IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 4/3
Kovacs - 1/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Benorn - 1/2


Share | 
 

 Yuuki Morimoto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Yuuki Morimoto


avatar

Oddział : Dywizjon 13

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
240/240  (240/240)

PisanieTemat: Yuuki Morimoto   Pią 27 Lut 2009 - 22:48

Imię: Yuuki
Nazwisko: Morimoto
Profesja: Shiniagmi
Płeć: Kobieta
Wiek: 18 lat
Waga: 55 kg
Wzrost: 167 kg
Wygląd: patrz avek
Charakter: Jestem miła, spokojna... koleżenska... wrazie potrzeby jestem waleczna i odważna.
Ekwipunek: Zanpakutou, Gikonganx5, Gigai, strój Shinigami, odznaka shinigami

Historia: Nazywam się Yuuki Morimoto. Urodziłam się w szanowanej w okolicy rodzinie bankowców. Zarabiali przyzwoite sumy pieniędzy i jednocześnie się z tym zbytni o nie wynosili, więc wszyscy ich lubili. Ja byłam ich jedyną córką, która pojawiła się dosyć niespodziewanie. Dlatego moje narodziny świętowane były wyjątkowo hucznie. Wszyscy spodziewali się, że będę wspaniałą dziewczyną przez takie geny... Nikt jednak się nie spodziewał, że wynikną takie problemy. Wszystko zaczęło się w przedszkolu...

Nerwowo trzymałam za rękę tatę, który mnie odprowadzał przed pierwszym dniem przedszkola. Miałam już 4 latka i należało mnie tam wysłać. Bardzo się cieszyłam, że poznam nowych kolegów i koleżanki, jednak i tak było strasznie. Nie chciałam czegoś zepsuć, żeby inni się ze mnie nie śmiali. Widząc moje zdenerwowanie tata położył rękę na mojej głowie.
- Nie martw się, Yuuki, będzie dobrze. Na pewno uda ci się zaprzyjaźnić ze wszystkimi.
Słowa taty zadziałały na mnie uspokajająco, więc pozwoliłam sobie na słaby uśmiech. W końcu stanęliśmy przed wejściem. Przedszkole było dużym, przyjaźnie wyglądającym niewielkim budynkiem. Oprócz nas było mnóstwo dzieci ze swoimi opiekunami. Niektóre były roześmiane, ale też zdarzały się nerwowe przypadki takie jak ja. W końcu tata westchnął.
- No to co, idziemy? Zapytał się przyjaznym głosem. Ja tylko kiwnęłam głową, lecz tacie to wystarczyło. Pociągnął mnie za sobą, a ja nie mając innego wyjścia podreptałam za nim. Strach po chwili minął i zaczęłam się rozglądać po dzieciach. Nagle mój wzrok padł na jedno z nich. Był to chłopiec, siedzący na ławce, w moim wieku, jednak wzrok miał... nieobecny. Z jego piersi sterczał kawałek łańcucha...
- Gdzie się patrzysz? Zapytał tata, wyrywając z zamyślenia. Obróciłam się i odpowiedziałam.
- Tam jest...- Znów się popatrzyłam na tamto miejsce, lecz chłopca już nie było. - Już nic. Uznałam to za przywidzenie. W każdym razie teraz były inne problemy. Tata odprowadził mnie do klasy i wprowadził mnie.
- Powodzenia! Szepnął, po czym wyszedł, a ja nerwowo usiadłam w jednej z ławek. Szybko jednak moje niepokoje zostały rozwiane. Wszyscy w klasie okazali się bardzo mili i szybko przełamaliśmy pierwsze lody, bawiąc się wspólnie. Przez pewien czas układaliśmy klocki, lecz po kilku chwilach wypuszczono nas nareszcie na dwór. I wtedy znów zobaczyłam tego chłopca z łańcuchem. Miał spuszczoną głowę, więc podeszłam do niego i uśmiechnięta pochyliłam się nad nim.
- Co jesteś taki smutny? Zapytałam się radośnie, a on zaskoczony podniósł głowę. Wpatrywał się we mnie nieprzytomnie, lecz po chwili potrząsnął głową.
- Ty... mnie widzisz? Jego głos wyrażał zaskoczenie, co mnie zdziwiło.
- A dlaczego miałabym cię nie widzieć?
- No bo... - Chłopiec zastanawiał się nad odpowiedzią. - Widzisz... Inni mnie kompletnie ignorują. Cokolwiek robię, pozostaję niezauważony, jakbym był niewidzialny. To...-
- A to ci dranie! - Przerwałam mu tak mocno, że aż podskoczył. - Są granice ignorancji. No cóż, skoro nikt się z tobą nie chce bawić, to ja będę. Jestem Yuuki, a ty? Chłopak przez chwilę na ciebie spoglądał, po czym się uśmiechnął.
- Nazywam się Sentro. Miło mi ciebie poznać!
I tak zaczęła się moja znajomość z Sentro. Odtąd codziennie się ze mną bawił. Razem biegaliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy... Jednocześnie reszta dzieci odsuwała się ode mnie i patrzyło dziwnie ilekroć spotykałam się z Sentro. A wychowawczyni dziwnie milczała, kiedy spytałam się o jego rodziców. W końcu, w czasie jednej z zabaw z chłopcem podeszła do mnie i chwyciła mnie za ramię. Sentro miał zdziwioną i nieco rozczarowaną minę, więc mu pomachałam na znak, żeby się nie przejmował. My zaś poszliśmy do pustej sali. Wychowawczyni zamknęła drzwi, po czym popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem.
- Yuuki... Powiem to szczerze. Zdajesz się być zdrową, miłą dziewczynką. Odkąd pierwszy raz zawitałaś do mojej klasy, miałam cię za osobę normalną. Teraz jednak zauważyłam, że oddalasz się od grupy i sama się bawisz, rozmawiając z nieistniejącym przyjacielem. Cz-
- Co Pani mówi? - Podniosłam głos, nie mogąc tego słuchać. - Sentro jest jak najbardziej realny. Tylko wszyscy go ignorują i...- Zaniemówiłam, widząc przestraszoną wychowawczynię. Pogłaskała mnie i przybrała pocieszającą minę.
- Wiem, Yuuki, że to dla ciebie ciężkie, ale...-
- O co Pani chodzi? - Tym razem naprawdę mój głos stał się niecierpliwy. O co jej chodziło? Ona zaś westchnęła i jej twarz przybrała poważny wyraz.
- Niemożliwe, żebyś widziała swojego przyjaciela Sentro teraz... Zmarł potrącony przez samochód wraz z rodzicami.
Z chwilą, kiedy wychowawczyni to powiedziała, coś we mnie pękło. Nie zwracając na nic uwagi wybiegłam z klasy. Tak, to było niemożliwe. Sentro przecież jest tutaj. Codziennie siedział, czekając na mnie. Przecież go widziałam, czułam... Więc dlaczego? Skierowałam się do miejsca, gdzie zostaliśmy przymusowo rozdzieleni... I nagle się zatrzymałam. Widziałam Sentro ze łzami w oczach, otoczonego przez jakiś facetów w czarnych kimonach z katanami w dłoni. Wyraźnie się ich bał. Cofał się powoli, zasłaniając się rękami.
- I tyle drogi na jednego dzieciaka. Co za strata czasu...- Najwyższy z nich podrapał się po głowie, obracając kataną. Już wystarczająco się zbliżyłam, żeby usłyszeć ich głosy. - No cóż, czas w drogę, dzieciaku!
- Ale...!?- Zanim jednak Sentro cokolwiek powiedział, został uderzony tyłem katany w czoło. Nagle zniknął w niebieskim błysku, nie pozostawiając po sobie nic.
- Robota zakończona! Idziemy na piwo, chłopcy!
- Czeka- Nie zdążyłam dokończyć, bo już ich nie było. Podobnie jak Sentro. Wtedy poczułam wielki ból w piersi, gorszy od fizycznego. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać...
...
- I wtedy jacyś dziwni faceci ubrani w czarne kimona uderzyli Sentro, a tamten zniknął.- Płacząc opowiadałam historię rodzicom. Tamci uśmiechnięci kiwali głowami na znak, że rozumieją. - Kiedy powiedziałam to innym, to się zaśmiali i mówili, że nikogo nie widzieli. Więc dlaczego Sentro... Sentro...
- Ciiiii, wszystko będzie dobrze, Yuuki.- Nagle mama pogłaskała mnie po włosach. - Masz pewnie rację, widziałaś Sentro, zmarłego chłopca, ale to prawdopodobnie była... dusza.
- Dusza? Chodzi o duchy? - Wycierając jedną ręką łzy zapytałam się zdziwionym tonem.
- Tak. Niektórzy zmarli nie od razu znikają. Jeśli śmierć nastąpiła szybko i niespodziewanie, dusza jest zbyt zaskoczona i zostaje na Ziemi, zamiast przejść na drugą stronę. Błąka się bez celu, czekając na zbawienie. A ci "faceci w czarnych kimonach" to byli, jakby to powiedzieć, strażnikami. Mimo że wyglądają na nieprzyjemnych, odsyłają duszę na drugą stronę. Lepiej jednak się z nimi nie zadawać. Nie martw się jednak, wyrośniesz z tego. Za... 10 lat nie powinnaś nic widzieć. Najlepiej teraz ignoruj je, a wszystko będzie dobrze.
Mama jeszcze raz pogłaskała mnie po głowie, a ja przetarłam już oczy i kiwnęłam głową.
- Mhm! Tak!
...
I tak się toczyło życie. Co prawda, wciąż widziałam duchy oraz tych facetów, jednak nie zwracałam na nich uwagi, jak rodzice kazali. Oni przy tym też nie zwracali uwagi na mnie, więc myślałam, że wszystko w porządku. Udało mi się jakoś wyjaśnić nieporozumienie i odtąd normalnie rozmawiałam z rówieśnikami. I tak toczyło się życie, od przedszkola do szkoły, aż na moje 15 urodziny... Mimo zapewnień rodziców wciąż widziałam duchy, a miałam przestać! Może nie wypadało, jednak trzeba było się zapytać. W ten dzień jednak...
...
Wracam ze szkoły, wzdychając ciężko. Dzisiaj moje 15 urodziny. Coś rodzice zmyślali wtedy, kiedy byłam mała. Teraz chcę wyjaśnień. Ciekawe co powiedzą...
- Hej, Yuuki-chan! Coś się stało? Nagle moja koleżanka odzywa się do mnie. No tak, myślałam i nawet nie zauważyłam, jak idę z nią... w przeciwnym kierunku do mojego domu.
- Nie, nic. Zamyśliłam się! No to do zobaczenia! Macham jej, zmierzając tym razem do swojego miejsca zamieszkania. Zdecydowanie muszą mi to wyjaśnić! Postanawiam w myślach... Nagle, przed moim ogródkiem zorientowałam się, że coś jest nie tak. Wszystko wyglądało normalnie, lecz... Było za ciemno? Za cicho? A może ten dziwny dźwięk... Wbiegłam do kuchni, kierowana instynktem, a tam przed moimi oczami rozgrywał się koszmar. Jakiś gościu w białej szacie i z kawałkiem maski na twarzy wbijał katanę w moją mamę, która była ubrana w czarne kimono, jak tata, który stał niedaleko, cały zakrwawiony, z mieczem z dziwnym kształtem. Nieznajomy odrzucił kopniakiem mamę, która przebiła ścianę i wpadła do sąsiedniego pokoju, nie dając oznak życia. Tata zaś miał łzy w oczach, lecz zdawał sobie sprawę, że nic nie może zrobić. Obcy morderca spojrzał na niego, a potem na mnie, a na jego ustach pojawił się uśmieszek. Ja zaś poczułam za sobą oddech śmierci. Nagle tamten rzucił się na mnie z podniesioną bronią. Nie było jak zablokować i jak uniknąć. Czy to był... Zamknęłam oczy... Ból jednak nie następował. Czułam jedynie, jak coś mnie ochlapało, jednak... Postanowiłam otworzyć oczy i zorientowałam się, dlaczego żyję. Przecięta nie zostałam ja, ale mój tata. Tamtemu chyba o to chodziło, ponieważ znów podnosił katanę, lecz tym razem ojciec krzyknął jakieś słowa i gościu odleciał. Po tym odwrócił się do mnie, chwycił mnie za ramię i wyszeptał z krwią w ustach.
- Uciekaj... Yuuki... i nie oglądaj się za siebie.
Ja stałam jak zamurowana, jednak kiwnęłam głową na znak zrozumienia. Już i tak za dużo się tutaj stało. Tata odwrócił się i rzucił się na obcego, a ja w tym czasie zrobiłam parę kroków w tył, bardzo wolnych, po czym wybiegłam z domu. Wiedziałam, że już nigdy nie zobaczę rodziców. Łzy same napływały mi do oczu. Biegłam, biegłam, biegłam... Lewa uliczka, prawa, środek jezdni... Nagle widzę przed sobą błysk. To jakaś ciężarówka. Taka byłam nieprzytomna, że nawet się nie rozglądnęłam. Nie było czasu na reakcję. To...
...
Pierwsze co poczułam to olbrzymi ból, potem trzask, chyba pękającego kręgosłupa, a następnie świat ogarnęło światło. Moje ciało było lekkie, nie czułam już bólu. Umarłam? Zadałam sobie to pytanie. Chyba tak, nikt nie przeżyłby takiego wypadku. Powoli otworzyłam oczy i zauważyłam, że leżę na trawie wśród wielu kwiatów, a nade mną świeciło oślepiające, piękne słońce. Nie wiedziałam, co ja tu robię. Wstałam, otrzepując się. Byłam na jakimś wzgórzu, dość dużym, a pod nim leżało miasto, większe niż kiedykolwiek widziałam. Większe nawet od... Karakury? Nagle zdałam sobie sprawę, że mam olbrzymie luki w pamięci. Jakby moje wspomnienia ogarnęła mgła. Zapomniałam o czymś bardzo ważnym, ale co to było? Po chwili zastanawiania pokręciłam głową. To nie czas na takie myślenie. Trzeba się pierwsze dowiedzieć, gdzie ja w ogóle jestem. Zeszłam ze wzgórza i skierowałam się do miasta. Od razu zauważyłam, że jestem w jakiejś bogatej dzielnicy, wszyscy byli ubrani w eleganckie kimona, podobnie jak ja. Dziwne... zdawało mi się, że to nie jest moje oryginalne ubranie... O czym ja myślę? Podeszłam do pierwszego lepszego przechodnia.
- Dzień dobry. Nazywam się... Yuuki Morimoto i chciałam się dowiedzieć, co to za miejsce. Przynajmniej swojego imienia nie zapomniałam. Przechodzeń spojrzał na mnie na początku ze zdziwieniem, a potem uśmiechnął się szeroko.
- Nowa, ech? Musiałaś tu trafić niedawno... W każdym razie powiem to prosto z mostu. Jesteś martwa. Zmarłaś w normalnym świecie i twoja dusza tutaj trafiła. Zamilkł na chwilę, dając mi czas na ochłonięcie po usłyszeniu takich wstrząsających słów. A zatem... nie żyję?
- Nie martw się jednak, w końcu wszyscy umieramy. Ważniejsze, to miejsce nazywa się Soul Society. Jesteśmy teraz w Rukongai, Dzielnica 3, prawie najlepsza. I wiesz co ci powiem? Masz cholerne szczęście, że tutaj trafiłaś. To jedna z najbogatszych dzielnic, z całych 50. Tylko 1 i 2 są bogatsze, ale nie narzekaj. Gdyby ci tylko shinigami...
- Przepraszam bardzo, ale kto to są "shinigami"? Zapytałam się, bo rzeczywiście nie wiedziałam. Tamten spojrzał na mnie z zaskoczeniem, jednak się uśmiechnął.
- To ty nie wiesz? Ach, prawdopodobnie nie zostałaś odesłana, twoja dusza od razu trafiła tutaj. Shinigami to są tutaj prawdziwe szychy. Mieszkają w Seireitei i rządzą tym wszystkim, przy okazji strzegąc porządku tutaj i na Ziemi. Wielu chce nimi zostać, jednak niewielu się to udaje... A zresztą kto chciałby być kimś takim. Chodź, pokażę ci, gdzie możesz zamieszkać. Akurat zwolniła się jedna rezydencja...

Kamys: przeniosłam kartę z zaakceptowanych do starych
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=Yuuki_Cross
Yuuki Morimoto


avatar

Oddział : Dywizjon 13

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
240/240  (240/240)

PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   Pią 27 Lut 2009 - 22:48

dalsza część KP:

...
I tak to się zaczęło, moje życie "pośmiertne". Przechodzeń, Shin, okazał się być moim sąsiadem, dlatego wiedział o zwolnieniu się miejsca. Wcześniejszy mieszkaniec dołączył do shinigamich i zamieszkał w Seireitei, więc mieszkanie było nieużywane. Było całkiem wygodnie, więc nie narzekałam i zabrałam się za zwiedzanie. Rukongai okazało się wielkim miastem złożonym z wielu dzielnic, jednak zejście poniżej 35 było ryzykowne z powodu bezprawia tam panującego. Wciąż nie mogłam sobie przypomnieć poprzedniego życia, ale Shin powiedział, że to się czasem zdarza i żeby się nie przejmowała. I tak minęły 3 lata, według mojej rachuby...
...
Właśnie wracałam z rutynowego spaceru po parku położonym niedaleko mojej rezydencji. Pomagał mi zawsze oczyścić umysł, a ja miałam nadzieję, że dzięki temu przypomnę sobie, co właściwie robiłam w poprzednim życiu. Nagle wyczułam pewne poruszenie reiatsu niedaleko mnie. Ale tylko ja, inni niczego nie zauważyli. Dziwne, pomyślałam, powinni przynajmniej odrobinę poczuć... Poszłam w tamtą stronę i zauważyłam tych shinigamich, którzy patrolowali ulicę, całą trójkę. Widziałam ich dość często, więc już myślałam, że zmarnowałam drogę, tymczasem... Coś dziwnego było, jeden z nich wyraźnie przytłaczał resztę. Zaciekawiona podeszłam bliżej i... zostałam potrącona przez jakiegoś wariata, który biegł ze wszystkich sił, chyba się gdzieś spóźnił, przeklęty idiota. Za to ja utraciłam równowagę i wpadłam na shinigamiego na przedzie, przewracając się wraz z nim. To już koniec, jestem załatwiona. Z tego, co widziałam, większość z nich pogardliwie traktowała zwykłe dusze. Kto wie, co może mnie spotkać... Tamten przewrócony z krótkim "Aj" podrapał się po głowie i nagle na mnie spojrzał. W jego oczach nie było pogardy, raczej zdziwienie.
- Ty... ile już tu jesteś? Zamiast krzyczeć zadał najdziwniejsze pytanie, włączając czas i miejsce do wydarzenia.
- Ja... jestem tutaj chyba od około 3 lat... Panie. Odpowiedziałam jednak posłusznie wiedząc, czym się może skończyć pyskowanie.
- Nie chciałabyś zostać shinigami? Zapytał się szczerze, a ja na to zamarłam z otwartymi ustami. Już kompletnie nie rozumiałam, o co chodzi i co się dzieje.
- Ja... nie rozumiem... Panie. Oprzytomniałam na tyle, żeby postarać się o odpowiedź. Tamten shinigami wstał i podał mi rękę, którą z wdzięcznością podałam.
- Nie ma tu czego rozumieć. Dostrzegam w tobie potencjał, masz szansę dostać się na naprawdę wysoki poziom. W każdym razie jeśli chcesz, to przyjdź do Akademii jutro rano, zaczynają się zapisy. No to na razie! Tylko podniósł dłoń w geście pożegnania i się oddalił, a tamci popatrzyli chwilę na mnie i odeszli, pozostawiając mnie w osłupieniu. Trwałam tak przez przynajmniej piętnaście minut, zanim się zorientowałam, że wszyscy na mnie patrzą. Otrząsnęłam się wtedy i poszłam szybkim krokiem do domu, siadając na sofie. Tak więc żyję sobie normalnym życiem, myśląc już, że spędzę tak resztę swojego nie-życia, a tu nagle wyskakuje mi shinigami, który zaprasza mnie do Akademii. Swoją drogą ciekawy typ. Kim on w ogóle był? Jednak teraz ważniejsza sprawa. Iść albo nie iść... Zastanawiałam się nad tym przez resztę dnia, ale wciąż byłam niezdecydowana... Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Kto tam? Zapytałam się, nieco wybita z równowagi.
- To ja, Shin! Nie pamiętasz, umawialiśmy się na dzisiaj... Zdałam sobie sprawę, że go zaprosiłam do siebie i kompletnie o tym zapomniałam. Szybko podbiegłam i otworzyłam drzwi.
- Wejdź, proszę! Wybacz, że taki bałagan, ale zaraz coś przygotuję! Pobiegłam do kuchni i zaparzyłam herbatę, po czym poszliśmy do salonu. Wtedy Shin na mnie spojrzał dziwnym wzrokiem.
- Co ci się dzieje, Yuuki-san? Znam cię od dawna, ale dzisiaj wydajesz się wyjątkowo być wybita z równowagi.
- Nie nic takiego, ja tylko...
- Nie wykręcaj się od odpowiedzi. Powiedz, co się stało? Uciął moją próbę zmiany tematu jak zawsze, w końcu znał mnie od przeszło 3 lat. Ja zaś westchnęłam.
- Wiesz... I opowiedziałam mu o zajściu z shinigamim, na co on zamilknął i podrapał się po brodzie. W końcu odłożył kubek herbaty i spojrzał mi prosto w oczy.
- Wydaje mi się, że powinnaś iść. Wielu chce nimi zostać, a niewielu naprawdę się udaje, pamiętasz? Skoro jeden z nich powiedział, że widzi w tobie potencjał to znaczy, że prawdopodobnie zdasz. Więc na twoim miejscu chwytałbym okazję zwłaszcza, że może się nie powtórzyć. Te słowa dały mi do myślenia. W końcu również odłożyłam kubek.
- Rozumiem... Dziękuję za radę, Shin-kun. Naprawdę, bardzo mi pomogłeś...
- Nie ma za co... Zaraz, która jest godzina? Spojrzał na zewnątrz przerażony. Zaraza, umówiłem się z kumplami na sake. Muszę lecieć, wybacz!
Na te słowa nic nie mogłam zrobić, tylko wybuchnąć śmiechem. W tej radosnej atmosferze pożegnaliśmy się... Albo mi się wydawało, albo Shin mruknął po wyjściu "Ten człowiek...". Zresztą to było nieważne, już wiem, jaką podjąć decyzję... Następnego dnia stanęłam przed progami Akademii. Zebrało się naprawdę dużo ludzi. Westchnęłam. Z tego, co słyszałam od Shina, tylko zaledwie garstka się dostawała. Większość nawet nie miała wystarczającej ilości reiatsu do tego. W końcu drzwi się otworzyły. Stanęłam w kolejce, a kiedy nastąpiła moja kolej, wstrzymałam oddech. Przede mną siedział znudzony shinigami, który coś skrobał.
- Imię, nazwisko? Zapytał się bez zainteresowania.
- Y-yuuki Morimoto. Odpowiedziałam i albo mi się wydawało, albo dostrzegłam w jego oczach błysk.
- Zamieszkała?
- Trzecia dzielnica Rukongai.
- Pierwszy raz?
- T-tak. Na tą odpowiedź shinigami westchnął.
- Nie ma się czego obawiać. Egzaminy odbędą się za tydzień, w samo południe. W każdym razie nie spóźnij się, bo inaczej stracisz swoją szansę. Następny!
Po tych słowach szybko opuściłam budynek Akademii, udając się do swojego domu. Więc mam cały tydzień. Lepiej się przygotować. Umiałam kontrolować trochę reiatsu, nie za wiele, ale większość dusz nawet tego nie umiała. Postaram się więc wykorzystać pozostały mi czas do końca.
Następnego tygodnia zjawiłam się punktualnie w Akademii. O ile na zapisach pierwszego dnia było ich dużo, to teraz naprawdę zjawiły się tłumy. Ja nieco przerażona weszłam do środka, gdzie z trudem przecisnęłam się do tablicy informacyjnej, gdzie z wielkiej listy imion wyczytałam swoje i swoją salę, nr 5. Kiedy to zrobiłam, poszłam w tamtym kierunku. Stopniowo tłum malał, aż w końcu została garstka osób, które chyba też zmierzały do sali. W końcu i ja przed nią stanęłam. I tu zaczął się problem. Jeśli przekroczę próg, nie będzie odwrotu, jak powiedział Shin. Albo zdam albo nie zdam, za to muszę do końca przetrzymać test. Wstrzymałam więc oddech i zrobiłam pierwszy krok, przekraczając próg sali, która okazała się wielką salą egzaminacyjną. Shinigami, chyba egzaminator, po podaniu mu mojego imienia wskazał mi miejsce, życząc powodzenia. Więc usiadłam i zaczęłam robić egzamin pisemny, który był pierwszym z wielu. Oby się udało, taką miałam nadzieję w głębi duszy... a może pewność?
...
Do testu w Akademii przystąpiło 1568 dusz. Progu sali nie mogła przekroczyć 652. Egzamin teoretyczny oblało 445, praktyczny 247. Na pierwszy rok przyjęto 224... Wśród nich była Yuuki Morimoto.


Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
(Do rozdania na wszystko 10 pkt. Dodatkowo za każde 5 lat wieku postaci +1 punkt na statystyki. Początkowa wartość każdej statystyki = 5.)
Atrybuty:
Siła: 8 [5-1 płeć+1 rasa+3 wolne]
Szybkość: 7 [5+2 rasa]
Zręczność: 7 [5+2 płeć]
Wytrzymałość: 6 [5-1 płeć+2 wolne]
Inteligencja: 12 [5+3 rasa+4 wolne]
Psychika: 6 [5-3 rasa+4 wolne]
Reiatsu: 6 [5+1 rasa]
Kontrola Reiatsu: 5 [5]

OGÓLNE

Udźwig: 80 kg
Prędkość(śr.): 7 [km/h]
Prędkość(max.): 24 [km/h]

Techniki
Magia: 4 zaklęcia max. 24 poziomu
Poznane Hadou: #1 - Shou (Pchnięcie), #4 - Byakurai (Biała Błyskawica)
Poznane Bakudou: #1 - Sai (Blokada), #6 - Reidou (Mumifikacja)

Umiejętności: Urodzony Lider, Podstawy Samoobrony, Sanitariusz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=Yuuki_Cross
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   Sob 28 Lut 2009 - 21:01

Nawet tego nie czytając mogę powiedzieć Akcept
Powrót do góry Go down
Tasuki


avatar

Oddział : Dywizjon 8

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
170/170  (170/170)

PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   Nie 1 Mar 2009 - 10:10

Ja przeczytałem. Wyrazy Uznania i Zdecydowany AKCEPT


All you hear in this country is: Children, help the children, what about a children, save the children. I say: f*ck the children -George Carlin
I think it was shakespear who said "The world is my scene". I say - You're all crap! - Colin Mochrie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.zielonawieza.pl
Yuuki Morimoto


avatar

Oddział : Dywizjon 13

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
240/240  (240/240)

PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   Nie 1 Mar 2009 - 11:17

Wielkie arigato:) to teraz tylko muszę poczekać na MG..:)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=Yuuki_Cross
Mai





Karta Postaci
Punkty Życia:
50/60  (50/60)
Punkty Reiatsu:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   Nie 1 Mar 2009 - 12:03

Ładna i najdłuższa historia na forum... pięknie i wiesz co masz szczęście Hisashi nie ma czasu na pisanie więc będziesz moja pierwsza dziewczyną -graczem jak byś mogła napisz na gg to wszystko ustalimy jeśli nie będzie się podobać to zmienisz najwyżej mg 7681869
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.skfight.yoyo.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yuuki Morimoto   

Powrót do góry Go down
 
Yuuki Morimoto
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com