IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Zachodnia brama

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gonkuro Kuramochi(NPC)




Oddział : Accretia

Karta Postaci
Punkty Życia:
130/130  (130/130)
Punkty Reiatsu:
99/99  (99/99)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:04

Wystrzeliłem bieła błyskawicę z palca w jego kierunku i staram się go ominąć by dojść do niej.
*proszę cię... nie umieraj wytrzymaj... czemu oni nic nie robią... Czy to tka musi się zakończyć?*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mai





Karta Postaci
Punkty Życia:
50/60  (50/60)
Punkty Reiatsu:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:10

Wystrzeliłeś biała błyskawicę a on po prostu się przesunął i zwyczajniej nie trafiła wtedy też chciał wyciągnąć miecz ale nie mógł bo jak się okazało Emiko złapała go za rękę i mocno zacisnęła dłoń przez to też nie mógł wyjąc miecza. Wtedy przy tobie pojawili się Ashi i Aruka mówiąc czas opuścić to miejsce i po tych słowach złapali cię i zaczęliście szybko się przemieszczać w stronę ostatniego kręgu w Rukongai
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.skfight.yoyo.pl
Gonkuro Kuramochi(NPC)




Oddział : Accretia

Karta Postaci
Punkty Życia:
130/130  (130/130)
Punkty Reiatsu:
99/99  (99/99)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:12

- Co z wami zostawcie mnie!!
Krzyczałem wściekły patrzyłem jak oddalamy się od tego miejsca płakałem cicho szepcząc jej imię...
- Emiko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mai





Karta Postaci
Punkty Życia:
50/60  (50/60)
Punkty Reiatsu:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:17

Przepraszamy ale nie mogliśmy tam dłużej zostać bo byśmy się spóźnili powiedziała Aruka a Ashi skomentował to więc dlatego nie chciałeś abym z nimi walczył a szkoda wydawali się silni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.skfight.yoyo.pl
Gonkuro Kuramochi(NPC)




Oddział : Accretia

Karta Postaci
Punkty Życia:
130/130  (130/130)
Punkty Reiatsu:
99/99  (99/99)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:19

- To idźcie beze mnie... zostawcie mnie tu... i uciekajcie.
Powiedziałem i zamknąłem oczy wspominając moja ukochaną płakałem cały czas nie miałem ochoty już żyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mai





Karta Postaci
Punkty Życia:
50/60  (50/60)
Punkty Reiatsu:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Nie 25 Sty 2009 - 17:28

Nie możemy bo prawdopodobnie by cię zabili a nie chcemy stracić nowego członka naszej grupy powiedział Ashi i po chwili wylądowaliście na jakiejś polance za rukongai a Aruka zaczęła ci tłumaczyć Mówią że Arancarni są źli bo zabijają ludzi a czy dzisiaj ten shinigami nie udowodnił że nie jest lepszy zabił on twoją porucznik i się tym nie przejął a pewnie jeszcze nie nie poniesie za to konsekwencji więc teraz jedyne co możesz zrobić to się przyłączyć do nas i pomóc nam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.skfight.yoyo.pl
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 13:44

CZaras aka Shihouin Natsuo

Otoczeni przez skrzącą się złotawą mgiełkę, stali zaledwie kilkanaście kroków przed słusznych rozmiarów bramą Seireitei.
Tadei wciąż siedzący na karczemnym krześle mrugał intensywnie nie dając wiary swojemu wzrokowi.
- No to ja lecę, waszmościowie. - Karzeł miał niski i zachrypnięty głos pasujący raczej do dwumetrowego osiłka niż do takiego mikrusa. - Zostałbym dłużej, ale ta parchata ropucha znowu zacznie jęczeć, że się obijam. - Splunął w bok. - Głupia baba. Myślałby kto, że nauczyła się czegoś w niewoli, ale nie... od razu na mnie z paszczą.
Cofnął się. Niedbale ukłonił szlachcicom i zniknął wzniecając jeszcze więcej złotej mgiełki.
- No to... - odezwał się Tadei po dłuższej chwili. - Wygląda na to... że jesteśmy w domu... Ciekawe co dzisiaj na obiad? Bo sam nie mam zamiaru robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 14:02

Parę rzeczy podziało się naraz. Nim młodzian mrugnął okiem znaleźli się 18 okręgów na zachód, czyli sporo. Co to było? Chyba nie kidou w końcu nie było żadnej inkantacji. Więc co? Natsuo zatkało na tyle, że nawet ledwo co słuchał wypowiedzi karła:
- Do zobaczenia. Wymamrotał na pożegnanie chłopak. A ja myślałem, że Josei ma nietypowe umiejętności jak na swój wiek. Ten zrobił coś nietypowego dla kogokolwiek w jakimkolwiek wieku. Ciężko mi nawet określić co zrobił.
- Na to wygląda. powiedział na stwierdzenie ojca odnośnie tego, że są w domu. To chyba prawdą. Ciężko w to uwierzyć, ale... ziściło się moje pragnienie. Jeszcze tylko trochę i sobie odpocznę. Natomiast na wypowiedź Tadei'ego odnośnie obiadu zaśmiał się po czym powiedział:
- Przypominam, że ledwo co jedliśmy. W sumie sądziłem, że wrócimy do domu głodni po długiej wędrówce, a tu wychodzi na to, że poszło nam całkiem szybko. Następnie podniósł ojca w jak najwygodniejszy sposób dla siebie i rodzica i targając mężczyznę skierował się do dworu Shihouin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 14:31

Tadei po raz kolejny powstrzymał syna.
- Znam lepszy sposób - rzekł, po czym ustawił dłonie obok ust, aby głos niósł się dalej i krzyknął. - Nōmu-san! Nōmu-san! Przydałaby się nam pomóc!
Po chwili ujrzeli, jak zachodnia brama białego kierunku powoli podnosi się odsłaniając unoszącego ją mężczyznę. Blisko dziesięciometrowy kolos wcale nie wyglądał na dzikiego barbarzyńcę. Na nosie miał modne czarne okulary, a wypielęgnowanemu wąsikowi musiał poświęcać wiele uwagi.
- Cześć Nōmu-san! To ja, Shihouin Tadei!
- Widzę, a przypadkiem nie jesteś porwany? - Jeśli głos karła brzmiał nie na miejscu, to słowa olbrzyma wypowiedziane delikatnym niemal chłopięcym głosem musiały budzić konfuzję.
- Owszem, tak było - zgodził się radośnie Tadei. - Ale oficjalnie zostałem uratowany w czym swój udział miał stojący tu mój syn. Teraz zaś chcielibyśmy dostać się do domu i byłbym wdzięczny gdybyś nas tam przetransportował.
Strażnik wzruszył ramionami.
- Dla mnie to nie problem. I tak tylko siedzę za bramą po próżnicy całymi dniami. Odkąd wyszło rozporządzenie żeby mury były na swoim miejscu przez cały czas niewiele innego mam do roboty.
Chwycił delikatnie Tadei'ego za kimono na karku i uniósł go z krzesła, aby przetransportować na swoją dłoń. To samo zresztą zrobił z Natsuo i zaraz szybko przekroczył bramę bo ta zaczęła się już powoli zamykać.
- To prawda, że XII dywizja zamontowała systemy automatycznego zamykania i otwierania bram? - zagadnął po drodze Tadei.
- Owszem - zgodził się olbrzym. - Ale wolimy sami je otwierać, aby zachować formę.
I tak ojciec i syn podróżowali na dłoni olbrzyma mogąc z góry przyglądać się Seireitei.
W oddali po prawej ujrzeli górujący nad parkowymi drzewami dach siedziby głównej XI dywizji. Oznaczało to, że gdzieś w pobliżu krył się ośrodek wychowawczy, ale Natsuo miał ciekawsze obiekty do wyglądania. Z tej perspektywy miał na przykład dobry widok na wzgórze Sōkyoku.
Strażnik zaniósł ich, aż pod sam mur posiadłości Shihouin'ów, gdzie dwóch strażników z naginatami wpadło w mały popłoch, gdy olbrzym przyniósł im pana i panicza Shihouin.
- Poinformujcie proszę moją żonę o naszym powrocie - rzekł ze spokojem do strażników, po czy zerknął na syna z niepokojem. - Miejmy nadzieję, że jest w dobrym humorze.
Zabrzmiało to całkiem osobliwie zważywszy na to, że matka zapewne wychodziła z siebie zamartwiając się o porwanego syna i męża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 16:21

Eeee!? Co on żarł, że tak wyrósł!? Zadał sobie pytanie Natsuo widząc ogromnego strażnika bramy. Niby słyszał o ich potężnych rozmiarach, ale ile razy by ich nie widział to zawsze budzili w nim mieszane uczucia. Od strachu do podziwu. Miałem nawet bardzo duży udział w uwolnieniu Cię. Zacząłem to rzekłbym nawet. pomyślał po czym jako, że ojciec zwrócił na niego uwagę przedstawił się:
- Nazywam się Natsuo. Miło mi Cię poznać. Z oczywistych względów nie wyciągnął ręki do tradycyjnego uścisku z uwagi na kolosalne rozmiary dłoni nowo poznanego shinigami. Dalej już się nie odzywał, lecz za to słuchał uważnie, bowiem tematy seiretei zawsze były dla niego stosunkowo ciekawe. Po uratowaniu z niewoli siebie i własnego ojca wracam niesiony przez olbrzyma. Chyba efektowniejszego powrotu do domu nie uda mi się w życiu zaliczyć. No, a przynajmniej poprzeczka jest ustawiona naprawdę wysoko. Pomyślał dumny z siebie młodzian. Gdy wylądowali podziękował strażnikowi seiretei i pożegnał się uprzejmie. Na wypowiedź ojca uśmiechnął się szczerze i powiedział:
- Na to bym nie liczył. Jedyna szansa, że nasze żywe twarze poprawią jej samopoczucie także sugerowałbym ładnie się uśmiechać. Mówił to tonem żartobliwym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 16:38

Pożegnali się ze strażnikiem i czekali na pojawienie się żony oraz matki.
Tadei ponownie użył swojej sztuczki z reiatsu, aby stanąć na nogach o własnych siłach.
- Wiesz... gdybym to ja cię uratował to brzmiałoby zdecydowanie lepiej. - Zaśmiał się nerwowo. - Ale nie będę ci odbierać tej chwały synu.
Shihouin Tadei, shinigami, który widział wiele i przeżył jeszcze więcej, a mimo to bał się swojej niepozornej małżonki. Wychodziło na to, że żony to naprawdę niebezpieczny gatunek człowieka.
Gdy Haname pokazała się w bramie, nie doszło jednak do żadnych awantur. Po prostu podbiegła i jednocześnie objęła swoich mężczyzn. Ojciec zrobił głupią minę do Natsuo i uśmiechnął się smutno. W oczach zalśniły mu łzy. Zapewne nie mógł uwierzyć w swoje szczęście, że trafiła mu się tak wspaniała rodzina. Cheng Dong stanął przed bramą z rękoma założonymi na piersi. Zdaje się, że uśmiechał się delikatnie, ale może to tylko światło specyficznie padało na jego twarz.
Co działo się dalej? Oczywiście trzeba było wszystko wyjaśniać, a Tadei nie szczędził pochwał swojemu dzielnemu synowi. Mimo, że byli już najedzeni to Haname zarządziła przygotowanie posiłku.
Uparła się również, aby wezwać rodowego lekarza, aby obejrzał jej syna.
Ojciec miał zająć się wszystkim, podczas, gdy Natsuo dostał wolne. Przygotowano dla niego kąpiel z wonnymi olejkami przez co po łaźni mieszały się przeróżne egzotyczne zapachy. Po kąpieli czekało już na niego czyste i delikatnie pachnące lawendą kimono. Nie wspominając już o łóżku, które wyglądało bardziej powabnie niż kiedykolwiek wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Czw 5 Wrz 2013 - 17:58

Natsuo był z siebie dumny, ale mimo tego wszystkiego nie czuł się bohaterem. Jakby nie patrzeć nie pobiegł nikomu na ratunek, a jedyne co zrobił to zwiał z porwania zagarniając przy tym ojca. Wykonał swoje zadanie odpowiednio i z tego się cieszył, lecz nie tak bardzo jak z tego, iż rodzina jest znowu w całości. Podczas rozmowy rodzinnej większość zasług złożył na ramionach Josei, a zamiast się chwalić wolał się spytać co działo się z matką i Cheng Dongiem gdy działanie środku usypiającego przestało działać i się obudzili. Gdy już wiedział co się działo starał się jak najszybciej zmienić temat. W końcu porwanie nie było najprzyjemniejszą rzeczą jaka go w życiu spotkała. Podczas owej rozmowy spytał również szefa ochrony rodu czy nie chciałby poświęcić dwóch godzinek dziennie na pomoc w poprawieniu techniki walki kataną najmłodszego z rodziny. Gdy już zjedli, pobyli razem, porozmawiali i na nowo ucieszyli się swoim towarzystwem młody arystokrata postanowił skorzystać z dóbr, które zapewniało mu bogactwo rodziny. Kąpał się długo, a raczej wylegiwał w łaźni. Spał jeszcze dłużej.

Następny dzień był, jednak końcem lenistwa na te wakacje. Zaczęło się normalnie zadbaniem o higienę i śniadaniem. Potem jednak młody poszedł do swojego pokoju i tam spędził następne dwie godziny na medytacji. Najedzony i wypoczęty mógł stu procentowo skupić się na kontroli własnego reiatsu. Na manipulowaniu jej przepływem, uwalnianiu jej. W taki sposób planował poprawić swoją umiejętność oraz szybko pracowania swoją mocą duchową zwaną reiatsu. Uczyli się tego na pierwszej lekcji z senseiem Kuronomatsukim, którego Shihouin od razu polubił. To ćwiczenie również mu się spodobało. Nie tylko poprawiało koordynacje reiatsu, ale również uspakajało i wyciszało chłopaka. Tyle profitów w jednym. Ćwiczenia przebiegały w ten sam sposób. Natsuo siadał na macie z nogami skrzyżowanymi i dłońmi położonymi na kolanach. Starał się być kompletnie swobodnym, a trzymać się w tej pozycji jedynie dobrym ułożeniem punktu równowagi, aby jedynym na czym się skupiał był przepływ reiatsu. Tak zaczynał dzień pożytecznie. Później z reguły miał godzinę czy dwie zależnie od pory wstania przerwy, a o 13 codziennie umówiony był na trening z Cheng Dongiem. Natsuo od razu wyjawił szefowi ochrony o co mu chodzi. Mianowicie nie zależało mu na poprawie siły i szybkości cięć, a technice. W wakacje chciał poprawić swoją zręczność, detale w ustawianiu się, w wymachach, a nawet uchwycie broni. Jednym słowem chciał zrobić krok aby jego walka bokkenem przypominała kunszt, sztukę, a nie barbarzyńskie wymachiwanie badylem. Uznał, bowiem że siła i szybkość są sprawami pobocznymi, a to zręczność oraz umiejętności powinien najpierw poprawić. Rad, nakazów i rozkazów przyjaciela rodziny słuchał nie tylko z zainteresowaniem, ale i całkowitym posłuszeństwem. Trenował jak zawsze z poświęceniem dając z siebie maksimum i zawsze starając się dać jeszcze trochę, aby nie zawieść nowego nauczyciela. Po sekcji treningowej z reguły za chwilę bywał obiad. Przed nim oczywiście kąpał się, aby nie psuć smaku jadła sobie i bliskim. Przy jedzeniu nigdy się nie spieszył. Był to moment gdy cała rodzina i Cheng Dong spotykała się ze sobą jednocząc się w rozmowie, która mimo że często trywialna była przyjemną częścią dnia dla Natsuo. Jako, że chłopak lubił jeść to po głównym posiłku z reguły bywał ociężały, a więc następne parę godzin zostawiał sobie jako wolne. Czasem spędzał podczas nich z rodziną czasem szedł spotkać się z kimś ze znajomych. Shiro, Benjirou, Ran, Shiori byli osobami najchętniej odwiedzanymi przez młodego arystokratę. Nie były to żadne oficjały, a raczej pogawędki co słychać, jak spędzają wakacje i tego typu przyjemne, acz dość trywialne sprawy. Ostatnia sesja treningowa odbywała się pod koniec dnia, przed kolacją. Zaczynała się od pół godzinnego, lekkiego treningu siłowego. Nie miał on na celu diametralne poprawienie atrybutów fizycznych chłopaka, lecz wytrzymałości i siły na poziomie z końca poprzedniego roku szkolnego. Dlatego nie forsował się, aby nie mieć zakwasów na jutrzejszym treningu z Cheng Dongiem. Następnie robił krótki bieg. Nie był to, jednak typowy trucht mający poprawić wytrzymałość, lecz coś co bardziej miało poprawić jego mięśnie łydek oraz wydolność płuc. Zamiast biec, więc stałym tempem co rusz przyspieszał gwałtownie do pełnej prędkości i zwalniał. Na sam początek swojego okresu przygotowawczego poprosił kogoś z bliskich, aby na wyznaczonym przez siebie dystansie (koło 100m) zmierzył jego czas. Wszystkie dni w wakacje były mniej lub bardziej powtarzalne. Z reguły bardziej. Mimo niedużej ilości wolnego czasu Natsuo udało się tak wszystkim dobrze zagospodarować, że znalazł czas na wszystko. W czasie dla siebie chłopak nie tylko spotykał się na pogawędki czy to z rodziną czy ze znajomymi, ale samotnie podejmował się też rozrywek bardziej wyrafinowanych, bardziej w szlacheckim stylu. Czasem ćwiczył kaligrafię uznając że to nie tylko dobre zajęcie, ale i doskonałe ćwiczenie zręczności, częściej jednak zajmował się czytaniem twierdząc, że książki są tym samym dla umysłu co kamień ostrzący dla miecza. Mimo pracowitej duszy młody arystokrata ani na chwilę nie zapomniał, że ma wakacje codziennie oddając się przyjemnością jak długa kąpiel czy jakieś wyborne rarytasy do jedzenia. W jeden dzień młodzian pozwolił sobie nawet odpuścić całą wieczorną sesję treningową, aby dopełnić obietnicy i w raz z rodziną udać się do Josei-san na herbatkę. Tym razem poprosił, jednak ojca aby nie kupował żadnego jedzenia ani picia od nieznajomych ludzi, natomiast w sklepie starszej pani, która uratowała im życie namówił ojca, aby kupił parę kompletnie niepotrzebnych mu rzeczy, aby kobieta miała jakichś dochód z ich wizyty. Tak wyglądały całe dnie. Natomiast w ostatnim młodzian odpuścił sobie wszelkie sesje treningowe. Jedyne co zrobił to przebiegł wyznaczony przez siebie dystans prosząc kogoś z bliskich o ponowne zmierzenie czasu, aby mógł określić czy poprawił się choć trochę przez ten niecały miesiąc. Poza tym cały dzień poświęcił dla rodziny spędzając z nimi dużo czasu. W innej chwili spakował się, aby znowu móc spokojnie wyruszyć do akademika. Planował, bowiem kontynuować eksperyment wychowawczy ojczulka i mieszkać tam kolejny rok tym razem, jednak bez miesięcznej przerwy na samym starcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 9 Cze 2014 - 12:20

Inugami Kazue

Przejaśniało się coraz bardziej. Jaśniejące słońce powoli przepływało nad białe wieże Seireitei. Było dość chłodno, ale nie na tyle żeby stało się to uciążliwe.
Gdy zbliżył się do bramy, dostrzegł, że znajdowało się przy niej piątka shinigami.
Airi stała nieco z boku odwrócona plecami i kopała po ziemi kamień. Przystojny i dumny Hikufune Minoru powitał Kaz'a skinięciem głowy. Niezmienił się przez ten rok, wciąż budził zachwyt wśród kobiet i zazdrość u co niektórych mężczyzn. Wysoki i szczupły, o jasnej twarzy bez skaz, krucoczarncych włosach i niezwykłych fioletowych oczach. W dodatku czarne kimono dodawało mu jeszcze więcej dostojności. Niezbyt przypominał swojego otyłego ojca, z którym Kazue miał okazję się zapoznać.
Obok niego stał shinigami robiący znacznie mniejsze wrażenie. Niższy o pociągłej, nieco końskiej twarzy i niezdrowej bladej cerze. Włosy barwy słomy miał zaczesane do tyłu.
Ze średnim zainteresowaniem spojrzał na Kaz'a zielonoszarymi oczkami. Jakieś kilka metrów dalej przysiadła kolejna para bogów śmierci. Wyglądający na najstarszego tutaj mężczyzna siedział ze skrzyżowanymi nogami i ramionami założonymi na szerokiej piersi. Łysą, brązową głowę miał pochyloną i Kaz zdał sobie sprawę z tego, że shinigami drzemie.
Nad nim niczym stróż stała młoda kobieta, której nie można było nazwać piękną, ale wciąż stanowiła miły widok dla oka. Sięgające ramion brązowe włosy miała w nieładzie jakby dopiero co wyszła z łóżka.
Posiadała może nieco zbyt długi nos i zbyt wysokie czoło, ale wynagradzały to ciepłe orzechowe oczy spoglądające spod ciemnych brwi. Co ciekawe oprócz katany, zza jej pleców wyglądało łęczysko łuku. Każdy z bogów śmierci miał plecami i brązowy płaszcz.
Z tego co Kaz wiedział w misji mieli uczestniczyć shinigami z czterech dywizji. Oddział drugi reprezentował on i Airi, szósty Hikifune i zapewne też stojący obok niego blondyn. Niewiadomą pozostawało skąd przyszła tutaj pozostała dwójka.
Ewentualne niejasności wyjaśnił jasnowłosy, który przemówił do Minoru.
- Barbażyńcy z jedenastki jak zwykle się spóźniają - poskarżył się.
- Wspomnę o tym w raporcie - rzekł cicho szlachcić swoim miękkim głosem.
Kazue miał chwilę, aby ewentualnie zapoznać się z towarzyszami misji, bądź też po prostu poczekać na pozostałych uczestników wyprawy na uboczu.
Czekali jeszcze około kwadrans, aż na głównej drodze prowadzącej do bramy pojawiło się spóźnialscy. Jeden z nich wyglądał na typowego członka XI dywizji. Wysoki, a zarazem szeroki. O muskularnych ramionach, których nie zasłaniały oderwane rękawy munduru. Policzki i brodę porastał ciemny zarost. Przez szeroki nos przebiegała jasna blizna, podobnie zresztą naznaczone zostało czoło.
Drugi natomiast prezentował się raczej niepozornie. Średniego wzrostu o szczupłej budowie ciała. Miał drobną twarz, w której dominującym elementem były czerwone niczym krew oczy.
- Kto tu dowodzi?! - Ryknął ten wyższy.
- Ja - odrzekł spokojnie Minoru. - Hikifune Minoru, 19 oficer VI dywizji. Co było powodem waszego spóźnienia?
Duży shinigami wzruszył ramionami.
- Wstawać mi się nie chciało. Hemm... nie wyglądasz mi na silnego wojownika co by dobrze  mi się pod nim służyło.
- Nie marnuj czasu na jałowe słowa skoro i tak spóźniliście się. - W głosie Minoru dźwięczała pogarda.
- Ma rację, Kamagaru-san. - Niespodziewanie odezwał się drugi shinigami z jedenastki. - Porzućmy słowne utarczki i zajmijmy się tym czym powinniśmy.
Duży shinigami zagderał, ale nic więcej już nie powiedział.
Następnie Minoru przywołał wszystkich do siebie. Łucznika trąciła śpiącego towarzysza przywracając go do świadomości. Okazało się, że chociaż głowę miał łysą to nad górną wargą zdołał wyhodować ciemnego, sumiastego wąsa.
Wszyscy zbliżyli się do Minoru, który zaczął wykładać im cel ich misji.
- Ruszamy do okręgu 28, gdzie spotkamy się z członkiem drugiej dywizji, który zaprowadzi  nas do obozowiska buntowników . Popełnili wiele przewinień wobec Soul society i zostali skazani przez dowództwo na śmierć. Dostałem jednak specjalne wytyczne, które głoszą, że możemy wypuścić jednego lub dwóch bandytów, aby ci rozpowiedzieli w rukonie co grozi za sprzeciwianie się Gotei 13. Mamy również ująć żywcem przywódcę bandy, niejakiego Ninjin Isamu... Każda dywizja zna swe zadanie. Dwójka będzie odpowiadać za zwiad, zadaniem szóstki jest pochwycenie przywódcy buntowników, członkowie dziesiątki posłużą nam swoją wiedzą o rukonie, natomiast jedenastka...
- Umie machać stalą. - Wyszczerzył się Kamagaru ukazując zbrązowiała zęby.
Hikifune spojrzał chłodno na tego kto mu przerwał, po czym kontynuował mowę.
- Oczekuję od was pełnej dyscypliny. Złamanie rozkazu spotka się z pełną surowości odpowiedzią. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości niech zgłosi je teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Wto 10 Cze 2014 - 21:07

Kaz pochwycił przekazany mu plecak i szybkim krokiem ruszył do zachodniej bramy. Zdawało mu się, że Hibiki nie wspominał nic o miejscu zbiórki, jednak nie był co do tego przekonany, toteż wolał się nie kłócić o takie rzeczy. W trakcie drogi sprawdził jeszcze co też dostał jako ekwipunek w plecaku.
Na szczęście pogoda na razie zanosiła się na dobrą, więc prawdopodobnie płaszcz nie będzie mu potrzebny. Gdy tylko doszedł na miejsce zbiórki, spojrzał dyskretnie na każdego z uczestników misji. Skinieniem głowy odpowiedział również Hikifune. Miał nadzieję, że shinigami są dość przyjaźni i podczas wykonywania zadania nie zaistnieją między nimi żadne spory. Kazue mógł mieć wątpliwości co do tego, czy uda mu się współpracować z Airi. On sam nie miał zamiaru robić jej na złość, więc wiele zależało od niej.
Chwilę wyczekiwania postanowił wypełnić czekaniem. Usiadł pod jakimś murkiem, czy czymś podobnym i zastanawiał się jakie konkretnie zadanie mu przypadnie. Miał cichą nadzieję, że uda mu się wykazać podczas misji, przez co w jakimś stopniu mógłby zaimponować przełożonemu. Kto wie, może zaowocowało by to jakimś wygodniejszym pokojem?
Nareszcie zjawili się dwaj wyczekiwani shinigami z jedenastki. Przez chwilę szarowłosy myślał, że dojdzie do rękoczynów, lecz na całe szczęście nic poważnego się nie stało. W spokoju mógł przystąpić do wysłuchania tego co Minoru ma im do powiedzenia.
Jego przemowa nie wprowadziła wiele nowego. W zasadzie dowiedział się tyle, że należy pochwycić przywódcę buntowników. Sam nie miał pytań, więc czekał, czy ktoś je zada i będą wtedy mogli wyruszyć.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 15:00

W plecaku znalazł nieco sprany już gruby wełniany koc, bambusowy kubek, pudełko z suszoną wołowiną i paroma sucharami, oraz zawinięty w szmatkę nóż o kościanej rękojeści.

***

Nikt nie miał pytań oprócz łuczniczki.
- A co jeśli ktoś się podda? Ich chyba nie będziemy zabijać - zapytała spoglądając śmiało na Hikifune.
- Dowództwo nie przewidziało żadnych wyjątków - wyjaśnił cicho dowódca ich wyprawy.
Te słowa wzburzyły kobietę. Oparła dłonie o boki i zaczęła mówić z gniewem.
- A więc tak? A jeśli dajmy na to złoży przede mną broń wystraszony chłopiec, który siłą  został wcielony do tej bandy, to co? Mam poderżnąć mu gardło jak gdyby nigdy nic?
Jasnowłosy towarzysz Hikifune skrzywił się, ale sam Minoru pozostał spokojny.
Spojrzał chłodno na oburzoną shinigami.
- Jako shinigami przede wszystkim musimy słuchać rozkazów przełożonych. Nasze przekonania i wyznawane zasady są sprawą drugorzędną.
Łuczniczka zjeżyła się jeszcze bardziej, ale łysy shinigami położył dłoń na jejramieniu i wyszeptał coś do ucha, na co kobieta zaczerwieniła się lekko i westchnęła ze złością. Więcej jednak nic już nie powiedziała.
I tak rozpoczęła się ich podróż wgłąb Rukongai. Pierwsze okręgi budziły się do życia, a grupa shinigami przemierzająca okolicę przyciągała zaciekawione spojrzenia spieszących do pracy dusz. Wiele osób przystawało, aby ukłonić się bogom śmierci.
Na przedzie poruszał się Hikifune i blondyn. Potem dwójka z XI dywizji, a następnie para z dziesiątki, za którą skolei poruszał się Kaz.
Wobec takiego ustawienia szarowłosy mógł nasłuchać się cichego uskarżania łuczniczki na nieludzkie zadania zlecane im przez zwierzchników.
Airi natomiast wlokła się nieco za Kaz'em. Nic mokrego ani obleśnego nie capnęło Inugami'ego w plecy, więc raczej dziewczyna nie była w humorze do żartów, a może po prostu była na tyle dojrzała żeby nie pajacować tak na oficjalnej misji.
Gdy dzień miał się ku końcowi pokonali już najbardziej zabudowane okręgi i teraz przemierzali drogę poznaczoną koleinami, która oddziela od siebie pola, na których pracowali chłopi.
Na noc zatrzymali się w jednej z mijanych wiosek. Gospoda była małym, zadymionym pomieszczeniem, która oferowała podróżnym zatrzymującym się na noc kilka materaców wypchanych słomą leżących w rogu wspólnej sali.
Korpulentny gospodarz sprezentował shinigami kolację, na którą składała się kasza ze śmietaną, duszona marchewka, kawałek kurzego mięsa oraz wywar z rumianku.
Kaz zauważył, że ich grupa niezbyt się ingeruje. Każda z dywizji zajęła inną ławę z czego Airi zdecydowała się przysiąść do Hikifune i jego kolegi.
Bliznowaty shinigami z jedenastki zaczął głośno wyzywać miejscowych na siłowanie się na ręce. Nikt jednak nie podjął się tego wyzwania, a przynajmniej do chwili kiedy łysy shinigami nie usiadł naprzeciw krzykacza i tak oto rozpoczęła się wyrównana walka.
Kaz po zjedzonej kolacji miał wolne. Co prawda był na nogach cały dzień, ale zmęczenie nie zdołało go zmóc.
Dwójka shinigami siłowała się, a drugi członek jedenastki przyglądał im się z boku. Łuczniczka  siedziała na jednym z sienników i czyściła swe zanpakuto szmatką. Natomiast blondyn i Hikifune rozmawiali cicho. Sami, bowiem Airi wyszła na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 16:17

W zasadzie nie spodziewał się większej zawartości plecaka. Szarowłosy uznał, że dobrze będzie trzymać nóż przy sobie, tak na wszelki wypadek. Zamocował więc go zaraz obok zanpakutou.

~~~~

Kaz był odrobinę zaskoczony pytaniem zadanym przez łuczniczkę. Nawet nie pomyślał o czymś takim...Miał pewne wątpliwości, ale to w końcu buntownicy. Na myśl przychodził mu od razu psychopata, który doprowadził do oślepienia jego brata. Jeśli ta akcja ma zapobiec podobnym działaniom, to nie będzie miał żadnych obiekcji dotyczących zabijania.
Zamyślił się na ten temat na chwilę i kiedy się ocknął dziewczyna już nic nie mówiła. Widać uspokoiła się już lub Hikifune rozwiał jej wątpliwości. Nie bardzo kojarzył, jednak teraz mogli już bez problemów wyruszyć do rukonu. W podróży patrzył zaciekawiony na tętniące życiem rukongai. Och, ileż czasu to już minęło... Gdyby nie wstąpił do akademii to pewnie włóczył by się gdzieś tutaj bez celu lub mając jakąś marną pracę. Teraz jednak mógł iść z dumnie podniesioną głową jako pełnoprawny shinigami.
Gdy przybyli już do gospody z przyjemnością usiadł na jednej z ław. Mimo braku odczuwalnego zmęczenia wolał sobie usiąść i porządnie odpocząć, by kolejnego dnia nie obudzić się ze zdziwieniem, przez ból w nogach. Choć mało to prawdopodobne, w końcu niejeden trening z Inaharą odbył. Miejsce wybrał odosobnione. Już podczas podróży zauważył, że nikt nie kwapi się do bliższego zapoznawania się, toteż on sam nie chciał się wtrącać w niczyje sprawy. Wolno jadł swoje danie i nie interesował się zbytnio tym co dzieje się w karczmie.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 17:00

Kazue nie czuł potrzeby, aby bliżej zapoznawać się, z którymś z towarzyszy, dlatego też po skończonej kolacji udał się na siennik. Siedząca nieopodal łuczniczka obdarzyła go krótkim spojrzeniem.
Wydawało się, że Kaz będzie mógł w spokoju zasnąć, ale wtedy shinigami odezwała się do niego.
- Wiem, że wy z dwójki podzielacie poglądy naszego pożal się dowódcy, ale... czy mógłbyś się wstrzymać przed zarzynaniem tych, którzy walki nie chcą? Znam takie grupy buntowników. Często przyciągają one nawet dwunastoletnich chłopców, którzy mieli złych mentorów albo potrzebują ochrony grupy, aby przeżyć.
Shinigami siedziała ze skrzyżowanymi nogami, spoglądając na Kaz'a sarnimi oczyma. Troska w jej głosie przypomniała Inugami'emu Midori. Zapewne zielonowłosa nie mogłaby się przełamać, aby uczestniczyć w misji, której głównym celem jest zabijanie ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 17:20

Kaz nic sobie nie zrobił ze spojrzenia dziewczyny i położył się na sienniku odwracając się od niej. Nie dane mu było jednak zasnąć, bowiem ta postanowiła zacząć konwersację. Przysłuchiwał się jej i dopiero jak skończyła mówić odwrócił się i przybrał pozycję siedzącą. Westchnął głęboko.
- Eh... Skąd w ogóle wiesz, że zgadzam się z Hikifune-san? - powiedział, siedząc ze skrzyżowanymi nogami. - Wychowywałem się tutaj i wiem, że są tutaj różni ludzie. Ale rozkazy to rozkazy. Zresztą ty mi tu mówisz o doświadczeniach z takimi grupami. Ja spotkałem taką grupę, dzięki której mój brat stracił oczy, więc nie mów mi tutaj o całkowitej niewinności tych ludzi. - odpowiedział typowo dla siebie, bardzo chłodno. - Zresztą z tego co widzę, Hikifune to straszny służbista. Myślę, że niewykonanie rozkazu może zostać przyjęte w oddziałach niezbyt przychylnie.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 19:02

- Hmm, być może trochę generalizuję... Przepraszam, to przez reputację jak to powiedziałeś służbistów jaką otoczona jest twoja dywizja.
Shinigami nie dawała za wygraną i nadal próbowała przekonać Kaz'a. Nie dała się się zbić z równowagi wspomnieniem o Kenshinie.
- Przykro mi z powodu twojego brata, ale jest tak ja mówisz. Są różni ludzie i nie wszyscy naprzeciw których przyjdzie nam stanąć są źli. A jeśli chodzi o naszego dowódcę - posłała siedzącego do nich plecami Hikifune nieprzyjazne spojrzenie. - To on nie może widzieć wszystkiego. Chodzi mi tylko, abyś nie ganiał z mieczem za chłopcami, którzy będą uciekać do lasu.
Tymczasem podszedł łysy shinigami. Masując nadgarstek usiadł na sienniku leżącym obok posłania łuczniczki.
- Znowu o tym samym, Yuko? Daj spokój, tylko sprowadzisz na siebie kłopoty - przemówił ciężkim głosem.
Kobieta odwróciła się do niego oburzona.
- Czyli przyzwalasz na zabijanie dzieci?
- Nie tak głośno. - Łysy pogmerał w swoim plecaku i wydobył z niego koc. - I nie jestem za zabijaniem dzieci. Po prostu nie namawiaj wszystkich wokół do sprzeciwiania się rozkazom dowódcy, bo może się to dla ciebie przykro skończyć. Co zrobisz ty i inni podczas akcji to się okaże i wątpię żebyś w takiej sprawie zdołała kogoś przekonać.
Łysy położył się na sienniku okrywając swoje masywne ciało kocem.
Tymczasem doszły ich odgłosy awantury, z których wynikało, że bliznowatemu nie podoba się to, iż Hikifune wydał zakaz picia alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Pon 23 Cze 2014 - 19:53

Kazue był w stanie zrozumieć dylemat dziewczyny. Nie chciał też jednak stanąć po jej stronie. Wiedział bowiem, że wszystko to jest wielkie gdybanie, bo równie dobrze może okazać się, że Ci buntownicy to banda psychopatów gotowa zabić wszystko co chodzi.
- Dlaczego mówisz, że przykro Ci z powodu kogoś kogo w ogóle nie znałaś? Chyba nigdy nie zrozumiem tej przesadnej grzeczności ludzkiej... - powiedział ze smutkiem. - A kto w ogóle mówi, że będą tam jakieś dzieci? Nie dostaliśmy dokładnych danych, dopiero na miejscu mamy się spotkać z kimś z mojej dywizji. - odpowiedział już standardowym tonem.
Szarowłosy przytaknął łysemu shinigami.
- On ma rację... Yuko. Możesz sprowadzić na siebie tylko problemy. Ja mogę Cię tylko zapewnić, że dzieci ganiać nie będę i zajmę się realnymi przeciwnikami. - powiedział spokojnie i również wyjął koc z plecaka, by przykryć się nim. Jeśli dziewczyna nie będzie kontynuować rozmowy, to Kazue pójdzie spać.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Wto 24 Cze 2014 - 19:42

Więcej dyskusji już nie było. Kaz położył się i przykrył kocem. Na zewnątrz hulał wiatr, jednak wewnątrz ogień znad paleniska wydzielał wystarczające ilości ciepła. W sumie to tutaj było mu wygodniej niż w ciasnej klitce, w której przyszło mu mieszkać. Pogrążył się w śnie, aby zostać obudzony przez poszturchiwanie Airi. Hikifune i jego kompan stali już gotowi do rozpoczęcia marszu ku dalszym okręgom.

Piszemy tutaj:

http://bleach.iowoi.org/t655p180-las-w-rukongai
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zachodnia brama   Today at 9:56

Powrót do góry Go down
 
Zachodnia brama
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Bramy-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog