IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Stara fabryka zabawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 6 Lut 2014 - 13:52

- Dobre pytanie. Zauważył nadal ze stalowym brakiem wyrazu twarzy mężczyzna. Następnie westchnął i dodał - Niestety, jednak nie jestem w stanie Ci na nie odpowiedzieć, ponieważ... sam tego nie wiem. Widać było, że przyznanie się do niewiedzy przychodziło Nymasowi z trudem. Rozłączył nawet palce i prawą dłonią jeszcze bardziej przylizał włosy. Następnie wrócił do starej pozycji i jakby chcąc się zrehabilitować dodał:
- Z jakiegoś powodu po prostu w Karakurze pojawia się ilość hollow, czyli zamaskowanych potworów znacznie przekraczająca tą w innych miejscach. Ciągnie to za sobą, że w mieście pojawia się więcej Shinigami wysyłanych przez Gotei. Do tego jest tu znacznie więcej ludzi niż gdziekolwiek indziej, którzy posiadają duchową energię zwaną reiatsu, która pozwala im widzieć to wszystko na swoje oczy, a nawet czasem w to ingerować. Accretia zrzesza takich ludzi w określonym celu. Go Ci, jednak jeszcze nie wyjawię. Następnie uśmiechnął się lekko, odchrząknął i kontynuował:
- Najpierw muszę wiedzieć czy zależy Ci, aby do nas dołączyć. Zależy? Zapytał i znowu obdarzył go tym swoim przeszywającym, badawczym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 6 Lut 2014 - 14:08

-Czy mi zależy na dołączeniu do organizacji której cele i motywy są mi nieznane? Czy chcę w ciemno pisać się w coś z czego nie będzie odwrotu? Oczywiste jest że wolał bym to wszystko najpierw wiedzieć. Ale nie oszukujmy się. Zależy mi na poznaniu prawdy, a z wami to stanie się możliwe.
Kiwną twierdząco głową. Nie wiedział w co się pakuje, jak głębokie jest bajoro do którego właśnie wskakuje, nie mógł też mieć pewności czy aby się nie utopi. Krzepiła go jednak myśl że wszystko przebiegło tak jak się tego spodziewał. Już w mieszkaniu po otrzymaniu zdjęć wpadł na trop który okazał się właściwy. Nie musiał ich szukać, bo oto oni go znaleźli. Między innymi z tego powodu tu wrócił. Odpowiedź mogła być więc tylko jedna, i jasno malowała się na twarzy Amerykanina.
-Choćbym i miał tego żałować, już jakiś czas temu odpowiedziałem sobie na to pytanie. Wróciłem tu bo zależy mi na poznaniu prawdy.
Mimo iż nie powiedział bezpośrednio tak, jego odpowiedź była jasna i jednoznaczna. Nie było mowy o żadnym niedomówieniu, potwierdzenie skrzyło się w jego oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 6 Lut 2014 - 17:27

- Rozumiem... Zaczął tradycyjnie i przeciągle Nymas. Następnie mrugnął parę razy odchrząknął i kontynuował:
- Pytanie, jednak czy czyny poprą słowa. To również sprawdzimy. Pamiętaj nikomu nie możesz o nas powiedzieć, nikomu. To rzecz pierwsza i najważniejsza. Powiedział to podkreślając podwójnie słowo "nikomu". Następnie zamyślił się chwilę, wyciągnął kluczyk poszperał coś przy biurku i wyjął z niej małą książeczkę. Była w formacie A6, oprawiona w matową, czarną okładkę, a w środku znajdowało się na oko kilkadziesiąt stron. Mężczyzna przesunął na koniec biurka książeczkę i powiedział:
- To jest Twoje zadanie. Masz tam listę osób, z którymi chcemy się spotkać. Przyprowadź do nas dziesięciu z nich, a my powiemy Ci jaką rolę odgrywa w tym Acreatia. To chyba uczciwy układ prawda? Następnie spojrzał na Lawrenca tym swoim przeszywającym spojrzeniem, którym zawsze na niego spoglądał gdy czekał na odpowiedź, na któreś z jego pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 9 Lut 2014 - 14:05

-Rozumiem że tym osobom też nie mogę o was powiedzieć? Mam przyprowadzić ich pod jakimkolwiek pretekstem?
Lawrence od razu zaakceptował zadanie, nie miał przy tym większych wątpliwości. Czas na rozterki w stylu "czemu podali mu akurat to zadanie" przyjdzie później. Teraz trzeba było wykazać się zdecydowaniem i pewnością. Chciał do nich dołączyć, a w tym celu musiał sprowadzić kilka osób. Cóż, czy zadanie będzie proste czy trudne to się dopiero okaże. wyciągnął powoli rękę po książkę z nazwiskami.
-Gdzie mam ich sprowadzić? Chyba nie tu, skoro przyprowadziliście mnie tu "po ciemku" rozumiem że to tajna miejscówka.
Wiedział że wdepnął. Brodził już po kolana, ale dopiero miał zrobić nura. Nie wiedział co czeka go pod powierzchnią wody, zanurzał się w nieznane, schodził w miejsca nie znane większości ludzi. Dreszczyk emocji i niepewności przeszedł mu po plecach, ale było też podniecenie, nareszcie, nareszcie stał u bram. A przed nim malowało się to co go zawsze tak pociągało, prawda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 9 Lut 2014 - 15:46

- W tym wypadku dobrze, by było jakbyś nie używał mojego imienia i nazwy organizacji. Najlepiej jeśli w jakiś sposób ich okłamiesz. Imienia i nazwy organizacji użyj dopiero w ostateczności gdy wszelkie inne sposoby spełzną na niczym. Nota bene, żebyś nie był zaskoczony. W książce jest lista dusz szlajających się po Karakurze. My natomiast zamierzamy złożyć im propozycje współpracy. Wyjaśnił spokojnie siedząc nadal w tej samej pozycji z oczami wbitymi w Lawrenca i rękoma splecionymi na stole. Na drugie pytanie uśmiechnął się lekko i odpowiedział:
- Puścimy Cię wolno, więc już nie będzie dla Ciebie tajna. I owszem, masz przyprowadzać ich tutaj. Mogą oni odkryć to miejsce nim z nami porozmawiają, ponieważ będą sądzili, że przyszli w zupełnie innym celu. Ufamy Twojej umiejętności perswazji. Do tego ich przeznaczenie... nie, złe słowo... rola dla organizacji jest inna niż Twoja. Następnie uśmiechnął się łagodnie strzelił palcami, położył dłonie na biurku i zapytał:
- Masz jeszcze jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 9 Lut 2014 - 16:24

Lawrence został nieco zbity z tropu, spodziewał się rozmowy z ludźmi, traktował to domyślne. Jak miał rozmawiać z duszami, nigdy wcześniej czymś podobnym się nie zajmował. Znał teoretyczne zagadnienia medium, ale... właściwie w karakurze powinno być zupełnie inaczej, łatwiej. Jeśli to wszystko prawda, spotkanie z duszą powinno być tu o wiele łatwiejsze i powszechniejsze niż w innych częściach świata. Skoro powierzono mu takie zadanie, cóż, z pewnością chcieli go sprawdzić w polu. Wiedzieli że nie miał wcześniej kontaktów bezpośrednich z tamtym światem. Niejasne sny, wizje pod wpływem narkotyków. Mimowolnie zacisnął pięść na wspomnienie z dzieciństwa.
-Żadnych pytań, to mi wystarczy.
Był nieco niepewny, ale i zaintrygowany. Najchętniej zaraz by wybiegł i zaczął przygotowania do wypełnienia powierzonego mu zadania. Powstrzymał się jednak wiedząc że cierpliwość czasami potrafi przynieść o wiele więcej korzyści. Postanowił więc zapytać dla sklasyfikowania całej rozmowy jaka miała tu miejsce.
-To wszystko, czy jest coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 10 Lut 2014 - 12:04

Na odpowiedź Lawrenca na pytanie, Nymas kiwnął głową widocznie ucieszony brakiem pytań. Timeraire natomiast mimo wszystko stanął i zadał pytanie. Ten podrapał się po brodzie jakoby przeszukując czy o czymś nie zapomniał, aż na jego twarzy pojawił się wyraz oświecenia:
- Tak! Zapomniałem o jednej sprawie... istotnie, to ważne. Kiedy będziesz wchodził do tego budynku z duszą to podejdź do recepcjonisty i spytaj "czyż to nie zabawne, że jest tu tyle obrazów?". On wtedy od razu będzie wiedział o co chodzi i nie będzie miał Cię za żebraka czy innego menela tylko od razu zaprowadzi Cię do mnie. Oszczędzi Ci to bezsensownego tłumaczenia. Następnie Nymas przylizał prawą ręką jeszcze raz grzywkę i dodał:
- No, to już wszystko. Weź książkę i do dzieła. Pamiętaj, że Cię obserwujemy. Gdy Lawrence wyszedł z pokoju przez ładne dwuramienne drzwi zrobione w całości z drewna i złotymi klamkami musiał zejść z szerokich schodów, tam czekał go kolejne dwuramienne drzwi, jeszcze większe od poprzednich. Zdaje się, że znajdował się w potężnej willi. Po przekroczeniu i tego pokoju znalazł się w recepcji. Był to obszerny pokój z rzędem ławek po jednej stronie, ta część przypominała trochę poczekalnie, i za drewnianą ladą kącik dla recepcjonisty. Timeraire szybko zrozumiał czemu wybrali takie, a nie inne hasło. Nie było prawdopodobne, aby ktokolwiek nie wiedzący w co się gra zadał to pytanie, bowiem w recepcji nie wisiał, ani jeden obraz. Była tu donica ze sporym kwiatem w kącie oraz dwa duże okna, a między nimi kolejne dwuramienne drzwi, zdobione jakimiś scenkami. Ściany były koloru beżowego, a pokój wydawał się całkiem przyjemny. Było tu dużo światła. Recepcjonista zaś bardziej przypominał członka zawodu ochroniarskiego. Wielki na dwa metry, a szeroki prawie też na tyle. Kupa muskułów, która w smokingu recepcjonisty wyglądała jak rybka, którą potężna fala wyrzuciła na ląd. Głowę miał zgoloną na błysk zaś dla kontrastu do tego jego brązowe brwi były wręcz niebywale krzaczaste jak na człowieka wyglądającego na 25 lat. Na twarzy miał tępy wyraz, jego oczy były małe, również brązowe, zaś nos całkiem spory i okrąglutki. Gdy Lawrence wszedł przez drzwi od środka ten ukłonił się nisko, lecz niezbyt zgrabnie i spytał:
- W czym mogę panu służyć? Jego głos był gruby i dokładnie taki jak on sam, jakby przeładowany męskością, czystym testosteronem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ramiz




Mistrz Gry : Kaz

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 12 Lut 2014 - 1:21

-Właśnie szukałem wyjścia, ale już sobie chyba poradzę.
Powiedział spokojnie z lekkim dygnięciem w stronę rozmówcy. Był w świetnym nastroju, cały aż fruwał w duchu. Nie musiał nawet szukać Nymasa, bo to on znalazł jego, co więcej, jego pierwsze podejrzenia okazały się słuszne. Był nie tylko zadowolony z trafności swoich domysłów, jak i z tego co go spotkało. Z miejsca zadzwonił by do Juriko opowiedzieć o tym wszystkim, zapadły mu jednak w pamięci słowa Nymasa. Miał nikomu nic nie mówić. Zapewne nie bez przyczyny, a i ich doskonały wywiad z pewnością nakrył by go na jakiejkolwiek próbie przekazania tej informacji. Nie mógł ryzykować życiowej szansy więc musiał częściowo stłumić, i opanować podniecenie. Nie sądząc by ochroniarz, czy raczej recepcjonista, miał coś jeszcze do powiedzenia nie zwracał na niego większej uwagi i skierował się do wyjścia, by następnie wrócić prosto do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 26 Lut 2014 - 15:10

Mężczyzna ukłonił się nisko i po raz kolejny tym niebywale nie pasującym do scenerii gburowatym głosem powiedział:
- Życzę, więc panu miłego dnia. Po otwarciu drzwi okazało się, że właśnie jest dzień, a tak na niezbyt fachowe spojrzenie na słońce to koło samego południa. To niechybnie świadczyło, że przetrzymali tam Amerykanina przynajmniej jedną noc. Posiadłość w jakiej się znajdował z zewnątrz była jeszcze bardziej niesamowita. Wejście okryte było niedługim dachem wspieranym przez dwie marmurowe kolumny. Trzeba było zejść parę stopni, a przy początku schodów znajdowały się dwa posągi. Jeden przypominał kupidyna, a drugi hipogryfa. Następnie wiodła stylowa, staromodna droga zaś w koło było dużo terenu zielonego. Były krzewy przycięte tak, aby przypominały ptaki wznoszące się do lotu czy drapieżne koty szykujące do ataku czy wiele innych. Po prawej znajdowała się śliczna fontanna niedużej wielkości w kształcie amorka, któremu z buzi sikała woda. Po lewej zaś gdzieś bardziej w oddali znajdowała się sadzawka z tej odległości sprawiająca wrażenie czystej, a obok niej drzewo z potężną koroną, które tworzyła na pewno przyjemny cień w takie upalne dni jak ten dzisiejszy. Na końcu drogi znajdowała się ładna czarna brama zakończona szpikulcami mającymi utrudnić robotę włamywaczom. Na prawo od niej znajdowała się furtka ze złotą klamką. Po lewej stronie drogi natomiast stał nie duży budynek z wielką szybą z przodu, który służył do obsługi częścią elektroniczną bramy i furtki. W koło za pewne widać by było płot, lecz zasłaniała go gruba warstwa równo przystrzyżonego żywopłotu. Gdy Lawrence podszedł do bramy zobaczył, że w budyneczku siedzi mężczyzna zgoła odmienny od recepcjonisty. Ten był pucołowaty, grubiutki, niski, ale na sobie miał garnitur odpowiadający temu, który nosił poprzedni obsługujący człowiek ten dom. Widząc Timeraire sprawiający wrażenie zaspanego wstał, ukłonił się i nadusił jakiś guzik. Instalacja elektryczna w w furtce zabrzęczała i Amerykanin spokojnie mógł opuścić posesje. Po wyjściu okazało się, że znajduje się on w jednej z najbogatszych dzielnic Karakury znajdującej się na samych obrzeżach miasta. Mieszkali tu sami magnaci giełdowi czy właściciele dużych firm. Każdy dom potęgą przypominał ten, z którego Lawrence niedawno wyszedł i każdy był podobnie wielki. Z uwagi na zamożność tej grupy społecznej nikt nie jeździł tu autobusami publicznymi. Dlatego już dawno ograniczono je do jednej linii raz na godzinę. Przystanków było jak na lekarstwo, a do tego Timeraire nie za bardzo znał tego miejsca, a więc odnalezienie ich byłoby trudne. Sensowniejszym było zamówienie taksówki, których tutaj było znacznie więcej. Dzięki takiemu rozwiązaniu Lawrence wrócił do domu szybciej, lecz zapłacił znacznie więcej bo aż 35 ryo.

W jego domu niewiele się zmieniło. Wszystko było na tym samym miejscu, w którym zostawił je on wychodząc z domu. No może poza ręcznikiem, który osunął się i spadł na podłogę. Poza tym niewiele było spraw, o których warto wspomnieć. W zasadzie jedna interesująca. Na telefonie domowym, bowiem świeciła się lampka świadcząca o tym, że ktoś nagrał wiadomość. Ekranik natomiast informował, że tym kimś była Juriko, która uprzednio trzy razy zadzwoniła do Lawrenca, lecz ten z oczywistych przyczyn nie odebrał.
-----------------------------------
- 35 ryo
odpisz w Mieszkaniu Lawrenca
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 22 Lis 2014 - 23:12





Lato powoli się kończyło, sierpień był upalny. Parna piątkowa noc, była głośna. Karakura bardzo się zmieniła przez te wszystkie lata... Z małego, tradycyjnego miasteczka wyrosła na spore miasto pełne rozszalałej młodzieży, zmęczonych życiem dorosłych i starców którzy narzekali na to co nowe... Wszak wszystko było kiedyś lepsze. Ale czy na pewno ?
Księżyc stał wysoko, przypominał kształtem ostry sierp. Gwieździste niebo, gdzieniegdzie było przysłonięte przez leniwie szare chmury, które niemal w ogóle się nie poruszały. Powietrze stało niemalże w miejscu. Gdzieniegdzie było słychać karetki, gdzieniegdzie policyjne syreny. Obrzeża miasta nie były przyjemnym miejscem, a zwłaszcza stara, posępna fabryka na której dachu przesiadywała potworzyca. Bardzo dobrze wiedziała jak bardzo jest tu niebezpiecznie, i właśnie dlatego tu była !

Jakiś czas temu, wpadła na trop handlarza narkotykami. Sprzedawał dzieciakom towar za drobne pieniądze, później żądał sporych kwot za kolejne działki. Być może nie był on najgrubszą rybą z morzu ale swoje miał za uszami... Poza tym być może mógł on doprowadzić Milię do znacznie większego rekina, który mógłby być znacznie bardziej interesujący...

***

Czekała dobrą godzinę. W końcu usłyszała w oddali ryczenie silnika. Na pełen śmieci i wraków po autach parking wjechało auto. Był to stary mustang, chociaż w ciemności trudno było stwierdzić jaką ma barwę. Światła zgasły, warkot ustał, zaś ze środka wyszły dwie osoby. Pierwszym, który wysiadł po stronie kierowcy był średniego wzrostu Azjata, z modnym jak na lata siedemdziesiąte uczesaniem mówiącym "z przodu interesy, z tyłu zabawa". Był szczupły, odziany w ciekną koszule i dżinsy. Prawdopodobnie to on był jej celem. W tym przekonaniu utwierdził ją, jego głośny sposób bycia o jakim słyszała. Nawet na dachu słyszała jego słowa - I wiesz co ? Przywaliłem jej ! Miała w ogóle czelność dać mi coś takiego do żarcia ! - wrzeszczał do swojego kompana.

Ów kompan wyglądał nieco bardziej bojowo. Wysoki, z łysą głową i grubym karkiem. Ubrany w ciemną koszulkę i dżinsy... Był masywnie zbudowany. Milia dokładnie widziała, jak mężczyźni kierują się do wnętrza fabryki, na swoje młode ofiary które przychodziły do nich jak rybki z akwarium przypływające do karmiącej ręki.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 23 Lis 2014 - 7:41

Hollow przysiadła na krawędzi dachu i otuliła się skrzydłami. Tlące się pomarańczowym blaskiem spojrzenie oczu lustrowało obydwu mężczyzn podczas gdy zamaskowana głowa przechyliła się delikatnie na bok. Osoba mogące widzieć istoty duchowe stwierdziłaby pewnie, że nieruchomy stwór na dachu przypomina europejskiego gargulca.
Milia nie znosiła narkotyków. Były jedną z tych rzeczy, które na dużą skalę pojawiły się dopiero niedawno i z miejsca zaczęły się przyczyniać do przyspieszenia procesu gnicia społeczeństwa. Pewnie nie byłyby tak niebezpieczne, gdyby nie fakt, że łączyły się z nimi jedne z najprzyjemniejszych aspektów życia – zabawa oraz łatwe, szybkie pieniądze. Wiele osób jakoś zapominało o tym, że za kasą i rozrywką stoi w tym wypadku kostucha i ze spokojnym zadowoleniem pociera osełką o ostrze kosy. O ile narkomanów uważała za zagubione i niezbyt rozgarnięte dzieciaki (Ale tylko dlatego, że nie chciała używać terminu „idioci”.) to handlarze byli jej zdaniem po prostu mordercami. Chciwymi, leniwymi mordercami.
Poza tym potworzyca aż za dobrze znała uczucie głodu. Bycie Pustym, nawet nieco odmiennym, wiązała się z niemalże ciągłym łaknieniem. Nawet gdy była najedzona czuła coś, jakby delikatne łaskotanie w brzuchu, a  jakaś część jej myśli mimowolnie krążyła dookoła zagadnienia kolejnego posiłku. Głupie, nieco upokarzające uczucie.
Damski bokser dumny z faktu, że pobił kogoś, kto zapewne nie miał jak się obronić, co? Interesujące. Do tego bezwłosa ochrona. Cóż, niektóre prawidła tego świata nie ulegają zmianie choćby nie wiadomo co. Jednym z nich było to mówiące, że umięśnieni ochroniarze z reguły byli też łysi. Może tkanka mięśniowa wypychała włosy z ich skóry? Cóż, pozostawało mieć nadzieję, że naukowcy pochylą się nad tym zagadnieniem.
Milia miała ochotę po prostu sfrunąć z dachu i porwać wygadanego gangstera, ale nie...tak długo jak nie musiała ratować niczyjego życia wolała podejść do sprawy nieco inaczej. W końcu gość musiał skądś brać swój towar, nieprawdaż? Z tego co wiedziała narkotyki nie rosną na grządkach – ich produkcja wymagała skomplikowanej aparatury, laboratoriów, odczynników oraz masy innych, bardzo mądrych rzeczy, o których nie mogła i nie chciała mieć pojęcia. Może gdyby odpowiednio go przycisnąć dealer użyczyłby jej jakiś użytecznych wskazówek? Warto było spróbować.
Nietoperzyca poczekała więc aż mężczyźni wejdą do wnętrza fabryki, po czym sfrunęła na ziemię. Już na dole rozejrzała się dookoła aby sprawdzić, czy dookoła nie ma potencjalnych świadków. Jeśli teren był czysty mogłaby przybrać swoją ludzką postać i po prostu wejść do fabryki. Wcześniej jednak, wciąż w postaci potwora, chciała załatwić jeszcze jedną, malutką sprawę.
- Przezorny zawsze ubezpieczony. - Mruknęła wbijając szpon w oponę lewego przedniego koła Mustanga.
Po chwili namysłu pewnie zdecydowałaby się przebić także prawą. W końcu mężczyzn jest dwoje, a ona tylko jedna. Nawet jeśli wszystko potoczyłoby się w miarę dobrze bezpiecznie było założyć, że któryś z nich mógłby dobiec do auta, uciec i ostrzec kolegów po fachu. Po co to komu?
Dokonawszy aktu okaleczenia na jednym z klasyków motoryzacji mogłaby spokojnie przybrać ludzką formę i wejść do fabryki. Tam poszukałaby swoich nowych kolegów. Raczej nie przewidywała, aby próbowali się jakoś chować. W końcu najpewniej czekali tu na klientów, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 29 Lis 2014 - 19:37

Gdy gangsterzy zniknęli jej z oczu, Milia z łatwością sfrunęła na dół, wylądowała nieopodal auta. Później rozejrzała się, wszak lepiej było działać cicho, bez świadków. To nie rodziło niepotrzebnych komplikacji, zwracania uwagi albo krzyków typu " O NIE OPONA PRZEBIŁA SIĘ SAMA ! DUCHY ". Oczywiście mogło być to zabawne, i nawet było w tym sporo racji, ale po co to komu ? Jeszcze przypadkiem na trop Milii wpadnie ktoś, kto nie powinien i bum... Nieszczęście gotowe.
Potworzyca nikogo nie dostrzegła, nawet jeśli ktoś w pobliżu był to nie był widoczny dla jej oczu. Zdawało się jednak że stara fabryka była miejscem opuszczonym... Trzeba było jednak uważać czy przypadkiem nie napatoczą się kupcy na te paskudne substancje.

Wbiła szpony najpierw w jedną, później w drugą oponę. Gdyby fani motoryzacji widzieli ten haniebny uczynek na pewno właśnie lamentowali by, dokładnie tak jak lamentować potrafią mężczyźni (wszak oni statystycznie najczęściej byli fanami motoryzacji). Nie słychać było żadnych lamentów, jedynie świst spuszczanego powietrza, i skrzypienie w oddali. Jedna tabliczka ledwo wisiała na znaku, co sprawiało że przy każdym smagnięciu wiatru dawała o sobie znać.

Później ruszyła do fabryki, gdy weszła do środka nawet jej Hollowia dusza estetyczna niemal zawyła i uciekła. Na parterze było ciemno, wokoło widoczne były stare materace, szmaty, i fragmenty mebli. Wokoło pachniało szczynami, szczurami. Gdzieś ulatniał się jeszcze zapach męskich, tanich perfum i potu. Większość pomieszczeń na parterze była zawalona, poza halą. To właśnie tam podobno sprzedawano prochy. Milia ruszyła dalej, usłyszała jak pod jej stopą pękła szklana strzykawka. Spojrzała w dół. Było ich tu całkiem sporo. Miejsce chyba kiedyś z powodzeniem służyło za melinę dla ćpunów.

Po chwili dotarła pod rozwalone, wygięte w jednym miejscu drzwi do Halli. Wystarczyło się trochę pochylić i wejść do środka. Milia widziała mężczyzn którzy rozprawiali o czymś... A raczej rozprawiał maluch, gigant milczał. Nie spostrzegli jej.

Hala była bardzo wysoka, było tu kilka taśm lini produkcyjnej, która zaczynała się pod jedną ze ścian, a kończyła się przy powyrywanych, albo jeszcze zamkniętych i tylko osprejowanych bram prowadzących na tył budynku.
W sali lekko tliło się światło jakiejś lodówki który tylko lekko rozświetlał okolicę. Blask był niebieski, blady i słaby.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 1 Gru 2014 - 19:54

Milia zdecydowanym krokiem weszła do zrujnowanej hali fabrycznej. To miejsce aż prosiło się o adekwatną ścieżkę dźwiękową, najlepiej coś mrocznego i niepokojącego. Gdy podczas któregoś ze wcześniejszych polowań odwiedziła konwent wielbicieli muzyki ciężkiej miała okazję posłuchać twórczości dziwnego chudego gościa o twarzy wybielonej na błysk i ustach pomalowanych czerwoną szminką. Facet był tak hermafrodytyczny jak tylko się dało i sprawiał niepokojące wrażenie. Podobnie jak jego muzyka.
- You never said forever, could ever hurt like this... - zanuciła niemalże odruchowo.
Milia mogła sobie pozwolić na podśpiewywanie głównie dlatego, że wcale nie miała zamiaru się skradać. Ludzie prowadzący interesy w podobnie wykwintnych lokalach byli z reguły raczej osobami czujnymi i gotowymi na wszystko. Nietoperzyca zaś potrafiła się co prawda ukrywać, ale w przemykaniu od cienia do cienia raczej nie mogła się równać z mistrzami czy nawet zaprawionymi adeptami. Poza tym dookoła walało się tyle rozmaitego szajsu, że prawie na pewno zahaczyłaby o coś nogą. Dlatego uznała, że jeśli nie można zrobić czegoś dobrze to lepiej nie próbować. Spokojnym, energicznym krokiem zbliżyła się do mężczyzn. Na tą chwilę nie miała zamiaru nic mówić – była ciekawa reakcji samczej części obsady.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 11 Gru 2014 - 16:00

Milia wkroczyła do wnętrza hali dziarskim krokiem, w końcu po co w tej chwili się skradać... Ta dwójka była tylko ludźmi (chyba), zresztą tak będzie się można lepiej przyjrzeć ich reakcji. Ta nastąpiła zaś całkiem szybko.
- Szefie - pierwszy zareagował pan "kark", obrócił się w kierunku potworzycy. Milia widziała ledwie błękitny zarys jego twarzy, oraz błysk oczu pozbawionych bystrości. Tęgie ramiona i przedramiona świadczyły o sporej sile fizycznej. Przy piersi miał futerał z gnatem, dopiero teraz to dostrzegła.
- Czego kurw... - obrócił się i sam spojrzał na dziewczynę. Wspomniany szef nie wyglądał na zbyt postawnego, jego oczy w błękitnym świetle połyskiwały sprytem. Oparł dłoń na biodrze, gdzie również ukazał gnata - zapewne atrybut jego siły. - Kim jesteś mała dziewczynko zgubiłaś się ? Jak tak to wypierdalaj... A jak nie to powiedz Frankowi że JA czekam na FORSĘ... TAKA realną. Nie potrzebuje dziwki... Tak ten mały kutas nie zapłaci - głos miał nieprzyjemny dla ucha i nieco piskliwy. Uniósł wolną rękę i wykonał prosty gest "sio".



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 14 Gru 2014 - 21:26

Milia przekrzywiła lekko głowę i zdmuchnęła niepokorny kosmyk włosów, który opadł jej na twarz. Nie miała zastrzeżeń do ochroniarza – gość był spokojny i mówił dokładnie tyle ile wymagał jego zawód. Co innego „szef”. Znała ten typ ludzi – rozkochanych w przemocy narcyzów, którzy własną bezwartościowość leczą demonstracjami przemocy i wulgaryzmami. Nie musiała specjalnie wysilać powonienia by wiedzieć, że Kapitan Wulgaryzm popełnił w życiu wiele złego. Och, nie znaczy to, że nie pociągnęła nosem raz czy drugi aby sprawdzić jak bardzo splamione są esencje obydwu mężczyzn. Zawsze trzeba kontrolować jakość pożywienia. Z tego samego powodu matki robiące zakupy w supermarketach macały pomidory i jabłka. Pistoletów raczej się nie bała – jej ludzka forma była w końcu jedynie sztuczną odnawialną powłoką, a prawdziwa postać nie obawiała się fizycznej broni.
- Skarbie, czy powiedzenie zdania bez wulgaryzmów wykracza poza twoje zdolności językowe? - Rzuciła spokojnym tonem wsparłszy wcześniej dłoń na biodrze. Jej twarz nie wyrażała w tej chwili za wiele. Troszkę pogardy? Zapewne. - To niedobrze kiedy ochroniarz ma więcej klasy niż jego przełożony.
Mówiąc Milia uważnie obserwowała mężczyzn. Z jednej strony była ciekawa ich reakcji, a w szczególności tego, jak szybko bardziej wygadany jegomość weźmie się za przemoc. Interesowało ją też czy ochroniarz ma jakiekolwiek skrupuły, czy też raczej zalicza się do tych pozbawionych wyższych uczuć robotów bojowych wykonanych z mięsa i kości. W razie gdyby zaistniało wyraźne ryzyko postrzelenia wolałaby uniknąć podziurawienia ludzkiej powłoki oraz ubrania. Najłatwiejszym sposobem by do tego nie doszło była przemiana w oryginalną formę. Pozostawało tylko czujnie czekać.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 23 Gru 2014 - 13:09

Milia pociągnęła lekko nosem, czuła a większości smród moczu, stęchlizny i mokrego psa. Pomiędzy tym wszystkim pojawiała się słaba woń zgnilizny duszy... Która była dla jej nosa akurat przyjemna i nieco podniecająca. Dziewczyna czuła jej lekki zapach, nie była jednak w stanie stwierdzić czy unosił się on od "szefa", "karka" czy też obu na raz. Potworzya nie była mistrzem w postrzeganiu rei... W ogóle w wykorzystaniu go również. Czuła jednak ulotny smród który ją interesował.
"Szef" spojrzał z niedowierzaniem na Milie, otworzył lekko usta. Zdziwiony wyglądał bardzo głupio... Po chwili się otrząsnął i zerknął na karka - Patrz ! kurwa potrafi mówić ! Klepnij ją i wyproś - Zapewne urażony mniejszy mężczyzna przestał zerkać na Milie i złapał za telefon, kliknął nań i spojrzał. Jego twarz rozświetlała teraz niszanka błękitnego i różowego światła.
Ochroniarz traktował wszystko chyba jak nadzwyczajną w świecie prace. Ruszył w stronę Mili, jego mina nie zmieniła się ani trochę. Policzki i szyja drżały śmiesznie gdy stawiał kroki. W końcu podszedł do dziewczyny, uniósł otwartą dłoń, zamierzał chyba uderzyć ją wierzchem dłoni. Ręka powoli zaczęła opadać, w zapewne silnym ciosie...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 27 Gru 2014 - 22:28

W głowie Milii rosnący głód mieszał się i przelewał pospołu z powoli narastającym gniewem. Niczym rozcieńczone farby w wypełnionym wodą kubeczku służącym komuś do oczyszczania pędzla ze zbędnej farby. Jak zwykle wynikający z takich fuzji i zawirowań kolor wcale nie był piękny. Narodzona w czasach silnego patriarchatu i antyfeminizmu potworzyca była bardzo czuła jeśli chodziło o szacunek wobec kobiet. Nie chodziło nawet o nią samą lecz raczej o ogólną kulturę zachowania, a raczej jej brak wykazywany przez wielu mężczyzn. Prościej mówiąc, wyszczekany facet zaczynał ją zdrowo wściekać. Poza tym nieustanny zapach obiadu budził w Milii coś w rodzaju zwierzęcego rozdrażnienia.
Gdy dłoń ochroniarza poszła w ruch Nietoperzyca naprawdę nie miała już nastroju na dobroduszność. To, że nie była typowym Hollowem nie oznaczało wkońcu, że zawsze zachowa buddyjski spokój i samokontrolę. Trochę podobnie jest z mieszańcami domowych psów i wilków - to, że są spokojniejsze niż ich leśni krewniacy nie oznacza, że mają naturę kochanego pieszczocha. W krótkim ułamku sekundy ochroniarz mógł więc zobaczyć jak na twarzy dziewczyny wykwita nieładny uśmiech odsłaniający zęby, które nosiły w sobie sugestię kłów. Mógł dojrzeć drapieżny błysk w jej bursztynowych oczach, które były zarazem czarnymi ślepiami z pomarańczowymi punktami gorejących źrenic. Potem nieznajoma najpewniej zniknęłaby mu z oczu. No, chyba że był jednym z "widzących".
Już w swojej demonicznej formie Milia chciała złapać wymierzoną w nią rękę zębami z całej siły zaciskając przy tym szczęki. Równocześnie mogłaby na przykład wbić twarde jak stal szpony w brzuch bodyguarda. Gdyby powyższe zabiegi unieszkodliwiły dryblasa mogłaby bez przeszkód wziąć się za jego przełożonego. Co do tego gościa miała inne plany.
Miejąc ochroniarza z głowy mogłaby, na przykład, doskoczyć do wulgarnego fagasa z komórką i zdzielić go kośćmi wskazującego i środkowego palca prosto w splot słoneczny. Nie chciała używać szponów. To zabiłoby mężczyznę, czego chciała uniknąć. Trafiony w splot cel z reguły tracił dech i zginał się w pół dając okazję np. do bolesnego wykręcenia prawej ręki za plecy.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 22 Sty 2015 - 20:16

(Przepraszam, nie zapominam o tobie. Mam w cholerę nauki i muszę oddać pierwszy rozdział pracy)

Przez chwilę na tłustawej twarzy ochroniarza pojawiło się zdziwienie i swoiste zwątpienie. Było już jednak zdecydowanie za późno prawda... ? Potworzyca zniknęła tak jakby była tylko omamem, wytworem ludzkiej wyobraźni. Ona jednak tam była, chociaż wyglądała już inaczej.
Ochroniarz nie dostrzegł dziewczyny, z wykwitem szoku na twarzy patrzył wokoło. Inaczej miała się rzecz z "szefem". Patrzył wprost na Milie, jego mina świadczyła jednak o tym że chyba nie był pewny co widzi. Świadczyło o tym to, że wyglądał na bardziej zdziwionego niż przestraszonego. Mrużył lekko oczy, tak jak by chciał zaostrzyć wzrok.
Milia uniosła łapę i cięła, później ugryzła, później znów cięła, a na końcu go pchnęła. Był zadziwiająco twardy jak na człowieka, nie mógł jednak walczyć z czymś czego nie widział i nie potrafił zranić. Był skazany na klęskę. Ciężko opadł na ziemie chociaż chyba jeszcze żył.

"Szef" natomiast początkowo wrzeszczał, później chyba sparaliżował go strach, nie było trudno w niego trafić, chociaż w splot słoneczny nie trafiła. Uderzony padł na podłogę, ale to go otrzeźwiło. Tak długimi palcami trudno było wykręcić rękę, ale bez problemu mogła go powstrzymać przed ucieczką siadając mu na kletce piersiowej i dobijając do podłogi.
Teraz, z tak bliska chyba widział co go zaatakowało, spojrzał przerażony wprost w oczy Mili - Cz...czym ty jesteś ? - jęknął



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 28 Sty 2015 - 17:21

Ho-ho! Więc miał na tyle siły duchowej żeby ją widzieć! Taki złamas, a dusza całkiem zachęcająca. To się nazywa ukryte zalety.
Milia przekrzywiła łeb i oblizała ostre kły. Z pewnym trudem powstrzymywała się od natychmiastowej konsumpcji ofiary. Chciała się jednak czegoś dowiedzieć. Och, oczywiście, że mogła go zabić i przesłuchać duszę, ale obecny układ sił był jej tak na rękę, że szkoda by było przedwcześnie z niego rezygnować. Gość wyglądał na zdrowo przestraszonego więc powinien gadać całkiem nieźle jeśli odpowiednio go przycisnąć.
Pochyliła pysk tak, że kłami niemalże dotykała nosa mężczyzny. Pomarańczowe ślepia Hollow wpatrywały się w oczy człowieka.
- Napewno nie kurwą, kotku. - Zasyczała przez kły. - Powiedz mi lepiej jakie interesy chcieliście tu załatwiać.
Gdyby delikwent nie chciał mówić zawsze mogła zacisnąć szpony sprawiając mu ból. Ta motoda dawała jej pewną kontrolę nad tym, jak bardzo go uszkodzi.
Oczywiście gdyby gość próbował czegoś śmiesznego natychmiast spróbowałaby zacisnąć szczęki na jego głowie lub poszarpać go szponami. Przezorna zawsze ubezpieczona.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 8 Lut 2015 - 11:33

W przerażonych oczach mężczyzny odbijał się blask żółtych oczu Milii. Twarz niebieska od błękitnego światła drżała w strachu. Stygnąca już szkarłatna krew zdobiła jej pysk i łapy. Biała maska zbliżyła się do twarzy człeka. Przez chwile zastygł w strachu, dopiero pewna dawka bólu znów go wybudziła. Przez chwile paplał bez sensu, nic co mogło być przydatne. Błagał aby go wypościła, płakał, próbował ją zastraszyć i przekupić. Dopiero gdy zdał sobie sprawę z własnej beznadziei, i po tym jak zaserwowano mu kolejną dawkę cierpienia odezwał się składniej - Ja... Ja sprzedawałem towar... Nowy towar... Błagam... Nic nie wiem ! Przestanę ! To tylko... Tylko narkotyki...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 20 Lut 2015 - 18:41

Cierpliwość Milii powoli zaczynała się kończyć. Była głodna i zła. Powszechnie wiadomo, że w takich okolicznościach nie tylko Hollow potrafią zachowywać się naprawdę paskudnie. Ponownie docisnęła szpony starając się nie uszkodzić swojego jeńca.
- Od kogo masz towar, kochanie? - Wysyczała pochyliwszy głowę tak, aby czuł jej oddech przy lewym ucho. - Jak mogę do tego kogoś dotrzeć?
Gdyby udało jej się uzyskać zachęcająco brzmiące odpowiedzi mogłaby zwyczajnie zacisnąć zęby na twarzy wulgarnego gangstera i gwałtownymi ruchami głowy skręcić mu kark. Po tym pozostawałoby już tylko pożywić się jego zepsutą duszą oraz, jeśli to możliwe, deserem z ochroniarza.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 15 Mar 2015 - 21:00

Z piskliwym gangerem wcale nie pracowało się źle. Wystarczyło dać mu nieco stymulacji w postaci lekkiej groźby, a zaczynał gadać więcej ! Przerażony mężczyzna wydukał kolejne informacje - Od Draxa ! - wyjęczał. Później przepływ informacji zagłuszyły błagania o nie zabijanie. Ostatecznie jednak konwersacja wróciła na tor odpowiedni dla Milli - Spotykam się z nim po północy w Weekend w klubie "Noc w Nibylandii"... Błagam wypość mnie !

Dostała informacje których chciała, później mogła się ze spokojem pożywić. Pozbawiła życia gangera który do końca błagał o życie. Później dobiła dryblasa, gdy cięła go pazurami po raz ostatni próbował się bronić. Dusze pojawiły się niedługo później, obaj mężczyźni byli skołowani. Milia szybko załatwiła sprawę...

Dwa ciała leżały na ziemi, niemal wystygły. światło rzucało na nich błękitny blask, krew w nim wyglądała na czarną. Milia miała brudne pazury i psyk. Uniosła głowę znad ochroniarza i dostrzegła coś co mimowolnie przyciągnęło jej wzrok i duchowy sonar. Tuż bok ciała gangera leżała fiolka, wytoczyła się z kieszeni jego kurtki. Emanowała słabą energią duchową, którą wyczuła dopiero gdy spojrzała na przedmiot. Wewnątrz była gęsta zawiesina, która w bladym świetle miała kolor błękitu. Milli wydawało się jednak że co jakiś czas coś mocniej w niej pobłyskuje...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 21 Mar 2015 - 7:20

Milia spojrzała na fiolkę i przekrzywiła łeb. Trochę już chadzała po tym świecie, ale jakoś nie przypominała sobie żeby kiedykolwiek spotkała się z podobną fiolką. Co emanujący energią duchową przedmiot robił w lepkich, potliwych łapach podrzędnego dealera?
- Ki diabeł? - mruknęła podchodząc do pojemniczka i biorąc go w dwa palce.
Uniosła buteleczkę i przyjrzała się jej z bliska próbując ocenić co właściwie pobłyskuje w środku. Odruchowo, trochę po zwierzęcemu obwąchała przedmiot. Cóż to mogło być? Czy właśnie tak wygląda towar od Draxa?
Po obejrzeniu fiolki (którą oczywiście planowała zatrzymać) mogłaby przeszukać zwłoki żeby sprawdzić czy nie ma przy nich czasem jakiejś gotówki, którą mogłaby pożyczyć. Planowała wziąć telefony ofiar. Chciała też zabrać broń, którzą każdy szanujący sie gangster nosi przy sobie. Co by się w końcu stało, gdyby dorwał ją w łapy jakiś narkoman?
Zwłoki zataszczyła aż do drugiego krańca hali, poza zasięg wzroku ewentualnych wchodzących. Nie przejmowała się smugami krwi na podłodze. Starała się tylko nie wdepnąć w posokę. Nie chciała wkońcu zostawić śladów szponiastych łap.
Wciąż w formie Pustego chciała włożyć rzeczy do prowizorycznego tobołka, który mogła zrobić na przykład z marynarki lub kurtki jednej z ofiar. Następnie planowała zaszyć się w rogu hali, z którego miałaby widok na wejście. Ci goście na kogoś czekali. Warto było poczekać i przekonać się z kim chcieli się spotkać, czyż nie?
Zaspokojny głód wywoływał miłe uczucie ciężkości w żołądku. To w sumie zabawne, że demon pożerający dusze ma coś w rodzaju duchowego żołądka. Milia przycupnęła na podłodze, przekształciła łapy w skrzydła i owinęła się nimi. Czekała.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 2 Kwi 2015 - 19:54

Milia ujęła ostrożnie w łapę niewielką fiolkę z cienkiego szła. Potworzyca żyła już długo… Jednak czegoś takiego w całym swoim istnieniu nie widziała. Ciecz w środku połyskiwała hipnotyzująco, zapach duszy zaś zachęcał do spróbowania. Na całe jednak szczęście potworzyca póki co uspokoiła swój głód. Gdy przeszukiwała zwłoki dilera znalazła jeszcze dwie takie fiolki, oraz woreczki ze znanym już sobie białym proszkiem. Znalazła również 300 rio, i portfel w którym znalazła dwa plastikowe „pieniądze”, czyli karty kredytowe. W tylnej kieszeni znalazła telefon dilera, ale przy upadku chyba doznał zniszczeń (na dotykowym ekranie widoczna była siatka pęknięć), ah te nowe telefony… Ochroniarz miał przy sobie 100 rio, stary telefon oraz nóż sprężynowy i kastet. Milia przeniosła zwłoki, z wyszczekanym szefem nie było problemu… Przenosze ciała ochroniarza było jednak praca zdecydowanie cięższą. Dała jednak rade. Ukryła ciała w gruzach, jedynym śladem po zdarzeniu była krew, nie była jednak w słabym świetle widoczna. Kurtka szefa okazała się być idealnym tobołkiem… Teraz zostało tylko poczekać.
Następna osoba zjawiła się na miejscu niecałe 30 minut później. Była to młoda kobieta, twarz miała wychudzoną i pociągłą, co sprawiało że w słabym błękitnym świetle wyglądała potwornie, niemalże jak żywy trup. Rzadkie włos świadczyły o nienajlepszym zdrowiu, a przybrudzone, nieco podniszczone odzienie o niskich zarobkach i małej dbałości o czystość. Oczy słabo odbijały blask, sama kobieta wydawała się być lekko przestraszona – Halo ? Gdzie jesteście… ? Proszę nie możecie mi tego zrobić… Błagam… - ostanie słowa wymamrotała ciszej, z pewną desperacją w głosie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Milia




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/100  (100/100)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 8 Kwi 2015 - 20:54

Lśniące spomiędzy skrzydeł ślepia Milii przez chwilę śledziły nowo-przybyłą. Narkomani zawsze budzili w niej mieszankę dwóch skrajnie różnych uczuć: pogardy i współczucia. Gardziła nimi bo z własnej woli zdecydowali się na zabawę z jedną z najbardziej destrukcyjnych potęg na świecie. Współczuła im bo niejednokrotnie za ich nałogiem kryły się naprawdę smutne historie. Tym razem, tak dla odmiany, czuła też ciekawość. Narkotyk, który odkryła emanował słabą duchową aurą. Czy w związku z tym u wszystkich zażywających wytwarzała się rozszerzona percepcja pozwalająca dostrzegać istoty duchowe? Na ten moment widziała tylko jeden sposób aby się tego dowiedzieć.
- Są zajęci, Skarbie. - Powiedziała głośno i wyraźnie - Obawiam się, że nie będą mogli ci pomóc.
Złożywszy skrzydła na nietoperzą modłę tak, że mogła się na nich podpierać, ruszyła ku środkowi pomieszczenia. Poruszała się powoli, wręcz nonszalancko starając się nadać swoim ruchom sprężystość charakterystyczną dla drapieżników podchodzących ofiarę.
Istniała oczywiście szansa, że ćpunka wcale jej nie zauważy. Gdyby tak się stało mogłaby spokojnie odlecieć w kierunku jakiejś spokojnej dzielnicy. Najlepiej z parkiem, w którym mogłaby spokojnie usiąść i pomyśleć.


Forma Hollow
Forma ludzka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 26 Kwi 2015 - 7:40

Narkomanka wydawała się być przynajmniej zasmucona z faktu iż nie było tu osób z którymi zapewne była umówiona. Gdy Milia się odezwała kobieta spojrzała w jej stronę niemal od razu, skupiła spojrzenie zmęczonych oczu mniej więcej w miejscu w którym była potworzyca - Halo ? - Coś chyba świtało, ale nie dość. Przynajmniej tak by się mogło wydawać... Milia była zdecydowanie czymś nienaturalnym na co reagowano raczej wrzaskami, paniką, ucieczką itp. Kobieta wyraźnie coś widziała i słyszała ale co ?

Milia nie czuła od niej niczego konkretnego, może delikatną woń siły duchowej... Trzeba było jednak przyznać że w wyczuwaniu takich rzeczy za dobra nie była. Wielu jej pobratymców pewnie chętnie zabiłoby jednak dla takiej woni.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 1 Gru 2015 - 20:31

Ishifone

Pamiętała. Ojciec zabrał ją kiedyś do tej fabryki zabawek. Miała może osiem, max dziewięć lat. Pracowało tam kilku kolegów staruszka. Znacznie większa skala, ale koniec końców to malutki sklepik utrzymał się dłużej na rynku. Teraz pozostały tylko ponure zabudowania, nieco tylko rozpogodzone przez pruszący miękki śnieg.
Słyszała, że Vormund mówi barmanowi, aby udał się do szkoły po Eri. Mieli nie opuszczać November Eleven. Silnik Toyoty zacharczał i po chwili wóz znikł z widoku.
Została sama z Vormundem. Czuła zapach alkoholu. Opuszczona fabryka musiała być doskonałym miejscem na norę dla podejrzanego elementu.
Cudze myśli przewijające się przez głowę Ishifone mówiły, że to coś spostrzegło zmianę jej lokalizacji i teraz kierowało się ku fabryce.
- Cały czas mów co widzisz i słyszysz - Vormund rozglądał się czujnie - a teraz chodź.
Zaprowadził ją do starego, pustego magazynu pachnącego moczem i alkoholem. Przynajmniej nie padało im na głowę, a betonowe ściany chroniły przed mroźnymi powiewami.
Czuła się słabo. Bolało zarówno ciało, jak i dusza, a krzyki stawały się coraz bardziej nieznośne. Gdyby mogły ucichnąć choćby na moment...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 2 Gru 2015 - 0:53

Już jak schodzili na dół do głównego pomieszczenia klubu była cała blada, drżąca i nieprzytomna. Jedyne co do niej dotarło z tego co mówił to to, że jadą gdzieś na odludzie by nie powodować zagrożenia. Dobrze. Byle coś innego nie zaatakowało tutaj. Sama nic nie wskórała, kontakt skończył się tylko na tym, że go nie było. Nie miała też aż takiego wczucia tak jak parę chwil temu. Najpewniej się to odcięło. Specjalnie. To miało większą kontrolę niż mogłaby przypuszczać, może i od samego początku. Mogłaby nad tym myśleć. Analizować. Gdyby nie to co działo się w środku niej.
Krzyki. Wrzaski. Płacze. Prośby, groźby, żale, pretensje. Ból. Mnóstwo bólu. Nawet gdyby kompletnie się tym nie przejmowała, na pewno robiłoby to na niej wrażenie. Teraz jednak ledwo była w stanie się poruszać, tak bardzo ogłuszała ją ta mieszanina dźwięków i emocji. Wyglądała, jakby zobaczyła ducha. Całą armię okrwawionych, zmasakrowanych duchów, powoli sunącą w jej stronę.
Nic nie mówiła, jak byli w klubie. Nic nie mówiła, jak z niego wychodzili. Nic też nie wspomniała gdy byli w aucie. Dawała się prowadzić niczym dziecko.
Chcąc nie chcąc, pomyślała o piekle. Jeżeli to jest dopiero przedsmak, to naprawdę chyba wolałaby po prostu zniknąć z tego świata w całkowity niebyt, niż być skazaną na coś takiego. W aucie siedziała jak szmaciana lalka. Ledwo co się zapięła. Na pytania odpowiadała bardzo nieprecyzyjnym ruchem, który to ani nie był kiwaniem, ani kręceniem. Było jedynie widać, że reaguje.
Zastanawiała się, czy to głosy z duszy tamtej osoby, czy to jej własne ofiary zebrały siły, i postanowiły... właśnie, co? Opanować jej ciało? Zabić ją? Zemścić się przez postradanie jej zmysłów?
Cokolwiek to było, pogarszało się. Tylko nieznacznie się polepszyło, gdy wyszła na zewnątrz. Była w stanie mówić.
-Pamiętam to miejsce... byłam tu z tatą...-Podzieliła się głośno swoją myślą. Koszmarny zapach. A jak weszli, to było tylko gorzej. Miała wrażenie, że zaraz zwymiotuje, zwariuje, padnie nieprzytomna albo trupem, a on jeszcze wymagał od niej, by cokolwiek powiedziała konkretnego!
Pozostało czekać i... jak w ogóle cokolwiek będzie kontaktować to będzie cud. Walka... phi. Ledwo co stała.
-To zauważyło, że się przeniosłam. Zbliża się tu... te szmery, teraz słyszę... to krzyki ludzi. Dusz. Kobiety, mężczyźni, dzieci... jak z piekła... słabo mi... boli...-Skrzywiła się. Przyłożyła lewą dłoń do głowy, a prawą do piersi.
"Uciszcie się... UCISZCIE SIĘ NATYCHMIAST, USIŁUJĘ TU FUNKCJONOWAĆ!" Nawet jej krzyki miały więcej wspólnego z desperacją niż ze zdecydowaniem. Próbowała wziąć się w garść, ale nie miała nawet chwili wytchnienia. Ten moment w którym odzyskała zdolność percepcji to za mało, by skoordynować myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 3 Gru 2015 - 16:57

- Bądź  silna. Dowiemy się o kto stoi za twym cierpieniem. - Wobec chaosu rozpalającego umysł Ishifone próby pocieszenia Vormunda dawały tyle co nic. Sam zresztą musiał zdawać sobie z tego sprawę bowiem spoglądał na Kumagae z bólem człowieka, który nic nie może uczynić. Objął ją delikatnie ramieniem.
A głosy wciąż grały swą piekielną symfonię. Poczuła przemożną chęć, aby zwinąć się w kłębek na zimnej podłodze magazynu. Zapewne aby czymś ją zająć Vormund zaczął opowiadać o swoim przyjacielu. Dochodziło do niej tylko co trzecie słowo, więc dowiedziała się tyle, iż hrabia był wiekowym bounto, który ćwierć wieku temu zabrał rodzeństwo von Fuchs do swej japońskiej posiadłości.
Tymczasem ktoś lub coś zbliżało się coraz bardziej, co Ishifone dobitnie odczuwała. Coraz bardziej rozpalona, czuła kotłujące się we wnętrzu reiatsu. Ogarnęło ją przerażające uczucie, że macki zaraz rozerwą jej ciało, z którego wyłoni się czerwony, bezkształtny demon.
Cudzymi oczyma Ishihone ujrzała starą fabrykę. Wszedł na jej teren, kierował się w stronę magazynu, gdy nagle przystał.
- Wychodźcie... Wiem, że tam... jesteście... - Udręczony chłopięcy głos. Zdawało się, że wymówienie każde kolejnego słowa przychodzi mu z trudem.
Vormund spojrzał na Ishifone, przyłożył palec do ust, po czym ruszył ku wyjściu z magazynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 3 Gru 2015 - 17:29

Łatwo mu mówić. Kurwa mać, tak łatwo mu rzucić takie słowa, podczas gdy ona zwija się w bólach agonalnych. Pogarszało się. Ledwo udało jej się zwalczyć instynktowną potrzebę zwinięcia się w kłębek na ziemi i jęczenia w nadziei, że chociaż trochę zmniejszy to... nawet nie wiedziała. Krzyczeć, wić się... obecna część jej świadomości powstrzymywała ją. Nie mogła jednak robić wiele więcej. Oparła się o ścianę, a jej głowa o dłoń. Ramię oparte o bok, a lewe oko nieprzytomnie wpatrujące się w podłogę. Bała się zobaczyć to, co przyszłoby wraz z zamknięciem oczu. To było tak surrealistyczne...
...a myślała, że ciąża w postapokaliptycznym świecie była trudnym przeżyciem. Coś do niej mówił, ale prawie nic nie rozumiała. Kim byli bounto? von Fuchs... tak, tak, to... arg...
Drżała cała. Była na skraju błagania, by ktoś to skończył w jakikolwiek sposób. Nie mogła nawet znaleźć słów by dodać sobie sił. Musiała wytrwać. Jakoś. Musiała to skończyć. Czymkolwiek, jakkolwiek.
Druga ręka zwisała luźno, zaciskając się raz po razie. Wzrok coraz bardziej pusty. Dziwne, że jeszcze nic sobie nie zrobiła. Za dużo jednak miała. Swoje życie. Swoją wolność. Życie, wolność, życie, wolność...
Nie mogła iść do piekła. Nie mogła teraz odejść. Nie teraz... przez te wszystkie jęki i krzyki czuła swój ciężki oddech. Łzy napływały jej do oczu. Bała się.
Jęknęła przeciągle. Widziała co widział... on... to był on. Młody chłopak... cholera... co za ironia... zaraz ją chyba rozerwie... rozerwie ją! On był za blisko!
Patrzyła się w stronę drzwi, do których skierował sie Vormund. Poszedł... za blisko... ale musiała... jakoś...
Była od niego daleko. Trzymała bardzo duży dystans... ale odkleiła się od ściany i poszła powoli za nim. By mogła widzieć. Widzieć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Today at 7:39

Powrót do góry Go down
 
Stara fabryka zabawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog