IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 5 Cze 2010 - 15:16

Kiwnęła głową. Wyraz jej twarzy wrócił do tego zwyczajnego, wesołego. W końcu wiele się wyjaśniło, Remilia nie okazała się taka bezuczuciowa za jaką uchodziła, a ona musi czekać aż Sakuya będzie wolna. Nie była zainteresowana o jakiego gościa chodzi, jedyny co ciekawiło ją to jak często pojawia się tu ktokolwiek, kto nie jest mieszkańce tego domu. Właściwie to przez ten czas mogłaby wykonać misję powierzoną jej w Seiretei, ale nie mogła się oprzeć odpoczynkowi w Rezydencji. Jeden dzień nikogo nie powinien zbawić, poza tym nie wiadomo było co z dziewczyną z rodziny, z którą mieli się skontaktować. Zapomniała o nią zapytać, ale Remilia wyglądała na wystarczająco wyczerpaną żeby chwilowo dać jej spokój. Sama Fuu nie miała ochoty jeszcze wracać do łóżka, postanowiła jeszcze odwiedzić bibliotekę, zwłaszcza że wnioskując po widzianych wcześniej zdjęciach spotkanie Marisy z Patchouli może być... co najmniej interesujące. Poza tym trzeba powiedzieć Koakumie żeby nie fatygowała się wcześniej przekazanymi jej prośbami.
W dużo lepszym niż przed wejściem do Rezydencji humorze pomachała jeszcze Remilii i ruszyła do biblioteki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 5 Cze 2010 - 16:17

Jako, że poza wystrojem wnętrz samo rozlokowanie pomieszczeń było mniej więcej takie same, to Fuu trafia do biblioteki nawet bez większej pomocy map rozlokowanych tu i ówdzie. Zresztą... trafiła by tam po dźwiękach.
Co zatem zastała po otworzeniu drzwi do biblioteki? Po pierwsze, swój pozbawiony dźwięku kaszel spowodowany dużą ilością kurzu. Po drugie, stolik przy którym siedziała Patchouli i Marisa. Co dziwne, obydwie... uśmiechały się do siebie radośnie. Nawet Patchouli... mniej zadowolony był Kinji, który został zdegradowany do formy podstawki pod siedzenie Flandre, która o czymś opowiadała gestykulując przy tym żywo. Oczywiście obok Patchouli stała Koakuma, która wyglądała na całkiem zadowoloną z tej sytuacji.
-O, panienka Fuu! Nie zgadnie pani co się okazało!-Pierwszą osobą która ją zauważyła była właśnie jej rudowłosa znajoma. Podleciała do niej z promiennym uśmiechem
-Pani przyjaciółka żyje! Co prawda nie można jej zlokalizować... ale to lepsze niż nic, prawda?-Zapytała kierując ją stronę stołu. Podsunęła ona krzesło, by mogła się przyglądać rozmowie trzech dziewczyn które nie zwróciły na nią większej uwagi, oraz Kinji'ego, który dzielił z nią ten los.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 5 Cze 2010 - 16:44

"Wiem, ale dziękuję że i Ty mi o tym powiedziałaś. Nie musisz już spełniać moich próśb, wszystko co mi było potrzebne już załatwiłam sama. Sakuya podobno jest zajęta jakimś gościem, a Remilia powiedziała że będzie miała dla mnie pewien zestaw ubrań. Nie powinnam Cię fatygować, ale jakbyś mogła lekko przyspieszyć ich zdobycie. Byle nie teraz, Remilia powiedziała że chwilowo woli pobyć sama.
Eee, a czy Kinji długo robi za siedzisko? Ja wiem że Flandre jest pewnie wygodnie i w ogóle, ale czy to nie lekka przesada?"

Mimo zwrócenia na to uwagi wcale nie byłaby zła gdyby Koakumie nie udało się nic wskórać. Bardzo bawił ją widok tak wesołej Flandre. Być może było to spowodowane tym co usłyszała.
Wolała na razie poczekać na zakończenie wszelkich rozmów i opowiadań, w końcu mieszkańcy i Marisa dawno się nie widzieli. Sama miała zamiar na chwilę wyrwać blondynkę z tej sielanki i zapytać co z ich misją. W końcu trzymanie kogoś z partnerów do negocjacji na siłę nie wróży dobrze ich wynikowi. Zwłaszcza że według spotkanej w lesie dziewczyny rodzina Minawa i tak nie przepada za shinigami. Na razie więc usiadła na podstawionym krześle, wyciągnęła swój drugi zeszyt i otworzyła na kolejnej czystej stronie. Jakoś pomysł zanotowania wszystkiego po powrocie został zastąpiony notatkami na bieżąco.
XII.
No i znów jestem w Rezydencji. I kto by pomyślał że jedno spotkanie spowoduje, że mój stosunek do Remilii wróci do normy. Zostawię jednak przebieg rozmowy dla siebie, obiecałam to jej. Choć nie podejrzewam że ten zeszyt trafi w obce ręce... Ale bliskość Flandre może spowodować że jednak tak się stanie. W każdym razie znam już w większości przebieg zdarzeń podczas mojej napaści. Tak, napaści, bo okazało się że mój atak był spowodowany nienawiścią do mieszkańców tego domu. Teraz bardzo tego żałuję, choć wiem że moje "przepraszam" nie naprawi zniszczeń które spowodowałam. Przy okazji dowiedziałam się że mogę być bliżej lub dalej spokrewniona z Yoshim. Wspomniała coś o "duchu przodków" (cokolwiek to jest). Może uda mi się zdobyć nieco bardziej "cywilne" ubranie, zobaczymy kiedy Remilii uda się to załatwić. Moje plany się nie zmieniły, choć skoro Sakuya jest zajęta nieco się opóźnią. Na razie mogę skupić się na misji z Seiretei, tylko trzeba przeczekać aż Marisa zakończy swoje dość długie powitanie z Patchouli i Flandre. Przy okazji muszę zapamiętać ten obrazek- "Flandre korzystająca z Kinjiego jako z poduszki do siedzenia"."

Co jakiś czas zerkała na zgromadzone żeby przekonać się jak daleko są od końca rozmowy. Przy okazji "niechcący" wyłapywała co ciekawego mówią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Las   Nie 6 Cze 2010 - 10:13

-T-trochę już to trwa...-Wyjaśniła Koakuma z przepraszającym wyrazem twarzy. Natomiast Kinji gdy zauważył Fuu popatrzył się na nią...tak, okrzyk "Help me!" byłby tutaj jak najbardziej na miejscu. Ale cóż, Fuu usiadła, zaczęła notować co miała do zanotowania, i jednocześnie przysłuchiwała się temu, o czym rozmawiały obie panny.
Głównie w tym momencie mówiła Marisa, a tak dokładniej to o swojej przeszłości. Tyle Fuu wyłapała, że w sumie z Yoshim znała się najkrócej, bo od jakiś 10-15 lat max... trudno było jej powiedzieć, w Soul Society czas leci trochę inaczej niż w świecie żywych. Ale w sumie byli dobrymi przyjaciółmi... do tego feralnego incydentu. Chociaż w tym momencie bardziej się przejęła Patchouli, przepraszając ją w imieniu całej rezydencji za ten cały incydent. Marisa jednak powiedziała by się nie wygłupiała.
-O... Fuu, to ty tutaj już jesteś?-Zapytała się Marisa, natomiast Patchouli... matko, uśmiechnęła się do Fuu!
-To dobrze... chciałam Ci bardzo podziękować. Za to, że ją tutaj przyprowadziłaś...-Wyglądała... no, zupełnie inaczej to trochę za dużo powiedziane, bo ciągle wyglądała na dość zmęczoną i zniechęconą... wszystkim. Ale mimo to wyglądała jakoś bardziej żywo niż zwykle.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sro 6 Mar 2013 - 19:08

Ishifone

Odruchowo zamknęła oczy, oczekując wstrząsu. Do niczego takiego jednak nie doszło. Baldrik zamiast wyżłobić krater, sfrunął delikatnie na trawę. Zaraz też odstawił na ziemię Ishifone, która odeszła chwiejnie kilka kroków w bok, po czym wydaliła na ziemię to co w żołądku miała.
- Hmm... gdybym to ja was trenował już dawno bylibyście przyzwyczajeni do takiej szybkości.
Coś mignęło jej obok nogi. To Teddy podszedł do niej i zwrócił swoje czarne oczka na jej twarz.
- Dobrze się pani czuje?
Mały drań musiał się uczepić jej albo Baldrika zanim rozpoczęli tą szaloną podróż. Wyglądał całkiem nieźle w czym sporą zasługę musiał mieć brak żołądka.
Zebrała się w sobie i rozejrzała wokół. Byli na niewielkiej polance porośniętą przez wysoką trawę, wśród, której przebijały się gdzieniegdzie różnobarwne kwiatki. Owo całkiem urokliwe miejsce ze wszystkich stron otoczone było przez drzewa i krzewy. Całkiem niezłe miejsce na piknik z chłopakiem, jeśli kto by pytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sro 6 Mar 2013 - 22:25

Niewątpliwie miło było przekonać się na własne oczy, jak ostatnio... czytaj, od paru dobrych miesięcy oszczędnie się odżywia. Szkoda tylko, że musiała sobie o tym przypomnieć poprzez uświadomienie sobie niedoskonałości swojego ciała. Innymi słowy - puściła pawia dalej niż widziała. Kompletnie nie była przygotowana na to, co się stało parę chwil wcześniej. Ale kto mógł przewidzieć, że człowiek może się tak szybko poruszać bez wsparcia silnika odrzutowego? Dobrze, że skończyło się na pozbyciu się treści żołądkowej bez samego pojemnika... szlag. Skoro teraz odpływała, to czy aby na pewno poradzi sobie dalej? Musi. Nie miała innego wyjścia. Z tarczą bądź na tarczy. Ewentualnie w kawałkach pięć stóp pod ziemią, bo taką opcje też brała pod uwagę.
-Nic mi nie jest-Warknęła, gdy tylko doszła do siebie. Otarła resztki wydzielin żołądkowych z ust i odwróciła się do Baldrika. Racje to on może miał. Tylko nie musiała się o tym przekonywać tak... szybko. Ale... miała tego przedsmak. Wrzucić na głęboką wodę i patrzeć, czy się utopi czy też nie... teraz, gdzie się znalazła...
...polana na jakimś zadupiu. Całkiem przyjemnie. Gdyby nie to, że zaraz to miejsce stanie się centrum jej kaźni pewnie spędziła by tutaj parę uroczych chwil z naturą. Ale tak to... szkoda czasu.
-Więc. Na czym ma polegać ten trening?-Zapytała. Im szybciej się wszystko wyjaśni, tym lepiej. Nie było sensu zwlekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Czw 7 Mar 2013 - 12:23

Zamiast udzielić odpowiedzi, Baldrik zaczął grzebać po kieszeniach płaszcza, a że miał ich sporo to zajęło to dłuższą chwilę. Przez cały ten czas Teddy przyglądał mu się gniewnie. Misiowi wyraźnie nie podobał się ten duży mężczyzna, który wyjątkowo chętnie był gotów narazić Ishifone na niebezpieczeństwo. Jednak dzieci, ryby i pluszaki głosu nie miały, więc ten ostatni mógł tylko wyrażać cichą dezaprobatę obecną sytuacją.
W końcu Baldrik znalazł to co szukał. Była to malutka, wielkości opuszka palca piramidka, która zdawała się zbudowana z żółtawych kryształków cukru.
- W moich rodzinnych stronach tą zabawę nazywaliśmy Wald des Todes... Bardzo ją z Adalbertem lubiliśmy, co zresztą mi pozostało do dzisiaj. - Baldrik zaczął podrzucać w dłoni cukrową piramidkę. - W skrócie spędzimy czas podobnie, jak twoi przyjaciele teraz... jednak wprowadzimy kilka zmian... Dam sobie głowę uciąć, że teraz zabawiają się z jakimiś tycimi pustymi, jakie to z Adalbertem niszczyliśmy w wieku pięciu lat. W dodatku mój braciszek cały czas czuwa, aby nikomu nie stała się większa krzywda. Przedszkole - skwitował z wyraźną pogardą. - Ty dzieweczko będziesz miała okazję spróbować swych sił w starciu znacznie bardziej odpowiadającym godności quincy'ego... Zaraz przywołam tu paru brzydali, których będziesz musiała unicestwić. Hmm... nawet dam ci wybór. Wolisz potyczkować się z jednym mocnym czy kilkoma słabszymi?
Teddy zjeżył się słysząc, że dziewczyna będzie musiała walczyć z pustymi.
- Nie zgadzam się! - zagrzmiał najgłośniej, jak tylko potrafił.
- O co ty tu masz do gadania, mały! - Ishifone aż zabolały uszy od ryku Baldrika. - Quincy musi się potykać ze swym naturalnym wrogiem, to najlepszy sposób na rozwój! Strzelanie do kaczek jest dobre dla ludzi... Jedynie walka na śmierć i życie może pchnąć cię dalej! Żadnych ćwiczeń na celność, żadnych zabaw z energią! Dopiero, gdy zmuszasz ciało i ducha do walki o przetrwanie, odkrywasz swoją prawdziwą siłę!
Baldrik obdarzył Teddy'ego spojrzeniem rozjuszonego niedźwiedzia, na co pluszak schował się szybko za Ishifone.
- Nie podoba mi się to... - mruknął nie wyraźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Czw 7 Mar 2013 - 13:55

Czekała cierpliwie, kończąc wewnętrzne doprowadzanie się do porządku. Po kiego było mu tyle kieszeni? Był quincy czy sprzedawcą narkotyków? Im dłużej tak stała, tym bardziej się denerwowała tym, co może on wymyślić. Teddy zresztą też, ale to wynikało bardziej z powierzonego mu zadania. Robi tak bo tak został zaprogramowany, czy też może zostało mu powiedziane, że jak się nie spisze to będzie po nim? Nic jednak nie mówiła ani nie popędzała, chociaż gdy znalazł to co chciał jej teoria o nielegalnych używkach nabrała trochę więcej sensu. Ale przyszedł czas na kolejne wyjaśnienia... jej bardziej przytomna cześć umysłu zaczęła analizować wszystkie przeciw i przeciw. Ona będzie tutaj sama, tamci są w grupie. W ze słabszymi pustymi, ona się będzie męczyć z potężniejszymi osobnikami. Oni byli przede wszystkim silniejsi od niej... a mimo to często dostawali w kość. Szanse na wykonanie "zadania" miała nikłe, nie mówiąc już o przeżyciu czy wyjściu stąd bez uszczerbku na zdrowiu. Jeden silniejszy albo parę słabszych? Dlaczego miała wrażenie, że słabsze ją otoczą i tyle będzie mogła zrobić, a silniejszego nie będzie w stanie nawet tknąć? Zanim zdążyła się namyślisz, do wszystkiego włączył się Teddy. Coś grzmotnęło. I to tak, że aż dotarło do Ishifone... tak głębiej.
Dla ludzi. Dla zwykłych ludzi. Czy ona przypadkiem nie chce być czymś więcej? Czyż nie chce udowodnić, że jest wyjątkowa? Jeżeli tak jest... to dlaczego miałaby sobie nie poradzić? Wtedy z Daichim, z poprzednim... nie miała doświadczenia. Trochę go zdobyła, więc... miał racje. Miał cholerną rację. Wreszcie ktoś, kto widzi jak jest!
-Słabi zginą, silni będą żyć-Syknęła. I chociaż trudno było w to uwierzyć, zrobiła grymas, który można byłoby nawet pomylić z uśmiechem. Uśmiechem pełnym zdecydowania.
-Jeżeli się do czegokolwiek nadaję, poradzę sobie. Jak nie, lepiej bym zginęła. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Za dużo czasu zmarnowałam na bezużytecznym życiu... mam tego dosyć. Przekonajmy się, tu i teraz, czy moja krew jest wystarczająco silna, bym mogła nazywać siebie kiedyś Quincy-Wystawiła nogę do przodu. Rozejrzała się.
-Przywołaj paru pustych-Zdecydowała ostatecznie. Dobry teren na podchody. Musiała się chwytać wszystkiego co mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Czw 7 Mar 2013 - 19:33

Baldrik uśmiechnął się pod nosem słysząc słowa dziewczyny.
- Dam ci jakieś szanse, abyś jednak przeżyła, dzieweczko... Ten twój mały przyjaciel może ci pomagać...
Teddy stanął przed Ishifone. Wypiął dumnie pierś.
- I tak bym to zrobił!
Mężczyzna rozgniótł cukrową piramidkę między palcami.
- Dobrze więc... zobaczymy, jak wyjdzie.
Na nadgarstku Baldrika coś błysnęło. W potężnej dłoni zmaterializował się świetlisty łuk. Drwal spojrzał w niebo i zamarł. Po kilku chwilach coś tam w górze zaczęło się dziać. Na błękicie wykwitło kilka czarnych plam, z których dochodziły mrożące krew w żyłach ryki pustych. Po chwili z dziur w niebiosach zaczęli wyłaniać się puści.
Jeden z nich, pięciometrowy potwór z sześcioma mocarnymi ramionami, zwrócił maskę wprost na nich. Biła od niego mroczna, przytłaczająca energia.
- Za duży... - mruknął Baldrik. Naciągnął jednym palcem cięciwę i wystrzelił. Wyglądało to jakby świetlista kreska uderzyła w głowę bestii przebijając ją na wylot. Maskę pokryła gęsta siatka pęknięć. Ryk agonii pustego rozbrzmiewał, póki ten nie zamienił się w mnóstwo czarnych drobinek, które zaraz zniknęły na tle nieba.
Wylazło jeszcze sześć mniejszych pustych, z czego casting Baldrika przeszła tylko trójka.
Na ziemię, jakieś siedem-osiem metrów przed Ishifone opadł tercet bestii.
Jeden z nich kształtem do złudzenia przypominał kolibra. Wielkością dorównywał Ishifone, miał długi zakryty przez maskę dziób, oraz skrzydełka, które pracowały intensywnie, aby utrzymać stworzenie w powietrzu.
Drugi przypominał z kolei ropuchę z wyjątkiem łap, które przypominały raczej pazurzaste kończyny przednie kreta. Stwór trochę większy od labradora, miał spłaszczoną maskę, w której lśniły jadowicie żółte ogniki.
Trzecia bestia była zdecydowanie najbardziej postawna. Humanoidalna o jakichś dwu i pół metra wzrostu. Wysoka, ale raczej chuderlawa bestia. Zamiast dłoni miała groźnie wyglądające kosy, przypominające odnóża modliszek.
Wszystkie trzy maszkary wpatrywały się pożądliwie w Ishifone i Baldrika, tyle, że ten drugi nie miał zamiaru zostać na obiedzie.
- To powodzenia. Tylko przeżyj bo inaczej brat znowu będzie mi suszył głowę. - Uśmiechnął ponuro, po czym zniknął ze świstem powietrza.
Została sama... znaczy prawie sama. Miała przecież Teddy'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Wto 23 Kwi 2013 - 13:50

Znalazła się w bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Najprawdopodobniej jednak w przypadku napotkania silniejszego stworzenia miałaby o wiele większe kłopoty. Tamci... będą musieli komunikować się miedzy sobą w jakiś sposób, a szanse na to, ze są zdolni do skutecznej wspólnej inicjatywy są dość niewielkie. Nie może jednak ich zlekceważyć, bo polegnie.
I pomyśleć, ze ten Baldrik posiadał taka potęgę... tamto wielkie szkaradztwo ściągnał bez mrugnięcia okiem, i to jednym palcem. Tytaniczna siła... nawet nie próbował jej ukrywać. Gdyby tylko ona miała do niej dostęp, to... mogłaby śmiało powiedzieć o sobie, ze jest wyjątkowa. To przeświadczenie, które zostało złamane w jednej chwili tamtego dnia, gdy spotkała Aleksandra, który dal jej szanse na obranie jej właściwej drogi.
...znowu się uśmiechnęła, gdy tylko Baldrik zniknął. Cokolwiek by się nie stało, będzie wiedziała, ze postępowała tak, jak chciała, i tak jak powinna. Koniec bezsensownego myślenia. Czas działać, bo tamci nie zamierzali zbyt długo czekać.
Teren był względnie otwarty, parę drzewek... mogą posłużyć za osłonę, ale na pewno nie za schronienie. Jeden latał... to na nim raczej powinna się skupić w pierwszej kolejności. Drugi... jak na jej gust mógł skakać. A do trzeciego po prostu nie będzie mogła się zbliżać. Nie wyglądało na to, by miało jakąś szczególną zdolność poruszania się wykraczającą poza jej możliwości.
-Dotrzymuj mi kroku i osłaniaj przed atakami-Teddy'ego potraktowała jako osłonę, jako coś, co może ją obronić jakby coś za bardzo się do niej zbliżyło. Sama skierowała swoje Reiatsu... na początek tyle, ile w sumie mogła w przyspieszenie swojego ciała i zwiększenie swojej koordynacji (10 pr w szybkość, 10 w Zręczność). Tak jak wspomniała, jej pierwszym celem był koliber. Zamierzała go po prostu zestrzelić, a za swój szczególny cel obrała sobie łączenie jego skrzydeł z tułowiem. Przez same skrzydła strzały mogłyby przelecieć, tak szybko się poruszały. Sama przy okazji zaczęła się cofać, najlepiej pod jakieś drzewo. Może jakby było jakieś natarcie to udałoby się jej uskoczyć w bok albo nawet za nie? Na pewno nie mogła pozwolić, by coś z tego się do niej zbliżyło. Patrząc na to w co tamci byli wyposażeni to nie byłby najlepszy pomysł. Jednak jeśli ich szybkość nie pozwalałaby jej na wykonanie czegokolwiek, to... po prostu uskoczy w bok i przejdzie do kontrataku. Musiała utrzymać dystans.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sro 24 Kwi 2013 - 14:56

- Tak jest! - potwierdził Teddy i stanął przed nią w rozkroku. Ochroniarz dziewczyny był tak mizernej postury, że puści w ogóle nie zaszczycili go swoją uwagą. Zamiast tego bestie spoglądały łakomie na Ishifone, która jednak tanio skóry sprzedawać nie zamierzała.
Przywołała łuk i wyćwiczonym ruchem napięła cięciwę tworząc strzałę, która sekundę później pomknęła ku kolibrowi. Powietrze wokół pustego zafalowało, świetlisty pocisk rozbił się tuż przed dziobem pustego. Co to? Czyżby ten mały spryciarz potrafił tworzyć jakieś bariery?
Ptasi pusty zagwizdał drwiąco i w tym samym momencie z kaleczącym uszy rykiem na quincy ruszył "kosiarz". Lecz oto Teddy wybiegł mu na spotkanie. Wyskoczył wysoko i wyprowadził cios podbródkowy, który odrzucił łeb pustego w tył. Na tym bynajmniej ofensywa miśka się nie skończyła, bowiem okręcił się w powietrzu i trzasnął bestię z pluszowej nóżki. Kosiarz cofnął się o krok, a Teddy z gracją wylądował na ziemi.
Tymczasem koliber wzleciał nie co wyżej, jakby chciał mieć lepszy wgląd na pole walki. Ropucha zaś siedziała, jak siedziała, ograniczając się wyłącznie do uważnej obserwacji walczących.
Wobec dość biernej postawy pustych, Ishifone nie nękana mogła schować się za pobliskim jesionem.
Teddy wycofywał się powoli w jej kierunku, ale musiał uważać bowiem kosiarz wreszcie zauważył tą małą pluszową kulkę i teraz spoglądał na nią z wyraźną irytacją.

[-20PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Pon 8 Lip 2013 - 21:55

Czegoś takiego to ona się w ogóle nie spodziewała.Jej strzała zwyczajnie nic nie zrobiła. Co więcej, przeznaczyła swoje reiatsu na coś, co jej się w ogóle nie przydało, bo puści zwyczajnie zajęli pozycje. Koliber latał sobie w górze, ropuch się patrzył i obserwował, a modliszka skupiła się na Teddym, bo oberwała zdrowo. Nie wyglądało to za ciekawie... ale jeszcze była szansa, że była w stanie coś zrobić. Wystarczy teraz tylko walnąć mocniej, póki tamto coś się przyglądało pluszakowi. Musiała mieć na uwadze... wszystkich. To, że tamto ptaszysko mogło się na nią rzucić, ropuch... nie wspominając o najbardziej pilącym problemie. Jednak dopóki tamci nie zareagują...
Naciągnęła cięciwę. Musiała teraz sprawdzić, jak jej pójdzie gdy włoży w to wszystko co tylko może. Naładowała kolejną strzałę, tym razem wszystkim czym tylko mogła [20 pr w strzałę]. Jej wewnętrzna energia i energia z zewnątrz przeznaczy na ten jeden strzał, którą wystrzeli właściwie od razu, korzystając z nieuwagi jednego z przeciwników. Chciała chociaż zniszczyć to coś, co go osłaniało, by mogła wystrzelić później parę słabszych pocisków, już bez pomocy jej własnych pokładów energii. A co zamierzała zrobić w razie ofensywy? Na pewno uciec zza tamtego drzewa. Nie chciała ryzykować przygniecenia, zarówno przez to stare próchno, jak i jakąś bardzo nieprzyjazną istotę niematerialną.
Jak tak teraz pomyślała... to jednak nie miała planu. Nie wiedziała co robić. Ale nie zamierzała oddać się tak łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Wto 9 Lip 2013 - 16:14

To co wyprawiał teraz Teddy zdawało się pochodzić nie z rzeczywistego świata, lecz jakiegoś efekciarskiego filmu akcji. Zirytowana modliszka próbowała posiekać go na plasterki, ale pluszak w widowiskowym stylu omijał kościane kosy. Teddy wręcz nie unikał, on tańczył. Płynne sekwencje odskoków, salt i piruetów prezentowane przez miśka mogły robić wrażenie.
Co najważniejsze jednak, mały ochroniarz dał Ishifone czas niezbędny do skumulowania energii. Reiatsu pobrane z otoczenia mieszało się z jej własnym tworząc najpotężniejszą strzałę jaką kiedykolwiek miała wypuścić. Wręcz ramiona drżały jej od zbierającej się w łuku energii.
W międzyczasie Teddy stracił kawałek ucha, ale wciąż bronił się dzielnie. Właśnie wyskoczył wysoko po raz kolejny unikając kos modliszki i... purpurowy jęzor owinął się w okół niego i błyskawicznie wciągnął do otwartej paszczy ropucha.
Strzała niemalże gotowa, ale oto koliber zachodził ją od boku. Puścił się na Ishifone celując dziobem w jej pierś. Podniebna szarża odsłoniła skrzydlatego pustego na atak czego grzechem było nie wykorzystać. Błękitna strzała zderzyła się z kolibrem wywołując małą eksplozję, która osmaliła mocno brzuch pustego. Stwór zagwizdał z bólu i chybotliwie, tuż nad ziemią umknął ku kolegom.
Oberwał mocno, może nawet na tyle, aby dać sobie spokój z dalszymi próbami uszkodzenia dziewczyny. Wciąż jednak pozostawała dwójka pustych. Ropuch przeżuwał właśnie biednego Teddy'ego, a modliszka zwróciła swój zamaskowany łeb prosto na drzewo, za którym chowała się Ishifone. Warknął ostrzegawczo i puścił się biegiem, aby dopaść pannę Kumagae.

[-20PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Wto 9 Lip 2013 - 21:27

Jej odciągacz uwagi właśnie został pożarty, a przynajmniej był w trakcie bycia przeżuwanym. Świetnie, teraz jest zupełnie odsłonięta. Nawet jakby udało się jej go wyciągnąć, najpewniej wiele by na tym nie skorzystała. Inna sprawa, że powinna się tym zająć jak najszybciej. Czas nie działał na jej korzyść, a tak mocnej strzały niestety tym razem nie puści. Za długo to trwało... i jeszcze to coś z ostrzami na nią biegło. Ale przynajmniej trafiła tamto ptaszydło. I tym razem zabolało... nie mogła odpuścić... wszystko albo nic... dla niej liczyło się tylko jedno. I jak tego nie osiągnie, to równie dobrze mogła umrzeć. I to akurat byłoby dla niej najlepszym rozwiązaniem...
-Bitewna formacjo z powietrza. Proszę, przyjmij ten święty kielich! Heizen!-Rzuciła na modliszkę jedną rurkę, a sama przeznaczyła trochę energii na dodanie sobie szybkości (10 punktów reiatsu). Musiała szybko zmienić pozycję, najlepiej za kolejne drzewo. W międzyczasie naładuje następną strzałę którą puści w stronę ropucha, by ten łaskawie wypluł jej ochroniarza. O ile oczywiście jest co wypluwać (Kolejne 10 reiatsu). Jeśli to nie podziała albo będzie musiała się przed czymś bronić, to wyrzuci kolejne Heizen. Nie było co przebierać w środkach. Sytuacja była trudna, ale... czy beznadziejna? Pewnie zaraz się to okaże. Nie chciałaby jednego... no, paru rzeczy. Umrzeć. Doznać uszczerbku na zdrowiu. Ale przede wszystkim... by ktoś interweniował. Albo ona sama to załatwi, albo zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sro 10 Lip 2013 - 13:44

Modliszka zdecydowanie nie grzeszyła intelektem. A może po prostu nie widziała w Ishifone zagrożenia?
W każdym razie bezmyślna szarża wprost na quincy nie mogła skończyć się dobrze. Dziewczyna sięgnęła po jedną ze srebrnych ampułek Ginto podarowanych przez Vormunda. Zaczęła pospieszną inkantację, bo modliszka zbliżała się niebezpiecznie szybko.
Wraz z ostatnim słowem magicznej formuły wyrzuciła rurkę w powietrze. Ta otwarła się wylewając wokół płynne reiatsu, które w ułamku sekundy przeistoczyło się w prostokąt szarego kamienia. Pocisk wystrzelił w nadchodzącą modliszkę i rąbnął ją w brzuch. Hollowa odrzuciło do tyłu. Przeleciał kilkanaście metrów, aż zatrzymał się na grubym dębie, w który zwyczajnie się wbił. Z paszczy demona wyrwała się purpurowa posoka, a sam stwór zawył boleśnie.
Widok warty bliższemu przypatrzeniu się, ale Ishifone nie była tu przecież sama. Ropuch wciąż przeżuwał Teddy'ego, a jak skończy to zaraz zacznie rozglądać się za czymś bardziej smakowitym niż pluszak wypchany watą.
Dziewczyna przyspieszyła swoje ciało przez co zdawało jej się jakby reszta świata nie co zwolniła.
Wymierzyła w ropucha i oddała strzał. Hollow zaskrzeczał oburzony kiedy świetlisty pocisk rozbił się na jego masce. Wytrzymała bestia! Mimo bezpośredniego trafienia na białej powierzchni maski powstało tylko niewielkie pęknięcie.
Zirytowany ropuch wydął policzki i splunął zielonkawym śluzem w stronę quincy. Wspomagana reiatsu  dziewczyna błyskawicznie uskoczyła za drzewo.
- Ajj!
Bolesny jęk rozległ się, kiedy ślina hollowa uderzyła w pień. Okazało się, że zgodnie z jej planem ropuch wraz ze śluzem zwrócił też Teddy'go, który był teraz przyklejony do drzewnej kory.
Zerknęła na pole bitwy. Ropuch wystawił koniuszek jęzora i zdawał się tylko czekać na dogodną okazję. Modliszka tymczasem powoli wygrzebywała się z drzewa. Koliber zaś zniknął gdzieś w gęstwinie lasu.

[-20PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sro 10 Lip 2013 - 22:11

Wszystko na razie szło aż za dobrze. Miała na koncie parę pomniejszych sukcesów, które jednak w dalszej perspektywie niewiele znaczyły. W takiej sytuacji można było mówić tylko o zwycięstwie bądź o porażce. Nic innego nie wchodziło w grę... no, chyba, że kalectwo. Problemem zaczynały być niedobory reiatsu. Miała jeszcze sporo energii, ale w takim tempie nie wystarczy jej na długo... nie mogła jednak jej oszczędzać. Musiała ją odpowiednio użytkować. Już raz zmarnowała porcję. Drugiego takiego błędu nie mogła popełnić...
...szlag, straciła kolibra z oczu. Jak jej się wbije w plecy to będzie koniec, chociaż mógł równie dobrze zajść ją z dowolnej strony.
-Teddy, wypatruj ptaka!-Zawołała do niego. Niech chociaż się do tego przyda, by ją ostrzec przed atakiem. Już z oblepiającym śluzem miała pewne doświadczenie. Byłaby jeszcze bardziej niezadowolona niż zwykle, gdyby znowu dała się w coś takiego złapać. Najgorsze było to, że miała trzy problemy na głowie. Nie była w stanie zająć się nimi wszystkimi naraz, ale pojedynczo... nie byłoby chyba takiego problemu. Ale było tak, a nie inaczej, silniejszego pewnie by nawet nie zraniła. Więc... miała plan. Krótkofalowy, ale może się udać.
Naładowała kolejną strzałę, ponownie nie wykorzystując całej przepustowości (10 pr na strzałę). Istotne było to, by zrobić to w miarę szybko, dlatego ponownie wykorzystała energię na przyspieszenie reakcji (10 pr). Zaczęła ładować energię celując w ropucha... ale po naładowaniu wystrzeliła w modliszkę. Od razu po wystrzale chwyciła za rurkę i rozpoczęła pospiesznie wypowiadać inkantacje. Najprawdopodobniej też spróbuje uniknąć ataku
-O ty, który potrafisz pokonać zło od środka, bez narzędzi, wywierć mego wroga!-Plan był następujący - celując w ropucha da sobie czas. Następnie wiertłem zamierzała sparować ewentualny atak ropucha... oczywiście dochodził do tego atak kolibra. Ale tutaj była zmuszona liczyć na Teddyego, który możliwe, że ostrzeże ją w porę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Czw 11 Lip 2013 - 12:06

Nasączone boleścią warkoty modliszki powoli przekształcały się w gniewne pomruki. Znak, że bestia dochodziła do siebie co dla Ishifone nie znaczyło nic dobrego.
Zza drugiej strony jesionu Teddy zamruczał niewyraźnie. W takim stanie raczej wielkiego pożytku z niego nie będzie. Dziewczyna musiała liczyć na siebie.
Skumulowała energię, aby po raz kolejny użądlić groźnego pustego. Wychyliła się zza drzewa na co ropuch otworzył paszczę, z której wystrzelił fioletowy jęzor. Nie zdążyła cofnąć się za osłonę. Lepki język owinął się wokół ramienia i pociągnął ją na ziemię. Zgromadzona energia na strzałę rozpłynęła się w niebyt. Ishifone zaczęła być ciągnięta po ziemi ku pustemu. Silna bestia! Dziewczyna nie mogła się wyswobodzić i powoli zbliżała się ku czekającej na niej paszczy ropucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Wto 13 Sie 2013 - 16:05

Wszystko zmierzało ku całkiem dobremu... aż tu została pochwycona przez język. Zaraza! I to jeszcze za ramię! Musiała wymyślić bardzo szybko to, co chciała wykonać. A wymyśliła ostatecznie...
-O ty, który potrafisz pokonać zło od środka, bez narzędzi, wywierć mego wroga!-Zawołała i rzuciła jedną rurką wolną ręką, najlepiej tak, by przy okazji mocno poraniła język ropucha. Jak dobrze pójdzie poleci przed siebie i zatrzyma się na masce pustego... może nawet wwierci się do środka i go zabije? Byłoby świetnie... jeżeli ten plan by się udał to stanęłaby na nogi i naładowała następną strzałę by ugodzić modliszkę. Brała pod uwagę możliwość ataku ze strony kolibra, ale nie miała innej możliwości niż zainwestować całą energię w wyeliminowanie chociaż jednego zagrożenia. Jak tak będzie szczypać się z nimi po kolei to ostatecznie opadnie z sił, a oni będą słabi... ale nie na tyle słabi by nie zrobić sobie uczty z jej ciała i duszy... a potem może i z siebie nawzajem, ale szczerze wątpiła, czy by to ją potem interesowało choćby w najmniejszym stopniu. I teraz średnio ją ten punkt interesował... i wolałaby uniknąć tego pierwszego. Wracając, już tamten owadopodobny mocno oberwał, więc jeśli teraz strzeli z pełnej pary to nie powinien już się podnieść... (Pełna przepustowość na następny strzał w modliszkę. Czyli 20 punktów peiatsu). A potem... zajmie jakąś pozycje obronną. Przynajmniej taki miała plan. Trzeba będzie zacząć wypatrywać ptaka... oraz uważać na resztę. Cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Pon 19 Sie 2013 - 11:54

Wygrzebała jedną rurkę i ze słowami inkantacji rzuciła ją w stronę ropucha. Ze srebrzystej kapsułki wylał się świetlisty płyn, który w sekundę uformował się w białe wiertło. Niestety nie udało się osiągnąć dodatkowego efektu poranienia języka. Wiertło poleciało tuż obok niego wprost na ropucha, który zasłonił maskę krecimi łapami. Zaklęcie zaczęło się wwiercać w białą tkankę, a uścisk języka osłabł na tyle, że realne stało się wyswobodzenie ramienia. Nie obyło się od bólu bowiem śluz pokrywający jęzor był niesamowicie lepki w wyniku czego Ishifone zostawiła na nim kawałek swojej skóry. Zapiekło, ale najważniejsze, że była wolna.
Nie cieszyła się długo, bo oto modliszka z rykiem szarżowała na quincy. Chciała naładować strzałę, ale potwór był zbyt blisko. Mogła tylko unikać i tutaj dał o sobie znać program treningowy Vormudna. Kobieta uskoczyła w bok zwinnie unikając uderzenia kościanej kosy.
Modliszka wciąż jednak była blisko. Zbyt blisko, aby dać Ishifone komfort spokojnego naładowania strzały. Na domiar złego gdzieś w górze rozległ się furkot kolibrzych skrzydełek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Pon 19 Sie 2013 - 22:42

Zacisnęła mocno zęby gdy podnosiła się z ziemi. Ból pobudził ją do działania lepiej niż jakikolwiek lek który mógłby pomóc na jej apatię... tak samo jak cała ta sytuacja. Czuła, że żyje. Że właśnie do tego została stworzona. Do walki, ciągłego doskonalenia swoich zdolności. Do życia w niebezpieczeństwie. Do udowadniania swojej wartości, i to nie tylko przed innymi, ale i przed sobą. Potrzebowała świata tylko i wyłącznie do jednego. By był świadkiem jej wspaniałości, która kiedyś przyjdzie... albo zginie próbując. Nie zamierzała jednak do tego dopuścić. Ma tylko jedną szansę. Jedno życie. I za nic w świecie nie chciała jej spieprzyć.
Po powstaniu natrafiła na pierwszy problem - nie była w stanie naładować strzały. Brak jakiejkolwiek okazji na dokonanie tego. Cały czas miała problem z tą modliszką, która za cel ustanowiła sobie ucięcie głowy biednej blondyny. A co gorsza, nad nią krążył ten koliber. Nie ogarnie dwóch jednocześnie atakujących pustych. Nie bez przygotowania. Miała jednak coś w zanadrzu. Właściwie to trzy sztuki. Tylko musiała je dobrze wykorzystać. W tym momencie to były jedyne rzeczy, którymi mogła w jakiś sposób zaskoczyć przeciwnika. A jej zasoby reiatsu się kurczyły. Mimo to, złapała za kolejną rurkę
-Ty, który możesz tworzyć i niszczyć, jedyny, odepchnij ode mnie zło!-Zawołała i zabrała się za tworzenie rozrastającej się bariery. Miała nadzieje, że osłoni ją przed atakami. Jeśli nie, to jest załatwiona na cacy. Jeśli jednak powstrzyma ona te ataki... to od razu zabierze się za ładowanie potężnej strzały. Taką, jaką planowała zrobić wcześniej. W kogo ją wystrzeli? W to, co będzie bliżej. Czyli pewnie w modliszkę, chociaż ciężko stwierdzić. Potem NATYCHMIAST będzie musiała zmienić pozycję. Oddalić się od tego towarzystwa. Prawdopodobnie osłaniając się serią słabszych strzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Wto 20 Sie 2013 - 16:15

Inkantacja rozpoczęta, ale modliszka była tuż tuż. Zanim ostatnie słowo splatające zaklęcie przeminęło, kościana kosa zatoczyła łuk i wcięła się głęboko w ciało dziewczyny żłobiąc w nim ranę ciągnącą się od barku, aż między piersi [-19PŻ].
Niemalże cudem Ishifone udało się ukończyć zaklęcie. Wokół niej pojawiła się błękitna aura, która szybko zaczęła się rozszerzać odpychając zirytowaną modliszkę. Hollow młócił ramionami w "bąbel" energii, ale nijak nie mógł go przeciąć.
Zyskała na czasie, który w pełni wykorzystała na stworzenie potężnej strzały. Modliszka nie popisała się intelektem, wściekle próbowała rozerwać barierę dziejącą ją od pożywienia i w ogóle nie zwracała uwagi na to co czyni Ishifone.
Ręce kobiety drżały od nagromadzonej energii domagającej się uwolnienia. Zrobiła to. Wystrzeliła prosto w maskę bestii. Siła uderzenia posłała potworę na ziemię. Ryknęła przeraźliwie zasłaniając twarz ramionami.
Świergot skrzydeł nabrał nagle na sile i zanim Ishifone zdążyła się odwrócić poczuła, jak dziób kolibra wbija się w plecy [-8PŻ]. Jednocześnie poczuła coś dziwnego, jakby cała jej energia była kierowana do rany, w której tkwił ostry dziób. Bestyjka niczym komar zaczęła wysysać z niej siły.

[-28PR= 20 za strzałę i 8 na obiad kolibra]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Pią 18 Paź 2013 - 7:43

Inkantacja była stosunkowo krótka, a i ona miała wystarczająco dużo adrenaliny w ciele, by powiedzieć ją szybko. Za wolno jak się okazała, na co klęła po chwili żwawo w myślach na niezidentyfikowane byty wyższe, że ją tak urządziły. Ból przeszył jej ciało, a ona kierowana chyba tylko i wyłącznie resztkami sił w płucach dokończyła swój wierszyk. Odepchnęło. Chociaż tyle, ale jak jeszcze raz tak dostanie to jej kawałki będą zbierać przez całą długość lasu. Przygotowała strzałę. Trafiła, bestia padła na ziemię. Musiała się teraz zająć ropuchem, który pewnie już się otrząsnął po poprzednim ataku.
Taki miała zamiar, a wyszło jak zwykle. Koliber wbił się w jej plecy, przez co na chwilę stanęła starając się zorientować w sytuacji. Jej energia znikała. I wiedziała jedno, nie mogła pozwolić by to dalej trwało.
-Kielich nachylony ku Zachodowi - Szmaragdowy Graal! Wolke!-Zawołała i rzuciła za sobą jedną rurkę, ruszając przy okazji do przodu. Jeżeli to wyjdzie, to musiała się skupić teraz na ropuchu na tyle, by czasem jej znowu nie złapał, bo została jej tylko jedna rurka a nie jest powiedziane, że tamta sztuczka się znowu powiedzieć. Zmiana pozycji, najlepiej za jakieś drzewko. Jak wcześniej nie mogła się ruszać i strzelać, to teraz tym bardziej nie. Tamten braciszek Vormuna musi mieć albo ubaw, albo patrzy się z politowaniem na jej starania. Szlag. Nie wiedziała, za co się zabrać. Wszystko właściwie może ją zabić jednym uderzeniem. I wszystko ją trafiło. Jeśli się oddaliła i ukryła, to zapozoruje strzał w kolibra, ale odda go w ropucha, bazując na poprzednich doświadczeniach (20 pr). Co z resztą? A co mogła zrobić? Koliber był za zwinny, a pazurów ropucha nie przebije dopóki nie pozbędzie się tamtej dwójki Za duży rozstrzał, powinna się skupić na zabijaniu ich jeden po drugim. Nic jej to nie da jeśli każdy z nich będzie trochę osłabiony. Ale korzystała z okazji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Pią 18 Paź 2013 - 11:24

Koliber wysysał chciwie energię Ishifone. Dłuższe utrzymanie takiego stanu rzeczy mogło doprowadzić do tego, że z kobiety pozostanie jedynie sucha skorupa. Nie mogła do tego dopuścić.
Rzuciła przez ramię rurkę i poszła do przodu, lecz koliber trzymał się jej mocno. Nie chciał wypuścić z dzioba tak smacznego posiłku co stało się dla niego zgubą. Płynne rei rozsadziło ampułkę tworząc małą eksplozję. Jej siła była niewielka, ale wystarczyła, aby posłać Ishifone na ziemię. Uderzyła czołem w poduszkę z mchu. Bolało jakby plecy liznął ogień [-6PŻ], ale swój cel jednak osiągnęła. Koliber gwizdał przeraźliwie gdzieś z tyłu, a jego dziób nie drenował już jej energii. 
Podniosła się z ziemi i uszła za najbliższe drzewo. Odniesione rany bolały zajadle, zwłaszcza ta zadana kosą modliszki. Krwawiła dość mocno. Czym prędzej się to skończy tym lepiej dla niej.
Wyjrzała za gruby dębowy pień. Tam, gdzie wcześniej siedział ropuch dostrzegła tylko świeżo rozkopaną ziemię. Hollow musiał zrobić użytek ze swoich krecich łap i teraz drążył tunele pod ziemią czekając na dogodną chwilę do ataku. Szczęśliwie reszta potworów była już mocno sfatygowana walką. Dostrzegła kolibra znikającego za drzewem rosnącym jakieś dziesięć metrów na wprost od jej obecnej lokalizacji. Ptaszynie nie mogło zostać za dużo sił, zapewne wystarczy jeden silniejszy atak, aby mieć latający problem z głowy.
Modliszka z kolei podnosiła się powoli wciąż zasłaniając maskę kosą. Jęczała ochryple co dziwnie skojarzyło się jej z dzieckiem, które mimo bólu próbuje zachować twarz przed dorosłymi i starając się powstrzymać łzy napływające do oczu. Strzała, która ugodziła modliszkę w maskę była naprawdę mocna. Pytanie czy dość mocna, aby zniechęcić stwora do dalszej walki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 13:24

Wyszło. Udało się jej odciągnąć pokraczne ptaszysko od siebie, i do tego jeszcze poharatać zdrowo. Inna sprawa, że straciła z oczu to największe dziwactwo. Ten kopiec nie wyglądał obiecująco. Pewnie w najmniej oczekiwanym momencie wyskoczy i będzie próbowało ją zeżreć. I najgorsze jest to, że w sumie niewiele może z tym zrobić. Zaraza. I jak się tak zastanawiała to to latające dziwactwo zniknęło za drzewami. Więc... jedynym zjawiskiem które zostało bezpośrednio na polu walki to ta, która ją tak mocno ciachnęła. Panowali na ziemi, pod nią i w powietrzu. Sytuacja nieciekawa, ale w końcu miała okazję jakoś zareagować. Tylko musiała to zrobić ostrożnie.
Na początek skierowała część swojego reiatsu, by zwiększyć swoją szybkość reakcji i ciała. Musiała być przygotowana na uniki z każdej możliwej strony, zarówno pod nią jak i z powietrza (10 PR na szybkość). Następnie zaczęła ładować strzałę na tyle, na ile pozwalała jej obecna "przepustowość" jej ciała (10 PR na strzałę) . Zamierzała przebić się przez gardę modliszki, a następnie zasypać ją gradem słabszych strzał, które być może załatwią w końcu ten jeden problem. Szczególnie zwracała uwagę na to, co się działo pod nią. Kolibra łatwiej wypatrzyć. A to żabopodobne coś musiała wyczuć. Dobrze chociaż, że zmieniła pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 16:22

Wystrzeliła zza drzewa i poczęstowała modliszkę pociskiem z reiatsu. Otumaniony bólem hollow nawet nie próbował wykonać uniku. Wraz z uderzeniem pierwszej strzały, kosa ochraniająca maskę odskoczyła.
Kolejne dwa pociski rozprysły się na potwornej twarzy przyprawiając ją o kolejne pęknięcia.
Modliszka ryknęła z bólu i wściekłości, lecz zamiast zaatakował odwróciła się i pognała między drzewa do końca zatracając wolę walki.
Kątem oka Ishifone zauważyła wybrzuszenie ziemi zmierzające od lewej w jej stronę. Kret dobrze maskował swoją energię, lecz nadal można było odszukać go oczyma.
Wyczulony wzrok dziewczyny wciąż wychwytywał szybki szelest skrzydeł kolibra. Bestyjka czaiła się gdzieś w pobliżu ukryta przez korony drzew. Póki co się nie wychylała. Może liczyła, że jej koledzy doprowadzą Ishifone do stanu, w którym nie będzie już mogła miotać tymi żądlącymi kolcami, a wtedy mała bestia będzie mogła najeść się nie ryzykując uszczerbku na zdrowiu.

-20PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 16:45

Nie zamierzała pozwolić temu ot tak uciec, nie po tym, co jej zrobiła ta potworna maszkara. Naciągnęła cięciwę łuku, dodała trochę energii od siebie i wystrzeliła za stworem, celując w miejsce, gdzie po drugiej stronie powinna być maska (10 PR). Jak nie wystarczy, trudno, nie zamierzała marnować więcej energii na coś co i tak nie planowało zrobić jej większej krzywdy. Jeżeli udało jej się wystrzelić tą strzałę i nic się na nią w międzyczasie nie rzuciło planowała oddalić się od wybrzuszenia oraz trzepotu skrzydeł na w miarę daleką odległość. Jaki miała dalej plan? Pruć zwykłymi strzałami w kolibra. Dopóki tamto nie wyskoczy z ziemi nie miała za bardzo jak tego trafić, więc musiała się skupić na tym co widziała... traciła coraz więcej krwi. Nie mogła pozwolić sobie na takie przeciąganie walki, bo nie wyjdzie jej to na zdrowie... ciekawe, czy w ogóle ją wyleczą jak uda jej się wyjść z tego żywa... musi się skupić. Skupić!
Ale czy nie przygotowała się w żaden sposób na ewentualność, że jednak na przykład to ptaszysko się na nią rzuci? Tyle tylko, że się odwróci i będzie unikała ewentualnych ataków. Czyli... nie, niezbyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 18:24

Piekący ból dobiegający z rany zadanej modliszkową kosą, napędzał pragnienie zemsty. Wymierzyła i wystrzeliła prosto w tył głowy. Hańbą byłoby dla niej gdyby nie trafiła. Cel biegł prosto przed siebie, nawet nie próbował korzystać z osłony drzew. Trafiony pusty zaryczał, ale coś słabo. Poczynił jeszcze kilka kroków, po czym padł na ziemię usłaną liśćmi. Jednego najwyraźniej miała już z głowy.
Oddaliła się szybko od wybrzuszenia zdradzającego kryjówkę ropucha, który musiał jakoś wyczuć, że jego plan cichego podejścia kobiety spalił na panewce.
Wygramolił oto swój pysk spod ziemi i wystrzelił jęzora w kierunku quincy. Ta schyliła się w czas, aby go uniknąć. Wtedy jednak z góry spadł na nią koliber. Wycelował wąski niby igła dziób w jej głowę. Szybki był, widać energią własną się posilił. Ishifone znalazła się w kłopotach, ale wtem biały promień przeszył raniony już wcześniej brzuch hollow'a. Trafiony gwizdnął żałośnie i kołując opadł na ziemię.
Czyżby to brat Vormunda przyszedł jej z pomocą? Odwróciła się. Nie, to nie on.
Za dziewczyną stał wcale przystojny młodzian ubrany w czarne kimono. W dłoniach trzymał najprawdziwszą katanę. Słyszała o nich wiele opowieści i teraz na własne oczy mogła ujrzeć jednego z bogów śmierci pochodzących ze świata zmarłych. 
Popatrzył skołowany na łuk jaśniejący w jej rękach.
- Noo, chyba nie byłem tutaj wcale taki potrzebny - uśmiechnął się zakłopotany. Miał czarne włosy spięte w warkocz i ciepłe brązowe oczy. 
Pysk ropucha zniknął na powrót pod ziemią. Sądząc po wybrzuszeniu właśnie oddalał się stąd pospiesznie. 

-10PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 18:57

Padł. Ale dziwnie. Bo nie rozpadł się w drobny mak jak powinien, tylko padł na ziemię jakby był zbyt zmęczony, by biec dalej. No nic, miała go z głowy, nie narzekała na razie. Musiała się skupić teraz na zmianie pozycji by czasem coś jej nie zaskoczyło. Taki był plan, a jak wyszło?
Instynkt jednego zadziałał. Wystrzelił w jej kierunku język, którego zmyślnie uniknęła. Działanie w grupie jednak mocno utrudniało jej życie, bo drugi zaraz to wykorzystał. Czy udałoby jej się uniknąć ostrego jak igła dzioba? Zwłaszcza, że poruszał się pioruńsko szybko? Nawet z jej wysokim mniemaniem o sobie śmiałaby wątpić.
Stało się jednak coś niespodziewanego. Pusty upadł na ziemię przeszyty promieniem. Początkowo sądziła, iż Balrick czy jak mu tam było zlitował się nad nią, ale nie... nie znała tego jegomościa. Przynajmniej nie personalnie, bo jej wspaniała pamięć zareagowała błyskawicznie. Shinigami. Bóg śmierci.
...spodziewała się czegoś innego. Bardziej imponującego. Zmierzyła młodzieńca chłodnym spojrzeniem. Nie za długo, na tyle, by zapamiętać rysy. Odwróciła się w stronę oddalającego się wybrzuszenia. Nie daruje mu. Załadowała kolejną strzałę.
-Powinni się rozpaść. Jeszcze żyją. I jeden jest pod ziemią-Stwierdziła krótko, zimno. Jeszcze bardziej oschło niż zwykle. Miała to zrobić sama. A i o innej formie pomocy nie było mowy. Nie była zadowolona... za to była obolała.
Gdy strzała się naładuje do pełnej mocy, wystrzeli ją. Mogła jeszcze użyć kapsułki, ale wolała sprawdzić, czy może przypadkiem strzała nie przebije się przez pokrywę ziemi. Jak się nie przebije, użyje zaklęcia z wiertłem. To tyle, co mogła zrobić. Napięcie powoli zaczęło opadać, samoistnie, chociaż bardzo tego nie chciała. Szlag by to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 19:28

- Ach, tak. - Shinigami wydawał się być mocno zakłopotany. Przypominał raczej jednego z tych młodzików co to za nią wzrokiem nieśmiałym wodzili, a nie boga śmierci obdarzonego mocą będącą poza zasięgiem zwykłych śmiertelników.
Ishifone naładowała strzałę. Znużenie sprawiło, że trudne stawało się opanowanie nad taką ilością energii. Strzeliła. W powietrze wzbiła się fontanna ziemi, liści i trawy. Niestety dobry metr od oddalającego się od nich wybrzuszenia.
- Pozwól, że ja to zrobię. - Shinigami wyciągnął wolną rękę w kierunku wybrzuszenia. - Las drzew pochłania przeciwnika, który chcę zranić odwieczną naturę. Słońce i woda pomoc niosą temu kto pomocy potrzebuje. Mokuhon!
Spod ziemi wystrzeliły dwa konary w objęciach, których szamotał się ropuch. Shinigami szybko podbiegł i upuścił miecz prosto na maskę potwora. Ostrze zagłębiło się w białej materii. Ropuch zaskrzeczał, ale to był już jego koniec. Zaczął rozpadać się na świetliste cząsteczki.
Podobnie zresztą działo się z kolibrem, dla którego odniesione rany okazały się zbyt ciężkie. Tylko twarda modliszka nie odchodziła jeszcze z tego świata. Nawet powoli zaczęła wstawać. Podniosła się na kolana przy pomocy uzbrojonych w kosy ramion. Shinigami dostrzegł to. Wskazał ostatniego hollow'a palcem.
- Byakurai - szepnął i biały promień wystrzelił sprzed wyciągniętego palca przebijając na wylot głowę potwora. I tak oto ostatni z trójki obiektów treningowych dziewczyny rozwiał się wśród ferii ulatujących ku niebiosom świetlików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Las   Sob 19 Paź 2013 - 19:50

...a żeby to jasny szlag trafił. Już nawet nie była w stanie trafić w wolno poruszający się cel... i taka dawka energii była dla niej za duża. Nie mogła jej utrzymać, więc poszła gdzieś obok. Świetnie. No kurwa. Jeszcze... co? Niby on chce teraz to zrobić?
Patrzyła tylko, jak zabija jednego stwora za drugim. Te, z którymi tak się męczyła by padły z JEJ rąk. A tu... jeden dostał mieczem. Drugi też. A trzeci dostał ponownie tym białym promieniem... i to było wszystko. W międzyczasie adrenalina zupełnie opadła, przez co było trudno utrzymać się jej na nogach. Bywało gorzej. O wiele gorzej. Wygasiła łuk.
-Kurwa...-Mruknęła do siebie, ignorując pobliskiego Shinigami. Nie była zadowolona. Miała to zrobić sama. Miało to wykazać, że jest godna albo niegodna. A teraz... nie wie. Może udałoby jej się uniknąć tego ataku. Wtedy mogłaby... pieprzyć to. Zabawa skończona. Zerknęła w stronę Teddyego, który dalej był przylepiony śluzem do drzewa. Wiele to z tym nie zrobi...
-Baldrik. Miałeś zabawę? Wątpię. To było żałosne-To chyba wszystko. Przydałoby się jej jakieś opatrzenie ran... miała parę paskudnych. Wszędzie. Ale na razie musiała poradzić sobie jakoś z Teddym. Podeszła do drzewa do którego był przylepiony... w każdym razie starała się to zrobić, bo nie jest powiedziane, że będzie w stanie. Jak dojdzie to spróbuje go wyciągnąć. Chwytając za jakikolwiek kawałek, który być może nie był oblepiony tą flegmą. Nie podobało jej się to. Ale jednak... przydał się. Trochę. I może się przydać potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las   Today at 15:24

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog