IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Darayawus Shiro




Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
35/35  (35/35)

PisanieTemat: Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]   Pią 30 Paź 2009 - 23:32

DANE:

Imię: Darayawus
Nazwisko: Shiro
Profesja: Dusza
Płeć: Mężczyzna

Wiek: 18
Waga: 80kg
Wzrost: 185
Wygląd: {Przepraszam, ale w opisie wyglądu nigdy za dobry nie byłem}

Charakter: Właściwie trudno jednoznacznie określić charakter Daraya. Jego krótkie i w jego mniemaniu żałosne życie sprawiło, że zaczął przybierać różne "maski". Otóż mniej więcej w wieku 14 lat uznał on że w obecnej formie egzystencji nie jest nikomu potrzebny. Od tego moment starał się się dostosować du upodobań różnych ludzi. Tak, można śmiało stwierdzić że był osobą o słabej woli i psychice... I tak też wykształciło się jego obecne "ja" czyli skrajny pesymista z ogromnymi pokładami czarnego humoru i mocnym poczuciem obojętności. Pod tą "zewnętrzną" warstwą ukryta jest zaś osoba ceniąca sobie honor i dumę ale i romantyzm... Shiro sam siebie nazywa siebie romantykiem, choć większość po prostu uważa że jego poglądy są mocno staroświeckie... Ostatnią, wewnętrzną warstwą jego charakteru, będącą jednocześnie dawno uśpionym jądrem, jest osoba bardzo miła i pomocna. Czuła ale i łatwowierna. Shiro sam uznał że jest to jego wielka słabość i na prawdę rzadko odsłania prawdziwego siebie...

Ekwipunek:
Pieniądze: 500 Ryo.

Historia:

Na drewnianej werandzie, z tyłu małego domku, stała młoda kobieta. Wpatrywała się ona w zachodzące właśnie słońce, które chowało się za sosnowym lasem. Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku, lecz kobieta szybko otarła ją rękawem. Nie była ona jakąś wybitną pięknością, lecz nikt nie mógł by powiedzieć że jest brzydka. Faktem jednakże było że jeśli ktokolwiek zobaczył by ją przelotnie, śmiało mógł stwierdzić że była by ona świetną żoną i dobrym materiałem na odpowiedzialną matkę... Zza drzwi wychylił się prawie nagi, cały umazany czekoladą i innymi artykułami spożywczymi, berbeć.
-Mamusiu? Co robisz? Stało się coś? -Zaczął dociekliwie pytać.
-Nie synku, po prostu starałam się zapamiętać to wszystko. Być może już nigdy tu nie wrócimy.- Kobieta nadal wpatrywała się w krajobraz znajdujący się przed nią. Powiew wiatru roztargał jej włosy.
-Jaaak tooo? -Ponownie spytał chłopczyk podchodząc do mamy i chwytając się jej spódnicy.
-Twój tatuś dostał nową pracę w innym kraju. Od teraz będzie nam się żyło dużo lepiej kochanie... Matko Boska! Darayawusie jak ty wyglądasz! Znowu dorwałeś się do lodówki? Niech no dorwę twojego ojca! - Chwyciła swoje dziecko za rękę i zaprowadziła go do łazienki, gdzie dokładnie obmyła. Dopiero teraz można było dokładnie określić jak chłopiec wygląda. Nie wyróżniał się zbytnio od gromadki innych dzieci, ale Sylwia, jego matka i tak uważała go za najpiękniejszego na świecie. Zawsze podkreślała piękno jego kruczoczarnych włosów i ciemnych oczu. No i tę jego sylwetkę. Wielką, typowo słowiańską.
-Och na prawdę... Kropla w kroplę ojciec. Mam nadzieję że chociaż charakter masz po mnie. -Kobieta powiedziała z wesołym tonem. Wyraźnie się ożywiła.
-A tak w ogóle, to dla czego chodzisz nagi po domu? -Zapytała z groźną miną, choć z oczu skrzyła wesołość.
-Bo... mi tak wygodnie.- Chłopiec odpowiedział z naturalną niewinnością, jak przystało na dziecko w jego wieku.
****

W dość sporym pokoju zgromadzili się wszyscy członkowie rodziny. Nie wyglądało to zbyt imponująco, no ale ile miejsca może zajmować dwoje dorosłych ludzi, siedmioletnie dziecko i mały kundelek. Mężczyzna podszedł do swojego synka i rozczochrał mu włosy.
-No młody? I jak Ci się podoba twój nowy pokój?- Chłopiec rozglądnął się po pokoju z nieskrywanym zachwytem. Wszędzie było pełno zabawek i przeróżnych przedmiotów, które mogą zająć dziecko na wiele godzin. Po za tym wszystko mieniło się w jego ulubionym, niebieskim kolorze.
-To... To naprawdę wszystko moje? -Zapytał z niedowierzaniem, a ojciec pokiwał mu energicznie głową.
-Twoja matka wybrała to wszystko dla Ciebie, choć mówiłem żeby Cię za bardzo nie rozpieszczać. -Dziecko od razu rzuciło się w ramiona matki i zaczęło raz po raz jej dziękować. Po chwili mężczyzna do nich dołączył, i stali tak wtuleni w siebie, ciesząc się radosną, rodzinną atmosferą.
****

Darayawus stał mocno zdenerwowany i z tremowany. Obydwoma rękoma trzymał się ławki... Był to jego pierwszy dzień w szkole, i właśnie przyszła jego kolej aby się przedstawić. Kiepska znajomość obcego języka powodowała, że w sali raz po raz wszyscy wybuchali śmiechem. Dzieci szeptały do siebie, otwarcie szydząc z obcokrajowca. A najgorsze było to że nawet nauczyciel się podśmiechiwał. Chłopcu napłynęły łzy do oczu, usiadł ciężko w "ławce" i zakrył twarz dłońmi, co było kolejnym pretekstem do wesołości reszty klasy. Wkrótce zadzwonił dzwonek i gdy nauczyciel wyszedł, wokół Daraya zebrało się większość dzieci... Każdy dołożył wszelkich starań, aby ośmieszyć chłopca co doprowadziło go do jawnego płaczu. Darayawus wybiegł z sali lecz jeszcze dość długo słyszał ten wredny śmiech...
****

Przez następne parę tygodni "cała szkoła" wyrobiła już sobie o nim zdanie. Chłopiec przyzwyczaił się już do tego, że nikt nie chce z nim rozmawiać i do większości przezwisk. Bolało go jednak że wiecznie "przejęzyczano" jego imię, które już w pierwszym tygodniu skrócili do "Daray". Natomiast z prób wymówienia jego trudnego słowiańskiego nazwiska po prostu zrezygnowano, Nadano mu za to przezwisko "Shiro" co oznaczało biel. Była to ironia do całej jego osoby... Ciemniejszej karnacji, czarnych oczu i włosów. A także do ciemnych ubrań, które nosił w brew panującej wtedy "kolorowej" modzie.Najgorsze było to, że upłynęło sporo wody, nim chłopiec to zrozumiał... Tak więc nie dane było mu poznać przyjaciół, o których tyle mówili jego rodzice. Po raz pierwszy poczuł, że go okłamali. Przepłakał wiele nocy, myśląc o tym...
****

Następne cztery lata chłopiec po trochu zamykał się w sobie. Stał się cichy i osowiały. Uciekał tez w świat wirtualny oraz lektury. Często czytał fantastyczne książki i popularne w tym kraju mangi, marząc by "być kiedyś tak fajnym" jak bohaterowie tych dzieł. Rodziców i nauczycieli jednak bardzo to niepokoiło. U chłopaka podejrzewano autyzm, więc zaczął się okres regularnych wizyt u psychologa, co oczywiście nie poprawiło jego reputacji. "Czubek, pojeb czy idiota" to tylko niektóre z wielu wyzwisk, jakimi go przezywano. To właśnie ten brak akceptacji sprawił, że Daray uświadomił że ktoś taki, jak obecny on nie jest potrzebny dla świata. Zaczął więc udawać kogoś kim nie był. Na początku były to drobne sprawy. Jednak potem to przejęło nad nim kontrolę. Zaczął kłamać i wkrótce doszedł do tego stopnia, że nie czuł żadnych skrupułów... Po pewnym czasie sam zaczął wierzyć we własne kłamstwa... Oczywiście wpędziło go to w masę kłopotów. Kolejną istotną zmianą było odkrycie, iż jest dużo silniejszy od swoich rówieśników. Słowiańska krew dała o sobie znać... Tak więc zaczął zdobywać "szacunek" swoją własną pięścią, co zmieniło jego ogólną reputację... Na dużo gorszą. Shiro jednak podobało się to, że nie ma nikogo kto by go chciał obrazić... Podobało mu się to że wszyscy usuwają mu się z drogi. Na reszcie czuł się kimś...
****

Chłopak z trudem otworzył oczy. Zobaczył biały sufit... Obcy sufit. Kontem oka dostrzegł jakąś postać. Zwrócił się w jej stronę co spowodowało spory ból w okolicach szyi. Zobaczył swoją matkę zalaną łzami. Chciał położyć dłoń na jej policzku, by się nie martwiła, jednak nie mógł. Przeraziło go to strasznie, ale po chwili zdał sobie sprawę, że całe jego ciało jest pokryte bandażami i gipsem...
-Co się stało?- Wychrypiał w jej stronę, jednak kobieta zaczęła szlochać. Daray zamknął oczy. Przypomniał sobie wszystko... Była wczesna pora wieczorowa. Wracał do domu ze szkoły, z zarzuconą nonszalancko teczką na ramieniu. Luźno związany krawat powiewał na wietrze, tak samo jak rozpięta pod szyją koszula. Shiro nie zwracał zbytniej uwagi na otoczenie. Mimo że miał szesnaście lat, jego zła sława była tutaj dobrze znana... W pewnej chwili roztrącił barkami grupkę ludzi.
-Ejj gnoju!! Uważaj jak chodzisz! -Zawołał ktoś za jego plecami, na co Daray tylko machnął lekceważąco ręką. Wtedy butelka soku rozbiła się tuż obok, ochlapując jego buty i spodnie.
-Teraz.... Mnie wkurwiliście... -Odwrócił się do tyłu i wtedy zobaczył z kim ma do czynienia. Była to grupa punków szumnie nazywanych gangiem. Jednak pewny siebie Shiro rzucił im wyzwanie i stanął do walki... Odwaga czy głupota? Nie ważne... Tak czy inaczej był to największy błąd w jego życiu... Chłopak znów otworzył oczy.
-Mamo... przepraszam...
****

Leczenie i rekonwalescencja trwały prawie rok. W tym czasie Darayawus stał się inną osobą. Wyciszył się i większość wolnego czasu spędzał z rodziną. A zwłaszcza z matką, z którą bardzo się zżył odbudowując na nowo więź. Doszło nawet do tego że razem z nią gotował, o w sumie dość dobrze mu szło, a po niejakim czasie stało się jego hobby. W chwilach, kiedy nie przebywał ze swoimi rodzicami, Shiro dużo się uczył, nadrabiając zaległości z lat jego "buntu". W tym czasie mało wychodził z domu. Wszyscy słyszeli co mu się przydarzyło, a zdecydowana większość naturalnie uważała że zasłużył. Shiro bał się tego... Bał się ludzi, nie rozumiał ich... Uważał siebie za jedną wielką ułomność i jednocześnie śmiał się z tego. W końcu przestał się przejmować...
****

W klasie panował wielki harmider. Nadeszła pora przerwy obiadowej, i wszyscy spożywali je przy okazji plotkując, lub po prostu wymieniając nic nieznaczące zdania. Jedynie Shiro bujał się na krześle zarzuciwszy wcześniej nogi na ławkę. Siedział z tyłu sali tuż przy oknie, i korzystając z tej sposobności, często obserwował niebo. No i nikt tutaj się nim nie interesował. Szkoła średnia po drugiej stronie miasta miała swoje plusy. Parę osób próbował się z nim nawet zaprzyjaźnić, ale szybko odrzuciła ich osobowość Daraya...
-To chyba nie jest pozycja godna ucznia szkoły średniej... - Usłyszał dziewczęcy głos tuż obok siebie. Odwrócił się niechętnie od okna by spojrzeć kto mu przerywa. Podniósł wzrok, by ujrzeć najpiękniejszą dziewczynę, jaką do tej pory kiedykolwiek widział.
-Po za tym to chyba nie jest regulaminowy strój.- Kontynuowała swoją tyradę wskazując na niebieski płaszcz chłopaka.
-No i?- Zapytał stalowym głosem, a jego szparki oczu zwęziły się nieznacznie. Próbował ogarnąć swoje myśli, w końcu była to tylko dziewczyna.
-To znaczy, że będę musiała to zgłosić. Jest to moim obowiązkiem jako przewodniczącej klasy... - Odpowiedziała z niesmakiem i podparła się pod boki. Jej czoło zdobił dość głęboki mars, a w myślach chłopaka przebiegły słowa "wygląda ślicznie", które od razu starał się wyrzucić z głowy.
-I może jeszcze mnie zaciągniesz do wychowawcy?- Odszczeknął zirytowanym tonem. Usiadł normalnie i zaplótł ręce na piersi.
-A żebyś wiedział! -Chwyciła go za rękaw płaszcza i pociągła chłopaka. Miała zaskakująco dużo siły i wkrótce wyszarpała go na korytarz przy ogólnym śmiechu reszty uczniów. Prowadziła go pewnie przez korytarz pełen młodzieży, a Shiro szedł osłupiały za nią. Wkrótce jednak doszedł do siebie, i wyszarpnął swoją rękę.
-Zaraz! A za kogo ty się masz, żeby tak mnie traktować?- Warknął ze złością, jednak dziewczyna nie przejmowała się tym. Spróbowała znów chwycić go za ubranie. Daray pewnym uściskiem pochwycił jej dłoń i przyciągnął do siebie dziewczynę. Spróbowała się wyszarpnąć, jednak chłopak mimo wszystko był silniejszy. Zarumieniła się spostrzegłszy w jak bliskiej odległości się znajdują.
-Puszczaj mnie!- Jej głos był bardzo piskliwy. Na twarzy Shiro wykwitł złośliwy uśmieszek. Przyciągnął ją jeszcze bliżej.
-Na prawdę wydaje Ci się że możesz mi rozkazywać? Nie widzisz kto ma teraz przewagę? Co mi zrobisz jak nie zechcę?- Odpowiedzią był silny cios otwartą dłonią, który pięknie wkomponował się w twarz Shiro. Dziewczyna nie była jedynie silna. Jej ruchy były piekielnie szybkie... Gdy Daray otrząsnął się z uderzenia, już jej nie było...
****

Darayawus pod wpływem chwili zapisał się do klubu kendo. Wmawiał sobie, setki różnych powodów, dla czego to zrobił. Wszystko po to aby zatrzeć myśl o tym jednym prawdziwym- Chęci zaimponowania dziewczynie, którą dopiero co poznał. Jak jednak można się domyśleć, nic nie układało się tak, jak by chciał Shiro. Chłopak często wpadał w szał zapominając o wszystkich prawach i zasadach, jakie obowiązywały w kendo. Jego walki zawsze były krwawe i nie miały w sobie nic ze sztuki. Po niedługim czasie wyleciał z klubu. Wszystko za sprawą "niewinnej" próby dobicia przeciwnika leżącego na ziemi... Jednak Daray był zbyt dumny, by zrezygnować z kendo. Na obrzeżach miasta znalazł dojo, które odpowiadało jego potrzebom. Dojo owiane złą sławą, gdzie szkolili się sami zabijacy. Nie nauczano tam Kodeksu Bushido czy też sztuki walki mieczem. Wszystko ograniczało się do balansowania na granicy prawa i umiejętności zniszczenia przeciwnika. Tak, zniszczenie jest dobrym określeniem gdyż przeciętnemu uczniowi Dojo Arasoi rzadko kiedy wystarczało zwykłe zwycięstwo... Daray znalazł tutaj swoją własną drogę miecza. Zaczął nauczać się trudnego stylu Ryotojutsu, który jednak rekompensował jego słabość, którą była szybkość, jednocześnie optymalnie wykorzystując siłę chłopaka... Shiro poświęcił całego siebie tej nowej pasji. To już nie była zwykła chęć zaimponowania dziewczynie... To było częścią jego życia...
****

Dzień jak co dzień o tej porze roku. Troszkę deszczowo, jednak nadal ciepło. Daray śpieszył się na trening w Dojo, gdzie od roku trenował. Był już trochę spóźniony. W biegu jego nogi rozpryskiwały wszystkie większe kałuże po drodze, jednak chłopak nie przejmował się tym. Do pokonania została mu już jedna ulica. Shiro niecierpliwie wpatrywał się w sygnalizację. Był zezłoszczony faktem że zaspał w tak ważnym dniu. To miał być ostatni trening przed regionalnymi mistrzostwami. Na reszcie miał zmierzyć się z Zakorim- szkolnej gwieździe kendo. Jednak nie za to Daray go "nie lubił". Złośliwością losu Zakori był chłopakiem Hanako. Dziewczyny która nieco ponad rok temu spoliczkowała go na oczach połowy szkoły, a którą skrycie się interesował od tego czasu. Chłopak ruszył biegiem ignorując światła. Myślami był już gdzie indziej.... Usłyszał jedynie pisk opon.... Nie zdążył się nawet odwrócić...
****

Darayawus ocknął się po chwili. Podniósł się, choć właściwie nie był pewny, czy powinien w ogóle się ruszać. Dłońmi objął swoją twarz. Teraz już wiedział co to znaczy gdy "całe życie przelatuje Ci przed oczami" O dziwo nie odczuwał zbyt wielu bodźców. Jedynie lekkie zaćmienie umysłu... W końcu stanął w rozkroku. Zaczął się klepać po swoim ciele by uzyskać namacalną pewność że jest cały. Dość szybko doszedł do klatki piersiowej. Dopiero po chwili uświadomił sobie że coś jest nie w porządku. W końcu gruby, żelazny łańcuch wbity tuż pod mostkiem nie był normalnym zjawiskiem... A już na pewno nie pożądanym! Shiro szarpnął go na próbę, lecz łańcuch był dość solidnie przytwierdzony do torsu. Chłopak zaczął w panice go szarpać szybkimi ruchami rąk, stwierdzając wcześniej że nie odczuwa bólu z tego powodu. Po jakiś dwóch minutach siłowania się z żelastwem, na myśl wpadło mu że łańcuch powinien mieć drugi koniec. Zaczął powoli wędrować po nim wzrokiem... A "biegł" on do zbiorowiska ludzi, otaczających furgonetkę i coś co leżało na ziemi. Jak w amoku podszedł do nich, by zobaczyć o co chodzi. Zadziwiająco łatwo przyszło mu przedostanie się przez tłum gapiów, a wszystko po to by z przerażeniem stwierdzić że ta kupa żelastwa jest przytwierdzona do okropnie okaleczonego, wręcz zmasakrowanego ciała. Wyglądało na to, że półciężarówka uderzyła biedaka, gdy ten przebiegał przez ulicę. Dopiero po tej myśli Shiro skojarzył fakty. Z obłędem w oczach upadł na ziemię starając się jak najszybciej odsunąć od tego co zobaczył. Nie rozumiał co właściwie miało miejsce. Czy to tylko sen? Czy też może jakaś koszmarna, groteskowa prawda. Chłopak zawył z bólu rozdzierającego jego duszę, jednak nikt go nie słyszał. Zaczął szlochać, uderzając jednocześnie pięściami o asfalt. Nawet nie zauważył kiedy więź z jego ciałem została przerwana, pozostawiając mu jedynie marną końcówkę... Po pewnym czasie Darayawus spróbował pozbierać się "do kupy". Starał się nie myśleć o tym wszystkim, a gdy usiadł pod latarnią przy której się ocknął, wpatrywał się jedynie pustym wzrokiem w samochody...

STATYSTYKI:

Atrybuty:
(Do rozdania: 10 pkt.+ 3 pkt za wiek + 2 wolne za rasę)
Siła: 8 (5 standard + 1 za płeć - 1 za rasę + 3 wolne)
Szybkość: 7 (5 standard + 2 wolne)
Zręczność: 7 (5 standard - 2 za płeć + 3 wolne)
Wytrzymałość: 7 (5 standard + 1 za płeć - 1 za rasę + 3 wolne)
Inteligencja: 8 ( 5 standard - 1 za rasę + 4 wolne)
Psychika: 8 (5 standard + 3 za rasę)
Reiatsu: 5
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNIE

Udźwig: 80kg
Prędkość: 7[km/h]
Prędkość (max.): 24[km/h]
PŻ: 70
PR: 25

Techniki: brak

[Umiejętności:
- Podstawy Samoobrony
- Kucharz

Wady:
-brak

{Cóż, dość długo zajęło mi stworzenie tej postaci. Starałem się wcześniej poszperać po forum, by mniej więcej rozeznać się w klimacie. Dla tego tez mija 3 dzień od mojej rejestracji tutaj, a ja dopiero teraz zakładam KP. Tak jak w temacie, chciałbym aby moja "duszyczka" została shinigami, ucząc się tego od podstaw. Jeśli jednak MG miałby jakieś inne sugestie wobec mojej postaci- cóż jestem dość plastyczny ale granie hollowa myślącego jedynie o zabijaniu nie idzie mi zbyt dobrze...W każdym razie jestem otwarty na wszelkie propozycje i plany MG. Myślę że ta postać będzie dość plastyczna jeśli chodzi o którąkolwiek ze stron... Co do mojego doświadczenia jeśli chodzi o grę. Jeśli chodzi o grę na żywo, czy też "papierowe rpg" jak tu zwą w moim gronie, to praktycznie zerowe. PBF- To tak średnio i właściwie tylko 1 z prawdziwego zdarzenia... Sesje przez komunikator -2 miesiące stażu.( Zdarzało się zarwać nocki). Ponadto daje 100% gwarancji że będę się zawsze starał. Ach tak i jedna prośba. Jako przedstawiciel elity dysmózgowców (Choć w przeciwieństwie do większości na prawdę staram się z tym walczyć) proszę aby w razie gdy w mojej wypowiedzi nie wszystko było tak jak należy, od razu zwrócić mi na to uwagę(PW, gg, w poście), postaram się poprawić. Całe życie uczyłem się na błędach więc byłbym wdzięczny jakby znalazł się ktoś, kto by mi je wskazał. - Pozdrawiam Daray}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]   Sob 31 Paź 2009 - 9:33

heh, ja tez jestem dys i walczę z tym.... mam nadzieje że deo matury wygram xD

No ale mniejsza o to, zacznę od oceny KP.

Przede wszystkim pochwale za realistkę, świetnie udało Ci się dostosować do panującej fabuły (przynajmniej według mnie). Biorąc pod uwagę karty dodane w tym miesiącu ta chyba jest dla mnie najlepsza a więc z kompletnie czystym sumieniem akceptuje

(ha ! widzicie też umiem akceptować w pierwszej ocenie ;p)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
K-roll





Karta Postaci
Punkty Życia:
64/100  (64/100)
Punkty Reiatsu:
54/64  (54/64)

PisanieTemat: Re: Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]   Nie 1 Lis 2009 - 21:18

Naprawdę nie mam się czego doczepić ;]
jak już rozmawialiśmy, kiedy twój temat zostanie przeniesiony do proponowanych możemy zacząć przygodę
dla formalności: AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.anime-no-sekai.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]   Today at 13:49

Powrót do góry Go down
 
Darayawus Shiro [Dusza - Aspiracja na akademię]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog