IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Las Przeklętych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 18:16

Kamys stanęła niemal prosto (prawie zawsze garbiła się lekko), Oparła swoją szable o prawe ramię, lewica wraz z karwaszem opadała bezwładnie wzdłuż ciała. Odetchneła cicho... Tu dosłyszała słowa naukowca, zmarszczyła lekko brwi po czym to zerknęła w jego kierunku z wyraźną agresją w błękitnych oczach. Przyjrzała mu się dosyć dokładnie... Taki chuderlawiec a mówi takie rzeczy, niemal od razu pomyślała - idiota jakiś, spiorę mu po tym wszystkim pysk jak będzie się tak woził - zerknęła na swojego przełożonego. - Upierdliwcy - Mruknęła tylko pod nosem, po czym to westchnęła cicho.

Z tego co pamiętała mieli ich odeskortować, dobrze by było gdyby nie szli na tyle... Kamys postanowiła że o ile jej bezpośredni przełożony nie będzie miał przeciwwskazań, pójdzie na tyle.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 20:55

Masu szybko zerknął na swoja grupę uderzeniową. Szybkimi ruchami dłoni rozdysponował oddział na poszczególne miejsca w koło oddziału naukowego. W końcu puści mieli być w okolicy, zaś dokładniejsze informacje nijak nie dotarły do członków ekspedycji. Kilka pierwszych kroków odbyło się niemal bez komplikacji, jednakże problem miał rzecz jasna ukazać się całkiem niedługo.

Niedługo nastąpiło zaś gdy grupa była w połowie drogi przez płytkie jeziorko. W tedy też silne reiatsu uderzyło w bogów śmierci sprawiając że nawet Kamys nie czuła się pewnie. Podświadomie wiedziała że ta wyczuwalna obecność to nic dobrego, a do tego najpewniej coś bardzo silnego. Źródła owej energii okazały się być zresztą dwa i były bardzo konkretne.

Najpierw kamys ujrzała jak niebo otwiera się powoli i rozdziera zupełnie jak kawał papieru. Dwie ogromne, ziejące czarne dziury powstały niedaleko Piątej Grupy Uderzeniowej jedenastego Oddziału Obronnego. Z owych wielkich otworów wysunęły się gigantyczne czarne stworzenia z białymi maskami i butami przypominającymi nieco pantofle z wywiniętym noskiem. Komiczne, wielkie nosy wystawały z masek na wzór marchewek zatkniętych w twarzach bałwanów.

Na widok stworzeń Masu rozdziawił lekko usta - Gillian... ale co one tutaj... Cholera! Biegiem do bariery. Ja je zatrzymam. Przyślijcie tutaj później Kaza! - dowódca wyraźnie nie miał zamiaru zezwolić Kamys na walkę z tymi przeciwnikami, a byli oni zapewne niezwykle silni...

Drużyna naukowa pognała przed siebie tak szybko jak mogła z obciążeniem, zaś dziewczynka pobiegła za nimi wyraźnie nie mając zamiaru się sprzeciwiać. Łysol i krasnal wahali się chwilę, po czym to machnęli ręką i ruszyli w stronę bariery. Masu natomiast ruszył biegiem w stronę wielkich bestii. Po drodze jego wakizashi zmieniło się po raz kolejny w maczugę ze sporą ilością kolczastych pierścieni. Tym razem wszystkie te ostre fragmenty dodatkowe zaczęły bardzo szybko wirować zmieniając broń w mielarkę do mięsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 21:13

Dziewczyna westchnęła cichutko gdy po raz kolejny zmoczyła swoje stopy w jeziorku. Rozglądała się na boki czy aby coś na nich za raz nie wyskoczy z krzaków... Kiedy zaś poczuła tą dziwną energię zatrzymała się w pół kroku i otworzyła szerzej swoje błękitne oczy. W jakiś sposób przestraszona zaczęła się nerwowo rozglądać... Dostrzegła tą przedziwną animalnie na niebie, instynktownie zacisnęła swą dłoń silniej na rękojeści masywnej szabli.

Później dostrzegła potwory... Widziała już je kiedyś, w akademii... Tak wszyscy wtedy spanikowali, mówiąc że świat się skończy i tak dalej. Wtedy jednak pokazały się tylko na chwilę, i zniknęły z tym dziwnym facetem ubranym na biało i wielkim kotkiem który gadał. Odruchowo spojrzała na swojego przełożonego... Dziewczynie wyraźnie się nie podobało że ni jak nie może pomóc przy walce z nimi... Mimo że się bała. W końcu nie chciała aby ten cały Kaz czy Masu zginęli.

Na początek dziewczyna odczekała chwilę, zamierzała zebrać się ostania - za raz po łysolku i krasnalu. Wolała pilnować ich tyłów... Może i nie okazywała im jakiejkolwiek formy koleżeństwa, jednak nie chciała aby coś im się stało... Sama po drodze szepnęła trudno powedzieć do kogo - Czerwony brzydalu... Co robić no ? - dziewczyna wyraźnie próbowała pokazać że to ona tu dominuje.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 21:50

Drużyna ruszyła do bariery tak szybko jak tylko mogła. Za nią już ukazał się Kaz gotów by wyłączyć barierę na dosłownie chwilę, potrzebną by wpuścić naukowców i młodszych członków piątej grupy uderzeniowej. Wszystko wydawało się iść w miarę dobrze, gdyby nie to iż jeden z gigantów zerknął na biegnących shinigami, miast na pojedynczego który szarżował w stronę kolejnego giganta uwalniając przy tym spore ilości reiatsu. Wyraźnie starał się zwrócić ich uwagę. Przed pyskiem bestii wytworzyła się spora, czerwona kula. Po kilku chwilach, gdy naukowcy już niemal byli przy barierze, z owej sfery wystrzelił czerwony promień wymierzony prosto w oficera dowodzącego grupą naukową. Nim jednak atak dosięgnął celu na jego drodze pojawił się Masu. Mężczyzna uderzył w niego swoim zanpakutou gromadząc w orężu spore ilości reitatsu. Ostatecznie promień spowodował wielką eksplozję, która pochłonęła piątego oficera jedenastki.

Dzięki raczej niebezpiecznej akcji dowódcy piątej grupy uderzeniowej naukowcy dotarli bezpiecznie za barierę, zaś sam Kaz wyskoczył zza jej zasięgu wyraźnie z zamiarem walki z gigantami. Niemal cały oddział stał nieco zdezorientowany. Nie wiedzieli czy się ukryć, czy nie.

Kamys zaś stojąc przed granicą bariery usłyszała w swojej głowie głos Hiakiego. - Cóż piękna, słodka księżniczko... co powiesz na sławę pogromczyni giganta? - czerwonoskóry mężczyzna wyraźnie ironicznie określał dziewczynę jako słodką księżniczkę. Jego plan zaś wydawał się raczej głupi, w końcu w jaki sposób walczyć z czymś tak silnym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 22:04

- Głupek - mruknęła chyba do miecza, uznała że skoro jest jej częścią to powinien dobrze widzieć że Kamys wolała uniknąć wszelakiego rozgłosu na swój temat, zwłaszcza pozytywnego... W ogóle co on sobie wyobrażał nazywając tak Kamys ? będzie się z nim musiała rozmówić... Potem bo teraz czasu na to nie było. Dziewczyną targała wyraźnie chęć ucieczki gdzieś, gdzie będzie mogła się ukryć... W końcu walka z takim przeciwnikiem nie była w jej zasięgu.

Otrząsnęła się, zacisnęła zęby całkiem silnie... przecież sam Kapitan mówił i Masu powtarzał że członkowie XI nie uciekają. Może było to głupie... Ale Kamys miała jeden pomysł i chyba jedyny który mogła wykorzystać - jeśli nie zadziała to będzie uciekać z nieco czystszym sumieniem.

- Nie wiem jak, ale pomóż mi czerownku - Mrukneła tylko do miecza, w końcu raz jej pomógł, może nie wygrała, z wojownikiem, ale utrzymała się chociaż chwile dłużej... Złapała miecz w obydwie ręce, splotła palce na rękojeści - Zawiruj powietrze ogniem z czeluści - zaklęcie destrukcyjne numer dziesięć - Wykrzyczała owe słowa, zwróciła się przodem do bliższego potwora, uniosła rece z mieczem i wycelowała na jego maskę - SPAL !



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 22:46

Dziewczyna użyła kidou z całkiem niezłym powodzeniem. Wirek uderzył prosto w policzek jednego z ogromnych potworów, ten jednak jakoś nie zareagował Przyczyną tego był najpewniej fakt, iż zaklęcie pozostawiło jedynie niewielki, czarnawy ślad na powierzchni białej maski. Mimo wszystko zaklęcie miało kilka efektów.

Pierwszym zauważalnym dla Kamys było zużycie niewielkiej ilości energii, co jednak nie było ważne. Kolejny efekt, tym razem o wiele ważniejszy, miał związek natomiast z pozostałymi członkami grupy. Wyraźnie ośmieleni poczynaniami dziewczyny postanowili opuścić teren wyspy i zamknąć za sobą barierę. Łysy ustawił się obok Kamys i uśmiechnął wesoło, krasnal zaś stanął z drugiej strony miło uśmiechając. Dziewczynka pozostałą nieco z tyłu, wyraźnie wstydząc zbliżania do ludzi. - No... to jak go siekamy co? - skomentował tylko cicho łysy. Gillian zaś powoli odwrócił głowę w stronę grupy. Wyraźnie zaklęcie dziewczyny jednak zwróciło jego uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Pon 30 Lis 2009 - 23:00

Kamys zmarszczyła lekko brwi, zaczęła żałować że nie nauczyła się czegoś porządniejszego... Trudno. Wtedy też zjawili się "ziomkowie" z jej dróżyny. I wcale się jej to nie podobało. Osobiście wolała by narażać tylko swoje życie. Ale w końcu nie miała prawa im nic mówić, wszak oni też byli członkami tego pokręconego oddziału.

Zerknęła kątem oka na swój miecz, westchnęła cichutko... Jej spojrznie wróciło ponownie na kolosa. Ten dzień przerastał młodą kobietę. Najpierw kac, później poszła kąpać się z inną kobietą (chyba pierwszy raz była przy kimś naga), następnie dziwny wojownik w śnie, potem pojawił się ten cały Hiaki, coś stało się z jej mieczem (czego nie rozumiała), a teraz walka z jakimś gigantem. Co prawda Kamys niemal od razu akceptowała wszystkie kolejne zmiany w życiu, niemniej nie do wszystkiego potrafiła się przyzwyczaić, i zgodzić.

Zmarszczyła lekko brwi, najpewniej próbowała się zastanowić co teraz, w końcu ten kolos wcześniej użył jakiegoś potężnego wybuchającego ataku... Niedobrze. Teraz nie pomagała jej nawet wola walki z silniejszymi przeciwnikami.
Pamięcią sięgnęła do czasów kiedy jeszcze żyła, i grała w gry strategiczne - Mój plan jest taki... Biegniemy, rozpraszamy się żeby ten gigant w jednym ruchu nas na raz nie rozwalił... A jak dobiegniemy tniemy go po kostce... Kto będzie pierwszy wybiera nogę - rzekła łapiąc nieco pewniej szablę - Albo zginiemy walcząc, albo uciekając jak tchórze - Mrukneła jeszcze te słowa, po czym to wybiła się z prawej stopy, i ruszyła z wyraźnym zamiarem szarży na "potwora o fajnych butach".



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Wto 1 Gru 2009 - 20:28

- No mnie to ten plan pasuje jak ulał! - krasnal uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym zaśmiał głośno. Wyraźnie całe szaleństwo owego przedsięwzięcia w cale mu nie przeszkadzało. Innym chyba zresztą tez nie. Łysol uśmiechnął się jedynie radośniej, a dziewczynka skinęła szybko głową z zawziętą minką. Inne pomysły zresztą pewnie nie przyszły nikomu z grupy, w końcu nie mieli ani zdolności ani rekwizytów by w jakikolwiek inny sposób spróbować pokonać potwory.

Ostatecznie młodzi shinigami rozbiegli się i ruszyli czterema, oddalonymi od siebie, ścieżkami w stronę jednego z ogromnych pustych, a dokładniej stóp takowego stworzenia. Gillian natomiast wyglądał dość bezbronnie. Warchał się lekko stojąc na miejscu i pewnie w cale nie trzeba by było się nim przejmować, gdyby nie kolejna czerwona kula energii która powstała przed jego pyskiem. Kula zaś po raz kolejny zamieniła się w promień, który przez chwilę podążał za łysolkiem. Chłopak jednak był chyba szybszy niż ogromna bestia i energia nie trafiła go bezpośrednio. Mimo to zniknął w chmurze kropli wody i kawałków skały gdy nastąpiła eksplozja.

Do stopy pierwsza dotarła dziewczynka. Wykonała normalny dla swojego stylu walki piruet i zaatakowała swoja kataną w okolicy kostki ogromnego stworzenia. Na białym bucie pustego pozostał jedynie niewielki ślad po uderzeniu, które raczej nie było zbyt silne. Kamys natomiast dotarła do celu druga i zamachnęła się z całej siły swoją szeroką szablą. Jej ostrze również nie pozostawiło żadnej majestatycznej rany tworząc wgłębienie nieco większe niźli to powstałe po ataku dziewczynki. Ostatni na miejsce dotarł krasnolud. Od razu w biegu wybił się do skoku, zaś jego katana lśniła lekko od energii duchowej. Pchnął on z góry prosto na śródstopie giganta wbijając swój miecz całkiem głęboko w trzewik. Potwór otwarł powoli gębę i zaryczał głośno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Wto 1 Gru 2009 - 21:01

Dziewczyna nie czekała zbyt długo, w końcu nie było na co... Trzeba było jak najszybciej działać, aby możliwe jak najbardziej uszkodzić bestię bądź zatrzymać ją na tyle długo aby silniejsi członkowie grupy - zamaskowany i bezpośredni przełożony rozwalą tamtego i wezmą się za tego stwora.

Obróciła się przodem do potwora, złapała swoją katanę oburącz - starała się zignorować ewentualny ból w lewym ramieniu... Chwile póxniej skoczyła w kierunku potwora po raz kolejny i cięła szeroko na tyle silnie na ile potrafiła. Cięcie w jej planie miało opaść na miejsce zranione już uprzednio przez jej katanę. Najpewniej miała zamiar ciąć aż do skutku.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Wto 1 Gru 2009 - 22:09

Cała grupa podjęła kolejne ataki. Dziewczynka zadała dwa błyskawiczne, ale niezbyt silne cięcia w okolice miejsca które już skaleczyła. Krasnolud natomiast uniósł do góry obie dłonie, splótł je razem i z całej siły uderzył w rękojeść swojej katany wbijając ją głębiej w ciało stworzenia.

Kamys natomiast cięła niemal idealnie w ten sam punkt. Kolejne skaleczenie powstało tuż poniżej wcześniejszego, w końcowym punkcie zaś ślady po cieciach krzyżowały się.

Zareagował na obrażenia z nijakim opóźnieniem. Przesunął stopę gwałtownie, jak na swoje rozmiary, i uderzył nią za równo w Kamys jak i dziewczynkę odrzucając je na ziemię. Być może cios nie był zbyt silny, jednak zdecydowanie była to dopiero niewielka próbka siły Gilliana. Następnie wielki pusty zaczął poruszać stopą by strząsnąć z niej krasnoluda.

(-5PŻ)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Wto 1 Gru 2009 - 23:26

- Cholera... Jak z tym walczyć - mruknęła niewątpliwe do siebie, i zapewne tylko do siebie. Złapała pewniej swą szable w prawicę, po czym to poczęła wstawać, rozejrzała się po kompanach i wybitnie kogoś jej brakowało... Tak brak było łysego, dziewczyna zerknęła w kierunku w którym go ostatnio widziała - czyli w miejscu gdzie mniej więcej wybuchł promień... Nie miała jednak zbyt wiele czasu, a więc rzuciła tylko okiem, jeśli coś ostrzeże będzie się musiała zastanowić co dalej.

- Cholera - powtórzyła raz jeszcze zerkając na nogę potwora, czekała aż ta przestanie się tak ruszać... Chociaż ! Za raz, chyba wpadła na pomysł. - Młoda, druga noga ! - rzuciła tylko, po czym to rozpoczęła szarżę na drugą stopę, oczywiście zamierzała wyminąć aktualnie poruszająca się kończynę lekkim łukiem.

- Musze być silniejsza... Silniejsza ! Ale jak... - Te słowa przemknęły przez jej głupkowatą łepetynę, i o dziwo organizm posłuchał żądania, zadziałała podświadomość... Kamys najpewniej nie znała jeszcze swoich możliwości, jednak w jakiś sposób potrafiła wykorzystywać to o czym nie miała pojęcia (6 ray = 6 siły), złapała miecz w obie dłonie, skierowała otrą końcówkę ostrza w dół po czym to sama skoczyła w kierunku śródstopia z zamiarem wbicia właśnie tam swojej broni.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 2 Gru 2009 - 19:41

Dziewczyna rozpędziła się i wyskoczyła w powietrze wbijając ostrze prosto w śródstopie ogromnego przeciwnika, który najwyraźniej po raz kolejny starał się pozbyć wkurzających istotek które go atakowały. Tym razem Kamys poczuła iż stopa, do której była nijako przyczepiona, zaczęła unosić się do góry. Sam ruch zapewne był powolny, jednak rozmiary pustego zrobił swoje. Dziewczyna przez chwilę zawisła an sporej wysokości, by po krótkiej chwili opaść z pędem na ziemie wraz z całą stopą. Siła uderzenia zrzuciła ją z obuwia gilliana i sprawiła iż dziewczyna potoczyła się po ziemi wpadając twarzą w płytką wodę.

Kilka chwil później gigant zajęczał cicho i zaczął się chwiać. Po kilkunastu sekundach zaś rozpadł się na setki małych, czarnych fragmentów i rozwiał na wietrze. Na ziemi, w miejscu gdzie przed chwilą stał gillian, wylądował Masu. Kimono przełożonego było postrzępione i całkowicie pozbawione lewego rękawa i sporego fragmentu na barku i klatce piersiowej, również z lewej strony. Widoczna w tych miejscach skóra wyglądała na mocno poparzoną, zaś z kilku miejsc wyciekała krew. Sam Mężczyzna oddychał głośno, zaś w dłoniach wciaż trzymał swoją kolczastą maczugę. - Trzymacie się? - zapytał jedynie cicho wciąż dysząc głośno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 2 Gru 2009 - 20:16

Cóż Kamys przynajmniej orzeźwiła się trochę, woda zadziałała tak dobrze że kobieta niemal się zakrztusiła, puściła na moment szable, oparła prawice o ziemię i uniosła się kasłając. Gdy tylko się uspokoiła ponownie chwyciła miecz i wstała do pozycji niemal prostej... Przetarła swoją twarz lewicą, po czym to zerknęła na "bezpośredniego przełożonego". Zmarszczyła lekko brwi, jak by nie patrzeć dziewczynę mocno zdziwił fakt jak szybko ów osobnik poradził obie z gozzilą o fajnym nosie. Nie wyglądał za dobrze co zapewne było efektem przywalenia tego promienia... Właśnie promień ! Kamys otrząsnęła się, otworzyła szerzej oczy, po czym to niemal pędem ruszyła w kierunku gdzie ostatnio widziała bezwłosego członka grupy. oczywiście na pytanie swojego szefa ni jak nie odpowedziała.

- Łysy ?! Łysy gdzie jesteś ? - Wrzasnęła, na jej twarz wpełzło zmartwienie - całkiem zresztą widoczne. Nie darowała by sobie gdyby coś mu się stało, czuła by się winna. Rozglądała się za chłopakiem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Czw 3 Gru 2009 - 20:23

Gdy dziewczyna podeszła do miejsca gdzie łysego widziała po raz ostatni kurz akurat zaczął powoli opadać. Kamys z trudnością była więc w stanie dostrzec osobę, która akurat wstawała powoli z ziemi pośród tej kurzawy. Łysy zakasłał cicho wyraźnie starając się pozbyć resztek rozwalonych skał z płuc i na oślep skierował się w dziewczyny. - I czego się drzesz co? Martwisz się o przystojniaka z błyszczącą łysiną? - zażartował nieco chrapliwym i przyciszonym głosem. Ostatecznie o własnych siłach wydostał się z chmury kurzu i zerknął z góry na Kamys. Nie wyglądał na zbyt poważnie rannego, jednakże miał wyraźnie rozbity łuk brwiowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Czw 3 Gru 2009 - 20:58

Dziewczyna odetchnęła z ulgą gdy zobaczyła że chłopak żyje - oczywiście nie było po niej widać że się cieszy... Cóż nie potrafiła najlepiej wyrażać swoich uczuć, no i do tego nie chciała. Tak więc chwile po tym gdy go dostrzegła zmarszczyła lekko brwi, zaś na jej twarz wpełzło nie zadowolenie - Nie, wcale nie ! - skrzywiła się lekko, oczywiście kłamała... Nie wiedziała co by zrobiła gdyby chłopak z jej winy coś się stało - I nie jesteś przystrojony chuderlawcu - Mrukneła zerkając na bok. Odetchneła cicho, później zwróciła się przodom do przełożonego - Uhhh... Z nami chyba w porządku... - Mruknęła kamys nie bardzo wiedząc co ma powiedzieć. Osobiście najchętniej zaciągnęłaby "bezpośredniego przełożonego" z powrotem w bezpieczne miejsce mówiąc że jest słaby że dał się tak pobić... Ale jakoś nie bardzo chciała, z dwóch przyczyn... Pierwszą był fakt związany z tak łatwym powaleniem kolosa przez owego mężczyznę... Drugi to taki że chyba nie powinno się rozkazywać i opieprzać przełożonych ? przynajmniej ona tak myślała.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Czw 3 Gru 2009 - 22:09

- Taaaa, wolisz pewnie niskich i owłosionych co? - Łysolek zaśmiał się i dźgnął lekko dziewczynę łokciem w prawy bok. Wyraźnie wciąż nie stracił humoru i najprościej w świecie śmiał się z Kamys. Spokojnie ułożył swój miecz na prawym ramieniu spoglądając na Masu.

Przełożony zaś skinął lekko głową rozglądając się. Drugi gigant, o dziwo, również gdzieś zniknął. Najpewniej zajął się nim Kaz, zapewne nie ustępujący w sprawności bojowej swojemu przełożonemu. Zjawił się z resztą niemal znikąd tuż obok reszty piątej grupy uderzeniowej jedenastego oddziału.

- Wszyscy są? Świetnie. Wracamy za barierę by przekonać się czy wszystko jest na miejscu. W teorii bowiem udało nam się wykonać misję o ile ktoś nie zmieni dalszych poleceń. - Masu ruszył spokojnym krokiem w stronę bariery, niemniej zdawał rozglądać się czujnie. Ostatecznie mógł to jeszcze nie być faktyczny koniec zagrożenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Czw 3 Gru 2009 - 22:28

Dziewczyna nie czuła się najlepiej gdy obca osoba dźgała ją łokciem, nie była raczej przyzwyczajona do dotyku innych, a więc szybko odsunęła się od chłopaka - Nie... - Mruknęła tylko, najpewniej na bardzo wiedząc co ma powiedzieć i jaką obelgą rzucić. No i oczywiście nie lubiła gdy ktoś się z niej śmiał... Co poradzić ?

Dziewczyna nawet się nie zorientowała że Kaz dołączył do grupy, zerknęła na niego przypadkiem kątom oka... I wzdrygnęła się niemal nie zauważalnie. Kolejny chyba się teleportował.

Kamys oparła swoją szablę o prawe ramie, ruszyła później za Masu. Sama rozglądała się czujnie, w końcu nie chciała by aby kogoś znów coś zaatakowało. Szczególnie zamierzała uważać na przełożonego i łysego, w końcu byli ranni... A ona po prostu chciała pomóc. Oczywiście nie zamierzała w żaden sposób tego pokazywać - cały czas krzywiła się, zupełnie jak by była mocno zirytowana.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Wto 8 Gru 2009 - 23:22

Piąta grupa uderzeniowa po niedługim marszu dotarła do bariery, którą zaś na krótką chwilę dezaktywowano. Gdy tylko członkowie jedenastki znaleźli się za nią, na zewnątrz pojawił się pojedynczy, niezbyt duży pusty. Oczywistym było jednak iż nie mógł on przekroczyć energetycznej osłony. Piąta grupa uderzeniowa skierowała się w stronę centrum dawnej areny walk, by spotkać się z dowódcą wysłanników dwunastki. Oczywiście funkcja ta nie została przeniesiona, co oznaczało iż facet rządzący w obozie naukowym był tym samym, który uprzednio poniżył nie tylko Kamys, ale i całą jej grupę.

- No i co tak długo co? - Rzekł ów osobnik z wyrzutem w głosie. Ewidentnie pokazywał po raz kolejny pogardę do umiejętności bojowych członków jedenastki. - Dwa gillian a trwało to tak długo, zupełnie jak byście natrafili tam na całe stado. No ale mniejsza o to. Jesteście tutaj zbędni i jedynie wprowadzacie zażenowanie do mojego umysłu. Wynoście się jak tylko chwilę odpoczniecie. - Naukowiec przestał zwracać uwagę na grupę, najwyraźniej bardzo zajęło go rozkładanie sprzętu badawczego.

Ów sprzęt badawczy w postaci najróżniejszych dziwacznych pudeł, połączonych ze słojami oraz butlami z cieczami o dziwacznych kolorach, oraz monitorami, zaczął okrążać pomnik bohatera znajdujący się w centrum areny.

- Dobra, macie godzinę odpoczynku, podjedzcie, opatrzcie się i zbieramy się do domu. Nic tu po nas. - Masu wyraźnie nie miał zamiaru narażać ani siebie, ani swoich podopiecznych, na dalszy kontakt z naukowcem. Sam zresztą usiadł w najwyższym punkcie ruin i sięgnął do swojego plecaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 9 Gru 2009 - 0:01

Dziewczyna stała tak jeszcze chwile, przyglądała się pomnikowi, najpewniej wspominając sceny z własnego snu, uśmiechnęła się lekko - Jeszcze tu do Ciebie wrócę - Mruknęła cicho. Cóż najpewniej gadanie do siebie nie było dobrym nawykiem jednak nasza bohaterka nie wracała na to uwagi, jak i na słowa naukowca... Nie wiedziała o czym dokładnie gadał, ale wiedziała że by sobie nie poradził... O właśnie.

Sama nie wiedziała co ma z sobą zrobić, usiadała się aby przysiąść sobie gdzieś na "widowni" z dala od reszty, Zerknęła na swoją szable, nie bardzo wiedziała co ma z tym fantem zrobić... Bo był tam jakiś dziwny dych. Kamys nie miała jeszcze w życiu nikogo bliskiego... Albo inaczej nikogo z kim spędzała dziennie kilka godzin. A tu niestety obawiała się że będzie na niego skazana na dłużej, w końcu ciężko pozbyć się części siebie... Można ją oczywiście wyciąć ale cóż. - Chyba nie lubisz być brudny co czerwony maszkarze ? - wymamrotała niepewnie, sama sięgnęła do plecaka, wyjeła zeń kawałek bandażu, namoczyła do wodą z manierki i zaczęła czyścić klingę szabli z juchy potworów.

Po wszystkim postanowiła przegryźć coś jeszcze, napić się i odpocząć trochę, chętnie by potrenowała, jednak ból w klace piersiowej oraz lewym ramieniu zmniejszał te chęci.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 9 Gru 2009 - 8:08

- Jasne że nie lubię. Kto przy zdrowych zmysłach chciał by chodzić upaćkany wysychającą z wolna cieczą. W ogóle nie przystoi coś takiego najwyższej istocie tego wymiaru! - Czerwonoskóry mieszkaniec miecza odwarknął cicho jakby uważając oczyszczanie go za coś tak oczywistego, iż Kamys nie powinna nawet pytać. Powinna za to kupić porządną pastę do polerowania oraz inne przybory do dbania o własne ostrze.

Większość drużyny usiadła nieopodal Masu rozpoczynając posiłek, bądź też łykając dziwne tabletki oraz wypijając flakoniki jakiś specyfików. Te wyraźnie wskazał im dowódca, zaś takie same "specjały" miała w swoim plecaku dziewczyna.

- Weź te niebieskie tabletki z plecaka i przegryź czymś. Kości się szybciej skleją a bark przestanie boleć. - Głos Masu ujawnił obecność porucznika za prawym ramieniem Kamys, w chwili gdy dziewczyna akurat przekopywała plecak poszukując wszystkiego co jeszcze da się zjeść. Mężczyzna siedział pięterko wyżej na resztkach widowni i uśmiechał się lekko. Sam wyglądał tak jak by jego rany całkowicie przestały istnieć, choć ewidentnie jakieś ich ślady były ukryte pod bandażem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 9 Gru 2009 - 11:58

Dziewczyna spojrzała po słowach hiakkiego, na miecz, uniosła lekko jedną brew... Cóż dziwny był, i nie wiedziała czy da rade z tym czymś wytrzymać, już chciała nim rzucać... Oj będzie się musiała przejść do nauczyciela hakudy i okrzyczeć go że dał jej zepsuty gadający miecz. Westchnęła cicho, nie odpowiedziała nic, po wyczyszczeniu klingi wzięła się za poszukiwania żarcia.

I kiedy zaś dziewczyna dosłyszała mężczyznę na początku wzdrygnęła - bardzo zauważalnie. Nie lubiła kiedy ktoś pojawiał się za nią, i dyszał na jej biedne ramie... Po drugie skąd on do cholery wiedział że jej kości są uszkodzone ? Sama tego pewna nie była.

Odsunęła się lekko na lewo, po czym to dopiero obróciła się z na wpół wściekłą (czyli normalna dla siebie miną, na wpół przestraszoną. Mimo swojego rażącego braku recepcji dostrzegła nagła poprawę stanu zdrowia oficera ? Uniosła lekko brwi - Niebieskie tabletki ? - Uniosła lekko brwi, za raz niebieskie tabletko kojarzyły się jej z takim jednym filmem... Ale mniejsza o tym - Aha... Dziękuje ? - Cóz w takim razie poszukała tych niebieskich tabletek, sama nie wiedziała ile ma ich łyknąć, a wiec postanowiła wziąć jedną - lepiej nie przesadzać... Jeśli miała jeszcze czym to przegryzała, jeśli nie to popiła.

Zerkała co jakiś czas na swojego przełożonego, chyba jak zawsze nie czuła się zbyt dobrze w towarzystwie innych.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Sro 9 Gru 2009 - 13:56

- No, łykaj. Za 30 minut się zbieramy Tsuki, nie zaśpij tym razem. - Przełożony wstał ze stopnia i uszył w stronę reszty grupy. Wszyscy, nie licząc chyba Kaza, zdawali się być weseli i roześmiana. Nawet dziewczynka uśmiechała się lekko, choć nie reagowała tak żywiołowo i głośno jak męska część grupy.

Kamys spokojnie odnalazła sporej wielkości, niebieskie pigułki. Ukryte były w niewielkim pudełku razem z tabletkami innej barwy i podobnego kształtu. Znalazła także materiały za równo by popoić, jak i zagryźć lekarstwo. Dopiero teraz resztą skończył się jej prowiant podróżny. Wcześniej wyraźnie nie miała dość czasu by zabrać się porządniej za jedzenie.

Po posiłku Kamys ułożyła się wygodniej, nim jednak zdołała zasnąć do jej świadomości dotarła krótka komenda o treści "zbiórka". Dziewczyna niemal machinalnie wstała i skierowała się w stronę reszty grupy by zebrać się do wymarszu. Po niespełna 3 minutach byli już poza barierą, w drodze do Seireitei.

(piszemy w http://bleach.iowoi.org/kwatera-dywizjonu-11-f29/plac-t804-30.htm#30841 )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 19:49

<Yoshizaki Katsuko>

Minęły dwie godziny, nim dotarliście na skraj tego trochę upiornego miejsca. Tutaj też całość podzieliła się na trzy grupy, każdej zaś miał towarzyszyć medyk. Jako towarzyszka Hiro-san należałaś oczywiście do tego samego oddziału, zatem mogłaś lepiej przyjrzeć się. Dwójka wysokich, dobrze zbudowanych, chłopaków, jeden niewysoki o zgrabnych ruchach oraz jedna dziewczyna. Całej tej czwórki, to właśnie dwoje ostatnich było "nowych". Szliście na wprost, środkiem całej wyprawy. Pozostałe dwie grupy znajdowały się na flankach, w odległości około 400 metrów. Dość by obserwować większy teren i w miarę szybko dotrzeć na pomoc. Szliście czujni, przygotowani na każdą możliwość, gdy w końcu dały się słyszeć ryki. Daleko po lewej, po prawej, oraz blisko, przed wami gdzieś.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoshizaki Katsuko





Mistrz Gry : Misza

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/100  (85/100)
Punkty Reiatsu:
56/210  (56/210)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 20:43

Gdy do uszu dziewczyny doszedł ryk mimowolnie jej ręka powędrowała na rękojeść miecza. Spojrzała na swoją nauczycielkę. Mimo tego, że już kiedyś spotkała pustych dziewczyna przestraszyła się. Po za tym z której strony by na to nie spojrzeć Yoshizaki nie odbyła jeszcze przez akademie, nawet nie była w połowie nauki. Nie wiedziała czy widać to w jej minie czy oczach. Katsuko martwiła się, że mogłaby być ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 20:52

- Nie mieszamy się do tego Yoshizaki-san. - powiedziała twoja mentorka. Tymczasem pozostała czwórka dobyła broni i z okrzykiem ruszyła na trójkę Pustych, którzy wyłonili się z pomiędzy drzew kawałek przed wami. Widziałaś, że walka była zaciekła i krwawa, bowiem wkrótce runął na ziemie jeden, a potem drugi shinigami. Puści jednak zostali pokonani i rozsypali się w pył.
- Ruszamy na pomoc drugiej grupie. Zajmijcie się rannymi ! - rzucił jeden ze zwycięzców i obaj gdzieś pobiegli. Hori-san ruszyła czym prędzej do rannych i zaczęła ich opatrywać. - Yoshizaki, sprawdź, czy możesz coś zrobić dla drugiego, zanim ja skończę z tym tutaj.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoshizaki Katsuko





Mistrz Gry : Misza

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/100  (85/100)
Punkty Reiatsu:
56/210  (56/210)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 21:04

Zielonowłosa ruszyła w ślad za Hiro-san. Kiedy ta zwróciła się do niej aby sprawdziła co z drugim rannym szybkim krokiem podeszła do niego i przyklęknęła. Jeśli leżał na brzuchu przekręca go na plecy, jeśli na plecach to zaczyna sprawdzać czy uda jej się coś zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 21:12

Przyklękłaś przy drugim rannym i powoli odwróciłaś na plecy. Teraz zauważyłaś, że to była ta nowa dziewczyna. Była nieprzytomna. Część twarzy była zalana krwią z rany na głowie, kolejną zauważyłaś na boku. Ściągnęłaś szybkim ruchem torbę i starałaś się jakoś zatamować krwawienie, pamiętając to, czego się nauczyłaś podczas pomocy. W pewnym momencie zaczęłaś odczuwać lekkie drżenie ziemi, dość regularne, jakby coś się zbliżało.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoshizaki Katsuko





Mistrz Gry : Misza

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/100  (85/100)
Punkty Reiatsu:
56/210  (56/210)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 21:20

Próbowała zatamować krwawienie u rannej dziewczyny. Kiedy zaczęła odczuwać drżenie ziemi spojrzała na swoja mentorkę. -To drżenie jest dość regularne... nie podoba mi się to-przeszło jej przez myśl -Ale póki mam jeszcze czas spróbuje pomóc tej dziewczynie-znowu spojrzała na ranną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 21:36

Hiro-san spojrzała na ciebie. Widziałaś w jej oczach wahanie. Udało ci się zatamować i zabandażować głowę rannej dziewczyny, którą potem mentorka przeniosła w pobliże drzewa, gdzie leżał i drugi ranny.
- Oboje są poważnie ranni, muszę ustabilizować ich stan. - powiedziała do ciebie po czym wykonała gest mówiąc - Zaklęcie wiążące numer trzydzieści dziewięć - okrągła tarcza! - tym samym tworząc ochronę dla rannych. Sama zaś skupiła się na leczniczym Kidou. Rozejrzałaś się po okolicy i ujrzałaś wyłaniającą się zza drzew wysoką sylwetkę pustego. Z czarnego, wysokiego ciała sterczała biała maska twarzy o długim nosie. Potwór wydał z siebie ryk i ruszył w waszą stronę powoli.
- Menos Grande... - usłyszałaś Hiro-san. - Zostań przy rannych, ja spróbuję go odciągnąć. Nie masz szans z nim walce, a pomoc musimy trochę poczekać.
Ruszyła biegiem od ciebie przez polanę, słyszałaś jeszcze inkantację - Zaklęcie destrukcyjne numer jedenaście - Wiążąca Błyskawica! - i ujrzałaś jak zaklęcie uderza w Pustego.


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yoshizaki Katsuko





Mistrz Gry : Misza

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/100  (85/100)
Punkty Reiatsu:
56/210  (56/210)

PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Nie 28 Lut 2010 - 21:57

-Menos Grande... chyba coś o nich czytała... ale jakim cudem dostał się do Soul Society?-zastanawiała się dziewczyna. Musiała coś zrobić, nie chciała siedzieć w miejscu i zawadzać. Nie umiała zbyt wiele, jednak w kidou była nie najgorsza. -Nie wiem czy to go zatrzyma, ale muszę spróbować. Mam nadzieje, że pamiętam inkantacje-pomyślała. Wstała, wyminęła tarczę którą stworzyła jej nauczycielka. -Ty co znasz mych słów rytm, ten co się bólem zowie. Ty który słowa pieśni znasz na pamięć zagraj mu tę melodię. Zaklęcie destruktywne numer dziewiętnaście - Itami senritsu-powiedziała zielonooka w miedzy czasie rysując w powietrzu klucz wiolinowy i popychając go w stronę ogromnego pustego. Miała nadzieje, że choć trochę go to osłabi. [PR -19]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las Przeklętych   Today at 15:22

Powrót do góry Go down
 
Las Przeklętych
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com