IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 2 Maj 2010 - 15:27

Dwa ostrza zabłysnęły w bladym świetle księżyca, niczym stalowi zabójcy. Czerwona rękojeść katany, wydawała się być stworzona specjalnie dla dłoni Kaiena. Szkarłatny materiał, kurczowo przylegał do ręki białowłosego, choć z niewiadomych przyczyn była cała spocona. Twarz tajemniczego nastolatka przeszył lekki grymas, który na pierwszy rzut oka przypominał strach. Lecz nic bardziej mylnego. Syntetyczne światło jednej z latarni, która z niewiadomych przyczyn zaczęła się wyłączać i włączać, rozświetliła przeszyte szyderczym uśmiechem oblicze chłopaka. Na przerażenie to nie wyglądało...
- A skąd miałbym wiedzieć? - głos miał wyzywająco wesoły. - Ale sądzę, że jeżeli weszliście na ten teren, to szukacie... śmierci... - katana Ginyu, wręcz odruchowo, ustawiła się w ukośną gardę, jakby miał nastąpić atak. To samo stało się z mieczem Kentaro. Na ten widok, chłopak głośno się roześmiał. - Boicie się, co?! Zdaje się, że to wasza pierwsza taka sytuacja, kiedy spoglądacie w oblicze śmierci... He... - ostrze Asauchi było ciężkie. Całe powietrze, otaczające białowłosego, wydawało się niesamowicie przytłaczające... i zimne. Oddechy były coraz trudniejsze. Po chwili, Ginyu z przerażeniem spostrzegł, że czubek jego katany drży. Drży ze strachu. Wraz z właścicielem. Broń wydawała się być równie przerażona, co Kaien, choć chłopak nie przyjmował tego do wiadomości. Niemożliwe! Bać się tego knypka?! A jednak... Coś z nim było nie tak. Bijąca od niego aura, odbierała nadzieję. Pustoszyła głowę z wszelkich myśli. Rzeczywiście, uczucie, jakby spotkało się śmierć we własnej osobie.
Pot perlący się na skroniach Ginyu, powoli spływał po policzkach, aż w końcu plamił wilgotną ziemię pod stopami. Przytłaczające Reiatsu nie pozwalało drgnąć palcem. Nie pozwalało nawet uciec!
- K-Kaien... - głos jakiego nie znał. Pierwszy raz było dane mu usłyszeć, strach w tonie Orinosuke. - Możesz się... poruszyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 2 Maj 2010 - 16:43

Pierwszy raz spojrzał śmierci w oczy, pierwsza reakcja, strach, paniczny strach. Strach przed śmiercią, lecz nagle pomimo pustki w głowie przebiegła myśl. Dziwna myśl, mówiąca. *Boisz się?? Z pewnością przegrasz.* Zmotywowało to Białowłosego, do tego, by zrealizować zadanie. Czuł ułożone cząsteczki Reiatsu w jego ciele , które już przed chwilą przygotował, by zacząć je powoli i płynnie przesuwać ku obu dłoniom, wzmacniając mięśnie obydwu rąk. Pot i drganie ustało, przynajmniej ustało powodowane strachem. Ginyu poczuł dawkę adrenaliny i dostał diabelskiego uśmieszku, którego nie mógł uspokoić. Zaczął rechotać na początku cicho, potem coraz głośniej i głośniej. -Wybacz Kentaro.... Ta sytuacja jest rozbawiająca. Nawet się nie przedstawiliśmy. Jestem Kaien, Ginyu Kaien. Uczeń Akademii Shinigami. - Zaczął dalej rechotać, by nagle przestać i zupełnie poważnym tonem. -Chciałbym wiedzieć komu mam skopać dupę.- Po tych słowach z diabelskim uśmieszkiem na ustach. Ustawił gardę w taki sposób jak pokazywał ten miły oficer z 11 ,który uczy walki wręcz w Akademii.

-Oczywiście Kentaro.- I białowłosy najnormalniej w świecie postanowił skoczyć delikatnie w bok. Trzymając cały czas gardę i odczuwając milutkie mrowienie w rękach spowodowane użyciem Reiatsu. Cały czas pilnował tego niemiłego typka, czekał na jego atak i chciał zobaczyć, czy nadąży nad jego ciosami i czy znajcie czułe punkty, dziury w defensywie. Oczekiwał jak pewien rodzaj pająków, które oczekują dniami na swoją ofiarę, nie wychodząc z ukrycia.

{2 punkty rei x 3 turki w ręce[siła] dziękuję}



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Pon 3 Maj 2010 - 15:42

Niestety! Poruszenie choćby palcem, okazało się być czymś o wiele bardziej skomplikowanym, niż zwykłe wyrwanie się z paraliżujących łapsk strachu. Nie była to kwestia ograniczenia fizycznego. Wszech pustka, panująca w głowie Kaiena, przerywana przez parę bezskutecznie motywujących do ruchu myśli, powodowała, że każda myśl była wysiłkiem, godnym wrzasku, który pomimo prób ugrzązłby zapewne w gardle chłopaka. Krople potu, boleśnie meandrowały po mokrym policzku Kaiena, pozostawiając po sobie wielki kanion zimna. Lodowate powietrze wypełniało nos i płuca, kłując boleśnie. Ludzie nie mogą być tak silni. Ani przerażający. Więc kim on jest?! Strach wypełniał powietrze. Wypełniał w taki sposób, że można było poczuć jego zapach. Metaliczny zapach śmierci, która była jego nieodłącznym towarzyszem. Zimny oddech musnął karku Kaiena. Ktoś jest za nim? Nim zdążył jakkolwiek zareagować, zorientował się, że nastolatek jest tuż przed nim. Teraz mógł dokładnie przyjrzeć się sadystycznemu uśmieszkowi, któremu towarzyszył wzrok mordercy. Nie było jednak więcej czasu na kontemplowanie oblicza przeciwnika. Coś zakuło w brzuchu. Oczy białowłosego powędrowały w to miejsce, a źrenice natychmiastowo uległy rozszerzeniu. Od rozerwanych bebechów odchodziła zakrwawiona ręka napastnika. Uszy począł świdrować nieludzki śmiech, a lekkie kłucie zastąpił rozrywający i otępiający ból, który promieniował od punktu przebicia. Ziemia niebezpiecznie szybko pokrywała się czerwoną posoką, a sceneria przypominała krwawy horror. Miecz wypadł Kaienowi z dłoni i z pluskiem opadł na czerwoną kałużę. Chłopak wyjął czerwoną dłoń z brzucha Ginyu.

- Nigdy nie opuszczaj gardy... - zimny głos nie należał do oponenta. Należał do Kentaro, który beznamiętnie przyglądał się krwawemu zajściu. Gardło białogłowego zalała fala krwi, która dołączyła do tej ozdabiającej trawnik. Trawa jednak zniknęła...

- Obudź się! Kaien! Nie śpij do cholery! - głos znów należał do Orinosuke. W tle blady sierp księżyca i gwiazdy. Dziury w brzuchu... nie ma. Bólu, na szczęście, również. Kaien leżał. Choć mógłby przysiąc, że jeszcze przed chwilą stał. Chłopaka nie było. Był tylko Kentaro, który przypatrywał z lekkim zaniepokojeniem, wypisz wymaluj wcale nie przypominającym to, które towarzyszyło kontemplacji krwawej sceny. Gdy już w oczach białowłosego pojawiła się iskra przytomności, oblicze Orinosuke znów zastąpił srogi wyraz.
- Cholera, no normalnie super... Lepszego miejsca na sen to sobie znaleźć nie mogłeś. - po skroni, zza brunatnej grzywki, wypływała strużka krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Pon 3 Maj 2010 - 17:05

*Kuso, przecież to wydawało się tak łatwe. Co się stało?* Przeleciała myśl, przez umysł Ginyu, by natychmiast zniknąć we wszechobecnej pustce. Pustka, Kaien i Asauchi, zostali sami przeciw przeciwnikowi, okrutnemu chłodowi, który niosła śmierć. Metaliczny posmak w ustach i fontanna krwi. Obraz coraz bardziej niewyraźny. Czyżby tak miał umrzeć białowłosy? Śmierć, przyniosła smutek, żal do samego siebie, który pogłębiał się jak czarna plamka widziana przez Ginyu. Ostatnie co zobaczył to była czerwona ręka od krwi wyjmowana przez chłopaka, a następnie tylko smutek i strach, jak w krwawych profesjonalnych horrorach, gdy główny bohater mocno obrywa i upada. Ostatni dźwięk ,przed totalną pustką było zdanie "Nie opuszczaj gardy."

Wszystko zniknęło i pojawił się Ornisuke przed oczami, najpierw wielkie zdziwienie i automatycznie pytanie. -Ale co się stało?- padło prosto z ust białowłosego, pełen zdziwienia wyraz twarzy i szeroko otawrte oczy dopinały całe zajście pod totalne zdziwienie i zakłopotanie. Ból jak i dziura w brzuchu momentalnie zniknęły. Białowłosy leżał na chłodnej ziemi, po której przed chwilą stąpał. Rozejrzał się momentalnie szukając jakiegoś potwierdzenia, tego co się stało, lecz nic prócz strużki krwi nie naprowadziło go na jakikolwiek ślad. Białowłosy zdziwiony dokonał szybkich oględzin swoich, by uznać, że może wstać. Zerwał się na równe nogi, bynajmniej taki miał zamiar, tym samym zadając pytanie do Kentaro. -Co się dokładnie stało?-



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Pon 3 Maj 2010 - 17:51

Ciało było jak najbardziej w porządku, a w dodatku białowłosemu towarzyszyło dziwne uczucie wyspania...
Kentaro otarł krew z czoła, gdyż powoli zaczynała mu wkradać się do oka. Zerknął podejrzanie na Kaiena, jakby w oczekiwaniu aż usłyszy coś w stylu 'Żartuję!', jednak nic takiego nie nastąpiło, a sam zdał sobie sprawę, że traci tylko czas.
- Spotkaliśmy tego chłopaka i ty upadłeś... Sądziłem, że zemdlałeś, ale... chrapałeś. - jego głos był stonowany. - Ten gość uciekł, ale zdążył pozostawić pamiątkę po sobie. - ponownie otarł posokę znad brwi, jedynie rozmazując ją na czole. - Ma jakieś dziwne moce... Miałem Cię już zostawić, ale na Twoje szczęście się obudziłeś. A teraz ruszam, nie wiem jak ty, za tym dzieciakiem. Nie pozostanę mu dłużnym. Odpłacę mu z nadwyżką... - rzekł poklepując rękojeść Asauchi. Po tych słowach ruszył wolnym krokiem w nieznaną stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Pon 3 Maj 2010 - 18:24

-To nie jest żart.- powiedział poważnym tonem, dosyć cichym, by nie narobić hałasu. -Lepiej będzie go zostawić, ja nie czuję się gotowy, lecz w razie czego nie zostawie Ciebie samego. Pamiętaj, mam przeczucie, że to źle się skończy.- Powiedział wstając i otrzepując się, wypowiadał się prawie identycznym tonem co przed sekundą, -On ma bardzo dziwne moce, uśpił mnie i miałem bardzo dziwne halucynacje. Czuję ,że tym razem ,może to być prawdą.- powiedział to cicho i pewnie siebie trzymając jednocześnie za ramię Kentaro i świdrując go spojrzeniem. -Swoją drogą, mieliśmy takie sprawy zgłaszać, więc powinniśmy zawrócić i zameldować o tym, albo uporać się z tym sami, obrywając dużo bardziej niż przed chwilą. On.. Ginyu skończył ze swoją pewnością mówiąc coraz ciszej, nawet mu zacząć drgać głos ni to z zimna, ni to ze strachu, lecz z pewnością z obawy przed tym co nieznane, śmiercią. Białowłosy kontynuował drżącym głosem. -Kiedy upadłem on mnie.... on zabił mnie przebijając mój brzuch ręką, przy tym samym uśmiechając się szyderczo.- Powiedział chwiejąc się na nogach i cały się trzęsąc. Nagle otrząsną się i rozejrzał biegle. -Wybacz, ale gdzie jest moje Asauchi?- powiedział szybkim, lecz stonowanym głosem.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 4 Maj 2010 - 14:07

Kentaro dość dziwnym spojrzeniem obarczył białowłosego.
- Ty chyba naprawdę zwariowałeś... Nawet nie wyjmowałeś katany... - po tych słowach, wyrwał się z uścisku na ramieniu i zerknął poważnym wzrokiem na Kaiena. - Możesz iść do Kyojiego i mnie nawet wsypać. Ja już podjąłem decyzję i nie zamierzam pozostawić tak tego. Dzieciak zapłaci za to draśnięcie i tchórzostwo. Nikt nie będzie szydził z Kentaro Orinosuke! A już na pewno nie człowiek! Jak chcesz, kontynuuj misję. Albo idź ze mną. Twoja decyzja, ale radzę Ci ją podjąć szybko, bo ja dłużej nie czekam... - po tych słowach, rozpoczął powolny marsz, zostawiając stopniowo Ginyu za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 4 Maj 2010 - 16:47

-Alee....- Białogłowego zamurowało. Nie wiedział co o tym sądzić, czyżby to była zwykła iluzja, czy może jednak on ma moc cofania czasu. Po wysłuchaniu Kentaro, który jako wielce oburzony jaśniepan ruszył w stronę , gdzie prawdopodobnie zniknął chłopak. -Czekaj, mówiłem przecież , nie zostawię Ciebie. Przynajmniej nie będzie nudno- Ruszył pośpiesznym ruchem za Kentaro, cały czas się rozglądając i tym razem miał zamiar być przygotowany, więc szybkim ruchem, wyciągnął Asauchi, której ostrze rozjaśniło błękitnym blaskiem księżyca wiszącego nad całym miejscem.

Ginyu, gdy już podbiegł do Kentaro zapytał. -Co on dokładnie zrobił nim straciłem przytomność?- Zapytał biegle, delikatnie podirytowanym głosem. Ciągle Ginyu się rozglądał i szukał tego Typka, jak to Kentaro powiedział. On musi zapłacić.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 4 Maj 2010 - 19:42

- W takim razie się nie ociągaj, bo nie zamierzam na Ciebie czekać... - obaj rozpoczęli wędrówkę w głąb parku. Pod stopami miło szeleściły pożółkłe liście. - Nim straciłeś przytomność?... Chyba sam powinieneś pamiętać! Huh... Stało się to dość szybko. Od razu po ujrzeniu go, upadłeś na ziemię. Sądziłem, że to sprawka tamtego człowieka i zaatakowałem... ale jak się okazało, potrafi się bronić, dziad jeden. Ma jakieś dziwne moce. Wydaje mi się, że w jakiś sposób, zamienia zwykłe przedmioty w 'wybuchowe zabawki'... Szczerze powiedziawszy, w pojedynkę mógłby mi... - te słowa musiały niczym wielka, kolczasta kula przedostać się przez przełyk Kentaro, raniąc przy tym jego dumę! - ... mógłby mi... sprawić kłopoty. No! Ale w dwójkę sobie damy radę! Nie żebyś był jakiś super silny. - dodał pogardliwym tonem.
Park, jak wszystko inne, co bytuje we wszechświecie, się kończył. Po wyjściu z niego, na podróżników, czekał kamienny chodnik. A nawet dwa, lecz te były dzielone przez szeroką, asfaltową drogę. Co chwilę, przejeżdżały po niej dziwne pojazdy w niewiadomym celu, robiąc przy tym sporo harmideru. Za ich szybami, siedzieli skośnoocy ludzie. Ze względu na porę, przechodniów było mało, co na pewno mogło ułatwić znalezienie uciekiniera. To nie zmieniało faktu, że śladu po nim nie było. Orinosuke stał zakłopotany i lustrował, raz to przejeżdżające i rozbryzgujące wodę na wszystkie strony pojazdy, a raz domy stojące naprzeciw. Pomiędzy każdym, ciągnęła się ciemna alejka. Było ich kilkadziesiąt i ciągnęły się dobry kilometr wzdłuż, więc poszukiwany miał spory wybór. Lecz jedna przykuła uwagę białowłosego. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Ot, zwykła, ciemna alejka, pomiędzy dwoma domami rodzinnymi, która prowadziła w nieznane. Ta jednak, wołała do Kaiena. Wołała, by w nią wejść!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 12 Maj 2010 - 16:24

-Jeszcze będę musiał ciebie ratować.- zaśmiał się pod nosem białowłosy trzymając asauchi wyjęte z pochwy w prawej ręce, którego ostrze miał skierowane do zewnątrz w dół, czyli było na rozluźnionym nadgarstku, a jego sam czubek był kilka centymetrów nad ziemią i lśniło w blasku księżyca oraz innych tajemniczych świateł w okolicy, zdziwienie go ogarnęło, gdy zobaczył co to za dziwne pojazdy, swoją drogą rozglądał się czekając na okazję przebiegnięcia między przejeżdżającymi pojazdami, zżerała go ciekawość jak się poruszają te lśniące, różnokształtne pojazdy, ale teraz nie miał na to czasu. Z każdą chwilą, ta postać była coraz dalej i prawdopodobnie biegnąc, Ginyu swoją drogą nie lubił uciekinierów.

Nagle poczuł dziwną aurę , "wołanie" jednej z alejek, poinformował odpowiednim tonem, tylko -Mam go Kentaro!- i ruszył w tamtą stronę szybkim krokiem, oczekując na Kentaro, przy samej krawędzi nieznanej czeluści.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 13 Maj 2010 - 16:54

Ciemne czeluści alejki, z każdym kolejnym krokiem, oplatały coraz bardziej widnokrąg Kaiena oraz Kentaro. Nie było tam śmiesznych, świecących słupów, które jak się okazało, znacznie ułatwiały podróż, poprzez mroczne nokturny uliczek ziemi. Odległość pomiędzy dwoma ogrodzeniami domów była dosyć mała, więc przeciskanie się przez alejkę wymagało chodu 'gęsiego'. W taki oto sposób, to Kaien pierwszy ujrzał ludzką sylwetkę, która ni stąd ni zowąd, wyrosła przed podróżującymi. Była na tyle niewyraźna, że białowłosy nie mógł nawet stwierdzić, czy to tamten chłopak. Lecz jednego był pewien... Właśnie zaczęła uciekać! Jak się okazało, osoba ta nie była zbyt dobrym sprinterem, bo tuż po wybiegnięciu z ciemnej uliczki, została zatrzymana przez zdecydowaną rękę Ginyu. Tak... To z pewnością był tamten chłopak... Kaienowi znów było dane ujrzeć te wypełnione dziwną pustką oczy, częściowo ukryte pod brunatną grzywką.
- Ej, czego ode mnie chcecie?! - w tej chwili ujrzał kroczącego ku niemu Kentaro. Ponownie rozległ się syk wyjmowanej przez niego katany. - Jesteś na mnie zły?! Ej! Byłem przestraszony! Sądziłem, że zrobisz mi krzywdę! Nie chciałem przecież Cię zabić!...
- Ha! Dobre sobie! Rozwaliłbyś mi łeb, gdyby nie mój refleks!... Kaien! Trzymaj go dobrze, bo zamierzam pozbawić go tej wygadanej japy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 15 Maj 2010 - 20:29

*Ciemność, ach...* Ginyu pomimo wzroku ,który właśnie przyzwyczajał się do ciemności, poczuł się świetnie, jakoby ciemność była dla niego przychylniejsza. Nie miał jednak teraz czasu i teraz prawie biegł przeciskając się w czeluściach mrocznej alejki. Nagle na swojej drodze zauważył cień, który zaczął uciekać, ciemna plama ,która dynamicznie zmieniała swój kształt i .... zwiększała , z racji tego ,że Ginyu był szybszy od.... tak, od tego samego gostka ,który teraz leżał tuż pod stopami, zatrzymany zdecydowaną ręką białowłosego.
Kaien trzymając tego dziwaka, powiedział do Kentaro poważnym tonem -Kentaro, nie rób mu krzywdy.... przynajmniej na razie, póki nie atakuje i nie ucieka.- po tych słowach spojrzał prosto w puste oczy i .... po chwili dodając sobie otuchy, ponieważ pustka, wręcz wylewała się z tych oczu, by prawie bełkocząc powiedzieć -Słuchaj...yhmm.. nie próbuj uciekać, jeśli będziesz ....yhm... się... no słuchał to nic ci się nie stanie. A tak swoją drogą kim jesteś?- powiedział odrywając swój wzrok z tych strasznych pustych oczu, które, wręcz kipiały bezkresną pustką, straszną ciemnością, całkowitą czernią.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 15 Maj 2010 - 21:04

Czubek ostrza Kentaro, niechętnie powędrował ku ziemi. Wciąż jednak chłopak był wyraźnie gotów do ataku. Ziemianin przyjął ten widok z ulgą.
- Kim? Zwykłym człowiekiem! - odpowiedział wręcz z lekką irytacją i nutką oczywistości w głosie. - A wy... Zaraz! No tak! Jesteście tą grupą uczniów-Shinigami, która zeszła do Świata Żywych, by pogrzebać parę dusz! Właściwie, to spodziewałem się was! - jego oczy nabrały koloru. Słowa zaś były dość absurdalne. W końcu, przed chwilą wspominał, że jest normalnym człowiekiem, a teraz oznajmił, że spodziewał się pozaziemskiej ekspedycji Shinigami. Czy każdy, normalny człowiek jest tak dobrze poinformowany? - Białe włosy... Niebieskie oczy... No i ten szal... Ha! Nie poznałem Cię, stary! Kopę lat, Kaien! - nagle głos zabrzmiał dziwnie znajomo. Szczególnie, gdy chłopak wypowiedział jego imię. Bezwietrzna noc przynosiła coraz więcej niespodzianek. Kim była ta tajemniczo uśmiechnięta osóbka? Jaka była jej prawdziwa tożsamość? I najważniejsze, skąd znała imię białowłosego?
- Kaien... - ciszę przeciął zimny głos Kentaro. - Znasz go? - znał go. Teraz był tego pewien. Ale nie wiedział skąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 15 Maj 2010 - 21:32

-Zwykłym..- wciął się z podirytowaniem w głosie Kaien, i kontynuował wcinanie się, jakby coś notował -...,który wie o wypadzie z Akademii... i się nas spodziewał. powiedział, niewiele głośniej ostatnie słowo. Nagle coś przekłuło jego serce wraz ze słowami "nieznajomego" ,a najbardziej jak powiedział ostatnie słowo, ależ jednak tym razem to było bardziej niepewne, chłód przeplatany z gorącem, burza wielki chaos ,został rozpętany tak łatwo, w pewnym siebie Ginyu, który podrzucił -Kim... Kim Ty jesteś?- Wybełkotał białowłosy, by tak samo podrzucić do pytania Kentaro -Kentaro... chyba...chyba tak.- i stał jak wmurowany niebieskooki i czekał na rozwój wydarzeń, walcząc z samym sobą wewnętrznie, czy go naprawdę zna, czy to tylko coś co zostało naprędce zmieszane przez podświadomość, ale mimo wszystko, czuł, by jeszcze nie ufać osobie, która jeszcze niedawno chciała go zabić.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Sob 15 Maj 2010 - 21:54

Wzrok chłopaka był dość zakłopotany. Jeszcze raz zlustrował białowłosego, od stóp po białą czuprynę. Pokiwał pojednawczo głową i zerknął prosto w błękitne oczy.
- Wyrosłeś, chłopie... Rozumiem, że minęło parę dobrych lat, ale żeby zapominać o kumplach?! - głos miał pretensjonalny. Przejęty wręcz. Ucisk ręki już dawno zniknął z ramienia "więźnia", gdyż ten nie sposobił się ani do ucieczki, ani do ataku. - Rozumiem! Hehe, zasmakowało się bogatego życia w Seiretei i już zapomnieliśmy o starych przyjaciołach! - wtedy w głowie Kaiena zaroiło się od wspomnień. Wspomnień różnego typu. Niektóre, tak błahe, niczym okradanie starego sklepikarza w sobotnie popołudnie czy inne przeróżne szczeniackie wybryki mniej lub bardziej wstrząsające posadami Rukongai. Były również inne. Takie, jak napad bandytów albo pierwsze przekroczenie bram Akademii. Przez całe jednak życie, z pewnością białowłosemu towarzyszyły dwie, nieodłączne twarze. Dwóch znajomych, których imiona popadły w ciemne czeluści zapomnienia. Teraz, wydawało mu się, że patrzy właśnie na jedną z nich. Choć nieco zmienioną - wydoroślałą. - Ichirou!... Coś Ci to mówi?... - Ichirou! No tak! Maizuki Ichirou... Jego nazwisko, przekroczyło bramy pamięci wraz z zapomnianym imieniem. - Tylko nie mów, że nadal nie pamiętasz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 16 Maj 2010 - 11:55

Białowłosy patrzył z niedowierzaniem, czyżby to był stary znajomy, szybkie zlustrowanie ze strony błękitnookiego i nagle wspomnienia, napływ naprawdę pięknych obrazów, które zakorzeniły się za młodu, aż jego oczy zmieniły się w dwa błękitne kryształki i krystaliczne krople zaczęły jedna po drugiej spływać po oczach Kaiena. Tak to były cudowne łzy, łzy szczęścia, które zostało porzucone na rzecz wiedzy i umiejętności, oraz w poszukiwaniu potęgi, za bramami akademii, które odcięły go od dotychczasowego szczęścia. Natomiast teraz poznał na nowo to szczęście zapomniane, zostawione daleko w tyle szczęście. Ginyu ze szczerym uśmiechem na twarzy ,łzami szczęścia na policzkach, rzucił się na Ichirou do uścisku, po czym wypowiedział najodpowiedniejsze słowa, do tej chwili -Tak się cieszę, ile to już czasu się nie widzieliśmy, przyjacielu.- Kolejne łzy szczęścia spływały po policzku prosto na ubranie swego starego przyjaciela.

Białowłosy nagle sobie przypomniał po co się tutaj znajduje i postanowił się ogarnąć. Pierwsze co w tym kierunku zrobił , to puścił Ichirou z uścisku i odstąpił go na krok ,po czym przetarł cieknący nos i twarz z łez, rękawem od mundurku akademickiego. Nagle go olśniło i zadał pytanie -A gdzie jest.... Kira?- powiedział trochę posmutniały Ginyu.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 18 Maj 2010 - 16:10

Chwila konsternacji. Ichirou nad czymś wyraźnie myślał. Czy możliwe, aby już zapomniał o starym przyjacielu? A może po prostu układa myśli? Cisza zaczęła nieco niepokoić Kaiena. Chłopak zamknął oczy i przez chwilę tak stał... Wokół panowała cisza. Zza ramienia białowłosego dało się usłyszeć nerwowe chrząknięcie Kentaro. Po chwili jednak powietrzem ponownie zadrgał wesoły głos Maizukiego. Był ulgą i wyzwoleniem...
- Ależ oczywiście, Kaien! - kontynuował tak, jakby te wcześniejsze pół minuty ciszy nie miało miejsca. Wzrok umieścił tym razem na towarzyszu Kaiena. Orinosuke, któremu wyraźnie nie podobało się to spotkanie. - Mogę Cię do niego zaprowadzić! No wiesz, powspominamy stare czasy i tak dalej! Hehe! - być może propozycja nie była zaskakująca, ale odpowiedź mogła być nieco problematyczna. Z jednej strony, Ginyu nie widział tego gościa, jak i Kirę, dobry szmat czasu - kto by nie chciał powrócić myślami do dzieciństwa! Z drugiej jednak strony, białowłosy miał misję do wykonania...
Kentaro po raz drugi nerwowo chrząknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 18 Maj 2010 - 16:44

*Czyżby?* myśli Ginyu zawirowały wokoło jednego Śmierci, już miał zacząć płakać na nowo, tyle ,że ze smutku, jednakże, teraz ta cisza ,niczego nie potwierdzała i w Kaienie cały czas płoną ten płomyczek, płomyczek skrytej nadziei, że Kira żyje.
Nagle z tego rytmu wybudził białowłosego, nikt inny jak Kentaro, swoim wybitnym chrząknięciem. Ginyu chciał spotkać się z dawnym przyjacielem, ale nie miał czasu, ponieważ miał inną sprawę na głowie, więc postanowił się pożegnać. Zaczął swoim naturalnym spokojnym głosem patrząc prosto w oczy Ichirou. -Wybacz ,ale muszę już iść, do zobaczenia wkrótce i pozdrów Kirę.- Na koniec słów białowłosy poklepał po ramieniu Ichirou i ruszył w stronę Kentaro, poświadczając tylko -Kentaro idziemy.- Miał nadzieję ,że nie będzie komplikacji i spokojnie w raz z nim ruszy w przeciwną stronę co Ichirou. Tak w przeciwną stronę, by nie musieć widzieć ,tych smutnych oczu, tak miłego ,radosnego człowieka.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 18 Maj 2010 - 18:25

- Pozdrowię, pozdrowię... - odrzekł Maizuki głośno wzdychając. - Pewnie zasmuci się, gdy mu opowiem, że Cię spotkałem i nie chciało Ci się odwiedzić starej paczki! No, ale cóż!... - po pożegnaniu, białowłosy zwrócił się w swoją stronę. Kentaro jednak, przyglądał się jeszcze przez chwilę brunetowi. Po chwili jednak, dołączył do Kaiena i razem kontynuowali podróż. W końcu stracili już sporo czasu na uganianie się za tym chłopakiem, a jak się okazało, los znów skrzyżował ścieżki dawnych przyjaciół. Nie na długo...
Nie uszli jednak daleko, gdy zdecydowane szarpnięcie rzuciło Kaienem na ziemię. Omiótł wzrokiem Kentaro, który był za to odpowiedzialny, zaś w jego gardle ugrzęzło już coś w stylu 'Zwariowałeś?!', jednak pretensje nie przeszły przez usta. Pewna dziwna, różowa tkanka rozciągała się wprost od rozwartych niczym u płaza, szczęk Ichirou, aż po wyżłobioną dziurę w glebie, gdzie jeszcze niedawno stał Ginyu. Z żabio-grudkowatego ozoru, wydzielała się nieznajoma, zielonkawa substancja, która opadała na źdźbła trawy, wypalając w nich dziury. Zanim jeszcze mózg Kaiena zdążył przeanalizować całą, dość szokującą sytuację, Kentaro zamachnął się, wyciągniętym już mieczem, na naprężony mięsień. Ostrze zabłysło na tle bladego księżyca, po czym wbiło się w ziemię. Język okazał się być szybszy i z chlupotem powrócił do jamy ustnej swojego właściciela.
- Cholera! Wszystko zepsułeś! - głos nie należał już do dawnego przyjaciela, białowłosego. Tym szaleńczym tonem, na pewno, nie odezwałby się ktoś tak wesoły i miły. To samo tyczyło się tego nieludzkiego wyrazu twarzy, który cechował jedynie seryjnych morderców i psychopatów. - A i niech Ci będzie... Zabiję was obu... w otwartej walce!
Jego sylwetka uległa zmniejszeniu. Postawa znacznemu zgarbieniu. Pierwotny kształt twarzy zanikał. Zanikał na rzecz wydłużonego, obślizgłego pyska, który formował się odbierając krok po kroku człowieczeństwo Maizukiemu. Nie, to nie był już on... Ludzka skóra przeistaczała się w szarą, obślizgłą skorupę, która objęła całe ciało. Zaraz po tym, biała maska oblała podłużne, zwierzęce oblicze. Z ciemnych oczodołów, złowieszczo świeciły dwa szmaragdy. Dopiero na końcu, uformował się długi, łukowaty ogon, na końcu którego, wyrósł półksiężyc. Dziura w klatce piersiowej świadczyła tylko o jednym. Bez cienia wątpliwości... to był Hollow.
Ta dziwna transformacja dobiegła końca, a spomiędzy obślizgłych warg poczwary, wydobył się cichy chichot. Po chwili, przemienił się w szaleńczy śmiech, który wzdrygnął całym ciałem Kaiena. Włosy stanęły mu dęba, gdy maszkara zaczęła gadać.
- Zabiję was... Och, tak!... Zabiję was!... Zabiję was... a potem zjem! - Jakieś dziwne uczucie zagościło w żołądku Kaiena. Strach czy gniew?... Kentaro z wyraźnym obrzydzeniem, które malowało się na jego twarzy, podszedł bliżej do klęczącego Ginyu, nadal mając katanę wystawioną przed siebie.
- Wstawaj, chłopie, będę Cię krył... - głos miał nieco wyciszony. Z pewnością, starał się wyglądać na opanowanego, ale czubek katany drgał wskazując na lekki strach, który chyba również opanował białowłosego.
Potwór wpatrywał się w dwójkę studentów, z wyraźną ekscytacją, kryjącą się pod obślizgłą maską. Nie czekał jednak na jakąkolwiek reakcję. Jego trzy palczaste łapy dotknęły ziemi. Różowy jęzor, przejechał ze smakiem po górnej szczęce. Pół księżyc zaś wycelowany został w przeciwników. Powietrzem zatrzęsła fala Reiatsu, a pomiędzy dwoma łukami kościstej repliki księżyca, poczęła się materializować zielona poświata, która przybierała kształt kuli. Noc została rozświetlona przez szmaragdowy pocisk, który stawał się coraz większy i coraz cięższy...
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 18 Maj 2010 - 20:55

"KU...AAAA!" Dało się słyszeć krzyk białogłowego i głuche uderzenie ciała o ziemię, tak to właśnie upadł Ginyu, który został energicznie odepchnięty przez Kentaro. Nie minęło
kilka setnych sekund, chłopak już chciał się wydrzeć na Kentaro, mimo zaistniałej sytuacji nie zrobił tego. Otóż zdążył szybko zauważyć, że Ichirou jest w rzeczy samej ohydnym Hollowem. Pusty przypominał swoim zachowaniem bardzo przebiegłego i zabójczo skutecznego gada. Jedyny mięsożerca, który najbardziej pasował do tego sposobu działania był nikt inny jak Kameleon. To wszystko umysł Kaiena doszedł dosyć prędko, bowiem podczas tej dziwnej transformacji, której białowłosy przyglądał się z otwartymi ustami. Wszystkie swoje
dostrzeżenia oparł o lektury ksiąg z akademickiej biblioteki, do której lubił chodzić, by znów dowiedzieć sie czegoś ciekawego.

"Tak ta gadzina to był Pusty, z całą pewnością, który przypominał Kameleona, a raczej był
Potworem, którego można tak przypisać do tej grupy zwierząt. Wszystko było cały czas
dopełniane o każdy nowy szczegół, jedynymi odbiciami od tego wyglądu, stanowił ogon, a
raczej jego zakończenie, maska na miejscu twarzy i spora dziura w klatce piersiowej."


Jednakże wracając do sytuacji, Ginyu szybko, prawie mechanicznie podniósł się z ziemi i majestatycznie wyciągał swoje Asauchi, z każdym centymetrem wyciągniętego ostrza rósł ohydny uśmieszek na twarzy białowłosego, który znaczył tylko jedno "Chcę Ciebie Zabić!" Kaien teraz nie przypomniał tego spokojnego chłopaka ,którym był na co dzień. Teraz bardziej przypominał krwiożerczego łowce, który chce zabić , kogoś lub coś, co właśnie bawiło się jego uczuciami. Ginyu cały się trząsł, ni to ze strachu, ni to z podniecenia,
które dostarczyła mu pożądna dawka adrenaliny. Wszelkie słowa Hollowa, nie docierały do za wirowanego Kaiena, który tylko wykrzyczał. -Jak masz na imię?! Chcę wiedzieć kogo poćwiartuję.- , po czym jak opętany zarechotał. Nagle zauważył dziwną poświatę , która została dopełniona przez falę Reiatsu, wprost ze szmaragdowej kuli, dosyć niestabilnej, prawie odruchowo uskoczył, ni to z przeczucia , ni z nauki, przy czym wykrzyczał do Kentaro. -Na glebę!- , wykrzyczał równie głośno jak do tego brudnego Hollowa.

Kaien ,gdy tylko poczuł ominięte zagrożenie spowodowane pociskiem, postnawia wstać i poprawić uścisk prawej ręki na Asauchi, odrywając lewą rękę. Jednocześnie poczuł dziwne mrowienie typowe dla Reiatsu, spowodowane tym zastrzykiem adrenaliny. Białowłosy czuł się sprawniej, a jednocześnie świat wokoło stał się tak jakby delikatnie wolniejszy, niż zazwyczaj. Krzyknął tylko zawzięcie -Kuso!- i ruszył zygzakiem w stronę przeciwnika, mając cały czas Asauchi wycelowane w przeciwnika.

<+2 do szybkości na 3 turki>



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 19 Maj 2010 - 17:44

Gadzina szaleńczo zakwiliła widząc, jak Kaien wyciąga swoje Asauchi. Odnóża poczwary, niczym umięśnione sprężyny, natychmiast uległy wyprostowaniu, a sam Hollow wystrzelił w powietrze, wznosząc tumany kurzu. Wraz z nim przemieściła się zielona smuga światła, którą ciągnął za sobą, wciąż siedzący w półksiężycu, pocisk. Przez chwilę wydawało się, że zawisła tak pod czarnym horyzontem, oświetlając całą alejkę, szmaragdową kulą. Nic bardziej mylnego... Ogon potwora, niczym bicz, smagnął powietrze, a pocisk z niesamowitym impetem, wystrzelił w stronę dwójki chłopaków.
Na całe szczęście, Kaien akurat odskoczył. Podobnie, jak jego kompan. Dopiero później mogli zdać sobie sprawę, że ten odruchowy niemal odskok, uratował im życie. Zielona poświata "spłynęła" na ziemię, w moment, rozświetlając całą ulicę. Szmaragdowa zieleń w ciągu milisekund przeistoczyła się w oślepiający blask, który zatrząsł światem Kaiena. W skutek wybuchu i fali uderzeniowej, odskok białowłosego okazał się być o wiele dłuższy, niż oczekiwał. W zasadzie odrzuciło go dobre kilka przecznic dalej. Ogłuszający wybuch nastąpił dopiero później. Niemal pewne było, że ta eksplozja poinformowała już nauczycieli, jak i resztę ekspedycji o dziwnym zajściu mającym tu miejsce. Na jakąkolwiek pomoc jednak, trzeba było poczekać. A przede wszystkim, przeżyć...
Ginyu powoli otworzył swe powieki. Leżał. Obraz z początku niewyraźny, niczym za mgłą, powoli nabierał ostrości. Wokół było pełno gruzu. Chociaż to jego, co dziwne, wyrzuciło najdalej (niemal wszystkie głazy i cegły walały się przed nim). Nadal jednak chmura pyłu zasłaniała cały widok, więc dokładniejsze oględziny sytuacji były niemożliwe. Wydawało się, że żadnych poważniejszych obrażeń, prócz kilku stłuczeń i małego rozcięcia na policzku, białowłosy się nie nabawił. Mógł nawet wstać.
Ludzie zaczęli wybiegać z pobliskich domów. Uważnie przyglądali się powstałemu gruzowisku. Co najmniej trzy posesje, uległy totalnemu zniszczeniu. Reszta wokół, ucierpiała na skutek odłamków. Miecz białowłosego musiał mu wypaść z ręki, podczas "lotu".
Znowu jednak dziwne uczucie przeszło przez głowę Kaiena. Niczym zimne wiadro wody, spłynęło po jego plecach. Coś jakby reiatsu potwora, ponownie ulegało nagłemu zwiększeniu i skoncentrowaniu (dokładnie, jak przy tworzeniu tamtego pocisku). Zielone promyki światła, które zaczęły przedostawać się przez kurz (dobre paręnaście metrów dalej) zdradziły pustego. Szykowała się kolejna, śmiercionośna salwa. Kogo jednak Hollow wybierze? Kentaro najprawdopodobniej został odrzucony w drugą stronę... Lecz, czy nadal żyje?

[- 5 PŻ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 19 Maj 2010 - 18:54

-Aj,aj,aj. Ktoś tu mocno narozrabiał.- powiedział, łapiąc garść,sypiego gruzu spod ręki białowłosy. Gruz był jeszcze dosyć ciepły,błogo ogrzewał dłoń, co oznaczało ,że... jest ,źle, bardzo źle. Wiedział ,że musi wstać, lecz szum wybuchu jest jeszcze w bębenkach usznych Ginyu, szum połączony z piskiem w uszach, skutecznie demotywował do działania, otwarcie oczu, także nazbyt nie pomogło, raczej tylko zaszkodziło. Wirujący, zamazany obraz, szum w uszach nie zapowiadały niczego dobrego, lecz trzeba było wstać. Dłonie zacisnął jeszcze mocniej i wszystkie myśli skoncentrowały się na tym ,by teraz się skuli, by w ogóle się ruszyć. Jak można się było tego spodziewać, to przyszło z trudem, wielkim trudem, jednakże pierwszy manewr był już zrobiony, reszta powinna puść już łatwo i tak rzeczywiście było. Odchylenie się do tyłu i podparcie na wyprostowanych rękach, położenie nóg do pozycji , w miarę naturalnej i próba zbalansowania się przy powstawaniu. W poyzcji wyprostowanej, mógł lepiej oglądnąć swoje ciało, co zrobił dosyć pospiesznie, zorientował się ,że ma ranę na policzku, co nie wróżyło niczego dobrego. Z pewnością całkowite wytrącenie z równowagi, nie było czymś dobrym. Pierwsze co zrobił to szybko rozglądnął się za Asauchi, które prawdopodobnie poleciało kawałek dalej niż sam białowłosy.

Nim jednak zdążył zrobić coś więcej poczuł wrogie Reiatsu. Momentalnie się odwrócił i … otrzeźwiał całkowicie. Czyżby Hollow znów użył tej samej techniki? Wszystko na to wskazywało, tego samego koloru poświata pośród kurzu, skoncentrowanie i wzmocnienie Reiatsu. Było tak samo jak wtedy, znów ten sam pocisk. Jedyne co przyszło mu na myśl to uskoczyć w kulminacyjnym momencie. Cały oblany zimnym potem krzyknął -Uważaj!- i sam uskoczył na bok w stronę zauważonego Asauchi, ewentualnie w bok , to było najrozsądniejsze wyjście, jakie teraz było. Zmęczyć potwora i potem go dobić.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 19 Maj 2010 - 19:32

Szum mijał wraz z opadającym kurzem. Lecz wręcz odwrotnie proporcjonalnie, rósł poziom złowrogiej energii duchowej. Wydawało się, że szmaragdowa poświata przegania pył, który był jedyną zasłoną dla Kaiena. Niebieskooki wodził właśnie wzrokiem za swoim Asauchi. Miał uczucie, jakby zimna woda wręcz falami spływała po jego głowie szczypiąc i zalewając oczy. Tak właśnie działało to Reiatsu. Pierwszy raz w życiu doświadczał takiego szoku, wywołanego przez czyjąś energię. Dotychczas cząsteczki Reishi były jak najbardziej przyjazne. Nigdy nie czuł takiej żądzy zabijania, która czyniła powietrze ciężkie niczym ołów. Co gorsza, nie było śladu po mieczu Kaiena. Przynajmniej, póki wszystko zalegały stosy cegieł i osmolonych kamieni. Kurz również nie ułatwiał sprawy.
'Kulminacyjny' moment musiał nadchodzić. Reiryoku świszczało w uszach Kaiena doprowadzając go do szału. Wrzasnął ostrzegawczo do Kentaro... co okazał się być wielkim błędem. Niestety, gadzina miała najwyraźniej nie gorszy słuch, niż ludzie. Ostrzeżenie białowłosego zawtórował dziki rechot poczwary, która niczym śmiercionośny bies, wyłoniła się z tumanów zalegającego pyłu. Wraz z nią rozchodził się dziki furkot kuli trzymanej pomiędzy rzeźbą księżyca, w ogonie pustego. Wydawało się, że kula wrzeszczała. Wrzeszczała całkiem zrozumiale. Chciała mordować. Podobnie, jak jej właściciel.
- Zginiesz, głupcze! - gadzina ponownie wzbiła się w powietrze. Wraz za nią po niebie, ciągnęła się zielona smuga. - Luna Creciente! - dziki głos przeciął powietrze, a zaraz za nim ogon, który ponownie wyrzucił zielony pocisk. Nastąpił gwizd. Chociaż całość trwała niecałe 5 sekund, to świat na chwilę zwolnił. Białowłosy mógł wyraźnie widzieć, jak kula mknie w jego stronę. W tym jednym momencie, całe życie stanęło mu przed oczami. Począwszy od beztroskich zabaw w Rukongai ze swoimi przyjaciółmi, a skończywszy na ... no właśnie, czy to już był koniec?
Zwolniony film nieco przyśpieszył. Kaien uskoczył w bok i leciał... Leciał... Czuł, jak zielona poświata ociera mu się o ramię. Palący ból nie miał prawa jeszcze zaistnieć. Na razie adrenalina szumiała w uszach, wraz z wiatrem i zabójczym wizgotem, który wydzielał szybujący pocisk. Wydawało się, że uniknął. Poświata zniknęła. Otarła się o jego ramię i zniknęła! Cóż za szczęście! Najwyraźniej jest dziś po stronie białowłosego... Ale lepiej może go nie nadużywać?...
Czas powrócił do swojego pierwotnego toku. Białowłosy uderzał właśnie prawym ramieniem o podłoże. Zza pleców dobiegł go niesamowity huk oraz blask, który mógł oślepić jedynie Hollowa stojącego przodem do eksplozji. Malutkie odłamki zaczęły karcić go po plecach i karku. Jednak, nie to było problemem. Znacznie większy ból zaczął otępiać Kaiena. Dochodził on z lewego barku, który miał bezpośredni kontakt z przelatującym pociskiem. Spojrzał jedynie na ułamek sekundy. I od razu wolał, by cofnąć czas. Widok można było określić, strzępem skwierczącego mięcha, które pokrywało zewnętrzną część jego ramienia. Jakikolwiek ruch jedynie bardziej otępiał. Lepiej było nie ruszać...
Blask jednak nadal trwał. Hollow wyraźnie zamknął oczy.

[-19 PŻ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Maj 2010 - 16:46

* TAK! Teraz mam szansę* Wykrzyczał do siebie w duchu białowłosy, już leżąc na ziemi, cały czas w uszach mu chuczało od wybuchu i rosnącej adrenaliny. Adrenalina, wciąż i wciąż tryskała z Kaien'a. Prawie odruchowo, tak jak go uczyli w Akademii, zaczął zbierać cząsteczki energii w ręce przygotowywując się do zaatakowania, gdy jeszcze miał szanse go dosięgnąć. Kolejne cząsteczki Reiatsu napływały do prawej dłoni Ginyu, natomiast on sam zerwał się wzniecając tumanik kurzu na ziemi, który[kurz] powstał z gruzu okolicznych budynków. Rękę przygotowywaną miał przy ciele, zgiętą, a dłoń była wycelowana w potwora, natomiast nogi, ruszały się gwałtownie. To chłopak biegł w stronę potwora, przygotowując rękę do rzucenia kidou, cały czas z tej prawicy czuć było narastającą energię. Każdy sus wzniecał pod stopą tumanik kurzu. Każdy ułamek sekundy powielą już nieprzyjemne mrowienie w prawicy i tak przygłuszone przez adrenalię.

Tuż przy gadowatym potworze, chłopak się rzucił z impetem na szyję monstra i mocno zacisną swoją prawicę na gadzim gardle, mówiąc do ucha potwora ”Skurwysyn”, następnie pchnął prawicą zaciśniętą na szyi potwora, przed siebie, co zapewne było skwitowane, nieartykuowalnym dźwiękiem, przez Hollowa. Natomiast w tym samym czasie wywrzeszczał na całe gardło, jak berserk, słowa inkantacji. -HADOU NO. ICHI; SHOU!!- wypuszczając już i tak ledwo utrzymywane cząstki Reiatsu.
Błękitne cząsteczki, jak dzikie stworzenie spuszczone z łańcucha, wyrwały się z zaciśniętej dłoni wprost do gardła Hollowa i powodując niemałe szkody.

Widocznie była ich taka ilość, że nawet Kaien nie mógł nad nimi całkowicie panować i prawdopodobnie efekt był inny niż powinien być przy i tak łatwej inkantacji i niskopoziomowym Kidou. W razie, gdy Hollow mocno oberwał, Kaien rzuca się na niego i pieści go zaciśniętą parwicą do puty, do póki Hollow dycha, lub nie zostanie odepchnięty/odciągnięty. Okłada go pięścią z całej siły cały czas wrzeszcząc różne obelgi w kierunku Hollowa i tego jak to jest bawić się czyimiś uczuciami i innymi niehonorowymi zachowaniami, które dokonał ten nikczemny zamaskowany stwór.

{przeznaczam tyle reiatsu ile jest mi dane użyć}



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 25 Maj 2010 - 17:19

Szarża białowłosego okazała się nie lada wyczynem ze względu na gruzy, cegły oraz przeróżnej maści pręty i odłamki tworzące niegdyś spójny układ domostw, a w tej chwili będące nierówną parodią podłoża. Jakimś jednak cudem, Kaien dobiegł do stojącej na wzniesieniu (którym była przewrócona i obdarta ściana jednego z domów) poczwary. Może usłyszała, a może wyczuła rosnące u Ginyu reiatsu. Nie ważne w jaki sposób, lecz hollow przewidział nadchodzący atak. Na szczęście, nie mógł go zobaczyć. Zielony blask już powoli słabł, lecz wrażliwe ślepia potwora, nadal były przymrużone. Kaien w ostatniej chwili uchylił głowę, aby nie zmiażdżył mu jej kościany sierp kończący morderczy ogon. Ten oto właśnie z potężnym wizgotem przeciął powietrze tuż nad jego czupryną. Teraz już jednak było za późno, aby cokolwiek zdołało przeszkodzić białowłosemu. Jego dłoń zacisnęła się na przykurczonej i obślizgłej gardzieli poczwary, a z jej ust wydobył się złowrogi syk. Nie miała już jednak czasu na nic więcej, gdyż Kaien po wypowiedzeniu obelżywego słowa, natychmiast wywrzeszczał następne. Tym razem, była to inkantacja, która została nie tylko wzmocniona przez furię i determinację chłopaka, ale też przez duże ilości Reiatsu, które zdążyły już skumulować się w prawicy białowłosego. Niewidzialna dłoń szarpnęła nadgarstkiem Kaiena. Było to kidou, które z piorunującym efektem wystrzeliło z całej powierzchni dłoni chłopaka. Stwór nienawistnie zawył, a następnie odleciał do tyłu, wznosząc za sobą ogromne tumany kurzu i pyłu. Niemniej jednak, to samo czekało Ginyu, który właśnie kontemplował nocne niebo, lecąc, a raczej spadając, do tyłu. Jego plecy ponownie zawyły od bólu upadku. Jednak nawet ból nie był w stanie przytłumić radości, jaka wynikała z tak dobrze udanego hadou. Nie było słychać żadnych odgłosów. Ryków, czy jęków. Jedynie cisza i lekki szum pyłu, który wciąż zalegał powietrze. Gdy białowłosy próbował się oprzeć prawą ręką, jego nadgarstkiem zakłuł rwący ból. Był jednak bardzo lekki. Staw mógł być zwichnięty, lecz adrenalina przytłumiała wszystkie źródła udręki, które w tym czasie wołały na nieco już poranionym ciele Kaiena. Cisza nadal trwała. Wypełniała morderczy eter...

[-1 PŻ oraz - 12 PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 30 Maj 2010 - 14:23

*Znów to czarne, nocne niebo* Przebiegła białowłosemu smutna i jednocześnie podkreślająca monotonię tej walki, myśl. Tuż przed tym jak zarył w ziemię, chciał przyjrzeć się niebu, konkretnemu punktowi, nim jednak to zrobił już prawdopodobnie zarył w jakieś gruzy, po tępy ból opętał całe plecy. Mimo wszystko uśmiech sam się cisną na twarz Ginyu i wielka radość z już wygranej walki? Szybka myśl o Kameleonie zmotywowała go szybciej do wstania niż nawet prośba cudnej dziewczyny. Mimo bólu oprał się o prawy nadgarstek, który zaczął wyć podobnie pod plecy i przykucnął, tylko po to by się rozejrzeć wokoło. Spojrzał w prawo, szybko w lewo, przed siebie, a następnie w prawdopodobne miejsce kontaktu 3 stopnia Hollowa z ręką Kaiena. Po odnalezieniu miejsca prawie natychmiast cały obolały się podniósł. Wwiercający i rwący na kawałki ,ból, był prawie nie do zniesienia, a raczej byłby gdyby nie spora dawka adrenaliny.

Białowłosy ruszył z wszechobecnym bólem , cały drgając i się chwiejąc na wszystkie strony, ruszył przed siebie, lub wyznaczonym przez siebie kierunku. Kierunek ten był wyznaczany przez miejsce najbardziej świeżego gruzowiska, których wokoło było mnóstwo. Natomiast one tworzyły jedno wielkie pobojowisko. W razie spotkania Hollowa dobija go miażdżąc mu maskę, jeśli znajduje po drodze Asauchi, co następuje [logicznie], podnosi je i używa go w dobijaniu Hollowa, jeśli jednakże nic z tych rzeczy nie nastąpiło. Białowłosy idzie na trawę się położyć, przy okazji się rozglądając, czy nikt nie nadciąga i w razie samotności kładzie się pod jakimś drzewem, opierając się o nie i wyczekując pomocy, ew. wytchnienia.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 30 Maj 2010 - 16:37

Chłopak wstał. Powoli ruszył w stronę miejsca, gdzie powinna opaść poczwara. Przeciskał się przez przeróżne odłamki gruzów, kawałki ścian z wystającymi prętami. Wokół wciąż wisiał gryzący w nozdrza odór spalenizny. Krocząc, a raczej chwiejąc się, wodził wzrokiem za dwoma rzeczami. Swoją bronią lub przeciwnikiem. Po paru chwilach, jedno z nich w końcu się odnalazło. Coś zabłysnęło pod jedną z przewróconych płyt ścian. Bez wątpienia, było to Asauchi. Spod gruzowiska jednak, wystawało jedynie ostrze, więc białowłosy był zmuszony chwycić je za klingę, aby wydostać katanę. Ostrożnie wyciągnął broń. Wtedy jednak to dostrzegł. To nie było jego Asauchi. Ta biała rękojeść zupełnie nie pokrywała się z jego, szkarłatem okrytą tsuką. Była tylko jedna osoba, która mogła je tu zgubić. Tu jednak nie było po nikim śladu. Nagle dobiegł go zza pleców znajomy, drażniący skrzek.
- Thk... Tak ... miło... Tak miło się go zabijało... - to był pusty. Leżał tam, w cieniu jednej ze skał. Głowę miał nienaturalnie wykręconą w lewo. Akurat w taki sposób, by spojrzeć na Kaiena. Z ust obficie broczył krwią. - Ichi... rou Maizuki. Jego energia duchowa była ... wyśmienita... khe.. he - blask w jej poczwarzych ślepiach powoli gasł. Nadal jednak... starczyło mu to na atak! Zielone promienie światła ponownie zaczynały formować kulę w jego sierpowym ogonie. - kgh... Jesteś zdecydowanie za słaby, byś mógł mnie zabić i ujść z życiem... gówniarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ginyu Kaien





Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Park   Nie 30 Maj 2010 - 17:39

*Kentaro!* Przemknęła myśl w głowie Kaiena, która odbijała się charakterystycznym echem od niewidzialnych ścian. Dziwne uczucie uścisku w gardle i łzy cisnące się do oczu same , po czym poczęły by spływać ,gdyby nie nieustępliwy Hollow.
Usłyszał ten bełkot bestii i prawie się poryczał, lecz zamiast smutku na jego twarzy pojawiła się nienawiść ,resztki adrenaliny jeszcze buzowały w żyłach Kaiena.

Białowłosy złapał katanę odwrotnie nad głową, ostrzem, które by normalnie trzymane wskazywało by tył, lub dół. Chwilowy obrazek z przeszłości Kaien'a ,gdy to jego ojciec pokazywał mu jak używać Katany i w ostatecznej ostateczności, jak nią rzucić. Otóż rzucało się nią prawie jak zwykłą dzidą, pchnięciem, lecz trzeba było wziąć poprawkę na niewyważenie chwytu, której uczył go tatusiek. Złapał , ścisnął, naprężył się, wycelował w Hollowa i cisną w niego kataną. Sam Kaien ,po wypuszczeniu katany , rzucił się w bok na ziemię, za kupkę gruzu. Swoją drogą dawno tego nie trenował i nie wiedział jak mu to wyjdzie. Miał nadzieję ,że wyjdzie wszystko po najlepszym torze i trafi go w zieloną łunę lub okno, równie dobrze mogło by w ogóle nie trafić i wtedy by miał problem, bo dałby szansę Hollowowi na zabicie siebie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 1 Cze 2010 - 11:16

Katana była niewyważona. Mimo iż białowłosemu wydawało się, że znalazł środek ciężkości, to i tak broń niepewnie kiwała mu się w dłoni dając wyraźny znak, by nią nie rzucać. Od ostatniego razu, kiedy chłopak próbował użyć tej sztuczki, minęło dobre kilka lat. A do tego reiatsu, jakie wypełniało teraz powietrze, było prawdziwym utrapieniem. To wszystko skazywało ten ruch na niepowodzenie.
Pomimo tego, miecz mknął już w stronę leżącej istoty.
- Luna Cre-...! - Wtedy to noc przeistoczyła się w dzień. Oślepiający blask wypełnił eter i wstrząsnął całą okolicą. Do tego wszystkiego dołączył ogromny huk, który niemalże rozerwał bębenki Kaiena, przycupniętego za niewielką stertą gruzów. Jednak i ona, jak wszystko w pobliżu, została zdmuchnięta niczym pył. Wraz z Ginyu. Nie zorientował się nim był już w powietrzu, a następnie orał swoim poparzonym ramieniem grunt. Ból się nie pojawił. Natychmiast otworzył oczy, lecz od razu musiał je przymrużyć, bo blado-zielona łuna wciąż unosiła się nad epicentrum wybuchu i raziła po oczach. "Na szczęście" pojawił się pył i dym, które oszczędziły wpatrywania się w jaśniejącą energię. Kaien był teraz zbyt nabuzowany, a adrenalina za bardzo namieszała mu w głowie, by przejmował się czymś takim, jak ból, który zaczął rozdzierać wręcz jego lewe ramię. Dym powoli opadał i odsłaniał skalę zniszczenia. Wybuch spowodował powstanie niedużej dziury, w której bezwładnie leżała górna partia ciała poczwary. Zielony śluz wypływający z korpusu, obficie ubarwił już osmoloną ziemię, w której spoczywała. Wszystkie dotychczasowe odłamki, cegły i przeróżne rodzaje gruzu, zostały jedynie jeszcze bardziej rozłożone na części pierwsze. Wyglądało na to, że to już koniec tej walki...
Wszystko niespodziewanie zaszło mgłą. Z ust Kaiena zaś wyrwał się niekontrolowany krzyk, wywołany bólem, który zapromieniował w rozoranym ochłapie ramienia. Głowa wręcz opustoszała. Cierpienie wypleniło wszelkie myśli. Nie tracił jednak przytomności. Organizm nie oszczędził mu bólu...

[-10 PŻ]


Yuzuru
Z każdym krokiem skala zniszczenia robiła coraz większe wrażenie. Mimo, że dym przysłaniał większość szczegółów, to zza pylnej kurtyny niewyraźnie majaczyły sylwetki cegieł, ścian i pozostałości po niegdysiejszych domach, które zniszczyły eksplozje. Zagłębiając się w szczątki coraz bardziej narastała nieprzyjemna woń spalenizny. W pewnym momencie, noga się osunęła. Okazało się, że chłopak natrafił na dość sporą dziurę, o średnicy trzech metrów. Na jej dnie spoczywały szczątki czegoś, co pyskiem przypominało gadzinę. Gdzie jednak występują gady z białymi maskami? I do tego z dziurą w klatce piersiowej? To nie pozostawiało wątpliwości. To musiał być hollow i to dość potężny, patrząc na zniszczenia jakich to on musiał dokonać. Na całe szczęście, w tym momencie, brakowało mu dolnych kończyn, a tam gdzie powinny wyrastać, rozlewała się kałuża dziwnego śluzu, który był również źródłem drażniących zapachów. Cokolwiek to było, nie stwarzało już zagrożenia.
Do uszu czarnowłosego dobiegł jakiś szelest. Coś się poruszyło parę metrów dalej. 'Zasłona dymna' akurat opadła, a czerwonym oczom Tanaki ukazał się leżący student akademii - przynajmniej po tym zdradzał go strój. Głowę miał skierowaną w ziemię, więc nie dostrzegł przybysza. Był także zbyt zajęty złowrogim syczeniem przez zaciśnięte usta i trzymaniem rozerwanego niemalże ochłapu ramienia, z którego powoli spływała posoka.

Kolejność:
Yuzuru
Kaien
Ja(opcjonalnie)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 1 Cze 2010 - 12:20

Yuzuru co raz to zbliżał się jeszcze bardziej do tego miejsca. Domyślił się po zniszczeniach jakie tu dostrzegł, że rozegrała się tutaj jakaś walka. A gdzie była walka tam musiała być broń. Tanaka idąc do miejsca jego wędrówki rozglądał się na boki, co jakiś czas odsuwając jakiś gruz. Miał nadzieję, że znajdzie coś pożytecznego co mu się przyda. W tej chwili nie miał żadnej broni do obrony, więc musiał na to jakoś zaradzić. Doszedł w końcu do wielkiej dziury i spostrzegł tam zwłoki hollow'a. Wzburzyło to krew chłopaka. Nienawidził tych bestii. Jednak, starał się nie myśleć w tej chwili o walce. W końcu ledwo co wrócił jako tako do sił. Niestety, nie dało się tak. To była prawdziwa obsesja... Przemierzając tak kolejne metry spostrzegł jakąś sylwetkę pod drzewem. Stan jej nie było najlepszy, chociaż widział gorsze... Miał tu na myśli siebie. Biała czupryna i strój studenta akademii przypominał mu jednego typka z akademii, jednak nie zapamiętał jego imienia. Omijając "krater" podszedł do poszkodowanego i zlustrował wzrokiem z bliska jego rany. Jego ramie nie wyglądało najlepiej. W końcu przemówił.
Ee... Żyjesz?
W sumie było to absurdalne pytanie, w końcu słyszał jak dyszy. Ale lepiej jest się upewnić. Może to jakiś znowu podstępny pusty będzie chciał wykorzystać jego uwagę. W sumie było to mało prawdopodobne lecz możliwe. Jednak sceptycznie podszedł do tej tezy.
Co Ty tu robisz? Powinieneś być w Soul Society.
Pio bliższym spotkaniu rozpoznał w chłopaku dawnego kolegę z klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   Today at 9:53

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog