IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom Fuu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 12:18

Dziewczyna westchnęła kilka razy, jakby starała się wrócić do siebie. Przecież nie zrobi tego tak, jakby nic się nie stało, udawanie zdało by się na nic. Chociaż inną sprawą jest to że i tak nie zdało egzaminu. Ma nauczkę na przyszłość- sprawdzanie każdego możliwego miejsca za różnymi tego typu urządzeniami.
"Przed czym mieliśmy się bronić? Nie wmówi mi Pan chyba że Seiretei nie jest w stanie wybronić jego mieszkańców. Z całym szacunkiem dla całego Gotei i władz, ale to by było jeszcze gorzej niż śmieszne."
Chwilę się zatrzymała. Chyba dobrze że kontrakt zawarty na Ziemi nie ma wielu warunków. Choć akurat on wcale nie musi o tym wiedzieć.
"Ale nie wracajmy już do tego. Zakazano nam o tym mówić, dlatego nie mogę dokładnie wszystkiego opisać. Bo martwa osoba na nic się wam nie przyda, a jeśli spróbuję zdradzić choć jeden dokładniejszy szczegół czeka mnie właśnie śmierć. Mówili coś o starej magii. Dowiedziałam się że Marisa może coś wiedzieć jak to ściągnąć więc próbowałam się jakoś tego dowiedzieć.
Bezpiecznie mogę powiedzieć że pewna grupa weszła w konflikt z Seiretei. Powodu nie znam. Potrzebowali do czegoś kilku uczniów, padło na nas. Nie mogę zdradzić personaliów tych osób. Zabrali nas dość daleko od lasu, w jakieś góry i miejsce jak po wybuchu. Zrobili co mieli zrobić, mocno nas poturbowali i odstawili nieprzytomnych do lasu."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 14:56

Krytyka władz Seireitei chyba tym razem podziałała na osobę mężczyzny. Palce na jej ramieniu zacisnęła się tak, że Fuu w normalnej sytuacji złapała by się i lekko skuliła z bólu.
-Czy ty właśnie bezczelnie zasugerowałaś, że Gotei jest niekompetentne?-Zapytał-Nie było wiadomo kto stoi za tym wszystkim. Zapewniliśmy wszystkim tyle bezpieczeństwa ile mogliśmy, a wam jeszcze więcej, chociaż nie powinniśmy... ale opłaciło się. Trzeba będzie podziękować Yoshihiko...-Albo Fuu miała takie dziwne wrażenie, albo mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. I dopiero wtedy wziął się za następną część notatki.
-Personalia... powinniśmy znać. Prowadzący śledztwo znalazł na terenie mieszkania Marisy Kirisame album ze zdjęciami. Wiem jedynie że była tam razem z osobami podejrzanymi... tak więc... te wszystkie poszlaki w połączeniu z waszymi mimowolnymi zeznaniami powinny wystarczyć byście znaleźli się pod "specjalną opieką"... ale spokojnie, doceniamy takie przydatne osoby jak wy. Nie traficie na ciężkie roboty. Oddział zamknięty powinien wam się bardziej spodobać-Zakomunikował , odwrócił się i skierował w stronę wyjścia. Jednak... stanął.
-A ty dlaczego tutaj jesteś? Nie powi... z-zosta-!-I tyle jeżeli chodzi o jego udział w rozmowie. Gość od przesłuchań osunął się na ziemię, a przed drzwiami ukazał się... tamten albinos z którym Fuu się widziała pierwszego dnia po zakończeniu galimatiasu na ziemi! Nazywał się... Yoshihiko.
-P-panie Yamamura, co pan robi?!-Zapytał się jeden z mężczyzn wyciągając swoje Zanpaktou. Drugi zrobił to samo.
-To proste. Zabieram świadka, byśmy mogli to wszystko w końcu wyjaśnić. Raz, a dobrze...-Dalej... trudno było przewidzieć co sie stanie. Skończyło się jednak na szamotaninie, i zwycięstwie młodzieńca.
-Idziemy stąd, szybko... zanim się zorientują że coś jest nie tak...-Powiedział chłopak ciągnąc mężczyznę leżącego w progu, i sadzając go na krześle. Przy okazji go związał sznurami, które niegdyś plątały ręce Fuu, by się przypadkiem nie zwalił.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 15:20

Spodziewała się Marisy albo Matsuo, ale narzekać nie mogła. W końcu ktoś po nią przyszedł i był to sprzymierzeniec. A przynajmniej to wynikało z pierwszego spotkania z Marisą. Trochę śmiesznie brzmiało to żeby ulotnić się zanim ktokolwiek się zorientuje. Otwarte drzwi bez strażników na zewnątrz przy przesłuchaniu w żadnym wypadku nie należą do zjawisk podejrzanych. Miała tylko nadzieję że "zaufany" naprawdę oznacza osobę której można zaufać. Podejrzewała że po Shane i Kinjiego poszły inne osoby, przynajmniej dla niej logiczniejszym byłoby uciekanie w grupach po dwóch niż ciąganie całego sznureczka za sobą i zastanawianie się jak jedna osoba ma obronić trzy inne.
Szybko zgarnęła swój zeszyt oraz sprzęt piszący i dała się prowadzić swojemu wybawcy ku... No właśnie, sama nie do końca wiedziała gdzie idą. Wszelkie miejsca w Seiretei były prawdopodobnie już dla niej niedostępne, można powiedzieć że właśnie oficjalnie stała się rebeliantką przeciwko Soul Society. Zostaje biec gdzie zostanie poprowadzona, gdzie ją nogi poniosą i jak najdalej od Seiretei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 15:42

Obydwoje... idą, zapewne po ty by nie wzbudzić podejrzeń. Jednak przed tym Chłopak zamyka drzwi... trudno powiedzieć po co. Może ma nadzieje że ktoś uzna że przesłuchania się skończyły?
Tak czy siak obydwoje znaleźli się na zewnątrz. Co najciekawsze, chłopak skierował się w stronę pobliskich krzaków. Stamtąd wyciągnął worek, z którego z kolei wyciągnął... Zanpaktou.
-Masz, trzymaj, przyda Ci się...-Rzucił tylko i obydwoje teraz pobiegli. Ich kondycja jednak pozwoliła im dojść tylko gdzieś w las, potem musieli sobie zrobić przerwę.
-Słuchaj... jesteśmy teraz niedaleko miejsca, gdzie jest przetrzymywany twój przyjaciel... i Marisa... mój plan przedstawia się następująco - ratujemy ich, potem idziemy do twojej przyjaciółki, i przejmujemy materiał dowodowy od Hideki'ego, głównie zapisy waszych rozmów. Jeżeli chcesz to możesz gdzieś się ukryć... albo isć ze mną i mi pomóc. Co wolisz?-Zapytał Yoshi gdy już trochę odpoczął po biegu spod komisariatu do lasku.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 15:56

No i zaczęły się schody. Perspektywa ukrycia się była całkiem niezła, mało ryzykowała, wystarczyło by się zamienić w kota i trochę połazić po drzewach do czasu powrotu wszystkich. Problemem było to, że gdyby została odkryta mógłby być problem z ucieczką. Może i koty są zwinne i w ogóle, ale przy przewadze liczebnej choćby potrafiła wykonać Shunpo w kociej postaci nie uciekła by za daleko. Idąc z nim więcej ryzykuje i i tak musiała by polegać głównie na unikach. Chyba że jakimś fartownym sposobem udało by się trafić oponenta. Oczywiście była szansa że obejdzie się bez jakichkolwiek walk, aczkolwiek była ona naprawdę minimalna.
Spojrzała na otrzymany miecz, właściwie nie należący do niej. Jak mogła by nim dobrze władać wiedząc że jest on "obcy". Zanpakutou powinno być najlepszym sojusznikiem dzierżącego je shinigami, przynajmniej tyle wiedziała z Akademii. Tymczasem ten był dla niej za krótki, a wiadomość że dwa inne miecze należące do niej poniewierają się gdzieś na Ziemi wcale nie pomagała w tej sytuacji. Westchnęła dwa razy i przymocowała miecz przy pasie.
*Idziemy!*
Kiwnęła głową do Yoshiego i ruszyła za nim. Nerwy miała trochę napięte, ale nie było to coś, z czym nie można było sobie poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 16:22

-W porządku...-Chłopak uśmiechnął się porozumiewawczo do dziewczyny, i obydwoje po 3 minutach byli już poza lasem. Przed sobą mieli niewielki budynek z maksymalnie dwoma-trzeba izbami i dość wysoką wieżą. Posterunek? Możliwe... w końcu co jakiś czas w Soul Society pojawiają się puści. Co prawda ich częstotliwość występowania jest o wiele mniejsza niż kiedyś, jednak budynki takie jak te zostały. I najwidoczniej ich przeznaczenie nieco się zmieniło...
-Dobrze... nikogo nie ma na wieży, wszyscy muszą być w środku. Ja pójdę pierwszy, a ty za mną, zabezpieczając tyły. Być może znajdziemy nawet cześć materiału dowodowego... chociaż wątpię-Chłopak przetarł oczy i ruszył przed siebie. W czasie tej krótkiej podróży nici się nie stało... no, może z wyjątkiem jednej rzeczy. Jedna izba po prostu... eksplodowała.
-C-co do licha?-Zapytał się chłopak sam siebie. Po chwili z chmury dymu wyłoniła się... Marisa niosąca pod pachą oszołomionego Kinjiego. W jednej ręce miała... coś na kształt różdżki. Taki malutki różnokolorowy kijek ze złotą gwiazdką na jednym z końców.
-M-Marisa, co ty robisz?-Zapytał się Yoshi będąc trochę oszołomiony
-A ty to co?! Matsuo miał sprowadzić pomoc, a ty robisz jeden wielki burdel!-Blondynka była na tyle zdenerwowana, że aż opuściła Kinji'ego na ziemię. Ten jęknął cicho z bólu i powoli się podniósł.
-Matsuo? Ten nauczyciel? Myślę... że im mniej osób o tym wie, tym lepiej. No ale dobrze... możemy już iść? Szybko?-Zapytał albinos gdy zobaczył wybiegających z budynku Shinigami.
-Moglibyśmy jeszcze pogadać...-Stwierdziła Marisa, od niechcenia machnąwszy różdżką. Spora, świecąca gwiazdka poleciała w stronę napastników, wywołując... no właśnie. Coś pośredniego pomiędzy fajerwerkiem a sporym wybuchem. Aż Fuu poczuła podmuch powietrza na twarzy.
-...ale w sumie zrobimy to później. A chyba będzie sporo do obgadania, prawda Yoshi?-Zapytała wymownie patrząc zarówno na niego, jak i na... Fuu.
-T-tak... chyba tak...-Przyznał chłopak trochę zakłopotany, i poszedł za Marisą.
-Uh... n-nic Ci nie jest Fuu? Bo ja chyba...
-IDZIEMY!-Krzyknęła Marisa nie będąc w zbyt dobrym humorze.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Sob 29 Maj 2010 - 16:32

Fuu uznała że każdy związany z Rezydencją bardzo przepada za tworzeniem malowniczych eksplozji i lejów w podłożu. I przypominając sobie walkę z Matsuo uznała że Shana spokojnie się do nich nadaje bo pewną praktykę już w tym ma. Ucieszyła się na widok Marisy, przypominając sobie o pytaniu jakie miała jej zadać. Ale to musiało poczekać jeszcze jakiś czas, zwłaszcza że ich małe fajerwerki prawdopodobnie zdążyły dać znać połowie Seiretei że właśnie ktoś robi rozróbę. A oglądanie tabunu shinigami galopującego w ich stronę z wyciągniętymi mieczami może i brzmiał komicznie, ale z pewnością oglądanie go na żywo do najprzyjemniejszych rzeczy nie będzie należeć.
Kiwnęła głową żeby powiadomić go że ma się dobrze i biegiem ruszyła za Marisą mając nadzieję że wreszcie zostanie wyprowadzona z tego całego zamieszania. Przy okazji w jej głowie powoli układały się plany, co zrobić, gdy uda im się zbiec z Seiretei. I w tych planach Remilia była jej niezbędna, poza tym że wcześniej potrzebowała poznać od niej parę innych potrzebnych jej szczegółów .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 8:20

Wszyscy zaczęli biec dopiero gdy wszyscy zebrali się mniej więcej w tym samym miejscu. Mieli przed sobą całkiem spore połacie lasu, które, jak zresztą wiadomo, było dość tłocznym miejscem, idealnym na zastawienie pułapki. Albo przynajmniej dość chaotyczną walkę w towarzystwie drzew... i akurat mieli takie szczęście że napotkali na oddział Shinigami.
-Szlag... ja się nimi zajmę, wy biegnijcie!-Nakazała Marisa, po czym rzuciła się na tamta grupkę. Jak sobie radziła? Trudno powiedzieć, nie było czasu na podziwianie rewii świateł i fajerwerków. Jednak Fuu poczuła że zaczyna iść trochę pod górę.
W końcu wyszli z lasu, i w oddali mogli zobaczyć urwisko, koło którego niedaleko był budynek podobny do poprzedniego - wieża i dom z paroma izbami.Tylko tym razem ktoś na nich czekał... był to chłopak który wezwał Fuu na przesłuchanie. Z taką samą prezencją... tylko z jedną zmianą w wyglądzie. Już z daleka można było zauważyć wyraźne ślady krwi na jego czasie... oraz katanę, która była nią w dużej części pokryta.
-Domyśliłem się że możecie przyjść... ale ty Yoshihiko?-Zapytał zmęczonym głosem, trochę podobnym do tego który słyszała Fuu.
-Pomyliłeś sumienność z fanatyzmem... oni nie są winni zarzucanym im czynom. Może faktycznie są zamieszani... ale nie z własnej winy. Powinieneś to wziąć pod uwagę
-Niezależnie od okoliczności stali się potencjalnym zagrożeniem dla Seireitei... dokładnie przestudiowałem informacje na temat Rezydencji Scarlet. I pomimo niewiążącego paktu zawartego z nimi, to ciągle jest pakt... i muszą być posłuszni. To ewidentna zdrada-Skwitował chłopak, na co Yoshi wyraźnie się zdenerwował
-Więc jesteś w stanie poświęcić trójkę niewinnych uczniów... swoich przyjaciół... byle tylko zapobiec POTENCJALNEMU zagrożeniu? Oszalałeś...-
-Nie, to wy oszaleliście. Przez wasze słabości zapomnieliście o tym, kim jesteśmy. Jesteśmy Shinigami, i naszym celem jest utrzymanie porządku w światach żywych i umarłych. Wy sie do tego nie nadajecie...
-...myślałem że może przemówię Ci do rozsądku... cóż, więc chyba będziemy musieli...-Yoshi jednak nie do dokończył, gdyż do przodu wyszedł Kinji.
-Chwileczkę!... skąd jest ta cała krew?-Zapytał niepewnie. Lekko drżał...
-...nie domyślacie się? Nie znacie procedur postępowania w przypadku ścigania zbiegłych więźniów? A powinniście... przesłuchiwana wywołała eksplozję Reiatsu i została zapędzona na skraj przepaści. Prawie przygotowała następne zaklęcie, jednak zanim je dokończyła...-Chłopak wyciągnął przed siebie katanę, pokazując krew od czubka ostrza aż po jelec-Spadła w przepaść
Co czuła Fuu? Wie to tylko ona sama. Jednak te słowa dla Kinji'ego były najwidoczniej jak uderzenie rozpędzonego pociągu.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160


Ostatnio zmieniony przez Ekkusu dnia Sro 2 Cze 2010 - 16:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 8:39

Co czuła? Absolutną pustkę w głowie. Nawet nie poczuła jak osuwa się na kolana patrząc tępo w pokryty krwią miecz. Shana, która zawsze szybciej robiła niż myślała, ale jakoś udawało jej się ze wszystkiego wykaraskać. Ta Shana, której dziewczyna jako pierwszej zdecydowała się ujawnić ze swoją umiejętnością transformacji... Zginęła.
Kilka sekund, w całkowity bezruchu, utrzymywała wzrok na katanie. Bardzo, bardzo chciała rzucić się na stojącego kilka metrów dalej osobnika. Podniosła się z ziemi i przez chwilę patrzyła mu prosto w oczy. Prawdopodobnie nie zobaczy nic prócz ślepego posłuszeństwa rozkazom i dumie jako shinigami. Nieco zbyt zamaszyście wyciągnęła własną katanę jednak nie ruszyła w celu zemsty na oponenta. Wiedziała że i tak nie ma z nim szans, a rzucenie się na rzeź spowoduje że cała akcja spowoduje tyle, że zamiast tylko ich trójki zginą także ich wybawcy. Z drugiej strony nie chciała stać bezczynnie.
Lekko drżąc podeszła do Kinjiego, złapała go z ramię dużo mocniej niż powinna i pociągnęła w tył. Wystarczy jej jedna ofiara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 10:47

I tutaj się myliła, bo dostrzegła coś jeszcze. Pogardę, jakby byli zwykłymi szkodnikami, które należy wyciąć z powierzchni ziemi. Nie było to zbyt trudne do odczytania, gdyż właściwie całym sobą wyrażał to uczucie.
-...zdajesz sobie sprawę, że jeżeli okaże się że oni są niewinni, możesz przypłaci to głową?-Zapytał Yoshi wychodząc do przodu. Odsunął on przy okazji lewą ręką całą dwójkę.
-A więc to jest twój plan? Zniszczyć dowody i wystawić mnie na ostrzał? A skąd masz pewność, że już ich nie wysłałem do odpowiednich osób?-Zapytał, jego wyraz twarzy kompletnie się nie zmienił, natomiast albinos wyciągnął katanę.
-Sprawdziłem. Zresztą zawsze byłeś podejrzliwy-I stanęli przed sobą. Dzielił ich może metr, a oni stali i patrzyli na siebie. A Kinji... właściwie on przyjął odwrotną formę szoku niż Fuu. Emanowało z niego zrezygnowanie i żal... oraz smutek. Coś, co prawdopodobnie będzie męczyć Fuu trochę później.
-Migocz, Konpaku...
-Twardniej, Subetahi...
CO się póxniej stało? Błysk, chwilowe oślepienie, zjawienie się dwóch osób... oraz form Shi-Kai dwóch wojowników. Co do Hideki'ego, to wokół niego pojawiło się 8 lodowych mieczy, a przynajmniej tak to wyglądało. Natomiast sam dzierżył włócznie z dwoma ostrzami na końcu w układzie kamertonu. A Yoshihiko... tu była niespodziewanka. Co prawda wokół niego latało 10 niewielkich światełek, ale bardziej interesujące była forma jaka powstała. Otóż... broni miał dwie. Jedna to była zwykła katana, a druga Wakizashi. Były one białe... ale co dziwniejsze, trzymal on je w podobnej manierze co ona w tym śnie! Właściwie... nawet zdobienia były podobne, tylko że jej były ciemniejsze, a jego są jasne...
Co do dwóch osób była to Marisa i Matsuo. Ta pierwsza chciała jak najszybciej pomóc Yoshihiko, ale ten drugi ją powstrzymał, powołując się na zasady honorowego pojedynku...
Walka miał się za chwilę zacząć... i zaczęła się...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 11:07

Po raz pierwszy miała okazję zobaczyć jedną z najważniejszych umiejętności każdego shinigami, jedną z wymaganych aby zostać porucznikiem. W dodatku mogła podziwiać dwa różne uwolnienia, choć jedno z nich było jakoś dziwnie znajome. Przy okazji trafiła się okazja żeby podpytać Marisę o inną rzecz.
Szybko do niej podeszła, w drodze przygotowując wiadomość. Trochę było ciężko skupić się jej na drodze, pisaniu i zerkaniu na rozpoczętą walkę. Pismo było przez to nieco koślawe ale cały czas możliwe bez problemu do odczytania.
"Przede wszystkim przepraszam za wpakowanie nas wszystkich w kłopoty.
Znalazła coś Pani? Czy wie Pani co mogły oznaczać wzorki na moim ubraniu ze snu"
-tu Fuu narysowała oba kształty z kamizelki oraz dołu sukienki, co w drodze wcale łatwe nie było-"I czemu shikai Pana Yoshihiko wygląda prawie identycznie jak to, co miałam we śnie?"
Klepnęła Marise w ramię i pokazała jej wiadomość. Wiedziała że może być ciężko odciągnąć ją od próby rzucenia się na pomoc, ale z drugiej strony mogła nie mieć już szansy o to zapytać. Co chwilę zerkała też jak radzi sobie Yoshi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 11:40

Faktycznie, trudno się było skupić, bo walka tych dwojga była prawdziwym pokazem mocy i... chaosu. Każdy z nich starał się tak pokierować poczynaniami swoich duchowych pomocników, by mieć jak największe szanse zaskoczyć przeciwnika. Jednak wydawało się, że Yoshihiko ma trudniej, gdyż steruje nimi przy użyciu miecza, a Hideki prawdopodobnie za pomocą siły woli. Co do samego stylu walki... pomijając sprawę dyrygowania światełkami, Albinos starał się jak najszybciej przebić się przez obronę przeciwnika stosując przeważnie pchnięcia.. Natomiast Hideki wyraźnie usiłował go zdezorientować i wytrącić broń z ręki.
Marisa przyglądała się temu wszystkiemu, trzęsąc się ze złości i bezsilności. Dlatego tez aż podskoczyła gdy Fuu klepnęła ją w ramię.
-Nie mam zielonego pojęcia... może... może jest jakoś z tobą związany?-Zapytała jakby samą siebie.
Kulminacyjną chwilą tej walki był moment, w którym Yoshi w końcu przebił się przez obronę oponenta. Ten jednak uchylił się przed ciosem, i chwycił nadgarstek chłopaka w dwa ostrza, unieruchamiając go. Wtedy też wszystkie ostrza skierowały się w stronę Albinosa, tak samo jak wszystkie światła... do chwili w której "kamerton" wygiął rękę w stronę całej widowni. Duszki na chwilę się zatrzymały, jakby stawiając opór, ale w końcu poddały się mocy wakizashi, i popędziły w ich stronę. Nauczyciel wypowiedział coś, uderzył pięścią w ziemię... i przed nimi stanęła ściana wykonana z kamienia. On sam mial na dłoni sporej wielkości rękawice, którą zapewne mógłby burzyć ściany. Kolejny pokaz Shi-kai... to już będzie czwarty.
Ściana opadła, i wszystkim ukazał się wynik starcia. Hideki stał nad ciałem pokonanego, z którego sączyła się krew. Natomiast wszystkie ostrza miały na sobie ślady krwi.
Tym razem to Marisa wyglądała na najbardziej dotkniętą osobą. Jej oczy zrobiły się puste... a kartka wyleciała jej z rąk. Jedynie zaciskająca się dłoń na różdżce wskazywało że jeszcze nie odpłynęła.
-Ty... skurwyyyyyy...
-Marisa, czekaj! MARISA!-Krzyknął Matsuo który chciał ją złapać. Jednak nie zdążył. Dziewczę wybiegło do przodu, a gwiazdka na jej różdżce zaczęła się kręcić. Natomiast wokół Hideki'ego zaczęły się pojawiać nowe ostre przedmioty, w tym przypadku sztylety, Całe dwadzieścia... plus jeden młot
-Master...-Które natychmiast poleciały w kierunku Marisy. Mężczyzna chciał ponownie uderzyć pięścią w ziemię, ale powstrzymał go lodowy młot, który ugodził go w ramię, uniemożliwiając wykonania tego ruchy na czas. Parę z nich poleciało też w Fuu, jednak ktoś je na siebie przyjął. Kinji. Dostał dokładnie trzema sztukami. Dwie w klatkę piersiową i jedną w ramię.
-...SPARK!!-Marisa też oberwała, jednak nie na tyle by nie wyciągnąć swojego Zanpaktou przed siebie... i nie wystrzelić tęczowego, dewastującego promienia.
Ewidentnie wychowanka Scarlet Devil Mansion

I wszystko ucichło. Kinji leżał na ziemi ciężko oddychając, Matsuo trzymał w rękach ciało Yoshihiko, Fuu znalazła się na plecach z powodu fali uderzeniowej... a przed nimi stała Marisa, która skłaniała się na nogach. Z jej ramienia ciekła krew, a ona patrzyła się na pustą przestrzeń przed nią. Nie było nikogo... i niczego. Nawet domku z wieżą.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 12:01

Dziewczyna chwilę leżała na ziemi po prostu patrząc się na niebo. Czemu cała akcja musiała pochłonąć już dwie osoby, a nie wiadomo ile jeszcze się wykrwawi? Teraz trzeba było jak najszybciej stąd uciekać a potem wszystkich opatrzyć. Dokładnie w tej kolejności. Patrząc na Yoshiego zdała sobie sprawę że jedna z możliwości dowiedzenia się czegoś właśnie ją opuściła. Po ich oponencie nie było śladu, ale Fuu wcale nie była z tego powodu przygnębiona.
Wstała z ziemi i podbiegła do Marisy, w locie szykując kolejną kartkę.
"Musimy jak najszybciej stąd uciekać. Jeśli mogę coś zaproponować- do Rezydencji. Tutaj jak Pani widzi nic nie damy rady zrobić. W razie czego to ja wyjaśnię wszystko z Panią Remilią... I bynajmniej nie będzie to miła pogawędka."
Podtrzymała ją pod ramię i przekazała wiadomość. Delikatnie pomogła jej usiąść i poszła do Kinjiego.
"Nie chcę Cię męczyć, zwłaszcza po tym co się stało ale możesz szybko opatrzyć rany sobie i Pani Marisie? Na tyle żebyście oboje mogli się w miarę sprawnie poruszać"
Po pozostawieniu tej wiadomości przysiadła na ziemi i po prostu patrzyła z jednej osoby na drugą przepraszającym wzrokiem. Czuła że to ona jest osobą winną całemu temu zamieszaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 12:34

To było bardzo dobre posunięcie - Marisa była w takim stanie, że lada moment a zwaliła by się na ziemię. Ewidentnie to nie był jej dzień... było dokładnie widać że niewiele brakuje albo do furii, albo do rozpaczy. Natomiast stan Kinji'ego wskazywał na to, że on również wymaga przeniesienia go do siadu... Fuu przez to trochę upaprała się krwią.
Natomiast Matsuo sprawdził puls Albinosa. Pokręcił on niestety głową i opuścił jego powieki ręką. W takich chwilach przeważnie mówi się że wygląda jakby spał... no, to raczej nie było prawdą. Było na nim zbyt dużo krwi.
Jednak od żadnej osoby nie otrzymała żadnego pretensjonalnego bądź obwiniającego spojrzenia. Czy było to spowodowane szokiem, czy też ją nie obwiniają, okaże się.
-Ch...chyba masz rację... cholera... dlaczego znowu... Remilia...-Warknęła. To już było wiadomo kogo obwinia Marisa. Nauczyciel całej... aktualnie dwójki popatrzył się na nią zdziwiony, zapewne nie wiedząc o czym ona mówi. Jednak nie to było najważniejszą rzeczą w tej chwili. A już na pewno nie najdziwniejszą.
Ni z tego ni z owego na środku pola bitwy pojawiła się... dziura. Podobna trochę do Grangaty, jednak dało się zauważyć w środku... oczy. Ale dość o designie. Ważne że przed niego wypadł... nieprzytomny oraz mocno poobijany Hideki, worek, oraz... kobieta, którą Fuu kompletnie nie znała. Miała blond włosy, dziwne uszy, normalną europejską karnację, oraz czarne jak smoła rogi oraz skrzydła. Na nogach miała buty na wysokim obcasie, które pomimo niesprzyjających warunków gruntowych nie przeszkadzały jej w chodzeniu. Na twarzy miała perfidny uśmiech.
http://img227.imageshack.us/img227/592/demoness1.jpg
-No no no... a to się porobiło. Dziewczę z ADHD roztrzaskała się o dno rzeki. Z białaczki został szaszłyk na zimno. A reszta zostałaby ponabijana na wykałaczki gdyby nie ta magiczna sztuczka... hehehehe, niewątpliwie, święto w "cudownym" Soul Society! A jak jest święto - to muszą być prezenty! Caluteńki obciążający materiał dowodowy, odpowiednio spreparowany by wyglądał na spreparowany! Wystarczy podesłać odpowiednim władzom, by pewien "przystojniaczek" spędził resztę swojej kariery w ciasnym pokoiku... ktoś chce?-Zapytało dziewczę ciągnąć za sobą worek... oraz tamtego chłopaka. Ta osoba chyba nieźle się bawiła...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 12:50

Pierwsze co dziewczyna zrobiła gdy tylko przybyła skończyła swoją krótką przemowę i podsumowanie tego co się stało było przezorne zatrzymanie Kinjiego ręką jakby chciał wstać. Nigdy nie wiadomo czy wspomnienie o Shanie nie spowoduje u niego przemożnej chęć rzucenia się na to to skrzydlate i lepiej było tego uniknąć. Chociaż samej Fuu też nie bardzo podobał się sposób mówienia i zachowanie diablątka. Przede wszystkim nie była pewna czy jest to sprzymierzeniec czy przeciwnik, zwłaszcza że mogła być obydwoma. Teraz niby przyniosła pomoc, a po kilku minutach może się jej odwidzieć i wbije nóż w plecy.
Skinęła do Marisy głową. Wolała żeby to ona zdecydowała co z tym wszystkim zrobić, zwłaszcza że zajęła się całą akcją. Być może przybycie tej skrzydlatej kobiety było częścią całego planu, co mogła wiedzieć właśnie Marisa. Zastanawiało ją jedno- czy władze Seiretei są tak ślepe że bardziej uwierzą jakimś rzeczom z worka niż rzeczywisty zniszczeniom? Jeśli tak, to chyba trzeba by przemyśleć cały ten system bo jest bynajmniej dziwny. Najchętniej położyła by się już w łóżku w Rezydencji i zasnęła, a potem zabrała się za realizowanie własnych planów. Sama, aczkolwiek z drobną pomocą Remilii oraz innych dwóch mieszkanek, z czego jedna z nich posiada potrzebne umiejętności, druga informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 16:38

-Heeeeeeh... naprawdę, nie musicie się o nic martwić. Ten oto młodzieniec do wszystkiego się przyzna, poprze to dowodami rzeczowymi, i wszystko będzie cacy... nawet nie wiecie jak bardzo potrafię być przekonywująca... a co do was, to macie tutaj się jeszcze przemęczyć z rok. Na "dole" jest niezły galimatias, i moglibyście się w nim pogubić... no... to na razie tyle... będę was miała na oku. Jak zwykle...-I zakończyło się to tak, że to dziewczę weszło sobie spokojnie do dziury i zamknęła ją od środka... chwilę później w okolicy zaroiło się od Shinigami. Zabrali oni wszystkich na najbliższy komisariat... chociaż nie, część do szpitala, zwłaszcza Kinji'ego który w sumie najmocniej oberwał, a jeszcze się zaliczał do tych żyjących.

***

Po trzech godzinach, późnym wieczorem Fuu została zwolniona do domu. Hideki faktycznie do wszystkiego się "przyznał", tak jak powiedziała tamta kobieta. A tak dokładniej do tego, że to on jest przyczyną tamtego widowiska na ziemi, że potem spreparował dowody i chciał zwalić winę na wszystkich. Przyznał się tez do morderstwa dwóch osób. Wyrok? Śmierć.
Reszta natomiast, z racji przyznania się do winy (jak się okazało) oficera, została zwolniona do domu. Kinji też, ponieważ został bardzo profesjonalnie opatrzony.
Po wyjściu wszystkich z posterunku sprawa przedstawiała się następująco: Ona, Kinji, Matsuo i Marisa stali przed komisariatem. I teraz... było trochę dziwnie. Nikt nie chciał pójść, ale tez nikt nie chciał zostać. Pierwszy poszedł Matsuo. W sumie on był tutaj najmniej poszkodowany. Natomiast Marisa i Kinji zostali...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Nie 30 Maj 2010 - 16:55

Wszystko potoczyło się tak szybko że Fuu nadal była mocno skonfundowana tym "kto, jak, gdzie". I okazało się że ma jeszcze do przeżycia rok we względnym spokoju. Względnym, bo nie jest powiedziane że ktoś znów nie zainteresuje się czymś, co spowodowało minione wydarzenia.
Nie czuła się najlepiej stojąc obok dwojga ludzi najbardziej poszkodowanych nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Sama zresztą nie do końca mogła pogodzić się że już nie usłyszy tego głośnego, wesołego głosu. Choć może to, że tyle lat przeżyła mając do rozmów z ludźmi jedynie kartkę i gesty na tyle ją wzmocniło, że nawet po takich tragediach jest w stanie dość szybko dojść do siebie. Gorzej mogło być z Kinjim i Marisą. Każde z nich straciło ważną dla siebie osobę i Fuu jakoś nie podejrzewała że równie szybko się pozbierają. A przynajmniej pozostawieni sami sobie.
Skupiła na sobie uwagę ich obojga i ukłoniła się tak nisko jak tylko mogła. Były to przeprosiny, bo wiedziała, że wszystko zaczęło się właśnie od niej. Stała pochylona tak długo, aż któreś z nich się nie odezwało i przygotowało wiadomość dla obojga.
"Bardzo, bardzo mi przykro ze straty, jakiej doświadczyliśmy. Wiem, że to w tej chwili żadne słowo nie pomoże. Ale trzeba iść dalej. Przynajmniej ja muszę i nie chcę żeby ludzie mi pomagający kończyli jak nasi tragicznie zmarli przyjaciele. Dlatego jeśli macie choćby odrobinę żalu do mnie, bądź nie chcecie być w to wciągani, od razu mi o tym powiedzcie. Z mojego powodu zginęły już dwie trzy osoby i nie chcę kolejnych ofiar."
Poczekała na jakąkolwiek reakcję bądź jej brak i gdy nikt nie miał już nic do dodania wróciła do domu. W ubraniu położyła się na łóżku mając nadzieję na jak najszybsze zaśnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Pon 31 Maj 2010 - 15:00

Pierwszą osoba która zauważyła że Fuu miała coś do "powiedzenia" była Marisa. Zmarszczyła ona mocno brwi, podeszła do Fuu... i dość niedelikatnie przywróciła ją do pionu.
-Możesz wreszcie przestać się wygłupiać? Widzę że się ciągle obwiniasz... ale to nie twoja wina. Wiec przestań do cholery chodzić z opuszczoną głową bo Ci przywalę. Tobie też blondynku-Marisa wydawała się zdecydowanie nie być w humorze, no ale co się dziwić... to ją w sumie najbardziej to zabolało. W końcu osobiście znała tą dwójkę... i to chyba nie od wczoraj. Kinji natomiast nie przejął się zbytnio tym co od niej usłyszał. Jak był markotny, taki był.
Trzeba było jednak zwrócić honor Seireitei - zarekwirowane zostały im Zanpaktou, które, jak się okazało, zostały zabrane przez Yoshi'ego z ich własnych domów. Bardzo... pocieszające. Ale wracając do aktualnej rozmowy. Pierwszą osobą która otrzymała kartkę była Marisa, z racji tego, że była bliżej. Przeczytała ją, podała dalej, i czekała aż chłopak ją przeczyta.
-...czyli możemy z tego zrezygnować, tak? Dzięki za taką łaskę... nie spocznę dopóki nie doprowadzę tej sprawy do końca. A ty jesteś moją jedyną możliwością dokonania tego...-Kinji podniósł wzrok... i owszem, było widać w nich smutek. Ale również gniew i wolę walki. Dopiero teraz...
-...wyjąłeś mi to z ust, wiesz? Wchodzę w to! I bez dyskusji!-Zarządziła Marisa, u której również pojawiły się iskry w oczach. Byle by tylko czegoś nie podpaliła... albo wysadziła.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Pon 31 Maj 2010 - 15:15

Cóż, spodziewała się wielu reakcji, ale na pewno nie oberwania z powodu, jak jej samej się wydawało, własnej pokory. Może i ból nie był najprzyjemniejszy ale przynajmniej porządnie ją otrzeźwił. Nie zmieniło to tego, że nadal obawiała się że coś im się może stać. Dlatego swoje plany chciała zrealizować sama... Z wyjątkiem jednego, drobnego epizodu i pod warunkiem, że jej przypuszczenia co do umiejętności jednej z mieszkanek Rezydencji sprawdzą się. W każdym razie teraz musiała się skupić na jednym- przetrwać ten jeden, ostatni już rok, według demonicznej przybyszki, w Soul Society. Przynajmniej tym razem nie musiała się tak martwić o własne życie, w końcu kryzys został zażegnany.
Gdy zauważyła płomień w oczach Marisy zaczęła się zastanawiać czy nie próbuje ona- świadomie bądź nie- zająć miejsce Shany. Też widać było tą chęć działania i też trochę brak rozsądku w tym działaniu. Całkiem sympatycznie z jej strony, chociaż wiadomo że takie zastępstwo na dłużą metę nie miało racji bytu, bo takiego samego charakteru i sposobu bycia nie da się ot tak stworzyć z niczego.
"No to dobrze. Liczę na was oboje."
Nie czuła się dobrze z tym, że powyższe dwa zdania tylko po części były prawdą. Zdecydowała że gdy tylko skończy to, co zamierza opowie im dlaczego tak postąpiła. Teraz jednak była zbyt zmęczona na wszelkie przemyślenia i marzyła o jednym- znaleźć się wreszcie w łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Pon 31 Maj 2010 - 17:39

Dalszych rozmów nie było. Wszyscy rozstali się w zgodzie, żałości i smutku... ale i w atmosferze mobilizacji. A przynajmniej tamta dwójka. Było to widać wyraźnie - nie spoczną dopóki nie dowiedzą się, co tutaj naprawdę jest grane. Czy tak się stanie - kto to wie...
Na razie jednak można powiedzieć że nic niebezpiecznego nie stało się w przeciągu tego roku do skończenia akademii. Nie można jednak tego samego powiedzieć o rzeczach dziwnych.
Chociażby tej samej nocy, gdy Shana opuściła ten padół. Śniło jej się, że przemierzała las w dość ciężkim stanie, niosąc w dłoniach jakiś przedmiot. Była to kostka siedmiościenna z wieloma elementami sześciennymi, które zapewne można było wkładać, wyjmować oraz obracać. Elementy kostki pewnie tez dałoby się przesunąć, więc prawdopodobnie była to jakaś układanka... pełna rożnych symboli których nie potrafiła rozczytać. Gdy czuła, że była w miarę bezpieczna, wyciągnęła kostkę do góry, która później została rozerwana na parę części przez... światełka. Dokładnie na siedem, z czego każda została "zaniesiona" przez każde ze światełek w inne miejsce. A już na pewno jak najdalej stąd. Ostatnie zadanie zostało wykonane... teraz mogła być spokojnie pożarta przez pustych, które zaczęły się pojawiać wokół niej. Wydawała się być pogodzona ze swoim losem... była w niej nadzieja. Nadzieja, że ktoś kiedyś dokończy jej dzieło...
Gdy się obudził zapewne poszła do szkoły. Nastroje były dość... napięte. Aczkolwiek prawda nie została wypowiedziana publicznie. Oficjalnie Shana miała wypadek, który skończył się dla niej tragicznie. Nie było nic wiadomo o szczegółach... Matsuo tez nic nie mówił. Jednak pod koniec lekcji zapytał się, jakimi oddziałami byliby zainteresowani. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że to w sumie nie ma znaczenia. Chociaż zwrócił uwagę na to, że nigdzie nie było... Kinji'ego. Było to co najmniej niepokojące...
Jednak jej niepokój nie trwał zbyt długo. Otóż gdy wróciła do domu, spotkała... Kinji'ego który siedział sobie pod jej domem. Wyjaśnił on swoją sytuację - został wyrzucony przez swojego brata z domu. Powód? Blondynek nie chciał odciąć się od Fuu, która została uznana przez jego brata za źródło problemów i złe towarzystwo. Powiedział też, że jakoś sobie poradzić, i wpadł tylko sprawdzić jak Fuu sie czuje. Jednak... na ta chwilę był osobą bezdomną.
Na następną już nie, bo pół godziny po rozpoczęciu rozmowy do tego wszystkiego przyłączyła się Marisa, która zaproponowała Kinjiemu jej mieszkanie, do momentu w którym nie dostanie przydziału od akademii. Nie skakał po suficie po dworze, ale nie zachował się niewdzięcznie...
Co do postępów w śledztwie - były takie sobie. Marisa przygotowała listę większych organizacji które powstały w przeciągu 100 lat, i które upadły bądź zostały zniszczone w przeciągu 15. I tak prawdę powiedziawszy... troszkę tego było. Chociaż organizacji które się jakoś tam liczyły było tylko... 12. Aczkolwiek przeważnie miały charakter tylko nieco bardziej lokalny, na terenie danego kraju... różnych krajów.
Czy było coś jeszcze? No... z wydarzeń nieco bardziej ważnych to jakieś dwa miesiąca po tamtym incydencie kot Marisy, China, zmarła. Okazało się, że już od dłuższego czasu była chora. I tak całkiem długo wytrwała... chociaż... po tym wydarzeniu Panna Kirisame starała się być jeszcze bardziej żywą i optymistyczną osobą. Szybko Fuu się zorientowała, że w ten sposób stara się odreagowywać stres oraz smutek... no bo kto w takim razie jej tutaj został? Chyba tylko ta dwójka... której starała się pomóc jak tylko się dało. Niestety, Shinigami w takim oddziale w jakim była, oraz na takim stanowisku nie miał szans zgłębić wszystkich informacji kryjących się w bibliotekach Seireitei. Dlatego też starała się o przeniesienie, które otrzymała 4 miesiące po tamtej tragedii. I od tej pory większość czasu zajmowało jej wykazywanie się w różnych dziedzinach, byle tylko zajść jak najwyżej przed dniem zero.
Jednak jedyne co mogli robić Fuu i Kinji to była nauka. Jeżeli chcieli mieć szansę na rozwikłanie tajemnic wydarzeń sprzed paru miesięcy - musieli być jak najsilniejsi. By nie musieli uciekać przez niemalże każdym, kogo spotkają na swojej drodze. Szło im całkiem dobrze... acz musieli się naprawdę mocno przykładać. Jednak... czegoś brakowało. A tak właściwie kogoś... przez to momentami było strasznie nudno.
Ten rok był okazją do bliższego poznania się. Kinji okazał się być dość skrytą osobą, chociaż serdeczną i pracowitą. Już tydzień po "tych" wydarzeniach zachowywał się jakby nic się nie stało... naprawdę starał się tak zachowywać. Mimo to - to był dobry chłopak. Który w końcu uratował Fuu wtedy tyłek oraz sam z siebie zaproponował postawienie jej przyjaciółce, której jednak uratować nie zdołał, nagrobka. Właściwie to sam wszystko zorganizował do tego symbolicznego pochówku. Dlaczego? Gdyż ciała nie odnaleziono.
Marisa natomiast była o wiele bardziej otwarta. Trochę jak Shana, chociaż bardziej optymistyczna, serdeczna i uprzejma. Miała sporo energii, i jak ktoś coś potrzebował to to robiła. Inaczej niż Shana... chociaż Fuu ciągle miała wrażenie, że była do niej trochę podobna, a już na pewno pod względem temperamentu. Była też całkiem wygadana... i wyszczekana. Na pewno nie pozwalała sobie wchodzić na głowę, o czym często opowiadała gdy ktoś chciał za bardzo wykorzystać jej dobroć.
Były też raz drugie zajęcia praktyczne, jednak nic się w czasie nich nie stało, pomimo pewnych obaw. Wszystko poszło bez żadnych zakłóceń... chociaż... Fuu miała wrażenie, że ktoś ją obserwował. Nawet raz miała wrażenie, że z jednej z bram do świata pustych mrugnęło do niej jakieś oko...
W końcu jednak przyszedł czas egzaminów. Poszło im całkiem dobrze, nawet nie była im potrzebna ta nagroda z zajęć praktycznych. Pan Matsuo, pomimo iż najczęściej był straszną, wymagającą mendą, nauczył ich całkiem sporo - dlatego też z egzaminów dotyczących walki wręcz i walką katanę poszło im całkiem dobrze. Z wiadomych przyczyn Fuu nie przystąpiła do egzaminu z zaklęć. Kinji natomiast odwrotnie - dodatkowo wziął egzamin z magii leczniczej. No i udało się... zdali.
I tak oto mieli przed sobą tydzień wolnego, w czasie którego nie za bardzo mieli co ze sobą zrobić. Natomiast półtorej miesiąca przed okresem zero zostali przydzieleni do odpowiednich oddziałów - Kinji do IV, a Fuu do... IX, zgodnie z jej życzeniem. Przez większość pozostałego była dodatkowo szkolona pod kątem dyplomacji, rozmawiania z Shinigami, oraz specyfice członków poszczególnych oddziałów. Dowiedziała się, że przed przydzielaniem do oddziału o każdym z nich zbierane są informacje nie tylko dotyczące jego uzdolnień, ale też tego, jakie jest jego usposobienie. Sam oddział był całkiem przyjemnym miejscem, chociaż miała sporo pracy... oraz zaliczyła po raz pierwszy życiu poważniejsze skutki picia. Plotki dotyczące inicjalnej sesji picia z kapitanem okazały się prawdziwe... jednak na szczęście nic nie palnęła. Nie miała szans, gdyż po którejś z rzędu czarce ruchy jej rąk były zbyt słabo skoordynowane by móc cokolwiek zapisać.
No i tak im minął rok. Dużo pracy, dużo okazji do wzajemnego poznania siebie. W gruncie rzeczy... mało rzeczy związanych z obecnością na świecie Szkarłatnej Rezydencji...

Jednak pewnego pięknego dnia Fuu dostała swoje drugie zadanie. Pierwsze polegało na pogodzeniu dwóch oficerów z dwóch oddziałów - XI i XIII. Poszło jej naprawdę nieźle... na tyle, że ta skłócona dwójka stała się całkiem dobrymi znajomymi. Teraz jednak dostała zadanie z serii tych przeprowadzanych na ziemi. Mieli zdobyć informacje i ewentualnie skontaktować się z organizacją, która zaczęła się formować przy pośrednictwu niejakiej rodziny Minawa... chociaż rodzina to trochę zbyt dużo powiedziane. Dwie osoby... siostry, z czego jedna z nich, ta młodsza, wykazywała szczególnie wysoki poziom Reiatsu. Oczywiście jak na człowieka... należało zachować przy tym szczególną ostrożność, gdyż nie były to zbyt pokojowo nastawione do Shinigami osoby. Więc nawet jeżeli nie uda się dojść do porozumienia (co było zadaniem Fuu, która miała zdobyć dzięki temu doświadczenie) to zawsze będzie można się czegoś dowiedzieć, co było zadaniem... Marisy, która też została przydzielona do tego zadania - poza tym miała się zająć bezpieczeństwem tej dwójki. Więc kto był tą trzecią osobą? Osoba która w razie czego miała poskładać towarzyszącą jej dwójkę do kupy. Czyli... Kinji. Zbieg okoliczności?... raczej nie.
Tak czy siak, zbliżał się kolejny dzień... ale nie był on zwykły. Był to dzień, w którym mieli we trójkę zejść na ziemię. I na oko dzieliło ją od tego momentu jakieś dwie godziny.

(No... taki ogólny zarys tego co się wydarzyło. Powodzenia przy TS'ie)


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Wto 1 Cze 2010 - 15:17

Następnego dnia po całej tej tragedii zwyczajnie poszła na zajęcia, zachowywała się w miarę normalnie jak na aktualną sytuację. Pod koniec lekcji wpadł jej do głowy pomysł. Chciała zrobić coś dla siebie, aby ostatni rok szczególnie zapadł w jej pamięć. Gdy wracała do domu wpadła na chwilę do sklepu po zeszyt... Dość gruby zeszyt.
I.
Trochę dziwnie się czuję. Po raz pierwszy piszę coś innego niż notatki na lekcji albo wiadomość dla kogoś. Ale chcę jakoś zapamiętać sobie ten ostatni rok. Właśnie, to przecież ostatni rok mojej nauki. Ale to wszystko szybko zleciało. A ile się wydarzyło! Nawet dzisiaj, od rana nie opuszczają mnie wrażenia. Śnić o kolejnym epizodzie własnego życia, w dodatku po raz kolejny. Miałam jakąś kostkę i uciekałam... Chyba od nich, czyli jednak moja bitwa skończyła się dla mnie zwycięsko. Chociaż ucieczka chyba nie do końca jest wygraną... Nieważne. W każdym razie udało mi się zrobić to, co chciałam i w spokoju mogłam zginąć. Jak w ogóle można powiedzieć "ginąć w spokoju"?! No, ale w końcu czułam, że komuś uda skończyć się to, co rozpoczęłam. Kolejna rzecz w kolejce do zapytania Remilii. Właśnie, koniec ze zwracaniem się o niej przez "Pani". Zdaję mi się że jesteśmy sobie równe.
Zresztą poza nocą reszta dnia była nie mniej pełna wrażeń. W szkole było... dziwnie. Shana została uznana za tragicznie zmarłą w jakimś wypadku. Nie chciałam wchodzić w szczegóły, wystarczy że uczestnicy tego incydentu znali prawdę i zachowają pamięć Shany, Yoshiego i Hidekiego. Tak, jego też mi żal. Był zaślepiony obowiązkami i tym co "słuszne", ale, jak każdy z nas, był shinigami. Pan Matsuo pytał mnie o przyszłą karierę. Trochę dziwnie się czułam, odpowiadać komuś, kto i tak pewnie wie że zamierzam opuścić Seiretei. Ale odpowiedziałam zgodnie z prawdą, z tym co kiedyś samo mnie naszło. Nie jestem osobą lubiącą walkę, przynajmniej nie ta aktualna "ja". Napisałam mu więc że najchętniej wstąpiłabym do oddziału IX, tego zajmującego się dyplomacją. Ja, która nie może mówić, pracować jako negocjator! To brzmi niewiarygodnie i śmiesznie. Czas zweryfikuje gdzie uda mi się dostać... I czy w ogóle uda mi się gdziekolwiek trafić.
Przy okazji Kinji nie był w szkole. Nie zdziwiło mnie to tak bardzo, nie minął nawet jeszcze jeden dzień od śmierci Shany. Trochę mnie to niepokoi, piszę o śmierci jak o czymś codziennym. Może dorastanie z utrudnioną komunikacją z innymi wzmocniło mnie żeby łatwiej wracać do siebie po takich wydarzeniach. No ale odeszłam od tematu... Gdy wracałam z tym właśnie zeszytem spotkałam go pod własnym domem. Wzruszyło mnie to że postawił się swojemu bratu w obronie kontaktu ze mną. Z tego powodu właśnie został wyrzucony z domu. Przez własnego brata! Jeśli każdy w drugim oddziale jest zaślepiony prawem to ja nie chcę mieć z nimi żadnego kontaktu. W każdym razie biedny Kinji nie miał się gdzie podziać a z pomocą przyszła mu Pani Marisa. Pozwoliła mu zamieszkać u siebie do czasu aż nie dostanie jakiegoś przydziałowego miejsca zamieszkania. Prawdę mówiąc gdyby nawet Pani Marisa mu tego nie zaproponowała sama zaprosiłabym go do siebie. Choć chyba ciężko byłoby go przyzwyczaić do oglądania codziennej nagiej dziewczyny...
II.
Dziś jest bardzo przykry dzień. China, kotka Pani Marisy zmarła. Bardzo mi jej szkoda, zwłaszcza że dowiedziałam się kilka minut temu że od jakiegoś czasu męczyła się z jakąś chorobą. Ponoć i tak długo się trzymała przy tego typu schorzeniu. Urządziliśmy jej niewielką uroczystość pogrzebową. Pewnie większość osób nas wyśmieje, w końcu jak można grzebać jakiegoś tam zwierzaka. Ale dla Marisy i dla mnie była niczym każda inna osoba zasługująca na utworzenie więzi i przyjaźń. Nawet jeśli rozmowa z Nią była raczej jednostronna. Przy okazji miałam okazję grób Shany. Jest to umowny nagrobek stworzony prze Kinjiego jako że nie byliśmy w stanie znaleźć ciała. Zresztą wszystko w Soul Society jest zbudowane z cząstek duchowych więc być może Shana stała się częścią tego miejsca i cały czas jest z nami, niewidoczna. Będąc tam pozostawiłam jej taką oto wiadomość:
"Mam nadzieję że wszystko u Ciebie w porządku i tam gdzie teraz jesteś nie wysadzasz wszystkiego co Ci podpadnie. Wszyscy o Tobie pamiętamy, pozdrów Yoshiego i Hidekiego,choć wiem że za tym drugim nie przepadasz. U nas wszystko w najlepszym porządku, choć trochę brakuje nam Twojego krzyku. No i Matsuo jak zwykle bardzo nas maltretuje ale u niego to chyba normalnie. Trzymaj się tam!"
W szkole jak zwykle. Coraz bardziej lecimy z całym materiałem, ale trudno się dziwić, w końcu zbliżają się egzaminy. Prawie nie mam dla siebie żadnego czasu. Mimo to zastanawiam się nad rozpoczęciem nauki pewnej techniki walki, zwłaszcza że powinnam się w niej czuć znacznie lepiej... Problemem może być tylko to że ciężko będzie mi znaleźć odpowiedniego nauczyciela więc prawdopodobnie będę musiała sobie jakoś sama z tym poradzić.
III.
Już dwa miesiące od śmierci Chiny i cztery od tego incydentu. Zauważyłam niepokojącą zmianę w zachowaniu Pani Marisy. Od czasu zginięcia jej kotki zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do sposobu bycia Shany. Wręcz eksploduje radością, wszędzie jej pełno a pracuje za kilka osób. W końcu udało mi się zrozumieć czemu się tak zachowuje. Jest to dla niej sposób na odreagowanie całego tego smutku i żalu jaki ją przepełnia. Z jednej strony ją rozumiem, ale to dość sztuczne i kilka razy zrobiło mi się wręcz głupio. O właśnie, przecież wreszcie udało jej się przenieść żeby mieć dostęp do większej ilości informacji. Trochę grzebała i udało jej się wyselekcjonować kilka ziemskich grup. Szkoda że niewiele mi to pomogło, nadal nie wiem dla kogo pracowałam... Lub komu przewodziłam. Może teraz, gdy Pani Marisa ma większy dostęp do danych uda się dowiedzieć czegoś więcej. Staram się ograniczyć pokazywanie się jej w mojej kociej formie, ostatnio jak mnie zobaczyła jakby uszło z niej powietrze a razem z nim cała wesołość. Czas musi zaleczyć rany po każdym smutnym wydarzeniu, tak myślę...
IV.
Eh, mam już naprawdę dość. Na lekcja ledwo nadążam, zwłaszcza że nie bardzo wiem na czym powinnam się skupić. Z jednej strony przyda mi się znajomość typowo dyplomatycznych manewrów i wiedza teoretyczna. Ale na Ziemi samą komunikacją mogę wiele nie zdziałać. Zaczęłam naukę walki dwoma mieczami ale idzie mi beznadziejnie. Profesor Matsuo raz za razem gani mnie za zajmowanie się głupotami. Czy to moja wina że powinnam lepiej się czuć przy nieco alternatywnej metodzie walki a nie tradycyjną walką jedną kataną? Druga rzecz że jestem antytalentem przy dwóch mieczach i średniakiem przy pojedynczym. Dlatego właśnie zostaję czasem po lekcjach i ćwiczę sama. Może uda mi się coś osiągnąć bez tych jego upierdliwych uwag. Ogółem na lekcjach jest trochę nudno. Czuć brak Shany, nikt nie strzeli jakiemuś nauczycielowi ironicznej uwagi, nikt nie pokpi się jakąś głupawą, ale zabawną odpowiedzią. Generalnie jest za cicho! Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do brzęczenia za uszami i działania w ogłuszającym wrzasku czy hałasie. Pani Marisa stara się nam wypełnić jakoś tą lukę i całkiem zgrabnie jej to wychodzi. Mimo to nie jest to Shana. Choć miło z jej strony że próbuje. Udało mi się też lepiej poznać Kinjiego. Jak podejrzewałam, ukrywa w większości to co myśli, stara się działać raczej w sposób przemyślany. Może mam takie wrażenie, ale chyba udało mi się go trochę otworzyć na świat.
V.
Padam ze zmęczenia! Znów odwiedziliśmy Ziemię w ramach zajęć praktycznych. Miałam cichą nadzieję spotkania z Remilią i spółką. Faktycznie, kilka razy czułam jakby ktoś mnie obserwował ale nikt się nie pokazał. To tylko wzmacnia we mnie poczucie że mieszkanki już wiedzą o tym, że moja następna wizyty nie będzie przyjemna dla żadnej ze stron. Chociaż temperament trzeba będzie trzymać na wodzy, zwłaszcza że będę potrzebowała pomocy ze strony służącej Remilii. Ogółem całe praktyki poszły całkiem nieźle... Ale co się namęczyłam to moje i nie oddam. Cały czas ćwiczę posługiwanie się dwoma katanami naraz. Muszę poprawić koordynację, bo ciągle zapominam że gdy uderzam jedną ręką w drugiej też znajduje się broń.
VI.
Wczoraj skończyły się egzaminy. Wydaje mi się że poszło mi całkiem nieźle, nawet Profesor Matsuo powstrzymał się od zbędnych komentarzy. Ciekawe czy wie że nadal zajmuję się swoimi "głupotami"? Gdyby znał powód pewnie siedziałby cicho, ale tylko ja wiem po co mi ta nauka, no, ewentualnie Kinji i Pani Marisa mogą się domyślać. A właśnie, Kinjiemu też dobrze poszło, dodatkowo poza egzaminem z tradycyjnego Kidou zajął się też tym leczniczym. Nie wolno mi było przebywać na dziedzińcu podczas zdawania tego, w końcu to egzamin ale myślę że poszalał.
VII.
Wolny tydzień! Wreszcie miałam trochę czasu dla siebie. I tak większość dzieliłam z Marisą i Kinjim, czasem połaziłam trochę po Seiretei. Co dziwne nie jako kot! Ale nie chcę wyjść z formy, dlatego staram się zrównoważyć oba rodzaje spacerów. Właściwie to nie jest tutaj tak źle i prawdę powiedziawszy poważnie zastanawiam się czy pozostać na Ziemi. W końcu mam tam do zrobienia tylko jedną rzecz, choć nie wiem ile mi to zajmie. Cóż, okaże się wkrótce. Przy okazji kilka razy byłam na grobie Shany. Dobrze że byłam sama bo w pewnym momencie rozryczałam się niczym małe dziecko. Jednak bardzo doskwiera mi jej brak i w końcu musiałam wybuchnąć. Przynajmniej nikt nie musiał tego oglądać, sama nie chciała bym żeby ktokolwiek to widział, zwłaszcza że słyszałam że oddział IX faktycznie chce przyjąć mnie w swoje szeregi. Właśnie przed chwilą wróciła z Jej grobu, przy okazji zostawiłam kolejną wiadomość (i przy okazji to właśnie dziś się rozpłakałam... Phi, dzieciak ze mnie, nie ma co...)
"Hej, jesteśmy już po egzaminach. Obaj zdaliśmy, pewnie Tobie też by się udało. Nawet Matsuo jakiś taki spokojniejszy. I dobrze, nie maltretował nas tak bardzo. Mam nadzieję że ćwiczysz tam gdzie teraz jesteś. W końcu nie chcę żebyś wyszła z formy... Prawdę powiedziawszy bardzo bym chciała się z Tobą zmierzyć na poważnie. Nigdy nie walczyłyśmy na serio, zawsze tylko ćwiczenia i ćwiczenia..."
Tutaj urwałam wiadomość i nie byłam w stanie pisać dalej. Ale ze mnie beksa, żeby przy pisaniu czegokolwiek zacząć płakać...
(tu widać kilka zaschniętych śladów, jakby kilka kropel spadło na ostatnią linijkę tej strony)
VIII.
MOJA GŁOWA!!! To się chyba kac nazywa... Ale zaczynając od początku- dostałam się do IX oddziału! Jakimś cudem ponoć nawet nie była potrzebna pomoc Profesora Matsuo. Ogólnie ludzie sprawiają wrażenie miłych i bardzo otwartych, nawet Pan Kapitan i Pani Porucznik. Tylko kto do jasnej anielki wymyślił żeby pić w ramach inicjacji?! Podawanie alkoholu nieletnim jest karalne, a tutaj MUSIAŁAM (tak, MUSIAŁAM) przez bite dziesięć minut siedzieć z Panem Kapitanem i słuchać jego różnych historii (ciekawe, choć szczegółów nie pamiętam, przez ten alkohol pewnie). Zapamiętałam tyle że bardzo lubi sztukę wszelaką, szczególnie przedstawienia teatralne i muzykę. Poza tym jest naprawdę sympatycznym człowiekiem, wydaje mi się że zależy mu żeby znać każdego z członków swojego oddziału. Taki poczciwy staruszek. Aż dobrze że nie mogę mówić a z utrzymaniem pisadła w ręce miałam spore problemy. Aż mi się zimno robi na myśl co by było gdyby dowiedział się o wszystkim. W każdym razie do zapamiętania- jeśli pić to małe ilości i z daleka od Kapitana Okakury. I zresztą od Pani Mitsuwy też, ponoć jest tylko minimalnie słabsza od Pana Kapitana w sprawach alkoholowych. Ja nie mogę, jak mnie głowa boli... Ciekawe czy kidou leczące może zadziałać na tego typu ból? Trzeba będzie zapytać Kinjiego gdy będę miała okazję... A właśnie, Kinji trafił do oddziału IV, bardzo mnie to cieszy, w końcu to tego chciał. Pewnie jego brat nie będzie z tego powodu zbyt zadowolony. Choć nie wiem czy czasem już nie zdążył całkowicie odciąć się od Kinjiego. Oby Pani Marisa nie chciała zaprosić nas na przyjęcie z okazji dostania się do Gotei... Nie wyrobię kolejnej serii picia... Właściwie to może wystarczy zaprosić ją do Pana Kapitana, może w ten sposób uda się ją uspokoić... Oho, ktoś puka do drzwi, miejmy nadzieję że to nie ona, nawet nie zdążyłam się ubrać...
IX.
I kto by pomyślał że dalej będę musiała się uczyć tak wielu rzeczy. Chociaż inni członkowie oddziału mówią mi że umiejętność czytania ludzkich zachowań i charakterów jest bardzo przydatna, wspomnieli że dobrze że wstąpiłam tutaj już ze znajomością tego. Głównie uczę się na temat komunikacji, stosunków dyplomatycznych i typowych cech charakteryzujących poszczególne oddziały. Tylko nadal nie rozumiem czemu IV nazywają ofiarami losu. Kinji mi na takiego nie wygląda. No tak, większość oddziałów zajmuje się walką, a oni tylko łatają rannych. Trzeba będzie jako plan długofalowy zająć się tym. Choć to chyba walka z wiatrakami, zwłaszcza jeśli postawię ich naprzeciw jedenastki którzy poza niszczeniem okolicy nie widzą nic innego.
Zdążyłam się przekonać że Pan Kapitan bardzo troszczy się o swoich podwładnych, już wcześniej uprzedził że w razie czego każdy może iść do niego po radę. I faktycznie, zauważyłam że niezależnie od zajmowanego miejsca inni chodzą do niego z różnymi sprawami. I nikt nie wyglądał jakby Pan Kapitan odesłał go z kwitkiem. Kilka razy zauważyłam spacerującą Panią Porucznik. Czasem przygląda się nam podczas nauki. Ciekawe jak bardzo są rozwinięte jej umiejętności czytania ludzkich zachowań. Pewnie do niej mi jeszcze daleko, chociaż motywuje mnie to do pracy nad nimi. W ogóle to zazdroszczę trochę Pani Mitsuwie wyglądu... Ogólnie jest bardzo ładna, to jej kimono dodaje jej uroku. Buu, czemu ja nie mogę tak wyglądać? Miałam okazje chwilę z nią poroz... popisać. Jest bardzo miła, nawet nie niecierpliwiła się gdy odpowiedź na jej pytanie pisałam dość długo. Zaczynam jednak odnosić wrażenie że wszyscy pod pozorem miłego zachowania skrywają to, jacy są naprawdę... Kolejna rzecz do listy "do nauczenia się". Tylko co ja miałabym do ukrywania, skoro uważam się za osobę miłą z natury? Napewno muszę przyuczyć się stanowczości bo tego mi brakuje. Nawet sama Pani Porucznik to zauważyła. Wspomniała też o rozwinięciu mojego zmysłu do odczytywania ludzkich zachowań. Poza tym nadal ćwiczę walkę dwoma mieczami. Idzie mi coraz lepiej, choć do w miarę sprawnego posługiwania się nimi jest mi jeszcze dość daleko. Przynajmniej teraz, gdy jestem pełnoprawnym shinigami, załatwienie sobie pustej sali nie jest takim problemem jak wtedy gdy uczyłam się w Akademii. Nadal zastanawiam się nad zwykłym powrotem do Seiretei po załatwieniu tego co zamierzam.
X.
Moja pierwsza misja zakończyła się sukcesem! I przy okazji przekonałam się że ci z jedenastego oddziału faktycznie są tak bojowo nastawieni do świata jak mówią. Miałam złagodzić stosunki między jednym z ich oficerów a członkiem trzynastki. Kilka dni biegania z jednego miejsca do drugiego, przy okazji trochę mi się oberwało zarówno od jednego i drugiego. Według tego czego się nauczyłam w XIII nie powinno być ludzi z takim jak tamten shinigami nastawieniem. Chociaż odnoszę wrażenie że po prostu zachowywał się tak tylko wobec tego z XI, bo ze mną rozmowy przebiegały raczej normalnie. Koniec końców udało mi się na godzinę wynająć miejsce do ich walki (nie obeszło się bez pomocy Pana Kapitana, zresztą potem zaprosił nas na sake... Nigdy więcej...). Gdy skończyli tą bezsensowną walkę poprosiłam Kinjiego żeby połatał obu i poszliśmy w trójkę do Pana Kapitana. Kinji, zdrajca jeden, stwierdził że kidou leczące bardzo męczy i nie skorzysta z zaproszenia. Pewnie wiedział jak skończy się ta "impreza". Dobrze że przynajmniej Pani Porucznik jakoś wybroniła mnie przed zmuszeniem do picia zbyt dużej ilości alkoholu. Nie znaczy to że nie skończyłam z bólem głowy... W każdym razie mogę powiedzieć że zadanie zakończyło się sukcesem i nastał względny spokój. Właśnie, trzeba by wreszcie iść do Pani Marisy, dawno jej nie widziałam, cały czas muszę zajmować się nauką i balansować między władaniem bronią a dyplomacją. Ciekawa jestem jak jej idzie grzebanie się w papierach bo z tego co pamiętam nie jest to jedno z jej ulubionych zajęć...
XI.
Kolejne zadanie... Tym razem na Ziemi i to chyba ten czas. W końcu minął już rok od czasu pojawienia się tamtej demonicy. Mam za zadanie nawiązać stosunki z jakąś nowopowstałą ziemską organizacją. Nie było by w tym nic niezwykłego, ale ta grupa powstała dzięki dwóm siostrom, z czego jedna podobno ma anormalny jak na człowieka poziom reiatsu. Czemu widzę w tym pewne podobieństwo do innego rodzeństwa. No nieważne, w każdym razie trzeba będzie pomyśleć jak po zejściu na Ziemię i wykonaniu zadania wyjścia spod kurateli Seiretei oraz zająć się własnymi planami. O właśnie, nie będę musiała dostarczać tego prezentu dla Patchouli, Pani Marisa osobiście będzie mogła się z nimi spotkać... Choć przypominając sobie fotografie z jej albumu jakoś ciężko mi sobie to spotkanie wyobrazić. Chociaż dobrze, przynajmniej ją jedną będę miała z głowy. Kinji powinien dać sobie radę z Flandre, a przynajmniej zabawić ją na tyle, aby nie przeszkadzała mnie i Remilii. Mam nadzieję że zajmie mi to w miarę niewiele czasu, zwłaszcza że będę musiała jeszcze przekonać Sakuye do współpracy. No i będzie jeszcze jedna osoba do przesłuchania... Ech, nie wiem jak ja to wszystko zrobię, zwłaszcza że po załatwieniu tego wszystkiego będę miała o wiele trudniejsze zadanie do wykonania. I w dodatku nadal nie wiem czy chcę pozostać na Ziemi. To nie na moją głowę! O, tak przy okazji udało mi się wypożyczyć boken. Niby mam własne zanpakutou, ale chcę sprawdzić czy ćwiczenia z dwoma mieczami dały jakiś efekt. Z tego co sprawdzałam wydaje mi się że drewniany jest trochę lżejszy i będę musiała uważać żeby mnie nie przeważył. Choć akurat to powinno mi podpasować przyrównując ten brak równowagi do tego co było...


Odłożyła pióro, specjalnie wykorzystywane do uzupełnienia całego tego dziennika. Sama nie była pewna czemu cały ten rok zawarła w coś w rodzaju pamiętnika. Poczuła potrzebę w jakiś sposób zapamiętania być może jej ostatniego, i zarazem najważniejszego, roku w Seiretei. Oczywiście wcześniej miało miejsce wiele ważnych wydarzeń, jednak to właśnie te 12 miesięcy uznała za warte uwiecznienia. Zdawało jej się że w ciągu tego czasu wydoroślała bardziej niż podczas wcześniejszych 16 lat pobytu w Soul Society- od pojawienia się w Rukongai do powrotu z pierwszych zajęć praktycznych na Ziemi. Teraz liczyło się dla niej spełnienie przede wszystkim własnego celu aby raz na zawsze zamknąć rozdział o własnym życiu... Wcześniejszym życiu. I kto by pomyślał że jeden głupi sen tak bardzo namiesza i doprowadzi do tego że próbuje rozwikłać zagadki przeszłości. Jej wcześniejsze myśli o przynależności do Ziemi uleciały- każdy człowiek za życia tam należy a ona nie wybijała się w tym względzie... Może poza tym że chyba jej możliwości znacznie przekraczały te którymi parają się zwykli, szarzy ludzie. Teraz jest shinigami i jej miejscem powinno być Seiretei. A tak naprawdę nie widziała co powinna zrobić. Zdecydowała że gdy wyjaśni wszystko co chce będzie wiedziała co powinna zrobić.
Zamknęła zeszyt, obok niego położyła pióro. Zostało w nim jeszcze sporo wolnego miejsca. Zdecydowała że gdy skończy swoje zadanie i rozwiąże sprawy osobiste, skrzętnie opisze je wszystkie. Czy zrobi to w Seiretei czy na Ziemi? Czas pokaże. Teraz dziewczyna poszła umyć się, opróżniła do dna szklankę wody towarzyszącą jej od rozpoczęcia dzisiejszego pisania i położyła się spać.
Rano, lekko podenerwowana swoją pierwszą ważną misją ziemską starannie przygotowała się do wyjścia. Umocowała swój zanpakutou i wypożyczony boken obok siebie przy pasie. Pomiędzy poły kimona ukryła swoje zapiski z ostatniego roku, ołówek oraz niewielki notatnik. Tak przygotowana najpierw ruszyła na grób Shany. Tym razem nie zostawiła żadnej wiadomości, uznała że to nie będzie konieczne, poza tym bała się że znów się rozpłacze. W myślach odmówiła jedynie krótką modlitwę i poszła po Kinjiego i Marise. Wraca na Ziemię, miejsce gdzie ma nadzieję wyjaśnić swój poprzedni żywot. Nie zapomniała swojego ostatniego snu, który uważała za zakończenie pierwszego. Brakowało jej tylko środka, który miała nadzieję zdobyć osobiście, tym razem nie przez sen.
Będąc w komplecie udała się ze swoimi towarzyszami na miejsce, z którego mieli przejść na Ziemię. Niby misja służąca do nauczenia się czegoś o komunikacji, ale nie moźna tego potraktować lekko, w końcu dostała obstawę w postaci medyka i osoby zajmującej się regularną walką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Wto 1 Cze 2010 - 16:53

(Podsumowując: 5 punktów za TS [W końcu dłuższy, no i z ładną formą... aż mi się łezka w oku zakręciła], oraz punkty za ok 3,5 miesiąca... biorąc pod uwagę jakość twojej gry, będzie to jakieś... a niech tam, 6 punktów. To był większy odstęp czasu z nieco większym dramatyzmem, no i parę razy twoja postać mogła się nieźle poharatać czy nawet zginąć. Ale jej nie poniosło więc jest najs.
Rozkład punktów: 3 zręczność, 1 siła, 2 reiatsu, 3 kontrola reiatsu, 2 psychika. Enjoy)

Kinji i Marisa, tak jakby spodziewając się tego, że Fuu będzie chciała po nich pójść, czekali sobie cicho przy ścianie . Tak, po nich, nie po każdego z osobna - jakoś Kinji'emu tak się spodobało, że postanowił zostać u Marisy na dłużej. Ta powiedziała, że nie ma nic przeciwko, ma tylko jej nie podglądać w czasie kąpieli i snu, oraz płacić rachunki za wynajem.
Ale wracając do sprawy - cała trójka poszła do bramy międzywymiarowej, skąd mieli się przedostać do świata żywych. Po drodze Marisa napomknęła, że dostała specjalny telefon służący do komunikowania się z Seireitei oraz do wykrywania pustych... tak samo Kinji. I że miała dać go też Fuu w dniu rozpoczęcia zadania. Więc otrzymała taki przedmiocik, razem z krótką instrukcją obsługi. Niby coś o tym wiedziała... ale po raz pierwszy miała coś takiego w rękach. Niby powinna sobie z tym poradzić... ale trzeba było przyznać, że to był całkiem fajny wihajster
I cóż więcej dodać - w czasie drogi do bramy nie stało się nic niezwykłego. Tak samo w czasie przejścia, w końcu Seireitei dokładnie wybiera czas wypraw, by nie natrafić na czyściciela.
I tak oto rozpoczęła się trzecia wyprawa Fuu na ziemie - jak się zakończy? A kto to wie...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Wto 1 Cze 2010 - 17:30

*Pierwszy poważniejszy sprawdzian... A to ustrojstwo wcale mi nie pomoże, szczególnie potem... Chyba że uda mi się przekonać kapitana do nieco dłuższego pobytu... Gorzej że kłamstwo nie wchodzi w rachubę, zauważy od razu... No nic, zobaczymy wpierw jak pójdzie główne zadanie...*
Skinęła do Marisy i Kinjiego i przeszła przez bramę ku nieznanemu. Poza celem głównym miała jeszcze jeden, nie związany z misją dla Gotei. W trakcie przechodzenia przez tunel upewniła się że obie bronie wiszą pewnie przy pasie. Trochę obawiała się co będzie jeśli faktycznie dojdzie do walki i będzie musiała zrobić z nich użytek. I była ciekawa czy pozostała dwójka wie po co jej jakiś kawałek drewna skoro ma regularne zanpakutou. Cóż, nauka w oddziale jednak mogła przynieść rezultaty. Znacznie zmniejszyła szansę na wszelkie oszustwa czy kłamstwa w czasie rozmów. Oczywiście nawet do wyższej rangą oficerów u siebie w dywizji było jej daleko, jednak napewno jej wyczucie poprawiło się.
Gdy wreszcie przeszli przez tunel od razu zerknęła na otrzymany sprzęt. Głupio by było z miejsca zginąć z ręki przypadkowo napotkanego Pustego. Gdy była pewna że, przynajmniej na razie, są bezpieczni skinęła do Marisy aby skierowała ich do miejsca gdzie mają się odbyć negocjacje. Uznała że skoro blondynka jest najsilniejsza fizycznie na razie to ona powinna przewodzić. Potem to Fuu zamierzała przejąć pałeczkę dowódcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Fuu   Today at 17:55

Powrót do góry Go down
 
Dom Fuu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs