IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Sklep u Katriny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 29 Maj 2016 - 14:47

Katrina odkaszlnęła i wyraźnie zrobiła to, aby ukryć zakłopotanie.
- Cóż, jak mówiłam przez ten sklep przewinęło się, hmm, parę ciekawych osób wzbudzających zainteresowanie osób z zewnątrz, a które przez jakiś czas pozostawały na moim utrzymaniu. No nic, ty przynajmniej coś pomagasz. - Dodała jeszcze żeby Ishifone nie pogrążyła się w wyrzutach sumienia.

Zaletą obecnego stanu rzeczy było to, że wolnego czasu nie brakło, co pozwoliło na spokojną regenerację ginto, aczkolwiek miała wrażenie, że na pełne napełnienie rurki zużywała większą ilość reiatsu niż jej organizm był w stanie odnowić przez dzień i noc, ale Katrina jak na dobrą gospodynię przystało serwowała posiłki z własnej energii i ukontentowane macki nie wybierały się na żer bez zgody Ishifone.
Sprawę z zachomikowanymi kulkami załatwiono gładko. Ishifone podrzuciła zguby do magazynu i tylko potem Kiyoko narzekała, że marna z quincy pracownica co towar rozrzuca po wszystkich kątach.
Przez trzy dni Kumagae mogła się czuć, jak trędowaty członek rodziny, którego chowano na strychu żeby ktoś z zewnątrz go przypadkiem nie odkrył. Oczywiście miało to swoje pełne uzasadnienie i wciąż było lepsze niż zamknięcie w szklanych ścianach laboratorium, ale brak pełnej wolności doskwierał.
Jeszcze bardziej męczące były odgłosy rozlegające się tylko i wyłącznie w jej głowie. Nie miała pojęcia czy to stuknięcie było realne czy stanowiło wytwór chorego umysłu. Raz na zapleczu zabrzmiał hymn Japonii, a za drugim słyszała gderanie swojej matki o wątpliwej wartości sprzedawanym na osiedlowym sklepiku warzyw. Zupełnie jakby kobieta była tuż obok niej.
Czwartego dnia zostały z Kiyoko same. Katrina poszła na miasto, podobno w interesach. Czerwonowłosa stała za kasą, a Ishifone zlecono inwentaryzację, z którą dość szybko się uporała.
Zapełniła zeszyt rubrykami z nazwami i ilością towarów i znów mogła cieszyć się czasem wolnym, bo Kiyoko nie pojawiła się, aby złożyć na barki kobiety nowe obowiązki.
Było kilka minut po szesnastej.


[Odnów sobie 3 rurki, PR na max]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 29 Maj 2016 - 16:15

Jej zakłopotanie było dość interesujące. Coś ukrywała? Taka była jej pierwsza myśl, ale szybko zdała sobie sprawę...
Jak ktoś znika by jest dym, to pierwszym miejscem gdzie należało szukać był właśnie ten sklep. Tak często się to zdarzało, że miała w tym względzie aż taką reputacje? Zastanawiała się więc, czy i kiedy przypuszczą ten sklep szturmem. Chyba, że reputacje miała też z innych względów.
Był jednak spokój. Przynajmniej w sklepie i w okolicach. Żadnych nowych newsów nie słyszała, a to było... trudno powiedzieć. Może już sytuacja została opanowana. Dalej jednak miała w pamięci wydarzenia dni poprzednich. Cholerne zamieszanie, chociaż kto wie co by się działo, gdyby nie zwróciła na to uwagi. Co by Adam zaczął wyczyniać...
...chciał znaleźć swojego brata. W jakim celu, czy zemsty czy jeszcze jakimś innym, tego już się nie dowie. Gdyby mu powiedziała, szlag by ją trafił. Gdyby tego nie zrobiła, pewnie by pożarł i jakimiś dziwnymi cudami by to z niej wycisnął. Ciekawe, czy wtedy i jego by cisnęło. To by mogła być metoda...
Zajmowała się w miarę możliwości sobą. Próbowała udoskonalić swoją metodę tworzenia ginto. Nieco prościej, bo uzupełniając już te stworzone, ale zawsze. Na pozytyw można było zaliczyć to, że do czegoś się one nadawały. Gorzej, że strasznie długo to szło i następnego dnia dalej odczuwała skutki. Tyle, że to właściwie było jej główne zmartwienie teraz. Nie chodziła głodna, miała jako-taką kontrolę nad swoimi zapędami. Również i jej kradziejstwo zostało zatuszowane. Tylko musiała milcząco znieść docinki sztucznej duszy. Mogło być gorzej.
Jako osoba która ceniła sobie wolność ponad wszystko, przebywanie w kolejnym więzieniu było dla niej dość nieprzyjemne. Musiała jednak przyznać, że ze wszystkich było to jedno z bardziej do zniesienia. Miała sporo czasu na ćwiczenia, nie była związana z jakimś szemranym interesem, a i trochę poświęcała tego pierwszego na przemyślenia.
Czy ona tak naprawdę kiedykolwiek była wolna? Była poza więzieniem? Najpierw jej rodzinny dom. Potem chwila zagubienia. Ryouji. Potem November Eleven. Tamta pierdolona wieża i wyspa. Potem tam. A teraz to... i kto wie, czy i tak dalej nie trafi do tamtego pieprzonego miejsca Accrecii. Żyć nie umierać. A to tylko zniewolenie fizyczne. Jej umysł był sam sobie więźniem, prowadzony przez majaki, i kto wie jeszcze jakie skrzywienia. A jej dusza... szkoda gadać. Nawet społecznie była właściwie wszędzie spalona. Nie miała miejsca, gdzie mogłaby się czuć bezpiecznie... o akceptacji już nawet nie wspominając.
Gdzie nie spojrzeć, na każdym możliwym poziomie była spętana łańcuchami... tak... te dni nie należały do jej najmocniejszych. Mogłoby w każdym razie nie należeć gdyby nie to, że zdawała sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy. Im gorzej się czuła, tym wszelkie wrogie jej siły coraz bardziej były z tego rade. Niczego nie osiągnie jeżeli się zaszyje w sobie i będzie tylko się nad sobą użalać. Zwłaszcza, że miała cel. I to nie jeden. Który nie sprowadza się tylko do "Chce pokazać światu, jaka jestem wyjątkowa". Była. Tylko cholera jasna, nie ze swojego powodu.
Uważaj o co prosisz, heh. Tylko ona precyzowała, na jakiej zasadzie to miało być.
Denerwowała sie szybko. Jak tylko słyszała jakieś dziwne, niewytłumaczalne dźwięki, bluzgała konkretnie w głowie na jej świadomość, że pozwalała sobie wchodzić na głowę. Całe szczęście, że pamiętała jeszcze jak ignorować swoją matkę, chociaż obrócić łeb to obróciła w tą stronę.
Wolny czas spędzała na ćwiczeniach. Albo uzupełnianiu rurek. Stwierdziła, że skoro ma sporo wolnej przestrzeni to mogła ją wykorzystać. Lubiła chodzić. Otoczenie było tylko cholernie nieciekawe. Preferowała lasy. Nie miała jednak co wybrzydzać, więc pracowała trochę nad swoją kondycją. Biegała z braku kreatywności. Zapytała w sumie po takim jednym biegu, czy ma może coś na obciążenie rąk, co by nie pozostawały w kompletnym marazmie. Może w tym tkwił problem w jej skokach. Miała za słabą kondycje fizyczną, ot co.
Czwartego dnia zmartwych... moment, nie, to nie tak miało iść...
Czwartego dnia Katrina wyszła w interesach. Gdy był już kawałek po szesnastej Ishifone kończyła zapisywać ostatnie pozycje w zeszycie. Nikt się nią specjalnie nie interesował. I w sumie dobrze. Jak tak myślała to brakowało jej jednak troszkę kogoś nadzorującego jej trening. Przynajmniej pojawiały się ciekawe pomysły, od czasu do czasu.
...martwiła się o Aleksandra. Jak coś się mu stało, to pewnie Sonia ją znienawidzi. Typowe. Miała talent do zrażania do siebie ludzi. Nie musiała się specjalnie nawet starać, życie samo pozwalało jej wybrać najbardziej optymalną metodę na dokonanie tego. Ishifone zamierzała jeszcze zerknąć (Czy też raczej, z racji jej sytuacji, podsłuchać), czy czasem coś się nie działo przy kasie... może potem obejrzy coś w telewizji. Jedna z niewielu rozrywek tutaj. Potem by poszła znowu poćwiczyć na dół... endorfiny w takich warunkach są na wagę złota. W depresje jeszcze wpadnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 12 Cze 2016 - 13:22

Ishifone podreptała do przesuwanej ścianki, za którą rozpościerała się część sklepu przeznaczona dla klientów. Na początku słyszała tylko postukiwanie, co przywołało na myśl znudzoną Kiyoko uderzającą paznokciem o ladę. Tego dnia klienci nie napierali na sklepowe drzwi i gdy Ishifone chciała już pójść poszukać rozrywki w telewizji, ktoś się jednak pojawił. Nikt mile widziany sądząc po reakcji Kiyoko.
- Znowu ty? Pani Katrina powiedziała ci już, że nie masz czego tu szukać.
- Ona mi to powiedziała, teraz ty mi to mówisz, ale wciąż potrzebuję tego trzeciego, najważniejszego głosu. - Nieproszony gość wydawał się rozbawiony. Od razu też Ishifone rozpoznała w nim petenta, który wypytywał o nią kilka dni temu.
-Na co się tak spinasz, piękna? Jakby co to moja propozycja świątecznej randki jest wciąż aktualna.
Kiyoko prychnęła niczym rozdrażniony kot, co doczekało się odpowiedzi w postaci życzliwego śmiechu.
- Haha, to weź. Nam też należy się coś od życia. Pozwolę ci wybrać restaurację, nawet tą najdroższą, jeśli pozwolisz mi się trochę tu rozejrzeć.
- Po moim zimnym trupie - stwierdziła twardo pracownica Katriny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 12 Cze 2016 - 14:23

Nic specjalnego. W sumie i dobrze. Nie było jeszcze aż tak źle. Doskonale pamiętała ten okres, kiedy przez miesiąc była głodzona w ciasnym szklanym pomieszczeniu, obserwowana prawie cały czas przez jakiegoś mądrale w kitlu. I odwiedzana przez Schmitta. Naprawdę trudno było jej stwierdzić, co było gorsze.
Tutaj było całkiem przytulnie. I miejsca miała trochę, chociaż... dość monotonne. Mniej jednak, niż w November eleven, gdzie też spędziła masę czasu. Przywykła do niewygód, zamkniętych pomieszczeń... jak zwierze w klatce.
Zwierze w klatce. Ech. Dobrze by było w końcu odnaleźć własną ścieżkę, bez potrzeby obijania się o to całe towarzystwo. Miała dość tego miasta... ale z drugiej strony, była tu jej matka. Przecież postanowiła, że będzie ją odwiedzać...
...
Poniekąd powinna być wdzięczna, że jej rozważania przerwało pewne zdarzenie. Ktoś przyszedł. Ktoś znajomy. Miała pewne wrażenie, że on doskonale wie, że ona tu jest. Tamten błysk? Może. Bariery barierami, ale na optykę to chyba nie działa. Słuchała i wiele więcej w jej nastawieniu się nie zmieniło. Miała po dziurki w nosie tej organizacji. Nie byli wcale lepsi od tego pieprzonego Aiby albo tamtych, o których-nie-wolno-jej-mówić-bo-ją-trafi-szlag.
Wyjątkowości jej się kiedyś zachciało. Wyjątkowości która pochodziła od niej, a niekoniecznie od pierdolonego pasożyta, który sprawiał jej tylko problemy.
W każdym razie, mimo tego, że sytuacja zdawała się być dosyć napięta, słuchała dalej i się nie wychylała. Wręcz przeciwnie, schowała się troszkę głębiej, ale tak, by dalej wyraźnie słyszeć co się działo. Raczej nie ośmieli się atakować w środku, ale... kto go tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 14 Cze 2016 - 17:03

Ishifone prewencyjnie odeszła od ścianki. Toczona za nią rozmowa zdawała się prowadzić donikąd. Kiyoko twardo stawiała na swoim i nieznajomy musiał stwierdzić, że czas na perswazję słowną minął.
- Czemu kobiety muszą być tak uparte... cóż, chyba sama nie znasz odpowiedzi na to pytanie. No i nie chcę, ale muszę - rzekł wyraźnie zrezygnowanym głosem, po czym rozległo się pstryknięcie, westchnięcie Kiyoko i coś zwaliło się na ziemię.
Mężczyzna cmoknął. Sądząc po uderzeniu w podłogę, musiał przeskoczyć nad ladą i teraz uczynił krok ku ściance, za którą znajdowało się pomieszczenie gdzie kryła się Ishifone. Na papierowej części przegrody dostrzegła cień intruza, który sięgnął ręką, aby przesunąć ściankę. Nie zrobił tego jednak od razu. Zatrzymał się, aby powiedzieć głośno, że nie ma złych zamiarów, co dało Kumagae chwilę na wykonanie ruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 14 Cze 2016 - 17:30

Sz cholera jasna! Niby brała pod uwagę, że może skończyć się atakiem, ale na pewno nie spodziewała się, że ot tak po prostu na nią pstryknie i ta padnie jak długa!
Na tyle ją to zaskoczyło, że przez moment po prostu stała tak i patrzyła się, jak przeskakuje przez ladę. Ocknął ją jego głos.
Cholera, gdyby zareagowała wcześniej, mogłaby przemknąć do klapy w podłodze i zaszyć się w tamtej przestrzeni na dole. Z drugiej jednak strony... chodziłby jak u siebie. A kto wie co tamta trzymała głębiej w tym sklepie. Gorzej, niż z tymi sektami łażącymi po domach. Tamti przynajmniej nikogo nie obezwładniali.
Chwyciła jedną z rurek w prawą dłoń. Może się przydać, na szybką reakcje. Ostatecznie sama podeszła do ścianki, i ją odsunęła. Wiedziała jak wysoka była ta postać, to patrzyła się jej prosto w oczy. Zerknęła potem na ciało Kiyoko.
-...masz przegwizdane-Rzekła mu beznamiętnie, gotowa potraktować go zaklęciem odrzucającym z rurki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sro 15 Cze 2016 - 17:33

Ishifone musiała unieść głowę, aby spojrzeć w oczy nieznajomego, który tylko przez sekundę był zaskoczony pokazaniem się dziewczyny. Potem blada twarz pojaśniała zadowoleniem.
- Doskonale o tym wiem, ale z tego co widzę było warto.
Przystojny młodzian odziany białą koszulę, nonszalancko rozbebeszoną pod szyją, czarne spodnie oraz lśniące mokasyny. Pachniał mocnym męskim perfumem o cytrusowej nucie.
Pan młody podczas wesela, albo wyzwolony artysta. W rzeczywistości zaś żaden z nich.  
Kiyoko leżała bez życia ledwo metr dalej. Nie miała widocznych obrażeń.
- Jestem Ed, a ty potrzebujesz mojej pomocy. - Rozłożył szeroko ramiona jakby chciał pokazać ile to dobra mógł zaoferować Ishifone. - Niestety nie bardzo dano mi możliwość omówienia to z tobą. - Zerknął nad głowę quincy. - Może usiądziemy? Nie bardzo wiem ile mamy czasu na rozmowę, bo szczerze, to wolałbym, aby mnie tu już nie było kiedy wróci Katrina.
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sro 15 Cze 2016 - 18:15

Nie spodziewał się, że sama do niego wyjdzie, czy też jej wygląd był dla niego zaskakujący?
Ją natomiast drażniła dość mocna woń cytrusów. Z czymś jej się ona kojarzyła, ale nie potrafiła dokładnie określić. Mierząc go od stóp do głowy doszła do jednego wniosku. Nie świecił on aurą zaufania. Trochę przypominał jej Schmitta... tym bardziej.
-W zależności od tego co masz na myśli mogę się tylko zirytować, albo Cię stąd wykopać-Zmarszczyła brwi. Był zachwycony. Chyba powinna zacząć się obawiać, bo ostatnimi czasy nie świadczyło to o niczym dobrym.
-Mam nadzieje, że Ed to pseudonim albo zdrobnienie-Durne. Ed. Ktoś go chyba musiał pokrzywdzić. Zastanawiał się, czy to czasem nie jakaś sztuczna dusza. W najlepszym razie obcokrajowiec. Wielkiego entuzjazmu w każdym razie nie przejawiała.
Ale też nie powinna robić tutaj zamieszania. Wlazł to wlazł. Odsunęła się od odsuwanych drzwi, skinieniem głowy wskazując na jabłczany salon. Poszła za nim.
Pewnie będzie chciał sobie pogadać. Niech sobie pogada. Musiał mieć niezłe wyczucie... albo wywiad, skoro wybrał sobie akurat taki moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Czw 16 Cze 2016 - 18:42

- Spokojnie, spokojnie. - Rozłożone ramiona uniosły się w górę. - Przybywam w pokoju.
Ed rozgościł się w pokoiku wodząc dookoła zaciekawionym wzrokiem, chociaż później na twarzy pojawił się cień rozczarowania, jakby spodziewał się ujrzeć w niedostępnej klientom części sklepu coś więcej.
- Po prostu Ed - rzucił siadając.
Wyciągnął z kieszeni spodni okrutnie pomiętą kartkę.
- No więc nie marnując czasu chcę cię zaprosić w szeregi Accretii - rzekł prostując kartkę. - Oferujemy naprawdę wiele. Znacznie więcej niż konkurencja. - Zaczął czytać dodając do tego swoje komentarze podczas których zerkał wesoło na Ishifone. - Godziwe wynagrodzenie... nie oszukujmy się. Bez pieniędzy daleko w tym świecie ujechać się na da. Służbowe mieszkanie... miły apartamencik w jeszcze milszej dzielnicy. Możliwość rozwoju... takie tam pomoce szkoleniowe i chętni do pomocy mentorzy. Ciekawa praca pełna wyzwań... z nami nawet umarły nie będzie się nudził! Możliwość zawarcia nowych, inspirujących znajomości... wystarczy tylko spojrzeć na mnie. Pokrycie kosztów pogrzeb... a nie, to nie będzie tobie potrzebne. No i w końcu przynależność do najbardziej wpływowej organizacji świadomej duchowo na całym świecie! Podaj mi tylko jeden logiczny powód dla którego miałabyś odmówić. - Zaatakował od razu. - Fakt, twoja hmm, kondycja będzie wymagać kilku krótkich badań, ale nikogo w szklanym pokoju nie zamykamy. Przynajmniej nie swoich. - Uśmiechnął się cwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Czw 16 Cze 2016 - 20:21

Patrząc na zawiedzione wodzenie wzrokiem po pokoju Ishifone rzuciła pogardliwe "broń masowej zagłady w szafie". Nie usiadła. Opierała się o ścianę ze splecionymi rękoma na klatce piersiowej skrzyżowanymi nogami w kostkach. Ona sama zdecydowanie widywała lepsze dni. Na pewno o wiele mniej męczące.
To, co usłyszała brzmiało... automatycznie. Szczerze powiedziawszy musiała się wstrzymać, by czasem na niego nie nawrzucać konkretnie. Będzie jej tu mydlił oczy. Zarobki, mieszkanie, zajęcie, znajomości, rozwój...
Prychnęła rozbawiona. Miałaby to wszystko gdzieś indziej. O wiele lepiej. Przeskoczyła by ich wszystkich o głowę po pewnym czasie. Mimo to...
Dokładnie dlatego nie mogła się zgodzić na to gówno. Ale nie musiała mu od razu o tym mówić. Potrzebowała informacji. Rozluźniła się trochę
-Ciekawe-Kiwnęła głową-"Swoich" to znaczy z podpisanym cyrografem? Swoją drogą, co u Aleksandra? Vormunda? I u tych wszystkich dusz, które zgarnęliście z tamtego pola? Jakie są przed nimi perspektywy?-Zapytała z uśmiechem na ustach, pomimo gorzkich słów.
-I radzę mówić szczerze. Bo nawet jak się zgodzę i wyjdzie, że jest inaczej niż jest... powiedzmy, że potrafię narobić problemów. A chyba nie o to nam chodzi, prawda?-Przekrzywiła rozkosznie głowę, jakby była na randce a nie w zamknięciu z podejrzanym typem.
-I przede wszystkim kim Ty niby jesteś w tej Accretii, że możesz odstraszyć ode mnie łapska co bardziej ciekawskich?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Pon 27 Cze 2016 - 16:51

Ed skrzywił się na słowa Ishifone. Machnął niecierpliwie ręką.
- Po co ten ton? Twój mentor niestety nie doszedł jeszcze do siebie, ale zapewniam, że roztaczamy nad nią najlepszą opiekę, na jaką tylko nas stać. Aleksandra nie rozstrzelaliśmy za niewykonanie rozkazu, jeśli się o to obawiasz. Dostał tylko naganę i kilka dni wolnego. A co do tych, hmm, szukam właściwego słowa, bo trudno nazwać to duszami. Chyba najlepsze będzie określenie drapieżnej duchowej masy ze szczątkową świadomością samej siebie. No cóż, jeśli o to chodzi, to znajduje się w bezpiecznym miejscu, gdzie nie zrobi krzywdy ani tobie ani innym.
Uśmiech powrócił na jego twarz. Wziął jabłko i zaczął je podrzucać.
- Kim jestem? Cóż, nie skłamię jeśli powiem, że to dzięki mnie Accretia jest teraz na tym, a nie innym miejscu. Mówiąc zaś dokładniej, gdyby nie moja pomoc to zapewne skończyłoby się na osiedlowym klubie badaczy osobliwości, a nie na największej duchowej organizacji działającej w świecie żywych.
Mówił z wyraźną dumą coraz to wyżej podrzucają jabłko, które wzlatywało niemal pod sam sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Pon 27 Cze 2016 - 17:33

Jego irytacją się nie przejmowała. Ale z tego co słyszała sytuacja na zewnątrz była dość stabilna. Vormund żył, Aleksander też. Chociaż jego zachowanie było takie, jakby go rzeczywiście mieli rozstrzelać.
"Trudno to nazwać duszami". Dlaczego to stwierdzenie ją tak wewnętrznie irytowało? To BYŁY dusze. Kiedyś, zanim miały to nieszczęście trafić na Adama... albo ją. Już lepszy był los pustego. Już chyba lepszy był los Daichiego.
Wciągnęła powoli powietrze, i równie powoli je wypuściła, gdy w międzyczasie mówił o tym, jaki to on nie był wpływowy i potężny. W gardle zaczęła jej się pojawiać jakaś dziwna, ciężka klucha.
Nie wiedziała, kto jej bardziej nie odpowiadał. Czy tamci quincy, fanatycy, czy też ta grupa cholernych karierowiczów. Tamci przynajmniej z pozoru zdawali sie mieć jakieś ideały. Chociaż czy żądza zemsty jest ideałem?
Czy ona czasem nie myślała o nich przed paroma chwilami pochlebniej?
-Dlatego Twoja... jak to było... Twoja pozycja nie jest tak silna jak być powinna?-Uśmiechnęła się szyderczo-Popraw mnie jak coś, ale wyobrażałam sobie quincy jako nieco bardziej związana i życzliwą grupę niż korporacyjna banda. A takowe wywołują u mnie odruch wymiotny-Punktowała go wzrokiem. Powód nie do końca zgodny z prawdą, ale...
-Poza tym, nie mam najmniejszego powodu by wam zaufać. Nie po perspektywie wciśnięcia mnie w kolejną klatkę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 5 Lip 2016 - 17:38

- Ktoś tu ma długie uszy - mruknął z przekąsem. - Mogłaś się wtedy pokazać, to nie musiałbym stosować metody "na komandosa". W każdym razie, dla twojej wiadomości w Accretii tworzymy jedną wielką rodzinę, która nie składa się wyłącznie z quincy. Prawdę mówiąc więcej w niej zwykłych ludzi. No i na miłość stwórcy paranormalna korporacja? Chyba tylko w amerykańskich filmach...
Jabłko rozkwasiło się o sufit. i na Eda spadły sok i cząstki owocu. Zrobił naburmuszoną minę przeczesując palcami włosy.
- A jak nazwiesz to miejsce? Bo chyba trudno ci jest stąd wyjść, co? To właśnie dołączenie do Accreti wyzwoli cię z klatki. Wystarczy tylko odrobina dobrej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 5 Lip 2016 - 18:58

Właśnie dlatego była w stanie wiedzieć więcej, niż według innych powinna. A wiedziała więcej, co tylko potwierdzał jego pysk. Osoba, której zaufać należało jedynie w ostateczności.
Musiała jednak załatwić to w miarę bystro. Trochę pograć na zwłokę. Ewidentnie Katrina miała w jakiegoś powodu na pieńku z Accretią. Dobrze by było się dowiedzieć dlaczego.
Poza tym, miała powód by jej ufać bardziej niż innym. Gdziekolwiek nie poszła, trzymano ją tylko i wyłącznie ze względu na to, co w niej siedziało. Poza dwoma miejscami. I to było jednym z nich...
...ale czy na pewno?
Ta samotna myśl pojawiła się w jej głowie niespodziewanie. Może z jakiegoś powodu ją też to zainteresowało, i planowała to z niej wyciągnąć? Albo w przyszłości wykorzystać do jakiś swoich własnych celów?
Nie nie nie nie nie, takie myśli to była woda na młyn bytów, które zatruwały jej umysł... u nich nie odnajdzie odkupienia, tego mogła być pewna... będą ją wykorzystywać do swoich własnych celów, a gdy tylko przestanie być przydatna...
Patrzyła się przez moment bez życia na jabłko, otrząsając się dopiero, gdy uderzyło ono w sufit. Wzdrygnęła się.
-Potrzebuję czasu do namysłu-Stwierdziła bez przekonania-Nie będę podejmowała decyzji w przypływie impulsu. Tu chodzi o moją przyszłość i inne pierdoły
Przestała opierać się o ścianę. Ciekawe, czy jej też się dostanie za sam fakt rozmowy. Bo ten tutaj raczej tu wstępu mieć nie będzie.
-Wychodząc łaskawie napraw Kiyoko, cokolwiek żeś jej zrobił. Jak mam się kontaktować?-Zapytała z entuzjazmem godnym prawnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 24 Lip 2016 - 17:38

Ed nie wyglądał na zadowolonego decyzją Ishifone, a może była to wina kawałka jabłka spływającego mu po policzku. W każdym razie przez chwilę siedział z nastroszonymi brwiami, jakby zastanawiając się co w tej sytuacji począć.
Do uszu quincy dopłynął zaś dźwięk kroków. Ledwo go wychwyciła, ten ktoś stąpał bardzo ostrożnie po części sklepu przeznaczonej na łowy dla klientów.
- Hmpf, kobiety - wyburczał Ed. - Zawsze trzeba na was czekać. - Podniósł się, pogmerał w kieszeni i wyciągnął pomiętą wizytówkę, którą wyciągnął w stronę Ishifone.
Jeśli ją przyjęła ujrzała biały kartonik z imieniem Ed, adresem oraz numerem telefonu wymalowanymi czcionką pełną zawijasów, tak, iż miało się pewne trudności z odczytaniem wszystkiego.
- Daj znać jak się już zastanowisz. I tak, wypadałoby postawić na nogi moją narzeczoną. - Spojrzał jeszcze na Ishifone. - Aaa, i nie pokazuj wizytówki Katrinie. Wolałbym żeby nie zrobiła mi nalotu na dom. Heh, ileż ja się dla ciebie poświęcam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Pon 25 Lip 2016 - 17:18

Jego zadowoleniem najmniej się akurat przejmowała. Nie planowała podejmować jakiejkolwiek współpracy, ale potrzebowała chwili na zastanowienie się co powinna w takiej sytuacji zrobić. Czy go spławić, czy też może skonsultować się z Katriną w tej sprawie. W końcu taki jej najazd zrobił, że przecież na siebie tego nie weźmie.
A... może i o wilku mowa. Chociaż powolne zakradanie się nie do końca to do niej pasowało. Musiała jednak przyznać, ta osoba poruszała się bardzo cicho. Ten pewnie tego nie słyszał.
Ishifone wizytówkę przyjęła. Dane szybko zapamiętała, chociaż moment musiała się przyglądać by rozpoznać co jest czym.
-Za darmo tego nie robisz-Wytknęła mu od razu, gdy ten zaczął z siebie robić nie wiadomo kogo. Cwaniaczek zakichany. Musiała się dowiedzieć, jakie miała perspektywy tutaj. Accretia jej nie pasowała, ale siedzenie tutaj przez parę lat tym bardziej.
-Myślisz, że się nie dowie, że tu byłeś?-Przekrzywiła głowę trochę zaskoczona. Cholera wie co jednak by zrobić, więc dodała zaraz-Że twoja "narzeczona" z pewnością opowie o Twoim gentelmanskim traktowaniu?
Chyba, że było coś o czym nie wiedziała. Wstała w każdym razie razem z nim. Odprowadzi do drzwi, chyba, że wyskoczy przez okno albo zrobi jeszcze jakiś dziwny myk. Ale musiał jeszcze uruchomić tamtą, więc chyba jednak pozostaje mu standardowa metoda ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 26 Lip 2016 - 18:11

Wzruszył ramionami.
- Nic nie jest za darmo.
Następnie wyraźnie się zakłopotał, co ze średnim skutkiem próbował ukryć głupkowatym uśmiechem, który zaraz przywołał na twarz.
- W związkach liczy się wierność i zaufanie.
Oboje stali już na nogach, gdy Ishifone owionął delikatny powiew dochodzący od zasuniętej papierowej ścianki. Ed skrzywił się. Znieruchomiał nagle i tylko jego palce poruszały się lekko, jakby właśnie trafiły do gęstej masy czegoś gęstego.
Ścianka rozsunęła się. Do pokoju wkroczył odziany w czarny frak mężczyzna, który zerknął wpierw na Ed'a potem na Ishifone. Uśmiechnął się i skinął głową w kierunku wyraźnie zaszokowanego chłopaka.
- To chyba nie jest twój przyjaciel? Słowiku? - Przemówił niskim, nieco śpiewnym głosem.
Nieznajomy wyglądał jakby kilka lat temu przekroczył trzydziestkę. Miał orle rysy twarzy, szare włosy związane w kuc przez czarną kokardę oraz pogodne błękitne oczy. Wysoki i szczupły. Pachniał przyjemnie delikatnym i zapewne cholernie drogim męskim perfumem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Wto 26 Lip 2016 - 19:12

Ta, zaufanie. Dlatego musiał ją obezwładnić. Jasne. Ale może rzeczywiście trafił w czuły punkt. Wzruszyła ramionami. Udało mu się go spławić, przynajmniej na razie.
Daleko jednak nie zawędrowali. W drzwiach bowiem stanął... no właśnie, kogo do ciężkiej cholery przywiało?
Widząc go zdziwiła się. Ewidentnie przypominała mu pewną oczywistą osobę, gdyż tylko jedna osoba zwracała się do niej w ten sposób. Jednak jeszcze bardziej zaskoczyła go reakcja tego Eda. Jakby go zamurowało w miejscu. Biorąc pod uwagę jego zadufanie, to raczej nie byle pierdoła.
-Vor... nie, chwila...-Zastanowiła się moment. Przypominał jej tak bardzo Vormunda, że to nie mógł być przypadek. Ale to też nie on.Był o wiele wiele za młody. Przypomniała sobie o paru rzeczach. Rzuciła przelotne spojrzenie na Eda.
-Nie, raczej nie...-Wróciła wzrokiem do mężczyzny. Chyba wiedziała, z kim ma do czynienia. Dodała więc tylko znacznie ciszej-...hrabio?
Osiągnęła swoje. Przytrzymała draba. Teraz patrzeć, co dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sob 30 Lip 2016 - 17:40

Mężczyzna przytaknął
- W rzeczy samej. Hrabia Hayabusa Kichiro we własnej osobie, gotów do wszelkich usług. - Ukłonił się, lecz nie na tradycyjny japoński sposób lecz dworny europejski.
Gdy przyłożył prawicę do piersi, Ishifone zauważyła, że palec wskazujący zdobi srebrny sygnet, na którym znajdował się jakiś ptak. Być może słowik, z wysoko uniesionym dziobem i rozpostartymi skrzydłami.
- Też bym się ukłonił gdybym tylko mógł się ruszać - warknął Ed, który nieustannie, na zmianę, rozczapierzał i zginał palce.
- Zgaduję, że to ty jesteś zbirem, który skrzywdził biedactwo leżące za moimi plecami. - Istotnie, za hrabią tuż pod ladą leżała Kiyoko. - Takiego zachowania nie można puścić płazem.
Ishifone omiótł powiew powietrza dochodzący od Ed'a, który skrzywił się, jednak raczej nie z irytacji, lecz z bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sob 30 Lip 2016 - 19:29

Hayabusa Kichiro. Zapamięta tym razem. Miło, że od razu deklarował się do pomocy, zamierzała z niej później skorzystać.
Swoją drogą, nie wyglądał aż tak źle. Może i taki był Vormund nim zdziadział. Nie umknął jej uwadze pewien detal... Dziwny ten sygnet. Coś jej podpowiadało, że coś może znaczyć, ale może to tez jakiegoś rodzaju pamiątka.
Mogła się nad tym zastanawiać, a pewnie. Tyle tylko, że facet w jakiś dziwny sposób katował tego całego Eda. Kanalia, widać to było na pierwszy rzut oka, ale... odsunęła się od niego. Zerknęła na niego, i na hrabię. Miała teraz pewność, że coś mu robi.
-H-hej, co mu się dzieje?-Zapytała trochę poddenerwowana-Może i jest kanalią, ale nie ma mu potrzeby robić większej krzywdy?
Po co to powiedziała? No... sama nie wiedziała. Miała takie odczucie, że chyba nie powinna być na to obojętna. Normalnie by się przyglądała, może nawet odczuwała jakąś satysfakcje. Teraz chyba chciała się zmienić, prawda? Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 31 Lip 2016 - 13:42

Ed przestał poruszać palcami. Ramiona przyległy mocno do tułowia, jakby niewidzialna siła ściskała nieszczęśnika. Westchnął cicho, lecz zaraz zacisnął usta próbując ukryć słabość.
- Skoro tak słowik twierdzi - rzekł z kolei hrabia i Ed wypuścił gwałtownie powietrze.
- Co to ma być! Uwolnij mnie! - wrzasnął miotając wściekłymi spojrzeniami.
- Jeśli nie na krzywdę, to na co zasługuje? - Hrabia ze spokojem zwrócił się do Ishifone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 31 Lip 2016 - 14:57

Pytaniem trochę ją zbił z tropu. Na co zasługuje? A skąd ma do cholery wiedzieć. W każdym razie, na pewno hrabia nie był aż takim przyjemniaczkiem jak Vormund, trzeba brać na to poprawkę.
Musiała z tego jakoś wybrnąć, bo nie miała pojęcia jak na to powinna odpowiedzieć. Oczywiście, do czasu. Bo wpadła na iście swojski pomysł. Jak nie umiesz przyjąć odpowiedzialności - zrzuć ją na kogoś innego.
-Niech ona zdecyduje, w końcu to ona ucierpiała-Ishifone przeniosła wzrok na leżące ciało dziewczyny, a potem na Eda-Tylko trzeba by ją uruchomić. Schowałeś tego groszka czy gdzieś tu leży?
Rozejrzała się po kątach na szybko, gdzie mógłby być ten jej cukierek. Zmodyfikowana dusza. Domyślała się, że skoro tą niepozorną kupę mięśni powalił w jednej chwili, to musiał jakoś wytrącić ten łakoć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 31 Lip 2016 - 16:59

- To całkiem rozsądne rozwiązanie - przyznał hrabia. -Dobrze więc! - zwrócił się do Ed'a. - Podnieść na nogi dziewczynę, aby mogła stać się twoim sędzią.
Ed odetchnął cicho. Rozmasował ramię pokazując, że Hayabusa uwolnił go od swego wpływu.
Następne wydarzenia potoczyły się w oka mgnieniu. Chłopak rzucił się na hrabię z pięściami, lecz ten złapał go za przegub i płynnym ruchem wykręcił rękę za plecy.
- Niemądra decyzja - wyszeptał złowrogo mężczyzna kładąc dłoń z sygnetem na łopatkę Ed'a.
- Pierdol si... - Nie dokończył. Wystrzelił do przodu przebijając się przez ścianę do magazynu. Raban jaki nastał zakomunikował zniszczenie przynajmniej kilku szaf z towarem, a gdy Ishifone zerknęła przez dziurę, ujrzała kolejny otwór, tym razem w zewnętrznej ścianie sklepu.
- Niedobrze. - Hrabia zmartwiał. - Robić taki bałagan podczas nieobecności gospodarza jest niewybaczalne. Och cóż, tym bardziej powinniśmy jak najszybciej się oddalić. - Zmiana w zachowaniu była uderzająca. Przed chwilą poważny i srogi teraz wyglądał jakby dziecko, które przypadkiem zbiło szybę sąsiadowi. Zwrócił się do Ishifone pospiesznymi słowami - Słowiku, jako przyjaciel Adalberta, czuję się zobowiązany, aby pomóc jednemu z jego wychowanków, gdy on sam tej pomocy udzielić nie może. Czy pójdziesz ze mną do miejsca gdzie będziesz wolna od podobnych natrętów? - Wskazał na dziurę w ścianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 31 Lip 2016 - 17:57

Erm... trochę... nie, to akurat nie była mądra decyzja z jego strony. To chyba łączyło tych dwóch osobników. Rozbrajająca naiwność. Co tamten podłapał. Tylko akurat nie spodziewała się, że rzuci się na niego z pięściami. I to w taki sposób, że nawet ona by to wyminęła.
On się jednak tak nie pieścił.
Zdębiała na moment. I z powodu łatwości z jaką on go złapał i cisnął, i przez efekt. Obróciła sztywno głowę, nachylając się nad otworem w ścianie. Skala zniszczeń była bardziej znaczna niż znaczna. Była taka, że...
-Katrina mnie zabije-Wydusiła wreszcie z autentycznym przerażeniem w głosie i oczach-Nawet nie będę wiedziała kiedy...
Chwilę czasu potrzebowała, by odpowiedzieć hrabi. Musiała pomyśleć, co tu do cholery zrobić.
-Coś do pisania. Potrzebuje coś do pisania...-Wymamrotała, szukają czegoś takiego przy ladzie. Gdyby jej się udało albo w jakiś inny sposób zdobyła takie narzędzia.
"Przylazł do mnie ten buc z Accretii. Potem hrabia. Oto efekt. Przepraszam, nie mogłam nic zrobić. Poszłam z tym ostatnim" Tyle w temacie.
-...pójdę... chyba nie mam specjalnie wyjścia-Wydusiła z siebie Ishifone, ze świstem wypuszczając i wciągając powietrze-Tylko moje rzeczy...
Jak powiedziała, tak zrobiła. Wróciła się po torby, tylko szybko. Zaraz potem wróciła.
Trochę przy tym ochłonęła. Głównie jak próbowała troche nieporadnie dźwigać te torby.. A jak ochłonęła, załączyła jej się żółta lampka. Wróciła w każdym razie do tamtego pomieszczenia.
Tamta dziura w ścianie jest... straszna.
-Chwileczkę. Skąd mam mieć pewność, że rzeczywiście jesteś tym, za którego się podajesz?-Zapytała nagle-Równie dobrze możesz chcieć mnie wyciągnąć dla jakiś swoich podejrzanych celów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sro 3 Sie 2016 - 17:06

Obrócone w drzazgi regały, wywrócone pudła i porozrzucany na podłodze towar, a na deser dziura, przez którą widziała leżącego na śniegu Ed'a.
- Mnie już niejedna kobieta chciała zabić.
Humor Hayabusy ponownie wywrócił się na drugą stronę. Uśmiechnął się patrząc w przestrzeń jakby oczami wyobraźni ujrzał zabawny obraz z przeszłości.
Przy ladzie istotnie znalazła notatnik. Wyglądało na to, że Kiyoko walcząc z monotonią dnia grała sama ze sobą w kółko i krzyżyk. Ishifone szybko nabazgrała kilka słów, po czym z jeszcze większym pośpiechem zgromadziła swój skromny dobytek, aby po zadziwiającym czasie jak na kobietę, która musiała przygotować się do wyprowadzki, stanąć przed hrabią.
Hayabusa potarł palcem brodę zastanowiając się nad wątpliwościami Ishifone.
- Hmm, owszem. Masz prawo żeby nie ufać nieznajomemu. Zwłaszcza patrząc na sytuację w jakiej się znajdujesz. Wybór nieciekawy. Możesz mi zaufać ryzykując, że rzeczywiście mam wobec ciebie jakieś podejrzane zamiary, albo też poczekać na powrót gospodyni, której niekoniecznie może się spodobać zastany tutaj widok. Jeśli jednak mógłbym coś zauważyć, to, to, że gdybym rzeczywiście miał złe intencje to raczej nie bawiłbym się w podchody tylko od razu zrobiłbym z tobą to samo co z tym nieokrzesańcem, aby ułatwić sobie transport twej osoby.
Mówił lekkim tonem, jakby nie za bardzo przejmował się tym, jaką decyzję ostatecznie podejmie Ishifone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Sro 3 Sie 2016 - 17:25

Ilekroć patrzyła na tą dziurę i skalę zniszczeń, ogarniało ją dość konkretne uczucie przerażenia. Jakby on nią tak sypnął, to by po drugiej stronie wyszła znacznie, znacznie szczuplejsza.
A potem ten się wypowiedział. Po jego tonie i sposobie bycia... chyba się nie polubią. Nie wydawał jej się kimś, kto by się specjalnie czymkolwiek przejmował. To tak, jakby ktoś próbował upchnąć Baldrika we frak i nauczyć go języka. Nigdy nie wiesz, czym i kim pierdolnie i o co.
Koniec końców jednak mówił z sensem. Chyba, że zależało mu na przejęciu jej w jednym kawałku. Albo w ogóle mu nie zależało, ale ze względu na Adalberta faktycznie czuł się zobowiązany. Ale, jak to sobie teraz wykalkulowała, nie zamierzał się prosić.
Innymi słowy, dupa z tyłu. Znowu sobie pewnie przefikała u kogoś, tym razem jednak bez większego wkładu własnego. Świetnie.
-No... dobra-Zdecydowała, poprawiając torbę. Zerknęła jeszcze raz na dziurę, jeszcze raz na Kiyoko. Jak Katrina wróci to chyba jej urwie... co tam akurat będzie pod ręką-Jestem gotowa, mogę iść
Taka jej decyzja. Może przeżyje do zachodu słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 7 Sie 2016 - 15:53

Ishifone zadrżała mimowolnie, gdy wyszli na zewnątrz. Sprawnie przeszli przez pokrytą śniegiem uliczkę do srebrnego Lexusa.
Spoiler:
 
Hrabia otworzył jej przednie dni po stronie pasażera, po czym sam zajął miejsce za kierownicą, chociaż wydawać się mogło, iż osoba o arystokratycznym pochodzenia powinna posiadać własnego kierowcę prowadzącego kilkunastometrową limuzynę swego pana.
- Lubisz zimę, słowiku? Bo ja nie bardzo - rzekł przekręcając pokrętło i po chwili wnętrze wypełniło się ciepłym powietrzem.
Wyjechali z uliczki i włączyli się w ruch drogowy.
- Masz jakieś sprawy do załatwienia w Karakurze? Jeśli tak, to masz ostatnią szansę. Później czeka nas długa droga na północ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Nie 7 Sie 2016 - 16:51

Zmiana temperatury. Kichnęła cicho.
To, co zobaczyła niekoniecznie pasowało jej do kogoś o statucie hrabi, ale może to zrobił specjalnie by nie zwracać na siebie uwagi. To by miało sens.
Wsiadła w każdym razie do środka. Rzeczy wrzuciła natomiast do bagażnika, o ile jej oczywiście otworzył. Jak nie, to rzuciła gdzieś na tylnię siedzenia.
Marna próba poruszenia tematu. Mimo to, chyba nie powinna kręcić nosem.
-Każda pora roku ma swoje strony-Odpowiedziała wymijająco. Może nawet za bardzo?-Ja wolę wiosnę
Dziwnie się to wszystko toczy. Nie była pewna, czy aby na pewno chciała tutaj kiedykolwiek wracać. Niby rodzinne miasto, miała zakwaterowanie, ale za duży tu burdel.
Nie zmieniało to faktu, że pewna rzecz ją tutaj trzymała. Nie mogła sobie ot tak zniknąć.
-Chce odwiedzić matkę-Rzuciła, do hrabi-Jest w domu opieki. Załatwię to szybko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Pon 15 Sie 2016 - 17:22

Hrabia ze dwa razy pytał o drogę do domu opieki. Jak sam przyznał miał tylko ogólne pojęcie o geografii Karakury. Mówił też o miejscu, do którego miał zamiar ją zabrać. Położony z dala od wielkich metropolii stary dom był podobno przystanią dla osób, które nie chciały zwracać na siebie uwagi.
- Całkiem miłe miejsce - stwierdził Hayabusa przy agresywnym wyprzedzeniu autobusu. - Dużo wolnej przestrzeni. Są lasy, wzgórza i jezioro, a kawałek dalej leży niewielkie miasteczko z całkiem niezłym onsen. Adalbert lubił tam przebywać. Ponoć tamtejsza przyroda przemawiała do niego głosem muzy.
Do ośrodka dotarli w dobrym czasie, czego zasługą była odważna jazda hrabiego, który niezbyt przejmował się znakami z ograniczeniem prędkości, tak, że mieli szczęście, iż nie napatoczył się żaden funkcjonariusz policji.

http://bleach.iowoi.org/t1916-dom-opieki-kib333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep u Katriny   Today at 0:08

Powrót do góry Go down
 
Sklep u Katriny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog