije, bardzo dobrze zresztą, ale ograniczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Wto 18 Sty 2011 - 12:05



Runęłaś naprzód [-20PR] wbiegając między ich i rozpraszając ich na boki. Ci lepiej reagujący zdołali jeszcze nawet wyprowadzić cios, choć były to raczej draśnięcia [-7HP] niż poważne rany. Chwyciłaś mnicha w chwili gdy ten wyciągnął przed siebie dłoń, kierując ją wnętrzem w twoją stroję. Obróciłaś go rzucając w kierunku okna i w tym samym momencie poczułaś falę energii, która uderzyła cię [-26HP] w piersi i odrzuciła w przeciwną stronę. Uderzyłaś w jakiegoś wieśniaka ręką przelatując obok niego a sama przebiłaś się przez cienką ściankę i wylądowałaś na kolejnej w korytarzu. Gwałtownie też podskoczyła w tobie w chwili uderzenia siła odegnania. Tego nie przewidziałaś, było źle. Mnich przeleciał na dwór przez okno, wybijając je po drodze. W twoim kierunku biegli wieśniacy z wściekłością.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Wto 18 Sty 2011 - 12:47

Chiiko zmarszczyła brwi. Najwyraźniej ta fala zwiększa siłę odegnania, trzeba na nią uważać. Ale co tam, ona też ma swoją falę. Pytanie tylko, co mocniejsze, jakaś tania sztuczka czy cero. Nie powinna uderzać centralnie w któregoś w ludzi, bo może to złamałoby zasady, ale nie musi.
Uniosła rękę w bok, ładując w niej takiej sobie siły cero, aby na tyle silne, by rozwalić ścianę. Chodziło jej tylko o to, by wydostać się w końcu z budynku, bo było tu raczej mało przestrzeni do walki, w dodatku niepotrzebnie kręcili się tu ci wieśniacy. Siła uderzenia powinna ich jeśli nie zatrzymać, to przynajmniej przestraszyć. W końcu kiedy niszczy się ścianę to jakiś wstrząs jest, a ludzie zawsze są tacy wrażliwi.
Pusta jednocześnie przygotowała się do kontynuacji walki z mnichem. Korzystając ze zranionej, a właściwie draśniętej, już ręki, bo odruch mówił właśnie, że lepiej nawet stracić rękę, niż życie, utworzyła na niej krwawe ostrze. Może było słabsze, niż kiedyś, ale chyba nadal może się przydać. Pierwszą rzeczą, jaką chciała zrobić po wyjściu z budynku było oczywiście upewnienie się, że mnicha nie ma tuż obok. Wątpiła, w końcu wypadł spory kawałek dalej, ale jakaś szansa pewnie była. A gdyby był i to blisko, to ciąć go ostrzem. Co jeśli daleko? Zbliżyć się, a jakże, nawet inwestując w prędkość reiatsu. Starać się tym razem nie złapać na ten tani chwyt z falą uderzeniową. W ręce ładowała też słabe cero, mające w razie potrzeby wyzerować atak mnicha, a jeśli starczy energii to i zadać mu pewne rany.
Jednocześnie “demonica” kombinowała, czy sily odegnania nie można jakoś zmniejszyć, na przykład podnosząc poziom wydzielanej energii czy układając ją w konkretny sposób. W końcu to było znacznie gorsze, niż powierzchowne rany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Sro 19 Sty 2011 - 13:56

Wieśniacy rzucili się twoim śladem, jednak stanęli jak wryci widząc nagłą eksplozję. Jeden tylko odważył się zamachnąć w twoją stronę widłami, chybiając jednak gdy rzuciłaś się ku wyjściu. Na dworze nie widziałaś mnicha, może dlatego, że by za rogiem budynku przy innej ścianie niż ty. Ruszyłaś biegiem w tamtą stronę [-15PR] i skokiem znalazłaś się po drugiej stronie. Mnich jednak był chyba na to przygotowany. W twoją stronę wyciągnięta dłoń i uderzenie energii [-20PŻ], które wytrąciło cię z równowagi i twoje cero [-30PR] tylko zadrasnęło bok przeciwnika. Mnich chwycił się za krwawiący bok, drugą za wiszący mu z nadgarstka długi przedmiot o drobnych ogniwach. Uniósł go w górę coś mówiąc.


[-90PR, tymczasowe - 9 do Kontroli Reiatsu. Gdy spadnie do 2 wracasz do domciu]


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Sro 19 Sty 2011 - 16:46

Bardzo nie podobały jej się sztuczki mniszka paskudnego. Nie dość, że czuła, że jak za dużo oberwie to będzie musiała wracać do Hueco Mundo to jeszcze była jakaś taka rozstrojona, trudniej jej było kontrolować reiatsu.
Chiiko łapiąc równowagę odskoczyła kawałek. Co prawda specjalizowała się w walce w zwarciu, ale przeciwnik raczej to utrudniał. I co robiły te korale? Może służą właśnie walce dystansowej? Nie ważne, trzeba je po prostu usunąć, najlepiej razem z ręką. Załadowała więc kolejny pocisk energii, tym razem silniejszy, choć nie o tak dużym polu rażenia, jak by to wynikało z włożonego reiatsu, a to po to, by zadało porządne rany.
W razie, gdyby korale rzeczywiście były bronią dystansową, Pusta będzie próbowała jakoś im umknąć, pewnie w bok. Niezależnie jednak od tego, czym się okażą być, w pewnym momencie Pusta spróbuje zbliżyć się do przeciwnika, nie na mały, raczej średni dystans. Z jednej strony jego fala, jak jej się wydawało, krókodystansowa, nie powinna mieć prawa działania, a jej samej będzie łatwiej wycelować, przeciwnikowi zaś trudniej zrobić unik.
Gdyby przeciwnik uskoczył, miała jeszcze jeden mały pomysł. Mianowicie wówczas doskoczy do niego i, korzystając z tego, że właśnie wykonuje on unik, postara się podciąć mu nogi. Przy tym jednak sama opadnie dość nisko, uginając jedną nogę, drugą zaś w ogóle nie dotykając gruntu. Jeśli będzie próbował ją uderzyć tą swoją falą, to proszę bardzo, ale wtedy walnie w ziemię. Z kolei jeżeli uniknie tego zagrania, użyje rozpędu uzyskanego przed chwilą do kopnięcia go w tors.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Czw 20 Sty 2011 - 10:54

Mnich, trzymając się za bok uniósł drugą dłoń przed sobą, trzymając ją prostopadle do swego ciała. Zwisał z niej sznur korali, słyszałaś słowa jakie wypowiadał, choć nie rozumiałaś ich znaczenia to jednak czułaś, że to coś złego dla ciebie. Załadowane cero [-70PR] pomknęło w jego kierunku. Wszystko wydawało się szybko skończyć, gdyby nie jeden element. Nagle bowiem pojawiła się druga postać, która wyciągnęła przed siebie ręce, trzymając w nich jakiś przedmiot. Cero uderzyło weń i nastąpiła eksplozja, posyłająca ów osobę do tyłu. Gdy dym się rozwiał ujrzałaś dziewczynę z tamtego wieczoru, leżącą u stóp mnicha w resztkach ubrania, więcej odkrywających niż zasłaniających. Ruszyłaś na niego a raczej miałaś zamiary, gdy ujrzałaś, jak jego aura nagle się powiększa znacząco, gdy spojrzał na leżącą. A potem skończył recytować inkantację i spojrzał na ciebie dziwnymi oczami z uśmiechem na ustach.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Czw 20 Sty 2011 - 11:58

Szok. Ktoś wyskoczył na drogę ceru, w ostatniej chwili zasłaniając mnicha. Musiała też mieć jakiś amulet czy coś takiego, bo taki promień powinien wyrywać mięso z ciała, a zaledwie...
Podwójny szok. To przecież ona. Skąd się tu wzięła? Co najlepszego zrobiła? Czy w ogóle żyła? Dlaczego tak się stało? Palce Pustej napięły się w geście gniewu. Potrafiła naśladować odpowiednik ludzi, ale to wyuczone, odruch pozostał taki sam. Już miała się na niego rzucić, kiedy zobaczyła i poczuła, jak coś się zmienia. Skończył recytować, patrzył teraz na nią jakoś tak dziwnie. Uśmiechał się.
Jak on śmiał? Jego towarzyszka, bo najwyraźniej nią była, właśnie leżała u jego stóp, być może martwa, a w każdym razie na pewno co najmniej osłabiona, a on się uśmiechał? Wystarczył ten pojedynczy impuls by pomagając sobie częścią coraz mniejszej energii popędziła w stronę przeciwnika, szybkim ruchem ostrza tnąc drugą rękę by stworzyć drugą broń. Nie obchodziła ją jego zdolność, nie miała planu. Na wyciągniętą dłoń, która miałaby uderzyć kolejną falą energii pewnie zareagowałaby po prostu cięciem ręki mnicha, w miarę możliwości odsuwając się od toru uderzenia.
Na atak właściwie też szczególnego planu brak. Pewnie pchnięcia wyprowadzone na kończyny po czym uchwycenie ich najmocniej, jak może. Właściwie to może nie jest to taki znowu głupi pomysł, no bo w sumie co lepszego, znowu wystrzelić cero i znowu się przeliczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 21 Sty 2011 - 16:47

Zaatakowałaś, podobnie jak on. Dwie przeciwstawne sobie siły, dobro i zło niczym w mitycznym konflikcie. A potem było zderzenie i koniec. Postąpiłaś parę kroków w przód, brocząc krwią [-70 PŻ i PR, -7 Kontroli], zostawiając ślady na ziemi. Twój przeciwnik stał triumfalnie, wyprostowany, spoglądając na ciebie. Po chwili jednak runął na twarz, zaś jego aura zniknęła. Czułaś się wycieńczona, na granicy wytrzymałości. Przynajmniej jednak pozbyłaś się największego zagrożenia. Wątpiłaś, abyś zdołała odeprzeć drugi taki atak. Jedyne, czego teraz pragnęłaś, to pożywić się na pozostałych duszach, odzyskać utraconą siłę. Jeść.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Pią 21 Sty 2011 - 20:15

Pustej trochę ciężko było zrobić te parę kroków, ale i stanie nie należało do rzeczy przyjemnych. Nic dziwnego, przy każdym ruchu bolało, mniej czy bardziej, choć zwykle raczej to drugie. Początkowo była zszokowana tym, że jej przeciwnik nadal stał, ale to widać tylko złudzenie, bo zaraz padł, a aura wokół niego zniknęła. Nawet, jeśli nadal żył i to podstęp, to musiałby ją odbudować, co trochę by mu zajęło.
Czuła głód, mimo, że trochę inaczej, niż kiedyś, to zdążyła się już przestawić na identyfikowanie jako głodu bólu nieco niżej położonej części tułowia. Czuła też, że mnich teraz właśnie jest ofiarą, a jeśli tego nie wykorzysta, może przestać nią być. Z trudem pochyliła się nad nim, w pewnym momencie sycząc z bólu kiedy przy okazji naderwała którąś z większych ran czy może większego ich skupisk. Uniosła głowę byłego przeciwnika i przyssała się do niej mocno, pochłaniając energię, której tak potrzebowała. Jedyną rzeczą, która mogłoby ewentualnie przerwać jej posiłek, był atak ludzi, ale byłoby to z ich strony bardzo nierozsądne biorąc pod uwagę, co zrobiła ich "wybawcy". A nawet, gdyby, to nawet teraz nie czuła z ich strony szczególnego zagrożenia.
Dopiero po chwili zastanowiła się nad tym, czy pożarcie duszy mnicha nie jest czasem złamaniem reguł. Trzy na jeden atak czy trzy na dobę? Jeśli to drugie, to mogła mieć kłopoty, bo co prawda chwilowo wyleciało jej z głowy, ile osób liczył jej ostatni posiłek, ale możliwe, że trzy. Trudno, już się działo, zresztą i tak nie może po prostu zostawić gościa przy życiu, bo znowu będzie kłopotliwy. Może uda się jakoś wytłumaczyć przed Panem. No bo to bądź co bądź trochę niezręcznie powiedzieć, że złamała polecenie bo była głodna, ranna i cokolwiek podmęczona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Nie 23 Sty 2011 - 14:13

Głód był większy niż się mogło wydawać. Nie kontrolowałaś siebie do końca. Nim minęła dłuższa chwila stałaś pośród pustych ciał, pożarłszy ich dusze. Zadanie zostało wypełnione, nie przeżył nikt a ty czułaś się trochę lepiej. Wioska była opustoszała, nie miałaś tutaj już nic do roboty.
Gdzieś w okolicy pojawiło się źródło energii duchowej. Sporej i jakże przypominającej tą, która należała do twego niegdyś przeciwnika z mieczem. Zatem był wybór, walczyć czy wracać.


[PŻ na poziomie 86, PR na poziomie 175, Kontrola na poziomie 7]


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiiko




Mistrz Gry : Takagi Niizuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
380/380  (380/380)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Nie 23 Sty 2011 - 14:26

Chiiko nie spodziewała się, że będzie aż tak głodna, wręcz straciła nad sobą panowanie. Ale jak to dusze ludzkie, bardzo pożywne to one nie są. Nadal dużo jej brakowało do pełni sił, ale było przynajmniej trochę lepiej.
Ciekawe. Dawno nie czuła tego rodzaju energii. Kiedyś walczyła z takim jednym, po którym miała Pamiątkę, która zresztą już dawno się zmyła. Ta energia była jednak raczej spora, nie to, co tamta. W pierwszej chwili stwierdziła, że lepiej wracać, bo nie jest w najlepszym stanie na walkę. Następnie: może zostać, a nóż uda jej się coś ugrać za pomocą ludzkiej formy. Ale nie, po pierwsze podejrzane, że została jedna osoba, w dodatku ranna, a po drugie jeśli gościa nie ubije to inni się dowiedzą jak wygląda i będą kłopoty z dalszymi polowaniami w przyszłości.
Lepiej wracać. Pusta uniosła rękę i dotknęła powietrza obok, tworząc czarny portal. Momentalnie zmieniając swoją postać wkroczyła weń, pozostawiając wioskę za sobą. Było całkiem miło, ale lepiej, żeby jej tu nikt nie znalazł. Może kiedyś wróci sprawdzić, czy to miejsce ktoś zasiedlił. I jak wytłumaczył to "zjawisko".
Szkoda jej było trochę, wiadomo, kogo. Ale powiedziała sobie, że nie powinna za bardzo przywiązywać się do ludzi. Oni nigdy cię nie zrozumieją, patrzą tylko na to, że żywisz się ich pobratymcami. Ale jak sami próbują ci zrobić coś złego to wszystko jest w porządku. Ludzie to dziwna rasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Sro 26 Sty 2011 - 10:14



Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznana Wioska   Today at 12:29

Powrót do góry Go down
 
Nieznana Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Tereny Zabudowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog