IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy
Forumowy Discord

Share | 
 

 Tereny Zielone Akademii

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-08-14, 14:28

W końcu trzeba było zabawę zacząć. Ku pierwszej uldze nie młody Tanaka stał się, jako pierwszy zwierzyną łowną. Póki, co pozostawiono go w spokoju skupiając się na Kyo. Niestety ten dość szybko został złapany. Czyżby wpadł we własne sidła, z powodu swego pochodzenia i zbyt dużej pewności siebie został zaskoczony i w końcowym efekcie wyeliminowany z gry. Teraz nie było czasu nad tym zastanawiać się, gdyż teraz to on był na celowniku. Nie do końca mimo wszystko był przygotowany na to. Miał nadzieję, że nieco dłużej czasu Astcie zajmie łapanie ich towarzysza. Los jednak okazał się przewrotny i teraz to blondyn musiał naprężać nie tylko muskuły umysłu, ale także te fizyczne. Na początku wydawało się, że pomysł z nagłymi manewrami ze zmianą kierunku to doskonały plan. W początkowej fazie zgrabnie się wymykał z zastawianych na niego sideł. Musiał przyznać, że sprawiało mu to radość. Czuł się coraz pewniej, a na jego twarzy zaczął gościć uśmiech i samozadowolenie. Oczywiście w całej tej sytuacji nie zapomniał o skupieniu i koncentracji. Przez cały czas bacznie obserwował poczynania wilczej dziewczyny, co też umożliwiało mu w miarę szybkie podjęcie odpowiednich kroków a co najważniejsze jego decyzje były nie tylko prawidłowe, ale przede wszystkim skuteczne, dzięki czemu mógł się tak długo wymykać. Niestety po niejakim czasie musiał zmienić taktykę. W końcu pierwszy szczupaczy lot został zaliczony. Trzeba było przyznać, że całkiem zgrabnie mu to wyszło. Po krótkiej chwili takie loty stały się normą. W dodatku musiał dołożyć do tego te w któryś bok. Reakcja innych nie zniechęcała go, najważniejsze było to, że jego wybryki i akcje są skuteczne, wciąż wymigiwał się wilczej pani. Z każdą sekundą jego uśmiech blaknął, aby w końcu całkowicie zniknął. Jego miejsce zastąpiła konsternacja i powaga. To już nie były żarty gdyż może i jeszcze nie został złapany, ale dziewczyna wciąż jak to się mówi siedziała mu na ogonie. Ku jego rosnącemu niepokojowi nawet na moment nie mógł jej zgubić ani tym bardziej zbytnio się od niej oddalić. Zaczęło mu się nawet wydawać, że dystans pomiędzy nimi jakby zmniejszał się. To spostrzeżenie zmobilizowało go do jeszcze większego wysiłku a przede wszystkim do uważniejszego i dokładniejszego wykonywania wszystkich czynności. W końcu od tego zależało jego powodzenie. Niestety nie wziął pod uwagę drobnego szczególiku, ale jakże istotnego nie tylko w tej strategii. Kompletnie zapomniało czymś takim jak wytrzymałość czy prawidłowy rozkład sił. Po niejakim czasie przyszło mu za to srodze zapłacić. W końcu zmęczenie zaczęło wdawać mu się we znaki, przez co jego ruchy były ociężalsze, kroki krótsze i wolniejsze. Coraz częściej i na dłużej na jego czole i nie tylko zaczęły gościć krople potu. W jego ruchach zaczęła pojawiać się desperacja, która równie ładnie prezentowała się na jego twarzy. Każdy ruch czy manewr wymagał teraz od niego ogromnego wysiłku. Nie dało się tego nie zauważyć. Coraz częstsze, nerwowe oglądanie się za siebie, bieg z otwartymi ustami dla lepszego pozyskiwania tlenu, coraz szybciej chodząca klatka piersiowa oraz coraz szybszy a zarazem płytszy oddech. W końcowym efekcie łowca okazał mu niezmierną litość i tylko delikatnie go klepnął w ramię. To był koniec dla Toshi’ego a przecież jeszcze niedawno tuż przed chwilą był taki dumny z tej taktyki. Niestety tym sposobem sprowadził na siebie porażkę. Najlepiej na tym wyszła Ayumi, nie dość, że spryciara dzięki swej budowie mogła łatwo wmieszać się w tłum to dodatkowo trafiła na mocno podmęczonego przeciwnika. Takim to sprzyja szczęście nie ma, co. Nawet nie miał siły westchnąć gdyż całą swą uwagę skupił na złapaniu oddechu i uspokojeniu bicia serca. Niestety ni jak nie mógł ukryć lekkiego rozgoryczenia i rozczarowania, jakie wymalowały się na jego buzi. Miał nadzieję, że podoła temu zadaniu, że mimo wszystko wyjdzie z tego zwycięsko. Do tego trza dodać, że ucierpiała na tym jego męska duma w końcu nie dał rady dziewczynie. Ten fakt nie pomagał a wręcz było przeciwnie. Z niedowierzaniem i żalem w sercu oglądał poczynania swej siostry. Nie ma, co ukrywać chłopak zazdrościł jej takie stanu rzeczy nigdy nie przypuszczał, że sprawy przybiorą tak niekorzystny obrót dla niego. Fakt również, że był aż tak zmęczony po tym nie dodawał mu otuchy ani nie napawał optymizmem. Po dziesięciu minutach, które dla chłopaka wydawały się wiecznością ogłoszono koniec tego ćwiczenia. Niestety o taryfie ulgowej nie było mowy. Zaraz też objaśniono im kolejne ćwiczenie nie tylko teoretycznie, ale i w praktyce pokazano jak to ma wyglądać. Po tych wszystkich objaśnieniach nastąpił dalszy ciąg złej passy chłopaka. Otóż jego sparingpartnerem w tym wypadku sparingpartnerką okazała się nie, kto inny jak niedawna łowczyni we własnej osobie. Jak ma kogoś dopaść pech to już na całego. Pokiwawszy głową na boki z niedowierzaniem szybko przyjął wyjściową pozycję. Z drugiej jednak strony los dał mu możliwość rehabilitacji za niedawną porażkę z dziewczyną. Ta informacja, kiedy dotarła do niego, a raczej, kiedy pojął jej sens nieco rozchmurzyła go, ale nie tylko. Musiał ją teraz pokonać, pokazać, że też potrafi sporo i ma potencjał. Potężna determinacja wypełniała całego jego ciało od czubka nosa po koniuszki palców u stóp. Tego niezmiernie silną wolą powstrzymał się przed natychmiastowym rzuceniem się na przeciwnika i rozszarpaniem go. W jego oczach nie dało się zauważyć ni krztyny pobłażania ani taryfy ulgowej. Była raczej w nich wola zwycięstwa i determinacja do osiągniecia tego celu. Od razu było widać, że jest żądny nie tylko zwycięstwa, ale może nawet zemsty, nie było mowy o jakiejkolwiek litości. Toshi jednak nie trzymał jednego bokkena, ale dwa. Postanowił zadawać ciosy i blokować ataki nie jedną, ale dwoma broniami. Jeszcze tylko spojrzał na ich opiekunkę czy taka możliwość zostanie dopuszczona czy ta pozwoli mu ćwiczyć z dwoma mieczami w dłoniach naraz. Stał w lekkim rozkroku z prawą nogą wysuniętą lekko do przodu. Bokken w jednej ręce znajdował się w pozycji pionowej natomiast ten drugi w pozycji poziomej. Był gotów w każdej chwili do rozpoczęcia starcia. Jedynie teraz czekał na reakcje ich opiekunki czy dopuści go do walki z dwoma mieczami a przede wszystkim oczekiwał sygnału do rozpoczęcia walki. W międzyczasie uspokajał nie tylko swój oddech, ale przede wszystkim oczyszczał swój umysł ze zbędnych myśli i emocje, które mogłyby mu zaszkodzić i nie pozwolić na podejmowanie właściwych i prawidłowych decyzji. Cały czas uważnie obserwując przeciwnika był gotów do tego starcia. Zanosiło się na ostry pojedynek bez taryfy ulgowej. A ciężka atmosfera aż unosiła się wokół nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-08-24, 21:56

Właściwie opiekunka roku nie zgłaszała żadnych obiekcji, kiedy wyciągnąłeś dodatkowy, drewniany miecz. Nawet skrzyżowała ręce w okolicach klatki piersiowej, jednocześnie wnikliwie obserwując rozwój sytuacji. Międzyczasie Asta przyjęła twoje nieme wyzwanie. Ona także zamierzała dać z siebie dwieście procent. Uniosła broń nad głowę, żeby zadać cios biegnący od góry po przekątnej ku dołowi. Mało brakowało, a jakikolwiek blok byłby średnio wykonalny. Najwyraźniej wilcza panienka dysponowała całkiem okazałą szybkością, jak również zwinnością. Prawdopodobnie musiała gdzieś wcześniej trenować. Koniec końców skrzyżowałeś obydwa miecze. Rozległ się głośny, głuchy dźwięk drewna uderzanego o drewno. Pierwsze co poczułeś to nieprzyjemne łaskotanie w drugiej ręce. No cóż... Prawa była taka, że raczej rzadko ćwiczyłeś cokolwiek oburącz. Praktycznie porwałeś się z motyką na słońce. Druga sprawa dotyczyła niezdarności, która towarzyszyła większości ciosów. Poza tym twojemu ciału brakowało koordynacji. Oczywiście wilcza dama wykorzystała ten element zaskoczenia. Błyskawicznie wykonała obrót wokół własnej osi. Toteż siłą rzeczy widziałeś z boku przecinający powietrze czubek ostrza. Jednak tym razem pomyślałeś o kontrataku. Ostatecznie upuściłeś zapasową broń podczas agresywnej wymiany ciosów. Niby początkowo panowałeś nad ruchami, ale jeszcze sporo pracy przed tobą. Wszak oburęczność wymagała czegoś więcej niż machania kijem. Osoby obdarzone podobną zdolnością ćwiczyły już od dziecka. Po prostu potrzebowałeś wprawy, a przede wszystkim ogłady albo pomocy doświadczonej osoby. Koniec końców Asta wykonała popisowy skok, równocześnie zadając cios od dołu. Dosłownie wycelowała tak, jakby chciała dosięgnąć twojego brzucha. Całe szczęście zrobiłeś unik.
-Dobrze moje pracowite pszczółki oraz mróweczki... Na dzisiaj zarządzam koniec ćwiczeń. Spisaliście się co najmniej dobrze. Wasza praca domowa to dalsze trenowanie zaprezentowanych ciosów. Jeżeli ktoś będzie miał problemy z ciosami podczas następnych zajęć, wtedy zostanie pozostawiony sam sobie. W akademii nie potrzebujemy pisklaków. Mniejsza... Macie chwilę wolnego. Później koło południa odwiedźcie salę zaklęć.- Nauczycielka ponownie przerwała dalszy ciąg wypadków. Prawdopodobnie miała nosa albo bywała złośliwa. Chcąc bądź nie reszta uczniów leniwie zbierała prywatne bibeloty. Następnie pomniejsze grupki znikały pośród pobliskiej roślinności. Ciekawe kogo tym razem wybierzesz na swego towarzysza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-08-26, 01:53

To była doskonała wiadomość, że Opiekunka nie ma nic przeciwko temu, że będzie walczył dwoma mieczami. Wyglądało nawet, że z zaciekawienie przyglądała się jego przygotowaniom i próbą walki dwoma broniami. Nie pozostawało teraz nic innego jak tylko rozpocząć to starcie. Nie wyglądało na to żeby jego przeciwniczka, choć na trochę odpuściła czy dała mu fory. W końcu walka mogła rozpocząć się. Tutaj jednak wyszła błędność decyzji chłopaka. Nie tylko źle ocenił swoją przeciwniczkę, ale także własne możliwości. Nie tak to sobie wyobrażał. Jego próby zadawani ciosów nie przypominały nawet machania cepem. Oprócz tego wyglądało na to, że wilcza dziewczyna jest lepiej wyszkolona w walce od niego. To cud, że tak długo udawało mu się wytrzymać i zablokować, co poniektóre ciosy. Niejednokrotnie ciosy padały w zupełnie innym miejscu niż to sobie zaplanował. Kilka razy zdarzyło się, że jedna ręka weszła w drogę drugiej ręce i zamiast walczyć z przeciwnikiem siłował się z samym sobą gdzie jego jeden bokken zatrzymywał się na tym trzymanym w drugiej ręce. Tylko przy ogromnym farcie udało siemu jakimś cudem zablokować już pierwszy cios, który szedł od góry w dół. Ot szczęśliwym trafem skrzyżował oba swoje miecze w ten sposób zatrzymując na nich broń przeciwniczki. Każda próba ataku kończyła się fiaskiem żeby nie powiedzieć pośmiewiskiem. Jego ręce przy zadawaniu ciosów wykonywał tak niekontrolowane ruchy, że trudno było to nazwać atakiem. Brak doświadczenia oraz brak obycia w tego typu walce dało już od samego początku o sobie znać. Poza tym nieprzeciętna zwinność i szybkość Asty nie ułatwiała sprawy. Od samego początku bezlitośnie wykorzystywała każdą nadarzającą się okazję. W rezultacie jego ruchy rąk przypominały wiatrak niż zaplanowane sekwencje ciosów. Nieźle przy tym się napocił i nasapał. Czerwień wstydu na jego twarzy szybko zastąpiły desperackie próby obrony i niedopuszczenia do trafienia. W krytycznym momencie, kiedy cios szedł od boku porzucił jeden ze swych mieczy i w ostatniej chwili zablokował atak tym samym uchroniwszy się od bolesnych konsekwencji nieprzemyślanej decyzji już na samym początku tego starcia. Odrzucenie jednej z broni było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu manewrowi udało mu się uniknąć porażki i poważniejszych stłuczeń czy większych siniaków. W końcu padło tak bardzo przez niego upragniona komenda oznaczająca koniec starć. Z wyraźną ulgą przyjął ją. Minęła krótka chwila nim mógł pogratulować dziewczynie dobrej walki. Najpierw musiał nieco dojść do siebie i odzyskać dech w piersi. Był tak zmęczony jakby brał udział w maratonie. Ciężko oddychał z otwartymi ustami próbując złapać oddech. Dalsze instrukcje nauczycielki nie napawały go optymizmem. Słysząc je aż zbladł lekko i zaniemówił na krótką chwilę. Kiedy grupki studentów zaczęły oddalać się z miejsca ćwiczeń udając się na odpoczynek przed kolejnymi zajęciami on podszedł do ich Opiekunki.
- Szacowna Opiekunko przepraszam, że przeszkadzam, ale mam kilka pytań. Mogłaby mi pani pokazać wyjściową pozycję do walki dwoma broniami oraz podstawowe ćwiczenia poprawiające koordynację ruchową oraz jakość i umiejętności w posługiwaniu się tym stylem walki? Jaką literaturę fachową poleciłaby mi odnośnie stylów walki dwoma broniami? Pokazałby mi Pani jak powinienem trenować i ćwiczyć, aby poprawić swoją koordynację ruchową oraz polepszyć moją słabszą rękę abym miał w niej pewniejszy uchwyt a co za tym idzie lepszą władzę nad nią i przedmiotami w niej używanymi?
Po skończeniu tego ciut przydługiego monologu z lekko spuszczoną głową oczekiwał jednym słowem zjebania go na funty, że ma czelność zawracać głowę szacownemu opiekunowi. Po wysłuchaniu wypowiedzi ich Opiekunki zwraca się do swoich towarzysz, jeżeli jeszcze któreś z nich zostało. Jeżeli nie pozostał nikt z tej trójki to wykonuje zaplanowane przez siebie czynności. Jeśli natomiast raczyli na niego zaczekać do zwraca się do nich wszystkich w te słowa.
- Ja muszę udać się w obecnej chwili do biblioteki. Muszę powiadomić bibliotekarkę o tym, że pobrałem już jakieś książki i oczywiście uzupełnić ją o fachową literaturę. Wybierzecie się może tam ze mną?
Po czym udaje się powolnym krokiem do budynku, a następnie do biblioteki. Oczywiście w zależności od sytuacji udaje się tam sam lub w towarzystwie swojej siostry albo któregoś z przyjaciół, a może nawet przy asyście całej trójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-08-30, 22:50

Generalnie cała wasza czwórka wiedziała, że następne zajęcia wymagają zupełnie innych umiejętności. Tutaj należało ćwiczyć szybkość bądź zręczność, a tam pokłady energii duchowej. Dlatego przyjaciele zbytnio nie spieszyli się gdziekolwiek. Czekali "grzecznie" koło szerokiej, żwirowej drogi. Może oprócz biblioteki zwiedzicie także pobliski park albo knajpkę... Międzyczasie poprosiłeś opiekunkę roku o poważną, życiową radę. Kobieta natychmiast podparła biodra dłońmi. Dzięki temu wyglądało nieco jak przewrażliwiona matka, która zaraz ochrzani jedynaka.
-Toshi Tanaka, tak? Radziłabym odstawić książki czy profesjonalne treningi. Najpierw w ogóle zacznij używać słabszej ręki do codziennych czynności. Oczywiście zapinanie guzików, zawiązywanie pasa lub pływanie wykonujemy obiema rękami. Jednak pisanie, mycie zębów, trzymanie pałeczek wymaga dużo większej wprawy... Jeżeli słabsza ręka opanuje funkcje silniejszej, to wtedy porozmawiamy. Obecnie wybywam nauczać kolejną grupę...- Przynajmniej odpowiedź dawała tobie wiele do myślenia. Nauczycielka ruszyła powoli w kierunku sali wykładowej. Kuro dreptał za nią niczym posłuszny szczeniak. Wreszcie także pomaszerowaliście ku przeznaczeniu. Tak po prawdzie próbowałeś naprawić swój wcześniejszy błąd. Niespodziewanie dostrzegłeś kątem oka Ginko. Ponownie płeć piękna tłumaczyła natrętnemu "koledze" niektóre sprawy. Właściwie wyglądała tak, jakby potrzebowała czyjejś pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-08-30, 23:21

Kątem oka zauważył, że mimo wszystko przyjaciele postanowili zaczekać na niego. Cała trójka stałą nieopodal. Widząc to mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, gdyż sprawiło mu to nie tylko ulgę, ale także ucieszyło go. Ku jego ogromnej uldze kobieta nie zbyła go byle, czym. Odniósł wrażenie, że podeszła bardzo poważnie a przede wszystkim bardzo profesjonalnie do jednego ze swych podopiecznych. Wbrew pozorom jej odpowiedź oraz czas, jaki chłopakowi poświęciła w jego oczach nie był straconym. Mimo wszystko udzieliła odpowiedzi na nurtującą Tanakę sprawę. W jasny i przejrzysty sposób przekazała mu jak ma poprawić swoje umiejętności bojowe. Na samym początku musi poprawić zdolności manualne swojej słabszej ręki, dodatkowo przekazała mu, w jaki sposób ma to zrobić. Podejście do niej i zapytanie się nie było tylko strzałem w dziesiątkę, ale nawet może w setkę. Dlatego też zauważywszy Ginko szeroko uśmiechnął się do niej, jeśli ta raczyła na niego spojrzeć. Następnie będąc w wybornym humorze podszedł do swych przyjaciół sprężystym krokiem.
- Przepraszam i dziękuję, że zaczekaliście dla mnie. Teraz możemy udać się do biblioteki. Następnie może razem coś zjemy w kawiarence? W końcu do następnych zajęć mamy jeszcze trochę czasu. A swoją drogą siostra ciekawi mnie, czemu jako sparing partnera wybrałaś Kyo? Wasze starcie to jak zakończyło się gdyż nie miałem okazji zobaczyć tego? Asto jak długo trenowałaś i w jaki sposób? Twój styl walki był zupełnie inny niż mój. Wstyd się przyznać, ale bez najmniejszego problemu radziłaś Sobie ze mną zarówno w pierwszym jak i w drugim zadaniu. Różnicy w naszych umiejętnościach nie dało się nie zauważyć.
Ledwo podszedł do znajomych a już zasypał ich masą słów. Zwracając się do Wilczej Dziewczyny w jego głosie można było wyczuć nie tylko ciekawość, zażenowanie, niedosyt, a nawet zazdrość. Od razu widać było, że jego męska duma została nieco podrażniona i nie jest mu z tym dobrze.
- Ewentualnie możemy też iść do parku i zrelaksować się póki jeszcze zajęcia nie są tak wymagające i mamy nieco wolnego czasu. Zastanawialiście się już coś nad waszym stylem walki, nad tym, do jakiej dywizji chcielibyście trafić i czym się zajmować, jako pełnoprawni Shinigami?
Po chwili dodał kolejną masę słów kierując się niespiesznie w stronę budynku by następnie skierować swe kroki do tutejszego sanktuarium i kompendium wszelkiej wiedzy, jakim jest pomieszczenie ze zbiorem ksiąg. Idąc uważnie przyglądał się całej trójce próbując wyczytać coś z ich reakcji i mimiki twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-03, 22:09

Koniec końców powoli ruszyliście w kierunku znajomego budynku. Oczywiście... Międzyczasie skorzystałeś z okazji i zacząłeś zadawać współtowarzyszom dość ciekawe pytania. Kochana siostra natychmiast przemówiła jako pierwsza. Nawet momentami zerkała na ciebie niczym urażone dziecko albo niezrozumiana dziewczyna. Tak czy owak musiałeś przeżyć jej humory i tyle...
-Drogi braciszku... Proszę nie traktować mnie jak małego dziecka. Przecież mniej więcej znam twoje słabe i mocne strony. Chciałam uczciwego pojedynku, gdzie obydwie strony mogą pokazać co umieją. Poza tym kiedyś mogą nas rozdzielić, prawda? To nieuniknione...- Niby Ayumi zachowywała zewnętrzny spokój, jednak podświadomie panikowała. Podczas dzisiejszych zajęć doskonale zdała sobie sprawę, że mogą jej zabrać ukochanego braciszka. Dlatego powinna choć minimalnie pracować nad swymi słabościami. Całe szczęście reszta ekipy przymknęła łaskawie oko na
"rodzinną" sprzeczkę.
-Właściwie... Zyskałem lekką przewagę, ale wyłącznie przez wcześniejsze treningi.- Czerwonowłosy wolał zachować skromność. Wszak płeć, wzrost jak również różnica wieku robiły swoje. Przynajmniej dziewczyna próbowała i nawet nieźle jej szło.
-Wybacz Toshi-kun, ale nie wszystko musisz wiedzieć od razu. Cierpliwości, a może kiedyś zdradzę swój sekret. Najzwyczajniej w świecie mam więcej lat niż wasza dwójka. Bliżej mi do Kyo... No cóż...- Asta nadal zachowywała swego rodzaju dystans pomiędzy wami. Owszem pożyczyła siostrę na pogaduchy, jednak potencjalne amory odpadały. Jak sama stwierdziła większość wymaga czasu. Niespodziewanie Ginko otoczył większy tłumek adoratorów. Do pierwszego dołączyło dwóch kolejnych. Niestety tylko ty dostrzegłeś to zajście. Nieznajomi złapali dziewczynę za ręce. Zaczęli ją ciągnąć w bardziej ustronne miejsce. Jeszcze moment, a pannica zaczęłaby wołać o pomoc. Jednak trzeci jegomość zasłonił jej usta swoją dłonią...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-04, 19:48

Wyglądało na to, że jego przyjaciele nie mieli nic ciekawszego ro robienia jak włóczenie się z nim. Fakt ten niezmiernie ucieszył chłopaka. Zaraz też zaczęli odpowiadać mu. Oczywiście, jako pierwsza musiała być Ayumi. Jej humory nie wzruszyły go, czego też nie dał p osobie poznać, bo to nie pierwszy raz, kiedy zachowuje się jak jakaś urażona kotka. Swoją drogą na początku było to całkiem urocze, ale z biegiem czasu traciło to na swej mocy. Kyo też w gruncie rzeczy też niewiele zdradził a nawet szczerze powiedziawszy to nic nie powiedział na temat swych umiejętności. Standardowo Asta ponownie utrzymała dystans. Chociaż z drugiej strony te sekrety o całą jej postawa sprawiała, że była tak bardzo interesująca dla chłopaka. Już miał iść dalej i rzucić jakieś słowa, gdy zauważył nietypową sytuację. Wyglądało, że spotkana jakiś czas temu dziewczyna na korytarzu miała większe kłopoty niż zwykle. Raczej nie przypadło jej to do gustu i broniła się jak mogła, ale napastników była zwyczajnie więcej. To, co tam ujrzał sprawiło, że wszystkie inne rzeczy musiał odłożyć na bok. Jego mina natychmiast zmieniła się. Zamiast uśmiechu i relaksu pojawiło się na niej determinacja, niedowierzanie oraz złość a całości dopełniały mocno zaciśnięte szczęki.  
- Chodźcie za mną tylko cicho. Bądźcie gotowi do ataku.  
I nim towarzysze zdołali zadać jakiekolwiek inne pytania wyciągnął jeden ze swoich bokkenów i ruszył przed siebie. Poruszając się jednocześnie jak najciszej i jak najszybciej skierował się wprost na grupkę osób niedawno zauważonych. Bez ogródek uderzył w tył głowy mieczem tego, co zasłaniał usta dziewczynie. Następnie przyjąwszy wyjściową pozycję do walki cierpliwie czekał aż reszta jego kompanów dołączą po jego lewej i prawej stronie.
- Chłopcy widzę, że nie tylko nieładnie bawicie się, ale też w ogóle tego nie potraficie. Skoro dama nie jest skora do waszego towarzystwa to grzecznie powinniście pójść sobie. Zalecam wam takie rozwiązanie.
Po czym w zależności od tego, jaką decyzję podejmą napastnicy od podejmie adekwatne kroki do zaistniałej sytuacji. Przez cały czas oczywiście obserwował każdego z napastników obserwując ich uważnie oraz każdy ich gest choćby najdrobniejszy po to tylko, aby mieć odpowiednio dużo czasu do zareagowania na ich poczynania. W tej sytuacji uznał, że zaskoczenie i szok, jaki tym spowoduje będzie ich dobrym sprzymierzeńcem i mocno zbije przeciwników z tropu, dzięki czemu Ci będą bardziej skorzy do współpracy. Z drugiej strony był w pełni przygotowany na ewentualne starcie, które mogłoby rozgorzeć. Unosząca się pomiędzy nimi atmosfera była tak ciężka, że miało się wrażenie, że nie ma, czym oddychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-10, 21:19

Całe szczęście zdążyłeś zareagować w niemal ostatnim momencie. Oczywiście współtowarzysze usłyszeli twoje wskazówki. Bardziej zainteresowani podążyli wzrokiem we wskazanym kierunku. Niestety wilcza koleżanka nie zamierzała podejmować jakiejkolwiek akcji. Położyła uszy po sobie, a następnie wzruszyła ramionami. Najwyraźniej przeżyła coś podobnego albo nawet gorszego. Ewentualnie wyznawała filozofię, że jedynie najsilniejsi przetrwają akademię. Międzyczasie ruszyłeś odważnie na pierwszego łobuza. Wykonałeś podstawowy cios mieczem i to nawet celny. Zaskoczony napastnik puścił niedoszłą ofiarę. Zupełnie odruchowo pomasował obolałe miejsce. Natomiast jego banda błyskawicznie wyciągnęła drewniane miecze. Twoja bohaterska postawa zmusiła ich do jako takiej obrony. Przecież nie odpuszczą łatwej zwierzyny. Całe szczęście Kyo zajął miejsce przy twej prawicy, a siostra szykowała trujące zaklęcie. Sama Ginko próbowała pomóc. Próbowała znaleźć bezpieczne miejsce aby ostatecznie wezwać pomoc. Krzyki ściągnęłyby niepotrzebną uwagę, jak również kłopoty. Wreszcie lider wrogiej drużyny zaśmiał się pod nosem...
-No, no, no... Kolejny rycerzyk do kolekcji. Pewnie potrafisz pięknie gadać, a niezbyt walczyć. Może pogadamy? My uwolnimy panienkę, a wy zapomnicie o całej sprawie? Następnym razem nie zamierzam być taki miły...- Chłopak spojrzał na ciebie nieco drapieżnie. Zaraz potem uśmiechnął się lekceważąco. Był dość wysoki, szczupły, a włosy związał w koński ogon...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-11, 09:19

Na całe szczęście zdążyli. Ku jego zadowoleniu a przede wszystkim uldze jego przyjaciele podążyli za nim, w ten sposób nie został osamotniony w tym starciu. Reakcję wilczej Pani zauważył kątem oka, choć go ona zaskoczyła postanowił to odłożyć na później, na dogodniejszy moment. Natomiast nie zawiódł się na Kyo oraz siostrze, Ci jak nic szykowali się do walki. Moment, w którym gadał przeciwnik wykorzystał jak potrafił najlepiej. Po cichu wymawiał jakieś słowa a tylko po ruchu ust można było przekonać się, że coś sobie pod nosem mamrocze. Byłą to inkantacja zaklęcia.
- Puklerzu świetlisty, zatrzymaj cios! Zaklęcie wiążące numer dwa - tarcza reiatsu!
Kiedy tylko tarcza pojawiła się na jego ręce a napastnik skończył paplać był gotów. Niestety mieli pecha. Duma blondyna została dzisiaj urażona i musiał to naprawić jak najszybciej. Skoro okazja tak szybko nadarzyła się ku temu nie mógł jej nie wykorzystać. Jeżeli będzie to kosztem tego buca to nie miał nic przeciwko temu. Błyskawicznie zaatakował przeciwnego lidera. W ostatnim momencie schylił się w dół i zaatakował z tamtej strony celując rękojeścią w szczękę od spodu. Po tym ataku wyprowadził całą serię ciosów. Zadawał jej od góry celując w głowę, w ręce, barki, w ramiona, najlepiej w zgięcia tak, aby nie tylko zadać ból, ale przede wszystkim, aby osłabić go i uniemożliwić napastnikowi dalszą walkę a w najgorszym wypadku spowolnić jego ruchy. Miał nadzieję, że pozostałą dwójką zajmą się Ayumi i czerwonowłosy tak żeby mógł w pełni skupić się na tym aroganckim matole. Oczywiście nie zapomniało obronie. Cały czas obserwował uważnie ruchy przeciwnika i stosownie reagował na nie. Na próby kontrataku wystawiał naprzeciw nim swój puklerz. Nikt nie będzie w tak lekceważący sposób traktował rodu Tanaka, to jest niedopuszczalne. Trzeba dać solidną nauczkę temu chłystkowi za to. Teraz miało okazać się czy tamten popełnił błąd nie doceniając chłopaka i jego paczki. Na własnej skórze miał doświadczyć z kumplami tej decyzji. Zanosiło się na długą i bolesna potyczkę, w której Tanaka nie zamierzał nikomu odpuścić. Myślenie o ewentualnych konsekwencjach tego zeszło na dalszy plan. W tym momencie musiał rozładować swą frustrację spowodowaną porażką z Astą oraz skutecznie obronić honor swego rodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-16, 22:46

Miałeś szczęście, bo zaklęcie zadziałało bardzo dobrze. Przy lewej ręce zajaśniała lekko zielonkawa tarcza. Oczywiście dzięki niej powinieneś przetrwać kilkanaście ciosów bez najmniejszego trudu. Międzyczasie współtowarzysze zajęli oczekiwane pozycje. Dlatego kiedy usłyszałeś pierwsze ciosy, to sam ruszyłeś ku specyficznemu gagatkowi. Nieznajomy przewidział podobny obrót zdarzeń, ponieważ odskoczył niczym kot. Następnie jego twarz przyozdobił kolejny kpiący uśmieszek. Ostatecznie twój pierwszy atak okazał się fiaskiem. Przynajmniej posiadałeś jeszcze jakiś plan B... Grad ciosów utrudniał rywalowi dobycie własnego, drewnianego ostrza. No cóż... Niespodziewanie "pan koński ogon" chwycił nazbyt pewnie rękojeść miecza. Właściwie pamiętałeś niewiele... Drewno uderzało o drewno. Zupełnie jakby ktoś cofnął czas do wybranego ćwiczenia. Czasami dosięgałeś celu, ale jednocześnie mocno obrywałeś. Lider szajki zdążył tobie rozpruć kimono w paru miejscach oraz nabić porządne siniaki. Wreszcie, głównie pod wpływem innego zaklęcia, tarcza pękła. Natomiast ty i wróg zostaliście przywiązani do siebie nawzajem. Czarne pasy bezlitośnie zaciskały się podczas najmniejszego ruchu. Ciekawe kto przerwał wam naturalny przebieg zdarzeń... Niby kątem oka ujrzałeś dumnie stojącą Ginko. Dziewczyna nie przypominała tamtej przestraszonej czy terroryzowanej ofiary. Przeciwnie! "Czarna róża" (taki przydomek nadali jej rówieśnicy) powoli spacerowała ku waszej dwójce. Całe szczęście bójkę przerwała opiekunka rok. Czyżby dziewczyna wezwała posiłki? Nieistotne...
-Na Wielkiego Króla Dusz... Co się tutaj odwala?! Słucham wyjaśnień! Który zaczął!~- Nauczycielka przybrała srogie oblicze. Podświadomie wiedziałeś, że nie będzie taryfy ulgowej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-17, 13:34

No cóż wyglądało na to, że przeciwnik tylko właśnie na to czekał. W tym momencie jednak było to nieistotne. Pierwszy atak zakończony fiaskiem nie zniechęcił chłopaka, było wręcz odwrotnie, zmotywowało go dalszego działania. Z wypisaną determinacją na twarzy nacierał na koński ogon nie dając mu ni chwili wytchnienia zasypując gradem ciosów. Po pewnym czasie przeciwnikowi udało się wydobyć swój jednak nie miało to żadnego znaczenia. Blondyn wpadł jakby w trans. Atak od góry, atak od lewego boku. Blok na tarczy z lewej, blok na tarczy od dołu. Ciso zadawany z półobroty od lewej w bok, atak od góry zatrzymany na tarczy. Stukot drzewa o drzewo, dźwięk wydawany przy blokowaniu wrogiego ataku, trzask pękającej tarczy pod którymś ciosem napastnika. Głuchy odgłos, kiedy bokkeny ponownie spotykają się, ból rozchodzący się po całym ciele, kiedy zostaje nabity kolejny siniak, dzika radość i satysfakcja, kiedy własny atak dosięga celu. To nie miało w tym momencie żadnego znaczenia, nie miało żadnego wpływu, poddany temu uczuciu nie zważał na ból, nie zważał na to, co się dzieje wokoło. W sumie to niezbyt wiele nie pamiętał z tego czasu. Dopiero unieruchomienie przez jakiś dziwny czarny pas, widok niedoszłej ofiary w doskonałym humorze zadowolonej z siebie oraz stojąca naprzeciw wściekłą opiekunka roku przywrócił mu przytomność umysłu i zdolność logicznego myślenia. Dopiero wtedy po raz pierwszy rozejrzał się w celu ujrzenia na własne oczy dokonanych zniszczeń wśród swoich towarzyszy oraz przeciwników. Teraz to nie było przeproś, wpadli jak śliwka w kompot i to po same uszy i to przez nikogo innego jak przez niego. Spotkawszy się z oczami Ayumi i Kyo na jego twarzy zagościł uśmiech oznaczający przepraszam. W końcu zebrawszy się do kupy i po kilku głębszych oddechach postanowił dać odpowiedź nauczycielce.
- Bez względu na powód, na to, co było przyczyną tego, bez względu na to, że tylko stanęliśmy w obronie koleżanki tym, który zadał pierwszy cios a przynajmniej próbował to zrobić byłem ja. To ja, jako pierwszy zaatakowałem tym samym wszczynając tą burdę.
Ze spuszczonym wzrokiem odwracając twarz w stronę kobiety przyznał się do winy, co było zresztą zgodne z prawdą.
- Dzięki Ginko. Gdyby nie Ty, kto wie jakby to się jeszcze skończyło.
Zdołał jeszcze gorzko uśmiechnąć się w stronę dziewczyny gotów na przyjęcie kary za ten niewybaczalny wybryk. Teraz to dopiero sobie nagrabił, miał jedynie nadzieję, że przez to, że jego przyjaciele postanowili mu pomóc nie zostaną zbyt surowo ukarani. Poza tym to nie ich wina, to on ich w to pakował nawet nie pytając się o zdanie, a co dopiero mówiąc o tym, że dał im jakiekolwiek szanse na dokonanie własnego wyboru. Ot w to ich wplątał, bez wątpienia mają prawo go za to nienawidzić, czemu musi zawsze być taki samolubny i jednocześnie sprawiać wszystkim naokoło problemy. To pytanie w tym momencie będzie musiało zostać bez odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-17, 20:18

Koniec końców wziąłeś całą winę na siebie niczym szlachetny książę. Prawdopodobnie siostra później ci podziękuje, ale Kyo zachowa pewien uraz. Przecież braliście udział w potyczce we trójkę, a nie pojedynkę. Mniejsza... Raz wypowiedziane słowa mają znaczenie do końca życia (prawie). Całe szczęście opiekunka roku westchnęła przeciągle. Niespodziewanie spojrzała na twą osobę przychylniejszym okiem. Wreszcie wykonała jeden, krótki gest i czarny pas zniknął. Znowu byliście wolni. Pan koński ogon zerknął mimowolnie w stronę Ginko. Najwyraźniej mieli nierozwiązane sprawy. Tymczasem sama dziewczyna obdarzyła ciebie skromnym, speszonym uśmiechem.
-Dobrze. W takim wypadku wsza trójka może odmaszerować... Właściwie kwiatuszku zaprowadź ich do skrzydła leczniczego. Chcę wiedzieć czy przeżyli drobne żarty starszych kolegów. Natomiast młody panicz Tanaka dostanie szlaban. Przez tydzień będziesz dostawał zadania od nauczycieli. Oczywiście starsi panowie mają całkowity zakaz opuszczania terenów akademii plus dodatkowe zajęcia fizyczne. Powiedzmy, że miesiąc wam całkowicie wystarczy... Zrozumieliście? To odmaszerować!- Tak oto zakończyła się twoja felerna przygoda. Współtowarzysze zdążyli zniknąć. Wrogowie podobnie... Zostałeś sam na sam z mistrzynią broni białej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-17, 21:19

Nieprzemyślane dobrze słowa same tak jakby wyszły chłopakowi z ust. Siostra pewnie odetchnęła z ulgą słysząc je, natomiast czerwonowłosy niekoniecznie aż tak przychylnie mógł na to spojrzeć. Klamka jednak zapadła już, a co mógł innego lepszego wymyśleć na poczekaniu. Może i we trójkę wspólnie walczyli, ale tak jakby on wciągnął ich w to bez pytania się ich o zgodę. Jeżeli zajdzie taka potrzeba to przyjdzie odpowiedni czas na wyjaśnienia. Poza tym odpowiedział zgodnie z prawdą, w końcu to on, jako pierwszy zadał cios. Poza tym pozostawał jeszcze sprawa Asty a dokładniej rzecz ujmując jej biernej postawy. To nie dawało mu spokoju od momentu, kiedy to nauczycielka przywróciła mu zdolność myślenia. Nim zdołał w jakikolwiek sposób zareagować pozostał sam na sam z kobietą. Nawet nie próbował kryć swego niedowierzania i zdziwienia. Musiał dość komicznie wyglądać z szeroko otwartymi i wpatrzonymi w nią oczami z lekko rozdziawioną buzią. Takie obrotu sprawy nie spodziewał się. Taka kara? Jaka to znowuż kara za wszczęcie burdy. Kompletnie nie potrafił pojąć myślenia Shinigami.
- Wnioskuję, że to Ginko sprowadziła Panią. Jeszcze dobrze nie zaczęliśmy swej nauki a już sprawiam Pani ogromne problemy.
W końcu ozwał się w te słowa nie potrafiąc ukryć pojawiających się na policzkach czerwonych plam wstydu.
- Dziękuję za pomoc i przepraszam za kłopot. Gdybym tylko nie uniósł się honorem i dumą a zachował spokój zapewne nie doszłoby do tej sytuacji. W dodatku jeszcze moich przyjaciół w to wciągnąłem nawet nie pytając się ich o zdanie.
Zdecydowanie źle się czuł z tym wszystkim, co też od razu odmalowywało się na jego twarzy. Musi serdecznie przeprosić ich za wpakowanie w ten bajzel. Jednak teraz cierpliwie czekał na właściwą burę. Sądził, że kobieta celowo tak postąpiła chcąc mu oszczędzić wstydu przy wszystkich, ale skoro teraz zostali sami to dostanie to, na co sobie zasłużył. Myśląc o tym wszystkim, że tak łatwo dał się sprowokować chciał aż pod ziemię zapaść się, przez co wyglądał przekomicznie będąc tak nienaturalnie skrzywionym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-20, 21:57

Od teraz będę pisała o bohaterze w trzeciej osobie zamiast pierwszej... Chodzi o jednolitość rozgrywki obu graczy. Gdyby obecna forma przeszkadzała proszę o pw.

Najwyraźniej chłopak miał więcej szczęścia niż rozumu. Dlatego opiekunka roku nie zamierzała dolewać oliwy do ognia. Wystarczyło sumienie, a raczej cichy głosić gryzący nastolatka. Ostatecznie zamiast karcących gestów Toshi zauważył, że kobieta skrzyżowała ręce w okolicach klatki piersiowej. Następnie zmierzyła swojego rozmówcę wzrokiem. Właściwie nauczycielka zachowała pokerową twarz. Jej wymowne milczenie trwało jeszcze dłuższą chwilę po czym popłynęła fala niezbyt zachęcających słów...
-Posłuchaj mnie uważnie Toshi Tanako. Nie będę później powtarzać tego czy owego. Masz swój udział w wychowywaniu siostry. Powinieneś dawać przykład pozostałym rówieśnikom. Generalnie twoje nazwisko zobowiązuje do czegoś więcej niż bójki albo nieproszonego wepchnięcia nosa tu i tam. Po prostu nauczyciele, jak również uczniowie będą mieli względem was wysokie oczekiwania. Fakt... Cudem ocaleliście. Tym bardziej musisz zrozumieć co oznacza prawdziwa odwaga, a kiedy życiem rządzi brawura. Zapisze ciebie i siostrę na turniej pierwszoklasistów. Mam nadzieję, że coś tam pomoże... Teraz zmykaj młodzieńcze.- Niestety nauczycielka nie żartowała. Jej mina oraz ogólna postawa sugerowały całkowitą powagę. Najzwyczajniej w świecie Toshi musiał się podporządkować. Właśnie takie bywało życie shinigami. Jeśli chodzi zaś o Ginko... Kobieta przemilczała stosowne komentarze odnośnie karty czy sprowadzenia posiłków. Wszak po coś mianowali ją mistrzynią broni białej. Tymczasem na dworze powoli dochodziło południe. Wiosna dawała o sobie znać ze zdwojoną siłą. Momentami wiał ciepły, lekki wietrzyk, który przynosił dalekie zapachy kwiatów. Natomiast promienie słoneczne delikatnie łaskotały skórę. Nagle Toshi pozostał sam na placu boju...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Toshi Tanaka


avatar

Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-21, 13:47

Ku jemu ogromnemu zdziwieniu i zaskoczeniu to było już wszystko, nie został bardziej ukarany jak to przewidywał, zakładał. Zamiast tego został mu wygłoszony niezwykle pouczający wykład. To mu od razu pokazało, jakim nieodpowiedzialnym facetem jest, jakim dzieckiem jest, któremu dużo brakuje do dorośnięcia do roli opiekuna młodszej siostry. Kiedy tak pogrążył się we własnych rozmyślaniach nawet nie zauważył, kiedy pozostał sam. Dopiero powiem ciepłego wiatru i wszystkie zapachy jak z nim przyszły obudziły go z letargu. Kiedy rozejrzał się wokoło po kobiecie dawno nie było już śladu. Jeszcze przez chwilę stał rozglądając się po najbliższej okolicy bez żadnego celu.
- No to teraz czas iść to przyjaciół, pewnie niepokoją się. Ach chyba są w skrzydle szpitalnym, chyba tam kazała ich odprowadzić Ginko. Ach muszę zdobyć jak najwięcej informacji o turnieju pierwszoroczniaków, Ayumi chyba nie przypadnie to do gustu. A jednak nie idę tam, nie mogę, nie jestem gotów żeby spojrzeć im w twarz. Swoją drogą to dałem ciała, przecież to od razu było widać, że właśnie o to mu chodziło. Zatańczyłem mu dokładnie tak jak mi zagrał. Od samego początku spodziewał się takiego obrotu sprawy. Chyba lepszym rozwiązaniem byłoby potraktowanie ich trującą kulą, w końcu trująca chmura ma większe zasięg i mogłaby osłabić nie tylko tego pyszałka, ale i jego kumpli. Kurde kompletnie nie wiem jak siostra i Kyo poradzili sobie, chyba oberwali skoro wysłała ich do skrzydła szpitalnego. Za tyle rzeczy odpowiadam a ja nie mam odwagi nie mam sił, aby stawić im czoła jak mężczyzna. Sorki musicie jeszcze poczekać, jeszcze minie trochę czasu nim będę mógł zachować się jak przystało na prawdziwego faceta. W mordę misia muszę się pośpieszyć. Jeśli jeszcze trochę tak zamarudzę to spóźnię się na zajęcia. W takim wypadku kierunek biblioteka. Trzeba w końcu rozwiązać jedną sprawę. W końcu od samego początku to planowałem.
Po tym czasie poświęconym na rozmowę z samym z sobą jak pomyślał tak też zrobił. Bez chwili wahania pewnie poruszał się w stronę budynku a znalazłszy się w środku swe kroki skierował prosto do tej części, w której była skarbnica wszelkiej wiedzy. Miał tylko nadzieję, że zdąży wyjaśnić tą kwestię zanim zaczną się kolejne zajęcia. Pełen wahań i obaw kroczył pewnie ku swej jeszcze nieznanej mu, ukrytej przed jego oczyma przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2017-09-23, 18:24

Zupełnie jak na złość Toshi został porzucony na przysłowiową pastwę losu. Przynajmniej mógł w samotności przemyśleć to i owo. Czy słowa nauczycielki miały jakikolwiek sens? Możliwe... Przecież prawie każdy szlachecki ród posiadał bardziej lub mniej tragiczna historię. Niespodziewanie ciszę przerwał śpiew ptaka albo nawet kilku. Koniec końców chłopak chwilowo postanowił unikać wszelkich kontaktów. Toteż pokierował swe kroki ku bibliotece...


Z/T
Biblioteka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-22, 17:03

~Masakazu 5

Akurat pogoda sprzyjała spacerowiczom. Poranne słońce przyjemnie grzało, a wiosenny wiatr niósł ze sobą zapach pobliskich kwiatów. Kuro powoli pomaszerował w kierunku stawu. Tam ostatecznie usiadł na trawie. Jakoś niespecjalnie przejmował się wizją ubrudzenia mundurku. Wokół kręciło się wielu uczniów akademi z różnych roczników. Część twarzy Masakazu mógł kojarzyć.
-Wiesz już do jakiego oddziału chciałbyś ewentualnie trafić? Moja rodzina widziałabym mnie w jedynce albo czwórce. Ja sam wystartuje do technologicznego. Jakoś tak... Lubię dłubać w maszynach i mam pomysł na kilka usprawnień systemu. Po prostu tężyzna fizyczna nie idzie ze mną w parze. Planowanie to nie wszystko... Pewnie mój zan także okaże się wielkim niewypałem pod względem mocy...- Chłopak mówił nieco żartobliwym tonem, ale całkiem szczerze. Prawdopodobnie znał swoje słabości aż nazbyt dobrze. Szczególnie, że starsza siostra także tutaj studiowała i zapewne osiągała lepsze wyniki. Każdy miał większe albo mniejsze problemy rodzinne... Mimo wszystko Masakazu mógł wreszcie poznać nieco lepiej swojego współlokatora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-23, 14:21

-Najchętniej II Dywizję. Wyglądają na takich co muszą najmniej gadać.- Odpowiedział lekko uśmiechając się na pytanie Kuro. Prawdą było, iż obowiązek zachowania jak najintensywniejszego milczenia i dyskrecji, który dla chłopaka prezentował się bardziej jako przywilej był silnym argumentem przemawiającym, za kandydaturą do tej właśnie odnogi Gotei 13. Nastolatek miał  jednak inne powody przemawiające za tą preferencją. II Dywizja zawsze wydawała mu się tą w której skłonność i umiejętności do walki jej członków przynosiły największy pożytek Seiretei. Zajmowała się ona głównie wymierzaniem kar, pilnowaniem porządku i przetrzymywaniem więźniów. Chłopak zawsze wyobrażał sobie, że ci z którymi byłby zmuszony walczyć byliby szumowinami zasługującymi na jak najbrutalniejsze potraktowanie. Tych zaś którzy według jego poczucia sprawiedliwości byli wyjątkami od reguły traktowałby z większą rezerwą od brutalniejszych kolegów zwiększając ich szanse na przeżycie, może nawet wyjście na wolność. Choć nie popierał podejścia Dywizji do jednostki jako sprawy drugorzędnej, zgadywał jednak, że wśród ludzi którzy traktowaliby przejmowanie się jego bezpieczeństwem jako wykroczenie miałby większą szansę na indywidualną pracę. Prócz tego oddział był znany jako najlepiej posługujący się Hakudą. Odpowiedni poziom w nią wtajemniczenia był nawet wymagany od strażników Gniazda Larw ze względu na surowy zakaz przynoszenia na jego teren jakiejkolwiek broni. Młody Hayashi ze swoim naturalnym zamiłowaniem do bójek i wytrwałością będzie traktował naukę walki wręcz z dużym entuzjazmem, a jeśli Inahara-sensei się co do niego nie mylił, być może uda mu się nawet zostać ekspertem w tej dziedzinie.

-To u was jakiś rodzinny interes?- Zapytał się Kuro gdy ten powiedział mu o oczekiwaniach jego rodziców. Nastolatek spróbował sobie przypomnieć jakie informacje posiada o obu oddziałach. I Dywizja była najmniejszą ze wszystkich trzynastu. Jej członkowie mieli sławę wzorowych profesjonalistów, zdolnych rozeznać się w sytuacji i podjąć właściwe kroki jeszcze przed otrzymaniem rozkazu. O wiele więcej wiedział o IV Dywizjii, tam w końcu skończył jego Świętej Pamięci wujek. Byli oni oddziałem leczniczym odpowiedzialnym za opiekę nad chorymi i rannymi, choć zajmowali się także obowiązkami takimi jak sprzątanie Seiretei. Ich członkowie byli nauczani specjalnej magii leczniczej, potrafiącej wyleczyć nawet bardzo poważne obrażenia, a nawet utrzymać  przy życiu tych już stojących jedną nogą w grobie. Członkami tego oddziału często byli fizycznie najsłabsi uczniowie w klasie, którzy nie nadawali się do czynnego udziału w bitwach. Z tego powodu byli traktowani lekceważąco przez ich kolegów z innych Dywizjii. Dotyczyło to zwłaszcza Shinigami z XI Dywizjii, na których zaczepki i szykany Hidekatsu niejednokrotnie narzekał. Zwykle patrzący przychylniejszym okiem na prześladowanych, młody Hayashi zawsze uważał to za niesprawiedliwe. Być może fakt iż zawierała ona nie potrafiących walczyć kłócił się z wizją Gotei 13 jako głównego militarnego oddziału. Nie miał jednak wątpliwości, że utrzymywanie przy życiu i zdrowiu jest ważną funkcją i często równie trudną, jeśli nie jeszcze trudniejszą, niż walka z Hollowami. Członkowie XII Dywizji, wydawali się być traktowani z większym szacunkiem, a przecież wśród nich szczególnie silni wojownicy również raczej nie przeważali.

Tak czy inaczej, zastanawiającym było, dlaczego rodzina Kuro domagała się członkostwa w jednej z obu tak różniących się od siebie drużyn. Próbując odgadnąć wytłumaczenie ich żądań, nastolatek potrafił potrafił wymyśleć tylko dwie opcje; Albo mieli już oni członków w tych oddziałach, albo uważali że powinien do nich należeć ze względu na inteligencję, o której Masakazu tyle słyszał że posiada. Gdy chłopak powiedział mu o swoich skromnych oczekiwaniach względem Zanpakto, młody Hayashiemu przypomniał się Hidekatsu, który często żartował że jego shikai będzie najprawdopodobniej wyglądało jak coś co nie nadaje się do walki, jak termometr lub miotła. Pomyśleć, że nieszczęśnik nie zdążył nawet poznać imienia swego miecza. Oby dwaj koledzy mieli więcej szczęścia... Początkujący Shinigami musiał przyznać, że go i młodego Yamade łączyło chociaż jedno, obaj mieli silne kompleksy z jakichś powodów i starali się mieć realistyczne oczekiwania co do swoich przyszłości. -Siła i Zan nie są jedynymi rzeczami których możesz używać na polu walki.- Zauważył chłopiec. –Jak dobry jesteś w Kidou?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-24, 17:08

Kuro przez dłuższy czas obserwował poranny krajobraz. Promienie słońca odbijały się na powierzchni stawu tworząc coś w rodzaju mozaiki. Korony pobliskich drzew tańczyły zgrabnie lekko poruszane wiatrem. Najwyraźniej chłopak lubił przyrodę i zachodzące tam zmiany. Wreszcie na jego twarzy zagościł smutny uśmiech. Nawet cicho westchnął, jakby chciał dać upust całej frustracji.
-Właściwie to niezbyt... Po prostu siostra mojej mamy kiedyś służyła w oddziale. Miała szansę na stołek wicekapitana. Jednak zmarła podczas wykonywania misji. Zbyt duże nagromadzenie pustych w jednym miejscu oraz brawura jakiegoś młodzika... Jak zdążyłem wspomnieć nie przewidzisz wszystkiego.- Chłopak tylko wzruszył ramionami. Wybierając zawód shinigami to oczywiste, że każdy powinien być przygotowany na podobny los. Choć dopiero ćwiczenia praktyczne pokazują ile naprawdę jest warta dana jednostka. Tymczasem Masakazu musiał się jeszcze wiele nauczyć, żeby dopiero myśleć o podobnych sprawach.
-Naprawdę wybrałbyś II Dywizję? Podobno tam nie ma dyskusji, a rozkaz stanowi świętość. Dlatego przyjmują tak mało osób w swoje szeregi. Moja siostra na odmianę chce ucelować trzynastkę albo dziesiątkę. Zobaczymy co wyjdzie...- Brunet wyraźnie ominął kwestie związane z wynikami siostry. Prawdopodobnie uczyła się lepiej i niejednokrotnie nauczyciele bądź rodzica porównywali ich ze sobą. Głównie dlatego młody Yamada wolał milczeć, jednocześnie nie zwracając na siebie niczyjej uwagi.
-Szczerze, to zaklęcia nie stanowią mojej mocnej strony. Umiem tyle co wszyscy, czyli jakieś Sai bądź Seki... Nauczyciel stwierdził, że zbyt dużo myślę o czymkolwiek. Podczas rzucania czaru należy się dostatecznie skupić... Przynajmniej mam nad czym pracować przez cztery lata nauki, prawda?- Kuro znów zaczął sobie trochę żartować. Nie oczekiwał współczucia za strony Masakazu. Nazywał rzeczy po imieniu i tyle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-24, 22:19

-Przykro mi…- Kolejne podobieństwo między dwoma kolegami wyszło na jaw. Masakazu chciał zapytać się w której dokładnie Dywizjii służyła ciotka Kuro, powstrzymał się jednak od tego, obawiając się, że to dla młodzieńca niezręczny temat. Cóż, może uda mu się znaleźć tą informację na własną rękę? Śmierć trzeciego oficera brzmiała jak dość głośne wydarzenie. Chłopakowi przypomniało się, gdy jak był mały i choćby zasugerował pójście w ślady Hidekatsu, jego rodzice kategorycznie się temu sprzeciwiali. Zastanawiało, czy gdyby ich wujowi udało się zajść tak daleko jak jej, jego rodzice byliby bardziej przychylni do rozważań nastolatka na temat pójścia w jego ślady? Kiedy chłopak się ich oto pytał, zaprzeczali, ale wątpił by byli w stanie się do tego przyznać. Może to jednak nie miało znaczenia. Nastolatek nie może przecież cofnąć się w czasie i zmienić bieg wydarzeń, które ukształtowały wszystkich takimi, jacy są teraz. –Pożyjemy, zobaczymy… Jakbym tam nie pasował, dziesiątka i siódemka też nie wyglądają źle…- Odpowiedział Masakazu, gdy Kuro zaczął kwestionować realistyczność jego preferencji. Młody Hayashi zauważył, że jego lokator ma wiele problemów, którym nastolatek również stawia lub stawiał czoło. Oczekiwania rodziców. Rywalizacja z faworyzowanym rodzeństwem. Podążanie w ślady kogoś, kto umarł zbyt wcześnie. Nieodwzajemnione uczucie. Osobiście młodzieniec dawno temu porzucił walkę z większością z nich, czując, że takie ma szansę nad zwycięstwo nad nimi, jak nad wiatrakiem. Czy Kuro powinien zrobić tak samo? Trudno powiedzieć. Za słabo znał chłopaka i jego sytuację, by cokolwiek mu w niej doradzić. –Opanujesz je szybciej niż ja.- Uśmiechnął się, gdy Kuro odpowiedział na jego pytanie co do umiejętności w dziedzinie Kidou. Porównywanie innych do siebie było dla chłopaka częstą i dość skuteczną metodą pocieszania innych. Wygląda na to, że obu początkującym Shinigami daleko do modelowych studentów. Zwłaszcza jak na członków klasy, która podobno miała zrzeszać osoby posiadające predyspozycje do ogólnej nauki. Jeśli chcą udowodnić, że tu pasują, będą musieli naprawdę ciężko nad sobą pracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-25, 16:46

Kuro ponownie westchnął. Właściwie sam nie wiedział co ciekawego odpowiedzieć. Mógłby rozwodzić się godzinami nad losem biednej cioty, ale niby po co? Znacznie ciekawiej brzmiały opowieści odnośnie jej misji. Choć prawdopodobnie takie informacje powinny stanowić głęboko strzeżoną tajemnicę. Tymczasem nastolatek wstał z murawy. Najwyraźniej obserwowanie otoczenia już zaczynało go trochę nudzić. Wreszcie spojrzał wprost na Masakazu...
-Takimi słowami raczej mnie nie pocieszysz... Obaj jedziemy na tym samym wozie. Poza tym moje umiejętności są przeciętne. Owszem dużo czytam, lubię to czy tamto... Jednak jako tako znam swoje wady i ograniczenia. Mimo wszystko dzięki za dobre chęci. To co wracamy?- Chłopak należał do grona osób bardzo bezpośrednich. Może dlatego brakowało mu znajomych albo część po prostu go wykorzystywała. Trudno cokolwiek stwierdzić stuprocentowo... Niespodziewanie na horyzoncie pojawiła się Atsumi. Najwyraźniej napisała test jako jedna z ostatnich. Całe szczęście zauważyła waszą "skromną grupkę" i zaraz podeszła. Wyglądała na nieco zaciekawioną. Czyżby Kuro rozmawiający z kolegą był dla niej niecodziennym widokiem?
-Porażka... Wiem, że test jest bez żadnych ocen, ale chyba skiepściłam sprawę. Nadal nie umiem zrozumieć dlaczego pierwszego dnia wylądowałam w najlepszej klasie. Przecież moje umiejętności dedukcji przyczynowo-skutkowej wołają o pomstę do nieba...- Mimo wszystko koleżance dopisywał dobry humor. Mówienie o swoich problemach nie stanowiło dla niej żadnej przeszkody w przeciwieństwie do chłopaków. Nawet oficjalnie przyznawała się do "klasowego spadku".
-Powinnaś nauczyć się trochę pewności siebie kobieto. Inaczej każdy będzie wykorzystywał twoją dobroć...- Kuro teatralnie wywrócił oczami, ale zaraz puścił porozumiewawcze oczko w kierunku kolegi. Nikt nie musiał wiedzieć, że tak sobie czasem żartują. Pewnie Masakazu doświadczał podobnych rzeczy pierwszy raz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-25, 19:07

Próba pocieszenia kolegi nieszczególnie mu wyszła. W dodatku Kuro najwyraźniej zaczęła nudzić ta rozmowa, wnioskując po jego propozycji powrotu. Chłopak powinien popracować nad swoimi umiejętnościami komunikacji. Nawet młody Yamada, który najwyraźniej również nie był duszą towarzystwa kręcił nosem na jego próby skromne nawiązania znajomości. Cóż, przynajmniej rozpoznaje, że Masakazu stara się być przyjaznym wobec niego i próbuje to docenić. Czując że nie zdołałby uczynić tego dialogu ciekawszym nawet gdyby kolega dał mu szansę, nastolatek był gotów bez szemrania udać się za nim z powrotem do klasy. Gdy jednak już szykowali się do opuszczenia terenów, na horyzoncie pojawiła się Atsumi. Nastolatek nie miał nic przeciwko kilku dodatkowych sekund rozmowy. Kto wie, może dzięki temu uda mu się wypaść choć trochę lepiej przed oboma nowymi kolegami? Dzięki obecności lokatora, Masakazu odczuwał większą swobodę w towarzystwie uroczej białowłosej niż poprzednio. Gdy kolega mrugnął w jego stronę, Masakazu lekko westchnął. Nawet on nie jest taki głupi, żeby nie rozpoznać oczywistego żartu. Interesującym wydało mu się jak przyjazna dziewczyna jest wobec młodzieńca, który podobno jest utrapieniem dla jej przyjaciółki. Cóż, Kuro sprawiał wrażenie ogólnie porządnego chłopaka. To, że chciała by dał spokój Ginko, nie musiało oznaczać, że go nie lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-27, 15:36

Trzeba przyznać, że Masakazu dziwnie interpretował ogólną sytuację. Prawdopodobnie wynikało to z wcześniej wspomnianego braku jakichkolwiek interakcji społecznych. Przede wszystkim Atsumi była przyjaciółką Kuro, a nie Ginko. Może nawet liczyła na "coś więcej", ale trzymała język za zębami. Ewentualnie traktowała go niczym starszego brata. Druga sprawa dotyczyła samego współlokatora. Chłopak nigdy nie miał nic złego na myśli. Po prostu ludzie różnie reagowali na jego kiepskie poczucie humoru. Tymczasem Atsumi zaśmiała się szczerze i dała przyjaznego kuksańca brunetowi...
-Gdybyś przestał naginać zasady, to nauczyciele odpuściliby tobie szczegółowe przepytywanie. Przyznaj, że lubisz życie na krawędzi... Chodzisz spać pięć minut po tym jak zgaszą światła, o~!- Dziewczyna oczywiście mówiła w żartach. Kuro momentalnie zasłonił usta ręką, aby zachować jako taką powagę. Wreszcie zerknął na Masakazu. Wypadałoby przedstawić sobie tych dwoje, prawda? Przecież niekoniecznie wiedział o sytuacji ze stołówki. Najwyraźniej koleżanka naprawdę umiała dotrzymać danego słowa albo tajemnicy...
-Atsumi, oto mój współlokator Masakazu. Masakazu poznaj moją przyjaciółkę z dziecięcych lat, Atsumi... Gdybyś potrzebował pomocy, to możesz na nas polegać. Tylko uważaj, bo ta kobieta czasami zagłaskałaby kota...- Najwyraźniej prostolinijność Kuro posiadała swego rodzaju plusy, jak również minusy. Mimo wszystko koleżanka nie wyglądała na złą bądź zaskoczoną. Prawdopodobnie zdążyła przywyknąć do podobnego stanu rzeczy.
-Trochę się spóźniłeś, bo już zdążyliśmy zamienić ze sobą parę słów, prawda? Właśnie Masakazu... Jakiego zana chciałbyś mieć? Wyobrażałeś sobie jego wygląd albo moc? Tylko nie unikaj odpowiedzi... My tutaj dopiero zaczynamy akademię i pomarzyć można,o!- Koleżanka uważnie obserwowała Masakazu. Liczyła na jego szczerość. Poza tym jakoś trzeba przełamać pierwsze lody, a taki sposób wydawał się dziewczynie najlepszy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-01-28, 18:28

A więc Masakazu źle zinterpretował relacje tej trójki. Podczas ich krótkiej rozmowy w stołówce, Atsumi brzmiała dla niego jakby bardziej była przejęta Ginko niż Kuro. Nazywanie przyjaciela z dzieciństwa „zabawnym chłopakiem” mogło trochę pomóc… Cóż, nawet to i dobrze, że ona i Kuro są w lepszych relacjach, niż mu się wydawało. W końcu są dwiema osobami, na utrzymaniu dobrych kontaktów z którymi najbardziej chłopakowi zależy. Nastolatka zastanawiało czy jego lokator będzie kiedykolwiek równie swobodnie mówił o nim jak o białowłosej. Miał paskudne przeczucie, że byłby dla młodego Yamady źródłem wielu żartów na jego temat. Oby był w stanie nauczyć się je tolerować. -A bo ja wiem?- Wymyślenie dokończenia odpowiedzi, która jak miał nadzieję usatysfakcjonuje dziewczynę zajęło chłopakowi kilka sekund. -Mam kiepską wyobraźnie. Poza tym samo zdobycia Zana i poznanie jego imienia byłoby dla mnie zbyt dużym szczęściem, by martwić się o resztę. Gdyby to ode mnie zależało wolałbym, że by w Shikai miało formę katany. Kiedyś czytałem o takiej fajnej w jednej książce… Z czarną głownią i złotą tsubą. I pomarańczowo-czarną tsuką wysadzaną topazami. A moce? Wystarczyłoby mi gdyby dobrze cięła. Chociaż… Fajny byłby też jakiś dalekosiężny atak. Jak strzelanie czymś w rodzaju energetycznego żądła…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-15, 22:29

Dziewczyna powoli pokiwała głową, kiedy usłyszała odpowiedź Masakazu. No cóż... Rzeczywiście całą trójkę czekała długa droga przed przywdzianiem czarnego kimona. Jednak porozmawiać zawsze można i raczej nikt nie zabroni. Szczególnie, że większość opuści akademię przed upływem wyznaczonego terminu. Po prostu presja otoczenia robiła swoje. Wreszcie Kuro przejął inicjatywę albo taki miał zamiar...
-Chyba powinniśmy pomału wracać. Muszę jeszcze oddać książki do biblioteki. Wiecie... Te co czasami czytuję podczas zajęć. Poza tym wypadałoby wieczorem poćwiczyć bieganie. W końcu nie jestem szybki niczym strzała.- Brunet wzruszył ramionami, ale jego twarz ozdobił cwany uśmieszek. Prawdopodobnie chodziło mu o zdolności koleżanki. Ostatecznie skierował się w stronę budynku. Jednocześnie Masakazu został wyłącznie w towarzystwie Atsumi.
-Ja myślałam nad lodem, wodą albo ziemią. Zamrażanie przeciwników byłoby zapewne straszne, ale piękne. Chodzi o sztukę dla sztuki. Pewnie nie zrozumiesz... Natomiast woda przybiera dowolny kształt i większość materii jej potrzebuje. Tak samo ziemia, która nas otacza. Właściwie wolałabym móc odratowywać tych ludzi. Choć podobno w mojej rodzinie często przypadają duchy potężnych ptaków...- Prawdopodobnie koleżance chodziło o coś pokroju Suzaku bądź Tengu. Mimo wszystko przyszłość stała przed młodymi ludźmi otworem. Atsumi westchnęła cicho, a zaraz potem zerknęła w kierunku najbliższych koron drzew. Może czekała aż Masakazu wyrazi własne zdanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-16, 18:41

Młodzieniec poczuł lekką urazę do Kuro, który oddalając uczynił dalszą interakcję z jego przyjaciółką trudniejszą. Chcąc jak najbliżej przerwać krępującą go ciszę odezwał się jeszcze przed nią: -Widziałem Ginko... Te kwiaty w jej włosach to od niego? Myślisz, że wieczorem ma zamiar "biec" po więcej?- Ze słów Atsumi Masakazu wywnioskował, że białowłosa nie tylko miała w rodzinie shinigami którzy znali imię swojego Zanpakto tak jak jej kolega, miały one moce tak widowiskowe, jak posługiwanie się ogniem i wiatrem. Chłopiec nie był pewien, jak trafna była jego interpretacja, ale wolał się nie dopytywać. Obawiał się, że zbyt wnikliwa dyskusja na temat drzewa genealogicznego dziewczyny może nakłonić ją do dociekania, czy młody Hayashi również posiada jakiegoś Boga Śmierci w swoim. W przeciwieństwie do Kuro wolał nie mówić na temat tragicznie zmarłych w rodzinie zbyt szybko po zawarciu znajomości. Może dlatego, że był bardziej zżyty ze swoim wujem niż jego współlokator ze swoją ciotką, co czyniło zwierzanie się na ten temat bardziej nieprzyjemne dla niego. A może po prostu on i młody Yamada różnili się pod tym względem. Jeśli jednak prawidłowo zrozumiał aluzję dziewczyny, w porównaniu z nią i z Kuro, chłopak nie miał pochodzenia, które obiecywało mu pomyślną przyszłość w Gotei 13… –Ja tam jestem bardziej za indywidualnymi właściwościami niż oferowanymi przez więzy krwi.- Powiedział próbując poczuć się lepiej. –Zan umożliwiający wygraną bez zbytniego uszkodzenia przeciwnika, eh? Coś takiego też by mi się przydało. Widzisz, lubię walczyć, ale zawsze mi głupio, kiedy za mocno kogoś poturbuje.  Zgaduje, że muszę być bardziej ostrożny. Lub bardziej… gotowy na konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-20, 19:03

Białowłosa pokręciła głową, gdy Masakazu podzielił się swoimi wnioskami odnośnie kolegi. Nawet obdarzyła młodzieńca zagadkowym uśmiechem. Wreszcie sama skierowała swe kroki w kierunku budynku. Najwyraźniej uznała, że pora wracać albo chciała coś zjeść przed następnymi zajęciami...
-Raczej wątpliwa sprawa. Kuro naprawdę biega wieczorami, żeby nadrobić wszelkie braki kondycyjne. Naprawdę zależy mu na zdaniu akademii. Wiesz... Zazwyczaj myślisz sobie, że jesteś kiepski przykładowo w leczeniu. Średnio interesuje ciebie ten temat, ale szkoła powinna uczyć. Potem z czasem łapiesz podstawowe rzeczy, więc jesteś zadowolony. Kuro pracuje nad własnymi słabościami.- Dziewczyna nie oczekiwała zrozumienia ze strony Masakazu. Raczej stwierdziła własne zdanie oparte na latach znajomości, jak również obserwacjach. Poza tym miała trochę racji. Wreszcie wzruszyła ramionami, kiedy brunet zmienił temat...
-Tego raczej nie wybierasz. Babcia tłumaczyła mi kiedyś, że duchy same przychodzą. Jeśli istnieje jakiś wspólny cel, jak również zbieżność charakterów... Trzeba jednak uważać, aby ambicje nie skaziły miecza. Oczywiście nawet silne zany czasami przejmują kontrolę nad właścicielem... Choć większość działa zgodnie z naturą bądź instynktem. Trudno przewidzieć co trafisz...- Atsumi odpowiednio dobierała słowa. Najwyraźniej poważnie traktowała informacje przekazywane przez pokolenia. Może akademia uczyła czegoś innego... Jednak koleżanka ostatecznie rozłożyła bezradnie ręce. Ewentualnie miało to coś wspólnego z jej blizną. Aczkolwiek wypytywanie o szczegóły byłoby prawdziwym nietaktem.
-To jakie mamy następne zajęcia? Cały czas zapominam rozpiski...- Koleżanka przeciągnęła się niczym kot. Wreszcie stanęła przed drzwiami budynku. Cień gwarantował nieco chłodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-22, 12:59

Jak nastolatek powinien sam się domyślić, Ginko nie przyjmowała podarunków od kogoś kto krępował ją swoim uwielbieniem. A więc Kuro pilnie pracuje nad słabościami? Trochę kłóciło się to z niechęcią chłopaka do wysiłku fizycznego, jaką wydawał się żywić wcześniej. Cóż, może nie ma nic przeciwko ćwiczeniom, ale uważa że te oferowane przez Akademie są dla niego zbyt intensywne. Chłopiec zastanawiał się, czy jego współlokator zgodziłby się by towarzyszył mu w treningu tego wieczoru. W końcu chłopak jest znacznie bardziej energiczny po zmroku. Wygląda na to, że Masakazu i Atsumi mają diametralnie różniące się poglądy na temat wpływu przeznaczenia i korzeni na życie. Może dlatego, że młody Hayashi nieszczególnie lubi drogi, którą oba te czynniki wydają się mu wyznaczać. Białowłosa wydaje się nie mieć nic przeciwko sposobowi w jaki jej zdaniem działa rzeczywistość. Cóż, może lepiej dla ich znajomości będzie jeśli nie będą zbyt dużo dyskutować na ten temat. Młodzieniec, który sam również często zapominał o rozkładzie lekcji, spojrzał na rozpiskę, mając nadzieję, że jakakolwiek jest ich następna lekcja, nie będą jej mieli z Tathonou-sensei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
77/100  (77/100)
Punkty Reiatsu:
12/81  (12/81)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-26, 18:27

No cóż... Masakazu najwyraźniej został nauczony widzieć świat w dwóch głównych kolorach: czarnym oraz białym. Jednak powinien pamiętać, że gdzieś pomiędzy przecież istniały inne barwy np. szarości. Dlatego skreślanie kogokolwiek przez odmienny sposób bycia często niosło za sobą większe lub mniejsze konsekwencje. To nie wina Atsumi, że rodzina kładła nacisk na stare wierzenia. Tak samo chłopak wybrał ścieżkę shinigami zamiast zwykłego handlarza. Mimo wszystko mało kto o tym wiedział i lepiej, żeby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej. Tymczasem przejrzenie planu lekcji było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu obydwoje dowiedzieli się, że następne zajęcia dotyczyły zielarstwa.
-Och... Pewnie znów będziemy zbierać najróżniejsze gatunki roślin. Potem przepytają nas z ich zastosowania. Najlepiej zrobisz, jeżeli zgromadzisz coś znajomego. Właśnie... Gdybyś dostał pytanie, to zdążyliśmy poznać mniszek lekarski, pokrzywę, rumianek, szałwię, aloes, lawendę, babkę lancelowatą, dziurawiec i fiołek trójbarwny.- Białowłosa ani na moment nie straciła dobrego humoru. Nawet zerknęła w kierunku terenów zielonych akademii. Najwyraźniej zyskali dodatkową godzinę, bo uczniowie jakoś unikali miejsca potencjalnej zbiórki.
-Większość działa typowo leczniczo. Zależy, którą część rośliny wybierzesz i jak ją przygotujesz. Lubię przyrządzać maści czy wywary...- Koleżance uszło uwadze, że zaczęła gadać niczym katarynka. Po prostu naprawdę uwielbiała tematy odnośnie uzdrawiania. Wreszcie pojęła swój błąd i zaśmiała się cicho.
-Wybacz. Jeśli kiedyś będzie przeszkadzało tobie moje gadulstwo na ten temat, to daj znać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
32/64  (32/64)

PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   2018-03-27, 23:18

-Spoko. To ciekawe.- odpowiedział wspaniałomyślnie młodzieniec nie obiecując, że nie da jej znać jeśli to co mówi nie będzie takowe. Choć Masakazu w istocie nie lubił długich rozmów, chciał mimo wszystko rozwinąć sobie jakiekolwiek życie towarzyskie, a więc musiał nauczyć się cierpliwości. Nawet to i dobrze, że dziewczyna była taka gadatliwa. Dobrze uzupełniała się z małomównym chłopcem, który nie był osobą, na której można by polegać, jeśli chodzi o podtrzymanie dialogu. Oby tylko Atsumi nie zadawała zbyt dużo pytań… A więc białowłosa była nie tylko wysportowana, ale także interesowała się zarówno szermierką i medycyną? Nastolatkowi przypomniało się, gdy dziewczyna wspomniała o swoich wybrakowanych umiejętnościach dedukcyjnych. Zaczęło go zastanawiać, czy jego koleżanka próbuje może wszechstronnością nadrabiać wady? Wstąpiwszy do Akademii, młody Hayashii był zdeterminowany trenować w ten sposób. Czy byłby jednak w stanie poprawnie rozwinąć się w wystarczająco dużej ilości dziedzin? Początkujący Shinigami starał się zapamiętać jak najwięcej podanych mu przez dziewczynę nazw. Było to o tyle łatwe, że widział jak jego wujek używa części z nich. -Co możesz mi powiedzieć o nauczycielu z zielarstwa?- Zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tereny Zielone Akademii   

Powrót do góry Go down
 
Tereny Zielone Akademii
Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog