IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 10 Lip 2010 - 14:21

Dziewczyna nie umiała się uspokoić, na zmianę była smutna, przerażona i wściekła, i chyba sama nie wiedziała które uczucie przeważa. Mijał czas, dziewczyna nawet nie dostrzegła obojętności ludzi, była zbyt zajęta nad użalaniem się nad sobą na raz oraz próbą wyparcia tego i myślenia o czymś innym. Trudno było jej oddychać, nie umiała za to przestać płakać.
Dopiero nadciągające syreny stróżów prawa wyrwały dziewczynę z prób ucieczki do własnego bezpiecznego świata. Ma powiedzieć policji coś na temat tej tajemniczej postaci czy nie? Co ma zrobić? Trudno jej było myśleć kiedy była tak roztrzęsiona, trudno... Do głowy dziewczyny dotarła sylwetka białogłowego, powiedział by pewnie teraz: "Głupia żałosna kobieta... Nawet nie umiesz poradzić sobie sama". Tak będzie musiała poradzić sobie sama, da sobie radę. Musi. Wewnątrz była zdeterminowana, z zewnątrz jej ciało nie umiało się opanować, płakała, trzęsła się.
W końcu przyjechała policja, przyjechała też karetka, kiedy brali Megu jęknęła głośno i wyciągnęła ku niej dłoń, później się skuliła. Na policjantów zerknęła przelotnie, zainteresowali ją, jednak nie na tyle aby przerwać myślenie.
Jeden z nich podszedł, coś powiedział... Shizu nie miała pojęcia co zrobić, co powiedzieć, przytaknęła mu lekko po czym to wyjęknęła cicho - słucham - Nie była już w stanie głośniej móic, była zmęczona, gardło ją bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 10 Lip 2010 - 15:15

Komisarz, z pewnym zniesmaczeniem, które jakimś cudem i tak wypłynęło zza ciemnych luster okularów, zlustrował zakrwawione dłonie Shizu. Sięgnął do jednej z kieszeń swojej hawajskiej koszuli i wyjął z niej opakowanie chustek antybakteryjnych. Podał dziewczynie, by wyrwała parę listków.
- Proszę... Niech się Pani doprowadzi do porządku. Póki co, wygląda Pani jak sprawczyni, he he! - szybko zdał sobie sprawę z nieudanego żartu i chrząknął, tak jakby zmieniając natężenie swojego tonu, zmieniał osobowość z kiepskiego żartownisia w poważnego śledczego. - Hmmhmm... Musi mieć Pani nerwy ze stali. - oznajmił zupełnie innym już głosem. - ...By w chwili po śmierci osoby, którą Pani zna, rozmawiać przez komórkę. Czy można wiedzieć, co było tak ważnego, by w sytuacji zagrażającej Pani życiu, musiała Pani odebrać telefon? Według zeznań świadków, trwało to ok. minuty. Nie bała się Pani o własne życie? - dziewczyna była niemal pewna, że schowane za okularami oczy, uważnie ją analizowały. Zbędna gestykulacja, nadmierny ruch gałek ocznych, załamywanie się intonacji i zbytnie przedłużanie zdań. Miała wrażenie, że jest przypięta do wykrywacza kłamstw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 10 Lip 2010 - 23:50

Dziewczyna nie zwracała uwagi na zniesmaczanie policjanta, przez moment nie reagowała na chusteczki, później próbowała drżącymi dłońmi wyjąc ze dwie i przetrzeć sobie dłonie. Źle się czuła z krwią na rękach, czuła że to jej wina.... W jakiś sposób to musiała być jej wina. Oczywiście przez te przemyślenia zaczęła płakać tylko bardziej.
Żart tajniaka był bardzo nie na miejscu, dziewczyna uniosła na niego wzrok, nic jednak nie powiedziała, mówić za to mógł płacz i szlochanie. Wtedy zadał to pytanie, był to chyba głupi moment w momencie w którym dziewczyna przezywała szok i załamanie - Czemu Megu? - Jęknęła początkowo do policjanta, głos miała raczej cichy i słaby - Czemu moja mama i mój dziadek? Czemu ja przynoszę takiego pecha? Lepiej by było jak bym umarła... - Zasadniczo nie była to odpowiedź na pytanie. Po pierwsze musiała dać sobie trochę czasu aby coś wymielić, po drugie była faktycznie roztrzęsiona i po jej głowie przepełzła już taka myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 11 Lip 2010 - 17:13

Komisarz uważnie przyglądał się Shizu. Przynajmniej kierunek, w które zwrócone były ciemne szkła okularów, na to wskazywały. Głęboko westchnął, po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Podsunął pod nos dziewczynie. Zaleciało mieszanką nikotyny i paru innych ziół.
- Papierosa?...- później sam wziął jednego. Zapalił. Wziął głęboki oddech wdychając szkodliwy dym papierosowy, prosto do swoich płuc. Od razu widać było, że to doświadczony palacz. Dosyć nonszalanckim gestem strzepnął popiół. - Proszę się uspokoić... Muszę to niestety zrobić teraz. Jutro może zapomnieć Pani wiele ważnych dla sprawy szczegółów... lub niektóre pozmieniać. Ponawiam pytanie... Czym był ten ważny telefon, by odebrać go nie przejmując się faktem, że znajduje się Pani wprost na linii ognia? To dosyć nierozważne... Rzekłbym nawet, iż to skrajnie nierozważne. Nie bała się Pani? - z jego ust, po raz kolejny, wyleciał szary kłąb dymu. Gorące i ciężkie powietrze, zdawało się unicestwiać go w szybszym niż zwykle tempie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 12 Lip 2010 - 0:37

Otworzyła szerzej oczy kiedy paczka papierosów wylądowała przed jej twarzą,kojarzyła ten zapach... Dziadek kiedyś nieźle jej przyłoił z laski kiedy próbowała popalać. Głupie wspomnienie z dawnych lat... Teraz już nie było dziadka, teraz trzeba było myśleć co zrobić, co powiedzieć. Drżąca dłonią sięgnęła po papierosa, sama nie wiedziała czemu, chciała go teraz wypalić. Chciała chyba przez chociażby krótki moment zając się czymś innym, nie wsadziła go jeszcze do ust. W umyślnie właśnie zmuszała się do pracy, musiała wymyślić jakąś wymówkę, bo jeśli nie to białowłosy...
Przed oczami stanęły jej sceny z dzieciństwa, ich rozmowy, te jego "Głupia idiotka, nie dość że brzydka to głupia" albo chociażby "Jeśli dasz się im gnębić i przezywać kretynko to dalej będą to robić! Debilka". Nie mogła dopuścić żeby mu się coś stało, to znaczyło że musi coś nazmyślać - Nie bałam się bo żaden strzał już nie padł kiedy próbowałam udzielić jej pomocy... Dzwonił znajomy , chce żebym mu coś oddała - Oczywiście ani na chwile nie przestała płakać. Starała się skłamać jak najlepiej potrafiła, była spięta jednak kto nie byłby w takiej sytuacji... Wsadziła papieros do ust swoją drżącą dłonią dopiero teraz analizując jak to wyglądało. Ta osoba widziała co się dzieje, dźwięki wskazywały na to ze może być blisko... Może dalej nie opuścił tego miejsca i obserwuje ? Będzie musiała sie bardzo pilnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 21 Lip 2010 - 19:09

Delikatna bibuła papierosa, dawała dziwne uczucie ukojenia. Papieros jeszcze przez jakiś czas, wykonywał dzikie piruety pomiędzy rozbieganymi palcami Shizu, zanim trafił do ust. Niewielki płomyk zapalniczki, zainicjował proces nikotynowego masochizmu. Dziewczyna zaciągnęła się. Szkodliwa substancja pomknęła prosto przez jej jamę ustną, do krwi. Na moment świat obrócił się o 360 stopni, zaczęła się krztusić. Nie dało się raczej ukryć, że jest laikiem w tych sprawach. Kolejne próby były jednak bardziej udane. Co dziwne, stres malał. Jej ciało przestawało drżeć. Magia nikotyny powodowała, że z każdym kolejnym wydechem, z dymem odlatywały jej zmartwienia. Nawet żar słońca nie był już taki utrapieniem.
- Podsumujmy... - westchnął komisarz. - Padł strzał... Próbowała Pani udzielić pomocy... Hm... Nie trwało to pewnie dużej niż 2 minuty, nim zadzwonił telefon, czy tak? Odebrała Pani, bo znajomy chce coś odzyskać. Nie miała Pani jednak pewności, że napastnik zniknął, prawda? Albo, że nie strzeli po raz drugi? Nie musiał w końcu oddawać strzałów jeden po drugim... Jest Pani pewna, że to znajomy dzwonił? A może ktoś inny?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 21 Lip 2010 - 20:24

Mimo nieprzyjemności związanych z brakiem umiejętności przy paleniu dziewczyna poczuła się dobrze. A to całkiem niezdrowe, może to być zalążek paskudnego nałogu. Tak czy owak nie było to w tej chwili ważne. Uspokoiła się, doszło do niej że działa przeciw swoim wszelakim przekonaniom. Nie myślała że do tego dojdzie, nie myślała że będzie do tego zdolna. Później jednak będzie za to na siebie przeklinać, teraz trzeba bronić kogoś ważnego dla siebie.
Przytakiwała komisarzowi, kiedy zaś skończył mówić odezwała się już nieco spokojniej (już na pewno nie była w stanie histerii) - Jeśli chciał by mnie zabić zapewne by zdążył - Tak zresztą też uważała. Nie rozumiała tego co się stało, ale była pewna że gdyby ten osobnik chciał jej śmierci to by nie żyła - Jestem Pewna - Pewna byłą tego o czym myślała przed chwilą, oj tak. Tylko co teraz? Co ona ma do cholery zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Czw 22 Lip 2010 - 17:40

Wargi komisarza przez cały czas tworzyły poziomą kreskę, z której nijak szło wyczytać choćby najmniejszy zarys emocji. Szkła okularów zaś, skrzętnie zakrywały wyraz oczu, który natychmiast zdradziłby dziewczynie, czy śledczy przejrzał przez jej kłamstwa. Z papierosa palacza, został już zaledwie pomarańczowy filtr oraz ostatek tlącej się, białej bibuły. Obrócił głową wyraźnie czegoś szukając (być może kosza?). Najwyraźniej nie znalazł, bo wypuścił z rąk niedopałek, który już po chwili zakończył swój żywot pod podeszwą jego buta.
- Rozumiem. Jest Pani pewna... - przytaknął obserwując Shizu. - Skoro porywacz nie wystrzelił po raz drugi w pierwszej minucie, to musiało już go tu nie być, prawda? - w tonie nie było żadnej drwiny. Właściwie, zero emocji. Wyglądało to, jakby po prostu stwierdził fakt. - Ta torebka... Nie pasuje do Pani ubioru. Zakładam, że nie należy do Pani? - te pytanie także nie zabrzmiało jak przypuszczenie. Bardziej, jak kolejny fakt. Lecz, rzeczywiście. Strój młodej Ookami zupełnie nie zgrywał się ze skórzaną torebką Megu. - Tak dla formalności, mogę przeszukać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 23 Lip 2010 - 0:34

Dziewczyna nie miała pojęcia czy się jej udało, nigdy nie była dobra w kłamstwach, teraz jednak z całych sił chciała oszukać tego człowieka. Miała nadzieje że się jej uda, później będzie siebie potępiać za działania wbrew sobie. Do chłopaka była za bardzo przywiązana aby baczyć teraz na wyrzuty sumienia. Sama dopaliła swojego papierosa, później zaś biorąc przykład ze śledczego który widać był bardziej doświadczany w tych sprawach, rzuciła resztę tej "zabójczej mini nikotynowej bomby" na ziemię. - Nie, ta torebka należała do Megu - Samo wypowiedzenie jej imienia przypominało jej to co stało się kilka chwil temu, to było straszne. Oczywiście wywołało to fale żalu, jednak czuła się dziwnie spokojniej... Być może było to działanie papierosa. - Nie mnie powinien Pan o to pytać... - Dziewczyna spuściła wzrok, tak już nikt o nic nie zapyta tej kobiety.
Dziewczyny mózg zaczął powolutku pracować, myślała kto mógł zrobić coś takiego... Początkowo do głosy wpadł jej pomysł że to jakiś wróg ojca który po prostu chce się mścić z chorą satysfakcją. Wiedział jednak sporo o życiu młodej i raczej zamkniętej w sobie Shi. Wiedział o "tym chłopaku". Chociaż zasadniczo nie tak trudno było się o tym dowiedzieć, wystarczyło jakoś sprawdzić jej wiadomości na komórce. Gdyby był to wróg jej ojca ta niezbyt ogromna kwota której zarządzał pasowała by nawet bardziej do motywu zemsty. Gdyby chodziło o prawdziwe pieniądze odezwali by się do ojca postaci...
Zawsze też mogło chodzić o coś innego. Może był to wróg Shi o którym nie miała zbyt wielkiego pojęcia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 23 Lip 2010 - 14:47

Komisarz musiał uznać odpowiedź Shizu za pozytywną, bo natychmiast, dosyć śmiałym ruchem, zagarnął torebkę, leżącą obok dziewczyny. Rozsunął suwak i z równą śmiałością, zaczął zaznajamiać się z jej zawartością.
- Rozumiem, że nie widziała Pani nic podejrzanego? - kontynuował nie przerywając inspekcji. W pewnym momencie, przerwał. Jego brwi powędrowały do góry, wyłaniając się zza ciemnych szkieł okularów. Z pewnością, coś go musiało zaskoczyć. - o... A to ciekawe... - jego ręka wywędrowała z torebki, trzymając coś pomiędzy palcami... Komórka? A może puderniczka? Nie. Lufa pistoletu... A właściwie tłumik.. Po chwili, broń ostatecznie wyłoniła się w całej swej, morderczej, zapierającej dech w piersi, okazałości. Śledczy z wciąż wyraźnym zaskoczeniem lustrował przedmiot, tak jakby podobny obiekt widział po raz pierwszy w swym życiu. Po chwili, jego wzrok ze znaleziska, przewędrował na młodą Ookami.
- ... Czy wiesz coś o tym? - jego głos nie zmieniał wciąż swej stonowanej, bezemocjonalnej barwy. Bardziej brzmiało to, jak pytanie o pogodę... z tym, że w tym wypadku, zła odpowiedź mogła Shizu drogo kosztować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 23 Lip 2010 - 15:12

Dziewczyna siedziała w miejscu, ciało wciąż reagowało na emocje, po policzkach sporadycznie wpływały pełne żalu łzy. Pod cielesną powłoką działał jednak prężnie umysł, poruszając kolejnymi elementami skomplikowanej maszynerii myślenia. Shizu myślała, zastanawiała się czemu i kto. Kiedy komisarz zapytał o to czy widziała coś podejrzanego pomachała głową przecząco, w końcu przeszukując torebkę w poszukiwaniu komórki na nic takiego chyba nie natrafiła? Widząc poruszenie na jego twarzy przypomniało się jej co mówił ten mężczyzna przez telefon, nie myślała jednak że broń naprawdę tam może się znajdować... Nie wierzyła póki nie dostrzegła lufy, sama otworzyła szerzej oczy. Uniosła też brwi, zaś na jej czole pojawiły się pofałdowania wskazujące raczej na zdziwienie, szok. Pistolety do tej pory widziała tylko w filmach, nie była fanem oglądania telewizji, jednak nawet jej czasem trafiło się obejrzeć jakiś program pełen strzelanin i śmierci... Nigdy jednak nie śniło się jej że zobaczy coś takiego na żywo. - Po co to było Megu...? - Serce dziewczyny zaczęło bić szybciej. Czy ona mogła dziś umrzeć? Czy kobieta chciała zrobić jej krzywdę, wyciągając ją na samotny spacer. Otworzyła usta, z oczu znów pociekło kilka łez, w umyśle widziała jak Megu strzela w nią z wyrachowaniem wypisanym na twarzy... Ale tak przecież nie mogło być, ona była miła... Była dobra. - To pistolet...? Czemu ona go miała...? - Oczywiście równie dobrze mogła zapewne zapytać o to trupa kobiety. - Co ona mogła chcieć...? - Pojawienie się tego typu przedmiotu było dosyć niespodziewane. Już sama nie wiedziała co ma myśleć - Nie wiem czemu i skąd to miała... - faktycznie nie wiedziała. W umyśle zaczęła sobie powtarzać co powiedział ten mężczyzna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 23 Lip 2010 - 15:45

Śledczy nie odpowiedział. Ponownie przeniósł swoje skupienie na broń. Starał się jej zbytnio nie dotykać. Trzymał bardziej, jak tykającą bombę lub coś naprawę obleśnego. Choć w rzeczywistości, najzwyczajniej w świecie, musiał starać się nie zatrzeć śladów.
Szybkim ruchem, uwolnił magazynek, po czym z gracją przechwycił w powietrzu. Uważnie mu się przyjrzał.
- Kaliber ten sam... - stwierdził tonem militarnego wyjadacza. - Brakuje jednego naboju... - dodał po chwili, po czym zapakował magazynek z powrotem do pistoletu. - Tłumik tłumaczyłby, dlaczego żaden ze świadków nie słyszał nawet wystrzału... Chłopak był zajęty przygotowywaniem lodów... - przez chwilę, Shizu odniosła wrażenie, że komisarz mówi sam do siebie. Po chwili jednak, z pewnością, zwrócił się do niej. - Proszę mi wytłumaczyć, po co była Pani jej torebka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 23 Lip 2010 - 16:11

Dziewczyna była przerażona tymi swoimi przemyśleniami, przeróżnymi wyobrażeniami, nie rozumiała tylko sensu tego wszystkiego. Ona sama nic nie znaczyła, gdyby nie nazwisko była by tylko małym szarym człowiekiem. Czy to wszytko zdarzyło się tylko dla tego że Shiu miała wpływowego ojca? Zaczęła znów w myślach przeklinać że jest jej rodzicielem. Patrzyła na komisarza chociaż zdawała się go nie dostrzegać... A przynajmniej nie do momentu kiedy zaczął mówić, wtedy otrząsnęła się z przemyśleń. Słuchała tego co mówił z co raz to silniejszym zdziwieniem. Takim sam kaliber, nie do końca wiedziała co to znaczyło ale za pewne było dosyć ważne. Brak jednego naboju już zrozumiała... Zaś to o tłumiku, czy on myślał że dziewczyna coś zrobiła? Ale jak?! Ona nawet nie umie strzelać! Na razie jednak powstrzymała jakoś wybuch frustracji na rzecz wybuchy zdziwienia i kolejnych łez - Megu chciała kupić lody... Nie umiała znaleźć portfela wiec poprosiła żebym potrzymała torebkę... Później ktoś do niej zadzwonił, wyjęła telefon i zaczęła rozmawiać... A później zadzwonił drugi w torebce, prosiła żebym odebrała i powiedziała że oddzwoni później... - Powiedziała co pamiętała, pominęła tylko fakt tego co powiedziano jej kiedy odebrała.
Teraz przeraziła ją kwestia tego co się działo... Przecież ona nie mogła nic jej zrobić, nie pamiętała tego - Nie wiedziałam że ma tam to coś... - Jęknęła. Jak ona mogła tego nie zauważyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 24 Lip 2010 - 14:03

Mężczyzna jeszcze chwilę poszperał w torebce, zanim doszedł do wniosku, że nic już nie znajdzie. Odłożył broń z powrotem do niej.
- No, cóż... Pobierzemy odciski... W tej chwili najbardziej prawdopodobne jest to, że z tej właśnie broni oddano strzał... - komisarz znów mówił tonem, jakby rozmawiał sam ze sobą. - Rozumiem, że nie zdążyła powiedzieć Pani, kim była osoba, z którą rozmawiała? - w oddali rozległ się turkot uruchamianych silników. Nieliczne wozy, wraz z karetką, zaczęły odjeżdżać, zagłuszając na chwilę wszelkie słowa i inne odgłosy. - Pojedzie teraz Pani z nami na komendę... Pobierzemy odciski palców i potwierdzimy tożsamość...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 24 Lip 2010 - 14:38

Dziewczyna była straszliwe zdezorientowana, i chwilowo właśnie to uczucie ogarniało ją najbardziej. Za raz po tym dominował smutek i w końcu wściekłość. To ostatnie było teraz jednak tylko niewielką drobinką w jej umyśle. Patrzyła na komisarza, dziewczyna musiała teraz wyglądać naprawdę żałośnie... Czerwone od łez oczy, mokre policzki, pełny nos i kąciki ust wygięte w dół. - Nie zdążyła... - Odparła, chociaż zdawało się jej że być może był to ten tajemniczy mężczyzna, który z niemadowych Shizu powodów postanowił zatruć jej życie i kogoś zabić.
Młoda Ookami zerknęła za karetką, załkała raz jeszcze - już nigdy jej nie zobaczę... Co powie ojciec...? - Bała się reakcji swojego taty. To nie była osoba zdolna do miłości, a przynajmniej nie według Shizu. A tu? Znalazł sobie kogoś bliskiego, i ten ktoś znów umiera w towarzystwie Shi. -Dobrze... Już wstaje - Zdawała dobie sprawę że nie będzie to wcale takie łatwe. Westchnęła cicho, sięgnęła po swoją komórkę w celu włożenia jej do kieszeni, po czym to podparła się o ziemię i wstała chwiejnie. Czuła że jej nogi są miękkie, drżały jej lekko... Czuła że sama runie za raz.
Czekała teraz tylko na to aż wskażą jej gdzie ma iść i co robić... Przez moment myślała czy aby nie poprosić komisarza o pozwolenie na telefon do taty, później jednak uznała że za bardzo boi się z nim teraz rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 25 Lip 2010 - 12:34

Ruszyli przez skwar. Powietrze stawiało opór. Niczym woda. Każdy krok był trudny, a w dodatku podświadomość Shizu siała w niej niepokój. Coś podpowiadało dziewczynie, że sprawca wciąż tu jest. Być może ma ją na muszce?
W końcu, doszli. Komisarz doprowadził ją do nieoznakowanego radiowozu. Jedynie niebieski kogut, sprytnie ukryty za przednią szybą, zdradzał tożsamość kierowcy. Otworzył Shizu tylne drzwi, po czym sam skierował się do przodu, na miejsce pasażera.
Całe szczęście, w środku powitał ją miły chłód... oraz dosyć kiepskie techno wydobywające się z głośników w aucie. Na miejscu kierowcy siedział młody, blond chłopak. Być może w wieku Ookami, lub niewiele starszy. Cóż, nie należał do najprzystojniejszych. Zapewne przez trądzik, który podziurawił jego oblicze.
- Ścisz to. - warknął komisarz. Kierowca z dosyć wyraźną niechęcią kliknął magiczny przycisk przy wyświetlaczu, a muzyka zniżyła się do kilkunastu niewinnych decybeli.
Silnik groźnie warknął, a samochód ruszył brukowanymi uliczkami.
- Proszę Pani, spytam wprost... - kontynuował komisarz. - Czy to Pani zabiła tą kobietę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 25 Lip 2010 - 14:13

Ciepło było kolejną niedogodnością jaka spotkała dziewczynę, była zbyt ciepło ubrana na taką pogodę. Szkła kompletnie posłusznie obok komisarza, zerkała na niego co jakiś czas... Być może szukała jakiejś ostoi, poczucia bezpieczeństwa. Niestety, nic takiego znaleźć nie potrafiła.
Czuła się źle, czuła zagrożenie... Musi być ostrożna, musi, bo ona też może zginąć. Sama nie wiedziała czemu czuła jak by zimna lufa dotykała właśnie jej pleców i miała wystrzelić lub nie w zależności od tego co dziewczyna uczyni... Co gorsza niemal oczyma wyobraźni widziała jak wszyscy jej bliscy (których zbyt wielu nie było), umierają tak samo jak Megu, niemal czuła krew na własnych dłoniach. Była przestraszona, spłoszona i smutna.
Dziewczyna bez żadnego sprzeciwu usiadła na tylim siedzeniu, chłodne powietrze przyniosło lekką ulgę, wciąż jednak nie na tyle dużą aby się odprężyć. Na muzykę nie zwróciła większej uwagi, na chłopaka zresztą też. Kiedy usłyszała pytanie uniosła tylko wzrok z siedzenia w które się wpatrywała na komisarza po czym to odparła całkiem szczerze - Nie - Była to jedyna rzecz jakiej mogła być pewna, a przynajmniej taką właśnie miała nadzieję - Nie mogłabym skrzywdzić kogoś bliskiego mojej rodzinie... - dodała po chwili, przez myśl przeszedł jej ojciec. Mimo że nie była to osoba którą uwielbiała najbardziej na świecie, to jednak nie chciała aby był smutny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 26 Lip 2010 - 9:17

Za szybami przemykały budynki i kamienice, otaczające deptak. Ludzie z wyraźnym zainteresowaniem przyglądali się pojazdowi, który bezczelnie wdarł się w odsamochodowioną promenadę. Ich twarze były zbyt beztroskie. W najgłębszych czeluściach podświadomości Shizu rodziła się pewna zawiść. Dlaczego akurat jej się to musiało przytrafić? Na kilka potencjalnych miliardów osób, fatum po raz kolejny spadło na jej życie... Nikt z tych ludzi jednak nie mógł choćby podejrzewać, że kilka kilometrów dalej, rozegrała się scena rodem z książek kryminalnych. Ba, nawet najbardziej fantazyjni pisarze, mogliby zostać posądzeni o mało realną i zbyt wydumaną fabułę. Wszystko jednak wskazywało na to, że to wszystko dzieje się naprawdę... I to Shizu jest bohaterką...
Bruk ustąpił gładkiemu asfaltowi. W końcu, wyjechali na ulicę.
- W porządku. Przekonamy się na komendzie... - rzekł z lekkim przekąsem komisarz. Z jego tonu, od razu można było wywnioskować, że Ookami stała się właśnie podejrzanym nr.1. To nie był typ człowieka, którego mogłyby zwieść choćby najszczersze łzy lub smutek winowajcy. Wyglądał raczej na osobę bezwzględnie wykonującą swoją pracę, do tego z kiepskim poczuciem humoru.

Po jakichś kilkunastu minutach jazdy, dotarli. Wielki, zmodernizowany budynek komendy, wyróżniał się spośród niszowych sklepów spożywczych, które wypełniały tą część miasta. Dach zdobił nowoczesny śmigłowiec - duma i chluba tego miasta. (Choć przetargi o jego zakupienie ciągnęły się przez dobre kilka burmistrzowskich kadencji)
Silnik umilkł. Zaparkowali.
Komisarz, wraz z młodszym kierowcą, wyszli z auta. Shizu wiedziała, że opuszczając to "miłe" i chłodne miejsce, jej humor jeszcze bardziej się pogorszy. Parzące macki słońca, już teraz próbowały się przebić przez szybę. Póki co, mogły jedynie oślepić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizu Ookami-do





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 26 Lip 2010 - 10:21

Shi z braku "lepszej rozrywki", spojrzała przez szybę, na ludzi... Czemu ona? Czemu miała takiego piekielnego pecha? Od zawsze jako fajtułapa uszkadzała sama siebie, albo otocznie, nie wiedziała też czemu mimo prób i starań ludzie raczej jej nie lubili. Dodatkowo w jej towarzystwie umarła matka w wypadku, dziadek zmarł na zawał, a teraz Megu. Na domiar złego jak się wydawało komisarz wcale jej nie wierzył. To wszytko bolało, wywoływało frustracje, która tym razem wypływała z niej poprzez bezsilne i bezradne łzy i pociągnięcia nosem. Czy to przez nazwisko? Czy ono było przeklęte? Mimo że rzadko kiedy używała przekleństw to teraz klnęła soczyście w umyśle na wszytko. To co powiedział komisarz wcale nie poprawiało jej humoru. Przecież Shizu nie była nawet w stanie kogoś skrzywdzić, kilka razy uderzyła kogoś w obronie innej osoby... Ale sama z siebie nie potrafiła nawet od tak kogoś uderzyć. A tu ktoś myślał że dziewczyna kogoś zabiła.

Przez całą drogę nic nie mówiła, powolutku uspokajała się, powoli przestawała płakać. Z czasem pewna część smutku zmieniła się w złość. Kiedy dojechali zerknęła tylko na komendę. Potem już czekała na to co stanie się dalej. Nie zamierzała stawiać oporu, nie było sensu... Plan działania miała prosty, odpowiadać na wszystkie pytania, potwierdzać swoją poprzednią wersje... Nie zamierzała wypominać tylko o tajemniczym mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 28 Lip 2010 - 11:09

Czerwona kostka wyścielająca kosztowny chodnik, prowadziła trójkę przybyszów, wprost do dwumetrowych szklanych drzwi, które rozgraniczały upalny, nieznośny świat zewnętrzny, od chłodnego, klimatyzowanego wnętrza budynku głównej komendy policji. Marmurowa tablica, wbita w trawnik, okalający niezachodnikowany teren, przypominała w jakim miejscu się znajdują, głosząc estetycznie wyżłobioną inskrypcją - "Komenda Stołeczna Policji w Karakurze". Coś takiego sprawiało, że idąc tu choćby w mało formalnej sprawie człowiek i tak czuł się niczym najbardziej plugawy winowajca. Do tego, Shizu eskortowało dwóch gliniarzy, co potęgowało ten mało przyjemny nastrój.
- Cholera, niezły skwar dzisiaj... - słowa młodego chłopaka zbyt błaho obrazowały, to co czuła właśnie Ookami. Ale co on mógł wiedzieć? Zarówno on, jak i komisarz, odziani w krótkie rękawy, które bardziej pasowały do lata niż wiosny, byli zbyt cienko ubrani, by zrozumieć, czym jest prawdziwy upał.
Po chwil jednak, niczym za boskim, łaskawym gestem wybawcy, na ciało dziewczyny, spadła fala zbawiennego chłodu wnet rozprawiającego się z gorącem, które śmiałoby przedrzeć się do środka komendy. Wszystko to za sprawą klimatyzacji, która już przy samym wejściu witała gości swą dobrotliwą mocą. Tak jakby chcieli uczynić pobyt tutaj, nawet najpaskudniejszemu bandziorowi, miłym doświadczeniem. To jednak wciąż było za mało, by poprawić humor Shizu. W oczach śledczych, nic jej w tej chwili nie odróżniało od morderców, gwałcicieli i rzezimieszków.
Z ładnie wystrojonej i miłej dla oka recepcji, od razu przeszli długim i szarym korytarzem, do dolnych partii budynku...

[Ciąg dalszy posta w: Budynek Komendy Centralnej Policji ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 20 Mar 2012 - 19:31

Czasem wchodzie w gargantę było jak loteria... Sama podróż nie była wielkim problemem, raczej kłopot stanowił fakt że rzadko kiedy wiedziało się gdzie się wypadnie. Na pewno dało się nad tym jakoś zapanować, być może przydała by się większą praktyka, albo znajomość okolicy do której się zamierza... Albo to i to.

Duch pojawiła się na ziemi wieczorem, ostatnie promienie słońca poraziły ją w oczy, później ta wielka ognista kula ukryła się za górami, zostawiając tylko na niebie niewielką czerwoną łunę.
Hollow stała na wysokim budynku, był to jakiś megamarket, obok niej stała figura w kształcie loda w rożku, uśmiechająca się wesoło. Tuż pod nią widoczne było wejście do marketu, masa ludzi gnała do środka i na zewnątrz... Wokoło unosiło się wiele zapachów, wiele cząstek rei, istot słabych i takich którym warto było poświęcić uwagę godną jednego posiłku. Nie czuła jednak swojego celu...
Szczur na jej ramieniu ziewnął przeciągle i rozejrzał się leniwie po okolicy.
Duch pojawiła się w centrum miasta... W sumie w miejscu dosyć niewygodnym przez całą tą ludzką zgraje... Wszak istniało prawdopodobieństwo że ktoś w tej tłuszczy może ją dostrzec.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 21 Mar 2012 - 15:28

Zmrużyła odruchowo ślepia. Przyzwyczajona do ciemności Hueco Mundo syknęła z niezadowoleniem. Dopiero, gdy słońce zniknęło rozejrzała się. Badała otoczenie językiem i wsłuchiwała się w odgłosy świata. Mruknęła sama do siebie ciesząc oczy kolorami i nowymi zapachami. Dopiero po chwili przypomniała sobie po co tu przyszła.
Pochyliła łeb i przez chwilę wpatrywała się w ludzką tłuszczę. Wszystko wskazywało na to, że będzie musiała go poszukać.
- I co teraz? - spytała szczura, jakby ten mógł jej odpowiedzieć. Nie spodziewała się, że potrafi mówić jak jego większa część. Odzywała się, bo nagle niewygodnym stało się milczenie. W końcu rozmowa była taka przyjemna...
Zaczęła rozglądać się za drogą na dół. Chciała przedostać się po dachach w stronę jednej z istot, która miała wystarczające rei by posłużyć za posiłek. Nie chodziło o głód... chciała popatrzeć... powęszyć. Może skosztować. Dawno nie jadła duszy. Ciągle tylko Hollow i Hollow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 24 Mar 2012 - 9:06

Szczur istotnie nie potrafił odpowiedzieć... Ale zdawał się rozumieć co Duch do niego mówiła. Przez chwile się nie ruszał i niuchał otocznie, jak by szukając jakiegoś zapachu... Niestety najpewniej on również nie poczuł nic... A przynajmniej tak się zdawało. Zerknął na potworzyce i pokręcił lekko głową. Wykonał gest czy tylko Duch się zdawało ?

Duch całkiem zgrabnie przedostała się na kolejne daszki, czuła rei... Wyraźnie nieco silniejsze jak na okolice. Chociaż jego cząstki i tak były niczym w porównaniu do Grymiego.
Szybko się okazało że energia pochodzi od młodego chłopaka, ten siedział sobie na ławce nieopodal centrum i popijał soczek jabłkowy z kartonika.
Duch nie była w stanie ocenić jak młodzian jest wysoki - siedział. Był chuderlawy i nie wyglądał na Japończyka, pochodził on raczej z europy.
Chłopak miał rude do ramion włosy, lekki miękki zarost, świadczący o tym wyszedł już raczej z okresu dojrzenia. Oczy miał błękitne, znudzone... Spojrzenie było jednak niezwykle przenikliwe. Spojrzała duch... I zdawał się patrzeć bezpośrednio na nią. Nie było pomyłki... on ją widział.
Odłożył soczek i włożył ręce w kiszenie skórzanej kurtki.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 24 Mar 2012 - 13:07

Nie spodziewała się tego, a może po prostu ogrom nowych bodźców ją otępił? Ciężko było powiedzieć. Może była to wina zafascynowanego spojrzenia śledzącego młodzieńca? Może poczucia nieuchwytności, które jej towarzyszyło? Nie miało to jednak znaczenia. Zobaczył ją. Albo szykują się kłopoty, albo posiłek. Zmrużyła oczy i mlasnęła językiem upewniając się, że jest jedynym w tym otoczeniu, który mógłby ją dostrzec. Szacowała też jego siły. Zaczęła maskować reiatsu, o czym zapomniała, co często się jej zdarzało. Oczywiście było zbyt późno, ale nie chciała by wykrył ją ktoś jeszcze. Jej oczy jednak nawet na sekudnę nie spuszczały chłopaka z oczu. Szukała znajomych punktów - wisiorka jak u Tamtego Quincy. Zjeżyła się wewnętrzne na wspomnienie jednak wolała nie dawać tego po sobie znać. Z tego wszystkiego najważniejsza, jednak była walka z instynktem, który próbował zmusić ją do ataku na człowieka. Ona wolała obserwować. Poczekać aż ten straci czujność. Może jej nie widzi, a tylko jej się wydaje? W razie czego była gotowa by uskoczyć. Nigdy nie wiadomo co taki osobnik może chcieć zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 30 Mar 2012 - 2:26

Centra miasta miały to do siebie że w godzinach wieczornych, kiedy było całkiem ciepło i miło ludzi w okolicy było od groma. Rzecz jasna na placyku nie było tłumu, jednak kilku przypadkowych świadków mogło by się napatoczyć. Oczywiście oni nie byli problemem, ludzkie istoty w zasadzie nie były nawet niemal warte zainteresowania, ich energia duchowa była żałosna.

W tym jednak chłopaku coś było... Coś co wyraźnie wyróżniało go wśród wszystkich innych wokoło. Rudowłosy patrzył na duch bez strachu, a przynajmniej tak się zadawało.
Potworzyca widziała że jego usta lekko się poruszyły, nie było jednak w pobliżu nikogo do kogo mógł by mówić.
Problem ewentualnych świadków miał chyba jednak rozwiązać się sam. Młodzian wstał bowiem i ruszył w stronę bocznych uliczek, co jakiś czas spoglądał przez ramię w stronę duch... Dając jej tym razem już całkiem wyraźny sygnał że ją widzi.
Wokoło zaś błysnęły lekko lampy, zaczęły się zapalać aby z początkiem nocy oświetlić okolice... Któraś neonówka nieopodal miała jednak spore problemy z działaniem gdyż raz gasła, raz się zapalał, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 2 Kwi 2012 - 15:27

Dziwne uczucie ją opanowało. Uczucie, które od dawna w niej nie gościło. Nie był to strach. Raczej coś dużo bardziej finezyjnego. Nie tylko sam chłopak wywołał to w niej. Zrobiły to nagle zapalające się światła, od których odruchowo odskoczyła i ta jedna odstająca od reszty lampa. Dlaczego jest inna? Dlaczego się nie pali? Dlaczego on wabi ją w miejsce odosobnienia? Ludzie nazywali to chyba niepokojem.

Ostrożność syknęła przeciągle, ale duch nie słuchała. Ruszyła za nim. Trzymała duży dystans i starała się dostać na dach uliczki nie zaś włazić w nią jak człowiek. Zawsze trzeba było zostawić sobie drogę ucieczki. Starała się zapamiętać dokładne ułożenie przeszkód i kształt uliczki nad którą góruje, bądź którą idzie, jeśli nie możliwym było dostać się na dach. Wysuwała język raz po raz. Tylko Shinigami i Quincy mieli takie spojrzenie. Spojrzenie nieznające strachu. Przynajmniej do momentu, gdy nie będą konać. Tak przynajmniej słyszała. Nigdy w końcu żadnego nie zabiła. Instynkt wył w podświadomości chcąc ujrzeć młodzieńca przerażonego niemal na śmierć. Chciał by błagał Duch o życie. Jednak i na to wołanie pozostała głucha. Cierpliwość to cnota, a w końcu jej aż tak się nie spieszy. Szczur nie wie w końcu, gdzie chowa się jej znajomy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 3 Kwi 2012 - 14:25

Uliczka była nieco zagracona. Pełno tu było kartonów i śmietników... Mimo iż ulica była tak blisko samego centrum to nie wyglądało tu zbyt pięknie. Ale ludzie się chyba nie przejmowali... Może dla tego że nikt tu nie zaglądał. Nikt prócz dziwnego człowieka, który zdawał się duch widzieć i dwójki hollow. Szczur spokojnie siedział na ramieniu Duch, bez problemu znosił wszystkie niewygody drogi (nie spadł jeszcze z jej ramienia mimo wszystkich skoków). Nie przeszkadzał w żaden sposób, nie był zbyt ciężki i nie kręcił się to na lewo to na prawo.

Duch bez problemu zapamiętała mniej więcej jak wygląda uliczka, było sporo miejsc których mogłaby użyć w walce w ten czy inny taktyczny sposób.
Młodzian jednak się przed nią nie ukrywał. Stanął spokojnie w ślepym zaułku, niemal opierał się plecami o mur i obserwował to okoliczne dachy, to drogę.
Pozwoli zaczął ściągać kurtkę, pod spodem miał bezrękawnik... Wyglądał raczej mizernie, był chudy chociaż na rękach miał lekko zarysowane mięśnie. Na prawym ramieniu widniał jakiś tatuaż, duch jednak nie widziała go z daleka... Niemniej chyba szczurek coś w młodzianie dostrzegł bo przypatrując się mu zaczął piszczeć i poruszać nosem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 4 Kwi 2012 - 18:21

- O co chodzi? Coś się nie podoba? Uspokój się. - syknęła. Siła z jaką instynkt na nią działał niemal odbierała jej rozum. Ofiara była zagoniona w róg, a to tylko podjudzało pierwotny głód.
"TO PUŁAPKA!" - wrzasnęła w myślach by ostudzić instynkt. Odetchnęła z ulgą, gdy żądza mordu minęła. Odzyskawszy zdolność rozumowania przekrzywiła łeb i podeszła nieco bliżej młodzieńca, ale trzymała się na odległość pozwalającą jej na szybką ucieczkę.
- Jakim cccudem mnie widzissszzz - zasyczała przeciągle. Nadal skupiała się na wyszukiwaniu elementów mogących zdradzić z kim lub czym ma do czynienia.

Poczęła też zakładać rozwój wypadków. Gdyby wróg okazał się szybki i chciał ją zaatakować wręcz - jej ogon wylądował pod jakimś śmietnikiem gotów rzucić go w przeciwnika. Gdyby atakował z dystansu uskoczy w bok ukryje się za czymś. Jeśli ją otoczą będzie uciekać w górę. Takie były jej założenia. Teraz musiała czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 9 Kwi 2012 - 23:53

Szczur posłuchał, uspokoił się on bowiem nieco, wciąż jednak niuchał i wpatrywał wyraźnie w jakiś punkt na ciele człowieka, ba, nawet wskazał na niego ogonem... Duch wciąż jednak była jeszcze zbyt daleko aby dowiedzieć się o co chodzi. Potworzyca mogła jednak bez trudu odgadnąć że mieściło się to raczej po jego prawicy aniżeli po lewicy.

Jej wróg o dziwo nie zaatakował, za miast tego sięgnął do kieszeni z której to wyjął niewielki kawałek metalu, przypominał on idealnie prosty kawałek jakiegoś drutu, duch nie znała się na metalurgii, wiec nie była w stanie ocenić co to... Na pewno jednak wyglądał mizernie.
Człowiek znów patrzył prosto na nią, przez chwile się nie odzywał... może jednak jej nie widział ? - To nie takie trudne widzieć, wystarczy żeby ktoś otworzył ci oczy - uznał... O dziwo nie wyglądał na nawet troszeczkę przestraszonego, potwór pokroju hollow nie robił na nim wrażenia - jakim cudem gadasz, a nie rzucasz się na mnie jak twoi kuzyni co ? A przynajmniej ogromna większość twoich kuzynów



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 30 Kwi 2012 - 9:28

"Czyli jest was co najmniej dwóch. Czy tu? To nie istotne. Jeśli cię dorwę drugi będzie chciał mnie dopaść. Może masz swoje stado, człowieczku?" - Póki co nie zastanawiała się nad głębszym znaczeniem słów człowieka. W tej chwili były rzeczy ważniejsze. Jak choćby przetrwanie. Mimo to pokusiła się o podobną odpowiedź.
- Wysssstarcczy sssię obudzićć by possskrromićć pierrwotnośśśćć.
Duch uważnie rozglądała się po otoczeniu. Szukała już sposobu by uciec z tego miejsca. Wyznaczała sobie w głowie dokładną drogę skoków by przedostać się za mur. Jednocześnie skosztowała językiem otoczenia. Zbliżyła się nieco bardziej i wbiła wzrok w tatuaż. Uznała, że to o niego chodziło szczurowi.
- Kim jesssteśśś? - Spytała.


[btw. Duch jest na dachu czy w uliczce? Bo mój poprzedni odpis zakładał, że w uliczce i tutaj też tego się trzymam]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Today at 21:51

Powrót do góry Go down
 
Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog