IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Alan Eneiban[Quincy]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Alan Eneiban[Quincy]   Wto 18 Sie 2009 - 18:04

Imię: Alan Eneiban
Rasa: Quincy
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
Wzrost: 182 cm
Waga: 74 kg

Wygląd: Szczupły i wysoki. W końcu 182cm to nie tak mało dobrze zbudowanego mężczyzny. W miarę proste i równo ułożone, z wyjątkiem paru niesfornych kosmyków, białe włosy. Przenikliwe zielone oczy, oraz mały, srebrny kolczyk w lewym uchu. Do tego dochodzi śnieżnobiała karnacja skóry. Często gdy wyrusza na co bardziej "zaplanowane" łowy, ubiera się w biały uniform typowy dla quincych, nakładając na niego szarą peleryne okrywającą jego plecy aż do kostek. Jednakże, częsciej można go zobaczyć w nieoficjalnym stroju. Są to luźne bluzki, zazwyczaj z jakimś dziwnym wzorem bądz kapelą rockową/metalową. Do tego dochodzą spodnie, zazwyczaj przystosowane kolorystycznie do góry jego ubrania.

Charakter: Alan Eneiban to osoba o wielu twarzach. Można by powiedzieć, że swoje zachowanie przystosowuje do sytuacji. W stosunku do niektórych osób woli ukrywać część swoich cech. Staje się wtedy cichy, mrukliwy i zamknięty w sobie. Z kolei w stosunku do innych zachowuje się zupełnie inaczej. Otwiera się, jest wesoły i rozgadany. Ale jest jedna rzecz, która łączy jego liczne oblicza. Zawsze wyznaje swoją życiową zasadę: „Nie ma po dobroci, tak jest po mojemu.” Oznaczać to może oczywiście tylko jedno – lubi rozwiązania siłowe. Jednak nie pcha się do walki, kiedy nie ma takiej potrzeby. Ciężkie doświadczenia wyrobiły w nim nerwy mocne jak stal. Bywa arogancki, ale to mu tylko pomaga w realizacji swoich wielkich ambicji.

Historia: Nuda, beznadzieja, sztuczność. To wszystko otaczało mnie od... no właśnie, od kiedy? Gdzie tylko sięgnę pamięcią, zawsze towarzyszyły mi owe doznania. Nieszczęsna młodość... Ojciec w kółko powtarzał, że "trzeba się pokazać, zaistnieć w towarzystwie". Z tegoż powodu musiałem być obecny na wszelkiego rodzaju bankietach, spotkaniach "śmietanki". Dla mnie były to jedynie schadzki, na których ludzie "wyższych sfer" chcieli napełnić swoje płytkie dusze najświeższymi nowinkami, plotkami i innymi tego typu bzdurami. Na pewno byli świadomi, że całkowicie nie interesowało mnie kto jest aktualnym pośmiewiskiem, kto wywołał jaki skandal. Mimo wszystko podchodzili i zaczynali rozmowę. "Co raz bardziej przypominasz swoją matkę" zamiast standardowego przywitania, następnie potok bezwartościowych słów. "Zginęła przy porodzie", "była zwykłą mieszczanką". Zawsze gdy przechodziłem obok grupek starszych kobiet, wyłapywałem takie słowa. To jednak pogłębiało moje poczucie odrębności. A ojciec... cóż nigdy mi o niej nie opowiedział, wymigiwał się od odpowiedzi, zmieniał temat. Wszystko wydawało mi się wyblakłe, pozbawione życia, bez krzty szczerości. Zresztą, co innego może myśleć dziecko na siłę wciągane w świat dorosłych, nierzadko bufoniastych osób o bardzo niskim poziomie. To była zbita masa głupców podążających ślepo za swoimi pragnieniami. Niestety, ojciec usilnie starał się należeć do tej masy. Byłem... w sumie, nadal jestem jego jedynym synem. Nie wiem, może dorobił się kolejnego dziecka? Wszakże nie widziałem go od dość dawna, a przeszłość mówiła mi, że to możliwe... Był przecież człowiekiem żyjącym z przyjemności oferowanej przez ten świat. Tak, pamiętam to dobrze. Prawie co noc sprowadzał do domu jakąś kochankę, której najpewniej marzyła się fortuna ojca. Oczywiście on to skrzętnie wykorzystywał. Heh, to był dopiero człowiek. Może i nie był najlepszym ojcem, ale był dobrym biznesmenem. Poznałem go dobrze, przez jedenaście lat życia pod jednym dachem. Aż za dobrze. Jednak nie mogę zaprzeczyć ze trochę z jego charakteru przeszło do mnie. Nadal się jednak dziwie, czemu ten głupiec nadal co jakiś czas namawia mnie do powrotu. Może to objaw troski? Chyba bardziej o swoją firmę. Nie przepadam za nim. Sam wysłał mnie do Japonii, pod opiekę swojego brata! Ale cóż.. on to przeszłość. Zapewne jeszcze wiele razy będzie mnie nakłaniać do tego. Wspomniałem o wuju... Kiedyś go widziałem parę razy u ojca jak się kłócili. I to tyle. A gdy miałem jedenaście lat, bez podania powodu wysłał mnie do niego, gdzie przeżyłem szok kulturowy i kastowy. Zamieszkałem w zwykłym domu, żyłem jak zwykły, przeciętny chłopak. Byłem wolny! Wolny od rutyny, od snobistycznego podejścia do życia. No, może do czasu, bo parę miesięcy później, po pełnym zaaklimatyzowaniu się w kraju kwitnącej wiśni, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. W szkole widziałem duchy, na ulicy widziałem duchy, w domu też czasami widziałem duchy! Czasem też widziałem duchy w czarnych kimonach z mieczami które w oddali eliminowały jakieś dziwne duchy potworów.
Z początku ukrywałem to, myślałem że to zwykłe zwidy. Później zacząłem się dziwnie zachowywać. Mój światopogląd runął jak domek z kart przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru... Jeszcze większy szok wywołało spotkanie mojego wuja który strzelał z Łuko- podobnego czegoś do duchów potworów. Fakt, wtedy też o mało co nie otarłem się o śmierć, gdyż jeden z nich chciał mnie chyba zjeść na śniadanie. Aczkolwiek, pomijając ten przykry fakt dość mocnego poturbowania[a zarazem spędzenia tygodnia w szpitalu], byłem zachwycony. Widziałem takie rzeczy tylko w grach i TV, a to wszystko działo się na moich oczach. Oczywiście, wuj Agito[nie wiem czemu przybrał nowe imię gdy tu przybył] próbował mi wmówić że to mi się przyśniło gdy byłem w szpitalu, ale gdy opowiedziałem mu co i jak, uśmiechnął się tajemniczo... Tak też zaczęła się jego przygoda z duchami. Wuj opowiadał mi o Quincy'ch, jak i o tym że w jego rodzinie jest domieszek krwi tego szlachetnego rodu. Za to ja musiałem ten domieszek krwi odnaleźć w sobie. Od tamtej pory poświęcałem swój wolny czas na samodoskonalenie swej osoby, oczywiście pod okiem mistrza. Trening nie był łatwy, wiele razy z powodu zmęczenia nie mogłem wrócić do domu o własnych siłach. Ale, opłaciło się. Po wielu mozolnych miesiącach nauczyłem się wyzwalać i kontrolować swoje ray. To też sprawiło, że byłem narażony na ataki ze strony Pustych, którzy z chęcią połakomili by się na energie takiego chłopaka jak ja. Dalszym etapem było więc podwyższenie mobilności oraz nauka wyciszenia swojego ray… Można by jeszcze dalej ciągnąc etapy mojego szkolenia, ale to by było bez sensu. Masa informacji zbita w jedną całość. Zresztą, osoby niepożądane nie powinny poznać tego planu. W wieku piętnastu lat otrzymałem amulet quincych i wtedy też zniszczyłem pierwszego hollowa. To była niezapomniana chwila, która będzie w moim sercu po dzień ostatni. Ten okres życia sprawił mi wiele radości, ukształtował mój światopogląd. Sprawił że poczułem się nareszcie żywy. Przekonanie o świętej misji jaką zostałem obarczony razem z tą mocą dodawała mi sił. Z wiekiem stawałem się silniejszy... ale nie wystarczająco silny, aby przeciwstawić się każdemu. Za wszelką cenę próbowałem zachować w tajemnicy to, że nie jestem zwykłym człowiekiem. Nieraz musiałem wymyślać różne tłumaczenia czemu coś zrobiłem, co robiłem i tym podobne. Straciłem przez to wielu znajomych, ale czasem trzeba się poświęcać. Sprawiło to też, iż nie przywiązuje się do innych osób tak szybko. A obecnie? Obecnie wykonuje nadal swoją świętą misje oczyszczenia świata z niepożądanych istot. I nie, nie jestem jakimś zaślepionym fanatykiem, choć przyznam, blisko mi do tego. Ostatnio nawet puściłem wolno hollowa...Ten obiekt był ciekawy. Umiał mówić i najprawdopodobniej myśleć... To najprawdopodobniej dlatego.

Ekwipunek: Amulet quincy, portfel, scyzoryk
Pieniądze: 1000 ryo

Atrybuty
Wolne: 10 +4[wiek] +1[za umiejke].
Profesja: Siła, Wytrzymałość -1 Rei -3 K. Rei +5 Szybkość +5.
Płeć: +1 Siła, wytrzymałość, -2 zręczność.

Siła: 5 -1[profesja] +1[płeć] = 5
Szybkość: 5 +5[profesja = 10
Zręczność: 5 -2[płeć] +3[rozdane]= 6
Wytrzymałość: 5 -1[profesja] +1[płeć] = 5
Inteligencja: 5 +5[rozdane] =10
Psychika: 5
Reiatsu: 5 -3[profesja] +3[rozdane] = 5
Kontrola Reiatsu: 5 +5[profesja] +4[rozdane] = 14

Udźwig: 50 kg
Prędkość(śr.): 10[km/h]
Prędkość(max.): 30[km/h]

Umiejętności:
Kumulator
Maskowanie Reiatsu

Wady: ---


Ostatnio zmieniony przez Trey dnia Sro 26 Sie 2009 - 22:37, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   Wto 18 Sie 2009 - 19:06

Ode mnie możesz przeredagować wygląd i charakter o czym zresztą powiadomiłem na PW.

A tak to...

AKCEPTACJA
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   Wto 18 Sie 2009 - 19:33

zieew. nudny jestes trey;p malo do czego mozna sie przyczepic.
dziwi mnie troche ubior - jasne ciuchy + czarne rekawiczki no ale, nie mnie dyskutowac o modzie xD
dodatkowo troszke nie pasuje mi charakter "potrafi odpuscic w polowie walki" do fragmentu z historii "Obecnie wykonuje nadal swoją świętą misje oczyszczenia świata z niepożądanych istot. I nie, nie jestem jakimś zaślepionym fanatykiem, choć przyznam, blisko mi do tego." ale tylko troche ;p
akcept
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   Wto 18 Sie 2009 - 19:35

Ta, charakter i wygląd wyszły mi okropnie jak na tle innych moich postaci. Ale to się poprawi, mhahah, hah hah... A nudne, to masz podejście ;p
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   Wto 18 Sie 2009 - 20:19

Akceptuje Trey ;p



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   Sro 26 Sie 2009 - 23:19

Trzy akceptacje, biorę tego gracza do siebie.

*Evil grin.*
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alan Eneiban[Quincy]   

Powrót do góry Go down
 
Alan Eneiban[Quincy]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog