IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 1/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 1/3
Haruaki Kuchiki - 1/2


Share | 
 

 Misaki Koizumi [Człowiek]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ekkusu



avatar

Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
160/160  (160/160)

PisanieTemat: Misaki Koizumi [Człowiek]   Nie 4 Paź 2009 - 14:04

Dane osobowe
Imię: Misaki
Nazwisko: Koizumi
Płeć: Żeńska
Wiek: 15 lat
Waga: 62 kg
Wzrost: 1.65 m
Rasa: Człowiek
Wygląd: http://img253.imageshack.us/img253/3388/lummy.jpg
Wygląd sojusznika: http://img203.imageshack.us/img203/3306/blackanimegirl.jpg
Charakter: Z uwagi na zaletę "sojusznik", opiszę charakter zarówno postaci, jak i jej towarzyszki.
Najbardziej widocznymi i najczęściej obserwowanymi cechami charakteru Misaki jest przesadna skromność wymieszana z niedowartościowaniem oraz wrodzona nieśmiałość. Gdy komuś uda jej sie nie spłoszyć zbyt pewnym, nachalnym, głośnym, lub w jakimkolwiek niedelikatnym zachowaniem, i w rezultacie nawiąże z nią znajomość, ma naprawdę sporą szansę zauważyć że ta białogłowa jest osobnikiem wyjątkowo wrażliwego i dobrotliwego serca. Jeżeli ktoś ją o coś prosi, to stara się wykonać daną rzecz najlepiej jak umie, wkładając w to całe swoje serce. Czasami jednak... przesadza. I tutaj dochodzimy do kolejnego punktu programu. Naiwność i łatwowierność. Chyba najbardziej utrudniające życie w współczesnym świecie cechy. Gdyby zauważyła na ulicy sytuację, w której zgraja bandytów znęcała się nad chłopakiem, prawdopodobnie podeszła by do nich i starałaby się ich powstrzymać prośbami i argumentami w stylu „Ale to jest przecież złe!”. Co prawda nieśmiało, niepewnie i ostrożnie, ale to tym gorzej dla niej. Co do łatwowierności... nie trzeba się zbytnio wysilać przy wyobrażeniu sobie sytuacji, w której ktoś kręci się wokół niej, udając przyjaciela, tak naprawdę zadaje się z nią tylko po to, by mieć za znajomą córkę znanych rodziców i chwalić się przed znajomymi. A kto wie, może jak poprosi to coś załatwi? Jeżeli ta osoba będzie na tyle ostrożna by Misaki nie przestraszyć bądź zrazić słowem albo czynem, to miałby spore szanse. Zatem, przechodząc do spraw mechanicznych... dlaczego ma aż tyle psychiki? Wracając do sprawy dresów. Możliwym jest by podeszła do nich osoba tak bardzo obawiająca się kontaktów z ludźmi? Nawet współczująca losu ofiary? Tak nie za bardzo. Więc dlaczego tak by się zachowała? Ano dlatego, że ma bardzo duże poczucie sprawiedliwości. Sama została zdrowo poturbowana przez los otrzymując pomieszane geny, więc chce przynajmniej, by wokół niej było miło, przyjemnie, bez przemocy, zła i bólu. I właśnie dzięki temu potrafi znaleźć w sobie tyle odwagi, by spróbować naprawić otaczający ją świat. Ale tylko na chwilę. Jeżeli raz jej prośba odbije się jak od ściany, to jej „zapał” natychmiast się kurczy... i kurczy... aż tak się skurczy, że aż boli ją jej gołębie serce i nie może wydać z siebie innych dźwięków poza szlochem. Ostatnia rzecz jeżeli chodzi o charakterystykę jest związana z jej uzależnieniem. Gdy nie jest pod wpływem energy drinka czy innego świństwa w czasie dnia, jest ospała, rozkojarzona, nieuważna oraz czuje ogólny dyskomfort. Ale sytuacja w której byłaby wściekła zdarza się bardzo rzadko. Głód objawia się pogłębieniem wyżej wymienionych rzeczy, oraz zmniejszeniem zdolności trzeźwego myślenia. Priorytetem staje się zdobycie używek. Jakichkolwiek.

Teraz przechodzimy do jej opiekunki. Michiyo Akimoto, bo tak na imię tej trzydziestodwuletniej kobiecie, swoim zachowaniem mocno kontrastuje z cichą i pokojowo nastawioną Misaki. Jest ona bardzo szczerą i bezpośrednią osobą, która najczęściej najpierw coś robi, a dopiero potem ewentualnie wyjaśnia dlaczego właśnie ktoś dostał od niej po głowie stalową rurką. Tak jak jej protegowana, jest osobą raczej dobrego serca, acz jako osoba bardziej doświadczona wie, że idealizm i samarytanizm na tym świecie nie zdaje egzaminu, i woli chronić swój własny tyłek niż zajmować się naprawianiem całego świata. (ewentualnie o tyłek osób na których jej zależy/od których jest zależna). Ale jeżeli musi, bo Misaki znowu dała się namówić na jakąś bzdurę, to jaki ma wybór? I tak by jej nie posłuchała, gdyż jeżeli chodzi o niesienie pomocy wszystkiemu wokół, to śnieżynkę, jak czasami Michiyo ją nazywa (Czasem używa określenia „królewna śnieżka” bądź sama śnieżka), jest naprawdę ciężko odwieść. Jedynie ukazanie jakiś nieczystych intencji w prośbie jest w stanie ją przekonać by dała sobie spokój... czasami, o ile nie wpadnie do głowy by zaczynać jakiegoś śledztwa w postaci wypytania danej osoby dlaczego chciała by ona coś takiego zrobiła.
Wracając do samej brunetki. Kolejną rzeczą różniącą ją od tej szesnastolatki jest aktywność. Michiyo to chodzący wulkan energii, który najchętniej ciągle by coś robił. Biegał, tańczył, bawił się, walczył – cokolwiek. To ona głównie wyciąga Misaki na jakieś dyskoteki w nocy, gdy już odeśpi te parę godzin w czasie dnia. Przychodzi jej to bez większego trudu, bo niby dlaczego dziewczyna miałaby odmówić?
Przy swojej impulsywności, aktywności, szczerości i niekiedy nieco zbyt radykalnych rozwiązań (głównie związanymi z ochroną dziewczyny, acz w sumie u niej to normalne) doskonale sobie zdaje sprawę z powierzonego jej zadania. I podchodzi do tego sumiennie, z sercem, ale średnio poważnie. Za każdym razem gdy wyobraża siebie jak przyjmuje na siebie kule niczym przyboczny prezydenta ogarnia ją rozbawienie. Ale kto wie... może kiedyś będzie musiała. W końcu dzięki matce Misaki pozbyła się problemu pod tytułem „jak zadłużyć się na parędziesiąt tysięcy w kasynach i mieć na głowie egzekutorów w postaci mafii”, więc w razie czego powinna być do tego zdolna. Ale na razie... za główny cel postawiła sobie opiekę nad dziewczyną, pilnowanie by nic jej się nie stało, i wychowanie jej w miarę możliwości na dobrą, pogodną, ale nieco bardziej śmiałą i asertywną osobę.

Ekwipunek: Skrzypce w futerale, 4 puszki napoju energetycznego, 2000 ryo
Historia:

Wszystko zaczęło się od pewnej dziewczyny zwanej Kimiko Koizumi. Mieszkała w centrum Tokyo, w zamożnej rodzinie składającej się z obojga rodziców i, ku niezadowolenia jej ojca, z dziadka. Była dziewczęciem pogodnym, towarzyskim, pomysłowym, i aktywnym społecznie. Co więcej, posiadała ogromny talent artystyczny, uściślając – piękny głos i świetny słuch. Trzeba było jednak zaznaczyć, że posiadała bardzo niebezpieczną cechę – najpierw coś robiła, a dopiero potem myślała jakie będą tego następstwa. To, połączone z jej szczerością czyniło z niej bardzo przedsiębiorczą, aczkolwiek nieprzewidywalną osobę.
Była dzieckiem bardzo wyczekiwanym przez całą rodzinę. Ojciec był biznesmanem, który prowadził firmę produkującą telewizory, matka aktorką, a dziadek dyrektorem znanej kliniki na obrzeżach miasta. Z tego tez powodu dziewczę było dopieszczone, zadbane... i non stop indoktrynowana. Wpajano jej, że świat jest jednym wielkim stołem, z którego tylko najszybsi, najsprytniejsi bądź najsilniejsi będą w stanie uszczknąć na tyle, by prowadzić szczęśliwe, dostatnie życie. Ojciec dostrzegał w niej energiczność, zdolność do podejmowania szybkich decyzji, oraz umiejętności zarządzania, czy to kolegami z przedszkola, czy własnymi „zasobami” w postaci lalek. matka natomiast zauważała talent artystyczny, umiejętność wyłapywania dźwięków, a następnie zgrabny sposób ich powtarzania. Dziadek natomiast wspierał dziewczynkę, którą po śmierci swojej żony traktował jak oczko w głowie, i był swoistą przystanią dla dziewczynki, której celem było spełnianie nieco zbyt wybujałych ambicji rodziców.
Już od pierwszych lat... przedszkolnych dbano o to by jej talenty się nie zmarnowały. Począwszy od zabaw mających na celu wykształcenie w niej pewnych podstawowych zasad rządzących rynkiem, po te, które wykształcają zdolności muzyczne. Już po skończeniu przedszkola Kimiko umiała wygrywać na flecie proste melodyjki, nie mówiąc już o tym że doskonale zdawała sobie sprawę, że jeżeli ktoś coś czegoś potrzebuje, to może dyktować zupełnie inne warunki niż wtedy, jak dana osoba chce to tylko i wyłącznie z jej kaprysu.
Jednak dopiero od szkoły podstawowej duże wymagania rodziców dawały o sobie znać. Zapisanie do prywatnej szkoły muzycznej, konieczność uczęszczania na WSZYSTKIE zajęcia dodatkowe, miały wyrobić w dziewczynce pewne nawyki, które przydałyby jej się w dorosłym życiu. Pracowitość, uniwersalność, zdolność przystosowania się do różnych sytuacji. I faktycznie, uczyła się. I chyba tylko to robiła. W zamęcie dbania o to, by ukochana córeczka rodziny była jak najlepiej przygotowana w chwili, gdy wkroczy w dorosłe życie, zapomniano o tym że jest ona ciągle dzieckiem, które chce poznawać świat, nawiązywać przyjaźnie, i swobodnie się bawić.
I tylko jedna osoba jej to zapewniała. Koleżanka z klasy, Michiyo Akimoto, była bardzo podobna do Kumiko. Bezpośrednia, ale nieco bardziej wyluzowana i zdystansowana do otaczającego ją świata. To dzięki jej pomysłom Kimiko zaczęła poznawać czym jest koleżeństwo, a potem przyjaźń. Pod pretekstem wspólnej nauki spotykali się u Michiyo, by tam trochę się rozerwać, gdyż jej rodzice, mimo iż tez całkiem wpływowi, nie byli tak chorobliwie ambitni. Przez te wszystkie lata znajomości, od początków podstawówki do końca gimnazjum, spędzali ze sobą większość wolnego czasu. Wypady do kin, barów, dyskotek, prywatki – wszystko to dzięki Michiyo... oczywiście pod pretekstem nauki, wykładów na uniwersytetach, i tego typu pierdół. Nic dziwnego że w duchu Kimiko przysięgła sobie, że kiedyś jej się za to wszystko odwdzięczy. Za to, że pokazała jej, jak radosny potrafi być świat.
Pewnego dnia, w czasie jednego z wypadów na miasto, obydwie dziewczyny przechodziły koło teatru miejskiego. Przeprowadzany był tam casting do show, w którym różne osoby prezentowały swoje talenty. Coś w rodzaju amerykańskiego „Got talent”. Jako, że obie dziewczyny były dosyć śmiałe, zdecydowały spróbować swoich sił. Kimiko prezentowała swoje zdolności wokalne, a Michiyo... „taneczne”, gdyż niby coś tam trenowała, ale bez większego powodzenia. Niestety, te umiejętności nie wystarczyły i odesłano ją z kwitkiem. Natomiast gdy przyszła pora na Kimiko... krótko. Przeszła bez najmniejszego piśnięcia sprzeciwu. A po prostu zaśpiewała pierwszą z brzegu pamięci piosenkę. Jej głos i talent w połączeniu z latami ciężkich ćwiczeń przyniosły rezultaty. Tym lepsze, że praktyczne.
Zadowolenie z siebie mieszało się ze strachem. Wyda się że nie uczyły się do zbliżających się egzaminów, tylko wyszły na miasto. Może się to skończyć tym, że straci swoją szansę na zaistnienie w przemyśle muzycznym, oraz, co najgorsze, zakażą jej spotkań z jej przyjaciółką. Bardzo się tego bała, o czym, nie omieszkała podzielić się z Michiyo. Ona pokrzepiła ją na duchu i zapewniła, że to ona będzie mówić, zasłaniając się tym, że po prostu wracały od niej z domu i chciały tak przy okazji wstąpić do teatru, a tu proszę, taka niespodzianka... a gdyby się pytali dlaczego to Kimiko nie mówi, to usprawiedliwi ją szokiem.
Plan całkiem niezły... ale zbędny. Szanowna rodzicielka wyżej wymienionej potencjalnej gwiazdy estrady cieszyła się jak szalona, a ojciec wyczuł całkiem niezły potencjał na powiększenie ich majątku. W związku z okolicznościami, wesoła rodzinka nawet nie słuchała tego co mówiła do nich Michiyo, tylko... jeszcze bardziej zaczęli przygotowywać córeczkę, tym razem pod kątem prezencji scenicznej. Nie miała ona z tym żadnego problemu. Można powiedzieć że sprawiało jej to nawet przyjemność. No i perspektywa tego, że jak w końcu się usamodzielni to wyrwie się ze szponów rodziców, i zacznie żyć tak jak chce, dodawała jej sił... i pasji, która była w tym wszystkim kluczowa... i dzięki niej osiągnęła sukces. Udało jej się wygrać całe to show, i zdobyć 1 000 000 yenów (słownie, jeden milion). Kimiko wydawało się że taka suma z pewnością pozwoli jej się uniezależnić, ale wtedy wtrącił się w jej sprawy ojciec. Umówił się ze stacją telewizyjną, że zapewnią jej wsparcie i patronat w czasie dalszych kroków jej karierze, w zamian za pewne układy z jego firmą i otrzymaniu pewnego procentu z jej występów, płyt, czy innych przedsięwzięć. Kiedy zaczęła swoją karierę, miała 14 lat. I wszystko się zmieniło.
Po pierwsze, przeszła z jednej ręki do drugiej. Z ręki rodziców do rąk producentów telewizyjnych. Jej pierwszym zadaniem było stworzenie debiutanckiej płyty. Zatrudniono specjalistę od tekstów, muzyków... jedynym zadaniem Kimiko było jak najlepsze zaśpiewanie. Acz... i ona miała coś do powiedzenia. Głównie to, w jakim ma iść kierunku - bezpośredniości i szczerości tekstów, oraz różnorodności i naturalności formy. No i... zadziałało. Połączenie jej charyzmy scenicznej, bardzo dobrego głosu i dużego wkładu w to co robiła dało całkiem zadowalający wynik. Na tyle, że w czystym sumieniem można było ją nazywać „początkującą gwiazdą”.
Wtedy też jej styl życia obrócił się o 180 stopni. Nie miała już nad głową skrzeczących rodziców, więc mogła się zająć dosyć hulaszczym życiem. W dzień szkoła, trochę nauki, próby – a w nocy albo koncerty, albo wypady na imprezy... często z dużą ilością alkoholu. I tak mijał dzień za dniem, Próba po próbie, kac po kacu... tylko w tym wszystkim brakowało jednej osoby, która z niewiadomych przyczyn wyprowadziła się z miasta. Ale po jakimś czasie, po pół roku, przestało to mieć znaczenie, w obliczu o wiele większego problemu.
Pewnego pochmurnego dnia, w czasie nagrywania drugiego albumu, Kimiko zasłabła. Wcześniej już się jej zdarzało że traciła nagle siły, ale tym razem było to na tyle poważne, że wezwano pogotowie. Tam przeprowadzono parę rutynowych badań i gdy dziewczyna była już w stanie rozmawiać, zapytano ją o to, czy wcześniej jej się to nie zdarzało, i czy nie towarzyszyły jej od jakiegoś czasu inne objawy takie jak zawroty głowy, nudności, i inne tego typu przyjemności. A gdy to potwierdziła, to zapytano, czy przypadkiem nie ma jakiś problemów z częstotliwością okresu.
I owszem, miała. Od jakiś dwóch, trzech miesięcy. Można się domyśleć jakie było następnie przeprowadzone badanie... oraz że jego wynik był pozytywny.
Sytuacja malowała się w ciemnych barwach. Wydawało się niemożliwym urodzenie dziecka, i utrzymanie pozycji Kimiko w showbiznesie. Ale w sumie to było jeszcze nic. Poważniejszym problemem było to, że ten incydent mógł pociągnąć za sobą skutek w postaci nadszarpnięcia reputacji jej rodzicielki, która to przecież była aktorką. A to z kolei oznaczała mniejsze przychody, i zniszczenie i jej kariery. Ojciec w sumie może i by wybrnął z tej sytuacji...a dziadek... a dziadek zajmował się przyszłą matką. Za nic w świecie nie chciał dopuścić do tego, by jej wnuczce i prawnuczce stała się jakaś krzywda. Co nie zmieniało faktu że najchętniej zrugałby smarkulę za jej bezmyślność... którą to teraz menadżerowie musieli nadrabiać. Szkoda by było stracić tak zapowiadająca się artystkę... rozważano dwa wyjścia. Albo zatuszowanie sprawy, ryzykując to że w końcu dziennikarze się dowiedzą i zniszczą dziewczynie życie, albo... wręcz odwrotnie. Postawić wszystko na jedną kartę, i wcale się z tym nie ukrywać. Wręcz przeciwnie, rozmawiać o tym. O tym jak show biznes potrafi skusić swoim urokiem, pozornie ściągając na dno... ale i pozwalając na chwilę refleksji, i szansę na wykorzystanie sławy do szczytnych celów.
Innymi słowy – działalność moralizatorska i charytatywna. Kooperowało by to z wizerunkiem „Szczerej i ludzkiej” Koizumi, który przekonywał do niej fanów, a może by nawet umocniło. Ryzykiem było, to że po prostu ludzie tego nie kupią. Trzeba było tak umiejętnie „zasugerować” mediom odpowiedni punkt widzenia na tą sprawę, by motłoch pomyślał „No, widać że w gruncie dobra dziewczyna, tylko ten wstrętny świat sławy złapał ją w swoje sidła” a nie „O, popatrzcie jak ta głupia dziewucha próbuje wybrnąć z sytuacji”. Ale jakby na to popatrzeć z innej strony – było to mniej ryzykowne i mogło przynieść większe korzyści niż zwykłe „Ukrywamy ją przed światem by nikt się o tym nie dowiedział”. Co nie zmieniało faktu że gdyby nie stanowcza postawa dziadunia, to najpewniej po prostu doraźnie usunięto by problem. Zatem, jaki by tego wszystkiego skutek?
Całkiem niezły. Dogadano się z brukowcami i innymi telewizjami by odpowiednio przedstawiły sprawę... a nawet jeżeli nie na korzyść, to przynajmniej w miarę neutralnie. Oczywiście, nie bezinteresownie... tutaj swoją pomocną, wypełnioną szeleszczącymi czekami wyciągnął ojciec pokrzywdzonej. I jakoś to poszło... udziały w talk-showach, zorganizowanie paru koncertów charytatywnych, darowizny... i większość ludzi to kupiło. Zdarzały się jednostki które pobąkiwały „Ma na co zasłużyła, nie powinna się z tym tak afiszować...” co nie zmieniało faktu że robiono tylko to, co było niezbędne do pozytywnego przedstawienia sprawy. Wszystko ładnie pięknie, wydawać się mogło że historia w sumie szczęśliwa, gdyby nie zapomniano o dwóch rzeczach. O Kimiko, która ponownie została wciągnięta w niekończący wir zajęć, i dziecku, które niedługo miało przyjść na świat. Już przed narodzinami zapewniono mu wspaniałą reklamę... a skoro już mówimy o dziecku i jego narodzinach... to przejdźmy może już do tego okresu.
Misaki, bo tak nazwano dziewczynkę, swoją osobą prezentowała jedną z tych osób, które mają trochę bardziej pokręcony łańcuch DNA niż reszta ludzi na ziemi. Już na wstępie stwierdzono u niej albinizm, a po paru latach, gdy już nauczyła się mówić i dzieliła się swoimi spostrzeżeniami pokroju „pomarańcza i niebo mają w sumie prawie taki sam kolor” wykryto u niej wadę wzroku polegającą na upośledzeniu czopków, co objawiało się tym, że wszystko widziała w czerni i bieli. Osobista tragedia stała się doskonałą pożywką dla dziennikarzy. Nic nie mogło ich powstrzymać przed upublicznieniem całej tej sprawy. W sumie było to dobre, bo reklamowało artystkę, ale po raz kolejny udowodniło, jak bezlitosny jest świat. Między innymi przez te wydarzenia Misaki jest taka jaka jest – nieśmiała, niecierpiąca krzyku i rozgłosu... nie mówiąc już o jej matce, która stała się o wiele chłodniejszą i zamkniętą personą... przynajmniej dla swoich bliskich, gdyż ciągle musiała podtrzymywać wcześniej określony przez media wizerunek.
Jednak mimo pozornej odmienności charakterów, białowłosa odziedziczyła po swojej matce jedną rzecz – talent muzyczny. Głos co prawda miała słaby, ale słuch za to fenomenalny. Nie chcąc by się to zmarnowało, i jednocześnie by nie wciągnąć ją w ten cały cyrk, już od piątego roku życia zaczęła uczęszczać na zajęcia z gry na skrzypcach. Przynosiło jej to ulgę, i zaspokajało potrzebę samorealizacji, bardzo ważnej przecież w późniejszym wieku.
Kimiko w czasie jej wychowywania wyznawała zasadę, że nie należy zbytnio jej rozpieszczać, ale w żadnym wypadku tez nie przytłaczać nadmiarem obowiązków. Po prostu trzeba jej zapewnić jak najnormalniejsze warunki rozwoju. Taka polityka pociągała za sobą pewne konsekwencje. Po pierwsze, jako że sama musiała zajmować się swoimi sprawami, a nie chciała, ba, nie mogła zostawić tak małego dziecka samemu sobie, ciężar wychowania spadł na jej dziadków i pradziadka (który zresztą, gdy Misaki skończyła 10 lat, musiał zdecydowanie ograniczyć swoją aktywność z powodu jego dość sędziwego wieku). Po drugie, dziewczę uczęszczało do wysokiej klasy, fakt, ale jednak publicznych szkół, co z kolei pociągało za sobą dalsze skutki, o których będzie za chwilę.
Część czasu spędzana przez nią w szkole była dosyć trudna. Jej wygląd w połączeniu z pochodzeniem był prawdziwą sensacją wśród uczniów, którzy byli bardzo zainteresowani znajomością z nią. Jednak, gdy okazało się że jest ona z gatunku bardziej introwertycznych osobistości, które nie potrafią nawiązywać kontaktów z otoczeniem, zaczęto ją prześladować. Chociaż jest to może trochę zbyt mocne słowo. Obgadywanie, wyśmiewanie, przezywanie – nie mogła się o tego zupełnie opędzić, przez co jej samoocena gwałtownie spadła w dół, a co najważniejsze, zdała sobie sprawę z tego że jest inna niż wszyscy. Ale raczej w tym negatywnym znaczeniu. W końcu gdyby było inaczej, to by się z nią inaczej obchodzono, prawda?
W końcu jednak skończyła edukację w podstawówce i przeszła do gimnazjum. Tam z kolei doświadczyła czegoś innego. Ludzie byli nieco inni, troszkę dojrzalsi... i sprytniejsi. No bo nawet jeżeli ta osoba nie do końca nam odpowiada... to zawsze można jednak ją do czegoś wykorzystać, prawda? Czy do to pochwalenia się przyjaciołom, że zna się taką osobę, czy do zafundowania jakiejś imprezy. I niestety, przez jakiś czas dawała się w to wciągać. Dopóki ktoś mądry, w tym przypadku jej matka nie zwróciła jej uwagi na to (kiedy akurat była w domu), że po prostu w zwyczajny sposób na niej żerują. Wtedy też po raz pierwszy pomyślała o tym, że przydałby się jej córeczce ktoś, kto by jej pilnował...
Ale w tej sprawie było coś jeszcze. Misaki zdawała sobie z tego sprawę, że słońce jej nie służy. Musiał używać naprawdę mocnych filtrów przeciwsłonecznych by nie poparzyć sobie skóry przy dłuższych wyjściach, a i tak miało to dosyć duży wpływ na jej koncentracje i koordynacje ruchową. Z kolei w nocy... to był jej świat. Od razu lepiej jej się myślały i działało, jakby wracały do niej siły, wcześniej rozproszone przez promienie słońca. I to był jeden z głównych powodów, przez które zgadzała się na jakieś nocne wyjścia... o ile ktoś oczywiście ktoś potrzebował funduszy... znaczy się, takiej znamienitej towarzyszki. W końcu jednak powiedziano – dość tego. Przestano się zgadzać na „współorganizowanie” przez dziewczynę przyjęć, i sprawy wróciły do dawnego biegu. Znaczy się, prześladowań i szyderstw. Jeżeli dodamy do tego ciągle, co prawda redukowane, ale irytujące zainteresowanie mediami... to sytuacja była naprawdę mało ciekawa. Misaki nie miała po prostu na to siły. A skoro nie miała, to musiała skądś jej wziąć. Z pomocą przyszły jej dopalacze wszelkiego rodzaju, począwszy na zwykłej kawie, a na napojach energetycznych kończąc... przynajmniej na razie.
W końcu jednak, gdzieś na początku trzeciej klasy uznała że ma dość, nie tylko szkoły, ale i całego miasta. Tego ciągłego zainteresowania i złośliwości. Poprosiła mamę by jej jakoś pomogła. Jednak nie wiedziała jak. Nawet jeżeli przeniosą ją z jednej szkoły do drugiej, to było duże prawdopodobieństwo że skończy się to tak jak poprzednio, a sprawy dziennikarzy nie dało się tak łatwo załatwić. Musiałaby... zniknąć. Tak po prostu. I wtedy może by się udało ich jakoś uciszyć... ale przecież przeniesienie całej rodziny do innego miasta nie wchodziło w rachubę. Za dużo ich wiązało z tym miastem by mogli ot tak wszystko to rzucić w diabły. Wtedy znikąd pojawiła się... Michiyo. Tak po prostu na progu domu pojawiła się na progu domu, i zapytała czy nie mogłaby wejść na herbatkę. Jako że Kimiko była w domu, z miejsca została przyjęta, kosztem nagrania któregoś tam z kolej albumu.
Wtedy wszystko się wyjaśniło, zarówno powody jej wyjazdu, jak i powrotu. Otóż, jej rodzice dostali propozycję zainwestowania pieniędzy w młodą, ale całkiem dobrze prosperującą firmę produkującą sprzęt komputerowy, mieszcząca się gdzieś na południu kraju. Niestety, nie wytrzymała ona konkurencji i splajtowała, więc cała rodzina z dosyć zamożnej spadła do „ledwo co zaliczającej się do średnich”. Zaczęli normalnie pracować, jako pracownicy... chociaż ciągle marzył im się powrót do biznesu, zwłaszcza ojcu. A jakie są pozornie najszybsze i najłatwiejsze sposoby zarabiania pieniędzy? Kasyna i inne zakłady hazardowe. Z początku, jak to bywa, wydawało się że to działa. Ale potem też się potoczyło wręcz szablonowo. Zastawianie przedmiotów, później gra na kredyt... dosyć szybko stoczyli się na sam dół. Ale to nie było jeszcze wszystko. Właściciel kasyna w którym grał jej ojciec dosyć szybko upomniał się o swoje. Zażądał uregulowania długu w wysokości 50 tysięcy, albo wydobędą te pieniądze choćby i z ich wątrób...
Kimiko gdy to usłyszała natychmiast postanowiła im pomóc. Jako że była już samowystarczalna, obiecała że najdalej następnego dnia da jej te pieniądze... ale jednocześnie zaznaczyła, że byłaby bardzo wdzięczna jeżeli pomogła by jej w jednej sprawie. Michiyo zgodziła się od razu. Nie miała zresztą zbyt wielkiego wyboru. Ale w sumie ta sprawa nie była aż taka zła. Miała być ochroniarzem, opiekunką i przyzwoitką jej 15 letniej córki, Misaki, gdyż ma dosyć spore problemy z przystosowaniem się do otaczającego świata. Zatem, z tego powodu, postanowiła dać jej szansę zaczęcia wszystkiego od początku, po prostu przenosząc ją do innego miasta. Nowe miejsce, nowi ludzie... i czysta karta. No, prawie... pewnych informacji nie da się zatrzeć. Ale miała nadzieje że dziewczyna z pomocą Michiyo jakoś sobie poradzi...
I tak oto tydzień później, po uregulowaniu wszelkich spraw związanych z zakwaterowaniem obydwu kobiet, z przepisaniem dziewczyny do innej szkoły, oraz wpłaceniu wcześniej określonej sumy na konto kasyna w imieniu rodziny Akimoto, Misaki i Michiyo pojechały do japońskiego Rzymu, Karakury, by tam zacząć nowe życie... co prawda nie znają siebie dosyć dobrze, ale obydwie są skłonne współpracować.

Statystyki

Siła: 4 (5 -1k)
Szybkość: 5
Zręczność: 10 (5 +2k +3)
Wytrzymałość: 4 (5 -1k)
Inteligencja: 10 (5+5)
Psychika: 10 (5 +5)
Reiatsu: 8 (5 +3r)
Kontrola Reiatsu: 6 (5 +1mg)

k - Punkty z płci
p - punkty dodatkowe z profesji
r - punkty dodatkowe z profesji do reiatsu
mg – punkty wynikające z pracy społecznej jako Mistrz Gry
bez literki - punkty standardowe (14, 10 podstawowych, 3 za każde 5 lat, 1 za działalność charytatywną)
5 na początku - punkty bazowe


Umiejętności

Artysta
Syn Nocy
Bogacz
Nadzwyczajna Uroda
Sojusznik

Wady

Daltonizm
Uzależnienie (Dopalacze, napoje energetyczne, i ogólnie używki)

Słowa dodatkowe: Miłościwie nam panujący Roten Taiba z uwagi na nieobecność Korima zasugerował mi, że jakby mi się nudziło to mogę zrobić drugą kp. Więc to robię ; p
Jeżeli można, chciałbym by fabuła zaczynała się tuż po dotarciu do nowego domu w Karakurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Misaki Koizumi [Człowiek]   Nie 4 Paź 2009 - 18:43

Już wcześniej czytałam, podoba mi się karta i akceptuje chciałbym jeszcze jednak aby jakiś Mg jeszcze sprawdził przynajmniej statsy. Hm hm jeśli będziesz chcieć to od środy jestem w stanie Ci prowadzić



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu



avatar

Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
160/160  (160/160)

PisanieTemat: Re: Misaki Koizumi [Człowiek]   Sro 7 Paź 2009 - 7:27

Yeah, spoko, danke.
Hyh... no to skoro moja kp znalazła się w oczekujących na MG, to domyślam się że została zaakceptowana... więc nie pozostaje mi chyba nic innego jak napisać temat opisujący mieszkanie mojej postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Misaki Koizumi [Człowiek]   Sro 7 Paź 2009 - 12:46

W takim razie przygarniam Cie (jeśli chcesz), i dziś postaram się rozpocząć Ci przygodę



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu



avatar

Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
160/160  (160/160)

PisanieTemat: Re: Misaki Koizumi [Człowiek]   Sro 7 Paź 2009 - 15:32

Jasne, bardzo chętnie, jak coś to temat z domostwem już zrobiony (Ale pewnie to już zauważyłaś) ;]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Misaki Koizumi [Człowiek]   

Powrót do góry Go down
 
Misaki Koizumi [Człowiek]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog