IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Tagaro Noichi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Tagaro Noichi   Pon 9 Lut 2009 - 17:05

Imię: Tagaro
Nazwisko: Noichi
Profesja: Shinigami
Płeć:
Mężczyzna
Wiek: 18(14 za życia i 4 w akademii)
Waga: 67 kg
Wzrost: 178 cm
Wygląd: Tagaro, wysoki i szczupły Z daleka wygląda, jakby nie do końca wiedział gdzie idzie oraz w jakim miejscu się znajduje, sprawia wrażenie zagubionego. Przy okazji, widać od razu, że nie dba o swój wygląd. Ubrania które nosił, prawie zawsze domagały wyprania i wyprasowania. Nosi na sobie oczywiście obowiązkowy strój Shinigami. Zanpakutou ma przypięty do pasa. (Avatar oddaje go w pewnym stopniu)
Charakter: Tagaro, miły szesnastolatek. Ma zielone oczy, krótkie, sterczące, czarne włosy, wyglądają jakby nie widziały grzebienia od... od dłuższego czasu. Rysy twarzy pokazują jego raczej łagodne usposobienie., łagodny, przyjazny i otwarty, dopóki nie dręczą go żadne poważniejsze zmartwienia. Wiecznie buja w obłokach, często jest rozkojarzony, nie zawsze słyszy co się do niego mówi. Lubi wszystko związane z fantastyką i uwielbia czytać(oczywiście, najchętniej fantastykę). Chętnie przebywa w towarzystwie, lecz nie ma też nic przeciwko chwili samotności. Nienawidzi nudnych ludzi niegodnych zaufania oraz chamskich. Jest tolerancyjny i cierpliwy. Jeśli chodzi o walkę, Tagaro traktuje ją jak grę strategiczną: To gra umysłu. Siła, szybkość, wytrzymałość i inne temu podobne cechy to narzędzia, którymi porusza umysł. Oczywiście, jest świadom, że te narzędzia są potrzebne, aby osiągnąć sukces. Nigdy nie lubił zajmować wysokich pozycji. Gdyby miał możliwość zostać np. kapitanem któregoś z oddziałów, prawdopodobnie by odmówił(chyba, że wydarzy się coś, co zachęci lub wręcz zmusi go do bycia kapitanem). Nie lubi rozkazywać, wydawać poleceń i ogółem dowodzić(co się wiąże z niechęcią do wyższych pozycji). Mimo, że zazwyczaj stara się chłodno ocenić sytuację, to czasem poniosą go emocje. lecz w granicach rozsądku. Noichi jest osobą głębszej myśli, więc czasem zdarza mu się pofilozofować. W dodatku ma skłonność do dostrzegania dobrych stron w kiepskich sytuacjach.

Historia: Tagaro, zwyczajny nastolatek. Miał matkę, która nie pracowała, zaś zajmowała się domem i ojca pracującego jako prawnik, zarabiającego wystarczająco dużo, aby spokojnie utrzymać rodzinę. W rodzinie spory były rzadko spotykane, wszyscy żyli tam w atmosferze miłości i spokoju. Nauczyciele go lubili, osiągał całkiem niezłe wyniki w nauce. Z kolegami układało mu się jako tako, tzn. miał kilku dobrych kolegów, ale wielu w ogóle na niego nie zwracało uwagi, a byli tacy, którzy szydzili z jego sposobu bycia. Tagaro ich ignorował i zadawał się z tymi, którzy byli w stanie go znieść. Czas wolny spędzał głównie na czytaniu książek(przygodowe, fantasy itd.)
Tagaro zawsze marzył, o wielkich przygodach, o takich jakich czytał w książkach i takich, które w tym świecie były raczej nierealne. Miał jednak nadzieję, że coś takiego jest możliwe, a ta nadzieja, była podtrzymywana widzeniem(jak mu się wydawało) ludzi, których inni nie widzieli.
Oto, jak zginął:
W pewny weekend, po wyjątkowo ciężkim tygodniu Tagaro w szkole, a także wyjątkowo ciężkim tygodniu jego ojca w pracy(i wyjątkowo ciężkim tygodniu jego matki w domu), postanowili wyjechać na piknik. Dla odprężenia. Tagaro, pogrążonemu we własnej wyobraźni, wydawało się, że z daleka dostrzegł sporej wielkości kształt, z białą głową i czarnym ciałem. Stwór ten, walczył z czymś, co z tej odległości przypominało muchę. Po chwili stracił ich z oczu, więc powrócił do swojego umysłu. Zamknął oczy, po chwili zasnął.
Obudził go wstrząs i uczucie, jakby dalej siedząc w samochodzie, leciał. Zamroczyło go na chwilę i rozejrzał się. Pierwsze co przykuło jego uwagę, to tir, którego przód zapadł się w rowie, a jego reszta część, była przewrócona, za niewielkim, teraz już sprasowanym samochodem. Tuż obok stała karetka, wnosząca rannych. Dostrzegł czterech rannych. Pierwszym był, nieznany mu mężczyzna, w wieku mniej więcej 30 lat. Następnymi rannymi(tu Tagaro przeżył wstrząs), byli jego rodzice, wyglądający w okropnym stanie, lecz z tego co powiedzieli lekarze, będą żyli. Ostatnim rannym... nie, ostatnim ciałem, było jego własne ciało, leżące bezwładnie, nie oddychające, nie zdradzające żadnych oznak życia. Dopiero teraz Noichi zdał sobie sprawę, że nikt go nie zobaczył, chociaż patrzono wprost na niego. Zastanawiał się nad tym, jak mogło do tego dojść. Zerwał się wiatr i zaczął padać deszcz, ale on tego nie czuł. Nie czuł nic.
Wtedy przypomniał sobie, jeszcze jedne słowa lekarzy, na które wówczas nie zwrócił uwagi. Oni mówili o trzech rannych i jednym trupie. Jeśli jego rodzice żyją i ten mężczyzna też żyje, to jedynym który mógł umrzeć...
- ...to ja. – powiedziałem na głos – To było rzeczywiście moje ciało, to dziwne uczucie jak się obudziłem... brak uczucia zimna czy głodu... no i fakt, że nikt mnie nie widzi. Czyli umarłem...
Wtedy, dotarło do mnie, co to znaczy. ”Jestem sam, nikt nie może mnie zobaczyć, czy usłyszeć. W takim razie, muszę znaleźć innych, którzy umarli tak jak ja i jakoś pogodzić się z tym.”
Błąkał się dwa dni i dotarł z powrotem do miasta, z którego pochodził. Codziennie, patrzył jak jego rodzice, odzyskują siły w szpitalu, opłakując go. Patrzył na swoją szkołę, na kolegów, którzy żałowali jego śmierci w większym lub mniejszym stopniu oraz na tych, których jego śmierć w ogóle nie przejęła.
Snuł się po mieście kolejne 5 dni, codziennie spędzając trochę czasu w szpitalu i w szkole. Z jakiegoś powodu, nie znalazł nikogo nieżywego.
Mija drugi tydzień tułaczki po mieście. ”Gdzieś muszą być wszyscy którzy zginęli. Przecież wszyscy nie mogli się stąd wynieść...”
Mija trzeci tydzień. Tagaro traci nadzieję, że zobaczy kogoś nieżywego, ducha jak on. Te trzy tygodnie wystarczyły jego rodzicom, wciąż załamanym po stracie syna, aby jako tako wrócili do życia codziennego.
Piąty dzień, trzeciego tygodnia od śmierci Tagaro, w końcu coś się wydarzyło.
Tagaro, siedząc sobie na murku, sprawdzając teorię, według której, jeśli on przestanie szukać duchów, to one znajdą jego, zauważył z daleka ciemny kształt, podobny do tego, jaki widział, tuż przed śmiercią. Zaczął biec w tamtą stronę, a w miarę przybliżania się, widział go coraz wyraźniej. Szary, wielkości piętrowego domu, z białą maską na twarzy. Podszedł tuż za potwora, zdziwiony, że nikt tego olbrzyma nie widzi. Sądząc, że on też pozostaje niewidoczny, stanął tuż za stworem. Potwór obrócił się i od razu dostrzegł Noichiego, który widząc jego... coś, ze strachu wmurowany w ziemię, jednocześnie próbował się odwrócić i zacząć uciekać. Udało mu się to połowicznie: odwrócił się i natychmiastowo się przewrócił.

”On mnie widzi!”
On już przybliżał swoją paskudną... twarz? Maskę? Kto wie?, w każdym razie zaczął przybliżać swoją „twarz” do mnie, w celu pożarcia mnie. Zamknąłem oczy. Przed oczami przelatywały mi wszystkie chwile mojego życia, te dobre, jak i te złe. Były one banalne, typu jak udało się nauczyć jeździć na rowerze, po trzech dniach zadrapań i siniaków... jak umarłem...
”Chwilę... właśnie, jeśli umarłem, to co ta bestia może mi jeszcze zrobić?”
Odczuwając już mniejszy strach wstałem, gotów na to, co przyniesie los. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo... jeśli mnie widzi, to widać sam nie jest żywym stworzeniem... ale, czy nieżywe stworzenie może skrzywdzić innego ducha?
I wtedy, stało się coś, czego najmniej się spodziewałem, chociaż spodziewałem się wielu rzeczy. A konkretnie, ktoś uderzył mnie ramieniem w żebro, powodując mój upadek prosto w kałużę błota.
Zupełnie zaskoczony, leżałem tak kilka sekund, a do moich uszu, dochodziły odgłosy cięć i ryki potwora. Dopiero po chwili wstałem i przetarłem twarz z błota i rozejrzałem się. Potwora nie było, zamiast niego, był człowiek, z czarnymi włosami, trochę wyższy ode mnie, mający na oko ze trzydzieści lat. Chował właśnie katanę do pochwy.
- Co ci do łba strzeliło? Zamiast uciekać, stałeś i czekałeś, aż cię pożre? A może wydawało ci się, że sam go pokonasz, co?
Wtedy pojąłem, jakim debilem się okazałem. Przecież w najlepszym wypadku, spędziłbym wieczność, w żołądku bestii.
- Ciekawi mnie tylko, czy byłeś odważny, czy po prostu szalony? A nieważne.
Wtedy wyciągnął miecz z pochwy.
”Teraz zamierza mnie zabić? Nie ucieknę mu przecież... ale mogę mu przed... unicestwieniem czy czymś, nabić kilka siniaków... Tak myślę... No, w każdym razie przysporzę mu trochę bólu.”
Rzuciłem się z szarżą na przeciwnika. Ten chyba się tego nie spodziewał, gdyż stanął jak wryty. Kiedy osiągnąłem wystarczający dystans, uderzyłem go łokciem w brzuch, złapałem za rękę w której trzymał miecz i wziąłem zamach do uderzenia go pięścią w twarz. Niestety, ocknął się już z zaskoczenia i zanim się zorientowałem co zrobił, miałem małe rozcięcie na ręce i poczułem uderzenie łokciem między łopatki. Upadłem. Spodziewałem się ostatecznego ciosu, lecz nic się nie wydarzyło. Spojrzałem na niego. Wbił miecz w ziemię i opierał się o niego, najwyraźniej czekając aż wstanę.
- Tak, zdecydowanie, jesteś szalony. Najpierw o mało sam nie dajesz się pożreć, a potem, rzucasz się sam, bezbronny, na silniejszego od siebie, w dodatku uzbrojonego. Niemniej, mogę ci pogratulować. Gdybym był normalną duszą, to prawdopodobnie ja bym tu leżał, nie ty. Przedstawisz się chociaż? – zapytał, widząc jak wstaję – A może jesteś niemową? Bo od kiedy cię zobaczyłem, nie wyksztusiłeś ani słowa.
Po chwili zastanawiania się, co to za jeden, wyksztusiłem swoje imię i nazwisko. On też mi się przedstawił.
- Jestem Tokugawa Shoko, Shinigami z oddziału 1. No, ale patrząc na twoją minę, zdaje się, że nie masz najmniejszego pojęcia, kim są Shinigami, ani czym jest oddział 5. Wiesz co? Mam trochę czasu, więc wyjaśnię ci co i jak. Zazwyczaj tego nie robię, ale wydajesz się interesującą osobą. Poza tym masz w sobie coś... Oczywiście, nie twierdzę, że mam rację, ale masz pewną ilość energii duchowej... No, ale zanim o tym, zacznę od początku.
I zaczął opowiadać. Mówił o Społeczności dusz, o shinigami, pustych, o 13 oddziałach obronnych, o zanpakutou, kapitanach i oficerach. Wspomniał o Vaizardach i Arrancarnach i o akademii shinigami.
-... sądzę, że tyle wystarczy. Zresztą sam nie wiem po co ci to opowiadałem. W każdym razie, nie wyjdziesz na zupełnie nie wiedzącego i nie będziesz pytał o najdrobniejsze szczegóły. Teraz, wyślę cię do Społeczności Dusz, gdzie jak sądzę się spotkamy, gdyż ja też miałem tam zaraz wracać. Zaraz miały się pojawić wrota, kiedy zauważyłem ciebie i tego pustego. No, dobra.
„Przystemplował” mnie swoim mieczem i poczułem jak unoszę się do góry. Przez moment przestałem widzieć cokolwiek, a po chwili zauważyłem, że jestem tuż przy jakimś domu, a kawałek dalej, wznosi się spora budowla...
”To chyba ta cała Społeczność Dusz, sądząc z opisu Tokugawy. Zdaje się, że miałem szczęście, że tutaj się pojawiłem, w ten sposób, jeśli będę miał szczęście, może spotkam go tutaj...”
No, i jak się okazało, miałem szczęście. 15 minut później dostrzegłem go, przy bramie Seireitei. Podbiegłem do niego natychmiast.
- Ty już tutaj? – zapytał wyraźnie zdziwiony – Nie spodziewałem się ciebie widzieć tygodniami, a nawet myślałem, że w ogóle cię nie zobaczę. A tu, ledwo przechodzę przez bramę, mam zdać raport. A ty tutaj stoisz... No, to cię trochę oprowadzę, ale musisz na mnie trochę zaczekać....
No i godzinę później, znowu go spotkałem.
- Ech, wygląda na to, że za bardzo cię znowu nie oprowadzę. Niedługo znowu muszę wracać. Mogę cię najwyżej zaprowadzić do akademii... Bo z tego co zauważyłem, chętny jesteś by zostać jednym z nas. Przy odrobinie szczęścia dostaniesz się do akademii, a reszta zależy od ciebie.

Minęło kilka lat. Tagaro jest w tej chwili w ostatnim roku akademii. Otrzymał swojego Zanpakutou, utrzymywał dalsze przyjazne stosunki z Tokugawą.

Pieniądze: 500 Ryo.
Ekwipunek: Zanpakutou, Gikongan("cukierek duszy")x5, Gigai(zastępcze ciało), strój Shinigami, odznaka shinigami.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 7 (5 startowe + 1 z płci + 1 z klasy)
Szybkość: 9 (5 startowe + 2 + 2 z klasy)
Zręczność: 7 ( 5 startowe + 2 – 2 z płci + 2 z premii)
Wytrzymałość: 7 (5 startowe + 1 + 1 z płci)
Inteligencja: 7 (5 startowe + 2)
Psychika: 6 (5 startowe – 3 z klasy + 4)
Reiatsu: 6 (5 startowe +1 z klasy )
Kontrola Reiatsu: 7 (5 startowe + 2)

OGÓLNE

Udźwig: 70kg
Prędkość(śr.): 8[km/h].
Prędkość(max.): 26[km/h]

Techniki
Poznane Hadou: #1 - Shou (Pchnięcie)
Poznane Bakudou: #1 - Sai (Blokada)

Umiejętności: Podstawy Samoobrony
Maskowanie Reiatsu

Wady:


Ostatnio zmieniony przez Tagaro Noichi dnia Sro 25 Lut 2009 - 13:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Roten Yaiba





Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
210/220  (210/220)
Punkty Reiatsu:
2225/2250  (2225/2250)

PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Wto 10 Lut 2009 - 15:01

KP poprawna(mechanicznie).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://bleach.iowoi.org
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Czw 19 Lut 2009 - 20:49

To mam rozumieć, że karta zaakceptowana i mam oczekiwać, aż ktoś zechce prowadzić mi rozgrywkę, tak?
Powrót do góry Go down
Roten Yaiba





Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
210/220  (210/220)
Punkty Reiatsu:
2225/2250  (2225/2250)

PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Czw 19 Lut 2009 - 20:53

Niestety - tak. Na forum jest kryzys MG, którego nie sposób zażegnać. Jak już zgłosi się jakiś MG to albo się nie nadaje, albo chce góra 1-2 graczy, wtedy nie szczególnie pomaga.
Obecnie niewielu MG szuka graczy, więc musisz czekać aż miejsce się zwolni(któryś z graczy przestanie odpisywać i MG będzie miał pustego slota :P).
Dziś doszedł nowy MG, Quado, możesz do niego napisać na GG z prośbą o poprowadzenie Ci przygody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://bleach.iowoi.org
Rakimaru Hitsugaya




Oddział : Dywizjon 7

Karta Postaci
Punkty Życia:
72/80  (72/80)
Punkty Reiatsu:
124/169  (124/169)

PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Pią 20 Lut 2009 - 0:46

Jesli quado cie nie wzial to ja moge
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tasuki




Oddział : Dywizjon 8

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
170/170  (170/170)

PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Pią 20 Lut 2009 - 17:47

Albo ja mogę.


All you hear in this country is: Children, help the children, what about a children, save the children. I say: f*ck the children -George Carlin
I think it was shakespear who said "The world is my scene". I say - You're all crap! - Colin Mochrie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.zielonawieza.pl
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Wto 24 Lut 2009 - 19:10

EEe.. to u kogo mam grać? xD

EDIT: Jeśli można, chciałbym grać u Tasukiego. Pewien z jego graczy bardzo korzystnie go przedstawił
Powrót do góry Go down
Tasuki




Oddział : Dywizjon 8

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
170/170  (170/170)

PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Wto 24 Lut 2009 - 20:20

Zatem, witaj pod moimi skrzydłami jako gracz numer 6. Załóż domek w Rukongai-Tereny mieszkalne.


All you hear in this country is: Children, help the children, what about a children, save the children. I say: f*ck the children -George Carlin
I think it was shakespear who said "The world is my scene". I say - You're all crap! - Colin Mochrie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.zielonawieza.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tagaro Noichi   Today at 7:41

Powrót do góry Go down
 
Tagaro Noichi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com