IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Sala nr 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Sob 4 Sie 2012 - 14:28

Tak więc dalej usiłował pisać... niestety, jego przemyślenia dotyczące wiadomości jeszcze bardziej wybiły go z rytmu zajęć, więc był skazany na spisywanie wszystkiego, co też psor im dyktował. Takie to, niestety, jego szczęście, a i wyglądało na to, że wg. niego wszystko co było w podręczniku było istotne... ba, nawet jeszcze więcej! Przynajmniej było widać iż jest zaangażowany w to co robił, aczkolwiek nie zapytał się choćby raz czy ktoś czegoś nie rozumie. Może były jakieś godziny konsultacji albo coś podobnego... ewentualnie jednak ten fakt profesor miał w głębokim poważaniu. Ciężko powiedzieć.
W końcu jednak zajęcia dobiegły końca. Profesor grzecznie się z nimi pożegnał, zostawiając ich w sali. Z tego co Ramiz pamiętał następne w kolejce były zajęcia teoretyczne dotyczące kendo, zatem coś, co teoretycznie nie wymagało ogarnięcia piętnastu rzeczy na raz... potem natomiast mieli mieć dwugodzinne ćwiczenia, wykłady dotyczące oddziałów, i... to wszystko. Albo i aż, bo biorąc pod uwagę poziom trudności tych zajęć to spokojnie mogłyby mu wystarczyć na cały dzień. Studenci zajęli się rozmowami między sobą, natomiast dziewczyna podeszła do Ramiza z zeszytem w dłoniach.
-Proszę. Ale... jakbyś mógł, to...-Dziewczyna wyraźnie się czymś krępowała. Potrząsnęła jednak głową, jakby chciała się otrząsnąć z jakiegoś zamroczenia, i mówiła dalej-...oddasz mi to jutro? Mogę Ci też dać resztę zeszytów z dzisiaj, ale to potem... co Ty na to?-Średnio jej to jednak wyszło. Coś ją męczyło, coś ją onieśmielało...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Sob 4 Sie 2012 - 20:35

To było bardzo miłe z jej strony, mimo że sama miała jakieś problemy które zaprzątały jej głowę pomagała innym. Wyszła do nowego ucznia z pomocną dłonią, dzięki jej pomocy mógł szybciej załapać materiał i dogonić resztę klasy z materiałem. Miał przynajmniej taką nadzieję. Ale dziewczyna nie wiedziała nic o nim, gdyby było inaczej z pewnością nie była by tak skora do pomocy. Wolał sam wystawić się na cios niż czekać aż padnie nie wiadomo kiedy. Zdecydował się zasygnalizować jej kim jest, by miała jeszcze czas na wycofanie się, a przynajmniej ograniczenie swojej pomocy do absolutnego minimum, czyli zwykłego pożyczenia kilku zeszytów. Wolał nie pozostawiać żadnych wątpliwości w tej kwestii. Gdyby zawarł w klasie jakieś kontakty, a potem jago koledzy odwrócili by się od niego... nie, wolał oberwać na swoich warunkach.
-Dzięki, naprawdę mi pomagasz. Jestem Tamura Ramiz.
Nie mógł mieć pewności że słyszano tu o nim, gdzieś tam w głębi duszy żywił nadzieję że nie kojarzą go z tamtym incydentem, jednak na zewnątrz zachowywał pozory niewzruszenia. Był gotów na cios pogardy. Rzucił pobieżne spojrzenie po klasie próbując wyłapać kogoś, kto zwraca na niego uwagę. Nawet Jeśli ta dziewczyna nic nie wiedziała, ktoś w klasie mógł, a to wystarczyło by do jutra wieść się rozniosła.
-Mam nadzieję że dla ciebie to nie kłopot. Jutro zwrócę ci zeszyt, i... jeśli byś mogła przekazać mi notatki z pozostałych zajęć, chcę nadrobić zaległości z materiałem.
Widać było że dziewczyna się denerwuje, ma jakieś problemy? Miał nadzieję że jest powodem jej roztrzęsienia. A co jeśli ona wie? Została wysłana przez przewodniczącą klasy wbrew własnej woli? Na samą myśl aż się zirytował. Co to była by za bezczelność, tak wysługiwać się innymi. Zacisną pięść nie mogą się powstrzymać, lecz starał się nie dać po sobie poznać że coś go gryzie.
Teraz miała być teoria Kendo, cóż to powinno być o wiele prostsze. Spojrzał jeszcze na dziewczynę, miał parę pytań ale wolał jej nie zadręczać. Jakikolwiek by nie był powód jej roztrzęsienia, wolał dać jej spokój. Zaraz i tak miała zacząć się kolejna lekcja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Sob 4 Sie 2012 - 23:10

Przede wszystkim chłopak rozejrzał się wokół czy ktoś zwraca uwagę na ich rozmowę. Okazało się, ku jego niepokojowi, że co jakiś czas większość uczniów zerkało na nich. Czy było to spowodowane nietypowym wyglądem Ramiza? W końcu w porównaniu do wielu innych studentów wyglądał o wiele bardziej dojrzale i surowo, co mogło powodować pewne zainteresowanie czy obawy. Chociaż... na przykład trójka osób rozmawiała o czymś, a potem jak jeden mąż na chwilę przerywali, zerkali na niego, i wracali do rozmowy. To nie wyglądało na normalne zachowanie w akademii. Więc równie dobrze ktoś jednak mógł już roznieść radosne nowiny, kim będzie ich nowy kolega. Pewności jednak nie miał. Na razie jednak z oznakami otwartej wrogości się nie spotkał. Natomiast jeżeli chodzi o dziewczynę...
-Tamura... Ramizu... p-przepraszam... nie potrafię wymówić tego imienia poprawnie... j-jestem z pochodzenia japonką... Fukuda Miharu, miło mi Cię poznać-Dziewczyna ukłoniła się nisko ciągle trzymając w dłoniach zeszyt. Ciągle była mocno przygaszona, acz była w stanie mówić.
-Żaden kłopot... po prostu... oddaj mi to jutro. Zajęcia z kidou są jednymi z trudniejszych więc musisz się do nich przykładać. Do kendo musisz sporo ćwiczyć. Reszta jest w gruncie rzeczy pamięciowa... przynajmniej teraz, na pierwszym roku... t-to ja już pójdę...-Dziewczyna niemalże wcisnęła mu zeszyt w dłonie i poszła do swojej ławki... czyli niezbyt daleko. Nie rozmawiała z nikim, głównie patrzyła w ławkę... nikt też specjalnie nie zamierzał z nią rozmawiać.
W końcu jednak zaczęła się następna lekcja. Tym razem nauczycielem był młodszy mężczyzna, który... nie nosił standardowego stroju shinigami. Momentalnie jednak jego uwaga została skupiona na Ramizie, od momentu w którym wkroczył do pomieszczenia, do tego, w którym stanął obok biurka.
-Witam wszystkich... zwłaszcza waszego nowego kolegę. Nie wiem w sumie dlaczego dopiero teraz zaszczyciłeś nas swoją obecnością, ale radzę szybko nadrobić te dwumiesięczne zaległości bo będzie kiepsko. O godziny konsultacji popytaj kolegów albo zerknij na tablicę ogłoszeń... no... to na czym my ostatnio...-Mężczyzna zaczął przeglądać książkę, w której była masa różnorakich, kolorowych zakładek. Nie wyglądał zbytnio na osobę przywiązaną do swojej pracy... ewentualnie był roztrzepany.
Wykład jednak się rozpoczął. O dziwo, był on ciekawszy niż poprzedni, a na pewno lepiej przyswajało się informacje z niego, gdyż każda część danej postawy czy zachowania była okraszona przykładem z jego, jak się okazało, bardzo bujnej kariery jako Shinigami... przynajmniej nie czuł tak wielkiego natłoku informacji jak wcześniej, aczkolwiek raz się zgubił w momencie gdy mu się wydawało, że coś śmignęło tuż obok niego za oknem.
Zajęcia jednak się skończyły i wszyscy zaczęli się zbierać z ławek udając się do sali ćwiczeń. Nauczyciel jednak poprosił Ramiza by został na chwilkę. Gdy już wszyscy wyszli, podszedł do niego. na spokojnie.
-Masz jakieś doświadczenie z kendo? Jak nie, to może byłoby lepiej gdybyś sobie na dzisiaj odpuścił. Nie ma sensu być dostawał po głowie od innych jak nawet nie będziesz wiedział jak powinno się stać. Więc, jak to z Tobą jest?-Zapytał. Miał trochę sceptyczny wyraz twarzy...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 5 Sie 2012 - 21:10


Nauczyciel wydawał się być w porządku. Zdawało się że ma o wiele lepszy kontakt z klasą niż ten od Kidou. Potrafił zainteresować, a może temat po prostu był ciekawszy? W pierwszej chwili po jego wejściu gdy nawiązali kontakt wzrokowy obawiał się że będzie do niego negatywnie nastawiony. Okazało się jednak że o niczym nie wie, a przynajmniej takie stwarzał pozory. Widać było jednak że jest raczej sceptycznie nastawiony do nowego ucznia, pewnie nie cieszy się na myśl że będzie jeszcze raz musiał tłumaczyć podstawy bo komuś zachciało się dojść w trakcie roku. W pełni rozumiał ten tok myślenia. Już po pierwszych zajęciach był pewien że to będzie jeden z jego ulubionych przedmiotów. Zapytany przez nauczyciela o swoje umiejętności odpowiedział wprost.
-Nie. Jednak trochę ćwiczyłem, formą i kondycją nie powinienem odstawać od reszty.
Miał dylemat. Mógł poprosić o możliwość ćwiczenia z innymi, ale wówczas oberwie i straci w oczach reszty klasy. Może nie obgadują go jawnie bo nie chcą z nim zadzierać? Jeśli tak, to po tym treningu okazałoby się że nie jest taki silny i miał by tu prawdziwe piekło. Z drugiej strony miał jakiś cień szansy na dorównanie innym. Nie zmieniło by to jednak wiele w jego sytuacji.
Gdyby zaś zrezygnował z ćwiczeń mogłoby zostać to odebrane jako zwykłe lenistwo. W każdym razie pozwoliłoby mu to nie odkrywać kart przed innymi. Logika podpowiadała że bardziej opłaca się nie ćwiczyć, jednak coś mu ciążyło, czuł lekkie rozczarowanie na myśl o odpuszczeniu sobie treningu. Jak powinien się zachować?
-Jeśli nie będzie to problem, to chciałbym ćwiczyć z innymi. I tak mam już spore zaległości, więc nie chcę opuszczać kolejnych ćwiczeń. Poza tym, nie mam nic przeciwko paru siniakom.
Nie wiedział czemu to powiedział, bezpieczniej byłoby sobie odpuścić. Czemu dobrowolnie zapisał się na lanie? Naprawdę liczył że uda mu się wygrać, czy też chciał oberwać. W zdumieniu uświadomił sobie że on naprawdę chce dostać lanie. Chodzi o chęć odpokutowania, przyjęcia pełnej odpowiedzialności za swoje czyny, czy może udowodnienia czegoś samemu sobie? Sam nie wiedział, a teraz nie miał zbyt wiele czasu na takie rozważania. Wróci do tego po szkole.
-Rzucanie na głęboką wodę to najszybszy sposób nauki pływania.
Dodał by rozwiać ewentualne wątpliwości nauczyciela. Mimo iż coś w tym było, nadal był to jedynie pretekst. Był zdecydowany. Da z siebie wszystko, i przy odrobinie szczęścia wyjdzie o własnych siłach. Gdyby poszedł do akademii w normalnym terminie nie miał by teraz tego problemu. Nie chciał uchylać się przed konsekwencjami, a i czuł że to pomoże mu się pozbierać, otrząsnąć. Niech się dzieje co chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 5 Sie 2012 - 22:28

Po zapewnieniu o swojej kondycji fizycznej nauczyciel przyjrzał mu się z paru stron dość dokładnie. Wyglądało to dosyć dziwnie, jakby szukał na jego szacie jakiejś plamy albo dziury, aczkolwiek pewnie do czegoś było mu to potrzebne. Jego słowa skwitował zwykłym "Zobaczymy". Nie był zbytnio zaskoczony odpowiedzią Ramiza dotyczącej ćwiczeń, acz jego wyraz twarzy i westchnięcie wskazywało na to, że nie do końca mu to chyba pasuje.
-Tylko się nie utop-Skwitował i już miał wyjść z sali, gdy jednak przystanął w momencie gdy już miał otworzyć drzwi. Miał mu chyba jeszcze coś do powiedzenia.
-A... będę z Tobą szczery. Wszyscy tutaj coś tam o Tobie słyszeli z trzeciej ręki. Jeden z chłopców ma rodzinę w wywiadzie. Postaraj się specjalnie nie "wyróżniać" to może reszta uzna, że to bujda albo nawet nie będą zwracać na to uwagi-Jakby nie patrzeć - chyba takiego szczerego podejścia do tematu to Ramiz się nie spodziewał. Mężczyzna nie czekał aż chłopak się zwinie z sali, tylko podreptał na salę treningową... i chyba on musiał zrobić to samo.
Gdy dotarł na miejsce wszyscy już grzecznie odłożyli torby na bok i siedzieli w oczekiwaniu na instrukcje... od nauczyciela, którego jeszcze nie było. Nie wydawali się oni tym faktem specjalnie przejęci, gdyż większość rozmawiała sobie w najlepsze. Aczkolwiek samotne wyspy się zdarzały, jak na przykład poznana przez Ramiza dziewczyna, która intensywnie wpatrywała się w matę na której siedziała. Reszta nawet niespecjalnie zwracała na to uwagę.
W końcu jednak nauczyciel przybył. Miał on przy pasie najzwyklejszy w świecie boken, oczywiście tuż obok swojego zanpaktou.
-No... to możecie zaczynać-Tyle. Żadnych bardziej szczegółowych instrukcji, wszyscy wiedzieli co mieli robić... no, poza Ramizem. Aczkolwiek jego średnio rozwinięty zmysł obserwacji wystarczył do zorientowania się, że ćwiczyli właśnie materiał z wykładu. Jednak ich wykładowca miał co do niego chyba inne plany, bo od razu po lakonicznym poleceniu podszedł do niego.
-A co do Ciebie to... Tamura!-Zawołał dziewczynę, która to podskoczyła w miejscu jak porażona prądem. Pospiesznie podeszła do mężczyzny i Ramiza.
-Zostawiam Cię pod jej opieką, przynajmniej dopóki nie nadgonisz. Przećwicz z nim podstawy i nie połam zbytnio, dobrze diabełku?-Nauczyciel poklepał dziewczynę po głowie, co momentalnie spowodowało zmianę jej karnacji z białej na całkowicie czerwoną. Jakby nie patrzeć, było to zachowanie kompletnie odbiegające od przyjętych standardów... więc... poszedł sobie by gnębić nieco bardziej zaawansowanych. A dziewczyna... chyba nie wiedziała co ma robić, gdyż stała ze spuszczoną głową i skubała sobie palce.

(Będziemy pisać tu bo nie chce mi się skakać z tematu na temat)


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pon 6 Sie 2012 - 19:33

Był pod wrażeniem szczerości nauczyciela. Rozwiał wszystkie jego domysły co bardzo mu ulżyło. Rozwiały się wszelkie domysły i spekulacje co bardzo poprawiło mu nastrój. Teraz wiedział na czym stoi. Była to bez porównania lepsza sytuacja od tej w której znajdował się na samym początku.
Zatem mają podejrzenia, nic ponad to. Wróciły mu wspomnienia z tamtej pamiętnej nocy gdy podpisał na sobie wyrok. Nie uważał by zrobił coś złego, wstawił się w obronie Matki. Było to coś oczywistego, prawego. Został jednak potraktowany jakby zrobił coś złego. Czy powinien ukrywać się z tym czynem? Czy wstydzi się tego, żałuje? Nie, i gdyby miał szansę powtórzył by to. Jaki więc sens miało ukrywanie swojej przeszłości? Nie przyznawał by się wtedy do tego kim naprawdę jest. Nawet gdyby udało mu się to zataić w akademii prześladowało by go to całe życie. Nie było to coś co można ukryć. Prędzej czy później wyszło by to na jaw, choćby w dywizji do której by się dostał. Nie zamieszał żyć w kłamstwie i obawie by jego sekret się nie wydał. Wolał już by otwarcie z niego szydzono niż obgadywano pokątnie.
Nie będzie starał się zataić swojej przeszłości. Nie będzie się z niej jednak też obnosił. Nie obchodziło go zdanie innych na ten temat. Nie zrozumie go nikt kto nie znalazł się w podobnej sytuacji. Nauczyciel miał rację, nie we wszystkim, ale powinien bez oporów wkroczyć w klasowe życie. Wszak nie był w niczym gorszy od innych. Zdecydowany i świadomy swojej sytuacji ruszył za nauczycielem. Dotarł do sali, miał jeszcze chwilę nim zajęcia się rozpoczną. Stwierdził że najlepiej wykorzysta ten czas na szybkiej rozgrzewce. Najpierw wykonał kilka ćwiczeń mających rozruszać jego serce. Bieg, pajacyki i tym podobne. Gdy krew już buzowała w jego żyłach zaczął się rozciągać. Wiedział że ma mało czasu bo doszedł później. Wykonał więc jedynie podstawowe ćwiczenia, a i z tym ledwo zdążył. Nauczyciel zaraz się pojawił i zabrał się do prowadzenia lekcji.
Ramiz, miał ćwiczyć z Fukudą Miharu, dziewczyną która pożyczyła mu materiały z Kidou. Cóż, wydawało się że jest pilną uczennicą i wszechstronnie uzdolnioną. Skoro została wybrana by go uczyć z pewnością jest dosyć dobra. Wydawało się jednak że jest niezbyt pewna siebie. Już podczas ich pierwszej rozmowy można to było wyczuć. Ramiz rzucił okiem na ćwiczących i postarał się przybrać pozycję wyjściową.
-No, to może zaczynajmy... Jaką mam przybrać pozycję, tak jest dobrze?
Widać było że coś nie pozwala się jej skupić, nie znał jej wcześniej więc nie wiedział czy to chwilowa niedyspozycja, czy też taka jest ogólnie. Nikt do niej na przerwie nie podszedł, ale to za mało by ocenić. Sam mógł też być powodem takiego jej zachowania, mogła nie czuć się komfortowo w jego pobliżu ze względu na historie jakie o nim krążyły. Jednak poruszanie tego tematu nie było chyba najlepszym pomysłem.
-Nie musisz się zbytnio powstrzymywać, będę miał przynajmniej motywacje by dobrze trzymać gardę
Uśmiechną się do niej choć był to raczej wymuszony uśmiech. Chciał jakoś rozładować atmosferę i dodać dziewczynie pewności siebie. Ewidentnie tego potrzebowała. Cóż, nie wyszło to naturalnie, trudno. Czas był najwyższy zacząć te ćwiczenia. Chciał jak najszybciej nadrobić materiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 12 Sie 2012 - 16:32

Dziewczyna dopiero zorientowała się, że powinna chociaż coś powiedzieć albo zacząć porządniej oddychać wtedy, gdy Ramiz się do niej zwrócił. Chwilę się jakby zamyśliła, aczkolwiek nie było wiadomo czy chodziło konkretnie o jego pozycję czy o coś innego. Wyglądała na trochę nieobecną. Ostatecznie jednak podeszła do chłopaka.
-Ta noga-Wskazała na nią nieśmiale palcem-Powinna być trochę bardziej do przodu... przewalisz się jak ktoś... nie aż tak bardzo! Swobodnie... boken też tak troszeczkę do przodu...-I tak oto spędzili parę dobrych minut na ustalaniu samej pozycji. Później przyszedł czas na wyjaśnianie podstaw. Ruchy, bloki, kroki... sposoby upadania na ziemię. Dziewczyna krępowała się, acz chociaż wydawało się iż nie wkładała w swoje ruchy zbyt wiele siły, to powalała Ramiza dość często. Po prostu jakoś tak dziwnie używała swojego bokena, że ten po wykonaniu swojego ruchy wywalał się. Za każdym razem bardzo mocno go przepraszała, ale chyba nie czuła się na tyle winna by pomóc mu wstać. Parę osób z grupy z wyraźnym politowaniem patrzyło się na to co oni wyprawiają, ale w końcu musiał poznać jakieś podstawy. Dobrze, że chociaż na macie jakiejś byli, to aż tak się nie poobijał. Jeżeli chodzi natomiast o nauczyciela... łaził. Doradzał, o ile można tak nazwać krótkie, złośliwe komentarze. Paru osobom nawet wyrywał bokeny z dłoni i pokazywał jak coś powinno być zrobione, co było dość ciekawe do obserwowania, bo jednym ruchem na odlew bokenem przeciął drugi osobie, która się broniła. Tak, nie złamał - przeciął. Jakim cudem, nie wiadomo. Magia.
Tak czy owak w końcu zajęcia się skończyły, a on bogatszy o parę siniaków i nowych uwag mógł się skierować na inne zajęcia do ich salki. Komentarzy na swój temat się raczej nie doczekał, aczkolwiek cały czas miał wrażenie, że ktoś się na niego patrzy. To teraz na następny wykład...
...który okazał się być kompletną stratą czasu. Pierdoła niepotrzebna nikomu, jaki to oddział XI jest zaprawiony w boku, a jeszcze inny w dyplomacji, i musicie wiedzieć kto był kapitanem w tym i w tym roku bo będzie to na klasówce. Uroczo. Umierał na tym mimowolnie. Narrator też.
Mimo to, notatki z tego otrzymał. I na tym spotkaniu z dziewczyną dającej mu zeszyty jego dzień w akademii zbliżał się ku końcowi.
-Ummmm... jakbyś jeszcze czegoś chciał... to pytaj... musisz szybko nadgonić...-Cały czas była taka. Właściwie to poza nim nie odezwała się dzisiaj do nikogo z klasy. A teraz? Cóż, stali sami w sali i ta nie wiedziała, czy już może iść czy Ramiz ma może jeszcze jakieś życzenia.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pon 13 Sie 2012 - 20:41

Nudy, tak można określić ostatnie zajęcia. Nawet nie przykładał większej uwagi do tego co było mówione, i tak pouczy się z notatek. Cały czas wracał myślami do treningu. Jeśli chciał zasłużyć sobie na szacunek innych warto było pokazać się z jak najlepszej strony. Puki co wypadał dość, mizernie. Zdecydowanie powinien więcej ćwiczyć bo, nie tylko nie zagrzeje tu miejsca, ale i nie będzie miał się gdzie potem podziać.
Po zajęciach musiał jeszcze odebrać notatki od tej dziewczyny. Cały czas raziła go w niej ta postawa. Nie podobało mu się że dziewczyna okazuje tak mało pewności siebie i stanowczości. Miała wiedzę i umiejętności, ale jednocześnie wydawała się tak słaba psychicznie. Może to tylko maska pozorów, ale wątpił w to. Każdy miał jakiś słaby punkt, a jej był odsłonięty i na widoku. Powinna coś z tym zrobić nim opuści akademię.
Takie myśli towarzyszyły mu gdy kierował się do dziewczyny i odbierał notatki. Przez chwilę przemknęło mu przez myśl że taką osobą stosunkowo łatwo było by manipulować, ale zaraz ganił się w myśli. Ona jako jedyna wyciągnęła do niego pomocną dłoń, nawet jeśli nie z własnej woli. Powinien się jej jakoś odwdzięczyć, kiedyś, gdy przyjdzie na to czas. Prawdą było że jej pomoc była dla niego w tej chwili nieoceniona.
-Dzięki, oddam jutro
Nie silił się nawet na uśmiech czy milszy ton głosu. Pomagała mu bo ktoś musiał. Z pewnością nie robiła tego z dobroci serca. Mimo że mu pomogła, a on kiedyś spłaci jej ten dług, nie czuł do niej żadnej sympatii. Gdy spytała go czy chciałby coś wiedzieć, tak, na to właśnie liczył. Miał wiele pytań. Nie chciał dziewczyny nimi zasypywać, mogła przytłoczona ich ilością ulotnić się pod byle pretekstem. Musiał więc je stonować i dawkować by uzyskać możliwie najwięcej informacji.
-Mogła byś mi powiedzieć kto jest kim w tej klasie. Mam na myśli na przykład, kto jest przewodniczącym, kto duszą towarzystwa, a kto najlepiej radzi sobie z Kidou i takie tam. Chciałbym się zorientować w jakim towarzystwie się znalazłem. Nie chciał bym przypadkiem się komuś ważnemu narazić.
Miał nadzieje że po tych kilku miesiącach nawet osoba siedząca na uboczu życia klasowego zdoła się już zorientować co do grup jakie się zawiązały i co ważniejszych osób. Faktycznie chciał się dowiedzieć czegoś o innych uczniach, ale to było tylko pytanie wstępne. To które najbardziej chciał zadać, nie tyle po to by poznać odpowiedź, co by się utwierdzić w swoim przekonaniu.
-Jakoś nikt nie kwapił się by porozmawiać z nowym uczniem. Więc pewnie jakieś historyjki o mnie krążą. Powiedz...
Tu na chwile zawiesił głos by przyjrzeć się dokładnie reakcji dziewczyny. Starał się mówić łagodniej i spokojniej by nie potęgować napięcia. No cóż, mogło to jednak osiągnąć odmienny efekt.
-..nie pomagasz mi z własnej woli, prawda? Polecił ci to przewodniczący (/ przewodnicząca )
Nie miał absolutnie nic do dziewczyny. Rozumiał jej sytuacje, nawet trochę jej żałował. Dziewczyna z tak słabym charakterem została przydzielona do zajęcia się potencjalnie niepewnym uczniem. Wydawało mu się to głupie. Nie wiedział jak przeinaczona wersja jego historii tu dotarła, ale sam fakt przydzielenia do tego zadanie takiej dziewczyny był nieodpowiedzialny. Jeśli jego domysły są słuszne, chciałby porozmawiać z przewodniczącym. tym który wysługuje się innymi sam nawet nie pofatygowawszy się by poznać nowego członka klasy.
-Jeśli tak jest, nie będę cię długo niepokoił. Jutro oddam ci zeszyty i nie oczekuję być mi więcej pomagała jeśli masz się do tego zmuszać. Chętnie nawet porozmawiam z przewodniczącym by zwolnił cię z tego obowiązku.
Chciał jeszcze załagodzić to spotkanie jakimś milszym akcentem. Jeśli nie odpowiadało jej jego towarzystwo, w porządku. Niech nie pomaga. On zarwie noc, zakatuje się nad tymi notatkami, ale nie będzie jej dłużej zmuszał do pomagania sobie. Chwiejnie, ale stanie o własnych siłach na nowym gruncie.
Na odchodnym dodał jeszcze
-Dobrze walczysz, ale brak ci pewności siebie.
Wiedział że nie jest to kwestia zwykłych ćwiczeń, jak walka bokenem. Zmiana takiej cechy charakteru była często czasochłonna, poza tym samo wspomnienie o tym nie wiele zapewne dało. Wolał jednak zwrócić na to uwagę. Może i sama o tym wiedziała, ale zawsze to jakiś impuls gdy ktoś ci wytknie słaby punkt. Miał też nadzieje że taka beztroska uwaga, oderwana od poprzedniego tematu odciąży ją trochę w drodze do domu. Pozostało już chyba wrócić do domu, nie był jednak skazany na samotny marsz. Wyszedł więc z akademii i rozejrzał się za Icho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Czw 16 Sie 2012 - 23:49

Brak jakichkolwiek oznak sympatii niezbyt pomagały dziewczynie w nabraniu pewności siebie, ale jakoś sobie radziła. Patrzyła się mniej więcej na niego, trzymała pion, mówiła na tyle głośno by można było ją zrozumieć. Nie spodziewała się chyba jednak, że chłopak będzie miał jakieś pytania już teraz, bo lekko drgnęła gdy zadał pierwsze. Mimo to, przystąpiła do wyjaśnień.
-Przewodniczącym jest Kawatake Naohiro, przeważnie siedzi z... grupką dziewczyn... łatwo poznać... jedna z nich, Akutagawa Ran, bardzo dobrze radzi sobie z kidou... ma połowę twarzy przesłoniętą grzywką. Podobno... miała kiedyś wypadek... i za nią jest blizna... mimo to jest przyjazna... Hayami Harumi natomiast często gdzieś wychodzi. Ma sporo znajomych w starszych rocznikach i jest kłótliwa... uważaj na nią... ma rude włosy i dwie krótkie kitki... oraz ostry głos-Faktycznie, chłopak był w stanie przypomnieć sobie takie osoby. Gładki blondyn zwany chyba nawet właśnie Naohiro w otoczeniu dziewcząt oczarowanymi jego historiami, i dziewczynę która co przerwa momentalnie zrywała się z biurka by gdzieś sobie pójść. Sam natomiast, jak tak już pomyślał o osobach wyróżniających się czymś, przyuważył małego szczurkowatego chłopczyka grzebiącego w jakimś mechanizmie zębatym, oraz "okularnicę" zaczytaną w jakiś książkach niekoniecznie związanymi z materiałem serwowanym w akademii. Chyba jednak dziewczyna nie zamierzała go ot tak wtajemniczyć w sekrety tożsamości tych osób, ograniczając się do minimum wyproszonego przez Ramiza. Jak jednak sam sobie postanowił, było to jedynie pytanie wstępne. Po zaserwowaniu pierwszej części gwoździa programu...
...jakiejś nietypowej reakcji brakło. A nie, chwilkę - popatrzyła się na niego, i to w oczy, co do tej pory wydawało się u niej rzeczą niemożliwą. Natomiast po przejściu do drugiej części pytania... przestraszyła się. Autentycznie się wystraszyła. Nic jednak nie mówiła do momentu, gdy Ramiz zapowiedział swoją rozmowę z przewodniczącym.
-Ja, ja...-Cofnęła się o jeden krok. Szukała chyba jakiś słów, oraz przy okazji miejsca gdzie mogłaby się podziać-Ja... nie chciałam, by to tak wyglądało! Ja... ja po prostu... to nic oso... uhhh, to nie o to chodzi, ja... ja nie wierzę w te wszystkie rzeczy! Kawatake naopowiadał jakieś dziwne historyjki, a wszyscy mu uwierzyli! Ja... ja... nie mogę powiedzieć. To osobiste... ale... ja normalnie się tak nie zachowuje... to... ja po prostu nie chciałam... byś był taki sam... nie wiedziałam, że jest on aż taki perfidny... bo to przecież niemożliwe to co on mówił... dość, dość, koniec tematu!-Wypowiadała te słowa w sposób żywy, jakby ewidentnie coś w środku ją blokowało i szarpało. Raz mówiła ciszej, a raz prawie krzyczała... ostatecznie wbijając wzrok w podłogę... ostatecznie jednak wybiegła z sali, zostawiając chłopaka samego sobie. Była cała czerwona... niewiele jednak mógł zrobić. Była szybsza... więc pozostało mu jedynie wyjście z akademii.
Musiał kończyć nieco wcześniej niż reszta, gdyż większość studentów jeszcze była na terenie obiektu. Z tego co jednak pamiętał w pozostałe dni nie miał tak fajnie, więc trzeba będzie naprawdę mocno się zabrać do pracy. Tak jak zostało ustalone, jego opiekun już czekał na niego przy wyjściu.
-I jak pierwszy dzień?-Zapytał jakby nigdy nic... acz wzrok miał taki, że chyba nie będzie można pozostawić tego pytania bez odpowiedzi. Niby ciekawski, acz czujny i uważny. Parę osób przechodzących obok jakoś tak nieznacznie przyspieszyło kroku. Coś wyczuwali, ewentualnie plotka roznosiła się szybciej niż Ramizowi mogło się wydawać.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pią 17 Sie 2012 - 20:59

-Nie wszystko poszło tak jakbym chciał.
Zaczął mając w pamięci rozmowę jaką odbył przed chwilą. Cały czas się zastanawiał nad tym co wtedy usłyszał. Dziewczyna mówiła strasznie chaotycznie i ciężko było mu coś z tego zrozumieć.
-Wygląda na to że moja reputacja mnie wyprzedziła, ale to było do przewidzenia. Bardziej martwią mnie zaległości jakie będę musiał nadrobić. Chyba zarwę część nocy żeby przepisać notatki. Nie mam pojęcia ile to może mi zająć.
Nie zwracał uwagi na to co mówił. Powoli wszystko odtwarzał, był ciekaw jej intencji. Gdy wspomniał o plotkach na swój temat, spojrzała mu w oczy, ale nic nie mówiła. Potem jak powiedział o swoich przypuszczeniach zestresowała się. A gdy zaproponował że porozmawia z przewodniczącym spanikowała i zaczęła coś chaotycznie tłumaczyć. Twierdziła że nie wierzy w plotkę jaka się tu rozeszła. Cóż, wyglądało na to że nie chce by szedł z tym do Kawataki. Mogło to potwierdzać jego przypuszczenia, ale... coś nie dawało mu spokoju.
Cóż, sam Ramiz nie wiedział na ile dokładna, a na ile podkoloryzowana wersja tu krąży. A zatem jaką ma opinię i czego może się w związku z tym spodziewać. Powienien jednak nastawić się na najgorsze. Z istotnych haseł które udało mu się wyłapać w wypowiedzi dziewczyny starał się skleić jaką sensowna informację. "Byś był taki sam..." Znaczy to że nikt by z nim nie rozmawiał gdyby nie ona. Może Przewodniczący proponował innym to zadanie ale odmawiali? Może ona sama się zgłosiła, a może działała na własną rękę. Jednak dlaczego miałaby wtedy tak się denerwować na wspomnienie o przewodniczącym? Może miała z nim nienajlepsze relacje? Nie wiedział jak zinterpretować odpowiedź i zachowanie dziewczyny. Nie był psychologiem, ani nie posiadał wrodzonego daru do wyczuwania takich rzeczy. Mógł jedynie przypuszczać i zgadywać.
Nim się zorientował jego tok myśli przeszedł na sąsiedni temat, innych osób w klasie. Czy Fukada, ta dziewczyna, była jedyną która nie uwierzyła w tę historię? Cóż był jej coś winien w zamian za pomoc, powinien powiedzieć jej jak to było na prawdę. Nie zamierzał jak oszukiwać i udawać że to wszystko co gadają to same bzdury, wolał sprawę wyjaśnić. Tak wobec niej jak i przed resztą niczego nie będzie w tym temacie ukrywał. Miał tylko nadzieje że kolejna rozmowa, o ile do niej dojdzie, przebiegnie spokojniej.
Cóż, powinien też zainwestować w jakieś kontakty. Jeśli będzie miał problem z Kidou spróbuje zagadać z Akutagawą. Z jednej strony był traktowany jak trędowaty, z drugiej natomiast był na ustach całej klasy. Liczył że choćby z względu na ciekawość innych uda mu się uzyskać pomoc. Było to jednak bardzo niepewne. Nie chciał jednak z góry zakładać porażki. Nie czuł się gorszy i nie zamierzał przesiedzieć roku z podkulonym ogonem.Nie podobało mu się to wszystko. Wolałby otwartą krytykę jego postępowania przed którą mógł się bronić, niż takie obgadywanie za plecami.
Widok znajomej okolicy sprowadził go z powrotem na ziemię. Miał sporo materiału do ogarnięcia, a notatki oddawał jutro. Zarwał by noc gdyby nie to że następnego dnia ma jeszcze więcej zajęć niż dotychczas. Oznaczało to tylko tyle że nie mógł marnować dnia. Musiał jak najszybciej zabrać się do roboty. Musiał nadrobić dwa miesiące w przeciągu kilku dni. Nie wiedział czy taki plan ma szanse powodzenia, ale musiał chociaż spróbować. Jego spojrzenie powędrowało na Icho idącego obok niego.
-Icho-san, będziesz mógł mi pomóc w treningu kendo? Wygląda na to że mam sporo do nadrobienia, a ty mógł byś mi pomóc...
Starał się nie wyrażać specjalnie emocji, żadnej nadziei która mogła by być rozbita w pył po jednym stanowczym Nie. Nie zamierzał się odsłaniać, nawet przed kimś kto nie miał wobec niego złych zamiarów. W ten sposób chciał wyrobić sobie nawyk, ale niezbyt mu to wychodziło. Czasem jednak zapominał o tym zaangażowany w toczącą się rozmowę. Utwierdził się w przekonaniu że odmowa nic nie zmieni. Jak pomoże, to dobrze. Jak nie to trudno, jego sytuacja się nie zmieni.
-Mam na myśli same podstawy, pozycja i chodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 26 Sie 2012 - 14:32

-Uhum...-Shinigami tylko mruknął potakująco, najprawdopodobniej odnotowując wypowiedź adepta w pamięci. Nic więcej najwidoczniej nie miał do powiedzenia w tej sprawie, ale w końcu miał być głównie obserwatorem a nie doradcą. Tym sposobem przeszli kawałek od Akademii do terenów mieszkalnych, gdzie znajdowała się rezydencja rodziny Ramiza. Do tego momentu jego myśli krążyły wokół różnych spraw, głównie dotyczących stanu wiedzy innych ludzi na jego temat, oraz możliwych sposobów na nadrobienie zaległości związanych z nauką, co nietrudno było zauważyć. Tym bardziej nie powinno się dziwić temu, że Icho wyglądał na trochę zbitego z tropu gdy Ramiz zadał mu pytanie dotyczące pomocy. Podrapał się chwilę po policzku zastanawiając się nad czymś... o dziwo, wyglądał teraz o wiele naturalniej niż wcześniej. Może teraz mniej kontrolował swoje zachowanie?
-W sumie... niby nie wchodzi to w zakres moich obowiązków... ale chyba nie zaszkodzi. Podglądanie życia studenta nie należy do najciekawszych, więc mogę Cię nieco podszkolić. Tak, czemu nie...-Zrobił chwilę przerwy gdy znaleźli się tuż przed rezydencją-Ale najpierw przepisz notatki, i to szybko. Będziesz ich potrzebował
Obiad był skromny i w dość typowej atmosferze - chłodnej i cichej. Nikt się go nie pytał jak było w czasie jego pierwszego dnia w akademii, czy coś się stało, czy może odniósł jakieś sukcesy czy porażki... nic takiego. Zapewne obecność obcego mężczyzny przy stole rodzinnym nie wpływała najlepiej na rozwijanie rodzinnych więzów... tak czy owak, jak skończył jeść to... resztę dnia miał wolnego. Mógł go faktycznie spędzić na przepisywaniu zeszytów, a mógł zająć się czymś innym, na przykład treningiem ze swoim opiekunem. Zatem?

(Przepraszam, że tak krótko, ale wypadło mi coś pilnego i musiałem się streszczać. Przepraszam też, że dopiero teraz to pisze)


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 26 Sie 2012 - 16:21

Cóż, Icho zgodził się go szkolić. Wykraczało to daleko poza jego obowiązki, co nim kierowało? Na tę chwile było za wcześnie by snuć przypuszczenia. Ramiz nie mógł jednak się powstrzymać od spekulacji. Był na misji, z pewnością nie zrobiłby czegoś co zagrażało by jej powodzeniu. To że zgodził się mu pomóc mogło oznaczać iż nie traktuje się go już jako potencjalnego zagrożenia. Od twierdzenia że strażnik zdołał go obdarzyć sympatią był daleki. Zawsze jednak pozostawała taka opcja, a puki nie znał prawdziwej motywacji jego decyzji nie mógł niczego odrzucać. Zanotował sobie to skrzętnie w głowie. Jego nadzorca naprawdę miał mu pomóc w nauce. Miał nadzieję że tak będzie, ale nie spodziewał się tego. Cóż, jednak fakt jest faktem.
Na obiedzie panowała niemiła cisza. Ramiz zdołał się już z nią oswoić, uważał że nie jest ona spowodowana gościem, lecz nim samym. Czół się trochę odepchnięty od reszty rodziny. Lekkie ukłucie przeszyło jego serce gdy do końca obiadu nikt nawet nie napomkną, czy nie wspomniał o nim i jego szkole. Był trochę zawiedziony i narosło w nim uczucie pustki. Tej którą niegdyś wypełniała w nim kochająca rodzina. Od lat jednak powoli cierpiał z powodu zanikania tej więzi. Przestawał ją powoli odczuwać. Tym większym szokiem było dla niego to że ktoś chciał mu pomóc w nauce. Spodziewał by się tego po swoich braciach, ale nie po kimś innym. Nie mógł jednak powiedzieć by Icho był mu obcy. Siłą rzeczy znali się od ładnych paru lat.
By odwrócić myśli od tego niemiłego uczucia zdecydował zająć się przepisywaniem notatek. Nie chciał zawieść braci którzy dali mu okazję. Ojciec wprawdzie zgodził się na to, ale dopiero gdy wszystko było już załatwione, i nikt inny nie miał nic przeciwko. W rezultacie Ramiz miał poczucie że może ufać tylko swoim braciom. Postawa jego rodziny tylko go w tym utwierdzała. Wziął notatki i rozpoczął żmudny proces przepisywania. Starał się przynajmniej rozumieć co pisze. Chciał też czegoś się przy tym nauczyć i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie wszystko załapywał od razu, zdarzało się że pisząc kolejną lekcję zaczynał rozumieć o co chodziło w poprzedniej. Ścigając się z czasem, nie mógł jednak wrócić do tamtych zapisków i przejrzeć ich ponownie. Chciał wszystko skończyć w miarę szybko. Mimo iż zabrał się do pracy wcześnie, powoli posuwał się z pracą. Przede wszystkim dlatego że starał sobie przyswoić kopiowaną wiedzę, a to wymagało chwili uwagi. Z czasem jednak poczuł znudzenie. Miał już dość, zdawało się że niewiele więcej będzie w stanie teraz przyswoić. Nie przestawał jednak, powtarzał sobie na głos wszystko co pisał by choć część tej wiedzy zaległa mu gdzieś w pamięci. Liczył na to że nawet jeśli nie zapamięta tego teraz, później będzie mu łatwiej bo coś już będzie mu świtało.
Po godzinach pracy wreszcie zamknął ostatni zeszyt. Oczy go już bolały, musiał zmienić rękę i pisać lewą by notatki były czytelne. Prawa lekko mu ścierpła z zmęczenia. Zazwyczaj unikał wykorzystywania swojej oburęczności którą traktował jako swoją kartę atutową, tym razem jednak musiał się nią posłużyć. Nie wiedział czy będzie miał siły teraz ćwiczyć. Obmył twarz w lodowatej wodzie co na chwilę go otrzeźwiło. Wiedział ze to koniec i czuł nie małą ulgę, jak i dumę. Najchętniej przespał by się teraz i ułożył sobie to wszystko w głowie. Nie mógł jednak przepuścić okazji treningu Kendo. Za oknem było już ciemno, Ramiz zszedł na kolację. Miał jeszcze chwile nim zejdzie się reszta rodziny. Usiadł przy stole i schował twarz w dłoniach. Mimo że fizycznie nie był zmęczony, jego mózg zdawał się skwierczeć. Rozważał czy wykorzystać to i ćwiczyć, licząc na to że w tym stanie łatwiej będą mu wchodziły odruchy, czy też zlitować się nad sobą. nawet nie zauważył kiedy zeszła się reszta rodziny. Uznał że przy tak przytępionych zmysłach trening nie ma sensu. Zdecydował się pójść spać zaraz po kolacji. Nie mógł jednak pozwolić by przepadł mu trening, co jeśli Icho by się rozmyślił? Gdy tylko wyłapał go spojrzeniem rzucił z miejsca
-Co sądzisz o tym by zacząć z samego rana. Jeśli wstaniemy odpowiednio wcześnie możemy zdążyć z wszystkim nim będę musiał wyjść do szkoły.
Trening bladym świtem. To może być ciężkie w przeciągu pierwszego tygodnia, ale przynajmniej pójdzie do szkoły z rześkim umysłem.

(Nie ma sprawy, rozumiem)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 28 Sie 2012 - 19:32

Ramiz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, właściwie bez wyjścia mogącego mu zapewnić pełen komfort. Gdyby tylko bezmyślnie przepisywał, najprawdopodobniej bardzo prędko by się znudził i ręka o wiele szybciej by mu się męczyła. Z drugiej jednak strony, o czym przekonał się na własnej skórze, jednoczesne przepisywanie i analiza materiału była czynnością bardzo trudną do wykonania, i tak na dobrą sprawę spowalniała tempo przelewania treści z jednego zeszytu na drugi, oraz sama konieczność przepisywania rozpraszała jego uwagę przy analizie treści. No ale nie można mieć wszystkiego, a był na tyle zawzięty, że siedział nad tym i siedział... a zmiana reki była bardzo dobrym pomysłem. Jak to dobrze, że był w stanie używać obu rąk... i potem się z tego nawet rozczytywać! Sporo materiału jak na trzy przedmioty... a cały czas też przyglądał mu się Oyamara. W sumie to mógłby pomóc, ale już i tak dobrze, że zgodził się mu pomóc z ćwiczeniami kendo. Chociaż cholera go wie, może faktycznie się rozmyśli... w pewnym momencie jednak gdy Ramiz zrobił chwilę przerwy na rozmasowanie dłoni, spostrzegł, że jego opiekun gdzieś zniknął. Miał jednak na tyle dużo do roboty, że nie mógł się zbyt długo zastanawiać nad tym. Może gdzieś się ukrył by go nie deprymować albo coś w tym rodzaju? Tak czy owak, było to dość dziwne...
Udało mu się jednak to skończyć, i wbrew temu, co można by sądzić, za oknem dopiero zachodziło słońce. Niedługo jednak po tym do środka wszedł Icho.
-Kolacja już jest-Rzucił mu, po czym zamknął drzwi najprawdopodobniej na niego za nimi czekając Wiec zgodnie z planem poszli na tą kolację, gdzie znajdowali się jego "rodzice" oraz nieco dalsze odłamy rodziny.
-...jak minął Twój pierwszy dzień w akademii, Ramizie?-Zapytał ni z tego ni z owego ojciec, wyprzedzając pytanie chłopaka do swojego opiekuna. Gdy na to odpowiedział i zadał mu pytanie, ten tylko kiwnął głową. To chyba oznaczało zgodę.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Sro 29 Sie 2012 - 16:38

Schodząc na kolację nie mógł wyrwać myśli z zapisków i notatek nad którymi przesiedział ostatnie godziny. Osiągnął sukces dopiero gdy doszły do niego zapachy zwiastujące rychłe pojawienie się jedzenia. Zgłodniał więc tym chętniej zabrał się do jedzenia. Na chwile zapomniał o wszystkich problemach i cieszył się chwilą. Kolacja była dziś nadzwyczaj smaczna, i sycąca. Po paru minutach chciał zapytać Icho co powie na trening z samego rana. Ubiegł go jednak Ojciec swoim pytaniem. Ramiz był nieco zaskoczony, ale nie dał tego po sobie poznać. Ucieszył się w duchu na ten przejaw ojcowskiej troski. Zaraz jednak sprowadziły go na ziemię wątpliwości. Być może przy obiedzie dał po sobie poznać pewien zawód i rozczarowanie. W takim układnie Ojciec spostrzegłszy to, mógł tym pytaniem jedynie zapobiegać narastaniu nieprzyjemnej atmosfery w swoim domu. Myśl ta nieco przygasiła go w duchu, jednak zebrał się w sobie i odpowiedział ciepłym głosem.
-Wszystko układa się dobrze. Właśnie skończyłem uzupełniać notatki, i mogę powiedzieć że materiał puki co nie stanowi problemu. Nawet mimo zaległości jakie sobie narobiłem. Pozostali adepci... też są w porządku. Nie mam na co narzekać.
Na chwile zawiesił głos gdy uświadomił sobie co go czeka jutro. Będzie musiał powiedzieć coś co może zrazić do niego jedyną osobę która puki co była mu przychylna, przynajmniej do pewnego stopnia. Nie mógł jednak jej oszukiwać i pozwolić żyć w błędzie, zwłaszcza po tym jak mu pomogła. Poza tym będzie musiał podjąć jakieś kroki w kwestii pozostałych. Wychodzi na to że to że to przewodniczący Kawatake ujawnił jego historię pozostałym. Ciekaw był na ile prawdziwą, a na ile ubarwioną. Może powinien go o to spytać? Po chwili jednak odrzucił ten pomysł. W żadnym razie nie poprawiło by to jego sytuacji, przynajmniej tak mu się teraz zdawało. Cóż, pewnikiem było że nie będzie narzekał na nudę, może poza niektórymi lekcjami.
Mimo iż Icho nie odpowiedział, a jedynie skiną głową dało się z tego wywnioskować iż się zgadza. Ramiz niemal zapomniał o tym iż podczas jego pracy Icho gdzieś zniknął. Zwyczajnie zbagatelizował tę informacje. Miał teraz na głowie dość innych spraw. Powinien się wcześnie położyć by wstać z samego rana. Po skończonym posiłku podziękował i pożegnał się z obecnymi, a następnie udał się prosto do pokoju by spocząć po długim dniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pią 21 Wrz 2012 - 12:11

Ojciec przerwał na chwilę jedzenie by wysłuchać odpowiedzi swojego przybranego syna, to samo zresztą tez zrobiła matka. Jedyną osobą która w tym momencie jadła był opiekun Ramiza, którego niby bezpośrednio ta sprawa nie dotyczyła... chociaż w sumie czy potrzebne mu są usta by potem zrobić stosowny raport? Ojciec kiwnął jedynie głową na znak, że zrozumiał. Jeszcze tylko zerknął na Ramiza i na, bądź co bądź, nienależącego do rodziny Shinigami. Nie był to jednak koniec niespodzianek.
-To dobrze, że sobie radzisz. Na pewno tak dalej będzie-Matka nawet się do niego uśmiechnęła... ale wyglądało na to, że to tyle jeżeli chodzi o rodzinne pogaduszki, pozwalając Ramizowi na zagłębienie się w swoich rozmyślaniach, przy okazji pałaszując to co zostało dla niego przygotowane.
Więc po kolacji udał się razem z Icho do swojego pokoju, by mogli odpocząć. Ramiz najprawdopodobniej położył się by trochę wypocząć, a mężczyzna wyciągnąć dość gruby zeszyt i zaczął spokojnie coś w nim notować, stwarzając chłopakowi tło dla jego przemyśleń dotyczących jego dzisiejszego dnia w szkole oraz tego co go czeka. Zmęczenie jednak powoli dawało o sobie znać, bo powoli zaczynały mu się przymykać oczy, czy to siedział, czy to leżał...

Sen miał dość specyficzny. Ba, nawet bardzo. Śniło mu się, że szedł ścieżką oświetloną przez pochodnie. Wokół... pustka. Tylko i wyłącznie wetknięte w ziemię pochodnie. W pewnym momencie coś go tknęło by popatrzeć na to gdzie zmierza. Ujrzał jedynie świecącą, metaliczną kulę, na której przedzie znajdowały się chyba jakieś drzwi. Szedł tam i szedł... i dojść nie mógł. Po chwili zauważył jednak coś, co mogło to wyjaśnić. Kula powoli toczyła się też do tyłu, na co wskazywały błyski światła na jej powierzchni. Tylko dlaczego zatem te drzwi były cały czas w takiej pozycji?

Dalszego ciągu nie było mu dane poznać, gdyż został obudzony dźgnięciem czegoś tępego w ramię. Okazało się, że był to boken trzymany w dłoniach przez Icho... a przynajmniej tak mu się wydawało, gdyż któżby inny mógł to być? Nawet w drugiej dłoni miał coś, co przypominało ten drugi.
-Idziemy-Krótko, zwięźle, i trochę ostrzej niż zwykle. Czyżby się budził w nim nauczyciel?


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pią 21 Wrz 2012 - 13:47

W sen zapadł szybko i lekko. Wyraźnie był zadowolony z atmosfery podczas kolacji która pozwoliła mu wytchnąć od męczącego przepisywania notatek. Nawet jeśli było to symboliczne zainteresowanie sprawami szkolnymi to jednak ten symbol był istotny. Znaczyło to że rodzice nie żywią do niego tak głębokiej urazy, zdecydowanie mu ulżyło. Zabawne, dorosły chłop a tak przejmuje się tym co o nim myślą rodzice. Cóż, może właśnie dlatego że rodzina ma dla niego duże znaczenie.
Sen jego był dość nietypowy, zagadkowy wręcz. Przebudzony szturchnięciem Ramiz potrzebował chwili by odzyskać pełnię świadomości. Gdy tylko uświadomił sobie co go czeka zaraz zerwał się na równe nogi, zachwiał się przez chwilę lecz już stał wyprostowany i w pełni przytomny. Obmył się i ubrał, w kilka minut był już, jak sądził, gotowy do rozpoczęcia ćwiczeń. Zastanawiał go ten sen, zdecydowanie mocno symboliczny. Ramiz uznał że warto go zapamiętać, skoro już zapadł mu w pamięć. Z pewnością z czegoś ten sen się zrodził.
-Jestem już gotowy Sensei
Sprawa snu zdecydowanie nie była na tyle pilna by się nią zajmować. Ramiz wiedział ze ma ograniczoną ilość czasu więc nie chciał tracić go więcej niż to potrzebne. Uśmiechną się pod nosem na myśl o wycieńczającym treningu jaki miał nadzieje tu przejść. Jeśli się wymęczy przed szkołą na zajęciach nie będzie go rozpierała energia i łatwiej będzie mu się skupić, tak taki był plan od samego początku. Po to prosił Icho o pomoc, poza tym to jedyny sposób by nadrobić zaległości z Kendo. Było to pierwsze miejsce jakie przyszło mu do głowy. Po wyjściu uznał że to świetne warunki do ćwiczeń, chłodne rześkie powietrze pobudzało go i pozytywnie nastrajało do treningu. Zaczekał jeszcze na Icho w tym czasie rozgrzewając powoli stawy. Głównie nadgarstki i kostki. Z resztą wolą zaczekać na Mistrza, bo nie wiedział jaki styl szkolenia on prowadzi i jaką ma koncepcję treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Nie 23 Wrz 2012 - 22:53

Icho kiwnął jedynie na to głową i wyszedł z pokoju, dając mu tym samym chwilę na lekkie ogarnięcie swojej osoby przed treningiem. Chłopaka trochę bolały nadgarstki od wczorajszego przepisywania, ale co się dziwić - nie był przecież do tego przyzwyczajony, a przynajmniej nie na tak, hurtową można powiedzieć, skalę. Tak ogólnie jednak miał dość sporo energii, zwłaszcza, iż po wczorajszej kolacji w sumie to niewiele zrobił. Po rutynowym i wręcz odruchowym odświeżeniu swojej twarzy przeszedł on do ogrodu medytacyjnego, w międzyczasie zgarniając Icho, który czekał na niego za drzwiami. Jak poprawnie przypuszczał, powietrze rano było rześkie, acz chłodnawe. Na pewno pierwsze promyki słońca działały na niego mocno pobudzająco, zwłaszcza, iż do jego pokoju przecież dostęp światła jest ograniczony.
-Rozgrzej się najpierw trochę-Przypomniał mu, samemu wykonując serię prostych ćwiczeń - parę przysiadów, pompek, rozgrzanie stawów skokowych. Najwidoczniej i u niego objawy stężenie porannego mogły dać mu się we znaki. Zaraz potem jednak po tym wręczył mu boken, i przeszli do nieco konkretniejszych rzeczy, jakimi były podstawy kendo... powiedział bowiem, że na podstawie jego obserwacji stwierdził, iż Ramiz jest do takiego konkretniejszego treningu przygotowany. Zatem... przez te dwie godziny ćwiczyli głównie postawę, kroki, i podstawowe uderzenia oraz bloki. Icho rzeczowo i wyrozumiale wskazywał błędy Ramiza, i dawał mu praktyczne wskazówki zapewniając, że za jakiś czas wszystko to będzie wykonywał wręcz automatycznie. Dużo powtarzali. Nawet bardzo.
W końcu po jakiś dwóch godzinkach Icho stwierdził, iż wystarczająco się namachali i wypadałoby coś zjeść.
-...chyba, że masz może jeszcze jakieś pytania. Pamiętam, że chyba masz dzisiaj zajęcia praktyczne z zaklęć... czujesz się w miarę na siłach? Podobno już jakieś podstawy miałeś-Zapytał tym swoim "Niby jestem ciekawy" tonem.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pon 24 Wrz 2012 - 15:03

Standardowo rozpoczęli trening od rozgrzania stawów, głównie nadgarstków i skokowych. Kilkukrotne rozciągnięcie mięśni i ściśnień poprzedziła przebieżka wokół posiadłości. Serce zaczęło szybciej pompować krew, ta dotleniona docierała do mięśni pobudzając je do pracy. Dobrze rozplanowana rozgrzewka była kluczem do efektywnego treningu. Kilka ćwiczeń Ramiz podpatrzył od Icho choć generalnie każdy zajmował się swoją rozgrzewką z osobna. Wszak sami znają siebie najlepiej i wiedzą jakiej rozgrzewki im trzeba. Dzięki swojej Ramiz szybko ulżył nadgarstkom.
Teraz był już gotowy. Icho przyuczył go jeszcze podstaw zaczynając od pozycji. Poprawił kilka niedociągnięć jakie zauważył. Mimo iż Ramiz mniej więcej wiedział jak ma stać, wciąż zdarzało mu się pomijać jakiś element, a w walce trzeba się pilnować. Każdy błąd jest okazją dla przeciwnika, zwłaszcza jeśli chodzi o podstawy. Jednak wszyscy na początku popełniają błędy to też Icho nie zrażał się i poprawiał ucznia. Zalecał zwrócenie większej uwagi na rozkład ciężaru ciała bo często pozycja Ramiza była niestabilna i można go było stosunkowo łatwo wytrącić z równowagi.
Gdy przeszli wreszcie do kolejnego etapu trening nabrał tępa. Długo wałkowali samą postawę, a teraz dołączyły do niej kroki, póki co tylko w przód i tył. To jeszcze nie było takie trudne, po paru uwagach zdawało się że Ramiz zaczyna łapać o co chodzi Icho dodał do tego jeszcze bloki. Ramiz musiał poruszać się do przodu i tyłu dostosowując się do posunięć trenera jednocześnie broniąc się przed ciosami. Gdy on jednak skupiał się na obronie, nogi się mu plątały. Musiał jakość podzielić swoją uwagę co nie było takie łatwe. Wysłuchiwał jednak wskazówek i rad Icho wiedząc że są podyktowane doświadczeniem którego on jeszcze nie miał szansy nabrać.
-Pamiętaj by nie śledzić wzrokiem broni przeciwnika. Patrz mu prosto w oczy, wzrokiem będziesz ogarniał całą jego sylwetkę i widział jak atakuje.
Także powtarzali ćwiczenia w kółko celem wyrobienia nawyków, by Ramiz nie musiał się skupiać za każdym krokiem by wykonać po poprawnie. Choć zdawać by się mogło że takie ćwiczenie jest monotonne w istocie takie nie było. Jednak męczyło, musieli zrobić mniej więcej w połowie krótką przerwę by móc kontynuować dalej bez spuszczania z tonu. Ostatnie doszły podstawowe uderzenia. Na boki i od góry. Gdy Ramiz był w stanie już chodzić i się bronić można było pomyśleć o ataku. Ciosy których się teraz uczył nie były groźne, ale dobre ich opanowanie mogło się opłacić. Chodziło tu przede wszystkim o zgranie ruchów rąk z jednoczesnym krokiem do przodu by na miecz została przekazana większa siła. Na uderzanie z mieczem z biodra, jak i wykorzystywanie szybkości ścięgien w nadgarstkach i łokciach. Jednak nie można przerabiać za wiele na pierwszym treningu. Trzeba dać czas na przyswojenie informacji i oswojenie ciała z nowymi ruchami.
Trening dobiegł końca, zmęczony ale i zadowolony Ramiz prawie zapomniał o szkole. Jednak perspektywa rychłego wyjścia szybko sprowadziła go na ziemię. Czas było coś zjeść, i zmyć z siebie pot po treningu. Odpuści sobie kąpiel, ale musi się przynajmniej opłukać wodą. To nie zajmie wiele, a on poczuje się lepiej. Z myśli wyrwał go Icho swoim pytaniem.
-Dam sobie radę, kiedyś już jednego się nauczyłem. Odświeżę sobie podstawy i zaraz zrównam się z resztą klasy.
Po uprzednim zmyciu z siebie potu Ramiz zmienił ubranie i zszedł na śniadanie nie mogąc się go już doczekać. Wstawanie tak wcześnie miało wiele zalet, mógł załatwić z rana wiele rzeczy i to mu się podobało. Niemal zapomniał już o dyskomforcie jaki wywołała u niego poranna pobudka do której nie przywykł jeszcze. Posilał się z wyraźnym apetytem by zregenerować nadwątlone siły przed kolejnym dniem szkoły. Z pewnością każda porcja energii mu się przyda. Nastawiał się już na to co go spotka w szkole. Miał spakowane wszystkie zeszyty w torbie którą zostawił przy drzwiach. Odda notatki i porozmawia z tą dziewczyną, będzie chciał jej wszystko wyjaśnić. Powinien też ostatecznie rozmówić się z przewodniczącym by wyjaśnić sprawę i uniknąć nieprzyjemnych sytuacji w przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Czw 27 Wrz 2012 - 11:07

-Uhum. W takim razie idziemy na śniadanie-I to było tyle jeżeli chodzi o trening. Miał rzeczywiście wrażenie, że czegoś się nauczył w czasie tego porannego treningu. Może to było spowodowane poranną przyswajalnością umysłu i lekkim chłodem orzeźwiającym umysł, może to było to indywidualne nauczanie kogoś kto jest pewny co robi i ma w tym sporą wprawę. Przynajmniej mógł go skorygować gdy ten robił nawet niewielkie błędy. Jak się uczyć, to dobrze, prawda?
Większość rodziny najprawdopodobniej spała o tej porze, więc śniadanie musieli sobie przygotować sami. Skończyło się to na misce ryżu z rybą w sosie sojowym. Można było zjeść, i to nawet ze smakiem, chociaż ryba była trochę niedogotowana. No nic, chyba się nie pochorują, prawda? Tego się teraz nie dowiedzą, więc nie rozważając tego za bardzo poszli razem do akademii.
Po drodze do akademii Ramiz zauważył, że całkiem spora ilość studentów idzie do akademii, nawet większa niż wczoraj... a może to jego wzrok po prostu trochę wyćwiczył się w odnajdywaniu takich osób? Nie bez znaczenia mógł być fakt, że dane osoby widocznie przyspieszały kroku gdy go zauważały. Plotki szybko się rozchodzą... a jego nietypowy wygląd oraz eskorta Shinigami wcale mu nie pomagał przy wtapianiu się w tłum... ale cóż to? Przez ułamek sekundy zauważył w zaułku między domami coś dziwnego, acz na tyle charakterystycznego, że od razu zapadło mu to w pamięć. Stała tam osoba w bardzo kolorowym pomarańczowo-czerwonym stroju i czapce z trzema rogami, z których zwisały dzwoneczki. W dłoni miała jakąś laskę, jednak nie zdążył się przyjrzeć dokładnie, gdyż gdy mrugnął ponownie oczyma to coś zniknęło, jakby nigdy nie istniało.
-Może i my powinniśmy przyspieszyć. Jeszcze się spóźnimy na zajęcia-Powiedział Icho, który akurat w tym momencie patrzył się zupełnie gdzie indziej.

***

Tak jak poprzednio, Ramiz został zostawiony tuż przed bramą akademii. Zgodnie z jego planem powinni mieć... zajęcia zwane "Technologia Gotei 13" potem natomiast "wiedza o świecie żywych", kolejne ćwiczenia z kendo, tym razem trochę dłuższe niż poprzednio... i to tyle. Chyba, że o czymś zapomniał... tak czy owak, musiał iść do sali siódmej.
Obrazek był właściwie taki sam jak dzień wcześniej, tylko osób było mniej bo jeszcze było dość wcześnie, jakieś piętnaście minut do zajęć. Były pewne grupki które ze sobą rozmawiały, była też i dziewczyna, której własność trzymał na razie dla siebie i jak zwykle siedziała sobie sama przy ławce i pisała coś w zeszycie. Miał jeszcze trochę czasu, zaczynali chyba jako pierwsi zajęcia więc... mógł przystąpić do działania.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Czw 27 Wrz 2012 - 21:52

-Witaj Fukada-kun
Ramiz podszedł do swojej ławki i odłożył spokojnie torbę na blat. Rzucił na nią spojrzeniem by wybadać jej nastrój i emocje. Nie zdawała się być zbyt dobra w ich ukrywaniu. Wyjął z torby wszystkie zeszyty i wybrał te należące do dziewczyny. Odłożył je na jej ławkę wykonując przy tym lekki ukłon powodowany wdzięcznością za pomoc.
-Dzięki, bardzo mi to pomogło.
Ramiz zajął miejsce w swojej ławce, nie przeszkadzało to mu jednak w podtrzymywaniu rozmowy gdyż siedzieli i tak koło siebie. Obrócił spojrzeniem by spróbować określić czy ktoś by mógł ewentualnie słyszeć ich rozmowę, starał się też wyszukać wzrokiem przewodniczącego. Mimo woli uśmiechną się pod nosem na myśl o nim. Rozumiał jego intencje, postępował jednak pochopnie i w efekcie nieadekwatnie do sytuacji.
-Powiedziałaś że nie wierzysz w to co mówił Kawatake. Nie wiem co za historie naopowiadał, ale chętnie rozwieje te wątpliwości związane z moją osobą. Jeśli oczywiście chciała byś tego wysłuchać, nie będę cię przecież zmuszał...
Ostatnim słowom towarzyszył lekki i krótki śmiech, przyduszany przez Ramiza. Nie mógł się opanować, sądzą po tym jak jest traktowany można by sądzić że widzą w nim co najmniej zdrajcę SS albo jakiego potwora. Bawiło go to, naprawdę i szczerze. Traktować tak osobę która postąpiła zgodnie z wszelkimi zasadami honoru i wstawiła się w obronie matki? Nawet jeśli była Hollowem to i tak była lepsza niż Quincy. Hollow wchłania inne dusze, nie niszczy ich jak ci łucznicy. Ale z jakiegoś powodu to Hollow jest symbolem wszystkiego co złe.
Technologia, Świat żywych, Kendo... zaraz, były jeszcze zajęcia praktyczne z zajęć. Tak, Icho tym wspomniał w drodze. Warto by sobie coś przed nimi powtórzyć. Ech, tyle rzeczy do nauki. Ważnych i nieważnych a wszystko musi dobrze opanować. Drugiej szansy na skończenie akademii może nie mieć. Musi się przyłożyć od samego początku.

Gdyby Fukada dała mu znak że chce usłyszeć prawdę i rozwiać wszelkie mity na temat jego osoby Ramiz z chęcią by odpowiedział
-Cóż, zaczynając od początku... Jako niemowlę straciłem kontakt z Matką która miała wypadek, wszystkim wydawało się że zginęła więc adoptował mnie ród Tamura. Moja matka jednak żyła i wróciła po latach by mnie odzyskać. Dopuściła się morderstw i włamań, nadal jednak była moją matką. Gdy miano ją schwytać przeszkodziłem w tym umożliwiając jej ucieczkę. To było lata temu. Zostałem oskarżony o zdradę, przydzielono mi opiekuna z oddziału 2, i tak dalej. Miałem pójść do Akademii, ale uniemożliwiono mi to. Dopiero teraz udało mi się tu dostać.... -tak, tu Ramiz się poważnie zawahał- To jednak nie wszystko. Ten wypadek który miała Moja Matka... zaatakował ją Hollow. Gdy wróciła po mnie nie była już zwykłą duszą, dlatego właśnie miałem problemy z dostaniem się tu. Co to byłby za Shinigami co pomaga Hollowom, no nie?
Starał się nadać ostatnim słowom humorystyczny wydźwięk. Nie wiedział jakie plotki tu chodzą, ale wiedział że na pewno są gorsze od prawdy. Zatajanie jakiś fragmentów tylko podsyciło by złą opinię o nim. Ten akt szczerości, jak sądził, mógł się okazać pomocny.
-To wszystko. Cała moja kryminalna przeszłość to umożliwienie ucieczki Hollowoi.
Po chwili stwierdził że nie potrzebnie wdawał się w szczegóły. Nie wszyscy musieli rozumieć jego pobudki, a tylko wyłowią sensację. pomaga Hollowom, Jego matka to Hollow, postąpił trochę pochopnie, powiedział więcej niż musiał. Tak czy inaczej miał nadzieję że w jakiś sposób rozwiąże to sprawę, a nawet jeśli nie. To przynajmniej będą unikać go z prawdziwego powodu, a nie wydumanych historyjek.
-I co, historia podobna to tej którą słyszałaś wcześniej?
Spytał całkowicie rozluźnionym głosem. Może powinien dać jej czas na przyswojenie informacji i ochłonięcie? Lekki stosunek do tematu jaki okazał ostatnim pytaniem miał zelżyć atmosferę. Zaraz i tak pewnie zacznie się lekcja. Heh, zapowiada się ciekawy dzień w szkole. Oby go nie wyrzucili za "wprowadzenie zamętu". Było by to dla niego potężnym ciosem.
Przypomniał sobie słowa nauczyciela
Cytat :
-A... będę z Tobą szczery. Wszyscy tutaj coś tam o Tobie słyszeli z trzeciej ręki. Jeden z chłopców ma rodzinę w wywiadzie. Postaraj się specjalnie nie "wyróżniać" to może reszta uzna, że to bujda albo nawet nie będą zwracać na to uwagi-Jakby nie patrzeć
Wybacz, powiedział w myślach, nie zamierzam ukrywać prawdy o sobie. Nawet jeśli miałbym wylecieć z akademii.

Gdyby zaś dziewczyna nie chciała z jakiś względów poznać prawdy, Ramiz by to uszanował.
-Rozumiem, wybacz że cię tak od początku naciskam. I za to jak cie wczoraj zasypałem pytaniami, chciałem po prostu zorientować się w sytuacji, a nikt inny nie wydaje się... nieważne.
Nie było sensu kończyć wypowiedzi, mógł mieć więcej słuchaczy niż się spodziewał.
-To dziś chyba mamy jakieś zajęcia praktyczne z Kidou? Jak to wygląda? Chciałbym się w miarę możliwości przygotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pią 15 Mar 2013 - 9:59


Ramiz-san #00 #0000

Dziewczyna minimalnie kiwnela glowa, co chyba mozna bylo uznac za zgode. Ledwo opowiesc dobiegla konca, pojawil sie nauczyciel i zagonil wszystkich do sali. Od pierwszej chwili sprawial wrazenie nadpobudliwego. Na poczatku tylko troche, z kazda minuta coraz bardziej. Z monologu, ktory prowadzil chyba sam ze soba niewiele dalo sie zrozumiec. Przeskakiwal z tematu na temat, wtracal osobiste watki, dygresje na temat polityki Seireitei.
- Wiecie co to jest? - spytal unioslwszy palec wskazujacy do gory. Nikt nie spieszyl sie z odpowiedzia - Palec! Banda durniow!
Zaczal przechadzac sie szybko, belkoczac coraz mniej zrozumiale. Nagle odwrocil sie i blyskawicznie dopadl do jakiejs dziewczyny. Chwyciwszy za kimono wyciagnal zza lawki i potrzasna przed soba.
- Z czego sie smiejesz kanalio?!
Nikt sie nie smial i wszyscy oniemieli. Nie doczekawszy sie odpowiedzi nauczyciel rzucil ofiare na sciane.
- Juz ja was naucze dyscypliny... - wycedzil z szalenstwem w oczach.
_______
by Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Pią 15 Mar 2013 - 13:00

Początkowo nie interesował się tym co gadał nauczyciel. Szybko stało się jasne że niczego się nie nauczy, bo i nikt nie nauczał. Żale i pretensje innych go nie interesowały, zamyślił się nad najbliższą przyszłością. Zastanawiał się jak zostanie przyjęte jego wyznanie, zaraz jednak skarcił się w myśli "A co mnie obchodzi jak oni to odbiorą? Dam sobie radę, nie potrzebuję ich aprobaty." Gdzieś z tyłu głowy krążyła mu myśl, a raczej wyrzut do samego siebie, "można było krócej, na co było się rozwodzić" Zainteresowanie otoczeniem stracił szybko pogrążając się w sobie. Wyrwał go z zadumy gwałtowny ruch i hałas. Nauczyciel wyciągną siłą kogoś z ławki, delikatny nie był. Jak gdyby wpadł w jakiś amok.
-Z czego się śmiejesz kanalio?!
Zapadła straszna cisza, przynajmniej takie miał wrażenie. To co się działo było tak nieoczekiwane i zaskakujące że się zawahał. Przez ułamek sekundy się zawahał czy to wszystko się dzieje naprawdę, ciężko było mu uwierzyć własnym oczom. Nauczyciel Pchną dziewczynę na ścianę.
-Już ja was nauczę dyscypliny...
Ramiz Zerwał się z ławki jednym susem dopadając do Nauczyciela i dziewczyny. Z rozpędu miał go już podciąć i przewrócić, jak strzała przebiła go jednak myśl o wyrzuceniu z akademii i zawodzie jaki sprawił by Braciom i rodzinie. W pędzie gwałtownie zmienił kierunek i usiłując zachować równowagę jedną ręką spróbował oprzeć się o ścianę, drugą osłonić się od strony nauczyciela. Był przygotowany na cios, przynajmniej mentalnie.
W takich chwilach czas zwykł stawać w miejscu i każda sekunda ciągnąc się w nieskończoność. "Co ja robię do cholery?! Dlaczego tu stoję, między nimi? Czego tu szukam? Co chcę zrobić?" Czas zwalniał aż wreszcie kompletnie staną w miejscu. Czy chodzi o zasady? Każdemu należy się szacunek, nawet wrogowi. Ale nie zmusi innych by przestrzegali zasad, może jedynie sam je respektować. Może nie chce pozwolić by komuś działa się krzywda? Ale on jej nie zna, to ktoś obcy, nie rodzina, nie przyjaciółka. Czemu wystawił się na cios który przeznaczony był komuś innemu? Czemu gotów byłby osłonić każdą osobę w tej klasie? Chodzi o Ego? Że On da sobie radę, zniesie to, a oni są słabi? Nie to nie syndrom Bohatera się w nim odzywał. Czy to była autodestrukcyjna chęć odpokutowania za coś, czy syndrom mesjasza nie wiedział. Dziwił się sam sobie, a zdziwienie to znikło dopiero gdy czas znów ruszył. Nie było już miejsca na wątpliwości i rozterki, niech się dzieje.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 19 Mar 2013 - 11:46


Ramiz-san #00 #0001

Rzucone cialo przelecialo obok i cichym jekiem osunelo sie ze sciany. Nauczyciel nie byl bynajmniej zramolalym molem ksiazkowym, ktory nie ma pojecia o walce. Widzac atakujaca postac wykrzywil twarz, plynnie wykonal unik wyciagajac reke. Shou! Zaklecie bylo mocne. Znioslo Ramiza na drugi koniec pomieszczenia wyciskajac powietrze z pluc. Zderzenie z twarda powierzchnia prawdopodobnie nie poczynilo wiekszych szkod dla organizmu. Skutecznie jednak oslabilo na tyle, by chwilowo nie moc dzialac. Chlopak mogl jedynie przez mgle obserwowac szal belfra. Ten zas wpadl w amok do reszty i szerzyl chaos w calym pomieszczeniu. Uczniowie w panice probowali uciekac. Tlukl kazdego bez wyjatku, nie szczedzac tez zaklec destrukcyjnych. Detonacje, krzyki rannych, swad przypalonych cial i mebli. Rzecz po prostu niepojeta w akademii. Chlopak wreszcie zebral sie w sobie i sila woli wstal, choc ciezko bylo o blyskotliwa mysl, co moglby uczynic. Szaleniec znowu wyciagnal w jego kierunku reke posylajac czerwona sfere reiatsu. Z tej odleglosci nie bylo mowy o uniku. Zaklecie nie dotarlo do celu. Rozwialo sie, niczym zdmuchniety przeciagiem plomien swiecy. Zanim przeciazony umysl postanowil zemdlec, zarejestrowal jeszcze postac w mialym keikogi i czarnej hakamie.
> http://bleach.iowoi.org/t1769-rezydencja-rodu-tamura#51129
_______
by Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 14:43

CZaras

Gdy już zajęli miejsca w ławkach, nauczycielka stanęła przed tablicą i zaczęła wygłaszać swoją pierwszą przemowę.
- Nazywam się Fukuda Haruka i razem będziemy zgłębiać meandry nauki o wychowaniu, co mam nadzieję będzie przyjemnością zarówno dla was, jak i dla mnie. A teraz sprawdźmy czy nikt się nie zgubił...
Po sprawdzeniu listy obecności (nikt nie zaginął), nauczycielka otworzyła swój notes. Przez chwilę wodziła pogodnym wzrokiem po twarzach uczniów, po czym znienacka wystrzeliła palcem w kierunku Shihouin'a.
- Natsuo! Liczba od jeden do siedmiu, szybko! - wykrzyknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 16:56

Natsuo nie skomentował wypowiedzi Kenjiro. Był tak podniecony nowymi zajęciami, że kompletnie nie przyjmował jakiejkolwiek krytyki tyczącej się ich. Co innego tyczyło się nauczycieli jej prowadzących. Przykładowo Fukuda-sensei od razu zrobiła na nim kiepskie wrażenie. Wydawała się osobą przesłodzoną przypominającą stereotypowe ciotki targające za poliki i faszerujące słodyczami, aż bokiem wyjdzie. Nie mnie postanowił nie sądzić człowieka po pozorach i nadal z szerokim uśmiechem wyruszył na lekcje. Oczywiście nim wszedł przywitał się lekkim ukłonem i miłym "dzień dobry". Następnie zajął miejsce, w którym nie był wybredny. Po prostu pierwsze lepsze. Po usadzeniu się rozłożył sprzęt do sprawnego notowania. Następnie utkwił swój wzrok w puszystej kobiecie i zaczął słuchać. Ta nagle niespodziewanie zwróciła się do niego. Kompletnie bez przemyślenia tego odpowiedział nerwowo:
- Siedem. Następnie czekał na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 17:25

- Hmm... ciekawe, ciekawe - mruknęła sensei zerkając do notatnika. - Midori! Liczba! - Tym razem znienacka zaatakowała zielonowłosą, która nie co lękliwie wydukała "pięć". 
Podobnie każdy z pozostałych uczniów musiał wybrać liczbę, której jeszcze nikt inny sobie nie "zaklepał". Po wszystkim nauczycielka, przez chwilę notowała coś w swoim zeszyciku, po czym z uśmiechem dobrej cioci przyklejonym do twarzy zaczęła wyjaśniać o co w tym chodzi.
- Każdy pedagog musi umieć sobie radzić z wychowankami. Nie chodzi tutaj tylko o nauczanie, ale musi również umieć pomóc podopiecznemu w jego problemach, a także nakierować go na właściwą drogę. W ramach projektu każdy z was otrzyma pod opiekę ucznia pierwszej klasy, dla którego będziecie przewodnikiem i kimś w rodzaju starszego brata tudzież siostry. Od tego, jak wam pójdzie w dużym stopniu będzie zależna wasza ocena końcowa z mojego przedmiotu... Jestem pewna, że będzie to dla was wymagające, ale i ciekawe doświadczenie. A teraz zamiast zagłębiać się w szczegóły pozwolę sobie poczekać na wasze pytania. Pytajcie śmiało, a ja spróbuję rozjaśnić wasze wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 17:54

Natuso słuchał o ich zadaniu z lekko rozdziawionymi ustami. Po wysłuchaniu, jednak zamknął je szybko zdając sobie sprawę ze swojej gafy. Obawiał się, że cała ta sytuacja może spowodować niezłe problemy w przyszłości. W końcu domyślał się, że uczniowie, którzy zostaną im przydzieleni nie są ludźmi z najlepszej grupy jak Natsuo z 1 roku. Podejrzewał, że będą Ci sprawiający największe problemy w najgorszej grupie. Zapanowanie nad nimi może być ogromnym wyzwaniem. Kenjiro jeśli trafi na kogoś ciężkiego to będzie cierpiał katusze. Shihouin natomiast podnosił rękawice. Miał nadzieje, że twarda ręka, talent oratorski i ideały pozwolą mu zapanować nad swoim wychowankiem. Po końcu wypowiedzi Fukudy-sensei obejrzał się po twarzach innych co one wyrażają. Wyglądało to, że pedagogika, którą szlachcic zakładał za przedmiot teoretyczny w gruncie rzeczy taką nie będzie. To brzmiało jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 20:16

Kenjiro podniósł dłoń.
- Eee, sensei, czyli to oznacza, że będziemy musieli pilnować żeby oni sami nie oblali egzaminów.
- Z pewnością nie zaszkodzi jeśli wasi podopieczni zbiorą dobre oceny - odparła nauczycielka. - Ale najważniejsze, aby znaleźli w was oparcie. Przypomnijcie sobie uczucie zagubienia jakie towarzyszyło wam w pierwszych dniach akademii. Postarajcie pomóc im w odnalezieniu się w tym nowym świecie.

Reszta lekcji minęła na omawianiu teoretycznych podstaw. Przepisali do zeszytów kilka definicji pedagogiki oraz jej założenia i cele. Ogółem pisali całkiem dużo. Sensei Fukuda sprawiała wrażenie osoby znacznie milszej od Zori'ego, a przy tym starała się mówić w taki sposób, aby ją zrozumiano.
Na koniec lekcji powiedziała gdzie mogą znaleźć swoich podopiecznych. Natsuo dostał niejakiego Komugi Shun, który uczęszczał do klasy 1-1, a ponadto zamieszkiwał w akademiku. Dziwne, bo mimo integracji szlachcica z mieszkającymi tam studentami nie słyszał o kimś takim.
Zajęcia skończyły się i przed systemami obronnymi Seireitei mieli piętnastominutową przerwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Wto 17 Gru 2013 - 21:06

Natsuo coraz bardziej przypominało to konieczność niańczenia dzieciaka. W końcu pedagodzy mieli za zadanie uczenie ludzi, którzy chcą opanować jakąś wiedze, a nie wbijać ją tym, którzy nie mieli na to ochoty. Takich Shihouin wywalał, by z akademii na zbity pysk, bo tylko zabierają miejsca potencjalnym kandydatom, którym chciałoby się pracować. Nie mniej po chwili młody arystokrata skarcił się, że ocenia swojego podopiecznego nim go nawet spotkał. Postanowił, że poczeka z oceną danej osoby, aż zdobędzie wystarczające informacje, aby jego zdanie było czymś poparte, a nie głupawym przeczuciem. Mimo zainteresowania tym kim jest owy młodzik chłopak postanowił nie interesować się ani nie szukać go. Zanotował sobie na kartce jego imię i nazwisko po czym wrócił do słuchania co mówi sensei Fukuda i notowania tego co było ważne i istotne. Starał się zapamiętywać jak najwięcej z lekcji, aby jak najmniej musieć kuć przed egzaminami, a do tego móc się wykazywać wiedzą życiową.

Po tej lekcji okazało się, że czeka go kolejna nowość, czyli systemy obronne. Natsuo zdecydowanie nie mniej był jej ciekawy jak pedagogiki. Nie uganiał się, więc zgodnie ze swoim planem za przydzielonym mu pierwszoklasistą tylko udał się bezpośrednio pod salę, w której miała odbyć się kolejna lekcja. tam też zamierzał czekać na jej rozpoczęcie. Tradycyjnie obserwował kto się pojawił, co się dzieje na korytarzu, może jakieś ładne dziewczyny, na których można zawiesić oko. Ogólnie poszukiwał w chwilach nudy rzeczy ciekawych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Sro 18 Gru 2013 - 15:03

Natsuo jako poważny student starszych klas, nie marnował przerwy na ganianie się z kolegami po korytarzach czy też próbach prześlizgnięcia się do damskiej toalety. Zamiast tego od razu pospieszył pod salę, w której miały odbyć się kolejne zajęcia. 

http://bleach.iowoi.org/t577-sala-nr2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr 7   Today at 0:06

Powrót do góry Go down
 
Sala nr 7
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com