IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Stara fabryka zabawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 20 Gru 2015 - 19:57

Jazgoczące stwory rzuciły się na Ishifone. Nie były wyjątkowo szybkie, ale mała odległość jaka ich dzieliła powodowała presję. Chociaż miało to też swoje zalety. Quincy w pośpiechu utworzyła strzałę i oddała strzał. Bliska odległość sprawiała, że nawet ślepiec miałby szansę trafić, a co by nie mówić Ishifone niejeden raz łuk naciągała. To wszystko złożyło się na doskonały strzał, który trafił potwora w środek paszczy. Nie miała jednak czasu na podziwianie skutków trafienia, bo oto szponiastą łapą zamachiwał się na nią drugi stwór. Uskoczyła w bok przed ślamazarnym z jej perspektywy atakiem.
Załadowała kolejną strzałę. Wystarczyła. Przeciwnik zamienił się w czerwony obłok, który przepadł zaraz na wietrze.
Spojrzała na swą pierwszą ofiarę. Jeszcze trzymała się w jednym kawałku, ale ledwo. Aktualnie pełzła powoli w kierunku Ishifone jęcząc przy tym. Rzeczywiście zdawały się kruche skoro pojedyncza strzała potrafiła rozwiązać problem. Nadrabiały za to ilością. Od strony Ishifone na dach właśnie wdrapywały się kolejne cztery stwory. Szybki rzut oka pozwolił stwierdzić, że Sonia i Aleksander mają ten sam problem.
-To nie ma sensu - krzyknął Aleksander. - Wzbijmy się w powietrze.
Jak powiedział tak zrobił, a Sonia zaraz poszła w jego ślady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 20 Gru 2015 - 20:48

To było... prostsze niż się spodziewała. Jakby wiedziała, że tak to wygląda, może nie uciekałaby stamtąd jakby ją sam diabeł gonił.
Pierwszy dostał. Potem wykonała unik i strzeliła drugiego, który to dla odmiany zamachnął się kończyną. Były... nie dziwiła się po prawdzie. Jeżeli przeżywały to co ona przed paroma chwilami, to prawdopodobnie ledwo co kontaktowały. Załadowała drugą. Tym razem padło od razu.
Zerknęła tylko na pierwszy cel, który ledwo co stał. Trucizna powinna dokończyć robotę, ale... nadciągało więcej. Pięć... nie, cztery, tamten poprzedni wszedł jej w pole widzenia. To już gorzej. A z innych... cholera, za dużo!
Aleksander rzucił bardzo luźną propozycje, która zdawała się mieć sens. Wnieśli się w powietrze, czego ona nie do końca potrafiła, ale... miała pewien pomysł, który próbowała już wielokrotnie. Hirenkyaku w górę i trochę po skosie, by poprowadzić ścieżkę reiatsu która będzie faktycznie zdatna dla niej do prześlizgnięcia się, ale też będzie szła w górę. Bardziej prostopadle do tamtego filaru energii, co by czasem nie poleciała w jego stronę. Po zakończeniu skoku stworzy pod sobą podłoże, na którym będzie mogła stać.
Jak się uda, to... nie wiedziała, co tamci planowali. Czy strzelać do tej zgrai czy może jeszcze coś innego... na pewno planowała zobaczyć, co się działo w epicentrum. Jeśli tamci chcieli strzelać, to strzelała, ale...
-Jakieś pomysły?-Zapytałaby, przykładając wolną dłoń do czoła. Te głosy... męczyły. Ale miała pewne doświadczenie. Mogła to znieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 20 Gru 2015 - 21:18

Ishifone zajęła pozycje w powietrzu obok Aleksandra i Sonii. Jedyną bronią stworów pod nimi stało się wydawanie nieprzyjemnych dźwięków jednoznacznie kojarzących się z cierpieniem, gniewem i samotnością.
Quincy byli jednak zajęci czymś innym niż wsłuchiwaniem się w odgłosy z piekieł. Tornado dusz bezustannie wyrzucało z siebie kolejnym potępieńców, których spora część gromadziła się jednak na dole. To wszystko, aby powstrzymać łysego mężczyznę, który wykrzykując modlitwy unicestwiał kolejne stwory. Otaczały go ze wszystkich stron, ale wydawało się, że nie są wstanie kruchymi szponami przebić jaśniejącej aury otaczającej człowieka. On nie miał podobnego problemu. Gorzącymi blaskiem pięściami obracał w nicość przeciwników. Wystarczał tylko jeden cios, ale miejsce jednego natychmiast zajmowało dwóch kolejnych. Kawałek dalej zaś...
- Vormund! - Gdyby nie zatrzymujące ramię Aleksandra Sonia natychmiast pomknęła na dół.
Poza kręgiem walczących ujrzeli bowiem nogi Vormunda, a właściwie jedynie jego buty, bowiem reszta zasłaniało stado maszkar, które klęcząc przy mężczyźnie zdawały się go pożerać.
- Nie możemy! - warknął Aleksander. - To Unmei! On nas zabije jeśli się zbliżymy.
- Dyavolite tova! On tam zginie jeśli mu nie pomożemy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 20 Gru 2015 - 22:08

Nic nieprzewidzianego. Nie skakały aż tak wysoko ani nie latały. Mogli się zorientować w sytuacji, która nie była zbyt optymistycznie nastrajająca.
Masa stworów. A niemal wszystkie rzucały się na tego mężczyznę, który właściwie niewiele sobie z tego robił i zabijał ich jeden po drugim. I było ich coraz więcej i więcej. Za to z drugiej strony...
Znowu jakoś się nie dziwiła. Tym razem Sonii, która wyrwałaby do przodu gdyby nie Aleksander. Ishifone natomiast czuła złość... lekko mówiąc...
...pieprzony skurwiel. Zacisnęła pięść, sypiąc iskrami nienawiści w stronę opędzającego się od diabłów mężczyzny. Po cholerę jak było widać, że tłuką się z tym samym?! Co to... jaki to miało sens?! PO CO?!
-Chuj mnie obchodzi czy jakiś Unmei, czy szatan we własnej osobie! Raz mi już dzisiaj piekło przez głowę przeszło, i wolę zginąć, niż męczyć się przez wieczność za to, że nic nie zrobiłam-Oddech miała ciężki, członki przez moment nie wiadomo, czy dygotały ze strachu czy złości. Zaczęła szukać rurki po kieszeniach
-Chcecie to sobie stójcie, ja zamierzam ich sprzątnąć Heizen i go ratować! Lepszej szansy mieć nie będzie! Osłaniajcie mnie chociaż!-Zbliżyła się i zniżyła pułap swojego lotu, by zmniejszyć kąt płaszczyzny ona-chmara stworów, w razie zagrożenia na tyle nisko, by czasem ją potwory nie złapały. Jeżeli była taka przestrzeń gdzie nie było tego tyle to najlepiej jakby wylądowała. Zaczęła recytować treść zaklęcia Heizen, celując w przestrzeń nad ciałem Vormunda, ale w stwory. Nie użyje łuku, bo poza stworami mogłaby rozsadzić Vormunda. Nie wyrzuci więcej, bo nie była pewna jak zareaguje zaklęcie, i mogłaby poza nimi sprzątnąć... wiadomo. Chyba gorszej rzeczy by nie było, gdyby zamiast podjąć próbę ratunku, to by go jeszcze dobiła. Byle nie skusiła losu.
Musiała się skupić... reiatsu tej osoby... i tego... musiała to zrobić. Musiała być zdecydowana. Zrobić to szybko. Bez zawahania. Sprawnie. Jednym ciągiem. Niemal być za tym pociskiem.
...dlaczego zamierzała to zrobić? By uniknąć potępienia? Też. Właśnie. Nie tylko dlatego, ale też. Po prostu czuła, że tak trzeba.
Czuła to. Akurat to czuła. Wreszcie? Lepiej późno, niż wcale, heh... jak istnieje jakaś wyższa siła... to lepiej, by jej pomogła. Jak już ktoś zasługuje na ratunek, to chyba właśnie on.
Zanim zaklęcie poszło, wzmocniła wytrzymałość swojego ciała tak jak tylko mogła (+10 w wytrzymałość) podobnie tak jak i szybkość z jaką poruszało się jej ciało (+10 w szybkość) a resztę to mogła to w sprawność jej mięśni (+5 w siłę) Gdy zaklęcie poszło, poleciała tuż za nim, ograniczając się tylko do tego, by na nie nie wpaść.
Wystarczy tylko, że je przepłoszy i przerzedzi od ciała. Zabierze ciało, i ucieknie Hirenkyaku. Gdzieś. Szybko. Daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 21 Gru 2015 - 20:09

Doszło do dziwnej sytuacji, kiedy to Ishifone jako pierwsza ruszyła w chmarę potworów, aby ratować Vormunda. Na placu wręcz roiło się od potępieńców i co prawda większość z nich skupiała się na łysym pogromcy, lecz kilku podniosło paszcze w kierunku Kumagae. Zniżyła się najbardziej jak mogła, chwyciła kapsułkę i zaczęła inkantację, której zwieńczeniem stał się blok kamienia wystrzelony w stronę objadających Vormunda stworów. Chyba nawet nie dostrzegły zbliżającego się zagrożenia. Cztery z nich zostały zgniecione przez siłę uderzenia, pozostałych dwóch powaliły strzały towarzyszy Ishifone.
Zrobiło się przejście. Ishifone roznieciła reiatsu w żyłach i pomknęła ku Vormundowi. Leżał nieruchomo z nienaturalnie rozłożonymi kończynami. Podniosła go, jak szmacianą lalkę, ale wyczuwała, że wciąż tli się w nim życie.
Kolejna strzała sprzątnęła nadbiegającego od frontu stwora, dając Ishifone miejsce na ponowne wbicie się w powietrze.
- Zajmij się nim! My załatwimy tych tutaj - usłyszała krzyk Sonii.
Kumagae popędziła z wiatrem przed siebie. Znów musiała ratować tego, który tyle naobiecywał jak wspaniałą opiekę nad nią roztoczy. Zostawiła za sobą główny punkt zapalny, lecz wciąż mijała pojedyncze stwory w drodze pomiędzy magazynami. Przekroczyła mur. Znalazła się na pustej ziemi, kawałek dalej biegła droga prowadząca do miasta. Zmęczyła się. Reiatsu wywietrzało już z żył, a tutaj cztery stwory ruszyły w kierunku Ishifone. Dzielił ich od niej w miarę bezpieczny, kilkudziesięciometrowy dystans.


[-25 PR -1 rurka]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 21 Gru 2015 - 21:00

Liczył się efekt. Coś w jej stronę szło, ale było za wolne. Puściła blok, który trafił jak trzeba. Ale i tak za słabo. Tyle dobrego, że otrzymała takie wsparcie jakiego potrzebowała. Nie wyglądało to najlepiej, ale przynajmniej jest jakiś cień szansy by go uratować.
Nawet za bardzo nie czuła, w jakiej strefie rażenia właśnie się znalazła. Z jednej strony te stwory, obok machający nimi jak szmacianymi lalkami gigant, a tu jeszcze jest w środku ostrzału dwóch Quincy. I jakoś to wyszło. Stwór przed nią zniknął pod wpływem siły strzału, a ona wyskoczyła przed siebie by zejść z placu boju.
-Trzymaj się, dasz radę...-Wycedziła do niego w locie. Usłyszała krzyk Sonii.
-Zabiorę go do klubu!-Odkrzyknęła. Nie widziała lepszej alternatywy, wsparcie nie wiadomo właściwie gdzie było, a lepszej alternatywy niż November eleven nie znała. Barman zna się na tych leczniczych sztuczkach, powinien dać radę.
Powinien. Musi. A ona musi go tam dostarczyć. Co jej da szpital? Jak się z tego wytłumaczy? Może spotka po drodze kogoś, kto go zabierze. Albo się zajmie. Ale nie mogła tutaj z nim zostać.
Przede wszystkim, ponownie naładowała się reiatsu w podobnym natężeniu, może nawet bardziej (Tak samo jak poprzednio, tylko +10 w siłę). Musiała mieć pewny chwyt. Wniosła się w powietrze, by te stwory jej czasem nie złapały.
I co potem. Hirenkyaku. Jak najszybciej. Chrzanić wszystko, chrzanić wszystkich, musiała być tylko nad ziemią by ją czasem coś nie nadgryzło czy też nie złapało. Musiała wzmacniać wytrzymałość, by jej kondycja nie zawiodła. Szybkość, by skrócić czas. Siłę, by ją tak Vormund nie obciążał.
Drogą do miasta. Potem... jakoś pomiędzy, najkrótszą możliwą ścieżką. Powinna wiedzieć, nawet wzrokowo jaka to była. Najważniejsze było teraz, by przeżył. Tu czekała go tylko śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 22 Gru 2015 - 21:43

Ishifone w jednym kroku hirenkyaku zostawiła stwory za sobą. Dzięki wspaniałej technice quincy jednorazowo mogła pokonać kilkadziesiąt metrów w mgnieniu oka. W dodatku umiejętność panowania nad reiatsu umożliwiała kruchej quincy dźwiganie dorosłego mężczyzny jakby ten był dzieckiem.
Nawet najwspanialsza moc miała jednak swoje ograniczenia. Ishifone raźno dotarła do rzeki okalającą Karakurę od zachodu, przekroczyła ją i dalej pognała wgłąb miasta.
Ciągłe przekraczanie limitów ciała przy pomocy reiatsu oraz wykonywanie dużej ilości kroków w końcu dały o sobie znać. W pewnym momencie Kumagae stwierdziła, że dalej nie rady. Całe ciało ją bolało. Zwłaszcza nogi. Musiała odsapnąć.
Znalazła się na ulicy wypełnionej schludnymi domkami jednorodzinnymi. Na krańcu drogi dostrzegała wejście do największego parku Karakury. Przejdzie go i zostanie jeszcze kawałek do November Eleven. Nad głową Ishifone przeleciał kolejny szkarłatny okruch, który spadł gdzieś w parku.
Wtem usłyszała krzyk i płacz. Odwróciła się i ujrzała dziewczynkę w różowej kurteczce. Uciekała przed dwoma potworami, które traciły do niej mniej niż dziesięć metrów. Z ich paszcz dobiegał dziecięcy szloch.
Dzieliło ich może sto metrów.


[-240PR za dopałki]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 23 Gru 2015 - 0:07

Wyminęła. Dobrze. Miała kawał drogi do przeskoczenia, ale musiała dać radę. Nie po to tak mocno nadstawiała karku by go ratować, i to dwa razy, by teraz wszystko poszło na marne. Musiał dać radę. Był silny. Był naprawdę twardy. Kamień który przeleciał przez jej ciało jak przez masło utkwił mu w czaszce! Musiał wytrzymać. Nie było mowy, by odpuścił.
-Trzymaj się... trzymaj się...-Powtarzała niczym mantrę pomiędzy skokami. Inaczej niż wzmożoną motywacją nie mogła dalej utrzymywać tempa, w jakim skakała. Męczyła się. Nawet przy wzmocnieniu swojego ciała trudno jej było utrzymać takie tempo. Widziała... widziała, że jest już blisko. Ale nie mogła. Musiała chociaż na chwilę...
-Moment... już nie...-Wzięła parę głębokich wdechów, stabilizując oddech. Wzmocniła trochę siłę, by jej się Vormund nie wyślizgnął z jednoramiennego chwytu (+5 siły). Byli koło parku. Nie lubiła tego miejsca, budziło nienajprzyjemniejsze wspomnienia. To tam...
Akurat coś przeleciało nad jej głową. Tam. Wspaniale. "Dobry" znak. Nie zastanawiała się jednak nad tym zbyt długo.
Dziecko. Szcholera, dlaczego zawsze to muszą być dzieci?! Wyciągnęła rurkę. Miała może z dziesięć-dziewięć sekund, jak się dużo poszczęści. Może z... mniejsza! Zaczęła szukać rurki. Nawet dwóch, chociaż jedna była na zapas.
Natychmiast zaczęła recytować treść zaklęcia Sourei Kamaidan. Stwory były za daleko od siebie, by próbować trafić oba naraz Heizen, a i potrzebowała precyzji zaklęcia by czasem nie trafić tej dziewczynki. Głównym problemem był czas.
Chwyciła ślad, szykując drugą rurkę do ewentualnego zasilenia zaklęcia. Celem był ten stwór, który był bliżej. Strzała ma omijać przeszkody. Zasili go tak długo, jak będzie trzeba by sprzątnąć jednego i drugiego. Choćby i swoim reiatsu, jak dwie ginto nie wystarczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pią 25 Gru 2015 - 13:58

Ishifone obrończyni pacholąt wszelakich rozpoczęła recytację zaklęcia, które miało uratować życia dziecka. Zawartość ginto przybrała formę strzały, która niczym łowczy ogar pognał ku stworom. Przeleciała ponad głową dziewczynki i przebiła pierś bliższego stwora, po czym na  rozkaz quiny zawróciła, aby od tyłu przebić drugą maszkarę.
To wystarczyło. Oba cele padły na ziemię, a dziewczynka dobiegła do Ishifone i uczepiła się jej.
- Błee... potwory, potwory gonią mnie!
Gdyby nie reiatsu, które przesłała do mięśni trudno byłoby jej utrzymać Vormunda.

[- 1 rurka - 5 PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 27 Gru 2015 - 19:15

Wyszło. Bardzo dobrze, przynajmniej ten dzieciak teraz może biegać i... argh, co ona!
...no to mieli problem. Wszyscy. Nie mogła zwlekać zbyt długo, ale też ciąganie jej było... moment, moment. Jeszcze jedno.
Jak ona ma właściwie teraz reagować?!
-Eeeeerm... już już, spokojnie, już ich nie ma-Chwilę się zawahała, ale wolną ręką pogłaskała ją po głowie. Przez moment. Sprawdziła, czy Vormund jeszcze dychał. Jeśli tak, to wzmocniła podobnie swoją siłę o taką samą wartość (+5 PR w siłę)
No. Wracając do problemu. Miała teraz dwie osoby, którymi musiała się zająć. Nieprzytomnym umierającym i rozhisteryzowaną dziewczynką. Którą tez nie powinna posłać w diabły, bo jeszcze wpadnie na jakiegoś stwora. Miała tez zajęte ręce, więc nici z łuku. Jakby... cholera. Mogła się domyślić, że w pewnym momencie brak telefonu Vormunda będzie utrudnieniem. Chociaż moment. Powinna mieć ten numer. Zaczęła szperać w telefonie, by zadzwonić do klubu.
-Musze go zanieść w bezpieczne miejsce...-...Nie weźmie jej tez na barana. Pamiętała jak to się skończyło dla niej, gdy po raz pierwszy była pod wpływem takiego skoku. Wymiociny na głowie są jedną z rzeczy, które teraz były jej mało potrzebne.
...dwa życia na jej głowie. Czuła mocny ścisk w żołądku. Inny, niż zwykle. Co to było?
Nie było mowy, by je tutaj tak zostawiła. Nawet w domu... kto wie, ile tego będzie zaraz na ulicach. No po prostu nie mogła...
Jeżeli odebrał, to nie bawiła się w wyjaśnianie
-Vormund jest poważnie ranny, mam na głowie dziecko i zajęte ręce. Jestem po drugiej stronie parku, przydałaby się pomoc-O ile, oczywiście, się dodzwoniła. Po poinformowaniu i wysłuchaniu, niezależnie od efektu... cóż, jak powie, by czekać to poczeka. Jak nic nie powie, to pójdzie z dwoma rurkami w garści, by mogła jakoś zareagować.
...tylko jak sie obsługuje to małe coś...
-Chodź... ummm... jak Ci na imię?-Zapytała. No nic. Czas ruszać w drogę. I wypatrywać zagrożeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 27 Gru 2015 - 20:11

Drżąca dziewczynka wtuliła twarz w kurtkę Ishifone. Łkała cicho. Zapewne posiadała wyższy od przeciętnego poziom reiatsu skoro była wstanie dostrzec stworzone z niego stwory. Nie wróżyło to dla małej długiego i spokojnego życia. Widok zmarłych, z których ciał wychodzi łańcuch nie mógł być dla dziecka miłym. Jeśli będzie mieć dość rozsądku, aby nie opowiadać o rzeczach niewidzialnych dla większości ludzi to być nie wyląduje w zakładzie dla obłąkanych. I tak jednak będzie narażona na zwiększone zainteresowanie pustych, co w miejscu gdzie granica pomiędzy światami była wyjątkowo cienka miało szczególne reperkusje.
Ishifone jeszcze raz wzmocniła mięśnie reiatsu. Zużyła go naprawdę dużo, ale z zadowoleniem mogła zauważyć, że wciąż miała sporo zasobów do dyspozycji. Kolejną dobrą wiadomością wśród całej tej piekielnej zawieruchy było to, że Vormund wciąż oddychał.
Wybrała numer do November Eleven i ledwo przebrzmiał pierwszy sygnał połączenia, w z głośniczka dobiegł nerwowy głos Barmana.
- Tak? ...cholera jasna! ...dobra, już do was jadę. - Połączenie zostało przerwane.
Dziewczynka uniosła głowę. Buzię miała zaczerwienioną, a brązowe oczęta wypełniały łzy.
- E-emi... - wyjąkała płaczliwie.
- Hej tam! - Głos za plecami.
Ishifone ujrzała, że w ich stronę biegnie shinigami. Znała go, był to ów czerwonowłosy młodzian, którego spotkała na cmentarzu. W prawicy trzymał nagą katanę. Wyglądał na dość poważnie zmęczonego, chociaż Ishifone nie zauważyła żeby był ranny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 27 Gru 2015 - 21:36

Dopiero gdy przyjrzała się jej trochę zdała sobie sprawę z pewnych rzeczy. Te stwory były istotami duchowymi. Skoro ona je widziała, to najpewniej też i duchy. Była świadoma, chociaż może nie rozumiała co tak naprawdę widzi. Biedn... brrrr, stop. Bez przesady. Musiała zachować zimną krew, a przede wszystkim siebie.
Kłopotliwe, to na pewno. Ale może potem będzie dziękować. To nie jest częsty dar. Na razie jednak musiała się nią zająć i odstawić do klubu.
I Vormund dalej żył. Sukces. Ten to był twardy, trzeba było mu przyznać. Te stwory go tam zżerały żywcem, a on dycha dalej. Byle nie zaczął zdychać. Pilnowała go, i pilnowała dziewczynki którą przez cały czas rozmowy telefonicznej gładziła po głowie. By się uspokoiła, oczywiście. Jeszcze przyciągnie tutaj jakieś cholerstwo.
Emi. Podobnie do Eri. Tak, ona powinna się nią zająć i jakoś pocieszyć. Bo co ona będzie robić? Musiała działać w jakiś sposób do cholery!
Schowała telefon, cofnęła rękę które do tej pory gładziła głowę dziewczynki, y wyciągneła te dwie rurki.
-W porządku, wszystko będzie...-Podniosła głowę na zawołanie za plecami. Obróciła się i zobaczyła tego shinigami. Miał wyczucie, ale... jego pomoc mogłaby się przydać. Uniosła dłoń w geście powitania.
...z jakiegoś powodu jej sie to nie podobało. Rozejrzała się, czy coś nie idzie.
-Gówno uderzyło w wentylator. Czekamy na transport-Poinformowała go. Miała zamiar pójść bliżej tego wejścia do parku. Razem z dziewczynką i Vormundem.
...jakby chciał atakować, to planowała odskoczyć. Wzmocniła znowu mięśnie by trzymać Vormunda (+5 do siły)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 28 Gru 2015 - 21:54

Nie wyglądało na to, aby bóg śmierci miał chętkę na przedstawienie Kumagae swojej katany.
- Co to wentylator? - Shinigami przystanął przy Ishifone. Otarł rękawem pot z czoła. - Wiesz może co wywołało tą zabawę? Uff, chyba z tuzin tych paszczaków zatłukłem, a i tak ciągle pojawiają się nowe.
Kolejne dwa meteory przemknęły nad ich głowami i poleciały w kierunku parku.
- Cholera, dopiero co oczyściłem ten obszar. Słuchaj, a daleko ten wasz transport? Dacie sobie radę? Jeszcze przez chwilę będzie niebezpiecznie, ale moi szefowie wysyłają już wsparcie.
Dziewczynka zerknęła na shinigami'ego tylko po to, aby zaraz potem ponownie wtulić twarz w brzuch Ishifone.

[-10 PR (5 za poprzednią turę, o której zapomniałem)]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 28 Gru 2015 - 22:46

[Odjąłem sobie i tak z tego co pamiętam]

Nie atakował, czyli wszystko w porządku. I tak musiała się pilnować. Miała te rurki w dłoni. I... chyba jednak się nie zrozumieli. Westchnęła zrezygnowana.
-Coś jak wiatrak, ale mniejsze i szybciej się kręci. Mniejsza z tym-Dziewczynka nie za bardzo chciała się ruszyć. Ale musieli.
Mieli ograniczone informacje. Ale Ishifone coś wykoncypowała w głowie. Wsparcie, to znaczy, że shinigami aż się tutaj zlecieli, by to ogarnąć. To była naprawdę poważna sprawa... którą poniekąd wywołała. Mogła być z siebie dumna, cholera jasna. Ale mogła przynajmniej zapewnić jakieś wsparcie.
-Niedaleko, ale muszę kawałek dojść. Jak mi potowarzyszysz do parku to Ci powiem co wiem. A coś wiem-Poczekała, aż się zgodzi albo i nie. Na pewno będzie chciała pójść do parku, i by to zrobić szepnęła do dziewczynki "Musimy iść" i zaczęła iść w tą stronę. Wzmocniła swoje ciało na takiej samej zasadzie co wcześniej. Jednak jeśli się zgodził, to zaczęła mówić.
-W mieście pojawiła się anomalia pożerająca dusze. Zaciągneliśmy ją do starej fabryki zabawek na obrzeżach by nie narażać cywili, ale pojawił się jakiś Unmei. Bardzo silny człowiek, który coś ma do Quincy. On go tak załatwił, a nie jest taki słaby. Wbrew pozorom-Zerknęła na Vormunda-Ten Unmei zabił tą anomalię. Efekt widzisz wokół. Jest tam paru z nas, ale... nie wiem co sie tam dzieje. Może razem coś dacie radę...
Cóż, planowała dojść tam, gdzie powiedziała Neko by się pojawił. Nawet jego imię jej aż tak nie bawiło. Zrobiło się bardzo poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Wto 29 Gru 2015 - 22:46

Shinigami ukłonił się dwornie.
- Z przyjemnością paniom potowarzyszę. I aby uprzejmością stało się zadość zdradzę swoje imię - Hono Sorata, dumny członek XIII dywizji Gotei 13.
- E-emi.- Dziewczynka tym razem obadała shinigami'ego dłuższym spojrzeniem.
Shinigami zaoferował przejęcie na siebie ciężaru Vormunda, aby Ishifone mogła w pełni zająć się małą. Tak czy siak ruszyli razem w kierunku parku. Sorata słuchał w drodze wyjaśnień quincy. Skrzywił się, gdy padło imię Unmei'a.
- Nie spotkałem go osobiście, ale mówili mi żebym trzymał się od niego z daleka. Podobno to jakiś religijny fanatyk co tępi po równo pustych, shinigami, no i was - quincy, ale spokojnie, skala zagrożenia jest spora, to może i nawet nasz kapitan przybędzie, aby zrobić ze wszystkim porządek.
Od parku dzieliła ich tylko jezdnia, lecz nim zdążyli przejść na drugą stronę zza zakrętu wyłoniła się dobrze znana Ishifone toyota. Sądząc po tym jak pędzi, Barman w drodze z pewnością złamał chociaż jeden przepis drogowy. Z piskiem opon wyhamował przy grupce Kumagae. Drzwi kierowcy otworzyły się gwałtownie.
- Dalej dalej, włazić!
Neko nie włożył nawet czapki. Po telefonie Ishifone jak stał musiał wybiec z klubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sro 30 Gru 2015 - 12:19

Popatrzyła na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ona się tu męczyła by go w ogóle trzymać i nie padł martwy w jej dłoniach, miała jeszcze jakieś dziwne dziecko na głowie, a on sie wygłupiał i wyczyniał jakieś ukłony.
-Kumagae Ishifone-Przedstawiła się też, nie miała pojęcia czy już to robiła to nic już do tego nie dodawała. Z propozycji shinigami skorzystała. Ulżyło jej, że nie musiała go targać. Męczyło ją to fizycznie i wewnętrznie. No i nareszcie miała wolne ręce.
Powiedzmy, bo była ta dziewczynka, ale ona mogła przynajmniej sama chodzić. Z pewnym wahaniem położyła jej dłoń na plecach, kierując się z nią tam, gdzie planowała. Opowiadała przy tym o całej sytuacji.
Zdziwiło ją to, jak bardzo wszystkich tępił, że nikt się nim jeszcze nie zajął, oraz... no...
-Dziwne więc, że jeszcze żyję. Musiał nie zauważyć-Zostawiła dla siebie szczegóły zdarzenia, oraz to, że zamiast ją jeszcze bardziej wbić w ziemię jak tamtego to jeszcze podał jej rękę. Może się nie przyjrzał. Może nie dojrzał łuku. Albo był jeszcze jakiś powód.
Do parku mieli jeszcze kawałek, ale nie było potrzeby by tam iść. Neko prawie by ich rozjechał, tak zaparkował przy nich, a brak czapki ewidentnie świadczył o tym, że mu się spieszyło. Nie dziwiła się.
-Okej, wrzuć go do środka. Emi, Ty też wejdź-Nakazała. Nie wiedziała, czy w trójkę się zmieszczą z tyłu, ale... jakoś musieli się pomieścić. Musiała być przy Vormundzie by go trzymać, co by w czasie jazdy nie zrobił sobie krzywdy.
-Dzięki jeszcze raz. Uważaj-Rzuciła do Shinigami, przechodząc gdzieś do auta. Nie było za bardzo czasu na jakiekolwiek dłuższe rozmowy. Trzeba było się nim szybko zająć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 31 Gru 2015 - 19:57

Sorata ułożył ostrożnie Vormunda na tylnej kanapie. Samochód był raczej kompaktowych rozmiarów, zdecydowanie nie dla rodzin szykujących się na wakacyjny wyjazd, ale trójka osób zdołała przy lekkim ścisku się zmieścić.
Shinigami zasalutował im na pożegnanie.
- Szerokiej drogi.
Czerwonowłosy szybko zniknął z widoku, gdyż barman nie oszczędzał pedału gazu. Co wobec faktu, iż w tylnym lusterku dało się dojrzeć czerwony pocisk uderzający w jezdnię, nie wydawało się wcale takie lekkomyślne.
- Co mu się dokładnie stało?! - krzyknął, na co Emi skuliła się jeszcze bardziej ukrywając twarz w szaliku.
Zarzuciło ich w bok, gdy mała toyota wyprzedził ociężały autobus. Ishifone zauważyła, że w cale nie kierują się w stronę November Eleven.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
170/170  (170/170)
Punkty Reiatsu:
868/868  (868/868)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Czw 31 Gru 2015 - 23:20

Cóż. Może nawet próbowała jakoś bardziej pozapinać pasy całej trójce ale było to co najmniej utrudnione ze względu na to, jak ta Toyota potem pędziła. Na początku jednak próbowała. Nie za długo, bo i nie chciała ich pozabijać łokciami i rękami albo robić za dużo zamieszania. Jednak w razie utrudnionego dostępu odpuściła sobie takie manewry.
I jechali. Dziewczynka się bała jak jasna cholera, co ją w sobie wcale nie dziwiło. Kryła się w jej szaliku, co specjalnie... no niech będzie. I...
...wkurzało ją strasznie, że się tak mazała. Głupie dzieciaki. Durne bachory. A by... echhhhh...!
Objęła ją jakoś tak ramieniem, by ją trochę przytulić i uspokoić czy coś. Coś tak ją nawet mechanicznie głaskała.
-Unmei mu spuścił wpieprz, a potem zaczęły go pożerać te potwory-Wyjaśniła pokrótce, nie unosząc za bardzo głosu co by małej nie płoszyć. Powód, przez który się przejmowała tym faktem dalej był poza jej zdolnościami percepcji-Ledwo co mi się udało go wyrwać. Gdzie jedziemy, szpital?
Jak tak wyglądał jego plan, no to kurwa. Mogła od razu tak z tym wyskoczyć. Wydawało jej się, że zajmie się nim na miejscu bo umiał coś tam leczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Pon 4 Sty 2016 - 22:45

Próby uspokojenia dziewczynki zostały w niwecz obrócone przez barmana, który na wieść co stało się z Vormundem puścił wiązankę głośnych przekleństw. Emi skuliła się jeszcze bardziej.
- Taa, jedziemy to szpitala - warknął obracają kierownicą jakby ta była sterem statku uwięzionego w okowach sztormu.
Cała Toyota chybotała się raz w jedną, raz w drugą stronę jakby rzeczywiście znajdowali się na pełnym morzu. Barman wychodził z siebie. Klął pod nosem, walił w klakson pospieszając staruszkę przechodzącą na pasach. Przejechał nawet na czerwonym świetle, gdy ujrzał, że nad nimi przelatuje czerwony meteor.
Gdy w końcu stanęli Emi chlipała cicho. Ishifone zajrzała przez okno. Znajdowali się przed jednym z tych nowomodnych korporacyjnych wieżowców.
Barmam wysiadł, otworzył tylne drzwi i zaczął wyciągać Vormunda.


http://bleach.iowoi.org/t887p60-wieowiec-korporacji-kobayashi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 28 Sty 2017 - 19:45

Yuzuru Tanaka

Plask!
Uderzenie w policzek ocuciło Tanakę. Siedział, a nad nim stała zamaskowana postać. Mniejsza od Kentana, ale wyższa od Taidy. Yuzuru rozejrzał się. Znajdował się w obskurnym pomieszczeniu. Obdrapane ściany, stare szafki i wybite okno. Sam elf plecami oparty był o biurko. Dłonie miał uwiązane za plecami. Próbował przypomnieć sobie co się właściwie stało. Przybyła kolejna postać w masce, a wraz z nim pojawiło się znużenie. Jun wyzwolił shi kai i skoczył ku nowo przybyłej. To ostatnie wspomnienie jakie miał.
- Posłuchaj mnie. - Zamaskowany mówił cicho, lecz niezwykle stanowczo. - Życie twoje i twojego przyjaciela zależą od tego czy wykażesz się rozsądkiem i zrobisz to co każę. Życzę zaś sobie, abyś użył tej samej techniki, którą powaliłeś Kentana.
Oczywiście Tanaka nie miał przy sobie Kamagami. Był sam na sam z zamaskowanym. Nie mogło też minąć wiele czasu od walki, bowiem przez okno zaglądał dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka



avatar

Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
230/230  (230/230)
Punkty Reiatsu:
805/805  (805/805)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 28 Sty 2017 - 20:07

Przebudził się po nie wiadomo jakim czasie. Stała nad nim kolejna zamaskowana postać. Wnioskując po stroju należała ona do tej samej grupy co pozostała dwójka. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Widać, że było stare, zniszczone i opuszczone. Swoim wyglądem nie zachęcała do zwiedzania, idealne miejsce na kryjówkę.
Starał się przypomnieć co się wydarzyło... Ze strzępów wspomnień mógł wywnioskować, że utrata przytomności była zasługą tej mniejszą osoby, a dokładniej dziwnej mgły, tak przynajmniej mu się wydawało. Z resztą to teraz nie miało znaczenia, znowu cholera jasne wpadł w jakieś kłopoty, a tak miał się starać je omijać. Niestety kłopoty znajdywały elfa. Spojrzał nieznajomemu w oczy, o ile nie był zasłonięte. Twarz Tanaki była jakby ze skały, nie wyrażała żadnych emocji. Nie bał się, nie raz i nie dwa znajdywał się w podobnej sytuacji, będący na nieznanym terenie i z góry na przegranej pozycji jak się zwykle zdawało. Jednak za każdym razem wychodził z tego w jakiś sposób cało.
To wasze życie zależy od tego co zrobicie. Chyba sobie nie zdajecie sprawy z tego kim jesteśmy. Gwarantuje wam, że jeśli coś nam zrobicie to nie ujdzie wam to na sucho.
Mówił spokojnym, opanowanym głosem. Bellato nie było pierwszą lepszą organizacją, z którą można zadzierać. Ponadto to on trzymał asa w rękawie w postaci swojej techniki. Nic mu nie mogli zrobić, póki co. Przypominając sobie reakcje wielkoluda, wnioskował, że zniszczenie tych łańcuchów stanowi dla nich nie lada problem. O Juna nie musiał się raczej martwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 28 Sty 2017 - 20:35

Oczy zamaskowanego miały różne kolory - lewe czerwone, prawe niebieskie. W tym spojrzeniu wyczuwało się moc, która zdawała się chcieć wgnieść Tanakę w podłogę. Moc, a także niedopuszczalność do jakiegokolwiek sprzeciwu.
- Taida, wprowadź go - powiedział po usłyszeniu odpowiedzi Yuzuru.
Wszedł Jun, a za nim Taida. Ramiona vizarda były przyciśnięte do boków. Oczy półotwarte, zdawał się być w jakimś transie. Popychany przez zamaskowaną podszedł do drugiego biurka stojącego kawałek naprzeciwko Yuzuru.
Dźwięczenie łańcucha. Taida zaczęła wykonywać ruchy wokół tułowia Jun'a i Tanaka zrozumiał, że przez cały ten czas kolega uwiązany był niewidzialnymi łańcuchami.
Wyższy zamaskowany wyciągnął zza poły płaszcza prosty miecz o klindze białej niczym kość słoniowa i rękojeści czarnej niczym noc. Taida położyła ramię Jun'a na biurku. Zamaskowany stanął nad nim.
- Jaka jest teraz twoja odpowiedź?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka



avatar

Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
230/230  (230/230)
Punkty Reiatsu:
805/805  (805/805)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 28 Sty 2017 - 20:55

Presja mocy była wielka, ale nie tak wielka jaką emanował Karas. Mimo tego, że osoba stojąca przed nim była zdecydowanie potężniejsza od niego był opanowany. Widać, znajomość bardzo potężnych osób w tym wypadku była mu na rękę, cały czas mógł zachować chłodną głowę.
Czemu ja zawsze muszę wpakować się w kłopoty
Westchnął w myślach. Po chwili do pomieszczenia wprowadzili Jun'a. Niestety jego również złapali co trochę sprawy komplikowało. Myślał, że może to był tylko blef. Niestety tak nie było, ponadto wątpił żeby blefowali chcąc go przekonać groźbą pozbawienia ramienia Jun'a... Musiał to jakoś zgrabnie, dyplomatycznie wykombinować. Gdyby chodziło tylko o niego to sprawa byłaby łatwiejsza. Teraz na jego b arkach spoczywało również ramię, a nawet życie towarzysza. Z pewnością Jun wolałby aby jego ramię pozostało na swoim miejscu.
Niech Ci będzie
Zdecydowanie nie chciał przekonywać się czy ten gość nie blefuje.
Jeśli mam wam pomóc to powiedzcie mi chociaż z czym mam do czynienia i kim jesteście?
Marne szanse były na to aby czegoś się dowiedział, ale zawsze warto spróbować, może akurat coś mu powie.
Tylko jest jedno ale. Nie jestem zdolny zrobić tego teraz czy w najbliższym czasie. Ta technika ma swoje ograniczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Sob 28 Sty 2017 - 21:40

Zamaskowany przyglądał się Tanace przez dłuższą chwilę.
- Daję ci godzinę. - Schował miecz. Spojrzał na Taidę. - Pilnuj ich.
- Ale Ikari...
- Pilnuj ich. - Taida zadrżała słysząc nakaz w głosie zamaskowanego, który łopocząc płaszczem odwrócił się i wyszedł. Nie kłopotał się, aby podzielić się swoją tożsamością z Tanaką.
- Yhh, koleeś... - wymamrotał Jun, kiedy Taida na nowo wiązała go łańcuchami.
Kopnęła Jun'a w tyłek, tak, że upadł na twarz, a sama usiadła obok na podłodze. Westchnęła, podkurczyła nogi i objęła ramionami kolana.
- Cyk, cyk, cyk, cyk. - Zaczęła ruszać głową na boki naśladując cykanie wskazówek zegara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka



avatar

Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
230/230  (230/230)
Punkty Reiatsu:
805/805  (805/805)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 13:37

To za mało. Moje zanpakutou potrzebuje więcej czasu na regeneracje. To była potężna technika, a takie wiążą się z konsekwencjami
Odpowiedział starając się go przekonać. Cholera myślał, że uda mu się kupić trochę więcej czasu. Ciekawe czy Claudia w ogóle zdała sobie sprawę co się stało i czy poinformowała o tym resztę Bellato. Przez chwilę nawet usłyszał Jun'a. Tyle dobrego, że już nie był nieobecny.
Mogłabyś być delikatniejsza, skoro osiągnęliście to co chcieliście w innym wypadku jeszcze zmienię zdanie i dalej będzie grzęznąć w tych łańcuchach.
Po krótkiej chwili dodał.
Czym one w ogóle są?
Może ona będzie bardziej rozmowna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 14:28

Zakapturzony nie zareagował. Wyszedł bez słowa.
Na uwagę Tanaki Taida nie zwróciła uwagi, dopiero przy pytaniu o łańcuchy powiedziała coś więcej.
- Cyk, cyk, są więzieniem, cyk, cyk.
Rozprostowała nogi. Okazało się, że są szczelnie owinięte poszarzałymi bandażami, które, szczególnie przy stopach, pokryte były niebieskim nalotem wyglądającym jak pleśń.
Jun pochrapywał beztrosko, a i sam Tanaka czuł senność. Zapewne przez otępienie dopiero teraz zauważył, że jego rany zostały opatrzone brudnymi bandażami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka



avatar

Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
230/230  (230/230)
Punkty Reiatsu:
805/805  (805/805)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 15:01

W takim wypadku mają jeszcze godzinę czasu nim Ikari wróci tutaj znowu. Tak jak spodziewał się nie wiele się dowiedział. Zamaskowani widać, nie byli zbyt dobrze zaopatrzeni. Nie było ich nawet stać na porządne opatrunki. Pomijał fakt, że jego i Jun'a rany były owinięte brudnymi bandażami. Swoich własnych kamratów nie potrafią zaopatrzyć. Trochę zazdrościł Junowi, że sobie śpi. Yuzuru ogarniała senność, ale nie mógł sobie na to pozwolić. Musiał myśleć, kombinować co zrobić żeby on i Jun wyszli stąd cało.
Kto was uwięził? Kim jesteście?
Musiał zdobyć informacje. Kto wie, czy nie będą oni niebezpieczni dla Bellato...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 16:00

- Cyk cyk, nie kto, cyk, ale co, cyk cyk, nasze grzechy.
Z dołu dobiegł zduszony krzyk. Taida przestała kiwać głową, spojrzała na podłogę. Z jej nóg zaczęła wypływać niebieska mgła. Uczucie senności uderzyło Yuzuru ze stokrotną siłą. Nie był wstanie się oprzeć.

***

Plask!
Policzek Tanaki promieniał bólem i ciepłem. Nad nim stała zamaskowana postać, która zaraz odeszła na bok. Yuzuru znajdował się w dużej hali. Widział zdezelowane maszyny i taśmy produkcyjne. Poruszył dłonią i poczuł coś twardego. To jego zanpakuto leżało obok. Miał wolne ręce.
- Zniszcz łańcuchy Taidy - rozkazał cicho zamaskowany.
Taida stała kilkadziesiąt metrów od Tanaki. Nigdzie nie widział Jun'a, chociaż słyszał jego pochrapywanie. Pochrapywanie, a także odgłosy głębokiego oddychania, które dobiegały z cieni hali. Chociaż brzmiało to bardziej niż praca miecha niż oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka



avatar

Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
230/230  (230/230)
Punkty Reiatsu:
805/805  (805/805)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 16:22

Łańcuch, grzechy, dusza... Wszystko to jakoś łączyło się w całość. Tanaka był niemal pewien, że to miało związek z łańcuchem życia, który pojawiał się kiedy człowiek umierał. Z tego co wiedział, gdy wszystkie ogniwa łańcucha ulegały zniszczeniu zaczynała się przemiana w pustego. Bardzo możliwe, że źródłem krzyków, które usłyszał był nieszczęśnik ulegający hollowikacji. Jednak cały ten proces musiał być zmodyfikowany, albo oni nie są zwykłymi duszami. Potem uderzyła w niego senność ze zdwojoną siłą. Cholerna mgła... Sen...

Pobudka była taka samo "przyjemna" jak poprzednio. Językiem masował wewnętrzną cześć policzka. Widać te miejsce było znacznie większe niż się na początku wydawało. Było dostatecznie dużo miejsca, żeby się tu "pobawić". Chwycił swoje zanpakutou, wstał na nogi i oparł oręż o bark. Westchnął głęboko.
Ile razy mam powtarzać, że to nie takie proste i muszą być spełnione pewne warunki?
Powiedział z pretensją w głosie. Nie krył swojego niezadowolenia. Na szczęście nic złego nie zrobili Jun'owi bo słyszał ciągle jego chrapanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   Nie 29 Sty 2017 - 16:49

Zamaskowany spojrzał w kierunku, z którego ktoś, albo coś, dyszało.
- Ikari.
Z cieni wynurzyła się kolejna postać w masce. Z początku Tanaka wziął ją za tego z kim walczył. Podobny wzrost, ale ten tutaj był jednak chudszy. Miał długie ramiona i idąc garbił się. Ciągnął za sobą chrapiącego w najlepsze Jun'a.
- Mam powtórzyć? - zapytał zamaskowany.
Głowa Taidy opadła, jakby znudziła się czekaniem i postanowiła zapaść w drzemkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara fabryka zabawek   

Powrót do góry Go down
 
Stara fabryka zabawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog