IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Okolica zakładu psychiatrycznego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 12:16

Przygoda dla Korima Gaurona


Pożar zakładu psychiatrycznego rozbudził całą okolicę, płomienie rozdzierały półmrok nadchodzącej nocy. Blask ognia wraz z cieniami budynku i okolicznych drzew tworzyły groteskowo wyglądający taniec zniszczenia.

Z daleka widoczne były naciągające w szaleńczym pędzie wozy strażackie, policyjne i karetki, ich głośne syreny wyły agresywnie.
Straż pożarna śpieszyła się chyba najbardziej... Otóż zakład leżał na obrzeżach miasta, kawałek za nim na północ rozciągał się całkiem ładny las, który często odwiedzany był przez amatorów wędrówek, no i oczywiście przestępców. Za pewne nie było by zbyt dobrze gdyby podmuch wiatru rozprzestrzenił pożar właśnie na las.
Po stronie południowej z pół mroku wyłaniały się pierwsze budynki miasta, były to obrzeża tak zwanych slumsów, zapewne od owych obrzeży do zakładu był całkiem spory kawałek drogi, idealny na letni spacer...
Po stornie wschodniej i zachodniej widoczna była szeroka ruchliwa droga, która prowadziła do okolicznych miast.
Najbliżej chyba było do karakury, która leżała na północ.

Wybiegłeś z samego budynku w towarzystwie ciemnego, paskudnie śmierdzącego dymu, który był efektem spalania wielu materiałów. Przed tobą widoczny był całkiem spory trawiasty plac i chodnik, w tej chwili zapanował chaos. Zebrało się tu całkiem sporo istot którym udało się wydrzeć swe życia płomieniom. Rozpoznałeś część tych ludzi, niektórzy byli wariatami, inni opiekunami zaś kolejni to odwiedzający których często mijałeś. Na pewno nie było by dobrze gdyby któryś opiekun Cie poznał...
Spory trawiasty kwadrat od tej strony budynku nie był zbyt solidnie ogrodzony, dodatkowo otwarto wszystkie bramy, aby straż pożarna miała jak się zbliżyć do szalejącego ognia.
Powolutku z daleka nadciągała grupa gapiów, co to zawsze żerowali na ludzkiej tragedii jak hieny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 12:22

- Biegają jakby się paliło - mruknął do siebie i uśmiechnął się delikatnie z ironii wypowiedzi. Trzymał się blisko tych, którzy wyglądali na odwiedzających, zwłaszcza, że on sam również na takowego wyglądał. Nie miał ochoty tu siedzieć, to miasto działało mu i tak na nerwy. Wyczekał na stosowny moment by po prostu dołączyć się do gapiów a następnie po prostu ruszyć drogą na północ po drodze łapiąc stopa.
Uśmiechnął się, bowiem na twarzach ludzi zobaczył przerażenie, w ich oczach czaił się ból, jakby nie potrafili uwierzyć temu, co widzą.
- Taak, witam w moim świecie
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 12:37

Ludzi gromadziło się co raz więcej, przez moment gdy stałeś wśród gapiów wydawało Ci się przez moment że ktoś zwrócił na Ciebie uwagę, gdyż przez moment przyglądała Ci się bezczelnie, nie poznałeś jego twarzy.
Owa osoba jednak chwile później przestała się tobą interesować równie szybko co zaczęła, młoda kobieta pogrążyła się w panice. Krzyczała coś o tym ze w środku został jej chłopak którego odwiedzała.

Pierwsze wozy strażackie podjechały pod zakład w iście kaskaderskim stylu, później pojawiły się też karetki i auta policyjne... Jednak wszystko zostawiłeś za plecami, w mrokach powoli zapadającej nocy.

Strażaków czekała długa walka z powoli rozprzestrzeniającym się ogniem... Ale niech sobie walczą i oby jak najdłużej, w końcu tobie będzie to raczej na rękę.

Kroki kierowałeś w stronę miasta... Droga nie była szczególnie ekscytująca. Kilka drzew, no i polanka jakiś czas temu wykupiona pod kolejny wielki market, stacje benzynową i bóg wiec o jeszcze. Wszystko szło spokojnie i gładko, nawet chwilowo twój umysł nie płatał figlów, chodź kto wie kiedy zacznie ?
Przeszedłeś kolejne metry, kiedy to coś cicho zaburczało w twoim brzuchu, no tak... Obiadową papkę podano jakiś czas temu, i na pewno owa paka nie była najsmaczniejszym daniem jakie jadłeś.

Do miasta prowadził jeszcze kawałek drogi, widziałeś już z daleka sklepy w których każdy porządny żul mógł zakupić porządne tanie wino
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 12:47

Korim chwycil się za brzuch i westchnął. Z powodu tego calego zamieszania zapomnial o żarciu.. jednak głupota ludzka nie zna granic. Rozluźnił się na widok marketu i po prostu wparował do środka (zakładam, że skoro były godziny odwiedzin znaczy, że jest dzień a co za tym idzie market jest otwarty ) rozglądając się ciekawie. W ostatnim markecie był jak miał 5 lat, potem widział takowe już tylko w filmach. Przeszedł się po terenie sklepu, w poszukiwaniu bułek czy też kanapek. To był priorytet. Dodatkowo w dziale książek wyszukał sobie jedną o zasadach i taktykach gry w szachy oraz mapę Karakury. Dodatkowo w dziale zabwek wziął do koszyka szachy podróżne - mała, zgrabna skrzyneczka która mieściła mu się do wewnętrznej kieszeni kurtki. Ruszył do kas czując narastające ssanie w żołądku.
Po wyjściu z hipermarketu miał zamiar ruszyć dalej w strone Karakury, byle by tylko nie zostawać w pobliżu piekielnego psychiatryka.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 13:08

W markecie było przyjemnie chłodno, przemykałeś miedzy pułkami i ludźmi biorąc rzeczy które Cie interesowały, udało Ci się kupić ostanie 3 podłużne bułki z serem. Przy kasie obsłużyła Cie młoda, niedawno zatrudniona kobieta która miała całkiem spore problemy z kasowaniem towarów. Zapłaciłeś ogółem 34 ryo, no i opuściłeś market z kilkoma nowymi przedmiotami.

Ruszyłeś dalej pozostawiając za sobą psychiatry, budynek wciąż trawiony był przez ogień, strażacy co prawda walczyli z żywiołem za pomocą sikawek, wciąż jednak byli na przegranej pozycji.
Znalazłeś się w mieście... Znaczy jeśli można było tak nazwać skąpane w mroku obrzeża slumsów. Stare nieco groteskowe budynki, nierówno położna kostka brukowa i wrzaski pijaków które przywodziły na myśl okrzyki jakiś zwierząt z głębokiej dziczy.

Kawałek dalej za budynków na ulice weszło 3 młodych chłopaków mających około 17 lat, wszyscy ubrani byli w charakterystyczny dla subkultury „dresiarzy”, ciemne dresy, i kontrastujące z nimi jasne „adaśki”. Chłopcy wyraźnie zwrócili na ciebie uwagę – zaczęli się Ci przyglądać i komentować coś miedzy sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 13:36

Korim pochłonął właśnie ostatnią bułkę i oblizując palce spojrzał na trzech dresów. Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, iż w najbliższej przyszłości czekają go kłopoty. Serce automatycznie zaczęło szybciej bić, młody zaczął obmyślać różne sposoby uratowania skóry.
- Nie no - cicho jęknął do siebie - od jednych kłopotów w drugie, za co, do jasnej cholery?
Nie czekając aż drechy zrobią krok w jego stronę, sam "zaatakował"
-Spójrzcie na to.. moimi oczyma - dwóm przeciwnikom przed oczami nagle zamglił sie obraz, a kiedy się rozjaśnił, zamiast trzeciego widzieli ponętną - i co najważniejsze nagą - blondynkę która wręcz szukała swoimi ustami ich ust.
Korim korzystając z zamieszania jakie między nimi musiało wystąpić miał zamiar podtrzymywać tą wizję jeszcze przez chwile, póki nie wsiądzie do autobusu jadącego w stronę centrum
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 14:41

Cóz dwóch drechów zerknęło na swojego kumpla, a raczej jak im się wydawało ponętną blondynkę... Początkowo wywołało to w ich „Szeregach”, niezwykłe zdziwienie, później zaszokowanie no i oczywiście w dalszym ciągu podniecnie.
Nie bardzo wiedzieli co mają robić, w końcu przed momentem był to ich kolega.
- Oooo staryyy.... to zioło jest świetne... – Jeden spojrzał drugiego, później na kolego koleżankę, niemniej żaden omotany nie kwapił się do obmacywania bądź bóg wie co jeszcze koleżanko kolegi.
Dres numer trzy, który w założeniu chłopaka miał się zmienić w blondynkę patrzył na kolegów jak na idiotów, wyraźnie nie mając pojęcia czemu patrzą mu na krocze i biust.

Ty natomiast miałeś inny problem, w okolicy nie było ani śladu przystanku, autobusy a tym bardziej żadnej taksówki.

(Skąd twoja postać po tylu latach w wariatkowie wie jak wygląda naga blondynka xD ? Wole nie wiedzieć co twoja postać tam oglądała. Odejmij sobie Ray za użycie mocy.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 15:56

(psychole tez ludzie, maja swoje potrzeby;p)
-Jak zwykle, zawsze pod górkę - prawie, że jęknął i usiadł na pobliskiej ławeczce nie przejmując się dresami. Rozłożył zakupioną wcześniej mapę Karakury i dokładnie się jej przyjrzał (pamięć fotograficzna). Szukał jakiegoś taniego motelu w pobliżu, ewentualnie możliwości transportu do centrum.
Gdyby dresy jednak zainteresowały się jego osobą, miał zamiar zrzucić im na głowę wizję jednego z nich, który rzuca się na dwóch pozostałych z nożem (i tym razem, żeby zadać obrażenia). Liczył jednak, że do tego nie dojdzie.. Czuł, że użycie zdolności go męczy, nie wiedział do końca jak często może zrzucać wizje i chwilowo nie chciał tego sprawdzać.

Po przestudiowaniu dokładnie mapy, wyrzucł ją do kosza i ruszył w stronę motelu/transportu (zależy co bliżej)
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 18:11

Spokojnie studiowałeś sobie mapę, kiedy usłyszałeś ze strony dresów zamieszanie, mamrotali cos po dresowemu o fajnym tyłku, i chuchrze co to może mieć pieniądze.
Szybko zorientowałeś się że to „chuchro” to najpewniej ty, według drecholi.
Podniosłeś wzrok, i zerknąłeś w ich stronę.

Jeden z nich, obmacywało koleżanko kolegę, zaś ten/ta zaczął wyzwać go niezbyt ładnie, i odpychać...
Drugi ruszył ku tobie z okrzykiem bojowym „kur...” na ustach, szedł w twoim kierunku w wyraźnym celu rabunkowym, skoncentrowałeś się pokazując mu obraz, jak jeden z jego kumpli rzucił się na niego i zaczyna dźgać go nożem po plecach... Zaczął krzyczeć i rzucać się.

Ty za to ruszyłeś szybko w kolejną uliczkę, która po kilku kolejnych zakrętach miała prowadzić do czegoś co miało nazywać się motelem, chyba jedynym w okolicy... Był on według mapy oddalony o jakieś 250 metrów od najbliższego przystanku.
Gdy szedłeś sobie spokojnie tą ciemną ulicą, obok boiska którego to murek naznaczony był amatorską sztuką graffiti przedstawiająca koślawe literki oni, usłyszałeś za sobą kroki, głośne, dudniące kroki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 18:22

Serce zaczęło mu łomotać coraz szybciej, nie, to nie prawda, za nim nie lezie wielki stwór, to tylko wytwory jego chorej wyobraźni..
Jasne. Coś za nim lazło, na pewno coś groźnego. I pewnie nie człowiek biorąc pod uwagę jak glośno te kroki dudniły. Czyzby znowu to cholerstwo z białą maską? Liczył, że tak jak ostatnio pojawi się wspaniały samurai i uratuje mu dupę.
Ręce, które mu się trzęsły włożył do kieszeni kurtki, był na tyle wytrzymały psychicznie, żeby nie rzucic się do ucieczki w panice.. Ale myśląc logicznie, mógł rzucić się do ucieczki w pełni świadom tego, co robi. Oczyma wyobraźni widział jak zostaje rozerwany na strzępy, usta zaczęły mu drżeć.
Obrócił się za siebie patrząc, co też go ściga..

Gdyby okazało się jednak, że to jakiś ogromny dres czy inny czlonek ciekawej subkultury, chciał mu po prostu ukazać wizję urwanych nóg. trochę poboli, a dziad przestanie się ruszać.

A jeśli to białe maskowate coś? Dokładnie pamiętał, co zadziałało na to gówno - miecz prosto w masce. I to też chciał pokazać, gdyby przyszło mu do czynienia z tym czymś.

Mimo wszystko w duchu liczył, że to po prostu kolejne majaki...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 18:44

O dziwo nie był to ani samuraj, ani potwór w białej masce... Być może była to osoba jakiejś dziwacznej subkultury, trudno było dostrzec w mroku nocy.

Echo stukotu jego kroków odbijało się głucho na niemal pustej ulicy, wyraźnie słychać było że się zbliża... Nikłe światło samotnej latarni w pewnym momencie oświetliło postać. Byłeś pewien iż widziałeś już tą istotę, i to całkiem sporo razy.

Otóż był to wysoki na około dwa metry smukły mężczyzna, na jego surową, bladą twarz i szerokie (jak na ogół budowy ciała), ramiona opadały długie, lekko kręcone, ciemne włosy wypływające spod kapelusza o szerokim rondzie. Między kosmykami opadającymi na bladą twarz połyskiwały lekko puste jak u lalki, brązowe oczy. Odziany był w ciemną koszule, skórzane spodnie i ciężkie, podkute metalem glany, na ramiona narzucony miał luźno brązowy, długi do kostek płaszcz, który w tek chwili rozwiewany był na wietrze. Rosły mężczyzna przyjrzał ci się, i uśmiechnął szeroko, jak sadysta... Zbliżała się do Ciebie.
Usilnie próbowałeś użyć swojej mocy, niemniej istota ni jak nie reagowała, na twoje próby, jak by się wydawało uśmiechała się co raz to szerzej, gdy znów próbowałeś go zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 18:53

-WOT THE.. - W tym momencie Kor stracił ostatnią linię obrony. Bo czymże miał się bronić? Swoimi mizernymi umiejętnościami fizycznymi? smiechu warte.. Spojrzał jeszcze raz na postać ogromnie zdziwiony, że pomimo swojej doskonałej pamięci nie jest w stanie umiejscowic dokladnie tej postaci. Skoncentrował się na przeciwniku, lekko uginając nogi (wyczucie zamiarów, zrozumienei oczu) - Kor potrafił wyczuc, kto ma wobec niego jakie zamiary, liczył, że i tym razem mu się to uda

Gdyby istota miała wobec niego wrogie zamiary, miał zamiar odwrócić się i biec ile sił w nogach krzycząc z całych sił "PALI SIĘ! PALI!"

Gdyby natomiast okazało się, że facet jednak nie jest o tyle negatywnie nastawiony co zaciekawiony.. może warto by było z nim pogadać?
Młody miał wrażenie jakby z tyłu głowy dzwonił mu ostrzegawczy dzwoneczek..
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 19:03

Spojrzałeś w jego dziwnie puste i chłodne oczy wyszukując intencji, to co zobaczyłeś mogło Cie zaszokować. Wyczułeś w istocie niepewność, taką sama jaka to towarzyszyła tobie, czuł zadziwcie, takie jakie czułeś ty... Czułeś że patrzysz w lustro...

Istota sięgnęła głęboko w kieszeń swojego płaszczu, i gdy już chciałeś krzyczeć wyjął paczkę papierosów jakiejś taniej, podrzędnej firmy, otworzył ją i wsunął w usta pogiętego peta, po czym to stanął niecały metr od Ciebie, uśmiechając się szerzej. Dwoma palcami pchnął nieco rondo kapeluszu, poprawił go.
- Masz ognia ? – Zapytał niezbyt wyraźnie męskim, dziwnie chłodnym głosem. Patrzył na Ciebie spokojnie, uśmiechając się przy tym krzywo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 19:13

-EEEE... Oggg-oggnia? - z trudem opanował drżenie warg. To.. Coś. Tak, coś. Kor nie potrafił o tym myśleć inaczej jak o czymś, te oczy, i to uczucie.. Brr, aż ciarki przechodziły.
Chciało ognia, o najbliższy bycie wyższy, dlaczego nie mam zapałek, zapalniczki.. miotacza ognia? AARGH.
- Nniie, niestety nie mam - Wyprostował się i ścisnął w dłoni książeczkę od szachów - Czego ode mnie chcesz? Ppowiem szcerze, że nie spotkałem - chyba dodał w duchu. Skąd ja go kojarze?! - takiej.. osoby jak Ty.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 19:31

Postać kojarzyła Ci się, widziałeś ją od czasu do czasu w przeróżnych miejscach, udało Ci się mimo dobrej pamięci skojarzyć jego sylwetkę jedynie z cieniem, od czasu do czasu po prostu widywałeś go w życiu.

- Szkoda... Oh szkoda. To nie zapale sobie – Odparł unosząc brwi, wyciągnął peta z ust patrząc na ciebie tymi paskudnymi, pustymi oczyma, westchnął cicho i zmarszczył nieco krzaczaste brwi.
Gdy usłyszał drugie zdanie chrząknął cicho – Raanyy – Nasunął kapelusz bardziej na twarz, tak że na tą opadł cień ronda. – Głupie pytanie, chciałem ognia.. Ale skoro nie masz. – Tu wyszczerzył się znów, o dziwo widziałeś jak w mroku połyskują mu oczy i zęby ukazujące szeroki paskudny wyszczerz, mogłeś się zastawiać czy to nie jakaś sztuczka z fluroesencyjnymi substancjami...
Mężczyzna o dziwo nie urwał Ci głowy, ani nic z tych rzeczy, po prostu minął Cie i ruszył dalej... Jego krokom towarzyszył ten ciężki stukot...


Ostatnio zmieniony przez Kamys Tsuki dnia Pią 3 Lip 2009 - 19:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 19:39

Tym razem na Korima przypadla kolej, zeby zmarszczyc brwi, parsknął delikatnie i mruknął pod nosem - Jasssnee..
Wzruszył ramionami oddychając trochę ciężej niż zwykle, chciał się uspokoić bo serce nadal uderzało szybciej niż powinno.
Ruszył w stronę motelu nie tracąc nieznajomego z oczu, minę miał ponurą i - prawdę powiedziawszy - chyba nie ma się czemu dziwić.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 3 Lip 2009 - 20:51

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Nie 11 Kwi 2010 - 17:33

Shiki

Wyszedłeś z przesmyku który zamknął się na tobie, postawiłeś swoje wielkie stopy na asfalcie ulicy, stałeś nieopodal ogrodzenia za którym znajdował się wielki budynek, przy tym stało kilka samochodów, zaś po okolicy przechadzało się kilku ludzi. Był wieczór, ciemność nie zdążyła jeszcze zapaść.
Mimo że kręciło się tu kilka istot, nie czułeś żadnych ukłuć świadczących o jakiejś niesamowitej obecności...
Po drugiej stronie od zakładu, kawałek dalej znajdowało się miasto, wylądowałeś w zasadzie w pewnej odległości od obrzeżny miasta Karakury.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pon 12 Kwi 2010 - 13:50

Bestia pojawiła się niedaleko zakładu psychiatrycznego, dziwnym trafem Shiki mógł powiedzieć, iż kojarzy otaczający go świat, ale dokładnie nie wiedział skąd. Rozglądnął się w poszukiwaniu czegoś do „wystartowania” swojej podróży, jednakże nic takiego nie znalazł. Żadnego interesujące kawałka, który mógłby schrupać, cóż za pech…
Postawił kilka kroków naprzód i zauważył, iż ludzie do nie widzą, a on nie wyczuwał od nich żadnego zagrożenia, tak jakby nie istnieli dla niego. Celem jego poszukiwań było źródło ukłuć, które świadczyło o mocy danego osobnika, ktoś, kto będzie w stanie go zobaczyć… Wtedy dopiero będzie pewny swojego wyboru, a teraz… Po prostu podąży naprzód i poszuka… W końcu ma bardzo dużo czasu…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Wto 13 Kwi 2010 - 17:21

Ruszyłeś przed siebie, co jakiś czas dochodziły do niego ukłucia z rożnych miejsc jednak znikały one szybko. Szedłeś spokojnie w kierunku miasta, wtedy też wyczułeś o wiele mocniejsze ukłucia, czułeś wyraźnie iż pochodziły one z jednego punktu, który leżał gdzieś w mieście... Ruszyłeś tam przyspieszając kroku, mimo że twoja podróż trwałą dobre 5 minut to jednak energia nie znikała. W końcu gdy zbliżyłeś się do miasta wypatrzyłeś pewną istotę

Potwór wysoki był jakieś 3 metry, wokoło niego, na niewielkiej polance widoczne było kilka trupów, ludzkich trupów, istota zaś zerkała spokojnie w twoim kierunku. To on był źródłem ukłuć, całkiem silnych ukłuć.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Wto 13 Kwi 2010 - 18:09

Hollow podążał wybraną przez siebie trasą, nie zmieniając kursu. W dodatku podczas podróży wokół niego pulsowało reaitsu, którego w żaden sposób nie mógł określić, a gdy w końcu dotarł do źródła tej mocy zauważył podobnego potwora, co wcześniej, jednakże ten był w jego mniemaniu znacznie silniejszy… A może to tylko jego przeczucie go zwodziło?
Potwór ten wysoki na trzy metry, wcale nie przejął się towarzystwem Shiki’ego, może nawet nie chciał walczyć? Charakter pustego był jednoznaczny najpierw walczyć, później pytać, lecz wrodzona inteligencja podpowiadała mu, aby nie zaczynał pierwszy – gdyż nie przybył tu, aby „zabawiać” się z innymi Hollow’ami.
– Kim ty jesteś? – zadał pytanie wymagające wręcz odpowiedzi, gdyż Souchirou zawsze uważał się za kogoś kto „dominuje”, czyli aby być w nim w dobrych stosunkach, trzeba dostosować się do jego niekiedy dziwnych poleceń. Obok potwora, do którego przemówiła inna bestia, leżały świeże zwłoki ludzi, co świadczyło, iż zostały zabite niedawno. Czyżby nie tylko, Shiki chciał tutaj na nich zapolować? Na razie cierpliwie wyczekiwał odpowiedzi, a po jego wyrazie, który pozostał na jego masce, można było stwierdzić, iż jest w bardzo dobrym humorze…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Sro 14 Kwi 2010 - 14:30

Hollow zerknął na Ciebie, przekręcił lekko łeb, jego oczy były bystre, zaś sama istota nie wyrażała chęci zaatakowania Ciebie. Co szokujące wydało Ci się że jego sylwetka zaczyna się kurczyć i zmieniać... Z każdą chwilą co raz bardziej przypominał człowieka, tak że po niecałej minucie stał przed tobą rosły mężczyzna wysoki na około 190 cm wzrostu, miał szerokie ramiona i był postawny. Odziany był w czarną prosta koszulkę oraz ciemne dżinsy które opadały na jego brudne glany.
Spoiler:
 
Dopiero gdy zmienił się kompletnie odezwał się wyraźnie do Ciebie - Jesteś na moim terenie, wiec grzecznie by było jak byś odpowiedział pierwszy... Ale - Tu skłonił się niezwykle szarmancko - W "domu" zwą mnie Terror - wyprostował się - A ty to ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Sro 14 Kwi 2010 - 15:34

To, co zrobił ten pusty było nadzwyczaj dziwną rzeczą, w tej postaci, gdyby nie wyzwalał reiatsu, Shiki mógłby pomylić go z normalnym człowiekiem, był to idealny kamuflaż, aby polować i nie zostać złapanym.
- Souchirou Shiki. – Odpowiedział bezmyślnie, nie wiedząc nawet skąd wie, że tak się nazywa. Prawdę mówiąc większość rzeczy była dla niego zagadką, skąd potrafi wydłużać swoje szpony, zwiększać swoją siłę lub chociażby otwierać gargantę? Skąd w ogóle wie o tych wszystkich rzeczach, jakby wszystko miał wpisane w swój kod DNA lub po prostu nauczył się tego przy urodzeniu.
Sam chłopak był od niego wyższy, gdy zamienił się ponownie w człowieka, ale coś podpowiadało mu, iż ten Hollow nie jest tępy jak wszystkie inne. Znalazł swój własny sposób na przetrwanie, co Shiki uszanował.
– Twój teren? – zadał pytanie nieco zdziwiony zaistniałą wypowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Czw 15 Kwi 2010 - 7:44

Po chwili nawet przestałeś niemal odczuwać to złowrogie rei, mężczyzna przekręcił głowę, kilka kosmyków włosów opadło na jego twarz... Uśmiechnął się, wyglądał na rozbawionego ? Tak chyba tak - W zasadzie jest to teren mojego szefa... Aleeee generalnie chyba ja go nadzoruje, jako najsilniejsza istota w okolicy - Odparł najspokojniej w świecie. Wyraźnie nie przejmował się twoją obecnością, czyżby wcale nie odczuwał z twojej strony zagrożenia ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Czw 15 Kwi 2010 - 14:48

Hollow, który stał naprzeciwko Shiki’ego nawet go zainteresował. Pomimo tego iż pusty nie lubił się płaszczyć przed innymi lub chociaż okazywać im szacunek to z tym panem chciał nawet porozmawiać.
– Skąd wiesz, że jesteś najsilniejszy? – spytał go Shiki z lekką nutką arogancji dosłyszalną w głosie, chociaż wiedział, iż nie ma zamiaru z nim walczyć.
– I nikt na ciebie nie poluje? – zadawał pytania jedno po drugim.
Bestia z wyglądem humanoida nie wiedziała skąd wie o tzw. „Shinigami” może ta wiedza została mu przekazana wraz z jego narodzinami? Wiedział jedynie tyle ile powinien – iż to właśnie oni są odpowiedzialni za zabijanie stworów takich jak on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 16 Kwi 2010 - 18:53

- Cóż, jak na razie nikt nie zdołał mnie pokonać, a nawet jeśli... To nie jestem sam - uśmiechnął się spokojnie, zerknął na zwłoki, westchnął cicho, potem okręcił głową... Na sam koniec ruszył spokojnym krokiem w twoim kierunku. - Oczywiście poluje wiele osób, niemniej widzisz... Nauczyłem się tej sprytnej sztuczki z przybieraniem oblicza śmiertelnika... A więc nie wzbudzam zwykle zbyt wielu podejrzeń wśród Shinigami, ludzi też... - pstryknął w palce, uśmiechnął się lekko, zatrzymując się jakieś - 3 metry przed tobą. Widziałeś w jego czach jakiś dziki błysk - W zasadzie możesz polować na moim terenie, ba... Możesz się tu nawet czuć względnie bezpiecznie, o ile ja będę w pobliżu, niemniej... Chciałbym czasem skorzystać z twojej pomocy - klasnął lekko w dłonie, wyglądał na uradowanego - Wiedz że większości naszych pobratymców nie składam tego typu ofert... Niestety większość podobnych TOBIE, nie wykazuje zdolności myślenia... A wiec jesteś tak jak by perełką



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 16 Kwi 2010 - 19:19

Hollow jak wnioskował Shiki z jego zachowanie nie chciał z nim walczyć, co więcej oznajmił, że może polować na jego terenie, w dodatku przydając mu się do czegoś, jednakże czy on czegoś nie planował? Souchirou wiedział jedno, iż poczeka na pewno zanim obdarzy go jakimkolwiek zaufaniem, dobrze przemyślana pułapka może zakończyć króciutkie życie pustego, który tego nie chciał.
– Jaką prośbę? – spytał Hollow przyglądając się „człowiekowi” dokładniej i jedynie maska blokowała lekko zdziwioną minę dawnego ludzkiego chłopca. Czego on może od niego chcieć, każdy Hollow poszukuje mocy dla siebie, więc dlaczego?
– A co do tego, iż nie wielu potrafi używać mózgu, to już się do tego przyzwyczaiłem… – dodał po chwili Shiki czekając na odpowiedź swojego nowego „przyjaciela”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Pią 16 Kwi 2010 - 19:51

Hollow spokojnie patrzył na Ciebie, chrząknął cicho - Widzisz, ja już wyższego stadia rozwoju nie osiągnę... A przynajmniej nie teraz, wiec te słabe dusze są mi kompletnie po nic. Wykonuje inną robotę dla mojego szefa, ty możesz tu polować, ja w zamian czasem poproszę Cie o drobną pomoc, czy to przepędzania jakiś brzydkich shinigami czy czegoś... - Przestał się uśmiechać, choć wciąż wyglądał na personę wesołą - W zamian mogę Cie zapewnić ze pod moimi skrzydłami wzrośniesz nieco w siłę... A i może sam będziesz chciał kiedyś porozmawiać z moim szefem, ale to jak już będziesz silniejszy... - znów pstryknął w palce - Jeśli chcesz jeszcze ze mną odbyć konwersacje, to chodź, gdyż te śmieszne ludzkie istoty zapewne za raz się zjawią przez ten bałagan i jeszcze moje przebranie zostanie zagrożone... Jeśli nie chcesz rozejrzyj się po okolicy, może znajdziesz jakąś ciekawą zabawkę ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiki




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/110  (89/110)
Punkty Reiatsu:
42/70  (42/70)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Sob 17 Kwi 2010 - 7:50

Propozycja Terror’a była niezwykle kusząca, pozwalał mu prawie na wszystko za głupie tępienie Shinigami, to było zbyt łatwe, jednakże tak jak powiedział. Jeżeli jego słowa były prawdziwe, to Shiki mógł tu zostać na trochę dłużej i posilić się większą ilością dusz, aż przybędą Bogowie Śmierci, aby go uśmiercić… Cóż scenariusz ten nie wydawał się zbytnio okrutny, dlatego też było oczywiste, co wybierze Shiki. Jeśli tak bardzo chcą być przez niego wykorzystani to niech tak się stanie.
– Zgadzam się. – odpowiedział patrząc na swojego „kamrata”, który jak zawsze po kilku dłuższych chwilach przemieni się w jego wroga… Natura pustych była jednoznaczna – zabij albo giń.
– Chciałbym rozejrzeć się po okolicy, dlatego też do następnego razu. – oznajmił po chwili odwracając się od Hollow’a który zaoferował mu pomoc. Shiki zaczął iść w „nieznane” odchodząc od miejsca trupów ludzkich, sam chciał odnaleźć kilka dusz, które ukoją głód jego duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Sob 17 Kwi 2010 - 8:10

- Dobrze więc, tylko zaznaczę że nadzoruje zaledwie tą część miasta... Od tej dziczy po kawałek miasta, moje włości kończą się tam gdzie zaczynają ładne budynki. - Rzekł odwracając się do Ciebie plecami, albo był głupi albo faktycznie nie miał się czego bać, nie czekając długo ruszył powolnym, spokojnym krokiem w stronę miasta, zatrzymał się jednak i odwrócił głowę w bok - tak aby zerknąć na ciebie przez ramię - A... I nie jesteś tu moim jedynym gościem, nie gwarantując że inni powitają Cie z otwartymi ramionami, niemniej życzę powodzenia... - No tak jak zawsze gdzieś tkwił mały haczyk. Człeczy hollow wsunął dłonie w kieszenie i ruszył w dalszą drogę, ty natomiast zostałeś sam.

Ruszyłeś w stronę trupów, po bliższym przyjrzeniu dostrzegłeś że mają niewielkie dziury w okolicy lewej strony pleców czy też klatki piersiowej - cios jakim zastały zabite musiał być bardzo precyzyjny. Później zacząłeś kroczyć dalej w poszukiwaniu czegoś zdatnego do spożycia... Ludzie nie wyglądali zbyt apetycznie, niemal nie czułeś pociągu do zjedzenia ich... Zupełnie jak by byli małym, niezbyt smacznym dodatkiem na talerzu, którego nie zjada się w ogóle, albo w ostateczności kiedy jest się głodnym.

Przechadzając się w okolicy początkowej zabudowy miasta, która nie wyglądała zbyt majestatycznie - zniszczone stare budynki "upiększone", paskudnym graffiti poczułeś ukłucie. W przeciwieństwie do tego co odczułeś stosunku do hollow jakich spotkałeś to ukłucie było miłe i łagodne... Dochodziło gdzieś z grupki ludzi, spośród której wyróżniała się tylko jednak osoba

jak się wydawało zerknęła w twoim kierunku, jednak czy Cie widziała ? Młoda dziewczyna wysoka na 170 cm wzrostu oddaliła się lekko od innych ludzi.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okolica zakładu psychiatrycznego   Today at 7:39

Powrót do góry Go down
 
Okolica zakładu psychiatrycznego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog