IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Kawalerka Izdurbala Tenshi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Pią 5 Wrz 2014 - 20:09

Kobieta spojrzała na dłoń z pewną dozą nieufności. Wciąż też nie wyglądała na szczęśliwą. Ostatecznie nie podała mu dłoni, skłoniła się mu za to lekko, niemalże niezauważalnie - Wiem jak masz na imię. Znam je dobrze... - westchnęła cicho - Ja ci się przedstawiłam, ale to nie znaczy że Cie szanuje, czy przyjaźnie się z tobą... Na to musisz sobie zasłużyć.
Zmarszczyła lekko brwi i nos, zerknęła na bok, zarzucając lekko włosami i piórami. - Idź już... Zanim uznał że to wszytko to był błąd



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 21 Wrz 2014 - 12:13

- Jasne, twoje na wierzchu. - Tenshi sam spojrzał na swoją dłoń i cofnął ją by następnie podrapać się po potylicy i ukłonić, o dziwo, głębiej niż sama Ptasia Dama. W końcu jakkolwiek by się nie zachowywała, to jednak nadal zamierzała mu pomagać... nawet jeśli ni był w zasadzie godzien otrzymywania pomocy. Dotychczas bowiem nie osiągnął niczego, co mogło by go kwalifikować do przydatnego dla kogokolwiek. Tenshi, rzecz jasna, nie zwykł w ogóle okazywać zbyt wiele szacunku komukolwiek i prawdopodobnie właśnie dla tego ten jeden ukłon powinien liczyć się przynajmniej potrójnie. Nie miał jednak wątpliwości, że dla ptako-człeczki będzie jedynie czymś, co powinien był robić za każdym razem gdy tylko ją zobaczył.

Tenshi nie do końca wiedział w jaki sposób miał opuścić to miejsce, dotychczas był w nim zaledwie kilka razy i zwykle nie miał wpływu na swój okres bytności w nim. Tym razem miał jednak silne wrażenie, że wychodząc stąd obudzi się w swoim domu ze wściekłym Goblinem obok... no i jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało, choć za pewne będzie się czuł jak po czołowym zderzeniu z rozpędzonym nosorożcem i jego ulubionym kumplem - hipopotamem. Zresztą, stan jego ciała zwykle był dla niego czymś jedynie nieprzyjemnym, lub przyjemnym. Prawdziwe problemy i prawdziwe zmartwienia pojawiały się zupełnie gdzie indziej. Prawdziwe zmartwienia zostawały w jego głowie i nie chciały z niej wyjść nawet po oberwaniu w czaszkę ciężkim kamieniem. Były wyryte w pamięci zupełnie tak, jakby ktoś wypalił mu je na korze mózgowej. Były jak przepełniony bólem krzyk, były jak błaganie o pomoc i jak wilgoć cudzej krwi. Był jak oskarżenie, wiecznie rzucane prosto w jego twarz. Słuszne oskarżenie...

Spojrzenie w twarz kolejnemu zmartwieniu w cale nie poprawiało samopoczucia. Stwór wgryzł się w jego duszę i żuł ją od środka, póki co powoli i bez boleśnie, jednak świadomość jego obecności swędziała coraz bardziej. Najgorszym zaś było to, że podrapanie się było najgorszym możliwym wyjściem. Swędzenie jedynie by wzrosło. Tenshi miał ogromną ochotę położyć się spać, zapomnieć o tym wszystkim i czekać, aż problemy rozwiążą się same... czasem to działało, kiedyś, gdy był młodszy i mieszkał w świecie żywych. Niektóre z problemów potrafiły rozwiązać się same, wiele z nich rozwiązywało się samo. Wystarczyło je odpowiednio długo ignorować. Te problemy były jednak zupełnie inne, a Iz nie miał złudzeń, że nie znikną same. Musiał coś z nimi zrobić osobiście. Problem polegał jednak na tym, że nie bardzo wiedział co takiego mógł by z nimi zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Wto 30 Wrz 2014 - 17:04

Twarz ptako-kobiety wygięta była w irytacji, co prawdopodobnie oznaczało że takie próby okazywania szacunku jej sobie nie liczyły się razy trzy, a raczej jak może jedna trzecia tego co żądała. Było chyba jednak nieco lepiej niż na początku rozmowy, przynajmniej nie patrzyła na niego tak, jak by chciała go zabić.

Chłopak zamknął oczy, przez chwile zastanawiał się jak ma stąd wyjść . Okazało się że wystarczyło pomyśleć o tym że chce odejść. Poczuł jak w niego nogi lekko uderza ciepła fala, kiedy znów spojrzał na świat stał jeszcze w lesie bambusowym. Świat zaś od każdej strony zalewały czarne fale które przypominały atrament. Były lepkie i przyjemnie ciepłe. Niosły ze sobą obietnice braku bólu. W końcu chłopak zniknął pod falami i przestał już czuć cokolwiek. Była tylko ciemność...

***

Obudził się w spom dawnym łóżku, w swojej kawalerce... Głowa go bolała, miał na niej wysychający z wolna kompres. Było mu ciepło i przyjemnie pod kołdra, do pokoju przez okno wpadało nieco słońca. Czuł się całkiem nieźle... Nic mu się nie śniło. Nie słyszał krzyków i nie widział koszmarnych obrazów.

Gdy się rozejrzał okazało się że gobilna nie było, zostawiła za sobą tylko karteczkę na stole, obok sporej porcji śniadania. Były przygotowane same ulubione dania chłopaka. W dzbanku nad wypaloną świeczką byłą również letnia, ulubiona aniołka herbata.
Kiedy chłopak spojrzał na kartkę dostrzegł nieco koślawe pismo "podałeś wczoraj jak martwy, zdążyłam się już ucieszyć i świętować... Nie byłam jednak w stanie wszystkiego zjeść. Nie obudziłeś się zanim poszłam do szkoły. Wiec zjadaj resztki i leć do pracy troglodyto !"

Słońce mogło wskazywać na około dwunasta, co oznaczało że chyba się już spóźnił...

***

Chłopak zmęczony wrócił prędzej czy później do pracy - musiał. Miał nad sobą potworną kobietę... Znała wszystkie jego słabe strony i nie bała się ich wykorzystać. Musiał dla niej pracować, nie miał wyjścia. Lepiej chyba byłoby nie sprawdzać co się stanie, jeśli się zbuntuje.
Dni, tygodnie, miesiące mijały. Tenshi miał sporo pracy i niewiele czasu. Yumi bowiem wysłała go do pomocy kolejnym specjalistą swojej "drużyny" najwięcej czasu spędził chyba przy chemiku. Niczego nie dowiedział się o nim jako osobie, ale mógł się sporo dowiedzieć o chemikaliach. Pracowali nad słabymi stymulantami, które miały pomagać zwalczać choroby, oraz nieskomplikowanymi pomocami wojskowymi. Zasłony dymne, kolorowe race, lekarstwa, trucizny przeciw bóle. Trudno stwierdzić czy Yumi zrobiła to specjalnie czy nie... Ale Tenshi mógł po części rozszyfrować zapiski Hinaty. Miał jednak niewiele czasu więc musiał wybrać co chce badać " po godzinach". Czy to możliwe że czerwona kobieta chciała mu pomóc ?

Nieco czasu spędził też u fizyka, mężczyzna zajmował się w większości wyliczeniami, tworzeniem modeli, badaniem źródeł energii i przemianą energii duszy na czystą energię. Zajmował się przy tym drobnym kowalstwem i badaniem stopów metalu.

Zaczął również praktykę u pani mechanik, ale praca z nią była trudna... W większości mógł obserwować jak badała kolejne mechanizmy ze świata żywych, oraz inne które wydawały mu się być po części organiczne... Wiedział tyle że pochodziły z czarnego rynku. Jedyną nauką jaką od niej pobrał tak naprawdę to przygotowywanie kuźni pod wykuwanie (czasem dziewczyna przerabiała ludzkie projekty na własne, co oznaczało że musiała sama zrobić części). Czasem służył też jako wieszak o którym zapomniała.

W najbliższym czasie miał się udać do pani biolog... Ale póki co nastąpiła przerwa na obchodzenie festiwalu zimy. Yumi nie miała wtedy czasu i zamykała laboratorium na kilka dni. Wszyscy wtedy mieli przerwę, wszyscy prócz Tenshiego.

***

O poranku spadł śnieg, w ledwie kilka godzin pokrył cienką warstwą zieloną do niedawna trawę. Chłopak wracał właśnie z 4 okręgu rukonu. Co tam robił ? Yumi zażądała od niego aby odebrał jej dwa kimona, od mistrza krawiectwa Wakashiego. Kilka płatków śniegu opadło na jego twarz. Płatki bardzo leniwie, acz skutecznie pokrywały okolicę.
Tenshi wiedział że nie będzie miał przez wolne za dużo czasu. O poranku dostał bowiem list od kuriera "Drogi maluszku ( o tobie mówię Tenshi), ja tak naprawdę nie mam wolnego i ty też nie będziesz mieć... Ktoś też musi pocierpieć ze mną - ty <3 . O godzinie dziewiątej odbierzesz parę zamówionych przez mnie kimon z pracowni "złota czapla". Zapłaciłam z góry. Dostaniesz też 200 rio na zamówie kwiatów. Masz wybrać sam - ładne ! Nie wiem co będzie świeże. Później stawisz się w pałacu mojej rodziny i pomożesz mi w urządzaniu przyjęcia. Będziesz moim asystentem i później partnerem. Do zobaczenia ! : *"

Chłopak musiał jeszcze kupić ŁADNE kwiaty i przeżyć piekło

***

[ opisz co robił przez ten czas a ja zastanowię się nad bonusem. Prócz tego dostajesz 500 rio podliczone za wypłaty, premie i wydatki na własne laboratorium ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Pią 3 Paź 2014 - 19:17

Kolejne miesiące były dla Tenshiego, po raz kolejny, czasem wytężonej pracy. Miał wiele do zrobienia, jeśli tylko chciał móc zapewnić bezpieczeństwo sobie. Oczywiście nigdy nie było ono jego priorytetem, niemniej przyjął lekcję otrzymaną od swojego zanpakutou. Aby dbać o innych najpierw musiał sam być w, przynajmniej, jako takiej formie. Przede wszystkim zaś musiał sam żyć, prawda? Dla tego też musiał wziąć się ostro do pracy.

Pomagając kolejnym podkomendnym Yumi chłopak starał się dowiedzieć jak najwięcej o ich pracy oraz ich osiągnięciach w tychże. Oczywiście nie mogło by mu to zapewnić nietykalności, mogło jednak pomóc w dochodzeniu do własnych. Najprościej bowiem było się uczyć widząc różne rzeczy w praktyce. Wiele godzin spędzonych w pracowni Chemika oraz reszty nauczyło go zapewne wielu rzeczy, być może nawet więcej, niż jego przełożona się spodziewała. Oczywiście nadal starał się grać swoją rolę leniucha, co nawet nie było trudne. By móc wypracować własną niszę w Gotei musiał odkrywać rzeczy całkowicie innowacyjne. Dla tego też po raz kolejny zaczął pracować po nocach w swoim laboratorium znowu wracając do nałogowego spożywania środka wzmacniającego. Mimo to jedna musiał czasem spać i jeść, musiał też po prostu odpoczywać. Robił to w ciągu dnia znowu wychodząc na leniwego i słabego. Prawdopodobnie również na bezużytecznego.

Przez długi czas Tenshi starał się rozwikłać receptury i sekrety tworzenia specyfików, które przyswajała sobie Hinata. Dziewczyna zdecydowanie miała sporą wiedzę w dziedzinie stymulantów o zastosowaniu bojowym i dobrze było by ją przejąć. Pracę tym bardziej przyspieszał „staż” u Chemika, co pozwoliło na szybsze rozgryzanie złożonych formuł. W końcu gdyby udało się stworzyć skuteczne stymulanty bez efektów długofalowych efektów ubocznych – cóż, mogły by one stać się jednym z elementów stałego wyposażenia Shinigami. Czymś w rodzaju asa w rękawie – akcją ostatniej szansy. Jeśli bowiem bóg śmierci na misji miał by zginąć, albo przecierpieć tydzień z potwornymi kłopotami żołądkowymi... cóż, zapewne każdy wybrał by przeżycie. Sam Tenshi miał nawet stosowny obiekt do badania – sztucznego człowieka, ciało działające jak prawdziwy organizm. Wystarczyło podać specyfik i sprawdzić jego działanie, gdy zaś ciało zostało by uszkodzone można było je powoli składać tak jak ludzkie. Różnica polegała na tym, że to ciało nie mogło umrzeć tak po prostu. Było sztuczne i jego życie też było sztuczne. Tenshi sprawdził by jak wygląda proces odtwarzania takiego właśnie manekina i, w razie czego, próbował poprosić o pomoc Yumi. W końcu ona na pewno umiała by zorganizować kogoś, kto naprawi szkody. Oczywiście sam Tenshi też chciał by się tego nauczyć, niemniej... cóż, nie miał pewności czy zdoła to zrobić dostatecznie szybko.

Choć lwią część czasu chłopak badał stymulanty wymyślone przez Hinatę, to praca u fizyka zainspirowała go do działania jeszcze innego. Słysząc o przetwarzaniu energii duszy na czystą energię stale przypominał sobie niewielkiego pustego zamkniętego w jego laboratorium. Stworzonko, które wykradł przeciwnikowi... a które jakoś dziwacznie często przyciągało uwagę Aniołka. Pusty... stwór czerpiący energię do życia z energii zawartej w duszach ludzkich... a co gdyby... gdyby uniemożliwić pustemu ten proces? Gdyby sprawić, że nie będzie się już nigdy umiał pożywić? Nie... to prawdopodobnie doprowadziło by do masakry. Wygłodniałe Hollow rzuciły by się na wszystko w prawdziwym szale pragnąć przegryźć cokolwiek. Było jednak inne rozwiązanie... a co gdyby Puści mogli pożywiać się wszystkim? Gdyby udawało im się ekstraktować energię z, powiedzmy, zwykłych obiadów? W końcu tak właśnie robiły dusze obdarzone reiatsu. Wszak on sam tak robił... musiał jeść celem odzyskiwania energii. Może... a może dało by się coś z tym zrobić? Tenshi nie wiedział jak zabrać się do tematu, niemniej w końcu zaczął planować. Najpierw pracował nad zamianą energii duszy na czystą energię, później zaś zamierzał dowiedzieć się więcej o istotach, które czerpały energię z otoczenia – Quincy. Mistyczni łucznicy potrafili przecież zbierać energię z, niemal, wszystkiego, prawda?

W rzadkich chwilach gdy nie pracował Tenshi zwykle starał się znaleźć kilka chwil dla Goblina. Dziewczyna musiała wiele się nauczyć w akademii, miała zaś pewne braki w porównaniu z innymi uczniami. Chłopak chciał jej zaś pomóc tak, jak tylko potrafił. Sporą część zarobków chciał przeznaczyć na zakup wszelakich pomocy naukowych potrzebnych Rudej. Do tego chciał również popracować z nią jeszcze nad panowaniem nad Reiatsu oraz pisaniem.

Pozostałe pieniądze zamierzał przeznaczyć na to, by w swoim laboratorium umieścić sprzęt związany z badaniem przetwarzania energii duchowej na czystą energię. Oczywiście brakowało mu wielu rzeczy, jednakże nie chciał trzymać się tylko jednej sprawy. Gdyby nie robił nic poza badaniem stymulantów szybko by się znudził i przestał skupiać. Praca na dwóch płaszczyznach odświeżała nieco jego pomyślunek i zmuszała go do poprawiania pamięci. W razie problemów ze sprzętem do wytwarzania stymulantów pragnął poprosić o pomoc Yumi w sposób jak najbardziej oficjalny – po prostu złożył by podanie o dofinansowanie badań celem zakupienia odpowiedniego sprzętu koniecznego do rozwoju dziedziny. O sprzęcie do przetwarzania energii duchowej nie wspominał, nie prosił też o pomoc swojej przełożonej. Chciał bowiem skompletować go samemu, choćby powoli.

W laboratorium zachodziły również rzeczy, o których Tenshi nie wspominał nikomu. Nie miał na to wiele czasu, niemniej musiał zrobić coś, co miało pozostać jego tajemnicą – chłopak pragnął spróbować trenować swoje zdolności w posługiwaniu się Zanpakutou. Raz na jakiś czas starał się więc poprosić Ptako-kobietę o chwilę treningu celem rozwinięcia swoich zdolności. Spodziewał się oporu oraz niezadowolenia, niemniej naprawdę uznawał że zaniedbywanie tych ćwiczeń było by z jego strony wielkim marnotrawstwem.

W ogromnym natłoku zajęć Tenshi zapewne zaniedbał treningi fizyczne, jeszcze bardziej zaś zaniedbał ogół swojego ciała. Jadał byle co i byle szybko. Pił, w większości, wymyślony wcześniej napar wzmacniający oraz mocną herbatę. Sypiał niewiele, nie tylko ze względu na nadal dręczące go koszmary. Nie poświęcał ani chwili na dbanie o wygląd. Zapewne dla tego często chodził w brudnym kimonie, nieogolony i nie uczesany. Interesowała go jedynie podstawowa higiena osobista, a i tak jedynie w zakresie pozwalającym na komfortową pracę.

Liścik od Yumi zapewne znalazł by przysypiając i przeczytał pół przytomny. Sam nie miał w planach zamykać swojego laboratorium, miał za wiele pracy by zajmować się durnymi świętami... przynajmniej tak myślał. Nie wiedział gdzie i jak kupić ładne kwiaty. Spadł śnieg, nie wiedział więc nawet czy w ogóle da się kupić jakieś kwiaty. Nie miał też pojęcia do czego mają być te kwiaty. Zamierzał więc po prostu odnaleźć kwiaciarnię i pokazać obsłudze karteczkę pozostawioną przez Yumi. Nie znał się na kwiatach i nie miał zamiaru zacząć się znać ze względu na osobę swojej przełożonej. Przyjęcie odebrał zwyczajnie jako kolejną torturę i zamierzał na nie iść (o ile Yumi nie zmusi go do czegoś innego, a zapewne to zrobi) w brudnym, roboczym kimonie. Zresztą, nawet gdyby chciał się ładniej ubrać to nie miał by w co. W jego garderobie był dostęp tylko do kimon shinigami, kitli laboratoryjnych oraz grubego stroju ochronnego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 11 Paź 2014 - 16:57

Aniołek przyjął sobie słowa swojej zanpaktou do serca, wiedział że aby móc spokojnie żyć w soul City MUSI być niezastąpiony. Inaczej być może sam stał by się obiektem badań, truchłem, albo banitą. Żadna z opcji nie była za ciekawa, jego sytuacja też nie była za ciekawa. Był bowiem bombą zegarową, nie wiedział tylko kiedy może wybuchnąć.
Starał się jednak coś zrobić. Dniami starał się leniuchować, co w cale nie było takie łatwe. Yumi nie zamierzała mu pozwalać na lenistwo. Wiedziała że pracował po nocach i miała wgląd do jego badań… W ciągu dnia musiał jednak jej słuchać, miała na niego kilka haków. Z każdą chwilą zapewne co raz więcej. Kazała mu pracować, albo załatwiać różne rzeczy jako że stał się jej asystentem. Twierdziła że ma sporo wiedzy do nadrobienia zanim stanie się przydatny… Wiec kazała mu się uczyć. Mógł wypoczywać tylko wtedy kiedy nie było nad nim Yumi. U chemika też było ciężko z odpoczynkiem, niejednokrotnie zgłaszał przełożonej skargi na temat Tenshiego.
Chłopak był permanentnie zmęczony, na szczęście miał swój napój, bez którego już nie potrafił obudzić swojego organizmu. Nawet jak nie pracował musiał wypić dziennie minimum dwie dawki, inaczej był bardzo senny i nerwowy. Rzecz jasna musiał czasem sypiać, ale na to miał niewiele czasu.

Praca u chemika była bardzo pomocna, mężczyzna sam opracowywał własne stymulanty. Pracował nad rzeczami które nie tyle wzmacniają ciało, co postrzeganie i mocno uspokajały. Podobno robił to dlatego że „ przeciętnego żołnierza łamie strach, a zabija głupota”. Aniołek dzięki niemu poznał podstawy chemii, chemii duszy (wykorzystanie środków nadnaturalnych, takich do których w ludzkim świecie nie ma dostępu za bardzo, np. raietsu), Tenshi poznał też „przepis” i sposób aplikacji wziewnych wspomagaczy „panan ninja”. Dzięki wiedzy jaką osiągnął na szkoleniu, własnej wcześniejszej nauce i notatką Hinaty (które z wolna rozumiał). Mógł opracować słabe substancje wzmacniające (W przypadku wyziewu + 3 do danej staty na 10 min, w przypadku zastrzyku +5 do danej staty na 5 min. Na raz maksymalnie można przyjąć jedna dawkę, nie można wzmocnić na raz tej samej statyski). Chłopak przez jakiś czas wypróbowywał na sobie specyfików. Raz prawie się zabił, szybko okazało się bowiem że cała dawka to było dla niego za dużo. Dużo za dużo. Chłopakowi wystarczyła ½ czasem 1/3 dawki. Wzmacniacze źle wpływały na organizm, dlatego aby od razu nie odczuć negatywnych skutków potrzebował czegoś co je osłabi lub wyłączy. Adrenalina była najlepszym wyjściem. Dzięki niej jakiś czas po zażyciu jego organizm nie zaczynał strajkować (podczas działania wzmocnienia, nie odczuwa skutków negatywnych. Pojawiają się one jakiś czas po wyparowaniu ostatniego wzmacniającego efektu (w skrajnych przypadkach gdy przyjmował tego za dużo to jeszcze podczas).

Hollow wciąż trwał w lodowym więzieniu i słoiku. Nie zmienił się ani trochę od momentu jak chłopak go zabrał. To by było coś… Sprawienie aby hollow nie musiały albo nie mogły pożerać dusz. Nie wiedział jak się zabrać do tematu. Nie miał zbyt dużego pojęcia na temat badana dusz, takimi badaniami zajmowali się ważni naukowcy z XII. Tylko wybrani mieli dostęp do wiedzy o duszach. Aniołek znał niewielu naukowców którzy zgłębiali temat… Jedną z nich była Yumi, ale ona nawet nie próbowała słuchać gdy Tenshi coś o tym wspominał.
Zmiana reiatsu na energie nie była taka trudna. Fizyk posiadał kilka stworzonych przez siebie, bardzo prostych prototypów które zamieniały czyste raietsu duszy, albo energię zaklęć na zwykłą, czystą energię fizyczną. Miał jeden prototyp urządzania który czerpał moc z byakuraia i przemieniał ją na ogień. Sam nazwał to niepotrzebnie wielką zapalniczką. Inny prototyp jaki stworzył przemieniał energię rei na energię kinetyczną, raietsu napędzało mechanizm który ruszał klockami po rampie. Mężczyzna miał jednak tego więcej. Samodzielnie było trudno coś takiego wykonać (jeśli nie znało się na mechanice), ale Tenshi mógł wykonać coś sam. Po długim czasie udało mu się wykonać własny prototyp ( - 300 rio), miał słabą przekładnie i ciągle się psuł (chłopak znał tylko podstawy podstaw mechaniki), ale czasem działał. Aniołek był w stanie przekierować nieco energii do kółka (jak dla chomika), tamto zaś można było zamienić w energię kinetyczną.

Goblin miała problemy przede wszystkim  w kidou, chodziła na zajęcia… Jednak często traciła kontrole nad zajęciami. Dziewczyna sporo się uczyła i mocno się przykładała. Cały czas mówiła że to upierdliwe, ale wyraźnie mocno jej zależało. Tenshi nie musiał jej zbyt wiele dokładać. Zresztą nie był jedynym który jej pomagał. Mito jak zawsze okazał się być osobą altruistyczną i chętną do pomocy.

Zanpaktou faktycznie nie była bardzo skora do pomocy, sporo narzekała i wciąż wymagała szacunku. Miała bardzo wysokie mniemanie o sobie i nie przyjmowała odmów. Niechętnie, jednak trenowała z chłopakiem. O dziwo nie marudziła na to że jest leniem, twierdziła jednak że jest słaby i powinien się jak najszybciej pozbierać. Że przeszłość powinien zostawić za sobą. Twierdziła że ciągłe obracanie się do tyłu, sprawia że wciąż się potyka i popełnia błędy.
Niemniej jednak trenowała, próbowała nakłonić go do medytacji i szermierki. Tenshi w jej świecie miał do treningu katane, rzadko naramiennik. Nauczyła go jednak że może wyciągnąć z niego pióra i używać ich jak krótkich ostrzy.
Wciąż nie nauczyła go jednak kontrolować piór tak jak wcześniej. Tak jak wtedy gdy odbiły strzałę.

***

Ostatecznie chłopak wyglądał fatalnie, niedogolony, niedomyty. Jego włosy były słabe i rozczochrane. Ostatnimi czasy osłab fizycznie, kiedy nic nie robił to się cofał prawda ? Dodatkowo był permanentnie zmęczony…

Chłopak odebrał kimona (nie wiedział jakie gdyż były zapakowane w płutna), miał też 200 rio na kwiaty… I nie miał pojęcia co i gdzie kupić. W końcu po pewnym czasie łażenia po dzielnicy targowej odnalazł kwiaciarnie w jednym z większych budynków. Mężczyzna który go obsługiwał, nie bardzo wiedział jak ma pomóc… Ostatecznie jednak Tenshi namówiony przez kwiaciarza zakupił ogromny bukiet różowych róż i białych lilii. Ten miał zostać dostarczony za dwie godziny do pałacu.

Aniłkowi nie zostało nic innego do roboty jak udać się od Yumi. Dziewczyna mieszkała w ogromnym pałacu, otoczonym ogrodem i jeziorkami. Wszystko oczywiście skryte było za wysokim murem i pilnowane przez strażników, z herbem klanu – okrągłym kwiatem, otoczonym przez dwa kręgi.
Do samego pałacu prowadziły wysoki ponad 50 stopniowe schody i wielkie dwuskrzydłowe wrota z wyrzeźbionym , monem klanu. Teraz były jednak otwarte, zaś przy wrptach stała znajoma mu już kobieta.
Yumi ubrana była w zielone kimono, związane było tak by odsłaniało ramiona i miało głęboki dekolt. Długie czerwone włosy spływały po ramionach i zakrywały kark. Widząc Tenshiego uśmiechnęła się niewinnie – Jej ! wiedziałam że będziesz chciał mi pomóc… Dobrze ! Sporo pracy przed nami ! Uhhh nie masz ubrania dla siebie co ? I chyba musisz się umyć… Ehhh

[ Więc tak wpisz sobie wadę uzależniony, poprawia tego wrażliwego na alkohol. Odnów sobie rei i życie. Dodaj sobie też tak: Inteligencja + 2, Kontrola rei + 1, psychika + 1]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 12 Paź 2014 - 11:35

Widząc swoją mentorkę Tenshi miał ogromną ochotę odpowiedzieć jej to, co naprawdę myślał, a zapewne brzmiało by to mniej więcej tak:
„Oszczędź sobie, dobrze wiemy, że zmuszasz mnie do tego, bo to cię bawi. Gdybym miał jakikolwiek wybór to nie pojawił bym się tutaj, nie mam bowiem żadnych chęci pomagać Ci w niczym ty wredna, popaprana, okrutna wariatko. „
Wiedział jednak, że dodatkowe komentarze nie mają najmniejszego sensu. Ona dobrze wiedziała, co myśli o niej Tenshi. Nie musiał tego mówić na głos. Zwyczajnie szkoda było na to sił. Chłopak był zbyt zmęczony, by dodatkowo jeszcze męczyć się niepotrzebnymi słowami mogło mu się opłacać. W zamian za to po prostu spojrzał na nią ze zmęczeniem. Po raz pierwszy tak naprawdę jej uroda byłą mu obojętna. Nie czuł niemal nic, poza rosnącą potrzebą zaspokojenia swojego pragnienia. Wychodząc z domku nie zdołał wypić swojego naparu. Wszędzie kręciła się Goblin, zaś Tenshi nie był dość głupi by korzystać z jego dobrodziejstw w jej obecności. Był pewny, że gdyby tylko się o tym dowiedziała utrudniła by mu możliwość picia swojego naparu, który sam nazwał „budzikiem”. Gdyby zaś nie mógł tego robić, jego życie stało by się jeszcze trudniejsze. Miał ze sobą kilka miarek schowanych w niewielkiej sakiewce, wciąż jednak nie miał czasu się napić. Nadal się nie dobudził i nadal był bardzo zirytowany. Wszystko zdawało go denerwować, ale był zbyt zmęczony, by tak naprawdę to wyrazić. Potrzebował Budzika i nic więcej go nie obchodziło.
- Wrzątek. Daj mi wrzątek. – burknął po prostu pod nosem, nie silił się na uprzejmości. Nie potrafił, nie teraz. Yumi prawdopodobnie i tak zrozumiała czego chłopak potrzebuje. Nie miał nadziei, że zrozumienie okaże dając mu wrzątek od razu. Może jednak pobiadoli trochę i odpuści…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 18 Paź 2014 - 18:30

Dziewczyna prawdopodobnie wiedziała co chłopak o niej myśli... to chyba ją też bawiło. Wydawało się że bezradność aniołka sprawia jej całkiem niezłą frajdę. Uśmiechnęła się, odsłaniając białe, równe zęby. - Ohhh... Uważaj, jeszcze przypadkiem uzależnisz się od tego świństwa - uśmiechnęła się uroczo, wiedziała już że i tak chłopak nie może już bez niego żyć... A przynajmniej nie funkcjonować normalnie. Zachęciła go kuszącym ruchem palca aby za nią poszedł. Później weszła do budynku, kręcąc lekko biodrami.

Pałacyk jej rodu był spory i bogaty. Być może nie tak bogaty jak pałace wielkich rodzin, ale w porównaniu do majątku aniołka... To była nieskończona przepaść. Tensho widział wspaniałe korytarze. Drewno z jakiego wykonano większość pałacu było ciemne i matowe. Przestrzeń była ogromna. Pałac był dziś bardzo żywy. Służba wszędzie się nad czymś uwijała. A to myto podłogę, a to zakładano kolorowe, uroczyste pasy materiału, gdzieś mocowano lampiony. Wyraźnie miała się tu odbyć spora impreza.
Po drodze chłopakowi zabrano pakunki, poza jednym kimonem.

***

Tenshi ostatecznie został doprowadzony do sporego, bogatego pokoiku. Były w nim wszelakie luksusy na jakie mógł pozwolić sobie szlachcic. Na ścianach wymalowano sceny walki z hollow przypominającym wijącego wijącego , żmijowatego smoka. - Za raz służka przyniesie wrzątek, później zajmą się tobą, doprowadzi Cie do ładu. To co trzymasz w pakunku który odebrałeś to kimo dla Ciebie... Spotkamy się za dwie godziny. Do jutra to twój pokój.

***

Chłopak otrzymał wrzątek, zalano mu budzik. Później młoda, urodziwa służka która mogła być bękartem jakiegoś szlachetki uklęknęła przed Tenshim. Miała gęste zdrowe ciemne włosy, spięte w kok. Jedno oko było niebieskie, drugie zaś brązowe. Przy ustach widoczny był pieprzyk - Tenshi-sama, Yumi-sama kazała mi się tobą zająć... Czy masz w tej chwili jakieś życzenia, czy możemy przejść do zadbania o twój wizerunek ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 19 Paź 2014 - 0:09

Tenshi wlókł się za swoją przełożoną nie szczególnie zajmując się myśleniem o tym, jak to pięknie prezentuje się pałac i jego gospodyni. Jeszcze mniej interesowała go praca służby i cała reszta. Każda chwila, którą spędzał bez swojego Budzika przepełniała go rosnącą irytacją i zmęczeniem. Kilkukrotnie skrytykował pod nosem swoją sytuację mamrocząc tylko dla tego, by pozbyć się nadmiaru negatywnych emocji. Nie chciał zrobić nikomu krzywdy... a może jednak chciał? Po tak długim okresie od przebudzenia bez ani kropli swojej parzonej ambrozji nie był już sam pewny. Wiedział jednak, że zdecydowanie musi się napić Budzika. Tego potrzebował, o tak. Kolejne komentarze Yumi niemal kompletnie nie dotarły do jego umysłu. Ledwie otarły się o jego powierzchnię pozostawiając pamięć nie o słowach a jedynie o ich przybliżonym sensie, to znaczy: "Wrzątek! Nareszcie! Bla bla, kąpiel i kimono, bla bla, musisz zostać do jutra". Skinął jedynie lekko głową siadając na najbliższej macie i nie szczególnie zajmując się czymkolwiek jeszcze.

Dopiero dostarczenie wrzątku wywołało w chłopaku jakiekolwiek większe reakcje. Od razu napełnił kubek stosowną dawką Budzika i poprosił o wypełnienie go ciepłą wodą. Niecierpliwiąc się wypił napar nieco zbyt szybko przez co poczuł nieprzyjemne ciepło w gardle i niżej, do tego wargi zapiekły, zaś na języku powstało dziwne uczucie, jakby ktoś przejechał po nim tarką. Nie były to jednak uczucia szczególnie istotne. Budzik zaczął działać niemal od razu. Po kilku chwilach do oczu chłopaka zawitało zrozumienie, później zaś kilka chwil ulgi a następnie cała masa informacji, które dotarły do niego z opóźnieniem. Zapewne dla tego dopiero po kilku chwilach zrozumiał, że młoda, ładna służka mówi do niego. Przez kilka chwil zapatrzył się na jej łagodne rysy wzbogacone niesfornym pieprzykiem oraz oczy... przeklęte oczy. Cholera, ten zabobon na pewno trwa w Soul Society od dawna. Tenshi szybko zrozumiał, czemu miała się nim zajmować właśnie ta służka...

Jej oczy były przeklęte, oczywiście Tenshi w to nie wierzył, pamiętał świat żywych. Tam na takie śmieszne tradycje nie było już zbyt wiele miejsca. Tutaj jednak, w Soul Society, żyły z pełną mocą. Prawdopodobnie dla tego to ona miała się nim zajmować. W końcu Tenshi nie będzie chciał swoim nieposłuszeństwem sprowadzić kłopotów na kogoś, kto ma je od urodzenia... w zasadzie z tytułu urodzenia. Pytanie pozostawało jednak zupełnie inne, dla czego Yumi, bogata i wpływowa shinigami, w ogóle trzyma u siebie taką służkę? Przecież na pewno stać ja było na inną, zapewne równie ładną ale za to bez skazy Przeklętego Wejrzenia (czy jak tam by to nazwali Ci wszyscy durnie, którzy w to wierzą). Mimo to jednak Chłopak spędził kilka chwil przyglądając się uroczej dziewczynie, nie dla tego, że tego chciał... ale dla tego ze była przecież ładna, a on był chłopakiem.

- Masz jakieś imię? - Tenshi nie wstał, po kilku chwilach przyglądania się służce po prostu skierował wzrok w stronę stropu, by przyjąć jedną ze swoich typowych poz znużenia. Dopił jeszcze kilka łyków budzika, a gdy kubek okazał się pusty dodał jeszcze. - Umiem się sam wykąpać, pokaż mi gdzie woda i tyle hm? Nie róbcie ze mnie kaleki w kwestiach higieny tylko dla tego, że ta wariatka zwykle nie daje mi dość czasu by spędzić choćby chwilę w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 19 Paź 2014 - 9:28

Dziewczyna była bardzo szczupła i dużo niższa od chłopaka, liczyła sobie jakieś 160 cm wzrostu. Ciemne włosy spięte były kok za pomocą dwóch szpil z rzeźbionego drewna. Delikatna twarz pozbawiona była skaz... Poza pieprzykiem i przeklętymi oczyma. Spojrzenie miała spokojnie, skupione. Typowe dla osób mocno stąpających po ziemi. Nos miała leciutko zadarty, a usta naturalnie zaróżowione. Może nie była tak nieziemsko piękna jak Yumi, ale miała w sobie urok.
- Hai, nazywam się Naoko. - Zrobiła krótką przerwę, uniosła nieco głowę - Przykro mi Tenshi-sama, ale Nagano-sama wyraziła się jasno. Życzyła sobie abym osobiście zajęła się przygotowaniami twej światłej osoby... Moim życzeniem jest tylko pokorna służba Nagano-sama. Dlatego też proszę udaj się za mną Tenshi-sama, a ja dopilnuje aby kolejne godziny były dla Ciebie relaksujące i przyjemne - uznała. Wstała powoli, była całkiem śmiała jak na służkę - stając wykonała ukłon i zaprosiła chłopaka gestem dłoni do wyjścia.

Wzięła jeszcze pakunek z kimonem, po czym to poprowadziła chłopaka przez pałac. Dopiero teraz gdy się obudził mógł dostrzec że pałac pełen jest służby. Wszytko było tak bardzo bogate. Jego szefowa musiała być naprawdę wielką szychą. Tenshi został przeprowadzony do zewnętrznego ogrodu, z drugiej strony od wyjścia. Przeszli się przez miejsce które było jak z bajki... Japoński ogród pokryty lekkim białym puszkiem. Były tu dwa jeziora i wiele drzew. Nad jednym z niezmarzniętych jeziorek przeszli drewnianym mostkiem, który miał powstrzymywać złe duchy. Przeszli obok starej kamiennej kaplicy która była chyba najstarszym elementem, starego pałacu. Minęli to wszystko i znaleźli się w ciepłych źródełkach. Te ogrodzone były murkiem z bambusa, obok znajdował się drewniany budyneczek do którego wprowadziła go dziewczyna. Była tu przebieralnia i niewielka łaźnia, idealna gdy na zewnątrz zrobiło się zbyt zimno. - Przykro mi że nie mamy wystarczająco wiele czasu, abyś mógł się rozkoszować wizytą tu Tenshi-sama... Postaram się jednak zrobić wszystko aby pobyt tu był miły - Dziewczyna podeszła do bali która była umieszczona w ziemi, uniosła kamienną klapkę i do naczynia zaczęła wpływać gorąca woda z zewnątrz - proszę rozbierz się - Sama również zaczęła się rozbierać do kimona które miała pod spodem, takiego które mogła pomoczyć.
Cóż... Tenshi miał się rozebrać przy dziewczynie... ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 19 Paź 2014 - 13:13

Słysząc słowa służki Tenshi westchnął ze zmęczeniem. Poszedł jednak za dziewczyną. Świeża dawka Budzika pozwoliła mu znowu odzyskać swobodę myślenia i na nowo zmieniła go w spostrzegawczego i inteligentnego młodzieńca. Chłopak idąc rozglądał się uważnie, zapewne udając przy tym, że stara się zamaskować swój ogromny podziw dla pałacu poprzez znudzoną twarz. Prawda była jednak taka, że przede wszystkim chłopak chciał dowiedzieć się jak najwięcej o właścicielce pałacu. Zawsze można wiele się o kimś dowiedzieć przyglądając się jego domowi. Tutaj dodatkowo mógłby się przyglądać służbie. Naoko była interesującą osobą, której obecność pozwoliła na zadanie kilku dodatkowych pytań dotyczących Yumi. Do utworzenia pewniejszych odpowiedzi trzeba jednak było znaleźć więcej elementów. Starał się więc dostrzec coś jeszcze pośród służby, co mogło by go zainteresować. Z ciekawością przyglądał się też wnętrzom oraz starej kapliczce. Trzeba było znaleźć jak najwięcej kawałków, by ułożyć w całość to zagadkowe puzzle.

Przy ciepłych źródełkach chłopak przez kilka chwil zastanawiał się, co może stać się dalej. Z pewnym przerażeniem stwierdził, że istnieje kilka nieszczególnie przyjemnych opcji, zaś jego zwyczajowe, negatywne podejście pozwoliło się domyślać, że jedna z nich się ziści. Dla tego też Tenshi wcale nie był zdziwiony tym, co powiedziała Naoko. Yumi zapewne jest teraz w pobliżu i przygląda się, by zobaczyć minę Aniołka. Tenshi postanowił jej jednak nie dać szczególnie dużo satysfakcji. Odmowa nie była możliwością, służka musiała wykonać zadanie, zaś niewykonanie mogło by skutkować karą. Chłopak nie był pewny, czy kara była by bardzo nieprzyjemna, ale na pewno wolał, aby Naoko nie musiała się o tym przekonywać. Starał się więc zachować całkowicie znudzoną twarz. Było by mu jednak o wiele łatwiej, gdyby nie widok rozbierającej się dziewczyny. Oczywiście ta zdjęła jedynie wierzchnie warstwy stroju, jednakże już to było dla Tenshiego dziwaczne. W sumie dotychczas nigdy nie miał możliwości ujrzenia kobiety bardziej rozebranej niż Yumi na co dzień... ona jednak wydawała się być czymś innym niż pozostałe dziewczęta. Zapewne chodziło o jej ciągłe kokietowanie oraz odkrywanie wdzięków, po kilku miesiącach człowiek zaczynał się do tego przyzwyczajać i nie odczuwał już zbyt wiele. Dla tego też chłopak, za pewne, spłonął lekkim rumieńcem.

- Twoja szefowa to straszny wrzód na tyłku, wiesz? - Głos Tenshiego był niepewny, jednakże każde kolejne słowo przepełnione irytacją, znudzeniem i znużeniem z wolna wzmacniało głos. Chłopak stanął przed balią i zdjął z siebie wierzchnie kimono. Później zaś zaczął rozmyślać w jaki sposób zakryć, zarówno, paskudną bliznę na plecach jak i bardziej intymne ze swoich części. Postanowił więc przejść kilka kroków i ustawić się bokiem do służącej. Wtedy z kiepsko udawanym spokojem zdjął dolną część białego kimona, później zaś górną. Przy tej ostatniej odwrócił się tak, by nie pokazywać dziewczynie pleców. W samej bieliźnie chłopak nie prezentował się zbyt imponująco. Zawsze był chuderlawy, teraz zaś schudł jeszcze bardziej. Oczywiście Tenshi nie był najsilniejszym spośród shinigami, od lat jednak trenował fizycznie każdego niemal dnia. Dla tego też pod bladą skórą kryły się wskazujące na to mięśnie. Jedynie ohydna blizna na plecach była czymkolwiek interesującym, choć takiego zainteresowania Tenshi nigdy nie szukał. Oczywiście by ukryć zmieszanie swoją pół nagością opuścił spojrzenie i chciał, jak najszybciej, wejść do ciepłej wody.
- No ale, ty wiesz o tym chyba lepiej niż ja co? Diabli taką nadali. Gdybym wiedział, że tak to się skończy to wrócił bym do Rukonu. Wyzyskiwaczka. Teraz pewnie chichocze gdzieś kawałek dalej uważając, że to wszystko to świetny żart. - mruczał pod nosem, żeby zając myśli czymś więcej niż obrazami swojej nagości oraz stojącej niedaleko Naoko. Lepiej było skupić się na pełnym zgorzknienia słowotoku... tak, zdecydowanie tak było lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Czw 23 Paź 2014 - 10:16

Pałac musiał być bardzo stary, papierowo drewniane ścianki zdobiły bowiem najbardziej tradycyjne obrazy. Przedstawiały w większości bitwy, epickie pojedynki oraz sceny śmierci przerażających hollow. Prócz tego ściany gdzieniegdzie zdobiły delikatne rzeźbienia, przynoszące na myśl roślinność. Wyglądało jak by gdzieniegdzie do wnętrza wdzierał się bluszcz, kwiat albo gałęzie drzewek. Wszystko jednak było stonowane, delikatne i w kolorze drewna. Nie to było jednak dla chłopaka najciekawsze, okazało się że wśród swoistej armii służby która tu służyła było przynajmniej kilku sługów i służek którzy wyglądali trochę nie tak. Jednej z dziewczyn brakowało niemalże w całości prawej ręki, co było wśród służby raczej… rzadkie, wszak takich się zastępowało prawda ? Nie byli zbyt produktywni. Inny młodzian starał się ukryć swój dosyć duży obrzęk stopy. Kolejna dziewczyna miała na ciele ślady dotkliwych poparzeń, w większości na twarzy, szyi i rękach. Jej palce musiały się już tak dobrze nie zginać… Mimo to i mimo brzydoty jaką powodowało oparzenie służyła na dworze.

Kiedy wyszli na zewnątrz Tenshi z daleka mógł dostrzec swoistego mutanta… Młody chłopak miał potężnego graba, twarz była mocno niesymetryczna, a jedna ręka nieco dłuższa od drugiej. Mimo to jednak pracował. Wydawało się że jest on chyba ogrodnikiem, bo sadził coś skryty za krzewami. We wcześniejszych przypadkach można było sadzić że yumi lubi karać służbę, ale ten chłopak dowodził raczej temu… Że chyba kolekcjonowała dziwadła ? Albo było to coś innego.

Kaplica była skryta za kamiennymi ścianami, kiedy przechodzili chłopak dostrzegł jednak posąg postawnego shinigami. Wielki mężczyzna o budowie siłacza stał dumnie i unosił w górę łeb jakiegoś stwora. Cień padał na twarz mężczyzny. Odziany był w mundur shinigami, chociaż miał narzuconą na siebie tylko połę kimona, druga opadała luźno w dół. Co więcej wydawało się że na jego lewe, ukryte pod materiałem ramię narzucone było coś na kształt… Haori kapitańskiego. Trudno było jednak stwardzić kto to dokładnie był. Pod posągiem klęczał drobny, chyba stary mężczyzna. Chudy. Musiał być on jednak szlachcicem, gdyż nosił typowy kok. Jego włosy były rzadkie, białe i słabe. Na sobie nosił bogatą, pyszną i bordową szatę.

Dziewczyna zdjęła górne warstwy sprawnie, jej ruchy były powolne, dokładne i pełne gracji. Nie kokietowała jednak blondyna… Przynajmniej jemu się tak nie wydawało. Dziewczyna spojrzała na niego krótko, szybko jednak spuściła wzrok i uśmiechnęła się grzecznie. Najpewniej dostrzegła jego skrępowanie i spokój którego chyba nie udało mu się utrzymać. – Nie uważam żeby Nagano-sama, była jakimkolwiek rodzajem wrzodu. Jest kobietą silną, ambitną i odważną – uznała służka. Zresztą czy mogła by powiedzieć cokolwiek innego ? – Proszę nie krępuj się Tenshi-sama, jestem tylko i wyłącznie służką. – uznała.

Chłopak wszedł do ciepłej wody, usiadł i poczuł przyjemny zapach sosnowy. Był delikatny ale i odświeżający. Ciepło przez chwile wydawało się nieco zbyt duże, ale moment później było już dobrze. Jego mięśnie zaczęły się powoli rozluźniać. Służka przez chwilę nie pomagała, gdyż zaczęła go namydlać i lekko rozmasowywać. Kiedy minęła chwila pierwszej krempacji, było mu po prostu dobrze… - Zbyt surowo oceniasz Nagano-sama, ja osobiście nie wróciłabym do Rukonu za nic – uznała grzecznym i uprzejmym tonem, bardzo profesjonalnym dla służek.

Następne pół godziny było dla ciała chłopaka jak bajka. Ciepła woda, masaż rozluźniły jego bardzo spięte od dawna mięśnie. Zapach koił zmysły. Gdzieś w oddali słyszał stukanie, typowe dla zegarów wodnych, było miarowe i rytmiczne. Kilka razy spłonął jeszcze rumieńcem, gdyż dziewczyna zdążyła się pomoczyć, zaś kimono zaczęło do niej się kleić w kilku miejscach. Jego włosy zostały umyte, uszy wyczyszczone. Zajęła się również dokładnie jego paznokciami. Później przeszła do mniej przyjemnych rzeczy… Najpierw zadbała o zarost – wyrównała go i podgoiła w kilku miejscach. Później nie zważając na protesty chłopaka zaczęła depilować jego ręce, nogi. Z trudem ale zostawiła klatkę piersiową. Twierdziła że z takim owłosieniem nie można się pokazać na uroczystości. Ostatecznie wytarła chłopaka, i powoli ubrała go w pięć warstw kimona. Dwie podspodnie , jedno czarne i dwie wierzchnie. Pierwsze wierzchnie kimono które tworzyło główną część „kołnierzyka” miało kolor krwisto czerwony, to z wierzchu zaś ciemno szary, z monem oddziału XII na klatce piersiowej. Na to wszystko dostał jeszcze czerwono-bordową kamizele, z ozdobnymi, złoconymi sznurami do wiązania. Dziewczyna zrobiła mu też fryzurę – Męki wysoki kok z lekko opuszczonymi włosami na ramiona (nawiasem mówiąc wcześniej wyrównała mu też końcówki).

-Wyglądasz bardzo elegancko i przystojnie Tenshi-sama – podała mu jeszcze wachlarz który wcześniej był w pakunku z kimonem. Był papierowy, zdobieniami i żerdziami z metalu, na ich końcach były bardzo krótkie ostrza. Zdobienia przywodziły na myśl szyderczo uśmiechnięte lisy.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 26 Paź 2014 - 13:06

Rozglądanie się po pałacu, jako budynku, nie miało dla Tenshiego wielkiego znaczenia. Stara i piękna budowla była doskonała by pokazywać gościom, że jest się osobą wpływową. Tradycyjne zdobnictwo wzbudzało zaś zapewne zaufanie wśród silnie konserwatywnego społeczeństwa Seireitei. Do dawnych dni przywiązani byli zaś szczególnie członkowie starych rodów szlacheckich. Wynikało z tego, że osoba będąca właścicielem pałacu wie w jaki sposób dobierać otoczenie i eksponować siebie tak, by zostać stosowno odebranym. Oczywiście dla Tenshiego wiedza ta nie była niczym nowym, od dawna wiedział, że Yumi doskonale potrafi wykorzystać zmysły innych ludzi dla swoich własnych celów. Obserwacja nie przyniosła mu więc żadnej więcej informacji, nie licząc może utrwalonego w pamięci obrazu wiekowej kapliczki oraz staruszka przy niej klęczącego. Cóż, to zdecydowanie miało znaczenie. Kapliczka mogła wskazywać na to, że jeden z przodków był naprawdę istotny dla Seireitei, choć oczywiście nigdy nie można było mieć pewności. Iz nigdy nie uznawał siebie za mistrza heraldyki i genealogii szlachty Soul Society, choć zapewne przejrzy jedną czy dwie księgi niebawem – czuł to w kościach.

Oczywiście jeszcze bardziej od kapliczki interesujący był mężczyzna, który się przy niej modlił. Staruszek zdecydowanie był kimś ważnym, inaczej nie nosił by tak wspaniałego stroju. Do tego nosił szlachecką fryzurę, co mogło oznaczać że był kimś z rodziny Nagano, być może ojcem Yumi? Cóż, próżno było snuć domysły. Tenshi po prostu zamierzał tupnąć głośniej przy przechodzeniu w pobliżu kapliczki w nadziei, że sprowokuje to staruszka do zerknięcia w jego stronę. Być może mógł by dzięki temu choć rzucić okiem na jego twarz. W końcu nawet pomimo wieku zwykle dało się zauważyć choćby niewielkie podobieństwa rodzinne. Podobne oczy, nos… albo przynajmniej rodowy mon wyszyty na stroju albo umieszczony na którejś z drobnych ozdób. Oczywiście to była jedynie nadzieja, chłopak nie mógł w ogóle być pewny, czy starszy mężczyzna usłyszy tupnięcie… tym bardziej zaś nie miał pewności, czy zwróci na to uwagę. Próbować jednak było warto.

Najważniejszą obserwacją dzisiejszego dnia (przynajmniej do tych czas) było jednak przyglądanie się służbie. Każda kolejna osoba o wyraźnym kalectwie lub innych niedoskonałościach była niezwykle interesującym widokiem, zwłaszcza na tak bogatym dworze. Tenshi nawet przez kilka chwil myślał o tym, że ktoś może znęcać się nad służbą, ale przecież nikt nie okaleczył by służących w tak widoczny sposób. Znano zapewne setki sposobów zadawania bólu i upokorzenia, które nie zmuszają gości do patrzenia na stada kaleków kręcących się dookoła. No, i oczywiście pozostał zdeformowany chłopak. Takiego rodzaju zniekształcenia są zwykle wrodzone, Tenshi nie potrafił sobie wyobrazić co musiało by się stać, aby tak zmienił się wygląd normalnego człowieka. Innymi słowy, przyjmowała na służbę osoby, które nijak do służby pałacowej się nie nadawały. Zastanawiające, prawda?

Tenshi prawdopodobnie powinien właśnie teraz zająć się rozważaniami i rozwikłaniem zagadek, które przed nim właśnie wyrosły. Pytania bez odpowiedzi piętrzyły się w umyśle chłopaka, każda zaś odpowiedź mogła przynieść tylko więcej pytań. Chłopak postanowił więc na razie poprzestać na uważnym rozglądaniu się celem zebrania informacji. Potrzebował więcej faktów, by móc wybrać na pewno którąkolwiek z opcji. Informacje mógł zaś pozbierać na wiele sposobów, dla tego należało wykorzystać każdy, prawda? Dla tego też gdy burza w jego głowie nieco się uspokoiła postanowił rozpocząć swoje śledztwo.

- O to ty też z poza Białego Muru co? Gdzie mieszkałaś? Może byliśmy sąsiadami? – Tenshi zdołał nieco zrelaksować się w ciepłej wodzie. Mimo wszystko jednak wolał porządnie oprzeć się o ściankę by zasłonić pobliźnione plecy. Zamknął też oczy, żeby ułatwić sobie trzeźwe myślenie. Odebrał już dzisiaj i tak zbyt wiele bodźców, wolał więc zablokować możliwość pojawienia się kolejnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Pią 31 Paź 2014 - 13:11

Modlący się mężczyzna nie zwrócił zbyt wiele uwagi na chłopaka, zerknął na niego tylko ukradkiem z niezadowoleniem w starczych oczach. Po tak małym skrawku twarzy jaki aniołek dostrzegł niewiele mógł rozsądzić, widział jednak podobieństwo do Yumi  w kolorze i kształcie oczu. Być może gdyby miał szanse dostrzec więcej, to mógłby stwierdzić stopień pokrewieństwa między Yumi a mężczyzną, teraz jednak nie był jednak pewny.
Po chwili wrócił do modłów.

***

- Pochodzę za muru, urodziłam się w 27 okręgu, ale niewiele pamiętam z pobytu tam, w młodym wieku przestałam tam mieszkać – Odpowiedziała grzecznie, swoim spokojnym głosem. Chwile później zaczęła masować ramiona chłopaka, przy okazji namydlała jego ciało.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 1 Lis 2014 - 5:02

Tenshi musiał przyznać, że dziewczyna była naprawdę niezła. W końcu zbyła go prostą odpowiedzią by zaraz potem przejść do czynności, które zapewne utrudnią mu skupienie. Dla tego też celem nie utracenia koncentracji chłopak dość gwałtownie usiadł prościej (uprzednio zapewne był rozparty w wygodnej pozycji) i przeciągnął się z trzaskiem przemęczonych stawów barkowych. Takie coś mogło, co prawda, narazić go na ukazanie blizn na plecach, niemniej na pewno tymczasowo uniemożliwiło masaże. Musiał dowiedzieć się nieco więcej, zaś rozmowa z Naoko na pewno będzie wymagała możliwie dużego skupienia. Dziewczyna należała do dobrze wytrenowanych służek pałacowych. Dziewczęta te zdecydowanie nie miały prostego życia, doskonale opanowały więc sztukę nie mówienia prawdy poprzez mówienie prawdy. Innymi słowy, spotkał się z kolejną osobą uprawiającą wspaniałą sztukę dezinformacji selektywnej.

- Hej, to czemu mówisz, że nie chcesz tam wrócić? Ja na przykład całkiem sobie chwaliłem pracę w Kuchni Starego Toshiego. Dało się przeżyć i nie urabiałem się po łokcie. - Tenshi odwrócił się powoli uchylając lekko oczy, by spostrzec reakcje na twarzy dziewczyny. Spodziewał się jednak, że profesjonalna służąca nie ukaże na swoim obliczu żadnych zbędnych emocji. - A ty czym się tam zajmowałaś co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 8 Lis 2014 - 11:34

Prawdopodobnie była szkolona na rasową służkę, była też całkiem niezła w tej roli... I jak się wydawało przebiegła. Wszystko robiła jednak grzecznie, z uprzejmym uśmiechem przyklejanym chyba na stale do twarzy. Dziewczyna nie spodziewała się chyba tak gwałtownej reakcji. Otworzyła nieco szarzej oczy, uśmiech na jej tważy przez krótki moment ukazał zeskocznia. Być może dostrzegła jego bliznę.
Dziewczyna szybko jednak wróciła do poprzedniego, dworskiego, wyuczonego wyrazu twarzy. Słysząc słowa chłopaka tylko na krótki moment opuściła spojrzenie, po chwili jednak spojrzała w okolice jego nosa i ust - Być może ty możesz wrócić Tenshi-sama. Ja nie mogę i nie chcę. Służba u mojej Pani to najwspanialsza rzecz która mogła mi się przytrafić w życiu - przerwała na chwilę - W młodym wieku sprzedano mnie na targu niewolników, był to wybór moich rodziców do których nie mam żalu - chyba jednak miała. Przez ułamek sekundy jej uśmiech wyrażał bowiem smutek.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 9 Lis 2014 - 1:33

Tenshi, oczywiście, czuł się coraz paskudniej. Dobrze wiedział, że dziewczyna w cale nie chce się nikim dzielić wspomnieniami. Już wcześniej domyślał się, że jej historia była o wiele bardziej tragiczna niż ta jego. Z pobytu w Rukoganie pozostała mu wyłącznie blizna na plecach oraz wspomnienia, do których w zasadzie nigdy nie wracał. Dziewczyna ewidentnie była w znacznie gorszej sytuacji. Do teraz jednak chłopak nie zdawał sobie sprawy z tego, o ile gorszej. Sprzedana w niewolę? Cholera, naprawdę źle... a Tenshi jeszcze wywlókł to wszystko teraz na wierzch. Czuł się paskudnie, czuł się naprawdę do niczego. Nigdy nie powinno się czegoś takiego robić... ale on miał jeszcze przed sobą tyle pytań. Wiedział już jednak, że tych pytań nigdy nie przyjdzie mu zadać. Nie powinien był nawet zadawać tych dotychczasowych. Poczucie winy dręczyło go i zapewne będzie dręczyło dalej. Zapewne dla tego nie zadawał więcej pytań, musiał za to wymyślić w jaki sposób odwrócić tą całą atmosferę. Myślał... i nie bardzo miał pojęcie co ma powiedzieć lub zrobić. Nie mógł też przecież zamilknąć. Nie mówiąc nic zrobił by coś o wiele gorszego, niż komentując w najgłupszy nawet sposób.

- Nie wiesz, czego Ona może ode mnie chcieć co? Znaczy, Yumi. Wyciąga mnie od mojej, jakże potrzebnej, drzemki zdrowotnej z powodu jakiegoś głupiego przyjęcia. - Tenshi nie spodziewał się żadnej, sensownej odpowiedzi. Po prostu chciał powiedzieć cokolwiek, byle tylko nie milczeć i nie zaczynać jakichś głupawych farmazonów jak "och, przykro mi, nie wiedziałem".

Resztę zabiegów pielęgnacyjnych spędził już w spokoju marudząc jedynie na wszystko, na co tylko można było. Nie chciał się poddawać zabiegom kosmetycznym, szorowanie było mu niepotrzebne, masaż i namydlenia mógł wykonać sam a dodatkowo woda była raz za ciepła a raz za zimna. Wciąż starał się przy tym ukrywać plecy i, za pewne, był ogólnie nieznośny. Prawda była jednak taka, że pod takim zachowaniem stosunkowo łatwo było mu ukryć zakłopotanie, oraz gniew na samego siebie. Był bowiem na prawdę wściekły, że zaczął zmuszać służkę do takiego rodzaju wyznań. Przecież nigdy nie powinno się przywoływać takich wspomnień! Cholera, on sam nie chciał by, aby ktoś wypominał mu niektóre ze wspomnień (nawet jeśli te najgorsze często wracały do niego w snach).

Ubrany, zadbany i wypachniony Tenshi miał, zapewne, wyruszyć na spotkanie z Gospodynią. Nie miał ochoty widzieć Yumi... a może jednak było odwrotnie? Ehhh... czasem szybko działający umysł zdawał się być dla chłopaka prawdziwym przekleństwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 9 Lis 2014 - 11:32

- Tenshi-sama wydaje mi sie ze zle oceniasz pania, do mnie kiedys wyciagnela pomocna dlon, zabrala mnie z... Z poprzedniego miejsca, i od tamtej pory zyje mi sie lepiej niz kiedykolwiek wczesniej. Byc moze do Ciebie tez wyciaga dlon - dziewczyna szybko wrocila do wytrenowanego wyrazu twarzy. Jej oczy staly sie spokojne a usmiech uprzejmy. Zachowywala sie jak by ta rozmowa nigdy sie nie odbyla. Byc moze to byla wyrafinowana gra Yumi, byc moze za pomoca smutnej historii sluzki chciala go do siebie przekonac. A moze bylo tak jak mowila dziewczyna, a yumi wcale tego nie planowala... Albo oba na raz ? Pewne bylo to ze wlasniepo raz pierwszy w zyciu znalazl sie na dworze, i mial stycznosc z polityka i intrygami... Ale czy potrafil je przejzec ?o

***

Tenshi po wszystkim wygladal calkiem inaczej.  Lekki makijaz ukrywal zmeczenie, pachnidlo i mydlo zmienily zapazh, a gruby material kimon ukryl niezdrowa budowe ciala. Tenshi wygladal naprawde dobrze, tylko czy to do niego pasowalo ?

Yumi czekala na chlopaka w jego pokoju spokojnie siedziala przy herbacie. Widzac mlodziana wstala, gestem reki odwolala sluzke i podeszla do aniolka. Klepnela go lekko w tylek. Spojrzala z satysfakcja na jego twarz, chcac sprawdzic reakcje. - wygladasz calkiem uroczo, jak maly kotek wcisnity w kimono, urocze ! - zasmiala sie - musimy wszystko zaplanowac. Siadaj i nalej nam herbaty!

#sorka pisze z tabka



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 9 Lis 2014 - 20:07

- Taaaa... a mnie wyciągnęła z wygodnego łóżka, zaszantażowała zmuszając do niewolniczej służby a następnie zaczęła zmuszać do setki kretynizmów i znoszenia zboczonych komentarzy. A to tylko ta przyjemniejsza połowa rzeczy, które dzięki niej mam okazję poznawać. - Tenshi skrzywił się starając się pokazać całe swoje niezadowolenie z powodu sytuacji, w jakiej się znalazł. Nie było to w cale takie trudne, bowiem było w tym wiele rzeczy, z których nie był zadowolony. Wystarczyło wyjąć je bardziej na wierzch i zakopać pod nimi dobre strony obecnego położenia. Później zaś po prostu rzucił do służki propozycję, której nie mogła nie odrzucić. - Hej, to może przebierzesz się za mnie i pójdziesz załatwić te wszystkie głupie, szlacheckie sprawy a ja w tym czasie zajmę się bardzo dla mnie ważnymi sprawami co? Nikt mnie nie zna, więc nikt się nie połapie. Wystarczy, że będziesz chamska i głupia, każdy uwierzy że to ja.

Oczywiście chłopak żartował, niemniej rzeczywiście chętnie zamienił by się ze służącą. Mógł by nawet iść gotować, to na pewno nie było by dla niego tak źle. Od dawien dawna zajmował się gotowaniem i umiał to robić całkiem dobrze, na pewno na tyle dobrze, by zastąpić jedną ze służek. Zamiast tego stał jednak teraz odziany w taką ilość kimon, że ledwie był w stanie w nich chodzić. Materiał nie chciał zginać się na kościstych kolanach, a sama waga stroju ledwie pozwalała mu na unoszenie ramion. W jaki sposób ktokolwiek mógł chodzić w czymś takim codziennie? Wymagało to zapewne upiornej krzepy.

..................................

Widząc Yumi, wbrew swoim chęciom, Tenshi spojrzał na jej kusy strój zawieszając spojrzenie na, niemal nagich, nogach. Starał się bardzo nie myśleć o swojej szefowej w jakikolwiek seksualny sposób, nie było to jednak dla niego proste. Wszak Ona sama podejmowała wszelakie próby, by stało się odwrotnie. Przy jej niezwykłym "uroku osobistym" jej próby były raczej skuteczne Chłopak przełknął po prostu ślinkę, zaś z pewnego zamyślenia wyrwało go klepnięcie w pośladek, którego niemal nie poczuł. Zbyt wiele materiału dzieliło jego ciało od dłoni Yumi. Wciąż jednak uderzenie było uderzeniem, pozwoliło mu wyrwać się z zapatrzenia.

- Masz służbę od herbaty kobieto. - Rzucił po prostu niezbyt grzecznie, po czym ruszył do stolika by usiąść. Dzięki temu chciał uniknąć spotkania spojrzenia z Yumi. Przy okazji niemal odruchowo przeczesał włosy uwalniając kilka luźnych kosmyków. - Czego ode mnie chcesz co? To nie jest miejsce dla mnie, nie znam się na tym całym kretynizmie a moje ubranie wazy więcej niż pełna zbroja, nawet zrobiona z litego ołowiu. Do tego właśnie obrabowano mnie z resztek mojej osobowości i udręczonej duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Pon 10 Lis 2014 - 8:54

- Ale chce zebys ty mi nalal... Bede bardzo smutna kiedy mi odmowisz. - powedziaa, uniosla lekko dlon i przetarla lezke ktora juz pojawila sie na oku. Byla doskonala aktorka ktora potrafila wywolac lzy na zawolanie - Bedziesz mi pomagal w przygotowaniu imprezy ! a pozniej bedziesz mi towarzyszyl jako asysten i partner ! aa pozniej zkims porozmawiasz. - Przesunela delikatnie dlonia po udzie i niby przypadkiem uniosla lekko pole kimona, niemal calkiem ukazujac udo. - ja bede szla sie przebrac, ty w tym czasie dostaniesz notesik i posprawdzasz czy wszystko jest gotowe... jak bedzie jakas sytlacja alarmowa to zareagujesz...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Pon 10 Lis 2014 - 15:55

- Po pierwsze, nie jestem od nalewania czegokolwiek dla kogokolwiek poza sobą. Po drugie, nie umiem organizować przyjęć dla "bogatych wariatek i wariatów". - Burknął pod nosem Tenshi nie zwracając już uwagi na łezki. Na ten element zdołał się jako tako uodpornić, albowiem wiedział dobrze, że są całkowicie udawane. Tak na prawdę, to Yumi nawet oczekiwała, ze Iz choć trochę się zbuntuje. Poza tym, Tenshi naprawdę bał się przebywania na dużym przyjęciu. Szlachta od dziecka żyła w świecie pełnym intryg i słownych potyczek, zaś sam Tenshi nie znał się najlepiej na tych sprawach. Nie znał się też na etykiecie ani nie śledził nigdy herbarza czy genealogii wielkich rodzin. Ledwie kojarzył kilka największych rodów, o których uczono w akademii. Biorąc pod uwagę to, oraz charakter Tenshiego, cała sprawa mogła zakończyć się tylko spektakularną klapą. - Dla tego też wybacz, ale po prostu pójdę sobie zająć się sprawami ważnymi, jak spanie, albo spanie, albo robienie czegokolwiek innego niż marnowanie czasu tutaj.

Chłopakowi mówiło się całkiem nieźle, póki nie patrzył na Yumi. Zerknął na nią jednak odruchowo, rzecz jasna w chwili gdy, rzecz jasna, całkowicie przypadkowo uniosła i tak krótkie już kimono. Przełknął w tedy ślinę i, zapewne, zagapił się na kilka chwil. Później potrząsnął głową i odwrócił spojrzenie. Chciał zachować trzeźwość umysłu w dzisiejszym dniu, a nie myśleć o damskich wdziękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Wto 11 Lis 2014 - 9:25

Dziewczyna początkowo popatrzyła na niego bardzo smutno, Tenshi wiedział że udaje... Chociaż mimowolnie uderzyło go to, tak piękna dziewczyna taka smutna Dopiero później cała jej twarz przybrała wygląd kompletnej niewinności. Usta wykrzywiły się w lekkim, delikatnym uśmiechu - Jesteś pewien słońce ? Sprawisz mi wielki zawód... Serce mi pęknie i chyba będę mogła się pocieszyć tylko za pomocą mojej nowej znajomej. - Sama sięgnęła po czajniczek i uniosła go, z wolna przesunęła go w stronę swojego kubka, nie nalazła sobie jednak herbaty - Jesteś całkowicie pewny że mi jej nie nalejesz i że nie będziesz dziś TY moją zabaweczką ? - w jej oczach zatańczył niebezpieczny ognik.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 22 Lis 2014 - 10:34

- Zabawne, przeczytałem kiedyś, że groźby są kartą przetargową słabego umysłu. – Rzucił cicho Tenshi starając się zamaskować uczucia, których przecież nie mógł teraz ujawnić. Mieszał się w nich strach o Goblina, złość na Yumi i najsilniejsze – złość na samego siebie. Powinien zignorować groźbę, powinien po prostu się postawić i przestać robić za zabawkę. Co takiego mogła by mu zrobić, czego jeszcze mu nie zrobiła? Problem polegał na tym, że to nie jemu mogła by coś zrobić, tylko innym. Aniołek po raz kolejny wyklął w duszy samego siebie. Nie wiedział jak miał by wygrać walkę pomiędzy tą głupią chęcią ochrony a rozumem, dzięki któremu mógł by już dawno osiągnąć wszystko, czego chciał. Chciał bowiem jedynie przyjemnej, leniwej służby bez większych zobowiązań i bez konieczności przemęczania się. Dzięki tej swojej, najgłupszej a zarazem najsilniejszej, części trafił teraz w położenie zupełnie odwrotne. Wystawiał się na ostrzał artyleryjski słów szlachty zamieszanej w wielowiekowe konflikty i intrygi dla osoby, która zachowywała się jakby był jej zabawką. Na co dzień zaś zatruwał się Budzikiem tylko po to, by jego doba stała się choćby nieco dłuższa.
Całkowicie i ostatecznie zły na siebie i obrażony na tą swoją część, która doprowadziła go do tej niezwykle niezręcznej sytuacji złapał za dzbanek i nalał herbaty do czarki, najpierw Yumi a następnie swojej. Dopiero podczas tej czynności jego umysł przypomniał sobie o kilku szczegółach z dzisiejszego dnia. O widoku ludzi, którzy stanowili część służby na tym pałacu. Kobieta, która bawiła się nim teraz, nie mogła być całkowicie zła. Gdyby była, na pewno po prostu wyrzuciła by tych wszystkich ludzi nie dbając o to, czy będą mieli gdzie iść albo co wypić. Cóż… może jednak nie była najgorszą osobą, co nie zmieniało faktu, że z Tenshim obchodziła się w wyjątkowo perfidny sposób.
- Przypominam Babciu, że nie znam się w cale na organizowaniu bezsensownych wieców dla starszych ludzi takich jak ty. – rzucił jeszcze odkładając dzbanek. Nie mógł przecież obyć się bez próby obrazy, prawda? Inaczej nie był by sobą już całkowicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 22 Lis 2014 - 22:31

Słysząc pierwsze słowa chłopaka zaśmiała się wesoło, najpewniej bawiła ją jego podejście... W całej rozciągłości. Pewnie dlatego że był dla niej taki zabawny to się na niego uwzięła. Już dawno wyczuła słabość chłopaka, wiedziała w jaki sposób pociągać za jego sznureczki, aby robił dokładnie to czego ona sobie życzyła. Chodź Tenshi pomyślał o niej przez chwilę jako o osobie któa nie mogła być całkiem zła, to dziewczyna całkiem szybko próbowała mu dać do zrozumienia że zła jest (chociaż raczej w jego myślach nie czytała). Kiedy sięgnął bowiem po czajnik odsunęła go i spojrzała na chłopaka wyzywająco. Wyraźnie zamierzała zmusić go teraz o to by poprosił by w ogóle mógł jej nalać - wszak już raz z możliwości zrezygnował. Pewnie wiedziała że to go rozzłości, i pewnie ją to bawiło. - Niewiele mnie to obchodzi cukiereczku... Ale wiem że ty zrobisz co Ci każe, i że się postarasz...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 23 Lis 2014 - 0:57

Tenshi westchnął cicho coraz bardziej zmęczony całą sytuacją. Nie należał do osób nerwowych, ale w tym wypadku nie mógł zrobić wiele. Yumi była niczym okrutna, mała dziewczynka wyrywająca rączki lalkom tylko dla tego, że może. Chłopak miał tego całkowicie dość, niebawem zapewne po prostu się załamie i zaprzestanie jakiegokolwiek oporu. Może w tedy przestanie być zabawny a kobieta przestanie obrywać mu kolejne kończyny. To chyba był odpowiedni sposób na ucieczkę, stać się zwyczajnym, nudnym i nic nie wartym eksponatem, takim dla którego szkoda zachodu. To jednak oznaczało by, że go pokonała, złamała... zwyczajnie wykończyła, zapewne dla tego po prostu trzepnął ją w dłoń tak, jakby przeganiał muchę albo odganiał niegrzeczne dziecko od ciastek. Później chciał sięgnąć po czajniczek.
- Słuchaj Babciu, chce herbaty, to po pierwsze. Po drugie zaś, cokolwiek nie powiesz, nie nauczę się nagle rozwiązywać problemów bandy paplających i robiących w majty staruchów, którzy myślą, że są świetni bo udało im się urodzić w w domu, na którym widać jakiś durny symbol wpisany w okrąg. - rzucił ukazując w głosie wyłącznie rosnącą irytację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 23 Lis 2014 - 12:20

Dziewczyna zaśmiała się nieco lubieżnie kiedy trzepnął ją w dłoń, cała sytuacja wyraźnie przynajmniej ją rozbawiła. Prawdą było że chyba zachowanie Izka było dla niej bardzo zabawne, na tyle zabawne aby uczynić z niego laleczkę. Odsunęła dłoń i lekko przygryzła czerwoną wargę. - Ohhhh jesteś taki agresywny, muszę kiedyś sprawdzić czy taki sam jesteś w łóżku - Zaśmiała się jedynie głośniej, najpewniej zadowolona z tego że na twarzy chłopaka mimowolnie pojawiły się rumieńce. - Hmmm tak Ci się wydaje, ze tak jest ze szlachtą ? - uśmiech stał się nieco złośliwy i złowieszczy - Mam nadzieje że kiedyś będzie Ci dane sprawdzić, jak to naprawdę jest... Będę się wtedy stenie bawić ! Ale do rzeczy cukiereczku... - upiła nieco herbaty, oblizała lekko usta swoim języczkiem - dam Ci listę spraw do załatwienia, pobiegasz po pałacu, posprawdzasz, zrobisz co masz zrobić. Ja tymczasem zniknę załatwić parę spraw... A później będziesz mi towarzyszył w zabawie. Ktoś będzie Cie chciał poznać cukiereczku...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 29 Lis 2014 - 13:56

- W łóżku jestem raczej mało agresywny, śpię. Najchętniej to właśnie teraz bym zresztą robił. – Burknął butnie chłopak starając się choć raz nie przegrać potyczki słownej, choć zdawał sobie sprawę, że równie dobrze mógł próbować wygrać w konkursie spojrzeń ze Słońcem. Każdy kto choć trochę znał Tenshiego wiedział jednak, że choć jest tchórzliwym człowiekiem, nigdy nie ustępował pola jeśli chodziło o kilka rzeczy. Jedną z nich było gburowate i nieprzyjemne zachowanie wobec, w zasadzie każdego. Zamienne było jedynie na ignorancje i znużenie, tym razem jednak ta druga opcja nie wchodziła w grę. – Poza tym, zauważ Babciu, że nawet nie znam twojego durnego pałacu, choć szybko doszedłem do wniosku, że można go zamienić w bardzo malownicze ognisko. Nie mam więc żadnych kwalifikacji, by wykonać twoje dziwaczne prośby, nie mam też ani krztyny chęci. Znajdź kogoś innego.
Tenshi zwykle nie lubił konfliktów, oj nie lubił ich. Konflikty zawsze były kłopotliwe, a dokładniej do były definicją kłopotów. Podczas ich trwania wszystko było jednym wielkim kłopotem, już sam fakt ich istnienia był kłopotem. Z konfliktami było zupełnie tak, jak z niewypałem bomby. Nikt normalny nie chce mieć ich w ogródku, szczególnie jeśli akurat urządza się grilla dla rodziny a udział w nim biorą dzieci. Na całe szczęście, utarczki słowne z Yumi przypominały raczej pracę sapera na poligonie treningowym. Wyglądało na to, że nie wynika z nich nic wielkiego, za to można było całkiem dobrze potrenować swoje umiejętności. Choć Tenshi nigdy by tego nie przyznał, buntował się często przede wszystkim dla… cóż, sportu? Prawdopodobnie użycie tego słowa nie tłumaczy dokładnie znaczenia, ale większość ludzi jest szybko w stanie sobie to znaczenie uzupełnić. Ludzki umysł to doprawdy wspaniały mechanizm, nawet u ludzi dawno już nie żyjących jak się wydaje.
- A co, jeśli na nie chce się z nikim spotykać ani nikogo poznawać hm? – Po raz kolejny odparł głosem przepełnionym zmęczeniem i irytacją na kolejne plany, które zostały mu przedstawione. – Nie mam najmniejszej ochoty poznawać kogokolwiek, a tym bardziej nie mam ochoty być poznawanym przez kogokolwiek. To nie tylko wbrew moim odruchom ale również wbrew logice. Mogła byś, z łaski swojej, przestać planować moje dni wolne hm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Sob 29 Lis 2014 - 19:57

Yumi w cale mu nie przerywała, uśmiechnęła się tylko... Wrednie. Chłopak żadko kiedy widział żeby na jej twarzy pojawiał się naprawdę nieprzyjemny, zły uśmiech. Ale teraz właśnie się pojawił. Zawsze przy takiej okazji jej oczy lśniły lekko, tak jak by płonęły tam dwa figlarne, czerwone ogniki - Dobrze Tenshi idź skoro nie chcesz i nie potrafisz mi pomagać... Mówię poważnie wstawaj i idź, nie jesteś mi potrzebny - Kobieta wstała powoli, zrobiła to oczywiście bardzo uwodzicielsko - najpierw pochyliła się ukazując dekolt, potem poruszyła kusząco biodrami gdy wstawała. Gdy się prostowała przesunęła dłonią po skórze uda - Kochanie wejdź - Chwile później do środka weszła służka o oczach o różnej barwie. Uklęknęła. - Poszukasz mi dziewczyny imieniem Yuki... Mieszka w takiej ruderze... - podała adres pod którym kiedyś mieszkał aniołek - przyprowadzisz mi ją tu. - A... Złotego chłopca odprowadź do drzwi... - znów spojrzała figlarnie na Izka.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Wto 9 Gru 2014 - 21:07

- Suka... - burknął Tenshi pod nosem, później zaś spojrzał na Yumi ze zmęczeniem w oczach. Na prawdę miał dość tych gierek. Zwykle znosił je z trudem, dzisiaj zaś niemal nie potrafił sobie z tym poradzić. Najzwyczajniej w świecie tracił cierpliwość, której, jak mu się zdawało, miał w sobie wiele... chociaż, patrząc na wydarzenia ostatnich miesięcy wyglądało na to, że niemal całkowicie już ją stracił. Najwyraźniej tak miało być. Musiały być jakieś efekty uboczne ciągłego przebywania w obecności tak uroczej młodej damy jak Yumi. Utrata cierpliwości nie była chyba najgorszym z nich. Dla tego też po kilku chwilach po prostu westchnął i dodał zmęczonym głosem.
- Dobra, dobra... pomogę Ci, choć zawiodłem się. Ciągle trzymasz się tej jednej groźby. Mogła byś chociaż wysilić się na coś nowego co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Czw 11 Gru 2014 - 16:04

- Nie no Tenshi ja Ci już przecież nie grożę... Zresztą jak by mi się nudziło wzięliśmy chyba kilka osób z wioski do oddziału ? - przyłożyła dłoń do kształtnego podbródka i zamyśliła się przez chwilę, spojrzała w sufit jak by tam szukała potwierdzania. Po chwili jednak otrząsnęła się lekko, niby przypadkiem zahaczając palcem o swoje wilgotne usta - Ale nie martw się cukiereczku... Damy już sobie bez Ciebie radę kochanie ! Będzie mi smutno... No ale trudno... Nie będę Cie zatrzymywać ! Chyba że ładnie poprosisz... - ostanie zdanie dodała ciszej i wyszczerzyła się z wyższością.

Służka o rożnej barwie oczu skłoniła się tymczasem i jak by chcąc ponaglić aniołka rzekła - Pani ? Czy mam iść... ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Nie 21 Gru 2014 - 15:11

Tenshi początkowo planował się nastroszyć i spojrzeć groźnie, później jednak przypomniał sobie, że nie potrafi ani się nastroszyć, ani tym bardziej wyglądać groźnie. Prawdopodobnie widok był by, co najwyżej, groteskowy, a najprawdopodobniej zwyczajnie śmieszny. Dla tego też zamiast próbować dokonać niemożliwego westchnął po prostu ze zmęczeniem i wymamrotał przekleństwo. Następnie zaś odwrócił się powoli w stronę Yumi z nieszczególnym zadowoleniem na twarzy, uklęknął spokojnie w seizie by skłonić się.

- Proszę o Czcigodna... - w słowie tym było mniej więcej tyle ironii, ile potrafił w nie włożyć niezadowolony z życia i przemęczony chłopak mający dość całej sytuacji i przepełniony złymi przeczuciami. Dodatkowo należy pamiętać, ze chłopak ten miał wiele doświadczenia z okazywaniem ironii. - Proszę pozwól mi pomóc sobie w trudnym wyzwaniu organizacji niniejszego przyjęcia oraz dopięciu wszystkich guzików na ostatni guzik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawalerka Izdurbala Tenshi   Today at 2:55

Powrót do góry Go down
 
Kawalerka Izdurbala Tenshi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs