IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 15:13

Gliniarze zawołali Deviola, podeszli - jeden wysoki i wąsaty, już trochę starszy, drugi trochę niższy, obydwaj szerocy w barach.. Przy pasie pałka, tazer i broń.
-Dobry wieczór obywatelu, komenda centralna Policji, mogę prosic o dokument tożsamości? Rutynowa kontrola.. Co tu robicie o tak późnej porze, to niezbyt bezpieczne..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 15:42

-Aha. - Przytaknął krótko mężczyzna. Popatrzył po funkcjonariuszach, westchnął ciężko, następnie powiedział lekko zmartwiony. - Nie mam ich...
Deviol spuścił głowę. Kilkakrotnie przetarł twarz dłońmi, kładąc odpowiedni nacisk na oczy. Zaczął głośniej oddychać, urywanie. Zachichotał nerwowo, po czym jęknął żałośnie. Prędko, jak by odruchowo przeczesał włosy. Podobnie jak to niektórzy ludzie czynią w stresie. Ręce położył na karku i tak zostawił.
-Okradziono mnie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 15:55

Policjanci popatrzyli po sobie, jeden położył rękę na pałce jednak jej nie dobył. Patrzą na faceta ubranego jak ze sztuki teatralnej znajdującego się w miejscu, w którym stanowczo nie powinien być chyba że zdrowie było mu nie miłe i do tego bez dokumentów.. oj oj.
-Rozumiemy obywatelu, zapraszamy więc do radiowozu pojedziemy na komisariat gdzie spiszemy wszystko jak należy, może kogoś złapano w innej części miasta z Panskim portfelem albo co? Nie możemy pozwolić, żeby wzorowi członkowie naszej społeczności byli okradani i żeby nie zostawiło to żadnego echa, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 16:23

Tego się spodziewał... Zagramy w otwarte karty.
-Była ich piątka... Młodzież w różnym wieku... Wywieźli mnie na cmentarz... CZY WIEDZĄ PANOWIE CZEGO JA BYŁEM ŚWIADKIEM? Ludzie się śmieją z takich rzeczy... Okradziono mnie, a później kazano patrzeć jak banda nastolatków odprawia bluźniercze rytuały! - Mężczyzna zadrżał na całym ciele, próbując uspokoić oddech. - Oni tam... zzzabili jjją... Krzyczałem: PRZESTAŃCIE!... Ehs... Wróciłem stamtąd, wracałem... spotkałem was, jak dobrze, że jesteście. Dziewczynka krzyczała...
Zamotał się... O to chodziło. Wczuł się w swoją rolę, zawiesił się na szyi jednego z policjantów i mamrotał coś niewyraźne pod nosem, przy tym wstrzymując szloch. Nieświadome owce...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 20:17

Wszystko szło całkiem sprawnie do momentu aż sprobował zawiesić się na szyi policjanta. Taser pojawił się w dłoni drugiego - Dev zareagowal błyskawicznie, jednak nie dość szybko. Świadomość uciekła mu nagle i bardzo brutalnie. Gdzieś tam jeszcze w oddali slyszał "miiiiistrzuuuu".
Wampir ocknął się w celi, skute ręce z tyłu a obok niego było trzech innych, dwóch z obitą mordą a trzeci w samych gaciach. Również skuci..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Sie 2009 - 20:49

No cóż. Przynajmniej zostawili mu ubrania. Pierwszy raz siedział w japońskiej celi i miał nadzieję, że dają tutaj dobre żarcie. W sumie niewielki odwyk od pożerania dusz nie zrobi mu żadnej różnicy... Zawsze są jakieś cząstki w powietrzu, choćby znikome.
Usiadł po turecku mamrocząc coś pod nosem. Popatrzył po swoich współwięźniach, zmrużył drapieżnie oczy.
-A mogłem mu skręcić kark... Poszkodowanego zamykają w klatce. Śmieszne. - Prychnął. - Możecie powiedzieć za co tu siedzicie.

Wampira zastanawiała pora dnia... bo nie czuł się, ani lepiej, ani gorzej...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 8:56

Dwóch obitych spojrzało na Deviola tak, jakby chcieli mu przypierdolić i pewnie by spróbowali gdyby nie kajdanki, ten w samych gaciach starał sie je sobie ściągnąc zębami..
Nie było pytania. Nigdzie nie było tu zegarka, jednak jak mijały kolejne minuty Dev czuł się coraz gorzej więc najpewniej właśnie wstawało słońce. Małej Karin nigdzie nie było widac.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 9:16

-Ehe. - Przytaknął sam sobie. Ziewnął, oparł się o ścianę.
Dwóch rzezimieszków i jakiś dziwak, pewnie zboczeniec. No nic... Zdrzemnie się. Tu i teraz. Wbrew pozorom można się tak odprężyć... Przymknął oczy i siedział prosto. Obmyślał dalszy plan działania. Też się zastanawiał, gdzie jest dziewczynka. Mógłby z nią pogadać.
Próbuje zasnąć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 10:33

Nawet udało mu się przysnąć, reszta tymczasowym mieszkańców celi była bowiem nad podziw spokojna. W pewnym momencie obudził ich policjant wyprowadzając dwóch obitych, następnie po około 30 minutach wzięli też Deviola i posadzili w ładniutkim pokoiku po jednej stronie biurka wraz z jednym z urzędasów policyjnych który siedział na przeciwko, ten miał jakiś notes plus papiery i patrzył na Bounto ciekawie, zapewne strój był bardzo intrygujący
-Imię, nazwisko, wiek, adres zamieszkania bym prosił..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 10:41

Poproszony na przesłuchanie, usiadł poważnie na wskazanym mu krześle. Splótł ze sobą dłonie, siadł wyprostowany. Nie wyglądał na zdenerwowanego, może... bardziej zaciekawionego. Takim też spojrzeniem omiótł postać urzędnika oraz to co posiadał przy sobie - dokumenty, wypełnione w przyszłości przez policjanta, a później podpisane. Zapytany odpowiedział bez większych trudności.
-Mieczysław Kościej, lat trzydzieści, pochodzę z Polski i... nie zdążyłem się jeszcze zakwaterować. - Wzruszył ramionami. Odpowiadał na zadawane mu pytania, nic poza tym.
Zastanawiało go czy nie sprawi problemów swoim nietypowym, jak na tutejsze standardy, imieniem i nazwiskiem oraz jego pochodzeniem. Może być ciekawie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 11:58

Urzędnik zapisał Miecheesuaf Kosiceej, wiek, pochodzenie Polska
-Powiedzial Pan funkcjonariuszom, że był świadkiem morderstwa. Dlaczego nie zostalo to zgłoszone Panie Mieecheesuafie?
Dev pociągnął nosem. Zauważył ten błąd, ale wstrzymał się z komentarzem. Na kolejne zapytanie odpowiedział.
-MIECZYSŁAWIE. - Poprawił funkcjonariusza. - Nie było mi dane dotrzeć na posterunek na czas... wracałem z miejsca zdarzenia, błąkałem się po centrum w poszukiwaniu komisariatu.
Policjant zmrużył oczy
-Wiec podsumujmy, był pań świadkiem morderstwa na cmentarzu karakury po czym ruszył pan do centrum i szedł około 30 minut jeśli naprawdę się pan spieszyl. Po drodze nie spotkal absolutnie nikogo kto mialby telefon komorkowy albo dal nakierowanie na komisariat? Hmm. Dziwne.
Wampir również zmrużył oczy.
-Dodatkowo byłem ofiarą napaści, właśnie... przez młodocianych morderców. Oberwałem po żebrach, nie mogłem iść szybciej. W drodze do Karakury nie było nikogo. Na mieście mijałem ludzi... Za bardzo obawiałem się swoich wątpliwości.
-wątpliwosci? A to ci ciekawe. jakich wątpliwości?
-Czy ktokolwiek uwierzy. Ludzie wracali z imprez, często po paru głębszych. Dodatkowo pochodzę z Polski...
- Liczył na to, że w Japonii wiedzą kim jest Polak, chociaż niewielu miało fundusze by tam przyjechać.
-Mhm. Zadziwiajace, ze zna pan nasz jezyk az tak dobrze, wiekszosc polakow gada lamanym angielskim i robi burdy w pubach albo kradnie. Takze jestem mile zaskoczony.. Mówił Pan, że kiedy przyleciał do nas? Dokladna data i miejsce przylotu..
-Też się z tego powodu ciszę.
- Rzekł słabo. - Acz spodziewałem się przyjemniejszych wczasów... - Westchnął ciężko. - Do Japonii przyleciałem wczoraj, do Tokio. Stamtąd przyjechałem pociągiem do Karakura, mniej więcej po 16 byłem na miejscu. Nie wiem jak szybko jadą wasze pociągi, ale tego się nie spodziewałem. - Datę podał wczorajszą, chyba dobrze pamiętał. - Przyleciałem... rano. Nie mam biletu, ani notesu. Rano to było.
-Proszę się nie martwić, nasze lotniska prowadzą ewidencję pasażerów także potwierdzimy pańską wersję i wypuścimy, dostanie pan też tymczasowe papiery aby mógł pan się tu poruszać bez większych kłopotów. A teraz póki co strażnik odprowadzi Pana do celi, bardzo za to przepraszam ale.. środki ostrożności
-Rozumiem... -
Uśmiechnął się. - Dostanę osobną celę?
-Chwilowo mamy problem z miejscem takze niestety nie.. Do widzenia Panie Mie.czy..sławie

gliniarz odprowadzil Deva do celi, po drodze wampir zdążył jeszcze rzucić okiem na zegarek - byla 10:15.
Może i nie poszło po jego myśli... A może jednak dobrze pamiętał stare dane osobowe? Wzruszył ramionami. Starał się tym nie przejmować. Nie będzie się wyrywał, teraz musi zaufać swojej grze. Oby sprawdzanie danych zajęło im dużo czasu. W międzyczasie znowu pójdzie w kimę... Martwił go brak dziewczynki. Okazałaby się szalenie pomocna. Zastanawiało go też amatorskie przesłuchanie. Nie było powiedzanie kto, kiedy, w jaki sposób. Gdzie tu japońska sumienność? Sam przeprowadza lepsze przesłuchania...

Poszedł w kimę.
Okazalo sie, ze jednak mial swoją celę, mógł się wyłożyć na pryczy i przekimać na spokojnie. Cały dzień był tumult i halas - wszedzie cos sie dzialo. Po poludniu dostal jakąś miskę ryżu i szklankę wody po czym dalej mijał czas w pasjonującej celi 3x3. Dev otworzył oczy po zmroku, wyczuł różnicę..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 12:34

Mężczyzna zaczął się budzić. Uczucie zmęczenia uchodziło z niego szybko, zastępując je nieograniczonym zasobami energii. Siła... Moc... Tego mu było trzeba. Leniwie otworzył oczy. Przeciągnął się ziewnąwszy przy tym. O taaak... Tego mu było trzeba...

-Kto by pomyślał... że w celi może być tak wygodnie. Darmowy nocleg. Hyhyhyhy... - Rzekł do niemych ścian, po czym zachichotał.
Powstał, poprzeciągał się jeszcze i zerknął(o ile było) przez okienko celi. Cosik mu się przypomniało, gdyż pomacał siebie po lewym boku. Szukał noża. Pewnie mu zgarnęli, ale w takim razie czemu strzelali tak naiwnymi pytaniami? Zobaczy...

Bount usiadł na podłodze. Skrzyżował nogi, oparł łokcie na kolanach, przygarbił się zamknąwszy oczy. Próbował wyłapać czyjąś obecność. Czy dziewczynka pozostała lojalna? Przynajmniej spróbuje się dowiedzieć czy któryś z pracowników komisariatu ma w sobie ździebko energii.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 13:39

Nie było okienka, tak samo jak noża..
Gdy zaczął się koncentrować, znalazł jedno źródło energii ale zanim zdołal wyczytać gdzie dokładnie przerwał mu jeden z policjantów.
-Ty, o dziwnym imieniu.. Masz kogoś kto chce się z Tobą zobaczyć..
Policjant zaprowadził Deviola do innej sali, już nie był to pokój przesłuchań, drewniane stoły i krzesła, ot jakiś pokoik czy kantyna dla policjantów jak chcieli iśc na dymka albo coś.
Za stołem siedziała jedna osoba, oczu nie było widać:

-Witaj, porozmawiamy?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 14:35

Zachlipał krótko nim się skupił. Noże z tej firmy są najlepsze do patroszenia...

Gdy wszedł policjant, wampir popatrzył na niego w taki sposób, jak by mu zatłukł matkę krzesłem. A był już tak blisko... Warknął pod nosem, po czym wstał i bez słowa udał się za funkcjonariuszem.

Milcząc przeszedł przez pomieszczenie oraz zasiadł na krześle przed, jak się Deviolowi wydawało, adwokatem, albo kimś w ten deseń. Na pytanie takowego na ustach bounta zawitał chytry półuśmieszek.
-Jak bym miał jakiś inny wybór... - Stłumił chichot, po czym dodał, uśmiechając się już normalnie. - Zatem witam. Godzę się na rozmowę...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 15:05

Policjant o dziwo wyszedł, nie było tu też miejscaa na lustro za którym czaiłby się jeden czy drugi policjant
-Jesteśmy tu całkiem sami, na moją prośbę.. Mam kilku dłużników którzy nie mają wyboru jak mi pomagać - uśmiechnął się delikatnie - Jesteś dość intrygującą postacią.. Jak masz na imię? Tylko, proszę, nie traktuj mnie jak policjantów, Mieczysław jakoś do mnie nie przemawia. Ja traktuję Cię poważnie i bardzo bym chciał, żebyś również mnie tak traktował - Mężczyzna ściągnął okulary za którymi były przenikliwe, bardzo zimne niebieskie oczy.



-Korzystne znajomości jak widzę... - Dev wyszczerzył się. - Dobrze panu idzie wymowa mojego imienia. - Rzekł spokojnie, spoglądając blondwłosemu mężczyźnie w oczy. - Szanuję pańską chęć rozmowy... ze mną... lecz naprawdę nie wiem jak mam się przedstawić. Jeżeli mamy grać w otwarte karty, proszę zacząć.
Mężczyzna uśmiechnął się, złożył ręce na stole.
-Na imię mam Takato.. Kitae. Jestem człowiekiem. Tak, człowiekiem, nie bounto tak jak ty - mężczyzna spojrzał na zegarek - i zajmuję się doslownie wszystkim. Zaintrygowałeś mnei tam, w parku.. niezbyt często spotyka się tak dobrze wyszkoloną w walce osobę
Wampir na początku z powagą i spokojem słuchał mężczyzny, gładząc w międzyczasie wąsy oraz bródkę. Dopiero, gdy wspomniał, że dobrze walczy, ten uśmiechnął się i skinął głową w podziękowaniu.
-Na to wygląda, dziękuję za komplement. Szkoda, że widziałeś też mój upadek... Wypadek przy pracy. - Wzruszył ramionami. - Przejdźmy od razu do rzeczy... W czym mogę służyć, Panie Takato? Co mam zrobić...? - Zpauzował na chwilkę. - Deviol. Tak się nazywam.
-Bardzo mi miło Deviol - facet znów się uśmiechnął, wciąz przyglądał się wampirowi z zaciekawieniem - A co do sprawy, kwestia nie jak Ty możesz pomóc mi ale jak ja mogę pomóc Tobie. Policjanci nie kupią bajki o przylocie, będą zadawać pytania albo będzie dużo innych problemów, mogę Cię z nich wybawić ot, z równą łatwością - pstryknął palcami
-Ja rozumiem... Rozumiem pańskie szczere chęci do wybawienia mnie z opresji, ale również wiem, że wszystko w tym świecie ma swoją cenę. - Pomasował grzebiet swoich dłoni, po czym powystrzelał knykcie z nieprzyjemnym gruchotem. - Oczywiście zgadzam się na pańską pomoc, Panie Takato. Chcę znać cenę... bo jak widzę wzbudziłem już niewielkie zainteresowanie wśród poszukiwaczy zjawisk paranormalnych. A skoro tak... - Zakręcił palcem w powietrzu. - ...chcę wiedzieć, gdzie jest duszyczka mi towarzysząca podczas ataku hollowa.
Powiedział wszystko takim tonem, jak by go wcale to wszystko nie obchodziło. Nawet widać po twarzy wampira, że jest on znudzony. W tej chwili.
W tym momencie mężczyzna zmrużył delikatnie oczy
-Dostarczę Ci ją jak stąd wyjdziesz. Wyglądała na Twoją własność, więc stwierdziłem, że nie ładnie byłoby cokolwiek z nią robić. A co do ceny, moje usługi są inblanco panie Deviol. Zawsze. W pewnym momencie równiez upomnę się o przysługę. Dzięki właśnie takiemu systemowi możemy tu sobie rozmawiać bez kamer czy mikrofonów, mogę pana stąd wyciągnąć i oddać duszyczkę. Oczywiście może pan odmówić, wtedy no cóż.. okaże się, że straciłem przysługę na darmo.
-Nóż...? Dokumenty...? Tego jeszcze będzie mi trzeba. Woreczek z tytoniem i zapalniczkę mogą sobie zostawić... - Spojrzał w sufit, po czym westchnął ciężko spuściwszy głowę. - Zagram w ciemno. - Gwałtownie wykręcił swój łeb w jedną stronę, następnie w drugą. Strzyknęło i w jednym, i w drugim wypadku. - Czyli zgadzam się na to by pan mnie stąd wyciągnął.
-Dokumenty.. Oczywista sprawa. Na jakie imię i nazwisko, wiek, miejsce urodzenia?
-Mieczysław Kościej, lat 30, Polska... powiedzmy ze Szczytna.

Mężczyzna nic nie zapisał, oblizał wargi
- Sczytno? Hmm. Nie ma sprawy - zadziwiające było jak bezproblemowo przychodził mu język polski - Zapraszam więc na zewnątrz.. Deviol. Wybacz ale to bardziej mi odpowiada.
Wstali i skierowali się do drzwi. Dev z tyłu a takato szedł przodem. Kiwnął tylko głową policjantowi dyżurnemu i po prostu wyszli na ulicę jak gdyby nigdy nic.
-Śmieszne. - Skomentował, gdy wyszli. Odsunął się na bok i odwrócił w stronę mężczyzny. - A nóż? Skrócona wersja omija przepisy prawne o posiadanie broni bez zezwolenia... i na te czasy nie ma bardziej dyskretnego oręża. - Westchnął cichutko, gdy zlustrował Kitae spojrzeniem. - Rozumiem, że zaraz udamy się w odpowiednie miejsce, gdzie likwidujecie podobnych mego rodzaju...
Zmarszczył brwi. Naprawdę brakowało mu tego noża...
Takato wyciągnał z kieszeni paczkę fajek i zapalniczkę benzynową naprawdę dobrej jakości, zapalił czestując rownież deviola. Jak nie zechce to trudno. Potem sięgnał do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyciągnął stamtąd nóż wampira po czym podał mu go w sposób, który zdradzał wielką wprawę w zabawie tego typu zabawkami
-Mmm... Zippo... Z klasą. - Dev uśmiechnął się lekko. Pstryknął palcami. - Palić, palę tylko z fajki. Zwyczaj do lat, gdy były one modne. - Machnął dłonią, że nie przyjmie papierosa. Zaraz dłoń się zgrabnie cofnęła po nóż.
Niemal automatycznie zaczął go przyczepiać do swojego boku. Skinął głową z uznaniem, zarówno dziękując, jak i chwaląc za swoje umiejętności. Wyciągania ludzi z pierdla... Uśmiechnął się szerzej, spojrzał mężczyźnie w oczy.
-Coś mi się wydaje... że i pan, Panie Takato jest jednym z mojego gatunku.
-Po czym tak stwierdzasz? To ciekawe - widząc, że wamipr nie zapali sam wyrzucił tlącego się papierosa na ziemie nie trudząc się, by go przydeptac..
-Wspomniałeś, że moja duszyczka należy do mnie. Zatem uznałeś, że niegrzecznie będzie pożreć czyjegoś sługę, jakikolwiek by on nie był. - Odpowiedział z narastającym uśmieszkiem, aż w końcu się wyszczerzył. - Bounts są samotnikami... Ale mają swoje zwyczaje. Czyż nie? - Deviol pogładził się po wąsie, czekając na odpowiedź.
-Z tego co pamiętam, a pamiętam dobrze nie powiedziałem "pożreć" tylko "cokolwiek z nią zrobić". Mógłbym ją unicestwić, mógłbym oddać shinigami żeby ją posłali do tego swojego raju albo mógłbym wykorzystać jak przynęta na wędce. Zaniechałem z tego wszystkiego stwierdzając, że to jak zabawa cudzym nożem. Nie wypada po prostu.
Prychnął. Miał swoje powody by nie wierzyć temu 'człowiekowi'. Altruiści nie znajdują się od tak, gdzieś musi być haczyk, gdzieś jest przynęta... Będzie go obserwował. Choć już teraz czuł na swoim karku czyjeś spojrzenie. Napewno ktoś go obserwuje...
-Widocznie zagalopowałem się. - Rozstawił ręce na boki i wzruszył ramionami. - Acz te możliwości również wziąłem pod uwagę... Mimo to nie chciałbym nachodzić na teren swojemu sąsiadowi. Rozumiesz... - Rozejrzał się dookoła. - Dziewczynka mam nadzieję, niebawem przyjdzie. Bym się cieszył, gdybyś dał mi swoją wizytówkę, jeśli takową posiadasz. Dokumenty i te sprawy... Choć nie wydaje mi się, że teraz się rozstaniemy, tak?
-W umowie było wyciągnięcie Cię z paki co też zrobiłem. Póki nie zrobisz nic głupiego i nie dasz się złapać, policja zostawi Cię w spokoju. Na dniach ktoś przekaże Ci dokumenty - mężczyzna wyciągnął z kieszeni na piersi wizytówkę i Ci podał.

Takato Kitae
Adwkokat
nr tel: xxxxx
biuro: adres

Hah. a więc jednak..
-Dziewczynka zaraz tu przyjdzie - podjechał biały mercedes, Takato podszedł do tylnych drzwi - a ja zgłoszę się, kiedy będzie odpowiedni czas po odbiór przysługi. Bywaj Deviol - wsiadł do samochodu który ruszył spokojnie i zniknął za rogiem zza którego zresztą wyłoniła się znajoma duszyczka
Wampir uśmiechnął się na wzmiankę o "umowie". Jednak był pod obserwacją... Bount skinął głową, że wszystko zrozumiał. Pożegnał się z mężczyzną krótkim "Bywaj". Po chwili dziecko pojawiło się na horyzoncie. Mruknął pod nosem, schowawszy wizytówkę do prawego buta, bo w lewym miał całą kasę... Siedział po turecku, aż Karin do niego dojdzie.
Duszyczka gdy tylko zobaczyła Deva ruszyła biegiem wyciągając łapki i zalewając łzami
-Miiistrzuuuu!! - wybitnie chciała paść mu do stóp
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sro 26 Sie 2009 - 18:02

Heh... Odwrócił się w stronę Karin. Rozłożył ramiona, aby pochwycić nadbiegającą dziewczynkę. Rzecz jasna ja utuli, pogłaszcze i tym podobne. Pociągnął nosem. Zebrało mu się na czułości...
-No dobrze... kochanieńka. Co robiłaś, gdy twój miszczu siedział w pierdlu?
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 29 Paź 2009 - 19:53

- Fakt... - Odrzekła kobieta, wciąż zdawała rozgadać się czujnie - wydawała się być napięta niczym struna... Która w każdej chwili mogła puścić. Wyszłyście na niewielką uliczkę, idącą tuż obok parku. Zwykle przebywało tu całkiem sporo ludzi o tej porze - często wielu wyprowadzało tu psy, albo też czasem melina społeczna spożywała w owym parku alkohol różnego pochodzenia. Teraz jednak w ciemności nie było widać nikogo. Dodadkowo od pewnego czasu, miałaś dziwne przeczucie że coś jest nie tak, niemal przez skórę czułaś pewną zło wrogość... Chociaż może tak działała ta upiorna cisza ?

Nagle dosłyszałaś szum, chwile później cisze gwałtownie rozdarł głośny pisk, później doszło was szczekanie... Twoja opiekunka spojrzała na Ciebie, włożyła prawą dłoń pod kurtkę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 29 Paź 2009 - 19:54

Ekkusu


- Fakt... - Odrzekła kobieta, wciąż zdawała rozgadać się czujnie - wydawała się być napięta niczym struna... Która w każdej chwili mogła puścić. Wyszłyście na niewielką uliczkę, idącą tuż obok parku. Zwykle przebywało tu całkiem sporo ludzi o tej porze - często wielu wyprowadzało tu psy, albo też czasem melina społeczna spożywała w owym parku alkohol różnego pochodzenia. Teraz jednak w ciemności nie było widać nikogo. Dodadkowo od pewnego czasu, miałaś dziwne przeczucie że coś jest nie tak, niemal przez skórę czułaś pewną zło wrogość... Chociaż może tak działała ta upiorna cisza ?

Nagle dosłyszałaś szum, chwile później cisze gwałtownie rozdarł głośny pisk, później doszło was szczekanie... Wszystko dochodziło gdzieś z czeluści parkowych drzew Twoja opiekunka spojrzała na Ciebie, włożyła prawą dłoń pod kurtkę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 29 Paź 2009 - 20:05

Jeden pisk... niewiele brakowało a byłby i drugi, tym razem ze strony Misaki. Na szczęście jednak skończyło się na wzdrygnięciu, i ponownym zmniejszeniu dystansu między kobietami. W tej sytuacji albinoska najchętniej przytuliła by się ciasno do wolnej ręki Michiyo, nie pozwalając by w razie czego ją tutaj zostawiła... ale... przecież nie zostawi. To by było wbrew ustaleniom... to by było wbrew niej. A przynajmniej tak jej się wydawało.
A czy ona przypadkiem nie powinna tak tego zostawiać?! Przecież... to był chyba... ludzki krzyk... a może jej się wydawało? Nie... chyba nie. To było zbyt wyraźne... czyżby... ktoś kogoś napadł?!
-Słyszałaś to?!-Zapytała stanowczo, i nie czekając na odpowiedź pobiegła w tą stronę, od której dobiegał pisk. Może jeszcze zdąży pomóc...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 10:26

- Czekaj ! Toi nie bezpieczne... MISAKI ! - Wrzasnęła twoja opiekunka, zaś w jej głosie przedarło się sporo wściekłości wymieszanej z nerwowością i strachem. Nie czekała, od razu ruszyła za tobą gniewem, i minęła dłuższa chwila nim cie dogoniła, złapała za ramię i pociągnęła abyś się zatrzymała... Obydwie byłyście jednak w stanie zauważyć już co się stało, otóż, na ziemi, nieopodal alejki leżała młoda kobieta, niestety z tej odległości nie byłaś w stanie dojrzeć co się jej stało. Tuż obok niej stał piesek, z obrożą i smyczą, szczekał gdzieś w bok... Gdy tam zerknęłaś nie zauważyłaś niemal niczego. Za raz ! Wydawało Ci się że coś poruszyło , nie widziałaś jednak żadnej sylwetki...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 10:40

Nie zwróciła jednak na to zbyt wielkiej uwagi, uznała że z nerwów się jej coś przywidziało. Ważniejszą dla niej sprawą było to, że przed nią leżała kobieta, oszołomiona, nieprzytomna, bądź, nie daj boże, martwa. Niestety, nie miała przy sobie... oraz w ogóle komórki, gdyż zawsze miała sporo problemów z ogarnięciem się w tej całej elektronice. Acz w tej sytuacji naprawdę by jej się przydała. Należało mieć nadzieje że Michiyo jest nieco bardziej od niej przewidująca.
-P-pani Akimoto... ma pani komórkę? Niech pani wezwie karetkę... policje... cokolwiek...-Poprosiła ją, i już o wiele bardziej ostrożnie (o ile nie trzyma ją pewna wszechwładna ręka) podeszła do kobiety, by sprawdzić jej stan. Straciła większość tego szaleńczego zapału, ale nadal bardzo chciała pomóc.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 14:56

Akimoto pościła Cie, wyraźna wściekłość malowała się na jej twarzy... Jadnak to nie był czas aby wrzeszczeć i zwracać Ci uwagę, w końcu ktoś, kto to zrobił mógł być całkiem niedaleko. Podążyła za tobą i wyjeła komórkę z kiszeni, zaczęła wybierać numer na pogotowie... Tym czasem ty podeszłaś do kobiety, nachyliłaś się nad nią. Była raczej szczupła, blond raczej zadbane włosy były posklejane krwią, nigdzie jednak nie widziałaś rany z której tak owa się sączyła. W jej otwartych pustych ślepiach odbijało się lekko twoje oblicze.

Wtedy stało się coś czego za pewne się nie spodziewałaś... Na początku nastało dziwne, przejmujące zimno, później poczułaś wyraźny niepokój, zupełnie jak by coś w tobie wrzeszczało "uciekaj"... Chwile później dostrzegłaś przed sobą niemal nie widzialną smugę, coś kazało Ci odskoczyć, tak więc zrobiłaś... Nie wiedziałaś tego, jednak właśnie cudem uniknęłaś śmierci. Poczułaś ból na swojej ręce gdy na nią spojrzałaś dostrzegłaś trzy wąskie, niezbyt głębokie przecięcia z których ciekła krew... Ale to nie było wszytko.

Z jakiegoś powodu smuga którą widziałeś wcześniej zaczęła stawać się co raz to wyraźniejsza, tak że po chwili dostrzegłaś istotę




Stała od Ciebie w odległości jakiś 3 - 4 metrów, przechyliła lekko głowę jak by była zdziwiona, na jej lewej łapie dostrzegłaś ślady krwi...

Akimoto spojrzała na Ciebie, unosząc wysoko brwi, odsunęła komórkę od ucha i pobiegła w twoim kierunku, twoim i bestii - Co ty sobie do cholery zrobiłaś ?! - krzyknęła do Ciebie, dziwny potwór rodem z horroru zerkną na kobietę, uniósł lekko prawą łapę



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 15:21

C... co... co... co... to... JEST?!
Tak w skrócie można by opisać myśli Misaki. Ogrom jej zdziwienia i potęga strachu jaki ją ogarnął, można by porównać do niecodzienności zjawiska, jakim ta dziewczyna jest światkiem. Właśnie przed nią stała... bestia. Zaopatrzona w wielkie ostre łapska przypominające skrzydła, na silnych, i nogi wyposażone w pazury... i do tego z maską przypominającą ludzką twarz. Oj tak, z całą pewnością by teraz krzyknęła, gdyby nie to że wszystkie mięśnie jej ciała zesztywniały ze strachu. Poziom adrenaliny tak skoczył we krwi, że nawet nie poczuła że została draśnięta. Sama wyglądała, jakby własnie zobaczyła ducha. Przerażony wyraz twarzy, rozdygotane ręce i nogi, rozszerzone źrenice.
Wtedy usłyszała swoją opiekunkę. Sytuacja przedstawiała się nieciekawie. Gdy tylko ten potwór ją zobaczył, natychmiast począł przygotowywać się do ataku. Uniósł prawą łapę... i wtedy Misaki się odblokowała. Nie... tylko nie ona...
-Uciekaj!!-Krzyknęła białogłowa, i w zależności od tego, jak przedstawiała się trajektoria ciosu, zareagowała inaczej. Jeżeli wyglądało bardziej na to, że cios będzie pionowy, to rzuci się na swoją opiekunkę z zamiarem odrzucenia jej w bok. A jeżeli będzie pozioma... to... niestety, były raczej za blisko. Dlatego też po prostu ją przewróci, mając nadzieje że cios będzie na tyle wysoki, że jej nie zrani. Oczywiście, sama też stara się przyjąć taką pozycje.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 17:58

(zapomniałam z poprzedniego ataku - 5 HP)

Istota wydała z siebie cichy sykliwy dźwięk przypominający gdakanie kury, jeśli można było to tak określić to było złowrogie gdakanie... Twoja opiekunka nie bardzo wiedziała co chcesz powiedzieć, czyżby sama nie widziała bestii ? Trudno było powiedzieć - Czemu ? - Nie bardzo wiedziała o co Ci chodzi, jednak wolną dłonią sięgnęła pod kurtkę, z której zresztą po chwili wyszarpała nóż o ozdobnej kościanej rękojeści i szerokiej klindze długiej na jakieś 10 cm. Już wiesz o po co kilkakrotnie sięgała..

Opiekunka była blisko, widziałaś jak potwór obraca się w jej stronię i cofa prawe skrzydło... Nie czekałaś, pobiegłaś ku kobiecie aby ją osłonić własnym ciałem... Bestia też ruszyła, tyle że kawałek za tobą, kiedy już stanęłaś przed opiekunką i zwróciłaś się aby spojrzeć na potwora widziałaś że unosi skrzydło aby się na Ciebie zamachnąć... W pewnym jednak momencie zatrzymał się, czemu ? Piesek

Dogonił potwora i złapał go na nogę, zaś bestia przystanęła aby przyjrzeć się zwierzakowi... Cóż potwór chyba nie był zbyt mądry, lepiej dla was.
- Co jest ? - Koibieta zrkneła na Ciebie, zmarszczyła lekko brwi



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 31 Paź 2009 - 18:15

-N-nie widzisz tego?!-Krzyknęła do niej. W normalnej sytuacji, na przykład gdyby ten pies bronił ją przed bandytami, pewnie chciałaby załagodzić ten "konflikt"... ale w tej? Przecież to bezrozumna bestia, której jedynym celem jest... na pewno nic dobrego. Zatem, co zostaje w tej sytuacji? Chyba tylko i wyłącznie ucieczka. Ale... przecież... Michiyo wezwała karetkę! A jeżeli oni tutaj przyjadą, a ta bestia tutaj będzie... oh nie! Co ona narobiła!
No ale co ona może? Przecież nie będzie walczyć z tym... czymś! Niby jak?! Ma go tłuc skrzypcami po czerepie? Nawet gdyby doszło do takiej sytuacji... to zanim by do niego podeszła, to by ją przeciął na pół! Nie... co on ma... zbyt dużo ludzi jest zagrożonych...
-Pani Michiyo... niech pani ucieka... błagam... tu jest zbyt niebezpiecznie... CZY PANI TEGO NIE WIDZI?!-Wykrzyczała, a jej głos był pełen strachu.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 1 Lis 2009 - 9:58

- Czego ? - Kobieta zaczęła się rozglądać po okolicy, później jednak odetchnęła cicho, i ułożyła rękę na twoim ramieniu - Misaki... Spokojnie, rozumiem że dzieje się tu coś dziwnego, id odpocząć a ja sprawdzę co z tą kobietą... Trzeba będzie zadzwonić na policje - Najpewniej uznała iż po prostu panikujesz cz z strachu.

W tym samym czasie jednak bestia uniosła nogę, na wysokość swojego tułowia, przyglądała się pieskowi ze swoistym zadzianiem... Chwile później jednak uniosła oskrzydloną łapę, i zamachnęła się na zwierze rozcinając je na pół... Truchło pieska opadło na podłoże w dwóch częściach, z jego ciała wylewała się krew, widziałaś jak rozcięte wnętrzności wylewają się na trawę... Zwierze skomlało jeszcze cicho... Twoja opiekunka wrzasnęła głośno, pociągnęła się do tyły i sama drżąc stanęła przed tobą wyciągając nóż w przód... Rozglądała się wokoło, chwile później wrzasnęła - Uciekamy ! Szybko ! - Złapała cie za rękę i zaczęła ciągnąc na lewo.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 1 Lis 2009 - 10:15

Az chciało by się powiedzieć "A nie mówiła?". Tak czy siak, makabryczna scena podziałała i na dziewczynę. W pierwszym odruchu odsunęła się w tył, drżąc na całym ciele i wydając z siebie bliżej niezidentyfikowane odgłosy przypominające łkanie. Były dwa wyjścia - albo uciekają i narażają życie tych biednych ludzi, którzy chcieli im pomóc, albo odciągają uwagę tego stwora. W sumie... chyba nie miały żadnego wyboru: musiały uciekać. Jeżeli by zobaczyła w miejscu tego psa swoją opiekunkę... tak... niestety, to było jedyne wyjście. Dlatego też nie oponowała kiedy Michiyo pociągnęła ją za sobą. Przy odrobinie "szczęścia", stwór popędzi za nimi, i w pewnym momencie ich zgubi. A zanim wróci, o ile wróci na miejsce, pogotowie zajmie się tą kobietą...
...marne szanse, ale przecież się na niego nie rzuci. Jeszcze chciała pobyć w jednym kawałku, to samo Michiyo.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 1 Lis 2009 - 10:53

Zaczęłyście pędzić w bliżej nie zidentyfikowanym kierunku, znaczy przynajmniej dla Ciebie bo nie znałaś się jeszcze za dobrze na "labiryncie" Karakury. Twoja opiekunka natomiast szybko wybierała kolejne kierunki, mogło by się zdawać że czyni to chaotycznie, jednak chyba miała jakiś zamysł. Cały czas słyszałyście to sykliwe, niemal krwiożercze gdakanie, ilekroć spojrzałaś w tył widziałaś jak bestia powoli zmniejsza odległość 10 metrów która was dzieliła.

Wtedy wbiegłyście na tereny zabudowane, było tu całkiem sporo domów jednorodzinnych, większość domów była już nie oświetlona co mogło znaczyć że sporo mieszkańców tego osiedla już spało. Gdy zerknęłaś za siebie nie dostrzegłaś bestii, słyszałaś wciąż to paskudne gdakanie.
Obydwie byłyście już bardzo zmęczone, zwolniałyście, jednak kobieta nie dawała za wygraną.

W ten "kurczak" zeskoczył przed wami z jednego z dachów, twoja opiekunka go nie widziała, przez co pchała się na potwora który czekał na was z niemal otartymi ramionami. Ty jednak widziałaś bestie, krzyknęłaś aby stanęła, i sama pociągnęłaś ją... Jadnak było chyba za późno. Dziwaczny stwór skoczył w waszym kierunku, uniósł skrzydło i ciął. Gdyby nie twoja ingerencja twoja opiekunka zostałaby przecięta z góry na pół, pociągnęłaś ją jednak siniej, dzięki czemu potwór zdołał drasnąć ją tylko jednym z piór rozedrzeć na jej ciele długą, niezbyt głęboką ranę ciągnącą się od barku aż po udo.

(praszam za chaos, ale troche umieram ^^")



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 1 Lis 2009 - 11:23

(Spoko, dzień następny zawsze jest najgorszy ; p)

To koniec. Nie miały już sił na dalszą ucieczkę, i do tego Akimoto została trafiona. Mimo iż rana nie była głęboka, ból mógł jej uniemożliwić dalszą ucieczkę. Przynajmniej odciągnęły tego stwora od parku, i dzięki temu uratowały niewinnych sanitariuszy... ale... co dalej? Maj tutaj zginąć, jak ten pies? Dlaczego... dlaczego?! To takie niesprawiedliwe! Gdyby chociaż miała jakąś możliwość obrony... jakąś szansę... ale jak może się bronić przed czymś takim?! Czy naprawdę ktoś tam na górze tak ją nienawidzi? Najpierw daje jej kogoś, komu wreszcie może zaufać... a potem chce mu wszystko zabrać. Co ona takiego zrobiła?! Przecież zawsze stara się być dobra! Zawsze wszystkim pomagała, zawsze była uczciwa... a i tak była pośmiewiskiem!
Dosyć... dosyć tego. Nie będzie uciekać, i tak nie ma to sensu. Skoro nie uciekły kiedy były w miarę sprawne, to tym bardziej i teraz to si nie uda... jedyną ich szansą było to, że może stanie się jakiś cud... a do tego czasu powinna trochę zająć tego potwora. Musi za wszelką cenę uratować życie Michiyo. Nawet... za cenę własnego. Oczywiście, bała się i nie chciała by tak to się skończyło... ale w tym momencie tylko ona może coś zrobić... ale czym? Co ona takiego umie? Bić się nie umie, jakoś specjalnie sprawna fizycznie tez nie jest... jedyne co umie naprawdę dobrze to grać na skrzypcach... ale w czym jej to pomoże? Zagra temu potworowi "Zimę" Vivaldiego, ten się zasłucha, i Michiyo w międzyczasie ucieknie? Przecież to zwierze!.. może to właśnie to? Jest kompletnie bezużyteczna... i musi zostać zniszczona... ale jeżeli to się stanie, to przynajmniej będzie wiedzieć że zrobiła wszystko co w jej mocy, by ją uratować. Na pewno... sie nie podda!
-Hej, ty tam!-Krzyknęła do stwora, przechodząc do przodu. Przy okazji przysłoniła Michiyo własnym ciałem.-Jeżeli chcesz nas zabić... to zacznij najpierw ode mnie! Spróbuj szczęścia!-Wtedy podniosła z ziemi najbliższy kamień, i cisnęła nim w maskę potwora. Mając nadzieje że jest na tyle głupi, by to zwróciło jego uwagę na nią, szepnęła do kobiety "do tyłu!" i obserwowała poczynania ptaka. Jeżeli się rzuci na nią, to będzie starała się unikać jego ataków tak długo jak się da. A jeżeli rzuci się na Michiyo.. to cóż... zrobi to samo co w parku. Postara się ją tak popchnąć czy przewalić, by skrzydło ptaszyska ją nie dosięgło... błagała przy okazji w myślach o pomoc... kogokolwiek... czegokolwiek...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 1 Lis 2009 - 11:49

Pociągnięta Akimoto upadła na kolana, zerkała w kierunku bestii, otworzyła szerzej oczy, i wrzasnęła cicho - czyżby sama zaczęła coś dostrzegać ? - Co... Co to za smugi ?! - Wstała całkiem szybko łapiąc pewniej nóż... Gdacząca istota uniosła lekko obydwa skrzydła. Właśnie wtedy kamień przywalił w jej łeb, potwór cofnął się o krok i tym razem spojrzał na Ciebie, zagdakał głośniej, po czym to pędem ruszył w twoim kierunku... Byłaś pewna że są to twoje ostanie chwile. istota będąc jakieś 2 i pół metra przed tobą rozpoczęta zamach, który miał najpewniej na celu rozcięcie Cie na ćwiartki...

Wtedy też stało się coś czego raczej się nie spodziewałaś, otóż tuż przed tobą pojawił się wysoki na 190 cm człek odziany w ciemną skórzaną kurtkę, granatową luźną koszulkę, i czarne dżinsowe spodnie których nogawki opadały na czarne, matowe glany, w lewicy trzymał... Katanę(!) ukrytą w czarnej pochwie. Jego pojawieniu się towarzyszył dziwny syk. Nie widziałaś jego twarzy gdyż stał do Ciebie tyłem - podziewać mogłaś za to jego ciemne krótkie do ramion włosy. Stała się też druga ciekawa rzecz, wraz z jego przybyciem zrobiło Ci się słabo, coś jak by przytłumiło twoje zmysły i przytomność, tą drugą zdołałaś jednak zachować, w przeciwieństwie do twojej opiekuni która padła na ziemię. Kolejną sprawą było to że ruchy bestii która was zaatakowała mocno spowolniły.

Jedno ostre skrzyło opadało na czubek głowy człeka, drugie na jego ramię, jednak ku twojemu zaskoczeniu nie przebiły jego skóry, człek miast tego wyciągnął powoli swoją silną rękę (a na silną wyglądała przez wyraźnie zarysowane mięśnie), w stronę białej maski potwora, złapał ją i ścisnął... Maska rozpadła się na wałki zaś potwór rozpadł się w pył, wtedy też mężczyzna zwrócił się do Ciebie przodem.



Jego czerwone oczy były spokojne , zaś twarz z obu stron ust zdobiły białe... Kolczyki ? W kształcie kłów. wydawało się że były zdobione z kości. Uśmiechnął się do Ciebie, byłaś pewna że ten charakterystyczny uśmiech gdzieś widziałaś, teraz jednak nie byłaś sobie stanie przypomnieć gdzie - W porządku Panienko ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   Today at 0:06

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs