IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Stara fabryka zabawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 5 Sie 2011 - 17:43

Pośród otępiającego bólu, skwierczących na plecach łusek i szału bitewnego, w który wpadł Diablo, pojawiła się mała, pozytywna iskierka, którą było zadowolenie. Pustego zawsze przepełniała niezwykła duma, gdy jego plany choć w połowie wychodziły tak dobrze, jak je sobie wyobrażał. Czasem były po prostu burzone niczym domek z kart, a on te karty starał układać się z niezwykłą precyzją. I tym razem mogło być lepiej. Tkwiła w nim cicha nadzieja, że osobą, która zostanie odizolowana od reszty będzie owy chłopaczek na boku. Wyglądał na najmniej doświadczonego, więc szybsze pozbycie się go otworzyłoby bramy do zwycięstwa znacznie prędzej. Damę, jak zresztą dobre wychowanie mu nakazuje, zostawiłby w loży honorowej, jako danie główne, z którym mógłby się nieco podroczyć. W tym przypadku, będzie musiał rozprawić się z nią, jak najszybciej, co wywołało w nim lekki zawód.
Z pełnym rozczarowania rykiem, ruszył bezzwłocznie na samotną wojowniczkę. Nie zaskoczyła go wcale pewność w jej postawie. Szarżował świdrując ją swoimi czerwonymi ślepiami. Wiedział, że zmarnowanie choćby krztyny reiatsu na konfrontację z nią będzie niemożliwe. Prawdopodobnie będzie czekała go znacznie cięższa walka, z samurajem-magikiem. Żeby nie być może aż tak łatwą ofiarą biegł lekkim łukiem. Mając nadzieję, że nie idąc w ślady swojego kolegi, obędzie się bez podobnych sztuczek, a z jej rąk nie wystrzeli zaraz jakiś zabójczy promień czy coś podobnego.
Chciał aby ta pewność jej nie opuszczała. Jeżeli to ona do niego się zbliży, tym lepiej, zaoszczędzi mu czasu. Gdy będą w odpowiedniej odległości, bez różnicy czy to ona zaatakuje jego czy on ją, w ruch idzie buława. Chce ją tylko sprowokować. Jeżeli to przekonanie w jej umiejętności posługiwania się tym mieczykiem jej nie upuści, to być może pokusi się o paradę. Wtedy Diablo ma zamiar zaklinować klingę katany pomiędzy kolcami swojego ogona, a następnie pozbawić ją broni.
Nie wierzy aby jego płomienie powstrzymały dwóch pozostałych przeciwników na zbyt długo, więc musi to załatwić jak najszybciej...
Poprzednia ofiara poszła już w nipamięć. Jej dusza się nie liczyła, miał tylko nadzieję, że nawet w tak kiepskim stanie nie użyłaby tych diabelskich rurek, aby wspomóc swoich wybawców. Zdawał sobie bowiem sprawę, że teraz czeka go albo wóz, albo przewóz. Jego jedyną szansą na posiłek teraz, będzie pokonanie tych wojowników. Wtedy czekać go będzie prawdziwa uczta, a tajemniczy samurajowie na pewno będą smaczniejsi od tej magicznej łuczniczki. W innym wypadku, będzie musiał pożegnać się z jakąkolwiek strawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 7 Sie 2011 - 14:55

Dziewczyna chyba była jednak na swój sposób idealną ofiarą. Ruszyła bowiem biegiem w stronę Diablo szykując się do ataku. Jej ostrze pomknęło szybko w stronę jego pyska, w tej samej chwili jednak na jej drodze stanęła kolczasta kula. Ostrze rzeczywiście zostało zaklinowane pomiędzy kolcami, zaś zirytowana kobieta próbowała przez kilka chwil je wydobyć. Wyraźnie nie była na tyle bystra by od razu zrozumieć, że w ten sposób traci jedynie cenny czas, który w chwili gdy znalazła się w zasięgu ataków pustego stał się jeszcze cenniejszy.

Tym czasem przerażony chłopak, prawdopodobnie będący najsłabszym punktem grupy dobiegł do leżącej na ziemi magicznej łuczniczki. Uklęknął przy niej i zaczął szukać czegoś w swojej torbie, szybko wydobył zresztą bandaże. Problematyczny okazał się jedynie Samuraj-Magik. Ten bowiem całkowicie zniknął z pola widzenia pustego nie pozostawiając po sobie nawet jednego śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 8 Sie 2011 - 11:23

Diablo szybko zmiarkował sytuację. Najsilniejszy z wojowników zniknął. Chłopaczek okazał się wsparciem medycznym dla tej grupy. Z jednej strony wyglądało na to, że liczba jego przeciwników zmniejszyła się. Mógłby właściwie wystrzelić w stronę medyka płomienie, ale po pierwsze nie miał na to czasu, a tym bardziej reiatsu.
Ciągle tkwił w zwarciu z dziewczyną i przez moment miał pomysł, aby mocno zakręcić ogonem, w celu jej rozbrojenia. Obawiał się jednak, że poza tym kawałem stali, może mieć jeszcze w rękawie kilka asów, a takim ruchem da jej pole do popisu. Zważając na to i nie tracąc kolejnej cennej sekundy, atakuje przeciwnika pazurami. Podtrzymując swój ciężar na jednej łapie, celuje w brzuch. Dobre i nawet niezbyt głębokie cięcie, spowoduje, że wykrwawi się dosyć szybko. Nie licząc szyi i głowy, których pusty i tak by w tej pozycji nie dosięgnął, ta partia ciała była najlepszym celem uderzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 18 Sie 2011 - 15:50

Diablo zaatakował swoim łapskiem, jednakże był chyba nieco zbyt powolny. Dziewczyna jakimś dziwacznym szóstym zmysłem zdołała się zorientować, że atak nadchodzi i odskoczyła do tyłu. Zyskała dzięki temu zdrowie, a może i życie. Straciła jednak coś cennego - miecz. Ostrze wciąż było zaklinowane pomiędzy szpikulcami buławy i nie bardzo chciało się dać wyciągnąć. Wyraźnie dziewczyna nie miała jednak zamiaru się poddawać ze względu na brak broni. Zacisnęła mocniej pięści i doskoczyła wymierzając Diablo kopniaka prosto w nos. Cios był na tyle silny, by zrobić wrażenie na pustym. Nie był jednak dość potężny by uszkodzić jego maskę. Wyraźnie oponentka była całkiem dobra w walce wręcz i zamierzała kupić sobie troszkę czasu.

W tym samym czasie chłopak zdołał już robić użytek z opatrunków zakładając je na rozdarty bark rannej łuczniczki. Pomimo różnic w stroju, wyglądzie oraz tego, że w przeciwieństwie do samurajów uczennica szkolna była całkowicie żywa, magowie/ posługujący się zaklętym, archaicznym sprzętem zdawali się współpracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 20 Sie 2011 - 9:42

W zupełnie innych okolicznościach Diablo może ucieszyłby się z takiego obrotu sprawy, a godny podziwu opór istotki napawałby go radością. W tym momencie był to co najmniej irytujący, bezcelowy akt desperacji, któremu chciał już położyć kres. Nie starczyło mu nawet czasu, aby choćby w myślach wyrazić pogardę dla tego, co właśnie czynił jeden z samurajów, spełniając swój medyczny obowiązek.
Pierwszą rzeczą, którą zrobił był silny i zamaszysty zamach ogonem (jak najdalej od kobiety i siebie). Chciał bowiem sprawdzić, czy siła z jaką zaklinował się miecz pozwoli mu na zrobienie z niego pożytku. Jeżeli katana grzecznie siedzi w buławie, to dobrze, jak nie - trudno. Tak czy inaczej, Diablo zamierza zwieńczyć swoje dzieło, do czego posłuży mu oczywiście ogon. Gdyby z buławy wystawała klinga miecza, atak byłby o wiele trudniejszy do przewidzenia i uniknięcia. Stara uderzyć się w brzuch przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 18 Wrz 2011 - 9:53

Hollow machnął szeroko ogonem tylko po to by przekonać się, że silne uderzenie dziwacznej samuraj zaklinowało ostrze katany naprawdę skutecznie. Zapewne przy niewielkiej dawce sprytu oraz wolnego czasu można by broń wyciągnąć. W obecnej sytuacji jednakże zarówno Diablo jak i kobieta nie wykazywali dość dobrej woli by zająć się problemem oręża unieruchomionego pomiędzy kolcami naturalnej broni hollowa. Zmiana właściciela katany zdawała się zaś niepomiernie irytować kobietę. Jej twarz wygięła się w drapieżnym uśmiechu, który zdradzał iż z wielka radością pocięła by Diablo na kawałki albo przynajmniej rozerwała go na strzępy. Problem był jednak taki, iż obecnie dla niej potwór wydawał się być nienaruszalną górą mięśni i ostrych łusek. Dziewczyna uniknęła z ledwością ataku ogonem, zaś jej własna katana pozostawiła na jej brzuchu długie, płytkie cięcie. Rana nie mogła być jednak specjalnie niebezpieczna.

Zirytowana Samuraj podjęła chwilę później działanie, które miało się dla niej skończyć tragicznie. Zaatakowała bowiem pięścią bok szyi Diablo uprzednio przemykając pod jego ogonem. Najwyraźniej niewiele przy tym myślała, albo też kompletnie z myślenia zrezygnowała. Cios uderzył rzeczywiście, choć nie odniósł efektu. Ostre łuski pokaleczyły jedynie pięść rozcinając ją poważnie w kilku miejscach. Mimo to Hollow musiał przyznać, że dziewczyna miała sporą siłę... choć obecnie znajdowała się w nader niekomfortowej sytuacji. Stała bowiem bardzo blisko ogromnego demona, którego ogon utrudniał jej odsunięcie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 28 Sty 2014 - 21:44

Ramiz
Napachnił się po czym wyszedł na miasto. Na jego szczęście przystanek był blisko domu, więc nie musiał iść dalej. Do tego biletomat stał tuż obok owego przystanku także mógł, lecz nie musiał kupować już tu bilety. Droga była długa, lecz niezbyt intensywna. Poczekał parę minut, wsiadł do autobusu nim pojechał, aż do samego końca. Tam w zasadzie od razu wsiadł w kolejny i nim pojechał mniej więcej 3/4 jego drogi. Cała droga zajęła mu koło godziny. Nie mniej pojawił się na rzeczywiście obskórnej dzielnicy. Znajdowały się tu bloki i kamienicy, z których większości obdrapane z tynku częściowo lub w całości. Gdzie by Lawrence nie spojrzał widział próby użytkowania sztuki graffiti. Mało kiedy były one, jednak udane, a zazwyczaj stanowiły podpisy, bluzgi i szubienice z logiem wrogiego klubu sportowego. Na końcu ulicy zobaczył bramę, którą już widział w google views, a tuż za nią potężną halę produkcyjną. Na forach przeczytał, że kiedyś była to fabryka zabawek, lecz w zasadzie mało kto pamięta kiedy ów przybytek działał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 28 Sty 2014 - 22:16

Lawrence dotarł na miejsce przed czasem. Mógł spokojnie wczuć się w aurę tego miejsca i przywyknąć nim uda się na spotkanie. Zwłaszcza że miał okazje rozeznać się w terenie przy dziennym świetle. Nie zamierzał zaglądać do samej fabryki, jeszcze nie. Odwrócił się i skierował w drugą stronę, szukał jakiegoś baru czy innej pijalni miejscowych. W myśl zasady że ptaki nie srają do własnego gniazda sądził że nawet na takim odludziu powinno być spokojnie. Poza tym życie w jednym z największych miast w stanach nauczyło go podstaw miejskiego survivalu. Robić swoje, nie patrzeć w oczy, ale i nie unikać wzroku. No i nie wchodzić w nieznane zaułki. Te na szczęście wybadał wcześniej. Wiedział gdzie przebiegają główne ulice i ich się trzymał szukając miejsca gdzie mógł by w spokoju posiedzieć. Po drodze zajrzał do kiosku by kupić gazetę. Zamierzał gdzieś przysiąść i obserwować okolicę, mieć otwarte oczy także na potencjalnego paparazzi. Zdjęcia musiały być robione z bardzo bliska, albo cholernie dobrą rozdzielczością i wydrukowane w powiększeniu. skupiał się więc na obserwowaniu drogi do fabryki, bliskim i dalekim planie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 15:56

Mimo stosunkowo długiej podróży Lawrence i tak był grubo za szybko na miejscu. Usiadł na ławce, chwycił gazetę i czytał. Przez te prawie 7 godzin, które mu zostało do 22.22 mógłby przeczytać wszystko co dało się znaleźć w pobliskim kiosku. Zaś co do miejskiego survivalu to ta sztuka mogła na nic się zdawać gdy spotka grupkę nawalonych chłopaków, którzy zwabieni niecodziennym wyglądem Lawrenca uznają iż ten ma przy sobie pełny portfel, a przecież ten nie ucieknie. Zapach, który roztaczał również zwiększał szansę na to, iż ktoś mógłby go uznać za łatwy cel grabieży. Nie mniej z tej pozycji mógł dobrze obserwować drogę do fabryki. Jeśli ta osoba, która się z nim skontaktowała i go śledziła rzeczywiście byłaby na tyle nie ostrożna, że wchodziłaby od frontu to póki co tego nie robiła. W sumie nie było to dziwne z uwagi na to, iż do czasu spotkania było jeszcze od groma czasu. W całej tej sytuacji szczęśliwym było to, że pogoda była dobra. Słońce przyjemnie grzało skórę Timeraire, a widoki błękitnego nieba były piękne. Nie mniej w tej okolicy nie można było uświadczyć zbyt wielu cudów natury również radującej się z wybitnego stanu pogodowego. Drzew było mało, a jeśli już to karłowate, schorowane i poniszczone, stawiku nie dało się wypatrzeć, a jeśli już jakiś był to pewno brudny i totalnie zaśmiecony. Wysokie bloki i fabryki nie pozwalały się również cieszyć z spoglądania na krajobraz.
------------------------------------------
- 7 ryo (2 bilety + gazeta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 17:00

Monotonnie podnosił wzrok z nad gazety zerkając po okolicznych bywalcach. Starał się wyłowić z nich osoby które mogły być jego ogonem. Ktoś go śledził, i z pewnością nie przestał po wyjawieniu swoich zdjęć. Liczył na to że z biegiem czasu, z grona przychodzących i odchodzących uda mu się wyłowić osoby które tak, jak i sam Lawrence, siedzieli tu cały czas. Gdy Zebrał już w pamięci kilka takich twarzy, lub gdyby nie był w stanie tego zrobić przez jakieś dwie lub trzy godziny, wstawał z miejsca i odchodził. Przechadzał się po okolicy fabryki, aż zawędrował do kolejnego baru, gdzie tak jak poprzednio przysiadł i wrócił do gazety, pozornie jedynie. Jeśli ktoś nawet obserwował go z daleka, musiał mieć kogoś w bliższym otoczeniu, na wypadek gdyby Lawrence zniknął mu z oczu. Zwracał więc uwagę na twarze i tych którzy mogli go obserwować. Bynajmniej nie cierpiał na manię prześladowczą, miał solidne przesłanki by przypuszczać że jest śledzony. A jeśli tak, chciał zorientować się kto go śledzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 20:53

Niebywałym było jak nierobienie niczego może być męczące. Siedzenie godzinami w tym samym miejscu było nużące, a czas mijał bardzo powoli. Szczególnie, że w koło nic się nie działo. Żadni wojownicy klubowi nie zaatakowali go, a po osobie śledzącej nie było śladu. Lawrence starał się lustrować teren przy tym sprawiając wrażenie, że jest totalnie zaczytany w książce. Ciężko było mu to stwierdzić ze swojej pozycji, ale wydawało się, że szło mu nieźle. Raz na ławce usiadł koło niego starszy pan, który widocznie spoglądał na wydarzenia sportowe. Okazało się, bowiem że po katastrofie samochodowej zginął ojciec sławy miasta Chrisa Stonesa, byłego kapitana tutejszej drużyny, a teraz trenera, Aaron przez co sława na jakiś czas rezygnuje z pełnionej funkcji. Dziadyga zdecydowanie nie był zadowolony z wieści, które wyczytał, a nawet dało się usłyszeć ciche "ku*wa", które wymsknęło mu się podczas czytania. Nie mniej po jakimś czasie dziadziuś sobie poszedł, a jeszcze chwile dalej Lawrence. W barach ludzie spoglądali na niego jak dziwaka z bardzo prostego powodu. Nie zamówił niczego do picia ani jedzenia co denerwowało sprzedających. Nie mniej nie wyrzucili go, gdyż nie robił żadnych burd, ani nie wyglądał na menela, który przyszedł się ogrzać kosztem zapachu w całym lokalu. Kolejną rzeczą, która mogła wydać się dziwna było czytanie parę godzin tej samej gazety nie mniej ludzie okazali się tym razem tolerancyjni. W barze Lawrence nie znalazł nikogo przypominającego, któregokolwiek z widzianych przechodniów podczas siedzenia na ławce. Sytuacja powtarzała się w każdym kolejnym miejscu. W końcu zegarek wybił godzinę 22. Te prawie 7 godzin było męczarnią. Nie mniej zostały mu 22 minuty do wdarcia się do hali produkcyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 21:36

Z pewnością zauważył by gdyby ktoś go bezpośrednio śledził, chyba że było ich kilku i się zmieniali co wcale nie było wykluczone. Wraz z zbliżającą się porą spotkania ruszył w dobrze sobie znanym kierunku. Zakładał że główna brama jest zamknięta, ogrodzenie jednak nie powinno być szczelne. Odświeżył sobie w pamięci teren fabryki, gdy ją obchodził i jak oglądał zdjęcia w internecie. Starał sobie przypomnieć gdzie znajduje się wejście dzięki któremu dostał by się do środka. Następnie skierował swoje kroki w tamtą stronę. Znudzony czekaniem i monotonną obserwacją chodził działać co odzwierciedlał jego żwawy rok. Na tyle na ile mógł sobie pozwolić bez obciążania ruszył na spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 22:01

Google views miało pewną wadę. Obrazy na nim nie zawsze były aktualne. Sprawy Lawrenca to, jednak nie dotyczyło, bowiem hala produkcyjna była zamknięta już od lat, a więc od dawna w płotach znajdowały się dziury zrobione przez dzieci chcące zaznać adrenaliny w mrocznym, zamkniętym pomieszczeniu, czy pijaków chcących spokojnie się nawalić w miejscu wolnym od policji czy służb ochroniarskich. Nie mniej pędzony ciekawością Timeraire szedł szybko na tyle na ile pozwalała mu kulawa noga do owej dziury. Wystarczyło podejść do bramy i sto metrów w prawo chodniczkiem. Gdy już znalazł się na miejscu okazało się, że google view nie kłamało i rzeczywiście tam znajdowało się magiczne przejście do miejsca spotkania. Przez kulawą nogę Lawrencowi niezbyt płynnie i pięknie wyszło przejście przez nią. Nie mniej po chwili był po drugiej stronie. To co tam zobaczył i poczuł wcale nie wyglądało pięknie. Wszędzie szkło od porozbijanych butelkach, puszki, plastikowe butelki, wypalone pety. Gdzieś tam nawet leżał na ziemi i spał stary jegomość, o którego naprawdę śmierdziało wymiocinami i kupą, a do tego słychać było donośne chrapanie. Nie mniej kawałek dalej już ten obraz zniknął, a im bliżej hali produkcyjnej tym wyraźniej widać było kolejne "dzieła" młody i gniewnych artystów. Najbardziej w oczy kół wielki napis, krwisto czerwonym sprayem mówiący czytelnikowi "Lawrence to ch*j". Chyba nie ma w Japonii zbyt wielu ludzi o tym imieniu prawda? Nie mniej wielkie, dwuramienne drzwi wejściowe do fabryki były otwarte na oścież. W środku było ciemno, co zresztą nie było dziwne. Cała sceneria sprawiała, że raczej słabemu psychicznie Lawrencowi mimowolnie przeszły ciarki po plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 29 Sty 2014 - 22:11

Na widok napisu zaśmiał się w duchu i na twarzy zakreślił mu się wyraźny uśmiech. Miał już dawno wyrobione zdanie o inteligencji osób stosujących takie proste, aż tępe obelgi. Puste słowa go nie ruszyły, zrobił to jednak widok jaki rozpościerał się przed nim. Zazwyczaj siedział nad książkami, wprawdzie zwiedził trochę świata, ale głównie miasta i nie te najgorsze dzielnice. W podobnych miejscach nie bywał. Po plecach przeszły go ciarki, wyjął ręce z kieszeni płaszcza i trzymając je luźno zwieszone po bokach udał się do wejścia. Gotowy był w każdej chwili podnieść gardę by odgrodzić się rękoma od potencjalnego zagrożenia. Nie znał wprawdzie żadnej sztuki walki, wiedział jednak że lepiej zasłaniać się rękoma niż nie zasłaniać się wcale. Tuż przed wejściem zatrzymał się na chwile i wziął dwa głębokie oddechy na uspokojenie. Rozejrzał się ostatni raz sprawdzając czy nikt za nim nie wszedł i zaraz sam zniknął w budynku. Nie zapuszczał się jednak za głęboko, pozostał w okolicy wejścia zerkając na dokładną godzinę, by zorientować go ile minut dzieli go od spotkania. Miał bowiem wrażenie że druga strona będzie punktualna co do minuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 30 Sty 2014 - 15:27

Droga z ostatniego baru do fabryki zajęła mu dłuższą chwilę, więc nie było dużo czasu do umówionej godziny spotkania. Mimo to Lawrence miał chwilę czasu do obejrzenia najbliższych wyjściu pokoi. Te były w miarę oświetlone przez księżycowe światło wpadające przez rozwarte, potężne drzwi. W sumie to nie wiele było do oglądania. Znajdował się korytarz i obok dwa małe pokoju. Prawdopodobnie szatnie, w których ogromna liczba pracowników tego przybytku zostawiała swoje rzeczy na czas pracy. Tutaj też było brudno, wszystko było zakurzone, a ściany również zdobiły cuda młodzieżowej sztuki ubarwiania ścian. Jedno nawet było całkiem udane. Przedstawiało rycerza w lśniącej zbroi z potężnym mieczem w ręce oraz tarczą z logiem karakurańskiego klubu sportowego w drugiej. To wszystko znajdowało się na błękitnym tle. Oczywiście ktoś musiał to zepsuć stawiając na środku swoją ksywę czarnym sprayem, lecz i tak sprawiało to niezłe wrażenie. Na końcu krótkiego korytarza znajdowała się potężna sala. Prawdopodobnie główne miejsce pracy w całej hali produkcyjnej. Tam, jednak Lawrence zdecydował się nie iść dla własnego bezpieczeństwa. W końcu nadeszła godzina 22.22. A wraz z nią pstryknięcie z głównej hali. Po chwili przez nią przelało się oślepiające światło. Gdy już oczy Timeraire doszły do normy zauważył, że przez pokój przebiegają jakby dwie szerokie wiązki światła jakby ktoś zapalił z dwóch stron pomieszczenia potężne latarki. Zdecydowanie Lawrence miał racje i druga strona była punktualna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 31 Sty 2014 - 8:58

Niepokój chwycił Lawrence'a za gardło. Przed oczami mignęła mu scenka jak nagle jest atakowany przez bandę chuliganów. Bez sensu. Mózg znajdujący się w nowej sytuacji starał się przewidywać wydarzenia i przygotowywać na najgorsze ewentualności. Młodociani bandyci nie śledzili by go jednak tak długo i wytrwale dla zwykłego rabunku. Zbliżał się ktoś o wiele ważniejszy i groźniejszy. Nie ze względu nawet na realna siłę, a na władzę i możliwości. Lawrence przełkną ślinę przez zaciśnięte strachem gardło. Bał się, nie nawykł do takich sytuacji i nie wiedział jak się zachować. Wiedział jednak że powinien się opanować, uspokoić póki miał tych parę sekund przed spotkaniem. Wejście na pewno było efektowne, być może ktoś chciał zrobić na nim wrażenie. O cokolwiek jednak by nie chodziło, musiał się opanować. Wziął głęboki wdech i zacisnął pięści. Przy wydechu rozluźnił je wraz z całym ciałem. Niewiele lepiej, ale przynajmniej poszło w dobrym kierunku. Próbując opanować nerwy postąpił jeszcze kilka kroków. Rozglądając się. Spodziewał się że został dostrzeżony, a jako że on sam nie widział gospodarza pozostawało mu czekać. Darcie się w stylu "hallo, jest tu ktoś?" uznał za bezsensowne. On wiedział że oni tu są, i oni wiedzieli że on tu jest. Ujawnią się kiedy będą chcieli, on nie miał na to wpływu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 31 Sty 2014 - 20:31

Niespokojnym i niepewnym krokiem Lawrence postąpił parę kroków. Starczyło to, aby stanąć na progu wielkiej sali produkcyjnej. Teraz była ona pusta, bowiem wszystko co kiedyś tu pomagało pracownikom zostało posprzedawane. W całym brudnym pokoju były za ledwie cztery interesujące przedmioty. Po pierwsze dwa potężne reflektory podobne do tych służących naświetlaniu w filmach. Stały w rogach sali tworząc szerokie promienie światła, które przebijało się przez głęboki mrok, który to wcześniej panował. Wiązki pędziły samotnie aż przecinały się w jednym miejscu. Tam natomiast stał trzeci przedmiot. Był to stół, który wyglądał nawet na wykonany z całkiem dobrych materiałów. Nie był zniszczony ani pomalowany niczym. Najciekawszy, jednak był przedmiot czwarty. Ledwie było to widać z tej odległości, ale pomyłki nie mogło być. Na stole leżała bielutka koperta niczym ta, którą Lawrence dostał od dziwnego kuriera z rana. Nie trzeba było być geniuszem, żeby dojść do wniosku, że te cztery przedmioty pasują do "wystroju" opuszczonej od lat fabryki zabawek jak świni siodło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 31 Sty 2014 - 20:42

Powoli szedł w stronę stołu oświetlonego, jak na teatralnej scenie. Z razu podnosił wzrok rozglądając się czy aby nikogo nie ma na wyższych partiach hali produkcyjnej. Z tamtą chwilą cały świat na zewnątrz zdawał się nie istnieć. Świadomość Lawrence'a wytężała wszystkie zmysły i skupiała całą energię na tym co jest tu i teraz. Mimo pewnego odrealnienia, scena jawiła mu się bowiem jak ze snu, był bardzo poważny. Powaga ta wynikała nie tylko z niepokoju który towarzyszył mu od przestąpienia progu fabryki, ale i z ciekawości. Czuł że teraz pisze się jego historia. Już podjął decyzję przychodzą tu, pozostało zrobić ostatni krok i przekroczyć próg dopiero co otwartych drzwi. Czy doprowadzi go to do śmierci czy prawdy miało dopiero się okazać. Gdy doszedł już na miejsce zaczekał chwile przy stole, jakby upewniając się że nikt nie zamierza mu przeszkodzić wziąć koperty, a następnie ją otworzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 1 Lut 2014 - 13:47

Reflektory rozświetliły sporą część wielkiego pomieszczenia. Nim się, jednak do owego fragmentu doszło trzeba było iść pół mrokiem. Na szczęście pokój ten był praktycznie rzecz biorąc pusty, więc nie szło się o nic potknąć i boleśnie wywrócić na twarz. Po licznych krokach pełnych niepewności i niepokoju Lawrence doszedł do dębowego stołu. Rozejrzał się w każdą stronę czy ktoś na niego nie dycha, lecz nic nie dojrzał. Można było otwierać pakunek, który nawiasem mówiąc był gruby i nabity bardziej nawet niż ten z rana. Papier szybko ustąpił i Timeraire zajrzał do środka. Znowu ujrzał zdjęcia i znowu przedstawiały jego. Tym razem było ich więcej. Pierwsze przedstawiało go robiącego sobie kawę, drugie go szperającego w internecie, trzecie siedzącego na ławce, kolejne przedstawiały jego koczowniczy cykl, w którym szukał śledzących go. W każdym barze, w każdej drodze. Ostatnie pokazało go gdy stał przed bramą na 20 minut przed spotkaniem. Co ciekawe wszystkie zdjęcia były rozmazane, bo w tle zawsze było jakieś źródło światła. Czy słońce czy żarówka czy cokolwiek innego. Na ostatniej karce natomiast było napisane czarnym druczkiem: "Ty nie widzisz nas, lecz my widzimy Cię przez cały czas. Chcesz nas zobaczyć? Wduś guzik pod biurkiem". Rzeczywiście jakby się lepiej przyjrzeć z bliska to widać było, iż pod blatem schowane jest mało pudełko z przełącznikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 1 Lut 2014 - 14:06

Ewidentnie ktoś się nim bawił, droczył się i wodził za nos. Te zdjęcia pokazywały jego bezradność w próbach dostrzeżenia śledzących go osób. Jego próby dostrzeżenia ogona, musiały być dla nich iście zabawne. Czy byli to ludzie w OBE? Którzy swymi ciałami astralnymi wyszli z ciał? Czytał o tym w internecie, ale nigdy się nie spotkał. Może to były zwykłe duchy, dusze? Ale jak powstawały by wówczas fizyczne zdjęcia? Może więc chodzi o tajną technologię? Wiele pytań, a tylko jedna odpowiedź, ten guzik pod blatem. Przez chwile wyobraził sobie wariant w którym po przeczytaniu kartki wzrusza ramionami i wychodzi. Wybór jaki mu pozostawiono był śmieszny. My cię obserwujemy, chcesz nas zobaczyć? Odpowiedź mogła być tylko jedna. Przyszedł tu by stanąć z nimi twarzą w twarz. Przynajmniej potwierdziło się że jest ich co najmniej paru, czy jednak pracowali dla tej organizacji? Czy może mają coś wspólnego z Nymas'em? Mógł tylko tonąć w spekulacjach, lub zacząć działać. Stanął za biurkiem i przycisnął mocno schowany guzik. Czy był to koniec zabawy w kotka i myszkę, przyszedł czas na konfrontację i odkrycie kart? Miał taką nadzieję, nie lubił gdy ktoś wodził go za nos, a on nie mógł wiele zrobić. Z pewnością te działania miały wywrzeć pewne wrażenie na Lawrencie, miały stworzyć jakieś wyobrażenie o potencjalnych rozmówcach. Jak chcieli jednak to wykorzystać? Timeraire podniósł wzrok rozglądając się w oczekiwaniu na pojawienie się tych którzy go tu ściągnęli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 1 Lut 2014 - 16:26

Szpiegujący Lawrenca okazali się bardzo tajemniczy. Nie dosyć, że spoglądali na niego przez cały czas co udokumentowali serią zdjęć oddanych mu to jeszcze się nie ujawnili. Ale jaki sens miała ta cała gra w kotka i myszkę? Po co pokazywali mu zdjęcia i ujawniali, że cały czas go widzą? Te wszystkie pytania i wątpliwości miały za chwile zostać rozwiane po naduszeniu jednego małego guzika. Timeraire bez większych wątpliwości podszedł i przycisnął tajemniczy przełącznik. Coś strzeliło jak w starych telewizorach gdy się przegrzały. Tym razem, jednak było to w dwóch miejscach. Guzik musiał spowodować spięcie, bowiem nagle reflektory zgasły. Lawrence znalazł się w niesamowitej ciszy, jakoby gęstej, nieprzeniknionej. Czymś co wydawało się, że tłumi wszystko. Wydawało mu się, że znalazł się w innym świecie. Nie był w stanie widzieć dłoni, którą podstawił sobie pod twarz. To wszystko wzbudzało mimowolnie w nim trwogę. Każdy by chciał zachować spokój, ale w takich momentach było to trudne. Minęła jedna sekunda, później dwie kolejne, czas mijał jakby gęstość tej ciszy go spowalniała. W końcu minęło 10 kolejnych, a znaku życia jego szpiegów nie było widać ani słychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 1 Lut 2014 - 16:50

Nie dysponując zmysłami które pozwalały by mu poruszać się w ciemności chwycił się jedynego punktu odniesienia jakim dysponował. Najpierw rękoma wymacał stół. Nie było to trudne gdyż jeszcze przed paroma sekundami znajdował się na wyciągniecie ręki. Następnie usiadł na nim. Rozejrzał się, upewnił czy jego oczy są otwarte, cz zamknięte. Nic nie widział, a mieli się pojawić. Przez myśl mu przeszła idea w której ktoś wywabił go z mieszkania by następnie się do niego włamać. Nawet gdyby teraz ruszył, nie zdążył by ich powstrzymać, dał już aż za dużo czasu na taką operacją. Wciąż jednak wierzył ze nie o pieniądze im chodzi. Zdjęcia pokazywały go nawet na chwilę przed wejściem do fabryki. Podejrzane, samo wywołanie zdjęć chwile powinno trwać, chyba że korzystali z innych aparatów niż cyfrowe, może stare polaroidy, albo jakaś nowsza odmiana. To było jednak bez znaczenia. Kluczowym było kim oni są i czego chcą. Lawrence siedział na biurku uśmiechając się do siebie, powoli tracił cierpliwość, ciekawość jednak skłaniała go do cierpliwego wypełniania poleceń. Jeśli z taką łatwością go śledzili, z równa mogli go wyeliminować. Gdyby więc chcieli go skrzywdzić, już by to zrobili. Mimo obawy wywołanej absolutną ciemnością starał się opanować irracjonalny lęk. Nie chcieli go zabić, chcieli czegoś innego, choć jak do tej pory wszystkie ich działania mogły jedynie wzbudzać niepokój czy strach. Jak ten napis na ścianie przed wejściem. Sama okolica, dowody na nieustanne śledzenie. Teraz absolutna ciemność. To wszystko mogło by wywoływać strach i niepokój, gdyby nie to że Lawrence wszystko to dokładnie przeanalizował. Z logicznego punktu widzenia bezsensownym było by gdyby go teraz zaatakowali i chcieli zabić, za dużo energii włożyli w samo śledzenie go przez ten cały czas, by tak po prostu go zabić. Musiało chodzić im o coś innego. Timeraire liczył na współpracę, ale na co oni liczyli. Jego nerwy były wystawiane na próbę, ale w jakim celu.
-Z całym szacunkiem, ale przejdźmy już do rzeczy. Gdzie jesteście?
Powiedział stosunkowo głośno, nie krzyczał jednak. Skoro tak dobrze szło im śledzenie, z pewnością słyszą też to co mówił. Skrzyżował ręce na piersi zachodząc w głowie, czemu ktoś bawi się z nim w taki dom strachów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 2 Lut 2014 - 16:22

Sprawa była dziwna. Ludzie, którzy deklarowali się, że chcą się z nim spotkać każą mu zgasić światło. Ciemno było rzeczywiście niczym w jaskini, więc nawet wymacanie biurka zajęło mu chwilę. Usiadł na nim i czekał, czekał. Cierpliwość się skończyła, a więc postanowił wypowiedzieć parę słów w przestrzeń, w pustkę. Jego głos poniósł się echem. Sam Lawrence słyszał drżenie w nim. Minęła sekunda, a ten poczuł jak coś chwyta go za twarz, dłoń. Pewno, by się z tego wyciągnął gdyby nie to, że druga ręka objęła go pod pachą za pierś. Natomiast na tej pierwszej, która rozciągnęła się od góry nosa, a po brodę znajdował się materiał nasączony czymś dziwnym. To sprawiło, że niemal od razu Timeraire poczuł się słabszy, zamulony, zmęczony, świat stracił najpierw jakąkolwiek ostrość (jeżeli w ogóle ciemność takową posiadała), a po sekundzie zemdlał...

Gdy tylko się obudził pierwsze co zobaczył to żyrandol. Naprawdę ładny, gustowny, staromodny, kryształowy. Wisiał się na białym niczym śnieg suficie. Lawrence natomiast siedział na wygodnym fotelu nie przekuty ani nie przybity do czegokolwiek. Znajdował się w dość dużym pokoju w kształcie sześciokąta. Na co drugiej ścianie znajdował się regał z książkami, a na reszcie drzwi lub spore okna. Zza okien widać było drzewa. Na podłodze znajdował się ładny, puchaty dywan, zaś w samym środku, tuż pod żyrandolem biurko. Duże, dębowe, bogato zdobione. Za nim siedział uśmiechnięty Azjata. Raczej chudy i niewysoki, o włosach przylizanych i spokojnym uśmiechu. Jego oczy były mądre, zielone. Na sobie nosił białą marynarkę, zaś pod nią czerwoną koszulę, którą zdobił niebieski krawat. Zanim stał znajomy Ci kurier tym razem, jednak w szarej koszuli i niebieskich jeansach. Cały czas dyszał tak jak podczas wizyty w domu Timeraire. Pierwszy odezwał się ten siedzący przy biurku:
- Ohh... obudziłeś się wreszcie. Jesteś jedną z nielicznych osób, która poznała zapach chloroformu i obudziła się cała i zdrowa z własnym portfelem w kieszeni... pełnym. Chyba masz szczęście, że trafili Ci się tak mili porywacze jak my. rzekł tonem łagodnym, przyjemnym dla ucha. Następnie poprawił krawat i kontynuował - Nie mniej wybacz te całe podchody, jednak były one konieczne. Nie chcemy, by ktokolwiek znał miejsce, którejkolwiek z naszych siedzib. Wiemy, że poszukiwałeś informacji o pewnej organizacji. Chcemy wiedzieć ile się o niej dowiedziałeś? Po swoim pytaniu spojrzał badawczo na Larwenca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 2 Lut 2014 - 23:40

-Nareszcie
Rzucił gdy odzyskał już przytomność i powróciły mu zmysły, władza nad ciałem. W pierwszym odruchu sprawdził czy nie jest w jakiś sposób przywiązany. Nie podobała mu się zabawa w porywaczy ale rozumiał jej reguły. Za dużo mieli do stracenia by tak ryzykować. Nieprzytomnego mogli go zabrać gdziekolwiek. Jeśli jednak tak się kryją, muszą obawiać się zdemaskowania. Już sam fakt że zdecydowali się stanąć z Lawrencem twarzą w twarz o czymś świadczył. Nawet jeśli starali się przy tym dobitnie zaznaczyć że spotkanie przebiega na ich własnych regułach.
Uwagami nieznajomego się nie przejmował. O swój portfel i nerki był spokojny. Większe ryzyko groziło mu nim wszedł do fabryki. Spodziewał się że kontrolują okolice i nie ma się czego obawiać, tak długo jak chcą go całego i zdrowego. Takim ludziom ewidentnie lepiej nie podpadać. Zdziwiło go jednak ze w absolutnej ciszy i ciemności, gdy słuch powinien być jeszcze bardziej wyczulony nie usłyszał kroków. Właściwie mogli go zgarnąć spod domu, wpakować do auta i potraktować chloroformem. Przecież by nie uciekł. A ta cała zabawa z kopertami? To musiał być rodzaj sprawdzianu, nie widział innego sensu. A to pytanie?
-Nie powiem chyba niczego czego sam byś już nie wiedział. Sądząc po tym jak efektywnie mnie śledziliście przypuszczam że doskonale wiesz ile się dowiedziałem. Nie obraź się ale, możemy przejść do sedna? Chyba że to wszystko miało na celu zadanie i tego jednego pytania.
Timeriare był już zmęczony tymi podchodami. Chciał przejść do rzeczy i mieć jasno zarysowaną sprawę. Godził się na to wszystko bo zależało mu na informacjach jakimi ci ludzie z pewnością dysponowali. Puki nie zdradzą jednak swojej motywacji pozostaną mu przypuszczenia i poszlaki z których będzie się starał wycisnąć ile tylko się da. Nie mógł mieć jednak pewności kiedy zmierza w dobrym kierunku, a kiedy odchodzi za daleko w nadinterpretacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 3 Lut 2014 - 17:10

Gość w białym garniturze wydał się zdziwiony spokojem Lawrenca. Zresztą w sumie sam on też się dziwił brakiem ciarków spływających po plecach i tak dalej. Było nie było został w końcu porwany nie? W każdym razie brunetowi nie spodobała się wyraźnie odpowiedź na zadane przez niego pytanie. Postawił łokcie na blacie biurka i złączył dłonie krzyżując palce. Spojrzał na stół, a potem znowu przeszył Timeraire spojrzeniem swoich mądrych, zielonych oczu. Mimo wszystko odpowiedział znowu łagodnym tonem:
- Musisz zrozumieć, że mimo wszystko to my Cię porwaliśmy, a nie odwrotnie, więc to my ustalamy zasady. Następnie odchrząknął lekko, poprawił grzywkę krótkim ruchem ręki i dodał: - Ja natomiast na pewno nie przejdę do sedna dopóki dopóty nie odpowiesz na moje pytanie. W jego głosie było wiele spokoju, ale nie zimnego, lecz takiego jakby rozmawiali właśnie o pogodzie i byli starymi przyjaciółmi. Czyżby porwania nie sprawiały na nim już absolutnie żadnego wrażenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 4 Lut 2014 - 13:55

Trzymali go na krótkiej smyczy. Liczył że dobry humor nieznajomego był oznaką pewnej swobody. Cóż, swoboda tyczyła się jego, ale z pewnością nie Lawrence'a. Nie miał wielu możliwości, mógł tylko grać jak mu zagrają albo testować ich cierpliwość. Ta ostatnia opcja nie wchodziła jednak w grę, zbyt cenił swoje życie, a i nie wiedział czego można się po nich spodziewać. Próba wypracowania sobie odrobiny przestrzeni zaowocowała zaciśnięciem pętli, jak w tych węzłach używanych przy zastawianiu sideł. Im mocniej się szarpiesz, tym ciaśniej trzymają. W obecnej sytuacji jedynym rozsądnym posunięciem było grać wedle ich reguł. Mimo iż bardzo mu się to nie podobało, gdyż przede wszystkim cenił sobie wolność. Tu jednak musiał zacisnąć pięści i przyjąć sytuację jaka go zastała.
-Dobrze, jak chcesz. Zatem zaczęło się kiedy ostatni raz byłem w tym mieście...
Opowiedział swoją historię z spotkaniem Oni oraz to co usłyszał od jednego z ludzi jacy mu pomagali wydostać się z zgniecionego auta. Tam pierwszy raz usłyszał nazwę "Accretia". Opisał swoje poszukiwania i próby zdobycia informacji, aż dotarł do wzmianek o niejakim Nymasie. Przyleciał tu po latach gdy nadarzyła się sposobność by dowiedzieć się czegoś więcej i może nawet postarać się o spotkanie. Opowiadał wszystko co dowiedział się o tej organizacji, choć nie było tego dużo. Gdy skończył spojrzał oczekująco na swoich sympatycznych porywaczy. Nie odzywał się, jak chcieli grać w porwanego i przesłuchującego, niech im będzie. Trawiła go jednak złość, nie lubił gdy narzucało mu się jakieś reguły, a ale mógł to znieść. Tu jednak nie tylko ograniczano jego wolność to jeszcze traktowano jak idiotę. Wiedział że muszą zachowywać dyskrecje, o porwanie i uśpienie nie miał pretensji. Nawet był pod wrażeniem ich skuteczności. O swój los się nie bał, to nie było zwykłe porwanie dla nerki czy pieniędzy. Tu wartością była osoba. Gdyby miał zginąć już by nie żył, ich poprzednie działania sugerowały jednak że chcą go zwerbować, tak przynajmniej dedukował na podstawie ich działań. Oczywiście nie powinni go tak z miejsca wcielać do swojej grupy, on na ich miejscu poddał by siebie jakimś próbom, by sprawdzić choćby umiejętność trzymania języka za zębami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 4 Lut 2014 - 15:19

Mówiący facet słuchał z ciekawością wypisaną na twarzy. Ten drugi natomiast, niby-kurier zachowywał się jakby cała ta rozmowa kompletnie go nie obchodziła. Wpatrywał się w jeden z regałów cały czas z otwartą buzią. Gdy Lawrence skończył mówić siedzący przy biurku powiedział:
- Rozumiem... Następnie uśmiechnął się łagodnie i dodał: Udało Ci się, więc. Ja jestem Nymas. Miło mi Cię poznać. Po czym zrobił się trochę poważniejszy i kontynuował:
- Accretia natomiast jest organizacją łączącą ludzi uświadomionych. Ty natomiast widzę, że jeszcze tego stanu nie osiągnąłeś. Szukałeś po Bogach i Bożkach, religiach i wierzeniach, aby odszukać prawdę dotyczącą życia pozagrobowego. Takie, bowiem istnieje i podejrzewam że jesteś tego równie pewien jak wszystkiego co widzialne. Z tego co zauważyliśmy śledząc Cię ta pewność wynika z tego, bowiem że życie pozagrobowe jest dla Ciebie absolutnie widzialne. Jest to bardzo ważne, bowiem oznacza iż posiadasz czynnik X. Moc, która pozwala Ci nie tylko widzieć zmarłych, ale o wiele wiele więcej. To prawda? W każdym razie Nymas musiał być pewny iż takowych Lawrence widzi gdyż jedynie spojrzał na niego badawczo i wyczytał, lub nie cokolwiek z jego twarzy. Następnie nie dając mu czasu na odpowiedź kontynuował:
- To wielki dar, lecz teraz nie o tym. Można to, bowiem zrozumieć jedynie znając prawidła tego i innych światów. Powiedz mi po tylu latach dokładnego studiowania wszelkich mitologii jak układa się w Twojej głowie obraz życia pozagrobowego. Czemu tylko nieliczne dusze zostają na ziemi, a reszta emigruje? I gdzie emigrują? Skąd biorą się takie potwory jak ten, który uszkodził Ci nogę? Ciekaw jestem jak wyobrażasz sobie świat pośmiertny. Następnie wlepił w Timeraire swoje mądre, zielone oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 5 Lut 2014 - 23:32

-Materia jest domeną świata fizycznego, poza nim jest jeszcze duch, ale on nie jest materialny. To raczej coś w rodzaju substancji, energii. Przybiera różne formy zależnie od regionu i jego wibracji. Inaczej swoje mistyczne doznania opisują w afryce, inaczej w japoni. Wynika to z faktu że ludzie tam mieszkający tworzą odmienne wibracje. Wibracje te są czymś w rodzaju formy, nadają energii kształt. Sama energia jest jednak nie zmienna. Prościej będzie na przykładzie. Pan europa wychowała się na wierze w anioły i demony. Energia negatywna, powstała w wyniku złych uczynków, czy jak kto woli, zła karma jest przez nich utożsamiana z demonami. Energia im przeciwstawna, ta która oczyszcza świat to anioły. Ta sama energia w różnych środowiskach przybierze kształt zależny od naczynia. W europie anioła, w japoni... zdaje się shinigami. Dalej spełnia jednak swoją funkcję, różni się tylko forma. Dla duszy nie ma znaczenia jaki miała kolor skóry za życia. Przybierają one jednak pewne formy w ramach danej kultury. Jest jeszcze kwestia jak ludzie mogą stworzyć takie formy, jak oddziałują na wibracje danego miejsca. Wedle mojej teorii chodzi o pole elektromagnetyczne które posiada każdy człowiek. Dochodzi do tego jeszcze kwestia tego czym są same wibracje. Otóż wedle fizyki kwantowej wszystko jest wibracją. Ja i ty różnimy się od siebie tylko częstotliwością drgań naszych cząsteczek. Oczywiście wyłącznie w sferze fizycznej. Teraz najciekawsze. Jeśli mam rację, to człowiek dzięki swojemu polu jest w stanie zmieniać wibracje cząsteczek wokół siebie. Nie jest w stanie zaingerować do tego stopnia by oddziaływać na świat fizyczny, ale duchowy jest o wiele bardziej subtelny. Prawdopodobnie wierząc w coś podświadomie umieszczamy odpowiadające tym wierzeniom wibracje, które na pewnym poziomie są bazą, na jej podstawie odbija się świat duchowy. Zgodnie z zasadą fraktali ale to już osobny wątek, chyba że byli byście zainteresowani. Sprowadzając wszystko do podstaw, zaświaty są różne w różnych częściach globu. Pewne funkcje strażników i demonów pozostają jednak niezmienne. Geneza strażników nie jest mi znana, demony jednak rodzą się z czegoś w rodzaju karmy, hmmm... no tak nie rozwinąłem wątku karmany.
Lawrence dał się ponieść słowom i z łatwością popłyną przez dobrze znany temat. Zdał sobie sprawę jednak że chcąc na szybko wyjaśnić zagadnienie i odpowiedzieć na pytanie zaczął tracić kontekst. zagłębił się dokładną analizę, nie postrzegał lasu pośród drzew. Nic jednak dziwnego gdy cała jego wiedza była czysto teoretyczna, a jedyne duchowe przeżycie twarzą w twarz, doświadczył tu w Japonii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 6 Lut 2014 - 11:46

Nymas przyglądał się z ciekawością sprawiając wrażenie uważnie słuchającego Twojej opowieści. Jego zielone ślepia wbite były w oczy Lawrenca natomiast ręce cały czas oparte łokciami o biurko ze splecionymi palcami. Gdy Timeraire skończył ten zaczął jak tak jak robił to z reguły:
- Rozumiem... wyraz ten był sztucznie przeciągany jakby ten nim dawał sobie czasu na zebranie myśli do własnej wypowiedzi. Następnie mężczyzna podrapał się po brodzie i z lekkim uśmiechem dodał - Znasz, więc teorie tego jak jest zbudowany świat duchowy, nie masz, jednak pojęcia co wchodzi w jego świat. Następnie odkaszlnął i spojrzał na Amerykanina badawczo wypowiadając się po raz kolejny po krótkiej, kilkusekundowej przerwie podczas, której zapanowała cisza w pomieszczeniu, pomijając sapanie dziwnego niby-kuriera.
- Ludzie życie pozagrobowe zawsze wyobrażali sobie jako coś całkowicie czarno-białego. Jesteś zły, przydzielają Cię do piekła gdzie spłoniesz w męczarniach, jeśli dobry to radośnie będziesz biegał na polach Edenu. Niestety ludzie nie są czarno-biali, lecz znajdują się w odcieniach szarości, więc i taki podział w życiu pośmiertnym byłby bzdurny. Myślę, że nikt nie będzie miał mi za złe jak wyjawię Ci ogólny zarys działania wszechświata. Jest on, bowiem podzielony na trzy światy, dwa całkowicie uświadomione duchowo i jeden w żałosnym odsetku. Oczywiście tym ostatnim jest świat nasz, nazywany światem żywych. Niewielu ludzi posiada dostateczną energie nawet, aby zobaczyć zmarłych tułających się po mieście, a co dopiero użyć jej w ciekawszy sposób. Zmarli ludzie mają trzy opcje. Ci, którym zostało jeszcze coś do zrobienia na ziemi, których coś tutaj trzyma zostają i to właśnie ich widzą jednostki uświadomione. Najwięksi złoczyńcy ubierają maski i zmieniają się w wiecznie nienasycone potwory, które pożerają inne dusze. Oni lądują w Hueco Mundo, białej pustyni gdzie wiecznie panuje noc. Tam panoszą się te potwory, z których nieliczne przychodzą na ziemie, aby tutaj zapanować. Większość dusz natomiast ląduje w Soul Society. Mieście dusz sprawowanym pod pieczą Shinigami. One żyją w skrajnej biedzie gdyż wszelkie plony tamtejszej ziemi zbiera gwardia Bogów Śmierci. Nie mniej Soul Society oraz Hueco Mundo są w stanie wojny. Hollow zwalczając Shinigami, Shinigami zwalczają Hollow. Starcia natomiast z reguły odbywają się tutaj, na planecie Ziemia, a w szczególności w mieście Karakura w Japonii. Rozjaśniłem trochę? Ostatnie zdania Nymas wypowiadał z istnym gniewem dopiero na pytanie uspokajając się i spoglądając jeszcze raz badawczo na Lawrenca pewno zastanawiając się jaki wpływ wywarła na niego opowieść, którą mu przedstawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 6 Lut 2014 - 12:15

Teoria, jedna z wielu. Pustynia nad którą wiecznie panuje mrok, społeczność dusz pod dyktaturą bogów śmierci. Znał wiele z opisów zaświatów, a ten na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym niezwykłym, przedstawiał fakty w pewniej formie. Przywdziewanie masek przez te złe duchy tłumaczy wygląd Oni, którego widział. Dlaczego jednak większość walk miała by toczyć się w Karakurze? Nie uszedł też uwadze Lawrence'a emocjonalny ton rozmówcy, widać że był do sprawy nastawiony osobiście. Dla niego nie była to teoria, dla niego było to życie. Przedstawiony porządek rzeczy postanowił zapamiętać i posługiwać nim w dalszej konwersacji. Jak chcą mówić na sferę piekła Hueco Mundo, żaden problem. Nadal były to jednak teorie, interpretacje, nie różniące się niczym od tych które znał z książek.
-Owszem, ale nie rozumiem dlaczego akurat Karakura, co w tym miejscy jest takiego wyjątkowego?
Zapytany zdecydował się ostrożnie zadać pytanie. Poprzednio pokazano mu gdzie jego miejsce, miał tylko odpowiadać. Ciężko było mu jednak znieść rolę przesłuchiwanego i starał się ostrożnie obrócić ją w rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Today at 9:54

Powrót do góry Go down
 
Stara fabryka zabawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog