IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 21 Sie 2012 - 17:43

Dziewczynka nadęła policzki, po czym pokazała jej język. Uciekła do koleżków i ponowiła zabawę, co było dosyć niebezpieczne, jako że obok przechodziła właśnie para staruszek.
Ale Ishifone już szła w kierunku Daichi'ego, o ile to był on. Cienie raczej nie życzyły jej najlepiej, więc może w rzeczywistości kroczyła na spotkanie... na wpół zamarzniętego menela?
Raczej nikt taki nie mógł jej zagrozić, ale kto wie?
Zdążyła podejść na kilka kroków zanim domniemany Daichi uniósł głowę. Policzki miał zaczerwienione, podobnie zresztą, jak oczy, które dodatkowo były mocno spuchnięte. Biedaczek musiał wylać sporo łez...
Chłopak wstał i obszedł ławkę, która teraz ich dzieliła.
-Ja decyduję... ddokąd chce iść - powiedział łamiącym się głosem. - Do... do niczego mnie nie zmusicie... zwłaszcza, że... dobrze wiem, że nikt mnie tam nie chce. Nnie jestem taki głupi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 21 Sie 2012 - 18:06

Jakby miała trochę więcej czasu i ochoty najprawdopodobniej... zajęła by się czymś innym niż jakiś gnojek rzucającym w nią śnieżkami i pokazujący jej język. Miała nadzieje, że zdechnie na raka albo przejedzie ją autobus... no. Ale miała jeszcze jedną rzecz do zrobienia. Musiała edukować trochę starszego gnojka, który płakał nad swoim losem i wyglądał jak zbity pomidor. Czerwony i coś z niego ciekło... z oczu. Albo tak było niedawno... pieprzony mazgaj. Musiała naprawdę uważać, by nie okazać mu swojego obrzydzenia dla jego osoby... chwila... czy on teraz zamierzał odgradzać się ławką? Śmieszny jest.
-Myślisz, że będą za tobą ganiać?-Zapytała stojąc cały czas w pozycji wyprostowanej. Jedynie co to się mu przyglądała oczekując na jakiś jego ruch-Dla kogo tam siedzisz? Dla jakiś obcych ludzi, którzy mają Cię kompletnie w dupie, czy może dla siebie, by się czegoś tam nauczyć? Chcesz przez resztę swoich dni chodzić bez sensu i szukać mieszkania, aż umrzesz z zimna, czy chcesz porobić coś pożytecznego dla siebie? Niewielu ludzi ma okazję robić to co my. Weź to doceń. To, że do Ciebie gadam też. Niewielu ma ta przyjemność-Jedna z dłuższych wypowiedzi jaką dzisiaj powiedziała. A jak nie zadziała... pójdzie sobie do klubu. Nie będzie się z nim patyczkować nie wiadomo ile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 23 Sie 2012 - 16:13

Daichi jakby skurczył się w sobie, gdy dziewczyna zaczęła swoją przemowę. Patrzył w bok z nazbyt widocznym ponurym wyrazem twarzy. Gdy skończyła wargi mu zadrżały, przez moment wydawało się, że znów się rozpłacze, ale nie... Spojrzał na nią nadspodziewanie hardo.
- Nic... nic mnie to nie obchodzi - odrzekł już pewniej. - P-przemyślałem to i nie mam zamiaru się w to dłużej bawić... Nauczyłem się ukrywać swoją obecność przed hollowami, nic mi nie mogą już zrobić. Wolę żyć, jak normalny człowiek niż skończyć... j-jak większość z nas.
Najwyraźniej Daichi wcale nie podzielał poglądu Ishifone, że moc czyni człowieka kimś wyjątkowym. W tej chwili zresztą wręcz brzmiał jakby żałował iż ją posiadł. Poniżenie jakiego doznał w nocy musiało sprawić, że wszystkie tłumione dotąd emocje eksplodowały. Cóż, nie każdy miał w sobie tyle siły aby udźwignąć brzemię niezwykłości.
Daichi szybko obszedł ławkę, sięgnął po torbę... nagle zamarł. Dziewczyna widziała przerażenie w jego oczach, wszystkie kolory odpłynęły z jego twarzy.
-Nadchodzi... - powiedział tylko, po czym porwał torbę i pognał alejką potrącając przy okazji jedno z bawiących się dzieci.
Dziwne... Ishifone niczego nie widziała ani też nie czuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 23 Sie 2012 - 16:37

Patrzyła z umiarkowanym zadowoleniem jak ten chłopaczek się skulił jak tylko zaczęła do niego mówi. Potrafiła jeszcze wymusić respekt u innych ludzi, i była z tego powodu wiece zadowolona. Już była gotowa do wypowiedzenia lakonicznego "To idziesz ze mną?" gdy Daichi zaczął pieprzyc swoje. Żyć jak normalny człowiek? Powaliło goi? Chce być jak każda normalna ciota tylko dlatego, że parę osób robiło sobie z niego jaja? Naprawdę jest idiotą... no, ale najwidoczniej ta moc nie jest dla osób o słabych nerwach. Pogarda dla słabych...
Już mieli się rozejść, już Daichi chwytał za torbę a ona obracała się by odejść... gdy nagle coś go tknęło. Jakieś przerażenie czy cholera wie co. Zamarł. I zbladł. Wydał z siebie jakieś "Nadchodzi" i spieprzył najbliższą alejką potrącając jakiegoś bachora. O co mu może chodzić... przeszła kawałeczek, dosłownie dwa kroki, i zrozumiała. Ten pusty. Może gdzieś tu być. I w przeciwieństwie do niego ona nie wiedziała, jak ukrywać te swoje energie duchowe czy inne pierdoły... szlag. Ostatnim razem nie skończyła najlepiej...
Przystanęła, zamknęła oczy. Starała się nie tyle co wyczuć, co usłyszeć zbliżającą się bestię... jakieś dziwnie głośne kroki, dźwięki nienależące do ludzi, cokolwiek... jakby coś takiego wychwyciła, to obróci się w tamtym kierunku, zorientuje się co to, i jakby zauważyła coś niepokojącego to wyciągnie łuk. Zgodnie z zaleceniami Vormunda pobierze energię z otoczenia, i strzeli w demonicznego drania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Wto 28 Sie 2012 - 16:54

Daichi zwiewał rączo pozostawiając dziewczynę samą sobie. Gdzie podziali się ci mężni rycerze, chciało by się powiedzieć?
Ale mniejsza z tym, Ishifone nie potrzebowała pomocy takich słabeuszy. Zapędziła do pracy jeden ze standardowych zmysłów. Ten rozwinięty dalece bardziej niż u przeciętnego człowieka, wydawał się lepszym wyborem niż nieopierzony jeszcze, szósty zmysł.
Postawienie na słuch okazało się być ruchem we właściwą stronę. Gdy tylko wrzaski oburzonej dzieciarni, którego członka Daichi przed chwilą wywrócił, ucichły, Ishifone wyłapała nienaturalny dźwięk. Coś jakby wielkie skrzydła młócące powietrze.
Spojrzała w odpowiednim kierunku. Na tle zachmurzonego nieba unosiła się niewyraźna sylwetka. Było tak, jak za pierwszym razem. Dziewczyna widziała tylko zarysy potwornego stworzenia. To coś płynęło ociężale pod chmurami, ale o dziwo nie zmierzało w stronę Ishifone.
Zamiast tego zdawało się kierować na zagajnik wśród którego niknęła ścieżka, którą popędził Daichi. A chwalił się, że potrafi ukrywać się przed hollowami. Pozer... w dodatku musiał smacznie pachnąć skoro skrzydlate monstrum ignorowało dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 0:12

Gdzie się podziali? Powymierali w momencie, gdy większość debili zaczęła popierać program "wyrównywania szans" dla takich jak on. Za grosz rozsądku i pomyślunku. Niech zdycha, najlepiej od razu potykając się o swoje cherlawe nóżki i rozbijając swoją głowę o kamień na drodze. Tylko na tyle było go stać... dość, musiała w jakiś sposób zlokalizować to dziadostwo... niech te dzieciaki zamkną mordy, dla ich własnego interesu. A najlepiej niech też wszystkie powymierają, smarkacze. Do nauki albo pracy.
...w końcu, gdy się przymknęły, była w stanie wychwycić nietypowy dźwięk. Jakby jakieś wielkie ptaszysko leniwie machało skrzydłami. Popatrzyła w tamtą stronę... zarysy. Tylko tyle. Tak jak poprzednio... niby nie powinna się spodziewać nie wiadomo jakich efektów, ale mogłaby zobaczyć coś więcej. Chyba, że właśnie tak wyglądały... może i tak być. Czemu w sumie miałaby sądzić inaczej?
Tak czy owak, bestia nie była zbytnio zainteresowana jej osobą. Ba, chyba nawet podążała za Daichim, którego umiejętności kamuflażu chyba mocno odstawały od rzeczywistości. Palant. Idiota.
Tak czy owak... zastanawiała się. Interweniować, czy też nie... temu chłopaczkowi przydałaby się lekcja życia, tamtym dzieciakom też. Gorzej, jak ktoś ją tutaj przyuważy... jeszcze gorzej, jak się narazi i sama dozna uszczerbku na zdrowiu. Tak czy owak... a chust. Miała fantazję. Czas się pobawić.
Przyzwała swój łuk. Zgodnie z zaleceniami, skumulowała reiatsu wokół siebie w formie strzały. Starannie wycelowała w środek zarysów tego dziadostwa... i wystrzeliła. Potem, jeśli te zarysy dalej będą widoczne, ponowi swój atak. Do skutku. Nie zużywa swoich zasobów, więc nie powinno się to tak skończyć jak poprzednio. Chyba, że czymś oberwie... wtedy po prostu będzie musiała tego uniknąć. Dosłownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 12:42

Ishifone powołała do istnienia świetlisty łuk. Szybko podniosła go do góry i wycelowała w powoli oddalającą się maszkarę. Cięciwa zawibrowała kiedy oddała strzał.
Strzała pomknęła w kierunku nie spodziewającego się ataku potwora. Trafiła chociaż nie tak jak chciała ,wcelowała bowiem jedynie w dolną kończynę. To jednak wystarczyło aby monstrum zwróciło na nią uwagę. Maszkara pisnęła głośno i zwróciła czerwone ślepia w stronę Ishifone. Właśnie oczy były jedyną częścią potwora, które widziała wyraźnie.
Teraz jednak latający stwór obrał kurs na dziewczynę, Daich mógł jej dziękować. Oby tylko nie był zmuszony robić tego przed grobem dziewczyny...
Bestia nie spieszyła się zbytnio, albo raczej jej szybkość w powietrzu nie była największa.
Ishifone mogła więc stworzyć kolejną strzałę. Niestety trudno było utrafić w latający cel, który z każdym ruchem skrzydeł zmieniał nie co wysokość lotu. Pierwsza strzała przeleciała tuż nad głową bestii, druga ledwo otarła się o bark, trzeciej wystrzelić nie zdążyła.
Musiała ratować się szczupakiem do przodu, aby uniknąć zmiażdżenia przez lądujące monstrum. Leżała teraz na drużce, a kawałek za nią niewyraźny kształt odwracał się właśnie w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 14:34

No i trafiła sukinkota. Przez chwilę przemknęło jej przez myśl, że jeżeli zbyt dobrze trafi to zwali się na tamtą grupkę dzieciaków... dwie pieczenie na jednym ogniu. Byłaby niezła, acz musiałaby pewnie powstrzymywać odruch wymiotny. Nawet ktoś taki jak ona mogłaby mieć trudności ze zniesieniem takiej rzeźni... tak czy owak, wystrzeliła. Strzała poleciała prędko, acz chyba jedynie zwróciła na siebie uwagę bestii i ją rozzłościła... pieprzony Daichi miał dzisiaj szczęście. Nie dlatego, że bestia przestała go gonić. Bardziej dlatego, bo Ishifone nie dostała go w swoje ręce. Mógłby pomóc do cholery, a nie uciekać jak idiota!
Następne strzały nie były najwyraźniej celne, bo nie rozpryskiwały się o półprzezroczystą formę tylko leciały gdzieś w pizdu. Tuż przed jej uderzeniem w ziemie dała dyla do przodu, by to dziadostwo nie zrobiło z niej placka. Udało się, idealnie... powiedzmy. Leżała w śniegu, a ta bestia się do niej odwracała. Miała nadzieje, że była równie wolna na ziemi co w powietrzu... podniosła się w biegu na równe nogi, ładując w jednej dłoni strzałę z pobliskiego otoczenia. Zamierzała zwiększyć dystans pomiędzy sobą a stworem, by po krótkiej przebieżce obrócić się i strzelić gadzinie między oczy, które świeciły się jak psu jajca. Nie od dziś było wiadomo, że strzał mniej więcej te okolice niosły ze sobą skutki śmiertelne. Postanowiła się tego trzymać i ustrzelić tak gadzinę. A strzały które poleciały w kosmos może dostrzegą tamte tłuki z klubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 15:09

Ishifone cofnęła się szybko, po za zasięg maszkary. Kątem oka zauważyła gromadę dzieciaczków, które stały z wybałuszonymi gałami zwróconymi tam gdzie grzmotnął potwór.
Nie widziały go, ale impetu uderzenia masywnego cielska o chodnik trudno było nie zauważyć. Ciekawe czy widziały łuk Ishifone? Nie było czasu na zbadanie tego zagadnienia, jako że tuż obok czekała trzymetrowa bestia.
Dziewczyna pobrała energię z otoczenia i uformowała z niej strzałę. Wystrzeliła, prosto pomiędzy jarzące się ślepia. Hollow zareagował nadspodziewanie szybko, zasłonił się łapą, o którą rozbiła się strzała.
Przez moment miejsce trafienia stało się doskonale widocznie, jakby przerwana została kurtyna otaczająca potwora. Czarna, łuskowata łapa uzbrojona w długie szpony. Widziała ją tylko przez chwilę, zaraz potem znowu zniknęła.
Bestia pisnęła cicho, niewyraźny kształt odchylił się, po czym wystrzelił czymś w Ishifone.
Dziewczyna zdołała uskoczyć w bok, odturlała się w śnieg. Dziecko krzyknęło przeraźliwie, zaraz potem rozległy się przerażone piski reszty dzieciarni.
Odruchowo spojrzała na zamieszanie. Chłopiec w zielonej czapeczce leżał na ziemi, przygnieciony przez coś przypominające szary klej. Miotał kończynami próbując się uwolnić, podczas gdy reszta dzieciarni wrzeszczała wniebogłosy. Tylko jedna dziewczynka, ta sama co trafiła śnieżką Ishifone, stała obok zaatakowanego kolegi. Gapiła się tylko na niego, chyba była w szoku.
Ishifone poczuła zapach zgniłych jajek. Coś szarego brudziło jej włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 16:21

(Ja nic nie mówię, ale ona cały czas ma na łepetynie kaptur, a nie przypominam sobie informacji na temat tego, że jej odfrunął ; p)

Nie zwracała najmniejszej uwagi na dzieciarnie, która jeszcze do niedawna bawiła się nieopodal, a teraz gapiły się na nią jak na zjawisko paranormalne. Szczerze powiedziawszy gówno ją obchodziło co się z nimi stanie. Co najwyżej jej działania przyczynią się do powstania niżu demograficznego, też jej coś. I tak na ziemi jest za dużo ludzi... dość mało jest jednak Quincy. Więc powinna się pilnować... a mogła zostawić tamtego gówniarza na pożarcie.
Jej atak frontalny, jak to mówią, spalił na panewce. Bestia po prostu zasłoniła się łapą, ukazując fragment swojej, jak się okazało, czarnej łapy. A to co ma być? Barwi go czy coś? Nie, za chwile to zniknęło... cholera!
W ostatniej chwili uniknęła zderzenia z czymś szarym. Jka własnie na nią splunął, to zaraz z nim wyrów... o co chodzi? Odruchowo zerknęła za siebie i zobaczyła przerażoną dzieciarnię krzycząca i biegającą w kółko. Trafił jednego z gnojków, podczas gdy tamta czerwonowłosa pinda patrzyła się na niego jak bezmózg. Su... skąd ten zapach? Ożesz ty!
Trza się szybko uczyć. Skierowała sporą część energii do swoich nóg, by móc szybko wygramolić się z tego miejsca i zająć dogodną pozycję, najlepiej gdzieś z boku (+12 Szybkości z Reiatsu).
-Gnomy, wypier#$^%&!-Krzyknęła w domyśle do tamtych dzieciaków, mając zdecydowanie gorsze sprawy na głowie. Na przykład musiała szybko ściągnąć takiego pustego, który to się bardzo tu panoszy. Odbiec od niego, zajść go z boku, strzelić... musi być ruchliwa i musi trzymać dystans... najlepiej jakby go okrążyła i miała za sobą ścieżkę prowadzącą do klubu. W najgorszym razie by tam popędziła... przy okazji jakimś bardziej intensywnym ruchem główy zamierzała strzepnąć to dziadostwo którym ją obślinił. Nie wiedziała jakie to lepkie, czy twardnieje, czy to może zwykła flegma... ale na pewno nie chciała mieć tego na głowie.
...o dziwo teraz miała serio nadzieję, że mimo wszystko ktoś jej chociaż będzie asystować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 17:13

(no... uznałem, że przedstawienie pobrudzonych włosów jednoznacznie pokarze iż kaptur zsunął się z głowy podczas walki. Nie będę opisywać każdego duperelka ;p Jakby Ishifone chodziła na golasa to nie byłoby takich problemów)

Szkarłatne ślepia wpatrywały się czujnie w Ishifone. Tymczasem dzieci motywowane dodatkowo jej krzykiem rozbiegły się już okolicy. Tylko czerwonooka dziewczynka zdawała się nie przejmować całym tym zamieszaniem. Ukucnęła przy szamocącym się wciąż koledze i dziabnęła paluchem glut, który zdaje się zdążył już porządnie stwardnieć.
Zresztą kogo obchodzą jakieś dzieciaki. Jeśli potwór trafi dziewczynkę to sama będzie sobie winna. Teraz Ishifone musiała zadbać o siebie.
Przelała rei do nóg, było to wspaniałe uczucie. Dolne kończyny zaczęły przyjemnie mrowić, czuła buzującą w nich energię. Wystrzeliła z miejsca w tym samym momencie, w którym hollow zacharczał chrapliwie. Szary glut wyprysnął z jego paszczy, lecz przeleciał dobry metr za pędzącą dziewczyną. Kontra Ishifone była szybka, naciągnęła cięciwę w biegu i oddała strzał [krytyk!]. Jakiś bóg musiał się do niej uśmiechnąć, po błękitny pocisk ugodził potwora prosto w czerwone ślepie.
Hollow pisnął tak przeszywająco, że dziewczyna poczuła ból w uszach. To nie było jedyny efekt trafienia, mianowicie postać hollowa nabrała kolorów, Ishifone widziała teraz każdy szczegół bestii.

Spoiler:
 

Rogate, skrzydlate monstrum przypominało skrzywionego gargulca, które w tej chwili szamotało się przyciskając łapy do zranionego miejsca.
Dzięki temu dziewczyna mogła w spokoju okrążył hollowa. Droga do klubu była teraz wolna i tylko szkoda, że wydzielina hollowa zdążyła już stwardnieć na jej włosach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 17:39

(No dobsze :<)

Sz cholera... jak będzie musiała przez tą maź obcinać włosy, to chyba kogoś zabije. Najprawdopodobniej pierwszą osobę która jej się nawinie, i to wzrokiem. Sonia? Wysoce prawdopodobne... i to wszystko przez tego gnojka Daichi'ego! ARGH! ZATŁUCZE GÓWNIARZA JAK GO TYLKO SPOTKA! JEJ WŁOSY! Chociaż jeżeli stwardniało to może łatwo się odłupie... ciężko powiedzieć. Na razie miała inne zmartwienia.
Uczucie lekkości w nogach nieco jej zrekompensowało niewygody. Jakby nie patrzeć doznania cielesne i duchowe były jedyną rzeczą która sprawiała jej jakąś przyjemność. Wystrzeliła dokładnie w momencie, w którym stwór zamierzał przyszpilić ją do ziemi glutem. Strzeliła do niego w biegu, i to jeszcze na tyle celnie, że najprawdopodobniej pozbawiła go oka. Yea... JEJ USZY!
-Kurwa!-Skrzywiła się słysząc pisk, który na jej wyczulone zmysły działał jak gwizdek na psy. Czyli bardzo boleśnie... przy tym jednak weszła w następny stan. Szału. Nie kryła już swoich emocji, po prostu zaczęła je z siebie wyrzucać.
-Ogłuchłaś?! Wypad!-Krzyknęła do dziewczynki, która jak jakiś niedorozwój zaczęła pukać w tamtą skorupę... w miedzyczasie zagotowało się w niej Ucieczka? NIE MA MOWY! ROZPIE%#$% TEGO GNOJA!
Obiegła go z drugiej strony, trzymając jednak cały czas dystans by czasem się na nią nie rzucił. Zamierzała teraz przystrzelić w jego drugie oko, by całkowicie pozbawić go zmysłu wzroku. Do tego czynu dodatkowo skierowała swoje reiatsu do nóg, by móc w razie czego wykonać unik, choćby i w biegu. Jakiś rzut w dół albo coś... ważne, by go ugodzić w pysk. Najwidoczniej go to bardzo bolało.

(Tak, bazując na zasadach forum, kolejne 12 punktów reiatsu w szybkość)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 18:23

Dziewczynka tylko rzuciła jej oburzone spojrzenie. Wydawała się nie zdawać sprawy z zagrożenia. Nawet jeśli nie widziała, ani nie słyszała hollowa to przecież ślady na śniegu zostawione przez bestie powinny dać jej do myślenia. Nie wspominając już o glucie, który wyleciał nie wiadomo skąd i przyszpilił jej koleżkę.
Tymczasem usłyszała coś innego, coś czego się nie spodziewała.
-Zatłukę... rozszarpię... mała dziwka będzie piszczeć... aż do końca. - Niewyraźny i szczekliwy, ale jednak głos. Ta bestia potrafiła mówić. Wtem gargulca otoczyła karmazynowa aura. Bez ostrzeżenia skoczył na Ishifone. Oderwał się od ziemi i poszybował tuż na ziemię ze szponami wyciągniętymi w jej kierunku.
Ale dziewczyna miała już przygotowaną strzałę. Wymierzyła prosto w oczodół, w którym wciąż tlił się czerwony ognik. Jednak, gdy puściła cięciwę stało się coś niespodziewanego [ a teraz pech]. Mianowicie strzała po prostu rozprysła...
Zaskoczona dziewczyna uskoczyła w ostatniej chwili, ale pazury pustego i tak zdążyły przejechać po jej ramieniu [-8hp]. Piekący ból wstrząsnął na moment jej ciałem. Widziała trzy krwawe szramy zdobiące teraz jej ramię. Ale zaraz... gdzie te dzieciaki?
Były tuż za Ishifone a teraz nigdzie ich nie widziała. Czyżby kolejna sztuczka cieni?
Hollow spojrzał na nią jednym ślepiem otworzył paszczę, w której wił się purpurowy jęzor.
Ugiął kolana przygotując się do skoku, kiedy o jego maskę rozbiła się błękitna strzała.
Stwór pisnął ponownie wzbudzając ból w obolałych już uszach dziewczyny.
-Zostaw ją! - przez pisk przebił się głos Daichi'ego. Stał kawałek dalej na ścieżce z lśniącym łukiem w ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 29 Sie 2012 - 19:09

Co za tępa szmata! Najpierw przypieprzyło tak, jakby spadła bomba, potem jej koleżkę przyszpilił glut. A ona co?! Dalej stoi! I jeszcze na nią fochy strzela! No co za... za cholerę wdzięczności, że zamiast po prostu rozprawić się z tym szajsem, to jeszcze ją ostrzega by łaskawie ruszyła swoją dupę jak najdalej stąd! Aż tu nagle... usłyszała czyiś nieznany głos. Chwila... CZY TO COŚ POTRAFIŁO GADAĆ?! BA, NAWET JEJ GROZI! Nieważne, to teraz go... CO DO?!
Ruszył na nią, i to cały czerwony ze złości. Miała bardzo mało czasu na wymierzenie i oddanie strzału, nie mówiąc już o odskoku by uniknąć zapewne bardzo ostrych pazurów. No dobra, wóz albo przewóz! I trafiła! Tylko czemu to nie zadziałało? Fakkkkk!
Ishifone po raz pierwszy w życiu poczuła taki ból. Pazury przebiły jej skórę i zapewne jeszcze nadszarpnęły mięśnie. Mogło być o wiele gorzej, ale mimo wszystko i tak ją trafiło. Z jej ust poleciało przekleństwo, które nie przystroiło damie w jej wieku... mimo wszystko, stała na dwóch nogach. Oddychała ciężko nieprzyzwyczajona do bólu tego pokroju. Odruchowo złapała się za ramię patrząc, jak gargulec szykuje się do skoku... myśleć, szybko, zapomnieć o bólu! Kur...! Nie może tak...
...aż tu nagle, nie wiadomo skąd, jakaś strzała. Dziwne, bo nie jej. Nie jej, bo trzymała się za rękę. Więc... kogo poniosło? Nie było to ze strony klubu... Daichi! Ten skurwiel! Trzeba zabić! Ale tamtego później! Już drugi raz niemalże doprowadził do pęknięcia jej cennych błon bębenkowych!
Zacisnęła mocno zęby i wytworzyła łuk. Cofając się powoli do tyłu nagromadziła tyle energii duchowej ile tylko mogła, i wystrzeliła ponownie w oczodół drania. Może tym razem go rozpieprzy... a po strzale co? Jak będzie stał, podbiegnie do Daichi'ego i stanie trochę bardziej z tyłu z wyciągniętym łukiem. Jak ktoś zasługuje na rozszarpanie to on... przy okazji spostrzegła, że tamte dzieciaki gdzieś wcięło... wściekłość wstrząsnęła jej ciałem gdy tylko pomyślała o tym, że znowu cienie skorzystały na obecności pustego by ją zabić. No żeby to...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 10:32

Rana piekła wściekłym bólem, a na dodatek dziewczynie zakręciło się mocniej w głowie. Przez chwilę świat stracił wyrazistość, nogi stały się jak z waty. To nie była wyłącznie sprawka szram na ramieniu. Ishifone czuła się dosłownie wypompowana z energii, zapewne wcześniejsze przyspieszenie ruchów kosztowało ją więcej niż sądziła. Na szczęście gargulec był teraz zwrócony na Daichi'ego.
Oboje spoglądali na siebie i o dziwo żadnemu nie spieszyło się do ataku. Widziała, jak dzierżące łuk dłonie chłopaka trzęsą się mocno. Wydawało się, że w każdej chwili mógł zdezerterować z pola bitwy.
-Dai... chi - odezwał się hollow i postąpił krok w kierunku chłopaka.
-Nie zbliżaj się! - krzyknął histerycznie i podniósł łuk. - Bo cię zabiję!
Wyglądało na to, że ta dwójka w jakiś sposób się znała. Żaden z nich nie spieszył się z zaatakowaniem drugiego więc to Ishifone musiała wziąć na siebie ciężar rozruszania towarzystwa.
Zmieniła pozycję tak aby mogła ugodzić strzałą w jeszcze sprawne ślepie bestii. Zaczerpnęła tyle energii ile zdołała i oddała strzał. Wraz z pojawieniem się Daichi'ego hollow zdawał się stracić całą czujność. Karą za to było ukłucie świetlistego pocisku, który trafił go w kostną powiekę. Pusty zawył już po raz któryś, wreszcie zdał sobie sprawę z istnienia Ishifone. Bestia przyłożyła szponiastą łapę do rany, potworne cielsko drgało lekko.
Gargulca musiało porządnie zapiec, ale wciąż był na chodzie. W czerwonym ślepiu zawrzała żądza mordu...
Tymczasem Ishifone czmychnęła w stronę Daichi'ego per Żywa tarcza.
Hollow nie miał zamiaru jej na to pozwolić. Wokół niego zapłonęła czerwona aura, a sam zaatakował rzucając się w jej kierunku.
Wydawało się, że jej nie dosięgnie, lecz szpony zdołały dosięgnąć jej nogę. Poczuła kłujący ból, gdzieś na wysokości kolana [-14hp]. Chciała biec dalej, ale noga odmówiła posłuszeństwa. Upadła twarzą w śnieg. Charczący oddech demona był blisko. Nad jej głową świsnęła strzała. Gargulec pisnął bodąc w uszy Ishifone.
-Zostaw ją! To mnie chcesz! - wrzeszczał Daichi. Poczuła śmierdzący zgnilizną oddech demona nad sobą. Jak nic ją ukatrupi, a potem zje. Coś cuchnącego i lepkiego spadło nagle na jej plecy. Bicie skrzydeł, oddalające się w pośpiechu kroki.
Energia Gargulca i Daichi'ego oddalały się powoli.
Ishifone nie mogła się podnieść. Ta szara wydzielina błyskawicznie stwardniała przyszpilając ją do podłoża.
Trochę tej mazi dostało się do jej rany na ramieniu i o dziwo ból tam zelżał. Gorzej było z nogą, której praktycznie nie czuła.
Usłyszała chrzęst śniegu.
-No, no, no. Ale śmierdzisz... - stwierdził dziewczęcy głosik gdzieś nad nią. Czyżby cienie wróciły aby kpić z jej porażki? Bo trudno było uznać za sytuację w jakieś się znalazła za zwycięską. Gdyby nie Daichi prawdopodobnie już by nie żyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 11:42

Źle się czuła... świat jej zaczął wirować, nogi słabły, coraz wolniej i gorzej myślała... była bardzo mocno zmęczona. Chwilkę się zastanawiała dlaczego... kiedy tak ostatnio miała... chyba ostatnim razem gdy strzelała korzystając ze swojej energii. Tak, to jest to. Przesadziła, to teraz ma. Cholera jasna... czyli już sobie tak ładnie nie poskacze. Na chłopaczka też nie mogła zbytnio liczyć, bo zaraz się zleje w portki ze strachu przed bestią. Serio, co się dzieje z osobnikami płci męskiej w tych czasach? Czy ona musi mieć jaja za nich wszystkich?! CZY ONA MUSI MYŚLEĆ O WSZYSTKIM?!
Dobrze, udało się trafiła maszkarę prosto w... powiekę. Cholera, czyli całkowicie go nie oślepiła, ale przynajmniej zabolało go to i to porządnie. Gorzej tylko, że chyba jednie go rozjuszyła. Gówniarz też powinien się obudził, bo inaczej będzie z nimi kiepsko. Najpierw musi jednak... O KUR@#!
Miała krzyknąć, ale zabrakło jej głosu. Krtań zwęziła się do tego stopnia, że powietrze bezdźwięcznie przepłynęło z jej płuc do ust. Chciała biec, ale nie mogła, więc skończyło się to jedynie na przewróceniu się na śniegu. Usłyszała pisk pustego, krzyk Daichiego, i jak coś spadło na jej plecy. I tak by nie uciekła, nie w tym stanie... cholera jasna, ten pier#$%#& gówniarz spierdolił sprawę. Dopiero jak oberwała i zaraz potem miała zostać zabita ten się obudził! Teraz to niech spierdala... cholera, jej noga! Jak boli! Zaciskała mocno zęby by jakoś wytrzymać ból. Starała się wyszamotać, ale słabo. Nie miała na to sił... ten smark. To przez niego! Jeszcze straci przez tą zarazę nogę!... albo jeszcze coś. Wydzielina pustego o dziwo działała kojąco na rany... ale nie była pewna, czy po prostu nie jest toksyczna dla nerwów. Nie była jednak w stanie nad tym myśleć...
...jeszcze coś. Ktoś nad nią stał i się z niej śmiał. Pewnie tamta wyimaginowana gówniara. Ishifone leżąc dostawała szału... ale... bała się. Choćby nie wiadomo jak chciała to ukryć, to w środku siebie się bała. Jeszcze niedawno martwiła się głównie o to, czy ta maź łatwo zejdzie z jej włosów. Teraz zastanawiał się, czy zostanie inwalidą, czy może trupem.
-Morda-Warknęła ciężko i podniosła głowę by zobaczyć chociaż co się działo. Potem zerknęła w dół by sprawdzić co z jej nogą... czy w ogóle ją ma... piep$%&* małolat... to wszystko przez niego... ale ona się nie podda... nie da się... choćby... spróbuje skierować choćby niewielką część swojej energii duchowej do tamtej mazi. Może to ją jakoś skruszy albo coś... może będzie mogła się wydostać... (-4 PR)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 13:06

-Phi! Jaka niemiła - oburzyła się dziewczynka. Chrzęst śniegu obok głowy Ishifone. Zauważyła brązowe buciki przechadzające się obok niej. - W takim razie nie będę przeszkadzać, miłego leżenia - W dziewczęcym głosiku wyczuła mściwą satysfakcję. Mała nie dała jej nawet szansy aby odpowiedzieć, bo po prostu zniknęła. Ishifone nie czuła jej obecności, widmo czy czymkolwiek ona była zniknęło.
Teraz dziewczyna próbowała się uwolnić. Maź pochłonęła jej energię, ale w żadnym stopniu to jej nie osłabiło. Miała też trudności z dojrzeniem w jakim stanie znajduje się noga, widok zasłaniał jej szary glut piętrzący się na jej plecach. Ale nie... wychyliła się mocniej i dostrzegła iż noga jest na miejscu. Gorzej, że nie czuła nic od kolana w dół.
-Olaboga co się tu stało?! - drżący starczy głos zabrzmiał gdzieś w pobliżu. Ishifone dostrzegła staruszkę wybałuszającą na nią gały.
Kwestia czasu aż zrobi się tu zbiegowisko i może wśród niego będzie ktoś na tyle ogarnięty aby spróbować jej pomóc.
Niestety energię Daichi'ego czuła teraz bardzo niewyraźnie. Ale wynikało to raczej z odległości niż jego kiepskiego stanu.
Zaraz jednak poczuł inne rei, szybko zbliżające się do tego miejsca.
A może tylko jej się wydawało? Była słaba, bardzo słaba. Z trudem teraz unosiła głowę.
Babcia zbliżyła się do niej i dźgnęła laską glut.
-A co to? Jakiś narkotyk? - mruknęła podejrzliwie, po czym wrzasnęła ochryple. Dopiero teraz zwróciła uwagę na raczej kiepski stan kończyny Ishifone.
Nagle babcia zadrżała i upadła tuż obok niej.
-Boże, Ken! Bądź trochę bardziej delikatny. - Rozgorączkowany głos Sonii.
-Ja tylko usuwam świadków. - Usprawiedliwił się Kenshim, oddychał ciężko jakby dopiero co przebiegł spory kawałek.
Chrzęst śniegu, coraz bliższy.
-Ej, żyjesz! - podniesiony głos Sonii.
Ishifone widziała, jak blondyna kuca przy niej.
-Nie wygląda to dobrze - powiedział Kenshim, gdzieś z tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 13:29

Niech suka spieprza na bambus, tępa kur%$. Jak nie może pomóc i tylko zamierza przeszkadzać, to lepiej by jej tutaj nie było bo jak się tylko uwolni to ją zadusi. Zawsze te smarki muszą jej psuć dzień. Za nich wychowania, jak ktoś leży i się wykrwawia to powinien pomóc, a nie stać i się gapić. Zresztą, parokrotnie ją ostrzegała by stąd spieprzyła, to jak się nie posłuchała to mogłaby chociaż docenić dobre chęci i pomóc! Ugh... kręci się jej w głowie... przekaz energii nic nie dał. Świetnie. To się chociaż pogapi na tamtą nogę... nosz, ten glut. Jeszcze bardziej musi się wygiąć... coś widzi. Jest na miejscu, to już coś. Gorzej, że nic w niej nie czuje. Nie mogła nią ruszyć od kolana w dół... jak jej amputują albo będzie bezwładna, to amputuje temu kretynowi łeb... o ile przeżyje... pomocy znikąd. Tamten został pogoniony przez pustego.... serio, naprawdę się tutaj zaraz...
...wykrwawi. Starucha sądząc po głosie. I zachowywała się nawet gorzej od tamtego dzieciaka. Zamiast do ciężkiej cholery wezwać karetkę, to ta się na nią gapi i komentuje o jakiś pieprzonych narkotykach. Czy ona do licha widziała albo słyszała kiedyś o prochach przyjmowanych doplecnie? Nawet nie ma takiego słowa! Była chociaż na tyle ogarnięta, by zerknąć na jej... rozdarła się. Dzieciaku wracaj, ty chociaż cichszy byłeś... westchnęła ciężko czując zbliżającą się zgubę. Jak umierać, to z... eh? Upadła?
Kawaleria przybyła. Nawet przejęta, chyba. Chust... przynajmniej się sama tutaj nie wykrwawi. Acz jak słyszała komentarz jednego jak i drugiego, to od razu ciśnienie i wola życia jej skoczyły
-Nie może być...-Mruknęła zarówno do jednego jak i drugiego. Poruszyła głową w stronę, gdzie ostatnio czuła Daichi'ego.
-Ratujcie tego debila. Może być z nim jeszcze gorzej-Dlaczego do cholery o tym myśli? Pewnie dlatego, że musi mieć jakiegoś kozła ofiarnego i na kim się wyżyć. Kogoś musi nawiedzać gdy w końcu się wykrwawi... BO NIKT NIE ZECHCE JEJ POMÓC.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 14:08

Sonia poderwała się na równe nogi, gdy tylko Ishifone "poprosiła" o ratunek dla Daichi'ego.
-Dasz sobie radę? - zapytał Kenshim.
-Za kogo ty mnie masz? - Sonia zaśmiała się krótko. - Dopadnę tego potwora i uratuję dzieciaka, ty zajmij się nową - powiedziała, po czym odwróciła się i pobiegła w stronę niknącej w oddali energii Daichi'ego.
Tymczasem poczuła ciepło rozlewające się po zranionej nodze. Jeśli by się odwróciła zobaczyłaby Kenshima wylewającego na poharataną kończyną promieniujący słabym światłem niebieski płyn ze srebrnej kapsułki. Następnie nie zważając na krew, chłopak położył dłonie na ranie. Zmarszczył czoło i zmrużył oczy. Ishifone poczuła, jak energia Kenshima wzmaga się.
Po kilku chwilach poczuła to, poczuła ból i mrowienie w nodze.
Chłopak westchnął ciężko, wytarł pot z czoła. Ściągnął kurtkę i sweter, po czym rozdarł koszulkę stanowiącą ostatnią barierę ochrony przed chłodem. Zaczął opatrywać ranę i trzeba przyznać robił to całkiem fachowo.
- Naprawiłem większość szkód- rzekł nie przerywając pracy. - Ale przez jakiś czas nie możesz nadwyrężać nogi... Mięśnie i nerwy uleczone reiatsu mogą źle znieść nadmierny wysiłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 5 Wrz 2012 - 14:34

No patrzcie, czyżby ktoś jeszcze na tym świecie miał w sobie resztki instynktu zachowawczego? Bo jakimś dziwnym trafem Sonia podniosła się dość szybko na równe nogi gdy wspomniała o tamtym kretynie. Najwidoczniej dziewczę zamierza lecieć po młodego, a Kenshim ma się zająć tym, by się nie wykrwawiła. Wszystko jej jedno, byle wyszła z tego żywa, jak dla niej może ją nawet puknąć od tyłu jak to ma pomóc. Jakoś niespecjalnie uśmiechało jej się zostać inwalidą, jak się męczyć, to przynajmniej z pełną sprawnością.
Nie popatrzyła się co on robi, gdyż była na to zbyt zmęczona. Jednak gdy poczuła wzrastająca energię duchową, mrowienie oraz ból, odwróciła się słabo. Kenshim właśnie raczył ją widokiem swojej nagiej klatki piersiowej. Może gdyby przed chwilą nie była w stanie bliskiemu agonalnemu, to by nawet popodziwiała. Może. A tak... patrzyła się na niego oblepiona tym zastygłym glutem. Musiała wyglądać równie pociągająco jak on w tej sytuacji... chyba... coś powinna powiedzieć... albo coś...
-...dzięki...-Szepnęła opadając z głową na śnieg. Nie miała już sił na absolutnie nic, a domyślała się odpowiedzi na jej podziękowania... a raczej jej brak. Nic sama nie zrobi... więc musiała czekać... słabo jej było... trochę krwi straciła, i, obiektywnie tutaj patrząc, nawet osoba o tak silnej psychice nieprzyzwyczajona do widma śmierci, może mieć problemy z poradzeniem sobie w takiej sytuacji, zwłaszcza gdy spadał już poziom adrenaliny w jej ciele. Leżała... i to w sumie tyle co można by o niej powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 6 Wrz 2012 - 10:01

Kenshim obszedł Ishifone, która teraz czuła się teraz wypłukana ze wszystkich sił. Wydawało się, że wystarczy jedynie dać opaść ciężkim powiekom aby natychmiast pogrążyć się w śnie.
-Spróbuję to rozkruszyć - stwierdził Kenshim i wytworzył łuk. Cofnął się o krok od przywalonej glutem Ishifone i wytworzył niewielką strzałę. Naciągnął lekko cięciwę i strzelił w glut, jednak nie dało to żadnego efektu.
Nie zrażony tym Kenshim przywołał następną strzałę, tym razem większą. Ishifone pozostawało liczyć na jego wyczucie i oby miał je dobre bo w przeciwnym razie dziewczyna skończy jako ładna poduszka na igły.
Następny strzał przyniósł już jakiś efekt, na powierzchni gluta pojawiło się pęknięcie. Kenshim kontynuował swoją pracę, cierpliwie osłabiając strukturę gluta.
Był już w połowie pracy, gdy na scenie pojawili się kolejne gapie, obściskująca się parka.
Kenshim obrócił się błyskawicznie sięgając do kieszeni. Wyciągnął zwykłą procę, jaką dzieci zwykły terroryzować gołębie. Jako pocisku użył połyskując lekko, niebieskiej kulki, która zaraz wystrzeliła w kierunku parki. Buchnął błękitny dym i już zakochani leżeli obok siebie w śniegu.
Bez zbędnych słów chłopak wrócił do przerwanej pracy. Trwało to jeszcze kwadrans, aż w końcu Ishifone mogła wstać. Kawałki gluta leżały obok niej, na szczęście po stwardnieniu nie śmierdziały już tak bardzo.
Kenshim ubrał sweter, po czym pochylił się nad dziewczyną i podciągnął ją na równe nogi, z których jedna odpowiedziała bolesnym protestem.
-Oprzyj się... Musimy wracać do klubu, zanim zleci się więcej gapiów. - Zerknął na wciąż leżącą babcię.


Ostatnio zmieniony przez Kuchiki Kyosuke dnia Pią 7 Wrz 2012 - 10:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 6 Wrz 2012 - 10:23

Cóż, on się męczył, ona leżała - układ który w jej życiu sprawdzał się dość często, więc nie miała na co narzekać. Co najwyżej będzie mogła potem ponarzekać, że ją przypalił... miała przynajmniej nadzieje, że jeżeli jakimś dziwnym trafem przesadzi i promień energii ją dosięgnie, będzie w ogóle w stanie na cokolwiek narzekać... sądząc po ilości energii jaką w to wkładał, to jeden taki strzał mógł spokojnie skończyć wszelkie jej rozterki egzystencjalne na temat tego, czy będzie w stanie jeszcze odratować swoje włosy albo w jaki sposób się odegrać na Daichim...
W międzyczasie zlecieli się następni podglądacze, z czego zdała sobie sprawę dopiero gdy Kenshim przerwał ostrzeliwanie pokrywającej jej skorupy. Gdyby miała tylko siłę na obrócenie głowy na pewno rzuciłaby komentarz dotyczący nietypowego hobby chłopaka... ale tak to mogła sobie tylko czekać i uważać, by przypadkiem nie zamknąć oczu. Nie była bowiem pewna, czy potem się obudzi. Znała ten stan z opowieści-dziwnej-treści. Zimny śnieg, rany, uczucie senności... nie... nie da sobą pomiatać... nie w tym życiu... uhhhh...
W końcu jednak udało się ją wydostać z kamiennej pokrywy. I od razu orzeźwił ją rwący ból w nodze. Syknęła krótko, ale to tyle jeżeli chodziło o jej relacje z wrażeń. Oparła się ramieniem na chłopaku, i przy chodzeniu przenosiła swój ciężar głównie na zdrową nogę by oszczędzać tą, której to jeszcze do niedawna nie czuła. Ból... w sumie był dobrym znakiem...
...ale jej włosy, cholera... jakoś będzie musiała... sobie z tym poradzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Pią 7 Wrz 2012 - 11:04

Ból był dokuczliwy, ale też nie do zniesienia. Zabiegi Kenshima musiały przynieść pewien efekt.
Teraz chłopak odholowywał ją do klubu, oczywiście zachowując przy tym milczenie.
Sonia i Daichi musieli być daleko bo nie czułą ich energii. Czy blondynie uda się dotrzeć na czas do tego dzieciaka? Zawsze można było pokładać nadzieje, że sam sobie poradzi, w końcu Ishifone zdołała trochę poturbować gargulca.
Jej kurtka była mokra od śniegu, a we włosach wciąż tkwiło to szare coś, ale małe to niedogodności w porównaniu ze stratą nogi o uratowanie której byłoby ciężko gdyby nie pomoc Kenshima.
Wyszli z parku. Większość ludzi było w pracy dzięki czemu mieli na chodniku dosyć miejsca.
Zewsząd jednak ścigały ich wścibskie spojrzenia przechodniów. Całe szczęście, że to klubu mieli już blisko.

http://bleach.iowoi.org/t1735p120-november-eleven
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 15:59

Ishifone

Pryszczaty młodzieniec zagwizdał mijając Ishifone, czym wzbudził wesołość u swoich kolegów.
- Takiej to bym w każdą dziurę wsadził. - Usłyszała za sobą szept jednego z perwersyjnych młodzieńców.
Kumagae minęła jeszcze babcię z pekińczykiem i trzymającą się za ręce parkę. Było dziwnie spokojnie zważywszy na to, że widziała wcześniej, iż kilka potworów w parku się rozbiło. Być może jakiś shinigami albo też ktoś z Accretti się nimi zajął.
Dotarła do miejsca budzącego liczne wspomnienia. Na tej ławce spotkała Daichi'ego. Wtedy to nie był dobry dzień, ale zapowiadało się, że ten będzie jeszcze gorszy.
Najpierw ich usłyszała. Jęki i szepty potępieńców, którzy pojawili się zaraz w zasięgu widzenia.
Trzy stwory na ścieżce z pięćdziesiąt metrów przed nią. Dwa kolejne wyszły zza drzew, dwadzieścia metrów na lewo.
Głosy w głowie chodź nieprzyjemne nie sparaliżowały Ishifone, co więcej odniosła wrażenie, że coś się zmieniło. Zmienił się ich cel. Nie chciały już pożerać, chciały przyjść do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 17:25

No nareszcie usłyszała podziękowania. Mruknęła jedynie krótkie "proszę" zanim wyszła z budynku.
Czy to miłe uczucie, trudno powiedzieć. Taka pomoc właściwie... bez większego zobowiązania. Poza swoim. Chyba jednak wszystko powinno być z nią w porządku. Powinno.
Jeszcze Vormund. Kwestia tego, czy przeżyje. Wolałaby by to zrobił. Ale po tym co się stało czy będzie w pełni sprawny... to już inna kwestia. Naprawdę mocno oberwał. To, co się stało wcześniej przy tym to pryszcz. Ale to już nie leżało w jej mocy. Zrobiła co była tylko w stanie.
...powinna o tym z kimś rozmawiać. Niby była Quincy, ale to nie może być pierwszy raz jak coś takiego sie dzieje. Może mają jakieś procedury na to.
To było jednak na tyle jeżeli chodzi o miłe historie, przynajmniej w kontaktach z innymi ludźmi. Koleżkę który chciał być śmieszny obdarzyła obojętnym zignorowaniem zarówno jego spojrzeń, jak i odzywek. Miała inne rzeczy na głowie. Na przykład... było już spokojnie tutaj. Bardzo dobrze, Kenshim się chyba spisał albo poszły gdzieś indziej.
I wtedy się na chwilę zatrzymała. Akurat ta ławka, to miejsce... nawet podobna pora roku. Chyba nawet ta sama.
Pamiętała to dosyć dobrze. Adrenalina trochę jej zamazała wspomnienia, ale... właściwie, czemu to wtedy zrobiła? By go czegoś nauczyć? Czego? Że bycie naiwnym karze? Że jak się podpadnie komuś to ma się problem? Że nie należy ufać ludziom jak się nie musi?
Cóż. To była wszystko prawda, ale niekoniecznie musiała to robić znęcając się nad nim. Nawet przez ten krótki czas... nie była to tylko i wyłącznie jej wina, ale dołożyła tą ostatnią cegiełkę, która go zmusiła do zrobienia tego, co zrobił. A potem go zniszczyła do reszty.
Stała tak z nieobecnym wyrazem twarzy przed tą ławką, z lekko zaciśniętą pięścią. Nie była osobą, której by bardzo ciążyły wyrzuty sumienia, ale czuła się nieprzyjemnie. Bezsensowna śmierć z jej winy. Jeszcze działania które podjęła... też bez sensu.
Usłyszała coś. Obróciła się w tą stronę i zobaczyła grupę tych stworów. Potem dwa inne, tym razem bliżej. Cofnęła się o pare kroków, rozejrzała wokół czy coś jej jeszcze nie zachodzi z którejś strony i zaczęła ładować strzałę, by puścić ją w kierunku jednego z tych co były bliżej. Musiałaby potem odskoczyć gdzieś na bok hirenkyaku. Chrzanić, czy ktoś ją zobaczy. Nie przejmowała się nigdy opinią publiczną na jej temat.
Trzymać dystans. Po jednej strzale na stwora, w te, które akurat były bliżej. Zauważyła zmianę w ich zachowaniu oraz celu, i absolutnie jej się to nie podobało. Więcej takich stworów w jej głowie oznaczało napędzenie pasożyta. A na to nie mogła pozwolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 19:05

Szybkie rozeznanie w okolicy odkryło, że w pobliżu nie znajdowało się więcej stworów. Ishifone nie dostrzegła też obecności cywilów.
Przywołała łuk i wymierzyła w nadbiegających od lewej. Pierwszy stwór został trafiony w ramię, drugiego ledwo musnęła po boku. W obu przypadkach Ishifone nie mogła być zadowolona, zwłaszcza, że potwory nie wykonały uniku tylko cały czas biegły ku niej.
Kumagae jednym krokiem hirenkyaku nadrobiła dystans skrócony przez przeciwników. Wyglądało na to, że bez większego problemu mogła trzymać ich na dystans póki się nie zmęczy. Albo głosy znowu jej nie sparaliżują. Z jęków zaczęła bowiem wyławiać poszczególne słowa.
- Chodź... chodź... do nas...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 19:14

Pech. Dużo pecha. Przynajmniej nikogo wokół nie było, więc mogła skakać tak długo, aż się zmęczy. A trochę już zdołała odpocząć. W najgorszym razie użyje zaklęcia, które powinno załatwić sprawe praktycznie za nią.
Tak biegając za nią powinny te stwory w końcu zrównać ze sobą i stworzyć wspólny front, co jej trochę ułatwi sprawę. Chyba, że się więcej ich zleci albo faktycznie potrafią myśleć. Po ponownym stworzeniu dystansu naciągnęła cięciwę...
Ugh, co jest. Dlaczego ona ich nagle rozumie? Nie podobało jej się to ani trochę.
-Spasuję-Nie podobało jej się to, i nie zamierzała niepotrzebnie przedłużać walki, zwłaszcza, że trochę ich było. Nie uśmiechało jej się też mieszanie swojej energii duchowej z tą zewnętrzną, by puścić strzałę. Cholera wie jak na to zareagują.
Zamierzała w każdym razie tak się z nimi bawić. Strzelać, zmieniać pozycje, orientować się czy coś nowego się w pobliżu nie zjawiło, strzelić ponownie.
W najgorszym razie mogła puścić sokoła. Heizen mógł polecieć za daleko i kogoś poranić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 20:29

Walka z bezmózgim przeciwnikiem, którego jedynego bronią są zęby i pazury nie mogła nastręczać quincy dużej trudności. Nawet jeśli miał naprzeciw siebie całą grupkę.
Ishifone sprytnie manewrując stworami doprowadziła do tego, że zbili się w jedną grupę. Zanim do tego doszło zdołała uśmiercić jednego i ciężko ranić drugiego. Niestety znów zaczęła czuć zmęczenie, na dodatek coraz więcej rozumiała z jazgotu stworów. Nie brzmiało to najlepiej.
- Chodź... Jesteśmy samotni... Chodź... Stańmy się jednością.
Zajęta czterema stworami i ich głosami dość późno zauważyła, że od tyłu zmierza ku niej piątka kolejnych przeciwników, od których dzieliło ją kilkanaście metrów. W podobnej odległości, tyle że z drugiej strony, znajdowała się dotychczasowa czwórka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Park   Sro 6 Sty 2016 - 21:58

Lepiej. Za to sytuacja robiła się coraz gorsza. Z jednej strony zatłukła jednego i drugi pewnie niedługo sam zejdzie, a z drugiej nadciągała kolejna piątka. A ona coraz bardziej się męczyła.
Z czwórką dałaby radę. Z dziewiątką też. Ale nie była tak silna, by ściągnąć na siebie całe miasto tego ustrojstwa. Musiała uzyskać wsparcie.
A przede wszystkim wynieść się stąd. By ciało jej nie wysiadło, nieco je wzmocniła (+5 wytrzymałości). Założyła kaptur na głowę, i wystrzeliła w górę korzystając ze swojej zdolności lotu. Nie powinny ją tak złapać, a ona powinna zmienić pozycje. Kompletnie ignorując jakiekolwiek zasady zdrowego rozsądku na temat tego, jak powinna się zachowywać osoba która posiada jakieś moce.
Dzwonić, czy nie dzwonić? To było bardzo dobre pytanie.
Może jej nie uwierzyć, ale ona wiedziała. Będzie tego więcej. Ot tak pojawiła się przy niej dziesiątka tych stworów, i nagle zaczęła rozumieć co do niej gadają. Jebać to, musiała spróbować.
Dlatego poleciała na jakiś wyższy budynek, by dać sobie chwile czasu. Wybrała ten numer i zadzwoniła. Poczekała, aż odbierze.
-Ma mnie pan pewnie dosyć, ale sprawa jest poważna-Zaczęła dość szybko-Mam podstawy by twierdzić, że przyciągam te stwory. Te podstawy to dziesiątka w parku która na mnie wyskoczyła, i to, że rozumiem co gadają. A mówią, bym się z nimi połączyła-Popatrzyła, czy idą bądź biegną w jej stronę, i jakby za bardzo się zbliżyły do budynku to obrała sobie jakiś inny. Monitorowała ich ilość.
-Wiem, co to było za dziadostwo. I potrzebuję wsparcia-Dodała jeszcze, nie podając innych szczegółów. Musiała przede wszystkim pilnować, by nic z tych stworów jej nie złapało, i nie robiło jakiegoś większego zamieszania.
Jakby rozmowa się skończyła, to weźmie łuk w dłonie i zacznie strzelać. Ale to trochę zbyt... dalekosiężne plany. Przede wszystkim - polecieć w górę, zająć w miare wysoką pozycje, zadzwonić, pilnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Park   Czw 7 Sty 2016 - 19:03

Szczęśliwie gdy Ishifone wzbiła się w powietrze stworom nie wyrosły nagle skrzydła, ale nawet brak możliwości podążenia do góry za quincy nie zniechęciła ich od pogoni. W poszukiwaniu wyższego punktu stania Ishifone wyleciała z parku i stanęła na trzypiętrowej kamienicy, którą od parku oddzielała tylko jezdnia.



http://bleach.iowoi.org/t420p360-ulica
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   Today at 12:26

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog