IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Wschodnia pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość
Rezoshi Maouro





Karta Postaci
Punkty Życia:
10/50  (10/50)
Punkty Reiatsu:
140/140  (140/140)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Kwi 2009 - 21:00

Dałem wyraźny gest głową aby zaczekał zjadłem podeszłem do niego oparłem się koło niego
faktycznie dużo w nim nie było ale dobre i to ....
Dużo trenowałem jeśli nie będę się rozwijał to zaczne się cofać i stane się bez muzgim hollowem na pustyni nie znajde już interesujacego przeciwnika dlatego tu trafiłem
poprzysiągłem sobie nigdy się nie cofać dlatego nie podałem mu mojego imienia nazywam się kei ....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Kwi 2009 - 21:11

Adjuchas przekręcił głowę w bok jakby się nad czymś zastanawiał
-Nie interesuje mnie, dlaczego nie przedstawiłeś się tamtemu shinigami, to twoja sprawa- podniósł jedną ze swych dłoni poczym opuścił ją z hukiem na ziemię tworząc mały lej
- Ja jestem Cabbalo, a więc jesteś już bliski ewolucji, taaa, wielu spotkałem co tak mówiło, nie ważne, może i mówisz prawdę, w każdym bądź razie stwierdzam, że jesteś dupa, a nie wojownik, jesteś szybki, jesteś silny, ale koleś posłał Cię na tamten filar jednym uderzeniem, a zmienianie pozycji również nie jest twoją mocną stroną- zarechotał złośliwie.
-Jeśli zabiłbyś Giliana, może byś zyskał mój respekt, jeśli nie… to następnym razem, jeśli się spotkamy i będziesz adjuchasem… pożrę Cię- Cabbalo podniósł się i zaczął rozglądać wokół.

Za pożarcie masz +1 siły +1 zręczności +1 wytrzymałości (na tydzień, mam zamiar raczej pilnować tej zasady ;>)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rezoshi Maouro





Karta Postaci
Punkty Życia:
10/50  (10/50)
Punkty Reiatsu:
140/140  (140/140)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Kwi 2009 - 21:17

Wstałem ciężko jakby z niechęcią popatrzałem mu prosto w oczy
Na co marnujemy czas prowadź mnie do tego Giliana pokaże ci na co mnie stać ....
Powiedział z powagą na twarzy ....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Kwi 2009 - 21:35

Adjuchas oparł dłonie na ziemi i zarechotał jeszcze bardziej
-Jaki porywczy, dobrze, będzie z Ciebie piękny Adjuchas…- zamilkł i poczym zbliżył swoją głowę do twojej – O ile dożyjesz- znowu zarechotał, poczym skoczył do tyłu łapiąc się filara
-Chodź, chodź- zaczął skakać między filarami kierując się gdzieś w głąb.

Podążyłeś za nim, okazało się, że jesteś równie szybki jak on, a może nawet i szybszy. Kierował się do pewnego miejsca, była to swego rodzaju polana, miejsce gdzie nie było żadnych drzewo filarów, ani podobnych rzeczy, jedynie ogromna połać płaskiego terenu.

-Tam- Wskazał swą dłonią ogromną grupę Gilianów, a gdy dojrzał twoje spojrzenie złapał Cię za podbródek i powiedział
-Nie tam idioto, lecz tam- Skierował siłą, której miał naprawdę dużo, twoją głowę trochę na prawo i zobaczyłeś, pojedynczy Gilianin, który odłączył się od stada
-To twój cel- zarechotał pod nosem.

Pisz w temacie --> Las Menosów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 21 Lip 2009 - 10:49

Kitsune i Kamys

Droga była bardzo podobna do tej, którą już przebyliście, może z tą różnicą, że nie widać było żadnych ścian, a wędrowaliście zaraz za kapitanem, pod stopami, którego pojawiała się jasna ścieżka.

Wypadliście nagle. Chyba nikt z was się tego nie spodziewał. Ścieżka pod wami nagle rozsypała się, zaczęliście opadać w czerń, która rozwarła się ukazując jakieś przedziwne miejsce. Wpadliście do czegoś, co chyba było wodą, w każdym razie było mokre. Jeśli była to woda, to niewiarygodnie brudna. Podnieśliście się wszyscy, rozglądając dookoła po tym nieprzyjemnym świecie. Lecz dostrzec mogliście niewiele. Wszędzie otaczała was gęsta mgła, która ograniczała waszą widoczność do około 50-70 metrów. Jedyne, co mogliście dostrzec doskonale to czarne niczym smoła niebo, a także sierpowaty księżyc, który był chyba jedynym źródłem światła w tym miejscu.
-Witamy w Hueco Mundo- głos Taavettiego był ponury i poważny. W dłoni ściskał pistolet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 21 Lip 2009 - 11:40

Złapałem za rękojeść i czekałem w pogotowiu, trochę na wykładach opisywali Hueco Mundo i o chmurach nic nie było:
- Jesteśmy już na miejscu? Trochę nierozsądnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 21 Lip 2009 - 12:00

- Fujjj jaki syf - wstała krzywiąc się paskudnie, wolała nie patrzeć na to w czym wylądował niewiedza często bywała zdrowsza.. rozejrzała się po okolicy, otworzyła lekko blade usta.

Dziewczyna też była specjalnie na kilku wykładach aby posłuchać sobie o miejscu do którego ma się udać, wyobrażała je sobie jednak całkiem inaczej... Było o wiele mroczniej i straszniej niż myślała. Być może zaczęło do niej docierać że misja tu to nie przelewki... Strach i zwątpienie na moment wymalowały się na jej twarzy, szybko jednak dziewczyna przybrała swoją ochronną maskę niezadowolenia i złości.

- Zgaduje że nikt nie ma kompasu ? - Rzuciła naprawdę poważnie, dziewczyna wciąż żyła tym swoim "starym światem", i o ile przeżyje to minie sporo czasu nim się przyzwyczai całkiem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 21 Lip 2009 - 19:22

Kapitan Hasekura wyciągnął swoje ostrze i ułożył je wzdłuż swego ciała w kierunku wody.
-Tak, jesteśmy w Hueco Mundo, ale chyba w miejscu, w którym nikt się nie spodziewał być. Ta mgła zagłusza moje zmysły.- rozejrzał się nerwowo dookoła. Musieliście przyznać mu rację, mgła ograniczała wasz wzrok, wygłuszała dźwięki, na skórze czuliście wciąż nieprzyjemne zimno. Nie działało również wyczuwanie reiatsu. Byliście tak naprawdę jak dzieci na środku ulicy.
Kamys dostrzegłaś jakieś mignięcie na brzegu otaczającej was mgły. Nie rozpoznałaś kształtów, ani wielkości, ale jesteś pewna, że coś tam było. Musiała również dojrzeć to Naoko, ponieważ wyciągnęła swoją katanę, następnie położyła na niej swą dłoń.
-Ao Akashi gufuu- położyła swą dłoń na ostrzu, które natychmiast zmieniło swój kształt (wygląd na końcu posta). Dostrzegliście bijące po ostrzu porywy wiatru, które zaczynały się przy rękojeści, a kończyły u czubka. – Uważajcie, coś na nas czyha.

Nie minęły dwie minuty, gdy byliście otoczeni, wokół was pojawiło się kilkanaście sylwetek różnorodnej wielkości. Taavetti wyciągnął niewiadomo skąd drugi pistolet i wycelował z dwóch w dwie różne sylwetki.

http://fc08.deviantart.com/fs27/f/2008/094/a/8/Shi_kai_Senkoumi_2_by_Alex091.png
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 21 Lip 2009 - 21:26

(pistolet nie wadomo skąd ;D)

Dziewczyna nie rozumiała zmysłu taktycznego swoich kompanów, sama jednak nie zamierzała stać w pozycji która utrzymała po wstaniu z wody, obróciła się tyłem co Taavettiego, uznając ze tylko jemu może zaufać w tym zespole - co prawda nie podobało się jej ze korzysta z pistoletów, ale był wojowniczy, a w oczach kam to było już wiele - Ty osłaniasz moje plecy ja twoje... Pasuje ? - Rzuciła szybko dobywając katany, broń chwyciła w dłoń prawą, twardą pochwę w lewą - zmierzała nią blokować ewentualne ciosy.

Plan był prosty, nie wychylać się, nie szarżować, jeśli sytłacja tego nie wymagała nie odskakiwać, tylko obronić pleców rudzielca i siebie przed tym co było przed nią i po bokach. W razie wypadku gdyby zaatakowała większa liczba na raz planowała użyć szerokich cięć, gdyby były one rozproszone to krótkich popchnięć i bloków na pochwę, bodź ewentualnie krótkich wąskich cięć.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Lip 2009 - 9:41

Patrząc na to, że i inni wyjęli swoje bronie, ja także wysunąłem katanę, wyprostowałem drugą rękę i przyłożyłem do niej czubek ostrza. Pozycja ta zapewniała przede wszystkim szybką i nieczytelną dla przeciwnika reakcję.

Widząc, że jesteśmy otoczeni starałem się ocenić z kim mamy do czynienia Puści nie stanowią problemu dla kapitana, shinigami rangi oficerskiej jaką na pewno jest dziewczyna skoro potrafi shikai i tego człowieka, lepiej zająć się przede wszystkim obroną ew zaatakować z Kamys jednego Pustego, w Hueco Mundo są silniejsi niż zazwyczaj. Tylko czy tu są same Hollowy...


Ostatnio zmieniony przez Kitsune dnia Sro 22 Lip 2009 - 21:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Lip 2009 - 18:59

Kamys

Taavetti spojrzał na ułamek sekundy w twoim kierunku
-Dla mnie bomba- nie byłaś pewna, ale wydawało Ci się, że jest z tej sytuacji… zadowolony? Kitsune wyciągnął swoje ostrze, ugiął lekko kolana i przyjął dosyć dziwaczną pozycję bojową, ale może w tym szaleństwie jest metoda. To on przyjął na siebie pierwszy atak. Jakieś żabo podobne stworzenie rzuciło się jednym susem wprost w jego kierunku. Gdy otworzyło paszczę dostrzegłaś rzędy ogromnych siekaczy. Kitsune pchnął bestię w podniebienie. Po jego ciele polała się posoka, ostrze wyszło drugą stroną. Bestia była tak, blisko, że bez problemu mimo tego, że sama była ranna, mogłaby zamknąć swą paszczę i oderwać pół ręki shinigami. Kitsune opadł na prawe kolano, przez chwilę zdawało Ci się, że został zraniony, lecz trwało to zaledwie chwilę. Żabo podobny stwór wybałuszył oczy, a następnie zaczął się rozsypywać. Shinigami cofnął swój miecz i wstał ponownie, nawet bez jednej ranki.
Wtedy ruszyli na wszystkich. Zaczął się chaos, nie miałaś czasu spoglądać jak radzą sobie inni, no może oprócz Taavettiego, który zdawał się spoważnieć trochę, bo nie rzucał żadnym komentarzem. Pierwsza bestia, która rzuciła się nie Ciebie przypominała psa, ogromnego, owłosionego bernardyna. Lecz nie było to przyjazne zwierzątko, wywalony z pyska język posiadał rozdwojoną końcówkę, natomiast dwa ogromne kły gdyby zatopiły się w twojej szyi, na pewno przebiły ją na wylot. Reagowałaś automatycznie, uderzyłaś bestię pochwą przez głowę, co rozproszyło ją i zmniejszyło impet ataku, choć odrobinę, lecz tyle Ci wystarczyło. Wbiłaś ostrze w kręgosłup psa, ten zakwiczał niczym zarzynane prosie i padł na podłoże. Dychał jeszcze widziałaś to doskonale. Lecz miałaś większy problem. Pędził na Ciebie kolejny przeciwnik, a ty nie mogłaś wyciągnąć ostrza, które zamotało się w gęstej sierści stworzenia. Chyba całe nieżycie przeleciało Ci przed oczyma, gdy bestia sięgała w twoim kierunku swym ogromnym łapskiem. Lecz zatrzymało się w miejscu jak rażone piorunem. Z jego ust wyleciała jakaś kulka o niebieskiej poświacie, zakręciła niemalże w miejscu i wbiła się ponownie w czaszkę potwora z ogromną prędkością wylatując przez prawe udo. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy, zakończyło dopiero, gdy bestia zmieniła się w rzeszoto.
-Masz u mnie dług- Taavetti odezwał się poważnym głosem, prawy pistolet miał wycelowany w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała zagrażająca twojemu życiu bestia. Lecz spoglądał za drugim pistoletem. Gdy spojrzałaś w tamtym kierunku dostrzegłaś jak drugi z pocisków szatkuje następne stworzenie. Za plecami Taavettiego coś się poruszyło. Z mętnej wody wyłonił się jakiś ogromny kształt. Wysoki na około trzy metry, szeroki na półtora. Wyglądał jak ogromna kupa liści, na umięśnionym cielsku. Uniósł pięści gotowe by zmiażdżyć, Taavettiego, który nie zdawał sobie z niczego sprawy.

Kitsune

Wszystko działo się niezwykle szybko. Pierwsza bestia ruszyła w twoim kierunku. Hollow wyglądał jak przerośnięta żaba, lecz posiadał dwa rzędy ostrych jak twoje ostrze zębów. Leciał wprost na Ciebie, musiałeś działać szybko inaczej zostałbyś zmiażdżony. Uderzyłeś, gdy bestia była niecały metr przed tobą. Pchnąłeś ją wprost w jej otwartą paszczę. Ogromne zęby minęły Cię zaledwie o parę centymetrów, na ręce natomiast poczułeś ciepłą posokę, która zlepiła twoje kimono wraz z ciałem. Pusty zadrgał jeszcze kilka razy, nim jego wielkie cielsko zmusiło Cię do klęknięcia. Lecz wygrałeś i to się liczyło. Jego ciało rozpadło się na tysiące cząsteczek, ty natomiast wstałeś jak gdyby nigdy nic i przygotowałeś się na kolejny atak. Wtedy zaczęło się piekło. Dostrzegłeś tylko jak kapitan zaczął wymawiać słowa jakiegoś zaklęcia, gdy wszystkie sylwetki ruszyły na was. Nie miałeś czasu patrzeć, czy inni byli na to gotowi czy nie. Musiałeś się bronić. Zasłoniłeś się kataną, gdy kolejny z pustych napierał na Ciebie. Jego ogromne pazury zjechały po twoim ostrzu i uderzyły o ziemię. Miałeś czas żeby uderzyć, przynajmniej tak Ci się nap oczątku zdawało. Kolejne ogromne cielsko napierało na Ciebie od tyłu. Nie miałeś czasu by dokładnie się mu przyjrzeć. Przykucnąłeś w momencie, gdy łapa zakończona ogromnym ostrzem miała ściąć twą głowę. Przeleciała nad tobą tnąc jedynie powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 22 Lip 2009 - 21:39

Walka z grupą tak niebezpiecznych przeciwników była naprawdę trudna Cholera! Robi się gorąco, trzeba jakoś pozbawić przeciwnika możliwości atakowania naraz w kilku... mam!

Starałem się wyszukać lukę wśród Pustych i rzucić się do biegu. To była pozorowana ucieczka, ale nic nie mówiłem drużynie - im bardziej wiarygodnie tym lepiej. Liczyłem na to, że Puści rozciągną się w szeregu i tym samym zawsze tylko jednego będę miał za sobą, do tego rozpędzony Pusty nie miał szans na uniknięcie ciosu, musiałem jedynie uważać na kontrę.

Do tego, odciążę drużynę kilkoma wrogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 23 Lip 2009 - 9:54

Dziewczyna może i na to nie wyglądała (głównie dla tego, że starała się to ukryć), ale na życiu własnych kompanów zależało jej bardziej niż na własnym. Nawet, jeśli pokazywała innym, że ich nie lubi, nawet, jeśli wyzywała ich od ciot, to zwykle aż tak krytycznie o nich nie myślała. Rudzielec dodatkowo uratował jej życie.

Nie czekała, nie myślała że sama naraża się na cios, po prostu zaszarżowała w kierunku bestii obmyślając prosty plan w trakcie zbliżania się. Będąc blisko wyskoczyła w górę, jak najwyżej, nie była pewna czy uda się jej doskoczyć w okolice maski/karku, jeśli tak zamierzała ciąć z góry na maskę, bądź pachnąc silnie przez kark w górę... Jeśli nie miała inny plan, otóż postanowiła pchnąć mieczem w jego cielsko, aby odwrócić jego uwagę od rudzielca, i później kopnąć z całych sił, aby odskoczyć i wyrwać miecz... Gdyby żadna z akcji miała się nie powieść, bądź nie daj boże potwora nie zwróciłby na nią uwagi postanowiła ostrzec swojego rudego kompana prostymi słowami – Skacz na bok, jest za tobą



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 23 Lip 2009 - 19:22

Kitsune

Twój plan miał niezłe podstawy. Hollowy stały raczej w zorganizowanych grupkach, niż rozpuszczone po całym terenie, toteż mogłeś spokojnie przebiec między nimi. Także tak jak chciałeś ruszyło za tobą ośmiu pustych. Liczba dość przytłaczająca jak dla początkującego Shinigami. Wszystko szło jak najbardziej po twojej myśli, bestie rozciągnęły się po całej linii, próbując dostać się do Ciebie, jako pierwszy, by móc pożywić się twoją pożywną duszyczką. Pierwszy rzucił się, chociaż nie, patrząc na jego budowę ciała to powinienem powiedzieć, że nadleciał za Ciebie hollow o kształtach przypominających nietoperza.
Rzucił się na twoje plecy w tępej szarży, spostrzegłeś jak szykował już zęby, gdy obróciłeś się i ciąłeś. Rozorałeś mu oba policzki, poszerzając uśmiech, o co najmniej dwa rozmiary. Ranny zaczął się wycofywać. Lecz wtedy doszło do Ciebie, że twój plan ma bardzo poważną lukę. By się bronić przed atakiem, musisz się zatrzymać, a to daje czas, aby reszta dobiegła do Ciebie. Drugą poważną sprawą było to, że zgubiłeś we mgle swoich towarzyszy. Co prawda słyszałeś dźwięk stali trafiającej w stal, lecz mgła ma to do siebie, że zniekształca dźwięki i te najzwyczajniej dochodziły do Ciebie z każdego kierunku.

Kamys

Taavetti spojrzał w twoją stronę zaskoczony, skulił się lekko, gdy zbliżałaś się w jego kierunku
-Co ty…?- nie zdążył dokończyć. Właśnie wybijałaś się z podłoża by zadać kolejny śmiertelny cios. Widziałaś bestię doskonale. Ogromne tłuste cielsko, pełne zwisających wałów tłuszczu, poruszało się z zawrotną prędkością na małych chudziutkich nóżkach. Może i wyglądało niczym żywa karykatura wszystkiego, co groźne, ale nadrabiało to swym uzbrojeniem. Zamiast dłoni posiadało ogromne łańcuchy, na końcach, których dostrzec mogłaś kule nabijane kolcami.
Wbiłaś się w sam środek jego maski. Nie tak do końca chciałaś zaatakować, ale gdybyś zaatakowała maskę od góry, zapewne nie przecięłabyś jej całej, natomiast kark bestii znajdował się poza twoim zasięgiem. Bestia zakwiczała niczym zarzynane prosie. Rozpadł się pod twoim uderzeniem, najzwyczajniej w świecie rozsypał się na tysiące kawałeczków.
Taavetti spojrzał na Ciebie z dziwnym uśmiechem
-Było minęło- wzruszył ramionami, uniósł swe pistolety i zaczął pruć z nich do kolejnych zastępów pustych.
W oczy rzuciła Ci się jeszcze jedna rzecz. Kitsune gdzieś zniknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 23 Lip 2009 - 23:05

Kamys odpowiedziała rudzielcowi jedynie zadziornym uśmiechem, później szybko oparła lekko swoje plecy o jego plecy, w ten sposób nic nie mogło wyskoczyć między nimi i pociachać, przynajmniej tak myślała... Wtedy dostrzegła brak jednego z kompanów tej wesołej gromadki. Złapała pewniej katanę i pochwę, wyraźnie jednak trudno było się jej skupić na walce i obronie, powód był prosty, jeśli miała moment zerkała za kitsune. Gdyby wiedziała gdzie pobiegł, za pewne poleciałaby zanim aby mu pomóc... ale nie miała pojęcia gdzie zniknął.

- Zniknął gdzieś... Kitsune ! - dziewczyna wrzasnęła do ogółu, trudno było się jej teraz skupić, jednak szybko przyjęła podobną taktykę walki co tej którą wymyśliła wcześniej, mianowicie - blokowanie na pochwę katany, i długie, bądź wąskie cięcia lub pchnięcia zależnie od sytuacji.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 24 Lip 2009 - 12:17

Nie widząc moich towarzyszy byłem zaskoczony, spodziewałem się, że dłużej zostanie rozwiana. Do tego ci biegają szybciej niż sądziłem Trzeba to szybko załatwić, inaczej się zmęczę...cholera!
Zwróciłem się całkiem i zacząłem biec na rozpędzonego przeciwnika, który był pierwszy w kolejce - zarówno zaskoczenie jak i fakt, że nie zdążą wyhamować daje mi szansę, że to moje cięcie pierwsze trafi, a rozpęd tylko zwiększy obrażenia, do tego - nie zdążą się zbić w grupie, więc atakuje jednego przeciwnika naraz. Nie chciałem marnować energii, ale postanowiłem zwiększyć szanse swoje wykorzystując reiatsu. Działanie to było impulsywne, po prostu z braku innych pomysłów no i powoli moje nerwy przestają być stalowe.

<9pkt rei=+2 szybkość, +2 zręczność, +5 siła>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 25 Lip 2009 - 18:50

Kitsune

Wbiegłeś między rozpędzonych pustych, którzy niespodziewani się twojego nadejścia. Twój miecz świsnął w powietrzu i ciął jednego z pustych na wysokości pasa. Przeszedłeś przez niego jak przez masło, jednak ten nie rozpadł się. Hollowy zatrzymały się i skierowały w twoją stronę. Ty również wyhamowałeś, jednak gwałtowne zatrzymanie spowodowało, że o mało się nie wywróciłeś. Chwyciłeś mocniej swój miecz uwalniając w powietrze dodatkowe ilości reiatsu, jednocześnie zwiększając swoje możliwości bojowe.
Zauważyłeś spory cień tuż za Hollowami, postać miała około trzy metry wzrostu i około dwóch szerokości. Dostrzegłeś jak z prawej strony grupy Hollow’ów ukazał się ogromny młot, który jednym machnięciem rozgromił skupionych przed tobą pustych. Cios zabił dwóch rannych, pozostałych ranił ciężko. Postać ruszyła do przodu. Wpierw dostrzegłeś wyłaniające się z mgły dwa ogromne młoty, które podskakiwały, z każdym ruchem ogromnych umięśnionych zielonych dłoni i ramion, które ukazały się następne. Osobnik ten również był pustym, jego maska była kształtów ludzkiej twarzy, nieposiadającej jednak nosa. Jego skóra posiadała zgniło zielony odcień, cały był potężnie umięśniony, a o jego sile świadczyły jego dwa ogromne młoty. Ubrany był jedynie w przepaskę zasłaniającą miejsca intymne. Z jego twarzy można było doskonale wyczytać, że jest skończonym idiotą, ale nie zmieniało to faktu, że taki młot może połamać Ci sporo kości. Bestia uniosła dwa młoty do góry i zaryczała.

Kamys

Taavetti rozejrzał się dookoła i zrobił zniesmaczoną minę
-Gdzie on się podział- wymierzył w kolejnego pustego i wystrzelił kolejny pocisk, który poszatkował jego ciało. Kolejna bestia chciała zaatakować go swymi ogromnymi łapskami, lecz szybkim ruchem ostrza, który rozciął jego nadgarstek powodując istną fontannę krwi, oduczyłaś go takich zagrań.
-God damnit, musimy go odnaleźć, albo…- nie dokończył oboje spostrzegliście kolejnego hollowa, który zaatakował was od boku, nie mieliście czasu by się zasłonić, jednak każde z was rzuciło się przed siebie. Kolejne uderzenie spadło w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą staliście. Taavetti znalazł się jakieś 20 metrów od Ciebie, atakowało go trzech pustych. Lecz ty miałaś swoje problemy. Bestia, która zaatakowała was obojga zwróciła uwagę na Ciebie. Ruszyła z impetem w twoją stronę, przygotowałaś swój miecz do wyprowadzenia jakiegoś ciosu. Wtedy też z mgły obok wyłoniło się ogromne ostrze, które zatopiło się w jego masce.
-Ona jest moja- usłyszałaś charczący głos kogoś kryjącego się we mgle. Hollow rozpadł się niemalże natychmiast, zza zasłony wyłoniła się nowa sylwetka. Najpierw ogromna Hollowia maska w kształcie konia, zaraz po nim w piasku zagłębiły się dwa pokaźnych rozmiarów ostrza, które zastępowały istocie dłonie. Głowa była osadzona na długiej końskiej szyi, ta natomiast na niewielkich rozmiarów torsie, który podtrzymywały równie niewielkie nóżki. Koński łeb zarżał niczym rasowy rumak.
-I tylko moja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 25 Lip 2009 - 21:00

Gdy zobaczyłem jak coś atakuje innych zdziwiłem się, a następnie wzdrygnąłem "Wielki jest, czy to... Adjuchas!? Jeżeli tak, zwykłe ataki nie poskutkują... ale chyba jest dość głupi...i te młota oraz przerośnięte mięśnie..."

Gdy ujrzałem, że zamachuje się młotami zrobiłem tygrysi skok prosto w jego nogi, tak by być tuż za nim. Będąc za nim wskakuje mu na grzbiet, a żeby nie spaść chwytam się palcami za jego dziury w masce od oczu - w ten sposób mam zamiar go do ataku na samego siebie tymi wielkimi młotami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 25 Lip 2009 - 23:37

Z wyraźnym zadziwieniem przyjrzała się potworasowi, szybko uznała, że ta istota jest.. Silna. – Nie jestem twoja, nie należę do nikogo... – Przez moment przyglądała się oponentowi, nie byłą pewna czy pochwa jej borni była w stanie blokować ciosy ostrzo-łap, szybko wiec przytroczyła ją płynnym ruchem ręki do obi, chwile później miecz złapała w obydwie ręce – zdawała sobie sprawę, że miecz w obu dłoniach miał większą siłę niż w jednej. W między czasie starała się obmyślić taktykę, jednak myślenie i osoba Kamys nie były sobie pokrewne.
Ustawiła swoją katanę do boku – ostrze było skierowane nieco w dół zaś ostra strona klingi w stronę potwora... tu kobieta wybiła się silnie z lewej stopy i zaszarżowała na bestie, modląc się do bogów w których nie wierzyła o to by „Końio-potworek” nie miał zbyt... Szybkich „łapoko-ostrzy”, w końcu czegoś niezgrabnego, i powolnego łatwiej uniknąć... Sama dziewczyna miała plan nader prosty – podbiec ciąć kataną przez nóżki potworasa, które na zbyt silne nie wyglądały. Po ewentualnym ciosie zamierzała wykonać jeszcze dwa, trzy długie kroki, aby zatrzymać się za nim i obrócić przodem do przeciwnika.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 11:33

Kitsune

Rzuciłeś się przed siebie, twój przeciwnik podążał wzrokiem za tobą i zaczął opuszczać prawy młot. Czułeś, że nie dasz rady, wiedziałeś to, gdy młot zbliżał się coraz bliżej. Poczułeś jak trafił Cię w plecy, poczułeś potworny ból, gdy wygięło Cię do tyłu. Uderzyłeś o ziemię przygnieciony dodatkowo ciężkim młotem (-12 PŻ). Hollow unosił swój młot do góry, uwalniając twoje ciało z uścisku. Czułeś jakby twoje plecy krzyczały z bólu, lecz kręgosłup był cały, mogłeś się poruszać. Pusty zamachnął się drugim młotem, lecz byłeś tym razem szybszy. Zaparłeś się stopą o ziemię i rzuciłeś do przodu. Usłyszałeś za sobą potężny huk młota. Gdy wylądowałeś za przeciwnikiem dostrzegłeś rozwiewającą się kurzawę w miejscu gdzie leży młot. Pusty uniósł jedną z dłoni nad swoją głowę i zaczął się drapać, przyglądając jednocześnie miejscu, w którym niedawno stałeś. Miałeś prosty cel, który na dodatek nie wiedział gdzie jesteś. Wskoczyłeś na niego, poczułeś jego suchą, twardą skórę, woń jego ciała przynosiła na myśl zgniłą rybę. Szybkim ruchem złapałeś za miejsce, w których posiada oczy, nie sięgnąłeś jednak ich. Pusty zaczął skakać, chciał Cię zrzucić, w pewnym momencie zamachnął się nawet młotem na Ciebie.
Młot opadł z ogromnym hukiem, zagłębiając się w cielsku pustego. Zaryczał z całych sił przeszywając niebo wokół was. Zdążyłeś odskoczyć, a on trafił siebie, twój plan był wykonany. Na jego skórze pozostał piękny czerwony ślad po uderzeniu, ale wygląda na to, że to nie koniec bitwy. Stoicie teraz naprzeciwko siebie w odległości około 15 metrów, on obrócił się w twoim kierunku trzymając młoty oparte o ziemie, gotowe w każdej chwili zaatakować.

Kamys

Gdzieś z oddali dobiegł Cię potworny ryk, czegoś, co nie było człowiekiem. Ruszyłaś z impetem w kierunku przeciwnika, ten uniósł swe ostrza i uderzył nimi w ziemię, przypominało to rozgrzewkę. Gdy byłaś już blisko ustawił jedno z ostrzy w poziomie z ziemią na wysokości jednego metra, chciał przeciąć Cię w pół. Rzuciłaś się do przodu, jedno z ostrzy zahaczyło o kosmyk twoich włosów, nie byłaś pewna, czy ściął Ci trochę, włosów, nie było teraz czasu na sprawdzanie tego. Byłaś niecały metr od niego, mogłaś ciąć jedną z jego nóg czysto. Byłaś już blisko ziemi, dlatego też, byłaś zmuszona zaatakować ostrzem trzymając je tylko w jednej dłoni. Dało to trochę słabszy efekt, lecz i tak poczułaś jak ostrze zacięło jego kończynę.
Wyciągnęłaś wolną dłoń przed siebie, by zaasekurować upadek. Osłabiłaś uderzenie, poczym wykonałaś szybki obrót przez bark i wylądowałaś, z piaskiem we włosach, jednak bezpiecznie jakieś 10 metrów od pustego, który obrócił się w twoim kierunku.
Oboje spojrzeliście na jego ranną nogę, zacięcie nie było zbyt głębokie, raczej płytkie, nie uszkodziłaś żadnego mięśnia. Koniowaty spojrzał w twoim kierunku i zarżał
-Takie zacięcie nie powstrzyma mnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 12:21

- Nie gadaj tylko walcz – Dziewczyna nie lubiła w czasie walki urządzać sobie pogawędek, takie rzeczy były rozpraszające, a kamys już teraz miała pewne problemy ze skupieniem się. Swą katanę chwyciła w obie dłonie, tym razem ustawiła ją ostrzem w górę, w ten sposób łatwiej było według niej blokować... Chociaż sama nie była pewna czy ma na tyle dużo siły, aby blokować jego ciosy. W sumie było by lepiej tego nie sprawdzać i starać się czysto unikać... Plan, tak teraz by się jej przydał jakiś plan, jednak wyraźnie nie twórczy umysł, nie wpadł na żaden wart uwagi... No nic trzeba było atakować póki jeszcze zwierzak myślał o zacięciu. Kobieta wypuściła z płuc powietrze, zaś z kolejnym świeżym oddechem zaszarżowała na swojego wroga. Na twarzy kam pojawił się niebezpieczny, zadziorny uśmiech, w oczach zaiskrzył niezwykle dziki blask rządy walki... Pojedynki były czymś, co wyraźnie lubiła, zaś trudne walki, którym towarzyszyło niebezpieczeństwo i śmierć były czymś, co kochała.. Wiedziała że kładzie na szalę swoje życie, które jak twierdziła było ceną sprawdzenia swoich możliwości – jest zbyt słaba zginie... Jeśli nie to przetrwa i będzie szukała dalszych możliwości sprawdzania.

Adrenalina napłynęła do jej krwi, cios tej substancji wyzwalał zwykle większe siły w dziewczynie, w ten w trakcie szarży do jej głowy wpadł pomysł, którego zresztą zamierzała zastosować – otóż bronią konia były przede wszystkim ogromne łapy, a co by zrobił gdyby udało się jej pozbawić go borni ? Taakkk... Postanowiła ciąć szeroko powyżej ostrzy, najlepiej na okolice ścięgien. Gdyby nie było to konieczne nie chciała wyskakiwać – w końcu rozpędzonemu, bezwładnemu ciału trudniej się bronić, niż takiemu, które ma kontakt z podłożem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 13:05

Starałem się kupić chwilę żeby móc nieco dojść do siebie po uderzeniu " Silny jest, do tego szybszy niż można się spodziewać. Jednak teraz zranił się, do tego intelektem nie grzeszy

Padłem na kolano łapiąc się za żebra, mimo że nic mnie nie bolało to zapewne sprowokuje tego durnia do ataku, poza tym, na klęczkach będę mógł zgarnąć nieco piasku i nasypać mu w oczy "Nie mogę dać plamy, znów muszę marnować energię Jeżeli go trafię piaskiem zdekoncentruje się, a wtedy będzie trzeba zadać mu mocny cios prosto w maskę!"

<8reiatsu=+4 do szybkości, +4do siły>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 14:36

Kitsune

(Masz niezłego pecha).
Z mgły wypadł kolejny Hollow, wyglądał na lekko zdezorientowanego, przez chwilę rozglądał się wokół. Zatrzymał swe spojrzenie na tobie, oblizał swoją górną wargę i podniósł swoją nogę by zrobić pierwszy krok w twoim kierunku. Wtedy też na jego twarz i górną część klatki piersiowej opadł ogromny młot. Pusty, który walczył z tobą widocznie postanowił nie dzielić się z nikim swym pożywieniem. Trafiony zrobił kilka kroków w tył, jego maska była roztrzaskana na kilkaset kawałeczków, lecz wciąż nie odpadł ani kawałek. Zrobił krok w kierunku twego przeciwnika, lecz zatrzymał się niemalże natychmiast spoglądając na jego ogromne młoty. Postanowił chyba jednak zachować życie, bo uciekł w popłochu w mgłę i zniknął wam z oczu.
Hollow chwycił swe dwa ogromne młoty i ruszył w twoim kierunku. Był w tępej szarży, mknął wprost na Ciebie. Chwyciłeś piach w dłoń i odliczałeś odległość między nim a tobą. Dziesięć metrów, pięć metrów, trzy metry. Rzuciłeś mu piach wprost w oczy i, trafiłeś. Lecz bestia była zbyt rozpędzona i zbyt blisko, abyś mógł czuć się bezpiecznie. Ogromny młot leciał wprost na Ciebie. Zostałeś trafiony, poczułeś jak twoje żebra pękają pod naporem uderzenia. Odrzuciło Cię parę metrów do tyłu, poturlałeś się po piachu jeszcze kilka nim się zatrzymałeś (-16PŻ). Bestia zaczęła przecierać sobie oczy, jednak doskonale zdajesz sobie sprawę, że nim zaatakujesz po raz kolejny, bestia znów odzyska wzrok. Twoją klatkę piersiową przeszył potężny ból. Tym razem cios połamał Ci jakieś żebro.

Kamys
(Ty masz za to, cholerne szczęście)

Miecz leżał w twoich dłoniach doskonale, mogłaś nim wywijać młynki bez obaw, że wypadnie Ci z dłoni. Ruszyłaś z impetem w kierunku przeciwnika, ten zarżał i przygotował się do kolejnego kontrataku. Dostrzegłaś jak wokół jego ciała pojawiła się cienka warstwa reiatsu. Gdy pojawiłaś się blisko niego ułożył dłoń, tak by móc ciąć w twoim kierunku z dołu do góry. Uderzyłaś pierwsza, twoje ostrze trafiło w prawe ścięgno przecinając je głęboko. Pusty jednak nawet nie zareagował, jego prawe ostrze opadło bezwładnie, lecz drugie było w pełnej formie. Ułożył lewe ostrze w poprzek swego ciała i ciął w twoim kierunku, jednak był dużo wolniejszy od Ciebie. Odskoczyłaś jednak w porę nie zostając nawet zadraśniętą.
-Ghhhhh- konio podobny stwór napiął malutki mięsień prawej ręki i uniósł ostrze mimo rany- Rozerwę Cię na strzępy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 19:01

- Może zaczniesz działać, za miast tylko kłapać pyskiem ? – Złapała znów katanę oburącz, trzymała ją silnie, ostrze ponownie ustawiła do góry, przyglądała się swojemu oponentowi. Nie był zbyt szybki... Miała nadzieje że udało się jej go dodatkowo spowolnić ranami, było by całkiem przyjemnie gdyby przez rany miał problemy z poruszaniem się, ale na cuda to dziewczyna nie liczyła. W niezbyt twórczej głowie Kam narodziły się dwa pomysły, które miały zostać wykonane w zależności od tego, co zrobi konik.

Pierwszy mówił aby zaczekać na szarżę bestii, planowała poczekać aż koń zaatakuje, aby skontrować... W zależności od tego jak cios byłby wyprowadzony.. Gdyby konik zaatakował od boków dziewczyna zamierzała wyskoczyć w górę i ciąć na maskę, gdyby ciał od góry postanowiła zejść na bok i znów ciąć na ścięgno bliższej ręki... Gdyby ciosy szły po skosie zamierzała przeturlać się i ciąć na łeb bądź łapy – w zależności od tego co było wygodniej.
Gdyby planował po prostu zaszarżować, dziewczyna odskoczyłaby i cięła na jego nogi

Plan drugi obejmował możliwość brak reakcji konika, bądź ewentualną chęć stania w miejscu i podładowania się ray... Wtedy dziewczyna zamierzyła znów zaszarżować, na tyle na ile miała tylko szybkości, by później wybić się silnie ze swoich nóg i ciąć z góry na maskę.. Oczywiście wiedziała że coś takiego mogło by być niezwykle niebezpiecznie, niemniej jeśli ciągle biedzie ranić konia to zamęczy się sama.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 26 Lip 2009 - 19:03

Tym razem upadłem na kolano, lecz nie udawałem. Brakło mi tchu w piersiach "dobrze, że chociaż mam czas nim ten dureń przetrze oczy." Musiałem coś szybko wymyśleć, zawsze gdy atakował, to robił to z góry na dół - przynajmniej wiem jaki rodzaj ataku stosuje, a nie wygląda na tego, który miałby zamiar zaskakiwać przecwnika... cholera, ale boli! Nie mogę zginąć takim miejscu. Chrzanić to!"

Stawiam wszystko na jedną kartę - czekam aż zacznie mnie widzieć, sprowokuje go do ataku i gdy zacznie nacierać na mnie sam na niego natrę, a gdy podniesie młot do góry by wymierzyć cios - tylko wtedy ma lukę w obronie, staram się użyć reiatsu żeby jak najmocniej i najszybciej wybić się z nóg i wbić w tą paskudną maskę miecz. Jego rozpęd powinien jeszcze bardziej naprowadzić maskę na ostrze i uniemożliwić atak.
- Wkurzasz mnie!
Podniosłem się z kolana i czekałem na niego.

<9 reiatsu=9siła, na ostateczny wyskok prosto w maskę>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 29 Lip 2009 - 14:04

Kamys

Konio podobny stwór zarżał ponownie, rozstawił swe ostrza na boki, opierając je o ziemię pod kątem około 45 stopni. Jego ciało wciąż otaczała nikła warstewka reiatsu. Wyglądał teraz jak narciarz szykujący się do rozpoczęcia się jazdy. Również zaszarżował na Ciebie w ten sam sposób, wybił się swoimi ostrzami mocno do przodu, wylądował tuż przed tobą uderzając ostrzem od góry w miejsce, w którym do niedawna jeszcze stałaś.
Przeturlałaś się na bok, lecz pusty podążył wzrokiem za tobą, jego drugie ostrze również. Uderzyłaś w kierunku jego łapy, poczułaś jak twoje ostrze zatrzymało się w jego ciele, jednocześnie twoje ramie przeszyło uczucie nieprzyjemnego mrowienia.
Trafiliście się nawzajem, twoje ostrze utkwiło kilka centymetrów pod skórą i zatrzymało się na jednym z mięśni najwidoczniej nie uszkadzając go. U ciebie sprawa wyglądała trochę inaczej, ostrze Hollowa przecięło twoją skórę na głębokość około trzech centymetrów, jednak rana ciągnęła się przez całą długość przedramienia (-9PŻ). Tutaj pomogła Ci, twoja niezwykła wytrzymałość. Dla normalnego shinigami ból zapewne byłby bardzo silny, lecz twoja zaciętość pozwalała Ci walczyć bez większych problemów dalej.
Konio podobny spojrzał na Ciebie w skupieniu, widziałaś w jego oczach przebłysk inteligencji, najprawdziwszej ludzkiej inteligencji. Nie mówił niczego, już nawet nie rżał. Ustawił ostrze drugiej ręki na wysokości twojej klatki piersiowej, równolegle do ziemi, widziałaś jak szykuje się do zamachu. Miałaś niewiele czasu an reakcje.

Kitsune

Zacisnąłeś swe dłonie potężniej na rękojeści, czułeś, jak ta wbijała Ci się w dłonie, lecz nie sprawiała Ci bólu. Bardziej doskwierał Ci brak tchu. Hollow, w końcu przetarł swe oczy i spojrzał na Ciebie. Nie zwrócił w ogóle uwagi na pokaźną warstwę reiatsu koloru zielonego otaczającą twoje ciało. Zamiast tego ruszył w twoim kierunku, najpierw powoli, z czasem nabierając prędkości. Odległość między wami nie należała do największych, lecz wystarczyła, aby bestia rozpędziła się do dużych prędkości. Gdy był zaledwie kilka metrów od Ciebie uniósł dwa młoty do góry w swoim typowym ataku, to była twoja chwila. Podniosłeś się i oparłeś cały ciężar swego ciała na lewej nodze, którą wystawiłeś trochę do przodu.
Hollow właśnie odginał się do tyłu, by zwiększyć prędkość uderzenia, gdy rzuciłeś się na niego. Wszystko działo się w ułamkach sekund, twoje ostrze zatopiło się w jego masce, tuż między oczyma. Widziałeś zaskoczone oczy, hollowa, który po chwili wybuchł potwornym rykiem. Zaczął rzucać się na wszystkie strony, w pewnym momencie szarpnął tak mocno, że wyrzuciło Cię do tyłu. Wylądowałeś w pięknym stylu na ziemi, lecz musiałeś uklęknąć, bo odezwało się twoje złamane żebro. Lecz udało Ci się, bestia była ranna, jak się jednak wydaje był ulepiony z cholernie wytrzymałej gliny, ponieważ wciąż żył, a siła z jaką wierzgał raczej nie oznaczała, aby był bliski śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 29 Lip 2009 - 15:23

Uśmiechnąłem się w ironii i powiedziałem sobie pod nosem jakby kierując te słowa do przeciwnika:
- Twardy jesteś, nie sądziłem że to przetrwasz...

Tym razem nie czekałem aż mnie zaatakuje i szybko zacząłem biec w jego stronę:
- Nie pozwolę ci się pozbierać!

Wiedziałem, że muszę uważać. Cios w to samo miejsce zakończyłby sprawę, ale też będzie instynktownie uważać na to miejsce. Zapewne znów podniesie młot, bo co innego mogłoby przyjść takiemu dzikusowi na myśl innego? Tym razem, bez użycia reiatsu, zamierzałem mi wbić katanę prosto w pachę gdy tylko podniesie rękę - ranny w to miejsce więcej już nie podniesie ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 29 Lip 2009 - 16:05

W ułamku sekundy całe nieżycie i życie przeleciało jej przed oczami... Dziewczyna czuła strach, czuła już jak śmierć przecina ją kosą, mimo że koń jeszcze tego nie zrobił.. Ciało zaczynało się poddawać i przygotowywać się na cios... Ktoś ją pokona tak... Przegra życie, które ustawiła na szalce. W umyśle jednak coś wrzasnęło wyraźnie „WALCZ!”, „ZABIJ”... WYGRAJ !

(Nie wiem czy mogę to tak odegrać, ale najwyżej olejesz to ;P )

Nie miała pojęcia, co się dzieje, właściwie to nawet się nad tym nie zastanawiała... Widziała tylko, że chce być szybsza, wiedziała, że chce zwyciężyć tą partie, aby spotkać kiedyś kogoś jeszcze silniejszego. Niekontrolowane emocje postanowiły spełnić jej żądanie względem samej siebie.. Mimo że dziewczyna nigdy nie umiała wykorzystywać, ray na własne potrzeby, nie znaczyło, że nie może tego zrobić.. Mimowolnie użyła swoich pokładów duchowych, uzewnętrzniająca się aura energii przybierała kolor czerwony – oczywiście dziewczyna była na tyle słaba w kontrolowaniu ray, że nawet jej umysł nie był w stanie uwolnić jakiś ogromnych ilości cząstek, a więc aura byłą ledwo dostrzegalna, to się jednak nie liczyło.

5 ray= 5 szybkości )

Dziewczyna oczywiście nie wiedziała, co zrobiła, pragnęła jedynie odskoczyć w bok na tyle szybko ile potrafiła, aby uniknąć opadającego nań, dopełniającego się losu w postaci kos.. Jeśli to by się jej udało, nie miała zamiaru świętować i cieszyć się, że żyje – instynkt na to nie pozwalał.. Żądza mordu która się w niej obudziła po ostatnim ciosie jaki zadał jej koń nakazywała wyskoczyć w górę – na wysokość maski przeciwnika i ciąć od góry z całą dzikością i siłą jaką tylko w sobie miała na jego maskę...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 16:33

Kitsune

Pusty upuścił jeden ze swych młotów, który opadając w błotniste podłoże spowodował gejzer błota, jeden z kawałków opadł na twą uśmiechnięta twarz. Bestia chwyciła się wolną dłonią za maskę, wyglądał jakby próbował zatamować ranę swoją dłonią. Ruszyłeś wprost na niego, chwyciłeś swą katanę oburącz i ułożyłeś w poprzek ciała, ostrzem zwróconym w dół. Pusty zdawał się być zajęty sobą, pozwolił Ci się zbliżyć na naprawdę bliską odległość. Zareagował dopiero wtedy. Widziałeś jak zatrzyma się zgięty w połowie, mogłeś go zaatakować wtedy, ale nie miałeś czystego uderzenia. Pusty w tym czasie wyprostował się, jego dłoń na masce znieruchomiała. Spoglądał na Ciebie spomiędzy palców, w jego oczach paliły się iskierki wściekłości.
Niebo przeszył potężny ryk. Bestia uniosła młot do góry, to była twoja szansa. Ustawiłeś klingę blisko wzdłuż swego ramienia i pchnąłeś. Ostrze zagłębiło się w jego ciele na głębokość piętnastu centymetrów. Pusty nawet już nie ryczał, z jego rany trysnęła ogromna ilość krwi, która zalała twoje kimono od kolan w dół. Z jego dłoni wypadł drugi młot, który również wzbił sporą fontannę błota. Zamachnął się drugą ręką, chciał Cię uderzyć, ty jednak wyrwałeś miecz z rany, zwiększając jeszcze krwawienie, następnie uchyliłeś się przed nadlatującym ciosem i odskoczyłeś do tyłu. Walka chyliła się ku końcowi, twój przeciwnik był w opłakanym stanie. Nie byłeś pewien ile jeszcze przetrwa, ale jego maska była potrzaskana, a jedna z jego rąk w ogóle nie nadawała się do użytku. Byłeś bliski zwycięstwa. Wtedy też ponownie poczułeś potężne ukłucie w swojej klatce piersiowej, kaszlnąłeś, zasłaniając jednocześnie dłonią swoje usta. Na dłoni dostrzegłeś śladowe ilości krwi, twojej krwi.

Kamys

Kąciki twoich ust mimowolnie uniosły się, odsłaniając dwa rzędy bielutki zębów, które ścierały się właśnie między sobą. Zaciśnięte z całych sił powinny sprawiać Ci ból, jednak nie sprawiały, przypływ adrenaliny spowodował absolutne zatracenie w walce. Konio podobny, mógł na twej twarzy ujrzeć coś na kształt uśmiechu, jednak przepełniony zawziętością i chyba to właśnie zobaczył. Ostrze przyspieszyło momentalnie, natrafiło na twój policzek, który został rozorany tuż przy ustach (-10PŻ). Przez ranę dostrzec można było rzędy bielutkich ząbków. Lecz nie czułaś bólu, wyskoczyłaś do góry, gotowa spaść na przeciwnika niczym grom z jasnego nieba. Twój przeciwnik, który jeszcze przed chwilą tkwił w bezruchu chichocząc, teraz obrócił się w twoim kierunku ułatwiając Ci tylko robotę. W jego oczach widziałaś zdziwienie i, przerażenie?
Cios spadł na sam czubek jego maski i pociągnął się przez całą wysokość potwora. Na jego masce, szyi i ciele, aż do krocza ciągnęła się rana, lecz nie była zbyt głęboka. Zraniłaś go, lecz on wciąż trzymał się świetnie. Zupełnie jak ty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 19:06

Co prawda krew na moim kimonie budziła pewien dyskomfort, ale w tej sytuacji nie przeszkadzało. Gdy zobaczyłem swojego przeciwnika, który wyglądał już gorzej ode mnie Chyba jestem bliski zwycięstwa... o jaki ból! kłucie w klatce sprowadziło mnie na ziemię, musiałem uważać, nie popełnić błędu. Co robić? Unikać konfrontacji, może uciec? Pewnie nie będzie mnie w stanie gonić, ale to bez sensu. Musiałem przemyśleć jest ranny, nie może użyć młota jednego, do tego maska się roztrzaskuje, a ja go sprowokuje do ruchu to tylko przyspieszę proces ten, a więc...

Pewnym chodem, lekko skulony żeby nie naprężać złamanego żebra okrążałem go tak żeby na jego godzinie 7, a następnie podbiegałem do niego raczej nie w w celu ataku zmusić go do wykonywania ruchu, gdy tylko widziałem, że podnosi młot odskakiwałem dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Today at 5:48

Powrót do góry Go down
 
Wschodnia pustynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hueco Mundo :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog