IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pią 4 Maj 2012 - 10:32

[ też sobie wyobrażałam że już jest w uliczce : ) ]

Na całe szczęście dla duch nie wydawało się aby była to pułapka, nie czuła żadnego nowego śladu rei, nikt za nią się nie skradał. Nie widziała też nikogo na dachu... Albo ktoś był na tyle dobry że był się przed nią w stanie ukryć, albo chłopak był na tyle głupi i przyszedł tu sam na sam z wielkim potworem...
Młodzian wciąż jednak nie wyglądał na specjalnie wystraszonego, jego mina świadczyła raczej o znudzeniu. Kiedy jednak Duch podeszła widziała delikatny, nerwowy ruch dłoni. Najpewniej jej rozmówca nie ufał jej tak samo bardzo jak ona nie ufała mu.

Duch natomiast dostrzegła na jego ręce czerwony tatułaż, przypomniał odbitą krwią łąpe psa albo wilka.
Spoiler:
 
Szczur raz jeszcze wskazał na ramię, tym razem swoim ogonem, zapiszczał cicho, wydawał się być bardzo zadowolony z siebie, jak by znalazł jakiś bardzo ważny trop.
Chłopak chyba widział na co patrzy parka hollow, uśmiechnął się delikatnie, lekko obnażył swoje zęby - Ah sporo z was poszukuje naszego Szefa, większość jednak nie potrafi powstrzymać rządź i atakuje... JAk będzie z tobą potworze ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 5 Maj 2012 - 18:48

- Wassszego ssszefa? Mówissszz o sssobie w licczbie mnogiej? Czzy może jessst wass więccej? - Raz jeszcze jej oczy obskoczyły całą okolicę. - Nie mam pojęccia o cczzym mówissszz cczłowiecczku. - Mówiła spokojnie i cały czas syczała. Lekko napięła mięśnie. Nie ze względu na chęć ataku, a właśnie przeciwnie - powstrzymywała instynkt.
- Po cco Hollow miałby ssszzukaćć cczłowieka? Ja sszzukam innego Hollowa. - Skosztowała znów powietrza bardziej w odruchu niż z konieczności. - Atakuję kiedy zechccę nie kiedy rząddzza każże.

Jej ogon uniósł się i otarł o ścianę uliczki. Te informacje były zbędne. Do tego jaka to różnica skoro niedługo go pożre? Pewnie już dawno podarowałaby sobie rozmowę ze zwierzyną, gdyby nie jakaś dziwna tęsknota, która nią targała. A do tego była ciekawa o co chodzi temu człowieczkowi. Łapa psa nic jej nie mówiła.
- Dobrra rrrobotaa, mały... - Syknęła cicho do szczura.

[Dobra od następnego posta piszę już normalnie, ale ona w ten sposób mówi tak jakby coś. Po prostu ciężko się to pisze i czyta]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 9 Maj 2012 - 11:04

Chłopak uśmiechnął się lekko - Myślisz że byłbym tak głupi aby zdradzać tak istotną dla tej chwili informacje ? Sam się zastanów potworze, ja Ci podpowiadać nie będę. Wiem jednak że mogę dać Ci za to całkiem bolesną lekcje. - uznał. "Zwierzyna" wyraźnie była na tyle mądra aby na pytanie odnośnie ilości nie odpowiadać... Zastanawiająca była jednak dziwaczna przedśmiertna odwaga celu prawda ? Przecież ludzie byli słabi i krusi. Rzecz jasna inni byli Ci dziwaczni łucznicy. Jednak ten osobnik chyba nim nie był, w końcu na dzień dobry nie wpakował w duch salwy strzał... A przecież właśnie tak robili Ci łucznicy.

- Ahhh czyli jesteś tylko przybłędą która nic nie wie o ziemi ? - odparł na jej drugą wypowiedź, uśmiechnął się lekko. Nie szyderczo, raczej spokojnie, z swoistym pobłażaniem. Wciąż jednak zdawał się być czujny... Co jakiś czas zerkał ma lewo, to na prawo, chociaż ogólnie starał się skupić wzrok na duch. Może on obawiał się że hollow jest więcej ? A może grał na zwłokę tyle pałając ? - Mój Pan jest wszystkim i może dać wszytko, jeśli ktoś czegoś szuka to na ogół szuka właśnie go. Istoty twojego pokroju zwykle poszukują go aby zyskać potęgę... Ale widzę że w tym wypadku nie o to chodzi - westchnął cicho - Pozwolę Ci odejść, jeśli tego nie zrobisz to Cie zabije



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 9 Maj 2012 - 11:43

Gdyby była odrobinę bardziej głodna arogancja celu spowodowałaby, że rzuciłaby mu się do gardła. Zacisnęła pazury na ziemi i uderzyła ogonem. Denerwował ją, ale miała jeszcze plany. Na samym końcu go pożre, gdy ten będzie bezużyteczny.

Zmrużyła ślepia i syknęła przeciągle, ale cofnęła się o krok. Był zbyt pewny siebie. Nawet jeśli blefował to nie ma sensu ryzykować. W końcu dopiero po zemście może szastać dalej życiem. Jednocześnie nie był to strach. Nadal wizja śmierci zbytnio jej nie odstraszała. Znała jednak swoje możliwości. Działała z zaskoczenia, a ten wie gdzie jest. Otwarta walka nie ma sensu. Dlatego też cofnęła się jeszcze trochę po czym wskoczyła na śmietnik, odbiła się od ściany i skoczyła na dach/jeśli to niemożliwe to po prostu wyszła z uliczki ciągle rozglądając się i polecając szczurowi by ten miał oko na człowieka kiedy się wycofują. Dopiero wtedy wskoczyłaby na dach.

Jej plan jest prosty. Ma zamiar śledzić człowieczka. Ciągle maskuje swoje rei i utrzymuje dystans. Jeśli to konieczne kamufluje się. Miał rację. Sama się dowie tego co potrzebuje.
- To on doprowadzi nas do Grimmiego? - Spytała szczura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sro 9 Maj 2012 - 23:36

Hollow ledwo panowała nad swoją naturą... "Zwierzyna" zaś tego nie ułatwiała. Zdawało się że chłopak niemal specjalnie prowokuje potworzyce. Czy to w ogóle było mądre ? Był bardzo pewny sobie, odważny i być może głupi. Duch jak na razie nie zamierzała tego sprawdzać.
Całkiem mądre, była wszak łowcą zakładającym pułapki, a nie bezmyślnym wojownikiem który szarżował bez zabezpieczania.

Nie miała najmniejszych problemów ze wskoczeniem na dach, tam się zaszyła. Szczurek zaś jak się zdawało przytaknął lekko, chociaż to mogło być zaledwie złudzenie. Trudno powiedzieć na ile na mała bestia miała w sobie intelektu. Mały potworek poruszył lekko ogonem, długi i giętki ogonek opadł na ramię duch, zupełnie jak by chciał coś nań wskazać... Być może chodziło mu o tatuaż. Jak się zdawało to na niego tak silnie wcześniej zareagował...

Człowiek ruszył do wyjścia z uliczki, rozglądał się wokoło i w górę, przez co trudno było go śledzić. Jak się jednak zdawało nie zauważył potworzycy. Chociaż raz byłą pewna że patrzył prosto na nią. Nie był też zbyt łatwym do obserwowania celem... Zaczął łazić po okolicy, kręcił się w kółko. Być może był na tyle inteligentny aby wpaść na to że może być podglądany.
Ostatecznie po niecałej godzinie obrał inny kierunek i znów ruszył pod market. Wciąż w centrum było sporo ludzi, ten jednak człowieczek wyrużniał się wyraźnie. Jedyna osoba z ciekawą energią duchową...
Młodzian znów usiadł na tej samej ławce co wcześniej, siedział tam jeszcze z 15 minut co jakiś czas zerkając na komórkę. Zaczął wyglądać na zniecierpliwionego...
Później duch poczuła na języku ostry i silny posmak wywołujący ciarki. To była silna energia duchowa... Na pewno jednak nie należała do człowieka, była zbyt złowroga... Prawdopodobnie należała do Hollowa. Żadnego jednak nie widziała... A potwory typu hollow raczej ciężko przeoczyć. Być może coś skradało się do potworzycy ? A może chłopak zwabił inne potwory ?
Żaden jednak nie nadszedł. Miast tego do chłopaka podszedł człek.
Spoiler:
 
widząc go duch poczuła ukłucie w miejscu gdzie winno znajdować się serce. Poczuła niepokój... Ludzie omijali ową osobę z daleka, najpewniej podświadomie czując od niego to samo uczucie... Zdało się że to on był nosicielem dziwnego rei... Czy to w ogóle możliwe ?
Tak czy owak usiadł obok młodziana i zaczęli o czymś rozmawiać. Nowo przybyły gestykulował przy tym żywo, zaś na jego ręce coś było... Coś czerwonego. Duch nie widziała, Jedak szczur znów zareagował piszczeniem



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 13 Maj 2012 - 7:29

- Tak widziałam... nie wiem co to znaczy. Może jakieś stado? - Powiedziała cicho do szczurka i nie odezwała się więcej podczas Łowów.

Duch czekała. Przeciętny Hollow wściekłby się, ale ją to tylko nakręcało. Łowy podniecały jej instynkt zabójcy. Obserwowała chłopaka ze zmrużonymi oczyma coraz częściej mlaskając językiem by nacieszyć go smakiem Reiatsu przyszłej ofiary. W duchu się cieszyła, radowała na myśl o tym, że teraz to ona mu pokaże. Ale musiała poczekać. Jeszcze nie teraz... jeszcze nie.
Cała drżąc nie ruszała się czekając przez ten dłużący się w nieskończoność dla chłopaka kwadrans, a dla niej mijający w jedno uderzenie serca. Dopiero wtedy, gdy wysunęła raz jeszcze język aż przeszły ją dreszcze. Z pewnością postawiła by sierść, gdyby ją miała. Teraz tylko nerwowo poruszyła ogonem i wzrokiem zaczęła szukać źródła.
"Gdzie jesteś, "kuzynie""
Niepokój, był uczuciem w gruncie rzeczy odsuniętym przez nią na bok. Był zbędny wcześniej, gdy szalała po pustyni igrając z losem. Tak więc jego powrót zwiększył tylko obawę naradzającą się w "sercu". Zmrużyła oczy przyglądając się uważnie mężczyźnie. Obserwowała każdy jego ruch chcąc ocenić jego sprawność. Jednocześnie kotłowały się w niej myśli.
"Niemożliwe, człowiek? Nie może być. A jednak. Zaraz. Przecież mówił, że to Hollow w ludzkiej skórze. Wszystko pasuje. To ten? To on? On mi odebrał zemstę? Mam go dopaść? Czy śledzić? Dopadnę! Ale później. Najpierw dowiem się gdzie On jest."
Z zamyślenia wyrwał ją pisk szczura.
- To ten sam symbol, co u Zwierzyny? - Spytała znając jednak odpowiedź, a przynajmniej tak myśląc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 15 Maj 2012 - 15:55

Szczur wykonał twierdzący gest łebkiem, potem spokojnie zaczął niuchać. Szczur nie wydawał się być za bardzo poruszony energią dziwnej człeczej istoty, może to w cale nie chodziło o niego ? Trudno powiedzieć, szkoda że maluch był na tyle nie rozwiniętym hollow aby mówić... Wciąż jednak był całkiem przydatny prawda ?

Chłopcy rozmawiali sobie całkiem spokojnie, z chwili na chwile nowy przybysz wydawał się być co raz to bardziej energiczny. Ostatecznie włożył w dłonie "zwierzyny" karteczkę, po czym wstał i ruszył gdzieś na bok, chyba kierował się do wyjścia z centrum...
Zwierzyna zaś spokojnie zerknęła co było na świstku papieru, potem schował go do kieszeni, wstał i sam ruszył w swoją stronę. Co jakiś czas rozglądał się całkiem czujnie, zdawało się jednak że nie dostrzegł łowczyni... Pytanie jednak brzmiało co zrobi ona ? Cele się rozdzieliły.
Pierwszy, człowiek wsadził dłonie w kieszenie i z opuszczoną głową ruszył jak by się mogło zdawać w okolice parkingu centrum. Drugi który śmierdział hollowem i to wcale nie takim słabym szedł chyba na obrzeża miasta.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 4 Cze 2012 - 6:46

Czekała, a oczekiwanie przepełniało ją satysfakcją jednocześnie wzmagając chęć na nauczenie tego bezczelnego dzieciaka pokory. Panowała jednak nad sobą. Spokojnie analizowała całą sytuację. Uznała, że na karteczce mogły być rozkazy tak więc to człeko-hollow musi być wyższy rangą w stadzie. Jeśli to prawda to z pewnością to właśnie on doprowadzi ja do celu. Poza tym z tego co mówił ten szczurowaty Hollow to właśnie ktoś taki uprowadził Grimmiego. Postanowiła więc śledzić człeko-hollowa zachowując wszelką ostrożność. Maskuej reiatsu, porusza się ostrożnie, utrzymuje dystans i jeśli to koniecznie maskuje się też wizualnie. Mimo wszystko malsnęla jezykiem chcąc zapamiętać "zapach" chłopaka, który idzie do parkingu by w razie czego móc go odnaleźć. Oczywiście nie po to by wyciągać informacje. Duch uważa, że powinno się go nauczyć gdzie jest jego miejsce. No... chyba, że jednak okaże się użyteczny. Przez ten cały czas milczy, a śledząc tego cuchnącego Hollowem wysuwa co jakiś czas język by upewnić się, że ten jest jedynym - nie chce wpaść w pułapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 12 Cze 2012 - 14:59

Duch była łowcą i potrafiła wybrać odpowiednią chwile aby nauczyć swoją ofiarę pokory... Ta jednak nie była odpowiednia i hollow wiedziała o tym. Młodzian ruszył dalej, tym razem miał szczęście prawda ? Bowiem było tu coś ciekawszego... Coś dużo ciekawszego niż człowieczek zdający się kompletnie nie bać duch. Albo był dobrym aktorem, albo faktycznie nie miał powodu do strachu... Ale to dziwne prawda ?

Dziewczyna dobrze zapamiętała zapach tego zuchwałego młodziana, być może przyda się on na przyszłość. Potem ruszyła zaś nowym celem. Za hollow w skórze człowieka. Duch jako łowca mogła podziwiać kunszt tego przebrania. Była to znakomita kryjówka, mógł on bowiem niczym przysłowiowy wilk poruszać się w owczej skórze, pośród głupich trawożernych istot.
Duch poruszała się za nim skradając się i ukrywając obecność. Mocno ograniczyła wydzielanie Rei, ukrywała się przed wzrokiem innych.

[tak za ładne odgrywanie na dobry początek i zachętę dam Ci tu już 1 + do psychik na stałe =x ]

Śledzenie było żmudne i nudne, duch jednak wiedziała że informacje jakie będzie mogła zdobyć będą cenne. Dlatego też miała silną motywacje... Istota którą śledziła poruszała się po mieście przez kolejne półtorej godziny. Przez ten czas potwór odwiedził jeden dom, zamienił kilka słów z trójką ludzi (duch nie czuła od nich niczego podejrzanego). Z czasem jednak zachowywał się co raz to dziwaczniej... Tak jak by nie potrafił już wytrzymać w skórze w krój był. Garbił się, drapał, szczerzył zębiska które teraz wyglądały jak rzędy kłów. Oczy mu poczerwieniały. Zarzucił głęboki kaptur na głowę i ruszył przed siebie. Duch poczuła całkiem przyjemną, słodką woń jaką wydziały dusze... Potwór kierował się tam szybkim krokiem. Pokonał kilka uliczek i wszedł do zaułku, tam duch dostrzegła istotę, chyba człowieka, chociaż łańcuch przykuty do klatki piersiowej świadczyło tym że to dusza. Leżał skulony na ziemi, miał może ze 40- 50 lat. Nie widziała twarzy, gęste włosy i broda to zasłaniały...
Człeczy-hollow, wyszczerzył się lekko i zdjął kaptur z głowy, skóra zaczęła odłazić z jego ciała wielkimi fragmentami, zupełnie jak by trawił go trąd. Ubranie zachowywało się podobnie. Jego sylwetka zaczęła się zmieniać, urosła do ponad dwóch metrów. Przez ręce przebiły się ostrza... Zmieniał się.
Spoiler:
 
Miał biała maskę, typową dla hollow. Ciało w całości było zielone... Duch widziała potężne mięśnie ukryte pod skórą która oblepiała ciało niczym naciągnięta guma.
Nie czekał długo, rzucił się na dusze, przebił ją i zaczął się wgryzać wyrajać mięso. Niedługo później po duszy nie zostało nic prócz krwi... Duch zaś czuła potężna energię bijącą od hollow. Była krwiożercza i niespokojna... Potwór nie przemienił się spowrote4m w człowieka. Ruszył dalej, ku mniej zadbanym uliczką. Stamtąd Duch czuła energię... Bardzo przytłumią i subtelną, był z nią jednak pewien problem. Hollow nigdy nie czuła jeszcze czegoś tak potwornego i złowieszczego... Delikatny powie był niczym obietnica najgorszego w świecie koszmaru, było w tym jednak coś podniecającego, słodkiego i przyciągającego... Trudno było rozgryźć uczucie jakie temu towarzyszyło.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 7 Lip 2012 - 10:35

[yay]

Jej instynkt żywił się każdą minutą łowów. Szalał w niej i przygasał jak burza, która oczekuje aż ktoś nieświadomie otworzy okno by wpuścić do środka strugi deszczu. Faktycznie powoli zaczynało jej się nudzić. Może nie w każdym sensie tego słowa. Intrygowały ją te rozmowy, interesowały zachowania ludzi mijanych i wiele innych rzeczy, jednak to nie były Łowy. To nie było To. Po prostu go śledziła. Brakowało jej tej adrenaliny, tego dreszczyku, tego podniecenia, która towarzyszy oczekiwaniu aż ofiara wpadnie w pułapkę. Tak jakby zadawała sobie pytanie "Zrobisz krok w moją stronę czy nie? Dalej skarbie zbliż się jeszcze trochę." Tutaj tego nie było. I to właśnie męczyło ją najbardziej.

Adrenalina uderzyła w nią dopiero, gdy poczuła duszę. Głód, choć niezbyt dawno zaspokojony zaczął ocierać się o powłokę jej świadomości, jakby chciał przypomnieć o tym, że duszą nie pogardzi. Utrudniło jej to koncentrację i był moment, gdy niemal zapomniała, że śledzi tego osobnika. Na szczęście jeszcze nad sobą panowała. Nadal pozostawało pytanie: Na jak długo?

Widząc potwora w swej całej osobie nie mogła powstrzymać dreszczu. Nie był to strach, bo go wyzbyła się dawno temu jako czegoś zbędnego mścicielowi. Być może był to niepokój. Z pewnością jednak pojawił się silny bodziec... uznania? Może nawet śladowy podziw. Oczywiście nie ze względu na brutalną siłę, którą ewidentnie dysponował osobnik. Ta w znacznej mierze nie robiła na niej wrażenia. Chodziło o kunszt przebrania i fakt, że chował coś takiego wewnątrz kruchego, ludzkiego ciała.

Patrzyła jak je, a jej szalejący instynkt, który znalazł lukę w jej obronie sprawił, że bardziej skupiła się na zmuszeniu się do pozostania nieruchomo niż obserwowaniu Hollowa. Z tego powodu niemal straciła go z oczu, gdy odchodził. Na szczęście jego energia szybko pozwoliła się jej zorientować co dalej. Czując ją doznała tej nietypowej ekscytacji, która sprzyja szaleńcom porywającym się na kolejne niemożliwe zadanie. Igrała z osobnikami silnymi. Nie wiedziała czy równie silnymi jak ten, ale to było to czego jej było trzeba. Jednocześnie założyła, że ten chce ją zwabić albowiem zdaje sobie sprawę z jej obecności. Właśnie dlatego idąc jego tropem w stronę kolejnej niesamowitej energii, która budziła uśpiony w niej strach, zapamiętywała drogę ucieczki i wyszukiwała dogodnej kryjówki by na moment się ukryć i otworzyć Gargantę. Tak na wszelki wypadek.

Strach? Obawa? Niepokój? Lubiła to uczucie. Oznaczało tylko tyle, że faktycznie jest to wyzwanie. Obietnica koszmaru była równie silnie odpychająca co przyciągająca. Zupełnie sprzeczne sygnały robiły jej mętlik w głowie, ale nadal koncentrowała się na Hollowie badając językiem okolicę. Nadal starała się pozostać niezauważoną. Mimo to zakładała, że tylko błyskawiczna reakcja połączona z zaplanowaną trasą ucieczki ma szansę uratować jej życie. Musiała to przed sobą przyznać. Nie mogła się doczekać pogoni. Aż drżała na samą myśl o niej. Na myśl, że po raz kolejny stanie na krawędzi. Uśmiechnęła się krzywo do swoich myśli. Specjalnie wybierała trasę, która zapewni jej przewagę - przeszkody, wąskie czy niskie przejścia. Szukała nawet wejścia do kanałów, które mogłyby pozwolić jej umknąć.

Przez całą podróż nie odezwała się słowem do szczura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 7 Lip 2012 - 14:00

Zwierzak nie przeszkadzał duch, siedział na jej ramieniu, obserwując całą okolice swoimi ślepiami. Można było zapomnieć o obecności małego hollow, tym bardziej że zwierzak niemal nie wydzierał rei, jego energia komponowała się w tutejsza okolice, niby mały smrodek na ogromnym wysypisku odpadów.

Duch spamiętała całą okolicę, widziała nawet wejście do kanałów, nie było ono może zbyt duże na hollow... Ale duch była smukła, i była w stanie się tam wpakować. Uliczka była wąska i miała wiele przeszkód. Kartony, śmietniki, nawet wrak jakiegoś auta... Zdaje się że weszli to tej gorszej i mroczniejszej części miasta... Tej gdzie smród jest równie powszechny co narkomani. Jej cel zrobił jeszcze kilka długich kroków. Jego ruchy uspokoiły się nieco odkąd pożarł ofiarę. Widocznie zaspokoił swoje łowcze instynkty i znów mógł udawać cherlawego człeczka. Zatrzymał się, obrócił bokiem po czym to swoje spojrzenie obrócił prosto w stronę duch. Widział ją ? Możliwe... Zdawało się że jest potężny.

Całą okolice wypełniała ta dziwna energia, na pewno jednak nie należała do chłopaka. Była lepka niczym smoła, początkowo zdawała się wypełniać okolicę cierpkim uczuciem niosącym grozę i ból. Gdzieś jednak pojawiała się nutka obietnicy lepszego życia i porządnie... Cóż mogło wyzwalać tak mroczą a zarazem tak hipnotyzując słodką energię ?

- Bardzo długo już mnie śledzisz... Czego chcesz ? A może po prostu mam Cie zeżreć co ? - Powiedział, wyszczerzył zęby, które w tej chwili wydawały się być kołkowate i ostre - Potrafisz chociaż odpowiedzieć czy tracę czas ?

[^^]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 7 Lip 2012 - 15:08

W pierwszym, cudem opanowanym, odruchu chciała umknąć. Mimo całej swej siły woli drgnęła zauważalnie. To nie tak, że ją zaskoczył. W końcu spodziewała się, że wie o jej obecności. Chodziło bardziej o jej nastawienie. W końcu przygotowała się do ucieczki, a nie rozmowy. Zwłaszcza, że po tak długiej przerwie w tym drugim była beznadziejna.

Od razu po zadanym pytaniu kilka możliwości przemknęło przez jej umysł. Mogła oczywiście uciekać, ale tą kartę może jeszcze wykorzystać później. Mogła skłamać. Wymyślić bajeczkę na poczekaniu, ale tak dawno nie komunikowała się z innymi istotami, że nie wiedziała czy da radę. Możliwym było powiedzenie prawdy, ale konsekwencje były nie do przewidzenia. W końcu uznała, że odpowie częściowo zatajając niektóre fakty.

Odchrząknęła i przekręciła pysk. Ogon delikatnie sunął po ziemi jakby gotowy do ukąszenia.
- Szukam kogoś kogo zabrałeś Ty bądź Tobie podobny. - Jej syk był cichy, ale wyraźny. - Przy okazji podziwiam techniki łowieckie mistrza kamuflażu. - To była prawda, urwana, poszarpana i szczątkowa, ale prawda. Wolała nic nie mówić o dziwnej łapie-tautażu, o dzieciaku w uliczce - w końcu nie wiedziała ile on wiedział, a informacja to rzecz cenna. Lepiej zachować to na wszelki wypadek. Wysunęła język raz jeszcze chcąc skosztować tego niecodziennego zapachu. Obawa połączona z obietnicą i pożądanie mieszanka cudowna, sprawiająca, że chciało jej się przymknąć oczy i rozkoszować tym zapachem. Tylko największy wysiłek woli powstrzymywał jej powieki przed opadnięciem. Skosztowała raz jeszcze. I jeszcze raz. Zapach otępiał jej zmysły i usypiał czujność. Gdyby była tu sama z pewnością każdy mógłby ją podejść. Obecność Hollowa ratowała ją z opresji. Tylko jego sylwetka przypominała o niebezpieczeństwie i całym planie ucieczki. Czekała na odpowiedź. Ciągle napięta gotowa by uskoczyć. Każdy gwałtowniejszy ruch uznałaby za potencjalny atak i uskoczyła kawałek w tył czy bok. Gdyby faktycznie był to atak zaczęłaby uciekać swoją trasą starając się zgubić ścigającego w wąskich zakamarkach i wreszcie kanałach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 7 Lip 2012 - 18:06

Słysząc słowa duch przestał się szczerzyć, na twarzy zaś pojawiła się swoista zaduma... Czemu nie był agresywnie nastawiony ? Przecież Hollow właśnie pojawiła się na jego terenie. Co więcej ta istota prawdopodobnie była poziom wyżej niż duch, co oznaczało że bez problemu może ją pożreć i wzmocnić siebie... To było naturalne działanie hollow. Całkiem zresztą logiczne, ograniczył by ilość łowców na swoim terenie i wzmocnił samego siebie... Mimo to nie paliło mu się aby to robić, zresztą tak jak "Panu szczurów" wcześniej.
- No patrz jednak potrafisz mówić - tym razem zwrócił się już przodem do hollow. Zrobił to powoli, chociaż nieco urywanym ruchem... jak by miał problem aby powstrzymać swoje instynkty. A może to coś innego ? - Nie wiem o kogo Ci chodzi, wiem jednak że bez tego przebrania trudno tu polować, jest tu wielu łowców... Być może boss mógłby dać Ci przebranie, ale nie za darmo... Zresztą tak czy owak powinnaś rozmawiać z nim ślicznotko... - wyszczerzył się lekko ukazując nienaturalne zębiska a potem zaśmiał cicho. Poczucie humoru ? U Hollow ? To było raczej nienormalne...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 10 Lip 2012 - 11:44

Nie rozumiałą co dzieje się ze światem wokół niej. Wcześniej myślała, że zna Hollowy, a teraz? Z każdym momentem wygląda to tak jakby podczas jednego z Cykli wszystko wywróciło się do góry nogami. Gdzie jej pościg. Co to ma być? Sama do końca nie wiedziała czy jest zła, zawiedziona czy po prostu zaskoczona.

Jej zdaniem to z pewnością były instynkty. W końcu jedynym uzasadnieniem było to, że potrafi, jak ona, nad sobą panować. Oczywiście gorzej mu to idzie, ale tak to już bywa z "łowcami". Tak pomyślała o nim już jako udawanym łowcy. Cały czar prysnął. Skoro każdy mógł mieć takie przebranie to cała sztuka, którą dopracowywała z takim staraniem nagle wzięła w łeb. Nie podobało jej się to. Urągało jej standardom. Czuła się tak samo jak wtedy, gdy wraz z Ryu naśmiewali się z ludzi chodzących do jadłodalni, gdzie ci otrzymywali już gotowy posiłek. Bylo to godne pogardy. Zastąpić łowy gotową padliną? Nie do pomyślenia.

Wpadła po samą maskę. Nie mogła się wycofać.
- Bossa mówisz? - Nie do końca rozumiała co to znaczy, ale wolała zachować to dla siebie - Skoro tak to wygląda to chętnie zamienię z nim kilka słów. - Znów powiedziała prawdę. Chciała rozmawiać, a tą potrzebę rozpalało w niej każde zasłyszane słowo. Wyszczerzyła się.
- To jak? Zaprowadzisz mnie, przystojniaku? - Spróbowała odpowiedzieć tym samym. Nie do końca rozumiała co go rozbawiło, a tym bardziej nie rozumiała, że słowo mogło to robić. Tak. Widziała Hollowy śmiejące się nad ciałami, ale to była radość ze zwycięstwa. Szlag. Sama to robiła. Ale ze słowa? Cóż było takiego w tym słowie, że można było się śmiać? Starannie jednak dopasowała swoją reakcję do jego adaptując się najlepiej jak potrafiła. Szczerzyła więc zębiska w groteskowej parodii uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 10 Lip 2012 - 12:26

"Młodzian" zaśmiał się dosyć głośno w sposób charczący i basowy. Jego przebranie nie było idealne, co jakiś czas zdradzało bowiem prawdziwą naturę. Wciąż jednak wspaniale maskował się wśród ludzi... Tym bardziej że jak się zdawało udało mu się nauczyć tej ich śmiesznej natury. Żartów, śmiechów, poczucie humoru nie leżało w naturze Hollow. W ich naturze było wszak polowanie prawda ? Umysły nie były im potrzebne, ważne było przetrwanie i żywienie się czyż nie ?

- No nie ! Jesteś nawet mądrzejsza niż myślałem ślicznotko, a to ciekawe... Tak mała i krucha a taka mądra... - Nie brzmiało jak by się nabajał, raczej stwierdził to z pewnym zdumieniem. - Ciekawe co jeszcze kryje się pod tą maską - mlasnął, zerkając na duch. W jego spojrzeniu tliła się nieco przygaszona iskierka chęci mordu. - Za mną moja droga ! Teraz i tak już nie ma powrotu...

Nie ma powrotu ? Cóż... To raczej nie brzmiało najlepiej czyż nie ? Ale chyba miał racje, on prawdopodobnie był na wyższym szczeblu rozwoju niż duch, być może byłby nawet silniejszy od Grymiego... A miał nad sobą jeszcze "bossa", jak potężny miał być jego pan ?

Tak czy owak ruszył dalej przed siebie, w stronę jednego z budynków nieopodal... Właśnie teraz duch zdała sobie sprawę że ta słodka, koszmarna energią wypływa z stamtąd. Czy była gotowa na spotkanie "bossa"?.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 10 Lip 2012 - 13:43

Nie potrafiła go zrozumieć. Były rzeczy, które, przynajmniej na razie, znajdowały się poza jej zasięgiem poznania. Być może pojmie to z czasem. Być może zrozumie czemu ci krewniacy są tak różni.

Odnotowała sobie w pamięci iż ten uważa ją za bezbronną. Nigdy nie wiadomo, gdy ta pamięć może się przydać. Być może udałoby jej się go zaskoczyć, gdyby zaszła potrzeba. Pierwsza zasada łowcy - niech uważają cię za bezbronnego. Wtedy możesz zaatakować.

- W takim razie jestem tuż za Tobą, czarusiu. - Raz słyszała jak jakaś kobieta mówiła tak do mężczyzny, który nazywał ją właśnie per "ślicznotka". Uznała to więc za stosowne. Zaśmiała się cichutko, jakby próbując czy w ogóle potrafi to zrobić. Wyszło gardłowo i jakoś tak z syknięciem.

Właśnie. Nie ma powrotu, a przynajmniej oni tak myślą. Musi pamiętać, że stado czeka. Niech oni myślą, że jej nie pozostawili wyboru, nadal jednak wie jak uciec. Ma plan. Tak w razie czego.

I znów zapamiętywała każdy szczegół, który mógł posłużyć jej do zdobycia nawet ułamka sekundy na swoją korzyść. Musiała być gotowa. Gotowa i cierpliwa.

Mimo zagrożenia była dość spokojna wierzyła bowiem we własne zdolności. Co ciekawe tymczasowo głód nie przypominał o sobie, zupełnie tak jakby te nowe zapachy i doznania póki co pozbyły się go. Czy była gotowa? Nie. Nie mogła być. Przygotowała się do szaleńczego pościgu, do walki o życie, ale nie do rozmowy. Nie do spotkania z istotą jeszcze silniejszą. Ale była ciekawa. Chciała się dowiedzieć kto jest źródłem tego zapachu. I przede wszystkim chciała dowiedzieć się co stało się z jej nemezis.

Im bliżej miejsca docelowego była tym bardziej zdawała sobie sprawę jak bardzo nie potrafi rozmawiać. I w tym momencie niepokój zaczął coraz bardziej wkradać się do jej jestestwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 10 Lip 2012 - 14:08

Potwór po drodze raz zerknął na duch, zdawał się szczerzyć całkiem radośnie... Emocje ? Zadowolenie ? Uśmiech ? Coś tu było nie tak prawda ? JAk by na potwierdzanie tego szczur na jej ramieniu skulił się lekko i schował nieco za karkiem duch, jak by chciał się ukryć przed spojrzenia mi i tą energią. Wciąż jednak wiernie trwał na ramieniu hollow.

Młodzian podszedł do wieżowca, budynek był brudny, pokryty grafitti które nie odstawały wiele poziomem od rysunków przedszkolnych. Były jedynie dużo bardziej wulgarne. Duch widziała że "chłopak" kierował się na tył murowanej konstrukcji która widziała już dużo, DUŻO lepsze czasy.

>>> http://bleach.iowoi.org/t1074-bar-pod-psem-siedziba#40907



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Sob 5 Wrz 2015 - 17:14

Ishifone

Przez całą podróż autobusem Ishifone czuła się nieswojo i nie miała pojęcia dlaczego. Może to sprawka starowinki siedzącej naprzeciw. Miała tęczówki czerwone niczym krew. Ishifone widziała je dobrze, bowiem staruszka nie spuszczała quincy z wzroku. Nawet uśmiechnęła się do niej, ale potem autobus zatrzymał się i babcia wyszła. Przystanek później pojazd opuścili Ishihone i Vormund.
Ktoś chwycił kobietę za ramię, ale nie... nikogo tu nie było. Pokonali kilkaset metrów, aż zatrzymali się przed biurowcem.
- Jesteśmy na miejscu. - Vormund poprawił melonik. - Wiesz, słowiku, tam po drugiej stronie ulicy jest kawiarenka gdzie w piątki pasjonaci deklamują poezję. Zerknę jak radzi sobie konkurencja, a ty spokojnie pojednaj się z dawnymi przyjaciółmi.
- Ohh... doprawdy mnie zawodzisz. - Rozległ się drugi głos, głos Ishifone. Nie rozbrzmiał w głowie. Rozbrzmiał tuż za Ishifone. - Stałaś się tak żałośnie sentymentalna.. Przychodzisz do miernoty, której nie możesz już wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 6 Wrz 2015 - 0:08

Nieufnością Vormunda do środków transportu się nie przejmowała. Jego docinkami dotyczącymi "alergii" też. Już więcej się zastanawiała nad tym całym wujkiem. Ale czy jej się z kimkolwiek kojarzyło to... musiałaby pomyśleć. Nie w drodze, nie w takim hałasie, i nie wtedy gdy patrzy na nią jakaś starowinka. Nie wyróżniała się niczym szczególnym poza tym, że miała krwistoczerwone oczy. Tęczówki na dodatek, podobnie jak ona, może nawet bardziej.
Również i Ishifone nie mogła jakoś odpuścić patrzenia się na nią. Może to już poszła reakcja łańcuchowa, ale zastanawiała się czego może od niej chcieć. Może to zwidy, też tak mogło być. Mimo to, nie reagowała w jakiś specjalny sposób na to, odprowadziła ją spojrzeniem jak wychodziła. Niedługo potem i na nich przyszła pora.
Jakkolwiek to nie brzmiało, może była tutaj raz w życiu. Ale udało im się dotrzeć tam, gdzie powinni. Tak jak się spodziewała, Vormund wiedział gdzie był on zlokalizowany. Mieli bardzo dobry wywiad, co było wręcz przerażające.
Może nawet aż za dobry. Nie namyślała się nad tym jakoś. Znowu - bardziej się przejmowała tym, że znowu gdzieś lazł i ją zostawiał na pastwę świata. Ostatnim razem nie skończyło się to najlepiej.
-To jak się nie będziesz tu kręcił to tam przyjdę-Dała znać, i już miała kierować się do biurowca gdy usłyszała znajomy głos.
Swój. Znowu.
-Moja decyzja-Szepnęła tylko i nie zamierzała dłużej się mieszać w dyskusje. Jak weszła, zamierzała zapytać gdzie rezyduje Ryouji Oguri. Ukryła też swoją energię, by uniknąć problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 8 Wrz 2015 - 19:04

- Durna decyzja - odpowiedziała, po czym uczucie, że ktoś znajdował się zza plecami znikło.
Ishifone wkroczyła do budynku. Pobłądziła trochę po korytarzach, aż odnalazła drzwi, za którymi według przymocowanej do ściany plakietki mieściła się kancelaria niejakiego F. Miyazakiego. W środku elegancka, aczkolwiek dosyć już posunięta w latach, jak na zajmowane stanowisko sekretarka zapytała uprzejmie w czym może pomóc. Na wieść, że poszukiwany jest Ryouji, kobieta podniosła słuchawkę telefonu i nacisnęła przycisk, aby po chwili zakomunikować, że petentka ma się stawić w pokoju nr. 2.
Ryouji już tam na nią czekał. Twarz zaokrągliła mu się, a sylwetka wciśnięta w schludny ciemny garnitur zdawała się bardziej obfita. Stał przy oknie. Zerknął na Ishifone z mieszaniną zdziwienia, zakłopotania, ale i niechęci. Wskazał na krzesło po drugiej stronie biurka, na którego blacie spoczywały równie ułożone tekturowe teczki oraz eleganckie czarne pióro ze złotą końcówką. Błyszczało się, przyciągało uwagę.
- A więc... o co chodzi? - zapytał oschle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Wto 8 Wrz 2015 - 22:33

"Sama jesteś durna" Pomyślała o widmie. Na pewno to słyszała, w końcu to wytwór jej umysłu. I dobrze, bardzo dobrze. Nic to nie da, ale nie będzie sobie dawać wchodzić na głowę jakimś majakom.
Może jakby tu była wcześniej w środku to by się bardziej orientowała. Tak to musiała pobłądzić trochę po okolicy, aż znalazła coś, co kojarzyła jako kancelarie gościa u którego on pracował. Tam była jakaś starsza sekretarka która pokierowała ją gdzie ma się zawlec. Pokój dwa, okej.
A tam już czekał. Stał przy oknie, tłustszy bardziej niż pamiętała. Przypomniała sobie o obrzydzeniu z jakim kiedyś na niego patrzyła, i w sumie i teraz miała spore problemy, by nie dawać sobie tego po sobie poznać. Stał przy oknie. Wskazał jej krzesło.
Pióro... cholera jasna, ale ładne... chcąc nie chcąc oceniła odległość pomiędzy sobą a nim gdy już usiadła. Może jakby się trochę bardziej oparła to może...
Jak właściwie powinna się za to zabrać... może podobnie, jak z matką? Tylko jak to było...
-Jeżeli Cię to w jakimkolwiek stopniu teraz obchodzi, chciałam przeprosić za to, w jaki sposób z Tobą postąpiłam-To chyba nie tak wtedy szło, ale postanowiła kontynuować. Zaczęła szukać pierścionka po kieszeniach, i jak go znalazła pochyliła się nad stołem by go postawić po jego stronie, zerkając, czy w ogóle patrzy w jej stronę i czy w oknie nie ma jej odbicia. Może po drodze zgarnie to pióro, o ile będzie. Chwyci dłonią i schowa zgrabnie do rękawa kurtki. No chyba, że będzie bardzo po drugiej stronie, to odpuści. Albo będzie widać co robi. Musiała mieć pewność, że nie zauważy.
-Oddaję. Może się przyda dla kogoś innego. Nie spodziewam się, byś wybaczył, ale chcę byś wiedział że nie jestem dumna z tego co Ci zrobiłam-Tu akurat... cholera. Nie czuła wielkiego żalu czy nawet poczucia winy. Bardziej strach, że jak tego nie zrobi to nie uzyska szansy na uniknięcie kary. Może skrucha przyjdzie później? Może wtedy jakoś będzie spokojniejsza?
Patrzyła się potem na niego i obserwowała. I jak tamto wyszło to pilnowała, żeby to pióro nie wypadło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Nie 13 Wrz 2015 - 11:46

Zachowanie Ryouji'ego ułatwiało sprawę. Najwyraźniej wolał nie spoglądać na byłą prawie-narzeczoną i całkowicie odwrócił się w stronę okna jednocześnie zasłaniając je swoją osobą. Ręka Ishifone, zwinna i szybka niczym atakująca żmija, pochwyciła pióro, które zaraz wylądowało w kieszeni kurtki.
Ryouji zerknął dopiero na pierścionek.
- Aha, więc ty go zabrałaś. - Zdawał się być gorzko rozbawiony. - Taak, przyznaję. Twoje zniknięcie trochę mną wzburzyło, ale teraz jestem ci właściwie wdzięczny. - Machnął dłonią tak, że Ishifone ujrzała obrączkę na środkowym palcu. - Chciałbym wiedzieć tylko jedno... Czy cokolwiek z tego co mi mówiłaś było prawdą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Pon 14 Wrz 2015 - 0:17

-No ja-Potwierdziła ten fakt. Nie wydawał się być bardzo tym przejęty, ani też nie groził jej w żaden sposób. To też jedno mogła stwierdzić. Nie zależało mu specjalnie na tym, by się mścić. Nie w ten sposób w każdym razie.
Nawet nie zauważyła, z jaką sprawnością podwędziła mu to. Planowała schować do rękawa, a już było w kieszeni. Jej zwinność niekiedy przerastała nawet jej przewidywania. Czuła satysfakcję i ulgę, że to zrobiła. Taaaak... jeszcze nie wyszła z wprawy. I miała ładny długopis. Jednak najciekawsze nadeszło dopiero po chwili.
Trudno jej było ukryć rozbawienie, ale jakoś to wyszło. Do czasu, aż sama nie postanowiła zaklaskać na tą wieść.
-Gratuluję i życzę szczęścia na nowej drodze życia-Prawie nie zabrzmiało to ironicznie. Coś ją jednak ukuło. Ledwo co rok minął a ten już sobie kogoś znalazł, nieźle mu poszło. Dlatego też nie zamierzała rozwijać tego tematu. Trochę za bardzo był jej solą w oku.
-Zależy, co konkretnie masz na myśli-Przekrzywiła głowę. Zerknęła na pierścionek-Mogłam go spieniężyć, ale z jakiegoś powodu trudno mi było się z nim rozstać-Mrugnęła leniwie dwa razy. Jak o tym pomyślała, to w tym dziwnym "śnie" był jednym z elementów które pomogły jej z niego wyjść. Taki chociaż z tego pożytek.
-Myślisz, że sama wiem co jest prawdą a co nie? Świat jest popie... dziwny. Różnie wychodzi. Fałsz okazuje się być faktem i na odwrót...
Nie, raczej go to nie usatysfakcjonuje. Podniosła się z krzesła. Nie planowała długiej wizyty.
-Więc... myśl, jak Ci wygodnie. To i tak bez większego znaczenia. Przyszłam przeprosić, po nic więcej. Z mojej strony to wszystko-Przyglądała mu się moment. Jeśli i z jego strony to było na tyle, nie ociągała się tylko pożegnała, i przeszła do miejscówki wspomnianej przez Vormunda. Został cmentarz, gdzie został pochowany ojciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Czw 17 Wrz 2015 - 19:13

- Faktycznie, nie ma to żadnego znaczenia - rzucił cierpko Ryoujii i to były jego ostatnie słowa.
Klubik, w którym znalazła Vormunda był ciasny, ciemny i duszny. Mężczyzna sączył właśnie herbatę z czarnej filiżanki przyglądając się jednocześnie scenie, na której pryszczaty młodzik niezdarnie deklamował swą miłość do muzy poezji.
- Chociaż pełna błędów, to w sztuce wykreowanej przez młodość można doszukać się prawdziwej niewinności, której tak zaciekle poszukuje wielu uznanych mistrzów - skomentował Vormund w swoim stylu.
Kilka minut później czekali już pod przystankiem, aby odbyć jeszcze jedną podróż niezawodną komunikacją miejską.


http://bleach.iowoi.org/t1143p30-stary-cmentarz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.   Today at 7:50

Powrót do góry Go down
 
Centrum: markety, deptaki i publiczne ubikacje.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog