IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Shiga Kei [shinigami]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Shiga Kei [shinigami]   Sob 31 Paź 2009 - 14:34

Imię: Yo
Nazwisko: Shiga
Profesja: Shinigami,
Płeć:Mężczyzna otrzymuje: +1 Wytrzymałość, +1 Siła, -2 Zręczność.
Wiek: 25 lat+25 w rukongai
Waga:78 Wzrost: 195 cm
Wygląd:

Shiga jest dość wysokim i silnie zbudowanym facetem ubiera się specyficznie nie nosi zwykłych ubrań shinigami ale jego ulubiony szary sweter i czarną kurtkę. Jest młodym mężczyzną choć jego białe włosy na to nie wskazują. Ma szczupłą twarz dosyć śmieszne wystające uszy oraz błękitne oczy(na obrazku pokazane są oczy które przepełnone są nienawiścią i chęcią mordu, zazwyczaj taki kolor przepełniają gdy Yo się zdenerwował i chce wykończyć przeciwnika szybko i sprawnie). Jego włosy dosięgają mu do ramion ma nierówno obciętą grzywkę ale nie przeszkadza to jego stylowi. Lubi nosić też czerwone okulary i czasem zakłada czarny kaptur ma dość ciemną karnację pod swetrem wyłania się strój shinigami który sięga aż do kostek. Jego znakiem rozpoznawczym są duże blizny na prawym ramieniu. zawsze kiedy ma trudną sytuacje przypominają mu tym że wyszedł już z takiej

Charakter:

Shiga przeżył już dużo, także wiele go nie zdziwi. Gdy jest w tarapatach coś się z nim dzieje i staje się kimś innym, czasem potrafi zaskoczyć nawet samego siebie, choć nie jest zbyt błyskotliwy to potrafi wyjść z sytuacji. Nosi na sobie naszyjnik który przypomina mu jego rodzinę, często się do niego modli. jest stanowczy jeśli coś powie to tak zrobi, ma własne zdanie. Ma dosyć specyficzne poczucie humoru, potrafi trafić w sytuacje z żartem ale czasem jego kawał jest tak czarny ze nikt go nie zaakceptuje, bluzgi w jego stronę nie bierze na poważnie ale jeśli zażartują z jego rodziny potrafi się tak wściec że jeśli go nikt nie zatrzyma to może zabić.

Druga jaźń: Jest on postacią zamkniętą w sobie, chcącą akceptacji, lecz nie mającą zamiaru się do tego przyznać, nie ufający innym. Oschły ale nie obojętny na zło dziejące się wokoło niego,

Ekwipunek: Zanpakutou, Gikongan("cukierek duszy")x5, Gigai(zastępcze ciało), strój Shinigami, odznaka shinigami. Łańcuszek po rodzinie który nosi zawsze na szyi i jak wierzy przynosi mu szczęście

Historia:

Rodzice Yo’ego pochodzili z bogatych rodzin, wręcz szlachetnych, każdy z innego rodu, ale obydwa nie miały nic do siebie, mama pochodziła z bardziej szlachetnej rodziny, z większą historią, i bardziej przysłużył się krajowi ten ród a mianowicie z rodu Tsukamoto. Ale natomiast ojciec był jednym z bardziej znanych mężów w rodzie Shiga. Co prawda zasłużył na to. Nazywali go 偉大な戦士 co znaczy wielki wojownik. Dostał ten przydomek kiedy walczył o Shoko późniejszą żonę, a matkę Yo’ego. Walczył na arenie z większym od siebie przeciwnikiem, który był faworytem tej walki. Rodzina Tsukamoto ma taki zwyczaj, że panna która chce wyjść za mąż wybiera sobie kilku kandydatów, a jednego rodzina. Ci kandydaci na męża walczą ze sobą na broń białą, mają do wyboru kilka rodzaii katana, berdysz, wakizashi, i mniej popularny miecz obusieczny. Przeciwników było czworo. Troje wybrała Shoko. Doi(późniejszy zwycięzca), Kai i Goemon, natomiast rodzina wybrała wielkiego kolesia o wymiarach 2x2 o imieniu Josuke. Shoko czuła wstręt do wielkiego Josuke i żal dla jego przeciwników
Josuke słynął z potężnego uderzenia i rzeczywiście takie miał. Rany na jego ciele przedstawiały wiele stoczonych przez niego bitew, jego ręce przypominały młot i waliły jak on. Shoko wybrała kolejność z jaką wybierają bronie. Najpierw Doi później Kai, Goemon i na końcu Josuke. Doi wybrał katanę, Kai wakizashi, Goemon miecz obusieczny, i Josuke została berdysz. Wszystkie walki obyły się bez ofiar, po za jedną, po za walką dwóch mistrzów. Doi który posługiwał się kataną jak prawą ręką, i Josuke który niszczył pole, na którym mieli walczyć, od uderzenia berdyszą. Gdy starcie się zaczęło, przewagę miał Doi choć nie był faworytem, przez dłuższy okres czasu inteligencja, spryt i zręczność przewyższały siłę. Szybkie uniki, krótkie i zręczne cięcia dawały przewagę kruchemu Doiowi, dawały przewagę póki Jego przeciwnik nie zaczął wymachiwać berdyszą tak, że nie dało się do niego podejść. W skrajnym momencie kiedy Doi już miał dostać potężny cios od berdyszy, zrobił unik i wyskoczył ponad swojego przeciwnika, wylądował na drugiej stronie pola. Wykorzystując element zaskoczenia chciał wbić katanę w plecy kiedy dostał po łbie młotem, ocknął się po kilku sekundach, nie wiedział co robi ani gdzie jest, gdy przejrzał na oczy zobaczył spadające na niego ostrze berdysza instynkt ruszył się za niego w bok, kiedy już odzyskał świadomość skoczył na grubasa i zaczął go ciąć. Niestety bezskutecznie. Po chwili namysłu jak zrobić krzywdę temu kolosowi przypomniał sobie słowa pewniej osoby „ katana to zabójcza broń, jedno cięcie jedna śmierć, ale każde jest inne” . Gdy przypomniał sobie fragment ze swego życia szybko padł na ziemie i zrobił wielki zamach. Odciął jedną nogę. Bezwzględność jaką miał teraz w swoich oczach przeraziła jego przeciwnika gdy ten padł na ziemię, Doi zdjął gardę miecz miał przy nodze, podszedł do swojego przeciwnika który leżał na macie. Oczy jakie teraz miał przeraziłyby wilka, widać było że walczy o wszystko, o najważniejszą rzecz w swoim życiu. Podszedł do Josuke lekko pokłonił się przednim, a gdy podniósł głowę zobaczył szyderczy uśmiech i wzrok przepełniony chęcią krwi, wtedy wszyscy się odwrócili, jedyne co słyszała widownia to był krzyk który w jednej sekundzie zamarł, gdy się odwrócili zobaczyli że Josuke nie ma głowy. Na chwile była ogromna cisza jak by uczczenie pamięci tego wielkiego wojownika, a potem wielkie brawa za spektakularną walkę, nagroda rzecz jasna była w 100% we właściwych rękach, choć Shoko zapytała się czy ta śmierć była konieczna
-ależ skądże, ale coś we mnie wstąpiło, coś co pragnęło tej zemsty- powiedział i wskazał serce- to było jak pożądanie, po tym incydencie poczułem chwilową euforię, ulgę, mogłem odetchnąć.
Rok po tej walce urodził się Yo. Gdy ojciec go zobaczył rozpoznał te oczy, czuł je, one były takie same jak wtedy kiedy zabił Josuke, Czuł tą samą chęć mordu co wtedy, lecz nie w sobie, a w swoim synu. Zaczął się tego bać, choć wtedy to uczucie przyniosło mu ulgę. Gdy Yo przestał już być małym niemowlęciem, wykazał że jest ze szlachetnej krwi stworzony, nie dość że szybko się uczył podstawowych rzeczy, jak chodzenie, czy też mówienie pierwszych słów, choć nie były one tradycyjne jak mama czy tata, lecz dające do myślenia, jego pierwszym słowem było „broń” rodzice zdziwili się co powiedział Yo byli bardziej nastawieni na słowa czułe i ciepłe, aniżeli zimne i przejawiające grozę szczególnie z ust takiego małego dziecka. Chłopczyk poszedł do szkoły mając 4 latka, to jeszcze nie była prawdziwa szkołą aczkolwiek uczył się tam podstawowych rzeczy, takie przedszkole dla bogatych. Yo siał tam postrach bił wszystkich nie bawił się w takie zabawy jak inne dzieci jak jazda kolejką itp. Tylko myślał cały czas o jednym o broni, od najmłodszych lat interesował się bronią białą. Przejawy agresji i zainteresowania jakie miał Shiga niepokoiły jego opiekunów, chłopak nie miał ani przyjaciół ani w ogóle żadnych znajomych. Wolał być sam i zatapiać się w swych marzeniach o mieczach. Gdy tak marzył zobaczył coś pięknego, jakby zmaterializowane marzenie. Zobaczył piękną katanę. Chciał ją dotknąć, ale ona była za wysoko. Zobaczył to jego ojciec zdjął ją i dał do ręki synowi. Opowiedział o niej,. Dla czego jest na tym miejscu, czym się przyczyniła do narodzin Yoego, i do ślubu jego rodziców. Po tej krótkiej lekcji historii Shidze świeciły się oczy niczym klejnoty, był tak zafascynowany tą bronią i tym co mówi do niego tatuś, chociaż nie wszystko rozumiał. Gdy dotknął katanę poczuł jak by to było jego przeznaczenia, czuł że coś go z nią łączy. Kiedy ojciec zobaczył pociąg swego syna do takiej broni, postanowił że jak jego syn podrośnie to Doi będzie uczył go sztuki władania mieczem. Shiga mając 5 lat wykazał się nadzwyczajną pojętnością. Choć mało słuchał na lekcji to potrafił sprytnie wyjść z sytuacji i naprawdę dobrze się uczył. Często dostawał słabe oceny za brak przygotowania na lekcji czy też brak skupienia. Ale chłopak nie przejmował się tym, dla niego to były sprawy drugorzędne i błahe. Zawsze jak przychodził ze szkoły siadał przed kominkiem nad którym wisiała katana. I potrafił patrzeć się na nią godzinami, nie wyczuwał czasu, tak najlepiej mu się marzyło. Na swoje ósme urodziny chłopak wykazał się niezwykłym refleksem i zręcznością. Nikt z rówieśników do niego nie przyszedł. Nie miał znajomych. Cały wolny czas spędzał na wpatrywaniu się w katanę, czasem jakieś szmery dochodziły z jego głowy, także nie był samotny. Te szmery często bywały złotymi myślami, jak coś ukraść, wkraść się do pokoju i tym podobne, ale czasem potrafiły wyprowadzić Shige na manowce. Po dłuższym czasie nauczył się odróżniać dobro od zła więc owe złote myśli rzadziej go zawodziły. Gdy ojciec zobaczył że yo powoli dorasta i mężnieje, wiedział że moment w którym czas rozpocząć treningi właśnie nastąpił. Chłopak mając 8 lat był dosyć wyrośnięty jak na swój wiek, choć nie był makabrycznie wyższy to jednak wyróżniał się wzrostem od innych dzieci. Trening zaczęto od podstaw. Ojciec kazał Shidze wystrugać drewniany mieczyk. Chłopak zawsze po szkolnych zajęciach brał się do roboty. Doi dumnie obserwował swojego syna jak zręcznie wykonuje zlecone mu zajęcie, i jeszcze z uśmiechem na twarzy. Choć czasem zmieniał się w kogoś innego, obydwie postacie były do siebie podobne z charakteru ale luki w pamięci typu co ja tu robie itp. dręczyły czasem chłopaka więc nagle przestawał robić czynność którą przed momentem zapalczywie wykonywał, i po chwili Znów wracał do pracy. Po 2 tygodniach takiej zabawy z grubym patykiem od dęba, to coś zwykłego zamieniło się w dokładną kopię katany która wisiała nad kominkiem. Gdy Shiga skończył. Pobiegł szybko pochwalić się tacie. Tatuś zdumiony efektem pracy shigi w nagrodę trochę opowiedział mu o katanie, o broni którą nauczy władać Shige. Opowiedział mu legendę jak się stworzyła katana. Po tym Ojciec kazał mu nauczyć się tego czym jest katana dla władającego nią. I żeby takie samo uczucie miał do swojego narzędzia. Shiga pilnie czytał książki na temat katany jak jej można użyć i legendarnych władaczy nią. Przeczytał także o bogach śmierci. Ta legenda wyjątkowo go zaintrygowała. Nawet w nich uwierzył. Kiedy już wiedział sporo o katanie i jej możliwościach ojciec zabrał go na pole i kazał wziąć drewniany miecz. Początkowo kazał ruszać tylko nogami. Ręce związał a Yo kopiował ruchy ojca. Gdy tak razem trenowali to nie wracali do domu. Shiga nie był przez ten czas w szkole. Mięli nie daleko rzekę więc mogli łowić ryby. Po tygodniu ojciec odwiązał Shidze ręce, a raczej kazał mu samemu się z tym uporać. Yo głowił się nad tym 2 godziny, w końcu zręczne małe rączki uwolniły się z sznura. Nadgarstki miał całe czerwone. Dobrze zawiązany węzeł ciężko było rozluźnić. Teraz przyszła pora na trening siły i hartowanie ciała. Znużony i zniecierpliwiony Shiga napastował pytaniami o tym kiedy zacznie się prawdziwy trening. Gdy ojciec słyszał takie pytania często się uśmiechał i pukał małego chłopca w czoła, czasem odpowiadał „nie długo”. Kiedy siła Shigi powoli dochodziła do minimum jakie potrzebuje w treningu, ojciec zaczął hartować jego ciało. A to uderzył plecy jakimś kijkiem a to go kopnął. Yo nie wiedział za co dostaje baty od ojca, ale efekt był, efekt na który Doi czekał. Po 2 tygodniach takiego bicia Shiga miał coraz mniejsze ślady na Pelcach widać było iż ojciec zadaje mu mniejszy bul choć walił coraz mocniej. Po zahartowaniu ciała przyszedł czas na najżmudniejszą część, hartowanie nadgarstków. Poroste ćwiczenie było wielkim osłabieniem nadgarstków. Pompki na nich było strasznie bolesnym treningiem. Ale to jeszcze nic, kiedy ojciec zauważył żę syn przyzwyczaja nadgarstki do tego ciężaru zaczął kłaść coś na jego plecach. Lekkie 10kilowe przedmioty. Potem zaś przeszedł do drastyczniejszych metod, kazał podskakiwać z nadgarstków, oj wielki to był wysiłek dla shigi. Czasem nie wytrzymywał i płakał z bólu, ale nie przestawał trenować. Gdy przyszedł czas na sprawdzenie ciała i siły chłopaka ojciec wziął do ręki dosyć elastyczny patyk i bił go po plecach. Brak najmniejszego wzruszenia w oczach yo’ego to był znak na gotowość ciała na cięcia od miecza. Gorzej było z próbą nadgarstków nadal nie były dobrze przygotowane i ból jaki dostawały był ogromny. Jedynie siła woli Shigi pozwoliła mu przejść ten trening. Tak przygotowane ciało było gotowe na wzięcie drewnianego mieczyka do ręki. Ale przed tym ojciec pokazał Shigdze jak się ruszają nadgarstki i ramiona przy cięciach kataną, aby były najbardziej skuteczne. 3 godziny Yo kopiował ruchy nadgarstków ojca. W końcu wziął upragniony miecz do ręki. Ojciec pokazał mu wielkiego dęba rosnącego nie daleko ich. Kazał chłopakowi trenować uderzenia miecza. Gdy chłopak to usłyszał zaczął z całej siły walić mieczem w dąb. Doi trochę się zasmucił tym co zobaczył. Powiedział „z głową nie z siłą” . przyszedł po kilku godzniach i to co zobaczył, było nie do opisania. Całe drzewo było obdarte z kory a chłopak robił cały czas jedno cięcie. Zachwycony ojciec postępem Yo’ego zaczął mu bić brawo, potem podszedł wziął z ręki drewniany mieczyk i pokazał potężny cios. Cios którego uzył przed laty ucinając nogę swojemu przeciwnikowi. Shiga spojrzał an każdy ruch ciała ojca i zamierzał go powtórzyć. Ojciec powiedział będę za 2 godziny. Przez godzinę Shiga trenował drugi cios. a drugą przeznaczył na udoskonalenie i połączenie obydwu. To było piękne widowisko. Doi wiedział że jego syn jest zdolny, ale nie myślał że aż tak. To co on zrobił przez jeden dzień jego ojcu zajęło by tydzień. Przyszedł czas na sen. Shiga grzecznie poszedł z ojcem na pole gdzie spali ale po cichu wymknął się w nocy i znów zaczął trenować. Trenował tak całą noc i rano już nie miał sił na nic. Ojciec spojrzał na Yo;ego z żalem i dał mu odpocząć. Sam robiąc tor przeszkód z lasu. Gdy shiga wstał a to było tak koło południa zobaczył zupełnie inny krajobraz niż ten jak kładł się spać. Zobaczył poprzewracane drzewa i spoconego ojca który zdzierczy katanę. Masz zajęcie. Musisz to wszystko obrać z kory, nie tylko używając tych dwóch ciosów których cię nauczyłem ale także tego co sam wymyślisz. Masz cały dzień, ja idę do domu odłożyć katanę i wrócę. Gdy Doi poszedł do domu Shiga wziął się za robotę. Podniósł drewnianą katanę która leżała koło niego i zaczął uderzać o drzewa. Początkowo to były uderzenia na siłę, od niechcenia, ale gdy zobaczył że to nic nie daje, zaczął kombinować z uderzeniami, których nauczył go ojciec. Po około godzinie zobaczył że siła nie wybiega z mięsni rąk a z nadgarstków i nóg. Gdy to już załapał zaczął kombinować coś ze swoimi ciosami. Po kolejnej godzinie zaczął rzeźbić własny styl walki, ciosów. Coś co było niespotykanego. Po kolejnych 2 godzinach na drzewach już nie było kory a Yo ćwiczył z powietrzem, jakby dojrzał do tego co robi, co kocha, wie że trening nie polega Tylko na atakowaniu i zadawaniu ciosów, trzeba też myśleć i mieć własny styl walki. Zrobiło się już ciemno, chłopak nic nie jadł cały dzień ale mimo wszystko nieznużony tym co robi przez ostatnie kilka godzin nadal ćwiczył. Ojciec przyszedł chciał głośno zawołać „już jestem” ale się powstrzymał gdy zobaczył co tworzy jego syn, schował się za drzewem i spokojnie oglądał to z jaką gracją ćwiczy, jak doszedł do tego, nikt mu nie powiedział, on sam do tego doszedł, jak ćwiczyć i jak być mistrzem swojego stylu. Ojciec potem się odwrócił i zobaczył że nie ma kory na drzewach. Nie wierzył własnym oczom. On teraz sam miałby problemy ze zrobieniem tego przez cały dzień a jemu się udało, nie mógł wyjść z podziwu. Po chwili wyszedł zza drzewa i powiedział „mam coś dobrego, pewnie jesteś zmęczony. Odpocznij i zjedz trochę. Jutro wracamy do domu. Na razie umiesz wszystko czego mogę Cię nauczyć” na następny dzień wrócili do domu matka tak się ucieszyła że aż miała łzy w oczach ze szczęścia. Kilka miesięcy później w domu Yo obudził się dość wcześnie. Szykował się do szkoły i kiedy zszedł na duł zobaczył wielki tort z liczbą świeczek wynoszących liczbę 10. Było sto lat i takie tam ale Yo zapamiętał te urodziny tylko dla tego bo na nie dostał katanę od ojca, i to nie taką zwykłą, tylko świetnie wywarzoną idealnie długą i zahartowaną, można rzec że to perełka wśród katan. Ostrze było piękne czarne, ostre tak że przetnie wszystko odpowiednimi umiejętnościami. Rękojeść była piękna, owinięta purpurową tkaniną, to chyba był jedwab. Tak delikatny żę aż chciało się trzymać w ręku, z rękojeści zwisał krótki kawałek czarnego materiału. To już nie był jedwab raczej szorstka i mocna tkanina, Yo nie wiedział jaką ma nazwę pierwszy raz spotkał się z tak mocną tkaniną. Tsuba była w kształcie ying i Yang. Na ostrzu przy tsubie było wykute coś po japońsko 2人の遺体1魂cos po staro japońsko ojciec mu to przetłumaczył w dwóch ciałach jedna dusza. Chłopak całą noc zastanawiał się nad tymi słowami wkładał i wyjmował miecz z pięknej drewnianej pochwy, i wkładał go z powrotem, bardzo irytowały i zarazem intrygowały te słowa. „w dwóch ciałach jedna dusza” *coś ojciec chce mi przez to powiedzieć* nie wiem co, ale się dowiem. Następnego ranka Doi zbudził swojego syna i powiedział mu żeby szybko się pakował i zabrał najważniejsze rzeczy i aby nie zapomniał o drewnianej i prawdziwej katanie. Shiga szybko się spakował i przywiązał do boku miecze. Doi wywiózł go do buszu. Kazał mu wytrzymać tu 2 tygodnie samemu potem stoczy walkę. Yo dziwił się zachowaniem ojca. Nie chodził do szkoły ani nie odrabiał lekcji, choć jeszcze niedawno kazali mu się uczyć i słuchać w szkole. *Masz 3 dni na zrobienie sobie szałasu. Możesz poszukać dobrych gałęzi albo uciąć drzewa kataną. Wybieraj co wolisz* po tej radzie ojciec odjechał. Yo był sam w wielkiej puszczy. Od razu wziął się do roboty. Najpierw chciał pociąć drzewa był trochę leniwy więc nie chciało mu się szukać mocnych gałęzi leżących na ziemi, wszystko co znalazł było stare i spróchniałe. Więc wyjął katanę z pochwy i zaczął ciąć nią drzewa. Słabe i młode drzewka wystarczyło naciąć a same się połamią, tak więc shiga robił. Starał się podciąć jak najgłębiej aby z mniejszym oporem spadało drzewo. Przy pierwszym podejściu to nie wychodziło, przy drugim już lepiej, no i dopiero udało mu się to za 3 razem. Przeciął dosyć spore drzewko. Na oko średnica tego drzewa wynosiła pół metra. Teraz gdy drzewo leżało czas na rąbanie gałęzi. Odcinał je od pnia po pierwszym cięciu. Gdy już zrobił szałas, zadomowił się w nim. Robienie domu zajęło mu cały dzień więc się przespał. W nocy była burza. Yo trochę się bał. Nigdy nie był sam w lesie podczas burzy. Teraz musiał się zmierzyć ze swoim wiekiem, nie mógł spać w nocy więc wyszedł z szałasu. Wziął katanę i zaczął trening. Początkowo to bardzo wyglądało jak uciekanie od deszczu ale gdy się przełamał to podczas deszczu czuł się jak by był w niebie. Wydawało mu się że staje się jednością z otaczającą go naturą. Gdy spadały na niego kolejne krople deszczu czuł jakby go przepełniała energia, euforia, nieopisana wolność. Czuł że może wszystko, zaczął machać kataną, machać z gracją, tak jakby walczył z wieloma przeciwnikami na raz, ciął powietrze w taki sposób że nie miał najmniejszego oporu. Każdą krople która napotkała jego ostrze przeciął. Czuł jedność z kataną, zrozumiał to co miał napisane na ostrzu. Ale gdy zobaczył pierwszy piorun poczuł chęć krwi, jego oczy były jak 11 lat temu oczy ojca który zabił swojego przeciwnika. Yo wiedział że jest jak piorun nic go nie powstrzyma i dotrze do sedna. Gdy zobaczył kolejnego pioruna poczuł większą moc, to już nie było to samo uczucie co przed chwilą to było uczucie siły, następnego dnia obudził się trochę daleko od szałasu otoczenie jakie było wokół niego, było dziwne. Wszystkie drzewa w promieniu kilku metrów leżały, Shiga nie wierzył że zrobił to on. Wracając zobaczył podłodze martwą sarenkę. Przeciętą na pół. Wziął ją do szałasu i zjadł jej mięso. Czuł wielki głód więc nie obrzydzało go to żę mięso nie było ugotowane czy też krwiste. Zjadł co mógł. Pamiętał to uczucie co towarzyszyło mu podczas burzy, czuł że nie zapomni tego do końca życia. Gdy już się ocknął z marzeń poszedł pozbierać chrustu by się ogrzać. Po drodze widział to pole które zdewastował w nocy. Przechodząc tym razem nie patrzył się na to z przerażeniem lecz z podziwem. Wy tym miejscu znalazł dużo mokrego chrustu. *wszędzie będzie mokry ostatnio padało, wezmę trochę może się wysuszy, to się przyda.* gdy wrócił resztek mięsa nie było. Wziął drewniany miecz, nie wiedział kto mu ukradł jedzenie, a nie chciał mieć nikogo na sumieniu. Zobaczył na ziemi ślad czegoś co było ciągnięte. Schował najważniejsze rzeczy by nikt mu nie ukradł i podążył za tropem szedł tak pół dnia, w końcu znalazł lisa który karmi młode. Z żalu Yo zostawił je. Gdy się odwrócił zamarł w miejscu. Zobaczył wielkiego brązowego niedźwiedzia który szykował się do ataku. Chłopak szybko odskoczył ale nie miał zamiaru uciec. Choć miał tylko drewnianą atrapę zamierzał wałczyć z wielkim niedźwiedziem. Nie dla tego że miał honor i nie ucieka przed nikim, tylko dla tego że miał świadomość po co przyszedł niedźwiedź, przyszedł p padlinę, a zarazem zje młode. Troche się bał niedźwiedzia. Gdyby tylko miał prawdziwą katanę, to szanse były by wyrównane, ale teraz musi sobie poradzić dzierżąc drewno. Podszedł do niedźwiedzia, ostrożnie, od razu dostał pazurami, lekko go zaćmiło ale szybko się otrząsnął. Podarł mu się prawy rękaw. I z tego ramienia ciekłą mu krew. Wstał trochę zdenerwowany spojrzał niedźwiedziowi w oczy, wiedział że nie ma opcji wygrania, ale uciekać nie chciał, rozdrażnił już niedźwiedzia więc i tak go dogoni. Spróbował jeszcze raz. Podszedł do niego po raz drugi tym razem ostrożniej, niedźwiedź znów wziął zamach, Shiga się schylił i ominął ciosu, druga łapa poszła w ruch. Niedźwiedź wywalił Yo’ego i odrzucił na kawałek. Chłopak znów wstał. Otrząsnął się i spojrzał na niedźwiedzia. Drewniana atrapa leżała przy niedźwiedziu, zwierzak zainteresował się nią. Nie zauważył że Shiga wstał. Dzieciak ułamał jakiś kijek który miał lekko zaostrzoną końcówkę. Podszedł niedźwiedzia od tyłu i z całej siły chciał wbić kij w skórę, niestety grubość skóry była za duża żeby ją przebić takim czymś. Niedźwiedź rozwścieczony odwrócił się i znów uderzył yo’ego w to ramię. Bul jaki czuł był niewiarygodny, nigdy nie czuł aż tak wielkiego bólu. W Tym momencie została Mo jedna rzecz, ucieczka, chłopak przynajmniej zdobył cel, odwrócił uwagę niedźwiedzia od lisa. Teraz gdy uciekał podążał do szałasu. Miał drobną przewagę odległości nad niedźwiedziem. Czasem Shiga musiał odpocząć wtedy rzucał czymś w niedźwiedzia, albo robił mocne skręty by zdobyć odległość. Uciekał tak około 2 godzin zanim dobiegł do szałasu. Jak dobiegł szybko rzucił się po katanę i wyjął ją z pochwy. Teraz były wyrównane szanse. Niedźwiedź który pędził na Yo’ego nie zatrzymał się ani na moment. Kiedy już chciał w niego wbiec, Shiga zrobił krok w bok aby nie wpaść na niedźwiedzia, ominął go i spróbował przeciąć mu skórę na plecach. Niestety nie udało się, jedyne co zrobił to ogolił go z sierści w tym miejscu. Niedźwiedź odwrócił się i uderzył chłopaka w policzek. W tym momencie przejęła włądze nad ciałem jego druga jaźń. Oceniła sytuację i szybko oddaliłą się od niedźwiedzia. Schowała się za drzewo na którym niedźwiedź użył swych pazurów *potężne bydle* pomyślał i wyszedł zza drzewa tnąć przy tym łapę kolosa. Shiga odbiegł od niego wskoczył na jakąś gałąź, wyskoczył jeszcze wyżej, tak że był lekko ponad zwierzęciem i zamachnął się kataną zza głowy. Trafił niedźwiedziowi w plecy, odciął kawał skóry wraz z sierścią. Spadając na ziemie zrobił fikołka i znów trzymał gardę. Widział jakie szkody zrobił niedźwiedziowi, podbiegł szybko do niego, kiedy ten odwracał się i machnął łapa. Yo znów zrobił fikołek omijając rękę i podcinając nogę. Znów stał za plecami niedźwiedzia. Chciał zrobić to samo ale tym razem niedźwiedź nie dał się nabrać. Uderzył shige tak że odrzuciło go na niecały metr. Chłopak znów się otrząsnął, i spojrzał na swojego przeciwnika który na niego biegnie. Wystawił katanę aby sam się na nią wbił, ale zwierz wybił chłopakowi katanę z ręki, Shiga musiał uciekać w drugą stronę, dzieliło go od jego broni jakieś 3 może 4 metry, zaczął kombinować jak tu przechytrzyć niedźwiedzia. Najpierw obiegł go dokoła, już prawie miał katane w ręku kiedy niedźwiedź znów uderzył chłopaka i z powrotem była sytuacja Yo’ego którego dzieli niedźwiedź od katany. Zastanowił się jak może ją odzyskać. Miał dobray aczkolwiek ryzykowny plan. Nie wiedział czy mu wyjdzie. Spróbował szczęścia. Podbiegł do niedźwiedzia i kiedy ten się zamachnął, shiga wskoczył na drzewo i ominął cios niedźwiedzia. Znów dzierżył katanę. Wtedy to coś się z w nim zmieniło. Miał zamiar zabić tego niedźwiedzia. Za wszelką cenę. Każde kolejne uderzenie powiększały uśmiech na twarzy chłopaka, jakby go to nakręcało. Podbiegł do niedźwiedzia i obronił się przed kolejnym uderzeniem, siła z jaką niedźwiedź chciał uderzyć chłopaka byłą tak wielka że Yo ledwie utrzymał katanę w dłoni. Lekko rozluźnił ręce i pociągnął po łapie całe ostrze katany, z akcentem na końcu takim że prawie uciął mu tą łapę. Musiało zaboleć to niedźwiedzia gdyż wydał z siebie wielki ryk, po tym shiga podciął mu nogę, potem drugą łapę i tak kilka cięć pod rząd, niedźwiedź się tak zdenerwował że nie patrzył na nic taranował wszystko, bul był większy od rozumu ssaka. Zaatakował tak chłopaka że przykrył go ciałem a sam wbił się na katanę, chłopak stracił przytomność. Yo obudził się kilka godzin po tym zdarzeniu, leżał pod łapą niedźwiedzia, a jego ręka leżała pod górą mięsa i trzymała katanę. Spostrzegł że miecz przebił zwierzę na wylot. Obejrzał się dookoła i zobaczył że na drzewach są ślady pazurów niedźwiedzia i ostrza katany. *co tu się działo* pomyślał i starał się wyjść z pod wielkiego zwierza. Trochę było mu ciężko, lewa ręka którą nie przytłaczał ciężar misia była zmasakrowana do reszty, strasznie go bolał a, a nie mógł się nią ruszyć. Puścił więc miecz i starał się wyjąć rękę z pod ciała zwierzyny, po wielu próbach w końcu mu się udało, zdjął łapę i w końcu się podniósł. Teraz chciał wyjąć katanę z niedźwiedzia. Poszukał jakiejś mocnej gałęzi, i włożył ją pod ciało. Poszedł na sam koniec i podniósł ją jak najwyżej mógł. Następnie podłożył pod nią jakąś mocną belkę i podszedł do zwłok by wyciągnąć katanę. Gdy w końcu mu się to udało, mógł wreszcie odpocząć. Usiadł koło niedźwiedzia i oparł się o drzewo, siedział tak z pół godziny i wzdychał, patrząc na niedźwiedzia. Gdy wstał zobaczył że przybłąkała się ta lisica przez którą miał tyle problemów. Z lekkim strachem i nadzieją w oczach podeszła do niedźwiedzia i starała się coś z niego wziąć. Gdy shiga to zobaczył podszedł do niej, ona się spłoszyła i uciekła. Yo odkroił kilka kawałków mięsa niedźwiedzia i położył z nadzieją że lisica wróci i weźmie. Pod wieczór lis wrócił. Zapach mięsa i głód go tu przyprowadził. Na początek nie pewnie, podszedł do pożywienia, wziął kawałek i szybko oddalił się na małą odległość. Szybko jadł, jakby ktoś mu miał zabrać pożywienie. Kolejne kawałki zaniósł do nory. Zajęło lisicy to trochę czasu, ale się nie poddawała. Gdy wzięła ostatni kawałek do pyska Yo się uśmiechnął, i położył się spać bo już była noc. Następnego dnia zbudził go krzyk
-wstawaj! Yo! Czas wstawać.
Chłopak się obudził lekko otarł ślepia, i powoli je otwierał, aby słońce go zanadto nie oślepiło. Gdy już się podniósł, jeszcze ze snem w oczach, dostał zimną wodę na ostateczną pobudkę. Zobaczył ojca, który miał wielki uśmiech an twarzy
-widzę że nie nudziłeś się. Jakieś 300 metrów stąd jest pole z pociętymi drzewami. To twoja sprawka?
- tak tatusiu, ale to było tak spontanicznie, przez burzę, to ona wzbudziła we mnie te emocje i tak to się stało. Nie gniewasz się?
-ależ skądże-odpowiedział Doi- jestem z Ciebie dumny. W jedną noc zniszczyć taki spory fragment lasu, jak na twój wiek to jest coś niebywałego.
Chłopak się uśmiechnął i zaczął coś poprawiać w swoim legowisku.
- no ale widzę że tu też nienajgorzej nabałaganiłeś- stwierdził ojciec.- coś cię zaatakowało? Jest tu trochę krwi, sierści, na drzewach widzę pazury czegoś? Coś dużego musiało napaść na Ciebie. Poradziłeś sobie?
- czy ja wiem. Nie pamiętam do końca. Pamiętam tylko że uciekałem od dość sporego niedźwiedzia. I kiedy tu dobiegłem dobrałem się do katany. Po chwili walki dostałem w ramię. Mam teraz Blizne nawet. A potem dostałem w głowę, i obudziłem się pod martwym niedźwiedziem. Nie wiem czy to byłem ja, ale chyba tak bo moja katana była w ciele niedźwiedzia jak się obudziłem. Ojciec się zasmucił. Domyślił się ż to Yo, a raczej drugi on.
-co się stało.
- nic chłopcze, po prostu uświadomiłem sobie że będziesz często toczył bój z samym sobą.
Chłopak nie za bardzo zrozumiał co miał na myśli jego ojciec.
- chciałem sprawdzić czy zdążyłeś zrobić sobie szałas a teraz sajonara. Przygotuj się na walkę.
Ojciec złapał syna i przytulił go mocno, po tym geście, zniknął w śród drzew. Chłopak szykował się dwa tygodnie na walkę, chociaż nie wiedział z kim i gdzie. Poszedł na zrujnowany fragment lasu i trenował tam dzień w dzień przez dwa tygodnie. Po takim czasie intensywnego wymachiwania mieczem zostało już poste pole bez żadnych pozostałości po drzewach. Chłopak czuł że już umie obsługiwać się bronią śmierci. Przez czas treningu bardzo mało jadł, i był wycieńczony. Musiał szybko znaleźć jakąś zwierzynę. Jedyne co znalazł to liski którym wtedy pomógł. Nie wiedział co robić. Głód podpowiadał: zabij, serce - oszczędź. Gdy już miał sięgnąć po broń usłyszał coś w lesie. Szybko podbiegł i rzucił się na to nie wiedząc co to jest. Zaatakował z zaskoczenia swojego ojca.
-tata? Przepraszam nie wiedziałem że to Ty głodny jestem i czegoś do jedzenia szukam.
-tak? Widzę żeś schudł. Pamiętasz co Ci mówiłem o walce? To ja jestem twoim przeciwnikiem.- i ojciec się uśmiechnął. Yo zobaczył na czym zatrzymał się jego miecz. To była katana z nad kominka. Shiga zrozumiał że ta walka jest na poważnie i że nie będzie żadnych forów. Po chwili ojciec go odepchnął i zaczął nacierać. Siła z jaką uderzył byłą przeogromna. Yo upadł na ziemię. Otrząsnął się i wziął katanę do ręki. *jak to wygram to ponownie uwierzę w shinigami* pomyślał i zaczął działać. Siła zręczność, i celność z jaką uderzył chłopak Doi’ego przed kilkoma sekundami przeraziła go, ledwie udało mu się uniknąć ciosu swego syna. Gdy Shiga wstawał z kolana podniósł głowę i poczuł że to jest to czego mu brakowało, wyzwanie. Yo ścisnął mocniej rękojeść i sprężył się. Z uśmiechem na twarzy zaatakował swojego ojca. Shiga zaatakował bez żadnego zaskoczenia, totalny brak jakiejkolwiek strategii. Ojciec chciał to szybko skończyć, wyciągnął miecz i zrobił zamach. Yo powtórzył ruchy walcząc z niedźwiedziem ominął katanę skacząc ale włosy zostały skrócone. Szybko wstał i zamachnął się kataną otwierając sporą ranę ojcu na plecach. Ojciec nie zdołał odskoczyć od ciosu. Szybko się odwrócił i uśmiechnął. Teraz jego oczy chciały krwi którą stracił. Zaatakował z całą swoją mocą. Chłopak się obronił, stykali ostrza swych katan przez krótką chwilę. Bili w nie tak bezlitośnie że aż iskry leciały. Doświadczenie i siła Doiego przytłaczała Shige, ale on się ni poddawał. W jednej chwili, ramię, które było zmasakrowane przez niedźwiedzia, odezwało się. Yo zgiął się z bólu, ojciec wykorzystał nadaną mu okazję i uderzył w drugie ramię. Chłopak gdy to zobaczył szybko podniósł katanę ale siła jaką Ojciec władował w to uderzenie była zbyt wielka by jedną uszkodzoną ręką obronić się przed atakiem, Yo tylko lekko zmniejszył głębokość w jaką wbije się ostrze. Teraz Yo miał podwójny problem. Jedno ramie które mu krwawiło i drugie które zadawało mu wielki ból. Wstał i walczył jak mężczyzna. Nie chciał zabić swego ojca, tylko to mu przeszkadzało wykorzystać swoje wszystkie umiejętności. Gdy zrozumiał że nie ma szans z takim przeciwnikiem, prawie się poddał. Wtedy druga jaźń zapanowała nad jego ciałem. Ból spowodował rozwścieczenie drugiej jaźni. Widząc że ojciec nie ma zamiaru przestać katować swojego syna drugi Yo bierze się do roboty. Uderzył w ostrze Doiego, i zaatakował bezbronne ciało. Trafiając go Shiga poczuł współczucie. Ojciec zobaczył że Yo w końcu bierze się do roboty. Teraz bawił się na całego. Atakował swego syna bez żadnego współczucia, jakby zależało to od jego życia. Walczyli tak przez pół godziny, Shiga w końcu zrozumiał że to już nie jest jego ojciec, tylko przeciwnik którego musi pokonać. Każde następne natarcie przez Doiego upewniało jego syna w tej myśli. Znów dostał w głowę. Druga jaźń przestała panować nad Ciałem Yoego, ale on wszystko pamiętał. Dostał ostrzem po nodze. Ukląkł na jedno kolano, i wziął garść piachu w rękę. Usłyszał że ojciec znów atakuje. Teraz Shiga przesiąkła bezwzględność i chęć mordu. Obronił się przed atakiem nie patrząc nawet na ostrze. Siłą z jaką natarł ojciec przesunęło o kilka centymetrów chłopaka, ale miecz ani na moment nie drgnął. Yo wstał. Podniósł wzrok, i wziął rękojeść w obie ręce. Doi uśmiechnął się bo w końcu nie będzie tak nudno. Obydwoje tak samo pragną śmierci przeciwnika, nikt nie ustąpi. Przez 2 godziny walczyli jak równy z równym. Każdy wykorzystywał swoje zalety i wady przeciwnika. Po 2 godzinach zaczął padać deszcz, i wtedy Yo zaczął dzierżyć katanę, jak natchniony przez coś. Teraz chłopak miał przewagę nad swoim ojcem, który jeszcze bronił się rozpaczliwie, miał problemy z przewidzeniem tego co zrobi jego syn, w ostatnich chwilach udawało mu się ominąć ostrza, choć nie zawsze. Po kwadransie deszczu, zaczęło mocniej wiać. Co jeszcze bardziej nakręciło Shige. Krótkie i efektywne cięcia pogrążały w porażce jego ojca, on miał całe ciało w ranach. Kiedy Shiga się odwrócił, Ojciec chciał zrobić to samo co przed paroma latami. Spróbował mu uciąć nogi, jednym porządnym zamachem. Ale Yo nie dał się zaskoczyć. Nie zrobił żadnego uniku. Po prostu wbił swoją katanę w ziemię. Ostrze ojca zatrzymało się na tej pułapce. Chłopak wtedy zrobił obrót i kopnął swego przeciwnika w twarz. Wyjął ostrze z ziemi i podszedł do zmarnowanego ciała ojca.
-nie jesteś już moim tatą, chciałeś mnie zabić.
Doi tylko się uśmiechnął, bo przez tak krótki czas nauczył wszystkiego swego syna, wszystkiego czego sam umiał. W tym momencie błysło. Wielka błyskawica uderzyła w ziemię, w tej samej chwili Yo przeszył ojca na wylot, a gdy dźwięk grzmotu doszedł do jego uszu, to chłopak przeciągnął katanę po długości ciała, dzieląc je na 2 równe części. Po tym, ocknął się z takiego jakby transu, i poczuł wielki bul dochodzący z ran na ciele. Szybko wybiegł na ulicę, która była jakiś kilometr stąd i zemdlał. Znalazł go jakiś autostopowicz który tędy przechodził. Szybko zadzwonił po pogotowie, które ledwie uratowało go od śmierci. Leżąc w szpitalu, wzbudził się ze śpiączki dopiero po 5 latach. Starał się szybko wyjść ze szpitala, ale udało mu się to dopiero po 4 tygodniach. Potem chciał znaleźć swoją matkę. Szukał jej 4 dni, a raczej starał sobie przypomnieć gdzie mieszkał. Gdy tam dotarł, zadzwonił. Otworzyło mu dziecko, mające jakieś 5 lat, zza niego wystawała jakaś postać, kobieta. W ręku trzymała talerz. Yo szczęśliwy że to zobaczył, a zarazem uspokojony, kucnął do małego chłopca, uśmiechnął się i grzecznie spytał *wpuścisz mnie?* chłopczyk szybko uciekł od mamy i wtulił jej się w nogę pokazując palce drzwi. Wtedy powiedziała *kochanie sprawdź kto to, ja uspokoję małego* z salonu dobiegł jakiś głuchy dźwięk. Po 2 tygodniach siedzenia w buszu z naturą, Shiga miał wyostrzone zmysły. Przed nim pojawiła się sylwetka dosyć dobrze zbudowanego mężczyzny.
-czego tu szukasz mały? Chcesz zarobić guza?
-nie. Musiałem się pomylić. Czy jest tu gdzieś w okolicy dom pani Shigi? Shoko Shigi?
Facet dziwnie spojrzał się na Yo’ego. I krzyknął *kochanie chyba do Ciebie ktoś* kobieta szybko przyszła, ubrana w fartuchu, ominęła męża dając mu buziaka w policzek, nie patrząc jeszcze kto zawitał do jej domu zapytała *kto tam* gdy już zobaczyła kto to zamarła, jakby zobaczyła ducha, chwile potem zemdlała. Chłopak z uśmiechu na twarzy nagle zmienił na powagę. Szybko podbiegł do leżącej matki i starał się ją ocucić. Gdy w końcu mu się to udało kobieta otworzyła oczy i powiedziała. *Yo? Kochanie przecież walczyłeś z ojcem. Nie spotkałeś go? Co za szczęście.
-spotkałem go, nawet z nim walczyłem-chłopaka twarz przybrała kształt smutku i zawiedzenia. Można powiedzieć płakał suchymi łzami.
-ale zawiodłem się na tobie mamo. Jak mogłaś dopuścić do tego, jak mogłaś pozwolić na zaatakowanie swojego syna?
Kobieta szybko wstała i przytuliła swojego syna. Nie mogłam nic poradzić, wiesz przecież że mężczyźni są ważniejsi od nas, kobiet, jedyne co mi zostawił to kolejne dziecko, pamiątkę po nim i po tobie. Powiedział że jeśli Cię zabije to sam popełni samobójstwo. Wierzył w Ciebie, nie zawiódł się na Tobie.
Potem przycisnęła go jeszcze mocniej. A na jego ramie spadła łza szczęścia. Chłopak odepchnął kobietę. I dalej z tym samym grymasem powiedział do niej *nie jesteś już moją matką. Mimo wszystko mogłaś coś zrobić. A po za tym nie szukałaś mnie? Nie wierzę że nie poszukiwałaś ojca. A przy nim nie było mojego ciała, więc co zrobiłaś? Odstawiłaś to na dalsze plany? * potem chłopak wybiegł z domu, i uciekał w kierunku ulicy, uciekał i w końcu padł na kolana. Łzy ciekły ciurkiem, Shoko zadała ostateczny cios w samo serce, nie chybiła. Matka też niebyła zachwycona swoim czynem. Również zaczęła płakać, można powiedzieć że cierpiała jak shiga, chociaż nie, nie ma większego cierpienia duszy niż utrata całej rodziny. Kobieta miała przynajmniej pamiątkę miłości, Yo bólu i cierpienia, blizny na ciele, które przypominały mu smutek jaki wyrządziła mu rodzina, a zarazem wytrwałość, jaką go obdarzyła. Chłopak wstał i poszedł przed siebie. Wiedział że trening go zrujnował. Jego marzenia wyniszczyły go w otoczeniu. Teraz gdy nie miał nikogo do kogo mógłby się zwrócić o przenocowanie wrócił do swojej matki. Nigdy jej tego nie zapomniał, ale mieszkał tam. Do póki nie dostał pracy. 6 lat żył przepełniony wściekłością do matki, żył z tym choć nie najlepiej mu to szło. Chodził do szkoły przez te 6 lat i zdobył dziewczynę. To ona go rozumiała, podziwiała, krytykowała i pomagała zapomnieć o tym co zrobili mu jego rodzice. Pokochał ją za to. Dzięki niej zrozumiał że marzenia nie są tylko po to by je spełnić, ale także po to by stać się szczęśliwym i doskonałym człowiekiem. Yo razem przy jej boku wracał do formy władania mieczem. Uczył przy okazji jej czegoś, pokazywał zwinne sztuczki. Gdy doszedł do wniosku że już prawie odzyskał swoje umiejętności. zapisał się ze swoją dziewczyną na karate. Nauczyli się podstaw. Yo gdy miał 20 lat czuł się spełniony. Umiał władać mieczem, miał dziewczynę którą kocha, i dostanie życie, przeszłość już go nie obchodziła, wymazał wszystko co było z nią związane, kontakt z matką, jedyne co mu zostało to blizny pozostawione przez ojca. Gdy myślał że nic mu nie przeszkodzi. W ten czas zaczął widywać jakieś dziwne potwory. Nigdy od nich nie uciekał uważał to raczej za halucynacje. Ale pewnego razu zobaczył że jeden z nich idzie do niego. On był na randce, więc nawet nie myślał o nim. Nie chciał by zniszczył mu taki wieczór. Właśnie wtedy potwór uderzył go i jego dziewczynę, Shiga nigdy się nie rozstawał ze swoją kataną. Wyjął ją i zaczął walczyć z powietrzem, tak przynajmniej wyglądało to w oczach jego dziewczyny. Gdy ona zaczęła uciekać, potwór zaczął ją gonić. Na nic się zdały starania Yo’ego. Nie drasnął go ani razu. Jedyne co mógł robić to patrzeć jak potwór goni jego dziewczynę. Shiga patrzył jak on ją pożerał, nienawiść przepełniła jego serce w 100% nienawidził tego świata, otoczenia i niczego co było związane ze światem, czuł tylko coś do swojej katany, bo tylko ona go rozumiała, tylko ona niszczyła świata jakiego on nie cierpiał. 5 lat żył w smutku, wyżywając się na otoczeniu. Zaszył się w domku koło lasu. Nie zabił nikogo. Żywił się tylko zwierzyną którą upolował w lesie. Po 5 latach koszmar wrócił, Yo uciekał od niego przez 2 godziny. Potem nie wytrzymał, padł z wycieczenia. Nie miał nawet sił się obronić.




Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI

Atrybuty:10+10(wiek)+2(wada)=22
Siła: 8 (+1 plec +1 profesja+2 wolne)
Szybkość: 10(+2 profesja+3 wolne)
Zręczność: 15(-2 plec+12 wolne)
Wytrzymałość: 8(+1 plec+2 wolne)
Inteligencja: 10(+3 premia+2 wolne)
Psychika: 2(-3 profesja)
Reiatsu: 7(+1 profesja+1 wolne)
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig:80kg (Siła*10 kg)
Prędkość (śr.): 8[km/h]. Prędkość (max.): 26[km/h](szybkość*2+10).
PŻ (Punkty Życia): 80(Wytrzymałość*10)
PR (Punkty Reiatsu): 30


Umiejętności:
Mistrz Broni
Podstawowy Samoobrony
Żądza Krwi
Punkty Witalne
Krytyczne Trafienie

Wady:
Rozdwojenie Jaźni(2 pkt)
Amagiczny (2pkt)

Kamys: Pzenosze do starych gdyż karta nie byłą edytowana od dawna


Ostatnio zmieniony przez Skrzyniu122 dnia Czw 19 Lis 2009 - 19:52, w całości zmieniany 18 razy
Powrót do góry Go down
Zabor


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pon 2 Lis 2009 - 15:10

Akcept
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pon 2 Lis 2009 - 15:23

Wygląd - ujdzie.
Chrakter - poprze dokładnie wpisany charakter drugiej jaźni no i http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_mnoga wydaje mi się że pomyliłeś chorobę ze schizofrenią

Historia - dla mnie za krótka jak na tyle lat, dodatkowo niezwykle chaotyczna... Boli mnie wszech pojawiające się Shiga, no i raczej biedne opisy tego co robił przez dajmy na to 15 lat.

PS jeśli twoja postać nie jadła by i ni piła przez trzy lata no to ciężko, dusza która może używać ray miso jeść jeśli nie to... Ginie ? W sumie tego nie wiem, ale właśnie tak mi się wydaje.

NEGATYW

statów i umiejek nie sprawdzam, sprawdzę jak będę mogła zaakceptować resztę

(przperaszam za to jak pisze ale właśnie kładę się spać...)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pon 2 Lis 2009 - 16:46

schizofrenia czego? nie chce się tu kłócić postaram się wszystko naprawić ale jeśli szanowny mg czytał by dokładniej moją kp to zauważyłby że owe rozdwojenie jaźni przejawia się dosyć rzadko. nie opisałem charakteru mojej drugiej jaźni gdyż prowadzi ją mg nie ja więc pomyślałem że dam mu wolną rękę a historia ok postaram się dłużej ją napisać
a co do linku jesli chodzi Ci dokładniej o to: "Zazwyczaj poszczególne osobowości nie wiedzą o istnieniu pozostałych." to na początku zdania jest słowo zazwyczaj więc są wyjątki od reguły. ale.. mg jak szef ma zawsze racje
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pon 2 Lis 2009 - 17:29

owszem ma, czekam wiec na ewentualne poprawy



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Wto 3 Lis 2009 - 13:54

po dłuższym namyśle i próbach wydłużenia mojej historii obawiam się że to jest ponad moje możliwości więc pozwolisz że stworze nową historie postaci
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Wto 3 Lis 2009 - 19:15

zawsze można zmniejszyć wiek... bo napisanie historii dla 50 latka to na pewno trochę winno zająć



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Sro 11 Lis 2009 - 14:54

uporałem się z tym
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Czw 12 Lis 2009 - 20:22

Historia z 50 lat życia jest dla mnie dalej za krótka (4 strony), dla porównania moja 20 latka miała na ok 4,5 strony historii, oczywiście nie będę tak wymagająca żebyś mi na 10 stron pisał, ale cóż... I mimo wszytko chwiałabym zobaczyć charakter 2 jaźni

PS chcesz dostać tyle dodatkowych statów za free ? Napracuj na nie... Albo ujmuj ilość lat.



***
kamys01
kamys02


Ostatnio zmieniony przez Kamys Tsuki dnia Czw 12 Lis 2009 - 20:39, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu



avatar

Mistrz Gry : Demiurg Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
160/160  (160/160)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Czw 12 Lis 2009 - 20:30

Ja wychodzę z założenia że na 5 lat życia postaci wystarczy pół strony. Czyli na 50 lat musiałbyś napisać... no... 10 stron wychodzi. Ale myślę że już z ośmiu, no, może siedmiu przy sprzyjających wiatrach tutejszy lud będzie zadowolony.


Ostatnio zmieniony przez Ekkusu dnia Czw 12 Lis 2009 - 20:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Czw 12 Lis 2009 - 20:37

chcecie książkę postaram się:p
Powrót do góry Go down
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Czw 12 Lis 2009 - 21:52

Mamy nadzieje że się postarasz. Póki co czekamy z niecierpliwością^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Czw 19 Lis 2009 - 19:55

pozwole zapytać.. czy coś takiego może być(historia nie jest skończona dopiero połowa ale już mi sie pisać nie chce szczerze powiedziawszy.)
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 10:04

Błąd pierwszy - charakter, jaźń druga... Po pierwsze w procesie tworzenia karty postaci pisze aby nie wymieniać cech (brawo...), po drugie jest zroboiny na odpierd. Z takicm charakterem KP nie przepuszczę czytam dalej resztę... Jak skończę zedytuje ten post.

Edit

Ciesze sie że sie postarałeś ale...

Czy twoja postać ma artystę rzeźbiarza że była w stanie wykonać idealną kopie katany ?

twoja postać nie ma wyta na 2 h walki...

Nie wyobrażam sobie że ojca chciałby zabić syna, pomijając moralność w tych czasach poszedł by za kratki...

A i odnośnie tych czasów historia mi nie pasuje, a ja nie przyjmuje historii które nie odnoszą sie do aktualnych lat w alternatywnej rzeczywistości...

Zajebiście opisane 25 lat historii w ss... To gdzie jest ten opis ?

Historia jest dla mnie przkombinowana tyle... cóż trudno jest opisać 50 lat życia i wg mnie tobie sie nie udało

Mało w historii wspominałeś o 2 jaźni , mało jak na tak utrudniającą życie wawadę

nie wspomniałeś o amagiczności

Negatyw dalej

(sory za jakość i błędy odpisu... ale pisze z mackow w szkole, i to jeszcze z safari co nie poprawia bledow.... Juz w domu albo na 2 infie sprawdze staty)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 12:34

napisałem w poprzednim poście że kp jest nie skończona i że to dopiero połowa
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 12:53

Ehhh... Błagam kolejna osobę o zmieszczenie dopiero gotowych KP.. mniejsza to co napisałam dalej jest aktualne...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 15:50

dałem to tylko dla tego, ponieważ chciałem wiedzieć czy męczyć się dalej z moją kp. sorry. Kamys bądź trochę bardziej wyrozumiała, trochę się napracowałem przy tej części, doceń chociaż to
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 17:33

Doceniam ale za takie staty na początek wymagam czegoś dobrego, a to mnie nie zadowala...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 21:01

Ekkusu napisał:
Ja wychodzę z założenia że na 5 lat życia postaci wystarczy pół strony. Czyli na 50 lat musiałbyś napisać... no... 10 stron wychodzi. Ale myślę że już z ośmiu, no, może siedmiu przy sprzyjających wiatrach tutejszy lud będzie zadowolony.

jeśli mówisz ze na 5 lat wystarczy pól strony to na 50 lat wystarczy 5 stron ale to taki mały pnkcik
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Pią 20 Lis 2009 - 21:09

Ja się akurat do wzorów stosuje średnio, jednak jakie by one nie były... prócz ilości liczy się jakość. Tym bardziej jeśli chcesz startować tak wykokoszoną postacią...

PS. Odwalenie opowiadania na 10 czy 20 stron to nic trudnegom, gorzej żeby miało ono spójny logiczny sens z godny ze światem przedstawionym no i żeby zainteresowało odbiorce.

Tyle ode mnie, więcej nie spamuje, czekam na dalszą cześć i ev poprawki.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   Sob 21 Lis 2009 - 17:47

no może dla Ciebie jest to nic trudnego dla mnie trochę bardziej napisać na 20 stron historie postaci;]. a tak po za tym to pisałaś coś o tym że złapali był syna gdyby zabił ojca.. 40 lat temu Chiny nie złapały by zabójce, w szczególności jakiegoś klanu;] ja też już nie spamuje i biore się za pisanie 25 lat..

Kamys
Nie chce już pisać kolejnego postu wiec podpisze się tu.
a) gramy w Japoni
b) w 1959 urodziła się twoja postać, bodaj ponad 10 lat ćwiczyła przed walką co daje nam rok ok 1970... A ja się czuje jak bym czytała historie z czasu samurajów, a tak się składa że takich historii nie przyjmuje...
c) jeśli trudno Ci wymyślić coś porządnego na ten wiek to startuj od niższych progów... Powtarzam, jeśli mnie nie zadowolisz (a pierwsze 25 lat bardzo mnie zniechęciło), to nie dam Ci akcepta. Chcesz startować jako "koks" to zapracuj na to, w końcu 10 punktów na staty piechotą nie chodzi, zwykle trzeba dobrze odegrać 2 - 3 sesje, a to troch trwa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Shiga Kei [shinigami]   

Powrót do góry Go down
 
Shiga Kei [shinigami]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs