IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Rynek Główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 16 Lis 2009 - 20:04

-Nie za ciekawie.. Dlaczego zawsze mnie spotykasz jak jestem cholernie zmęczony, hm? Teraz przynajmniej jestem wyspany - Kor przeciagnął się - Co tam masz dla mnie? Oprócz prezentu? Jakieś zadanie? Choć jestem trochę wypompowany to jednak coś bym porobił.. cierpię na nudę - wykrzywił się delikatnie - poza tym z tego co pamiętam, mówiłeś, że dostanę od Ciebie katanę treningową, może więc to jest ten prezent, hm?
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 16 Lis 2009 - 23:31

- A bo ja wiem ? Chyba szczęście mam - odrapał wzruszając szerokimi ramionami... Chłodny wiatr zawiał lekko, szarpnął przy tym stary, podniszczony płaszcz i ciemne włosy twojego wysokiego rozmówcy. - katana treningowa to swoją drogą... Mam też wspaniały materiał na trening twojego oczka chłopcze - zdawał się być lekko podekscytowany kiedy o tym mówił ? Być może... przynajmniej tak to włąsnie odebrałeś - A co do roboty... Znajdę ci ją w swoim czasie... W swoim czasie - Obrócił się do Ciebie plecami, po czym to powoli ruszył na wschód, jego kroki znów odbijały się głośnym echem, nikt jednak nie zdawał się zwracać na to uwagi.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Wto 17 Lis 2009 - 14:08

-Trening dla oka - Kor przekrzywił głowę - noo, to rzeczywiście niezły prezent muszę przyznać. Bo chwilowo to ciągle go używam ale raczej na mało interesujących celach jak sprzedawcy w sklepie.
Chłopak ruszył za kapelusznikiem wkładając ręce do kieszeni i zastanawiając się co by się stało jakby odmówił współpracy. Narazie sam kapelusznik był przydatny jednak kiedyś pewnie przestanie być tak wygodny a - co tu dużo mówić - Kor wątpił, żeby był dla tego dziwnego męzczyzny jakimkolwiek wyzwaniem jeśli chodzi o walkę.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Wto 17 Lis 2009 - 18:49

- Załatwiłem Ci śliczne trzy cele, postarałem się jeśli chodzi o ich dobór... Są słodkie, jak na parszywych i paskudnych ludzi - Zerknął przez ramię na Ciebie, uśmiechnął się przy tym szeroko w sposób dosyć... Paskudny. Zupełnie jak jakiś sadysta cieszący się na nową, dziwną zabawę. Przeniósł ponownie wzrok przed siebie, jego płaszcz powiewał wręcz nienaturalnie na lekkim wietrze, zupełnie jak by miał własne życie... Zresztą włosy zachowywały się podobnie.

piszemy w http://bleach.iowoi.org/obrzea-miasta-f58/plac-zabaw-na-osiedlu-t326-60.htm#29942



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 27 Sty 2010 - 7:24

<Przygoda Diablo>

Rynek był przestronnym kwadratem wyrwanym jakimś cudem (może to meteoryt?) w samym środku dużego i ruchliwego miasta. Asfalt ustępował tam miejsca jasnej, drobnej kostce brukowej a zapach spalin wydawał się jakby lżejszy, pojawił się też aromat przypraw oraz taniego ramen, hot-dogów i frytek sprzedawanych w licznych budkach i lokalach. Miejsce to było wypełnione ludźmi, którzy w pośpiechu załatwiali swoje sprawy lub po prostu przechadzali się pomiędzy witrynami sklepowymi, przesiadywali w kawiarniach, odpoczywali na rozlokowanych po placu ławkach albo dyskutowali ze znajomymi. Kilka trzymających się za ręce par przechadzało się w spokoju chłonąc swoje szczęście. Wzrok Diablo spoczął jednak na matce prowadzącej dwójkę synów. Kobieta starała się właśnie uspokoić młodszego synka, który z płaczem wskazywał na przeszkloną witrynę sklepu z zabawkami, a starszy potomek studiował obojętnie tomik jakiejś mangi. W głowie Pustego zakołatało wspomnienie własnego, utraconego życia, a zaraz potem uczucie rozdarcia...nie załatwił jeszcze wszystkich spraw związanych ze swą ziemską przeszłością!


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 27 Sty 2010 - 14:39

Pusty znów wszedł w coś w rodzaj transu. Myślami był daleko stąd. Właściwie, to sam nie wiedział gdzie. Stał w bezruchu na uboczu rynku, ludzie beztrosko przechodzili koło niego, niemal ocierali, nikt nie zdawał się przejmować jego egzystencją. Nawet, po odejściu rodzinki, ślepia Diablo nie oderwały się od miejsca, w którym dopiero co stali.
Właściwie, to jak on się tu znalazł? On też był kiedyś taki, to jest więcej niż pewne. Ale jak wszedł pod tą powłokę, czerwonych łusek, mięśni i kości. Jego łeb automatycznie skierował się w górę, ku słońcu, tak zawsze mu się lepiej rozmyślało. Krwiste ślepia, ukryły się za ludzkimi powiekami, by uchronić oczęta przed bólem. Podziemia... Zakapturzone postacie?... Ból... Światło... Ryk. Eh, to wszystko skomplikowane... Skąd ja to znam?
Na moment "wrócił na ziemię" i otworzył oczy, by ujrzeć niemile kłujące go w oczodoły, swoim światłem, słońce. Znów zamknął powieki, by po raz kolejny spróbować przenieść się w przeszłość. Wydawało mu się, że pośród niezrozumiałych głosów i rozmazanych świateł, ujrzał kolejne wspomnienie. Mnóstwo ludzi, kolorowe światła na niebie, krzyki, czołgi, broń.
Pustak, odkleił czerwone oczy od żółtej kuli i skierował je przed siebie. Czekając, aż niemiły efekt rozmazania minie, myślał gdzie teraz skierować swoje brunatno-białe łapy. Ach! No tak, przed siebie. A więc ruszył, dokładniej, przyglądając się każdemu budynkowi. Może coś sobie przypomni. Czuł, że opuszczając to miejsce - Ziemię - mógł pozostawić parę niedokończonych spraw. A, przecież, niedokończone sprawy, wymagają dokończenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Czw 28 Sty 2010 - 19:30

Budynki i osoby w ich wnętrzach były zdecydowanie nieciekawe...wszystko i wszyscy ociekało jasnymi, wesołymi barwami, drażniło sztucznością i bezmyślnością. Jakaś para całowała się przy stoliku w jednej z kafejek, starszy pan kłócił się ze sklepikarką, która najpewniej wydała mu za mało reszty, dwójka chłopców ciągała matkę za rękaw chcąc zapewne skłonić ją do kupna kolejnej paczki chipsów lub ciastek...nuda!
Jakaś biała błyskawica przecięła odrętwiały umysł Diablo nie pozwalając mu oderwać oczu od drugiej już na tym placu trzyosobowej rodzinki. Przez jaźń potwora poczęły się przewijać jakieś obrazy...wpierw niewyraźnie...potem znacznie wyraźniejsze. Widział swoje ludzkie ręce oparte o blat kuchennego stołu. Widział łyżkę zanurzoną w misce płatków z mlekiem oraz kobietę zmywającą w spienionej od płynu czyszczącego wodzie. Po drugiej stronie stołu siedziała dwójka chłopców, którzy z zapałem pałaszowali identyczne z jego porcje. Mama (Tak...to musiała być jego matka, czuł to!) odwróciła się w jego stronę?
-Dlaczego nie jesz?-Zapytała z troską w głosie.
Diablo znowu znajdował się na ulicy, nigdzie nie było widać miski z płatkami, zlewu pełnego brudnych talerzy, ani kraciastego kuchennego obrusu. Kobieta i dzieci znajdowały się jednak wciąż przed jego oczami; całą rodzinka zmierzała właśnie do kasy śmiejąc się z jakiegoś dowcipu lub gafy jednego z chłopców. Pusty znał tych ludzi...znał ich bardzo dobrze!
-Matka...?-Przetoczyło się przez jego umysł-Bracia...?
Zaraz potem czaszkę Diablo przeszył dobrze znany grot potwornego hałasu, który jak zwykle powrócił w najmniej odpowiednim momencie. Ból jeszcze nigdy nie był tak silny!


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Czw 28 Sty 2010 - 19:52

Kolejna, cholerna indoktrynowana dusza chce czegoś od mojego, biednego umysłu?! - to pierwsza i ostatnia rzecz jaka przetoczyła mu się przez myśl.
Wiedział jedno, musiała być gdzieś blisko. Obrócił atakowany łeb, by odszukać źródło jego wewnętrznej udręki. Gdy już odnalazł delikwenta, ryknął z całej siły - jak to mają w zwyczaju puści - po czym rzucił się, bez zastanowienia. Lecąc z rozwartym pyskiem, pełnym ostrych niczym brzytwa kłów, przeklinał ten cholerny wizgot.

Sry za tak krótkiego posta, jednak kompletnie nie mam dziś weny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pią 29 Sty 2010 - 8:52

Wszyscy dookoła zdawali się zupełnie nieświadomi istnienia Diablo, nigdzie nie było widać osób wpatrujących się w niego z napięciem, ani dziwaków mamroczących jakąś zakazaną mantrę. Wszystko wyjaśniło się dopiero, gdy spojrzenie Pustego ponownie padło na wnętrze sklepu, w którym znajdowała się obserwowana przez niego rodzina.
Kobieta stała jak wryta, siatka z zakupami wypadła z jej rąk uwalniając swą uwięzioną dotychczas w foliowych splotach zawartość. Puszki z groszkiem i fasolką, słoiczek z dżemem i butelka wody niegazowanej potoczyły się radośnie po podłodze celebrując swe wyzwolenie. Reszta produktów, których stwórcy nie pobłogosławili podobną mobilnością leżała na płytkach wyścielających podłogę sklepu. Sama kobieta rozwarła usta i wrzasnęła tak głośno, że wszyscy klienci sklepu odwrócili się ku niej, a kilkoro z nich ruszyło biegiem w jej stronę. Przestraszeni chłopcy, którzy zapewne nie mieli pojęcia o co chodzi starali się uspokoić przerażoną matkę.
Spojrzenie Diablo padło teraz na leżące na ziemi produkty. Każdy z nich przywoływał nowe obrazy z jego ukrytych zasobów pamięci. Kanapka z dżemem, gotowany groszek na talerzu, woda pita prosto z butelki i jakiś strofujący go za to głos...wszystkie te wizje tańcowały przed jego oczyma w epileptycznym pędzie a jęczący w tle Hałas jeszcze zwiększał psychodelię tej i tak już nienormalnej sceny.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pią 29 Sty 2010 - 18:39

Argh... Tym razem to kobieta... Wizgot jednak, był tak nieznośny, że jego nadzwyczajne amory do płci przeciwnej, zostały zwyczajnie stłumione przez okropny ból pochodzący z wnętrza głowy, w której, jakby jeszcze było mało, zaczęło roić się od nienormalnych wspomnień, z którymi nic już nie chciał mieć wspólnego. Porzucił te wizje za sobą.

Nie zmieniając zbytnio swojego planu, rzucił się do dzikiej szarży, której celem, jednak, nie było okno, jak to można by spodziewać się po pustym, a ... drzwi. Tak, drzwi, które były jej jedyną drogą ucieczki. Nie wyobrażał sobie, ludzkiej kobiety przebijającej się przez taflę szkła, nawet by uciec przed czymś, co mogło okazać się, jedynie, wymysłem jej bujnej wyobraźni.
Gdy dotarł pod sklep, wyważył drzwi ogonem, pozbawiając ją wszelkich złudzeń co do prawdziwości jego istnienia. Zaryczał głośno, po czym nie dając jej zbytniego czasu, na analizowanie jej, i tak już, beznadziejnej sytuacji, skoczył na kobietę kończąc, pazurami, jej żywot ... jak najszybciej. Tak... Coś go powstrzymywało, przed bawieniem się ofiarą. Nie chciał wydłużać jej cierpienia. Chciał to zakończyć, i zapomnieć o tych wszystkich, przywołujących retrospekcje, przedmiotach. Co więcej, zdawało się, że gdy już Pusty miał ją atakować zawahał się. Instynkt, jednak, wziął w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sob 30 Sty 2010 - 8:55

Trysnęła krew, dzieci i zebrani w sklepie ludzie wydali z siebie rozmaite wariacja na temat pełnego zgrozy okrzyku, a Diablo poczuł jak niezbyt wartościowy posiłek wypełnia jego paszczę. Z jakiegoś powodu przesiąknięta słabym reiatsu dusza kobiety smakowała mu bardzo...i niech mówią co chcą, ale gdyby później chciał ponownie opisać ten smak to użyłby tylko jednego słowa-wolność.
Ktoś trącił Pustego burząc jego, dotychczas doskonałą koncentrację na jedzeniu. To starszy z chłopców rozpędził się i najwyraźniej na oślep naparł na potwora z całej siły uderzając barkiem w czerwone łuski.
-Zostaw mamę!-Krzyknęło przez łzy dziecko.-Zostaw ją! Wzięliście już sobie braciszka!
Krwawy ochłap, który pozostał z matki chłopców nie nadawałby już nawet na najostrzejszy z ostrych dyżurów (Nawet dr.House nic by już nie zrobił), jednak dzieciak wyraźnie nie dopuszczał tej myśli do świadomości wciąż zapewne łudząc się, że jeśli niewidzialne coś sobie pójdzie to wszystko będzie dobrze. Diablo poczuł się dziwnie, jakby ktoś słabo tłukł pięściami w ściany jego umysłu, niczym więzień chcący wydostać się z celi głodowej, w której spędził już upojny tydzień. Drugi chłopiec usiadł tymczasem na podłodze szeroko rozwartymi oczyma wpatrując się w kawałek mięsa, który odpadł od zmasakrowanych zwłok jego matki i z plaśnięciem wylądował na wyłożonej płytkami podłodze.
Ktoś wybił okno, które rozpadło się z głośnym brzdękiem, po czym ludzie zaczęli się cisnąc ku wolności. Nikt jakoś nie pomyślał, by użyć drzwi, które przed chwilą eksplodowały z niewiadomych dla zwykłego śmiertelnika przyczyn.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sob 30 Sty 2010 - 15:08

Diablo spozierał krwiożerczym wzrokiem na mówiącego chłopaka. Wydawało mu się, że już go widział - pf, absurd, nie mógł go wcześniej widzieć. Ważne, że wizgot już mu dał spokój. A kobieta... Kobieta, no cóż, nie żyje. Jest Hollowem i walczy o swoje życie. Coś takiego, jak skrupuły, ma dokładnie po drugiej stronie ciała - od głowy, gdzie te dywagacje mają miejsce.

Hollow, niezbyt mocnym ruchem, uziemił gadatliwą istotę, swoją łapą. Pochylił się nad nim, po czym świdrując go krwistymi ślepiami, zaczął:
- Wzięliście...? - spytał nie odrywając wzroku od oczu swej ofiary - Jak twój Braciszek, miał na imię? Hę?

Nie wiedział co mu może dać ta informacja, robił to najprawdopodobniej tylko po to, by chwilę pogawędzić z człowiekiem. Wiedział, jednak, jedno - coś go, wyraźnie powstrzymywało przed bezlitosnym zabiciem dwójki sierot. Nie, nie były to skrupuły. Skrupuły grzecznie siedzą w jednym miejscu.

Posłuchaj mnie, dziecko... - kontynuował chrypiącym tonem ... Jest różnica pomiędzy odwagą, a głupotą. - ukazał w tym momencie, zabarwione czerwoną posoką, kły -Nie radzę Ci grać bohatera, bo inaczej źle na tym wyjdziesz. Spójrz na swojego brata... - obrócił przez chwilę łeb w stronę drugiego chłopaka - on siedzi sobie grzecznie, wiedząc co mu grozi. Dlatego... BIERZ Z NIEGO PRZYKŁAD! - dokończył chwytając ofiarę za ubranie, i rzucił nim o ziemię w stronę drugiego dzieciaka. Starał się, jednak, rzucić nim tak, by nie uderzył głową w ziemię, i niezbyt się połamał. Nie wiedział czemu. Nie rozumiał całej tej sytuacji, dlaczego nie może ich po prostu zabić i zjeść.

Nie zabiorę wam waszych marnych żyć - rzekł, stojąc już w drzwiach - nie, nie dlatego, że mi was żal... - rzekł z obrzydzeniem - ...a dlatego, że z was bezużyteczne ścierwa, których śmierć mi nic nie da. Dlatego, póki co, żyjcie. Może, kiedyś staniecie się tacy jak ja, wtedy chętnie dokończę pogawędkę. - uśmiechnął się, znów ukazując pełen zestaw różowych zębisk - Jestem Diablo... - przedstawił się na koniec, po czym wybiegł ze sklepu, by uniknąć kontaktu z tłumami ciekawskich, ludzkich gapiów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Nie 31 Sty 2010 - 9:15

Chłopak, do którego mówił Diablo zdawał się nie słyszeć jego wywodów...widocznie swój atak wykonał na oślep, po prostu nacierając tam, gdzie wydawało mu się, że powinien. Ciśnięty przed Pustego klapnął ciężko na posadzkę obok brata, po czym wybuchnął pełnym smarkania i zawodzenia płaczem. Potwór już odwrócił się ku wyjściu, nagle jego uszu dobiegł inny-najpewniej należący do drugiego z chłopców-głos.
-Miał na imię Manzo i zniknął!-Wykrzyczał przez łzy wyraźnie wściekły dzieciak.-Ale gdyby tu był to by nas obronił!
Mazno...powtórzyło coś w umyśle Diablo, a sam Hollow poczuł, jakby coś w nim pękało. Ten, który wcześniej bębnił w mury jego umysłu zdołał się teraz częściowo oswobodzić i zaczął wrzeszczeć wniebogłosy. Przez umysł potwora znowu zaczęły się przetaczać obrazy...zakapturzeni ludzie, dziwny pentagram wyrysowany na posadzce...podziemia...ból w kręgosłupie.
Diablo czuł, że nienawidzi tych anonimowych postaci, że chce się na nim zemścić za...właśnie, za co?
Na ulicę przed sklepem wjechały radiowozy rozdzierając powietrze dźwiękiem syren i psychodelicznym blaskiem kogutów.
-OBRONIŁBY NAS!-Wrzasnął chłopiec, który stał z zaciśniętymi w pięści dłońmi i łzami ściekającymi po policzkach.-OBRONIŁBY!
Jego siedzący na podłodze brat był tymczasem zajęty wykrztuszaniem z siebie resztek śniadania, zapewne spojrzał na to, co zostało z ich matki.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Nie 31 Sty 2010 - 13:59

Pusty, mimowolnie, zatrzymał się w drzwiach.
Manzo... Nie było to imię, które usłyszał pierwszy raz. Musiał już je znać. Cholerne dzieciaki... Tylko mieszają mi we łbie.
Wrócił stary konflikt. Konflikt, który Diablo uważał już za wygrany.
- Manzo... - powtórzył, już całkiem na głos - Ha! Pierwsze słyszę! - zełgał, po czym odwrócił oblicze w stronę świecących kogutów.

Miał już wychodzić, jednak znów coś go zatrzymało w sklepowych wrotach. Zobaczył nadchodzących funkcjonariuszy - czas się zbierać.

- To ja zabiłem waszego brata... - powiedział już całkiem innym tonem - obojętnym - bardziej ludzkim, choć nadal nie dało się usłyszeć w nim, ani odrobiny skruchy. Zniknęła jednak nienawiść w jego oczach i głosie. - Żegnajcie dzieciaki...

Wybiegł nie czekając na ripostę, której i tak najprawdopodobniej, by nie usłyszał. Nie był pewien, czy jego przypuszczenia są prawdziwe. Unikając kontaktu z policjantami znalazł się po środku rynku.
Czego chcesz? Twój czas już minął człowieku! Teraz to moje ciało! Diablo miał już dość, ścigającej go na każdym kroku, przeszłości. Był tylko jeden sposób, by się jej pozbyć. Zemsta... Zemsta na... no właśnie, na kim? Zakapturzone postacie? Dziwny pentagram na ziemi? Krew? Ryk? Pusty pierwszy raz w życiu próbował "przenieść się do dawnych czasów". Przywołać jak najwięcej szczegółów. Chciał znaleźć osoby, przez które teraz nie ma spokoju. Powoli zaczął kroczyć drogą, która go wyprowadzi z rynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 1 Lut 2010 - 9:23

Zniszczony budynek gdzieś na obrzeżach miasta. Sypiąca się elewacja, dach dziurawy jak burta Titanica, powybijane okna i spękane ściany. Rudera była otoczona zarośniętym chwastami ogrodem, gdzie spośród chaszczy wystawała marna resztka bambusowej ozdoby (takiej, która przechyla się pod wpływem napływającej wody robią przy tym "puk") oraz spróchniałe truchło dawno zapomnianej przez ludzi ławki. Esencją wspomnienia była jednak pachnąca grzybem piwnica, do której schodziło się po przegniłych drewnianych schodkach oraz grono tajemniczych, zakapturzonych postaci, które zwykło się tam spotykać. Podziemia dzieliły się na dwa pomieszczenia-pierwsze było chyba stosunkowo małe i zupełnie puste, w drugim natomiast znajdował się ów tajemniczy pentagram, który ktoś wyrysował na samym środku zakurzonej posadzki.
Pamięć Diablo odetchnęła z ulgą i otarła pot z czoła...cóż za wysiłek! Gdyby nie spotkanie jakiegoś ogniwa łączącego Pustego z jego ludzką egzystencją na bank by się nie udało! Sam Hollow miał niewątpliwie powody do zadowolenia-wiedział już jakiej budowli szukać.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 1 Lut 2010 - 10:21

Nigdy więcej, nigdy więcej! - mówił w myślach do siebie, wychodząc z ciemnych czeluści przeszłości i retrospekcji. Tak... Ten dom, muszę go znaleźć. - Rozejrzał się wokół siebie, przejeżdżając krwistymi ślepiami po różnorakich zabudowaniach, które nijak miały się do tego z pamięci. Coś takiego, na pewno, nie będzie stało w centrum. To muszą być jakieś obrzeża. Obrzeża obrzeży, bo na obrzeżach są osiedla, z tego co pamiętam. Eh, Diablo pogubił się już w tych obrzeżach.
Nie robię tego dla Ciebie, zrozumiano?! Robię to, żebyś dał Mi spokój! oznajmił swojej "ludzkiej połówce" Pusty - nie, nie oznaczało to, że ma rozdwojenie jaźni. Po prostu uważał ludzką część swojego umysłu, za zupełnie odrębną istotę. A raczej jej szczątki.

Odsapnął, po czym zdając się na szósty zmysł, pokierował swoje brunatno-białe łapy na obrzeża - te obrzeża, na które najbardziej kazała mu kierować się ludzka intuicja.
W tym czasie, uważnie przyglądał się zabudowaniom - może, któryś z budynków, znów przeniesie go w przeszłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Wto 2 Lut 2010 - 10:28

Pamięc Diablo od czasu do czasu chwytała się jakiegoś obiektu przywołując przed oczy Hollowa krótkie slajdy z przeszłości. Sklep spożywczy po lewej...tak, ostatniego dnia swej ludzkiej egzystencjo na pewno go mijał. Kwiaciarnia na rogu, market po drugiej stronie ulicy, sklep z zabawkami i petardami...wszystkie te budowle wiązały się z bardzo mglistym wspomnieniem ostatnich chwil bycia człowiekiem. Od czasu do czasu Pusty przypadkowo potrącał jakiegoś przechodnia lub zarysowywał jakiś stojący przy chodniku samochód, jednak poza tymi niewielkimi incydentami pozostawał niemalże całkowicie niezauważalny dla żyjących w nieświadomości ludzi.
Ciągłe obrazy z przeszłości były niezaprzeczalnie irytujące i Diablo zaczynał zapewne powoli tracić nerwy, jednak z drugiej strony tylko one mogły go naprowadzić na jakiś sensowny trop. Kręcąc się niczym tropiący pies Hollow opuścił centrum kierując w stronę peryferiów miasta, tam bowiem prowadziło go przeczucie.

<C.D w http://bleach.iowoi.org/obrzea-miasta-f58/stara-zniszczona-i-cuchnca-grzybem-rudera-t1118.htm#33237 >


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 24 Lut 2010 - 10:46

Kyu Yasushiro


Dziewczynka nalegała abyś się zatrzymał... Wyglądała na zmęczoną i najpewniej nie była już w stanie dalej biegać. Stanęliście, a ona się pochyliła łapiąc głośno powietrze, zresztą nie tylko ona była tu zmęczona, Ciebie również ten sprint wykończył... Pobliskie ławki wyglądały bardzo kusząco, zaś bary w których sprzedawali picie jeszcze lepiej.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pią 5 Mar 2010 - 20:56

<sesja Kyu Yasushiro>
* Kim on był ? * Zadałem sobie pytanie w myślach. Bałem się o swój tyłek, dlatego co jakiś czas patrzyłem za siebie - w końcu nie chciałem skończyć z ostrzem wbitym w plecy. Dziewczynie od razu zaufałem, traktowałem ją jak sojusznika - to było wynikiem mojego rozsądku i analizy sytuacji... Bo w końcu co by miała gdyby teraz mnie zabiła ? Nic, przynajmniej nic mi nie przychodzi do głowy. Biegliśmy spory kawałek czasu... Dziwne było to że czułem jakieś niebezpieczeństwo od tego mężczyzny. Na pewno nie chciałem spotkać go po raz drugi.
***
Zatrzymałem się i spojrzałem na duszę, już otworzyłem moją buzię, aby zadać jej pytanie, jednak szybko się powstrzymałem. W końcu inni jej nie widzą, a ja nie chcę wyjsć na idiotę gadającego z powietrzem. Zacząłem szukać najbliższej kawiarni gdzie nikt ans nie usłyszy podczas rozmowy. Cena mnie nie interesowała... najważniejsza była rozmowa z nią.
- Jak się nazywasz ? - zadałem jej pytanie po odnalezieniu miejsca. Oczywiście zasób moich pytań był znacznie bardziej obszerny, ale co otrzymam zasypując ja gradem pytań, z czego na żadne nie dostanę odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 8 Mar 2010 - 18:58

Duszyczka dyszała jeszcze chwile, później zerknęła na Ciebie, sama wyglądała na równie zdziwioną jak ty, albo i bardziej - Jesteś człowiekiem i mnie widzisz ? - Zapytała jednak jej nie odpowiedzialnym, w końcu nie chwiałeś aby ludzie patrzyli na ciebie jak gadasz do powietrza... I bardzo słusznie. Wskazałeś dziewczynie drzwi najbliższej herbaciarni i ruszyłeś tam, nim jednak postawiłeś kolejny krok usłyszałeś kawałek za swoimi plecami - Yo ! - Nie znałeś tego głosu, spojrzałeś za siebie i spotrzebowałeś dziwacznego człowieka w kimonie czarnym. Tego który walczył z pustakiem, uśmiechał się do Ciebie wesoło - Ładnie walnąłeś tego hollow, niewielu ludzi je widzi... Nie mówiąc już o walce z nimi, nieźle ! - Przerwał, tylko na chwilę - chodźmy w jakieś ustronniejsze miejsce co ? Głupio by było gadać kiedy inni mnie nie widzą... Znaczy wzięli by Cie za wariata albo coś - chłopak wydawał się być całkiem wesoły, wskazał dłonią na uliczkę idąca wzdłuż dwóch budynków.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 8 Mar 2010 - 20:49

- Tak - powiedziałem do siebie cicho. Wiedziałem że te "pochwały" nie miały mnie chwalić. Nie miały również pokazywać jego szacunku wobec mojej osoby. Zrobił to tylko po to, aby wszcząć rozmowę. Nie chciałem iść z nim... Widziałem co zrobił tamtą bestią, widziałem jaki był silny. Oporowanie nie miało sensu, muszę teraz być posłuszny i słuchać się jego rozkazów. Teraz to ja byłem koniem a ona jeźdźcem. Bunt byłby samobójstwem.
- Tak, chodźmy - powiedziałem radośnie. W tej chwili założyłem jedną z wielu swoich masek - maska radości, nie powagi i dziecinady. On też nosił maskę, tylko ta dziewczyna była sobą, a raczej duszą. Ten mężczyzna nie był kimś normalnym... Skręciłem w uliczkę za nim. Szedłem spokojnie dokładnie maskując swoje reiatsu. Prawdopodobnie, a raczej na pewno potrafił je wyczuwać. W razie walki z nim moją jedyną bronią będzie potężne uderzenie z zaskoczenia, Bo kto, by się spodziewał człowieka walącego z potęgą Pustego. Obserwowałem jego ruchy bardzo dokładnie, wytężyłem mój słuch. Coś się teraz stanie... Gdyby nie miał do mnie żadnego interesu to pewnie teraz by tutaj nie przyszedł i nie ściągnął by mnie tutaj. Może też chodziło o uratowaną przez mnie dziewczynę. Muszę być bardzo ostrożny, chodzę po cienkim gruncie....
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 10 Mar 2010 - 14:39

Ruszyliście w trójkę w stronę wskazanej uliczki, dusza zerkała wyraźnie zdziwiona to na Ciebie, to na dziwną osobę w czerni, kilka razy chyba chciała coś powiedzieć, o coś zapytać jednak gdy tylko otworzyła usta, zamykała je ponownie.
Szliście chwilkę, nie widziałeś i nie czułeś niczego podejrzanego, młodzian co jakiś czas żartował sobie coś tam pod nosem.
W pewnym momencie zaczął się rozglądać po chyba pustej uliczce po czym to się zatrzymał i zwrócił przodem do Ciebie i do duszy - Dobra wystarczy... Jestem Hiro, i w zasadzie jestem shinigami... Cholera wy pewnie nie wiecie co to ? - podrapał się po głowie po czym westchnął cicho.
- Powiem w skrócie, walczę z potworami i odsyłam dusze takie jak ty - spojrzał na dziewczynkę - do czegoś co nazywacie niebem, w sumie nazywa się to społeczność dusz, ale to to samo. - Przerwał na chwilę, przeniósł wzrok na Ciebie i uśmiechnął się ponownie - Niezwykle rzadko mamy sposobność spotkać świadomych duchowo ludzi, nie powinienem Ci jednak pewnie zgadać zbyt wiele... Jak zawsze zapewne mnie zganią, ale trudno... To z czym walczyłeś to Hollow, następnym razem unikaj takich bestii, jesteś silny ale to nie jest coś z czym człowiek sobie poradzi.

Młodzian zamilkł, sięgnął po swoją katanę i wyjął ją z pochwy, zarówno ty jak i dziewczynka poruszyliście się niespokojnie najpewniej spodziewając się ataku, na to chłopak się obruszył - niee spokojnie... Nie zamierzam nikomu zrobić krzywdy, chce ją tylko odesłać do nieba - Rzekł spokojnie, przekręcił lekko głowę - mam nadzieje że mi pozwolicie ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 10 Mar 2010 - 16:07

- Czyli jesteś shinigami i zabijasz te bestie... Odsyłasz dusze do nieb, które nazywasz społecznością dusz... Trudne to. Jak mniemam nie wytłumaczysz mi tego po raz drugi. Ehhh, trudno - powiedziałem bardzo naiwnym i niepoważnym głosem. Przypomniało mi się, że mój "sensei" coś mówił od shinigami i Soul Society, ale nie było to nic ważnego. W każdym razie, gdy o nich wspominał nie mówił zbyt radośnie i miło o Shinigami. Może bym mu nawet uwierzył, ale ta jego lekka postawa potrafił zabić moje całe zaufanie wobec niego. Shinigami mogą być jakaś organizacją zrzeszająca ludzi potrafiących walczyć z pustymi. Na pewno mają więcej takich ludzi... Są niebezpieczni, muszę ostrożnie odpowiadać. Narazie będę ciągnął tą grę i udawanie. Jedna rzecz wydawała mi się podejrzana... Przecież on musiał mnie widzieć kiedy zadawałem cios - on teraz też udaje. Nie mogę dać wykryć, że dowiedziałem się o tym że on wie że ja potrafię korzystać z reiatsu. Muszę cały czas strugać idiotę jeżeli chcę wyjść z tego cały, razem z duszą. Nawet nie ma czegoś takiego jak niebo, on mnie okłamuje - na pewno chce wykorzystać tą duszę do niecnych celów. Muszę ją obronić przed nim za wszelka cenę. Będzie ciężko... Teraz muszę wymyślić coś co nadal utrzyma w nim wizję mnie jak niepoważnego.
- Do nieba ? Duchu przecież nawiedzają tą ziemię, ponieważ mają jakiś niedokończone sprawy, a nie można niczego pośpieszać. Dlatego chcę pomóc tej duszy rozwiązać niedokończone sprawy i pozwolić jej odejść do nieba, gdy będzie gotowa... Więc bardzo dziękujemy panu za chęć pomocy, ale nie możemy jej przyjąć. Jeszce raz bardzo dziękuję za uratowanie nas przed tym potworem - powiedziałem wprost i bardzo dziecinie do tego tajemniczego mężczyzny, muszę wyryć w nim mój dziecinny obraz.
- Chodźmy już - powiedziałem do dziewczyny i złapałem ją za rękę, odwróciłem się i poszedłem razem z nią. Podejrzewam, że mężczyzna nie pozwoli nam odejść, ale zawsze warto spróbować...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 10 Mar 2010 - 19:16

-Heej ! Czekaj, chce ją odesłać bo tu jest niebezpiecznie... Zresztą z biegiem czasu ludzkie dusze też zamieniają się w pustych, moim zadaniem jest ją uchronić - ruszył za wami, jednak nie chciałeś go słuchać... Chłopak pewnie kłamał, jak wszyscy. Dziewczynka spojrzała na Ciebie nie wiedząc co robić, w pewnym momencie jednak zatrzymała się i spojrzałą rzed siebie... W tym czasie sam poczułeś silne uderzenie Rei, które po prostu się nagle pojawiło... Czułeś że nie należy do pustego, jednak czułeś pewien rodzaj grozy... Spojrzałeś przed siebię, w stronę z której dochodziły wibracje energii... Młodzian w tym czasie złapał pewniej katanę, najpewniej też to poczuł.
Szybko dotało do Ciebie że czujesz w energii coś znajomego, czułeś ją wtedy przy szpitalu... Czułeś też że to jakiś niszczyciel, z daleka widziałeś nawet sylwetkę, trudno Ci było ją jednak początkowo rozpoznać, później dotarło do Ciebie że to twój ojciec...
Trwało to zaledwie moment, stał daleko, wyciągnął swoją lewice ku wam, z tej zapłonął zielonkawy blask, ów blask szybko przybrał formę łuku, mężczyzna sięgnął piekielnie szybko po strzałę po czym posłał ją w waszą stronę...
Strzałą może nie byłą tak wielka jak przy szpitalu, jednak jej rozmiary jak na tak krótko ładowaną strzałe i tak były imponujące. Co szokujące pocisk nie był wycelowany ani w ciebie ani w duszę tylko w shinigami... Pocisk bezbłędnie trafił w klatkę piersiową, w okolice serca, młodzian nie czuł zbyt długo bólu... Jego dusza zaczęła się rozpadać.

Mrugnąłeś, kiedy otworzyłeś oczy ojciec stał przed tobą i przed zszokowaną dziewczynką, nie trzymał już łuku, zerknął na ciebie spokojnie - Mam nadzieje że nie zacząłeś się bratać z tym parszywym psem ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 10 Mar 2010 - 20:59

~ Ojciec. Nienawidzę go ~ - pierwsza myśl, która mnie napadła, gdy go ujrzałem. Nie musiałem widzieć jego twarzy, wystarczył mi łuk i te reiatsu... Przez chwilę stałem w lekkim szoku. W chwili, gdy strzała została wypuszczona, gwałtownie się odwróciłem lekko otworzyłem swoje usta... chciałem krzyczeć, ale nie mogłem. Nie mogłem nic zrobić, aby mu pomóc. Patrzyłem się tylko jak jego ciało z wolna opada i jest pożerane przez śmierć. Mimo, iż był moim wrogiem to chciałem jego ratować. Moja bezsilność ponownie przygniotła moje ciało. Moim jedynym wrogiem jest ten, który stoi przede mną. Tylko jemu życzyłbym śmierci...
Po moim poliku poleciała jedna drobna i niezauważalna łezka, spojrzałem się w powietrze po raz ostatni, tam gdzie wcześniej stało Hiro...
- Przepraszam - powiedziałem tak cicho, że nawet ja ledwie to słyszałem, moje usta nawet nie chciały się poruszyć. On jest daleko poza moim zasięgiem - nieważne jak bardzo będę się starał to on i tak mnie pokona, zniszczy. Moje oczy zwróciły się w kierunku Niszczyciela, Złodzieja Żyć, Potwora. Napawała mnie nienawiść, nie miałem zamiaru niczego w sobie dusić... Chcę mu powiedzieć co o nim sądzę prosto w jego twarz - jego parszywą, zawszoną i kamienną twarz. Poniosę każde konsekwencje - już dłużej nie mogę wytrzymać swojej bezsilności. Wszystko co teraz powiem będzie jedynie piłeczką, która będzie odbijać się od niego jak od ściany... Ale muszę to powiedzieć.
- Barbarzyńco! Morderco! Jak ty możesz tak zabijać ludzi! Mozę od razu sobie wyjdziesz na ulicę i wszystkich wymordujesz i nazwiesz ich psami? Co !? Jedynym psem tutaj jesteś ty! Potworze! Zawszony kamień! - wykrzyczałem do niego z głosem pełnym żalu, pretensji i nerwów. Głosem pełnym zimnych emocji. Jedyną rzeczą, którą teraz chciałem zrobić to wbić nóż w te jego zawszone ciało.
- Nienawidzę cię - powtarzałem sobie cicho tą fazę.
O dziewczynie całkowicie zapomniałem, nie chciałbym się znaleźć na jej miejscu. Dopiero teraz, gdy na chwilę o niej pomyślałem zobaczyłem jako mocno ściskam jej rękę. Każde wypowiedziane słowo do niego, zwiększało silę z jaką trzymałem jej rękę.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Pon 15 Mar 2010 - 20:09

Dziewczynka cofnęła się za Ciebie najpewniej przerażona, niekoniecznie musiała rozumieć czemu ten mężczyzna zniknął i się pojawił... I zapewne nie rozumiała dlaczego zapił tego chłopaka w czerni.
Twój ojciec ze spokojem wymienionego kamienia (za to bez wszy), słuchał twoich słów, żaden mięsie na jego twarzy nie drgnął nawet, odezwał się dopiero po chwili - Kamienie nie mogą mieć wszy, to głupie chłopcze - Skończył swój wywód tylko na chwilę - Twój mistrz chyba opowiedział Ci co Shinigami zrobili wiele lat temu nam ? - Mogło się naunać pytanie skąd mężczyzna wiedział o twoim mistrzu, jednak nie dał Ci zapytać - Czekałem aż odeśle ją do nieba... Ale ty to spieszyłeś, trudno... - Przekręcił lekko głowę, patrzył na Ciebie z wyraźnym chłodem w oczach - To Ci powiem... Shinigami dawno temu wymordowali nasz lód niemal do końca, przetrwało tylko kilku... Kilku których nie dorwali. Teraz znów nas jest dużo, więc nie zdziwił bym się gdyby znów im coś nie odbiło... - Zerknął w kierunku ulicy - Chodź musimy chyba porozmawiać jak niszczyciel z niszczycielem... A dziewczynę zostaw, jakiś pies śmierci się tu pewnie przypałęta prędzej czy później



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 17 Mar 2010 - 12:04

- No i - powiedziałem totalnie bez emocji na informację, że ci "shinigami", kiedyś wyrżnęli nasz lud. Zresztą nie nasz, nie mój... A tu nagłe ożywienie !
- Niszczyciel z niszczycielem ? - zadałem pytanie i tylko cicho uśmiechnął się z pogardą.
- Najpierw oddaj mi krzyż to porozmawiamy - powiedziałem, a w mojej głowie rodził się plan. Oczywiście musiałem się powstrzymywać się przed nakrzyczeniem na ojca za to że potraktował tą duszę jak śmieć. mógłbym teraz na niego krzyczeć godzinami, ale muszę najpierw coś skończyć ! I muszę zachowywać się wobec niego spokojnie... Inaczej Będzie mnie to prześladować do końca życia. Mam nadzieję, że mi się uda....
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 17 Mar 2010 - 20:38

- Krzyż Ci oddam jak uznam że jesteś tego wart, bo teraz nie jesteś... Ale o tym w domu - ruchem głowy wskazał Ci wyjście z uliczki, sam włożył dłonie w kieszenie, był równie ponury co zawsze... Jego aparycja była chłodna i szorstka - Jeśli nie obchodzi Cie że mogli by Cie zabić, czy też mogli by zabić kogoś niewinnego to po co ratowałeś tą dziewczynę, po co uciekałeś przed potworem co ? - Ruszył we wskazanym przez siebie kierunku, z daleka widać było ciemnego mercedesa którym zwykł jeździć twój ojciec, auto było świeżo kupione, może nowe modele może nie miały w sobie aż tyle uroku, niemniej mercedes to mercedes. - Z tego co wiem nie jesteś zbyt dobrze wytrenowany, to hańba dla mnie...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 24 Mar 2010 - 17:46

- Nie jestem wart tego śmiecia !? - krzyknąłem z ogromną pogardą.
- Tak, ten krzyż nic dla mnie nie znaczy. Możesz z nim zrobić co chcesz, chciałem go dostać teraz tylko po to, aby w końcu zniszczyć to cholerstwo, lecz ty nadal zamierasz trzymać przy sobie tego śmiecia - Dodałem szybko i odwróciłem się w kierunku przeciwnym do niego.
- Moje życie... - powiedziałem na głoś niby do siebie, ale tak, aby ojciec usłyszał - I tak nie jest nic warte, dlatego chcę przynajmniej je oddać kogoś ratując, ratując kogokolwiek - nawet potwora - powiedziałem, tak aby zapamiętał sobie moje słowa bardzo dokładnie.
- Największą twoją hańbą jesteś ty sam, nie ja... nic mnie nie trzyma przy tobie. Bo co mogłoby mnie trzymać przy jakimś chrzanionym kamieniu. Mogę opuścić twój dom, mogę zmienić nazwisko, mogę zacząć wszystko od nowa... Wystarczy tylko byś powiedział, że nie chcesz mnie więcej widzieć. Nie będę miał do ciebie nawet najmniejszego żalu.
- dodałem, po czym spojrzalem się na duszę, na mojej twarzy uśmiech, który nawet częściowo mógł wyrażać radość.
- Idziemy ? - zadałem pytanie bardzo miłym głosem, pełnym radości, całkowicie zapomniawszy o tym co mówiłem przed chwilą... Nie czułem wobec siebie ani krzty żalu.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Sro 31 Mar 2010 - 22:03

- Straszliwe głupoty pieprzysz, cóż skoro twoje życie jest aż tak nic nie warte to rozumiem że nie muszę już Ci pomagać ? Twoja matka nie była by zadowolona gdybym Cie uszczęśliwiał na silę - Ojciec praktycznie nie zareagował na twoje słowa, głos miał jak zawsze zupełnie pozbawiony emocji, nie czekając na Ciebie ruszył spokojnym krokiem do wyjścia z uliczki, nie odwrócił się już, najpewniej nie obchodziło go co teraz się z tobą stanie.
Dziewczyna spojrzała na Ciebie wyraźnie przerażona, ale co się dziwić ? Najpierw zaatakował ją potwór z piekła rodem, potem dodatkowo śmignęła obok niej wielka strzała która zbiła chłopaka ratującego wcześniej wasze tyłki.
Młódka cofnęła się i pokręciła lekko główką, jak by nie przekonana czy chce iść gdzieś z tobą.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek Główny   Today at 7:50

Powrót do góry Go down
 
Rynek Główny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs