IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Willa rodziny Yasushiro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 26 Paź 2009 - 18:30

No wreszcie coś się stanie. Ciekawe ile jednostek atomowych waży właściciel tego reiatsu... chbya za dużo chemii. Jak by nad tym pomyśleć to jaki skład chemiczny maja maski pustych, Lit żelazo lub jakiś pierwiastek występujący tylko w Hueco Mundo. Uhh - trzeba sprawdzić co to za silne reiatsu. Otworzyłem drzwi od balconu - wyszedłem na świeże powietrze, mocniej się zaciągnąłem pierwiastkiem zwanym O, a następnie również potężnie wydmuchałem paręnaście gram Co2. Odbiłem się od balustrady nogą tak aby wylądować an dachu. Stanąłem na samym środku i rozejrzałem się wokoło. Rzuciłem spojrzenie na miasto, świecą się tysiącami kolorów wieczornych lamp. No dobra może nie było, aż tak kolorowe, lecz jest na swój sposób piękne. Następnie szybko się obracam w stronę reiatsu. Pewniej chwytam swój krzyż i wykonuję szybki bieg w stronę brzegu dachu i wykonuje daleki skok na ziemię, podbiegam do do muropłotu i przeskakuję go. W tej samej chwili zaczynam maskować swoje reiatsu. W końcu ciężko uniknąć ciosów, których nie widzisz. A w ten sposób zyskuję punkt taktyczny.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 26 Paź 2009 - 20:19

Jak się okazało wystarczyło Ci wyjście na balkon aby określić skąd wzięła się ta złowroga siłą - może nie była wielka, jednak jak powszechnie wiadomo każdy pusty, zwłaszcza głodny może budzić zagrożenie. Ale wracając do kierunku - był gdzieś przed tobą, to określiłeś całkiem szybko... Teraz problemem była odległość, biorąc pod uwagę pewne zakłócania w przepływie fal, to było to kawałek dalej w lesie.
Nie czekałeś, spojrzałeś pod siędę, piętro niżej znajdował się taras twojego ojca... No cóż trzeba było to olać bo i czasu nie było na złażenie schodami i okrążenie willi. cofnąłeś się wybiłeś się z lewej stopy i wyskoczyłeś nad balustradą własnego balkonu... Skoczyłeś w dół, nieco przed siebie, przy lądowaniu przykucnąłeś amortyzując upadek, ruszyłeś dalej pędem zn ów przeskoczyłeś balustradę i ponownie amortyzując upadek wylądowałeś miękko na trawie w ogrodzie, tu zmrużyłeś oczy skupiając się na moment - wytłumiłeś ray.

Teraz ruszyłeś pędem w dalszą drogę, jak się niestety miało okazać nie byłeś w stanie przebiec odległości w całości na pełnym sprincie - musiałeś ograniczyć się do truchtu.
W końcu jednak po kilku minutach między drzewami dojrzałeś istotę wysoką na jakieś 3 - 4 metry.

Na pierwszy rzut oka widziałeś że jego maska jest popękana... Ale to nie było wszytko... Potwó przygniatał młodą dziewczynę swą ogromną łapą

Twarz miała zakrwawioną, ręce też.. Nie byłeś w stanie dobrze określić jej stanu z tak daleka. Widziałeś za to inną rzecz rzucająca się w oczy, otóż jej ciemne, glanopodbne buty z klamrami sięgające wysoko ponad zwiewną sukienkę wyraźnie nie pasowały do stroju... Dodadkowo metalowe czuby pokryte były najprawdziwszym, przygasającym ogniem



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 28 Paź 2009 - 14:40

~ Ten pusty na pewno nie chcę jej pomóc, w przeciwieństwie do mnie ~ pomyślałem, jednocześnie tworząc łuk. Wystawiam rękę pod kątem 90 stopni. Następnie szybko wysyłam w pustego serię słabych strzał, celuję głównie w bark, szyję w maskę nie - gdyż owe strzały były za słabe by ją przebić. Chodzi mi głównie o odwrócenie uwagi pustego od dziewczyny, jednocześnie warto by go trochę osłabić. Przez cały czas stoję w miejscu, gdy pusty już zacznie na mnie lecieć.... Ładuję dwie potężne strzały ,niestety sztuka szukania mocy w sercu nie wychodziła mi nazbyt dobrze. Również nigdy się nią specjalnie nie przejmowałem - lecz łatwo to zmienić... Zachowuję spokój do momentu, aż pusty do mnie nie podejdzie. Liczę na swoją szybkość - powinienem być o wiele szybszy od tego 3-4 metrowego kloca.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 28 Paź 2009 - 19:41

Na początek musiałeś przejść na bok o krok, miedzy drzewami trudno było znaleść czystą pozycje, jednak na całe szczęście konary były raczej wysokie i nie rosły tak gęsto. Wytworzyłeś łuk, wycelowałeś... Po chwili pierwsze trzy, niewielkie, bladoniebieskie strzały pomknęły w kierunku hollow, wszystkie trafiły w jego bark, co nie zrobiło na specjalnie wielkiego wrażenia. Niezrażony wypuściłeś kolejne dwie szybkie strzały tym razem z zawrotną prędkością pędziły w stronę szyi potwora - obydwie trafiły celu zaś Hollow zawył cicho, jednak w jakiś sposób przeraźliwe.

Istota o dziwo nie rzuciła się w cale w twoim kierunku, obróciła tylko łeb i uniosła wolną łapę, mimo iż zorientowałeś się że hollow użyje najprawdopodobniej ataku zasięgowego to jednak nie zdołałeś uniknąć go w pełni... Z wielkich pazurów wystrzelił w twoim kierunku z sporą szybkością, zdołałeś zejść nieco na bok - dzięki czemu musnął tylko twoje lewe ramie, a nie trafił w klatkę piersiową... Istota zawyła cicho z niezadowolenia.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 28 Paź 2009 - 20:07

( Uznajmy że maska pustego to jest kat 0 stopni)
~ O cholera ~- zakląłem, gdy zobaczyłem pędzący w moja stronę pocisk. Jeżeli chcemy uratować tą dziewczynę to trzeba się przyłożyć... W każdym razie trzeba będzie trochę pobiegać. Atakuje używając ręki, więc jeżeli ja straci będzie już łatwym celem do pokonania. Ręka jest słabiej opancerzona niż maska, więc nie trzeba się zbytnio przykładać do ataków - nie zmienia to faktu, że takie niedbałe strzały jak wcześniej nie wywrą na nim żadnego wrażenia. Czas zabić jedną złą duszyczkę... Uśmiechnąłem się do siebie na swój sposób mrocznie, bo kto się śmieje gdy kogoś zabija. Od razu po uniku zacząłem biec po kole nie zmieniając odległości pomiędzy mną a pustym. Biegnę w lewo tak aby stać pod katem 45 stopni do jego maski. Wtedy na chwilę się zatrzymuję i przygotowuję się do uniku. Odskakuje w tył.... a teraz czas na kontrę - Po uniku strzelam z łuku dwie silne i szybki strzały w jego staw łokciowy. Tam rękę najłatwiej będzie "usunąć". Strzałę ładuję przez cały bieg po kole. Po oddaniu strzały nie patrzę na efekt tylko biegnę w prawo, zmniejszając odległość o 1/4. Tam wykonuję ślizg po ziemi strzelając z łuku w jego podbrzusze - seria słabych strzał. Po ślizgu nie zostaje długo na ziemi i szybko się podnoszę, lekko podbijając się rieatsu.
~Teraz koniec zabawy... ~ pomyślałem po podniesieniu się. Następnie biegnę przed siebie trzy metry i wykonuję salto, pewnie ładując na ziemi. Wtedy strzelam Dwie Potężne Strzały z łuku. prosto w maskę pustego , tak aby przeszyły go całego - przeszły przez wątrobę, płuca, aortę, tętnicę szyjną, mózg na masce kończąc.
~Dobrze , ze nie było deszczu ~
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sro 28 Paź 2009 - 21:05

Ciężko było stanąć pod kontem 45 stopni do jego psyka - powód był prosty... Śledził Cie swoimi oczyma (obracał też głowę), wyraźnie szukał dogodnej okazji do ataku. W pewnym momencie jego łapa drgnęła całkiem szybko w twoim kierunku, wystrzelił pazur kawałek przed tobą, jak by liczył na to że nie wyhamujesz i znajdziesz się za raz w obszarze rażenia. trochę Cie zdziwił, jednak zareagowałeś błyskawicznie, dzięki czemu pazur przeleciał o włos przed tobą.

W ten sposób gotowy na kontrę odskoczyłeś nieco w bok, dyszałeś cicho gdyż wcześniejszy bieg dał Ci się nieco we znaki, jednak jak na razie dzielnie dawałeś radę ograniczeniom narzuconym przez swój organizm. Ułożyłeś dłoń na cięciwie i wystrzeliłeś w kierunku wroga dwie strzały, były większe od wcześniejszych, jarzyły się nieco bardziej jaskrawym światłem ( odejmij sobie 10 ray). Pierwsza strzałą minęła wroga o dobry.... metr. Druga już bardziej celna musnęła jego łapę, zostawiając na niej ranę. Potów zawył wściekle, jednak to nie był koniec twoich poczynań.

Ruszyłeś do dalszego biegu, ułożyłeś lewice na cięciwie... Lekkie zmęczenie dawało Ci się we znaki jednak dawałeś radę, obiegłeś kolejne kółko, stanąłeś i strzeliłeś.. Strzałą była duża, zaś jej energia jaskrawa ( - 8 ray ). O dziwo strzałą trafiła w tułów potwora, ugodziła go widać poważniej, gdyż zmusiła go do zatoczenia się w tył - przy czym uwolnił dziewczynę... Szybko jednak pozbierał się w sobie, i spostrzegł wykonujesz ślizg w jego kierunku 4 strzały poleciały na jego podbrzusze, zajęczałeś cicho jednak tego było by na tyle... Wtedy pozbierałeś się i pobiegłeś dalej, wykonałeś, salto.. Może ie było i jakieś super piękne, ale zawsze coś.. wylądowałeś na ziemi i poczułeś jak w twoje prawe ramie uderza coś z dużą siłą - owym czymś był pazur który wbił się w twoje ciało głęboko... Jęknąłeś głośno z bólu ( - 12 hp )



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 29 Paź 2009 - 13:42

~ Dobra, koniec z tymi podchodami....Nie będę udawał jeża, jak wrócę do domu ~ pomyślałem, chwilę po oberwaniu pazurem, co prawa było do połączone z długim krzykiem w stylu "AAAa", po chwili zacząłem klnąc, gdyż to pomaga w przetrzymaniu bólu (naprawdę udowodnione naukowo xD, co prawa nie wiem jak przeklinać w japońskim - ale to szczegół :D) Kyu uspokój się, tym krzykiem nic nie zdziałasz, a ty zaraz oberwiesz kolejnym pazurem - staram się zyskać kontrolę nad ciałem , a dokładniej - biorę łuk w lewą rękę. I zaczynam na ślepo strzelać w pustego ogromna sławą strzał. Ważne jest to że celuje w górę, gdyż nie chcę trafić dziewczyny. Ogólnie strzały maja trafić w maskę pustego. Wysyłam większość swojego reiatsu do ręki - do łuku ( +3 zręczności) . Za pomocą "wydanego" reiatsu... zwiększam szybkość swojego strzału. Ważne nie doprowadzam się do stanu krańcowego wykończenia z powodu braku energii. Gdy moje rei zleci do 130 ptk. Zaprzestaję ostrzeliwać go - a moje reiatsu wysyłam w pełni do nóg ( + 10 szybkości) . I podbiegam do pustego slalomem, stając przed jego maską. Wystawiam rękę i ponownie zaczynam strzelać, aż bestia nie zostanie zniszczona ( + 6 zręczności ).
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 29 Paź 2009 - 14:22

Wziąłeś łuk w lewice, było to prawidłowe działanie, biorąc pod uwagę to iż celowanie drżąca, osłabioną pulsującym bólem ręka ciężko było celować. Twoja ogromna salwa strzał nie byłą jednak tak ogromna jak byś sobie tego życzył - w końcu "uszkodzoną" ręka ciągnąłeś za cięciwę, sama rana zmniejszała szybkość ruchów (nie wspominając już bólu, który przy twojej wytrzymałości był niemal nie do zniesienia). W ten oto sposób w stronę maski pustego pomknęło 6 niewielkich, blado błękitnych strzał, 4 uderzyły w maskę pustego, ten zaryczał cicho, jednak dalej trwał "żywy". Może i chciałeś strzelać dalej, jednak lewa łapa bestii skierowała się w twoim kierunku, zaś z tej w twoją stronę wyleciały dwa szpony... Wychodziło na to że pazury się odnawiały całkiem szybko... Musiałeś zaprzestać ostrzał i przykucnąć gwałtownie - obydwa pazury przeleciały ci nad głową, czułeś jak muskając twoje włosy.

Stąd, niczym sprinter ruszyłeś do biegu, tor po jakim się poruszałeś miał kształt zygzaku, miałeś szczerą nadzieje że uda ci się w ten sposób uniknąć kolejnych ataków. W ten oto sposób po niedługiej chwili znalazłeś się przed pusty, uniosłeś rękę i zacząłeś strzelać w jego pysk - kolejne bladoniebieskie strzału pomknęły w stronę jego maski - co prawda bestia się cofnęła zaś kilka fragmentów białej maski zostało "odrąbanych" to jednak nie miała zamiaru czkać na zniszczenie. Widziałeś że lekka fioletowa aura spowiła bestie, chwile później pusty zamachnął się na Ciebie szeroko łapą. Ze zdumnieniem uznałeś że poruszał się znacznie szybciej niż wcześniej... Łapa uderzyła twój bok z impetem, pazury rozharatały nieco ciało ( - 10 Hp), ty zaś odleciałeś dobre 2 metry w bok i zaryłeś głową w ziemię.

Widziałeś że dziewczyna poruszyła się niespokojnie, zaś ogień na jej burtach zawirował lekko i rozpalił się silniej.

(podejmuj sobie ray i hp)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 29 Paź 2009 - 15:15

( a ile rei mam sobie odjąć :p ? )
~ Co za twarda maska !! ~ pomyślałem w czasie lotu. Próbuje trochę zamortyzować upadek reiatsu. Kurdę coś za silny się wydaje. Niestety plan B nie wypali - przynajmniej nie teraz z jego oszołamiającą szybkością. Chyba warto teraz zagrać na czas. Ta energia na pewno pochodzi od jego reiatsu , więc kiedyś mu się skończy - lecz czy mi sił wystarczy ? Ty ta dziewczyna ma zamiar ruszyć się... Atak z zaskoczenia - pusty uwziął się na mnie, więc zapomniał o dziewczynie. Lecz żeby coś osiągnąć trzeba jakoś załatwić ta rękę. Ucieczka i ładowanie reiatsu - czemu nie. Szpona nie ma sensu wyjmować, spowoduje to zbyt dużą utratę krwi, a nie wiemy ile jeszcze będzie trwała ta walka.... Zaczynam kumulować w sobie reiatsu - ściągam je z pobliskiego otoczenia. Użyłem całkiem sporo reiatsu, a ono się nie rozpływa, gdzieś musi ono lądować - a to gdzieś to jest pole walki. Więc powinno być możliwe szybkie odzyskanie zużytego reiatsu, jak i kradzież rei przeciwnika, które on sam zużył. Lecz nie znamy masy reiatsu, bo może być lżejsze od powietrza i lecieć wysoko w niebo, albo być cięższe lądując na ziemi. W każdym razie dorwę je..... Wysyłam sporą dawkę rei do rannego ramienia i zwiększając swoja wytrzymałość (+5). Jeżeli nadal odczuwam straszliwy ból uniemożliwiający mi prawi normalna pracę ręką. Zaczynam uciekać przed pustym po kole, staram się trzymać między nami bezpieczna odległość poprzez stałe strzelanie słabych strzał prosto w jego maskę....
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 29 Paź 2009 - 17:50

( od początku, do twojej ostatniej tury 42 ray)

Cóż wychodziło na to że tym razem ze słabiakiem nie walczyłeś, hollow wydawał się być całkiem silny i sprawny... Dodadkowo widać całkiem nieźle korzystał z własnych zasobów ray. Otworzył pysk i zawył głośno w twoim kierunku, zupełnie jak by próbował Cie sprowokować.

Ty zaś skupiłeś się, skupiłeś ray na swoim obolałym ramieniu i ze zdumnieniem stwierdziłeś że boli mniej, że łatwiej znosisz ból - co nie znaczyło że całkiem go wytłumiłeś. Tu zacząłeś uciekać, całkiem szybko znalazłeś miedzy kolejnymi konarami, i jak się okazało hollow cie nie gonił... Zatrzymałeś się i zerknąłeś za siebie, widziałeś że hollow pochylił pysk na dziewczyną która powolutku dochodziła do siebie... Nie mogłeś czekać, uniosłeś ramię i wysłałeś serię 8 niewielkich strzał w stronę potwora. Trafiły cztery, jedna zaś trafiła prosto w oko... Hollow cofnął się jak rażony piorunem, zaczął ryczeć. Uniósł prawice i przystawił ją do pyska.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 29 Paź 2009 - 20:38

~ Wiesz co to znaczy fatatlity ? ~spytałem się myślach psutego ~ To co cię zaraz spotka ~ dokończyłem. W między czasie... Następnie momentalnie stałem. Wystawiłem rękę i zacząłem tworzyć bardzo silna strzałę, a nie dwie bardzo potężne strzały.
~Cóż trzeba skorzystać z tej techniki szukania mocy w sercu... ahh nigdy mi to nie wychłodziło ~ Jak do tego podejść ? Myślenie....
Mam albo i nie . Nieważne chcę zabić tego pustego i uratować tą dziewczynę. To wystarczy, by go zabić jednym, no dwoma strzałami. Gdy pusty zacznie na mnie szarżować wypuszczam dwie strzały ( każda + 20 do siły ataku ). Nie czekam na efekty, lecz po tym wysyłam 10 słabych strzał w jego stronę.
~ To powinno z nim skończyć ~
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 31 Paź 2009 - 10:16

Sprawa wyglądała następująco - pusty nie zaczął na Ciebie szarżować, jedynie zaczął kierować łapę w twoją stronę... to Ci wystarczyło, uniosłeś łuk, w którego wysłałeś dwie strzały - dwie naprawdę spore, iskrzące się jaskrawym błękitem strzały ( za dwie odejmij sobie 16 ray).

Obydwie pomknęły w jego kierunku - jedna na tors, który zresztą przebiła na wylot na poziomie klatki piersiowej, druga uderzyła w lewą łapę, która kierowała się w twoją stronę, wyrył w niej dziurę, tak że kończyna ledwo trzymała się... Cóż gdybyś celował w głowę pusty najpewniej by zginął. Nie czekałeś, posłałeś w jego kierunku 10 strzał. Większość z nich trafiła w tors, niemal nic mu nie robiąc, jedna w nogę, co nie wywołała większych efektów.. Kolejna w łeb, znów odkruszył się całkiem spory kawałek maski.

Bestia zawyła przeraźliwie, cofnęła się o krok wyjąc dalej... Później jak by od niechcenia machnęła zdrowszą łapą, ze zdumieniem stwierdziłeś że to coś... Stworzyło sobie portal (!) zresztą w który całkiem szybko wpełzło... O ile posiadałeś taką wiedzę, to mogłeś wiedzieć że chyba tylko całkiem umiejętni puści potrafili tworzyć sobie garganty... Portal zamykał się szybko za potworą.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 31 Paź 2009 - 10:50

Kurde jak zwykle nie trafiłem w maskę, mogłem się bardziej przyłożyć do tego strzału. Ale chyba miałem szczęście ze trafiłem na tego pustego - tak bardzo osłabionego. Gdy zaatakuje po raz drugi sam mogę nie dać rady. Ale dobrze że skończyłem z miernymi obrażeniami. Gorzej z tą dziewczyną. Po chwili do niej podbiegłem, i szybko sprawdza jej stan - tętno poziom reiatsu, oceniam obrażenia.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 31 Paź 2009 - 18:08

Cóż jedna rana mogła dać Ci się we znaki, otóż ta w prawym ramieniu... pazur tkwiła tam jeszcze zaś z zranienia wyciekała dalej krew, ale chyba i tak wyglądałeś lepiej od dziewczyny. Zdawała się być ogłuszona, tuż pod jej głową widać było kilka kamieni - musiała w jakiś przywalić. Dalej na obydwu jej ramionach widać było ślady po cięciach pazurami, cięcie widoczne również było na brzuchu, nie było jednak na tyle głębokie aby zagrażały jej życiu. Dziewczyna co prawda spojrzała na Ciebie i otworzyła usta, jednak nie zdołała nic powedzieć.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 31 Paź 2009 - 19:32

- Trzymaj się - powiedziałem do niej gorączkowo. Lepiej trzymać pazur w swoim ramieniu póki co, inaczej po wyjęciu mogę się szybko wykrwawić a tego przecież nie chcę. Ślady po pazurach nie są raną zagrażającej jej życiu, więc póki co możne je olać. Co innego z raną na brzuchu.... mam nadzieję, że jest płytka i nie zraniła narządów wewnętrznych. Jedynym problemem może być głowa, jeżeli uderzyła się za mocno mogła zranić potylicę. Więc to jest priorytetowa rana. Ale nie powinno o być tak poważne ponieważ, nie jest ogłuszona. Lekko podnoszę jej głowę, aby zobaczyć jak rozległe obrażenia ma na głowie. Bez względu na ich poziom, stara się zamknąć, a najlepiej uleczyć jej rany na głowie - oczywiście za pomocą reiatsu.
( W co jestem ubrany xD )
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 1 Lis 2009 - 17:01

(jeśli nie przebierałeś to sam opisze ;p jeśli nie to w wyjściowe)

Uniosłeś głowę dziewczyny, szybko poczułeś ciepło, uniosłeś ją i istotnie dostrzegłeś ranę, nie była zbyt wielka, ale była. przyłożyłeś do niej rękę, z zamiarem uleczania rany... Niestety jak miało się okazać kompletnie nic się nie stało. Dziewczyn powoli zaczęła dochodzić do siebie, uniosła lekko lewą dłoń i złapała się delikatnie o twoje ramię - Co... Sie stało ? - Jęknęła, skrzywił się lekko z momencie kiedy się poruszyła. - Czemu wszytko... Mnie tak boli ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 1 Lis 2009 - 18:21

- Walczyłaś z pustym i zostałaś trochę pobijana. - dałem odpowiedź an obydwa pytania.
- Co cię boli najbardziej ? Chcesz iść do szpitala ? - Zadałem obydwa pytania niemalże pod rząd.
- Nic nie pamiętasz - Zadałem kolejne pytanie, zważywszy na to że uderzyła się w głowę. Możliwa była amnezja. Chyba lepiej żeby zapomniała o sobie, niż została ogłuszona - nie mam zielonego pojęcia o medycynie. A nie chciałbym jej "przypadkiem" zabić, chcąc ratować życie....
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 13:15

- Z czym... ? - zakasłała cicho, później złapała się za czoło krzywiąc lekko przy tym. Tu stało się coś całkiem ciekawego... Otóż ciężkie buty na jej nogach zapłonęły żywym ogniem - o dziwo ten jednak nie był ciepły. Płomień pochłonął je i pożarł szybko - gdy tylko ostatni płomyk zniknął na jej stopach ni było śladu po butach. Miast tego na kostkach dostrzegłeś dwa tatuaże w kształcie jakiegoś dziwacznego, powyginanego hieroglifu.

Dziewczyna jednak nie zwróciła na to uwagi - do szpitala ?... Nie... Uhh nie mogę - mruknęła zaciskając lekko dłoń na twoim ramieniu. Milczała przez chwile - głowa.... Głowa i nogi.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 14:43

- Pus... - uznałem że dalej nie warto mówić. Moją uwagę porwały tajemnicze tatuaże na jej kostkach. ~ Co to może być, przecież na kostkach nie robi się tatuaży, w każdym razie teraz nie ma sensu o to ja pytać ~ - pomyślałem.
- Że głowa, to się nie dziwię, ale nogi.... przecież nie widać na nich żadnych ran. -
- Zimno ci ? Możesz chodzić ? -
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 16:36

- Ciepło... - Uznała całkiem szybko, dalej wyglądała na mocno oszołomioną tym wszystkim, jednak wydawało się że jej stan nie jest aż tak tragiczny. - Uhhh... Nie wiem - Mruknęła siadając powoli o własnych siłach, krzywiła się przy tym paskudnie, najpewniej rana na ciele też dawała się we znaki, zresztą jak i tobie.

Oparła dłonie pewnej na podłożu, tu zaczęła wstawać jednak, jęknęła cicho z bólu po czym to zatoczyła się i opadła na Ciebie dysząc cicho - Nie czuje nóg... - Wymruczała głosem drżącym, najpewniej niewiele brakowało aby się załamała.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 18:58

- Bez gadania idziemy do lekarza.... Nie mogę patrzeć jak tak się meczysz, a twoja noga może być uszkodzona. - Powiedziałem biorąc ja na plecy. Robię to bardzo pewnie.
- Gdzie jest najbliższy lekarz ? - spytałem się powarzenie dziewczyny. Lecz wszystko zostało przerwane przez bardzo silny ból w okolicy barku, szpon zaczynał dawać poważne znaki.... Lekko przykucnąłem i podparłem się jedną ręką. ~Cholera, ale boli ~ - pomyślałem.... lecz nie podawałem się. Moja twarz miała wymalowany na twarzy straszliwy ból, ale maska bólu została przykryta determinacją, ogromną determinacją.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 20:15

Niestety jak miało się okazać ciężar dziewczyny przeważył Cie szybko – upadłeś z nią na ziemię. Powodów było kilka – na sam przykład to że nigdy nie byłeś zbyt silny, ból w ramieniu też nie pomagał... No i słabłeś przez upływ krwi. Dziewczyna jęknęła cicho – Nie.. Nie mogę do lekarza... Nie stać mnie – Jęknęła cicho, przyznała się do tego raczej nie zbyt chętnie. Ehhh ironia super bohater nie był w stanie pomóc kobiecie za raz po tym jak uratował ją od potwora – Uhh... Może za raz odzyskam władze w nogach...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pon 2 Lis 2009 - 20:27

- Ja zapłacę - powiedziałem krótko i wielkodusznie. W moim głośnie nie było cienia wątpliwości. Do czego to doszło, zaraz użyję reiatsu, aby ja tam zanieść.... Tak trzeba będzie czasem pójść na siłownię - wolę biegać i to sam bez bagażu. Ale mogę się cieszyć, przynajmniej nie przewalam się pod ciężarem ubrań....
- A co jak nie odzyskasz władzy w nogach.... za szybko, może spróbuje jeszcze raz - zaproponowałem dziewczynie. Nienawidzę być rannym po walce. Po chwili dopiero dokładniej przemyślałem słowa dziewczyny.
- Jak się nazywasz ? - wypaliłem całkowicie niespodziewanie.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 3 Lis 2009 - 18:44

Dziewczyna na początek przesunęła się na bok, dłońmi sięgnęła do kolana, przyciągnęła nieco nogę i zaczęła ją masować, na jej twarzy malowało się wyraźne zmartwienie- Uhh.. Nie... Nie trzeba - Jęknęła cicho, wyraźnie się pesząc... dostrzegłeś ze zaczyna poruszać palami nóg, ona również to dostrzegła, uśmiechnęła się lekko sama do siebie i odetchnęła cicho.
Kiedy zapytałeś ją o imię początkowo nie zareagowała, później jednak otrząsnęła się i zerknęła na Ciebie - Ja ? Uhh jestem Tai... - rzekła jak by zaskoczona że pytasz ją o to, po chwili jednak chrząknęła cicho - Czy.. To był koszmar ? Ten potwór... ?

Powoli chyba mijał jej szok, wtedy też zerknęła na twoje ramie, skrzywiła się lekko wyraźnie smutna - to ty powinieneś iść do lekarza...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Wto 3 Lis 2009 - 20:23

- Nie chciałem ciebie zostawić samej, jeszcze kolejny by przyszedł..... Niestety ale to była szara najprawdziwsza rzeczywistość - powiedziałem, bez cienia ciepłych emocji.
- A nazwiska to nie masz ? - zapytałem się z uśmiechem, było to oczywiście pytanie retoryczne.
- Kyu Yasushiro.... Dobra to gdzie jest ten lekarz, bo nie chcę do koca życia chodzić z dodatkową kością - spytałem się dziewczyny z nutką sarkazmu. Następnie podałem jej rękę, aby się podniosła.
- Prowadź - rzuciłem krótko powoli puszczając jej rękę.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 5 Lis 2009 - 13:59

Jak miało się okazać twoje pole widzenia zaczęły nawiedzać ciemne plamki, zaś ty zacząłeś wyraźnie słabnąć... To było za pewne wynikiem tego iż z twojego ramienia ciągle ciekła krew, a jak by nie patrzeć długo już "zlewałeś" tą ranę. Na tyle długo iż zacząłeś czuć osłabienie.
- Uhhh... Shimada - Dziewczyna dalej masowała stopy, do pojedynczego palca którym poruszał dołączył tez powoli drugi i trzeci. - Uhhh... Nie wiem... jestem tu od niedawna - spuściła wzrok, skrzywiła się lekko. Dodadkowo nie umiała jeszcze chodzić, co oznacza że nawet gdyby bardzo chciała nie mogła prowadzić.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Czw 5 Lis 2009 - 14:07

- Cholera - poweidziałem cicho do siebie. Zaczęły nawiedzać mnie cholerne czarne plamki. Jak tak dalej pójdzie to się wykrwawię na śmierć. A tego na pewno nie chcę. ( może powiesz jak gruby jest ten kolec ? )
- Nie jest dobrze - spojrzałem na nią z wzrokiem znakującym bardzo słabą osobę.
- Straciłem dużo krwi, masz pomysł co zrobić ? - spytałem się powoli.
- Trzeba jakoś zatamować krwotok.... -
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Pią 6 Lis 2009 - 19:54

(jako że potwó jest doży to szpon też jest doży, czyli około 4 cm średnicy)

Dziewczyna powoli zaczęła ruszać całą piętą, spojrzała na Ciebie przestraszona, wyraźnie sama nie miała wiedzieć co ma robić, była roztrzęsiona, wszak po raz pierwszy walczyła z pustym, nie wiedziała do końca jak - jednak walczyła. - Uhhh... Nie umiem się ruszyć... Trzeba zadzwonić po karetkę... - Jęknęła, sama nie wiedziała czy dobrze rozumuje - Gdzieś niedaleko są tu zabudowania prawda ? Biegnij przodem, dogonię Cie jak zdołam - Sama nie była zadowolona, wyraźnie bała się zostać sama.

(sory że tak ostatnio słabo i mało pisze ale jestem nie żywa... ożyje w środę)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Sob 7 Lis 2009 - 7:55

Nie po tym z nim walczyłem żeby ciebie tutaj zostawiać samą, na pastwę tych bestii. Trzeba zadzwonić, Cholera czemu zawsze gdy dzieje się coś ważnego zapominam jej zabrać.... Może ty ją masz ? - zapytałem się, w moim sercu palił się niewielki płomyk nadziei, zdolni zwalczany przez rzeczywistość. Czy mam skończyć przez taką jedną ranę ? NIE - będę walczył do końca. A po drugie jak karetka wjedzie do lasu ? Mógłbym teraz uciec ją zostawić, ale po co byłby cały ten wcześniejszy wysiłek. Ja nigdy nikogo nie chciałem opuścić.... Nie chcę. Niech ktokolwiek nam pomoże - proszę.
Dopiero takie sytuacje pokazuję jak bardzo utrudniające są krwotoki. Głupia rana, a śmierć już ciebie goni, ba nawet zaczynasz się modlić do fałszywego Boga. Przecież każdy wie ze go nie ma, tylko co jest dla nas niszczycieli po śmierci - Hueco Mundo, Soul Society, Piekło, Avalon, Hohland, Raj, Piekielna gardziel czy co jeszcze, a może odrodzę się w innym ciele. Nie jeszcze tak bardzo nie spieszy się mi do śmierci, trumny sobie jeszcze wybierał nie będę.
Powrót do góry Go down
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Nie 8 Lis 2009 - 10:00

Dziewczyna spuściła wzrok - nie mam... - paradoksem było że w takich sytuacjach niemal nikt w okolicy nie miał komórki, no ale cóż poradzić ? Jedynie zanotować sobie że w przyszłości komórki nie powinno się nosić tylko do szkoły ale też na równe dziwne wyjścia też. Dziewczyna oparła dłonie na podłożu i zaczęła się unosić, stanęła - co prawda koślawię jednak stała. Popatrzyła wówczas na Ciebie i wysunęła dłoń w twoim kierunku... - Chodźmy poszukać pomocy - Na jej twarzy pojawił się lekki grymas bólu.

( ujmij sobie - 5 HP )

całe szczęście że dała się rade pozbierać, sama nie wyglądała za dobrze, jednak najpewniej lepiej od Ciebie...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Willa rodziny Yasushiro   Today at 7:50

Powrót do góry Go down
 
Willa rodziny Yasushiro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs