IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Willa rodziny Yasushiro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 25 Gru 2009 - 18:17

Dziewczyna zerknęła na twoją dłoń wyraźnie zaszokowana, przyglądała się Ci bez słowa... Cóż dziewczyna była za pewne nieprzyczajona do dotyku innych,m w końcu jak się zdawało była nieśmiała. Nie rzekła jednak nic, przynajmniej doi końca twojej drugiej wypowiedzi. Sam dostrzegłeś na jej policzkach delikatny rumieniec... Uśmiechnęła się delikatnie i nerwowo opuściła wzrok. - Uhhh Dziękuje Kyu... - Widziałeś że przez moment jeszcze uśmiechała się lekko - JA Ci dziękuje... Jesteś dobrym człowiekiem... Uratowałeś mnie nie bacząc na siebie... - Zmroczyła oczy, chrząknęła cicho - Ja przepraszam... Nie chciałam Cie martwić, dla tego tak ten... - wciąż zdawała się leciutko rumienić.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 25 Gru 2009 - 18:37

- tak ten, chodźmy na miasto... ja stawiam - dokończyłem wypowiedź dziewczyny z wyraźnym uśmiechem na twarzy, który nie był udawany. Cóż rzadko zdarzał mi się "prawdziwy" uśmiech. Dałem chwilę dziewczynie na ogarnięcie myśli.
- Lecz najpierw... Pamiętasz tą noc w lesie. Wiesz co się stało z moim krzyżem ? - zapytałem się jej, dopiero teraz sobie zadałem sprawę, że cały czas trzymam ja za rękę... Było to dosyć niezręczne, lecz głupio było teraz ją puszczać, postanowiłem nie robić niczego w tym kierunku. Znając nieśmiałość dziewczyny on też nic nie zrobi, ale cóż...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 26 Gru 2009 - 17:23

Faktycznie dziewczyna nie cofneła reki, zmrużyła na chwile oczy po czym to spojrzała na Ciebie - Uhhh... Naprawdę chcesz gdzieś ze mną wyjść ? - Młódka najpewniej słyszała takie rzeczy dosyć rzadko, a wiec wolała się upewnić. - Ja... Bardzo chętnie się gdzieś z tobą przejdę.. - Usłyszałeś że głos jej zadrżał leciutko.

Po twojej wypowiedzi milczała chwilę - Krzyż... - mruknęła do siebie, zerknęła w górę myśląc chyba intensywnie nad tym o co ją zapytałeś. Wolną dłonią podrapała się po głowie, po czym to niepewnie zerknęła na Ciebie - Chyba... miałeś go... Cały czas ? - Nie była chyba pewna, w gruncie rzeczy krzyż był mały, a dziewczyna nie musiała widzieć że jest on ważny.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 27 Gru 2009 - 21:19

- Naprawdę - potwierdziłem dziewczynę z dużym bananem na twarzy. Udałem że nie słyszę drugiej części tej wypowiedzi. Tak było chyba, lepiej dla mnie - nie chciałem tego wsiąść na poważnie. Chcę żebyśmy byli tylko przyjaciółmi...
***
- proszę przypomnij sobie, jest on ważny dla mnie, wyjątkowo teraz... Miałem go na lewej ręce... - powiedziałem szybko, mając nadzieję. Chociaż w głębi to nadzieja już na zawsze u mnie umarła...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 27 Gru 2009 - 21:41

Dziewczyna uśmiechneła się nieśmiało, wydawała się być miło zaskoczona. Później chrząknęła cicho, otworzyła usta aby coś powedzieć, jednak tego nie zrobiła, miast tego na jej twarzy pojawił się nieco bardziej wyrazisty uśmiech.

Gdy rzekłeś ponownie o amulecie znów się zamyśliła, zmarszczyła przy tym lekko brwi. Wolała sobie przypomnieć cokolwiek skoro amulet był dla Ciebie ważny - Jestem prawie pewna... Że miałeś do cały czas na sobie - chrzakneła cichutko.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 4 Sty 2010 - 15:39

( Cóz, miałaś ode mnie trochę wolnego )
- Jeżeli nie wiesz gdzie jest to sobie nie przypomnisz - powiedziałem z uśmiechem, co było jednoznaczne ze skończeniem tematu.
* No to jedno źródło umarło śmiercią naturalną, trzeba będzie pójść do tego arystokraty spytać się o krzyż, w każdym razie zapomnijmy o nim teraz... *
- To co idziemy ? - zadałem pytanie.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 4 Sty 2010 - 18:51

(w sumie miałam w ogóle wolne ;] ale teraz wracam z veną i nowymi pomysłami)

- Uhh... Przepraszam - Dziewczynie widać było głupio że nie może pomóc, najpewniej bardzo chciała, jednak skąd mogła wcześniej wiedzieć ze ten krzyż jest aż taki ważny ?
Kiedy wypowiedziałeś swoją drugą kwestię wzdrygnęła się lekko, i wstała dosyć gwałtownie - Daj mi chwilkę dobrze ? Głupio mi tak wyjść... - Opuściła na chwilkę wzrok, cóż nie chała jak widać opuszczać domostwa w ubraniach domowych. Nie czekając na twoje zezwolenie czy też brak wyszła z pokoju i zostawiła Cie samego na dobre 7 minut.

Kiedy wróciła miała spięte włosy, kilka niesfornych kosmyków odstawało jednak od reszty fryzury. Odziana była w jasną tunikę (właściwe krótką sukienkę), z krótkimi nieco bufiastymi rękawkami. Poniżej ubrane miała nieco już przetarte dżinsy, po boku (prawym), zwisała niewielka torba z brązowej, pospolitej skóry, wyglądała na starą - Uhh... No ja gotowa...

Ruszyliście do przedpokoju aby założyć buty i kurtki, w tym czasie dziewczyna zapytała niepewnie - gdzie chcesz isć ?...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 8 Sty 2010 - 20:55

( Nie mam ochoty zbyt dług ciągnąc wątku tego wyjścia Więc możesz to zrobić na jednego TS)
- A ty ? - odpowiedziałem dziewczynie pytaniem na pytanie. tak, naprawdę nie miałem żadnego pomysłu gdzie wyjść - po prostu nie chciałem, aby Tai siedziała w domu sama. W każdym razie... Cóż musiałem przyznać, że dziewczyna wyglądała całkiem ładnie. Ta myśl nie opuści, nigdy nie opuści mojej głowy, została zamknięta w kufrze w głębinie moich myśli...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 9 Sty 2010 - 19:05

(dobra mi pasuje)

Początkowo nie wiedzieliście gdzie iść, nie miałeś pomysłu, zresztą tak jak i dziewczyna. Wpadliście jednak na pomysł w momencie w którym przechodziliście obok pizzerii, w drodze do miasta. W tej samej restauracji byleś zresztą ze znajomym ze szkoły. Tam posiedzieliście trochę czasu, i jak by nie patrzeć było przyjemnie i smacznie. Dziewczyna opowiedziała Ci o sobie, dowiedziałeś się że lubi pomarańczowy kolor, że lubi owoce morza, dowiedziałeś się że lubi czytać książki akcji. Młódka peszyła się jeszcze, jednak dało się z nią normalnie porozmawiać.

Dwie godziny później uznała że musi się zbierać żeby jeszcze się pouczyć, tak wiec pozbieraliście się i wyszliście z pizzeri



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 10 Sty 2010 - 17:50

Ah, dawno pizzy się nie jadło - to ponad dwa tygodnie ! Normalnie apokalipsa. Rzadko zdarza mi się jeść dwie godziny pizzę, ale to ta dziewczyna ma na mnie taki wpływ... Musiałem jeść ostatni kawałek zimny o!
***
Podsumowując dzień dzisiejszy:
a) Wyciągnąłem trochę informacji o nowej koleżance
b) Wydałem kasę na pizzę
c) zmęczyłem się
d) kupiłem bilet
I jak tu wyjsć na plusie ? Tylko hardkory potrafią... A to oznacza ze od tej pory jestem hardkorem. Gdyż wyszedłem an dużym plusiku.
***
- Do jutra - wykrzyczałem do dziewczyny, powoli się odwracając się i idąc w kierunku swojego domu... Tak, to przygotuj się na masaż plecy z użyciem druta kolczastego i sprint przez pole minowe... Tak, ciekawa wizja - która może mnie spotkać po powrocie do domu. E, to lepiej sie pośpieszę - Przyspieszyłem kroku.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 10 Sty 2010 - 20:57

( - 20 rio )

Ruszyłeś w stronę domu, kiedy przechodziłeś jeszcze rzez miasto dreszcz przeszedł Ci po plecach, słyszałeś że komentował Cie z jakiejś ciemnej bramy męski głos, jakiś inny odparł że jesteś chuderlawcem. Może i byłeś o wiele silniejszy od ludzi, jednak wciąż nie do końca zdrowy i bez amuletu mogłeś mieć problem.

Po pewnym czasie marszu czułeś że zaczyna Ci się robić zimno, na całe szczęście byłeś jednak już niedaleko domu, w ciemności widać było kilka okien w których wciąż paliło się świtało, głównie w pokojach służby. Znając życie Naratse znów siedziała zaczytana w książkach fantasy... Przyśpieszyłeś kroku mając nadzieje że nie spotkasz ojca.

Przekroczyłeś bramę prowadzącą do willi, później podszedłeś do wrót prowadzących do środka, jak się jednak okazało te były zamknięte, ruszyłeś wiec do wejścia na tyłach, jak się okazało na twoje szczęście owe drzwi były otwarte, nacisnąłeś klamkę i wszedłeś do środka.

Było ciemno, niemal przewróciłeś się o kolejne meble, dałeś jednak radę wyjść do holu, słyszałeś odgłosy strzelaniny, i bladoniebieskie światło dochodzące z bawialni, siedział tam twój ojciec... Na twoje nieszczęście musiałeś przejść obok pokoju.
Uznałeś że dasz radę, w końcu sofa której zwykło oglądać się wielką plazmę była tyłem do drzwi. Tak więc ruszyłeś obok pokoju skradając się. Kiedy już miałeś zrobić krok aby minąć pokój usłyszałeś głos swojego ojca, chrapotliwy , paskudnie chłodny - Kyu... Tego szukasz ? - Zerknąłeś w kierunku pokoju. Było ciemno, widziałeś ciemne włosy swojego ojca i lekko uniesioną rękę na której zawieszony był połyskujący błękitem amulet... Twój amulet.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 11 Sty 2010 - 15:15

- Niezły jest - powiedziałem cicho do siebie patrząc na niego z arktycznym chłodem. Nieznacznie podnosiłem swój wzrok na tego niewdzięcznika. Potem na swój krzyż, Ha ! Nie wcale nie cieszyłem się że odzyskałem swój - ten krzyż jest przyczyną wielu złych rzeczy... Przez niego zostałem porwany przez rzekę stałej wojny, stałego zagrożenia swojego życia. Na każdym zakręcie może się znaleźć jakaś bestia chcąca wgryźć swoje kły w moje ciało... Lecz przez swoją głupią decyzję w dzieciństwie muszę kroczyć tą potępioną ścieżką - ten krzyż jest moim jedynym obrońcę na tej drodze. Nie tak dawno poznałem Tai - tak naprawdę to robi mi się smutno za każdym razem, gdy ją widzę. Ona jest niewinna nie powinna brać na swoje ramiona tej kary... Ona jest obarczona zbyt dużym ciężarem, ktoś musi przy niej - ktoś musi ją ratować przed załamaniem. Nigdy jej nie opuszczę - ona jest jeszcze niewinna, Shimada nie musi poznawać jeszcze prawdy o tym Przeklętym Świecie. Bogu jest, lecz już dawno nas opuścił - tych co nie są ludźmi. Nas Niszczycieli - zapomniani przez Boga, wyniszczeni przez Bogów Śmierci.... Nasz broń jest naszym największym wrogiem.
- Oddaj go ! - wykrzyczałem z dziką wściekłością i zapałem. Ale jednocześnie ogromny chłodem. Nie musiałem się kryć przed nim, on też przede mną nie musiał - ja to teraz wiedziałem - To jest Quincy... Nie było mi go żal - dobrze mu tak. Niech on będzie tym przeklętym, ja się bym tego wyrzekł gdybym tylko mógł, lecz nie teraz. Nie teraz, gdy mogę kogoś obronić, nie teraz gdy już oddałem się tej piekielnej ścieżce !
- Oddaj mój krzyż ! Sam go będę niósł ! - Wykrzyczałem do niego ponownie, opadając lekko z sił... chciałem być samotny na tej drodze, nie chciałem, by ktokolwiek więcej dźwigał ten ciężar. Mój charakter jest dla mnie bronią przed innymi, broń chroniąca uch przed chorobą- przed mocą.
- Niszczycielu... - dodałem wolno niczym podziemne źródełko. Po moim poliku poleciała jedna niewielka łza. Może jednak Shimada się nie myliła... Może jednak jestem tym dobrym na przeklętej drodze, tym który będzie chronił ich przed nią.
Powoli się podniosłem i zacząłem podchodzić do niego z tajemniczym spokojem, nic mnie nie może zatrzymać.
- Jestem tu, aby odebrać moją karę i mój krzyż. Każdy z nas niesie swój krzyż, mój krzyż jest bardzo ciężki, ale będę go niósł - powiedziałem i szybkim niczym błyskawica ruchem ręki wyrwałem mu krzyż z ręki. Nie wiem czym sobie zasłużyłem na to brzemię, ale nie odrzucę go...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 11 Sty 2010 - 19:37

Sięgnąłeś błyskawicznie po krzyż, jednak nim zdołałeś go złapać, twój ojciec zakręcił nim i złapał w dłoń - ścisnął tak abyś nie mógł go wyrwać. Twarz twojego ojca była równie nie wzruszona co zawsze, niemal pół jego oblicza pochłaniał cień, pół rozświetlało blado błękitne światło. W pewnym momencie zmarszczył brwi i wskazał wskazującym palcem drugiej ręki na telewizor. Zerknąłeś, dostrzegłeś scenę z filmu, sam nie wiesz jakiego. Widziałeś jednak człowieka o ciemnym kolorze skóry który rapował, ubrany był w biała koszulkę, zaś ta ta opadał masywny, złoty krzyż - To się nazywa ciężki krzyż... - Skomentował, później spojrzał na Ciebie, jego wzrok był pusty, nieprzyjemny - Jesteś tak słaby i mówisz że chcesz go nosić ? - Westchnął cichutko jak by nie zadowolony - kare wyznaczyłem Ci już jakiś czas temu... Ale nie nie słuchasz co ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 16:11

- Jesteś taki beznadziejny i nieludzki... Może i jestem slaby ale to nie powód by się poddawać. to powód, by dążyć do jeszcze większej siły, by móc chronić innych. Po ty by znaleźć jakąś radość w przekleństwie. Moc sama dla siebie nie ma znaczenia... - przemówiłem z głosem pełnym różnorakich emocji. Głosem który obije się o niego niczym wiatr o mur. Wcześniej zawsze się poddawałem, gdy z nim rozmawiałem - bałem się jego, lecz teraz już strach umarł. Nie miałem nic więcej do stracenia niż odebrać to co moje, dla dobra innych. Moja wola walki pojawiała się często wiele za późno - ta wola potrafiła obalić inne emocje, dawał mi siłę do walki z takimi bestiami jak on. Nagle przypomniały mi się słowa pokojówki " On się troszczy o ciebie " - gdybym mógł, nie znałbym go. Nie znałbym tej bezdusznej ludzkiej powłoki ! Tak moje życie byłby łatwiejsze, lecz rezygnacja jest teraz niemożliwa.
- Przyjmy oczy ślepcu, nic o mnie nie wiesz... - powiedziałem z twardym i stanowczym akcentem, spoglądając na człowieka z ponurym wyrazem twarzy.
- Widziałem już więcej niż ty, i gdybym mógł wyrzekłbym się tego kim jestem ! Ale już nie mogę się odwrócić od ścieżki obranej w lata dziecinne... najchętniej urodziłbym się jeszcze raz... - dodałem przypominając sobie mój błąd z przeszłości, oglądając skrzyżowanie i wszystkie drogi ponownie. Mogłem dalej pozostać człowiekiem i... nie uratować Tai. Jedna uratowana osoba na całe życie w przekleństwie - to jest chyba dobre.
- I to nazywasz karą ? - zadałem mu pytanie retoryczne, nie dałem mu się wejść między moje słowa - Ty nigdy nie zostałeś naprawdę ukarany... Nawet nie wiesz jak wielką karą jest ten krzyż - powiedziałem głośno się śmiejąc z jego głupstwa. Pomimo iż byłem przekonany że to jest Niszczyciel nie traktowałem go tak... uznawałem go za zwykłego człowieka.
- Powiedz mi co osiągnąłes w swoim nędznym życiu ? - zadałem mu otwarte pytanie...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 19:31

Mężczyzna uśmiechnął się po twojej pierwszej wypowiedzi, później poszerzył się jeszcze bardziej. Wyszczerz pozbawiony był jednak wszelkich pozytywnych emocji, wyrażał drwinę, wyrażał pogardę - Ślepcu ? Ty nie widziałeś niczego mały śmieciu - Twój ojciec przestał się uśmiechać, na twarz jego wpełzła ponurość, sam nie wiesz co było gorsze. Wstał, bardzo powoli - zupełnie jak by jego ruchy były spowolnione - To ty tu nic nie wiesz... - Sięgnął wolną rękom głęboko do obszernych kieszeni swoich spodni, złapał coś i wyjął powoli - na początku dostrzegłeś srebrny sznureczek, później jednak z kieszeni wyłonił się amulet zbudowany na bazie koła, z wyrytym krzyżem w środku - Co osiągnąłem ? więcej niż ty gówniarzu... Jak śmiesz zwracać się tak do prawdziwego mściciela co ? Gdyby nie ja nie żył byś już... Wiele razy. Jak myślisz kto Cie w szpitalu uratował ? - Czułeś że niemal świdruje Cie tym swoim surowym spojrzeniem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 20:59

- Nie zdziwiłeś mnie - mój uśmiech był szerszy niż mojego ojca, mój przypominał prawdziwego banana. Pochodzenia uśmiechu mogłem się jedynie podejrzewać... Satysfakcja, z przedwczesnego odkrycia prawdy. Zielony łuk - potężny, ale nawet to nie wzbudzi mojego szacunku wobec niego.
- Rzucając słowami bez rozwagi dużo nie zmienisz.... staruszku - powiedziałem kładąc nacisk na ostatnie słowo.
- Mimo iż jesteś potężny - nie zmienia faktu że nadal jesteś beznadziejny i nieludzki - dodałem lekko radośnie, niszcząc całą powagę sytuacji, o ile jakakolwiek istniała.
- No a teraz jak wyjąłeś swojego asa, to oddaj mi mój krzyż, nie chcesz być w końcu złodziejem... nieprawdaż ? - powiedziałem wystawiając łapę. Cóż nawet na najwytrwalszych ludzi takie próby wywrócenia z równowagi mogły osiągnąć niewielki sukces... A gdy ojciec zbytnio się wyniesie, mam super tajną broń pod którą ugnie się tylko jedna osoba - Ojciec. Tak uderzę w jego najczulszy punkt.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 21:07

- Ty jeszcze nie znasz moich asów chłopcze - zarechotał cicho, śmiech pozbawiony był jednak jakichkolwiek pozytywnych emocji. Patrzył na Ciebie z góry, jak jakiś drapieżnik który zerka a swoją ofiarą i czeka na odpowiedni moment aby zaatakować - Oddać Ci ? Jesteś tego niegodny... Jesteś słaby. W dodatku nie czuje potrzeby oddawania Ci czegokolwiek niewdzięczny uciekinierze - Zmarszczył lekko brwi, najpewniej wcale nie podobał się mu ton jakiego używałeś. - Radzę Ci... Zacznij się zachowywać tak jak ja tego oczekuje...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 21:52

Zabrałem swoją rękę. Na mojej twarzy zaczął się malować uśmiech, uśmiech szczęści i radości, pełen ulgi... Spojrzałem bystrze a ojca. Złapał się w moje sidła, chociaż to mi dało tylko pewność. Teraz nie interesowała mnie jego decyzja, bardziej reakcja i emocje. Zrobiłem coś czego część z was może się nie spodziewać.
- Dobrze. Zabierz go sobie... Jeżeli jesteś taki potężny zapieczętuj moją moc. - powiedziałem podniośle w tej samej chwili z moje twarzy przeminął uśmiech niczym jesienny wiatr. Moja twarz przyjmowała poważny wraz zmieszany z triumfem.
- Ta moc już mi nie jest potrzebna... Możesz mnie uwolnić od tego ciągłego życia w strachu przed śmiercią. Mogę zawsze znaleźć inną siłę, dzięki której będę mógł bronić innych. Dzięki tobie mam znowu szansę na normalne życie. Ja zrzekam się sztuki Quincy. Matka na pewno byłaby szczęśliwa.... Ja też będę - powiedziałem wolno, cały czas patrząc się na niego jak posąg z kamienną twarzą triumfu. Chociaż pod tą maską kryła się ogromna radość że mogę uwolnić się od tego szaleństwa.
- To co zrobisz "Niszczycielu" ? - ostatnie słowo powiedziałem pełen szacunku i oficjalności.
***
Podjąłem decyzję, nie wiem czy była ona dobra... Lecz to ja nie chcę być odpowiedzialny za życie innych. Uratowałem jedną osobę spod paszczy pustego, byłem szczęśliwy, lecz - jestem tchórzem, boję się samego siebie, uciekam jak najdalej od niebezpieczeństwa. Lecz chcę być normalny - chcę żyć jak normalny licealista. Muszę zrezygnować z przekleństwa. Nie chcę być winiony za swoje porażki, ich cena jest zbyt wysoka. Operowałem zbyt dużymi wartościami, byłem za słaby, aby walczyć za innych. Byłem za słaby na swój krzyż...
- Moja moc powinna należeć do kogoś odpowiedzialniejszego, ja nie potrafię zabijać. Chcę zapomnieć o swojej przeszłości splamionej krwią, lecz nie mogę to ona będzie mnie ratowała przed ponownym wyborem złej decyzji - Wygłosiłem.

" To już ostatni raz, kiedy będę się bał. Ostatni raz kiedy ucieknę. Zawszę będę stawiał czoła wyzwaniu "
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 12 Sty 2010 - 22:49

Pierwszy raz na twarzy swojego ojca dostrzegłeś uśmiech wypełniony chodź pierwiastkiem wesołości. Ową wesołość wywołał tryumf, tak twój ojciec wyglądał jak by właśnie wygrał coś cennego. - Tak szybko rezygnujesz ? Dobrze wiedzieć że jesteś taki jak ja... Też zrezygnowałem, to nie przynosi zysków. - Stał spokojnie i wpatrywał się w Ciebie z wyraźną satysfakcją. Schował swój krzyż do kieszeni, twój pokazał Ci jeszcze przez ułamek sekundy po czym również go schował. - A teraz wracaj do swojego pokoju i ucz się jak "normalny nastolatek"



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 13 Sty 2010 - 8:00

Zachowanie ojca zdziwiło nawet mnie...
- Mam w dupie zysk, chcę się tylko pozbyć tylko tej plamy z mojej duszy. Zrób coś, proszę ! - wykrzyczałem głosem pełnym bezsilności i błagania. Wiedziałem że on tego chciał - zobaczyć jak kładę się przed nim w bezsilności, jak będę drastycznie błagał o pomoc. Ale miałeś już gdzieś konsekwencje - chciałem się pozbyć tylko tego krzyża, chciałem pozbyć się swojej niezwykłości, ta niezwykłość była skazą na mojej duszy.
- JUŻ zapomniałeś jak to jest być słabym, bezsilnym... Ja byłem dobrym Niszczycielem, lecz słabym. Jeżeli dalej bym trenował to pewnie bym ciebie dogonił. Teraz był ostatnia szansa rezygnacji. Jeżeli dalej bym trenował odwrót nie będzie już dalej możliwy, brama do człowieczeństwa zostanie zamknięta, ja z tego nigdy nie zrezygnuje - dodałem chcąc choć trochę wpłynąć na decyzję ojca. Chociaż jego decyzje są twarde niczym stal. Ale, nigdy więcej się nie poddam - tą walkę muszę ja wygrać.
- Błagam cię, uratuj mnie... - upadłem nie ziemię przyciskany młotem bezsilności.Z mojego serca, aż wyciekała nadzieja na wolność.
Takie życie było o ciekawsze niż normalność. Tak normalni ludzie poszukują czegoś niezywkłego, lecz gdy to dostną są tak podnieceni swoim zyskiem, że nie potrafią zobaczyć złej strony tego. Większość nawet przez całe życie jest ślepa na swoją stratę. Z każdym dniem tracą cząstkę swojego człowieczeństwa. Rzeczy której nie da się odzyskać. Ta cząstka wpada w przepaść bez dna, po to by kiedyś nas samych wciągnąć do tej przepaści.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 13 Sty 2010 - 20:01

Nie tylko decyzje twojego ojca miały coś ze stali, sam w sobie był równie nie wzruszony co bryła metalu. Patrzył na Ciebie bez żadnych konkretnych uczuć wymalowanych na twarzy, jego spojrzenie jak zawsze było surowe i chłodne jak arktyczne lodowce. W pewnym momencie usiadł, założył nogę na nogę i oparł przedramiona o sofę. Zielony blask bijący teraz z telewizora rozświetlał jego twarz. - Wiesz co ? Żałosny jesteś - W tych kilku słowach wyczułeś naprawdę niesamowitą pogardę - Wiedziałem że jesteś słaby, ale ze aż tak ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 13 Sty 2010 - 22:45

Teraz to już była desperacją. Nie mam zamiaru dalej siebie nienawidzić - tak nienawidziłem siebie od tych dwóch tygodni od walki z tym pustym. Dlatego że nie uchroniłem Tai przed tą ścieżką, przez mnie sama się raniła, nie potrafię tego znieść. Ja....
- Już siebie nienawidzę. Odbierz mi moc ! - krzyknąłem do ojca.
- Nie chcę być przez nią zniszczony, odbierz mi albo zabij... - urwałem ślęcząc na ziemie, z twarzą żalną łamami. Już dłużej nie mogłem tego znieść. Ja chcę być wolny...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 14 Sty 2010 - 13:13

Mężczyzna siedział spokojnie z nie wzruszoną twarzą niczym u jakiegoś posępnego posągu, któremu było już wszytko jedno. Nie spojrzał na Ciebie, milczał długo tak że wydawało Ci się że już o tobie zapomniał, później zaśmiał się cichutko, nieprzyjemnie i bez żadnej wesołości czy też krzty jakiegokolwiek pozytywnego uczucia. - Nie chce iść siedzieć za zabicie nic nie wartego syna. A jeśli chcesz żyć jak normalny dzieciak to jazda do pokoju i do nauki... Ja mam ciekawsze rzeczy do roboty niż Cie wysłuchiwać - Chłodny spokój jaki towarzyszył jego wypowiedzi był dziwnie szorstki i nieprzyjemny.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 14 Sty 2010 - 20:29

- Nienawidzę cię - powiedziałem tylko cicho z złowrogim akcentem. Powiedziałem na tyle, by on to usłyszał. Dałem się ponieść morzu emocji, emocji wzburzonych jak wulkan. Już nic mi nie przeszkadzało, każda moje myśl wychodziła na wierzch nie licząc się z konsekwencjami...
- Jesteś beznadziejny, nie chcę ciebie znać, po prostu zniknij z mojego życia, Zgiń! To ty jesteś nic nie wartym pustym śmieciem ! Nie masz prawa żyć ! Nie chcę więcej ciebie widzieć ! - wykrzyczałem nie panując nad swoimi emocjami, ani nad tym co mówię. To wszystko było prawdą - tak myślę o tym śmieciu. Nic już mnie nie obchodziło, wszystko wyblakło. Żaden z moich wcześniejszych sukcesów nic nie znaczył...
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 15 Sty 2010 - 17:26

- No to mnie zabij - Wymruczał równie beznamiętnie co wcześniej, zdawał się na Ciebie wcale nie patrzeć - Powodzenia słaby insekcie - Dodał dopiero po chwili. Wydawał się nie przejmować tym że jesteś jego synem, tym że jesteście rodziną... Traktował Cie równie chłodno co partnerów finansowych, a w zasadzie i gorzej.

Złapał za pilot prawą dłonią i zaczął przerzucać kanały, uznając najpewniej że telewizor jest znacznie lepszą rozrywką niż rozmowa z tobą.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 17 Sty 2010 - 15:07

- Nie ratuj mnie więcej - powiedziałem tylko cicho w stronę ojca.
- Odebrałeś mi wszystko co możesz zobaczyć, lecz są pewne rzeczy których mi nie zabierzesz. Te o które będę walczył do końca - dodałem z wolna ruszając do swojego pokoju. Moje kroki były opanowane. W mojej głowie pojawił się prawdziwy chaos. Nie potrafiłem tego zrozumieć - nie mogłem zrozumieć jego. Nie chciałem go więcej zobaczyć. Wróciłem do swojego pokoju.
- Czy to jest koniec, czy też początek. Tak właśnie wszystko się skończyło - wszystko odrodzi się na nowo. Zakwitną kwiaty zasadzone dawniej... Niech ktoś mnie uratuje z tego szaleństwa. Ja już dalej nie mam sensu życia. Odebrano mi broń do obrony innych. Jedyne co mi zostało to Tai, lecz ona jest zbyt słaba, by móc walczyć - ona nie może poznać prawdy o tym wszystkim. Przynajmniej tak ją mogę ochraniać.... - zacząłem rozmawiać sam ze sobą. Wyszedłem na balkon. Swoje ręce lekko oparłem o kamienną barierkę. Rozejrzałem się po dalekim lesie. Patrzyłem się w niego zadowolony, że na tej Ziemi pozostało coś jeszcze ludzkiego.
- Czym będę po śmierci ? - zadałem sobie pytanie. Wszedłem na dach i zacząłem patrzeć na miasto.
- To Karakura jest zła. Pełna złych ludzi. Lecz oni są lepsi od nas - Niszczycieli. To my burzymy równowagę. Jak jest sens istnienia ? Jesteśmy bezsilni wobec śmierci - chociaż ją rozdajemy. Nie potrafimy walczyć ze swoją własną bronią. Ten świat jest bez sensu - jedno istnienie tropi drugie, tylko po to żeby je zabić. Po co shinigami zabijają pustych ? Przecież oni im nic nie zrobili. Po co Niszczyciele zabijają Bogów Śmierci ? Co my im zrobiliśmy... Ten świat ma zbyt wiele zagadek do rozwiązania. Prawda jest ukryta bardzo głęboko. Chcę ją poznać. Aby ją poznać muszę być każdym.... Każdy musi być mną ? Kto mnie uratuje ? Ciekawe jak jest w Społeczności dusz. Jeżeli teraz zginę - nie poznam prawdy... - kontynuowałem rozmowę ze sobą. (wiem że teraz wybiegnę poza możliwości gracza, ale chyba mi przebaczysz) Patrzyłem się na tysiące świecących lamp w Karakurze. Na te wysokie budynki rozdzierające wieczorne niebo. Na księżyc odbijający światło dnia. Spoglądałem na setki domów, czujących dziesiątki uczuć. Te domy w których może żyć każdy z nas. W którym możesz mieszkać ty ! Na te domy posiadające cnotę czystości. My grzeszymy swoim istnieniem. Jesteśmy skazą tego świata. Te miasta jest tak normalne i spokojne, że aż się nie chce uwierzyć. My niszczyciele straciliśmy to wszystko - straciliśmy tak bardzo pożądaną normalność. Czy naprawdę sobie zasłużyłem na tą karę ?
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 18 Sty 2010 - 20:33

Kiedy wychodziłeś z pokoju twój ojciec odezwał się jeszcze cicho, spokojnie - Sam sobie właśnie wszytko odebrałeś - Nic więcej nie dodał, miast tego przygłośnił telewizor, jak by chciał pokazać że nie ma ochoty już Ciebie słuchać. Ty ruszyłeś do góry... Rozmyślałeś sobie o życiu i nie życiu obserwując karakurę, w nocy, op tej porze wyglądała naprawdę ślicznie...
Miasto jednak nie odpowiedziało na zadane z twoich pytań. Byłeś teraz sam i musiałeś się zastanowić co z sobą zrobić... Może warto było by iść już spać ? A może nie ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 18 Sty 2010 - 21:10

Czasem samotność jest tym czego potrzebujemy, mamy wtedy czas na przemyślenie wszystkiego. I to właśnie mi w tej chwili było potrzebne. Co teraz zrobię - zamknę się w sobie czy też zburzę wszystkie mury stojące wokół mnie ? Nie mam broni, a wrogów ściągam nadal... nie chcę innych narażać na niebezpieczeństwo. Pozostanę taki jaki jestem - to jest chyba najlepsza możliwość. Spać mi się nie chciało - ale z drugiej strony, mogę się jutro nie obudzić do szkoły. Trudno poświęcę się - patrzyłem się dalej na ten wspaniały widok. Nie wiem ile czasu minęło - parę minut czy godzin ? Nie wiem. Wróciłem do łóżka i poszedłem spać uprzednio włączając budzik na 6:40. szybko się przebrałem i oddałem się w objęcia aksamitnej pościeli i Pani snów, tańczącej na balu Nocy.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 19 Sty 2010 - 23:31

Delikatny, chłodny wiatr uderzał w twoją twarz, orzeźwiając Cie. Wieczór był przyjemny, co na pewno uprzyjemniało w jakiś sposób myślenie... A myślałeś o sprawach wielu, ważnych i mniej ważnych. Sam nie wiesz ile czasu Ci zeszło, wiedziałeś tylko że było Ci to potrzebne. Uprzednio nastawiając budzik, poszedłeś się szybko przebrać w piżamę (mam nadzieje że może być?), i położyłeś się spać. Domowa pościel była na pewno przyjemniejsza niż ta szpitalna... I mimo że twój pokój nie wygadał jak dawnej, to jednak było milej niż jak tym w szpitalu.

Zasnąłeś szybko, i nie śniło Ci się nic, kompletnie nic... Przyjemna , lepka ciemność oblepiała twoje ciało do czasu aż z braku snu wyrwało Cie irytujące brzecznie budzika. Czyżby czas wybrać się do szkoły ?
Wiedziałeś że o tej godzinie urzęduje już służba w twoim domu, a wiec mogłeś spodziewać się śniadania, teraz postało ułożyć jakiś plan na dziś.

Mimo wczorajszych rozmyślań czułeś się wypoczęty, no i dodatkowo byłeś niemal pewien że z twoim ciałem jest lepiej.

[dodaj sobie 7 hp ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 22 Sty 2010 - 20:17

( proszę bez rozdrabniania )
Owy plan na dziś był zależny od innych osób. Więc moim nadrzędnym celem był spotkanie się z jakiś kolegami, bądź koleżankami. Może przynajmniej czas po szkole będzie przyjemny....
Szybko się podniosłem i przygotowałem do wyjścia do szkoły. Sprawdziłem czy mam wszystkie książki w swojej torbie. Zszedłem na dół, aby zjeść iście królewskie śniadanie - tak ona zawsze było przesadzone. No i pobiegłem do szkoły zanim ktoś będzie chciał mnie od niej podwiesić...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Today at 15:19

Powrót do góry Go down
 
Willa rodziny Yasushiro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com