IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Wschodnia pustynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 20:17

Wypływająca z ran dziewczyny ciepła krew tylko podsycała i nakręcała ją silniej jej chęć mordu. Jej szeroki uśmiech przywodził bardziej na myśl uśmiech chorego psychicznie psychopaty który to był bliski dorwania swej ofiary... „Szczęśliwy” grymas pełen zadziorności wyglądał przerażająco w połączeniu z rozwalonym policzkiem. Oczy pełne były płomienia agresji... Dziewczyna przypomniała w tej chwili dziką, bezmyślną bestię aniżeli cywilizowanego człeka.

We wnętrzu umysłu dziewczyny odbijały się głuchym echem się słowa „silniejsza, silniejsza... Więcej siły”. Potrzebowała więcej siły, aby przeciąć swojego przeciwnika.. Aby go zniszczyć i zwyciężyć – tego pragnęła... Pragnęła wygrać. Potężne emocje, które owładnęły jej ciało znów spełniły żądanie, jakie stawiał umysł.

( 5 ray = 5 siły )

Energia rozlała się po jej naprężonym ciele, wlewając weń więcej tężyzny fizycznej, oczy kobiety na zaledwie moment rozbłysły wybuchem czerwonych, dzikich iskier.
Zapewne był by to dobry moment na wygłoszenie przez dziewczynę jakiejś szpanerskiej filozoficznej kwestii – jednak nie znała żadnej... Zresztą w tej chwili nie myślała o niczym innym jak rozniesieniu swojego przeciwnika w pył. Kobieta nie czekała, nie zamierzała dawać konikowi chwili wytchnienia... Złapała katane w obydwie dłonie silnie, po czym to wyskoczyła w górę z paskudnym chichotem na ustach. Gdy miała się znaleźć przy szyi stwora, ustawiła katanę tak aby ostrzem ”pieszczotliwe” zahaczyć o jego ciało, gdy natomiast miała być już na poziomie maski pchnęła mieczem silnie nań. Jeśli miecz miał by się zagłębić na tyle, aby miała problemy z wyciagnięciem go, zamierzała odbić się z obu nóg o maskę, serwując przy tym potężnego kopa swojemu oponentowi.

Wyraźnie nie myślała o tym że może oberwać – to jej nie interesowało... Interesowało ją jedynie unicestwienie wroga, tylko to się liczyło.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 21:38

Kitsune

Złapałeś kilka głębszych oddechów, ból minął na całe szczęście. Choć w ustach wciąż miałeś metaliczny posmak krwi. Twój przeciwnik sięgnął zdrową ręką po sterczący z błota trzonek młota i pociągnął go z całej siły. Mimo ran, wyciągnął go bez najmniejszych problemów i oparł sobie na barku. Zacząłeś biegać wokół niego, on podążał za tobą swoim wzrokiem. Widziałeś na jego twarzy wyraz tępego skupienia, polegającego na upartym podążaniem wzrokiem za tobą.
Gwałtownie skręciłeś w jego kierunku, twój przeciwnik reagował o wiele wolniej niż na początku, choć i wtedy był wolny. Zamachnął się swoim młotem i uderzył nim kilkanaście centymetrów od Ciebie. Jego maska nawet nie drgnęła, a ty niemalże przypłaciłeś swój manewr zmiażdżeniem. Chyba jednak będziesz musiał wszystko dokończyć sam.

Kamys

To, co wcześniej było dla Ciebie zbawieniem, teraz stało się twoim obłędem. Wpadłaś w dziki szał walki, a wszystko z powodu adrenaliny? Chyba było w tym jednak coś jeszcze. Twoje ciało drgnęło, wokół twego miecza wybuchła potężna czerwona aura, która po chwili objęła całe twoje ciało. Gdyby ktoś patrzył teraz na Ciebie, zapewne dostrzegłby jak twoje mięśnie naprężyły się samoczynnie. Teraz napędzała Cię nie tylko adrenalina, czułaś w sobie czystą chęć walki i… wygranej.
Zaatakowałaś niczym dzikie zwierze, które walczy o własne życie, twój przeciwnik jednak reagował na równie przyspieszonych obrotach, lecz on posiadał pewną przewagę, naprawdę był dzikim zwierzęciem. Twoje ostrze zahaczyło o jego szyję lekko ją nacinając, nie dostrzegłaś jednak w oczach bestii strachu, jego spojrzenie było puste, zupełnie jakby nie obchodziło go, co stanie się zaraz. Reagował gwałtownie, ostrza ustawił w poprzek twego ciała, na wysokości pośladków i zaatakował. Był jednak strasznie wolny, podkuliłaś nogi, ostrza przecięły jedynie powietrze, ty jednak wykorzystałaś tą drobną chwilę na swoją korzyść. Wylądowałaś na ostrzach, kucając jednocześnie. Ostrze ustawiłaś tuż przy swojej twarzy wycelowane w maskę pustego, który spoglądał w twoje oczy. Pchnęłaś ostrzem wprost między jego oczy. Hollow zaryczał raniony, jego wrzask przerwał walkę innych osób, choć byli tylko cieniami tańczącymi we mgle. Wbiłaś katanę niemalże po tsubę w maskę konia, nie miałaś szans wyciągnąć jej, nawet gdybyś mogła zaprzeć się o twarz przeciwnika. Ten zamachał ostrzami zrzucając Cię ponownie do brudnej wody. Przez chwilę nie widziałaś, co się dzieje, ponieważ twoja głowa znalazła się pod wodą. Gdy „wypłynęłaś” na powierzchnię twój przeciwnik wciąż stał, lecz wyglądał jak karykatura, stworzenia, którym był jeszcze przed chwilą, nogi chwiały się pod nim, ostrza również ciążyły mu niemiłosiernie, na dodatek twoje ostrze, które wbite w sam środek maski, wystawało po drugiej stronie czaszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 21:48

Cała walka zaczyna powoli mnie nużyć, do tego przecież muszę wrócić do innych. Zrobiłem ten sam manewr, ale tym razem zamiast odskoczyć do tyłu odskoczyłem w bok tak by być bardziej przodem, potem już tylko dźgnąć oburącz jego maskę, nie zdąży podnieść maczugi i zadać kolejnego ciosy mimo ran nadal sobie radzi jedną maczugą, nie mogę tego schrzanić!
Staram się skupić reiatsu raz jeszcze, muszę sobie zapewnić szybkość, która zabezpieczy mój manewr<5reiatsu=5szybkość>.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 30 Lip 2009 - 22:11

Dziewczyna zerwała się gwałtownie i wstała, adrenalina krążąca po jej ciele, wraz z żądzą zbijania... Kompletnie nieświadomie uśmiechnęła się szerzej, zacisnęła swoje dłonie w pieści, które przez brak katany zastąpiły miejsce borni. Wydawało się że nie czuje bólu, że jej nie przeszkadza, z jednej strony była to prawda... Cierpienie, wraz ze smakiem krwi w ustach budziły w niej bestie.. Nie czekała, nic nie mówiła, nie śmiałą się... Miast tego wszystkiego wybiła się silnie z obu nóg, siła pochodziła głównie z okolicy kolan, i mięsni, które pozwały na ich ruch... Skoczyła w stronę maski potworasa, plan miała niezwykle prosty – kopniakiem, bądź uderzaniem dłonią chciała dobić miecz głębiej... Zabicie konika była jedną rzeczą, jakiej pragnęła... Wiedziała, że może przeżyć tylko ona, albo tylko on.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 31 Lip 2009 - 14:20

Kamys

Wyprostowałaś się, a następnie lekko ugięłaś kolana, które pod wpływem buzującej w tobie energii nie mogły ustać w miejscu i trzęsły się. Dłonie całe Ci latały, zaciskając się lub rozluźniając, co chwilę.
Twój przeciwnik próbował stać, lecz poważna rana, jaką zadałaś mu w jego maskę utrudniała mu wszelkie czynności, nawet oddychał tak głośno, że słyszałaś go z pewnej odległości. Zrobiłaś krok do przodu, potem kolejny i kolejny, nabierałaś z każdą chwilą rozpędu. Twój przeciwnik skupił całą swoją wolę, by ustać jeszcze chwilę w miejscu.
Wybiłaś się z obu nóg, w powietrzu robiąc jeszcze coś na kształt piruetu, twój przeciwnik podążał wzrokiem za tobą, widział jak skuliłaś nogi, jak zbliżałaś się do niego. Wyprostowałaś obie nogi tuż przed jego maską, stopami trafiając w rękojeść swej broni. Ostrze zagłębiło się na jeszcze kilka centymetrów. Pusty zareagował natychmiast, siła uderzenia przechyliła go do tyłu, a jego bezwładne ciało runęło do błota. Ty natomiast wylądowałaś bezpiecznie na suchym kawałku ziemi. Jego ciało zaczęło się rozpadać na twoich oczach. Twoja katana, natomiast, stała wbita w błoto, zupełnie jak gdyby właśnie tam ją wbiła.

Kitsune

Uskoczyłeś niemalże natychmiast do tyłu i dobrze, bo Hollow, zmienił lekko chwyt na drążku i zamachnął się na miejsce, w którym przed chwilą jeszcze stałeś. Ruszyłeś ponownie wokół niego, także i tym razem bestia spoglądała za tobą skupionym wzrokiem, młot jednak leżał na ziemi, gotowy w każdej chwili uderzyć z zamachu. Byłeś po jego prawej stronie, gdy zrobiłeś krok w jego kierunku, on zamachnął się swym młotem w twoim kierunku. Zatrzymałeś się w ostatnim momencie, pozostawiając jednak ciężar ciała na przedniej nodze, jego młot przeleciał tuż przed twoją twarzą. Wybiłeś się do przodu uginając ręce, reszta była tylko kwestią czasu. Twój miecz zagłębił się w masce Pustego tworząc kolejną pajęczynę. Jego maska zaczęła się sypać. Dostrzegłeś pod nią coś… czy to była skóra?. Nie udało Ci się jednak dostrzec dokładnie, ponieważ rozpadł się niemalże natychmiast w ogromnej eksplozji reiatsu. Wylądowałeś na ziemi dysząc ciężko.

Razem

W tym czasie walka w innych częściach przyjęła dosyć dramatyczny obrót, Naoko, a także kapitan III dywizji zostali przytłoczeni przez liczną grupę pustych o różnych poziomach reiatsu. Taavetti natomiast pozostawiony sam na sam z grupą Hollow’ów doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu, sam jednak posłał kilku pustych do piachu przy wykorzystaniu swej niezwykłej mocy.
Kapitan Okakura, złapał Naoko za ramię
-Stań za mną- Siłą zaciągnął dziewczynę do tyłu, stając naprzeciwko kilkudziesięciu pustych. Złapał ostrze oburącz, koniuszek miecza zakrywał jego nos
-Porastaj Ooyabiko- ruchem ręki ustawił katanę w poprzek swego ciała po jego lewej stronie. Klinga rozbłysła żółtawym światłem, samo ostrze zmniejszyło swój rozmiar, a także na samym środku klingi powstał wąski ubytek stali. Fala światła, która jeszcze przed chwilą wydobywała się z ostrza, została jakby zassana do środka miecza, nadając mu blado żółty pobłysk.
Nie zginając ani razu ręki przesunął ostrzem na drugą stronę swego ciała, z wąskiej przerwy w ostrzu wysypywała się gęsta żółtawa mgła, która rozpływała się niemalże natychmiast w powietrzu. Widzieliście oboje, jak zaczyna was, a także waszych przeciwników, otaczać coraz gęściej.
Kapitan nie wypowiedział, żadnego słowa, wykonał jedynie nikły ruch dłonią, zamknął ją tworząc pięść. Wtedy niebo wokół wszystkich pustych przeszyła eksplozja, zaraz po chwili kolejna. Cały teren zmienił się w istne pole minowe. Po skończonym pokazie fajerwerków, kapitan zapieczętował swoje ostrze i schował je do pochwy. Żaden z Hollow’ów nie przeżył. Kitsune, wciąż jesteś sam we mgle, możesz jedynie określić gdzie się znajdujesz po eksplozjach, które nastąpiły niedawno po twojej prawej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 31 Lip 2009 - 15:11

- Ma być – Dziewczyna rzekła cicho, patrząc jak pusty rozpada się... Dzięki temu będzie miała szastnę spotkać inną istotce, z którą zawalczy, dla sprawdzenia swoich możliwości. Nie uzewnętrzniła uczucia szczęścia, jakie ją ogarnęło, chodź z drugiej strony czuła pewien.. Niedosyt ? Trudno... Podeszła do swojej katany i chwyciła rękojeść prawą w dłoń.. W tym momencie nastąpił wybuch, dziewczyna zasłoniła twarz instynktownie dłonią.

Po wszystkim kamys rozejrzała się, dostrzegła rannego rudzielca.. W duchu przeklęła, że zapomniała mu wcześniej pomóc, walka z koniem za bardzo ją pochłonęła. Westchnęła cicho i skrzywiła się.. Emocje powoli zaczęły opadać, Kamys natomiast zaczęła odczuwać ból. Starła się jednak jak najbardziej pokazać, że jej nie boli.. Starała się.

Wsunęła swoją katanę do czerwonej pochwy, po czym to ruszyła ku rudzielcowi, po drodze zerknęła na kapitana, zatrzymała się na moment – Nie wiem co zrobiłeś... ale nie można było bo ja wiem... Wcześniej ? – Z uwagi na rozwalony policzek nie mówiła do końca wyraźnie... Tu ruszyła ponownie w stronę człeka, zerknęła na niego tymi swoimi błękitnymi oczyma, gdzieś pomiędzy jasnymi iskrami dzikości bojowości, przemknęły też ciemniejsze iskierki pełne troski. – O myślałam że już Cie rozwaliły... – Mruknęła cicho swoim niezbyt przyjemnym tonem głosu, założyła rękę na rękę, jednak skrzywiła się silnie z bólu



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 31 Lip 2009 - 15:30

Gdy Pusty się rozpadał przez moment myślałem o tym co widziałem pod maską, pocieszeniem było to, że go nie zabijam, lecz jego dusza zazna teraz spokój. Wygląda też na to, że jednak ciągle miałem do czynienia z Hollowem, choć mocniejszym od reszty... a może to ja okazałem się słabszy niż sądziłem.

Widząc eksplozje domyśliłem się, że to chyba koniec walki. Schowałem miecz do pochwy, którą miałem na plecach i udałem się powoli w tamtym kierunku starając się wypatrzeć jakieś sylwetki. Przez moment przyszła mi myśl, że może zacząć krzyczeć żeby reszta drużyny wiedziała gdzie jestem, ale szybko się rozmyśliłem mogłoby to też sprowadzić przeciwników. zripostowałem w myślach sam siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 1 Sie 2009 - 18:15

Kitsune

Wszystko ucichło w jednej chwili, walka została zakończona, a ty brodziłeś niemalże na oślep w gęstej mgle. Mogłeś mieć tylko nadzieję, że idziesz w dobrym kierunku, a wybuchy, które dostrzegłeś były tworem twoich kompanów. Nagle coś chlupnęło pod twoją stopą, była to kolejna kałuża pełna tej dziwnej wody, dopiero teraz zorientowałeś się, że tam gdzie walczyłeś było względnie sucho, pełno błota, ale żadnych kałuż.
Tuż przed tobą zamajaczyło kilka sylwetek, jedna z nich wykonała gwałtowny ruch i znieruchomiała. Zrobiłeś kolejny krok do przodu, a postacie stały się wyraźniejsze, jak się okazało byli to twoi współtowarzysze. Osobą, która zrobiła gwałtowny ruch okazał się kapitan, który trzymał w dłoni swoje ostrze. Dostrzegłeś na twarzach niemalże wszystkich wyraz ulgi.

Kamys

Katana zniknęła w twojej pochwie z cichym odgłosem metalu ocierającego o inny materiał. Kapitan nie odpowiedział na twoje pytanie, raczej spoglądał na twoją twarz zszokowany zapewne twoją raną. Naoko spoglądała na Ciebie z obrzydzeniem, wyglądała, jakby z całych sił tłamsiła w sobie chęć wypuszczenia na wolność zawartości swego żołądka.
Rudzielec zdawał się nie dostrzegać twej rany, wysłuchał twych słów z rosnącym uśmiechem, na samym końcu wyciągnął dłoń przed siebie i wyprostował kciuka.
-Aye… Taavetti nie da się posłać do piekła tak łatwo…- rozejrzał się, dookoła- choć zważając na to miejsce, to już jesteśmy w piekle…- przerwał swą wypowiedź, chyba właśnie teraz dostrzegł twoją ranę bo zatrzymał wzrok na twej twarzy. Syknął przeciągle
-Widzę, że Ciebie też nie oszczędzono.
-Ktoś nadchodzi- głos należał do Naoko, która spoglądała w kierunku mgły. Rzeczywiście, gdzieś w jej odmętach, majaczyła jakaś postać, kapitan natychmiast sięgnął po swoją katanę i obrócił się na pięcie w kierunku nadchodzącej postaci. Wśród waszej grupy zapanowała nerwowa atmosfera. Postać zbliżała się z każdą chwilą, mogliście już rozróżnić części ciała, a także wzrost. Nagle zatrzymała się na brzegu mgły, był to Kitsune, który przytrzymywał się za klatkę piersiową.

Razem

-Do kroćset, gdzieś ty się podziewał- Okakura opuścił ostrze w kierunku ziemi, napięta atmosfera rozwiała się w oka mgnieniu.- Musimy opatrzyć wasze rany, Naoko możesz się zając nimi?.
Dziewczyna pokręciła przecząco głową i rozłożyła bezradnie ramiona
-Na mnie nie licz, używanie kidou nie leży w moim zakresie.
Kapitan westchnął i spojrzał w waszym kierunku
-Moje umiejętności leczenia nie są na wysokim poziomie, ale myślę, że zdołam poskładać was, choć trochę.- zakasał rękawy i podszedł do waszej trójki (Kitsune, Kamys, Taavetti).
-Po kolei, co komu dolega- zatrzymał swój wzrok na Kamys- Myślę, że zacznę od Ciebie- zbliżył swe dłonie do twojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 1 Sie 2009 - 19:06

- trzeba dużo więcej żeby mnie zabić, a w piekło nie wierze – rzekła do rudzielca wzruszyła lekko ramionami. Widząc jak przyglądał się jej ranie, uśmiechnęła się nawet, chodź przypłaciła to bólem. Dziewczyna próbowała użyć miłego tonu głosu, jednak nie bardzo jej to wyszło.

Kamys instynktownie złapała za rękojeść swojej katany widząc jak zbliża się sylwetka, była już gotowa wyciągnąć broń i zaszarżować na nadchodzącą istotę. Gdy oczy jej wychwyciły sylwetkę kitusne, szybko opuściła dłoń z rękojeści, skrzywiła się silnie. Może i nie pokazała tego po sobie, jednak w głębi gdzieś tam odetchnęła cicho z ulgą, cieszyła się, że chłopak wrócił.

Widząc jak kapitan wyciąga w jej stronę dłoń, dziewczyna szybko uniosła swoją rękę i odtrąciła jego dłoń, marszcząc przy tym bojowo brwi – Nie jestem jakiś cienias, najpierw zajmij się nimi. – Mimo że ton którym wypowiedziała zdanie był pełen agresji, to kilka maleńkich iskierek w jej oczach pochłoniętych było zwyczajnym zmartwieniem. Odsunęła się na bok i wzrokiem wskazała na rudzielca i kitsu.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sob 1 Sie 2009 - 21:59

Gdy zobaczyłem gwałtowny ruch przekląłem pod nosem:
- Kolejny Pusty? Ileż można...

Po chwili spostrzegłem się, że miałem szczęście żebyście mieli łatwiej, że trafiłem na swoją drużynę. Gdy tylko usłyszałem pytanie starałem się jakoś odpowiedzieć, przy okazji usiadłem wygodnie na tyłku:
- Chciałem tylko kilku od was odciągnąć, a przy okazji walczyć nieco na otwartej przestrzeni gdzie było łatwiej. Tak poza tym mam chyba złamane żebro.

Patrzyłem na resztę drużyny, jak mogłem się domyśleć kapitan wyszedł raczej bez szwanku, ta Naoko musi za to być oficerem. Z Kamys i tym człowiekiem nie było już tak dobrze, choć nie wyglądali na pewno gorzej ode mnie. Nie dość, że ranny to pewnie śmierdziałem juchą tego Hollowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 4 Sie 2009 - 17:34

Kapitan wzruszył ramionami na słowa Kamys i zwrócił swój wzrok w kierunku Taavettiego
-On pierwszy- wskazał palcem w kierunku Kitsune. Kapitan zaśmiał się
-Istne zbiorowisko twardzieli. To dobrze, czeka was świetlana przyszłość- ruszył w kierunku Kitsune, zakasując jednocześnie rękawy.
-Mam nadzieje, że przynajmniej ty nie będziesz odmawiał pomocy- przyłożył dłonie do twojej klatki piersiowej, rozbłysły one zielonym światłem, poczułeś jak po twoich złamanych żebrach rozchodzi się przyjemne uczucie ciepła. Wszystko trwało około dwóch minut.
-Gotowe, całkowitą sprawność ruchową odzyskasz dopiero za jakiś czas, ale żebra masz już całe- odsunął dłonie od Ciebie i rzeczywiście, klatka przestała boleć, choć czułeś lekki opór, gdy próbowałeś się wygiąć do tyłu, lub pochylić. Zupełnie jak gdybyś miał naciągnięty mięsień.
-No to teraz ty…

Wszyscy zostaliście wyleczeni, jako tako, jednakże na twarzy Kamys wciąż widniała blizna w miejscu gdzie oberwała ostrzem, również i Taavetti odziedziczył kilka blizn na dłoniach. (Każde z was odzyskuje 5 PŻ).
Naoko zbliżyła się do Taavettiego by obejrzeć jego blizny. Kapitan w tym czasie wyciągnął ze swego kimona mały pakunek
-Chwileczkę, gdzieś tu powinienem mieć wszystko… o mam- wyciągnął jakąś małą fioleczkę, położył na błocie pakunek i polał go zawartością fiolki. Nastąpiła mała eksplozja, która zmniejszyła waszą widoczność i tak ograniczoną dość sporo przez mgłę. Gdy kurz powstały z wybuchu opadł, na podłożu leżał ogromny dywan wyładowany po brzegi najprzeróżniejszymi daniami. W przewadze były dania mięsne, lecz można było znaleźć w tej kupie również i owoce, czy warzywa.
-Jedzcie, potrzebujecie pełnego reiatsu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 4 Sie 2009 - 19:45

Bez oporów dałem się wyleczyć, nie rozumiałem tego oporu jaki wykazywała reszta. Po zabiegu czułem się nieco lepiej, przynajmniej nie będę bezużytecznie leżał i się kurował.

Byłem kompletnie zdziwiony widokiem jedzenia, ogólnie dziwne miejsce na posiłek. W sumie jednak na widok tych frykasów ścisnęło mnie w żołądku. Usiadłem przy dywanie, wziąłem pałeczki do ręki:
- Itadakimasu

I zabrałem się za jedzenie. Starałem się wszystkiego po trochu spróbować, bo większość widziałem pierwszy raz w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 4 Sie 2009 - 21:49

Dziewczyna dotknęła swojego policzka, zmarszczyła lekko brwi. Ten świat naprawdę był dziwny... Nie miała pojęcia czy był to jakiś cholerny cud, czy magiczna sztuczka, ale na jej policzku została blizna... Dziwna sprawa. Nie miała nawet pojęcia ze tak się da... Jak by nie patrzeć jej wiedza była naprawdę ograniczona. Do jej głowy naprawdę topornie wbijano fakt, iż w tym świecie można używać zaklęć, sama potrafiła nawet jedno rzucać – chodź z raczej mizernym skutkiem... Nie wyobrażała sobie jednak, iż używając tego dziwnego ray czy jak to się tam nazywała można uzdrawiać ludzi. Sama nawet nie do końca wierzyła w istnienie jakiejś tam energii... - To na pewno jakaś cholerna sekta... – I to wieńczyło cały tok jej skomplikowanych przemyśleń. Oczywiście zmuszanie mózgownicy do myślenia trwało o wiele dłużej niż wysnucie tego skomplikowanego wniosku.

Zerknęła na kapitana.. Uniosła brwi, na początku uznała, że jest on chory psychicznie... Chociaż jeśli on jest chory psychicznie to i dziewczyna najpewniej jest, w końcu sama przed chwilą walczyła z potworami, a w ich istnienie wątpiła.
Tu kapitan polał zawartością fioki pakunek i wybuch.. Dziewczyna instynktownie zapłoniła dłonią twarz – Pieprzony Coperfield ! – Mruknęła pod nosem... Otworzyła usta by coś jeszcze powiedzieć, ale jej wzrok, umysł, i wszystko inne, co miała zostało pochłonięte poprzez widok jedzenia... Nie czekała, nie myślała aby życzyć komukolwiek smacznego.. w zasadzie od razu rzuciła się w stronę posiłku... Szybko zaczęła wypychać do buzi wszystko, co było pod ręką (zwłaszcza dania mięsne), jeśli chodzi o pożywianie się była naprawdę jak bestia... Tak jak by jej brzuch był otchłanią bez dna... Pech chciał, iż specjalnie, bądź nie złapała kilkakrotnie jedzenie, po które akurat sięgał kitsu.

W pewnym momencie przypomniała coś sobie, zerknęła na moment w stronę kapitana – To zielone światło... Jak je zrobiłeś ? – rzekła nie zbyt wyraźnie, bo z pełnymi ustami.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 9 Sie 2009 - 14:27

(Każde z was odzyskuje całe reiatsu:
Kamys: +2 psychika, +1 siła, +1 kontrola reiatsu, +1 reiatsu
Kitsune: +1 kontrola reiatsu, + 1 zręczność, +2 reiatsu)

Kapitan przyglądał się waszym zaskoczonym spojrzeniom i zaraz pośpieszył z wyjaśnieniami. Wyciągnął kolejną kostkę i pokazał ją wam
-Oddział XII, wymyślili to na wypadki dłuższych misji w nieprzyjemnych terenach jak to.- machnął ręką dookoła siebie wskazując na otaczający was obszar- Skondensowane reiatsu bez postaci polane…- ale wy go już nie słuchaliście, zaczęliście jeść.
Kitsune podczas jedzenia starał się przynajmniej zachować, jako taką przyzwoitość, choć jego usta i tak były, co chwilę zapchane jakimś pokarmem. Co się natomiast Tyczy Kamys, cóż to zgoła inna historia, jeśli chodzi o maniery, można by ją przyrównać do wychudzonego, głodnego, dzikiego zwierza, które zwietrzyło pokarm. Jej usta nie przestawały być pełne ani na chwilę, uniemożliwiło jej to wydawanie z siebie jakichś bardziej złożonych dźwięków, więc ograniczała się jedynie do pochrząkiwań. Skupiła swój wzrok na Kapitanie chcąc coś powiedzieć, ten oczekiwał w skupieniu, lecz nim pytanie padło minęła dobra chwila, wszak Kamys musiała opróżnić, choć część ust, aby móc wypowiedzieć, co kol wiek.
-Kidou… na pewno byś wiedziała więcej, gdybyś tylko postanowiła uczestniczyć w lekcjach kidou częściej.- jego ton głosu był rozbrajająco szczery.- Nie patrz się tak na mnie, czytałem twoje akta, jesteś mocno niezsubordynowana.
Taavetti w tym czasie wymieniał poglądy na temat misji wraz z Naoko, siedzieli trochę z boku, więc dolatywały do was jedynie pojedyncze słowa, dodatkowo zniekształcone przez mgłę. Nie można było z nich określić, o czym rozmawiają.

-Musieliście być naprawdę głodni…- Oczy Okakury były około trzy razy większe niż zwykle, wpatrywał się w miejsce gdzie niedawno rozłożone było pożywienie, a teraz widniało jedynie błoto.-Mam nadzieję, że prowiantu wystarczy nam do końca misji- złapał się z zakłopotaniem za kark.

Wasza ekspedycja ruszyła niemalże na oślep w mgłę, najpierw musieliście się wydostać z mgły, dopiero wtedy będziecie poszukiwać swego celu. Kapitan Okakura szedł, jako pierwszy, zaraz za nim Kitsune, a koniec zamykało trio Kamys, Naoko, Taavetti. Ten ostatni zdawał się być mocno czymś pobudzony.
Nie mogliście określić ile czasu idziecie, nie mogliście określić czy idziecie w dobrą stronę, a także nie mieliście najmniejszego pojęcia ile jeszcze czasu zajmie wam ta cała wycieczka. Naoko powoli zaczynała narzekać na to, że zgodziła się pójść na tą misję, wasz dowódca nie odezwał się ani słowem, lecz po wyrazie jego twarzy mogliście określić, że i on ma sporo obiekcji, co do waszego położenia. Naprzeciwko was zamajaczyła jakaś niska, lecz szeroka sylwetka, zatrzymaliście się natychmiast
-Hollow?- Taavetti, wyrwał do przodu wyciągając swą broń, w jego głosie dało się dosłyszeć podniecenie. Rzeczywiście, gdy istota się zbliżyła okazała się być pojedynczym Hollowem. Wzrostu około 1,10 metra i trochę większej szerokości, o niewiarygodnie gęstym fioletowym futrze, które zasłaniało jego maskę. Nie posiadał dłoni, zamiast nich z jego głowy wyrastały dwie pary ogromnych uszu (takie, jakie posiadają Golden Retrivery, ale dużo dłuższe). Widząc was, ożywił się momentalnie i rozłożył swe uszy na całą szerokość i ruszył ku wam. Taavetti wymierzył ze swego pistoletu momentalnie, a Kapitan wyciągnął swą katanę. Pusty zwolnił wydając z siebie zduszony dźwięk
-Yyyyyy- pokręcił przecząco głową i rozłożył jeszcze bardziej swe uszy.

-Dobra, ktoś wie, o co temu dziwactwu chodzi?- Taavetti spojrzał ku wam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Nie 9 Sie 2009 - 15:35

Na słowa kapitana, kamys wzruszyła tylko ramionami, nie przejęła się za bardzo bo była zbyt głodna... A nie godziło się przecież na raz jeść i myśleć, tym bardziej że kobieta nie lubiła myśleć. Wolała działać, a w tym wypadku jeść... I jadła tak długo aż żarcie się nie skończyło. Dopiero wtedy zaczęła się zastanawiać nad tym całym kidou czy jak to się tam nazywało.

Szła z tyłu, wraz z kobietą i mężczyzną... Nawet jak na siebie wyglądała na dosyć przygaszoną, a powód tego był prosty - próbowała myśleć, zaś to pochłaniało energię i inne takie.
- kidou.... kłopotliwa rzecz, można tym ranić, leczyć... Może da się też jeść ? - Jak wiadomo jej myśli krążyły często wokół jednego toru - pożywiania się. Zerknęła na swoją katanę opartą o prawe ramię - wole machać tym, ufam temu bardziej, niż sobie... Bo ta energia to chyba ze mnie pochodzi ? Naprawdę kłopotliwa rzecz - Dziewczyna uznała że zimny kawałek stali który jest rzeczywisty i namacalny jest lepszy od czegoś czego nie widocznego.

I tak by jeszcze pewnie myślała, gdyby nie zauważyła dziwnej istoty, nigdy nie widziała takich zwierząt... Podrapała się wolną ręką po głowie, czochrając swoje"antenki" - po czym to wskazała na dziwadło - Nie sądzicie że tyle osób na to coś to nie za dużo ? - mruknęła widząc jak kapitan i rudzielec dobywają borni

- Nie wiem o co chodzi.. Ale ma.... Duże uszy ? - Zgarbiła się lekko i ruszyła na przód, nie myślała o istocie jako o pustym.. W sumie nie myślała czy te całe hollowy mogą tak wyglądać . Po prostu chwiała się przyjrzeć dziwacznej istocie. Zapewne byto błąd ale nie myślała o tym czymś jako o zagrożeniu - dziwne że discivery tu nie dotarło...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pon 10 Sie 2009 - 12:16

Choć byłem zajęty jedzeniem nie dało się nie zauważyć braku manier ze strony Kamys. Mimo, że w sumie należała się jej uwaga i w pewnym sensie byłem starszy stopniem "w końcu Kamys nadal jest kadetem, ja absolwentem i mam już przydział do oddziału" to gdy kapitan zaczął jej wytykać różne rzeczy dałem sobie spokój i wróciłem do posiłku.

Gdy szliśmy i natrafiliśmy na dziwną istotę nabrałem podejrzeń, coś tak małego i rzuca się na nas... albo to coś jest bardzo niebezpieczne, albo bardzo odważne albo bardzo głupie. Nie licząc pierwszej opcji powiedziałem do kapitana z przodu:
- Jeżeli nie jest to nic groźnego sądzę, że warto to złapać, ale nie zabijać. Może uda nam się coś z niego wyciągnąć.

Na wszelki wypadek złapałem za rękojeść miecza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 11 Sie 2009 - 15:22

Taavetti opuścił broń gdy Kamys wyprzedziła go, Kapitan Okakura wciąż jednak trzymał dłoń na rękojeści ostrza, zupełnie jak Kitsune. Jedynie Naoko zdawała się nie reagować. Istota rozszerzyła szerzej swe wielkie uszyska i wydało z siebie wysoki dźwięk
-UUUUAAAAA!!- zrobiło krok gwałtowny krok do przodu. Kapitan wyciągnął ze świstem swoje ostrze, Uko przyklęknął i wymierzył ze swojej broni, jego palec trząsł się na spuście. Kamys wrzasnęła gdy stworzenie pojawiło się tuż przy niej, zasłoniła się dłońmi, na tyle, na ile mogła. Hollow zamknął uścisk swych uszu na jej ciele, wszyscy jak jeden mąż wypuściliście z płuc całe powietrze oczekując najgorszego. Jakie wielkie zdziwienie pojawiło się na twarzach większości z was gdy bestia wcale nie zmiażdżyła biednej Kamys. Baa, stworzenie wręcz zaczęło mruczeć, gdy objęło dziewczynę w pasie, a jego głowa znajdowała się na jej brzuchu, tuż pod piersiami.
-C..czy on ją przytulił?- Taavetti opuścił broń z wyrazem niedowierzania. Po chwili wybuchł prześmiewczym śmiechem - Nie wieże, Kamys, chyba wpadłaś mu w oko.- Kapitan opuścił ostrze, gestem dłoni nakazując również i tobie to samo.
Biedna Kamys, na początku cała czerwona ze wstydu, teraz przybrała ciemno czerwony kolor wściekłości. Wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć, rozejrzała się wokół, zapewne szukając jakiegoś celu aby się wyżyć. Przez dłuższą chwilę przyglądała się waszemu strzelcowi, lecz ten znajdował się poza zasięgiem jej ramion, toteż dziewczyna spojrzała na stworzenie, które najwyraźniej wtulało się w nią. Uniosła prawą nogę i z całych sił opuściła ją na stopę stworzenia, które zawyło przeraźliwie puszczając dziewczynę. Kamys obróciła się na pięcie i odsunęła od stworzenia, ręce złożyła na klatce piersiowej i zrobiła przysłowiowego focha.
Kapitan chwycił pewniej katanę i ruszył naprzeciw Hollow'a, ten jednak zasłonił się uszami i zaczął nimi machać jakby próbował powiedzieć "To nie moja wina". Kapitan ponownie zatrzymał się zbity z tropu. Pusty sięgnął uszami, które najwyraźniej robiły u niego za ręce i dłonie, w kierunku błota, stworzył z niego małą kulkę, która zaczął turlać. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech ukazujący wszystkie jego zęby, po chwili wskazał uszami na kulkę, lecz wzrok skierowany miał na was. Wydawał się mówić "Widzicie ?!"

(Postać Kamys staje się NPC dopóki nie powróci, Kitsune grasz jak na razie sam)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 11 Sie 2009 - 17:29

Pierwsza reakcja kiedy zbliżył się do Kamys była podobna do paniki, z takiej odległości nic nie mogłem zrobić... a potem byłem mocno zdziwiony kto by pomyślał, Pusty... maskotką Kamys, która nie była zadowolona. Trochę zacząłem dławić ze zduszonego śmiechu, a zachowanie tego stworzenia wcale nie pomagało się opanować. Dopiero po chwili jakoś udało mi się przyzwyczaić do niego.

Podszedłem parę kroków do kapitana i zapytałem się:
- Co teraz? Zdaje się być nieszkodliwy, a nawet przyjaźnie nastawiony. Mimo to będzie nam przeszkadzał, do tego nic z niego nie wyciągniemy - to bardziej przytulanka aniżeli potwór zjadający dusze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 12 Sie 2009 - 15:20

Kapitan podrapał się po głowie
-Nie mam pojęcia- broń wciąż trzymał w dłoni, chyba jako jedyny, lecz zwisała ona mu bezwładnie, tak, że zadanie szybkiego ataku stawało się niemalże niemożliwe.
-Zostawmy go tutaj- Taavetti rozluźnił się już całkiem, jego broń wisiała w kaburze, a ręce schował do kieszeni spodni -No chyba, że nie będzie potrafił się rozstać ze swoją wielką miłością- na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech ukazujący w całej okazałości, wszystkie jego zęby. Reakcja Kamys była natychmiastowa, Taavetti musiał uchylić się by nie dostać kupką błota, niemalże natychmiast zdezerterował i zaczął zasłaniać się rękoma
-Spokojnie, tylko żartowałem.

W tym samym czasie Naoko zbliżyła się do stworzonka i wyciągnęła przed siebie swoją dłoń. Hollow wyciągnął swoją głowę do przodu i dał się pogłaskać
-Wydaje się być całkiem milutki- dłoń Naoko co chwilę przesuwała się po gęstej sierści stworzenia, które zdawało się mruczeć z zadowolenia. Nagle jej oczy zabłysły, jej dłoń powędrowała przez całą głowę do podbródka pustego.
-Hej malutki, wiesz może jak wyjść z tej mgły?-Pusty zdawał się na początku nie słyszeć słów kobiety, jednak po chwili zamachał potakująco głową. Kapitan zerwał się do przodu
-Zaprowadzisz nas tam?- niemalże zaatakował stworzenie, które zrobiło krok do tyłu.
-Widzi pan co pan zrobił?!- Kobieta skarciła kapitana, który o dziwo spuścił głowę jak małe dziecko i wymamrotał tylko
-Przepraszam- Lecz chyba nikt go nie słuchał. Kamys i Taavetti właśnie planowali jak się pozabijać nawzajem, a Naoko odwróciła się do waszego nowego pupila
-No malutki, pokażesz nam jak mamy stąd się wydostać?- jej głos był bardzo spokojny i chyba wyczułeś w niej nutkę kokieteryjności. Pusty z ochotą potrząsnął głową na znak zgody.
Obrócił się od was i zrobił kilka kroków w kierunku mgły, uniósł swoje uszy i zderzył je ze sobą, jego usta zaczęły się poruszać, lecz nie wydobywało się z nich ani jedno słowo. Po chwili ponownie uderzył uszami o siebie, a przed wami mgła zaczęła kształtować się w ściany, trwało to kilka chwil. Teraz przed wami stało wejście, chyba do labiryntu, pusty obrócił się bokiem do was i wskazał uszami w kierunku wejścia, zupełnie jakby chciał powiedzieć "TADAM!!".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Sro 12 Sie 2009 - 18:58

Patrząc na stworka ciężko nie było odczuć sympatii, jak zwykle dwójka najbardziej narowistych członków drużyny się kłóciła jakby była ku temu stosowna pora, przecież nie wiadomo gdzie jesteśmy nawet, a oni kłócą się o pierdoły. Gdy Naoko poprosiła Pustego o wskazanie drogi, ale po chwili gdy zauważyłem wejście do labiryntu:

- Muszę przyznać, że jesteś całkiem spoko... kolego - odparłem, bo przecież nie wiadomo jak ma na imię. Obróciłem się do kapitana - To jak, wchodzimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 13 Sie 2009 - 11:35

Na twarzy Okakury malował się wyraz podejrzliwości
-Sam nie wiem... jest milutki, ale z tego co zrozumiałem to on stworzył to... coś- wskazał gestem dłoni w kierunku wejścia -a to może oznaczać, że posiada naprawdę dużą moc, a jeśli to pułapka?
-Niech da pan sobie spokój, nie mamy wyjścia, jeśli nie spróbujemy tędy, to kto wie ile nam zajmie to jeszcze czasu- Naoko złapała się pod boki i przeszyła kapitana wściekłym spojrzeniem. Ten ponownie poddał się niemalże natychmiast
-No niech będzie, masz chyba rację

Stanęliście wszyscy pomiędzy ścianami prowadzącymi do ów dziwnego budynku. Panował tu lekki półmrok ograniczający widoczność, ale było i tak lepiej niż gdy wędrowaliście we mgle. Ściany zdawały się być zrobione z mgły, lecz gdy któreś z was zechciało jej dotknąć, okazywało się, że jest twarde niczym lita ściana.
-Nasz maluszek naprawdę posiada spory zakres umiejętności- Taavetti opukał palcem jedną ze ścian, która nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Wasz mały przyjaciel jednak nie podążał za wami, stał tuż przed wejściem i machał do was swoimi wielkimi uszyskami. Kapitan spoglądał w jego kierunku niepewnie, lecz nie wypowiedział ani słowa.

Weszliście głębiej, tunel prowadził wciąż przed was. W pewnym momencie zakończył się dodatkową ścianą, był to ślepy zaułek.
-Świetnie, wyrolował nas!- Taavetti uderzył pięścią w ścianę, po chwili złapał się jednak za nią i zaczął delikatnie masować, na jego twarzy dostrzegłeś wyraz bólu.
-A to co?- Kapitan podszedł niemalże pod samą ścianę, stał tam mały stolik, na nim umieszczone były... zapałki?
Ułożone były w pewien wzór:

6 + 4 = 4

-Chyba musimy ułożyć odpowiedni wzór- Kamys ruszyła jedną z zapałek, sięgnęła zaraz po drugą, lecz ta ani drgnęła-waży chyba z tonę- odłożyła poprzednią zapałkę na miejsce i zaparła się stopami o ziemie, chwyciła ciężką zapałkę oburącz i pociągnęła. Ta puściła jak gdyby nigdy nic.
-Jest leciutka- chwyciła inną zapałkę-Teraz ta waży kilka ton-odłożyła zapałkę na miejsce
-No to potrzebny jest nam matematyk-Taavetti podrapał się po głowie z rozbrajającym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Czw 13 Sie 2009 - 17:03

Gdy szliśmy korytarzem zastanawiałem się czy nie dać czegoś co pozwoli nam wrócić tą samą drogą, choćby ryć mieczem o ziemię. Za późno jednak się zorientowałem i westchnąłem do siebie.

Widząc zapałki byłem mocno zdziwiony w Hueco Mundo? Zapałki? gdy Kamys nie udało się podnieść drugiej zapałki zrozumiałem, że to jakaś łamigłówka matematyczna*.

*Czy to wygląda tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 14 Sie 2009 - 18:55

Tak, dokładnie tak (w sumie nie za bardzo mam co dopisywać, więc zdaje się na twoją inwencję twórczą ;p. Miłego rozwiązywania, nie jest to trudne zadanie).


Ostatnio zmieniony przez Benorn dnia Pią 14 Sie 2009 - 19:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 14 Sie 2009 - 19:40

Podszedłem i zapytałem się czy mogę spróbować widząc, że rozwiązanie w sumie nie musi być jedno, ale postanowiłem dać najprostsze: podniosłem zapałkę, która była w 6, środkowa w poziomie i postawiłem ją pionowo:

- No to mamy 0+4=4. Co teraz? - odezwałem się do drużyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 14 Sie 2009 - 20:08

Przesunąłeś jedną, jedyną zapałkę o 90 stopni, tak by dawało ono prawidłowe rozwiązanie. Zdążyłeś zadać jeszcze tylko swoje pytanie, gdy odpowiedź sama się pojawiła. Ściana tuż przed wami rozstąpiła się, niczym ogromne wrota ukazując kolejne pomieszczenie.
Ogromne, okrągłe pomieszczenie o średnicy około pięciuset metrów, na samym jego środku znajdowało się obniżenie o średnicy 200 metrów. Wokół obniżenia znajdowały się rzędy ławek, a tuż za nimi dostrzec można było filary, które podtrzymywały mglisty strop. Wszystko przypominało jedną wielką arenę.
-Chyba troszkę się wpakowaliśmy- Taavetti ruszył jako pierwszy, zaraz za nim Naoko, która rozglądała się wokół, jakby wietrzyła jakiś podstęp, raczej nie można było się jej dziwić.
Wrota za wami zamknęły się, a tuż przed wami zmaterializował się wasz niedoszły pupilek. Niemalże wszyscy spiorunowaliście go wzrokiem, ten uśmiechnął się na chwilę rozstawiając swe uszy na boki, widząc jednak wasze miny szybko spoważniał. Kamys wyciągnęła swoje ostrze i wściekła ruszyła w kierunku stworzenia.
Hollow zasłonił się uszami, a tuż przed nim powstało coś w rodzaju bariery, która zatrzymała Kamys. Pusty spojrzał na was i wskazał swym uchem obniżenie
-Aaaaaa- następnie zderzył uszy ze soba, zupełnie jakby pięść uderzała o pięść.
-Mamy walczyć?- Kapitan zdawał się być mocno zaskoczony, lecz bestia potwierdziła jego słowa kiwając potakująco głową.
Spojrzeliście wszyscy na siebie
-To co robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Pią 14 Sie 2009 - 20:48

Ciekaw jestem co też stworek chciał nam powiedzieć, ale jak na razie jest coraz bardziej pod górkę. Popatrzyłem na arenę, nie widziałem nikogo w środku, ten pies czy cokolwiek ma być może i ma dobre chęci, ale skutkują problemami:
- Nie jestem pewien, ale czy mamy tam schodzić pojedynczo? A jeżeli tak to może ja pierwszy pójdę kapitanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 18 Sie 2009 - 9:31

Kapitan spojrzał na Kitsune niepewnym spojrzeniem.
-Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł.- Sięgnął dłonią za głowę i złapał się za kark, jednocześnie wzdychając -Cholera, to jest jakaś farsa. Dobra, niech będzie, ja pójdę- cała wasza ekipa zwróciła wzrok w kierunku Kapitana Okakury, dostrzegłeś w spojrzeniu Naoko ulgę, widocznie bała się, że ona mogła zostać wybrana.

Kapitan przesunął Taavettiego, który stał tuż przed nim, dłonią. Zatrzymał się tuż przed zagłębieniem, jego dłoń spoczęła na rękojeści. Kolejne wzdychnięcie i...

Okakura zniknął wam z wzroku. Zagłębił się w okrągłym wgłębieniu, z którego buchnęło niebieskie światło
-Bariera- syknął Taavetti i chyba miał rację. Z wnętrza areny dobiegły was dźwięki bitwy. Naoko rzuciła się w przód, lecz nim przebiegła odległość dzielącą ją od areny drogę zastąpiły jej małe Hollowie, chochliki. Widać i was czekał pojedynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 18 Sie 2009 - 12:55

Cholera! Nie wiadomo nawet co nas czeka w środku. Szlag by to...

W napięciu oczekiwałem na wynik walki starając się coś wyczuć. Poza tym, jeżeli kapitan sobie poradzi to nie jest mu potrzebna pomoc, jeżeli nie walczy z kimś komu nie da rady to i tak ja mu nie pomogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 18 Sie 2009 - 13:13

Dziewczyna marszczyła swoje brwi silnie, cała jej twarz wykrzywiła się w swoistym gniewie... Przyczyny były dwie, i chyba wydawały się być nader proste...
Pierwszą był fakt że to włochate, uszate gówno wkurzało ją... Najpierw zdobyło się na przytulenie jej. Za raz. Przytulanie się jest obleśne ! Blee... Nie w stylu Kam. Dodatkowo bestyjka pogrywała sobie z nimi, oczywiście było to dla dziewczyny mniej ważne niż wcześniejszy fakt przytulenia, ale to też nie było miłe. – Ty mały.... – Przemilczała najpewniej soczyste przekleństwo – rozprawie się z tobą później – rzuciła w kierunku małego uszaka... Później o dziwo uśmiechnęła się w jakiś taki wesoły sposób, choć z szaleństwem w oczach nie wyglądało to przyjemnie... Chwile później swoje kroki skierowała ku Naoko.

Tu dziewczyna pomyślała o drugim irytującym fakcie, ten cały kapitan pcha się tam gdzie najzabawniej... Może Kamys też chciała powalczyć na arenie ? A ten cham się wepchał. Już teraz uznała, iż podstawi mu nogę tudzież nadepnie na odcisk przy najbliższej okazji.
- Co się rzucasz ? Sama go tam puściłaś przed chwilą samego – Kamys nigdy nie należała do osób miłych, pomijając fakt że taki by l jej charakter miała też pewien cel. Dziewczyna niezmiernie bała sie bliższych kontaktów międzyludzkich, oczywiście im dłużej przebywała w jakimś towarzystwie bała się mniej, alleee jej charakter był niezmienny.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Wto 18 Sie 2009 - 14:25

Wszystko dzialo sie dosyc szybko. Wokol dziewczyny pojawilo sie wiecej malych chochlikow, ktore rzucily sie na nia niemalze w jednym momencie. Dwa z nich przykucnely za Naoko, reszta rzucila sie wprost na nia. Efektem tego bylo przewrocenie dziewczyny, ktora zaczela krzyczec ile miala sil w plucach.
Taavetti reagowal blyskawicznie, lecz za wolno, obie jego dlonie niemalze natychmiast zostaly zablokowane przez kilka chochlikow. Rowniez i wy nie byliscie bezpieczni, stworzonka otoczyly wasza dwojke szczelnym kordonem.

Kamys
Wokol Ciebie znalazlo sie dwanascie stworkow, ktore poruszaly sie wokol Ciebie ze spora predkoscia, widac nie mialy zamiaru pozostawac w miejscu. Jeden z nich rzucil sie na twoja stope, nim jednak zdazylas zareagowac drugi juz wisial na twoim ramieniu i wgryzl sie w twoj bark. Uczucie to, nie bylo raczej ekstremalnym przezyciem, mialas raczej wrazenie jakby male, przestraszone zwierzatko wgryzlo sie w twoja dlon, choc w tym wypadku byl to bark. (-2PZ). Drugi chochlik zlapal Cie za noge, ktora objal.

Kitsune

Miales wiecej szczescia niz twoja towarzyszka, Ciebie napastowalo zaledwie szesc sztuk tych stworzonek, lecz byly one rownie kwiozerczo nastawione do Ciebie, co te wokol Kamys do niej. Dwa stworzonka wyladowaly na filarach z szerokimi usmiechami, zaczely rozdrapywac filary, w jeszcze nieznanym Ci powodzie. Pozostala czworka ruszyla w twoim kierunku w zastraszajacym tempie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wschodnia pustynia   Today at 18:22

Powrót do góry Go down
 
Wschodnia pustynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hueco Mundo :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs