IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 22 Paź 2013 - 22:48

Ich grupka nie przedstawiała sobą najlepszego widoku. Na przodzie szedł najlepiej prezentujący się Aleksander co było dobre zważywszy, że tutejsi mogli dostrzec tylko jego. Szedł pewnie, uważnie badając okolicę spojrzeniem niebieskich oczu. Zanim szedł Sorata dźwigający Sorami, który zdawał się mieć jeszcze całkiem sporo sił. Obok niego szła Mana. Dziewczynka zdawała się być zmęczona nie tyle fizycznie, co psychicznie. Trudy nocy mocno szarpały jej młodym umysłem. Od czasu do czasu oglądała się za idących za nią Natsuo i Kaz'em. Zmęczeni chłopcy dźwigali Benjirou, który spał twardo niczym kłoda. Na końcu snuli się Saburo i Tsukino. Oni z kolei dźwigali Shiro, na leczenie, którego zużyli niemal wszystkie siły. W pewnym momencie zaczęli odstawać od reszty grupy. Zauważyła to Mana, która podeszła, aby im pomóc. Ku pokrzepieniu serc Aleksander ogłosił, że od jego domu dzieli ich jeszcze jedna uliczka. Jeszcze kilka minut i będą mogli trochę odpocząć.

Kaz
Kazue próbował walczyć z narastającym wilczym zewem. Ale właściwie dlaczego? Przecież to wcale nie było złe. Podążając drogą drapieżnika mógł wyzbyć się krępujących go norm społecznych i etycznych. Mógł być panem sam dla siebie, wolnym i niezależnych.
Jego nos spod smrodu świata żywych zaczął wyłapywać nęcące zapachy. Wonie spoconych ciał, które wydały się nagle bardzo apetyczne. Ślina zaczęła napływać mu do ust. Nagle Natsuo zaczął mu się jawić jako worek delikatesów. Bo czyż nie wspaniały był cierpki smak gorącej jeszcze krwi? Czyż smak surowego mięsa nie potrafił doprowadzić do ekstazy kubków smakowych? Po chwili głód ludzkiego ciało zanikł. Zastąpiła go nowa fala gniewu. Ci wszyscy ludzie... Te ich spojrzenia, te ich ruchy. Te ich miecze. Są zagrożeniem, mogą go zabić. Powinien się ich pozbyć. Przegryźć im gardła.
Mętlik w głowie Kaz'a narastał. Czuł, jak jego racjonalny umysł zostaje tłumiony przez dziki instynkt.
Zaczęły drżeć mu ręce. Nie czuł już zmęczenia tylko narastające ożywienie wywołane buzującą w żyłach adrenaliną. Najpierw pozbyć się tych, a potem pobiec w stronę bijącego w oddali wilczego rei. One go przyzywało. Chciało, aby do niego dołączył. Nie mógł się temu opierać...

Natsuo
Zauważył, że coś się dzieje z idącym "po drugiej stronie Ben'a", Kaz'em. Najpierw zaczął się intensywnie wpatrywać w szlachcica. Potem zagryzł usta, których kąciki drżały nerwowo. Podobnież dłonie szarowłosego zaczęły drżeć silnie. Działo się z nim coś niedobrego. Coś co mogło zagrozić im wszystkim.

[1-Natsuo 2-Kaz]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Sro 23 Paź 2013 - 12:40

Natsuo starał się lustrować otoczenie w poszukiwaniu zagrożeń, którym mogliby zapobiec zanim na dobre się pojawią. To, jednak mu nie za bardzo wychodziło. Z reguły jego oczy zatrzymywały się na, którymś z jego towarzyszy na dłużej, a w głowie młodzieńca pojawiały się pytania jak dana jednostka w głębi duszy znosi to co tu się dzieje, a na szczęście od krótkiego czasu nie działo się zbyt wiele. Gdy Saburo i Tsukino nie dawali rady sam starał się zwolnić dostosowując się do ich tempa, aby tym samym spowolnić cały pochód i dać im szansę wytrwać. W końcu jeszcze niedawno to on był tym najbardziej wycieńczonym członkiem drużyny, która drastycznie się powiększyła. Gdyby grupa ludzi, których przekonałem do moich tez się tak zwiększała to już bym mógł realizować dalsze czynności planu idealnego pokolenia. Ta dość głupawa jak na ten moment myśl pojawiła się w umyśle młodego arystokraty dość niespodziewanie i wewnętrznie rozbawiła chłopaka. Szybko, jednak wyszedł z tego dość przyjemnego stanu, bowiem rozglądając się wokół znowu zatrzymał się na kimś. Tą osobą był Kazue, który zachowywał się dziwnie. Szlachcic przyglądał mu się przez chwilę monitorując jego zachowania. W normalnej sytuacji zinterpretował, by je na różnorakie sposoby. Długie spoglądanie na niego wytłumaczyłby homoseksualizmem, a zagryzanie nieśmiałością w okazywaniu uczuć. A może pomyślałby o zmęczeniu albo stresie spowodowanym niepowodzeniem ich ekspedycji? Nie mniej teraz sytuacja nie była normalna. Każde zachowanie rukończyka kojarzyło mu się z gniewem, którym nagle mógł wybuchnąć. Dziką naturą. Nadal przed oczami Natsuo miał widok oślinionego, próbującego wyrwać się z mokuhona Benjirou. To nie były najprzyjemniejsze wspomnienia jakie miał Shihouin choć w sumie daleko im było od najgorszych patrząc wyłącznie na te wyprawę. Szlachcic uznał, jednak iż jest przewrażliwiony na tym punkcie z powodu złych skojarzeń, stresu i napiętych nerwów, więc nie hamował od razu całego pochodu tylko powiedział do kolegi:
- Kazue-san wszystko w porządku? Zapytał nerwowym głosem na tyle głośno, aby reszta to usłyszała i zwróciła uwagę. Nie chciał tylko na podstawie własnej decyzji orzekać, że powinno się towarzysza z drużyny łapać i związywać w kleszcze. A mogło się mu to przecież tylko wydawać? Wynikać ze stresu i nerwów? To było możliwe, więc Shihouin wolał w ten dość subtelny sposób zasięgnąć opinii o normalności zachowania Kazue do reszty towarzyszy wraz z samym Inugami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Ulica   Sro 23 Paź 2013 - 19:15

Bardzo miła okazała się informacja, że do domu Aleksandra zostało niewiele drogi. Co jak co, ale tego w chwili obecnej nie mógł się doczekać. Możliwość odpoczynku przyjąłby z ogromną radością, w końcu mógłby odsapnąć oraz nabrać sił. Dzięki temu może zdołałby się opanować i odrobinę ochłonąć. Byłoby to wręcz wskazane by opanować skrywany gniew i wściekłość z którymi na tę chwilę sobie nie radził niemal całkowicie.
Faktycznie pewne uczucia i emocja targające Kaz'em były podobne do tych, które żywił na co dzień. Zdawało mu się natomiast, że wzmocniły się kilkukrotnie z czym już nie mógł sobie radzić. W pewnej chwili doszedł do wniosku, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie by porzucić maskę skrytego i cichego rukończyka i wypuścić na zewnątrz cały gniew... Potrząsnął lekko głową. Nie, nie zrobi tego. Przecież tak nie można, to nie jest jego prawdziwa natura. Poza tym oni mają chronić się nawzajem, a nie zabijać dla własnej przyjemności. Może i chciałby niektórym z nich przywalić od czasu do czasu, ale nie zasługują na takie potraktowanie. Nie po tym co przeszli. 
Usłyszał głos Natsuo jakby dochodził z oddali. Szarowłosy się otrząsnął.
- Ja... nie. Nie jest w porządku. Zdaje mi się, że to się zaczęło. Miałem nadzieję, że dotrwam do domu Aleksandra, ale zaraz mogę stracić panowanie nad sobą. Dla waszego dobra... zwiążcie mnie... i Sorami.- mówił załamującym się głosem.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 12:21

Byli tak blisko. Już zbliżali się do skrzyżowania, przy którym mieściło się mieszkanie Aleksandra, a tutaj kolejny towarzysz ulega wilczemu szałowi.
Zatrzymali się, gdy tylko Natsuo się odezwał. Zaniepokojone i wystraszone spojrzenia zatrzymały się na Kaz'ie.
Aleksander odwrócił się. Dotknął krzyżyka zwieszającego się z przegubu. Sorata uniósł dłoń. Nie czekał, od razu chciał uniemożliwić Inugami'ego skrzywdzenie siebie bądź, któregoś z nich.
Głowa Benjirou grzmotnęła o chodnik, kiedy świadomość Kaz'a była pożerana przez wilczy instynkt.
Natsuo ujrzał, jak z wykrzywionych w grymasie ust kolegi zaczyna ściekać stróżka śliny. Działo się to samo co z Ben'em wcześniej.
Nagle huknęło. Mana pisnęła, Sorata odwrócił się w stronę Aleksandra, który właśnie padał na ziemię.
Za nim stała dziewczyna
Spoiler:
 
z wyciągniętym metalowym przedmiotem. Natsuo go rozpoznał. Był to pistolet, ludzka broń miotające metalowe kule. Bardzo niebezpieczna. 
Już kierowała broń w kierunku Soraty, lecz ten był szybki.
- Shou! - krzyknął i dziewczyna odleciała w tył. 

Kaz
To było ponad jego siły. Nie potrafił się przeciwstawić dzikiej sile zdobywającej jego umysł. Widział, że pojawił się ktoś nowy, ale niewiele go teraz to obchodziło. Jego jedynym pragnieniem było teraz dostać się do wilczego pana walczącego w oddali. Odwrócił się i z obnażonymi zębami puścił się pędem w kierunku potężnej energii.

Natsuo
Sorata zdołał posłać napastniczkę na ziemię. Aleksander oberwał, na jego plecach wykwitła krwawa plama. Na dodatek Kaz zaczął uciekać. Potrącił Tsukino i Saboru, powodując upadek tego drugiego.
Przynajmniej ich nie zaatakował, ale kto wie dokąd tak pędził? Mana jakby porażona spoglądała z przerażeniem na oddalającego się szybko Kazuego. Tej nocy chyba nie dane miało im być zaznać wytchnienia.


[1-Natsuo, Kaz czeka na to co zrobię koledzy (uwaga na byakurai'e!)]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 13:01

Gdy Kazue puścił ewidentnie przestając panować nad sobą, Shihouin również odpuścił sobie przytrzymywanie nóg Benjirou i nieco delikatniej niż rukonczyk położył je na ziemie. Nagle na szachownice wszedł kolejny gracz. Co tu się kurde dzieje!? Skąd ona się wzięła? Czemu nikt jej nie wyczuł? Dziewczyna szybko pokonała Aleksandra ich główną siłę bojową na ten moment. Posiadała ona potężną broń posiadającą moc wielu łuków naraz. Ziemianie taką wytwarzali choć nie do końca wiadomo jak Shihouin znał mniej więcej jej działanie. Mierzyło się do kogoś, dusiło spust, a z dziurki na końcu żelastwa wylatywała z ogromną prędkością ostra kulka przebijająca cel. Była to tym bardziej niebezpieczna broń z uwagi na to, że owa broń była szybka, precyzyjna i na daleki dystans. Sprawiało to, że ich przeciwnik był zdecydowanie bardziej niebezpieczny niż wilk. Jedno uderzenie i trup. Dlatego Natsuo postanowił poświęcić resztki swojego reiatsu, aby wykończyć oponenta korzystając z okazji jaką dał im Sorata swoim shou.
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... powiedział. Skupiając reiatsu (- 4 rei) w palcu wskazującym prawej ręki, który nakierował na klatkę piersiową dziewczyny. Następnie reiatsu wystrzelił formując w błyskawicę:
- Byakurai. Atakował z dystansu, bowiem doszedł do wniosku, że nie ma czasu na dobieganie i wbijanie katany w trzewia. Tu też powodem była broń, którą dysponowała dziewczyna. Gdyby ta miała miecz czy łuk Shihouin na pewno nie marnowałby reiatsu, bowiem tamtym orężem nie można wojować na leżąco, a na pewno nie skutecznie, natomiast ktoś uzbrojony w pistolet nawet na ziemi był niebezpieczny na tyle, że powinno się go od razu wykończyć. Uznał, że zabicie nowej przeciwniczki jest sprawą priorytetową, a złapaniem Kaza może zając się ktoś inny kto ma większe ilości reiatsu w posiadaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 13:35

Wciąż leżąc, dziewczyna sięgnęła do szyi. Ścisnęła rękę i krzyknęła.
- Zeige Dich, Replik!
Roztaczające wokół siebie świetlistą aurę, srebrne widmo stanęło przed dziewczyną w dokładnie tym samym momencie, w którym Natsuo kończył inkantację. Biała błyskawica ugodziło istotę tuż ponad kolanem.
Widmo drgnęło jakby przeszyte spazmem bólu. Zaświeciło mocniej i powiększyło swoje rozmiary, zmieniając się w studenta wyższego roku dzierżącego asauchi. Po nodze, tam gdzie trafił Natsuo, spływała stróżka krwi.
- Artyleria, Mana! - krzyknął Sorata, układający Sorami na ziemi. 
- Kasai! - Odpowiedziała mu dziewczynka.
Natsuo poczuł uderzenie gorąca, kiedy minęło go płomieniste tornado wyglądające niczym rój rozwścieczonych do czerwoności szerszeni. Pomknęło ono ku studentowi, który wyciągnął przed siebie ręce.
- Akai tate! - Czerwone światło rozbłysło przyjmując uderzenie ognistego zaklęcia. Płomienie rozproszyły się na moment zakrywając studenta widmo i dziewczynę z bronią. 

Tymczasem nikt nie zatrzymał Kaz'a. Zajęci walką z nowym przeciwnikiem przyjaciele nie widzieli, jak szarowłosy znika w jednej z uliczek. Gnany potrzebą dostania się w pobliże źródła wilczej mocy nie zwracał uwagi na toczącą się batalię.

Natsuo: -4PR

[1-Natsuo, Kaz wciąż "poza kontrolą gracza"]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 17:21

Cóż tu się dzieje do jasnej cholery!? Krzyknął w głowie patrząc jak przed dziewczyną, która miała zostać ukatrupiona przez definitywnie ostatniego byakuraia podczas tej misji w wykonaniu Natsuo. Szybko, jednak zyskali odpowiedź chociaż na jedno pytanie. Czym było to z czym walczyła Tsukino i Shiro. Musiała to być ta dziewczyna i dziwny duch, którego przywołała. Łuk z reiatsu, humanoid przybierający kształt studenta, a do tego rzucający kidou? Jakie dziwaczne moce tu się jeszcze pojawią. Był jakiś plus wynikający z użycia hadou przez Shihouina. Dowiedzieli się, bowiem iż to coś jest w zupełności materialne i można je zranić. Ponadto przypadkiem, bo przypadkiem, ale młody arystokrata trafił w bardzo ważny punkt ciała ludzkiego jeśli spojrzymy pod kątem umiejętności poruszania się. Tuż nad kolanem mógł ustrzelić więzadła łączące kości, albo początki mięśni udowych, a to mogłoby kompletnie uniemożliwić szybkie przemieszczanie się dziwnej zjawy. Niestety podejrzenia szlachcica nie mogły zostać sprawdzone, bowiem jego towarzysze zaatakowali również dystansowo, a ten niby adept odparł to własnym kidou nie musząc się poruszać. Shihouin wyjął katane z sayi i korzystając z zasłony dymnej powiedział szybko do towarzyszy na tyle cicho, jednak aby ich oponent tego nie usłyszał:
- Sorata-san obiegnij ich od lewej, ja oflankuje o prawej, gdy mgła zejdzie od frontu Mana-san wystrzel jakimś kidou, żeby odwrócić uwagę tej zjawy. My bierzemy na cel dziewczyne. Jazda. Po czym ile mu sił w nogach pobiegł łukiem od prawej strony tak, aby korzystając z zapory sprawić wrażenie, że chce zaatakować dziwne przywołane coś od boku, gdy tak naprawdę będzie szukał prawdziwego przeciwnika, który schował się za tym czymś cokolwiek to było. Jego logika była prosta. Nie można strzelać w dwa miejsca naraz. Jeśli, więc uda im się dobrze zgrać i będą mieli odrobinę szczęścia to naraz Mana zajmie swoim napakowanym po brzegi reiatsu kidou nie mobilnego studenta, a wtedy Sorata i Natsuo uderzą na schowanego za studentem człowieka (?). Jeśli dziewczyna skapnie się w tym wszystkim i nie zabraknie jej szybkości, precyzji to ustrzeli jednego z nich, a drugi utnie jej łeb. Taki był minus walczenia bronią dystansową, gdy ktoś dostanie się na długość ramienia to sytuacja jest opłakana. Shihouin nie starał się uciąć jej głowy, bowiem uznał to za zbyt łatwe do ominięcia i zbyt wolne uderzenia. Postanowił postawić na oklepane, ale sprawdzające się rozwiązanie, czyli pchnięcie prosto w klatkę piersiową, szybkie, precyzyjne, zabójcze i na największy dystans. Jeśli zaś dziewczyna wycofała się zostawiając zjawę jako spowalniacza to pokazał gestem płomiennowłosemu, aby atak skierować na rannego studenta starszych klas. Shihouin go również zamierzał pchnąć swoim asauchi w klatke piersiową tylko, że tutaj z uwagi na ustawienie się zrobił to od boku, pod pachą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 18:01

- Przyjąłem! - krzyknął Sorata. 
Z dwóch stron ruszyli na przeciwnika, lecz wtedy obok widma stanęła dziewczyna z pistoletem wycelowanym nie w któregoś z szarżujących młodzianów, lecz w Manę. Huk wystrzału, krzyk dziewczynki. Sorata nawet się nie obejrzał, biegł dalej. Otoczyła go aura reiatsu.
Natsuo został z tyłu. Znużenie uczyniło go wolniejszym. 
Widmo wycelowało i wystrzeliło Byakurai'em w Soratę. Trafiony, prosto w pierś. Czerwonowłosy jęknął i upadł w biegu. Otaczające go reiatsu rozwiało się.
Shihouin był zbyt daleko, aby dopaść wrogów, lecz oto kątem oka dojrzał podnoszącego się na klęczki Aleksandra. Ściskał coś w dłoni, a jego usta poruszały się szybko. Wyrzucił w kierunku przeciwników trzy srebrzyste ampułki, które otworzyły się w powietrzu wylewając świetlisty płyn.
- Heizen! - krzyknął, a ciecz zlała się i przeobraziła w prostokątny, kamienny pocisk pędzący prost na dziewczynę. Był zbyt szybki, aby zdołała go uniknąć. Rąbnął w nią i pociągnął kilkanaście metrów dalej zanim się rozpłynął. Dziewczyna upadła na ziemię w nienaturalnej pozycji. Student widmo chwycił się za twarz i aż zaskowytał z boleści. 

Tymczasem biegnący bez strudzenia Kaz miał coraz bliżej do źródła wilczej energii. Teraz jednak ono przygasło. Czyżby walka się skończyła. Po chwili poczuł coś nowego. Dwie słabe emanacje shinigami pojawiły się znikąd. Nowa ofiary? Świetnie, będzie mógł dać zadość swojej żądzy krwi.

[Wciąż tylko Natsuo]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 18:24

Ryzykowny plan nie opłacił im się. Efekty niepowodzenia były okrutne. Zasłona dymna zeszła znacznie szybciej niż spodziewał się tego młody arystokrata oraz jego towarzysze. Mana nie zdążyła wykonać zaklęcia gdy niespodziewanie z ukrycia wyszła dziewczyna i wystrzeliła po raz kolejny z dużą precyzją trafiając najmłodszego członka grupy 1 klasy 3. Taki przebieg już wydawał się Shihouinowi kiepski gdy student widmo wystrzelił byakuraiem wcelowując perfekcyjnie w klatkę piersiową Soraty. Cała sytuacja zakrawała o tragedie. Prawdopodobnie za chwile to pistolet zostałby skierowany w jego strone, a zanim dobiegnie zostanie odstrzelony. Nie miał zamiaru, jednak się poddawać. Zacisnął zęby i starał się wycisnąć ze swoich nóg jeszcze większą prędkość. Postanowił, że polegnie walcząc, a chociaż próbując pomścić towarzyszy. Nagle Aleksander wstał i zaatakował kolejnym już podczas tej wyprawy atakiem, którego Natsuo nie był w stanie zdefiniować. Nie mniej pewnym było, że było to trafienie konkretne, a nawet potężne. Dziewczyna odleciała na naprawdę duży dystans i przywaliła porządnie o ziemie. Do tego wyglądało, że owo widmo jest konkretnie związane z trafioną przed chwilą. Gdy tylko ta odleciała zawył z bólu. Arystokrata uznał, że jest to sytuacja, którą musi wykorzystać. Doszedł do wniosku, że skoro są związani to może gdy zrani studenta śmiertelnie to i ona umrze, a jako że i on skowytał z bólu oraz był bliżej Shihouina to właśnie w niego skierował swój atak. Pobiegł do niego na odpowiedni dystansie zrobił wykrok do ataku i pchnął z całej siły kataną w klatkę piersiową dziwnego ducha. Miał nadzieje, że zdąży to zrobić nim dziwna istota wróci do stanu normalności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 24 Paź 2013 - 19:06

Serce biło mocno. Wzrok mętniał. Natsuo biegł na ostatku sił. Zbliżył się do studenta, który spojrzał na niego zmrużonymi z bólu oczyma. Wyciągnął katanę, aby się bronić, ale był zbyt otumaniony by skonstruować skuteczną defensywę. Shihouin zebrał wszystkie siły w ostatnie pchnięcie. Trafił. Ostrze przebiło pierś studenta, który otworzył szeroko usta w bezgłośnym krzyku. Jego postać zaczęła stawać się coraz to bledsza, aż na powrót przybrał postać widma. Blade oczy zdążyły zwrócić się ku Natsuo. Chude, zwiewne ramię wyciągnęło się w kierunku gardła szlachcica, ale nic już nie mogło zrobić. Błękitna strzała ugodziła prosto w głowę widma, które rozwiało się z nienawistym szeptem.
Aleksander dzierżył świetlisty łuk. Dyszał ciężko. Łuk zniknął, a jego właściciel usiadł na chodniku.
Zanim rozlegały się pola rozpaczy. Sorata leżał w kałuży własnej krwi. Skulona na ziemi Mana drżała.
Benjirou i Shiro leżeli nieprzytomni. Ledwo trzymający się na nogach Saburo i Tsukino dokuśtykali do rannych i mimo braku sił po raz kolejny podjęli się ratowania życia.
Wtem przeszył ich grom monstrualnej energii, który zanikł równie szybko, jak się pojawił. Wilcze rei zniknęło. 

[Kaz'a proszę tutaj:
http://bleach.iowoi.org/t280p120-park]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią 25 Paź 2013 - 11:37

Natsuo po ostatecznym pchnięciu ruszył sprawdzić czy jego teoria jest prawdziwa. Chodziło oczywiście o związek owego widma z właścicielem. Ciekaw był czy zabicie, zniszczenie ducha oznaczała też, śmierć jego użytkownika. Jeśli okazało się, iż arystokrata pomylił się to chwycił asauchi odwrotnie, ostrzem do dołu i trzymając oburącz wepchnął ostrze w klatkę piersiową leżącej w dziwnej pozycji dziewczyny. Jeśli zaś intuicja Shihouina podpowiedziała mu dobrze to od razu schował broń i ruszył do leczącej pary w ich drużynie.
- Tsukino-san, Saburo-san nadal mam trochę sił, powiedzcie jak mogę pomóc w leczeniu. powiedział zdeterminowany, aby w jakiś sposób zwiększyć szansę na wyrwanie znajomych ze szponów śmierci. Tym razem tym bardziej był zmotywowany, aby pomóc gdyż to w skutek braku sukcesu jego taktyki wynikły rany tych dwóch. Może mógł przewidzieć, że zasłona tak szybko opadnie, albo zastosować strategie mnie ofensywną? To były pytania, które zadał sobie w głowie chłopak. No, a przynajmniej do czasu. Po chwili jego uwagę odwróciło co innego. Pojawiła się potężna wilcza energia, która z kolei po chwili zniknęła. To wydarzenie wywołało w umyśle szlachcica fale kolejnych zagadek. Czy to dobry znak? Może coś zabiło źródło tej energii? Ale czy to coś jest po naszej stronie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Pon 28 Paź 2013 - 19:07

Wciąż czuł od dziewczyny żar tlącego się życia. Zniszczenie widma nie oznaczało jej śmierci. Natsuo podszedł więc do niej. Miała rozrzucone na boki ręce i obróconą w bok głowę. Z ust sączyła się stróżka krwi, ale niewątpliwie żyła. Wydawała się być zwykłą, bezbronną istotą ludzką, lecz Shihouin wiedział swoje. Wraził ostrze swojego asauchi pomiędzy piersi dziewczyny. Jej usta rozchyliły się lekko, acz nawet westchnięcie nie wydobyło się z nich.
Odwrócił się. Saburo i Tsukino skoncentrowali się na Soracie. Siedzący Aleksander wyciągnął z kieszeni prostokątne urządzenie z małym ekranikiem i przyłożył je do ucha. Zaczął mówić głosem zbyt słabym, aby Natsuo był w stanie wyłowić z niego poszczególne słowa.
- Zajmij się małą i nam nie przeszkadzaj - rzuciła ostro Tsukino. Na jej twarzy malował się obłęd. Wydarzenia nocy wystarczały aż nadto, aby przyprawić ich wszystkich o rozchwianie umysłu. 
Wyglądała na to, że Mana miała się wcale nie tak źle. Przyciskała dany jej przez kolegów opatrunek do brzucha. Jęczała cicho z bólu spoglądając na Soratę, który z tej pozycji zdawał się martwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 29 Paź 2013 - 16:07

Shihouin obtarł asauchi z krwi o ubranie dziewczyny, a następnie schował miecz do sayi. Po chwili od razu przeszedł do działania. Normalnie nie uzasadniony ostry ton wypowiedzi, by go uraził, lecz w tej sytuacji napięcia nawet nie zwrócił na to uwagę. Kiwnął tylko głową i podbiegł do Many.
- Połóż się na plecach, postaram się zbadać Twoją ranę. powiedział starając się aby jego ton był jak najbardziej spokojny i przekonywujący. Gdy już ta wykonała jego polecenie chwycił bandaż, który trzymała i odsunął delikatnie od rany. Chciał zobaczyć jak głęboko weszła kula, jak mocno krwawiła rana, czy przestrzeliła jakiś organ albo którąś z żył lub tętnic. Szczerze powiedziawszy miał nadzieje, że sytuacja jest na tyle dobra, że tamowanie krwi tak jak już to Mana robiła przytykając bandaż będzie wystarczające gdyż nie za bardzo miał pomysł co zrobić gdyby było gorzej. Nie było warunków, sprzętu ani umiejętności na miejscu, aby bezpiecznie wyjmować ciało obce z ciała, więc uznał iż to trzeba zrobić w szpitalu. Bandaże się kończyły, nie znał kidou medycznego, a Saburo i Tsukino nie za bardzo mieli reiatsu. Podobnie zresztą jak Natsuo. Liczył, więc że będzie mógł się uśmiechnąć i powiedzieć:
- Rana nie jest taka groźna jak mogła być przy podobnym trafieniu. Tamuj krew dalej opatrunkiem, aż dotrzemy do szpitala, a powinno być wszystko w porządku. Jeśli tak nie było to pojawiał się kolejny już z kolei poważny problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 29 Paź 2013 - 17:45

- Mhmm... - wymruczała przez zaciśnięte usta. Krzywiąc się wykonała polecenie i ułożyła się na plecach. Wzrok miała utkwiony w coraz to jaśniejszym niebie. Oddychała szybko, niespokojnie.
Natsuo chwycił drżącą dłoń przytrzymującą opatrunek i odsunął ją. Rana krwawiła całkiem mocno, ale prawdziwy problem mógł być wewnątrz, gdzie pocisk z metalowej broni mógł wywołać znacznie więcej uszkodzeń. 
Doczłapał się do nich Aleksander.
- Zaraz powinna przybyć pomoc. Musimy chwilę wyt...
Świst, powiew wiatru. Pojawił się przy nich mężczyzna. Shinigami, na którego ramionach spoczywało kapitańskie haori.
Spoiler:
 

Białe włosy kontrastowały z ciemną cerą podobną do tej, którą charakteryzowała się część Shihouin'ów. Na nogach miał dziwne, ciężkie buty przypominające bardziej obuwie noszone przez ludzi ze świata żywych.
Spojrzał srogo na Aleksandra, który skulił się pod wzrokiem kapitana.
Mężczyzna ukląkł przy Manie. Położył dłoń na jej czole i przemówił łagodnym, uspokajającym głosem.
- Już dobrze, maleńka. Teraz nic wam już nie grozi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 29 Paź 2013 - 19:49

Hehehe chyba rzeczywiście zużyłem ciupek za dużo reiatsu, bo oczy płatają mi figle. Kapitan dywizji? Mózgu proszę Cię nie mogłeś wymyślić nic bardziej realistycznego? Taka była pierwsza myśl, która przyszła do głowy Natsuo gdy zobaczył mężczyznę w białym haori. Mimo to miał nadzieje, że zmysł wzroku go nie oszukał. Z dwóch powodów. Pierwszy był banalny, nie fajnie to o Tobie świadczy gdy widzisz coś czego w gruncie rzeczy nie ma. Po drugie shinigami oznaczał pomoc, która była im potrzebna szczególnie że stan Many mimo pobożnych życzeń młodego arystokraty nie był zbyt dobry. Rzadko to się zdarzyło raczej wygadanemu Natsuo, lecz tym razem język utknął mu w ustach. Chwile nie mówił nic jakby upewniając się, że rzeczywiście kapitan nie jest dziwnym przywidzeniem. Po owym momencie choć niedługim, lecz dłużącym się szlachcicowi wydusił z siebie krótkie pytanie, na które rzeczowa odpowiedź mogła rozwiać wiele wątpliwości znajdujących się w głowach adeptów:
- Co tu się dzieje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 29 Paź 2013 - 22:45

- Dzieje się, że ratuję wam skórę - odparł całkiem poważnie kapitan. Natsuo zauważył symbol na jego haori wskazujący, że jest dowódcą XIII dywizji.
Podszedł szybko do Soraty, na co Saburo i Tsukino cofnęli się, jak oparzeni. Mężczyzna syknął spoglądając na ranę czerwonowłosego, na którego zaraz spłynęło zielone światło promieniujące z kapitańskich dłoni.
- Wybacz mi panie quincy, ale młodzi mają pierwszeństwo - rzekł nie odrywając wzroku od Soraty.
- Rozumiem. - Aleksander schylił głowę. - I tak zaraz przybędą tu moi znajomi.
- Z moimi będzie podobnie. - Kapitan szybkim ruchem sięgnął za haori i wyciągnął przyrząd podobny do tego, do którego kilka chwil wcześniej przemawiał Aleksander. - Przyślijcie mi tu szybko paru medyków. Mamy sporo rannych.
Słońce pięło się powoli nad horyzontem. Gdyby wszystko poszło dobrze, teraz zdrowi i podekscytowani, chociaż trochę też zmęczeni, wracaliby do Soul society.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Sro 30 Paź 2013 - 17:10

Szybko okazało się, że kapitan źle zrozumiał pytanie, które zadał Natsuo. Arystokracie chodziło raczej o to czemu różne mniej lub bardziej dziwne istoty starały się ich zabić skoro mieli być chronieni przez Shinigami i czemu pomoc przychodzi tak późno. Natomiast kapitan odpowiedział tak jakby Shihouin nie zauważył co w owej chwili ów facet robi. Młodzian postanowił, jednak z dalszymi pytaniami poczekać i nie odrywać go od leczenia najpoważniej rannych z drużyny. Przy tym, jednak nosiciel haori wypowiedział ciekawe słowo. Quincy? Brzmi raczej dziwnie. To jakaś rasa, klan czy co? Shihouin usiadł na tyłku na ziemi i oglądał kapitana dywizji w żywiole. Podczas tych wszystkich starć wiedział, że są one ponad siły uczniów akademii i nawet cała akademia studentów nie poradziła, by sobie z rywalem. Sądził, jednak iż dla dobrze wyszkolonego oddziału shinigami byłaby to niezbyt wielkie wyzwanie, a tu pojawił się sam kapitan dywizji. W życiu Natsuo by nie pomyślał, że powaga sytuacji jest tak wysoka. Mogło to być jakieś pocieszenie, że nie dostali batów od leszczów tylko od poważnych rywali, lecz na dobry nastrój miejsca nie było gdy tylko spojrzało się co zostało po 8 studentach elitarnej klasy akademii shino do tego wspieranych przez jakiegoś tam "quincy". To zdecydowanie nie była noc chwały dla szkoły shinigamich, ani dla całego XIII oddziału. Ta gafa, która tutaj zaszła mogła doprowadzić do śmierci całej klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Sro 30 Paź 2013 - 17:45

Kapitan w ciszy kontynuował leczenie. Aura bijąca od jego uzdrawiającego kidou zdawała się oceanem przy lichym strumyczku, który wydzielali Tsukino i Saburo przy udzielaniu pomocy rannym.
Wtem przy stojącym nieco na uboczu Aleksandrze zmaterializowało się dwóch mężczyzn. Natsuo nie czuł od nich w ogóle energii, musieli ją bardzo dobrze maskować. Jeden z nich, ubrany na czarno mężczyzna w średnim wieku, położył dłoń na ramieniu Aleksandra, który zniżył wzrok jakby w zawstydzeniu.
- Może pomóc? - rzucił dziarsko do kapitana drugi mężczyzna. Ten był młodszy, miał rude włosy związane w kucyk i policzki obsiane piegami.
- Damy sobie radę, lepiej zajmijcie się swoim. - Kapitan nawet nie zerknął w stronę przybyszy.
- Na pewno się nim zajmiemy - odrzekł sucho starszy mężczyzna. - Aleksander złamał zasady opuszczając swój posterunek i...
- Och, chyba nie będziecie go karać - rzucił kapitan. - Zdaje się, że pomógł naszym studentom, a takie działania mogą tylko zacieśnić przyjaźń pomiędzy nami. - W głosie dowódcy XIII dywizji pojawiła się nutka rozbawienia.
Starszy mężczyzna zmarszczył brwi, ale nic nie odpowiedział. Zamiast tego szepnął coś do Aleksandra i wszyscy troje odwrócili się, aby podążyć swoją drogą. Aleksander zerknął jeszcze na Natsuo i skinął mu głową. Na chwilę trójka ludzi zatrzymała się przy ciele dziewczyny. Rudowłosy pochylił się i sięgnął do jej kieszeni, z której wyciągnął coś czego Natsuo nie zauważył. Zabrał również jej pistolet.
- Natknęliście się tutaj jeszcze na kogoś? Innego studenta, bądź osobę, która chciała was skrzywdzić? - zapytał znienacka kapitan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 31 Paź 2013 - 13:40

Natsuo w ciszy oglądał przedstawienie jakie ukazało się przed jego oczami. Starał się z niego wyjawić odpowiedzi na pytania "jak być dobrym shinigami?" w końcu kto inny jak nie kapitan dywizji może to sobą pokazywać oraz "kim są Ci Quincy". Wychodziło na to, że są oni jakąś organizacją o określonej hierarchii oraz zasadach. Patrolowali oni miasto w jakimś celu, być może takim aby wybijać pustych i inne dziwne istoty jak tą dziewczynę, która do nich strzelała. Te wnioski ukazywały ich w dość pozytywnym świetle choć Shihouin czuł, że to nie takie proste. Miał głupie wrażenie, że między nimi, a kapitanem jest jakaś niechęć, a na pewno brak ochoty do współpracy. Gdy Ci odchodzili powiedział jeszcze:
- Jeszcze raz dziękuje Ci za pomoc Aleksandrze. Miło było Cię poznać. Po czym uśmiechnął się i gestem pokazał "do widzenia". Był on dość zimny i bezpardonowy w opiniach, lecz jego pomoc była nieoceniona, a sposób walki zażarty i nieustępliwy. Bez niego prawdopodobnie ta dziewczyna ustrzeliła, by go jeśli oczywiście założyć, że przeżyliby starcie z hollow. Na pytanie kapitana zamyślił się chwilę i powiedział:
- Dwóch studentów z czego jeden nas zaatakował, a gdy go uziemiliśmy wyszło z niego dziwne, niematerialne widmo, które następnie przybrało jego kształt w innym miejscu. Później zaatakował nas hollow, a na koniec dziewczyna używająca metalowego, małego, strzelającego przedmiotu, którym walczą w tym świecie. Do tego ona po chwili przyzwała jakby te zjawę, która przybrała kształt wcześniej spotkanego studenta, który nas zaatakował przy pomocy hadou. Leży parenaście metrów stąd martwa. Poza tym spotkaliśmy parę wilków, które dźwięk rogu ożywiał i ulepszał. Odkryliśmy, że ich ugryzienie przenosi coś jakby chorobę. W reiatsu trafionych pojawiał się wilczy pierwastek, a po jakimś czasie ów ktoś wpadał w szał. Zaczął zachowywać się jak bestia. Tak gdy zostaliśmy zaatakowani przez tamtą dziewczynę uciekł nam członek drużyny i gdy zostaliśmy zaatakowani on uciekł w siną dal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 31 Paź 2013 - 17:25

Ludzie, czy też quincy, udali się w swoją stronę nie oglądając się już za sobą. Skręcili na skrzyżowaniu znikając z pola widzenia Natsuo, który właśnie zdawał relację kapitanowi.
- Całkiem dobre sprawozdanie - pochwalił go. - Może chciałbyś dołączyć w przyszłości do naszej dywizji? Ostatnio nasz spec od papierkowej roboty przeszedł na emeryturę i mamy teraz mały bałagan. - Ton kapitana był lekki, jakby nie siedział pośród ciężko rannych studentów, lecz gawędził z nimi w jakiejś karczmie.
Zapewne chciał dodać im otuchy, której silniejsi od nich potrzebowaliby po takiej nocy.
Świst. Pojawili się dwaj shinigami. Bez słowa zaczęli zajmować się rannymi. Jeden z nich podszedł do Natsuo, a gdy ujrzał, że nic mu nie dolega tylko wcisnął mu w rękę pigułkę regenerującą reiatsu.
Cała operacja trwała jakiś kwadrans, po którym kapitan stwierdził z nieukrywaną ulgą.
- Wszyscy przeżyją. Chociaż ta dwójka. - Wskazał na teraz leżących obok siebie Shiro i Soratę. - Niewiele brakowało... No, ale teraz czas zabrać was stąd w bezpieczne miejsce. Dosyć już się nacierpieliście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 31 Paź 2013 - 19:08

- Dzięki za propozycje panie kapitanie, ale muszę odmówić. Siedzący tryb życia mi nie pasuje, jestem raczej z tych co muszą działać. Odpowiedział z uśmiechem na wypowiedź nie byle jakiego Shinigami. Gdy pojawili się kolejni nieco bardziej "pospolici" niż ten pierwszy użytkownicy zanpaktou Natsuo nie zwracał na siebie uwagi. Nie marudził ani nic. Gdy ktoś podchodził do niego informował o tym, że nie jest w żaden sposób ranny. Za pigułkę, którą mu wręczono grzecznie podziękował i od razu ją pochłonął. Od czasu pokonania pierwszej "fali" wilków mało było rzeczy, których potrzebował i pożądał bardziej niż zdrowego zastrzyku reiatsu. Myślał nawet, że gdyby go tak nie roztwonił w pierwszym starciu mógłby uniknąć zranienia któregoś ze swoich kolegów czy koleżanek. Ta myśl i wiele wiele innych mniej lub bardziej pochmurnych wprawiała go w kiepski nastrój. Po 15 minutach wreszcie przez te kłębiastą zaporę do ziemi przedostał się promyczek świetlistej nadziei. Shihouin odetchnął głośno i powiedział:
- Co za szczęście! Nie wyobrażacie sobie jak jestem wdzięczny Wam za przyjście z pomocom. Nagle po tej dobrej informacji dawne rozgoryczenie, że gotei 13 pozwoliło na takie wydarzenia podczas uczniowskiej ekspedycji. Teraz liczyło się tylko to, że przyszli i im pomogli. W duszy młodego arystokrata grała nuta czystej wdzięczności do raczej milczących ludzi pracujących w pocie czoła aby uratować im tyłki.
- To dobra informacja. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu o niczym innym nie marze niż wrócić do seiretei. powiedział z uśmiechem po zapowiedzi dalszych wydarzeń, która dał kapitan XIII dywizji. Postanowił, więc wstać szykując się do opuszczenia tego smutnego dla niego miejsca. Ciekaw był gdzie teraz hasa Kazue, które zwiał od nich. Toć on może być wszędzie.
- Nie widział pan może szarowłosego studenta, raczej milczącego o zimnym tonie i nieustannym braku uśmiechu? To ten członek drużyny, który został ugryziony, wpadł w szał i uciekł gdy zaczęliśmy walczyć z tą dziewczyną? No i mam jeszcze jedno pytanie. Zanim przywołała ona tą dziwną zjawę powiedziała coś w dziwnym języku brzmiało to jakby "zajge dyś". Wie pan co to może oznaczać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Czw 31 Paź 2013 - 19:25

Przełknięcie pigułki spowodowało, że po ciele Shihouina rozniosło się kojące ciepło niosące ze sobą przypływ sił. Przejaśniło mu się w głowie, a uczucie senności niemalże znikło. 
- Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia co wy. - Kapitan westchnął ciężko. Na jego twarz padł cień. - Ziemia staje się coraz to bardziej niebezpieczna. Będziemy musieli poważnie pomyśleć, jak nie dopuścić do podobnych tragedii w przyszłości. 
Sorami ocknęła się. Mana szybko obok niej uklękła. Saburo i Tsukino milczeli, z czego twarz dziewczyny przybrała doskonale im znany senny wyraz. Nic dziwnego, słońce stało już dość wysoko na niebie.
- Szarowłosego? Owszem, spotkałem go idącego do punktu zbiórki. Wyglądał na dosyć zagubionego, ale nic poważniejszego mu nie dolegało. Nasi medycy dobrze się nim zajęli więc teraz powinien być w całkiem dobrej formie. - Kapitan przekrzywił głowę, gdy Natsuo wspomniał o dziewczynie. Przez chwilę milczał. Spojrzał na martwe ciało napastniczki i pokręcił smętnie głową. - Te słowa, o których mówisz służą bounto do przywołania lalek. Chociaż pewno i tak nic ci to nie powie. Będziesz się o tym uczył dopiero za jakiś czas.
Istotnie. Shihouin pierwszy raz słyszał o takich istotach.
- No dobrze. Teraz wypadałoby was względnie szybko przetransportować do bramy. Żołnierze! - krzyknął do shinigami. - Weźcie po dwójkę dzieciaków, zaoszczędzimy trochę na czasie.
Bogowie śmierci wyglądali na trochę zmieszanych, niemniej wykonali rozkaz. Jeden z nich przerzucił sobie przez ramiona Benjirou i Shiro, co poskutkowało drżeniem nóg u niezbyt postawnego zresztą mężczyzny. Drugi natomiast wziął na siebie rodzeństwo Hono. Wpół przytomna Sorami mruknęła buntowniczo, ale zaraz ucichła.
- Resztę ja zabieram na przejażdżkę - rzucił kapitan i znikł.
Pojawił się obok Many i porwał ją z ziemi jakby była piórkiem. Znikł ponownie i tym razem zagarnął pod ramię Tsukino i Saburo. Natsuo już wiedział co go czeka. Coś pociągnęło go od tyłu i teraz był pod jednym ramieniem wraz z Saburo.
- Ruszamy! - Kapitan krzyknął do swoich podwładnych i odbił się od ziemi.
Zaczęli mknąć w przestworzach w szybkością zmieniającą świat w barwne plamy. Pęd powietrza uderzał Natsuo w twarz. Co kilka sekund kapitan zwalniał, aby odbić się od powietrza i przyspieszyć znowu.
Podróż trwała może jakąś minutę, aż w końcu wylądowali przy fontannie. Z ryby, która ją zdobiła ostał się jedynie ogon.
Kapitan ustawił studentów na ziemi ostrożnie, bowiem błyskawiczna podróż przyprawiła ich o miękkie nogi. Twarz Saburo nabrała zieleni, a i Natsuo czuł się nieszczególnie.
Za nimi pojawili się pozostali dwaj shinigami "przewożący" pozostałych studentów.
Do kapitana podszedł jasnowłosy shinigami, którego oko zakrywała czarna opaska. Na ramieniu miał przywiązane insygnia porucznika.
- Pierwsza grupa już wróciła do Seiretei. - Głos miał twardy niczym skała. Zwrócił się do studentów. - Imię, nazwisko i grupa - rzucił rozkazująco przytykając ołówek do kartki przymocowanej do deseczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią 1 Lis 2013 - 14:55

Pierwsza wypowiedź kapitana ściągnęła mały uśmiech z twarzy Natsuo. A więc nie tylko ten student zeżarty przez hollowa zginął. Długo przyjdzie nam opłakiwać zmarłych. Mam nadzieje, że przynajmniej udało się odpłacić wrogowi pięknym za nadobne i zwrócić mu krew, którą przelał w naszych szeregach. Chłopak spojrzał w ziemie raczej zakłopotany smutną atmosferą. Z reguły po starciach przychodził czas na radość, chociażby wtedy gdy wrócili do domu po porwaniu. Teraz natomiast walki się skończyły, a oni zamiast cieszyć się ze zwycięstwa musieli liczyć jak wiele poświęcili, aby do niego doszło.
- Przykra sprawa. Wiadomo chociaż kto i z jakiego powodu nas zaatakował? Spytał kapitana. W sumie było to mało przemyślane pytanie. Oczywistym było, że dowódca nie powiedziałby Shihouinowi, że seiretei ma w świecie żywych zażartego wroga, który jest zdolny atakować studentów podczas ekspedycji o pokojowym charakterze. Nawet gdyby taka istniała. Z kolei kolejna wypowiedź nie byle jakiego shinigami wprawiła młodego arystokratę w radość. Nie odpowiedział, jednak nic podobnie jak na kolejne wypowiedzi aż do wylądowania w parku. Gdy zlądowali w parku szlachcic przyłapał się na rozdziawionych lekko ustach na widok zniszczeń jakie tutaj zastali. Od razu oczywiście je zamknął i powiedział do kapitana żartobliwym tonem:
- Holipka dobrze, że nie należę do tych wielce dumnych szlachciców, bo bym się na pana obraził uznając to za niegodne zachowanie wobec "panicza". Niemniej dziękuje za wszystko co pan dla nas zrobił. Następnie przyszedł raczej gburowaty porucznik. Natsuo, jednak nie zamierzał się stawiać ani nic, bowiem jedyne na co miał ochotę to wrócić do seiretei, które chociaż nie idealne, jednak było istnym rajem w porównaniu do świata żywych.
- Shihouin Natsuo, grupa 8. Powiedział pospiesznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Pią 1 Lis 2013 - 16:08

- Póki co mamy same domysły, o których na razie nie chcę mówić - odparł ponuro kapitan.
Z pewnością nie miał czasu, aby wykładać sprawę ze szczegółami kilku studentom wymagającym opieki medycznej, która nawet po kapitańskim leczeniu była im potrzebna.

***
- Świetnie! - Kapitan pacnął Natsuo w plecy tak, że szlachcic zatoczył się zupełnie jakby przesadził z sake. - Gotei nie potrzebuje paniczów, za to nie pogardzi honorowymi żołnierzami dysponujących godnym rodowodem.
Porucznik kreślił ołówkiem na kartce podczas, gdy reszta studentów podawała wymagane informacje. Saburo i Mana wymienili imienia tych, którzy nie mogli zrobić tego samodzielnie.
- Brakuje jeszcze ośmiu - stwierdził porucznik, na co kapitan westchnął z rezygnacją.
- Przepraszam? - Głos Many był cichy niczym pisk myszki. Opuściła głowę kiedy jednooki shinigami zmierzył ją spojrzeniem. - Czy... czy Deiji Midori i Kyuri Hayate są już bezpieczni?
- Taa... przeszli już przez bramę - odparł porucznik spoglądając na kartkę.
Mana odetchnęła z ulgą.
Sami nie czekali długo na pojawienie się bramy Sekai, z której wyszedł starszawy już shinigami.
Kapitan ruszył na poszukiwanie kolejnych studentów, podczas, gdy Natsuo i reszta zostali zaproszeni do wkroczenia we wrota prowadzące do Soul society.

***

Jeszcze tylko krótka podróż przez świat dangai i już znajdowali się przed główną bramą sekai przerastającej swym ogromem mniejsze odpowiedniczki. Tutaj zostali przejęci przez shinigami czwartej dywizji, którzy mieli odeskortować ich do szpitala. Sorata, Benjirou, Shiro i Sorami odbyli tą podróż na noszach.
Czekał ich całkiem długi spacer podczas, którego Benjirou zaczął odzyskiwać przytomność. Uchylił powieki i jęknął boleśnie, po czym wymruczał kilka słów jakby nie zdawał sobie sprawy z tego gdzie się znajduje. Patrząc szerzej miał szczęście, bowiem udało mu się przespać najgorsze dzięki czemu w snach nie będzie go prześladować widok hollowa wysysającego wnętrzności studenta, czy też dziwna dziewczyna celująca do niego ze piekielnej broni.

http://bleach.iowoi.org/t598p150-szpital-4-dywizji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Nie 29 Gru 2013 - 16:15

Yuzuru Tanaka

Wylądowali na zielonym, blaszanym dachu.
- Dwie gumki poproszę - rzekł młody tubylec stojący przodem do metalowej budki, na której Tanaka stał wraz z Felicią.
Dzień miał się tu ku końcowi. Ku zachodowi chyliło się obrzmiałe pomarańczowe słońce. W jego promieniach skrzyły się olbrzymie wieże z metalu i szkła, w których zamieszkiwały całe rodziny.
Hałaśliwe wozy mknęły po ciemnych drogach, a tłumy ludzi przesuwały się pospiesznie po chodnikach.
Felicia nie zwracając uwagi na zamieszanie i hałas, który nieprzyjemnie kłuł Tanakę w uszy, wyjęła koliste urządzenie ze szklanym ekranikiem.
- Hmm, powinniśmy udać się na zachód. Nigdy nie byłam dobra w lądowaniu. Zawsze musiało znieść mnie trochę w tą czy tamtą stronę. - Zwinnie zeskoczyła z budki. - Ta czarna jest na poziomie oficerskim i zna shi kai, ale powinieneś sobie z nią poradzić... Ona i jej koleżanka należą do pewnej pomniejszej organizacji zrzeszającej tylko kobiety. W swoim mieszkaniu mają naczynie z krwią, które kiedyś ukradły z Hueco Mundo. Straszne z nich ziółka. Podobno dla treningu odwiedzają pustynię i mordują niewinne hollowy. - Zabrzmiała tak, jak rzeczywiście uważała, że skrzywdzeni puści byli bogu winnymi istotami.
Tanaka poczuł pewną sensację w żołądku, kiedy przejechał przed niego chłopiec mknący na desce z kółkami.
Zatłoczony świat żywych pełen metalu i czarnych dróg był zupełnie inny od Soul society czy nawet Hueco Mundo, ale też nie było czasu na odkrywanie jego sekretów. Mieli zadanie do wykonania.
- Jakieś pytania? Potem może nie być na nie czasu. - Felicia oparła dłonie na biodrach i spojrzała na Yuzuru wesołymi zielonymi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Ulica   Nie 5 Sty 2014 - 12:14

Po paru chwilach wylądowali. Od razu Tanaka z zadowoleniem stwierdził, że nie dolegają mu żadne mdłości, które z reguły towarzyszyły mu w czasie podróży. Widać postępy! Trzeba przyznać, że uodpornił się pod każdym względem w kwestii rzygania...
No ale pomijając ten wątek Tanace od razu rzucił się w oczy zachód słońca. Mimo wielkich budynków niebo było piękne. Szkoda, że nie mają chwili czasu aby podziwiać dzieło natury. W końcu Yuzuru nie miał takich rarytasów jak słońce w Hueco Mundo... Ponadto było tu strasznie głośno jak ostatnim razem gdy tu przybył. Ileż to już minęło czasu od ostatniej wizyty? Prawdopodobnie parę lat.
Ale dość przemyśleń, mają tutaj robotę do wykonania. Spojrzał z zaciekawieniem na przedmiot, który wyciągnęła Felicia. Wnioskując po tym co powiedziała biała, że to urządzenie chyba ma coś wspólnego z nawigacją. No ale Tanaka nie był tego pewien. Zeskoczył razem z kobietą.
Tylko kobiety?
Głównie to go najbardziej zaskoczyło. Reszta informacji nie była zbytnio interesująca. Poziom oficerski i shi-kai. To raczej żadna nowość. Chociaż pojęcie feministki było obce Tanace, to zaskakujące jest, że występuje to w organizacjach. W końcu kobiety nie wykonają każdej roboty...
Po chwili chłopakowi przemknął jakiś dzieciak na desce. Yuzuru poczuł mdłości ale nie rzygnął!
Chyba nic więcej nie trzeba mi wiedzieć. W końcu powiedziałabyś mi gdyby było coś istotnego.
Po chwili namysłu.
A gdyby sytuacja wymagała od nas rozdzielenia się to gdzie się potem spotkamy?
To była istotna kwestia. Nikt nie wykluczył, że przeciwnicy nie spróbują ucieczki i w dodatku w różnych kierunkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Nie 5 Sty 2014 - 12:57

- Ciekawe prawda? - Felicia zaplotła dłonie za plecami i zaczęła huśtać się na piętach. - Musi im być strasznie nudno skoro wokół same tylko baby. No, ale różne są zboczenia. - Wzruszyła ramionami. - Spotkanie... chyba nie jesteś dobry w wyczuwaniu rei, co? W razie czego to ja cię odnajdę, a jeśli nie będą mogła to puszczę cero w niebo. Ale tylko w ostateczności. Lepiej nie hulać zbytnio, bo to miasteczko zamieszkuje zadziwiająca ilość wszelkiej maści istot świadomych duchowo z czego wiele z nich nie przepada za Hueco Mundo, którego uniform teraz nosisz.
Tanaka poczuł dotyk. Brązowy jamnik obwąchiwał jego nogawkę, podczas, gdy jego pani ględziła kawałek dalej z inną kobietą. Podobno zwierzęta dostrzegały więcej niż większość ludzi.
- No, ale jeśli nie masz więcej pytań to możemy ruszać. - Ze zmarszczonymi brwiami spojrzała na urządzenie. - Kawałek na zachód... - wymruczała.
Ruszyli. Tanaka mógł z bliska przyjrzeć się ludziom, których mijali. Ziemskie kobiety odsłaniały sporo ciała, a w dodatku część z nich miała mocny makijaż upodabniający ich do kurtyzan. Czyżby tutaj było, aż tyle kurtyzan?
Z terenu obrośniętego mieszkalnymi wieżami ze szkła i stali przedostali się do spokojniejszej okolicy.
Było tu o wiele ciszej. Metalowe wozy nie przejeżdżały tak często, a po chodnikach przechadzało się o wiele mniej ludzi. Domy przypominały bardziej skromne rezydencje szlacheckie Seireitei. Otoczone białymi murami miały wokół siebie całkiem sporo zielonej przestrzeni.
- Jesteśmy blisko - oznajmiła Felicia i wskazała na piętrowe domostwo o różowawych ścianach, które przycupnęło za murem na końcu ulicy, kilkadziesiąt metrów przed nimi. - Zapowiada się niezła rzeź, jakby to Furia powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 7 Sty 2014 - 17:42

Dziwne, nawet bardzo...
Stwierdził fakt. W Gotei XIII dominowali mężczyźni, ale kobiety również się zdarzały. Ciężko było sobie Tanace wyobrazić oddział złożony jedynie z kobiet. Ewentualnie oddział IV, ale mimo wszystko...
Raczej średnio mi to wychodzi. Będę musiał się jeszcze w tym podszkolić.
Potwierdził swoje braki w szkoleniu i od razu zadeklarował, że spróbuje się je uzupełnić. Z resztą ostatnimi czasy musiał posiąść zdecydowanie bardziej ważne umiejętności, które zabierały ogrom czasu.
Yuzuru dziwnie się z tym czuł, że dla niektórych jest niewidzialny. W sumie nie spotkał się jeszcze z taką sytuacją. Z resztą nigdy nie miał okazji obcować z bliskiej odległości z ludźmi ze świata żywych.
Możemy ruszać jak najbardziej.
Przytaknął i ruszył za Felicią. Po drodze zauważał kobiety skromnie odziane. Miał wrażenie jakby w okolicy miał być jakiś dom publiczny jakiś nie wiadomo jak wielkich rozmiarów. Co w sumie mu odpowiadało. W końcu co za facet nie lubi oglądać pięknych kobiecych kształtów?
Po kilku chwilach byli już bardzo blisko celu.
Nie mów przy mnie o Furii. Nie mam ochoty słyszeć o tym typie.
Rzekł zdecydowanym tonem. Z pewnością jest już przewrażliwiony na jego punkcie. No ale kto mógłby polubić typka, który ma taki, a nie inny stosunek do niego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 7 Sty 2014 - 20:26

- Nie miej mu za złe jego zachowania - rzekła Felicia, kiedy powoli zbliżali się do miejsca zamieszkania ich przeciwniczek. - Jest nerwowy, bo minęło sporo czasu od chwili, kiedy ostatni raz kogoś zabił. Victor mocno trzyma go na smyczy, ale kiedy już ją rozluźni to, he, będzie duży bałagan.
Byli coraz bliżej. Na skrzyżowaniu drogę przecięła im młoda kobieta pchająca wózek, z którego dochodziło ciche gaworzenia. Matka nuciła cichą kołysankę jednocześnie uśmiechając się do dziecka.
- Victor wspomniał, że nie musimy się hamować. Chociaż lepiej uważać, bo jak wspominałam jakieś paskudy mogą się nam przypałętać - poinformowała beztrosko arrancarka.
Czym większa moc tym większe zniszczenia ona powoduje. W najbliższym czasie to miejsce nie będzie zbyt odpowiednie dla dzieci i ich rodziców.
Od celu dzieliło ich jeszcze kilkanaście metrów. Felicia zacisnęła dłoń na rękojeści zanpakuto i powoli wyciągnęła go z sayi.
- Podobno arrancarka zna się na wyczuwaniu energii, a jeśli tak to... o właśnie.
Na dachu budynku pojawiły się dwie postacie, kobiety. Jedna w stroju shinigami, druga arrancarka sądząc po białym stroju i fragmentach maski przyrośniętych do twarzy.
Spoiler:
 
Spoiler:
 
- Hej, wy tam! - Czerwonowłosa shinigami wskazała ich palcem. - Czego psy z Las Noches tutaj szukają!
Jej towarzyszka, arrancarka, tylko przyglądała im się badawczo.
Felicia uśmiechnęła się słodko.
- Ukradłyście coś z naszego świata. Przyszliśmy poprosić o zwrot.
Shinigami skrzywiła się. Położyła dłoń na rękojeści zanpakuto.
- Heh, słyszysz Kaira? Oni chcą naszych łupów wojennych!
- Słyszę, nie jestem głucha. - Ledwo dosłyszeli słowa wypowiedziane przez arrancarkę.
Felicia szturchnęła Tanakę.
- Zajmij się tą krzykaczką szybko.
Fraccionka Victora zniknęła. Yuzuru ujrzał, jak kobiety na dachu pospiesznie wyjmują zanpakuto, a sekundę później rozległ się szczęk zderzenia stali o stal, kiedy Felicia pojawiła się przed arrancarką i skrzyżowała z nią ostrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Ulica   Wto 7 Sty 2014 - 21:53

W sumie Tanaka też już bardzo dawno się skrzyżował z nikim ostrza w pojedynku na śmierć i życie. Aż dziwne, że nie był drażliwy tak jak miało to miejsce dawniej. No ale te wszystkie treningi, kiepskie samopoczucie i wcześniejsze eksperymenty spowodował przytępienie jego dawnej obsesji na punkcie walki. Być może z czasem wróci to do pierwotnego stanu i będzie taki sam jak Furia. Średnio podobała mu się taka myśl, żeby miał być tak opryskliwy i pyszałkowaty. Kurcze, chyba dopiero teraz Tanaka zdał sobie sprawę jakże nieznośny był dawniej. To się okaże co jeszcze się w nim zmieni lub nie...
Ale mógłby chociaż trochę się powściągnąć w stosunku do swoich kamratów, których i tak ma niewielu.
Tanaka nie miał zamiaru być wyrozumiałym na takie zachowanie nawet jeśli miał bardzo podobnie. Może nie aż tak skrajnie, ale jednak.
To dobrze, może będę miał okazję przetestować swój nowy nabytek.
Rzekł krótko chcąc poznać efekty swojej pracy. Ciekawe czy od ostatniego pojedynku wzmocnił się znacząco. Z pewnością już na początku się o tym przekona zauważając jak jego ciało będzie się poruszać. W między czasie dotarli praktycznie na miejsce, dlatego też Tanaka również położył swoją dłoń na rękojeści katany. Długo nie musieli czekać, krzykiem powitała ich jedna z dwóch kobiet stojących na dachu budynku. Yuzuru nie odzywał się tylko przysłuchiwał się rozmowie. Trzeba przyznać że zarówno pani shinigami, jak i pani arrancar były urodzajnymi kobietami. Aż dziwne, że Tanaka zaczął co raz bardziej zwracać uwagę na płeć przeciwną. No ale czas najwyższy w końcu ma już trochę lat, a kobiety jak nie miał tak do tej pory nie miał. Wiek chyba troszkę dawał mu również mniej skrępowania w relacjach damsko - męskich, których było i tak jak na lekarstwo.
Szkoda bardzo zabijać tak piękne kobiety.
Odrzekł ponuro od razu ruszając do boju na znak Felicii. Ehh szkoda, że nie umie posługiwać się shunpo. Mógłby tak samo szybko dotrzeć do swojego wroga jak Felicia. Jeszcze wiele pracy przed nim...Po drodze wyciągnął swoją katanę i pomknął w stronę muru przed nim stojącego. Odbił się mocno od ziemi aby dosięgnąć górnej krawędzi przeszkody i podciągnąć się. Następnie zeskoczyłby z muru i pomknął przed ogródek w stronę budynku. Wtedy prawdopodobnie shinigami już będzie również blisko niego. Tanaka będzie dążyć do skrzyżowania mieczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulica   Today at 19:50

Powrót do góry Go down
 
Ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog