IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom rodziny Sayuri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Czw 13 Sie 2009 - 10:31

Hei skrzywił się delikatnei jak usłyszał o "wtorku".. przecież była noc z piątku na sobotę,.. Nie powiedział jednak nic, odwzajemnił uśmiech i ruszył w stronę auta, tyle go widziała..
Snów nie pamiętała, obudziła się masakrycznie obolała, na plecach miała ogromny siniak, bolały ją też piersi i brzuch od uderzenia wielkiej łapy. No cóż, można się było tego spodziewać..
Mimo wszystko wstał słoneczny, sobotni poranek, była 9:06.

zregeneruj rei, dodaj sobie 3 pkt HP
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Czw 13 Sie 2009 - 10:57

Kaede ledwo co wstała z łóżka z powodu odniesionych obrażeń. Nie spodziewała się że będzie aż tak boleć... a powinna, w końcu przeleciała te parę metrów do tyłu, a sama nie była zbyt wytrzymałą osobą. Odruchowo dotknęła pleców, co nie było najlepszym pomysłem gdyż odpowiedziały jej dosyć nieprzyjemnym uczuciem bólu. Syknęła, zaklęła pod nosem, i postanowiła że zajmie się doprowadzeniem swojej osoby do stanu używalności. Pod pachę wzięła czyste rzeczy, w ręce pudełko ze szkłami kontaktowymi, i tak oto wyekwipowana poszła do łazienki. Średnio przepadał na kontaktami, ale w obecnych warunkach używanie okularów mogło by być trochę niebezpieczne. W nieco lepszym nastroju, czysta, świeża i pachnąca zeszła na dół na śniadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Czw 13 Sie 2009 - 16:31

Policjanta nie było, miał przecież wolne. Tak samo nie było mamy Misaki która pracowała w restauracji więc weekendy również miała zajęte, na stole jednak leżał talerz z kanapkami i karteczka przekazująca życzenia smacznego i uściski. No cóż. Dziewczyna nalała sobie mleko i zaczęła zajadać zastanawiając się co dziś porobić. Ciało bolało przy bardziej gwałtownych czy skomplikowanych (jak na przykład wyciągnięcie szklanki z szafki znajdującej się powyżej głowy) akcjach, to też nie mogła szaleć.
Przypomniała sobie jeden ze snów, który kiedyś jej się snił. Trzymająca ją za rękę postać i ciepłe światło wypływające jej z drugiej dłoni, jakby ją otaczało i chroniło. Hmm..
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pią 14 Sie 2009 - 7:45

Wcześniej jakoś o tym nie myślała, sądziła, że miała jakieś ogromne szczęście że się strasznie nie rozchorowała. Ale gdy tak co chwila krzywiła się z bólu, zaczęła rozmyślać czy to był tylko sen, czy może coś więcej. W końcu, w świetle ostatnich wydarzeń wszystko jest możliwe. Nawet że ma jakiegoś drugiego, dziwnego opiekuna nad sobą. Kolejny anioł stróż? A może... jej matka? Niby słyszała jej głos w słuchawce w domu Kaoru, a miała pełne prawo sądzić że nie żyje... tylko, czy miałaby ona taką dziwną moc? Eh, za mało informacji... nie wie nawet czy takie coś jest prawdopodobne, czy nawet podstawy są możliwe... jedno jednak jest pewne. Pomoc niezidentyfikowanej rączki bardzo by jej się przydała... aua...
Gdy już zjadła i pozmywała po sobie, ponownie przysiadła i zastanowiła się co teraz zrobić. Dom pusty, ale tak, nie ma swojej sztalugi, nie ma farb, nie ma swojego komputera... właśnie, będzie musiała się trochę potłumaczyć dlaczego nie było jej przez parę dni. No i jak nikogo nie ma, to sens sterczenia tutaj zanikł. No to postanowione, trzeba iść do siebie! I tu pojawił się jeden problem... nie może zostawić domu tak samemu sobie, z otwartymi drzwiami. Aż tak bezpieczna okolica to to nie była. Więc najpierw zanim wyszła, przeszukała mieszkanie w poszukiwaniu kluczy do domu. Jeżeli znalazła, to całe szczęście. W takim wypadku wzięła te "nowe" pędzle, i wyszła zamykając za sobą drzwi do swojego domu. A jeżeli nie... to została pięknie uziemiona. Wtedy po prostu poszła na górę i się położyła na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pią 14 Sie 2009 - 9:18

Klucza nie znalazła natomiast usłyszała jak ktoś podjeżdza pod dom, wyjrzała przez okno i zauważyla Heia który właśnie wychodził z samochodu. Poszedł na tył wozu, otworzył bagaznik i wyciągnał.. sztalugi! Jasna cholera, ten facet wydawał się jakimś medium czy czymś w tym stylu. Zamknął bagaznik i wziął ze sobą wielką torbę + dwie sztalugi i płótna. Był nieźle obładowany ale jednocześnie wydawało się, że nie stanowi to dla niego wielkiego problemu. Zadzwonił do drzwi..
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pią 14 Sie 2009 - 9:28

On jej zamontował jakąś pluskwę w głowie, czy jest aż taki przewidujący że w tym domu nikt raczej malowaniem się nie zajmuje i nie będzie miała sztalugi do odrobienia pracy domowej? No dobrze, kolejny zaciągnięty dług... będzie musiała się chyba do tego przyzwyczaić. Westchnęła, i otworzyła drzwi.
-Witaj Hei... jakieś zajęcia prywatne chcesz mi tu zorganizować?-Zaśmiała się i odsunęła by wszedł do środka. Dwie sztalugi... naprawdę miał aż tyle wolnego jako nauczyciel? Nie miał do sprawdzania kartkówek, klasówek, czy innych spraw? No jakby o tym pomyśleć dłużej, to jeszcze trochę za krótko tutaj jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pią 14 Sie 2009 - 9:36

-A owszem - uśmiechnął się - w końcu muszę dbać o moją najlepszą uczennicę, czyż nie - mrugnął do niej porozumiewawczo - Chodźmy z tym całym bałaganem do góry, rozstawimy się. Wpadłem tutaj, żeby Ci się nie nudziło, no chyba, że mam sobie iść to zostawię sztalugi i już mnie nie ma.. Hm. Dodatkowo pomyślałem, że możesz mieć małe problemy ruchowe po wczorajszych wydarzeniach, przy tym też mogę pomóc. Jeśli chcesz..
Rozstawił sztalugi w pokoju Misaki tak, że mogli malować stojąc obok siebie, z torby wyciągnął palety i farby oraz swoje pędzle.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pią 14 Sie 2009 - 9:45

-Miałam właśnie skoczyć do domu po swoją, więc z nieba mi spadłeś, i jasne, zostań jak chcesz... a co do wczorajszego... to już mnie nic nie zdziwi...-Wzruszyła ramionami lekko się przy tym krzywiąc i poszła na górę. Poradził sobie z tym bydlakiem bez większego wysiłku... więc może i z tym sobie poradzi. Już dawno doszła do wniosku że od pewnego momentu nie należy się niczym dziwić. Gdyby miał zamiar powiedzieć że jest Power Rangersem, kiwnęłaby głowa i spytała jaki ma kolor. A przynajmniej tak jej sie wydawało. Przy okazji, ciekawe jakby wyg... może zmieńmy temat. Szybko. Jeszcze tak emocjonalnie nie ochłonęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sob 15 Sie 2009 - 18:16

-No więc widzę, że masz jakieś problemy ruchowe, dla wprawnego oka to proste do zauważenia, chodzisz delikatnie sztywniej niż normalnie. Dodatkowo ten mały grymas który był przed chwilą mnie utwierdził. Ale hm.. jest pewien problem..
-Jaki?
- Zapytała krótko. Słysząc słowo "problem" miała różne rzeczy na myśli. Lepsze, gorsze, i nawet jedna kompletnie irracjonalna, za co zganiła siebie w myślach. A może chodzi... no, trochę mniej abstrakcyjne niż wczesniej, ale nadal za dużo. Acz nieco bardziej prawdopodobne. Hei Odkaszlnął spojrzał przez okno w tylko sobie znany punkt.
-O ile ogólne zmęczenie organizmu można "wyleczyć" przez ubranie o tyle technikę leczącą na wszelkie stłuczenia, złamania czy inne rany trzeba stosować bezpośrednio.. hm.. Ee taak, własnie - widać, że się krępował. HEI się krępował?! szok..
-Innymi słowy... tak, właśnie tak... ale że jak?! - Zburaczyła się. Znowu. Efekt tym silniejszy, że jej drugie przypuszczenia na tema problemu sprawdziły się. Z tego co zrozumiała, miała się... rozebrać. Do bielizny. Przynajmniej. Nawet fakt że to w celach leczniczych ją zbytnio nie przekonywał.
-Tiiiaa.. wlasnie dlatego mowilem, ze jest to problem. Ekhm. - podrapal sie po policzku- Od Ciebie zalezy, czy zechcezs czy nie. Mozesz sie polozyc na tapczanie na brzuchu to przynajmniej plecy podlecze.. A tak to hmm.. Mozemy albo pomalowac, mozemy tez skoncentrowac sie na TObie i Twoich zdolnosciach, tak wlasnie - wyraznie byl speszony, rowniez delikatnei czerwony
-Unnnn... stanik tez mam zdjąć? - Zapytała, acz obawiała się odpowiedzi, gdyż... cóż, domyślała się jaka ona będzie. Ale może przynajmniej teraz będzie miała szczeście... po złych dniach przychodzą dobre... prawda?
-Hmm.. nie musisz. Aczkolwiek dziwnie beda wygladac i dzialac plecy uzdrowione z poprzecznym paskiem ktory wyglada jak tluczony mlotkiem... jeszcze na w-fie pomysla, ze ktos Cie pasem leje..
-Ciekawe jakbym wyglądała z tym co mam teraz... dobra... ale odwróć się i zasłoń oczy...
- Poprosiła go, i dopiero gdy była ABSOLUTNIE pewna że zrobił to o co go poprosiła zdjęła z siebie sukienkę... i ten nieszczęsny stanik. Szybciutko potem położyła się na brzuchu na tapczanie.
-Już...-Powiadomiła go dalej czerwona.
Poczula, ze usiadl obok, chwycil ja za dlon. Prawie jak w tym snie..
-Nie martw sie - powiedzial cicho - jestem chyba ostatnia osoba, ktorej moglabys sie obawiac.
Dziewczyna nie mogla widziec, jak druga dlon heia ktora byla okolo 10 cm nad jej cialem powoli sie przesuwa "rozlewajac" przytlumione, zolte swiatlo
-Nie martwię się... - Zapewniła go i leżała spokojnie. Miał rację... właściwie tylko na nim mogła w jakimś... nie, w gruncie rzeczy całkowicie polegać. Ale mu przeciez tego nie powie bezpośrednio.
Kaede czula jak rozlewa sie cieplo na jej plecach, oddychala miarowo. Plecy przestawaly powoli bolec, dlon heia delikatnie drgala
-Nigdy nie bylem w tym dobry.. dlatego jest to troche meczace - mowil bardzo cicho - Ciesze sie, ze moge CI pomoc, wiesz malenka?
-Nie mów tak do mnie... nie lubię jak ktoś się tak do mnie zwraca...
- Po raz pierwszy od dłuższego czasu powiedziała coś najzupełniej szczerze tak sama z siebie. Acz, zaraz potem tego pożałowała. On jej stara sie pomóc, a ona sie tak do niego zwraca?
-P-przepraszam... ja też się cieszę że mi pomagasz...
-Nie przepraszaj, naprawde.. Jak więc moge sie do Ciebie zwracac? Czy po prostu mam do CIebie mowic po imieniu? Hmm.. plecy skonczone, jutro beda wygladac jak nowe.
- Hei pocalowal ja miedzy lopatkami. Az dreszcz przeszedl przez jej cialo.
-Jak rozumiem mam sie teraz odwrocic, zebys mogla sie ubrac? Mam nadzieje, ze since z przodu nie doskwieraja az tak bardzo..
Problem w tym, ze doskwieraly.
Męsk... znaczy się, poważna decyzja. Czy raczej dylemat. Obrócić się i przy uczyciu ogromnego wstydu i zażenowania pozwolić się wyleczyć, albo przemęczyć się...
-...a nie ma pewnie mozliwości byś to zrobił z zamkniętymi oczami, prawda?-Zapytała dalej leżąc. Była cała czerwona na samą myśl o tym.
- Humm.. jest mozliwosc, tylko nie widzac gdzie prowadze reke, moze byc taka sytuacja, ze omine niektore miejsca i bedziesz wygladala jak dalmatynczyk.. Ale mozesz prowadzic moja dlon tam, gdzie ominę i bedzie ok. Takze.. zamykam oczy. Powiedz mi tylko jeszcze jak mam do Ciebie mowic skoro nie malenka.
Wciaz trzymal dziewczyne za dlon..
-No... normalnie... jak mi nie będzie pasować to Ci powiem...-Wyjaśniła, i gdy zamknął oczy, ostrożnie się obróciła. Mimo iż nie patrzył, była wyjątkowo zażenowana. Leżała w samych majtkach koło dorosłego faceta... czy to nie było wyjątkowo upokarzające?
-Dobrze.. Kaede.
Teraz przynajmniej mogla sie przyjrzec co sie dzieje. I mogla tez spojrzec na niego. Oczy mial calkowicie zamkniete, powieki lekko drzaly a na czole wystapil mu pot. Mial tez ciezszy i przyspieszony oddech. Dlon z ktorej saczylo sie swiatlo drzala widocznie, Hei powoli przesuwal ją nad siniakami
Ona sama uważnie patrzyła czy robi to dokładnie, i w razie gdyby ominął jakieś miejsce, nakierowywała go. Chciała szybko to zakończyć, bo ani dla niej nie było to przyjemne, ani dla niego.
Skonczyl, odsunal sie i odetchnal. Wygladal na naprawde bardzo zmeczonego, mimo wszystko delikatnie sie usmiechnal wciaz majac zamkniete oczy
-Prosze bardzo... ciesze sie, ze moglem pomoc..
Ona w międzyczasie założyła stanik, i była w trakcie wkładania sukienki przez głowę.
-Bardzo dziękuję...-Wyksztusiła z siebie. Ta sytuacja... to wszystko... znowu poczuła się jak jakaś zdzira. Znowu doszła do wniosku że nie powinna tego robić, z uwagi na pamięć jej matki. Co by sobie pomyślała widząc ją...
Hei usiadl na ziemi z zamknietymi oczyma i oparl sie o tapczan, naprawde ciezko dyszal, chyba leczenie nie bylo takie latwe albo Hei nie byl w tym mistrzem jak sam powiedzial.
-OStatnimi dniami wiele sie dzialo.. chcesz sie czegos dowiedziec, o cos zapytac?
-...tak...
-Mruknęła. Prawde mówiąc miała wiele pytań. Bardzo wiele. I myślała które najpierw zadać. W końcu zdecydowała się zacząć od tego co widzi.
-Kim jesteś? Pokonałeś tego całego "Hollowa" jednym ciosem... gołą ręką... zwykły człowiek nie byłby w stanie tego zrobić. Do tego... te pędzle które mi dałeś. Albo ukradłeś je z muzeum, albo... nie wiem.-Chciała powiedzieć że jego osoba jest po prostu zbyt dziwna by był... właśnie, kim?
-Zwykly czlowiek nie - wciaz mial zamkniete oczy, w koncu nie podala komendy do otwarcia - ale niezwykly juz owszem. Poznalem juz wielu niezwyklych ludzi, ktorzy tego dokonali.. Wiec ten wyczyn nie byl jakis genialny, zwlaszcza, ze sam hollow byl niezbyt silny. Te pedzle sa moje, dostalem je w zamian za uratowanie czyjegos dupska - zachichotal, zrobil pauze, znow zmierzwil sobie wlosy i westchnal cicho.-Obiecalem CI szczerosc, wiec dotrzymam obietnicy.. Technicznie rzecz biorac nie jestem czlowiekiem choc tak naprawde roznie sie od normalnych ludzi tylko tym, ze.. hmm.. moge zyc troche dluzej niz oni. No i rzecz jasna wycwiczyc cialo i umysl ponad przyjete normy, ale Ty tez masz taka mozliwosc
-Troche dłużej... czyli ile?
-Zapytała. Trochę... z określeniami jest tak, że są względne. I ona doskonale o tym wiedziała, na przykładzie słowa "norma"
-A, i możesz już otworzyć...-Przypomniała sobie że nic nie mówiła o tym że jest już ubrana. Kto by przypuszczał chociażby tydzień temu że dojdzie do tego, co dochodzi teraz... jakby odkryła jakiś inny świat w tym, w którym nic nie mogło już ja zadziwić.
Otworzyl oczy i spojrzal na nia.. byl zmartwiony, nawet bardzo. Bylo to widac...
-Hmm.. nie chcialbym, zebys uciekla albo zeby cos sie zmienilo miedzy nami. No chyba, ze na lepsze - znow westchnal
-Jeżeli przyrzekniesz mi że nic mi nie zrobisz... to nic się nie stanie...-Zmieszała się widząc to, ale nie chciała by ukrywał przed nią faktów. Przez nie mogłaby być kiedyś w niebezpieczeństwie... i co by powiedziała po drugiej stronie mamie? Że zauała komuś komu nie powinna?
Hei usmiechnal sie delikatnie
-gdybym chcial ci cos zrobic to chyba juz dawno bym to zrobil, nie sadzisz? Ekhm.. mam - tu spojrzal jej prosto w oczy, znow wydawalo suie, ze czuje zapach czasu, antykow tak do niego charakterystyczny - 178 lat
Dziewczyna popatrzyła się na niego... i zaśmiała się nerwowo. Nawet bardzo.
-Nieźle sie trzymasz jak na staruszka! Ale faktycznie, wielokrotnie doszłam do tego samego wniosku... staram się być ostrożna od kiedy...-Dziewczyna przerwała i popatrzyła się gdzieś w dół. Chyba powinna komuś w końcu o tym powiedzieć... może jej ulży...
-To było parę dni temu. Dzień zaczał się jak zwykle, tylko w domu nie było mojej mamy, co było dosyć dziwne bo przeważnie rano nigdzie nie wychodziła. Kiedy ju się zebrałam i wyszłam na zewnątrz, zobaczyłam tłum... jakaś kobieta była przykryta kocem, prześcieradłem, nie pamiętam... poznałam ją po włosach...próbowałam się czegoś dowiedzieć, ale nikt mi nic nie powiedział, więc poszłam do szkoły... wtedy zaczepił mnie taki chłopak, Kaoru, i zaprosił mnie do siebie po lekcjach... dziwnie sie zachowywał, mówił o takiej samej stracie ze swojej strony, więc pomyślałam że czegoś się dowiem. Ale gdy znalazłam się u niego w domu, musiał gdzieś wyjść. Wtedy ktoś zadzwonił... i wydaje mi się, że to była moja mama... kazała mi uciekać. Strasznie padało, była burza. Wtedy spotkam tego chłopaka... i to coś. Wielkiego, czarnego psa z białym pyskiem... to był chyba jego brat, przynajmniej tak mówił, zanim ten pies... go zabił. Wtedy też po raz pierwszy ujawniła się moja moc... i miałam chyba sporo szczęścia... bo ciągle... tu stoję... czy to było możliwe że to była moja mama?!-Ostatnie zdanie niemal wykrzyczała. Zaraz potem się rozpłakała.
Nawet nie zauwazyla, kiedy sie przy niej pojawil. A moze zrobil to doslownie blyskawicznie.. Wydawalo jej sie, ze minal ulamek sekundy a ona obejmowala go placzac przytulona do jego piersi, znow zaczal nia delikatnie kolysac
-Mozliwe, czasem takie rzeczy sie zdarzaja, jesli wiez byla niesamowicie silna.. Ale skoro mogla to zrobic, znaczy, ze jest w naprawde szczesliwym miejscu. Uwierz mi.. bylem tam.
-Ale dlaczego... przecież to o mnie chodziło... mogli wziąć mnie...
-Zaczeła bełkotać w przypływie nieopisanego smutku. Naprawdę mocno sie przytuliła do Heia, chcąc się zupełnie wyładować. Wszystkie złe emocje w tym momencie znajdywały dla siebie ujście.
Nic nie mowil, teraz w sumie nie musial. Dziewczyna potrzebowala tego, zeby sie wygadac, wyplakac.. i potrzebowala ramienia do tego. Byl tam przy niej i to tak naprawde sie liczylo, zwlaszca, ze akceptowal ja taka jaka byla.. poczekal dluzsza chwile zanim sie odezwal
-Jesli chcesz, moge CI opowiedziec o tym, jak to wyglada gdy dobry czlowiek umiera.. moze inaczej na to spojrzysz? To powinno pomoc..
Zajeło jej dłuższą chwilę doprowadzanie siebie do porządku. Czuł się fatalnie... ale raczej z powodu swojego zachowania. Nie należała do osób wylewnych, właściwie to z własnego wyboru... a tu znajduje się ktoś, komu może się wyżalić. Takie coś u zawziętej osoby boli... ale to był jedyny powód. Przemyślała propozycję mężczyzny... i kiwnęła głową. Może faktycznie jej to pomoże...
No wiec hmm.. - wciaz ja tulil - sprawa ma sie tak, ze czlowiek umierajac trafia w dwa miejsca, albo do hueco mundo co moze byc odpowiednikiem piekla albo do spoleczenstwa dusz, co jest odpowiednikiem raju. Hmm.. jesli Twoja matka sie z TOba skontaktowala, znaczy, ze jest w soulsociety. Po smierci osoby ktore tam trafiaja, dostaja jakby drugie zycie tylko ze po tamtej stronie. Moga zyc tysiace lat, rozwijac sie, zakladac rodziny. Czyli tak naprawde niewiele sie konczy, a w sumie bardzo duzo zaczyna.
Kaede słuchała tego uważnie. Więc jest życie po śmierci... jest raj, jest piekło... ale coś jej tu nie pasowało. Jedna kwestia tego wszystkiego dotycząca.
-Czym są te całe Hollowy? Dlaczego się na mnie uwzięły?-Zapytała.Skoro jest piekło, to czy te diabły nie powinny w nim siedziec i znęcać się nad ludźmi tam będącymi? Czy może ona sama była zła, i karają ją za życia?
-Hollowy to demony z piekla. Zywia sie energią duchową czy tez duszą,jak wolisz. Tam u nich nie za bardzo jest co jesc, chyba ze pozeraja sie nawzajem, co nie jest zbyt latwe
wiec przychodza tutaj i szukaja pozywienia a Ty masz dosc duza energie duchowa, wiec do CIebie ciagna.. jestes dla nich jak dobry obiad
-Rozumiem... w sumie Dokuro Kun już mi o tym mówił... to chyba tyle...-
Mruknęła. Nagle zdała sobie sprawę że czuła się o niebo lepiej. Wygadała się, wypłakała, wypytała... i od razu jej ogromnie ulżyło. A to wszystko dzięki tej jednej osobie. Wtedy Kaede postanowiła że coś zrobi. Podciągnęła się nieco, i ni z tego ni z owego cmoknęła Heia w policzek.
-To za co dla mnie zrobiłeś.-Uśmiechnęła się do niego radośnie.
-przeciez ja nic nie zrobilem Kaede - rozesmial sie - Naprawde.. ciesze sie, ze moge ci pomoc Piekna - pocalowal ja w czolo, czyzby byl czerwony!? Hmm,..
-Nie bądź taki skromny staruszku... no, zajmijmy się tym malowaniem. W końcu muszę zrobić pracę domową dla Ciebie!-Wyciągnęła z torby kartkę z poematem, i zaczęła przygotowywać się do malowania. Czuła się naprawdę świetnie. A prawde powiedziawszy, miała ochotę uwiesić się na szyi Heia i go obcałować całego.
-Mhm - mruknal tylko rozbawiony i polozyl sie na tapczanie zakladajac rece za glowe - zaraz zaczne, popodziwiam Cie tylko troche.. - postaral sie przybrac powazny i mentorski ton aczkolwiek niezbyt dobrze mu to wyszlo - postaraj sie moja droga uczennico, zadanie domowe musi byc odrobione idealnie!
-Oczywiście panie profesorze!
-Zaśmiała się i rozpoczęła kopiowanie utwory z kartki na płótno... korzystając oczywiście z nowego sprzętu ofiarowanego jej przez Heia. Była ciekawa jak z nimi jej będzie szło. W końcu niezwykły nauczyciel... więc może i pędzle są jakieś udziwnione?
Pedzle byly calkowicie normalne, jesli mozna tak powiedziec o pedzlach idealnych - same w sobie byly arcydzielem. Lezaly idealnie w dloni, reka prawie w ogole sie nie meczyla. Poemat nie byl zbyt latwy, mial dodatkowo kilka znakow ktore ciezko bylo dobrze napisac.. Hei stanal za nia i objal, chwytajac jej prawa dlon w swoja
-przy tym znaku ustaw dlon w ten sposob. Wiem, ze niewygodnie ale dzieki temu uda CI sie zrobic krzywizny tu i w o tu, w tym miejscu.

Stal tuz za nia, prawie czula jego cieplo.. no i jego dlon..
-Uhum...widzę... dzięki...-Lekko się uśmiechnęła. I wtedy wpadła na pewną myśl. A tak dokładniej na pytanie, które powinna zadać już na samym początku, które nadało by sensu temu co robi, rozwiałoby parę wątpliwości, i być może udostepniłoby paru ciekawych informacji na temat swojego mentora. Ale jakoś... wypadło jej z głowy. Kolejna rzecz do zapamiętania - na najprostsze rzeczy najtrudniej wpaść.
-Jeżeli mogę spytać... dlaczego się mną zajmujesz?

-No cóz - odsunął się delikatnie - w swoim życiu spotkałem wiele osób które miały dziwne umiejętności, tak jak ty - usiadł na tapczanie i podparł się z tyłu rękoma, patrzył na dziewczynę uśmiechnięty, chyba naprawdę lubił przebywać w jej towarzystwie - widziałem upadki ciekawych ludzi, którzy nie potrafili sobie z tym poradzic, wielkie tragedie.. Na początku chciałem po prostu pomóc Ci to zrozumieć, opanować no ale jak Cię spotkałem, usłyszałem - tu spojrzał gdzieś w dal jakby na wspomnienia z przed kilku dni - doszło coś jeszcze.. Tak jak mówiłem, bardzo mi się podobasz Piekna, przyciagasz mnie..

dodaj sobie 13 hp, +1 psych
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Nie 16 Sie 2009 - 11:35

Znowu powiedział to samo... podoba mu się. Podoba się przystojnemu, miłemu, i pomocnemu mężczyźni, który jest jej nauczycielem i mentorem. Dziwny, ale i w sumie przyjemny dzień. Kaede zaczerwieniła się i poczuła przyjemne, acz kłopotliwe uczucie ciepła rozchodzącego się po jej ciele. Ale nie była jeszcze na tyle zakłopotana by nie wychwycić jednej istotnej według niej rzeczy.
-Zaraz... na początku... czyli wiedziałeś o tym że mam taką moc zanim się w ogóle spotkaliśmy?-Zapytała. To było według niej BARDZO dziwne. Skąd niby mógł o tym wiedzieć jak jej na oczy nie widział? Ktoś dał mu cynk? Czy ktoś jeszcze o niej wiedział? A jeżeli tak... to kto? Kolejne czarne plamy się pojawiały, przez co stopniowo czuła się coraz mniej pewna w jego towarzystwie. Ale może wyjaśni to w jakiś sensowny sposób, i wszystko wróci do stanu sprzed chwili?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Nie 16 Sie 2009 - 13:02

-Wiedzialem, ze JAKĄŚ moc masz. Tak samo jak hollowy, tak jak i ja potrafię wyczuć podwyższoną energię duchową. Chcialem się przekonać UWAŻAJ jak malujesz, bo będziesz musiała od nowa robić - zachichotał - o czym to ja.. Aaa tak, chciałem się przekonać jaką masz tą umiejętność i wiedziałem, że prędzej czy później się doczekam.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Nie 16 Sie 2009 - 14:40

-A... aha...-W końcu z siebie wydusiła. No tak... w końcu jakoś tamte duchy musiały ją znaleźć. No to się dowiedziała jak - co bardziej wtajemniczeni w ten cały cyrk umieją wyczuć energię duchową od innych. To jest bardzo... niebezpieczne, ale i przydatne jeżeli się umie z tego korzystać. Będzie musiała potem poprosić Heia by ją tego nauczył, chociaż wyszła z założenia że i tak ją niedługo będzie tego uczył. Przecież jeżeli będzie dawać się ciągle tak zaskakiwać, to zbyt długo nie pożyje. Ale dosyć tych rozmyślań, trzeba się skupić na pracy, bo faktycznie popełni jakiś błąd i skończy się na tym że jej czas oraz farba się zmarnują przez jej rozkojarzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Nie 16 Sie 2009 - 19:59

Dzien był bardzo, bardzo gorący. Rozmawiali, śmiali się, Hei nawet zrobił obiad, pracowali przy sztalugach nie koniecznie tylko przy zadaniu domowym. Ze spaceru zrezygnowali, gdyż po prostu bylo za gorąco. Kaede czuła się coraz lepiej i coraz swobodniej przy Heiu co zdecydowanie poprawiło relacje między nimi. Gdzieś około 15.45 oboje usłyszeli hałas, był dość daleko jednak bez pomyłki mogli stwierdzić, że jest to hollow..
-Skoczę tylko i załatwię sprawę, po czym wrócę, co Ty na to? Zajmie to jakieś 10 minut - chłopak patrzył na dziewczynę lekko poddenerwowany
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Pon 17 Sie 2009 - 8:06

-Dobrze, tylko uważaj na siebie...-Poprosiła sama będąc tym wysoce zaniepokojona. Znowu coś po nią idzie? W sumie możliwe, w końcu wczoraj też do czegoś takiego doszło. Z drugiej jedna strony, wtedy w ostatniej chwili Hei spostrzegł że zaraz ich zaatakuje, a teraz usłyszeli hałas z dosyć dużej odległości. Mogło to oznaczać trzy rzeczy. Albo ten stwór jest wyjątkowo nieostrożny, albo wyjątkowo potężny, albo wyjątkowo uczepił się kogoś innego niż ona. Acz ta druga możliwość raczej odpada, skoro mówił że to będzie trwać tylko 10 minut... mówił przecież że potrafi wykrywać energie duchową, więc gdyby było to coś poważnego mówiłby, i zachowywałby się zupełnie inaczej. Fajtłapowatość Hollowa co prawda wchodziła w grę, acz trzecia możliwość była najbardziej prawdopodobna.
Nieważne. Gdy Hei wyruszył na "polowanie" ona sama dalej siedziała na krzesełku układając sobie wszystkie fakty w głowie...oraz oczywiście snując domysły co się tam może dziać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Wto 18 Sie 2009 - 8:11

Hei zniknął, jakby go tu wcale wcześniej nie było, Kaede nie za bardzo miała czemu się dziwić skoro wcześniej magicznie wyleczył jej ciało no ale.. Ciągle było to dla niej niecodzienne. Spojrzała na zegar i odliczała czas..
9 minut, 15 sekund kiedy to Hei pojawił się spowrotem powodując okrzyk przestrachu.. Był delikatnie uśmiechnięty, dyszał opierając się dłonią o framugę drzwi
-Mogę skorzystać z prysznica? - wyszczerzył zęby w jeszcze szerszym usmiechu
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Wto 18 Sie 2009 - 11:31

Dobrze że ciągle była w młodym wieku, inaczej dostałaby zawału. Chociaż z drugiej strony duża mobilność charakterystyczna dla nastolatek mogła spowodować że po prostu wyskoczyłaby z taboretu i upadła na podłogę. Ale na szczęście się tak nie stało. Swoją drogą, zdała sobie sprawę że przez jego nieobecność liczyła sekundy. W duchu palnęła się w czoło za ten objaw... uczuć? Bo w sumie głupoty to nie. Głupota było wyobrażenie sobie Heia biorącego w prysznic. Po tej przelotnej myśli wyglądała jakby umazała się czerwoną farbą.
-T-tak, jasne! Dlaczegoż by nie...-Lecz trzeba było przyznać - był punktualny. Czyżby ocenił siłę Hollowa na tyle, że wiedział ile mu to zajmie? W sumie, było to możliwe. Ale w jaki sposób tak po prostu się teleportował? To było jeszcze ciekawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Wto 18 Sie 2009 - 11:39

-Odpocznij sobie moze, ja wroce za jakies 10-15 minut - oblizał usta myśląc nad czymś - w sumie kiepsko, że tutaj średnio mamy jak ćwiczyć Twoje umiejętności, tak samo jak kiepsko, że wokół tyle ludzi jak pojawiają się hollowy. Ehh.. Nic to, coś wymyślę. Do zobaczenia - mrugnął do niej i poszedł do łazienki..
Siedziała na łóżku starając się przywrócić normalne kolory ciała, nie wiedziała nawet, że czas tak szybko jej minął.
Do pokoju wszedł hei, włosy miał jeszcze mokre, właśnie zakładał koszulę.
Dopiero teraz mogła ocenić, że zbudowany był po prostu perfekcyjnie.. Cholera, i nici z usunięcia raka z twarzy
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Wto 18 Sie 2009 - 12:12

Zastanawiała się też nad sensem jego słów. Chodziło mu o zamieszanie jakie wywołują te duchy? Jakby nie patrzeć... miasto nie jest zbyt dobrym miejscem na trening bojowy. Zbyt dużo zabudowy, i zbyt dużo ludzi. Jeszcze komuś by się coś stało. Zatem trzeba znaleźć jakieś odosobnione miejsce... no nic, penie jakieś jest w okolicy, pomyślała. I wtedy do pokoju wszedł Hei.
Czy ten facet musi co chwila powodować u niej niekontrolowany napływ krwi pod skórę? Ba, żeby tylko... kolejny dzień pełen wrażeń. By jakoś opanować emocje, ścisnęła jedną ręką swoje ramię, i popatrzyła się w dół by nie zwracać uwagi na jego cudowną klatkę piersiową. Ale gdy tak potem pomyślała, to częściowo się na nim "odegrała", gdyż on widział ją prawie nagą, a ona... częściowo. Nie wyobrażała sobie jednak siebie proszącego go, by mu zaczął pozować jak model. Mogłaby zemdleć z wrażenia... albo i nie. W sumie nie wiedziała co gorsze - upadek na ziemię, czy świadomość że ślini się na jakiegoś faceta... zaraz, jakiegoś? Błąd nazewnictwa...
-T-to co teraz?-Zapytała nieśmiało. Chyba było już za późno na wyjście... chociaż, na upartego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Wto 18 Sie 2009 - 12:24

-Hmm.. Jak dla mnie moglibysmy skoczyc cos zjesc, co lubisz? Zapraszam Cię na obiad.
Dziewczyna dopiero teraz uzmyslowila sobie jak bardzo jest glodna, w sumie jadla tylko sniadanie. Niestety nie mogli zostawić niepilnowanego domu a klucza jak pamiętała nie znalazła. W momencie, kiedy chciała poinformowac Heia o tym niezbyt szczęśliwym fakcie, z dołu dobiegło ich wołanie mamy Misaki.
-Już jesteeeeem!
W takim wypadku ... Kaede zastanowiła się przez chwilę wybierając rodzaj jedzonka, które lubi (fast foody, kuchnia domowa, chinska czy insze cuda, your choice), przygotowala sie do wyjscia i zeszli na dół po drodze wymieniając powitanie z panią domu po czym weszli do samochodu i pojechali w stronę centrum, gdzie można było zarówno zjeść jak i pospacerować po alejkach i deptakach parkowych karakury

piszemy w http://bleach.iowoi.org/centrum-f57/centrum-markety-deptaki-i-publiczne-ubikacje-t349-120.htm
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 8:50

Jedyną jej reakcją było niemrawe odmachanie mu jedną ręką. Drugą dotykała się w miejscu gdzie chwilę wcześniej coś innego to zrobiło. Poczekała aż Hei odjedzie, i usiadła przed drzwiami. Ten... ach, nieważne. Ciągle się powtarza w myślach. A to że jest niemożliwy, a że cudowny, przystojny, uroczy... targały nią sprzeczne emocje i chęci. Z jednej strony chciała jedno, ale z drugiej uznawało to albo za niemoralne, albo niewłaściwe. Ale nie powie mu "Mógłbyś się opanować bo moje hormony szaleją na twój widok?" czy coś w tym guście, bo jeszcze się obrazi, albo zbyt przejmie... do poniedziałku został jeden dzień. Będzie musiała poważnie przemyśleć parę spraw. Ale na razie trzeba odnieść tyłek z zimnego bruku, zanim się zaziębi. Weszła do domu, i od razu skierowała się na górę. Chciała towarzystwa, fakt... ale przydała by się jeszcze jedna osoba, której mogłaby się zwierzyć z tego wszystkiego, najlepiej dziewczyna. Zaczęła żałować że Misaki nie ma w domu, miałaby przynajmniej z kim pogadać na takie tematy. Ale nic, trudno, musiała się zająć bardziej przyziemnymi sprawami takimi jak skorzystanie z toalety, umycie się, i ubranie w piżamkę. Jutro pójdzie do domu się spakować, powiadomi znajomych o jej dłuższej nieobecności, oraz może pójdzie do marketu. No i dokończy pracę domową. A na razie... położyła się spać. Z całych sił starała się nie myśleć o dzisiejszym dniu, co niezbyt jej wychodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 9:02

Dziewczyna przewracała się z boku na bok, zasnela po okolo poltorej godzinie. Rano obudziła się niezbyt wyspana i wypoczęta no ale co zrobić? Jak zwykle z rana umyła się i przygotowała do wyjścia, zjadła śniadanie które przygotował jej policjant. Uśmiechnął się na jej widok
-Policja ściąga ścisły nadzór z panienki Kaede - postawił talerz z tostami obok niej - dlatego też jadę na komendę. Proszę na siebie uważać - uśmiechnął się i po prostu wyszedł do radiowozu który zaparkował przed domem. Humm. No i tyle.
Kaede zjadła śniadanie, pozmywała i uśmiechnęła się na widok kluczy, które leżały na blacie w kuchni. Wszystko idealnie. Spojrzała na zegarek - była 10:30. Pytanie czy najpierw market, czy dom?
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 9:15

No to tyle jeżeli chodzi o kwestię policjanta. A po tacie ani śladu... westchnęła i wzięła się za tosty. W międzyczasie zauważyła że na stole leżały klucze. Było widać że mama Misaki uczy się na błędach. Teraz pozostał wybór - dom czy market? Po chwili namysłu wybrała dom. Nie chciało jej się pakować swoich rzeczy, ale im później się tym zajmie tym gorzej będzie z motywacją. Więc, gdy już tylko zjadła ten wyjątkowo zdrowy posiłek, nie zwlekała dłużej tylko wyszła na zewnątrz, zamknęła drzwi, i poszła do swojego domu. Miał tam jakąś torbę podróżniczą, więc z zapakowaniem potrzebnych rzeczy nie powinno być problemu. Ciuchy, szczoteczka do zębów, parę par butów... i to w sumie tyle. Więcej rzeczy jej potrzebnych nie będzie. Ew. weźmie budzik i co jej się wyda przydatne na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 10:55

Hasgimiesław zdziwił się jeszcze bardziej. Nie potrafił pojąć dlaczego większość istot nawet go nie zauważała. Potok myśli nawiązujący do nowego świata został przerwany przez widok trzech wściekłych, niebezpiecznie wyglądających i wrogo nastawionych istot.

...

"Ratunku, panika!" - co więcej mógł pomyśleć w takiej sytuacji. Rozpoczął ucieczkę. Byle najszybciej, przed siebie. Najbardziej przerażający był dla niego widok ogromnej bestii powoli ciągnącej się po ziemi. Hag dziękował, iż bestia jest powolna. Najmniej przerażającym okazał się szary ptak - przynajmniej tak to wyglądało z punktu widzenia gołębia. Kot - Hagimiesław jeszcze pamiętał co to jest i czym grozi spotkanie z takim zwierzęciem. Zwłaszcza, gdy jest taki szybki, duży i ... dziwny. Jako, że lotnikiem był doświadczonym, nie obawiał się trollo-podobnej kreatury.
Całą jego uwagę przyciągnęła bestia skacząca po dachach - była zdecydowania najszybsza i w tym momencie, najgroźniejsza.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 11:04

Kaede stanęła jak wryta.. Po drodze do domu zobaczyła jak eee.. gołąb o rozpiętości skrzydeł około 2,5 metra z papierową torbą na głowie łopoczącą na wietrze zbliża się do niej z zawrotną prędkością a za nim pędzi trzech pustych. W głowie usłyszała głos śmierci wewnątrz siebie
-To cooo, zabawimy się?
Kot i ptak wydawały się zdecydowanie szybsze od niej natomiast wielkie trolopodobne coś zdecydowanie silniejsze, chociaż.. Dokuro kun swoje potrafił

(Ekku dajesz, potem Nilion, potem ja i tak w koleczko, chyba ze Roten bedzie chcial cos dodac;p)
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 12:14

-Yyyyy... okeeeeeeej...-Tak wyglądała pierwsza jej reakcja. Patrzyła się na tą scenkę z wyrazem twarzy wyrażająca bezkresne zdziwienie. Głównie postacią gołębia z papierową torbą na głowie, acz gdy zorientowała się że goni go troje pustych, w miarę szybko otrząsnęła się z tego pierwszego wrażenia. Do tego zachęta Dokuro Kuna... huh... chyba będzie musiała się pomęczyć. Bo jak zjedzą tego gołębia, to i na nią może przyjść pora. A nuż pomoże jej w walce? Acz z drugiej strony, może lepiej by było gdyby po prostu nie przeszkadzał. Miała tylko nadzieje że Ci puści są bardzo słabi. Skoro nie mogła sobie poradzić z jednym, to co dopiero z trzema?
Jednak ucieczka nie wchodziła w rachubę, i tak by ją dogonili. A więc, zostaje tylko jedno. Walka.
-Dobra... roznieśmy ich...-Zachęciła go. Natychmiastowo po tych słowach szkielet w szarym płaszczu wyrósł jej z pleców. Pierwsze co zrobił to przyzwał dwa sierpy, i skierował je na kota oraz ptakopodobnego hollowa. Następnie rzucił kosą w trolla, i był przygotowany na zmianę formy na wielką szczękę, gdyby któryś podszedł zbyt blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 12:34

- Ghruu ... aaa! - Wrzasnął Hagimiesław gdy ujrzał szkielet wyrastający z pleców kobiety. Przez jego umysł szybko przeleciały słowa - "Czemu wszyscy chcą mnie zabić?!" Jego natychmiastową reakcją było wykonanie Cobry - manewru powietrznego znanego z MiG-29. Niemalże zerując swoją prędkość horyzontalną, skierował się w górę mając nadzieję, że nie padnie ofiarą żadnego z trzech agresorów za nim, ani kobiety, która w jego oczach, urządziła całą zasadzkę.

"Udało się" - pomyślał Hag, gdy dwa sierpy zamiast trafić w niego, przeleciały obok. Wciąż był święcie przekonany, że kobieta obrała sobie za cel właśnie jego.

Nie wiedząc, w którą stronę lecieć zdecydował się krążyć wokół budynku oraz utrzymywać odpowiedni dystans pomiędzy sobą a atakującymi bestiami. Miał nadzieję, że wymyśli coś, co może go zbawić. Nadzieja ...
Powrót do góry Go down
Roten Yaiba





Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
210/220  (210/220)
Punkty Reiatsu:
2225/2250  (2225/2250)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 12:44

Hagimiesław Gruchał
Popędziłeś przed siebie. Najbardziej bałeś się kota. Mimowolnie odwracałeś się za siebie, by zobaczyć czy Cię goni i niestety - tak było, był praktycznie równie szybki jak ty, a czasem, gdy odbił się silnie z jednego dachu i przeskoczył kilka domów - nawet szybszy. Kątem oka dostrzegłeś też, iż dziewczyna, która o dziwo Cię zauważyła ma... jakieś wielkie skrzydło i szykuje się do walki z pozostałymi pustymi. Po niedługim czasie ucieczki odwóciłeś głowę w bok o 90 stopni i liczyłeś, że go zgubiłęś, jednak on wtedy był obok Ciebie (on na dachu, a ty nad środkiem ulicy), utrzymywał dystans jakiś... 2 metrów, to było zdecydowanie zbyt blisko. Szykował się do skoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://bleach.iowoi.org
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 14:53

Sierpy pomknęły w stronę hollowów, ten przeznaczony dla kota przywalił w któryś z dachów więc nie zrobił w sumie nic pustemu, może i dobrze? Najwidoczniej zajęty był swoim latającym śniadaniem.
Drugi z sierpów natomiast przywalił w skrzydło ptaka który również skoncentrowany na gołębiu po prostu nie dostrzegł zagrożenia. Sprawa była o tyle dobra, ze hollow spadł na ziemię z głośnym hukiem, oparł się na skrzydłach i potrząsnął głową - skrzydła to bardzo misterne części ciała, atak Kaede nie zranił aż tak bardzo przeciwnika ale zniszczył mu strukturę skrzydła na tyle, by uniemożliwić latanie
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 15:18

"Śmierć" widząc efekt swoich działań wykrzywił zęby w upiornym uśmiechu. Ruszył swoim ciałem do przodu dając Kaede do zrozumienia że jeżeli się nie ruszy on pociągnie ją za sobą i po prostu wywróci. Mol przynajmniej uprzedzić że chce przejść do walki wręcz... ale nic. Pobiegł na tego Hollowa, jednak mając na uwadze poprzednie starcie, sama raczej skupiała się na tym, by uniknąć ewentualnych ataków. Część ofensywną zostawiła Dokuro Kun'owi. Właśnie, co do niego... On sam tradycyjnie dla siebie zaatakował kosą od góry, wykorzystując jej masę i ostrość do wyrządzenia jak największych zniszczeń. Trzeba było oszczędzać siły, w końcu po tym zostanie ich jeszcze dwoje, a ten przerośnięty kurczak chyba nie zna się zbytnio na walce. Zdawał się stosować nieco inną sztukę walki zwaną "taktycznym odwrotem"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Sro 19 Sie 2009 - 15:57

Nie posiadając zdolności do taktycznego myślenia, Hagimiesław zdecydował się na jakże niespodziewany manewr i poleciał dalej, prosto - kontynuując lot po wyznaczonej wcześniej drodze. Szykujący się do skoku kot przerażał go jeszcze bardziej. Na szczęście uczestników "bitwy", przewód pokarmowy gołębia został już wcześniej opróżniony.

Hag miał teraz dwa zmartwienia - kot, który lada chwila chciał go zaatakować, oraz staranie się, aby przy takiej prędkości nie uderzyć w żadną budowlę - biorąc pod uwagę okoliczności, bardzo ciężkie zadanie. Nie można zapominać o kacu, który ponownie się odezwał, co zmusiło gołębio-człowieka do znacznego zwolnienia tempa. Wątpił, iż będzie mógł lecieć szybciej nawet gdyby odjąć ból głowy - zaczynał się męczyć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom rodziny Sayuri   Today at 9:53

Powrót do góry Go down
 
Dom rodziny Sayuri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs